Hetyci. Wojownicy z Anatolii - Trevor Bryce

Reflow text when sidebars are open.
Mapa I.1 Anatolia, zdjęcie satelitarne (fot. Jeff Schmaltz, zespół szybkiego reagowania MODIS, NASA; Centrum Lotów Kosmicznych im. Roberta H. Goddarda)
Mapa 6.1 Świat Hetytów
Mapa 6.2 Grecja i zachodnia Anatolia w późnej epoce brązu
Mapa 21.1 Hattusa
(Wszystkie ryciny/fotografie zostały wykonane przez autora, chyba że zaznaczono inaczej).
Ryc. I.1 Współczesna hetycka gościnność
Ryc. I.2 Pomnik Słońca Hetytów (fot. Umut Çomak)
Ryc. I.3 Naczynie z wizerunkiem jelenia
Ryc. 1.1 Yaz?l?kaya współcześnie
Ryc. 1.2 Zdanie Hroznýego
Ryc. 2.1 Skrybowie przy pracy (kadr z filmu dokumentalnego Hetyci. Zapomniane imperium, dzięki uprzejmości Tolgi Örneka, Ekip Film)
Ryc. 6.1 Klasyczny Milet, Port Lwów
Ryc. 7.1 Cytadela w Aleppo (dzięki uprzejmości Jonathana Tubba) 80
Ryc. 10.1 Suppiluliumas I (kadr z filmu Hetyci. Zapomniane imperium, dzięki uprzejmości Tolgi Örneka, Ekip Film)
Ryc. 11.1 Hetycki orzeł dwugłowy, symbol władzy imperialnej, Alaca Höyük
Ryc. 11.2 Suppiluliumas II jako wojownik, Hattusa
Ryc. 11.3 Tudhalijas IV, Yaz?l?kaya
Ryc. 12.1 Pieczęć Mursilisa II
Ryc. 16.1 Hetyckie wesele(?) Z wazy (ok. 1600) odnalezionej w Bitik w pobliżu Ankary, rysunek Paula C. Butlera (użyty za uprzejmą zgodą) z książki S.L. Budin, J.M. Turfa, Women in Antiquity, Routledge, London, New York 2016
Ryc. 17.1 Ramzes II, Abu Simbel
Ryc. 18.1 Wojownicy hetyccy (statyści w filmie Hetyci. Zapomniane imperium, prod. Ekip Film)
Ryc. 18.2 Bóg-wojownik, detal górnej części torsu, Brama Królewska, Hattusa
Ryc. 18.3 Trzyosobowy rydwan hetycki, Luksor
Ryc. 19.1 Puduhepa (kadr z filmu Hetyci. Zapomniane imperium, dzięki uprzejmości Tolgi Örneka, Ekip Film)
Ryc. 21.1 Yerkap?, Hattusa
Ryc. 21.2 Galeria pałacowa w Tyrynsie
Ryc. 21.3 Brama z poterną pod bastionem Jerkap?, Hattusa
Ryc. 21.4 Sfinks, Alaca Höyük
Ryc. 21.5 Akropola, Hattusa
Ryc. 21.6 Świątynia Boga Burzy, Hattusa
Ryc. 21.7 Brama Lwów, Hattusa
Ryc. 21.8 Świątynie Górnego Miasta, Hattusa
Ryc. 21.9 Yenicekale, Hattusa
Ryc. 21.10 Wejście na akropolę, Hattusa
Ryc. 21.11 Spichlerze na Büyükkaya, Hattusa
Ryc. 21.12 Świątynia 5, Hattusa
Ryc. 21.13 Zrekonstruowane mury obronne Hattusa
Ryc. 21.14 Rekonstrukcja w toku
Ryc. 24.1 Teszub i Hepat prowadzący dwa orszaki bóstw, Yaz?l?kaya
Ryc. 24.2 Dwunastu bogów, Yaz?l?kaya
Ryc. 24.3 Tudhalijas w objęciach Szarrummy, Yaz?l?kaya
Ryc. 24.4 Bóg-miecz, Yaz?l?kaya
Ryc. 25.1 Wojownicy plemienia Szerden (jedna z grup Ludów Morza), Luksor
Ryc. 25.2 Ugarit
Ryc. 25.3 Makabryczna wizja końca świata hetyckiego rodem z science fiction
W Ankarze w wielu miejscach możemy natknąć się na ślady Hetytów. Na przykład złapiemy taksówkę należącą do korporacji Hittite Taxi Service, by pojechać do restauracji Hittite. Być może uda się nam wynegocjować z kierowcą dobrą cenę za kurs do hetyckiej stolicy Hattusa, położonej około 160 kilometrów na wschód. Tam, we wsi Bo?azkale, możemy przenocować w pensjonacie, nad którego wejściem widnieje napis WITAMY W HATTUSA. Po powrocie do Ankary nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy zatrzymali się w hotelu LUGAL - ten sumeryjski logogram w hetyckich inskrypcjach oznacza króla.
Na Bulwarze Atatürka, jednej z arterii prowadzących do centralnej dzielnicy biznesowej Ankary, zobaczymy monumentalny wizerunek jelenia w towarzystwie dwóch byków; wszystkie trzy zwierzęta ujęto w tarczowaty łuk. Monument ten jest olbrzymią repliką jednego z tzw. Sztandarów z Alaca Höyük, która symbolizuje domniemane związki między Hetytami a dzisiejszymi tureckimi mieszkańcami regionu (choć oryginalna rzeźba jest tak naprawdę przedhetycka). Jeśli będziemy się uważnie rozglądać, dostrzeżemy hetyckie symbole na dziesiątkach przedmiotów znanych nam ze współczesnej codzienności - od herbatników po autobusy.
Niewątpliwie warto dowiedzieć się więcej o tych niezwykłych poprzednikach Turków z epoki brązu. Na początek należałoby zajrzeć do miejscowej księgarni. Gdy ostatnio byłem w Ankarze, wstąpiłem do niewielkiej księgarni w losowo wybranym podmiejskim centrum handlowym. Na półkach znalazłem całe stosy publikacji poświęconych Hetytom - i to więcej niż wszystkich egzemplarzy Dana Browna i Clive'a Cusslera razem wziętych. Miałem wtedy na sobie koszulkę: z przodu widniał na niej napis "Hititleri" (określenie Hetytów w języku tureckim), a z tyłu - dwunastu uzbrojonych hetyckich bogów. Ten element garderoby zapewnił mi niezłą zniżkę. Po powrocie do hotelu zjadłem ostatnie kosteczki rachatłukum, które obsługa zostawiła na stoliku w wykwintnym szklanym naczyniu ozdobionym pasem złożonym ze złotych hetyckich jeleni.
Alex Wright, redaktor z wydawnictwa I.B. Tauris, poprosił mnie o napisanie książki o Hetytach. Powiedział, że oczekiwałby publikacji, która zaoferuje studentom i czytelnikom spoza środowiska akademickiego coś więcej niż tylko podstawowe informacje o historii i cywilizacji Hetytów. Oczywiście bez podstawowych historycznych danych nie można zrozumieć świata hetyckich wojowników z Anatolii. Alex szukał jednak czegoś odważniejszego, mniej schematycznego, świeżych perspektyw, nowych spostrzeżeń, jednym słowem szukał czegoś, co skłoni czytelników do myślenia o poruszanych zagadnieniach w sposób nowy, ekscytujący i nieoczekiwany. Ta rada towarzyszyła mi podczas pisania. Niekiedy pozwalałem sobie na śmielsze hipotezy. Czasami pozwalałem też sobie na zapraszanie czytelników do wspólnych rozważań. Na kartach tej książki umieszczam różne pytania, nad którymi warto się zastanowić. Czy czytelnicy podejmą te wyzwania? Świeże spojrzenie pozwala dostrzec coś, co umyka nawet zawodowym badaczom.
Jeśli więc moja książka okaże się niekonwencjonalna bądź nieco osobliwa - nie przepraszam za ten efekt. Taki był mój zamysł. Podkreślam jednak, że starałem się zachować dużą ostrożność. Przede wszystkim książka ma być rzetelnym wprowadzeniem do historii i cywilizacji Hetytów, które obejmuje wiele aspektów ich życia; niektóre omawiam szerzej, inne przedstawiam w nowej perspektywie. Zawsze jednak pozostaję w granicach historycznej wiarygodności i ścisłej zgodności z dowodami (przynajmniej na obecnym etapie badań).
Spójrzmy na ramy czasu i przestrzeni. Cywilizacja hetycka obejmuje okres około pół tysiąca lat - od XVII do początków XII wieku p.n.e. W nowoczesnej terminologii archeologicznej historia Hetytów rozpoczyna się pod koniec środkowej epoki brązu i trwa do schyłku późnej epoki brązu. Tabela chronologiczna w Dodatku 2 zawiera więcej szczegółów. Niestety nie dysponujemy listami królów (takimi jak w przypadku kilku innych starożytnych cywilizacji), które pozwalałyby precyzyjnie określić długość poszczególnych panowań. Daty rządów hetyckich władców możemy więc ustalać jedynie w przybliżeniu, wiążąc je (tam, gdzie to możliwe) z chronologią Egiptu i Babilonii. To ujęcie również nie jest wolne od komplikacji. Wystarczy wspomnieć, że dla historii Hetytów zaproponowano trzy chronologie: wysoką, średnią i niską. W książce stosuję chronologię średnią.
Na stronach tej książki często pojawia się termin "Anatolia" (w języku tureckim Anadolu). Wywodzi się z greckiego słowa anatol? - "wschód", "wschód słońca". Odnosi się do regionu, gdzie z greckiej perspektywy wschodzi słońce. Termin ten został po raz pierwszy odnotowany w źródłach w X wieku naszej ery. Nadal używa się go w odniesieniu do współczesnej Turcji, zwłaszcza zachodnich dwóch trzecich jej terytorium. Znajdziemy go również w nazwie Wyżyny Anatolijskiej. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Anatolii jest rozległy płaskowyż, który wznosi się około 1000 metrów ponad poziom morza. Rdzenne terytorium Hattusa (czyli królestwa Hetytów) leżało w północno-środkowej części tego płaskowyżu. Od północy płaskowyż ograniczają Góry Pontyjskie, od południa - Taurus. Na wschodzie wyżyna przechodzi w góry Armenii, których masywy wyraźnie oddzielają płaskowyż od reszty Anatolii, zaś na zachodzie wyżyna opada łagodniej ku wybrzeżom Morza Egejskiego.
Istotną rolę w opowieści o Hetytach odgrywać będzie również Syria, gdyż w późnej epoce brązu stanowiła klucz do międzynarodowej komunikacji na Bliskim Wschodzie. Wynikało to z jej położenia na skrzyżowaniu różnych regionów kulturowych tego świata: między Anatolią na północnym zachodzie, Mezopotamią na wschodzie, Arabią na południu i Egiptem na południowym zachodzie. Przebiegały przez nią najważniejsze szlaki komunikacyjne, zarówno handlowe, jak i militarne. W kontekście epoki brązu termin "Syria" będzie tu oznaczać rozległy obszar między Eufratem a wschodnim wybrzeżem Morza Śródziemnego (współczesne państwo Syria sięga oczywiście dalej na wschód). W wielu okresach historii Bliskiego Wschodu - od epoki brązu po czasy współczesne - wielkie potęgi dążyły do opanowania tego regionu, często prowadząc ze sobą wojny. Jak się okaże, Syria była ściśle związana zarówno z rozkwitem, jak i z upadkiem państwa hetyckiego, a także z jego stopniowym odkrywaniem na nowo w epoce nowożytnej.
