Homo longevus. Dlaczego możemy zestarzeć się lepiej niż nasi rodzice - Tomasz Ulanowski

-
Proszę czekać
 
 
 

Rodzicom

 
 
 
 

"Na pograniczu tego, co zwierzęce, i tego, co ludzkie,

żyć nam wypadło, i tak jest dobrze".

 

CZESŁAW MIŁOSZ, DOLINA ISSY

 
 
 

"Mądry człowiek nadaje sobie kształt - głupiec żyje tylko po to, by umrzeć".

 

FRANK HERBERT, MESJASZ DIUNY

 
OD AUTORA
 
 
 

Zdarzyło się to któregoś z owych długich, pandemicznych dni. Siedziałem na kanapie i brnąłem przez książkę popularnonaukową. Nagle jej tekst zaczął się rozjeżdżać. A właściwie nie - zaczął skakać. Sam nie wiem. Na pewno nie mogłem nic przeczytać. Próbowałem odsunąć książkę, zamrugać powiekami, poruszać oczami, przecierałem je nawet. Nie pomagało. Tekst uparcie nie chciał ułożyć się z powrotem.

Zacząłem krzyczeć do żony, że dzieje się ze mną coś dziwnego. A w zasadzie próbowałem coś powiedzieć. Bo nie mogłem znaleźć słów. Wydobywałem z siebie nieartykułowane dźwięki i przypadkowe, zupełnie niepasujące, nieskładne słowa. Nie mogłem znaleźć tych odpowiednich.

Nie, to nie był koszmarny sen.

Po minucie-dwóch przeszło.

Oczywiście nie pojechałem na SOR (błąd). Sam zdiagnozowałem sobie mikroudar. Drobinka czegoś - parę lat później doszedłem do tego, cóż to mogło być - musiała zatkać jedno z naczyń krwionośnych zasilających mój mózg i spowodowała chwilowe niedotlenienie tego przereklamowanego narządu, jak go nazywał Woody Allen.

Dostałem od życia pierwszą żółtą kartkę. Ja, człowiek aktywny fizycznie - choć podczas pandemii mniej - i uważany za chudzielca. Mimo że niedbający za bardzo o dietę.

Wciąż robi mi się gorąco, kiedy wspominam tę chwilę.

W grudniu 2025 roku skończyłem 54 lata. W moim wieku, jak sądzę, alternatywa jest prosta: albo zadbanie o siebie, albo błyskawiczny uwiąd starczy.

Z tej książki dowiemy się - ja też! - jak o siebie zadbać. Jak nieco odwlec to, co nieuchronne. I co najważniejsze: jak przedłużyć sobie życie w zdrowiu.

Każdy z rozdziałów - dotyczący innego fundamentu dobrego starzenia się - dałoby się rzecz jasna rozwinąć do rozmiarów osobnej książki. Ba, wiele takich książek już napisano. Po przeczytaniu tej zyskamy jednak pigułkę przydatnej wiedzy wraz z praktycznymi radami dotyczącymi tego, jak z niej skorzystać.

Dla kogo ją napisałem? Przede wszystkim dla siebie i sobie podobnych, którzy właśnie zaczęli się starzeć. Ale także dla tych, którzy zaszli jeszcze dalej na drodze życia - bo póki idziemy, nigdy nie jest za późno na zmianę. No i dla tych, którzy wciąż się łudzą, że są nieśmiertelni. Wam też bije dzwon.

Wstęp
CZEMU TEN ZEGAR TYKA?

"Wyglądał jak dobrze zadbany pięćdziesięciolatek. Względnie jak czterdziestolatek, który całe życie kompletnie o siebie nie dbał".

 

ANDRZEJ SAPKOWSKI, ROZDROŻE KRUKÓW[1]

 
 
 

Tamtego dnia uznałem, że jakoś to będzie. Wycieczka na SOR wydawała mi się straszniejsza od samego mikroudaru. Choć wiedziałem, że każdy oznacza większe ryzyko następnego. A wokół mnie ludzie umierali na COVID, także z powodu pocovidowych udarów.

Nie był to jedyny dzwonek ostrzegawczy, jaki dostałem od życia. Parę lat później, gapiąc się rano w lustro, zauważyłem, że na brodzie mam więcej soli niż pieprzu. Wtedy ogarnęła mnie już lekka obsesja. Zacząłem nie tylko denerwować się własną siwizną, ale też pilnie śledzić najnowsze wyniki badań naukowych dotyczących starzenia się.

W jednym z najciekawszych - opublikowanych w 2024 roku w piśmie "Nature Aging"[2] - naukowcy ze Stanfordu doszli do wniosku, że w wieku średnim starzejemy się skokowo. Jakbyśmy wpadali w przepaść albo spadali ze schodów: mniej więcej, kiedy mamy 44 i 60 lat.

Co ciekawe, oba momenty są niezależne od płci. Mimo że w wieku 44 lat kobiety mogą już przechodzić premenopauzę albo i menopauzę, a w okolicy sześćdziesiątki są już po drugiej stronie lustra. Z kolei andropauza, zwana też męskim klimakterium i związana między innymi ze spadkiem poziomu testosteronu, to raczej równia pochyła niż ostre schody.

Mamy więc do czynienia z uniwersalnym mechanizmem biologicznym dotyczącym każdego człowieka, niezależnie od płci. Choć oczywiście różnice indywidualne mogą być spore.

Według autorów badania przepaść, w którą wpadamy w wieku blisko 44 lat, oznacza większą skłonność do zapadania na choroby układu krążenia (a więc i możliwe udary). Powiązali ją z obniżającą się zdolnością metabolizowania tłuszczów, alkoholu i kofeiny. W wieku mickiewiczowskim mocno słabną nam też mięśnie i wiotczeje skóra.

Co się dzieje w okolicy sześćdziesiątki? Mięśnie i skóra znowu skokowo więdną. Zaczynamy też gorzej trawić węglowodany, obniża nam się odporność i pogarsza się praca nerek. Z wcześniejszego badania - którego wyniki w 2021 roku opublikował tygodnik "Science"[3] - wynika też, że po sześćdziesiątce (dopiero!) wyraźnie spada nam tempo przemiany materii.

Z kolei jeszcze wcześniejsze badanie (jego wyniki ukazały się w 2019 roku w piśmie "Nature Medicine"[4]) pokazało, że z wiekiem spadamy ze schodów po raz trzeci - kiedy mamy blisko 78 lat.

Podobnie skokowo - jak wynika z badania, którego wyniki pod koniec 2025 roku naukowcy z Cambridge opublikowali w piśmie "Nature Communications"[5] - dojrzewa i starzeje się sam mózg. Od 66. roku życia wzwyż (to ponownie statystyka, różnice indywidualne potrafią być spore i, co ważniejsze, mamy na nie wpływ) połączenia pomiędzy neuronami zaczynają się coraz szybciej rozpadać, a nowe tworzą się coraz oporniej. Po ukończeniu 83 lat mózg przeciętnego człowiek ulega już kaskadowej fragmentaryzacji. Choć wciąż może wtedy tworzyć nowe neurony i połączenia pomiędzy nimi.

Dlaczego? Skąd te schody? Czemu pędzimy na złamanie karku na drodze znikąd donikąd?

Krótka odpowiedź: nie wiadomo. Dłuższa - poniżej.

CO MÓWI BIOLOGIA

Choć naukowcy dość dobrze śledzą sam proces starzenia się, a każdy z nas widzi, jak się starzeje, to nie mamy pojęcia, dlaczego się starzejemy. I co gorsza nie chodzi tylko o jedno dlaczego.

Popatrzmy na potencjalnych winowajców starczej degradacji organizmu.

Pierwszym wydaje się nasz genom. Na podwójnej helisie DNA ewolucja zapisała informację genetyczną będącą przepisem na budowę, a także zachowanie każdego człowieka (oraz każdego innego organizmu - materiał genetyczny wirusów bywa oparty na RNA, ale wirusy nie są uważane za organizmy; nie mają nawet komórek, a do rozmnażania się potrzebują maszynerii komórkowej nosiciela, na przykład człowieka). I niestety z czasem ten przepis ulega degradacji.

Można ten proces porównać do starzejącej się książki kucharskiej, której po latach nie tylko pożółkły kartki i wyblakł druk, ale która ma tyle ręcznych dopisków, że czasem trudno się zorientować, jak mamy upiec ciasto (moja mama ma taką książkę kucharską).

Według naukowych szacunków każdego dnia (!) DNA znajdujące się w komórkach somatycznych (niepłciowych) doznaje blisko 100 tysięcy uszkodzeń[6]. Młody organizm radzi sobie z ich naprawą. Jednak z wiekiem przestaje, a zniszczenia się nawarstwiają. W efekcie każda kolejna kopia komórki jest coraz gorszej jakości (bo nasze komórki wciąż się dzielą, a nasze ciało odtwarza - materia przez nas przepływa i wbudowuje się w organizm, "odbijając się" od matrycy DNA).

Efekty tych genetycznych blizn można zobaczyć, kiedy porówna się zdjęcia własnej twarzy z różnego okresu życia. I dla straszniejszego efektu - popatrzy się jeszcze w lustro.

Innym oskarżonym są telomery - skuwki chroniące zakończenia 23 par chromosomów, które posiadamy w jądrze każdej komórki i w których zwinięty jest nasz DNA. Z każdym kolejnym podziałem komórki cholerne telomery ulegają degradacji. Robią się coraz krótsze, aż w końcu chronione przez nie chromosomy znajdują się w niebezpieczeństwie.

Do tego z czasem wyczerpuje nam się zapas komórek macierzystych - zdolnych do przekształcenia się w każdą specjalistyczną komórkę złożonego organizmu.

Starzenie się widać nie tylko na poziomie genetycznym i komórkowym, ale również fizjologicznym[7]:

 

- im jesteśmy starsi, tym gorzej radzimy sobie ze zwalczaniem stanu zapalnego, aż w końcu przechodzi on w przewlekły (co jest groźne dla organizmu),

- tracimy też sprawność układu odpornościowego, który ma nas chronić przed patogenami chorobotwórczymi i pasożytami,

- coraz mniej efektywne stają się układy sercowo-naczyniowy, czyli krążenia, i oddechowy; zasilanie organizmu w tlen i składniki odżywcze przebiega więc z większą trudnością,

- na dodatek coraz gorzej trawimy,

- słabiej radzimy sobie też z usuwaniem odpadów (przemiany materii, martwych tkanek),

- kobietom obniża się poziom estrogenów i progesteronu (gwałtownie po menopauzie), a mężczyznom - testosteronu (kobietom też),

- co gorsza, degradują się połączenia nerwowe, a mózg słabnie.

 

O te wszystkie upadające kostki domina naukowcy oskarżają również tak zwane zmiany epigenetyczne[8] - czyli ekspresję genów związaną z ich włączaniem, podkręcaniem, wyciszaniem i wyłączaniem. Gdyby nie zmienna ekspresja genów, nie mielibyśmy rąk i nóg, a nasze ciała byłyby jednorodną masą takich samych komórek. W końcu każda komórka ma w swoim jądrze ten sam zapis genetyczny. A jednak mamy komórki skóry, mózgu, wątroby, mięśni i innych narządów oraz tkanek, a nasze ciała mają bardzo zróżnicowaną budowę - zależną od miejsca i funkcji. Dzieje się tak właśnie dzięki zmianom epigenetycznym - zróżnicowanej aktywności poszczególnych genów znajdujących się w poszczególnych komórkach.

I to właśnie zmienna epigenetyka - jak się wydaje - decyduje również w dużej mierze o skokowym rozwoju, a potem "zwoju" człowieka.

Bo te zmiany są skokowe nie tylko w fazie zwijania się (zaczynającego się grubo przed "imię jego czterdzieści i cztery"), ale już od poczęcia. Od zygoty, przez zarodek, płód, noworodka, niemowlę, dziecko, nastolatka, po dorosłego i starca widać, jak organizm ludzki wchodzi na kolejne schody. A potem z nich spada.

Przykład? Proszę bardzo.

Oto mózg, dla wielu najważniejszy ludzki narząd (choć, jak już ustaliliśmy, często przereklamowany). Człowiek ma wyjątkowo duży mózg - blisko trzykrotnie większy od zbliżonego masą ciała i ewolucyjnie blisko spokrewnionego z nami szympansa, z którym łączy nas około 99 procent wspólnego DNA, a od którego dzieli nas blisko sześć milionów lat odrębnej ewolucji. To z powodu wielkiej głowy dziecka poród jest dla kobiety takim wyzwaniem.

Noworodek rodzi się jednak z mocno niedojrzałym mózgiem. Potem dziecięcy mózg zaczyna szybko nadrabiać braki i nie tylko zwiększa swoją objętość, ale także buduje nowe połączenia nerwowe. Można to wyraźnie zauważyć mniej więcej po pierwszym i drugim roku życia, kiedy dziecko zaczyna chodzić i mówić. A potem... jakby przestaje rosnąć. Dlaczego? Dlatego że jego bądź jej organizm pakuje w tym okresie życia mnóstwo energii w rozwój mózgu, który musi opanować nie tylko motorykę i mowę, ale także wiele zawiłości społecznego świata.

A i tak, choć koło piątego roku życia ludzki mózg osiąga 90 procent swojego docelowego rozmiaru[9], a blisko dziesiątego roku dzieci zaczynają znowu rosnąć, to, jak każdy rodzic zaświadczy, dziecku w tym wieku daleko jeszcze do dojrzałości.

Kolejna reorganizacja mózgu - "przezwojenie", zmiana połączeń nerwowych - zachodzi u nastolatków. Nic dziwnego, to wtedy wchodzą one na trudny rynek reprodukcyjny, a ich postrzeganie świata zasadniczo się zmienia. Na zmiany w nastoletnim mózgu wpływa też ostre przeoranie go hormonami płciowymi.

Wzmaga się agresja, pobudzany jest układ nagrody. A dopiero na końcu - jak wynika z najnowszych badań[10], mniej więcej w wieku 32 lat, a więc strasznie późno - młodym ludziom dojrzewa kora przedczołowa odpowiadająca za racjonalne myślenie, planowanie, ocenę ryzyka i panowanie nad uczuciami. To wtedy człowiek staje się tak naprawdę dorosły. Dopiero wtedy rodzice mogą trochę odetchnąć.

Co potem? Oczywiście, nabieramy doświadczeń i mądrości (niestety, nie wszyscy). Biologicznie zaczynamy też jednak zsuwać się po równi pochyłej - a także spadać z kolejnych schodów czy też wpadać w napotkane po drodze przepaści. Starzejemy się.

Za to wszystko prawdopodobnie odpowiadają właśnie zmiany epigenetyczne - zmiany w ekspresji poszczególnych genów, uruchamianych i wyciszanych wtedy, kiedy ma nastąpić kolejny skok.

To jednak tylko mechanizm. Czy też różne mechanizmy nakręcające i rozprężające sprężynę naszego zegara biologicznego.

Czujny mózg czytelniczy postawi tu kolejne pytanie: dlaczego? Dlaczego te wszystkie mechanizmy się uruchamiają? Dlaczego nie możemy żyć wiecznie i, co ważniejsze, zachować wiecznej młodości?

Oto odpowiedź na poziomie najbardziej podstawowym, bo fizycznym: po 30. roku życia nasze ciała zaczynają ulegać entropii. A entropia - określająca spontaniczny kierunek podążania każdego układu termodynamicznego w stronę nieuporządkowania i rozproszenia energii - to cecha immanentna całego Wszechświata. Zbić szklankę jest bardzo łatwo i często dzieje się to właściwie "samo". Natomiast uporządkowanie ziarenek piasku w szklankę wymaga sporych nakładów energetycznych. Kiedy się o tym pomyśli, samo pojawienie się życia w Kosmosie zdumiewa. Bo teoretycznie rzecz biorąc, dużo łatwiej w nim o śmierć. Czyli raczej o nic niż o coś.

I tu pojawia się kolejne dlaczego. Długość życia gatunków występujących obecnie na Ziemi jest mocno zróżnicowana. Nawet wśród zwierząt. Najbliższe nam ewolucyjnie szympansy, mieszkając na wolności, mogą liczyć tylko na 33 lata życia (tyle co ludzie pierwotni utrzymujący się z łowiectwa i zbieractwa[11] - to ich tak zwana średnia oczekiwana długość życia, biorąca pod uwagę sporą śmiertelność wśród dzieci w pierwszych czterech lata życia). Z kolei ryjówki żyją niecałe dwa lata, drobne gryzonie jeszcze krócej. A wale grenlandzkie - ponad 200 lat[12]. Długo? "Rosnące" w głębinach na dnie morskim koralowce z gatunku Leiopathes glaberrima potrafią żyć ponad cztery tysiące lat[13]. Z wyglądu przypominają podwodne drzewa, ale niech was nie zmylą pozory - to zwierzęta i do tego niemal wszystkożerne (z człowiekiem, gdyby zaplątał się w otchłani, też by sobie dały radę!).

Jeśli już jesteśmy przy drzewach, to są dopiero prawdziwe matuzalemy.

W Parku Narodowym Alerce Costero w środkowym Chile rośnie cyprys patagoński o imieniu Gran Abuelo, czyli po hiszpańsku pradziadek. Według szacunków ma niemal 5,5 tysiąca lat. I jest najstarszym drzewem znanym nauce[14].

Z kolei rosnąca w północnej Grecji sosna bośniacka nazwana Adonisem ma na karku blisko 1,1 tysiąca lat i jest najstarszym znanym nauce mieszkańcem Europy[15].

Co więcej, drzewa - znowu czysto teoretycznie rzecz biorąc - są nieśmiertelne. Wynika to z ich niezwykłego rytmu życia. 90 procent pnia to martwe drewno. Utrzymujące się na tej martwej tkance i znajdujące się pod korą komórki macierzyste każdego roku obudowują pień kolejną warstwą żywych komórek drewna, które transportują w górę wodę i składniki mineralne z gleby, oraz komórek łyka, które rozprowadzają w dół, do korzeni, produkty fotosyntezy powstające w liściach. Nowe warstwy (przyrosty roczne zwane też słojami) i liście to jedyne tkanki drzew, które żyją. I gdyby drzewom nie przytrafiał się pech - drwal, choroba, piorun, wichura - to prawdopodobnie mogłyby żyć wiecznie. Prawdopodobnie, bo komu życia wystarczy, żeby to sprawdzić[16]?

Maksymalna długość życia człowieka, jak w 2021 roku w piśmie "Nature Communications"[17] pesymistycznie i ze sporym marginesem błędu wyliczyli badacze z Singapuru, USA i Rosji, wynosi relatywnie marne 120-150 lat. Tyle każdy z nas mógłby pożyć, gdyby miał szczęście (urodził się z dobrym bagażem genetycznym czy nie wpadł pod samochód) i gdyby żył mądrze (o tym, co to oznacza, i czy Polacy przestrzegają BHŻ, bezpieczeństwa i higieny życia, przeczytacie w kolejnych rozdziałach).

Skąd ta biologiczna granica? Mechanizmy, które za nią stoją, już poznaliśmy. Ale dlaczego w ogóle została przed nami postawiona i tak paskudnie nakręciła nasz zegar biologiczny? Co przyświecało ewolucji, kiedy wyznaczała naszemu życiu taki, a nie inny termin przydatności?

CO MÓWI EWOLUCJA

Takie oto pytania stawiam profesorowi Janowi Kozłowskiemu, biologowi ewolucyjnemu z Uniwersytetu Jagiellońskiego, obecnie na aktywnej emeryturze (rocznik 1946). Naukowiec przyjmuje mnie w domu, w gabinecie wyposażonym we wszelkie profesorskie szykany. Są obrazy, na ścianie bije wspaniały stary zegar, odmierzając nam czas rozmowy. Łaskawie objawia się też kot - rudy i piękny. Wskakuje na profesorskie biurko i elegancko, z kocią godnością obchodzi monitor komputera wyświetlający opus magnum, nad którym jego opiekun (służący, jak pewnie myśli kot) od lat pracuje. Książka, którą pisze uczony, jest pełna wykresów przedstawiających zależność długości życia od inwestycji energetycznych włożonych w naprawę własnego organizmu oraz w potomstwo.

Zauważam, że nawet badacze zajmujący się ograniczoną długością ludzkiego życia nie mogą się dogadać w sprawie jej przyczyn. W 2024 roku ten naukowy galimatias podsumowało pismo "PNAS Nexus", publikując artykuł pod tytułem Niezgoda na temat fundamentalnych zasad biologicznego starzenia się[18]. Sygnowało go w sumie 81 autorów, którzy ponad setce specjalistów od starzenia się zadali podstawowe, wydawałoby się, pytania - wymagające absolutnego konsensusu. Na przykład "czym jest starzenie się?", "co je powoduje?", "kiedy zaczyna się starość?". Odpowiedzi nie tylko hasały od Sasa do lasa, ale żadna z nich nie uzyskała wyraźnej przewagi nad innymi.

Profesor Kozłowski na to, że nawet gdybyśmy się nie starzeli, to i tak prędzej czy później trafiłby nas szlag: choroba, wypadek, wojna, kiedyś drapieżnik. I dotyczy to wszystkich organizmów, także drzew, którym zazdroszczę. To, jak mówi naukowiec, czynniki ostateczne ograniczonej długości życia. Tyle że prawdopodobieństwo zakończenia bytu osobniczego jest różne dla różnych gatunków.

Przykład? Mysz ryzykuje w życiu bardzo, ma wielu naturalnych wrogów. Dlatego żyje krótko (to znaczy fizjologiczna długość jej życia jest krótka), ale za to szybko i mnogo się rozmnaża - samica może mieć w roku kilka miotów, a w każdym po kilkoro dzieci. Człowiek długo żyje, ale rozmnażanie się, w tym wychowanie potomstwa, zajmuje nam pół albo i większą część życia. Stąd i dzieci mamy niewiele. Szczególnie biologiczne możliwości kobiet są pod tym względem mocno ograniczone.

- Są trzy najważniejsze ewolucyjne koncepcje dotyczące starzenia się - wykłada dalej naukowiec. Siedzimy przy jego biurku, z przyjemnością popijam espresso, którym profesor mnie poczęstował.

- Według pierwszej im dłużej zwierzę żyje, tym mniej osobników dożywa zaawansowanego wieku. Dzieje się tak z powodu nieuchronności śmierci związanej właśnie z jakimś życiowym pechem. A więc dobór naturalny nie miał powodu, by eliminować mutacje w komórkach płciowych, które systematycznie wyczerpują potencjał reprodukcyjny organizmu i pogarszają jego stan w późniejszym wieku. Dlatego z czasem te uszkodzenia się nawarstwiają i osoba bądź osobnik się starzeje - tłumaczy Jan Kozłowski.

- Druga koncepcja - peroruje dalej uczony - odnosi się do zależności pomiędzy długością życia a liczbą potomstwa zostawianą w młodym wieku. Ponieważ z wiekiem coraz mniej osobników przeżywa z powodu wszelkich przyczyn losowych, preferowane są geny zapewniające dużą liczbę potomstwa w młodym wieku, nawet jeśli ich skutkiem ubocznym jest szybsze starzenie się. W końcu to przekazanie życia jest jedynym jego celem [dodałbym tu wykrzyknik, ale profesor nie podnosi głosu]. A w życiu liczą się nie tyle osobniki - których życie nie ma przecież głębszego sensu, myślę, że się w tej sprawie zgodzimy - co raczej ich geny.

Zgodzimy się! Choć każdy z nas może nadać swojemu życiu jakiś sens, niekoniecznie biologiczny. I większość z nas to robi, choćby nieświadomie.

Jest wreszcie trzecia koncepcja, najbliższa profesorowi Kozłowskiemu, bo choć nie jest jej uznanym autorem[19], to lata temu wpadł na nią niezależnie, razem ze swoimi doktorantami. Bierze ona pod uwagę czynniki leżące u podstaw dwóch wcześniejszych, ale przede wszystkim opiera się na zasadzie optymalnego lokowania zasobów i związanych z tym strategii życiowych.

- Zgodnie z tą zasadą organizm uległby błyskawicznemu zniszczeniu, gdyby wciąż się nie naprawiał, choćby z powodu ciągłego nowotworzenia czy patogenów. Ale taka naprawa pociąga za sobą koszty energetyczne, które można by przeznaczyć na rozmnażanie się. A żyjemy w świecie ograniczonych zasobów. Co więcej, nawet kiedy mamy ich pod dostatkiem, to nie możemy jeść bez końca. W co więc inwestować: w przedłużanie własnego, starzejącego się życia czy w dawanie tego nowego? - pyta retorycznie ewolucjonista.

Każdy gatunek czy raczej osobnik "wybiera" po swojemu. W cudzysłowie, bo to raczej ewolucja wybiera za nas, premiując cechy najlepiej przystosowane do środowiska, w którym jest nam dane żyć. Jeśli ryzyko wczesnej śmierci jest wysokie, wielkie inwestycje w utrzymanie dobrej kondycji w późnym wieku stają się nieopłacalne i starość przychodzi wcześniej.

- Oczywiście myśmy częściowo spod brzytwy doboru naturalnego uciekli - zauważa celnie profesor. - Po pierwsze, mamy medycynę. Sam, choć uważam się za człowieka dość zdrowego, zawdzięczam jej, a dokładnie chirurgom, sporo zdrowia. Raz na nodze pojawił mi się niezłośliwy nerwiak. Gdyby mi go nie usunięto, pewnie bym mniej się ruszał, co spowodowałoby kolejne kłopoty zdrowotne - zgodnie z zasadą, że im gorzej, tym gorzej. Za drugim razem nabawiłem się przepukliny, bo zbyt ochoczo zabrałem się do jazdy łyżwą na nartach biegowych. Uznałem, że skoro kolega może, to ja też. - Śmieje się.

- Po drugie - dodaje - obchodzimy ewolucyjny nakaz rozmnażania się. Dzięki antykoncepcji możemy unikać dyskomfortu abstynencji seksualnej i czerpać przyjemność z seksu bez przypadkowych ciąż.

Efekt?

Jak zauważa profesor Kozłowski, obecnie w krajach bogatych żyjemy głównie dla siebie, stąd coraz dłuższa osobnicza długość życia i coraz mniej potomstwa. Wraz z poprawą warunków życia ta reguła obejmie więcej krajów, a w końcu ludzkość czeka krach - bo młode pokolenia przestaną być na tyle liczne, żeby zastępować stare. Według najnowszych szacunków ten punkt krytyczny - w którym ludzkość nie tylko przestanie rosnąć, ale zacznie się kurczyć - może nastąpić już do 2030 roku[20]. Starsze szacunki mówiły o latach 60. XXI wieku[21].

W Polsce ów punkt przekroczyliśmy już w 2013 roku, kiedy urodziło się nas mniej, niż umarło, i Główny Urząd Statystyczny odnotował ujemny przyrost naturalny[22]. Według GUS-u[23] do 2060 roku liczba stałych mieszkańców Polski spadnie z obecnych niecałych 38 milionów do 30,4 miliona (to scenariusz średni, widełki możliwości rozciągają się w ocenie ekspertów od 26,7 miliona do 34,8 miliona ludzi). Z kolei szacunki długoterminowe, dotyczące między innymi naszego kraju, które w 2020 roku naukowcy przedstawili w topowym periodyku medycznym "The Lancet", mówią, że pod koniec obecnego stulecia liczba mieszkańców Polski spadnie do 15 milionów[24].

Masz ci los, jak się okazuje, starzeją się nie tylko ludzie, ale i ludzkość!

- Przyroda odetchnie - podsumowuje profesor Kozłowski - ale dla ludzi zapaść demograficzna będzie bolesna, głównie z powodów praktycznych, takich jak zawalenie się piramidy systemów ubezpieczeniowych.

CO MÓWIĄ LICZBY

Choć życie ludzkie systematycznie się wydłuża - czy obije się o wspomnianą granicę 150 lat, dopiero zobaczymy, ale w ostatnich latach tempo wzrostu długości życia zwolniło[25] - to długość życia poszczególnych osób jest mocno zróżnicowana. I to nie tylko indywidualnie, ale także populacyjnie.

We wszystkich społeczeństwach kobiety żyją - średnio! - dłużej od mężczyzn. Ta uniwersalność wskazuje na jakiś biologiczny, a nie kulturowy, mechanizm. Jaki?

Znowu: nie do końca wiadomo.

Ewolucjoniści lubią tłumaczyć ponadprzeciętną długość życia kobiet hipotezą babci. Zgodnie z nią choć od menopauzy kobiety nie mogą już bezpośrednio wypełniać biologicznego celu życia (dla odmiany mężczyźni mogą się rozmnażać do końca, przynajmniej teoretycznie), to ich biologiczna przydatność nie ustaje. Mogą bowiem wspomóc swoje dzieci w opiece nad wnukami.

Hipoteza babci znalazła potwierdzenie także u innych gatunków, których samice przechodzą menopauzę. Wbrew pozorom nie jest ich wcale tak wiele, przynajmniej tych, które naukowcy namierzyli. To między innymi orki i kilka innych waleni. Kilka lat temu badacze zaobserwowali klimakterium także u niektórych samic szympansa zwyczajnego[26]. Choć - o zgrozo! - nie zajmują się one wnukami.

Za to hipotezę babci wspaniale potwierdzają orki[27]. Samice tego gatunku dożywają nawet 90 lat, w tym ponad dwie dekady przeżywają po menopauzie. A młode mające babcie są bezpieczniejsze. Stare samice nie tylko je bowiem żywią, ale i bronią.

Czyli robią dokładnie to, co nasze babcie. Otaczają wnuki wyjątkową, babciną opieką.

Babcie czy nie, w Polsce - to znowu dane GUS-u, z 2023 roku[28] - kobiety mogą liczyć na średnio 82 lata życia, a mężczyźni - na ledwie 74,7 roku. Od 1990 roku tak zwane trwanie życia poszczególnych płci wydłużyło się w naszym kraju odpowiednio o 6,8 oraz 8,5 roku. Polacy gonią więc Polki, ale odrębna biologia zapewne nigdy nie pozwoli nam ich dogonić.

Mało tego. Niemal 25 procent mężczyzn nie dożywa wieku emerytalnego. Jednocześnie nie dożywa go niecałe 7 procent kobiet. A nawet gdyby podnieść Polkom wiek emerytalny do 65. roku życia, to nie dożywałoby go trochę ponad 10 procent z nich[29]. Innymi słowy w przypadku Polaków spokojna starość to wieczny odpoczynek dwa i pół razy częściej niż w przypadku Polek.

Jest jeszcze inny, ważniejszy powód tej dysproporcji - skłonność chłopców i mężczyzn do ryzykownego stylu życia, w tym mniejsza dbałość o zdrowie. Być może ten męski sznyt wynika z konieczności konkurowania o kobiety. Jak wyliczyli niedawno naukowcy[30], u innych ssaków, u których samce również muszą się bardzo starać, by się rozmnożyć, samice też żyją dłużej - przeciętnie o 13 procent.

Co więcej, w różnych rejonach świata można liczyć na bardzo różną długość życia - i to nawet w zbliżonych do siebie cywilizacyjnie krajach Unii Europejskiej.

Według danych Eurostatu w 2023 roku[31] człowiek urodzony w Unii Europejskiej mógł liczyć na 81,4 roku życia. Ale w Hiszpanii już na 84 lata (to najwyższa oczekiwana długość życia w UE). Na drugim końcu tego spektrum znalazła się Łotwa, z oczekiwaną długością życia wynoszącą jedynie 75,6 roku. Polska - z 78,4 roku - należała do "klasy średniej".

Kobietom najdłużej żyje się w Hiszpanii - dziewczynki urodzone w 2023 roku mogą w tym kraju liczyć na 86,7 roku życia. Z kolei mężczyzną najlepiej być w Luksemburgu albo Szwecji - rocznik 2023 może tam się szykować aż na 81,7 roku życia.

Różnice występują nawet w dysproporcjach pomiędzy długością życia kobiet i mężczyzn. Najwyższa istnieje na Łotwie, Polska zajmuje w tej klasyfikacji szóstą pozycję w Unii Europejskiej (na 27 krajów), a najniższa jest w Holandii.

Zbliżone różnice występują w przypadku oczekiwanej długości życia osób po 65. roku. Statystyczna Polka w tym wieku pożyje jeszcze 20,4 roku (obywatelka UE 21,8 roku), a statystyczny Polak - 16,2 roku (obywatel UE 18,3 roku).

Natomiast dysproporcje pomiędzy Unią Europejską a innymi rejonami świata potrafią być drastyczne. Przykładowo, jak pokazało badanie opublikowane w 2025 roku w topowym piśmie medycznym "The New England Journal of Medicine"[32], nawet najbogatsi obywatele USA - żyjący dużo dłużej od tych najbiedniejszych - żyją krócej od mieszkańców zachodniej i północnej Europy.

Niezwykle ciekawe, choć wcale niezabawne dysproporcje występują w samej Polsce. I to nie tylko pomiędzy województwami, ale także pomiędzy miastami, a nawet ich dzielnicami[33]. Jak wyjaśniał w "Gazecie Wyborczej"[34] prof. Michał Schwabe ze Szkoły Głównej Handlowej, w Warszawie i innych miastach Europy wschodnie dzielnice, w których z powodu dominującej zachodniej cyrkulacji atmosferycznej zwykle budowano zakłady przemysłowe, są - statystycznie rzecz biorąc - biedniejsze od zachodnich. A to przekłada się na długość życia.

Czyli wystarczy być bogatym?

Ależ nie. Sam gruby portfel nie wystarczy, żeby długo żyć. Trzeba mieć jeszcze szczupły brzuch! I nie tylko.

Indywidualne dysproporcje w długości życia i w ważniejszej moim zdaniem długości życia w zdrowiu potrafią być jeszcze większe. Skąd się biorą?

Przede wszystkim z tego, że każdy z nas przychodzi na świat z pewnym bagażem - mamy albo szczęście, albo pecha. Ślepy los dotyczy nie tylko grubości portfelów naszych rodziców, ale także dziedzictwa genetycznego, które od nich otrzymujemy. Ten spadek obciąża nie tylko nasz wzrost, kolor oczu, kształt nosa, kolor włosów, iloraz inteligencji czy osobowość, ale także zdrowie, a więc i długość oraz jakość życia, w tym proces starzenia się.

Naukowcy wyliczają to obciążenie procentowo i probabilistycznie. Czasem to kilka albo kilkanaście procent, innym razem kilkadziesiąt. Ale nigdy - 100 procent. Nawet o kolorze oczu nasz indywidualny DNA decyduje tylko w 95 procentach[35]. Czyli prawdopodobieństwo, że odziedziczymy kolor oczu po rodzicach, wynosi 95 procent.

Tylko, bo w tak mocno zależnej od genów cesze wciąż pozostaje 5 procent na wpływ tak zwanych czynników środowiskowych. A na to już sami możemy wpłynąć. Na przykład notoryczna ekspozycja oczu na słońce może przyciemnić ich tęczówki, podobnie jak opalanie się brązowi skórę. Słynny jest przypadek Davida Bowiego, który przez uraz w dzieciństwie zapadł na tak zwaną anizokorię - źrenice jego oczu miały różną wielkość. Ta należąca do lewego oka była stale rozszerzona, przez co wydawało się czarne.

Podobnie jest ze starzeniem się. Choć wszyscy prędzej czy później umrzemy, to możemy spowolnić albo przyspieszyć nasz zegar biologiczny względem tego chronologicznego, związanego z samą datą urodzenia.

W dojmującym krótkometrażowym filmie dokumentalnym Szpital Krzysztofa Kieślowskiego z 1977 roku chirurdzy rozmawiają o pacjentach. "Staruszka, 60 lat", mówi jeden z nich[36]. Dziś nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie 60-letniej kobiety staruszką, choć wciąż to w tym wieku nabywa ona prawo do emerytury. A 60-letniego mężczyzny, któremu do emerytury zostało jeszcze pięć lat - nikt, no, może poza nastolatkami, nie nazwie staruszkiem. Początek starości jakoś się rozmył.

Kiedy patrzę w przeszłość i podliczam własne życie (subiektywnie, ale to w końcu moje życie), wydaje mi się, że do dwudziestki cieszyłem się przedwiośniem. Potem nastała dla mnie wiosna, a dopiero kiedy miałem 40 lat, rozpoczęło się lato - takich jak ja po angielsku nazywa się late bloomer, późno zakwitający. Obecnie cieszę się późnym, dojrzałym sierpniem, a moje życie zbliża się już ku polskiej złotej jesieni - która, mam nadzieję, potrwa jak najdłużej. Jeszcze niedawno początek zimy i starości wyznaczałem na siedemdziesiątkę. Ale patrząc na moich starszych znajomych i własną kondycję (może mało realistycznie), teraz przesuwam ją na osiemdziesiątkę. A i potem nie zamierzam łatwo oddać pola entropii i śmierci.

Dopiero po pięćdziesiątce zauważyłem też, że wpadłem w pierwszą przepaść starzenia się, tę naukowo i statystycznie wyznaczoną na 44. rok życia. Biologicznie jestem chyba młodszy niż rocznikowo (można to sprawdzić, mierząc fizjologiczne znaczniki wieku biologicznego).

Choć więc śmierć jest częścią życia, a starzenie się jest nieuchronne, to na szczęście możemy się starzeć godnie. Tylko tyle i aż tyle. W kolejnych rozdziałach poszukamy odpowiedzi na pytanie, jak tego dokonać. Na razie zdradzę tylko, że oprę tę odpowiedź - nie bez powodu - na ośmiu fundamentach. No, może na ośmiu i pół.

 

W SKRÓCIE

- Naukowcy wciąż nie do końca wiedzą, dlaczego się starzejemy i umieramy. Ale dobrze wiedzą, jak ten proces spowolnić. I jak przedłużyć długość życia w zdrowiu - a więc jego jakość. Jak? O tym w kolejnych rozdziałach.

 
PRZYPISY
[1] A. Sapkowski, Rozdroże kruków, Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA, Warszawa 2024, s. 127.
[2] X. Shen, C. Wang i in., Nonlinear dynamics of multi-omics profiles during human aging, "Nature Aging", 14.08.2024, https://www.nature.com/articles/s43587-024-00692-2 [dostęp: 22.06.2026].
[3] H. Pontzer i in., Daily energy expenditure through the human life course, "Science", 13.08.2021, https://www.science.org/doi/full/10.1126/science.abe5017 [dostęp: 22.06.2026].
[4] B. Lehallier i in., Undulating changes in human plasma proteome profiles across the lifespan, "Nature Medicine", 5.12.2019, https://www.nature.com/articles/s41591-019-0673-2 [dostęp: 22.06.2026].
[5] A. Mousley i in., Topological turning points across the human lifespan, "Nature Communications", 25.11.2025, https://www.nature.com/articles/s41467-025-65974-8 [dostęp: 22.06.2026].
[6] B. Schumacher i in., The central role of DNA damage in the ageing process, "Nature", 28.04.2021, https://www.nature.com/articles/s41586-021-03307-7 [dostęp: 22.06.2026].
[7] M.M. Santisteban, C. Iadecola, The pathobiology of neurovascular aging, "Neuron", 8.01.2025, https://www.cell.com/neuron/abstract/S0896-6273(24)00913-9 [dostęp: 22.06.2026].
[8] C.Z. Li, A. Haghani i in., Epigenetic predictors of species maximum life span and other life-history traits in mammals, "Science Advances", 7.06.2024, https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.adm7273 [dostęp: 22.06.2026].
[9] J. Haidt, Niespokojne pokolenie. Jak wielkie przeprogramowanie dzieciństwa spowodowało epidemię chorób psychicznych, tłum. R. Filipowski, Zysk i S-ka, Poznań 2025. Fragment opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 2.04.2025, https://wyborcza.pl/7,75400,31819169,czas-spedzany-z-przyjaciolmi-gwaltownie-skurczyl-sie-dokladnie.html [dostęp: 22.06.2026].
[10] A. Mousley i in., Topological turning points..., dz. cyt.; T. Ulanowski, Ludzki mózg dojrzewa i starzeje się skokowo - odkryli naukowcy, "Gazeta Wyborcza", 25.11.2025, https://wyborcza.pl/7,75400,32423410,ludzki-mozg-dojrzewa-i-starzeje-sie-skokowo-odkryli-naukowcy.html [dostęp: 22.06.2026].
[11] B.M. Wood i in., Favorable ecological circumstances promote life expectancy in chimpanzees similar to that of human hunter-gatherers, "Journal of Human Evolution", 4.2017, https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0047248417300052 [dostęp: 22.06.2026].
[12] C.Z. Li, A. Haghani i in., Epigenetic predictors of species maximum life span and other life-history traits in mammals, dz. cyt.
[13] V. Lauria, D. Massi, Habitat suitability mapping of the black coral Leiopathes glaberrima to support conservation of vulnerable marine ecosystems, "Scientific Reports", 2.08.2021, https://www.nature.com/articles/s41598-021-95256-4 [dostęp: 22.06.2026].
[14] T. Ulanowski, Ma prawdopodobnie 5484 lata. Jest najstarszym drzewem świata, "Gazeta Wyborcza", 25.02.2022, https://wyborcza.pl/7,75400,28496276,ma-prawdopodobnie-5484-lat-jest-najstarszym-drzewem-swiata.html [dostęp: 22.06.2026].
[15] T. Ulanowski, Najstarszy mieszkaniec Europy, "Gazeta Wyborcza", 25.08.2016, https://wyborcza.pl/7,75400,20599039,najstarszy-mieszkaniec-europy.html [dostęp: 22.06.2026].
[16] S. Munné-Bosch, Long-Lived Trees Are Not Immortal, "Trends in Plant Science", 09.2020, https://www.cell.com/trends/plant-science/abstract/S1360-1385(20)30202-8 [dostęp: 22.06.2026].
[17] T.V. Pyrkov i in., Longitudinal analysis of blood markers reveals progressive loss of resilience and predicts human lifespan limit, "Nature Communications", 25.05.2021, https://www.nature.com/articles/s41467-021-23014-1 [dostęp: 22.06.2026].
[18] V.N. Gladyshev i in., Disagreement on foundational principles of biological aging, "PNAS Nexus", 3.12.2024, https://academic.oup.com/pnasnexus/article/3/12/pgae499/7913315 [dostęp: 22.06.2026].
[19] T.B.L. Kirkwood, The Disposable Soma Theory, Cambridge University Press, publikacja online 16.03.2017, https://www.cambridge.org/core/books/abs/evolution-of-senescence-in-the-tree-of-life/disposable-soma-theory/4A3E5C0981243B9529C55BAFC39E72B0 [dostęp: 22.06.2026].
[20] T. Santora, Population tipping point could arrive by 2030, "Science", 2.04.2024, https://www.science.org/content/article/population-tipping-point-could-arrive-2030 [dostęp: 22.06.2026].
[21] S.E. Vollset i in., Fertility, mortality, migration, and population scenarios for 195 countries and territories from 2017 to 2100: a forecasting analysis for the Global Burden of Disease Study, "The Lancet", 17.10.2020, https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(20)30677-2/fulltext [dostęp: 22.06.2026].
[22] GUS, Ludność. Stan i struktura oraz ruch naturalny w przekroju terytorialnym w 2024 r., https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/ludnosc-stan-i-struktura-ludnosci-oraz-ruch-naturalny-w-przekroju-terytorialnym-w-2024-r-stan-w-dniu-31-12,6,38.html [dostęp: 22.06.2026].
[23] GUS, Prognoza ludności na lata 2023-2060, 31.08.2023. https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/prognoza-ludnosci/prognoza-ludnosci-na-lata-2023-2060,11,1.html [dostęp: 22.06.2026].
[24] S.E. Vollset i in., Fertility, mortality, migration, and population scenarios..., dz. cyt.
[25] T. Ulanowski, Wzrost długości życia mocno zwolnił - twierdzą naukowcy, "Gazeta Wyborcza", 10.10.2024, https://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,31374211,wzrost-dlugosci-zycia-mocno-zwolnil-twierdza-naukowcy.html [dostęp: 22.06.2026].
[26] B.M. Wood i in., Demographic and hormonal evidence for menopause in wild chimpanzees, "Science", 27.10.2023, https://www.science.org/doi/10.1126/science.add5473 [dostęp: 22.06.2026].
[27] T. Ulanowski, Nowe badanie pokazuje, jaki jest pożytek ze starych kobiet, "Gazeta Wyborcza", 21.07.2023, https://wyborcza.pl/7,75400,29991991,nowe-badanie-pokazuje-jaki-jest-pozytek-ze-starych-kobiet.html [dostęp: 22.06.2026].
[28] GUS, Trwanie życia w 2023 roku, 30.07.2024, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/trwanie-zycia/trwanie-zycia-w-2023-roku,2,18.html [dostęp: 22.06.2026].
[29] GUS, Trwanie życia w 2022 roku, 28.07.2023, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/trwanie-zycia/trwanie-zycia-w-2022-roku,2,17.html [dostęp: 22.06.2026].
[30] J. Staerk i in., Sexual selection drives sex difference in adult life expectancy across mammals and birds, "Science Advances", 1.10.2025, https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.ady8433 [dostęp: 22.06.2026].
[31] Eurostat, Mortality and life expectancy statistics, 3.2025, https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Mortality_and_life_expectancy_statistics [dostęp: 22.06.2026].
[32] S. Machado i in., Association between Wealth and Mortality in the United States and Europe, "The New England Journal of Medicine", 2.04.2025, https://www.nejm.org/doi/10.1056/NEJMsa2408259 [dostęp: 22.06.2026].
[33] A. Pochrzęst-Motyczyńska, Raport o stanie zdrowia warszawiaków: 10 lat różnicy między dzielnicami, PAP, 19.12.2016, https://zdrowie.pap.pl/byc-zdrowym/raport-o-stanie-zdrowia-warszawiakow-10-lat-roznicy-miedzy-dzielnicami [dostęp: 22.06.2026].
[34] J. Sosnowska, To nie przypadek, że najbogatsze dzielnice są po zachodniej stronie miasta. Adres to coś więcej niż ulica i numer domu, "Gazeta Wyborcza", 24.03.2025, https://wyborcza.biz/biznes/7,147758,31777216,to-nie-przypadek-ze-najbogatsze-dzielnice-warszawy-sa-po-zachodniej.html [dostęp: 22.06.2026].
[35] R. Plomin, Blueprint. How DNA Makes Us Who We Are, Penguin Books, London 2019, s. 6.
[36] Szpital (1977), reż. K. Kieślowski, https://youtu.be/qTVyviWgHGE?si=navwzHVGBkVjkjcw&t=659 [dostęp: 22.06.2026].

Redakcja: Kamil Bałuk

Korekta: Danuta Sabała

Projekt okładki: Łukasz Piskorek

Opracowanie graficzne i skład: Maciej Trzebiecki

Redaktor prowadząca: Katarzyna Kubicka

 

Producent: Agora Książka i Muzyka sp. z o.o.

ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

[email protected]

www.wydawnictwoagora.pl

 

Copyright ? by Agora Książka i Muzyka sp. z o.o., 2026

Copyright ? Tomasz Ulanowski, 2026

 

Wszelkie prawa zastrzeżone

 

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA)

 

Niniejsza publikacja jest chroniona prawem autorskim. Publikacja może być zwielokrotniona i wykorzystywana wyłączenie w zakresie dozwolonym przez prawo lub umowę zawartą z Wydawcą. Zwielokrotnianie i wykorzystywanie treści publikacji w jakiejkolwiek formie do eksploracji tekstów i danych (text and data mining) lub do trenowania modeli sztucznej inteligencji, bez uprzedniej, wyraźnej zgody Wydawcy jest zabronione.

 

Warszawa 2026

 

ISBN: 978-83-8380-616-7

Wydanie pierwsze

 

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

 

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej