Ideologia, której nie było. Kto straszy w Polsce "gender" - Dominik Puchała, Przemysław Witkowski

Kup ebooka

28.57 zł
22.86 zł (28,57 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1. Zrozumieć wojnę z gender Agnieszka GraffElżbieta Korolczuk

W ostatnich tygodniach kampanii prezydenckiej w USA w 2024 r. pojawił się w mediach spot wyborczy Donalda Trumpa z hasłem: "Kamala is for they/them, President Trump is for you" (Kamala popiera zaimki, Prezydent Trump wspiera Ciebie). Kilka lat temu zdanie to byłoby niezrozumiałe, jednak w obecnym klimacie jego sens jest oczywisty: Harris została napiętnowana jako popleczniczka ruch transpłciowego, a zarazem przedstawicielka wąskiej liberalnej elity, gardzącej zwykłymi obywatelami i oderwanej od rzeczywistości; Trumpa przedstawiono jako reprezentanta ludu i obrońcę zdrowego rozsądku. Ten splot między retoryką antyrównościową i logiką populizmu jest kluczowy dla zrozumienia skali i znaczenia kampanii antygenderowych, które od 2010 r. przetaczają się w kolejnych krajach, często torując drogę do władzy partiom populistycznym i skrajnie prawicowym. W tym konkretnym przypadku spoty odwołujące się do transfobii wyborców okazały się skuteczne - jak donosił "New York Times" podniosły wynik Trumpa o 2,7% (Zerofsky, 2025). Temat wrócił w przemówieniu inauguracyjnym - nowy prezydent ogłosił, że "istnieją tylko dwie płcie: kobieta i mężczyzna", za co został nagrodzony owacją.

Przykłady walki z gender z ostatniej dekady można mnożyć: słynne "strefy wolne od LGBT" wprowadzane w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości; zlikwidowanie Gender Studies na węgierskich uczelniach przez Viktora Orbána; wycofanie się Turcji z Konwencji Stambulskiej, mającej wzmocnić ochronę kobiet przed przemocą (i kampanie przeciw tej konwencji w wielu krajach Europy); masowe protesty przeciw równości małżeńskiej i teorii gender we Francji organizowane przez ruch Manif pour Tous; kampania zrównująca feminizm z faszyzmem w Hiszpanii - wspólne dzieło radykalnie prawicowej partii Vox i fundamentalistycznej katolickiej organizacji Hazte Oir; kampania nienawiści, która doprowadziła do ustanowienia w Ugandzie prawa pozwalającego na skazywanie osób homoseksualnych na wieloletnie więzienie lub karę śmierci; kolejne, coraz bardziej radykalne ustawy zakazujące "propagandy homoseksualnej" wprowadzane w putinowskiej Rosji; masowe protesty przeciwko wizycie Judith Butler w S?o Paulo, podczas których doszło do publicznego palenia wizerunków badaczki, czy wreszcie protesty związane z programem edukacji seksualnej w szkołach w Peru organizowane pod hasłem "Con mis hijos no te metas" [Ręce precz od naszych dzieci].

Słowo-klucz łączące wszystkie te wydarzenia to właśnie gender (ale także: ideologia gender, teoria gender i genderyzm). Ruchy społeczne i partie stojące za antyrównościowym wzmożeniem zgodnie traktują gender jako zagrożenie, któremu należy się przeciwstawić w imię normalności, wartości rodzinnych, zdrowego rozsądku i ochrony dzieci. Pojęcie gender, od dekad używane w nauce do analizy kulturowo-społecznych aspektów tożsamości płciowej, zostało przez prawicę przejęte i zredefiniowane. Jego nowe znaczenie jest pojemne i często niejasne; obejmuje wszystkie niepokojące dla konserwatystów zjawiska związane z tożsamością płciową, seksualnością, pokrewieństwem i reprodukcją. Znacznie jednak łatwiej powiedzieć, co gender robi niż czym właściwie jest. Otóż kategoria ta skutecznie mobilizuje elektoraty prawicy, wskazując, kto jest wrogiem i wzniecając niechęć, lęk, a czasem wręcz nienawiść.

Ideologię gender obarcza się winą za cały szereg zjawisk społecznych: laicyzację, rozwody, pedofilię, małżeństwa osób tej samej płci, aborcję, edukację seksualną czy prawa osób transpłciowych. Termin ten pojawia się też jako synonim liberalnych norm, wartości i praktyk społecznych, w tym praw człowieka i praw mniejszości, które w oczach fundamentalistów religijnych i prawicowych populistów mają prowadzić do rozpadu więzi społecznych. Gender jest tym, do czego rozpasany liberalizm rzekomo nieuchronnie prowadzi. To chaos, moralny upadek, skrajny indywidualizm i niepohamowany konsumpcjonizm, które z kolei powodują rozpad wspólnot, a nawet upadek zachodniej cywilizacji. Tej alarmistycznej retoryce często towarzyszą wizerunki dzieci - smutnych, przerażonych, patrzących na odbiorcę z wyrzutem i lękiem. Dziecko w niebezpieczeństwie - oraz hasła takie jak "ręce precz od naszych dzieci", "ratujmy dzieci" - to jeden z centralnych toposów antygenderowego imaginarium. "Genderyści" - często uosabiani przez osoby transpłciowe lub zniewieściałych homoseksualnych aktywistów (zwykle w roli drag queen) - są przedstawiani jako seksualni zwyrodnialcy, pedofile, których celem jest "seksualizacja" niewinnych dzieci. Polityka antygenderowa używa silnych emocji: jak każda panika moralna wzbudza poczucie zagrożenia i niepokój, skutecznie mobilizując tzw. zwykłych ludzi do walki w obronie dobra, niewinności i tradycyjnych wartości.

Idee antygenderowe rozprzestrzeniają się poprzez niekończące się powtarzanie zdroworozsądkowych "prawd" na temat płci, zarówno w mediach tradycyjnych, jak i społecznościowych. Warto jednak podkreślić, że ruch antygenderowy dąży do hegemonii w sferze języka i wartości, a jedną z jego kluczowych strategii jest produkcja wiedzy: publikowanie książek i broszur, produkcja filmów dokumentalnych i kampanii online, a także przedstawianie opinii publicznej wyników badań naukowych, często wątpliwej jakości bądź potraktowanych wybiórczo, które następnie służą usprawiedliwieniu dyskryminacji. Ciekawym przykładem tego mechanizmu jest kariera Marka Regnerusa, którego badania dotyczące rzekomych cierpień dzieci wychowanych w rodzinach homoseksualnych, dawno zdezawuowane przez poważne ośrodki badawcze, do dziś chętnie cytuje radykalna prawica i ultrakonserwatywne organizacje (Morska, 2016). Publikacje wykorzystywane przez ruch antygenderowy często robią wrażenie prac naukowych, jednak autorzy są osobami nieznanymi w środowisku akademickim - tak jest w przypadku ultrakonserwatywnej niemieckiej socjolożki Gabriele Kuby, której książka pt. Globalna rewolucja seksualna (2013) została przetłumaczona na kilkanaście języków i szeroko rozpowszechniona, zwłaszcza w Europie Wschodniej, stając się swoistą biblią ruchu antygenderowego.

Polityka antygenderowa w sferze produkcji wiedzy obejmuje zarówno inicjatywy, których celem jest podważenie istniejącego konsensusu naukowego wokół kwestii dotyczących płci, seksualności i reprodukcji, a także popularyzacja ultrakonserwatywnych poglądów, które zostają zalegitymizowane jako obiektywne fakty. Z jednej strony zatem delegitymizuje się pojęcia, takie jak płeć kulturowa, prawa reprodukcyjne czy systemowy rasizm; atakuje się studia genderowe jako nienaukowe i niebezpieczne; podejmowane są próby zamknięcia lub obcięcia finansowania programów akademickich w tej dziedzinie. Podejmowane są też próby wywarcia nacisku na instytucje naukowe. Przykładowo, w 2017 r. katolicka fundacja Życie i Rodzina wysłała list do polskich uczelni domagając się ujawnienia listy naukowców i naukowczyń zajmujących się gender studies (Lis, 2017). Dochodzi też do personalnych ataków na konkretnych naukowców pracujących nad kwestiami płci lub "rasy". Przykładem takich szykan w polskim kontekście były ataki na Elżbietę Janicką - badaczka ta zanalizowała wątki homoerotyczne w Kamieniach na szaniec, narażając się na furię prawicy (Gender, 2013). Z drugiej strony, ruch antygenderowy publikuje własne książki i artykuły, potępiające podejście konstruktywizmu społecznego i zaprzeczające istnieniu nierówności płciowych i rasowych; organizuje publiczne wykłady, debaty i konferencje; a w krajach gdzie prawica jest u władzy organizacje te otwierają nowe instytucje szkolnictwa wyższego w celu tworzenia i promowania nowych ultrakonserwatywnych elit (np. Collegium Intermarium ufundowane w Warszawie przez Instytut Ordo Iuris). Efektem tych działań jest ograniczanie przestrzeni do krytycznych badań zarówno w środowisku akademickim, jak i poza akademią; wzrost przemocy wobec naukowców, aktywistów i ekspertów; a także podważanie zaufania do autorytetów naukowych, instytucji i demokracji jako takiej (Korolczuk i in., 2024; Paternotte i Verloo, 2021; Scholars at Risk, 2024).

Wiele wskazuje na antydemokratyczny charakter antygenderowych inicjatyw. Warto podkreślić, że ruch ten promuje spiskową wizję progresywnych zmian społecznych. Zmiany te, zachodzące w wielu społeczeństwach od lat 60. XX w., są tu traktowane jako efekt inżynierii społecznej, a nawet zmowy elit. W retorykę antygenderową wpisane jest przekonanie, że naturalną formą życia społecznego jest patriarchalna rodzina, a w życiu politycznym powinna istnieć ścisła hierarchia władzy i jasno określony podział na swoich i obcych. Nieprzypadkowo wzmożeniom przeciw gender towarzyszą zwykle ataki na mniejszości etniczne i imigrantów - wątki nacjonalistyczne, rasistowskie i genderowe są ze sobą ściśle połączone, zwłaszcza w Europie Zachodniej. Podtekstem, a nawet głównym przekazem bywa niepokój związany ze spadkiem dzietności wśród białych Europejczyków bądź Amerykanów - gender, który rzekomo pozbawia mężczyzn ich męskości i witalności, a kobiety nakłania do aborcji i porzucenia kobiecych ról, ma być przyczyną katastrofy demograficznej i prowadzić do "Wielkiego Zastąpienia" zachodniej cywilizacji przez nietknięte przez "genderową zarazę" grupy etniczne i religijne. W kontekście krajów Globalnego Południa oraz Europy Środkowo-Wschodniej i Rosji retoryka antygenderowa przybiera z kolei formę sprzeciwu wobec zachodniej kolonizacji i globalizacji. Innymi słowy, ideologia gender jest postrzegana jako forma władzy sprawowanej przez Zachód w innych częściach świata, a jednocześnie wyraz kulturowej kolonizacji lokalnych ludów przez globalne elity (Graff i Korolczuk, 2024).

Kategoria gender jest też przedmiotem sporu wewnątrz feminizmu i ruchów progresywnych. Relacja między płcią biologiczną a społeczno-kulturową zawsze stanowiła przedmiot debat i podziałów w ruchu kobiecym, jednak konflikty na tym tle znacznie przybrały na sile. W ostatnich latach można wręcz mówić o rozłamie w feminizmie i ruchu LGBT+ na tym tle. W Wielkiej Brytanii, USA, we Włoszech, ale także w Polsce, reprezentantki tzw. feminizmu krytycznego wobec gender (gender critical feminism) nie tylko przeciwstawiają się teorii, że płeć jest kontinuum i ma charakter performatywny, ale też występują przeciwko równości osób transpłciowych w takich obszarach jak sport, edukacja czy zdrowie. Co więcej, grupy te zawierają niekiedy sojusze z organizacjami konserwatywnymi i partiami prawicowymi, wspólnie z nimi przeciwstawiając się zmianom prawnym, pozwalającym na zniesienie ograniczeń w kwestii identyfikacji płciowej czy zwiększającym dostęp do zabiegów medycznych dla osób transpłciowych (Amery, 2024; Bassi i LaFleur, 2022; Beck i in. 2023; Hines, 2020 i 2025; Verloo i Vleuten, 2020; Grinspan i in., 2023; Pearce i in., 2020). Mamy więc do czynienia z grupami identyfikującymi się z feminizmem, które używają języka anty-genderystów, a nawet budują sojusze polityczne z grupami prawicowymi. Jednocześnie, część współczesnej prawicy stara się przechwycić dyskurs feministyczny, używając retoryki równości płci i praw człowieka (Búrca i Young, 2023; Lewin, 2021). Ta dynamika odróżnia politykę anty-genderową od wcześniejszych form antyfeministycznego backlashu, kiedy to granice między ruchem kobiecym a konserwatywnym kontr-ruchem były wyraźne.

Trwające od ponad dekady kampanie antygenderowe i towarzyszące im dyskursy doczekały się wielu analiz: socjologicznych, politologicznych, religioznawczych i kulturoznawczych (Dietze i Roth, 2020; Fodor, 2022; Grzebalska i Pető, 2018). Badacze i badaczki analizują rozmaite aspekty tego zjawiska, często pytając o lokalną specyfikę, ale też widząc w nim globalne zagrożenie dla liberalnej demokracji lub przejaw jej głębokiego kryzysu. Również polscy autorzy i autorki mają istotny wkład w te badania (np. Bucholc, 2022; Desperak, 2019; Duda, 2016; Graff i Korolczuk, 2022; Gwiazda, 2020; Morska, 2016; Rawłuszko, 2019 i 2021; Suchanow, 2020; Wielka Koalicja, 2020). Obecny rozdział przedstawia źródła i przejawy kampanii antygenderowych, a następnie omawia ramy teoretyczne proponowane w badaniach nad polityką antygenderową. Mobilizacja przeciw ideologii gender bywa traktowana jako nowa odsłona wojen kulturowych i upolitycznienia religii; jako kluczowy element prawicowego populizmu, jako jeden z wymiarów illiberalizmu, bądź wręcz jako powrót faszyzmu. Niewątpliwie ważnym aspektem tego zjawiska jest walka o hegemonię epistemologiczną tocząca się w różnych obszarach produkcji wiedzy: w akademii, w kulturze i edukacji oraz w polityce. W zakończeniu wskazujemy, dlaczego właśnie gender stał się polem tak intensywnej i skutecznej mobilizacji antydemokratycznej prawicy.

Skąd się wzięła polityka antygenderowa i kto ją prowadzi?

Przyjmuje się, że kampanie anty-genderowe mają swój początek w reakcji Watykanu na dwie konferencje ONZ w połowie lat 90.: Kairską Konferencję na temat Ludności i Rozwoju z 1994 r. oraz Pekińską Konferencję w sprawie Kobiet z 1995 r. (Buss i Herman, 2003; Bracke i Paternotte, 2016; Case, 2019). Stolica Apostolska oprotestowała wtedy obecność terminu gender w międzynarodowych traktatach dotyczących ludności i praw kobiet. W nauczaniu Kościoła katolickiego gender w dużej mierze zastąpił w tym okresie pojęcie cywilizacja śmierci kojarzone jednoznacznie z teologią katolicką i postacią Jana Pawła II. W jednym z kluczowych dla antygenderowego wzmożenia dokumentów, orędziu z grudnia 2012 r., Benedykt XVI obwinia gender o podważanie porządku stworzenia:

Płeć, zgodnie z tą filozofią, nie jest już pierwotnym faktem natury, który człowiek musi przyjąć i osobiście wypełnić sensem, ale rolą społeczną, o której decyduje się samemu (...) Według biblijnego opisu stworzenia, istotą człowieka jest to, że został stworzony przez Boga jako mężczyzna i jako kobieta. Ten dualizm jest zasadniczy dla istoty ludzkiej, tak jak ją Bóg nam dał. Kwestionowana jest właśnie ta dwoistość, jako fakt podstawowy. Nie jest już ważne to, co czytamy w opisie stworzenia: Bóg "stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1, 27). Nie, teraz uważa się, że nie On stworzył ich mężczyzną i kobietą, ale że dotychczas określało to społeczeństwo, a obecnie my sami o tym decydujemy. Płeć męska i żeńska jako rzeczywistości stworzenia, jako natura osoby ludzkiej już nie istnieją. Człowiek kwestionuje swoją naturę (Benedykt XVI, 2012).

Tych samych argumentów używali też polscy biskupi, nawołując do walki z potworem gender, którzy rzekomo służy seksualizacji dzieci, popularyzacji aborcji i niszczeniu polskiego narodu (Duda, 2016; Graff i Korolczuk, 2022).

Decyzja, by za zagrożenie uznać gender oznaczała poszerzenie pola walki, bo w obrębie tego pojęcia kwestia aborcji, stanowiąca sedno cywilizacji śmierci, traci swoje centralne znaczenie. W zależności od kontekstu gender może oznaczać społeczną akceptację homoseksualności, edukację seksualną, antykoncepcję, in vitro, czy prawa osób transpłciowych. Ta strategia ułatwia kalibrowanie kampanii w zależności od kontekstu, a także umożliwia tworzenie sojuszy, mających charakter międzynarodowy i międzywyznaniowy. W latach 90. XX w. zaczęły powstawać transnarodowe sieci: katoliccy integryści zbudowali koalicje z ewangelickimi fundamentalistami i przedstawicielami rosyjskiego prawosławia w oparciu o wspólny cel, jakim było ograniczenie praw kobiet i mniejszości seksualnych (Buss i Herman, 2003; Datta, 2021; Suchanow, 2020). Długoterminowym celem pozostaje osłabienie demokracji liberalnej i zwiększenie wpływu religii na sferę polityczną, zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym.

W połowie lat 2000. antygenderyzm stopniowo przekształcił się w ruch społeczny i projekt polityczny o dość spójnej ideologii, w której akcenty religijne stopniowo ustępowały miejsca świeckiej opowieść o schyłku Zachodu - o jego kulturowym, moralnym i duchowym upadku spowodowanym przez rewolucję seksualną, feminizm i ruchy LGBT+. Rewolucję seksualną i emancypację kobiet - opisywane tu jako forma zniewolenia prowadzona w imię rzekomej wolności - obwinia się za upadek nie tylko "naturalnej rodziny", ale cywilizacji jako takiej. Ideologia gender jest przedstawiana w tych kampaniach jako potężna siła odpowiedzialna za "denaturalizację porządku seksualnego" (Garbagnoli, 2016), globalny spisek, nowa forma marksizmu (Paternotte i Verloo, 2021), a także forma "kolonizacji ideologicznej" (Korolczuk i Graff, 2018; McEwen i Narayanaswamy, 2023).

W kampanie anty-genderowe angażują się nie tylko przedstawiciele Kościołów (katolickich, protestanckich i prawosławnych), ale też organizacje międzynarodowe, takie jak Światowy Kongres Rodzin lub CitizenGo, prawicowi politycy, intelektualiści i dziennikarze, a także grupy lokalnych aktywistów, często związanych albo z partiami politycznymi, albo z Kościołami (Datta, 2021; Graff i Korolczuk, 2022; Kalm i Meeuwisse, 2020; Suchanow, 2020). Lokalne i transnarodowe organizacje oraz grupy współpracują ze sobą, dzieląc się wiedzą, strategiami czy zasobami. Do najbardziej widocznych przejawów takiej współpracy należą Światowe Kongresy Rodzin, organizowane w ostatnich dekadach m.in. w Budapeszcie, Warszawie, Meksyku i Weronie, na których spotykają się politycy, aktywiści, przedstawiciele religii chrześcijańskich, a nawet europejscy arystokraci (Suchanow, 2020; Stoeckl, 2020). Strategie są zawsze dostosowane do lokalnego kontekstu i mogą obejmować masowe demonstracje (organizowane przez wspomniane już ruchy takie jak Manif pour tous we Francji lub Con mis hijos no te metas w Peru); walkę o zmiany w ustawodawstwie, w tym propozycje nowych ustaw, rzecznictwo czy referenda w kwestiach takich jak Konwencja Stambulska, prawo do aborcji i równość małżeńska; czy interwencje w obszarze edukacji i szkolnictwa wyższego m.in. zakaz używania konkretnych książek w szkołach w Stanach Zjednoczonych, sprzeciw wobec edukacji seksualnej, a także sprzeciw wobec badań czy publikacji poruszających tematykę nierówności płci bądź dyskryminację rasową (Goetz i Mayer, 2023; Krizsán i Roggeband, 2021; Norocel i Bălu?ă, 2023). Kampanie antygenderowe obejmują też szereg działań o charakterze propagandowym, których celem jest wywołanie paniki moralnej wokół rzekomej "seksualizacji dzieci", zmuszania młodzieży do korekty płci oraz zagrożeń, jakie "ideologia gender" ma nieść dla suwerenności narodowej. Co ciekawe, gender jest zawsze utożsamiany z kulturową obcością, a walka z gender nieodmiennie przedstawiana jest jako obrona autentycznych, lokalnych wartości przed "globalizmem" (Graff i Korolczuk 2024).

Warto podkreślić, że polityki antygenderowe w wielu krajach mają realne konsekwencje, uderzając w bezpieczeństwo, a nawet zdrowie i życie całych grup społecznych. W polskim kontekście oczywistym przykładem skuteczności ruchu anty-genderowego działającego w ścisłym sojuszu z prawicowymi populistami jest całkowity zakaz aborcji wprowadzony przez Trybunał Julii Przyłębskiej w 2020 r. Badania jednoznacznie wskazują też, że wprowadzenie tzw. stref wolnych od LGBT znacznie pogorszyło kondycję psychiczną osób należących do tej społeczności, wpływając m.in. na wzrost liczby samobójstw (Bucholc, 2022; Meyerhoefer i in., 2023). Kolejnym przykładem są inicjatywy podjęte w pierwszym miesiącu rządów administracji Trumpa. W kilka tygodni po objęciu rządów przez nowego prezydenta ze stron rządowych zniknęły strony z informacjami na temat praw mniejszości, np. strona The National Institutes of Health's Office for Sexual i Gender Minority Research Office, a z wciąż istniejących stron np. Department of Health and Human Services zniknęły podstrony zawierające informacje o aborcji. Z kolei wśród materiałów udostępnianych przez rządową agendę Centers for Disease Control and Prevention nie znajdziemy już pełnych informacji o standardach stosowania środków antykoncepcyjnych, pojawiła się natomiast notatka informująca, że "strona CDC jest modyfikowana w celu uzgodnienia z zarządzeniami prezydenta Trumpa". Co więcej, instytucje grantodawcze, w tym Narodowa Fundacja Nauki, Narodowe Instytuty Zdrowia i inne agencje naukowe zaczęły modyfikować kryteria przyznawania grantów na badania, tak by zlikwidować jakiekolwiek działania na rzecz różnorodności, równości i integracji, zgodnie z zarządzeniem Trumpa pt. "Defending Women from Gender Ideology Extremism and Restoring Biological Truth to the Federal Government" (Obrona kobiet przed ekstremizmem ideologii gender i przywrócenie rządowi federalnemu prawdy biologicznej). W scenariuszu jak z Orwella stworzona została lista słów zakazanych, których obecność we wniosku ma sprawić, że wnioskodawca nie dostanie finansowania. Wśród zakazanych niebezpiecznych słów znalazły się słowa: kobieta, niepełnosprawność oraz trauma (female/women, disability, trauma). Gdy kończymy pisać ten rozdział, media donoszą o kolejnej decyzji: w armii amerykańskiej ma odtąd nie być miejsca dla osób transpłciowych, co oznacza natychmiastowe zwolnienie tysięcy mundurowych.

Skutki polityk antygenderowych najwyraźniej widać w krajach, w których są one promowane przez autorytarne państwo, jak to ma miejsce w Rosji czy Białorusi (Brock, 2022; Kruope, 2024). W 2013 r. w Rosji weszła w życie specjalna ustawa, zakazująca tzw. homoseksualnej propagandy, której celem miała być ochrona dzieci przed "informacjami opowiadającymi się za zaprzeczeniem tradycyjnych wartości rodzinnych" (Brock, 2022, s. 174). W praktyce skupiono się na wyeliminowaniu edukacji seksualnej ze szkół i mediów oraz na atakach na osoby LGBT+, które uznano za zagrożenie dla dzieci. Nielegalne stało się rozpowszechnianie jakichkolwiek informacji związanych z orientacja seksualną w przestrzeni publicznej. W 2022 r. prawo to zostało poszerzone o zakaz działalności ruchu LGBT+ - uznano ją za część wojny hybrydowej Zachodu przeciw Rosji, a sam ruch został uznany za ekstremistyczny, co w praktyce oznacza kryminalizację homoseksualności (Katsuba, 2024). W Białorusi wszelkie wizerunki związków osób tej samej płci są traktowane jako pornografia i jako takie zakazane pod groźbą czterech lat więzienia. Media i organizacje takie jak Human Rights Watch donosiły też o brutalnych prześladowaniach osób uznanych przez władze za LGBT+ w obu krajach: aresztowania, tortury, publiczne upokorzenia (Kruope, 2024; Katsuba, 2024). W prześladowaniu osób nieheteronormatywnych najdalej posunęła się jednak Uganda, gdzie już w 2009 r. zaproponowano ustawę kryminalizacją relacje homoseksualne pod karą śmierci (DeJong i Long, 2014). Ustawa ta weszła ostatecznie w życie w 2023 r. i przewiduje dożywocie, a w niektórych przypadkach karę śmierci za seks pomiędzy osobami tej samej płci, oraz do 20 lat więzienia za "promowanie homoseksualizmu" (Reuters, 2023).

Badania nad zjawiskiem antygenderyzmu: konceptualizacje i spory

Ideologię ruchu antygenderowego można rozumieć jako odpowiedź fundamentalistów religijnych na zjawisko sekularyzacji, konstrukcjonizm płci i polityczną walkę o uniwersalia, które strona religijna wywodzi z prawa boskiego, a strona świecka i liberalna - z tradycji oświeceniowej (Fassin, 2016). W tych zmaganiach jednym z kluczowych aktorów okazał się Watykan, który jako pierwszy zaczął demonizować gender. Globalny zasięg kampanii anty-genderowych wskazuje, że ów trend można też rozumieć jako globalny sukces amerykańskiej chrześcijańskiej prawicy, której udało się nie tylko połączyć siły z Watykanem, ale także zawrzeć sojusze z Patriarchatem Moskiewskim (Buss i Herman, 2003; Mascolo, 2023). Niewątpliwie instytucje religijne mają w tej historii zasadnicze znaczenie, zarówno jako źródło narracji o zagrożeniach, jakie niesie gender, jak i aktorzy przyczyniający się do rozpowszechnienia tych idei i budowania międzynarodowej współpracy skupionej na oporze wobec "gender" (patrz Suchanow w tym tomie). Jednak polityka antygenderowa dawno przestała być projektem czysto religijnym. Jak trafnie wskazuje David Paternotte mamy do czynienia z historią przypominającą opowieść o Wiktorze Frankensteinie, który stracił kontrolę nad stworzonym przez siebie potworem (Paternotte, 2023).

Nieco inny sposób rozumienia tego zjawiska polega na wpisaniu wojny z gender w szerszy kontekst wojen kulturowych, zainicjowanych przez religijną prawicę w latach 70. XX w. w USA. Chodzi o rozpisany na dekady polityczny spór o wartości i ich umocowanie - płeć jest w tym ujęciu tylko jednym z wielu frontów walki, w której w dużej mierze chodzi o relację między religią a polityką. Uczestniczą w nim zarówno elity, media i szerokie rzesze społeczeństwa. Spór ten w niektórych wersjach dotyczy także historii - zdaniem części prawicy źródeł moralnego chaosu należy upatrywać w rewolucji francuskiej i dziełach Zygmunta Freuda, Fryderyka Engelsa, Simone de Beauvoir, Alfreda C. Kinseya i badaniach Johna Money'a (patrz Janion w tym tomie). Badania wskazują, że w ostatnich dekadach XX w. amerykański model wojen kulturowych został zglobalizowany, także przy znacznym udziale Rosji, dzięki międzynarodowej aktywności organizacji pozarządowych, instytucji religijnych i prawicowych polityków (Buss i Herman, 2003; Mascolo, 2023; Suchanow, 2020 i w tym tomie).

Można też interpretować politykę antygenderową po prostu jako nową odsłonę antyfeminizmu, świadectwo tego jak potężną siłą jest mizoginia, szczególnie gdy zostaje użyta w polityce. Zgodnie z taką interpretacją polityka antygenderowa to ultrakonserwatywna odpowiedź na kolejne fale feministycznego aktywizmu, ale przede wszystkim na wzmocnienie pozycji kobiet i mniejszości seksualnych w sferze ekonomicznej, politycznej oraz kulturowej (Goetz i Mayer, 2023; Svatoňová i Baginová, 2024). W większości krajów - Polska jest tu dobrym przykładem - prawa kobiet i seksualność istotnie są w epicentrum walki. Kluczowe obszary kontestacji obejmują prawa reprodukcyjne (szczególnie aborcję), przemoc ze względu na płeć i to, co prawica postrzega jako kryzys męskości, a także próby podważenia dominacji heteronormatywności i dogmatu binarności płci (Ayoub i Stoeckl, 2024; Gökar?ksel i in., 2019; Majewska, 2017; Sauer, 2020; Selberg i in., 2023; Vivaldi, 2024). Niewątpliwie istnieje historyczna ciągłość między ruchem anty-genderowym a wcześniejszymi falami sprzeciwu wobec praw kobiet (Goetz i Mayer, 2023; Svatoňová i Baginová, 2024; Unal, 2024). Z tej perspektywy antygenderyzm to ruch na rzecz obrony męskiej hegemonii. W mobilizacji prawicowego elektoratu kluczową rolę odgrywa opowieść o zagrożonej (białej) męskości, którą polityki równościowe osłabiają i pozbawiają witalności oraz należnej władzy (Gökar?ksel i in., 2019; Sauer, 2020). W ostatnich latach widać też coraz wyraźniej powiązania pomiędzy ruchem antygenderowym a tzw. manosferą, czyli męskimi społecznościami internetowymi, które charakteryzuje mizoginia, sprzeciw wobec politycznej poprawności i przekonanie, że to mężczyźni, szczególnie biali mężczyźni, są tak naprawdę obiektem dyskryminacji (np. Graff, 2019). Jako że sprzeciw wobec feminizmu jest zwykle ściśle powiązany z homofobią i transfobią, niektórzy badacze proponują termin "heteroaktywizm" jako pojęcie adekwatne do analizy tego trendu (Lagerman, 2023).

Ścisłe powiązanie kwestii rasy i etniczności z retoryką antygenderową skłoniło część badaczek i badaczy do zakwestionowania centralnej roli płci i seksualności w kampaniach anty-genderowych. Ich centrum, jak twierdzą, stanowią ksenofobia i rasizm, natomiast płeć pełni rolę zasłony dymnej, pozornie apolitycznego dyskursu, który maskuje rasizm i ułatwia radykalizację społeczeństwa. Niektóre badaczki ten tok rozumowania doprowadził do zakwestionowania istnienia polityki antygenderowej jako odrębnego zjawiska (np. Cattien, 2023, s. 839). W tej perspektywie demonizacja gender ma być retoryczną grą, odwracającą uwagę opinii publicznej od walki o supremację rasową. Ten pogląd łączy się z ostrą krytyką mainstreamowego ("białego") feminizmu - relacja między nim a reakcyjnymi ruchami po prawej stronie jest postrzegana jako współzależność, a nie antagonizm. Jest to sposób myślenia dość powszechny w środowiskach radykalnie lewicowych w Europie Zachodniej i USA.

Pogląd, że główną osią konfliktu jest dziś rasa, a nie płeć czy klasa, nie odzwierciedla jednak doświadczeń historycznych ruchów feministycznych w innych częściach świata, np. w krajach postkomunistycznych jak Czechy, Polska czy Bułgaria (Darakchi, 2019; Svatoňová, 2022; Svatoňová i Baginová, 2024). Za przykład nieadekwatności tego modelu poza Zachodem może też służyć Rosja, gdzie rasizm nie jest ukrywany za pomocą retoryki antygenderowej, ani też nie stanowi centrum autokratycznego projektu Putina. Oba dyskursy (i towarzyszące im represyjne polityki) są raczej mobilizowane w innych kontekstach i w odniesieniu do różnych grup społecznych. Relacja między płcią a rasą i etnicznością wygląda też inaczej w krajach Globalnego Południa, gdzie kluczową osią sporu nie jest "rasa" tylko stosunek do kolonialnej przeszłości, różne formy nacjonalizmu i napięcia na tle religijnym (Ng i Chen, 2024; Unal, 2024). W krajach postkolonialnych obie strony sporu o gender ustawiają się w roli przeciwników kolonializmu; dotyczy to również konserwatywnych organizacji chrześcijańskich, które posługują się retoryką antykolonialną, wspierając restrykcyjną politykę, jak choćby zakaz homoseksualizmu w Ugandzie. W Indiach, w stanie Kerala, rozpętana w ostatnich latach wojna z gender posłużyła jako spoiwo osobliwej koalicji politycznej, w skład której wchodzą muzułmańscy konserwatyści, ortodoksyjni marksiści, hinduscy nacjonaliści, a także "nowi ateiści" i aktywiści na rzecz praw mężczyzn. Vadakka Chandran (2025) pokazuje w swojej analizie, że anty-genderyzm w tej części Indii wycelowany jest głównie w osoby transpłciowe i nie ma istotnego wymiaru rasowego.

Naszym zdaniem znaczenie rasy i pochodzenia etnicznego dla dyskursów i strategii antygenderowych jest - a raczej bywa - centralne, ale należy unikać ustanawiania prymatu jednego zjawiska nad drugim. Należy raczej wskazywać na wzajemne uwikłanie mizoginii, homofobii i rasizmu, tam gdzie ono rzeczywiście występuje, oraz analizować jego specyfikę w różnych kontekstach. Feminizm intersekcjonalny od dawna podkreśla, że płeć nie jest odrębną kategorią, ale jest powiązana z kategoriami, takimi jak rasa czy klasa. Podobnie, rasizm niemal zawsze ma wymiar genderowy. Warto zatem badać, w jaki sposób różne wymiary dyskryminacji i uprzedzeń są uruchamiane we współczesnej polityce antygenderowej oraz jak się je wykorzystuje w różnych kontekstach kulturowych, a także na poziomie globalnym, np. na forum ONZ.

Wprowadzenie

Wychodząc na ulice w polskich miastach, natknąć się można na ciężarówkę straszącą parami homoseksualnymi i rzekomo popełnianymi przez nie przestępstwami. Jadąc na marsz równości w Częstochowie czy Białymstoku, spotkać można w przestrzeni publicznej hasła o demoralizacji oraz seksualizacji dzieci przez społeczność LGBT+. Te manifestacje sprzeciwu wobec różnorodności seksualnej i płciowej stały się często występującym elementem polskiego krajobrazu politycznego ostatnich lat. Walka z tym, co zbiorczo określono jako "gender", rozszerzyła swoje pola, a jej fronty przecinają sfery prawa, polityki, mediów i codziennych relacji społecznych.

Antygenderowe narracje są czymś więcej niż przemijającą falą retoryki politycznej wykorzystaną w jednej kampanii wyborczej prawicy. Stanowią one złożony fenomen społeczno-kulturowy, który przekracza granice poszczególnych krajów i systemów politycznych. Ich analiza opowiedzieć może historię przemian społecznych zachodzących współcześnie w liberalnych demokracjach. W centrum tych przemian znajduje się fundamentalne napięcie między progresywnymi wartościami dotyczącymi równości a konserwatywną reakcją na zmiany społeczne. Kwestionowane są dotychczasowe konwencje obejmujące prawa człowieka i pluralizm kulturowy. Na pierwszy plan wychodzą za to "powroty do tradycji" i walka z "cywilizacją śmierci" znane z prawicowych dyskursów.

W Stanach Zjednoczonych Donald Trump wspólnie ze swoją administracją postanowił wytoczyć wojnę wszystkiemu, co choćby potencjalnie kryje się pod parasolem "gender". Jego decyzje miały bezpośredni wpływ na funkcjonowanie instytucji naukowych i badawczych. Możliwość prowadzenia badań straciło wielu naukowców i wiele naukowczyń społecznych. Aby to uzasadnić, sugerowano, że "gender" pochłaniało ogromne środki finansowe. W rzeczywistości ograniczono badania obejmujące także "pokrewne" tematy, a użycie specyficznych słów w opisie projektów naukowych stało się łatwym sposobem na utratę finansowania. Choć z perspektywy osób niezajmujących się pracą badawczą, tego rodzaju praktyki wydają się mało znaczące, to podkreślić należy, że stanowią one formę cenzury, skłaniając badaczy i badaczki z USA do wyjazdu z kraju. Konsekwencje gospodarcze wyjazdu uczonych są w optyce administracji Trumpa mniej istotne niż - ideologiczne - poskramianie "ideologii gender".

Podobne mechanizmy można było obserwować w polskim kontekście politycznym. W okresie rządów Zjednoczonej Prawicy (2015-2023) samorządy lokalne wprowadzały uchwały deklarujące "sprzeciw wobec ideologii LGBT" lub przyjmowały tzw. Samorządową Kartę Praw Rodzin. Miejscowości, w których przyjęto tego rodzaju uchwały, w mediach nazwano później "strefami wolnymi od LGBT". Dla wielu osób były to jedynie akty symboliczne, które nie miały znaczenia praktycznego. Ostatecznie nikt nie zabraniał nikomu wjeżdżać do miejscowości, w których przyjęto te dyskryminujące dokumenty. Było to jednak coś więcej - uderzenie w osoby LGBT+ i komunikat dla nich: "nie jesteście u siebie". Tego typu działania miały na celu nie tyle bezpośrednie ograniczenie praw części polskiego społeczeństwa, ile wytworzenie atmosfery wykluczenia i społecznej stygmatyzacji pod pozorem walki z "gender".

Zmiany polityczne, które nastąpiły po wyborach parlamentarnych w 2023 r., przyniosły społeczności LGBT+ w Polsce nadzieję na odwrócenie dyskryminacyjnych praktyk poprzedniej władzy. Jednak już w kampanii prezydenckiej w 2025 r. flaga LGBT+ występowała jako stygmatyzujące obciążenie liberalnego kandydata, Rafała Trzaskowskiego. Prezydent Karol Nawrocki (od 2025 r.) podczas jednej z debat wyborczych wręczył Rafałowi Trzaskowskiemu tęczową flagę, informując, że reprezentuje on osoby LGBT+, podczas gdy Karol Nawrocki wszystkich "normalnych" Polaków i wszystkie "normalne" Polki. Ten przykład pokazuje, jak trwałe mogą być skutki wieloletniej kampanii antygenderowej, nawet po zmianie układu politycznego. Ostatecznie to Nawrocki, a nie Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie.

W tym kontekście badaczki i badacze stają przed wyzwaniem nie tylko opisu zjawiska narracji antygenderowych, lecz także jego konceptualizacji w ramach szerszych procesów kulturowych. Konieczne staje się zrozumienie, w jaki sposób narracje te wpływają na funkcjonowanie instytucji demokratycznych i społeczną kohezję. Niniejsza monografia jest odpowiedzią na to wyzwanie. Stanowi ona naukową refleksję, opartą na danych, metodach empirycznych i krytycznej analizie.

Struktura tomu odzwierciedla wielowymiarowość badanego fenomenu. Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk otwierają książkę analizą genezy "krucjaty antygenderowej". Badaczki przedstawiają definicję, źródła i założenia polityki antygenderowej. Ich podejście uwzględnia międzynarodowy charakter tego zjawiska, pokazując powiązania między różnymi kontekstami narodowymi. Nie poprzestają jednak na jednej perspektywie, omawiając różne spojrzenia na anty-gender: jako na nową falę antyfeminizmu, część wojen kulturowych czy element prawicowego populizmu.

Ewa Majewska idzie krok dalej, wskazując na podobieństwa pomiędzy współczesnym anty-genderem a formami faszyzmu. Badaczka dowodzi, że uprzedzenia płciowe wobec kobiet i wszystkiego co "kobiece" stanowią podstawę faszyzmu. W tej perspektywie faszyzm jest antyfeminizmem, a ideologia anty-gender pozwala w XXI w. wytłumaczyć ruchom faszystowskim wyższość patriarchatu. W tym kontekście Majewska pokazuje, dlaczego nie jest możliwy antyfaszyzm bez feminizmu.

W kolejnym rozdziale Ludmiła Janion przechodzi do znaczenia figury Johna Money'a w konkretnie polskim dyskursie dotyczącym płci. Ta analiza ujawnia, w jaki sposób międzynarodowe narracje są adaptowane do lokalnych kontekstów kulturowych i politycznych. Money przedstawiany jest jako rzecznik "ideologii gender", a krytyka jego badań ma być w tej retoryce ostatecznym dowodem na sfalsyfikowanie zarówno feminizmu, jak i literatury naukowej na temat identyfikacji płciowej. W tym kontekście "ideologia gender" ma jawić się jako nieracjonalna (sprzeczna z nauką) i wprowadzana siłą. Co istotne, Janion pokazuje, że współczesne polskie teksty, w tym teksty publikowane w czasopismach naukowych, kształtujące narrację o złym "gender", w dużej mierze powtarzają nieprawdziwą propagandę na temat Money'a obecną w zachodnim dyskursie antygenderowym.

W drugiej części tomu Klementyna Suchanow rekonstruuje rozrastającą się od 2012 r. sieć stowarzyszeń, fundacji i inicjatyw społeczno-politycznych szerzących narrację o "ideologii gender". Ta część monografii skupia się na instytucjonalnych aspektach ruchu antygenderowego, pokazując jego organizacyjną złożoność. Analiza strategii ruchu - od deklaratywnej troski o dzieci po agresywne kampanie billboardowe - odsłania sprzężenie lokalnych struktur Kościoła, think tanków oraz międzynarodowych funduszy.

Jakub Kocjan w swoim rozdziale z kolei skupia się na praktyce legislacyjnej: na tym, jak "wojna z gender" przenika do języka ustaw, projektów nowelizacji i postulatów programowych partii rządzących. Jego analiza dokumentuje proces translacji ideologii na konkretne rozwiązania prawne. Pokazuje on, że ofensywa antygenderowa nie sprowadza się do czysto symbolicznych gestów - potrafi kształtować realne narzędzia kontroli. W zestawieniu oba teksty - Suchanow i Kocjana - dowodzą, że instytucjonalizacja retoryki antygenderowej staje się mechanizmem trwałego wpływu na regulacje państwowe.

W trzeciej części książki Paulina Górska i Wojciech Podsiadłowski przyglądają się ofensywie Zjednoczonej Prawicy (2015-2023) przy pomocy narzędzi dostępnych w psychologii społecznej. Ich badania wnoszą empiryczną perspektywę do analizy skuteczności kampanii antygenderowej. Sprawdzali oni, jak używanie antygenderowej retoryki przez partie rządzące wpłynęło na paradoksalne zmiany kulturowe polegające na przemianie w stronę wartości świecko-racjonalnych. Wreszcie autorka i autor badali także, na ile forsowanie spiskowej teorii o "gender" zmobilizowało Polki i Polaków do głosowania na Zjednoczoną Prawicę.

Aleksandra Świderska i Dominik Puchała prezentują analizy z użyciem automatycznych narzędzi do przetwarzania języka naturalnego, oparte na transkrypcjach nagrań z Warszawskiej Wielomodalnej Bazy Mowy Nienawiści. Ich podejście metodologiczne reprezentuje nowoczesne trendy w badaniach nad dyskursem publicznym. Wyniki tych analiz pokazały, że kluczowym elementem mowy nienawiści dotyczącej osób LGBT+ są właśnie odniesienia do "ideologii gender", w tym do rzekomych zagrożeń dla chrześcijaństwa i wartości religijnych, tożsamości narodowej, tradycyjnego podziału na płeć męską i żeńską oraz małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety.

Maria Mirucka z kolei zestawiła narracje wobec "ideologii gender" i narracje antyuchodźcze. To porównanie ujawniło uniwersalne metody konstruowania społecznego wykluczenia. Autorka wykazała, że mechanizmy dehumanizacji - posługiwanie się lękiem, pseudonaukowym żargonem i strategią "moralnej paniki" - budują w przypadku obu grup analogiczne obrazy zagrażającego "Obcego", choć materializują się w dwie różne figury: genderystów i muzułmanów.

Wreszcie w ostatnim rozdziale Dominik Puchała przedstawia różne strategie oporu wobec narracji o "ideologii gender". Ta część monografii koncentruje się na sprawczości społecznej i możliwościach przeciwdziałania dyskryminacyjnym narracjom. Autor wskazuje, że miękkie formy oporu, takie jak przejmowanie języka nienawiści, mogą mieć potencjalnie negatywne konsekwencje dla osób LGBT+, mimo że na poziomie indywidualnym pozwalają radzić sobie nieheteronormatywnym jednostkom z otaczającą je rzeczywistością.

Po lekturze niniejszej monografii czytelnicy zyskują zatem kompleksowe zrozumienie zjawiska, które wykracza daleko poza powierzchowne postrzeganie "wojen kulturowych". Prezentowane analizy ujawniają, że narracje antygenderowe stanowią element szerszej transformacji demokracji liberalnej. Książka dostarcza także narzędzi do rozpoznawania wzorców manipulacji społecznej, które mogą być stosowane w politycznym ataku na różne grupy mniejszościowe. Pokazuje przy tym, w jaki sposób pseudonaukowa retoryka, moralna panika i instrumentalizacja lęków społecznych tworzą system ideologiczny zdolny do wpływania na politykę państwa.

Szczególnie ważne jest ukazanie międzynarodowego charakteru ruchu antygenderowego - jego globalnych sieci finansowania, wspólnych strategii komunikacyjnych i transferu praktyk między różnymi krajami. Ta perspektywa pozwala zrozumieć, że polskie doświadczenia z "ideologią gender" nie są odosobnionym przypadkiem, lecz częścią szerszego zjawiska, które dotyka współczesnych demokracji na całym świecie. Niniejsza praca stanowi również ostrzeżenie przed długotrwałymi konsekwencjami kampanii antygenderowych. Nawet po zmianie układu politycznego, jak pokazuje przykład polskiej kampanii prezydenckiej z 2025 r., skutki wieloletniej stygmatyzacji osób LGBT+ pozostają trwałym elementem dyskursu publicznego. Wskazuje to na konieczność aktywnych działań edukacyjnych i społecznych, które mogłyby przeciwdziałać zakorzenionym uprzedzeniom.

Interdyscyplinarny charakter monografii - łączącej perspektywy socjologiczne, kulturoznawcze i psychologiczne - oferuje bogactwo metodologiczne dla przyszłych badań. Pokazuje jednocześnie, że zjawiska społeczne tej skali wymagają wieloaspektowego podejścia, które uwzględnia zarówno makrospołeczne procesy polityczne, jak i mikrospołeczne mechanizmy kształtowania postaw. Ostatecznie książka ta jest nie tylko akademicką analizą, lecz także wkładem w debatę o przyszłości demokracji. Ukazuje, w jaki sposób prawa człowieka i zasady równości mogą być podważane oraz jakie strategie oporu i obrony demokratycznych wartości mogą być skuteczne w obliczu takich wyzwań.

Dominik Puchała

Przemysław Witkowski