Hermann Göring. Drugi człowiek Trzeciej Rzeszy - Andreas Molitor


Reflow text when sidebars are open.
Władza i mit
1 Rypin (niem. Rippin), położony 100 kilometrów na południe od Gdańska, został zajęty przez wojska niemieckie po inwazji Wehrmachtu na Polskę we wrześniu 1939 roku; połączony z otaczającym go regionem Prus Zachodnich i włączony do nowo powstałego obszaru Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie.
2 A. Molitor, Er war es, "brand eins" 2018, nr 12, s. 121-128.
3 H. Göring, Reden und Aufsätze, red. E. Gritzbach, München 1938, s. 26-27. Tekst nieznacznie poprawiony zgodnie z oryginalnym dokumentem audio, https://archive.org/details/gorings-kampfansage-den-kommunistischen-sozialdemokraten-3.-marz-1933 [dostęp: 1.12.2024].
4 Zarzuty wobec byłego Obersturmführera SA Josefa Mundta, Izba Ławy Przysięgłych Sądu Okręgowego w Akwizgranie (Schwurgerichtskammer des Landgerichts Aachen), AZ 9 Js. 1526 /47 z 28.04.1949, jak również uzasadnienie wyroku, AZ 4 Ks 5 /49. Autor dysponuje kopiami ww. dokumentów.
5 G.M. Gilbert, Dziennik norymberski, tłum. T. Łuczak, Warszawa 2012, s. 453.
6 Wywiad przeprowadzony przez autora z W. Pytą 16 stycznia 2023.
7 Internationaler Militärgerichtshof Nürnberg (im Folgenden IMG): Der Prozess gegen die Hauptkriegsverbrecher, Nürnberg 14. November 1945-1. Oktober 1946, t. 9, s. 288n. (Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze (nazywany dalej IMG): Proces czołowych zbrodniarzy wojennych, Norymberga, 14 listopada 1945-1 października 1946, t. 9, s. 288 f.
8 Tamże, s. 284.
9 M. Zedong, Probleme des Krieges und der Strategie, przemówienie z 6 grudnia 1938, w: tegoż, Ausgewählte Werke, t. 2, Peking 1968-1969.
10 M. Weber, Wirtschaft und Gesellschaft, rozdział 1, § 16, s. 28-29.
11 Przeciwstawne stanowisko zajmuje politolożka i publicystka Hannah Arendt. Zgodnie z jej definicją lufy karabinów są wyrazem przemocy, ale nie władzy. Dla niej władza i przemoc to wzajemnie się wykluczające kategorie polityczne. Arendt rozwinęła temat antagonistycznej zależności między władzą a przemocą w pracy Macht und Gewalt; odegrała ona również kluczową rolę m.in. w twórczości filozofa i zmarłego w 2004 roku jej ucznia - Ernsta Vollratha. Arendt i Vollrath zgadzali się co do tego, że władza opiera się na porozumieniu i działaniu zbiorowym. Ci, którzy zyskali władzę, muszą stale się upewniać, czy nadal mają poparcie suwerena, m.in. za pośrednictwem wolnych wyborów. Z drugiej strony przemoc oparta na przymusie i strachu jest destrukcyjna; nie może nic narzucić władzy, lecz ją niszczy; władza może istnieć bez przemocy. Idąc tym tokiem rozumowania: Hermann Göring nigdy nie sprawował realnej władzy, lecz doszedł do niej, stosując przemoc, przymus, zastraszenie i terror. Hannah Arendt opisała zależność między tymi dwiema kategoriami w następujący sposób: "Władza i przemoc są przeciwieństwami: gdzie ta pierwsza panuje, nie zachodzi druga. Przemoc pojawia się tam, gdzie zagrożona jest władza; jeśli pozostawimy to ich własnym, wewnętrznym prawom, ostatecznym celem (...) jest zanik władzy. (...) Przemoc może zniszczyć władzę, ale nie jest w stanie jej stworzyć" (H. Arendt, Macht und Gewalt, München 1970, s. 57).
12 I. Kershaw, Es war ein versuchter Selbstmord Europas, rozmowa z brytyjskim historykiem Ianem Kershawem, "Die Welt", 2.01.2016, s. 3.
13 Por. A. Molitor, Letzte Ausfahrt Rheinland, "ZEIT Geschichte" 2025, nr 3, s. 72-77.
14 J. C. Fest, Oblicze Trzeciej Rzeszy, tłum. E. Werfel, Warszawa 1970, s. 127.
15 Tamże, s. 136.
1. Ciemny loch
1 Por. A. Molitor, Duell auf den Tod, "ZEIT Geschichte" 2020, nr 6, s. 38.
2 Por. tamże.
3 Bad Mondorf znane jest obecnie pod francuską nazwą Mondorf-les-Bains.
4 G.M. Gilbert, Dziennik norymberski, dz. cyt., s. 21.
5 Parakodeina jest lekiem przeciwbólowym z grupy opioidów, środkiem przeciwbólowym o właściwościach podobnych do morfiny, który stosowany jest przede wszystkim w leczeniu suchego kaszlu.
6 Cyt. za: G.M. Gilbert, Dziennik norymberski, dz. cyt., s. 21.
7 B.C. Andrus, cyt. za: P. Nicholson, Görings letztes Gefecht. Dokument telewizyjny dla Channel Four i The History Channel 2006. Niemieckie wydanie dla N24 2008. Część 1, od 3.29.
8 D.M. Kelley, 22 Männer um Hitler, Olten-Bern 1947, s. 71-72.
9 K. Kastner, Von den Siegern zur Rechenschaft gezogen. Die Nürnberger Prozesse, Nürnberg 2001, s. 65-66.
10 Cyt. za: G.M. Gilbert, Dziennik norymberski, dz. cyt., s. 135.
11 Tamże, s. 12.
12 H. Arendt, Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła, tłum. A. Szostkiewicz, Kraków 1998, s. 357.
13 G.M. Gilbert, Dziennik norymberski, dz. cyt., s. 58-59.
14 Cyt. za: tamże, s. 177.
15 Cyt. za: tamże, s. 62, 63.
16 Tamże, s. 42.
17 Tamże, s. 23.
18 G.M. Gilbert, Hermann Goering, Amiable Psychopath, "The Journal of Abnormal and Social Psychology" 1948, 43(2).
19 Tamże, s. 211-214.
20 G.M. Gilbert, Dziennik norymberski, dz. cyt., s. 216.
21 Staatsarchiv Hamburg, Hamburger Passagierlisten 1850-1934, t. 373-7 I, VIII A 1 t. 084 A, s. 493, Mikrofilm-Nr. K_1749.
22 Por. A. Kludas, H. Bischoff, Die Schiffe der Hamburg-Amerika Linie, t. 1, Herford 1979, s. 44.
23 Staatsarchiv Hamburg, Hamburger Passagierlisten 1850-1934, t. 373-7 I, VIII A 1 t. 076 A, s. 1522, Mikrofilm-Nr. K_1745.
24 Por. I. Altenmüller, Mit dem Dampfer nach New York, NDR Info ZeitZeichen z 20.02.2017, https://www.ndr.de/geschichte/chronologie/Als-die-ersten-Dampfschiffe-der-Hapag-nach-New-York-fuhren,dampfschiffe102.html [dostęp: 11.07.2023].
25 Nazwisko rodowe "Göring" pierwotnie pisano jako "Goering". Ojciec Hermanna Göringa, Heinrich Ernst Göring, zawsze podpisywał się w ten sposób, podobnie jak jego żona Franziska. Nawet dzieci pary podpisywały dokumenty nazwiskiem "Goering" aż do wybuchu I wojny światowej. H. Bayr, Berlin trifft Mauterndorf, Eine Reise mit Epenstein und Göring, Mariapfarr 2017, s. 45.
26 Dokładnego czasu wypłynięcia z Haiti - a co za tym idzie, również przybycia do Hamburga - nie da się odtworzyć, ponieważ nie zachowały się listy pasażerów HAPAG z Port-au-Prince, a w Hamburgu nie prowadzono list pasażerów przybywających statków. Informacja: Martina Fähnemann, Konzernkommunikation Hapag-Lloyd AG, rozmowa telefoniczna z 13 kwietnia 2023.
27 Stadtarchiv Rosenheim, wpis do księgi rejestracyjnej. Autor dysponuje kopią dokumentu.
28 Por. H. Bayr, Berlin trifft Mauterndorf. Eine Reise mit Epenstein und Göring, dz. cyt., s. 47 i nast.
29 H. Sandner, Wenigstens 12 Jahre anständig gelebt. Neue Einblicke in Hermann Görings Biografie, Düren 2023, s. 56.
30 Staatsarchiv Hamburg, Hamburger Passagierlisten 1850-1934, t. 373-7 I, VIII A 1 t. 076 A, s. 1522, Mikrofilm-Nr. K 1745.
31 R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, tłum. I. Chlewińska, Wrocław 2007, s. 13, jak również D. Irving, Wojna Göringa. Biografia Marszałka Rzeszy, tłum. B. Zborski, Kraków 2015, s. 36 oraz G. Knopp, Göring. Eine Karriere, München 2006, s. 8.
32 Staatsarchiv Hamburg, Hamburger Passagierlisten 1850-1934, t. 373-7 I, VIII A 1 t. 076 A, s. 1522, Mikrofilm-Nr. K_1745.
33 Por. H. Bayr, Berlin trifft Mauterndorf. Eine Reise mit Epenstein und Göring, dz. cyt., s. 50.
34 S. Fuchs, Die Kindheit ist politisch!, Heidelberg 2019, s. 281.
35 Pojęcie zaczerpnięte z: K. Rutschky, Schwarze Pädagogik. Quellen zur Naturgeschichte der bürgerlichen Erziehung, Berlin 1977.
36 Cyt. za: S. Fuchs, Die Kindheit ist politisch!, dz. cyt., s. 14.
37 Por. H. Bayr, Berlin trifft Mauterndorf. Eine Reise mit Epenstein und Göring, dz. cyt., s. 47.
38 Tamże, s. 64-66.
39 Por. A. Molitor, Heute schon einen Neger geschossen?, "ZEIT Geschichte" 2019, nr 4, s. 34-40.
40 H. Bayr, Berlin trifft Mauterndorf. Eine Reise mit Epenstein und Göring, dz. cyt., s. 48.
41 9 czerwca 1891 Heinrich Ernst Göring przybył do Nowego Jorku z Bremy i stamtąd udał się do Port-au-Prince (The National Archives and Records Administration; Washington, D.C.: Passenger and Crew Lists of Vessels Arriving at and Departing from Ogdensburg, New York, 5 /27 /1848-11 /28 /1972; Mikrofilm-Seriennummer M237, 1820-1897).
