10.ORP "Orzeł"
(1939-1940)
Gdy 1 września 1939 r. Rzeczpospolitą Polską najechały hitlerowskie wojska, do walk w obronie jej granic i niepodległości przystąpiło pięć okrętów podwodnych: "Wilk", "Ryś", "Żbik", "Sęp" i "Orzeł", obsadzonych przez wyszkolonych w kraju i za granicą oficerów, podoficerów i marynarzy.
Podczas pierwszych dni wojny operowały one na polskich wodach terytorialnych, zajmując sektory rozmieszczone gwieździście wokół Półwyspu Helskiego, gdzie ze względu na niedogodne warunki hydrograficzne tych wód (mała głębokość, która utrudniała skryte działanie), od pierwszych godzin konfliktu narażone były na nieustanne ataki sił morskich i lotniczych III Rzeszy. Pomimo przeważającej różnicy w potencjale niemieckiej marynarce wojennej, Kriegsmarine, nie udało się zniszczyć ani jednego polskiego okrętu podwodnego, a one przez półtora miesiąca blokowały swobodną żeglugę hitlerowskiej floty handlowej.
ORP "Orzeł" był najnowocześniejszą jednostką podwodną na Bałtyku zaprojektowaną specjalnie do zablokowania portów Sowieckiej Floty Bałtyckiej.
ORP "Sęp", ORP "Orzeł", ORP "Błyskawica" i ORP "Burza" miały być chlubą polskiej Marynarki Wojennej. Ich zbudowanie zostało zlecone zagranicznym stoczniom.
"Błyskawica" wraz z bliźniaczym "Gromem" zbudowane zostały przez stocznię J. Samuel White & Co Ltd. w Cowes. Były dumą naszej floty, należały do najnowocześniejszych i najsilniejszych okrętów swojej klasy na świecie. Kolejne niszczyciele tego typu budowane miały być już w stoczni polskiej. Wybuch wojny przekreślił te plany.
Legendarny niszczyciel ORP "Błyskawica".
Wobec groźby wybuchu wojny para naszych najwartościowszych okrętów, wraz ze starszą "Burzą", skierowane zostały rozkazem o kryptonimie "Peking" do Wielkiej Brytanii. Przyczyna takiej decyzji jest niejasna.
"Błyskawica" zwycięsko pokonała wszystkie wojenne zagrożenia. Okręt działał na Morzu Północnym i Atlantyku, w kampanii norweskiej i ewakuacji wojsk sojuszniczych z Dunkierki, bronił Cowes przed atakami Luftwaffe, operował na Morzu Śródziemnym, wspierając Maltę i działania inwazyjne w Afryce Północnej, osłaniał lądowanie aliantów w Normandii. Już po zakończeniu działań wojennych "Błyskawica", w ostatniej odsłonie likwidacji Kriegsmarine, wzięła jeszcze udział w "Operation Deadlight - niszczenia przejętych niemieckich U-bootów.
ORP "Burza" uczestniczył w wielu operacjach wojennych m.in. w obronie Norwegii, ewakuacji alianckich wojsk z Francji, osłonie konwojów atlantyckich, działaniach u brzegów Afryki Północnej. W lipcu 1951 r. statek powrócił do Polski. 3 kwietnia 1955 wcielono ORP "Burza" w skład Marynarki Wojennej PRL jako okręt obrony przeciwlotniczej.
W okresie II wojny światowej dowódcą niszczycieli "Burza" i "Błyskawica" był Stanisław Nahorski, kawaler Orderu Virtuti Militari. Po zakończeniu wojny pozostał na emigracji.
Do dziś nie wiadomo, co było przyczyną zatonięcia "Orła". Nieznane pozostaje też miejsce jego spoczynku. 23 maja 1940 r. najsłynniejszy polski okręt podwodny wypłynął w swój ostatni rejs.
ORP "Orzeł" był wizytówką polskiej marynarki. 84 m długości, blisko 1500 t wyporności w zanurzeniu, załoga licząca 60 oficerów, podoficerów i marynarzy, prędkość: na powierzchni blisko 20 węzłów, w zanurzeniu niemal dziewięć; uzbrojenie: 12 wyrzutni torpedowych i dwa działa Boforsa kaliber 105 i 40 mm. W swojej klasie zaliczał się do najnowocześniejszych jednostek na świecie.
Do służby wszedł w lutym 1939 r. Siedem miesięcy później wziął udział w obronie polskiego wybrzeża. Potem wsławił się brawurową ucieczką z internowania w Tallinie. Ostatecznie dotarł do Wielkiej Brytanii, gdzie został włączony w skład II Flotylli Okrętów Podwodnych. Okręt wielokrotnie wychodził w morze na patrole i służbę konwojową. Wsławił się m.in. zatopieniem niemieckiego transportowca "Rio de Janeiro", czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię. W ostatni rejs wyszedł 23 maja 1940 r. W niewyjaśnionych dotąd okolicznościach nie powrócił z morza. Nazajutrz po tym jak "Orzeł" nie powrócił do bazy, dowódca brytyjskiej floty podwodnej wiceadm. Max Horton wystosował do polskich sojuszników oficjalne pismo: "Dzielność i wydajność, jakie towarzyszyły "Orłowi" przy wykonywaniu jego służby zasługują na najwyższą pochwałę. Okręt miał niezwykle wartościowy udział w wysiłku wojennym sprzymierzonych". - Nikt dokładnie nie wiedział, co się stało z "Orłem" ani też gdzie jest jego wrak. Ale nikt też nie próbował wówczas prowadzić poszukiwań. Podczas wojny nie było ani takich możliwości, ani też czasu na takie działania - przyznaje Aleksander Gosk.
Nie udało się odnaleźć wraku "Orła" mimo kilkunastu wypraw podejmowanych przez ekspedycje cywilne i okręty Marynarki Wojennej. Tak więc jedna z największych polskich zagadek II wojny światowej nadal pozostaje nierozwiązana. "Orzeł" był najnowocześniejszym okrętem podwodnym II RP.
Poszukiwacze deklarują, że nie ustaną w wysiłkach, póki nie znajdą tego, co zostało po legendarnej jednostce.
ORP "Sęp" był najmłodszą jednostką Dywizjonu Okrętów Podwodnych Marynarki Wojennej, która zaledwie dwa miesiące przed wybuchem wojny weszła do służby w naszej flocie. W kwietniu 1939 r. nieukończony jeszcze "Sęp" trafił do Gdyni. Statek wziął udział w kampanii wrześniowej, w bezpośrednim starciu zmierzył się z niemieckim U-Bootem oraz niszczycielem "Friedrich Ihn". Uszkodzony, 4 września odpłynął w kierunku Szwecji, gdzie został internowany i rozbrojony. Statek powrócił do portu w Gdyni dopiero 26 października 1945 r. Po modernizacjach służył jako okręt szkolny.