Historia człowieka, który powstał z niczego -- pośród bezsensu i egocentryzmu - Jakub Tomkiewicz

Kup ebooka

26.25 zł
21.79 zł (22,31 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Mentalna natura czasu

1. O ile czas jako zjawisko fizyczne wydaje się posiadać ten właśnie liniowy charakter, o ile czas, jako zjawisko związane z życiem człowiek posiada ten właśnie cykliczny charakter, o tyle mentalna natura czasu, czyli zjawisko czysto wewnętrzne zdaje się mniej lub bardziej nieuporządkowanym zbiorem zdarzeń, myśli, wrażeń, doznań.

2. W zasadzie w przestrzeni wewnętrznej czas traci jakąkolwiek energię, traci również swoje, fizyczne znaczenie. Możliwym jest sięgać myślami daleko wstecz, jak również wybiegać dalej jeszcze naprzód. Między myślą na temat tu i teraz, a dalekiej przyszłości, chociażby wieku starczego zdaje się, że nie istnieje żadna granica. Od jednej, przeszłej myśli możliwe jest płynne przejście to myśli przyszłej. Cały proces zachodzi w umyśle, przejawia się w formie obrazu. Jednak przestrzeń umysłu wolną jest od samego zjawiska czasu. Oczywiście, człowiek wie, że przeszłość niejako minęła, przyszłość jest odległa. Wie również, iż nie jest możliwe, by w krótkim czasie przenieść się naprzód, czy powrócić w przeszłość. Jest to wiedza nabyta z zewnątrz. Wewnętrznie jednak człowiek podtrzymuje takie lub inne przywiązanie do określonej treści, która przejawia się lub przejawiła w czasie. Nie jest to bezpośrednia relacja z czasem, a wyłącznie z tym, co w samym czasie miało miejsce. Jest to powiązanie czysto fizyczne, które rozciąga się następnie w psychice, która wkracza w umysł i w nim pozostawia taki lub inny obraz.

3. Poprzez świadomość człowiek odbiera taki lub inny obraz, postrzega ten obraz, widzi, doznaje, a nawet przeżywa. Jednak przeżycie zawiera w sobie świadomość czasu, przemijalności. W przeżyciu, a raczej w świadomości przeżyć zawiera się również świadomość samej przemijalności. O ile przemijalność dla umysłu jest obca, ponieważ czas i umysł są od siebie niezależne, o tyle z perspektywy psychicznej, samo życie psychiczne, jak również przemijalność są ze sobą powiązane.

4. Świadomość przemijalności musi mieć swój początek w ciele. Zatem zalążkiem wszystkiego jest sama, fizyczna świadomość. Zdaje się, iż fizyczna świadomość, która jest świadomością własnej bytności, to świadomość najbardziej podstawowa. Następnie, od świadomości własnej bytności człowiek przechodzi do świadomości bycia świadomym. Świadomość bycia świadomym to aspekt psychiczny. Następnie od świadomości bycia świadomym człowiek wejść może w samą świadomość.

5. Jednak nawet świadomość przechodzi przez różne stany, podobnie, jak myśl rozgałęzia się na inne myśli. Czy jednak istnieje w ogóle świadomość, w której czas przestaje istnieć? Czym właściwie jest dla człowieka upływ czasu z perspektywy Ducha? Zdaje się, że właśnie w samym Duchu czas jako zjawisko przestaje istnieć. Jest tylko elementem na zewnątrz. Duch nie tyle jest niezależny od czasu, co procesów, które w tym czasie zachodzą. Same procesy nie dotykają ducha, ponieważ jest on niezależny, niejako niezawisły. Jakikolwiek dotyk procesów, które mają miejsce w czasie, to dotyk fizyczny, który przechodzi w psychiczne doznanie. Z perspektywy jednak ducha jest to małostkowe przywiązanie do zewnętrznego zjawiska, jest to takie lub inne, ludzkie, osobliwe postrzeganie procesów, które zachodzą w samym czasie. Duch jednak rozciąga się ponad czasem.

Pojęcie czasu - niższa jaźń - fizyczny wymiar bytności człowieka

1. Chociaż rozważania tej podjęte są w świetle samej metafizyki, nie jest możliwe, by rozpocząć jakąkolwiek refleksję, pominąwszy podstawowe aspekty bytu ludzkiego, jako człowieka. Byt ludzki zdaje się osadzony w rzeczywistym świecie. U swych podstaw podlega niejako oddziaływaniu świata w płaszczyźnie fizycznej oraz psychicznej. Oznacza to, iż zarówno sfera fizyczna, jak również psychiczna oznaczają odbiór tego świata, sposób jego postrzegania i definiowania. Tym, co scala sferę psychiczną oraz fizyczną jest intelekt, który kształtuje się na kanwie doświadczeń. Dzieło to omawia podstawy bytu z perspektywy niższej jaźni, która sprowadza się do aspektów takich, jak popęd oraz wola. Na równi popęd oraz wola są zalążkiem twórczej myśli, która pozwala następnie na realizację popędów oraz woli.

2. O ile popęd stanowi podstawę fizycznego świata, o tyle wola stanowi podstawę psychicznego świata. Oznacza to, iż wola stoi nad popędem dlatego właśnie, iż możliwym jest podjęcie decyzji o tym, czy człowiek kieruje się popędem, czy wybiera wolę. Samo podjęcie decyzji to proces złożony, w którym ujawnia się zawiła struktura samej psychiki. Oznacza to, że popęd sam w sobie ulega nieustannej transformacji, która oznacza intelektualną adaptację popędu na poczet realizacji takiego lub innego celu. Intelekt zatem jest narzędziem, które pozwala przede wszystkim czerpać korzyści z samego popędu i z tej perspektywy popęd sam w sobie stanowi również zalążek egocentrycznej natury człowieka, w której ten się przejawia.

3. O ile same, metafizyczne rozważania bliżej związane są z duchem, o tyle początkiem wszystkiego jest sama, fizyczna bytność człowieka, w której przejawiają się na równi popęd oraz wola. Nie wydaje się, by było możliwe rozpatrywanie człowieka w świetle metafizyki tak długo, jak długo człowiek rysuje się wyłącznie w swej egocentrycznej poświacie. Jednocześnie, nie wydaje się możliwe, by w ogóle rozpatrywać byt ludzki u jego podstaw z perspektywy innej, niż właśnie egocentryczne usposobienie człowieka. W dużej mierze dlatego właśnie, iż egocentryzm stanowi silny popęd, który następnie oddziałuje na samo życie, zakres podejmowanych decyzji, czy działań.

4. Należy zatem sięgnąć źródeł egocentrycznej natury człowieka, która na równi jest wynikiem jego obecności, jak również poczucia śmiertelności. Bardziej nawet, niż samo życie, to śmierć kształtuje w człowieku egocentryczną poświatę, w której ten następnie pielęgnuje własną żywotność. Przywiązanie do samego życia jest już przejawem egocentryzmu.

5. W ogóle nie wydaje się możliwe rozpatrywanie natury człowieka w kontekście samego życia, a pominąwszy jego śmiertelną naturę. A przynajmniej tą powierzchowną, śmiertelną otoczkę, w której człowiek wiedzie swoje wewnętrzne życie.

6. Nie jest jednak możliwe, by rozważać w ogóle aspekty takie, jak świadomość, czy nieświadomość, pominąwszy pewne podstawy, które umożliwiają następnie rozwój świadomego życia.

7. Z jednej strony metafizyka zmierza w stronę poznania bytu samego w sobie. Pytaniem jednak, które tak naprawdę mnie frapuje, jest to: czy możliwe jest poznać człowieka w ogóle, a raczej, czy istnieje jakaś uniwersalna forma, którą człowiek poznaje, czy poznanie jest wyłącznie indywidualnym procesem? Zdaje się właśnie, iż proces ten przebiega indywidualnie. Dlatego bardziej, niż uniwersalne poznanie człowieka, ważniejszym jawią się narzędzia, które pozwalają na takowe poznanie. Dlatego z perspektywy filozofii, wydaje mi się teraz kluczowe, by nie operować wyłącznie samym modelem bytu, który stanowić będzie pewną formę modelu, który prezentuje człowieka w określony sposób, ale przedstawić wyłącznie narzędzia, które pozwalają na głębszy wgląd w samego siebie.

