Scena 1
1 grudnia
(studio telewizyjne)
TOMASZ ZDZIWISZ
(Ubrany w welwetową bordową marynarkę, czarne spodnie, białą koszulę i brokatową muchę, stoi na tle bożonarodzeniowych dekoracji. W tle słychać świąteczne dzwoneczki.)
Już w Wigilijny Wieczór na naszej antenie odbędzie się finał wyjątkowego reality show "Idealne święta". Piątka wyłonionych finalistów zmierzy się w niezwykłej konkurencji. Teresa, Nadia, Liliana, Małgorzata i Grzegorz zaprezentują przed naszymi kamerami efekty końcowe swoich przygotowań do tego jedynego dnia w roku. Transmisja z ich domów na żywo już od godz. 20. Laureat, którego wyłoni głosowanie telewidzów, otrzyma 100.000 zł nagrody. Kto przygotuje idealne święta? Poznajmy uczestników.
(Dziennikarz robiąc zgrabny półobrót, znika z ekranu. Następuje przedstawienie uczestników show. Jako pierwsza, na ekranie pojawia się starsza, krótkowłosa i ufarbowana na rudo kobieta. Ubrana jest w sztywną, staromodną garsonkę z białym żabotem. Wałkując ciasto, uśmiecha się nieco sztucznie i krzywo.)
GŁOS LEKTORA
Teresa (70 l.) to emerytowana urzędniczka z Płocka. Studentka Uniwersytetu Trzeciego Wieku. W wolnym czasie piecze ciasta oraz gotuje przysmaki dla swoich bliskich. Śpiewa też w lokalnym chórze. W nadchodzącym roku chciałaby nauczyć się pływać.
(Rozpoczyna się kolejny spot. W roli głównej szczupła, atrakcyjna brunetka z perfekcyjnym makijażem i zadbaną fryzurą. Ubrana w jedwabną koszulę i ołówkową spódnicę, znajduje się w jasnym, przestronnym gabinecie z widokiem na panoramę Warszawy. Siedząc przy szklanym biurku, trzyma na kolanach małe dziecko.)
GŁOS LEKTORA
Nadia (29 l.) - pracownica międzynarodowej korporacji z Warszawy. Matka rocznego syna, która po urlopie macierzyńskim właśnie wróciła do pracy. Kocha operę, francuską kinematografię oraz sztukę nowoczesną. Fanka zdrowego odżywiania. W przyszłym roku planuje zrobić kurs nurkowania.
(Trzecia z prezentowanych uczestniczek ma krótkie, rozczochrane brązowe włosy. Ubrana w luźny strój w kolorach ziemi, pobrzękuje przy każdym ruchu zawieszonymi na nadgarstkach oraz szyi, etnicznymi ozdobami. Spot nakręcony w nieco zagraconym, ciemnym, ale przytulnym mieszkaniu w kamienicy. Dookoła dużo książek, na ścianach zdjęcia i pamiątki z podróży.)
GŁOS LEKTORA
Liliana (36 l.) to podróżniczka, reporterka i blogerka z Krakowa. Singielka zakochana w Afryce. W swoich podróżach nie ogranicza się jednak do jednego kontynentu. Jak dotąd zwiedziła 56 krajów. Ostatni miesiąc spędziła na Fidżi. Marzy o własnym jachcie, na którym mogłaby wyruszyć w rejs dookoła świata.
(Na ekranie ukazuje się panorama Tatr. Na pierwszym planie uśmiechnięta, pulchna blondynka w średnim wieku. Ubrana jest w szarą, luźną sukienkę do kolan i góralskie, czerwone korale.)
GŁOS LEKTORA
Małgorzata (48 l.) - nauczycielka historii z Bielanki, koło Nowego Targu. Matka dorastających dzieci. Zakochana w kulturze Podhala. Uwielbia góralską muzykę, tradycyjną kuchnię oraz piesze wędrówki po Tatrach. W przyszłym roku chciałaby wydać własną książkę kucharską.
(Ostatnia prezentacja przenosi widzów do wnętrza restauracji. Jej właściciel to łysy i szczupły mężczyzna z gęstą, rudawą brodą. Z patelnią w ręku, ubrany w biały strój kucharza, puszcza oczko do kamery.)
GŁOS LEKTORA
Grzegorz (39 l.) - gdańszczanin. Szef kuchni i jednocześnie właściciel restauracji U Grega. Ojciec kilkuletnich bliźniaczek. Pasjonat fotografii oraz niebanalnych przepisów. Marzy o gwiazdce Michelin.
Scena 3
2 grudnia
(Liliana pije kawę ze swoją koleżanką Angelą. Siedzą w małej knajpce. Za oknem pada drobny śnieżek. W środku panuje przytulna atmosfera.)
ANGELA
Nie wiem po kiego grzyba zgłosiłaś się do tego konkursu. Przecież ty zupełnie nie potrafisz gotować...
LILIANA
To nie jest konkurs kulinarny.
ANGELA
No, ale Wigilia to Wigilia... Trzeba coś ugotować.
LILIANA
(buńczucznie)
I ugotuję!
ANGELA
(z powątpiewającą miną)
Ciekawa jestem co...
LILIANA
(z ekscytacją)
Wiesz, wymyśliłam sobie, że zrobię świąteczne potrawy z całego świata. Zobaczysz! Takiej Wigilii nikt jeszcze nie widział.
ANGELA
(parska śmiechem)
Domyślam się...
LILIANA
Zresztą Widzowie nie będą tego jedli, tylko oglądali. Ważne żeby było ładnie i z pomysłem.
ANGELA
Ale po co ci to? Naprawdę chcesz zdobyć tytuł Pierwszej Gospodyni IV RP?
LILIANA
Chcę zdobyć 100.000 zł. Mam już w głowie projekt na fantastyczny wyjazd. Potrzebuję tylko kasy.
Scena 4
2 grudnia
(Sypialnia. W łóżku, przykryci pościelą leżą siwiejący Karol i Iwona - młoda, atrakcyjna blondynka.)
KAROL
(całując kobietę po ramieniu, mruczy)
Jesteś taka fantastyczna.
Taka piękna.
Boska.
I tak pięknie pachniesz.
IWONA
(lekko zniecierpliwiona)
Wiem, wiem... Ale pytam, czy już z nią rozmawiałeś?
KAROL
Jeszcze nie. Ale obiecuję, zaraz po świętach porozmawiam.
IWONA
(odpychając go, z obrażoną miną)
Po świętach, po urodzinach, po imieninach, po 18tce syna... Mam dość tych wymówek. Zwodzisz mnie już od 3 miesięcy. Musisz się w końcu zdecydować. Albo ona, albo ja.
KAROL
(przytula się do niej)
Ależ kochanie... Porozmawiam. Muszę tylko poczekać aż Gośka skończy tę swoją świąteczną szopkę. Nie wiem po co bierze w tym udział. Ale nie mogę przecież jej teraz prosić o rozwód.
(przymila się)
Dziubuś... Zrozum. Zaraz po świętach, obiecuję.
Scena 6
5 grudnia
(Teresa rozmawia przez telefon ze swoją synową Zosią. Kobieta siedzi przy dużym stole. Wnętrze tradycyjne, dookoła stare meble kuchenne. W garnku paruje zupa. Przed sobą trzyma w ręce kartkę z listą rzeczy do zrobienia.)
TERESA
Zosiu, dzwonię żeby zaprosić was na Wigilię. Tylko was proszę: nie spóźnijcie się. Przyjedźcie najlepiej już przed 7. To ważne, żeby wszyscy siedzieli przy stole, kiedy zacznie się nagranie.
ZOSIA
Dobrze mamo. Będziemy pamiętać.
TERESA
I wyprasuj porządnie koszule Tomka i chłopaków. Ostatnio na naszej rocznicy mieli strasznie wygniecione...
ZOSIA
(wzdychając)
Wyprasuję.
TERESA
No, to trzymaj się. Do zobaczenia. Pamiętaj, o 7.
(Gdy kobieta odhacza kolejny podpunkt na liście, w kuchni gaśnie światło. Teresa złorzeczy sama do siebie.)
Ci cholerni elektrycy znowu majstrują przy kablach.
(pod drzwiami łazienki pojawia się mąż Teresy, Wiesiek)
WIESIEK
Żarówka się znowu spaliła?
TERESA
Spaliła, spaliła... Głupiś. Elektrycy się bawią, żeby tylko człowiekowi na złość zrobić.
Scena 7
6 grudnia
(Grzegorz przygotowuje zamówione danie. Jego pomocnik Jakub krojąc cebulę, roni łzy. Kelnerka Karolina wchodzi do kuchni z tacą. Na talerzu wnosi dwa napoczęte tatary.)
KAROLINA
(nieśmiało stawiając przed szefem niedojedzone potrawy)
Szefie, zwrot...
GRZEGORZ
(zirytowany)
Znowu?! Co tym razem?
KAROLINA
Powiedzieli, że jakby chcieli zamówić lody, to poszliby do lodziarni.
GRZEGORZ
(poczerwieniały ze złości)
Że co?!
KAROLINA
(niepewnie)
No... że za zimne było...
GRZEGORZ
(mamrocze pod nosem)
Zimne, zimne... Tatar musi być zimny. Gdzie go miałem trzymać, jak nie w lodówce? Może jeszcze w mikrofalówce powinienem go podgrzewać?!
(krojąc nerwowo mięso)
Oczywiście nie zapłacili?
KAROLINA
(kręci głową)
Odstawili talerze i wyszli...
GRZEGORZ
(rzucając ścierkę na blat, drugą ręką ociera pot z czoła)
I weź tu się staraj... Nikt nie doceni. Tylko narzekają i narzekają. Jak tak dalej pójdzie, będzie trzeba zwijać ten interes... Ostatnia nadzieja w tej telewizyjnej Wigilii...
KAROLINA
Szefie, a co w ogóle będzie na tej pana Wigilii?
GRZEGORZ
(zamyślony)
Właśnie obmyślam menu. Na pewno będzie barszcz, a do niego paszteciki z ciasta francuskiego z serem pleśniowym. Śledź z rodzynkami, orzechami i granatem. Pierogi z kaszą gryczaną. Dorsz w porach i...
JAKUB
(z zaczerwienionymi oczami)
A kutia będzie?
GRZEGORZ
Może będzie. Ale muszę ją jakoś przełamać. Nie może być taka zwyczajna, tradycyjna.
KAROLINA
I myśli szef, że ten program coś pomoże?
GRZEGORZ
A gdzie ja taką darmową reklamę dostanę? Mam nadzieję, że po udziale w tym programie moja knajpa ruszy w końcu pełną parą. Mam w planach pokazać przed kamerą jak przygotowuję którąś z potraw. Wyobraźcie sobie, rodzina siedzi przy stole, a ja niczym Gordon Ramsay w kuchni siekam i mieszam składniki. Później wnoszę taki dymiący półmisek i stawiając go przed gośćmi, mówię: U Grega tak jest każdego dnia.
JAKUB
(ocierając ciągle mokre oczy)
Tylko niech szef nie obiera wtedy cebuli...
GRZEGORZ
(prycha z wyższością)
Dzieciaku, moje oczy są odporne na cebulę.
Scena 8
7 grudnia
(Liliana siedząc na sofie, szuka w internecie przepisów na świąteczne potrawy z całego świata.)
LILIANA
(mamrocząc pod nosem)
Dobra... Co my tu mamy. Skandynawia - pasztet z renifera.
(ze sceptyczną miną)
Fani Rudolfa Czerwononosego mogą mieć wątpliwości... Może lepiej zrobić tę norweską zupę mleczną z cynamonem i suszoną wędliną...
(przewijając stronę)
Hmm... portugalskie bacalhau. O tak. To koniecznie.
(przewijając stronę)
A w RPA?
(z obrzydzeniem)
Smażone gąsienice... Fuj. To jednak sobie daruję.
(z zainteresowaniem)
O... Grenladnia. Muktuk? A cóż to takiego? Skóra i kawałki pęcherza pławnego wieloryba. Hmm... Byłoby ciekawie. Ale co jeszcze?
(czytając z obojętnością)
Wielka Brytania i pudding. Jasne.
Francja i foie gras. Obowiązkowo.
Włoskie Cannelloni. To też.
Gruzja. Bakłażanowe roladki z nadzieniem orzechowym.
Brazylia. Pieczony indyk z rabanadą.
(zastanawiając się)
Może zrobić jeszcze te gwatemalskie tamales albo ghańskie roku? A na popitkę...? Niech będzie likier canelazo. Z Ekwadoru.
Scena 9
10 grudnia
(Teresa wałkuje ciasto na pierniczki.Przybiegają do niej jej kilkuletnie wnuki: Lena i Igor. Dzieci próbują dotknąć wyjętych właśnie z piekarnika ciastek.)
TERESA
Nie dotykać niczego! To pierniczki na święta.
LENA
A będziemy mogli je udekorować?
TERESA
Tych nie. Ja sama je udekoruję.
IGOR
(sepleniąc)
A dlacego ty?
TERESA
Bo będą pokazywane w telewizji.
LENA
(podskakując i przymilając się do babci)
A dasz spróbować? Proszę, proszę.
TERESA
Nie teraz. W święta.
IGOR
Ale ja chceeeee teraaaaaaz...
LENA
Ja też! Ja też chcę teraz!
TERESA
A mama nie może wam zrobić?
LENA
U mamy nie są takie smaczne.
TERESA
(wznosi wzrok do góry, po czym wzdychając, kręci głową)
A zawsze mówiłam Piotrkowi, żeby szukał żony, która będzie umiała gotować i piec...
Scena 10
10 grudnia
(Nadia i Radek leżą w łóżku. Każde ze swoim laptopem na kolanach. Sypialnia w stylu glamour. Różowo, szare ściany, złote dodatki, wielkie lustro w bogato zdobionej ramie na ścianie.)
NADIA
Przesłałam ci na maila scenariusz Wigilii. Rzuć okiem jak będziesz miał czas.
RADEK
(nie odrywając wzroku od swojego ekranu)
Zostałaś scenarzystką?
NADIA
(z ironią)
Tak, dostałam angaż w telewizji.
RADEK
(zamyślony i nieobecny)
To świetnie kochanie... Co to będzie za film?
NADIA
(syczy z irytacją)
Radek! Idioto! Mówię o scenariuszu naszej Wigilii.
RADEK
(podnosi wzrok i zdziwiony pyta)
To nasza Wigilia potrzebuje scenariusza?
NADIA
Oczywiście... A niby jak miałaby się odbyć? Trzeba choćby pokrótce ustalić tematy, które będziemy poruszać. No i kwestie, które będziemy wypowiadać.
(milknie na chwilę, po czym patrząc na odbicie męża w lustrze, mówi dalej)
Właśnie... Moim rodzicom, siostrze i twojemu bratu już wysłałam konspekty. Zostali jeszcze tylko twoi rodzice. Oni są tacy staroświeccy...
(wzdycha)
Żeby nawet poczty elektronicznej nie obsługiwać?! Musisz wydrukować scenariusz i im podrzucić, żeby się nauczyli na pamięć. Dobrze?
RADEK
(zapatrzony w ekran, znowu nieobecny)
Jasne.
Scena 13
15 grudnia
(Grzegorz razem z żoną Beatą siedzą na wielkiej kanapie. W telewizji emitowany jest spot reklamujący bożonarodzeniowe show, w którym mają wziąć udział.)
BEATA
Kiedy ubieramy choinkę?
GRZEGORZ
(zapatrzony w ekran telewizora)
Przecież już ubrana.
Zobacz... Nawet nieźle tu się zaprezentowałem, co?
BEATA
(patrzy na niego zdziwiona)
O czym ty mówisz?
GRZEGORZ
O moim występie.
(wskazuje na ekran, na którym widać jego sylwetkę)
O... Patrz teraz mówię o sobie.
BEATA
Ja o choinkę pytam. Powiedziałeś, że już ubrana.
Kiedy? Gdzie?
GRZEGORZ
Noooo w restauracji... Stoi już od początku grudnia.
BEATA
Ale ja miałam na myśli domową...
GRZEGORZ
Ach... no tak. Ale w sumie, czy jest sens stawiać tu jakiegoś wiechcia? Postoi to tydzień i będzie się tylko sypać...
BEATA
Grzesiek! No co ty? Co na to dziewczynki? Gdzie położymy prezenty, jeśli nie będzie choinki?
GRZEGORZ
Właśnie... Wiesz... Tak sobie pomyślałem... Gdyby to wigilijne nagranie zrealizować w restauracji? Co? Dzieciaki miałyby tam tę swoją choinkę i wszystkie świecidełka... Ty byś zaoszczędziła czasu i energii. No i tam łatwiej byłoby wyeksponować nazwę knajpy. W ogóle byłoby...
BEATA
(nieprzekonana)
Ale to jakoś dziwnie... Wigilia w knajpie?
GRZEGORZ
(spogląda na żonę)
Przecież w końcu o knajpę tu chodzi. Co ty myślisz? Że ja cyrk z siebie i z was chcę robić tylko dla głupiego fejmu? To ma być reklama.
BEATA
(krzywi się)