Historia świata w 50 kłamstwach - Natasha Tidd

Kup ebooka

49.99 zł
22.50 zł (38,69 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
Wstęp Świat starożytny Fałszywy Bardija Temistokles i wiadomość do Kserksesa Juliusz Cezar. Pierwszy spin doktor Cyceron i jego Filipiki Arminiusz i bitwa w Lesie Teutoburskim Historia sekretna Średniowiecze Zbrodnie cesarzowej Wu Magia i Monmouth Upadek Komnenów Zdrada templariuszy Jeanne i Czarna Flota Podróże Jana z Mandeville Epoka wczesnonowożytna Szymon z Trydentu i kult krwi Inkwizycja hiszpańska: zepsucie i zagubienie Malleus Maleficarum i początki czarownictwa Opowieść o papieżycy Joannie Perkin Warbeck: wielki pretendent Donacja Konstantyna Podbój Azteków Henryk VIII, czyli jak przekuć kłamstwo w prawo Liczne (naprawdę liczne) kłamstwa Nostradamusa Wojna Imjin oraz najgorsze negocjacje pokojowe w historii Trzej Dymitrowie Afera trucicielska Mary Toft, czyli kobieta, która rodziła króliki Kłamstwo Mir Dżafara Joseph Knight i jego walka o wolność Zaginione diamenty Marii Antoniny Wiek dziewiętnasty Testament Piotra Wielkiego Wyimaginowany świat Gregora MacGregora Wielkie oszustwo księżycowe Abraham Lincoln i narodziny pojęcia mieszania ras Największy oszust wszech czasów Bismarck i sztuka wywoływania wojen USS Maine i wojna słów Sprawa Dreyfusa Wiek dwudziesty Kłamstwo o obozach koncentracyjnych Protokoły mędrców Syjonu Wojna propagandowa Ocenzurowana grypa hiszpanka Anna czy Anastazja? Walter Duranty i Wielki Głód Eksperyment z Tuskegee Teatr z Theresienstadt Jak zrobić z kogoś zdrajcę: Iva Toguri D'Aquino Spisek powszechny Operacja Dziedzictwo Sprawa sióstr Mirabal Dziedzictwo kłamstw o M? Lai Katastrofa w Czarnobylu Posłowie Podziękowania Wybrana bibliografia

Wstęp

Je­śli choć tro­chę je­ste­śmy do sie­bie po­dobni, to za­pewne w dzie­ciń­stwie ro­dzice na­uczyli was, że nie wolno kła­mać. To dość uni­wer­salna na­uka - kłam­stwo jest złe. Nie ozna­cza to oczy­wi­ście, że nie kła­miemy. Wręcz prze­ciw­nie: liczne ba­da­nia wy­ka­zały, że kła­ma­nie sta­nowi nie­odzowną część ludz­kiej na­tury. Któż z nas ni­gdy nie po­słu­żył się bia­łym kłam­stwem, aby ko­goś nie zra­nić lub wy­ka­ra­skać się z kło­po­tli­wej sy­tu­acji? Mimo to stale po­wta­rzamy na­szym dzie­ciom, że nie wolno kła­mać, i to z wielu po­wo­dów. Po­mi­ja­jąc już kwe­stie mo­ralne i etyczne, a sku­pia­jąc się wy­łącz­nie na wy­mia­rze prak­tycz­nym, kłam­stwo za­zwy­czaj jest szko­dli­wym za­cho­wa­niem, nad któ­rym traci się kon­trolę. Może stwo­rzyć po­działy albo wy­wo­łać nie­moż­liwy do po­wstrzy­ma­nia efekt do­mina. Skoro kłam­stwo może wy­wrzeć taki wpływ na ży­cie jed­nego czło­wieka, to po­myślmy tylko, jak głę­bo­kie piętno od­ci­snęło na hi­sto­rii.

Hi­sto­ria kłamstw to nie­od­wra­calne pa­smo znisz­czeń i obej­muje wzro­sty oraz upadki ide­olo­gii, re­li­gii czy im­pe­riów. Ni­niej­sza książka opi­suje za­le­d­wie pięć­dzie­siąt ta­kich kłamstw, które nie­kiedy spla­tały się ze sobą po­przez stu­le­cia, a in­nym ra­zem po­ja­wiały się nie­za­leż­nie, jed­nak za­wsze roz­cho­dziły się echem w hi­sto­rii. Prze­śle­dzimy ewo­lu­cję kłamstw, po­czy­na­jąc od świata sta­ro­żyt­nego i za­ląż­ków sztuki po­li­tycz­nych uni­ków i ma­tactw. Śre­dnio­wie­cze ukaże nam trend prze­pi­sy­wa­nia hi­sto­rii w taki spo­sób, aby pa­so­wała do ak­tu­al­nej nar­ra­cji, oraz wy­ko­rzy­sty­wa­nia li­te­ra­tury do for­so­wa­nia fał­szy­wych po­li­tyk i ide­olo­gii. W epoce wcze­sno­no­wo­żyt­nej ten ele­men­tarz kłamstw za­czął wy­my­kać się spod kon­troli, przy rów­no­cze­snym roz­woju teo­rii spi­sko­wych i wszech­obec­nych fał­szerstw. Wraz z na­dej­ściem no­wych tech­no­lo­gii w XIX wieku po­ja­wiają się i roz­wi­jają fał­szywe wia­do­mo­ści (fake news) - od za­baw­nych mi­sty­fi­ka­cji, po ka­ta­stro­falne i zmie­nia­jące świat tek­sty pra­sowe. Ostatni etap to XX wiek i kul­mi­na­cyjny punkt ewo­lu­cji kłamstw, na­zna­czony przez ma­sowe tu­szo­wa­nie zbrodni w ko­lo­niach, wojny pro­pa­gan­dowe oraz fał­szywe in­for­ma­cje, które do­pro­wa­dziły do śmierci mi­lio­nów lu­dzi.

W pięć­dzie­się­ciu roz­dzia­łach na­tra­fimy na jedne z mrocz­niej­szych wy­da­rzeń w dzie­jach ludz­ko­ści. I choć może się wy­da­wać, że wszystko jawi się w naj­czar­niej­szych bar­wach, w tym gąsz­czu kłamstw za­wsze jest jed­nak pro­myk na­dziei. Odzie­ra­jąc bo­wiem hi­sto­rię z fał­szu, mo­żemy nie tylko le­piej zro­zu­mieć same dzieje, lecz także i bli­żej po­znać dzie­dzic­two prze­szło­ści. Książka ta nie jest po­świę­cona do­szu­ki­wa­niu się prawdy. To ra­czej próba roz­plą­ta­nia sieci ma­tactw, w któ­rej ona utknęła, a także prze­ko­na­nia się, dla­czego w ogóle w tę sieć ob­ro­sła.

Fałszywy Bardija

Jedną z naj­czę­ściej przy­wo­ły­wa­nych i wiel­bio­nych po­staci hi­sto­rii sta­ro­żyt­nej jest Da­riusz Wielki, trzeci "król kró­lów" z dy­na­stii Ache­me­ni­dów. Za jego pa­no­wa­nia ache­me­nidz­kie im­pe­rium per­skie roz­cią­gnęło się poza swój irań­ski rdzeń, obej­mu­jąc te­reny Azji Za­chod­niej, Kau­kazu, Bał­ka­nów oraz nie­które ob­szary Azji Środ­ko­wej i Egiptu. Jako mo­nar­cha, który skon­so­li­do­wał po­tęgę i bo­gac­twa im­pe­rium, utrzy­mał to­le­ran­cję re­li­gijną i po­łą­czył ze sobą zdo­byte zie­mie, Da­riusz był jed­nym z nie­licz­nych wład­ców, któ­rzy rze­czy­wi­ście za­słu­żyli na przy­do­mek "wielki". Tyle że w jego hi­sto­rii tkwi jedno, ale za to wiel­kie kłam­stwo. Nie był bo­wiem trze­cim kró­lem kró­lów - był czwar­tym. Spo­sób, w jaki wy­eli­mi­no­wał tego za­po­mnia­nego su­ze­rena, a na­stęp­nie usu­nął jego prawa do tronu z pa­mięci hi­sto­rycz­nej, mówi nam wiele o tym, ja­kim władcą na­prawdę był Da­riusz.

Im­pe­rium per­skie Ache­me­ni­dów po­wstaje mniej wię­cej w 550 roku p.n.e. i roz­wija się dzięki suk­ce­som Cy­rusa Wiel­kiego, który w ciągu nie­malże trzy­dzie­stu lat rzą­dów, od 559 do 530 roku p.n.e., zdo­łał pod­bić Me­dów, Li­dię oraz im­pe­rium no­wo­ba­bi­loń­skie. Aby za­pew­nić po­wsta­ją­cemu po­tęż­nemu im­pe­rium dal­szy roz­wój, Cy­rus mu­siał wy­brać na na­stępcę jed­nego ze swo­ich dwóch sy­nów, Kam­by­zesa lub Bar­diję. Nie­wąt­pli­wie to ten drugi od­zna­czał się więk­szą go­to­wo­ścią do prze­ję­cia rzą­dów. Kam­by­zes znany był ze swo­jej po­ryw­czo­ści, był jed­nak star­szym sy­nem, więc gdy Cy­rus zmarł w 530 roku p.n.e., to on za­siadł na tro­nie jako Kam­by­zes II. Po­cząt­kowo wszystko ukła­dało się po­myśl­nie. Choć Kam­by­zes prze­ja­wiał skłon­no­ści do de­spo­ty­zmu, to pierw­sze lata rzą­dów upły­nęły w spo­koju. Wszystko zmie­niło się wraz z jego pla­no­waną in­wa­zją na Egipt. Kam­by­zes oznaj­mił, że na­wie­dzały go pro­ro­cze wi­zje, w któ­rych Bar­dija przej­mo­wał kon­trolę nad jego im­pe­rium. Kam­by­zes, za­miast po­trak­to­wać te ma­jaki jako zwy­kłe sny lub przy­naj­mniej spraw­dzić ich za­sad­ność, od­rzu­cił wszelki roz­są­dek i na­ka­zał w ta­jem­nicy za­mor­do­wać swo­jego brata oraz za­tu­szo­wać jego śmierć. Po uda­nym za­bój­stwie Kam­by­zes od­zy­skał ja­sność umy­słu i ru­szył na pod­bój Egiptu.

Tyle że bra­to­bój­stwo po­ciąga za sobą kon­se­kwen­cje. W przy­padku Kam­by­zesa pro­blem po­le­gał na tym, że gdy zmarł w 522 roku p.n.e., za­bra­kło bez­po­śred­niego na­stępcy tronu. Gdy za­tem po­ja­wiła się oka­zja do zdo­by­cia wła­dzy, zja­wił się nie­ty­powy pre­ten­dent - Bar­dija. Rzecz ja­sna, nie ten praw­dziwy Bar­dija, ale oszust pod po­sta­cią maga Gau­m?ty, który na po­czątku 522 roku p.n.e. za­czął się po­da­wać za na­stępcę tronu. W cza­sie, gdy Kam­by­zes prze­by­wał w Egip­cie, fał­szywy Bar­dija po­ja­wił się w Per­sji i za­czął gro­ma­dzić zwo­len­ni­ków prze­ciwko swo­jemu "bratu". Wy­wo­łało to bunt, który jed­nak szybko upadł po śmierci Kam­by­zesa i przy­ję­cia ko­rony króla kró­lów przez uzur­pa­tora Bar­diję. Dla lu­dzi z naj­bliż­szego oto­cze­nia Kam­by­zesa II było to nie­do­pusz­czalne zła­ma­nie praw - wie­dzieli, że praw­dziwy Bar­dija zo­stał po­ta­jem­nie za­mor­do­wany, a rosz­cze­nia no­wego króla do ty­tułu są bez­pod­stawne, co mo­gło za­gro­zić ist­nie­niu ca­łego im­pe­rium. We wrze­śniu 522 roku p.n.e. czło­nek gwar­dii kró­lew­skiej Kam­by­zesa, Da­riusz, ze­brał grupę lu­dzi, aby po­chwy­cić i zgła­dzić Gau­m?tę. Za­bi­ja­jąc fał­szy­wego króla, Da­riusz oca­lił im­pe­rium Ache­me­ni­dów i po­kor­nie przy­jął ko­ronę jako jego nowy władca, Da­riusz Wielki.

W taki oto spo­sób wy­da­rze­nia przed­sta­wił Da­riusz. Re­la­cja za­cho­wała się na in­skryp­cji z Be­hi­stun, roz­le­głym opi­sie jego drogi do wła­dzy, wy­ry­tym na stoku góry Be­hi­stun w za­chod­nim Ira­nie, w trak­cie jego pa­no­wa­nia w la­tach 522-486 p.n.e. Jak na prze­wrót o ta­kim zna­cze­niu hi­sto­rycz­nym dys­po­nu­jemy za­le­d­wie dwoma źró­dłami, które mogą słu­żyć za pod­par­cie twier­dzeń Da­riu­sza: in­skryp­cją be­hi­stuń­ską oraz re­la­cją grec­kiego hi­sto­ryka He­ro­dota o fał­szy­wym Bar­diji, za­wartą w jego Dzie­jach z 430 roku p.n.e. Znaczna część re­la­cji He­ro­dota po­cho­dzi bez­po­śred­nio z in­skryp­cji be­hi­stuń­skiej, a resztę sta­no­wią fik­cyjne ozdob­niki, nie­ma­jące żad­nego opar­cia w fak­tach. W wer­sji He­ro­dota miej­sce Gau­m?ty zaj­mują dwaj bra­cia, Pa­ti­zej­tes i Smer­dis. Pierw­szy z nich od­grywa w tej hi­sto­rii rolę władcy ma­rio­ne­tek, który za sprawą kłamstw osa­dza Smer­disa na tro­nie. Ich pod­stęp zo­stał od­kryty do­piero wów­czas, gdy oka­zało się, że Smer­dis, w prze­ci­wień­stwie do praw­dzi­wego Bar­diji, nie miał uszu.

Wpro­wa­dze­nie przez He­ro­dota do opo­wie­ści dwóch braci oraz śledz­two w spra­wie uszu tro­chę od­bie­rają ca­łej hi­sto­rii wia­ry­god­no­ści. Także re­la­cja Da­riu­sza Wiel­kiego by­naj­mniej nie jest wolna od pro­ble­mów. Hi­sto­rycy usil­nie pró­bują roz­wi­kłać na­stę­pu­jące luki w lo­gice: je­śli Kam­by­zes fak­tycz­nie za­mor­do­wał po­ta­jem­nie swo­jego brata w 525 roku p.n.e., to ja­kim cu­dem nikt nie za­uwa­żył znik­nię­cia Bar­diji oraz w jaki spo­sób Gau­m?ta do­wie­dział się o jego śmierci i z po­wo­dze­niem przy­jął toż­sa­mość Bar­diji? Za­bój­stwo spad­ko­biercy im­pe­rium by­łoby w tam­tych oko­licz­no­ściach czy­nem nie­moż­li­wym do za­tu­szo­wa­nia. Jako że wiel­kimi kro­kami zbli­żała się kam­pa­nia w Egip­cie, w któ­rej udział mieli wziąć człon­ko­wie ro­dziny kró­lew­skiej, ktoś na pewno za­uwa­żyłby i od­no­to­wałby w źró­dłach znik­nię­cie Bar­diji. Tylko peł­nie­nie obo­wiąz­ków re­genta w in­nym miej­scu zwol­ni­łoby go z obo­wiązku wzię­cia udziału w wy­pra­wie. Rów­nież i w ta­kim przy­padku jego znik­nię­cie za­pewne po­zo­sta­wi­łoby ślad w za­pi­skach. Gdyby zaś Bar­dija fak­tycz­nie zo­stał za­mor­do­wany w ta­jem­nicy, a na­stęp­nie po trzech la­tach ob­ja­wił się na nowo, pod po­sta­cią Gau­m?ty, to zda­rze­nie ta­kie z pew­no­ścią nie prze­szłoby bez echa. Bar­dija był prze­cież sy­nem Cy­rusa i bra­tem Kam­by­zesa, a za­tem do­brze znaną po­sta­cią, któ­rej dzia­ła­nia nie mo­głyby zo­stać po­mi­nięte przez wielu ob­ser­wa­to­rów.

KŁAMSTWO ZAWARTE W LEGENDZIE

In­skryp­cji z Be­hi­stun to­wa­rzy­szy duży re­lief uka­zu­jący Da­riu­sza Wiel­kiego spo­glą­da­ją­cego na fa­ra­va­har - sym­bol bo­sko­ści władcy i jego prawa do tronu. U jego stóp leży zgła­dzona po­stać, łą­czona z Gau­m?tą, co ja­sno da­wało do zro­zu­mie­nia, że ża­den uzur­pa­tor nie mógł ode­brać wła­dzy pra­wo­wi­temu kró­lowi.

Co tak na­prawdę stało się z Bar­diją? Naj­bar­dziej praw­do­po­dobna od­po­wiedź jest bar­dzo pro­sta. Nie było żad­nego fał­szy­wego Bar­diji. Nie zo­stał za­mor­do­wany w 525 roku p.n.e., a spra­wo­wał wła­dzę w Per­sji jako re­gent, pod­czas gdy jego brat wal­czył w Egip­cie. W ba­bi­loń­skich źró­dłach wid­nieje in­for­ma­cja, że w 522 roku p.n.e. Bar­dija miał roz­po­cząć kam­pa­nię prze­ciwko swo­jemu bratu, zwa­nemu "kró­lem Ba­bi­lo­nii, kró­lem czte­rech stron świata". Miało to mieć miej­sce wio­sną tam­tego roku, na kilka mie­sięcy przed śmier­cią Kam­by­zesa. Dla­czego zaś Da­riusz Wielki wy­my­ślił hi­sto­rię o fał­szy­wym Bar­diji? Od­po­wiedź znowu jest pro­sta: aby zdo­być wła­dzę. Za­równo Kam­by­zes, jak i Bar­dija nie wy­dali na świat dzie­dzica, więc w ra­zie śmierci tego dru­giego przy­szłość im­pe­rium ache­me­nidz­kiego by­łaby za­gro­żona. Da­riusz nie­malże na pewno wy­ko­rzy­stał to na wła­sną ko­rzyść i za­bił Bar­diję, po czym stwo­rzył mit o fał­szy­wym Bar­diji, aby unie­śmier­tel­nić swój ob­raz jako zbawcy im­pe­rium i sta­nąć na jego czele.

I choć ku wła­dzy za­pro­wa­dziła go wy­stępna ścieżka, to Da­riusz za­pi­sał się w hi­sto­rii jako je­den z naj­wy­bit­niej­szych wład­ców im­pe­rium ache­me­nidz­kiego i jego zwierzch­nik w szczy­to­wym okre­sie eks­pan­sji za­równo te­ry­to­rial­nej, jak i kul­tu­ro­wej. Taki stan rze­czy nie trwał jed­nak długo. Dzie­dzic i na­stępca Da­riu­sza, Kserk­ses, nie po­tra­fił tak spryt­nie kła­mać jak oj­ciec, co nie­wąt­pli­wie przy­czy­niło się do póź­niej­szego kry­zysu im­pe­rium.