8. W obliczu rozważań nad uniwersalnością nie jest jednak możliwe pominąć aspektu oczywistego, którym jest podstawa natury człowieka w jego fizycznej otoczce, ponieważ to właśnie ta otoczka w pierwszej kolejności nakazuje myśleć, iż istnieją pewne uniwersalne cechy bytu ludzkiego, charakterystyczne dla wszystkich ludzi. Uniwersalność ta następnie rozciąga się w psychiczną strukturę, w której następuje dalej indywidualizacja bytu ludzkiego, kształtuje się zatem osobowość, pogląd na świat, odbiór zewnętrznego świata, jak również pewne wyobrażenie na temat własnego wnętrza. Dlatego w dziele tym początek rozważań stanowi jaźń niższa, pierwotna, fizyczna, jak również podstawy tej jaźni. Wgląd w tą podstawową strukturę umożliwia rozumieć przyczynę określonego sposobu działania w sferze fizycznej i psychicznej. Jest to o tyle kluczowe, iż wykształcenie solidnej podstawy bytu ludzkiego, w której przejawia się pewna stabilność i głęboka siła, przekładają się następnie na dalszy, wewnętrzny rozwój. Zdaje się właśnie, iż z perspektywy na równi samego bytu, jak również jego życia, to właśnie wewnętrzny rozwój, co oznacza wykształcenie określonych narzędzi na ścieżce rozwoju, przekłada się na głębszy wgląd w naturę rzeczy.

9. Z tej perspektywy nie jest to dzieło, które skupia się na samym, podstawowym aspekcie żywotności człowieka, jego powierzchownej formie, ale skłania się ku rozważaniom, które zdolne są dotknąć głębi ludzkiego, wewnętrznego życia, co przełoży się na możliwość rozwoju własnej świadomości.

10. Nie bez powodu w rozważania, które sprowadzają się do ontologii, wplątała się również poezja. Jest to element o tyle kluczowy, iż zdaje się, że poezja, w swej natchnionej naturze, powołała w ten czy inny sposób same bóstwa do życia. Nadała im formę, atrybuty, stworzyła ogromną symbolikę w dziejach niejednej kultury. Sama przynależność kulturowa również pełni określoną funkcję na ścieżce poznania na równi właściwości bytu, co również jego pochodzenia, ale i samej esencji. Wynika to z psychologicznego aspektu nieświadomości, szczególnie zbiorowej, w której widoczne są naleciałości kulturowe, którymi kolejne pokolenia nasiąkały tak długo, aż określona symbolika zdawała się być zapisanym w nieświadomości systemem wierzeń.

11. Niezależnie jednak od tego, na jaki rodzaj symboliki człowiek mógłby się powołać, pominąwszy również aspekty kulturowe, które nie są przejawem czystej formy, a wyłącznie interpretacją tej formy, która przejawia się w takiej lub innej postaci, wszystkie te symboliczne rozważania mają, zdaje się, wspólne źródło i charakterystyczne dla siebie elementy związane ze stworzeniem świata, postrzeganiem w ogóle świata przez wymiar duchowy - metafizyczny, co oznacza również refleksję nad duchową naturą człowieka. Wszystko to jednak jawi się bardziej jako narzędzie, również poezja i filozofia, które z jednej strony piastują natchnione doznanie łączności człowieka ze światem, z drugiej poddają ten właśnie aspekt głębokiej analizie z nadzieją, iż możliwym będzie napotkać w człowieku ducha, by tego ducha właśnie otoczyć szczególną troską lub czcią.

Człowiek i natura jego środowiska - środowisko wewnętrzne i środowisko zewnętrzne

I

1. Niejednokrotnie zdaje się, że człowiek zwraca się do Boga, do Wszechświata, do Kosmosu, do jakiejś wyższe energii, pełen zawiłości, goryczy i krzyku. Zdaje się, iż w jego rozumie powstaje nierozumność. Nieustannie padające pytanie "Dlaczego", nie ukazuje nic więcej przed człowiekiem, jak poczucie winy lub porażki, poczucie pustki, braku, niespełnienia. Zdaje się, iż to nic więcej, jak pasmo, które rozciąga się pomiędzy jednym punktem w życiu człowieka a teraźniejszym momentem. Głęboka rozpacz i strach, które skrywało serce pozbawiają człowieka kontroli nad życiem.

2. Niejednokrotnie najodważniejsze decyzje niosą ze sobą nieodwracalne konsekwencje dlatego właśnie, iż oznaczają wejście w nową rzeczywistość. Niejednokrotnie również wejście w nową rzeczywistość związane jest z utratą dotychczasowego świata w każdej, możliwe formie, relacji i postaci.

3. Zdaje się jednak, iż z perspektywy mentalnej światy nieustannie przeplatają się ze sobą. Tak samo, jak w głowie człowieka żyją takie lub inne postaci, wyobrażenia i mechanizmy, tak samo człowiek zdaje się, iż żyje w czyjejś głowie. Tak samo, jak określone osobowości, aspekty natury człowieka żyją w jego głowie, tak samo człowiek żyje w głowie kogoś, kogo cząstkę, element lub odnogę stanowi.

4. Czasem pojawia się to właśnie niejasne wrażenie, że rzeczywistość to wyłącznie jedna z możliwości i jedna z wypadkowych, a a wielu kluczowych aspektach powstaje przynajmniej jedna, alternatywna rzeczywistość. Jest to niejako świat po drugiej stronie. Jest to świat, który oznacza alternatywę. A człowiek żyje w głowie alter ego, jak alter ego żyje w głowie człowieka. Zdaje się czasem, iż te światy się na siebie nakładają, najczęściej jednak w formie psychicznej. Oznacza to, że człowiek, który wchodzi w relację z alter ego, jak również alter ego, które wchodzi w relację z człowiekiem, tworzą jeszcze jedną, dodatkową rzeczywistość. Świat pomiędzy jednym a drugim.

5. Czy oznacza to, że rzeczywistość, jaką człowiek teraz widzi, w której teraz żyje, jest faktycznie realna i prawdziwa, czy jest wyłącznie złudzeniem, obrazem pewnej części rzeczywistości człowieka, w głowie którego żyje byt obserwujący?

6. Może wszyscy jesteśmy niczym więcej, a wypartym, nieświadomym obrazem cudzej psychiki i zdaje nam się, że żyjemy, bo wyłącznie śnimy. Jak każda, nasza myśl ma nieograniczone możliwości, by się rozwijać w dowolną stronę, tak może jesteśmy tylko jedną z myśli, która nieustannie rozwija się w tą lub inną stronę, a nie zdajemy sobie z tego procesu nawet sprawy, ponieważ wydaje nam się on zupełnie naturalny dlatego właśnie, że jest to proces nieświadomy.

7. Rozwarstwienie emocjonalne świata, rozwarstwienie psychiczne, które tworzy alter-ego, zatem tworzy alternatywę rzeczywistego świata, nie zawsze jest widoczne, jednak: zawsze człowiek ma możliwość podjąć taką lub inną decyzję. Jednocześnie, druga strona pozostaje uśpiona, podczas gdy człowiekowi zdaje się, że jest przytomny.

8. Zatem człowiek żyje we śnie. Śni sen we śnie własnego istnienia. Zatem wszystko to sen we śnie. Człowiek śpi we własnym umyśle, a jednocześnie umysł, w którym się znajduje, również pozostaje uśpiony. Umysł, który jest w człowieku pozostaje uśpiony, podobnie, jak uśpiony pozostaje umysł, w którym człowiek się znajduje.

9. Zdaje się, że wszystko dzieje się jednocześnie i równolegle na każdym etapie życia. Równocześnie i równolegle człowiek w ten, czy inny sposób związuje się ze śnieniem w śnie, w którym pozostaje.

10. W wielu przypadkach to, co przejawia się po drugiej stronie, z poziomu nieświadomości, jest działaniem, które opiera się na lęku. Działanie podjęte z poziomu lęku, nieświadomości i obawy, niejednokrotnie rozciąga się w rzeczywistości, rozkłada, stopniowo psuje w człowieku to, co najlepsze, wartościowe i ważne, zamienia człowieka niejako w padlinę, na której żerują wyrzuty sumienia, smutek, depresja, niechęć do samego siebie, jak również do świata, które to człowiek podtrzymuje w samym sobie.

11. Jest to mechanizm, który często pociąga za sobą nieodwracalne konsekwencje. Pomiędzy tym jawią się pewne akty desperacji, szaleńczo podjętej walki o własny byt, życie, to, co człowieka otacza lub czym się człowiek otoczył. Niejednokrotnie desperacja ta daje siły, ale rozpala w człowieku szaleństwo, które, z wyniku obecności lęku, działa w sposób nieskoordynowany, bardzo dynamiczny, ale również okupiony ogromną ilością energii, także energii życiowej, która coraz to mocniej się kumuluje, kurczy, a jednocześnie posiada coraz to większą siłę, aż do momentu, w którym następuje implozja. Implozja właśnie, jak również zjawisko rozluźnienia energii to dwa, najbardziej kluczowe, zdaje się aspekty w naturze człowieka, które w ten, czy inny sposób determinują jego całokształt. Przede wszystkim w obszarze motywacji, jak również w obszarze podłoża, które przemawia w człowieku i zachęca, by ten podejmował takie lub inne działanie.

12. W jednym wypadku człowiek działa z poziomu tego, co nieświadome, obserwuje rozpad własnego świata, ale nie jest w stanie się temu przeciwstawić, zatem chwyta się wszystkiego, co możliwe, by w ten, czy inny sposób zachować resztki upadłego świata. Z drugiej strony, w obliczu odwagi działania, człowiek podejmuje kolejne, stanowcze kroki. W obu tych przypadkach działa to samo prawo i ta sama zasada. W jednym przypadku jest to działanie nieświadome, wymierzone przeciwko sobie, w drugim przypadku jest to działanie świadome, które płynie z człowieka. Wciąż jednak jest to mechanizm oparty na myśli, która następnie rozgałęzia się, nabiera kształtu, przyjmuje coraz bardziej konkretną formę, aż zdaje się, że przecinak ciało człowieka, które staje się podporządkowane jakiejś odgórnej, nadrzędnej myśli, której źródeł należałoby upatrywać w obszarze nieświadomym. Nieświadomość, sama sobie, to chyba największa energia i siła, z którą człowiek ma do czynienia. Gdyby porzucić świadomość i kontrolę, a oddać się całkowitemu brakowi kontroli, czym byłby człowiek? Najpewniej tym, co skrywa jego nieświadomość. Tak wiele czasu człowieka poświęca na to, by obcować z tym, co świadome. Tak wiele czasu człowiek poświęca na to, by kształtować świadomość, jednakże, o ile bardziej owocne zdaje się kształtowanie nieświadomości? Już samo porzucenie kontroli, a raczej lęk przed porzuceniem świadomego umysłu odkrywa przed człowiekiem jego głęboką obawę przed tym, co nieświadome. Oznacza to, że człowiekowi brak ufności w siebie, pewności siebie, czy wiary. Lęk przed nieświadomością zmusza człowieka do ciągłego obcowania w świadomości, nawet, jeśli jest to świadomość organiczna, bardzo organiczna, materialna. Człowiek jest niczym więcej, jak wypadkową sił, które w nim działają. Nie da się, tak po prostu nie ulec działaniu takiej lub innej siły.

O ile uległość zdaje się przejawem nieświadomości, o tyle opór zdaje się przejawem świadomości. Świadomość zatem przyjmuje postać i formę pewnej bariery, formę zabezpieczenia. Staje się schronieniem i ostoją człowieka, w której ten stawia opór temu, co nieświadome, a zatem rozgrywa się w człowieku taki lub inny konflikt. Z tej perspektywy, z perspektywy organicznej świadomości kluczowa jawi się pełna akceptacja. Częściej, niż samą nieświadomość, człowiek podtrzymuje wyobrażenie na temat samej nieświadomości. Nie jest w stanie doświadczyć nieświadomości samej w sobie, ponieważ interpretacji poddaje samo własne doznanie, które pojawia się w momencie kontaktu z nieświadomym przeżyciem. Na podstawie doznania człowiek dokonuje interpretacji samego, nieświadomego przeżycia i w ten sposób tworzy niby to świadomy obraz nieświadomości, która niejako odgradza człowieka od nieświadomości tak, iż ta pozostaje ciągle żywa w swej pierwotnej, naturalnej formie. Czyste przeżycie jest wolne od świadomości, ponieważ samo w sobie jest uświadomieniem. Bardziej, niż do stanu świadomości człowiek zmierza raczej do stanu uświadomienia sobie. Zatem bardziej, niż do samego stanu człowiek zmierza w stronę określonego procesu, który w nim zachodzi. Wymaga to jednak porzucenie przywiązania do określonej interpretacji, czy formy. Przywiązanie do interpretacji jest przejawem niejako organicznej świadomości, która nie jest już procesem samym w sobie, a jego efektem.

13. W obu jednak przypadkach dochodzi do takiej lub innej formy transformacji świata, co stanowi proces nieunikniony i naturalny. Istotnym aspektem staje się to, z jakiego poziomu człowiek działa. Tym jednak, co ulega zmianie, jest wyłącznie otoczenie, tak samo to zewnętrzne, jak również wewnętrzne. Pierwotnie człowiekowi zdaje się, że jest otoczony przez doznania i myśli. Zdaje się człowiekowi, że to otoczenie go determinuje, podczas gdy to właśnie człowiek determinuje otoczenie, w ten, czy inny sposób stwarza środowisko, to środowisko kształtuje, wyznacza jego kształt i formę.

14. Określa, precyzuje i tworzy. Człowiek samodzielnie tworzy środowisko w którym żyje, bo tak samo, jak stanowi część ekosystemu, tak również stanowi część kosmosu, w którym egzystuje. Zatem człowiek nieustannie nie robi nic więcej, jak pracuje nad własnym środowiskiem, w którym się znajduje lub ulega wpływom środowiska, w którym się znajduje. Jest to niejednokrotnie praca wewnętrzna, świadoma, która w wielu przypadkach oznacza odcięcie, ponieważ cudze środowisko, które wchodzi w relację ze środowiskiem człowieka, okazuje się niekorzystne. Jest to również praca wewnętrzna, ponieważ niejednokrotnie wymaga tego, by zmienić swoje wewnętrzne środowisko, w którym człowiek żyje.

15. Innymi słowy, jedno środowisko nie jest na tyle urodzajne lub owocne, by wejść w relację z urodzajem drugiego środowiska. Żyjemy w środowisku, obecnie, w którym przejawia się pewne zniszczenie, pewna powierzchowność, skamieniałość, zatwardziałość. Brak owocnego, wartościowego gruntu, którym jest człowiek przejawia się na wiele sposobów i emanuje na wielu obszarów życia. Dlatego tym, co jest kluczowe, to dbałość o żyzność własnego środowiska, a w przypadku kontaktów ze środowiskiem, które okazuje się niekorzystne, lepszym rozwiązaniem staje się pozostawienie takiego środowiska w jego naturalnym stanie, niż próby zmiany tej natury, które mogą okazać się bezskuteczne.

16. Nie można zmienić tego, co naturalne w danym środowisku, jeśli takowa zmiana nie płynie z samego środowiska. Dbałość o własne środowisko, także środowisko psychiczne, jak również umysłowe, to jeden z najważniejszych aspektów w życiu człowieka, które pozwalają na wzrost, rozwój, akceptację, przebaczenie, przyjęcie życia w jego czystej formie.