42 Hermann Göring był zameldowany u rodziny Grafów przy Karolinenstraße 15 w Fürth od 28 kwietnia 1893 roku do 10 lipca 1894 roku. Autor dysponuje kopią wyciągu z rejestru meldunkowego.
43 Fotografia rodziny Grafów, https://www.fuerthwiki.de/wiki/index.php/Andreas_Graf#/media/Datei:Familienfoto%20Graf%201899.jpg [brak daty dostępu].
44 Autor dysponuje kopią wyciągu z rejestru meldunkowego.
45 Autor dysponuje kopią wyciągu z rejestru meldunkowego.
46 Por. S. Martens, Hermann Göring Erster Paladin des Führers' und "Zweiter Mann im Reich', Paderborn 1985, s. 25; R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, dz. cyt., s. 13; A. Kube, Pour le mérite und Hakenkreuz. Hermann Göring im Dritten Reich, München 1986, s. 4; D. Irving, Wojna Göringa. Biografia Marszałka Rzeszy, dz. cyt., s. 36, jak również G.M. Gilbert, Hermann Goering, Amiable Psychopath, dz. cyt., s. 211.
47 G.M. Gilbert, Hermann Goering, Amiable Psychopath, dz. cyt., s. 211.
48 Por. R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, dz. cyt, s. 13; G. Knopp, Göring. Eine Karriere, dz. cyt., s. 8; L. Mosley, Göring. Eine Biographie. Mit einer Einführung von Wolfgang Jacobmeyer, München 1975, s. 29.
49 The National Archives and Records Administration; Washington, D.C.: Passenger and Crew Lists of Vessels Arriving at and Departing from Ogdensburg, New York, 5 /27 /1848-11 /28 /1972; Mikrofilm-Seriennummer M237, 1820-1897.
50 Autor dysponuje kopią wyciągu z rejestru meldunkowego.
51 Staatsarchiv Hamburg, Hamburger Passagierlisten 1850-1934, t. 373-7 I, VIII A 1 t. 088 B, s. 768, Mikrofilm-Nr. K_1751.
52 G. Knopp, Göring. Eine Karriere, dz. cyt., s. 15; R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, dz. cyt., s. 14.
53 H. Bayr, Berlin trifft Mauterndorf. Eine Reise mit Epenstein und Göring, dz. cyt., s. 52-53. Epenstein kupił dom dopiero w 1903 roku od Heinricha Ernsta Göringa, który z kolei nabył go kilka lat wcześniej od berlińskiego kupca.
54 D. Irving, Wojna Göringa. Biografia Marszałka Rzeszy, dz. cyt., s. 37, jak również R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, dz. cyt., s. 14; L. Mosley, Göring. Eine Biographie. Mit einer Einführung von Wolfgang Jacobmeyer, dz. cyt., s. 28.
55 D. Irving, Wojna Göringa. Biografia Marszałka Rzeszy, dz. cyt., s. 38; L. Mosley, Göring. Eine Biographie. Mit einer Einführung von Wolfgang Jacobmeyer, dz. cyt., s. 31-32.; R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera dz. cyt., s. 16; G. Knopp, Göring. Eine Karriere, dz. cyt., s. 17.
56 Harald Sandner stanowczo się z tym nie zgadza, zob. tenże, Wenigstens 12 Jahre anständig gelebt, dz. cyt., s. 90-102.
57 Wywiad przeprowadzony przez autora z B. Göring, 11 czerwca 2024. W swojej książce wyraża się, wyjaśniając to w rozmowie z autorem, "świadomie ostrożniej". Uważa za prawdopodobny długotrwały związek Epensteina i Franziski Göring; na podstawie: Göring, Der gute Onkel, poz. 1035.
58 Albert Göring urodził się 9 marca 1895 roku. Według reguły Naegelego, nazwanej tak na cześć ginekologa z Heidelbergu, Franza Naegelego, data poczęcia najprawdopodobniej przypadała między 1 a 29 czerwca 1894 roku. W tym czasie Franziska Göring przypuszczalnie przebywała na Haiti. Możliwe jednak, że poczęła na pokładzie statku płynącego z Haiti do Niemiec.
59 R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, dz. cyt., s. 16.
60 E. Gritzbach, Hermann Göring. Werk und Mensch, München 1938, s. 223.
61 V. Dittmar, Hitlers Handlanger wuchs in Fürth heran, "Fürther Nachrichten", 22.04.2005, jak również informacje uzyskane podczas rozmowy telefonicznej z Archiwum Miejskim w Fürth 17 listopada 2023.
62 Tamże.
63 Informacje uzyskane podczas rozmowy telefonicznej z Archiwum Miejskim w Fürth 17 listopada 2023.
64 Tamże, a także w Archiwum Miejskim w Fürth, wpis do księgi meldunkowej Hermanna Göringa. Autor dysponuje kopią dokumentu.
65 D. Irving, Wojna Göringa. Biografia Marszałka Rzeszy, dz. cyt., s. 38. Biografia Göringa napisana przez Irvinga wzbudza kontrowersje. Cytat ten nie został jeszcze zweryfikowany przez inne źródła.
66 Brat Hermanna Göringa, Karl Ernst, urodzony w 1885 roku, w wieku dziesięciu lat został wysłany do szkoły kadetów w Bensbergu, która obecnie należy do Bergisch Gladbach. Od 1901 roku uczęszczał do Akademii Wojskowej w Groß-Lichterfelde, a po ukończeniu kursu szkoły wojennej w 1904 roku awansował na stopień porucznika: H. Bayr, Berlin trifft Mauterndorf. Eine Reise mit Epenstein und Göring, dz. cyt., s. 53.
67 R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, dz. cyt., s. 18.
68 Tamże, s. 16.
69 Tamże.
70 Tamże, s. 22.
71 E. Gritzbach, Hermann Göring. Werk und Mensch, dz. cyt., s. 224.
72 D. Irving, Wojna Göringa. Biografia Marszałka Rzeszy, dz. cyt., s. 39.
73 L. Mosley, Göring. Eine Biographie. Mit einer Einführung von Wolfgang Jacobmeyer, dz. cyt., s. 30.
74 R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, dz. cyt., s. 17.
75 L. Mosley, Göring. Eine Biographie. Mit einer Einführung von Wolfgang Jacobmeyer, dz. cyt., s. 31.
76 D. Irving, Wojna Göringa. Biografia Marszałka Rzeszy, dz. cyt., s. 38, jak również L. Mosley, Göring. Eine Biographie. Mit einer Einführung von Wolfgang Jacobmeyer, dz. cyt., s. 30; R. Manvell, H. Fraenkel, Göring. Człowiek, który miał być następcą Hitlera, dz. cyt., s. 18.
77 L. Mosley, Göring. Eine Biographie. Mit einer Einführung von Wolfgang Jacobmeyer, dz. cyt., s. 30.
78 E. Gritzbach, Hermann Göring. Werk und Mensch, dz. cyt., s. 227.
79 Por. L. Mosley, Göring. Eine Biographie. Mit einer Einführung von Wolfgang Jacobmeyer, dz. cyt., s. 33.
80 Tamże.
81 Obraz ten w uderzający sposób przypomina upokorzenie, jakiego doznała sprzedawczyni Adele Edelmann z Cuxhaven 27 lipca 1933 roku. Młoda kobieta rzekomo utrzymywała intymną relację z żydowskim kupcem. Żołnierze SA powiesili jej na szyi tabliczkę z napisem: "Ich bin im Ort das größte Schwein und laß mich nur mit Juden ein!" (przyp. tłum.: Jestem świnią nad świniami i zadaję się tylko z Żydami) i przeciągnęli ją przez miasto. Zdjęcie, które jej wówczas zrobiono, stało się sławne [znajduje się na stronie: http://www.cuxhaven-seiten.de/dankner_oskar/dankner_oskar.htm].
Ciemny loch
Burton C. Andrus może być zadowolony z pracy, którą wykonuje. Jego surowe spojrzenie pada na mężczyznę siedzącego w pierwszym rzędzie po lewej stronie ławy oskarżonych na sali rozpraw numer 600 w Pałacu Sprawiedliwości w Norymberdze - jednym z niewielu okazałych budynków w mieście, które nie zostały zniszczone podczas alianckich bombardowań - w doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej. Owładniętemu obsesją dyscypliny pułkownikowi armii amerykańskiej powierzono właśnie takie zadanie - jako główny nadzorca miał utrzymać przy życiu resztki elit nazistowskiego reżimu, by te mogły ponieść zasłużoną karę wymierzoną właśnie tam, w Norymberdze, podczas wielkiego rozliczenia aliantów z narodowym socjalizmem1.
20 listopada 1945 roku, pierwszego dnia procesu przeciwko dwudziestu czterem głównym zbrodniarzom wojennym, Andrus z największą uwagą obserwuje człowieka, który na sali rozpraw pojawił się w dwurzędowym, pozbawionym jakichkolwiek oznaczeń rangi mundurze w kolorze gołębiej szarości z mosiężnymi guzikami - Hermanna Göringa, wiernego paladyna Adolfa Hitlera, naczelnego dowódcę Luftwaffe, Marszałka Rzeszy, głównego administratora niemieckiej machiny zbrojeniowej, najbarwniejszą postać narodowosocjalistycznego aparatu władzy. Göring, który nonszalancko opiera rękę o balustradę, z dziwnie odmłodniałą, przypominającą woskowy odlew twarzą i z gładko do tyłu zaczesanymi włosami, wygląda niczym manekin; wydaje się czujny i agresywny2.
Sześć miesięcy wcześniej, gdy trafił w ręce Andrusa w amerykańskim obozie o kryptonimie Ashcan (pol. Popielniczka) w luksemburskim Bad Mondorf3, był wrakiem człowieka: ważył 125 kilogramów, był cały opuchnięty, zmagał się z zadyszką i uzależnieniem od opiatów. Andrus postrzega Göringa jako zniewieściałego, pozbawionego cech żołnierza sybarytę. Przyjechał, będąc "niechlujem z głupawym uśmieszkiem"4, z szesnastoma walizkami, czerwonym pudłem na kapelusze, apteczką wypełnioną po brzegi kremami, maściami, różem i pomadami oraz "dwiema walizami parakodeiny5. (...) Ale zabraliśmy mu narkotyki i zrobiliśmy z niego człowieka"6.
Andrus, jako ascetyczny zwolennik dyscypliny, postanawia sprowadzić na właściwe tory mężczyznę, którym szczerze gardzi z powodu czynów, jakich ten się dopuścił. Wprowadza surowy reżim najpierw w Bad Mondorf, a następnie - od 12 sierpnia 1945 roku - w więzieniu w Norymberdze, gdzie przetrzymywani są najważniejsi oskarżeni o zbrodnie wojenne. Göring musi oddać wszystkie swoje medale i wysadzaną klejnotami, wykonaną z białej kości słoniowej laskę marszałkowską. Kiedy wielokrotnie domaga się widzenia z generałem Dwightem D. Eisenhowerem, naczelnym dowódcą amerykańskich sił okupacyjnych, Andrus pochyla się nad biurkiem w jego stronę i powtarza: "Panie Göring, jest pan teraz moim więźniem. Będzie pan mówił wyłącznie wówczas, gdy zostanie pan o to poproszony"7*. Göring dostaje szmatę i wiadro, żeby sam utrzymywał w porządku swoją celę.
Andrus chce zapobiec samobójstwom w więzieniu. Przed każdą celą stoi strażnik. Göring, osadzony w - każdego dnia skrupulatnie przeszukiwanej - celi numer 5, w której znajdują się prycza polowa, stół, krzesło i toaleta, przebywa pod stałą obserwacją. W nocy skierowany jest na niego strumień światła. We śnie nie wolno mu się przekręcać ani chować rąk pod kocem. Gdy załatwia swoje potrzeby fizjologiczne, jego nogi są stale na widoku. Andrus ordynuje otyłemu narodowemu socjaliście restrykcyjną dietę, dzięki której ten chudnie ponad 30 kilogramów. A co najważniejsze - stopniowo, aż do zera, zmniejsza dzienną dawkę przyjmowanej parakodeiny. Göring wychodzi z otępienia wywołanego zażywanymi lekami8.
Pierwszego dnia procesu, wchodząc do sali sądowej, postanawia, że stanie się ona dla niego sceną. Rozkoszuje się intensywną uwagą, jaką się mu okazuje. Klaus Kastner, autor licznych publikacji na temat procesów norymberskich, napisał: "Göringowi odpowiada to, że jest mistrzem ceremonii". "Jego twarz wyraża jednocześnie przebiegłość, pomysłowość, ekstrawertyczność i skupienie na sobie. (...) Taki wyraz twarzy musiał mieć Neron"9. Podczas przerwy obiadowej wszyscy współwięźniowie i strażnicy mają okazję usłyszeć, co Göring myśli o samym Trybunale. "Do jasnej cholery!" - wrzeszczy i uderza ręką w stół. "Chciałbym tylko, abyśmy wszyscy mieli odwagę ograniczyć naszą obronę do czterech prostych słów: "Pocałujcie mnie w dupę!""10.
Prawie każdego wieczoru po zakończeniu obrad do celi najważniejszego więźnia udaje się młody mężczyzna i rozmawia z nim na osobności. Trzydziestoczteroletniemu Amerykaninowi Gustave'owi Markowi Gilbertowi, synowi austriacko-żydowskich imigrantów, na czas trwania procesu - nie tylko dlatego, że dobrze mówi po niemiecku - przydzielono rolę psychologa więziennego, więc o każdej porze ma swobodny dostęp do osadzonych. Nie prowadzi przesłuchań; odbywa pozornie nieformalne rozmowy w celi i w trakcie posiłków w przerwach zarządzonych podczas rozprawy - także z pozostałymi wysokimi rangą oskarżonymi. O tych spotkaniach pisał: "Im przyniosło to w osamotnieniu ulgę, mnie - możliwość poznania osobowości nazistowskich przywódców"11.
Gilbert, który pod koniec kwietnia 1945 roku, tuż po wyzwoleniu przez Amerykanów obozu koncentracyjnego Dachau, widział wychudzonych więźniów i piętrzące się stosy ludzkich ciał, chce rozwikłać tajemnicę spowijającą narodowych socjalistów, którzy zasiedli na ławie oskarżonych. Czy naprawdę są zepsutymi do szpiku kości potworami i psychopatami, głęboko zaburzonymi i chorymi? Ze względu na ogrom zbrodni, których się dopuścili, przez wielu są tak postrzegani, zwłaszcza za granicą. A może osadzeni w celach są całkiem przeciętnymi ludźmi, jak piętnaście lat później napisze filozofka Hannah Arendt o Adolfie Eichmannie, który - stojąc na czele nazwanego swoim imieniem jednego z wydziałów Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy - należał do najważniejszych osób odpowiedzialnych za wymordowanie sześciu milionów europejskich Żydów. Arendt wyraziła następującą opinię po jego procesie w Jerozolimie: "Kłopot z Eichmannem polegał na tym, że ludzi takich jak on było bardzo wielu, a nie byli oni sadystami ani osobnikami perwersyjnymi, byli natomiast - i wciąż są - okropnie i przerażająco normalni"12. Nawet jeśli w przypadku głównych oskarżonych było to prawdą, jak doszło do tego, że ci na pozór zwykli ludzie stali się bezwzględnymi mordercami, fanatycznymi ideologami rasowymi i zbrodniarzami wojennymi? Chęć znalezienia odpowiedzi na to pytanie napędza Gilberta do działania.
Psycholog interesuje się szczególnie Hermannem Göringiem. Uważa byłego Marszałka Rzeszy za osobę fascynującą i zarazem odpychającą. Przez cały rok uważnie obserwuje zachowanie oskarżonego na sali rozpraw, w przerwach i w celi - jego reakcje, wybuchy złości i mimikę.
29 listopada 1945 roku Gilbert również przygląda się oskarżonym na sali rozpraw. Oskarżyciele przedstawiają dokument 2430-PS, US-79: nakręcony przez amerykańskich żołnierzy, dwugodzinny film dokumentalny o okrucieństwach obozów koncentracyjnych. Widać w nim wychudzonych do szpiku kości więźniów, otwarte piece krematoryjne, w których znajdują się zwęglone szkielety, oraz buldożery spychające stosy zwłok do masowych grobów.
Podczas projekcji filmu psycholog więzienny przypatruje się oskarżonym w poszukiwaniu śladów emocji. Twarze niektórych bledną, inni nerwowo przełykają ślinę, kolejni - zawstydzeni - wbijają wzrok w podłogę, jęczą, chowają twarze w dłoniach, ciężko oddychają lub płaczą. Göring nie chce się zmierzyć z prezentowanymi obrazami. Gilbert notuje: "Göring wychyla się za barierkę, przez większość czasu nie patrzy, wygląda na wpół żywego... (...) Göring wygląda posępnie, oparty na łokciu..."13. Podczas jednej z przerw zaczyna się denerwować "tymi filmami grozy", które postrzega jako wrogą propagandę. "Każdy może nakręcić film o zbrodniach, jeśli wyciągnie zwłoki z grobów, a potem pokaże traktor spychający je tam z powrotem"14**. Wieczorem w celi mówi do Gilberta: "To było takie udane popołudnie, dopóki nie pokazali tego filmu. (...) A potem pokazali ten okropny film i tylko wszystko zepsuli"15***.
Bez wątpienia nikt nie wniknął tak głęboko w psychikę Göringa jak Gustave M. Gilbert. Niekiedy zainteresowanie młodego psychologa wyraźnie cieszy Göringa, a innym razem stawia mu opór, odpowiada szorstko lub nie wykrztusza z siebie ani słowa - na przykład wtedy, gdy jest zły, gdyż rozprawa danego dnia nie przebiegała po jego myśli. Od czasu do czasu życzliwością i uprzejmością stara się zjednać sobie przychylność Gilberta. Taka postawa nie robi jednak na psychologu żadnego wrażenia - zachowuje on należyty dystans i daje to wyraźnie odczuć rozmówcy. Gilbert wie, że Göring jest ponadprzeciętnie inteligentny. Testy, które przeprowadzono na początku jego pobytu w Norymberdze, wykazały, że jego iloraz inteligencji (IQ) wynosi 138, co uplasowało go na trzecim miejscu wśród osadzonych, za byłym prezesem Banku Rzeszy Hjalmarem Schachtem i byłym komisarzem Rzeszy w Holandii Arthurem Seyss-Inquartem16. Göring jest trochę obrażony, gdy się dowiaduje, że nie zajął pierwszej lokaty17.
Później Gilbert spisuje swoje obserwacje. Jest autorem powszechnie uznanego dziennika z procesu, stanowiącego jednocześnie psychologiczny profil swojego ulubionego obiektu badań Hermann Göring, Amiable Psychopath 18.
Göring rozmawia z Gilbertem o przebiegu procesu i zachowaniu poszczególnych więźniów. Dyskutują o moralności i człowieczeństwie w polityce, a także o tym, czy można po prostu zabijać lub w inny sposób eliminować wcześniejszych popleczników, którzy stali się naszymi przeciwnikami albo zawalidrogami.
Tematem ich rozmów jest również dzieciństwo samego Göringa. Marszałek poszukuje sceny, na której mógłby, niczym wytrawny aktor, odgrywać swoją rolę. Czasami arogancko, zanosząc się donośnym śmiechem, dzieli się wspomnieniami - z jego punktu widzenia to anegdoty, lecz Gilbert rozpoznaje je jako koszmary senne19. Chociaż psycholog podejrzewa, że niektóre ze wspomnień prominentnego więźnia są mocno przejaskrawione lub wręcz zmyślone, szybko nabiera pewności, że najważniejsze decyzje dotyczące przebiegu późniejszej życiowej drogi Göringa zapadły, gdy był on bardzo młody.
Dzieciństwo, do którego Gustave M. Gilbert wraca wspólnie z Hermannem Göringiem, jest niczym ciemny loch. To przestrzeń pozbawiona jakichkolwiek uczuć. Wyrósł w niej człowiek bardzo inteligentny, ale pozbawiony empatii i z zaburzonym poczuciem moralności. "Chcę, aby pan wiedział tę jedną rzecz" - wyznaje Göring oszołomionemu psychologowi pewnego wieczoru w swojej celi - "ale muszę to powiedzieć ze śmiertelną powagą. Nigdy nie byłem okrutny. (...) Bywałem twardy (...) nie wstydziłem się rozstrzeliwania tysiąca ludzi w akcji odwetowej, albo zakładników, albo kogokolwiek, co pan sobie życzy! Ale okrutny - torturowanie kobiet i dzieci - du lieber Gott! - to już nie leży w mojej naturze"20.
Wtorek, 9 maja 1893 roku. Z kadłuba żaglowca Croatia, na śródokręciu, niczym potężny cierń wyłania się strzeliście w górę wysoki, czarny komin. W halach pasażerskich przy nabrzeżu odpływowym Hamburg-Amerikanischen Packetfahrt-Actien-Gesellschaft (HAPAG) młoda kobieta i jej dwie córki czekają na odpłynięcie dwumasztowego statku parowego. Ich celem jest Port-au-Prince - stolica Haiti21. Trzydziestojednolatka i dwie dziewczynki w wieku prawie trzech i czterech lat przez około dwa tygodnie będą płynąć jednostką należącą do przedsiębiorstwa HAPAG, która od pięciu lat kursuje na trasie Hamburg-Indie Zachodnie. Pasażerowie mogą spodziewać się raczej spokojnej drogi przez ocean: odpowiadająca niespiesznej jeździe na rowerze prędkość ponad dziesięciu węzłów może zostać osiągnięta dzięki silnikom parowym o łącznej mocy tysiąca koni mechanicznych, znajdującym się w ładowni statku22.
Dla obydwu dziewczynek - starszej Olgi i młodszej Pauli - to już druga przeprawa przez Atlantyk w kierunku zachodnim. Mniej więcej półtora roku wcześniej wspólnie z matką i starszym bratem Karlem płynęły, aby dołączyć do ojca, który objął na miejscu nową funkcję23. W czerwcu 1891 roku zostaje przeniesiony do Port-au-Prince i piastuje tam stanowisko niemieckiego ministra-rezydenta dla Haiti i Republiki Dominikańskiej, będąc jednocześnie wysłannikiem dyplomatycznym trzeciego stopnia. Zgromadził wokół siebie liczną rodzinę - do trzech synów i córki z pierwszego małżeństwa dołączyły dzieci z drugiego związku: Karl, Olga i Paula.
Matka wie, że zarówno ją, jak i jej dwie córki czeka długa, monotonna i trudna wyprawa. Nie korzystają one z wygód przysługujących głowie rodziny, ministrowi-rezydentowi, gdy ten od czasu do czasu podróżuje z Niemiec do Haiti i z powrotem - podczas rejsu mieszka on w jednoosobowej kabinie, spożywa posiłki w jadalni, ma też do dyspozycji bibliotekę i palarnię, przyozdobione lustrami i obrazami. Matka z dziećmi zostaje zakwaterowana na pokładzie pośrednim, w skromnych, drewnianych boksach usytuowanych pomiędzy ładownią a głównym pokładem. Jest tam ciemno i ciasno; muszą oddychać ciężkim, wilgotnym powietrzem. Na śniadanie najczęściej dostają owsiankę i suchary, a na obiad i kolację - solone mięso, śledzie i ziemniaki24.
Owa młoda kobieta ma na imię Franziska, ale wszyscy nazywają ją Fanny, dlatego nie od razu można ją znaleźć na starych spisach pasażerów HAPAG. Tuż przed wyruszeniem w drogę wpisano na listę jej przezwisko. Również jej nazwisko zapisano nieprawidłowo: Göhring zamiast Goering - taka była bowiem pierwotna pisownia25.
Kiedy Franziska Göring razem z Olgą i Paulą prawie rok wcześniej przybyła do Hamburga z Port-au-Prince26 - prawdopodobnie miało to miejsce w czerwcu 1892 roku - była w drugim miesiącu ciąży. Zapewne zaplanowała podróż do Niemiec, dowiedziawszy się o ciąży. Na czas porodu powróciła do swojej ojczyzny. Z Hamburga udała się do Rosenheim w Górnej Bawarii. Była tam zameldowana z dwiema córkami od 10 lipca 1892 roku27. W Rosenheim przebywała wraz z Olgą i Paulą u rodziców swojej przyjaciółki z młodości. Franziska Göring i Therese Gabriel znały się od czasu, gdy mieszkały w internacie prowadzonym przez Ubogie Siostry Szkolne. Przyjaciółka wyszła za mąż i wraz z mężem - głównym inspektorem podatkowym Andreasem Grafem - przeprowadziła się do Fürth. Jej rodzice nadal jednak mieszkali w Rosenheim28.
12 stycznia 1893 roku o czwartej nad ranem29 w sanatorium Marienbad Franziska Göring wydała na świat zdrowego chłopca. Otrzymał imiona najbardziej niemieckie z możliwych: Hermann Wilhelm. Imię Hermann wybrał jego ojciec chrzestny Hermann Epenstein na cześć Arminiusza, germańskiego wodza, który w Lesie Teutoburskim w 9 roku n.e. zadał jedną z najbardziej druzgocących klęsk wojskom rzymskim pod wodzą Publiusza Kwinktyliusza Warusa. Imię Wilhelm wyrażało najpewniej szacunek dla cesarza Niemiec Wilhelma II.
Mimo to 9 maja 1893 roku w podróż powrotną na Haiti Franziska zabiera ze sobą tylko córki - Olgę i Paulę - pozostawiając w Fürth, u rodziny swojej przyjaciółki Therese Graf, ledwie czteromiesięcznego syna Hermanna30. W niektórych starszych biografiach Göringa twierdzono, że Franziska Göring oddała syna pod opiekę Grafów, gdy ten miał zaledwie sześć tygodni31. Jednakże data wypłynięcia statku, którym Franziska powróciła do Port-au-Prince, zapewne nieznana autorom wcześniejszych publikacji, zdecydowanie przeczy temu założeniu32. Niewiele przemawia za tym, że Franziska Göring, oddawszy syna pod opiekę Grafom, przez dwa miesiące jeździła po Niemczech z dwójką małych dzieci, zanim wróciła do Haiti. Hermann Göring miał zatem prawdopodobnie trzy i pół miesiąca, gdy matka zostawiła go w Fürth.
Nie wiadomo, jakie myśli dręczą Franziskę Göring, gdy wsiada na statek w Hamburgu. Czy tęskni za swoim dzieckiem? Z jakimi trudnościami się zmaga, gdy musi je opuścić? Czy płacze, gdy się z nim żegna? Czy to była jej własna decyzja? A może podjął ją jej mąż, kto wie, czy nie jeszcze zanim wyruszyła w podróż do Niemiec? Nie ma żadnych informacji dotyczących tej kwestii, nawet od samego Göringa. Być może nigdy nie zapytał o to matki albo ona nic nie wspominała o konfliktach wewnętrznych, którym musiała stawić czoła. Można tylko spekulować na temat tego, jakie motywy nią kierowały, gdy powierzyła niemowlę przyjaciółce, zamiast zabrać je do Haiti. Być może Franziska nie chciała narażać noworodka na trudy podróży, niełatwy do zniesienia tropikalny klimat i słabą opiekę medyczną w Haiti. Prawdopodobnie wiedziała, że oficjalna misja jej pięćdziesięciotrzyletniego, coraz bardziej schorowanego męża w najbliższym czasie i tak dobiegnie końca, po czym wszyscy razem wrócą do Niemiec. Wierzyła, że Hermann znalazł u Grafów bezpieczne schronienie - małżeństwo miało dwie córki w podobnym wieku co siostry Hermanna Olga i Paula, wiedziało zatem, jak postępować z dziećmi33. Grafowie byli uczciwymi, bogobojnymi ludźmi, wzorową rodziną frankońskich urzędników państwowych.
Fakt, że Franziska Göring oddała niemowlę pod opiekę rodziny zastępczej, został - czego się można było spodziewać - negatywnie oceniony w literaturze, na przykład przez psychohistoryka Svena Fuchsa, badającego zależności między upokorzeniami doświadczanymi w dzieciństwie a przebiegiem późniejszych karier sprawców przemocy, terrorystów, masowych morderców i zbrodniarzy wojennych. Fuchs opisał rodziców Göringa jako "ludzi oziębłych emocjonalnie" i wysunął następujące oskarżenia: "Jakimi trzeba być rodzicami, żeby zostawić swoje nowo narodzone dziecko (...) pod opieką przyjaciółki, chociaż ma się możliwości, by zatrzymać je przy sobie? Byli okrutnymi rodzicami, którym nie zależało na dobru ich dziecka"34. Jednak w wilhelmińskich Niemczech obowiązywały zupełnie inne niż obecnie standardy relacji między matką i ojcem a dziećmi; dominował w nich ideał wychowawczy "czarnej pedagogiki"35. W cieszącej się powszechnym uznaniem Encyklopädie des gesammten Erziehungs- und Unterrichtswesens z roku 1887 stwierdzono: "Wola dziecka musi zostać złamana". Nawet niemowlę "potrzebuje dyscypliny i powinno być dyscyplinowane". Dyscyplinować należy poprzez "czyny, sprawowanie władzy, podporządkowanie kształtującej się woli innej. Wolę dziecka należy złamać, przede wszystkim zadając "ból fizyczny i psychiczny""36.
Heinrich Ernst Göring, ojciec małego Hermanna, jest człowiekiem o znacznie wyższej randze niż niczym się niewyróżniający inspektor podatkowy Andreas Graf - szorstki, niemiecki urzędnik. Doktor nauk prawnych, syn dyrektora sądu okręgowego, początkowo pełni funkcję sędziego rejonowego, sędziego pokoju i sędziego sądu okręgowego w Metzu. Potem składa podanie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawie przeniesienia, które zostaje rozpatrzone pozytywnie. W latach 1885-1890 reprezentuje Cesarstwo Niemieckie jako komisarz cesarski w niedawno założonej niemieckiej kolonii w Afryce Południowo-Zachodniej, oficjalnie zwanej "protektoratem". W latach 1883 i 1884 bremeński handlarz tytoniem Adolf Lüderitz, przede wszystkim dzięki sprytnemu oszustwu, zagarnął tam na rzecz Rzeszy Niemieckiej obszar o powierzchni 580 000 kilometrów kwadratowych, zamieszkiwany przez około 200 000 ludzi. Są to pierwsze terytoria niemieckie w Afryce.
Pierwsza żona Göringa zmarła w 1879 roku. Zatrudniono guwernantkę, która zajęła się wychowaniem ich czworga dzieci - Franziskę "Fanny" Tiefenbrunner. Göring zakochuje się w tej o dwadzieścia trzy lata młodszej kobiecie. Para pobiera się w Londynie w 1885 roku, na krótko przed jego wyjazdem do kolonii niemieckiej w Afryce Południowo-Zachodniej, gdy Franziska jest w szóstym miesiącu ciąży. Göringa wysłano tam, żeby mógł się zapoznać ze specyfiką administracji kolonialnej.
Trzy lata później Franziska Göring dołącza do męża w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej. Warto dodać, że młoda żona komisarza Rzeszy pochodzi z bardzo skromnej rodziny. Urodziła się w Monachium jako córka tyrolskiego robotnika, który później prowadził sklep ze starociami37. Jej współcześni opisują ją jako zdecydowaną, odważną i stanowczą osobę, która potrafi się posługiwać bronią38. Podróż do Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej jest dla niej prawie niewyobrażalną, pełną przygód i niebezpieczeństw wyprawą w nieznane, do wrogiego środowiska, w którym należy się spodziewać walk między plemionami i buntów przeciwko kolonizatorom. W tamtym czasie nowo zdobyte terytoria niemieckie przyciągały niemal wyłącznie awanturników, łowców fortuny, bezdomnych i nielicznych kupców marzących o bogactwie, sławie, wolności i władzy39. Nie można wykluczyć, że przez pewien czas Franziska Göring była jedyną Niemką w całej kolonii.
Jej mąż jest jednym z zaledwie trzech niemieckich urzędników od samego początku obecnych na miejscu. Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że proces tworzenia kolonialnej administracji utyka w martwym punkcie. Göring nie doprowadza również do załagodzenia konfliktów między rywalizującymi lokalnymi plemionami. W 1888 roku jedno z powstań eskaluje, przez co dochodzi do licznych grabieży, a Göring wraz z rodziną musi uciekać w niebezpiecznych warunkach, by schronić się w oddalonej o 200 kilometrów brytyjskiej enklawie Walvis Bay. Olga, starsza siostra Hermanna Göringa, urodziła się tam w styczniu 1889 roku40.
Po pięciu latach spędzonych w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej, w sierpniu 1890 roku Heinrich Ernst Göring zostaje odwołany do Niemiec, a prawie rok później przeniesiony do Port-au-Prince41. Nic nie wiadomo o jego tamtejszej działalności. Zdjęcie zrobione przed końcem wieku przedstawia go w otoczeniu niemieckiej legacji. Zdaje się, że razem z rodziną wiedzie spokojne życie w Haiti.
Podczas gdy Heinrich Ernst Göring w Haiti stopniowo zbliża się do emerytury, Grafowie w Fürth opiekują się jego synem Hermannem. Z tamtego okresu zachowały się jedynie dane pochodzące z rejestru ludności42; jak naprawdę wyglądała sytuacja w rodzinie zastępczej - czy kary fizyczne były powszechne, czy małżeństwo Grafów wolało opiekować się własnymi córkami niż przysposobionym chłopcem - nie wiadomo. Zdjęcie zrobione kilka lat później przedstawia sześcioletniego Hermanna z Grafami i siostrą Olgą43. Fotografia wygląda dość sztucznie; były ojciec zastępczy Andreas Graf trzyma Hermanna za rękę, a chłopiec nienaturalnie się uśmiecha. Hermann Göring nigdy później nie będzie się negatywnie wypowiadał na temat swojego pobytu u Grafów. Nawet jeżeli coś było na rzeczy, nie mógł niczego sobie przypomnieć. W wieku półtora roku, 10 lipca 1894 roku, został od nich zabrany. W dokumentach meldunkowych miasta Fürth obok tej daty znajduje się odręczny wpis: "Wymeldowany i przemeldowany do Rosenheim"44. Jego matka zameldowała się tam niedługo potem. Franziska Göring, przebywająca najprawdopodobniej na wakacjach w Niemczech, zarejestrowała się u rodziców swojej przyjaciółki Therese Graf45 na dwa miesiące, począwszy od 1 sierpnia 1894 roku - meldunek ten stanowi dotychczas całkowicie ignorowany dowód na to, że Franziska zobaczyła syna ponownie, gdy ten miał półtora roku, a nie, jak często twierdzono, dopiero gdy skończył trzy lata46. Trudno sobie wyobrazić, że nie widziała Hermanna, który mieszkał w Rosenheim w tym samym czasie co ona, prawdopodobnie również z rodzicami Therese Graf.
Udowadnia to również, że rzekome wspomnienie z dzieciństwa Hermanna Göringa jest jedynie wymyśloną historyjką. Podczas pobytu w więzieniu w Norymberdze wyznaje on psychologowi sądowemu Gustave'owi M. Gilbertowi "z triumfalnym, wypływającym z głębi serca uśmiechem na twarzy", że gdy po raz pierwszy, "w wieku trzech lat", zobaczył matkę, uderzył ją w twarz obiema pięściami, gdy ta, spotkawszy się z nim na dworcu kolejowym, podniosła go i chciała przytulić47. Jeżeli ta rozdzierająca serce scena w ogóle miała miejsce, to nastąpiła półtora roku wcześniej - Göring nie mógł jej pamiętać. Niemniej incydent ten często ubarwiano, twierdząc na przykład, że Hermann nawet nie spojrzał na stojącego obok matki nieznajomego - chodzi o jego ojca48.
Istnieją jednak dokumenty świadczące o tym, że Heinrich Ernst Göring również przebywał w Niemczech latem 1894 roku49. Będąca ponownie w ciąży Franziska Göring najwyraźniej nie wróciła później z mężem do Port-au-Prince. Chociaż w urzędzie rejestracyjnym miasta Rosenheim można znaleźć adnotację: "do Port-au-Prince na Haiti - Indie Zachodnie" dopisaną do informacji o wyrejestrowaniu50, jej nazwiska nie ma na liście pasażerów51 parowca Auguste Victoria, który wypłynął z Hamburga do Haiti 4 października 1894 roku z Heinrichem Ernstem na pokładzie, podobnie jak na listach pasażerów wszystkich statków wypływających z Hamburga w kolejnych miesiącach. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji jest to, że latem 1894 roku Franziska Göring zabrała ze sobą syna Hermanna i od tamtej pory mieszkała z nim w Rosenheim bądź w Fürth.
Pięćdziesięciopięcioletni wówczas, schorowany Heinrich Ernst Göring został w 1895 roku "oddelegowany" i wrócił wraz z dziećmi z Haiti do Niemiec. Rodzina, razem z dwuletnim Hermannem, początkowo zamieszkała w okazałym domu przy Fregestrasse 19 w zamożnej dzielnicy Friedenau, która w tamtym czasie była jeszcze przedmieściem Berlina. 9 maja 1895 roku właśnie tam urodził się młodszy brat Hermanna Göringa - Albert.
W starszych biografiach i artykułach prasowych uparcie twierdzono, że ojciec chrzestny Hermanna Göringa - Hermann Epenstein - kupił willę i pozwolił Göringom mieszkać tam bezpłatnie, ponieważ przestronny dom był zbyt drogi dla emerytowanego ojca dziewięciorga dzieci52, jednakże później obalono tę teorię53. Wokół Epensteina, który lubił zrobić efektowne wejście i często bywał fotografowany pośród radosnych grup myśliwych, narosło wiele legend i plotek - prawdziwych, zawierających cień prawdy i całkowicie zmyślonych. Epenstein - lekarz rodzinny, chirurg, położnik, hurtownik, miłośnik zabytków i bywalec berlińskich salonów - pochodził z zamożnej rodziny. Jego dziadek przeszedł z judaizmu na katolicyzm. On sam spotkał Heinricha Ernsta Göringa prawdopodobnie w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej. Niektórzy biografowie twierdzą, że Epenstein wyjechał do kolonii razem z Göringiem, a po ucieczce Göringów do brytyjskiej enklawy Walvis Bay przywiózł tam ich córkę Olgę i uratował życie Franzisce Göring54. Nie zostało to jednak udowodnione. Jeszcze większą zagadkę stanowi długotrwały romans, jaki rzekomo łączył Epensteina z Franziską55. Trójkąt miłosny z Epensteinem, kochankiem Franziski oficjalnie uznanym i tolerowanym przez jej męża, niemniej kładący się cieniem na małżeństwo Göringów, miał trwać prawie dwie dekady i nigdy nie był56 - aż do niedawna - podawany w wątpliwość. Bettina Göring, stryjeczna wnuczka Hermanna Göringa, nie wątpi w istnienie tej relacji57, ale nie ma jednoznacznego dowodu na związek ménage a trois, który - biorąc pod uwagę powszechnie znane fakty, opowieści i domysły - był możliwy i bardzo prawdopodobny. Od dawna spekuluje się na temat ojcostwa młodszego brata Hermanna - Alberta, jako że był on uderzająco podobny do Epensteina. Albert został jednak najprawdopodobniej poczęty na Haiti58, a jest wątpliwe, czy Epenstein kiedykolwiek tam był.
W roku 1898 rodzina Göringów przeprowadza się do zamku Veldenstein w Neuhaus an der Pegnitz w Środkowej Frankonii, 60 kilometrów na północny wschód od Norymbergi. To właśnie tam, we Frankonii, w kolejnych latach utrwala się charakterystyczny sposób mówienia Hermanna Göringa - gardłowy, wysoki głos z uderzająco twardym, drżącym "r", które zawsze jakby nadawało jego słowom dominujący wydźwięk. Epenstein zakupił ten średniowieczny budynek rok wcześniej. Według pogłosek dzięki temu może nieskrępowanie kontynuować swój romans z Franziską Göring. Kobieta zajmuje pokój na piętrze, tuż obok sypialni Epensteina, podczas gdy jej mąż musi zadowolić się niewielką izbą na parterze. Podobnie było w zamku Mauterndorf w Salzburgu, który Epenstein nabył w 1894 roku i odrestaurował, na co przeznaczył ogromne środki finansowe. Rodzina Göringów często spędza tam wakacje. Plotka głosi, że głowa rodziny mieszka wtedy w domu znacznie oddalonym od samego zamku59.
Hermann, który w wieku pięciu lat przeprowadził się do Veldenstein, mógł żywić nadzieję, że teraz już wszyscy zostaną razem - on, jego rodzice i rodzeństwo. Byłoby to spełnienie marzeń małego chłopca - właśnie zamieszkał w prawdziwym zamku rycerskim z blankami, otworami strzelczymi i komnatą wypełnioną szablami oraz włóczniami, w którym każdy dzień to nowa przygoda. Jego rodzice snują jednak inne plany - we wrześniu 1900 roku, gdy Hermann ma siedem lat, wysyłają go do szkoły w Fürth. Od tamtej pory na zamku spędza z rodziną jedynie weekendy. Zgodnie z biografią napisaną przez wieloletniego osobistego asystenta Göringa - Ericha Gritzbacha - chłopiec, nad którym nie mogła zapanować guwernantka w Veldenstein, musiał "po krótkim czasie spędzonym w wiejskiej szkole przeprowadzić się do Fürth"60. Hermann nie mieszka tam ze znajomą rodziną Grafów, lecz zostaje zakwaterowany w domu nauczyciela Johanna Franka, głowy rodziny z czwórką dzieci61. Uczęszcza do prywatnej szkoły Littmann-Steinsche, która przygotowuje dzieci z klasy średniej do nauki w gimnazjum. W roku szkolnym 1902/1903 Göring pojawia się w dokumentach Heinrich-Schliemann-Gymnasium w Fürth jako uczeń klasy 5b62.
Po nagłej śmierci opiekuna - Johanna Franka63 - rodzice Hermanna muszą znaleźć dla syna nową rodzinę zastępczą. W listopadzie 1903 roku dziesięcioletni wówczas chłopiec przeprowadza się do nauczyciela Theodora Ruttmanna, który żyje bardzo skromnie i mieszka w ciasnej izbie w robotniczej dzielnicy Fürth64. W gimnazjum Hermann najprawdopodobniej nie jest wzorowym uczniem; na jego świadectwie znajduje się uwaga dotycząca "niezdyscyplinowania i symulowania choroby"65.
Podczas gdy Hermann jest stale przenoszony z miejsca na miejsce, jego rodzeństwo - Olga, Paula i Albert66 - mieszka wraz z rodzicami w zamku Veldenstein, gdzie pobierają lekcje u prywatnego nauczyciela67. Nie ma wielu przesłanek, które wyjaśniałyby, dlaczego to właśnie Hermann zostaje wysłany do obcych i musi z nimi zamieszkać; w starszych biografiach można znaleźć kilka lakonicznych informacji, ale nie są one w żaden sposób poparte faktami. Hermann Göring jest w nich opisywany jako "uparty i rozpieszczony"68; ponoć "zdominował starszego brata i siostry oraz reagował agresywnie na oznaki jakiegokolwiek sprzeciwu lub ograniczenia"69 i miał przejawiać "brak dyscypliny i samokontroli"70. Gdy od tych wydarzeń upłynęły ponad trzy dekady, Göring opowiedział swojemu późniejszemu biografowi Erichowi Gritzbachowi, że przepełniał go "bezmierny gniew, bo jego siostry i młodszy brat mieli znacznie lepiej od niego" i "mogli zdobywać wiedzę pod okiem prywatnego nauczyciela w ukochanym zamku Hermanna"71.
W czasie świąt odwiedza rodzinę w Mauterndorfie. Majestatyczny, górujący nad całą okolicą zamek daje poczucie bezpieczeństwa. Chłopiec może dzięki niemu uciec myślami od przytłaczającej go rzeczywistości, na którą prawdopodobnie kładzie się cieniem nieformalna relacja jego matki z Hermannem Epensteinem, od deprymującego mieszkania z rodziną zastępczą oraz od niepowodzeń w szkole. W marzeniach przenosi się do świata rycerzy z zabytkowymi budynkami, blankami, sklepieniami, basztami i komnatami, główną wieżą i murami obronnymi, a także z arsenałem starej broni białej ukrytym w jednej z owych komnat. Czyta opowieści o rycerzach i całe dnie spędza na zabawie z chłopcami z pobliskiej wioski; prowadzą coraz to nowe gry oblężnicze, a on za każdym razem odgrywa rolę przywódcy. "We wczesnej młodości przewodził też synom okolicznych robotników rolnych, którzy zawsze spontanicznie obierali go przywódcą swoich band"72.
Rzeczywistość jednak i tak go dogania. Zamkiem nie rządzi jego schorowany i coraz bardziej uzależniony od alkoholu ojciec73, będący ledwo tolerowanym lokatorem w Veldenstein i dodatkowym letnikiem w Mauterndorf. W biografii Göringa autorstwa Heinricha Fraenkela i Rogera Manvella wspomniano, że Heinrich Ernst Göring "stał się zerem żyjącym wspomnieniami minionej służby dla Niemiec"74.
Panem na włościach jest Hermann Epenstein i tak się zachowuje. Często wkłada zbroję, jego służba "przebiera się za giermków"75, a posiłki są obwieszczane dęciem w róg. Epenstein finansuje wszystko: mieszkanie w zamku Veldenstein, wakacje w zamku Mauterndorf, prywatną szkołę Hermanna i prywatnego nauczyciela dla jego rodzeństwa. Z biegiem czasu coraz bardziej przejmuje rolę ojca chłopca. Niektóre biografie Göringa, w których opisy dzieciństwa i młodości bazują głównie na wypowiedziach jego rodzeństwa, wskazują, że to właśnie Epenstein stanowił dla Hermanna wzór76; zamożny dobroczyńca rodziny był dla niego "lśniącym bohaterem"77.
Jednak tuż za zakrętem na Göringa czekają kolejne zmiany. Jesienią 1904 roku, zdaniem jego głównego biografa Ericha Gritzbacha, "aby trzymać go na krótkiej smyczy", rodzice wysyłają chłopca, który najwyraźniej nienajlepiej sobie radzi w gimnazjum, do Carolineum - szkoły z internatem w Ansbach, 90 kilometrów na zachód od Veldenstein78. I tam Göringa zdecydowanie wyróżnia brak dyscypliny. W końcu przerywa naukę w ośrodku wychowawczym i wraca do Veldenstein.
W jednej ze starszych biografii Göringa można znaleźć wyjaśnienie powodów jego ucieczki z internatu, oparte na słowach jego siostry Olgi79. W wypracowaniu na temat "Człowiek, którego najbardziej podziwiam" Göring napisał "entuzjastyczną pieśń pochwalną" o swoim ojcu chrzestnym. Dyrektor miał wezwać Hermanna do siebie i powiedzieć: "W Ansbach nie mamy zwyczaju pisania wypracowań szkolnych gloryfikujących Żydów"80. Jeżeli taki epizod faktycznie miał miejsce, to wówczas Göring po raz pierwszy usłyszał o żydowskim pochodzeniu Epensteina. Chłopca rzekomo zmuszono do chodzenia po boisku szkolnym z tabliczką na szyi, na której widniał napis: "Mój ojciec chrzestny jest Żydem"81. Następnego ranka wyjechał z Ansbach.
Dalsza część w wersji pełnej
* Materiał dostępny na platformie YouTube, https://www.youtube.com/watch?v=P4c_SvwmhPE [dostęp: 6.06.2026], wspomniany fragment: 3:21-3:40.
** Cytat dotyczy przerwy 15 lutego.
*** Ten cytat dotyczy 29 listopada.
Kiedy mój ojciec jeszcze żył, czasami wyobrażałem sobie, że ktoś dzwoni do drzwi domu moich rodziców i stoi przed nimi mężczyzna - Hermann Göring w swoim letnim białym mundurze z przytroczoną szpadą, laską Marszałka Rzeszy w prawej ręce, Pour le Mérite* na szyi i Krzyżem Żelaznym I klasy wpiętym w marynarkę. Göring był tym, który zawsze tam stał. Hitler, Himmler czy Goebbels nie wchodzili w grę, ponieważ mój ojciec, zagorzały katolik i wierny wyborca CDU, darzył ich wszystkich głęboką pogardą.
Z Göringiem było inaczej. Ilekroć w telewizji leciał dokument o czasach nazistowskich, w którym można go było zobaczyć w jednym z groteskowych strojów lub w tradycyjnym ubiorze myśliwskim, napuszonego i z nieschodzącym z twarzy wyrazem zadowolenia, mój ojciec najczęściej powtarzał jedynie: "No tak, ten gruby Göring!". Ale w jego głosie nie było słychać pogardy, raczej ledwo wyczuwalny szacunek.
Zastanawiałem się wtedy, jak zareagowałby mój ojciec, gdyby niespodziewanie stanął twarzą w twarz z Göringiem. Być może oddałby mu nawet stosowny salut wojskowy. Göring zauważyłby wówczas, że mój ojciec nie ma trzech palców u prawej dłoni. W wyobraźni widziałem, jak ojciec zaprasza go do środka. Powiedziałby: "Proszę wejść, panie Marszałku!", po czym pokazałby mu nasz niewielki dom rodzinny, obraz Schmidta-Rottluffa w salonie - niestety jedynie tani oleodruk - zdecydowanie zbyt duży ogród, pokój do organizacji przyjęć w piwnicy, w którym nikt nigdy niczego nie świętował, i saunę, z której nikt nigdy nie korzystał.
W maju 1943 roku niespełna siedemnastoletni pomocnik artylerii przeciwlotniczej Matthias Molitor zgłasza się na ochotnika do Luftwaffe jako kandydat na oficera. Rok później jego największe marzenie się spełnia. Pomimo "niedowagi" zostaje przydzielony do Spadochronowego Pancernego Pułku Uzupełniająco-Szkoleniowego "Hermann Göring", stacjonującego w Rypinie1 w Prusach Zachodnich. Elitarna jednostka. Młodzi żołnierze Göringa, z których żaden nie miał więcej niż dziewiętnaście lat, mają za zadanie walczyć na rozpadającym się froncie wschodnim i umierać w imię Wielkich Niemiec. Mój ojciec wspominał po latach, że lubił być żołnierzem. Ogromną wagę przywiązywał jednak do tego, że nie był jedynie zwykłym żołdakiem - na lewym rękawie munduru nosił niebieską opaskę z napisem: "Hermann Göring". Kiedy wymawiał to imię i nazwisko, jego głos przepełniała duma.
Zgodnie z harmonogramem 25 listopada 1944 roku odbywają się ćwiczenia z użyciem moździerza i ostrej amunicji. Kiedy przychodzi jego kolej, ojciec wkłada pocisk do wyrzutni. Gdy jego ręce wciąż dotykają metalu, w lufie eksploduje ładunek wybuchowy. Płonące odłamki rozpryskują się we wszystkich kierunkach. Ojciec uchodzi z życiem, ale odłamki metalu odrywają mu sześć palców, a jego lewego oka nie udaje się uratować.
Nie miał żadnego kontaktu z wrogiem, to był wypadek. Niewypał. Wada materiałowa? Błąd w obsłudze? W raporcie Wehrmachtu nie wspomniano o tym incydencie. A w rodzinnym gronie nigdy potem już o tym nie rozmawiano.
Kiedy mój ojciec budzi się w szpitalu polowym, wokół panuje ciemność. W jego prawym oku nadal tkwią odłamki metalu, więc przez kolejne sześć tygodni zupełnie nic nie widzi, nie wie również, czy jeszcze kiedykolwiek cokolwiek zobaczy. Pielęgniarka z Czerwonego Krzyża musi mu podpalać papierosy, które tak bardzo lubi, i wkładać mu je do ust. Nie może ich sam utrzymać zabandażowanymi kikutami.
Po wyjściu ze szpitala i krótkim okresie amerykańskiej niewoli w północnych Niemczech nie ma odwagi, by od razu wrócić do domu. Dopiero tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1945 roku wyrusza w drogę powrotną do swojej reńskiej ojczyzny. Przez długi czas skrada się w ciemnościach wokół domu rodziców, zanim w końcu puka do drzwi. Wygląda okropnie - jego twarz nadal jest sina i czarna od odłamków i oparzeń. Jeszcze przez wiele kolejnych lat będzie ukrywał okaleczone dłonie w kieszeniach marynarki.
Ojciec nie żył już od prawie dwudziestu lat, gdy w 2019 roku wysłałem matce czasopismo, w którym ukazał się mój artykuł przedstawiający wyniki bardzo niepokojącego śledztwa. Jego tytuł brzmiał: Er war es (To był on)2. Po śmierci matki jesienią 2024 roku, gdy sprzątałem mieszkanie, znalazłem tamten periodyk. Nigdy nie przeczytała mojego tekstu. Kiedyś powiedziała mi: "Nie mogę tego zrobić". Artykuł opisywał jej ojca. Dotyczył pewnego małego człowieczka, który dzięki Hermannowi Göringowi poczuł wielką władzę.
3 marca 1933 roku, kilka dni po pożarze Reichstagu, Göring wygłasza we Frankfurcie nad Menem przemówienie, które za pośrednictwem radia jest transmitowane na cały kraj. Swoimi słowami podburza pół miliona esesowców**** do dokonywania ataków na przeciwników nowego reżimu, szczególnie na znienawidzonych komunistów. "Toczymy walkę na śmierć i życie, a ja zacisnę dłonie na waszych gardłach" - wykrzykuje Göring pełnym wściekłości głosem w stronę "panów komunistów". "A pierwszym narzędziem w mojej dłoni będą ci na samym dole - brunatne koszule"3.
Po tym przemówieniu najemnicy noszący na ramionach opaski ze swastyką przeprowadzają w kraju szereg aresztowań i brutalnych ataków. Także mój dziadek, bezrobotny mistrz ślusarski z Düren w Nadrenii Północnej-Westfalii, należy do tych, którzy reagują na apel Göringa. Pod jego dowództwem główna siedziba brunatnych koszul w Düren w kolejnych tygodniach i miesiącach staje się miejscem, w którym torturuje się ludzi.
Mój dziadek nie jest tylko jednym z oprawców, on stoi na ich czele. Decyduje o częstotliwości przeprowadzania przesłuchań i tortur, o ich początku i końcu, wydaje również rozkaz do rozpoczęcia bicia. Świadczą o tym zapisy z rozprawy przed Sądem Przysięgłych w Akwizgranie, która odbyła się niedługo po wojnie. Wyrok uzasadniono następującymi słowami: "Zatrzymani nie mogli się bronić, byli zdani na łaskę i niełaskę oskarżonego Mundta".
Świadkowie wielokrotnie zeznali, że:
...Mundt rozkazał...
...Mundt dał znak, żeby...
...Mundt podniósł rękę...4
Dwa zgubne w skutkach punkty styczne między osobą Hermanna Göringa a historią mojej rodziny. Obydwa są źródłem rodzących się we mnie niepokojących pytań. Jakie wyobrażenie o tym człowieku, którego nazwisko nierozerwalnie łączyło się z najważniejszym momentem zwrotnym w jego życiu, miał mój ojciec? Czy widział w nim egoistycznego cynika, który usuwał ze swojej drogi każdego, kto na niej stanął, ale do którego, mimo wszystko, zachował szacunek? I jaką sprytną manipulacją musiał wykazać się Göring jako mówca, żeby zmienić przyzwoitego ślusarza, ojca rodziny, w sadystycznego kata?
Kilka lat temu, po raz pierwszy jako dziennikarz, skonfrontowałem się z osobą Göringa. Interesowała mnie rola, jaką odgrywał w procesach norymberskich. Wysłuchawszy nagrania z postępowania i przeczytawszy relacje naocznych świadków, byłem oszołomiony tym, jak umiejętnie podczas swojej obrony Göring wykorzystał współoskarżonych nazistów i jak bezczelnie i rzeczowo - mając w perspektywie śmierć przez powieszenie - po raz ostatni przed międzynarodową opinią publiczną wyniósł na piedestał upadłą dyktaturę - nawet uwięzienie dziesiątek tysięcy przeciwników systemu w obozach koncentracyjnych przedstawił jako obiektywną konieczność.
Kiedy później zająłem się badaniami nad dzieciństwem i młodością Göringa - tematami, którym historycy wcześniej poświęcali niewiele uwagi - uświadomiłem sobie, że można nakreślić cały związek przyczynowo-skutkowy: od pozornie zadbanego, ale w rzeczywistości emocjonalnie zaniedbanego, wielokrotnie wysyłanego do obcych ucznia prywatnej szkoły w Fürth do zimnego, niezdolnego do autentycznych emocji manipulatora, przywódcy zbrodniarzy wojennych, zasiadającego na ławie oskarżonych podczas procesów norymberskich. I w końcu do osoby, która popełniła samobójstwo w więziennej celi.
Wizerunek Göringa w przestrzeni publicznej zdominowały stereotypy - jest ich więcej niż w przypadku jakiegokolwiek innego czołowego narodowego socjalisty*****. Göring - przyjazna twarz narodowego socjalizmu. Göring - morfinista. Göring, który nie ma nic przeciwko Żydom i prawdopodobnie nie jest nawet "prawdziwym" narodowym socjalistą. Wysztafirowany i jowialny Marszałek na operetkowej scenie. Żelazny Marszałek. Owe klisze ukazują go w pozytywnym świetle, jako jedyną postać wyróżniającą się spośród zagorzałych ideologów, posłusznych biurokratów, nieśmiałych karierowiczów i sztywnych militarystów. Wszyscy oni, z wyjątkiem Hitlera, przedstawiani są w ponurych odcieniach czerni i bieli; Göring zaś, w przeciwieństwie do nich - w jaskrawych barwach.
Göring wręcz kultywował ów folklor - i wyraźnie sprawiało mu to przyjemność. Żył dość swobodnie; poprzez swoje upodobania, często nietypowy wygląd, zdjęcia ukazujące udane polowania na jelenie czy życie rodzinne z żoną i córką huśtającą się na werandzie dobrze wpisywał się w mity, które o nim krążyły. W Norymberdze powiedział: "Jestem tym, czym byłem zawsze: "ostatnią postacią renesansową""5.
Jednak to niczego nie wyjaśnia, a przede wszystkim nie tłumaczy, dlaczego z młodego mężczyzny z dobrego domu stał się nazistą numer dwa, człowiekiem, który szedł po trupach, jeżeli tylko mogło to posłużyć jego celom; osobą, która była gotowa skazać dwadzieścia lub trzydzieści milionów ludzi na śmierć głodową i która swoimi antysemickimi dekretami administracyjnie torowała drogę do Auschwitz. Mity krążące o Hermannie Göringu maskują jego manipulacje, wyrachowanie i negatywne cechy charakteru: ocieplają jego wizerunek, a bagatelizują zachowania.
Kiedy próbowałem rozszyfrować Göringa, obalić krążące o nim mity, oddzielić ziarno od plew, skondensować i wyostrzyć materiał, który miałem przed sobą, czasami obierałem drogę dziennikarską - dla mnie zupełnie naturalną, ale bez wątpienia nietypową dla wielu historyków. Gdy źródła i literatura okazywały się niewystarczające, a moja wiedza dotycząca zażywania morfiny, budowania więzi we wczesnym dzieciństwie, retoryki, malarstwa renesansowego czy mierzenia inteligencji - niekompletna, radziłem się ekspertów: psychiatrów dziecięcych, naukowców prowadzących badania nad inteligencją, psychofarmakologów, historyków sztuki i badaczy zajmujących się mechanizmami propagandy. Wspaniałym doświadczeniem było to, że wszystkie osoby, do których zwróciłem się o pomoc - najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach - zgodziły się wziąć udział w moim przedsięwzięciu i znalazły czas, by toczyć ze mną głębokie dyskusje.
Göring jest jedynym członkiem reżimu narodowosocjalistycznego, który mógłby zastąpić Hitlera i którego część społeczeństwa darzy szczerą sympatią. W przeciwieństwie do niego nie tolerowano mroczniejszych postaci pokroju Goebbelsa, Himmlera czy Hessa. Wśród nazistowskich przywódców Göring jest również "najbardziej uniwersalnym politykiem", ponieważ tylko on dysponuje tak szerokim wachlarzem zdolności - jest inteligentny, wszechstronny, brutalny, żądny władzy, zdeterminowany, intrygujący, komunikatywny i bliski ludziom - i tylko on potrafi "odegrać całą gamę systemu politycznego swoich czasów"6. Jednak nie zawsze panuje nad sytuacją - często się rozprasza, nudzi, a jego zasoby się wyczerpują z powodu mnogości urzędniczych obowiązków i piastowanych stanowisk. Ponadto jedną z jego największych słabości jest lenistwo.
Biografia polityczna Hermanna Göringa stanowi lekcję na temat władzy - jak jest postrzegana, jak się o nią walczy, jak się jej broni, jak się jej nadużywa i jak się ją traci. Jedno z najczęściej cytowanych zdań wypowiedzianych przez niego podczas przesłuchań przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze brzmiało: "Zrobiłem wszystko, co było tylko w mojej politycznej mocy, aby doprowadzić ruch narodowosocjalistyczny (...) do władzy, a właściwie do wyłącznej władzy, bez względu na okoliczności"7. Równie popularna jest następująca wypowiedź: "Oczywiste było dla nas, że gdy już dojdziemy do władzy, będziemy zdeterminowani, by za wszelką cenę ją utrzymać"8.
Gdyby odbyła się dyskusja na temat tego, co mogłoby oznaczać sformułowanie "za wszelką cenę", Göring najprawdopodobniej zgodziłby się z twierdzeniem Mao Zedonga: "Władza polityczna wyrasta z lufy karabinu" - taką definicją posłużył się ten komunistyczny przywódca w 1938 roku9 i całkowicie wpisuje się ona w słynną koncepcję władzy wybitnego socjologa Maxa Webera. W tym ujęciu władzę zdobywa się przemocą, dlatego też może ona wyrastać również z lufy karabinu. Göring mógłby dopowiedzieć: "Albo z gumowych pałek esesowców". Dla Webera władza jest "społecznie amorficzna" i nieograniczona żadnymi warunkami, ani politycznymi, ani moralnymi. Uczony definiuje ją jako "każdą okazję do wyrażenia własnej woli w ramach relacji społecznej, nawet wbrew oporowi"10. Hermann Göring przez wiele lat doprowadza do perfekcji sztukę wykorzystywania takich okoliczności11.
Prawie dwie i pół dekady między rokiem 1922, w którym Göring po raz pierwszy spotyka Adolfa Hitlera, a rokiem 1946, w którym umiera, dowodzi także tego, że w planach Göringa, mimo wszystkich zapewnień, imię Führera rzadko pojawia się na pierwszym miejscu - zamiast tego widnieje jego własne. Göring pragnie władzy absolutnej przede wszystkim dla siebie, jednak droga do niej w państwie Führera pozostaje dla niego zamknięta. Podczas jednego z pierwszych spotkań z Hitlerem bezwarunkowo się mu podporządkował - i od tego momentu jego władza była od niego uzależniona. Gdy podczas wojny Hitler zaczyna osłabiać pozycję Göringa - swojego zastępcy - gwiazda tego drugiego nieco przygasa.
Z jednej strony bez swojego paladyna Hitler prawdopodobnie nigdy nie znalazłby się na szczycie władzy w państwie. Göring był tym, który sprawił, że na początku lat 30. XX wieku burżuazyjno-konserwatywne elity uznały ruch narodowosocjalistyczny za społecznie akceptowalny, torując tym samym drogę Hitlerowi. Z drugiej strony zdezorientowany i rozczarowany po klęsce w I wojnie światowej Göring mógł bez swojego Führera skończyć jako nieudacznik, nieodnoszący sukcesów sprzedawca spadochronów, błąkający się po swojej ojczyźnie niczym tragiczny bohater mrocznego dramatu społecznego Arthura Millera Śmierć komiwojażera.
W dążeniu do władzy ujawnia się jeszcze inna, napędzająca Göringa siła - jego niezdolność do zachowania w czymkolwiek umiaru. Dawny bohater wojenny swoją postawą uosabia przerost formy nad treścią - przesadność wyróżnia go spośród purytańskich przywódców nazistowskich, którzy w znacznej mierze odrzucają przyjemności. Jego apetyt na władzę, prestiż i wysoką pozycję jest nienasycony. Stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Powietrznych wkrótce okazuje się dla niego niewystarczające, dlatego też stara się przejąć kontrolę nad przemysłem zbrojeniowym - aspiruje do objęcia wysokich stanowisk w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Ministerstwie Wojny. Tylko Hitler może poskromić jego ambicję.
Zaledwie raz w ciągu dwunastu lat dzielących dojście Hitlera do władzy i upadek III Rzeszy Göring miał mglistą szansę, by zostać pierwszym człowiekiem w państwie narodowosocjalistycznym. Gdy w marcu 1936 roku Wehrmacht zajął tereny zdemilitaryzowanej Nadrenii, Francuzi byli w stanie w ciągu kilku godzin rozgromić znacznie słabsze jednostki przeciwnika. Rząd francuski zdecydował jednak, by zatrzymać swoich żołnierzy w koszarach. Niektórzy historycy uważają, że była to ostatnia, zaprzepaszczona szansa na powstrzymanie niemieckiego dyktatora przed rozpoczęciem wojny. Należy do nich m.in. Ian Kershaw, którego zdaniem: "Gdyby w 1936 roku ktoś zajął się Hitlerem na poważnie, to mogłoby się udać"12.
Upokarzająca porażka w politycznym sporze o Nadrenię byłaby dla Hitlera katastrofą wizerunkową. Rezygnacja w żadnym wypadku nie wchodziła w grę. W tamtym czasie tylko jedną osobę brano pod uwagę jako potencjalnego następcę Führera - Hermanna Göringa, "czynnik sprawczy reżimu", prawą rękę Hitlera13 i w pewnym sensie faktycznego kanclerza.
W tym właśnie momencie rozważania kontrfaktyczne nieuchronnie stają się spekulatywne. Czy Niemcy rządzone przez kanclerza Hermanna Göringa rozpętałyby II wojnę światową? W kwestii wojny był on zdecydowanie mniej chętny do podejmowania ryzyka niż Hitler. Niemniej również nie był aniołem pokoju, lecz cynicznym, chłodno kalkulującym człowiekiem żądnym władzy, który chciał za wszelką cenę poprowadzić Niemcy w stronę niegdyś posiadanej, ale utraconej wielkości - mógłby zdecydować się chociażby na wywołanie wojen ograniczających się do niewielkich obszarów, jeśli szantaż dyplomatyczny, groźby militarne czy presja ekonomiczna nie przyniosłyby oczekiwanego rezultatu.
A co z Holokaustem? W tej kwestii sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Po pogromach listopadowych 1938 roku Göring stoi na czele akcji mających na celu pozbawienie ludności żydowskiej praw i majątków. Chce przejąć pieniądze i fabryki Żydów, by móc je przeznaczyć na cele zbrojeniowe - a ich cenne obrazy pozyskać dla siebie. Znacznie mniej interesuje go prymitywna nazistowska polityka rasowa. Być może pod jego rządami nie doszłoby do masowej zagłady w obozach koncentracyjnych, lecz do deportacji europejskich Żydów na Madagaskar i stworzenia pewnego rodzaju kolonii karnej, która znajdowałaby się pod niemieckim nadzorem. Takie plany istniały już wcześniej.
Im bardziej władza polityczna Göringa maleje po pierwszych znaczących wojennych niepowodzeniach militarnych, tym bardziej oddaje się on swoim namiętnościom - organizuje wystawne przyjęcia urodzinowe, polowania państwowe, sute bankiety, wybiera ekscentryczne przebrania i codziennie znieczula się, zażywając tabletki parakodeiny. Publicysta Joachim Fest określił go jako "bezwstydnego, naiwnego i łapczywego", "zawsze pyszałkowatego i graniczącego ze śmiesznością - mieszaninę kondotiera i sybaryty"14. W piwnicy jego dworu Carinhall piętrzą się setki cennych, w większości skradzionych dzieł sztuki, gdyż na ścianach na piętrze nie ma już dla nich wystarczająco miejsca. Jego polityczni rywale, przede wszystkim Goebbels i Himmler, umiejętnie wykorzystują wycofanie się Göringa w sferę prywatną, ucieczkę w ekstrawaganckie życie - i jak twierdzi Fest, "przywłaszczali sobie krok za krokiem władzę, z której pustymi symbolami obnosił się Göring w swej ślepocie i próżności"15.
Studiowałem życie Hermanna Göringa przez wiele lat. Bywały chwile, kiedy po trudnym dniu w pracy potrzebowałem swoistego detoksu emocjonalnego: odwiedzić przyjaciół, porozmawiać z synem lub córką, posłuchać ulubionej płyty na cały regulator czy przepłynąć kilka długości basenu. Teraz trochę lepiej rozumiem cichą dumę pojawiającą się w głosie ojca, gdy mówił o Göringu i o tym, że wolno mu było być częścią dywizji nazwanej na cześć Marszałka Rzeszy. Czasami bardzo chciałem móc mu wytłumaczyć, dlaczego nie musiał szanować tego człowieka. Cóż by to jednak zmieniło, skoro mogłem to powiedzieć tylko nad jego grobem? Ale może to i lepiej, że do końca mógł pielęgnować w sobie ową dumę. W końcu stracił już sześć palców i lewe oko.
* Pour le Mérite - najwyższe pruskie odznaczenie wojskowe do 1918 roku, zwane także "Błękitnym Maksem" (niem. Blauer Max). Złoty krzyż maltański z niebieską emalią ozdobiony orłami pruskimi, na którego ramionach widnieje napis Pour le Mérite, noszony na ozdobnej wstędze wiązanej pod szyją. Po przejęciu władzy przez nazistów Pour le Mérite był przyznawany ponownie, tym razem jako cywilne odznaczenie państwowe. Po zakończeniu II wojny światowej prezydent RFN Theodor Heuss przywrócił ten order, który od tej pory jest nadawany przez niezależną organizację pod patronatem Prezydenta Niemiec. Obecnie jest to odznaczenie prestiżowe, pozbawione oficjalnego statusu odznaczenia państwowego (przyp. tłum.).
** Tłumaczenie napisów na plakacie: "Dołącz do nas! Dywizja "Hermann Göring". Zgłoś się na ochotnika! Informacje i zgłoszenia we wszystkich dowództwach okręgów wojskowych" (przyp. tłum.).
*** 1 Dywizja Pancerno-Spadochronowa "Hermann Göring" (przyp. tłum.).
**** Autor nawiązuje do członków paramilitarnej organizacji Sturmabteilung (SA) w nazistowskich Niemczech (przyp. tłum.).
***** Narodowy socjalista - członek Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (niem. NSDAP - Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei).