Hydaspes 326 p.n.e - Michał Piekarski

Reflow text when sidebars are open.
W dobie smartfonów, Internetu i powszechnej dostępności do linii lotniczych podróż do najdalszych zakątków kuli ziemskiej wydaje się przedsięwzięciem stosunkowo łatwym i przyjemnym. Jednak przeszło ponad 2300 lat temu wyprawa Aleksandra stanowiła gigantyczne wyzwanie dla jej uczestników. Prości chłopi spod Pelli czy Amfipolis przeżyli przygodę swojego życia. Dokonali rzeczy, wydawałoby się, niemożliwych, definiujących nie tylko ich pokolenie, lecz nawet początkujących nową erę w dziejach świata. Zaznali skwaru pustyni Sogdiany, mroźnego wichru Hindukuszu i monsunowego deszczu w Indiach, smaku zwycięstwa na polu bitwy i rozkoszy łoża z azjatyckimi pięknościami. Maszerowali przez ziemie nienaniesione na żadną z map. Widzieli groteskowe rzeczy, które nie powinny istnieć i przekraczały ich granice wyobraźni. Proszę sobie wyobrazić, że w wieku 25 lat czytelnik pierwszy raz widzi słonia! Marsz rozszerzył świat w ciągu zaledwie jednego pokolenia do niebywałych rozmiarów.
Wyprawa Aleksandra Wielkiego na wschód doczekała się licznych źródeł oraz ogromnej liczby nowoczesnych monografii. W ujęciu antycznych pisarzy tereny na wschód od rzeki Tygrys były egzotycznymi krainami stanowiącymi raczej arenę bajkowych podań i mitów niż wydarzeń historycznych. W klasycznej literaturze ziemie te odwiedzali Dionizjusz i Herakles. Do nich jako pierwszy miał dołączyć Aleksander Wielki. Do dziś epopeja ta budzi zainteresowanie wśród współczesnych autorów. Dotychczas w języku polskim panował nurt biograficzny skupiający się na życiu władcy. W oczywisty sposób opracowano w nim w miarę dokładnie opisy toczonych batalii, lecz bez pogłębionej ich analizy. Literatura biograficzna reprezentuje zróżnicowany poziom: od sensacyjnej biografii Petera Greena, w której ukazano Aleksandra głównie w roli psychopaty i megalomana, przez quasi-powieściową pracę Sebastiana Fischera-Fabiana po niezwykle rzeczową książkę profesora Krzysztofa Nawotki. Opracowań stricte militarnych jest stosunkowo niewiele. W języku polskim ukazały się monografia bitwy pod Gaugamelą pióra profesora Edwarda Dąbrowy oraz krótka synteza całej kariery wojskowej króla autorstwa Macieja Milczanowskiego. Poza tym trochę rzeczowych informacji można znaleźć w różnych syntezach dotyczących historii wojskowości i specjalistycznych periodykach.
W niniejszej pracy staram się w sposób jak najbardziej przystępny, a jednocześnie szczegółowy nakreślić ostatnie etapy podboju Azji przez Aleksandra. Próba ta nie ograniczy się do opisania jedynie przyczyn, celów, przebiegu oraz skutków wyprawy, lecz przybliży również wojskowość stron biorących udział w konflikcie. Spróbuję nakreślić w miarę możliwości jak najdokładniejsze warunki, w jakich musieli żyć i ginąć żołnierze Argeaidy. Nie omieszkałem także wspomnieć o teatrze działań wojennych. Jak już wspomniałem, krajobraz i warunki atmosferyczne zmieniały się w trakcie kampanii jak w kalejdoskopie. Ciężko wskazać kampanie wojenne odbywające się w tak różnorodnych warunkach i na takich przestrzeniach.
20 października 331 r. armia najeźdźcy z zachodu dotarła do szeroko rozwartych wrót Babilonu1. Naprzeciw zdobywców wyszedł dotychczasowy satrapa prowincji Mazajos w otoczeniu swoich dzieci, orszaku magów zawodzących święte hymny, notabli babilońskich, niewolników niosących klatki z lwami oraz kawalerii w paradnym rynsztunku. Całej tej ceremonii uważnie przyglądało się z jednej strony rozwinięte wojsko macedońskie, z drugiej zaś, z murów okalających miasto, tłumy zaniepokojonych mieszkańców. Aleksander łaskawie przyjął ten niecodzienny pochód i triumfalnie wjechał do miasta na bogato strojonym rydwanie w otoczeniu swej najbliższej gwardii. Takiego przedstawienia w mieście nie widziano od 539 r., gdy w podobnym stylu wkroczyli Persowie pod wodzą Cyrusa Wielkiego.
W Babilonie natychmiast rozpoczęto przygotowania do ostatecznej ofensywy w samo serce imperium perskiego. Potwierdzono dotychczasowe stanowisko Mazajosa, dodatkowo pozwolono mu bić własną monetę. Było to ważne wydarzenie, gdyż po raz pierwszy Irańczykowi powierzono stanowisko satrapy w prowincji. W poprzednim reżimie Pers również pełnił wyjątkowo wyeksponowaną funkcję, pod Gaugamelą dowodził zaś prawym skrzydłem. Tę nominację można porównać do sytuacji, w której generał Rommel po bitwie pod El-Alamejn zostałby wicekrólem Indii2.
Nad perskim satrapą miało czuwać dowództwo wojskowe Macedończyków w rękach Apollodara i Agatona. Pierwszy z nich otrzymał pod swoją komendę 2000 ludzi do patrolowania satrapii, drugi dowództwo nad "stołecznym" garnizonem złożonym z 700 żołnierzy macedońskich i 300 najemników greckich. Ponadto z Europy napływały kolejne wzmocnienia głównej siły armii. Amyntas, syn Andromenosa, przywiódł ze sobą 6000 piechoty macedońskiej i 500 konnych, wysłanych przez zarządcę Macedonii, Antypatra. Ponadto towarzyszyło im 50 młodych chłopców, potomków najznamienitszych rodzin, mających dołączyć do korpusu paziów królewskich. Z Tracji przybył kontyngent 3500 lekkiej piechoty i 600 konnych z plemienia Trallów, z Peloponezu zaś świeży zaciąg najemników w liczbie 4000 piechoty i 380 jazdy (Diodor przekazuje, że kawalerii było nieco mniej niż 1000)3.
Dzięki posiłkom taxies Pieszych Towarzyszy (pezhetairoi) uzupełniono według klucza terytorialnego4. Była to główna pięść uderzeniowa armii macedońskiej, składająca się wyłącznie z etnicznych Macedończyków. Każdy taki oddział liczył nominalnie 1500 żołnierzy rekrutowanych z tego samego okręgu wojskowego. W głównej armii i w Europie znajdowało się po sześć takich "pułków". Prawdopodobnie Macedonia była podzielona na sześć okręgów wojskowych, z których każdy miał możliwość wystawić po dwa taxis piechoty. Podana w źródłach liczba 6000 uzupełnień dla ciężkiej piechoty oznacza, że każdy okręg wystawił kolejnych 1000 rekrutów, a z nadwyżki żołnierzy sformowano siódmą taxis piechoty. Moment jej utworzenia umyka nam zupełnie w źródłach5.
Po raz pierwszy w źródłach pojawia się określenie chilarchia na oddział liczący 1000 ludzi. Do tej pory wszystkie oddziały piechoty dzielono na pentakosiarchie liczące nominalnie 512 ludzi. Wydaje się, że reforma objęła wszystkie jednostki oprócz falangitów macedońskich, którym pozostawiono dotychczasową organizację. Zniesiono również stosowany w kawalerii system narodowościowy. Odtąd szwadrony jazdy otrzymywały dowódców przydzielonych przez Aleksandra. Jednocześnie podzielono szwadrony na dwie mniejsze jednostki liczące po ok. 100 ludzi.
Po trzydziestu czterech dniach postoju, które Macedończycy spędzili na przegrupowaniu, armia wyruszyła w stronę Suzy (Shush)6. Marsz nie był śpieszny, a dystans 365 km pokonano w ciągu dwudziestu dni. W wyniku układów miasto zostało wcześniej zajęte przez oddział kawalerii pod dowództwem Filoksenosa7. Przyjęcie kapitulacji z rąk satrapy prowincji Abulitiesa było czystą formalnością. Przy okazji rozmów Pers przywiódł ze sobą liczne wielbłądy i pierwszych 12 słoni bojowych8. Na miejscu Macedończycy zabezpieczyli również olbrzymie łupy wartości 50 000 talentów srebra (według Justyna 40 000) wraz z całym sprzętem królewskim i łupami z czasu inwazji Kserksesa. Pozostawiono tam garnizon -?3000 ludzi; 1000 kolejnych, wysłużonych już żołnierzy, zakwaterowano w cytadeli pod wodzą Ksenofilosa9.
Oddziały Aleksandra w liczbie 17 000 kombatantów sforsowały zimą 331 r. rwącą rzekę Pasitigris (Karun) w rejonie Khuzestanu, między miastami Szusztar i Masjed-Soleiman, w odległości 100 km w linii prostej od Suzy10. Za nią rozpościerała się wyżynna kraina niepokornych pasterzy z plemienia Uksjów. Nie należeli oni do ludów irańskich, lecz stanowili reliktową konfederację plemienną pochodzenia elamickiego. Podstawą ich gospodarki była przede wszystkim hodowla zwierząt.
Uksjowie wezwali Makedonów do uiszczenia opłaty za prawo do przejścia, bowiem tradycją było opłacanie myta przez podróżującego Wielkiego Króla. Prawdopodobnie wówczas doszło do klasycznego nieporozumienia kulturowego, a nadciągający zdobywcy nie zrozumieli intencji pasterzy. Zwyczaj podarunków na Bliskim Wschodzie wiązał się z głęboką i wzajemną relacją społeczno-polityczną, obejmującą także stosunki między królem a jego poddanymi. Wymiana darów zobowiązała zarówno darczyńcę, jak i odbiorcę do wzajemnej lojalności. Z jednej strony, Wielki Król gwarantował plemionom gór Zagros bezpieczeństwo pastwisk i tradycyjnych sezonowych migracji plemion, z drugiej zaś, górale przyjęli na siebie obowiązek ochrony królewskich dróg i karawan.
Zamiast podarków ku szczytom górskim niepostrzeżenie ruszyło 8000 pezhetairoi, 3000 najemnych Greków, nieznana liczba hypaspistów, 1000 Agrian i 1000 Traków. Siły te, prowadzone po bocznych drogach przez lokalnych renegatów, napadły o świcie na wioski Uksjów. Wielu z nich zastano w łożach. Arrian uważa, że Aleksander podzielił swe siły, z których część ruszyła pod wodzą Kraterosa bocznymi ścieżkami, by zająć wzgórze na tyłach wąwozu, a główne macedońskie siły pomaszerowały prosto ku jego wyjściu, gdzie zbierały się już tłumy tubylców. Przerażeni szybkością działania przeciwnika Uksjowie bezładnie uciekli w panice. Część zginęła od miecza, inni zakończyli swój los w przepastnych jarach. Skalę zniszczenia dopełniło natarcie Kraterosa, którego oddział stał się "korkiem butelki" pułapki.
Kurcjusz wspomina to wydarzenie nieco inaczej, gdyż zamiast starć o wioski, mamy do czynienia ze szturmem na jedno warowne miasto. Rolę oddziału Kraterosa odgrywał korpus piechoty Taurona składający się z 1500 najemnych Greków wspartych 1000 Agrian. Skutek był jednak podobny: osaczenie i zniszczenie skupionych w jednym miejscu Uksjów. Wersja Arriana jest bardziej prawdopodobna, Kurcjusz wspomina bowiem o szykowaniu wież oblężniczych, co w warunkach górskich i trudnego podłoża do manewrowania było mało prawdopodobne, pomijając już nawet krótki czas na wzniesienie konstrukcji.
Po bitwie rozpoczęto negocjacje, w których ocalałych Uksjów reprezentował arystokrata o perskim imieniu Madates. Prawdopodobnie był przydanym do starszyzny plemiennej stałym koordynatorem relacji między Persami a ziemiami podległymi związkowi. Był on "człowiekiem z innej epoki, on to dla dochowania wierności królowej zdecydował się narazić na największe niebezpieczeństwo"11. Zdołał on poinformować spowinowaconą z nim matkę Dariusza o toczących się negocjacjach, dzięki czemu wydatnie pomogła góralom12.
Istnieje duża rozbieżność dotycząca wyników rozmów. Kurcjusz stwierdza, że Aleksander zwolnił Uksjów z daniny, według Arriana nałożono na nich roczny podatek w wysokości 100 koni, 500 zwierząt jucznych i 30 000 owiec. Aleksander włączył ziemie Uksjów do satrapii Suzy. Dowody sugerują, że górale odzyskali niepodległość mniej więcej w 317 r., a być może nawet wcześniej. Późniejsi starożytni autorzy wymieniają je wśród autonomicznych plemion Persji jeszcze w I w. n.e. Tym samym brutalna pacyfikacja Aleksandra nie przyniosła trwałych rezultatów, podczas gdy dyplomatyczne podejście Persów skutkowało trwałymi rządami.
Po złamaniu oporu Uksjów armia Aleksandra zagłębiła się w potężny bastion ośnieżonych gór Zagros, oddzielających Suzę od Medii i Persji. Macedończyk miał dwa możliwe kierunki marszu. Mógł ruszyć na północny wschód do Ekbatany, gdzie Dariusz próbował skonsolidować swe siły, albo też na południowy wschód Drogą Królewską do Persepolis i Pasargady. Zdecydował się zadać cios sercu imperium.
W styczniu 330 r. wojsko podzieliło się w okolicy Haftgel na dwie części. Tabory, osłaniane jazdą tesalską i najemników greckich pod wodzą Parmeniona, przemaszerowały 450 km w kierunku Tang-i Kohlar. Równoległą drogą przez góry nacierał Aleksander, poruszając się na czele piechoty macedońskiej, hetairów, łuczników i Agrian. Ofensywa przebiegała bez przeszkód przez pięć dni. Dotarto w końcu do Wrót Perskich, położonych w okolicach Jasudż13. Zastali tam zamurowane przejście i rozłożone warowne obozowisko Irańczyków. Wedle przesadzonego przekazu Arriana wąwóz obsadzało 40 000 pieszych i 700 konnych Persów, a według Kurcjusza i Diodora -?25 000 żołnierzy (ten ostatni dodaje im do pomocy 300 konnych) pod wodzą Ariobarzanesa14. Dzisiejsi badacze są skłonni pomniejszyć liczbę obrońców do 700-2000 kombatantów15.
Obronę przełęczy stanowiła etniczna perska piechota pozbawiona już wsparcia oddziałów sojuszniczych. Prawdopodobnie piechurzy pochodzili z powszechnego poboru z okolicznych miejscowości, których nie stać było na zakup konia i ekwipunku jeździeckiego. Była to w przeważającej części lekka formacja, strojna w ognistoczerwone, szkarłatne bądź też niebieskie kaftany i spodnie16. Zamiast hełmów żołnierze preferowali żółte perskie czapki zwane tiarami. Część z nich mogła przywdziewać napierśniki, najczęściej greckie płócienne linothorax. Biorąc pod uwagę, że Persowie odstąpili już od używania elipsoidalnych tarcz na rzecz greckich pelt i aspisów, armia achemenidzka zaczęła przypominać swych greckich oponentów17. Głównym uzbrojeniem perskiego piechura były: dwumetrowa włócznia, krótki miecz zwany akinasem oraz kompozytowy łuk refleksyjny. Często zaczepy do zakładania cięciw, wykonane z twardego drewna lub kości, modelowano na wzór głowy łabędzi lub gęsi.
Podjęcie heroicznej obrony przez Persów nie było bezcelowe, gdyż w najgorszym razie zdobywano czas na ewakuację stolicy kraju -?Persepolis, w najlepszym zaś -?wymuszało na Aleksandrze szukanie innych dróg przejścia. Z Jasudż Macedończycy mogli udać się na północ, do Gabae (Isfahan), gdzie mogliby wejść w lukę między armiami Dariusza w Ekbatanie i Ariobarzanesa w Persji. Drugim rozwiązaniem był zwrot na południe i połączenie się z Parmenionem, by przeprowadzić dalekie obejście lewego skrzydła Persów. Oba warianty były jednak czasochłonne i pozwalały Dariuszowi spokojnie skonsolidować resztki armii. Biorąc pod uwagę te warunki, Persowie mogli sądzić, że ich sukces wpłynie na dalszy bieg wojny.
Rankiem z powodu zbyt wąskiego terenu ograniczono się do frontalnego szturmu. Tym razem zuchwalstwo Aleksandra nie popłaciło; król nie docenił determinacji przeciwników. Wojsko dotarło do najwęższego miejsca w cieśninie, gdy rozpoczęła się krwawa jatka. Na kłębiących się ludzi stoczyły się skały, które miażdżyły całe grupy żołnierzy. Szybko przyłączyły się do tego ustawione na wale machiny wojenne. Persowie nie żałowali gradu pocisków z proc, strzał i oszczepów. Wściekli Hellenowie, "chwytając się wystających głazów, wciągali jeden drugiego, by wejść na górę i dopaść wroga; ponieważ jednak wielu się chwytało za te same występy skał, głazy obrywały się i staczały na tych, którzy je naruszyli"18. Bezowocny atak zakończył się odwrotem pod ostrzałem na przestrzeni prawie 5,5 km. Ponadto skrwawieni Macedończycy zostali zmuszeni do pozostawienia ciał swych towarzyszy, co nie wpłynęło pozytywnie na ich morale.
W trakcie szturmu pochwycono kilku jeńców. Jednym z nich był chętny do współpracy pasterz z Likii, który znał zarówno język grecki, jak i perski19. Wskazał on boczne zalesione dróżki, omijające główną drogę. W obozie pozostały taxies Kraterosa i Meleagera, wzmocnione częścią łuczników i 500 konnymi. Mieli oni za zadanie związać siły przeciwnika od czoła przez miarkowanie ataków i podtrzymywać ogień w jak największej liczbie palenisk, by utrzymać iluzję pełnej obsady obozu.
Marsz przebiegał przez ostre skały i urwiska pokryte zaspami śnieżnymi. Niektórzy z Hellenów odnieśli bolesne kontuzje, gdy potykali się i osuwali po śliskich zboczach w dół. Śmiałkom w końcu udało się zająć szczyt górski panujący nad pozycjami w przełęczy. Tutaj nastąpił kolejny podział sił: Argeaida wziął ze sobą hypaspistów, taxis Perdikkasa, łuczników oraz Agrian i ruszył na tyły Persów. Jednocześnie taxies Amyntasa, Filotasa i Kojnosa ruszyły na wschód, by zabezpieczyć dalszą drogę. Z kolei Ptolemeusza z trzytysięcznym oddziałem o nieznanym składzie skierowano inną drogą prosto na wał20. Aleksander dosłownie rozniósł na strzępy warty Persów. Wybił prawie wszystkich strażników, a tylko nielicznych zmusił do ucieczki. Na jego szczęście uciekinierzy nie zdołali dotrzeć do obozu Ariobarzanesa.
Atak na obóz perski rozpoczął się o świcie przy akompaniamencie trąb. Na ten sygnał Krateros energicznie natarł na mur od czoła. Pomimo beznadziejnego położenia obrońcy stawili heroiczny opór: "Nieuzbrojeni Persowie chwytali w ramiona żołnierzy w zbroi i całym ciężarem ciała powalali ich na ziemię, a wielu przeciwników zabili ich własną bronią". Obwarowania i drogi ucieczki przechwycił Ptolemeusz, a od czoła zbliżał się do nich Krateros. Macedończycy nie mieli litości, zarzynali każdego napotkanego nieszczęśnika, innych z kolei pochłonęły szczeliny. Z kotła wyrwała się tylko grupa dowodzona przez Ariobarzanesa. Wedle Arriana dokonał tego z garstką ludzi. Kurcjusz uważa, że Pers zdołał jednak wyprowadzić 5000 pieszych i 40 konnych. Niedługo potem ta grupa straceńców próbowała ponownie powstrzymać Hellenów na przedpolach Persepolis, lecz tym razem uległa zupełnej zagładzie na czele z bohaterskim dowódcą.
Ofensywa wojsk macedońskich parła dalej na wschód. Po przejściu 100 km przez Marwdaszt (Marv Dasht) Macedończycy przeprawili się przez Araks (Arakses) w okolicy dzisiejszego miasta Dorodzan (Dorudzan). Mniej więcej w tym rejonie Aleksander otrzymał list od Tiradesa, skarbnika Wielkiego Króla, rezydującego w Persepolis. Ponaglał w nim wojska zdobywców, gdyż dostojnik obawiał się splądrowania skarbca przez zbierającą się na ulicach tłuszczę. Aleksander na czele jazdy błyskawicznie przeszedł kolejne 50 km i stanął u wrót Persepolis.
Przed miastem Argeaida natknął się na 800-4000 Greków, wziętych niegdyś do niewoli. Za karę okaleczono ich i zostawiono im kończyny niezbędne do wykonywania fachu, więc "były to raczej jakieś straszliwe posągi, głos tylko zdradzał, kim są". Aleksander z początku chciał ich odesłać do Grecji, lecz w końcu w wyniku ich protestu osiedlił w Persji i przydzielił im odpowiednią zapomogę.
Aleksander pod koniec stycznia wkroczył do Persepolis. Było to wówczas najbogatsze miasto na świecie, godne miana stolicy kosmopolitycznego imperium. W skarbcach składowano 130 000 ton talentów kruszców, wywodzących się jeszcze z czasów Cyrusa Wielkiego i jego następców21. Przetransportowano je w trakcie olbrzymiej operacji logistycznej, podczas której skorzystano z tysięcy mułów i wielbłądów, ściągniętych nawet z odległej Babilonii i Elamu. Operację nadzorował Parmenion, który właśnie przybył z południową kolumną do miasta.
Jeszcze w lutym 330 r. lotna kolumna pod wodzą króla Makedonów w sile 1000 konnych i grupy piechoty wyruszyła pacyfikować prowincję Fars. Oddział skierował się na południowy wschód, do siedzib plemienia Mardów, którzy jako domostwa obierali sobie wykopane doły. Byli oni równie wojowniczy co Persowie, a przy tym rzymski annalista podaje zgorszony, że dotyczyło to również ich kobiet, nieskromnie przywdziewających swe suknie tylko do kolan22. Ogrom przestrzeni satrapii wprowadził Macedończyków w przygnębienie: "Surowy klimat i bezdrożne pustkowia przeraziły już i tak utrudzonych żołnierzy, byli przekonani, że mają przed sobą kraniec świata". Kampania zakończyła się spacyfikowaniem wroga.
W maju Aleksander na czele pijackiego pochodu podłożył ogień pod zabudowania pałacowe Persepolis. Wedle jednej wersji czynu tego dokonał pod wpływem attyckiej hetery Thais. Bardziej jednak prawdopodobne było świadome działanie zdobywców, chcących zmieść z powierzchni ziemi centrum kulturalne Persów. Może o tym świadczyć systematyczne grabienie wszelkich ozdobnych draperii w pałacach. W wyniku prac archeologicznych prowadzonych w kompleksie pałacowym Persepolis odnaleziono jedynie 21 monet i elementy taniej biżuterii23.
Spalenie Persepolis miało być nie tylko znakiem wysłanym ludom irańskim, iż nowym hegemonem tych ziem stał się Macedończyk. Diodor wspomina, że "Aleksander pielęgnował zaciekłą wrogość do tubylców. Nie ufał im i zamierzał zniszczyć Persepolis"24. Plutarch wspomina z kolei o wielkiej rzezi jeńców wojennych w Persydzie na rozkaz Aleksandra, która prawdopodobnie nastąpiła w związku ze spaleniem miasta.
Pod koniec maja 330 r. armia macedońska ruszyła w kierunku Ekbatany (Hamadan) położonej 600 km w linii prostej od Persepolis. Była to letnia rezydencja Wielkich Królów. W Persepolis pozostawiono załogę pod dowództwem Nikarchidesa złożoną z 3000 żołnierzy macedońskich. W pierwszym etapie ofensywy Macedończycy w ciągu dwunastu dni zajęli Partię (nie napotkając praktycznie żadnego oporu). Na granicach Medii armia otrzymała kolejne posiłki -?5000 pieszych i 1000 konnych żołnierzy z Cylicji pod dowództwem Platona Ateńczyka. Prawdopodobnie korpus sforsował w czerwcu górskie przełęcze i dołączył do sił głównych prosto z Babilonii.
Armia posuwała się Drogą Królewską, gdy napotkano pierwszego znacznego dezertera z armii Dariusza -?Bistenensa. Od niego Argeaida dowiedział się o opuszczeniu pięć dni temu Ekbatany przez Króla. Zajął wobec tego niebronioną miejscowość i dokonał tam pospiesznej reorganizacji wojska. Oddziały Tessalów liczące 1800 kombatantów, 7000 piechoty i 600 kawalerii (pochodzące ze Związku Korynckiego) rozwiązano. Gros Greków stawało do boju (o ile to dobre określenie w kontekście dotychczasowych działań) jako hoplici. Poza Tessalami rzadko jednak walczyli w linii, np. pod Gaugamelą jest poświadczona tylko jazda25. Aleksander wypłacił im obiecany żołd, a od siebie dodał 2000 talentów. Na koniec sprytni Tessalowie pomnożyli dodatkowo swe pieniądze dzięki sprzedaży własnych koni, co zmusiło Aleksandra do wydzielenia dodatkowego oddziału kawalerii w celu eskortowania ich do Grecji.
W wojsku została część żołnierzy z wymienionych wcześniej formacji jako ochotnicy, np. 130 Tessalów, tworzących niewielki szwadron jazdy26. Zwolnienie wojska greckiego było symbolicznym gestem, który wieńczył antyperską krucjatę. Następne kampanie stały się raczej osobistą sprawą Argeaidy. Być może zwolnienie tych sił miało drugie dno -?wśród Hellenów mógł powoli narastać opór przed marszem na wschód w nieznane.
Resztę sił operacyjnych podzielono według licznych celów. Sześć tysięcy pezhetairoi wraz z niewielką liczbą lekkiej piechoty i jazdy pozostawiono Harpalosowi jako ochronę skarbów w Ekbatanie. Część ze zdobyczy przetransportowano z Persepolis jako zabezpieczenie finansowe nadchodzącej kampanii. Parmenion z kolei otrzymał rozkaz, by wyruszyć na północ przez kraj Kadusjów do Hyrkanii. W skład jego sił wchodzili Trakowie, jednostki najemnej kawalerii Menidesa i Andromacha oraz oddział jazdy cudzoziemskiej złożonej z Ilirów oraz Pejonów27.
Tymczasem Aleksander skierował się w ślad za Dariuszem. Towarzyszyły mu wszystkie szwadrony hetairów w liczbie ok. 1800 ludzi, liczący 1400 kombatantów kontyngent najemnych jeźdźców dowodzonych przez Erigyiosa, zapewne złożony z Greków i Cylicyjczyków Platona, 4500 macedońskich Pieszych Towarzyszy wraz z 1000 Agrian i nieznaną liczbą łuczników. Dodatkowo straż przednią stanowili prodromoi, oddział ok. 600 kawalerzystów uzbrojonych w sarissy i miecze, jednocześnie zupełnie pozbawionych uzbrojenia ochronnego.
Dariusz III po straceniu swojej armii pod Gaugamelą nie tylko nie złożył broni, lecz postanowił skonsolidować opór przeciw agresorom we wschodnich prowincjach i ponownie stawić czoło niebezpieczeństwom. Zamiast na południe, Pers skierował się wzdłuż Gór Armeńskich w kierunku Medii. Trzonem niewielkiej armii Dariusza stała się teraz jazda baktryjska pod wodzą Bessosa w sile 3300 kawalerzystów. Dużą wartość bojową przedstawiał jeszcze czterotysięczny kontyngent najemnych hoplitów greckich dowodzony przez oficera o imieniu Patron. Ponadto Wielkiemu Królowi towarzyszyła azjatycka piechota, którą to samo źródło szacuje z pewną przesadą na 30 000 ludzi. W jej skład wchodziło 4000 łuczników, co ze względu na strzelczy charakter piechoty azjatyckiej wydaje się tym razem liczbą przesadnie zaniżoną28.
Dane Arriana wydają się być bardziej wiarygodne: król miał do dyspozycji 3000 kawalerii i 6000 piechoty, wspominał również o obecności gwardii Nieśmiertelnych. Prawdopodobnie Dariusz w trakcie odwrotu sukcesywnie wcielał kolejne zaciągi krajowej piechoty. Czekał ponadto na kontyngenty koczowniczych ludów Scytów i Kadusjów, które miały do niego lada moment przybyć.
W trakcie odwrotu grupa spiskowców z Bessosem i Nabarzanesem zdołała uwięzić Dariusza III. W wyniku zamachu zapanowało jednak całkowite rozprzężenie wojska. Stało się ono bezładną masą maszerującą przed siebie na wschód, która w pobliżu dzisiejszego miasta Ahuan została rozbita przez Macedończyków. Bessos i pozostali współspiskowcy próbowali zabrać króla ze sobą, a gdy ten stawił opór, przeszyli go oszczepami. Następnie rozpierzchli się na wszystkie strony -?Nabarzanes wraz z większością ocalałych Persów udał się do Hyrkanii, Bessos uciekł z kolei z 660 kawalerzystami w kierunku własnej satrapii.
Dariusz był władcą jednocześnie bohaterskim i tragicznym. Nie uchodził wśród swoich poddanych za tchórza, a w czasie walk o władzę wielokrotnie dowiódł hartu ducha. Persowie nie uznawali ceremonialnego samobójstwa króla z mieczem w ręku w imię honoru, przez co jego ucieczki nie były sprzeczne ze wschodnimi normami społecznymi. Za każdym razem ukazywał nawet swój talent organizatorski, znacznie lepszy niż dowodzenie w polu, formując kolejne armie zaraz po zniszczeniu poprzednich. Jednak to, co wystarczało na poskromienie butnych satrapów, okazało się całkowicie niewystarczające wobec przeciwnika nowego typu, jakim był Aleksander. Wydaje się, że nie pokonała go jego nieudolność, lecz ogólna niemożność wytworzenia przez perski system militarny armii potrafiącej wygrywać wielkie bitwy z Macedończykami29.
Gdy w obozie perskim dochodziło do dramatycznych wydarzeń, Macedończycy nieustannie zbliżali się do swoich ofiar. Pościg za Dariuszem był dla nich wyjątkowo wyczerpujący. Letni żar zmuszał Hellenów do nocnych przemarszów, a w miarę pościgu coraz więcej maruderów pozostawało po drodze, nie wytrzymując morderczego tempa. W ciągu jedenastu dni grupa pościgowa pokonała 600 km trudnego górzystego terenu. Dotarła do okolic dzisiejszego Rey, położonego na południowych przedmieściach Teheranu, odległego zaledwie o 82 km od Wrót Kaspijskich. Była to przełęcz leżąca na granicach dwóch wielkich satrapii -?Partii i Medii -?w rejonie dzisiejszego przejścia górskiego Tang-e Sar-e Darra. Jest on malowniczo położony wśród jałowych skalnych ścian zabarwionych na matową brązowoochrową paletę.
W tym rejonie Aleksander musiał skonsolidować i zreorganizować jednostki biorące udział w manewrze. Do króla wreszcie dotarło, że nadmierne forsowanie jednostek piechoty było pozbawione sensu. Dlatego zarządził pięć dni odpoczynku, który wykorzystał na planowanie następnych ruchów. Postanowił zaskoczyć przeciwnika i zamiast bezpośrednio nacierać w stronę Wrót Kaspijskich, ruszył na południowy wschód w kierunku Wielkiej Pustyni Słonej.
W rejonie Rey pozostawiono całą piechotę, a w dalszą drogę ruszyło 6000 kawalerii oraz stworzony ad hoc oddział 300 ciężkozbrojnych piechurów nazwanych dimachai. Zostali oni co prawda posadzeni na koniach, lecz ich przeznaczeniem było walczyć pieszo na kształt nowożytnej dragonii30. Przeprawa przez suchy ląd trwała dwa dni, podczas których pokonano 72 km w skrajnych warunkach, gdyż ziemia była pokryta piaskiem i drobnym żwirem. Dodatkowo letni okres spowodował, że tamtejsze sezonowe bagna wyschły i odsłoniły duże skorupy soli. Kopyta koni wzbijały tumany słonego pyłu, drażniąc rany i oczy umęczonych żołnierzy. Nic dziwnego, że w takich warunkach większość wierzchowców nie wytrzymała trudów marszu i gęsto zaścielała szlak swymi truchłami.
Manewr okazał się w pełni skuteczny. Przekroczywszy pustynię, od razu natrafiono na kolejnych zdezorientowanych uciekinierów. Coraz mniejsza grupa jazdy skorzystała z kłębiących się tumanów kurzu i nie trzymając się żadnego szyku, rozpoczęła śmiałe natarcie na chaotyczne tłumy Irańczyków. Imię i legenda Aleksandra znaczyły więcej niż tysiące żołnierzy. Mimo że wróg był znacznie liczniejszy i bardziej wypoczęty, jego formacje szybko uległy złamaniu. Persowie rzucili się do ucieczki, a jedynie nieliczni próbowali stawiać opór. Wydaje się, że zginęło ich kilkudziesięciu, jak podaje Arrian, a nie 3000 żołnierzy, jak napisał Kurcjusz31. Część żołnierzy zajęła się jeńcami, inni rozpoczęli żmudne dobijanie niewielkich grup maruderów, majaczących w oddali na wzgórzach. Za największą z nich, liczącą 500 konnych Persów, ruszył Nikanor na czele silnej grupy jeźdźców. Gdyby podwładni Bessosa nie ulegli panice, lecz podjęli walkę, mogliby przejść do historii jako ci, którzy pochwycili dwóch walczących ze sobą królów: Dariusza i Aleksandra32.
Na końcowym etapie pościgu Aleksandrowi towarzyszyło jedynie 60 hetairów33. Ścigający nie zwracali uwagi na porozrzucane wszędzie złoto i srebro ani na wozy taborowe z uczepionymi doń kobietami i dziećmi, jadące bez woźniców na przełaj. Nikt z przesłuchiwanych jeńców nie potrafił wskazać, którym wozem był wieziony Dariusz. W końcu perski władca został znaleziony przypadkiem na odludziu przez hetaira poszukującego wody.
Śmierć Wielkiego Króla skomplikowała sytuację polityczną. Niewątpliwie był to przełom w wojnie. Z jednej strony Aleksander mógł się teraz podawać za mściciela, który poluje na zdrajców i królobójców. Z drugiej nie mógł zrealizować swego planu zostania Panem Azji przez prostą drogę abdykacji dotychczasowego władcy.
W rozbitym obozowisku znaleziono resztki skarbca wartego, według Arriana, 7000 talentów (choć Kurcjusz podaje znacznie wyższą kwotę -?26 000 talentów). Ciało Wielkiego Króla uroczyście pochowano wśród jego przodków w grobowcu, który przygotowywano jeszcze za jego życia.
Aleksander postanowił nie rzucać się od razu w bezpośredni pościg za Bessosem, lecz uporać się z dotychczasowymi problemami. Pierwszym z nich było silne przekonanie wśród żołnierzy o zbliżającym się końcu kampanii wojennej. Greccy sojusznicy zostali już zwolnieni do domu, a jego główny wróg pochowany. Doszło nawet do tego, że Macedończycy rozpoczęli pakować swoje rzeczy. Ponownie powstrzymał ich osobisty urok Aleksandra, który przekonał ich, że: "Teraz ludność Persji patrzy na nich jak na jakiś sen, ale gdyby chcieli stamtąd odejść, narobiwszy tylko zamieszania w Azji, ludność ta rzuciłaby się na nich jak na słabe kobiety"34.
Kolejnym problemem była kwestia uzupełnień. Dotychczasowe bitwy nie wyrwały z szeregów wielu macedońskich żołnierzy, niemniej jednak nieustanne forsowne marsze, choroby i złe żywienie zdołały przetrzebić frontowe oddziały. Warto przy tym pamiętać, że część weteranów Aleksandra służyła jeszcze pod dowództwem jego ojca Filipa II i wiek nie pozwalał im na dotrzymywanie kroku młodszym kolegom. Co więcej, w wyniku podbojów władztwo macedońskie nieustannie się rozszerzało, a jego utrzymanie wymagało utrzymywania kolejnych garnizonów. Centralne prowincje dawnego imperium Achemenidów musiały otrzymać silną obsadę macedońskich załóg, po części składających się z wysłużonych żołnierzy zwanych po grecku apamachoi. Łącznie w ten sposób w dotychczasowej kampanii, od czasu przekroczenia Graniku, falanga macedońska straciła z czynnej służby przynajmniej 4800 ludzi, a niewykluczone, że nawet więcej35.
Jednocześnie zaczęły się objawiać trudności demograficzne w ojczyźnie. Ostatnimi uzupełnieniami składającymi się stricte z Macedończyków było wspomnianych wcześniej 6500 żołnierzy w Babilonie. Antypater, pełniący funkcję zarządcy Macedonii w czasie pobytu króla w Azji, miał do dyspozycji pewne rezewy demograficzne. Były one jednak ograniczonej wielkości, a z powodu niepokojów w Grecji konieczne stało się korzystanie z nich na miejscu. Aby zdławić opór króla Agisa, Antypater wyruszył na czele 40 000 ludzi; 12 000 z nich to Macedończycy36.
Aleksander musiał sięgnąć zatem do alternatywnego źródła uzupełnień. Pierwszym wyborem byli naturalnie greccy najemnicy. Już w Azji Mniejszej Aleksander zdecydował się wyznaczyć ostry kurs wobec helleńskich żołnierzy fortuny z czasów bitwy nad Granikiem37. W toku kampanii w latach 334-330 dotarło do niego 23 280 najemników greckich, trackich oraz z zachodniej Azji38. Jest to liczba najniższa, jaką możemy przyjąć, gdyż wielu satrapów ustanowionych przez Aleksandra rekrutowało najemników na własną rękę (np. Antygon Jednooki we Frygii miał ich 1500). Kolejne tysiące zaciągnęły się w następnych latach. W 329 r. liczba najemników w służbie macedońskiej dochodziła już do ponad 50 000, z czego 32 900 można było wykorzystać w kampanii w środkowej Azji39.
Drugie źródło uzupełnień stanowili poddani Wielkiego Króla. Początkowo z powodu wprowadzenia w południowym i środkowym Iranie terrorystycznych rządów nie można było liczyć na rekrutów z tych okolic. Z drugiej strony już w 330 r. możemy się spotkać z 200-osobowym oddziałem medyjskich nobilów w siłach Parmeniona40. Proces ten nabrał tempa po śmierci Dariusza, gdy rozpoczęła się masowa kapitulacja irańskich możnych. Jednorazowo do niewoli oddało się ok. 1000 ludzi. Większość z nich znalazła się w nowej jednostce straży przybocznej znanej jako doryphoi. Była to formacja analogiczna do perskich Nieśmiertelnych, pełniąca funkcję reprezentacyjną. Nigdzie w źródłach nie poświadczono ich bezpośredniego użycia w boju, choć jednostka znajdowała się w siłach polowych Aleksandra.
Dodatkowo dla Argeaidy konieczne stało się zabezpieczenie swojego panowania na tyłach. Pierwszym celem stała się Hyrkania, nizinna kraina pokryta gęstymi lasami i żyznymi polami. Jej granice od północy tworzyło Morze Kaspijskie, od południowego zachodu pasmo gór Elburs, a od północnego wschodu środkowoazjatyckie stepy, przez które koczownicy kilkakrotnie dokonali inwazji. W państwie Achemenidów nie stanowiła oddzielnej prowincji, lecz podlegała zarządcom z Partii.
Na satrapię ruszyły trzy oddzielne kolumny. Pierwsza z nich pod dowództwem Kraterosa w składzie jego taxis falangitów, taxis Amyntasa syna Nikolausa, oddziału łuczników oraz 600 jeźdźców wyrusza przeciw plemieniu Tapurów. Erigyios ruszył głównym szlakiem z taborami i całą jazdą, Aleksander z kolei z resztą falangi i lekkiej piechoty posuwał się okrężną trasą, by przekroczyć przełęcz Szamszirbun w górach Elburs. Spodziewano się twardego oporu, który na szczęście nie nastąpił. Poświadczono jedynie napaść górskich plemion na Agrian, odpartych zresztą celnym gradem oszczepów.
Pierwsi Argeaidzie poddali się nad rzeką Ridagnos (Neka) Nabarzanes z satrapą Partii Fratafernesem. Aleksander obiecał wcześniej w nieformalnych układach irańskiemu dostojnikowi pełne ułaskawienie41. Następnie w zachodniej Hyrkanii skapitulowało oddzielne zgrupowanie Persów dowodzone przez Artabazosa. Starca serdecznie przyjęto na macedońskim dworze, a wielu Irańczyków z jego otoczenia wcielono do perskiej gwardii Aleksandra.
Skapitulowali również greccy najemnicy Patrona. Z początkowej liczby 4000 kombatantów na skutek dezercji i strat marszowych zostało jedynie 1500 ludzi pod bronią. Oddziałowi towarzyszyło jeszcze 90 posłów greckich, pełniących służbę dyplomatyczną na dworze Wielkiego Króla. Niektórzy, jak Demokrates z Aten, nie wytrzymali napięcia nerwowego i popełnili samobójstwo, ale reszcie król okazał przychylność. Rozkazał ich wypuścić, zatrzymał jedynie jako zakładników Lacedemończyków, żołnierzy zaś wcielił do swojej armii.
Znacznie większy opór stawiły zamieszkujące prowincję ludy koczownicze. Oprócz niezależności miały one do stracenia liczne stada koni. Na celowniku znaleźli się głównie Mardowie z południowo-zachodniej części Hyrkanii, o których wspominał już Herodot. Przeciw nim wyruszyli hypaspiści, łucznicy, Agrianie, taxies Kojnosa i Amyntasa oraz połowa hetairów i prodromoi. Już pierwsze uderzenie na zgrupowanie 8000 nomadów było skuteczne i Mardowie szybko rozproszyli się po górskich ostępach42. Rozpoczęła się walka przypominająca drugowojenną kampanię w normandzkim bocage, wśród gajów poprzeplatanych pastwiskami z krętymi bocznymi ścieżkami i kilkusetletnimi gęstymi żywopłotami rosnącymi z obu stron, spod których krajowcy razili napastników pociskami.
Walki stały się niezwykle chaotyczne. Aleksander niczym myśliwy wyszukiwał kryjówki Mardów i wielu z nich zabił. Poniósł przy tym pewne straty, a niektórych jego żołnierzy pojmano. Najdotkliwszą okazała się kradzież jego ukochanego wierzchowca Bucefała. Wściekły władca zagroził eksterminacją całej ludności na terenach objętych walkami, jeżeli nie zostanie zwrócony mu jego ulubiony koń. Do urzeczywistnienia groźby na szczęście nie doszło, gdyż Irańczycy oddali mu nie tylko konia, lecz również swe siedziby. Zadowolony władca nakazał nawet na sam koniec wypłacić okup porywaczom, jednak kapitulacja oznaczała koniec dotychczasowej względnej niezależności Mardów, których ziemie wcielono bezpośrednio do satrapii Hyrkanii43.
W trakcie jesiennego kryzysu 330 r. rozpoczęła się ewolucja w polityce wewnętrznej Aleksandra. Z jednej strony wschodnie satrapie imperium Achemenidów były wciąż poza jego kontrolą i w każdej chwili należało się spodziewać kontrataku irańskiej opozycji lub scytyjskich najeźdźców, z drugiej zaś nasilający się kryzys uzupełnień i niedobór wojsk wymusiły do zmiany podejścia wobec tubylców. Aleksander postanowił pokazać, że nie jest jedynie obcym zdobywcą, lecz i prawdziwym Wielkim Królem. Do tego potrzebował wsparcia starej szlachty Dariusza, która masowo kapitulowała. Dotychczas był admiratorem kultury greckiej na Wschodzie i surowo postępował z podbitymi ludami irańskimi. Pierwsze zmiany zaczęły jednak następować z zajęciem satrapii Babilonu i Suzy, gdzie potwierdził na głównych stanowiskach przedstawicieli arystokracji perskiej. Proces ten pogłębił się w trakcie kampanii 330 r. Przyjęło to postać zmiany stroju i zwyczajów na bardziej orientalny.
Innowacje wprowadzano stopniowo mniej więcej od przełomu sierpnia i września 330 r. Aleksander początkowo nie chciał obrażać patriotycznych uczuć Macedończyków, przywdziewał strój perski jedynie w towarzystwie irańskich nobilów i najbliższych współpracowników. Stanowił on synkretyczną mieszankę dwóch kultur, na którą składały się: perski pas zonel, purpurowy płaszcz macedoński chlamida oraz purpurowy perski chiton z długimi rękawami. Raczej starał się przy tym unikać wdziewania charakterystycznych perskich spodni. Głowę króla wieńczył biało-niebieski pasek zwany diademem, do którego sporadycznie dokładał irańską tiarę44.
Zaczęły wówczas pojawiać się pierwsze napięcia między królem a jego europejskimi żołnierzami. Do tej pory każdy monarcha macedoński był niezwykle przystępny ludowi. Brak dystansu był niezwykłą cechą, charakterystyczną dla tego systemu rządzenia. W czasie dotychczasowej kampanii Aleksander posilał się ze swoimi żołnierzami oraz sypiał w tych samych warunkach polowych co jego podwładni. Obywał się bez niewolników, których zadania wykonywali paziowie. Zwracano się do niego po imieniu, dołączając w razie konieczności imię jego ojca. Rzadko, gdy chciano podkreślić status, dodawano określenie "król Macedończyków". Teraz miało się to zmienić, a figura władcy stała się bardziej niedostępna dla zwykłego żołnierza.
Póki co konflikt złagodniał z przyczyn zewnętrznych. Niedoceniony należycie Bessos, niezależnie od Aleksandra, przyjął insygnia królewskie oraz dynastyczne imię: Artakserkses V45. Na kartach historii pojawił się tuż po klęsce pod Issos, gdy został wezwany przed oblicze Dariusza. W odrodzonej armii perskiej Bessos miał pod sobą kontyngent Baktrów i Scytów. Podczas decydującej batalii pod Gaugamelą objął dowództwo na lewym skrzydle, składającym się z mas kawalerii. Zdaje się jednak, że nie przejawiał zbyt wielkich talentów wodzowskich. Jego siły otrzymały odpowiedzialne zadanie okrążenia przeciwnika. Co prawda, fachowo poprowadził kontratak na zdobywające przewagę oddziały kawalerii helleńskiej, lecz po sukcesywnym ściągnięciu kolejnych oddziałów z linii perskiej w kierunku lewej flanki doprowadził do przerwania ciągłości szyku. Był to decydujący błąd, który wystawił pozycję zajmowaną przez Wielkiego Króla na koncentryczny atak jazdy macedońskiej46.
Nic nie wiemy o jego życiu prywatnym, wiadomo jedynie, że był spokrewniony z zamordowanym królem, mógł więc swą uzurpację w dość pokrętny sposób przedstawiać jako dochodzenie słusznych praw. Przed wojną sprawował funkcję satrapy ważnej strategicznie Baktrii. Wydaje się, że miał pewnego rodzaju charyzmę. W czasie rokoszu przeciw Dariuszowi Baktrowie okazali się absolutnie lojalni wobec swego przełożonego, mając jednocześnie świadomość porywania się na sakralną władzę króla.
Bessos początkowo miał do dyspozycji 660 jeźdźców z 3300 towarzyszących mu w czasie odwrotu z Dariuszem. Z każdym dniem dołączali do niego kolejni maruderzy i nowi rekruci. Satrapie decydujące o sile imperium perskiego znalazły się już pod panowaniem Macedończyków, a do dyspozycji Bessosa praktycznie pozostał jedynie luźny sojusz wschodnich prowincji z Baktrią na czele. Z tego powodu historycy nie wliczają go w oficjalny poczet Króla Królów. Nie jest jasne, czy motywem sięgnięcia po władzę przez Bessosa była przede wszystkim jego ambicja, czy raczej w grę wchodziło rozczarowanie przywództwem Dariusza.
Aleksander nie mógł pozwolić sobie na innych pretendentów i pospiesznie zakończył swój pobyt w Hyrkanii. Pierwszym etapem jego ofensywy na wschód była satrapia Arii. Na jej granicach w okolicy miasta Susia (Tus, na północ od Meszhedu)47 już czekał z podarkami rządca tych ziem, Satibarzanes. Przyjęto go przychylnie pomimo udziału w zabójstwie Dariusza, otrzymał nawet potwierdzenie dotychczasowego stanowiska. Jako dowód zaufania pozostawiono mu jako garnizon niejakiego Anaksippa z 40 konnymi oszczepnikami (hippakontistai), raczej w roli ochrony Ariów przed gwałtami ze strony przechodzącego wojska macedońskiego niż w charakterze sił okupacyjnych. Była to nowa azjatycka formacja, która debiutowała w polu podczas pościgu za Dariuszem. W późniejszym okresie, w trakcie wojen diadochów, Media była wielokrotnie wymieniana jako kraj mający świetnych oszczepników konnych48.
Z Arii zamierzano wykonać ostateczne natarcie w kierunku Baktrii. Aby szybko rozprawić się z Bessosem, Aleksander po raz pierwszy zastosował radykalny sposób odciążenia maszerującej armii przez wydanie rozkazu spalenia taborów. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy nakaz ten nie jest po prostu chwytem retorycznym antycznych pisarzy, czy naprawdę Macedończyk rzeczywiście zdyscyplinował w ten sposób swoich ludzi.
Marsz Macedończyków był utrudniony, ponieważ baktryjski dostojnik zastosował na obszarze na wschód od Wrót Kaspijskich strategię spalonej ziemi. Było to pokłosie serii wielkich bitew, począwszy od Graniku, które jasno pokazały Irańczykom, że armia macedońska jest niepokonana w regularnym boju. Postanowiono zatem wciągnąć napastników jak najdalej na wschód, gdzie przestrzeń oraz opór tubylców wpierw osłabiłyby, a następnie złamały wroga.
W tym czasie Satibarzanes zdradził Macedończyka na rzecz Bessosa. Zgotował krwawą łaźnię Anaksippowi i jego oszczepnikom konnym w Artakoanie, ówczesnej stolicy satrapii49. Następnie rozpoczął koncentrację sił w celu uderzenia na odsłonięte tyły Aleksandra. Argeaida zareagował na nowe niebezpieczeństwo z właściwą sobie szybkością, w ciągu dwóch dni pokonał na czele kawalerii dystans 110 km. W drugim rzucie za nim maszerowały dwie taxies Kojnosa i Amyntasa wraz z lekką piechotą.
Zaskoczony Satibarzanes umknął do Bessosa z podaną przez Arriana niewielką garstką żołnierzy albo wskazaną przez Kurcjusza liczbą 2000 kombatantów. Reszta Ariów rozproszyła się po okolicznych ustępach górskich. Duża część ludzi zbuntowanego satrapy zajęła stanowiska na górze Kalah-i Dukthar, dodatkowo umocnionej palisadą z ogromnych bali50. Szturm na wzmocnione ostrokołami skały wydawał się samobójstwem, lecz znów szczęście dopisało Aleksandrowi. Któryś nieostrożny krajowiec zaprószył płomienie wśród suchych pni, którymi była utwardzona droga prowadząca do górskiego bastionu. Ogień błyskawicznie przerzucił się na palisadę. Aleksander dostrzegł okazję i nakazał swoim żołnierzom podsycić żar. Mały pożar szybko przerodził się w burzę ognia, którą "wiatr niósł [...] prosto w twarze nieprzyjaciół, ogromne kłęby dymu przesłoniły niebo jak chmura. Drzewa trzeszczały w płomieniach [...], barbarzyńcy usiłowali uniknąć śmierci, ratując się ucieczką, ale nawet jeśli udało im się przejść wśród płomieni, wpadali na wroga. Ginęli więc -?każdy inną śmiercią: jedni rzucali się w płomienie, inni skakali ze skał, niektórzy wpadli na nieprzyjaciół; niewielu na pół spalonych, dostało się w ręce Macedończyków"51. Ten pogrom załamał opór w innych obszarach kraju. Chwilę później na skutek układów poddała się Artakoana, z którą Aleksander obszedł się wyjątkowo łaskawie. Nie tylko zachował przy życiu mieszkańców miasta, lecz zwrócił im też całe zagrabione dotychczas mienie.
Pod miastem dołączyły do armii kolejne posiłki: z Grecji nadeszło 500 konnych najemników, a z Ilirii 3000 jazdy. Ponadto dołączyło wcześniej wzmiankowanych 130 kawalerzystów tesalskich z Ekbatany oraz kontyngent z Lidii: 2600 piechoty i 300 konnych. Mniej więcej w tym samym czasie złamano opór tubylczego ludu Drangianów z irańskiego plemienia mającego swe siedziby nad jeziorem Zareh.
Wybuchła wówczas prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjna w całej karierze Aleksandra afera, która zakończyła karierę rodu Parmeniona. Wpierw oskarżono jego syna Filotasa o udział w spisku zawiązanym przez gwardzistów. Wiec Macedończyków nie miał wątpliwości o winie młodzieńca i nieszczęśnik zakończył swój żywot ukamienowany lub zakłuty oszczepami po serii tortur52. Następnie Aleksander przystąpił do likwidacji Parmeniona. Stary wódz dysponował 12 000 ludzi, przede wszystkim Greków i Macedończyków.
W wypadku otwartego buntu była to znaczna siła, mogąca nawet zadać Argeaidzie bolesne ciosy, gdyż odcinała armię Aleksandra od posiłków z zachodu. Ponadto miał do dyspozycji cały perski skarbiec oraz swobodny dostęp do rynku greckich najemników.
Parmenion został skrytobójczo zabity przez swoich podwładnych na polecenie króla. Po jego śmierci wybuchły zamieszki, które spiskowcom udało się wyciszyć. Dopiero po śmierci arystokraty działania wojenne ponownie nabrały tempa. Armia z Drangiany udała się w pięciodniowy marsz wprost na południe, gdzie przezimowała ostatnie miesiące 330 r. w rejonie Ariaspii. Była to bogata rolnicza kraina położona w dzisiejszej dolinie rzeki Helmand. Zamieszkiwał ją gościnny i życzliwy lud Arimaspów znany w źródłach również pod mianem Euergetamów. Byli najprawdopodobniej osiadłym plemieniem Saków, otoczonych morzem ludów irańskojęzycznych53. Swe miano zawdzięczali miłosiernej postawie wobec wojsk Cyrusa Wielkiego, gdy w trakcie jednej z wielu jego kampanii na wschodzie udzielili znękanym Persom schronienia i niezbędnego zaopatrzenia. Aleksander postanowił spędzić w tym kraju sześćdziesiąt dni. Jego armia tym razem zachowała się wyjątkowo poprawnie, a władca obdarował mieszkańców ogromnymi donacjami pieniężnymi nie tylko za okazaną mu pomoc, lecz również w podzięce za wsparcie wojsk Cyrusa. Równolegle wydzielony zagon z sił głównych podporządkował położoną na południe satrapię Gedrozji.
W międzyczasie pokonany Satibarzanes wznowił działania. Wzmocniony posiłkami od Bessosa ponownie wtargnął do Arii w sile 2000 konnych (czyżby ci sami, z którymi uciekł wcześniej?). Walkę z nim podjęły oddziały drugorzutowe i okupacyjne, zapewne złożone z oddziałów najemników z zachodniej Azji i Grecji pod dowództwem Erigyiosa, Karanosa i Artabazosa. Liczyły łącznie 6000 piechoty i 600 konnych. Nie były to jednak siły wystarczające do osaczenia w górzystym terenie mobilnej grupy jazdy irańskiej, operującej przede wszystkim od doliny rzeki Harirud po granice Baktrii. Drobne utarczki trwały aż do wiosny 329 r., gdy z sąsiedniej Partii wkroczyły oddziały Fratafernesa. Ponieważ dotychczas w satrapii nie było poświadczonych dużych sił macedońskich, prawdopodobnie trzon nacierających z zachodu wojsk stanowiła kawaleria irańska. Zgrupowanie musiało mieć więcej niż 2000 ludzi, gdyż oddział Satibarzanesa uchylił się przed nim. Po okresie kluczenia po bezdrożach perski watażka napotkał operujący od strony wschodniej korpus Erigyiosa.
W trakcie bitwy Satibarzanes podjechał do pierwszych szeregów Hellenów i zdjąwszy hełm, wyzwał najdzielniejszego z nich do walki. Odpowiedział najstarszy z dowódców korpusu -?Erigyios. Obie strony wstrzymały walkę, by obserwować homerycki pojedynek dwóch konnych postaci. Celne uderzenie włóczni w szyję, a następnie w twarz zakończyło karierę Persa. Na ten widok Irańczycy wpadli w panikę, część z nich poddała się Grekom, inni zaś rozproszyli się na wszystkie strony.
Według Kurcjusza zwycięstwo zgłoszono Aleksandrowi podczas jego pierwszego pobytu w Baktrze, na początku lata 329 r., w niecodzienny sposób -?podarowano mu głowę buntownika. Następnie wszystkich dowódców sił ekspedycyjnych poświadczono w bezpośrednim otoczeniu Aleksandra. Artabazosa mianowano satrapą Baktrii na początku lata, Erigyios brał udział w naradzie wojennej nad Jaksartesem, a Karanos był jednym z dowódców feralnej ekspedycji ratunkowej w Marakandzie.
Wydarzenia z Arii nie miały żadnego wpływu na kontynuowanie wyprawy Aleksandra na wschód. W pierwszych tygodniach 329 r. nastąpiło macedońskie uderzenie na kolejną satrapię perską -?Arachozję. Jej nazwę zaczerpnięto od rzeki Arachotos, dzisiejszego Arghandabu. Prowincję zajęto bez problemów, gdyż w tym rejonie wraz z ucieczką jej satrapy Barzanesa upadła perska administracja centralna, a lokalne plemiona nie były w stanie skutecznie oprzeć się naporowi wroga. Jako garnizon ulokowano 4000 piechoty i 600 jazdy pod dowództwem Menona. W tym rejonie po 1600 km marszu do sił głównych dołączył dawny korpus Parmeniona w składzie 6000 Macedończyków, 200 arystokratycznej jazdy perskiej, 4400 pieszych najemników greckich oraz 600 konnych z Hellady. Obrana trasa najprawdopodobniej przebiegała doliną Arghandab do Kandaharu i dalej na północ. W tych rejonach zdobywca założył Aleksandrię w Arachozji (stary Kandahar).
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Odtąd wszystkie daty, jeśli nie zaznaczono inaczej, odnoszą się do czasów przed naszą erą. [wróć]
2. N.G.L. Hammond, Starożytna Macedonia. Początki, instytucje, dzieje, przeł. A.S. Chankowski, Warszawa 1999, s. 195. [wróć]
3. Diod. XVII.65; QCR. V.1.6. -?dokładne rozwinięcie skrótów znajduje się na końcu pracy. [wróć]
4. Tutaj poruszę kwestię nazewnictwa -?oddział w liczbie pojedynczej nazywamy taxis, natomiast w liczbie mnogiej posługujemy się sformułowaniem taxies. [wróć]
5. R.D. Milns, Alexander's Seventh Phalanx Battalion, "Greek Roman and Byzantine Studies" 1966, t. 7. [wróć]
6. W nawiasie podano dzisiejszą nazwę miejscowości. [wróć]
7. Prawdopodobnie tożsamy z późniejszym komendantem miasta Ksenofilosem. Zob.: W. Heckel, Who is who in the age Alexander The Great. Prosopography of Alexander's Empire, Oxford 2006, s. 272. [wróć]
8. Zob.: QCR. V.2.8. Słonie te nie pojawiają w czasie dalszej kampanii, zatem najpewniej wzmocniły one lokalny garnizon. [wróć]
9. Sprawował tę funkcję do 317 r. Później, w czasie wojen diadochów, znalazł się w stronnictwie Euemenesa, bronił nawet Suzę przed wojskami Seleukosa. Po śmierci Euemensa przeszedł na stronę Antygona Jednookiego, został najprawdopodobniej stracony przez jego wrogów; W. Heckel, Who is who..., s. 272. [wróć]
10. A. Bahadori, Achaemenid Empire, Tribal Confederations of Southwestern Persia and Seven Families, "Iranian Study" 2017, t. 50, s. 176. [wróć]
11. QCR. V.2.9. [wróć]
12. A. Bahadori, Achaemenid Empire..., s. 175. Dwór i matka Wielkiego Króla miały najwyraźniej jakieś interesy gospodarcze, w tym majątki i wsie w krainie Uksjów. [wróć]
13. K. Nawotka, Aleksander Wielki, Wrocław 2007, s. 351. [wróć]
14. Perski arystokrata prawdopodobnie z Kapadocji lub Pontu. Przed bitwą o Wrota Perskie był poświadczony jako satrapa Persów. W trakcie bitwy pod Gaugamelą dowodził oddziałami Persów i Mardami znad Zatoki Perskiej. Udało mu się wydostać z pola bitwy i zorganizować całkiem sprawną obronę; W. Heckel, Who is who..., s. 45. [wróć]
15. A.S. Shahbazi, Ariobarzanes, http://www.iranicaonline.org/articles/ariobarzanes-greek-form-of-old-iranian-proper-name-arya-brzana [dostęp: 28.06.2019]. [wróć]
16. J.M. Olbrycht, Aleksander Wielki i świat irański, Rzeszów 2004, s. 284. [wróć]
17. M.A. Woźniak, Armie starożytnej Persji. Od powstania państwa Achemenidów do upadku imperium sasanidzkiego, Zabrze 2010, s. 82. [wróć]
18. QCR. V.3.12. [wróć]
19. Plut. 36. Autor podaje jego mieszane pochodzenie. Jego ojciec był z Likii, a matka z Persji. [wróć]
20. Prawdopodobnie rola Ptolemeusza w dziele Arriana została wyolbrzymiona. Funkcję tę pełnił Filotas, ze znacznie mniejszymi siłami. Zob.: A.B. Bosworth, A Historical Commentary on Arrian's History of Alexander, t. 1, Commentary on Books I-III, Oxford 1980, s. 328. [wróć]
21. Jeden talent był równy 26 kg, zatem łup wynosił 3380 t kruszcu. [wróć]
22. QCR. V.6.21. [wróć]
23. R. Kulesza, Aleksander Wielki, Warszawa 2009, s. 120. [wróć]
24. Diod. XVII.71. [wróć]
25. E. Dąbrowa, Gaugamela 331 p.n.e., Warszawa 2010, s. 93. [wróć]
26. N. Sekunda, The Army of Alexander The Great, Oxford 1984, s. 19. [wróć]
27. Tamże, s. 22. [wróć]
28. QCR. V.8.24. [wróć]
29. E. Wipszycka, B. Bravo, Historia starożytnych Greków, t. 3, Okres hellenistyczny, Warszawa 2010, s. 88. [wróć]
30. QCR. 11.35; Arr. IV.21. Autor twierdzi, że było to raczej 500 oficerów piechoty i najbardziej wytrwałych żołnierzy. [wróć]
31. Arr. IV.21; QCR. 11.37. [wróć]
32. P. Green, Aleksander Wielki. Biografia, przeł. A. Konarek, Warszawa 2010, s. 374. [wróć]
33. Plut. 43 [wróć]
34. Plut. 47 [wróć]
35. R.D. Milns, Alexander's Seventh Phalanx..., s. 164. [wróć]
36. W. Heckel, R. Jones, Macedonian Warrior. Alexander's elite infantryman, Oxford 2006, s. 31. [wróć]
37. Dwa tysiące najemników greckich wziętych wówczas do niewoli odesłano w kajdanach do macedońskich kopalni. [wróć]
38. Opracowane na podstawie wyliczeń, w: T. Griffith, The Mercenaries of the Hellenistic World, Cambrigde 1935, s. 20. [wróć]
39. Tamże, s. 21. [wróć]
40. J.M. Olbrycht, Aleksander Wielki..., s. 114. [wróć]
41. QCR. VI.5.23. [wróć]
42. Diod. XVII.76. [wróć]
43. Arr. IV.24; QCR. VI.5.16; Plut. 43. [wróć]
44. J.M. Olbrycht, Aleksander Wielki..., s. 282-293. [wróć]
45. Tamże, s. 27. [wróć]
46. E. Dąbrowa, Gaugamela 331 p.n.e., s. 109; F.L. Holt, Into the Land of Bones. Alexander the Great in Afghanistan, London 2005, s. 28. Znacznie mniej surowo ocenia działania Bessosa w bitwie. [wróć]
47. K. Nawotka, Aleksander Wielki, s. 373. [wróć]
48. J.M. Olbrycht, Aleksander Wielki..., s. 126. [wróć]
49. Panuje spór co do położenia miasta. Możliwe, że to dzisiejszy Ghurian. Inni uważają, że jest to Kalat-in-Naderi zwany "Gibralltarem Afganistanu". Zob.: S. Tanner, Afghanistan, a Military History from Alexander the Great to the fall of the Taliban, Cambridge 2002, s. 34. [wróć]
50. K. Nawotka, Aleksander Wielki, s. 373. [wróć]
51. QCR. VI.7.25. [wróć]
52. Arr. III.26. [wróć]
53. A.B. Bosworth, A Historical Commentary..., t. 1, s. 366. [wróć]