Tam, gdzie to możliwe, powinniśmy pozwolić Hetytom przemówić własnym głosem, próbując odtworzyć świat, w którym żyli. Ich najważniejsze teksty zapisane na tabliczkach klinowych są dziś stosunkowo łatwo dostępne w przekładach na angielski. W bibliografii i przypisach końcowych wszystkie oznaczam gwiazdką. Czytelnikom pragnącym zgłębić temat bardziej szczegółowo wskazuję w przypisach literaturę omawiającą szerzej kwestie, które w tej książce jedynie zasygnalizowałem.
Tyle tytułem wstępu. Życzę pouczającej lektury, która sprawi prawdziwą przyjemność.
Wyobraź sobie, że wsiadasz do wehikułu czasu, który przenosi cię w przeszłość. Lądujesz 3500 lat temu w środkowej Turcji, w ogromnym mieście z kamienia i suszonej w słońcu cegły. Otaczające gród mury sięgają po horyzont. Wszyscy wpatrują się w ciebie z zaciekawieniem. Water! - prosisz, niepewny, gdzie się znalazłeś, czując już pierwszy podmuch intensywnego, suchego letniego upału. Rozumieją od razu. Ktoś pędzi i wraca z miską pełną wody. Wadar - mówi i ci ją podaje.
Przenieśmy się teraz do roku 1834 naszej ery - a dokładnie do 28 lipca. W miejscu, które przed chwilą odwiedziliśmy dzięki podróży w czasie, stoi teraz Francuz Charles Texier. Patrzy z niedowierzaniem i smutkiem na otaczające go rumowisko - ostatnie pozostałości miasta. Badacze twierdzą, że gdzieś w tej okolicy znajdowała się starożytna galacka osada o nazwie Tavium. To z jej odnalezieniem wiąże się zadanie powierzone Texierowi przez francuskie Ministerstwo Kultury. Problem polega na tym, że Tavium pochodziło z okresu panowania Rzymian w Azji Mniejszej. Texier nie ma pojęcia, jakie miasto widzi przed sobą - ale uświadamia sobie, że było ono znacznie starsze i dużo większe niż Tavium. Wspaniałe budowle i potężne mury z czasów jego świetności dawno zniknęły, lecz kamienne fundamenty i stojące w ich obrębie pozostałości budynków nadal świadczą o dawnej potędze - podobnie jak kilka wciąż zachowanych monumentalnych bram. Uwagę Texiera przykuwa widoczna na jednej z nich płaskorzeźba - postać ludzka ponaddwumetrowego wzrostu. Hełm na głowie i kilt, a do tego topór i miecz. Bez wątpienia to wizerunek wojownika. Zostanie on odkryty dopiero siedemdziesiąt lat po wizycie Texiera, ale miasto kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic.
Texier jest jeszcze bardziej zaintrygowany, gdy miejscowi pokazują mu duży ostaniec skalny w pobliżu wielkiego miasta. Nazywają go Yaz?l?kaya - po turecku "Zapisana Skała". Texier widzi tu dwie zbliżające się do siebie nawzajem procesje wykutych w skale postaci przyodzianych w dziwne stroje. Obok niektórych z nich widać przypominające rysunki symbole - wytarte, lecz nadal rozpoznawalne. Może to rodzaj pisma? Ich obrazkowy charakter przywodzi na myśl egipskie hieroglify, ale znaki te wcale nie przypominają egipskich. Na skalnych ścianach znajdują się też inne osobliwe wizerunki: wbity w ziemię miecz z ludzką głową, grupa dwunastu identycznych postaci w kiltach, stożkowatych czapkach i butach z zadartymi czubkami. Dzierżące broń podobną do bułatów sylwetki przedstawiono z profilu - wyglądają, jakby biegły lub szybko maszerowały. Na kolejnym reliefie widać dwie inne postacie w czapkach przylegających do głowy i z laskami o spiralnych zakończeniach. Wyższa postać w stożkowatej czapce z rogami obejmuje drugą ramieniem; ten gest wydaje się opiekuńczy. Obok figur także wykuto dziwne "hieroglificzne" symbole. Texier jest zafascynowany swoimi odkryciami. Sporządza liczne szkice, ale nie ma zielonego pojęcia, co przedstawiają.
Miną dziesięciolecia, zanim uda się rozwiązać zagadkę osobliwego miasta i leżącej w jego pobliżu skalnej formacji z płaskorzeźbami. Sam sposób, w jaki tego dokonano, stanowi fascynującą historię, która składa się z kilku wątków. Przyjrzyjmy się im po kolei; zobaczmy, jak poukładano te puzzle i rozwiązano zagadkę.
Wątek nr 1
Z Pisma Świętego pamiętamy nazwę "Hetyci" (od biblijnego Hittîm) odnoszącą się zarówno do całego ludu, jak i pojedynczych osób. Niekiedy są też nazywani "synami Heta" - stąd niemieckie określenie Hethiter oznaczające Hetytów. Kilku biblijnych Hetytów jest nam dobrze znanych - na przykład nieszczęsny Uriasz, którego król Dawid wysłał na pewną śmierć na polu bitwy, by móc bez przeszkód poślubić jego piękną żonę Batszebę. Większość biblijnych odniesień sugeruje, że Hetyci byli jednym z kilku pomniejszych plemion zamieszkujących górzystą Judeę, krainę w środkowej Palestynie. Niemniej kilka fragmentów Starego Testamentu wskazuje na istnienie znacznie potężniejszego "ludu Hetytów". Najbardziej znany wyimek pochodzi z Drugiej Księgi Królewskiej, gdzie Aramejczycy mówią jeden do drugiego: "Oto król izraelski najął przeciwko nam królów chittyckich i królów egipskich, aby ruszyli przeciwko nam!"1 (2 Krl 7,6). Wydarzenie to, datowane na czasy proroka Elizeusza (IX w. p.n.e.), nie tylko wspomina o królach Hetytów, ale przyznaje im status równy faraonom Egiptu.
Wątek nr 2
W roku 1822 francuski uczony Jean-François Champollion dokonał przełomu: odczytał egipskie hieroglify i język, którego zapisowi służyły - sukces wiązał się ze słynnym kamieniem z Rosetty. Odkrycie Champolliona otworzyło drogę do poznania treści tysięcy egipskich inskrypcji. W niektórych z nich pojawiają się wzmianki o kraju zwanym Ht (często rekonstruowanym fonetycznie jako Kheta). Było to państwo o dużym znaczeniu. Faraon Ramzes II ogłosił swoje zwycięstwo nad Hetytami w słynnej bitwie pod Kadesz nad rzeką Orontes w zachodniej Syrii, a wcześniejszy faraon Totmes III zetknął się z ich potęgą podczas swoich kampanii w północnej Syrii.
Wątek nr 3
W latach trzydziestych XIX wieku inskrypcja, którą wykuto w skale w trzech językach: staroperskim, babilońskim i elamickim (tzw. inskrypcja z Behistun w zachodnim Iranie), podsunęła orientaliście Henry'emu Rawlinsonowi klucz do rozpoznania najważniejszych języków starożytnego Bliskiego Wschodu, w tym później rozszyfrowanego języka asyryjskiego. Fragmenty inskrypcji asyryjskich, zwłaszcza tych z późnego II i wczesnego I tysiąclecia p.n.e., zawierają wzmianki o krainie Hattusa, kojarzonej z obszarami północnej Syrii na zachód od Eufratu.
Wątek nr 4
Pół wieku później, w roku 1887, w Egipcie, w miejscu zwanym el-Amarna, gdzie niegdyś znajdowało się starożytne miasto Achetaton, odkryto skarb: 382 gliniane tabliczki zapisane pismem klinowym. Miasto to zbudowano w połowie XIV wieku p.n.e. jako królewską stolicę faraona Echnatona. Około 350 z odnalezionych tabliczek zawiera korespondencję między faraonem a jego wasalami i zagranicznymi władcami. Wiele z nich, podobnie jak zapisy asyryjskie, wspomina o krainie Hatti, a w jednym przypadku także o królu hetyckim.
Wątek nr 5
Na początku XIX wieku ekscentryczny szwajcarski kupiec Johann Ludwig Burkhardt podróżował po Bliskim Wschodzie. Nosił się orientalnie i podawał za szejka Ibrahima. Podczas wizyty w syryjskim mieście Hama natknął się na bazarze na blok kamienny wmurowany w ścianę budynku. Dziwne symbole na kamieniu uznał za formę pisma - przypominały hieroglify, były jednak zupełnie inne niż egipskie. Swoje odkrycie opisał w książce Travels in Syria and the Holy Lana ("Podróże po Syrii i Ziemi Świętej") wydanej w 1822 roku.
Pięćdziesiąt lat później na terenie bazaru w Hamie odnaleziono jeszcze trzy podobnie inskrybowane kamienie, a kolejny - z identycznymi znakami - wmurowany był w ścianę meczetu w Aleppo. Rok później (czyli w 1872) irlandzki misjonarz William Wright uzyskał pozwolenie od miejscowego tureckiego paszy, by wydobyć te kamienie (czemu towarzyszyły gwałtowne protesty mieszkańców przypisujących im magiczne właściwości uzdrawiające) i wysłać je do szczegółowego zbadania do Konstantynopola. Wkrótce stało się jasne, że widniejące na nich znaki są podobne do tych, które Texier widział w Yaz?l?kaya, i że stanowią część tego samego starożytnego pisma. Podobne znaki zaczęto odkrywać w innych miejscach - nie tylko w Syrii, ale i w Anatolii, niemal aż po jej egejskie wybrzeże.
Zbierzmy wszystkie te wątki w całość. W przełomowym wykładzie wygłoszonym w Londynie w roku 1880 dla członków Towarzystwa Archeologii Biblijnej (Society for Biblical Archaeology) duchowny i uczony, ks. Archibald Henry Sayce, przedstawił śmiałą i - jak się wówczas wydawało - zupełnie nową tezę: Hetyci z Biblii byli ludem ogromnego imperium, które rozciągało się na całą Anatolię i znaczną część Syrii. Wniosek ten Sayce oparł głównie na szerokim zasięgu występowania "pisma hieroglificznego" w tych regionach. Uznał, że był to zapis języka samych Hetytów - choć nikt wówczas nie miał pojęcia, co owe inskrypcje oznaczają. (W rzeczywistości William Wright przedstawił podobny wniosek dwa lata wcześniej w mało znanym artykule, ale to Sayce spił śmietankę).
Wykład Sayce'a można uznać za początek odkrywania utraconego świata. Jak jednak mogło dojść do tego, że ów świat zaginął w pamięci ludzi, skoro - jak słusznie twierdził Sayce - imperium hetyckie było tak rozległe? Dlaczego wielkie mocarstwa starożytności, takie jak Egipt, Asyria czy Babilonia, przetrwały w świadomości potomnych, a Hetyci zniknęli? Do tego pytania jeszcze wrócimy. Teraz jednak warto skorygować kilka błędów w rozumowaniu Sayce'a:
a. Hetyci nigdy nie nazywali samych siebie Hetytami;
b. "pismo hieroglificzne" nie było zapisem języka hetyckiego;
c. ośrodek administracyjny imperium nie znajdował się w Syrii (choć wskazywano na Karkemisz nad Eufratem), lecz w północno-środkowej Anatolii;
d. imperium hetyckie nie pochodziło z epoki żelaza (od końca II tysiąclecia p.n.e.), lecz z wcześniejszej epoki brązu, a konkretnie z jej późnego okresu (od XVII do XII wieku p.n.e.).
Jak więc Sayce mógł mieć jednocześnie tak dużo racji, a zarazem tak bardzo się mylić?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy przenieść się do początku XX wieku. W 1906 roku niemiecki asyriolog Hugo Winckler (człowiek, który - jak wynika z ówczesnych relacji - miał dość trudny charakter) wraz ze swoim tureckim współpracownikiem Theodore'em Makridim rozpoczął pierwsze zakrojone na szeroką skalę wykopaliska w mieście, które siedemdziesiąt lat wcześniej tak bardzo zaintrygowało Charlesa Texiera. Warto jednak wspomnieć, że pierwsze oficjalne badania archeologiczne tego stanowiska przeprowadzono już w latach 1893-1894, pod kierownictwem Ernesta Chantre'a. Ówczesna nazwa tego miejsca brzmiała Bo?azköy (obecnie Bo?azkale). Już od początku wykopalisk zaczęto odkrywać bezlik glinianych tabliczek klinowych. Nie ulegało wątpliwości, że stanowisko należało do wielkiego imperium hetyckiego, co sugerowały już badania Chantre'a sprzed dziesięciu lat. Winckler był w stanie odczytać część inskrypcji, gdyż napisano je po akadyjsku - czyli w języku, który (w swoich dwóch głównych odmianach: asyryjskiej i babilońskiej) w starożytności służył jako międzynarodowa lingua franca i który był znany dekady wcześniej. Tymczasem większość tabliczek była zapisana w nieznanym języku. Musiał to być język samych Hetytów.
Część tekstów udało się szybko odczytać - już w pierwszym roku wykopalisk stało się jasne, że starożytna nazwa tego miejsca brzmiała Hattusa. Nie mogło być żadnych wątpliwości - Hattusa było jednym z najważniejszych miast hetyckiego świata. Wkrótce jednak miało się okazać, że było czymś znacznie więcej. Przeglądając codzienny tabliczkowy "urobek", Winckler natrafił na egzemplarz, który wzbudził jego ogromne emocje. Była to kopia akadyjskiej wersji traktatu pokojowego zawartego między jednym z najsłynniejszych faraonów - Ramzesem II, zwanym również Ramzesem Wielkim - a Wielkim Królem Hattusa, Hattusilisem III. Gdzie, jeśli nie w królewskiej stolicy Hetytów, można by znaleźć taki dokument? Nie było wątpliwości: wykopaliska Wincklera pozwoliły odkryć samo centrum hetyckiego imperium! (Dla ścisłości należy dodać, że rzeczywiste zasługi wiązane z identyfikacją tego stanowiska jako stolicy imperium hetyckiego przypadają Georges'owi Perrotowi - orientaliście, który dwadzieścia lat wcześniej w artykule naukowym dowiódł, że to właśnie Bo?azköy, a nie Karkemisz, było stolicą Hetytów. Dopiero wykopaliska Wincklera dostarczyły niepodważalnych dowodów potwierdzających tę hipotezę).
Analiza tabliczek akadyjskich dostarczyła wielu cennych informacji o mieście i podległym mu imperium, ale dostępna treść wciąż była ograniczona - i tak zostało, dopóki nie udało się odczytać użytego w większości tekstów języka (z pewnością samych Hetytów). Pracę tę wykonał w czasie pierwszej wojny światowej czeski uczony Bedřich Hrozný, który właśnie z uwagi na to zadanie został zwolniony ze służby wojskowej. Wcześniejsze próby podejmowane przez innych badaczy kończyły się niepowodzeniem. Małe to pocieszenie, ale zapis tego języka można było odczytać fonetycznie, znaków klinowych powszechnie używano na starożytnym Bliskim Wschodzie. Wynalezienie pisma klinowego przypisuje się ludowi Sumerów, żyjącemu w epoce wczesnego brązu (III tysiąclecie p.n.e.) w Mezopotamii. Sumerowie zapisywali swój język znakami wciskanymi trójkątnymi końcówkami trzcin, ścinanych z brzegów Tygrysu i Eufratu, w miękką glinę. Współcześni uczeni nazwali ten system pismem klinowym (od łac. cuneus - "klin"), ponieważ powstałe znaki miały właśnie taki klinowaty kształt. Ich pismo przejęło wiele cywilizacji, również Hetyci, toteż przez następne trzy tysiąclecia dominowało w świecie Bliskiego Wschodu.
Oznaczało to, że tabliczki z Hattusa można było dosłownie "czytać", czyli odtwarzać ich brzmienie, nawet jeśli sam język pozostawał niezrozumiały. Wtedy nastąpił przełom. Hrozný przeglądał teksty i trafił na zdanie, które po transliteracji w alfabecie łacińskim brzmiało następująco: nu NINDA-an ?zzatteni w?tar-ma ekutteni. Znak NINDA był sumeryjskim logogramem, czyli znakiem wyrazowym przedstawiającym całe słowo, który przejęły inne systemy pisma klinowego, zapisujące różne języki. NINDA znaczyło "chleb", więc zdanie dotyczyło prawdopodobnie pożywienia. Czasownik ?zza-(tteni) przypominał Hroznýemu łacińskie edo i niemieckie essen; podczas gdy oba znaczą "jeść". Z kolei eku-(tteni) przywodziło na myśl łacińskie aqua, co sugerowało, że chodzi o wodę. Najbardziej uderzające było słowo w?tar(-ma), podobne do niemieckiego Wasser i angielskiego water. Hrozný uznał więc, że ?zzatteni i ekutteni to czasowniki w drugiej osobie liczby mnogiej, które znaczą "jecie" ("będziecie jeść") i "pijecie" ("będziecie pić"). Odczytał więc całe zdanie: "Będziecie jeść chleb i pić wodę".
Najważniejsze znaczenie tego odkrycia kryło się we wniosku, jaki Hrozný z niego wyciągnął: język hetycki należał do wielkiej rodziny języków zwanych indoeuropejskimi. Do tej rodziny zalicza się wiele języków starożytnych i współczesnych, m.in. sanskryt, greka, łacina, angielski, niemiecki i języki romańskie. Hetycki okazał się najstarszym znanym językiem indoeuropejskim utrwalonym na piśmie. Zdanie rozszyfrowane przez Hroznýego stało się kluczem do odczytania i zrozumienia tysięcy tabliczek i ich fragmentów, odkrytych przez niemieckich archeologów w stolicy Hetytów.
Nie można jednak pominąć innego uczonego, który już piętnaście lat wcześniej rozpoznał ten język jako indoeuropejski. Wśród tabliczek znalezionych w Amarnie znajdowały się bowiem dwa fragmenty korespondencji między faraonem i królem kraju Arzawa w zachodniej Anatolii. W przeciwieństwie do większości tzw. listów z Amarny napisano je nie po akadyjsku, lecz w nieznanym wówczas języku. W 1902 roku norweski językoznawca J?rgen Alexander Knudtzon, choć nie potrafił przetłumaczyć listów, stwierdził, że napisano je w języku indoeuropejskim. Nie wiedział oczywiście, że był to język Hetytów, bo w tamtym czasie Hetyci dopiero zaczynali się budzić z trzech tysięcy lat niemal całkowitego zapomnienia. Niestety Knudtzon nie zdobył się na odwagę, by bronić swojej tezy. Uległ furiackiej krytyce współczesnych mu uczonych, którzy uznali jego pogląd za niedorzeczny. Wszak wszystkie znane wówczas języki Bliskiego Wschodu należały do rodziny semickiej - jak akadyjski, a później aramejski, hebrajski i arabski. Uważano więc za absurdalne przypuszczenie, że język spokrewniony z łaciną, greką, angielskim czy francuskim mógł powstać na tych terenach, a przy tym tak wcześnie w dziejach. Knudtzon ustąpił pod presją i porzucił swoją hipotezę. W rezultacie Hrozný musiał zaczynać wszystko od nowa.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Wszystkie cytaty z Pisma Świętego pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2009 (przyp. red.). [wróć]