Rozdział pierwszy
EMMA
Maile ze szkoły z zasady usuwałam bez czytania (zwłaszcza jeśli wysyłali
mi je na początku wakacji), jednak ten przeczytałam już cztery razy.
Kiedy scrollowałam go kolejny raz, mój wzrok zatrzymał się na zdaniach,
które sprawiły, że zadrżało mi serce. Festiwal Filmowy NYC-LA, młodzi i obiecujący artyści - studenci i uczniowie - i największy plus, w pełni
finansowana podróż do Los Angeles.
Idący za mną facet westchnął głośno, gdy popełniłam kardynalny w Nowym
Jorku błąd, zatrzymując się na środku ruchliwego chodnika. Zignorowałam
go i przeczytałam mail jeszcze raz. Kate, moja kuzynka, zatrzymała się
również, zerkając mi z zaciekawieniem przez ramię, a ja nie mogłam
oderwać wzroku od ekranu telefonu.
Od lat już szwendałam się po Nowym Jorku z kamerą mojego wujka, ale
nigdy nie pokazywałam swoich nagrań nikomu poza rodziną. Ten konkurs
filmowy to szansa dla mnie, aby dostrzegli mnie profesjonaliści z branży
- ludzie, którzy potraktują moją pracę poważnie.
To może być moja szansa na pokazanie queerowej komedii romantycznej,
opowiedzianej prosto z serca. Opowieści, jakiej nigdy nie widziałam na
ekranie pomimo wielu godzin, które spędziłam ze wzrokiem wbitym w ekran,
oglądając filmy z sekcji komedii romantycznych na Netflixie, zakochując
się w idei miłości i marząc o ujrzeniu siebie w jednej z nich. Przecież
to, że heterycy z Hollywood nie wiedzą, jak opowiedzieć moją historię,
nie oznacza, że ona nie istnieje.
- Spójrz na to.
Odwróciłam telefon, żeby Kate mogła się lepiej przyjrzeć, i przeczytałam
mail ponownie razem z nią.
Drodzy Uczniowie!
Mamy nadzieję, że spędzacie piękne wakacje! Oto wspaniała okazja do
wzięcia udziału w Festiwalu Filmowym NYC-LA. Festiwal ten promuje
młodych artystów i właśnie otworzył sekcję licealną w ramach swojego
konkursu studenckiego.
Zgłoszenie konkursowe wymaga przygotowania piętnastominutowego filmu
krótkometrażowego w wybranym przez siebie gatunku. Zwycięski zespół
otrzyma stypendium do wykorzystania na czesne na studiach licencjackich
związanych z filmem oraz w pełni sfinansowaną podróż do Los Angeles,
gdzie będzie uczestniczył w wydarzeniach networkingowych i będzie miał
możliwość wzięcia udziału w kwalifikacji na letnie staże w znanych
firmach zajmujących się produkcją filmową. Zwycięski film studencki
zostanie również zaprezentowany na Festiwalu Filmowym NYC-LA wraz ze
zwycięskimi pracami w konkursach dla studentów studiów licencjackich i magisterskich, a laureaci oraz ich goście zostaną zaproszeni na pokaz
wyróżnionych filmów.
Mamy nadzieję, że będziecie reprezentować Liceum Messina swoją wspaniałą
pracą! Proszę kliknąć tutaj, aby dowiedzieć się więcej.
Z wyrazami szacunku,
Jennifer Austin
dyrektorka ds. uczniowskich
Kiedy Kate skończyła czytać, uśmiechnęła się do mnie, na policzkach
pojawiły się jej dołeczki, a twarz rozjaśnił wyraz subtelnego wsparcia,
na które zawsze mogłam liczyć.
- To brzmi idealnie.
- Musimy wziąć udział w tym konkursie - powiedziałam i schowałam telefon
do torby. - Moglibyśmy nakręcić film krótkometrażowy.
W dodatku to szansa na zdobycie stypendium, które na pewno pomogłoby mi
przekonać rodziców, by pozwolili mi zdawać do szkoły filmowej. Jak dotąd
ich odpowiedź brzmiała: "Wybierz kierunek, który ma większy zwrot z inwestycji", a nie "Tak, bezwarunkowo wspieramy twoje marzenia", na co
liczyłam.
Poza tym ilu uczniów szkół średnich ma możliwość odbycia stażu w prawdziwej firmie producenckiej? Żaden, jeśli wziąć pod uwagę wiele
uprzejmych maili, które otrzymałam w odpowiedzi na moje aplikacje, maili
zapraszających mnie do ponownego złożenia wniosku, gdy już będę
studiowała. Jeśli wygram ten konkurs latem, przed ukończeniem liceum,
zdecydowanie pomoże mi to wyróżnić się przy ubieganiu się o miejsce na
studiach.
Kate przyglądała mi się z uniesionymi brwiami.
- Nie bardzo wiem, jak będę ci mogła pomóc. Nie znam się na filmie.
Skręciłam grube, ciemne loki w niechlujny kok, aby odkleić włosy z mokrej od potu skóry. Jest dopiero czerwiec, ale tradycyjna nowojorska
letnia wilgoć już zagęściła powietrze. Nawet moja letnia sukienka w kwiaty nie była wystarczająco lekka, by mi ulżyć w tej parówce.
- Chodźmy do Georgiego - mruknęłam. - Możemy o tym pogadać w chłodzie.
Kiwnęła głową i natychmiast ruszyłyśmy biegiem przez ulicę, minęłyśmy
śmieci na przeciwległym rogu i wpadłyśmy do kawiarni.
Słodkie, zimne powietrze owiało moją skórę, wywołując gęsią skórkę na
ramionach. Odetchnęłam z ulgą. W kawiarni pachniało kawą i wanilią od
świec palących się na parapecie. Na szczęście smród śmieci z ulicy nie
przedostał się do środka.
Pomachałam do Toma, który już zajął nasz zwykły stolik w rogu. Kate
podeszła do niego i przytulili się ze skrępowaniem, a ona oblała się
rumieńcem. Obserwowałam ich, z trudem ignorując szarpiące drganie mojego
pulsu. Pragnęłam, żeby Kate była szczęśliwa, bardziej niż czegokolwiek
innego. Niech przynajmniej jedna z nas znajdzie miłość.
Ale nie będę to ja. Nie mogłam się doczekać mojej wspaniałej historii
miłosnej, która zaczęłaby się dokładnie tak, jak w przypadku moich
rodziców, którzy poznali się pod koniec pierwszego roku studiów, po
wielomiesięcznej anonimowej rywalizacji w tej samej sali wykładowej.
Chciałam tęsknoty, motyli, siedzenia do późna w nocy i odtwarzania w pamięci naszych ostatnich pocałunków i wszystkich pięknych rzeczy. A zamiast tego miałam tylko stres związany z decyzją, kiedy powiedzieć
rodzicom, że jestem biseksualna.
To i dokładnie zero zalotników. Przynajmniej miałam kotkę, która pomoże
mi się przygotować na nadchodzące dni samotności w staropanieństwie.
Z trudnością przełknęłam uczucie wywołane tymi myślami, zmusiłam się do
uśmiechu i podeszłam do stojącej przy ladzie Myrah, której oczy zdobiła
złota kreska eyelinera. To ja jej go kupiłam na urodziny i wyglądał on
naprawdę niesamowicie na tle ciemnej skóry, nawet jeśli pasujący złoty
naszyjnik okropnie kolidował z fartuchem w kolorze zielonych rzygów,
który kazał jej nosić szef.
- Czy możesz w to uwierzyć? - zwróciłam się do niej. - Nie wiem, jak
długo dam radę to znosić, zanim oni zostaną parą.
Spojrzała na mnie, krzywiąc się, oparła się o kasę i zapytała martwym
głosem.
- Witam u Georgiego. W czym mogę pomóc?
- Chodzi o to... - zerknęłam na telefon. Dziesiąta trzydzieści. - To
niemożliwe, że tak wcześnie dopadła cię apatia.
Myrah puściła do mnie oko, ale jej beznamiętny wyraz twarzy pozostał
niezmieniony.
- Założę się, że teraz żałujesz, że nie pracowałaś ze mną w JCPenney w roku szkolnym, wtedy razem mogłybyśmy mieć wolne lato - dodałam ze
śmiechem.
- Jeśli jeszcze raz powiesz "a nie mówiłam", to... - mruknęła Myrah, ale
przerwałam jej, pokazując telefon. Pochyliła się nad ladą, by rzucić
okiem na mail, a fartuch opiął się jej na biodrach.
- Czy to prawda? - zapytała, podnosząc wzrok.
- Tak, szkoła właśnie to wysłała. Jestem pewna, że dostaniesz się na
kurs pisania scenariuszy za rok, gdyby udało nam się wygrać.
- Ale gdyby tak się stało, nie mogłabym już tu pracować - mruknęła,
rozglądając się po kawiarni.
Na swoją obronę muszę dodać, że to najładniejsza kawiarnia w Village.
Rzędy małych, drewnianych stolików stoją wzdłuż białych ścian, a łukowate okna są obramowane roślinami. Ponadto jest tu wystarczająco
dużo miejsca, aby swobodnie chodzić, nie potrącając czyjejś filiżanki
herbaty, czego nie można powiedzieć o jakiejkolwiek innej miejscówce w mieście.
- Dobra, wchodzę w to - powiedziała Myrah z pewnością w głosie. - Myślę,
że powinniśmy... Więc, mrożoną herbatę dla ciebie? - dodała głośniej, bo
właśnie jej szef przechodził obok.
Stłumiłam chichot, wzięłam napój, który mi podała, i poszłam do stolika
Kate i Toma. Postawiłam herbatę na stole i usiadłam obok Kate.
- Gdzie jest Matt? - zwróciłam się do nich. Umówiliśmy się, że spotkamy
się tu dziś rano, aby dać Myrah moralne wsparcie podczas jej zmiany, ale
teraz chcę, aby wszyscy wzięli udział w kręceniu filmu.
Tom wzruszył ramionami.
- Powinien tu wkrótce być. A co?
Podsunęłam mu telefon, by mógł przeczytać maila. Kiedy on spoglądał na
ekran, ja zerkałam na Kate.
- Mogłabyś się zająć projektowaniem kostiumów - powiedziałam. Zawsze
podziwiałam jej projekty. Odkąd na poważnie zajęła się modą, skupiała
się na pozytywnym nastawieniu do ciała, a jej ubrania wyglądały
niesamowicie.
- Poza tym to wycieczka do Los Angeles za friko. Można nawet zabrać
osobę towarzyszącą.
Wyciągnęłam z torby notatnik, otworzyłam na nowej stronie i zaczęłam
robić listę współpracowników. Na górze napisałam pogrubionymi literami
Komedia romantyczna od serca bez tytułu.
Nakręcenie komedii romantycznej, która potwierdza, że na świecie są
dziewczyny bi, wydaje się idealnym początkiem mojej kariery filmowej.
Zapisałam więc moje nazwisko obok słowa "reżyserka", dodałam Myrah z funkcją scenarzystki, a na dole strony wypisałam resztę naszej ekipy.
- Może powinnaś poczekać, aż ludzie zgodzą się z tobą pracować, zanim
zaczniesz przydzielać im zadania - rzuciła Kate, zerkając ponad moim
ramieniem na notatki.
- Lepiej zróbcie to ze mną - mówiąc to, dałam jej kuksańca.
Tom pokiwał głową. Jest największym kinomaniakiem w naszej grupie (poza
mną oczywiście).
- Ja będę operatorem - zawołał, a na jego policzkach, podrażnionych
niepotrzebnym codziennym goleniem, pojawiły się dołeczki. - Potrzebuję
filmu demo do aplikacji na studia.
Nabazgrałam to w zeszycie i spojrzałam wyczekująco na Kate, stukając
długopisem obok jej imienia. Kate nie mogła usiedziec na swoim miejscu.
- No nie wiem. Pracuję w centrum młodzieży, więc jestem zajęta. Poza tym
wy chodziliście na zajęcia z produkcji telewizyjnej, a ja nie wiem nic o kamerach. Nie potrzebujecie mnie.
- Zawsze cię potrzebuję - powiedziałam z kpiną w głosie. - Poza tym
pomyśl, jak świetnie w twoim podaniu na studia wyglądałaby funkcja
projektantki kostiumów do filmu zgłoszonego na festiwal filmowy. Mnie z pewnością pomoże dostać się na NYU.
W kąciku jej ust pojawił się uśmiech, więc kontynuowałam:
- Poza tym tego się nie da wystarczająco mocno podkreślić, ale jeśli
wygramy, pojedziemy do Los Angeles. Za friko. Będziemy częścią
superprofesjonalnego festiwalu filmowego.
- Weźmiemy udział w rozmowach kwalifikacyjnych na staże - dodał Tom. - I zdobędziemy pieniądze na studia.
Spojrzałam na niego. Podekscytowanie błyszczące w jego oczach było
tożsame z moim. Potrzebował tego tak samo jak ja. Jego uśmiech przekonał
Kate.
- Dobrze, wygrałaś. Zaprojektuję twoje kostiumy.
- Jesteś najlepsza - zapiszczałam i zarzuciłam jej ręce na ramiona.
To prawda. Pomimo ciągłego narzekania, że marki, które kocha, nigdy nie
robią ładnych ubrań w jej rozmiarze, jej miłość do mody sprawiła, że
jest najlepiej ubraną osobą, jaką znam. Nawet teraz, w środku lata,
kiedy absolutnie nikt nigdy nie wygląda uroczo, sprawiła, że jej
słonecznożółta sukienka i kwiatowe dodatki do włosów stanowiły naprawdę
oszałamiające połączenie. Jej wyczucie mody sprawi, że nasz film będzie
wyjątkowy.
Kiedy Kate wyciągnęła z torby szkicownik i położyła go na stole,
otworzyły się drzwi i wszedł Matt. Najpierw zatrzymał się przy ladzie,
gdzie Myrah przywitała go w ten sam beznamiętny sposób jak mnie, i po
chwili dołączył do nas.
- Jak możesz pić gorącą kawę? - zdziwiłam się, zerkając na jego parujący
kubek. - Jak tu szłam, to pot lał się ze mnie strumieniami.
- Dzięki za ten obraz - odparł, podnosząc kubek do ust.
- Nie ma za co - mruknęłam skromnie. - Przeczytaj to.
Teraz Matt pochylił się nad stołem, by przeczytać mail. Bijący od niego
zapach zaszczypał mnie w nos, pewnie znowu zlał się wodą kolońską.
- Emmo, ostateczny termin jest za trzy tygodnie. Wiesz, że chciałbym ci
pomóc, ale nie zdołamy nakręcić całego filmu w trzy tygodnie. To za dużo
pracy.
- Film studencki musi trwać tylko piętnaście minut - zaprotestowałam. -
To tylko piętnaście minut materiału. Damy radę.
Matt się skrzywił i wbił wzrok w ekran, aby uniknąć mojego spojrzenia.
- Daj spokój - odezwałam się po chwili, szturchając go w ramię. - Będzie
fun. Tak czy siak, spędzamy ze sobą cholernie dużo czasu; równie dobrze
możemy zrobić coś pożytecznego. Reszta już się zgodziła, więc w zasadzie
nie masz wyjścia.
- Dobra - westchnął Matt, widząc, że jest w mniejszości.
Odetchnęłam z ulgą. Ten projekt będzie moim pierwszym krokiem do pracy w przemyśle filmowym. Nie mogę sobie wyobrazić nikogo, z kim bardziej
chciałabym zrobić ten krok niż z tą bandą niesamowitych kujonów.
Myślenie o tym wypełniło moje serce ciepłem.
W takich chwilach byłam naprawdę wdzięczna, że Sophia Kingsley,
najlepsza przyjaciółka Toma, wyprowadziła się do Paryża. Teraz, kiedy
już od roku jej nie ma, w końcu mogłam robić to, co kocham, z ludźmi,
których kocham, bez jej obecności, która wprawiała wszystkich w zakłopotanie.
- Co mogę dla ciebie zrobić? - zapytał Matt.
On też chodził na lekcje z produkcji telewizyjnej, ale w przeciwieństwie
do Toma i do mnie nie chciał pracować w filmie. To był jedyny przedmiot
do wyboru, który pasował do jego planu lekcji.
- Możesz być odpowiedzialny za przekąski - rzuciłam.
- Pod warunkiem że dostanę wymyślny tytuł w napisach końcowych.
- Główny specjalista ds. wyżywienia i dobrej atmosfery w zespole, może
być?
- I pilnowania, żebym nie zemdlała - dorzuciła Kate, rozrywając batonik
z granolą. Zdarzały się jej łagodne omdlenia, więc mama zawsze
wypełniała jej torbę przekąskami, aby nie zemdlała.
- Teraz tylko potrzebujemy pomysłu - odezwał się Tom.
Pokiwałam głową.
- Chcę zrobić z tego queerową komedię romantyczną.
Treścią mojego życia były tandetne komedie romantyczne i ogrom miłości,
które te filmy pokazywały. Miłości rozdmuchanej do rozmiarów, która jest
w stanie wypełnić cały film głębią romansu. Widziałam każdą komedię, na
jaką się natknęłam, nawet te nędzne, i pokochałam każdą z nich. A zwłaszcza te kiepskie.
- Świetny pomysł - wpadła mi w słowo Kate.
Ciepło rozlało się po moim sercu. Odkąd dwa lata temu przyznałam się im,
że jestem bi, Kate z całych sił starała się wymyślać małe sposoby na
okazanie mi wsparcia. Zwłaszcza że nie powiedziałam jeszcze rodzicom ani
nikomu z naszej rodziny poza nią. Mówiłam więc dalej:
- Myślę, że to może być słodkie i zabawne. Nie ma zbyt dużo gejów w komediach romantycznych, a to może wiele znaczyć dla ludzi.
Ludzi takich jak ja, będąca częścią tego scenariusza. Podeszła do nas
Myrah, niosąc rogalika na talerzu.
- To chyba nie dla nas - rzuciłam w jej stronę.
- Wiem. Ale chciałam z wami porozmawiać. Jak wam idzie film?
Wskazałam na notatnik.
- Myślimy o queerowej komedii romantycznej.
Twarz Myrah rozjaśniła się w uśmiechu.
- Brzmi nieźle. Napiszę, o czym tylko chcesz, ale pod warunkiem, że
znajdziesz mi chłopaka na dyskotekę u Kate.
Centrum młodzieży, które zatrudniało Kate, zaplanowało letnią dyskotekę
dla uczestników projektów wakacyjnych i chociaż wszyscy prywatnie
zgadzaliśmy się, że brzmi to słabo, ponieważ większość z nich ma
jedenaście, dwanaście lat, to wszyscy musieliśmy tam iść, bo Kate to
organizowała.
- Zrobiłabym to tak czy inaczej - rzuciłam w jej stronę. - A co z Colinem?
Twarz jej stężała, a spojrzenie skupiło się na dłoniach, trzymających
brzeg talerzyka z rogalikiem.
- Zerwałam z nim.
- Och, tak mi przykro.
Pochyliłam się nad oparciem krzesła, by objąć ją w talii. Colin był jej
szóstym związkiem w ciągu dwóch lat, odkąd byliśmy w liceum, więc
wszyscy znaliśmy rutynę rozstań Myrah. A zwłaszcza ona sama.
- Jest OK - zamruczała. - Byliśmy razem tylko przez miesiąc. Ledwo był
moim chłopakiem.
- Co się stało? - dołączyła się Kate, wstając, by objąć Myrah ramieniem.
- Nie chcieliśmy tego samego. Nie wiem. Sama w sobie nie jestem z tego
powodu smutna, ale byłoby miło umawiać się z kimś na tyle długo, by
nazwać to związkiem. Mam dość tego krótkoterminowego cyklu randkowania,
w którym utknęłam.
Przełknęła ślinę, a Kate objęła ją mocniej; Matt też ją uścisnął. Był
najlepszym przytulaczem w grupie - pomimo tendencji do nadużywania
sprayu do ciała - bo miał najszersze ramiona z nas wszystkich. Myrah
wcisnęła głowę w jego klatkę piersiową, a jej ramiona drżały. Trudno
powiedzieć, czy od płaczu, czy od wysiłku, by nie wdychać zapachu perfum
Matta.
- Jeszcze kogoś znajdziesz - chciałam ją pocieszyć, ale słowa, które
wyszły z moich ust, zabrzmiały sztucznie. Wiem, jak bezużyteczne się
wydają, gdy wypowiada je Kate, pocieszając mnie, kiedy moja tęsknota za
własną wielką historią miłosną zaczyna mnie przytłaczać.
- Każdy ma własną ścieżkę - włączył się Tom. - Jak już znajdziesz
miłość, nie oznacza to, że będzie ona trwać wiecznie.
Kąciki jego ust opadły, gdy to powiedział, a moje usta wykrzywiły się
współczująco, bo zdałam sobie sprawę, że myśli o Kendrze Lyman, swojej
pierwszej dziewczynie, która zdradziła go na balu z Chrisem Doyle'em,
mimo że byli z Tomem razem przez prawie dwa lata. Tydzień zajęło nam
wyciągnięcie Toma z pokoju po tym wydarzeniu. Od tamtej pory nie umawiał
się z nikim.
Ale często spoglądał na Kate.
- Nieważne - wymamrotała Myrah i oderwała się od klatki piersiowej
Matta. Przetarła oczy wnętrzem dłoni, rozmazując sobie tusz do rzęs. -
Skupmy się na tym filmie. Mogę napisać dla ciebie komedię romantyczną.
Wróciliśmy na swoje miejsca, a Myrah zabrała puste krzesło od
pobliskiego stołu i wsunęła je między Matta a mnie. Tom przysunął się
bliżej Kate, która usiadła po mojej drugiej stronie, szkicując projekt
jakiegoś ubrania w otwartym notesie.
- To jest fajne - rzucił Tom, patrząc jej w oczy.
Nie musiałam spoglądać na twarz Kate, by wiedzieć, że świeci się na
czerwono.
- Dzięki. Ale to ty nakręcisz ten film. Twoje zdjęcia są zawsze
imponujące.
Obserwowałam ich kątem oka, nie kryjąc uśmiechu. Mogę mieć mdłości z zazdrości, ale nie mogę powstrzymać uśmiechu, widząc, jak oni na siebie
patrzą. Nawet jeśli ich mała, romantyczna chwila oznaczała, że musiałam
siedzieć tutaj sama, kręcąc młynka kciukami.
- Aaaallbyyyymyyyseeeeelf - zaśpiewałam pod nosem.
Myrah usłyszała mnie, spojrzała na Toma i Kate i prychnęła pogardliwie.
- O co chodzi? - zainteresowała się Kate, przesuwając się na swoim
miejscu, by spojrzeć na mnie.
- Nic. Wracaj do flirtowania - uśmiechnęłam się.
- Co? - i w tym momencie jej policzki stały się buraczanoczerwone.
Zanim zdążyłam coś jej odpowiedzieć, drzwi ponownie się otworzyły.
Zerknęłam w ich stronę, nie spodziewając się zobaczyć nikogo znajomego.
Cała ekipa była na miejscu. Ale wtedy zauważyłam gładką blond czuprynę,
a moje serce ściął lód.
W drzwiach stanęła Sophia Kingsley. Wpatrywałam się w nią, mózg przestał
mi pracować, a biały, statyczny szum paniki wypełnił moje uszy.
Wyjechała. Nie było jej. Dzień, w którym przeprowadziła się do Paryża,
był jednym z czterech najważniejszych dni w moim życiu, ponieważ
oznaczał koniec niezręcznej ciszy i oczywistych prób zdystansowania się
od niej, aby ludzie przestali nas łączyć tylko dlatego, że byłyśmy
jedyną dwójką zdeklarowanych queerowych osób w naszej klasie.
Dlaczego wróciła?
Reszta grupy zastygła wokół mnie. Czułam ich zbiorowy szok. Oczy Kate
się rozszerzyły, Matt zrobił gwałtowny wdech, a szczęka Myrah opadła do
ziemi. W tej samej chwili Tom wydał z siebie piskliwy krzyk, przepchnął
się obok mnie, skokami pokonał całą kawiarnię i rzucił się na nią.
- Jesteś tu - powiedział głosem łamiącym się z emocji. - Wróciłaś.
Oplotła go ramionami.
- Wróciłam.
Matt i Myrah też wyskoczyli ze swoich miejsc, aby dołączyć do tego
święta miłości. Objęli się w gigantycznym grupowym uścisku, ich
zaskoczenie i entuzjazm wylewały się ze zdradzieckich ust. Odwróciłam
się do Kate, której twarz zrobiła się jeszcze bardziej czerwona, gdy
zobaczyła moją minę.
- Dlaczego ona wróciła? - wysyczałam.
- Chodźmy ją zapytać.
Chwyciłam jej nadgarstek, aby powstrzymać ją przed pójściem w ich
stronę.
- Kate, wiesz, co do niej czuję.
- Czy kiedykolwiek zrobiła ci coś złego? - zapytała Kate, krzyżując ręce
na piersi.
Opadłam ciężko na krzesło, a mój kręgosłup wbił się w jego rozklekotane
oparcie. Jasne, ciągłe antymiłosne tyrady wygłaszane przez Sophię
wkurzały mnie. Ale prawda była taka, że Sophia nigdy nie zrobiła mi nic
strasznego. Kiedy się ujawniłam, wiedziałam, że Sophia pierwsza przyszła
wszystkim na myśl. Tylko dlatego, że byłam bi, a ona lesbijką, wszyscy
zakładali, że będziemy parą.
Nienawidzę tego założenia bardziej niż jej. Więc trzymałam się od niej
na dystans.
- I co? - ponagliła Kate.
Wzruszyłam ramionami, więc ona, kręcąc głową, wstała, dołączyła do
reszty ekipy i wślizgnęła się w ich grupowy uścisk.
Ja zaś ostentacyjnie skrzyżowałam nogi, odwracając się tyłem do nich,
gdy wrócili do stolika. Następnie skrzyżowałam ramiona i wpatrywałam się
w Sophię z wystudiowanym, chłodnym, obojętnym wyrazem twarzy. Była
wyższa niż wtedy, gdy wyjeżdżała, więc górowała nade mną jeszcze
bardziej. Przynajmniej była chuda jak gałązka, mogłabym ją pokonać w walce. Miała w uszach delikatne, długie kolczyki, ubrana była w obcisłe
dżinsy, zwiewną, kwiecistą, francuską bluzkę, a na głowie miała coś, co
było prawdziwym beretem przypiętym do włosów. Wyglądała, jakby
zwymiotował na nią Paryż.
Sophia przyglądała się mi i mojej niebieskiej sukience w kwiaty, a ja
skurczyłam się pod jej spojrzeniem. Przyszła tu ze zdrową pewnością
siebie pod tytułem "ujawniłam się rodzicom wiele lat temu, a oni wciąż
mnie kochają", co działało mi na nerwy za każdym razem, gdy ją
widziałam. Jej nowa, paryska fryzura również nie poprawiła mi
samopoczucia.
Zanim którakolwiek z nas zdążyła się odezwać, Tom odwrócił się do Sophii
z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- Hej, kręcimy film. Co chcesz robić?
I tak po prostu Sophia, zdeklarowana przeciwniczka związków, właśnie
przekłuła moją szczęśliwą bańkę z gejowską komedią romantyczną. Jej
obecność na planie, jej energia przesycona postawą "miłość jest głupia"
będzie nas dołować i w końcu zniszczy mój film.
- Będę reżyserką, oczywiście - odezwała się z pewnością w głosie. -
Nauczyłam się wiele o filmie, kiedy byłam we Francji. Moglibyśmy zrobić
coś naprawdę artystycznego i fajnego.
Zmarszczyłam nos. Artyzm to ostatnia rzecz, jakiej potrzebowałam w mojej
komedii romantycznej.
- Ja reżyseruję - warknęłam. - To był mój pomysł, więc nie możesz ze mną
o to walczyć.
Przynajmniej uszanowała zaklepanie.
- W porządku. Będę scenarzystką.
- Myrah pisze scenariusz.
- W takim razie ja zagram - stwierdziła Sophia bez ogródek.
Przełknęłam ślinę. Skończyły mi się wymówki.
- Doskonale - rzucił Tom.
- Potrzebowaliśmy aktorki - dodała Kate, zaciskając usta i patrząc w moją stronę.
- Wybrałaś idealny dzień na powrót, Soph.
Odwróciłam się od Sophii, zerknęłam z powrotem do notatnika, ale ona
wciąż zajmowała moje myśli. Teraz, kiedy wróciła, wszystko zrujnuje. Jak
mam wygrać ten konkurs ze słodką historią miłosną, skoro zagra w niej
osoba, która przez cały pierwszy rok liceum narzekała na miłość? Przez
cały czas obrzucała Toma gównem za to, że był w związku, i dokuczała mi
za każdym razem, gdy wspominałam ulubioną komedię romantyczną. Nie chcę
mieć takiej energii na moim planie filmowym.
- Skąd w ogóle wiedziałaś, że tu jesteśmy? - zapytałam cicho.
- Zadzwoniłam do Toma i jego tata mi powiedział.
Skuliła ramiona, a ja przez chwilę miałam wyrzuty sumienia. Ale potem
przypomniałam sobie, że to ona narazi mój projekt na niepowodzenie,
przez co pewnie skończę jako samotna niedojda, która nigdy nie pojedzie
do LA. I umrę samotnie z Lady Catulet i jej przyszłymi kociętami.
Cholera. Nawet w moich najśmielszych fantazjach życie miłosne mojego
kota było bardziej ekscytujące niż moje.
A z Małą Miss Francji na moim planie tak już zostanie na zawsze.
Rozdział drugi
SOPHIA
Tom szturchnął mnie, gdy tylko usiadłam.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś, że wracasz?
Wzdrygnęłam się. Kiedy rano wychodziłam z nowego, tandetnego mieszkania
taty, uśmiechnął się do mnie znad filiżanki kawy i powiedział:
- Twoi przyjaciele na pewno są podekscytowani, że znów cię zobaczą,
Paróweczko.
Użył mojego przezwiska z dzieciństwa, które przylgnęło do mnie, odkąd
miałam cztery lata i byłam znacznie niższa i bardziej krępa niż teraz, i rzeczywiście przypominałam parówkę. Przezwisko przywołało wspomnienie
naszych letnich wycieczek na Coney Island, kiedy byłam w szkole
podstawowej, a rodzice brali mnie za ręce, żeby mnie rozhuśtać.
Przewracałam się do przodu, piszcząc ze śmiechu, i za każdym razem, gdy
upadałam, tata pytał: "Nic ci nie jest, Paróweczko?", podczas gdy mama
szukała w torebce opatrunku dla księżniczek. Oczywiście teraz moja
rodzina całkiem zniknęła.
Wszystko przez rozwód.
- Nie mogą się doczekać - odparłam i pozwoliłam, aby drzwi wejściowe do
jego nowego mieszkania, które sobie kupił, nie pytając mnie o zdanie,
zatrzasnęły się, zanim zdąży zadać mi więcej pytań.
Teraz jednak pożałowałam, że nie powiedziałam tacie prawdy. Nikogo nie
poinformowałam, że wracam. To nie była całkiem świadoma decyzja. Często
otwierałam nasz grupowy czat, gotowa powiedzieć im, że wrócę po
zakończeniu roku szkolnego, ale wtedy czytałam wszystkie wiadomości,
które wysyłali do siebie przez cały dzień. Czatowali o chwilach, w których mnie nie było, śmiali się z żartów, których nie rozumiałam, i robili wspólne plany na weekendowe spotkania, do których nie mogłam
dołączyć. Kiedy przewinęłam czat do góry, znalazłam tylko cztery
wiadomości ode mnie, zagubione w morzu ich postów. Jak miałam
niespodziewanie ogłosić, że wracam?
Więc w tej chwili zrobiłam jedyną rzecz, jaką mogłam. Uśmiechnęłam się
do Toma i skłamałam:
- Chciałam zrobić ci niespodziankę.
Błysnął zębami, ale wyglądał, jakby ten ruch nadwyrężył jego mięśnie
policzkowe.
- Tęskniłem za tobą. Nie odzywałaś się za często.
Przełknęłam ślinę.
- Byłam pochłonięta Paryżem. Tam jest cudownie.
Jeśli samotne leżenie we własnym pokoju z gównianą playlistą jest
cudowne, to tak.
- Za fajnie dla nas? - wciąż się uśmiechał, ale głos mu zadrżał, zaś
grube brwi się złączyły - sprzeczność wypisana na jego twarzy. Zaśmiałam
się, udając, że nie dostrzegam, jak bardzo jest zdenerwowany.
- Oczywiście, że nie, mon ami.
Przesunęłam się w fotelu, by przyjrzeć się zielonym roślinom na
parapecie. Wszystko było lepsze od patrzenia w zranione oczy Toma.
Ale to krótkotrwała ulga.
Jak tylko Georgie, szef Myrah, zrugał ją za stanie przy nas i odesłał na
stanowisko przy kasie, ponownie wybuchła litania paryskich pytań. Tylko
Emma, która ledwo na mnie spojrzała, a potem pobiegła za Myrah, nie
wydawała się mną zainteresowana.
To mi odpowiadało. Było już wystarczająco niezręcznie bez wrzucania Emmy
do tej sytuacji. Wszyscy zawsze oczekiwali, że będziemy parą, a na
dodatek sposób, w jaki ona opowiadała o komediach romantycznych,
sprawiał, że bałam się, iż ona sama tego oczekuje.
Nie zamierzam się z nikim wiązać.
Wiem, dokąd to zmierza, i nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Niezręczne
milczenie, które dzielimy za każdym razem, gdy zostajemy same.
Dokładałam starań, żeby zdarzało się to rzadko, ale nawet te sporadyczne
chwile z Emmą były dla mnie więcej niż wystarczające. To dobrze, że
poszła posiedzieć z Myrah przy kasie, gdy tylko usiadłam przy stoliku.
- Spotkałaś jakieś urocze Francuzki? - zapytał Matt.
Wzięłam głęboki wdech, który miał oczyścić mi głowę, ale zamiast tego
uświadomiłam sobie ponownie, że wszyscy nastoletni chłopcy naprawdę
muszą oduczyć się używania wody kolońskiej jako zamiennika dezodorantu.
To powód numer 2 347 683, dla którego uwielbiam być lesbijką.
Matt i Tom wpatrywali się we mnie, czekając na odpowiedź, a ja marzyłam,
by podłoga pochłonęła mnie w całości. Kiedy zawiodła, zarzuciłam włosami
i odparłam z kokieteryjnym uśmiechem:
- Biens?r.
Mówiąc to, poczułam, jakbym zdradzała Julianne, ale zmusiłam się do
zachowania lekkiego tonu. Oni nie chcieli słuchać o niechlujnym
francuskim flircie, od którego uciekłam, gdy tylko zaczynał przeradzać
się w coś prawdziwego. A ja nie chciałam im o tym mówić.
Podczas rozmowy zachowywałam udawaną pewność siebie. Wymawiałam "r" tak,
jakby ten francuski akcent brzmiał naturalnie w moich ustach, nawet
jeśli kłuł mnie w gardło. Ale bez względu na moje starania zawsze będę
tą, której nie było przez cały rok, która przegapiła wszystkie żarty i wieczory filmowe, która nie odpowiadała na wiadomości i wylegiwała się w Paryżu, wdychając aromat świeżego pieczywa z piekarni po drugiej stronie
ulicy.
Zorientowałam się, że skubię kołnierzyk bluzki. Włożyłam ją, ponieważ
wyglądam w niej jak Francuzka, ale od rana miałam ściśnięte gardło.
- Jak było na ślubie twojej mamy? - zapytała Kate, pochylając się nad
chudym Tomem, by spojrzeć mi w oczy.
- Widzieliśmy zdjęcia - dodał Tom. W jego głosie zadźwięczało
oskarżenie.
Przygryzłam wargę i wzdrygnęłam się na woskowy smak mojej matowej
szminki.
- Tak. Przepraszam, że nie byłam z wami w kontakcie. Tak bardzo byłam
tym wszystkim zajęta.
Starałam się kontrolować ton swojego głosu na tyle, na ile mogłam. Jak
dobrze mogłam się bawić we Francji według ich oczekiwań? Byłam tam tylko
dlatego, że moi rodzice się rozwiedli. To nie były romantyczne wakacje,
jak oni wszyscy myśleli.
- W takim razie opowiedz nam o tym teraz - poprosił Tom.
Zmarszczyłam nos na wspomnienie mamy w kwiecistej, białej sukience,
której symbolika była nieco zrujnowana, gdy obok niej na przyjęciu
weselnym stała jej córka, ubrana w bufiastą, niebieską potworność.
Zwłaszcza gdy ta córka wcześniej myślała, że ma idealną rodzinę,
związaną idealną miłością rodziców do siebie i do niej.
Zawsze jeździliśmy tylko we trójkę na weekendowe wycieczki po mieście.
Każdej zimy chodziliśmy na łyżwy dokładnie jeden raz, a po piętnastu
minutach, kiedy wszyscy przewróciliśmy się co najmniej trzy razy,
przypominaliśmy sobie, że nikt w naszym małym trio nie miał zmysłu
równowagi niezbędnego do jazdy na łyżwach. Poddawaliśmy się, kupowaliśmy
gorącą czekoladę i ocenialiśmy innych łyżwiarzy, jakbyśmy byli
komentatorami na olimpiadzie, a nie bandą niezdarnych idiotów, którzy
ledwo wytrzymali pięć sekund na lodzie. Mama i tata głupimi głosami
udawali przekomarzających się dziennikarzy, co zawsze sprawiało, że
prychałam przez nos gorącą czekoladą.
A potem się rozwiedli i wszystko się rozpadło. Moja mama porzuciła mnie
na Brooklynie, żeby móc żyć swoim najlepszym, romantycznym życiem w Paryżu, i najwyraźniej w jej najlepszym życiu nie było miejsca dla mnie.
Oderwała mnie od mojego życia tutaj tylko na tak długo, żebym mogła
zobaczyć, jak przyrzeka, że będzie kogoś kochać do końca życia. A waga
tej przysięgi nie była zbyt imponująca, jeśli wziąć pod uwagę, że
została złożona zaledwie rok po tym, jak panna młoda złamała takie samo
przyrzeczenie, które złożyła innemu mężczyźnie.
A teraz znowu mnie spakowała, żeby móc się cieszyć świeżo upieczonym
małżeństwem bez kłopotów związanych z moją obecnością, która nieustannie
jej przypominała o życiu, które kiedyś dzieliliśmy.
- Czy masz jakichś nowych przyjaciół w Paryżu? - pytanie Kate wyrwało
mnie z zamyślenia.
Jej ton był przyjazny, ale usłyszałam, co się pod nim kryje. "Jakich
nowych przyjaciół poznałaś, i czy byli aż tak fajni, że nie rozmawiałaś
z nami miesiącami?". Ale to nie tak, że mogę im powiedzieć o Julianne,
mimo że zgodziłyśmy się pozostać przyjaciółkami. Nie żeby chciała mieć
wiele wspólnego ze mną lub moją przyjaźnią po tym, jak poznała nową
dziewczynę. Kolejny sposób, jaki znalazła miłość, aby zrujnować mi
życie.
Spojrzałam na telefon, jakby myślenie o niej wystarczyło, by wyczarować
esemesa od niej, ale ekran był ciemny. Ponieważ nie odpowiadałam, Tom
westchnął i zwrócił się do Kate.
- Jak idą przygotowania do dyskoteki?
Uśmiechnęła się, a czubki jej uszu poróżowiały, gdy napotkała jego
wzrok. Trudno powiedzieć, co Kate naprawdę czuła, ponieważ była taka
miła dla wszystkich, ale może mimo wszystko lubiła Toma.
Ta myśl przyprawiła mnie o drżenie. Ostatnią rzeczą, jakiej
potrzebowałam, było spędzenie reszty roku na kontaktach z parą. Miałam
już dość tego, że Julianne i jej nowa dziewczyna obściskiwały się po
całym liceum i olewały moje propozycje spotkania.
Nie mogłam stracić również Toma przez nowy romans.
- Całkiem nieźle - odpowiedziała Kate, a wcześniejsze napięcie zniknęło
z jej głosu, gdy patrzyła na Toma.
- Wciąż próbujemy wymyślić motyw przewodni, ale mamy już DJ-a i jedzenie
też jest załatwione.
- Może wykorzystamy to do jakiejś sceny w filmie - zaproponował Tom. -
Będziesz mogła pokazać swoje designerskie umiejętności.
Ożywiłam się. Kiedy wcześniejszej rozmawialiśmy o filmie, nie chodziło
mi tylko o to, by dowartościować się kosztem Emmy. Podczas pobytu we
Francji naprawdę zainteresowałam się kinem. Ten konkurs może być czymś
więcej niż tylko ogromną szansą. To może być moja droga powrotna do
ekipy.
- Czy mamy już scenariusz? - zapytałam, pochylając się w stronę grupy. -
Pomyślałam, że fajnie byłoby zrobić coś bardziej awangardowego. Takie
rzeczy zawsze dobrze wypadają na festiwalach i...
- Myślę, że Emma chce zrobić komedię romantyczną - przerwał mi Matt.
Zerknęłam na Emmę, która chichotała przy ladzie z Myrah. Cała jej twarz
jaśniała.
- Komedię romantyczną? Nie wiem, czy jest coś, czego bym bardziej nie
chciała zrobić. Na festiwal?
- Myślę, że to brzmi słodko - szepnęła Kate.
Przygryzłam wargę. Dwie sekundy i mój jedyny plan odzyskania przyjaciół
okazał się strzałem w stopę. A ja nie mogłam nakręcić całego filmu
będącego hymnem pochwalnym dla miłości zaraz po okropnym czasie, który
spędziłam w Paryżu. Po prostu nie mogłam.
- To nigdy nie sprawdza się na festiwalach - powiedziałam i lekceważąco
machnęłam ręką. - Powinniśmy zorganizować burzę mózgów i porozmawiać o tym.
- Świetny pomysł - Kate zawsze stała na pozycji mediatorki.
Machnęła do Emmy, która spojrzała na Myrah, a potem podeszła do nas.
- Kiedy możemy zorganizować burzę mózgów? Żeby porozmawiać o filmie.
- Myrah kończy pracę o czwartej - odpowiedziała Emma. - Potem możemy
zacząć pisać.
- Musimy mieć pomysł, zanim zaczniemy pisać - zaznaczyłam.
Emma spojrzała na mnie, a z jej ciemnych oczu poleciały na mnie gromy.
- My już mamy koncepcję. Robimy komedię romantyczną.
Zacisnęłam usta.
- Nie wiem, czy to najlepszy pomysł na festiwal.
- Słucham? - Emma ściągnęła brwi w łuk.
Moje ciało napięło się pod jej spojrzeniem, ale zmusiłam się do
zachowania zimnej krwi. Skrzyżowałam nogi i uderzałam kolanem o spód
stołu.
- Bardziej kinowe, artystyczne kawałki radzą sobie naprawdę dobrze na
festiwalach - rzuciłam. - Gdybyśmy zrobili coś takiego, mielibyśmy
realną szansę.
- Z komedią romantyczną też będziemy mieli realną szansę - odpowiedziała
Emma niezmienionym tonem.
- Możemy o tym porozmawiać na spotkaniu - wtrąciła się szybko Kate,
zanim zdążyłam zareagować.
Pokiwałam głową, a Emma zacisnęła usta w cienką linię. Odwróciłam od
niej wzrok, zakręcając palce na kosmyku krótkich włosów. Jeśli zrobią
komedię romantyczną, nie będzie dla mnie miejsca w tym filmie. Stracę
przyjaciół. Już spędziłam cały rok zupełnie sama po tym, jak straciłam
jedyną przyjaciółkę, która wpadła w szpony miłości. Nie mogę stracić też
ich.
Emma odwróciła się, by powiedzieć Myrah o spotkaniu, i zostawiła mnie z niezręcznym uśmiechem skierowanym do reszty grupy.
Rozdział trzeci
EMMA
Kiedy wybrałam bibliotekę naprzeciwko kawiarni na miejsce zebrania, nie
zdawałam sobie sprawy, jak bardzo będę chciała krzyczeć przez całe to
spotkanie. Byłyśmy tu dopiero od dziesięciu minut, a we mnie już
gotowała się krew.
- Nie ma nic złego w komedii romantycznej - powiedziałam z pasją po raz
chyba miliardowy. Starałam się mówić cicho, ponieważ siedzieliśmy w zatłoczonym rzędzie stolików między słabo oświetlonymi półkami. Facet
siedzący obok mnie rzucił mi już kilka karcących spojrzeń.
- Nie twierdzę, że tak jest - Sophia wzdrygnęła się, mimo że widać było,
iż uważa, że tak właśnie jest. - Myślałam, że byłoby fajnie, gdybyśmy
zamiast komedii romantycznej zrobili coś bardziej dramatycznego. Jeśli
przesunęlibyśmy granice naszego tematu trochę bardziej, moglibyśmy
naprawdę...
- Robimy queerową komedię romantyczną - weszłam jej w słowo i splotłam
ręce na piersi. - To nie podlega negocjacjom.
- Czy ktoś umarł i powierzył ci przywództwo? - mruknęła Sophia.
Wytrzeszczyłam na nią oczy. Skąd ona to brała?
- Nikt nie musiał umierać. To ja dowiedziałam się o konkursie. To był
mój pomysł.
- Cóż, to ja spędziłam rok w miejscu narodzin kina - powiedziała,
szarpiąc za dół bluzki. - A dobry przywódca wie, jak wykorzystać swoje
atuty, Madame La Directrice.
Policzyłam w myślach do trzech, żeby nie przewrócić oczami.
- To może pójdziemy na kompromis - Kate weszła nam w słowo. - Czy
nauczyłaś się francuskiego, gdy cię tu nie było?
- O?sont les toilettes? - wypaliła Sophia z tak fatalnym akcentem, że
miałam ochotę wyrwać jej język z ust.
- Gdzie jest łazienka? - kąciki moich ust uniosły się, jakby zawładnęła
mną dusza siódmoklasisty na lekcji języka obcego. - Z klasą.
Sophia spojrzała na mnie z ukosa.
- Tu me faischier - rzuciła.
- Co to znaczy? - zapytała Kate z napięciem w głosie, pomimo oczywistych
wysiłków, by zachować lekkość.
- Dosłownie: "Sprawiasz, że jestem do dupy" - wymamrotała Sophia.
Twarz Kate zastygła w szoku, ale ja starałam się nie roześmiać. To
Sophia była tutaj wrogiem, przypomniałam sobie. To ona próbowała odebrać
mi moją komedię romantyczną.
Mimo to była całkiem zabawna.
- To znaczy "irytujesz mnie". Ktokolwiek to wymyślił, musiał cię znać -
dodała i popatrzyła mi prosto w oczy.
- Myślę, że mylisz mnie z Activią - odparłam, chichocząc piskliwie, mimo
że bardzo starałam się mówić normalnie.
- Nie sądzę, żebyśmy cokolwiek tutaj zrobili - westchnęła Myrah z rezygnacją.
- A bibliotekarka jest jakieś dwanaście sekund od kolejnej próby
uciszenia nas - dorzuciła Kate, zerkając ze strachem przez ramię.
- A może każdy poświęci trochę czasu na wymyślenie bardziej
szczegółowego pomysłu? - zaproponowałam. - A potem spotkamy się i zdecydujemy jako grupa. Taki zespołowy wysiłek.
To doskonały plan. Nie było mowy, żeby Sophia zdołała wymyślić fabułę.
Wszystkie jej dotychczasowe pomysły to puste słowa zamaskowane francuską
wyższością i upieraniem się, że "to jest to, co wypada dobrze na
festiwalach".
A ja już miałam pomysły. Takie, które mnie pasjonowały. To właśnie
sprawdzało się najlepiej na festiwalach. Teraz musiałam tylko przekonać
resztę grupy.
=
Zaplotłam ręce na piersi i popatrzyłam na Myrah i Kate. Miały czelność
siedzieć tam, na końcu mojego łóżka, rozmawiając o mijającym dniu, jak
gdyby moje życie nie zostało całkowicie zrujnowane.
Kiedy im to powiedziałam, Myrah spojrzała na mnie z dezaprobatą.
- Ależ z ciebie królowa dramy.
Zacisnęłam usta i pochyliłam się nad łóżkiem, żeby położyć sobie kotkę
na kolanach. To jedyna istota, która mnie nigdy nie opuściła. Usiadłam
ze skrzyżowanymi nogami na pluszowej, fioletowej kołdrze. Nie mogłam
powstrzymać się od uśmiechu na widok małych łapek Lady Catulet, które
próbowały złapać rąbek mojej sukienki.
- A ty co o tym myślisz, Lady Catulet?
Kotka zamiauczała cicho, a ja pocałowałam ją w czubek głowy.
- Widzicie, zgadza się ze mną - powiedziałam z uśmiechem do dwóch
zdrajczyń.
- Zabawne, że zawsze to robi - burknęła Myrah.
Spojrzałam na nie ponownie, zwężając oczy tak bardzo, jak tylko mogłam,
nie zamykając ich całkowicie. Obraz zaczął mi się rozmazywać przez
rzęsy.
- To dlatego, że zawsze mam rację. Nie chcę, żeby Sophia pociągnęła nas
wszystkich na dno.
Kate i Myrah wymieniły spojrzenia. Myrah obróciła się, wyciągając nogi
na łóżku. Nie było tu zbyt wiele miejsca do siedzenia. Musiałam sobie
jakoś radzić, mając do dyspozycji pokoik w rozmiarze nowojorskim. Moje
łóżko zajmowało większość miejsca, a pozostałą przestrzeń wypełniały
książki, płyty DVD i czyste pranie, którego jeszcze nie zdążyłam złożyć,
ponieważ wciąż cierpiałam na wywołane przez pracę w domu towarowym
JCPenney koszmary związane ze składaniem ubrań. Dlatego zawsze wyglądało
to tak, jakby przez moją szafę przeszedł huragan, a ubrania wylądowały
na stosie na moim materacu, oku cyklonu mojego prania.
- Ale w jaki sposób ciągnie nas na dno? - zapytała Myrah i oparła nogi o materac.
- Zrujnuje moją uroczą komedię romantyczną swoimi francuskimi bzdurami
pod tytułem "wiem wszystko o kinie".
Zwiesiłam ramiona i spojrzałam ponuro na wyblakły plakat filmu Słodkie
zmartwienia, który dostałam od mamy na czternaste urodziny. Plakat wisi
na ścianie naprzeciwko mojego łóżka, a nad nim zawiesiłam sznur
kolorowych ledów, ponieważ pomyślałam, że dzięki nim zniknie bałagan, a mój pokój będzie wyglądał bardziej przytulnie. Jednak wciąż zapominam
kupić do nich baterie, więc wygląda to tak, jakbym myślała, że będzie
słodko udekorować ściany dziwnymi kawałkami drutu.
Przynajmniej mam urocze, kwieciste poduszki, bo inaczej ten pokój byłby
prawdziwą strefą katastrofy.
- Wszystko będzie dobrze - wyszeptała Kate i wyciągnęła się na łóżku, by
pogłaskać mnie pocieszająco po plecach.
Uśmiechnęłam się do niej chytrze.
- W każdym razie Tomowi chyba się podobają twoje projekty.
Nie mogłam się powstrzymać, nawet jeśli szeroki uśmiech sprawił, że na
brodzie właśnie pękł mi pryszcz. Prawdziwa komedia romantyczna czeka, by
się wydarzyć.
- Zabawne - zakpiła Myrah. - Nie zdawałam sobie sprawy, że Tom tak
bardzo interesuje się kostiumami.
- Pomagał mi przy kilku pomysłach - odpowiedziała Kate głosem tak
niskim, że ledwo można było zrozumieć pojedyncze słowa.
Przysunęłam się, by się z nią trochę podrażnić, a Lady Catulet
zamiauczała z wyrzutem, zeskoczyła z moich kolan i weszła pod łóżko.
Tylko ogon wystawał jej spod krawędzi koca.
- Nie mogę uwierzyć, że Kate ma problem z chłopakiem - zagruchała Myrah
z podekscytowaniem.
- Nie mam problemu z chłopakiem - zaprotestowała Kate. - Po prostu...
Nie zamierzałam pozwolić jej dłużej przekonywać nas do tych bzdur, więc
jej przerwałam.
- Lubisz go, ale jesteś zbyt nieśmiała, by mu powiedzieć, co czujesz. A on też jest zbyt nieśmiały. Dla mnie to wygląda na problem z chłopakiem.
Uspokojona Lady Catulet ponownie wskoczyła na łóżko i położyła się na
moich kolanach, robiąc sobie wygodne posłanie z moich ud. Pogłaskałam ją
po głowie, utrzymując kontakt wzrokowy z Kate, jak antagonista Jamesa
Bonda, a kotka zamruczała w moją dłoń.
- Zgadzasz się, Lady Catulet?
Kotka miauknęła, a Myrah przewróciła oczami.
- Przestań używać swojego kota do walidacji. Tresowałaś ją czy co?
Uśmiechnęłam się.
- Zawsze pozna mądrość, kiedy ją słyszy.
- Cieszę się, że w końcu ktoś inny ma problem z chłopakiem - rzuciła
Myrah i podniosła się na dłoniach, aby skrzyżować nogi pod sobą, po czym
opadła na materac. - Skoro już o tym mowa, mam nowego współpracownika,
który wygląda jak marzenie... - przerwała, krzywiąc się. - Tak bardzo,
że właśnie użyłam słowa "marzenie" w luźnej rozmowie.
- Co? - pochyliłam się, opadłam na brzuch i zaplotłam nogi za plecami.
Lady Catulet zaczęła się wić, próbując wyrwać się z moich ramion, więc
uniosłam ją, by mogła uciec. - Właśnie zerwałaś z Colinem.
- Wiem - odpowiedziała Myrah i wzruszyła ramionami. - Ale mówiłam ci, że
nie przejmuję się tym zbytnio. Byliśmy razem tylko przez miesiąc.
Przecież nie straciłam największej miłości mojego życia.
Wciągnęłam powietrze, a wraz z nim zapach sosnowej świecy migoczącej na
mojej zagraconej szafce nocnej.
- Jak ma na imię?
- Peter. - Twarz Myrah rozjaśniła się, gdy wypowiedziała jego imię, a ja
westchnęłam z tęsknotą.
Jeśli to nie może stać się moim udziałem, to niech przynajmniej
popatrzę, jak moi przyjaciele się zakochują, popodziwiam, w jaki sposób
miłość rozświetla ich od środka.
- Dziś był jego pierwszy dzień i przysięgam na Boga, chyba się
rozpłynęłam, kiedy zakasał rękawy, aby rozgryźć, jak działa ekspres do
latte. Te jego włosy na rękach... - Uniosła porozumiewawczo brwi i odwróciła się do Kate, która się oblała rumieńcem.
- Uuu, kiedy ślub? - zapytałam.
Myrah popchnęła mnie, a ja przytrzymałam Lady Catulet, żeby nie spadła z łóżka, kiedy przewracałam się na materac. Teraz Kate objęła Myrah za
szyję i przyciągnęła ją do siebie. Były takie urocze, te dwie, marzące o swoich chłopcach. Pomyślałam, że to zupełnie w porządku, że siedzę obok
i je obserwuję. Miałam Lady Catulet, więc przytuliłam ją do piersi, a ona rzuciła się na mnie z pazurami, żeby się wyrwać.
Albo i nie.
- Spójrzcie na siebie - odezwałam się do nich. - Jesteście takie słodkie
ze swoimi Peterami i Tomami.
Odskoczyły od siebie. Myrah z uśmiechem, ale Kate schowała twarz w dłoniach.
- Właśnie dlatego musimy nakręcić komedię romantyczną - kontynuowałam,
machając do nich rękami. - To znaczy tak wiele dla nas wszystkich, ta
cała miłość. Moglibyśmy stworzyć coś wyjątkowego. Proszę, nie pozwólcie
Sophii wszystkiego zepsuć.
Jej pretensjonalne francuskie bzdury nigdy nie zaprowadzą mnie do Los
Angeles, bez względu na to, co jej zdaniem dobrze wypada na festiwalach.
Myrah wbiła we mnie wzrok.
- Z zasady krytykujesz każdy jej pomysł tylko dlatego, że nie proponuje
komedii romantycznej.
- Najwyraźniej przysłali ją tu z Francji specjalnie po to, żeby
zrujnować mi życie - odpowiedziałam.
Myrah odwróciła się do Kate.
- A nie mówiłam? Królowa dramatu.
- To nie czyni jej mniej irytującą - westchnęłam.
Ani nie umniejsza jej roli niszczycielki. Mojego życia i mojego filmu, i kiełkującego romansu Kate z Tomem.
- Obie byłyście irytujące na spotkaniu - dodała Myrah.
Spojrzałam się na nią.
- Słucham?
Podniosła ręce do góry w geście poddania.
- Uważam tylko, że żadna z was nie była w stanie wysłuchać drugiej
strony ani nie była skłonna do kompromisu. Albo wzięcia pod uwagę, że
ktoś z nas też może mieć pomysły. Przez cały czas kłóciłyście się jak
stare dobre małżeństwo.
Wzdrygnęłam się. Nie kłóciłyśmy się jak małżeństwo. Słusznie wytknęłam
wszystkie wady i głupoty w jej pomysłach, starając się jej pomóc je
naprawić, a ona kłóciła się ze mną, ponieważ nie była zdolna do
introspekcji i nie miała gustu. Nie rozumiem, dlaczego w ogóle musiała
być częścią tego filmu.
Myślałam, że może być całkiem zabawna. I, obiektywnie patrząc, niektórzy
ludzie moli uważać ją za atrakcyjną, z jej wdzięcznymi lokami i wysokimi
kośćmi policzkowymi. Jeśli nie badali sobie wzroku od lat.
Ale to wszystko. Ona nie wnosiła nic więcej.
- Cóż. Nie zamierzam przestać z nią walczyć. Więc chyba musimy wyrzucić
ją z filmu - burknęłam, wzruszając ramionami. - Ona w zasadzie sama się
zwolniła, kiedy pojechała do Paryża i przestała odpowiadać na wszystkie
wasze wiadomości. A potem nawet nikomu nie powiedziała, że wraca. A może
to już przeszłość?
Kate popatrzyła na swoje paznokcie. To jej typowa reakcja na potencjalny
konflikt. Natomiast Myrah zaczęła się śmiać.
- Powodzenia w przekonaniu Toma, żeby się z nią nie spotykał -
powiedziała, zezując na Kate.
A wtedy, przysięgam, twarz Kate oblała się jeszcze głębszą czerwienią.
- Kochasz go! - wrzasnęłam, wskazując na jej pąsowe policzki. - Musimy
sprawić, aby to się wydarzyło.
Nawet jeśli Sophia wróciła do naszego życia, najwyraźniej z nową ambicją
zrujnowania moich marzeń, nie oznacza to, że nie mogę uratować
dzisiejszego dnia, pomagając Kate zdobyć chłopaka. Przynajmniej jedna z nas powinna być szczęśliwa.
Twarz Kate przybrała już kolor fuksji.
- Nic się nie wydarzy. Jestem pewna, że on o mnie nie myśli w ten
sposób.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki