Rozdział 1. Podstawy skutecznego koncentrowania się na priorytetach
Miałem kiedyś przyjemność być słuchaczem interesującego wykładu. Mówca w obrazowy sposób pokazał, jak można traktować priorytety w swoim życiu i podejmować związane z nimi decyzje. Aby to zilustrować, wziął duże szklane naczynie. Najpierw włożył do niego kilka orzechów włoskich. Miały one symbolizować najważniejsze rzeczy w życiu danego człowieka, na przykład rodzinę, służbę Bogu, pomaganie innym. Następnie do naczynia wrzucił orzechy laskowe, które reprezentowały inne wartości, takie jak praca, zdobywanie środków do życia czy edukacja. Kolejno w naczyniu znalazły się także orzeszki ziemne, odpowiadające takim sprawom, jak na przykład realizacja własnego hobby, dbanie o higienę, zdrowie czy dietę. Potem mówca dorzucił do naczynia ziarenka ryżu, a na koniec dopełnił je kaszą manną. Te ostatnie rzeczy miały symbolizować wszystkie inne mało ważne sprawy, takie jak oglądanie telewizji, gra na komputerze, rozrywka i tym podobne. Wsypywane w tej kolejności, wszystkie orzechy i ziarna z łatwością pomieściły się w naczyniu. Potem mówca opróżnił je i zaczął napełniać w odwrotnej kolejności, to znaczy najpierw wsypał kaszę i ziarenka ryżu, potem mniejsze orzechy i tak dalej. Kiedy chciał do naczynia wrzucić orzechy włoskie, symbolizujące najwznioślejsze wartości, okazało się, że nie ma już na nie miejsca.
Jeśli marnujemy czas na rzeczy błahe i nieistotne, brakuje nam go na rzeczy należące do nadrzędnych wartości. Natomiast gdy skupiamy się na rzeczach w naszym życiu najistotniejszych, łatwiej znajdujemy czas na wszystkie inne drobiazgi, z których mimo wszystko nie chcielibyśmy zrezygnować.
Ustalenie priorytetów i silne postanowienie trzymania się ich na życiowej drodze sprawia, że podświadomość wyzwala w nas nieznane dotąd zdolności organizacyjne. Zaczynamy świadomie kontrolować własny czas. Przekonałem się o tym wielokrotnie. Zdarzało mi się zarówno marnotrawić czas na sprawy mało istotne, jak i działać według wyżej wymienionej zasady.
Zadaj sobie pytanie, w jaki sposób wykorzystujesz swój czas. Odpowiedz uczciwie, ile godzin dziennie spędzasz na towarzyskich spotkaniach, oglądaniu telewizji, buszowaniu w Internecie, czytaniu prasy i tym podobnych. Porównaj to z czasem, jaki poświęcasz na działania wynikające z twoich nadrzędnych wartości i celów. Być może dojdziesz do wniosku, że wszystko jest w porządku, a może jednak uznasz, że zwyczajnie marnujesz czas na czynności, które w żaden sposób nie zbliżają Cię do osiągnięcia celów, jakie sam sobie wyznaczyłeś.
Nie jest łatwo pogodzić rozliczne obowiązki i wykorzystywać czas w taki sposób, aby wystarczająco dużo poświęcać go najważniejszym sferom życia. Wyzwaniem staje się unikanie skrajnych sytuacji oraz zachowanie stałości myśli i uczuć. Kiedy staramy się sprostać tak wielu wymogom, przypominamy nieraz linoskoczka - nawet drobna utrata równowagi może być fatalna w skutkach. Pamiętajmy, że człowiek, który stąpa po linie, świadomie unika balastu, ma przy sobie tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Zachowywanie równowagi może przyjąć formę prostego życia, wolnego od obciążeń, które często stają się źródłem problemów psychicznych, w tym depresji. Jednym z głównych jej źródeł jest przeciążenie. Wmawia się nam, że to tylko kwestia lepszej organizacji, że możemy wykonywać wiele zadań jednocześnie. Fakty jednak mówią co innego.
Przypatruję się próbującym perfekcyjnie się zorganizować ludziom, którzy biorą na siebie zbyt wiele zadań. Na przykład dbają o sylwetkę, uprawiając sport kilka razy w tygodniu. Robią to zwykle wieczorami, zamiast poświęcać ten czas rodzinie. Nie mam nic przeciwko aktywności fizycznej, ale warto się zastanowić, jakim kosztem utrzymujemy dobrą kondycję czy sylwetkę.
Niektórzy decydują się na dodatkową edukację, na kolejny fakultet lub jakiś wartościowy kurs, poświęcając soboty i niedziele. Pewnie jest to konieczne dla ich rozwoju zawodowego, bo przecież dzięki pracy utrzymują rodzinę, ale w pewnym momencie powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. Znam osoby, które ambitnie kształciły się, może także z powodu niedowartościowania, i przypłaciły to kryzysem rodzinnym. W niektórych przypadkach doprowadziło to nawet do separacji czy rozwodu.
Inna sprawa to praca po godzinach. Czy rzeczywiście trzeba brać na siebie tak wiele zadań? Wydaje mi się, że nie zawsze robimy to, by poprawić swoją sytuację materialną, czasem dodatkowe zajęcia są pewną formą ucieczki przed życiem. Innym powodem może być chęć rywalizacji, nawyk porównywania się z innymi. Narzucanie sobie zbyt wielu zadań w krótkim czasie może wprowadzić człowieka w stan przygnębienia. Oczywiście depresja może mieć także zupełnie inne podłoże, ale pewne jest, że obciążając się nadmiarem zajęć, działamy na własną szkodę. Napięcie psychiczne i poczucie winy wynikające z niedopilnowania różnych spraw mogą się przerodzić w długotrwały stan przemęczenia emocjonalnego.
Prowadzenie prostego życia oznacza również świadome i dobrze skalkulowane zaangażowanie w takie tylko przedsięwzięcia, jakie są niezbędne do zapewnienia sobie życia na odpowiednim poziomie. Nie oznacza to, że trzeba rezygnować z dobrobytu i żyć w ubóstwie; chodzi o to, by zachować równowagę i umiar w dążeniu do zdobywania dóbr materialnych, a nie czynić z nich życiowego priorytetu. Zarobić dużo pieniędzy, wieść wygodne życie, wcześnie przejść na emeryturę - zdaniem niektórych takie podejście prowadzi do sukcesu, który jednak w ostatecznym rozrachunku nie daje szczęścia ani spełnienia, wywołując poczucie bezsensu życia. "Co z resztą mojego życia? Mam już wszystko, czego pragnąłem, więc co dalej?". Ludzie będący w takiej sytuacji, próbując odpowiedzieć sobie na te pytania, zaczynają zdawać sobie sprawę z bezcelowości i irracjonalności dalszego zarabiania pieniędzy, bo mają ich więcej, niż mogą wydać. Nie potrafią jednak się zatrzymać, bo tylko dążąc do bogactwa, mają poczucie, że istnieją, są ważni i wartościowi.
Znajdują się w błędnym kole - im więcej mają, tym bardziej się boją, że to stracą, a to z kolei pobudza ich do dalszego gromadzenia, co wywołuje jeszcze większy lęk. Nie zakończą tej bezsensownej pogoni, póki nie zwrócą się w stronę wartości pozamaterialnych. Także grecki myśliciel Sokrates, "przyglądając się mnogim towarom wystawionym na sprzedaż", mawiał: "Jak wiele jest rzeczy, których potrzeby nie odczuwam". Uważał, iż "głód jest najlepszym kucharzem [...], człowiek nie potrzebuje wyszukanych napojów, by ugasić pragnienie"1.
Wraz z rozwojem cywilizacji powstaje coraz więcej rzeczy, bez których nie możemy się obyć. Tak przynajmniej wierzymy - jest to efekt skutecznych reklam i manipulacji naszymi potrzebami. Świat, w którym żyjemy, jest z gruntu konsumpcyjny. Brakuje w nim nadrzędnych wartości, dlatego ustalanie priorytetów i życie zgodnie z nimi jest wyrazem dążenia do mądrości. Dawniej, gdy ktoś miał problem i nie potrafił podjąć decyzji, zastanawiał się nad sensem życia, rozmawiał z bliskimi, szedł na spacer lub do kościoła, a teraz świątyniami stały się galerie handlowe. Uproszczenie życia pozwala więcej czasu poświęcać na sprawy, które przynoszą spokój i satysfakcję. Priorytetem może być oddanie rodzinie, wolontariat, zaś dla osób wierzących - służba Bogu. Warto zadać sobie pytania: "Czy to, co robię, uprości moje życie, czy też je skomplikuje? Co zajmuje pierwsze miejsce w mojej hierarchii?".
Niektórzy przyznają, że nie mogą poświęcić wystarczającej ilości czasu na wszystko, czego potrzebują lub czego chcą. Wydaje się, że przyczyną jest brak priorytetów i umiejętności skupienia się na sprawach naprawdę ważnych. Upraszczając swoje życie i eliminując z niego zajęcia i zagadnienia, które nie pozostają w żadnym związku z naszymi wartościami i celami, nauczymy się z gąszczu obowiązków i zadań wyłuskiwać te, które powinny być naszymi priorytetami. W ten sposób mamy szansę stać się ludźmi szczęśliwymi i spełnionymi. Nie zapominajmy jednak, że oprócz priorytetów istnieje także drugi plan: mniej istotne aspekty życia. Te sprawy również wymagają naszej uwagi. Pamiętajmy o odpowiednim umiejscowieniu ich na liście zadań.
Drugim warunkiem niezbędnym do nauki ustalania i trzymania się priorytetów jest gotowość do przyjęcia odpowiedzialności za swoje życie. Osoba odpowiedzialna korzysta z dobrodziejstw daru myślenia, regularnie przeprowadzając wewnętrzny dialog. Priorytety są pięknymi owocami decyzji w zakresie wartości i celów. Odpowiedzialność mobilizuje do podejmowania i kontynuowania wysiłków w każdej dziedzinie życia. To postawa regulująca ludzkie dążenia w aspekcie emocjonalnym, behawioralnym i poznawczym. Rodzi ona harmonijną współpracę ważnych cech: zaangażowania, dyscypliny wewnętrznej, pozytywnego nastawienia.
Jak być odpowiedzialnym? Przyczyną braku odpowiedzialności jest często zaburzenie poczucia własnej wartości czy "zewnątrzsterowność", czyli brak autonomicznego systemu wartości. Osoby "zewnątrzsterowne" nie biorą odpowiedzialności za swoje czyny. Uważają, że ich życie to kwestia przypadku, a nie konsekwencja ich działań. Czy można zatem nauczyć się odpowiedzialności? Moim zdaniem, tak. Sprawdzonym sposobem na wypracowanie w sobie tej cechy są metody autosugestii i wizualizacji, o których więcej opowiem dalej.
Skuteczne jest także otaczanie się ludźmi odpowiedzialnymi, którzy mogą być dla nas przykładem. A jeśli nawet zazdrościmy im tej cechy, co bywa częste, to gdy pozbędziemy się tego uczucia i skupimy się na pozytywnej obserwacji ich odpowiedzialnego działania, możemy się wiele nauczyć. Dobrą metodą jest poznawanie doświadczeń ludzi, którzy właśnie dzięki odpowiedzialności osiągnęli zamierzony cel. Liczy się zarówno osobisty kontakt, jak i zgłębianie biografii.
Kolejną ważną lekcją jest zrozumienie działania zasady przyczyny i skutku. Jeśli uświadomimy sobie, że to krytykanctwo i wygłaszanie niszczących osądów sprawiają, że nasze relacje z innymi kuleją, to będziemy mieć szansę skutecznie je poprawić. Człowiek odpowiedzialny przyjmuje prawdę na swój temat i zgłębia przyczyny swojego zachowania. Oczywiście wymaga to dystansu do siebie i dużej dozy pokory. Niektórzy uważają, że najważniejsze jest mówienie prawdy prosto w oczy. Ich zdaniem taka postawa jest kluczem do szczęśliwego życia. Ale czy rzeczywiście o taką szczerość chodzi?
Przekonanie, że powinno się być bezpośrednim w relacjach z innymi jest oczywiście słuszne, ale są różne sposoby wyrażania opinii i emocji. Nie należy czynić tego w sposób, który może kogoś zranić, poniżyć, wywołać reakcje obronne, smutek czy złość. Wielu mądrych autorów książek podaje receptę: na szczerą rozmowę trzeba znaleźć właściwy moment. W takich książkach możemy przeczytać też, żeby przed wygłoszeniem negatywnej opinii serdecznie pochwalić rozmówcę i przez cały czas okazywać mu przychylność, zachowując łagodny ton. Krytyka zawsze osłabia, zniechęca drugiego człowieka, dlatego warto rozpocząć rozmowę od wskazania swoich wad, uświadomienia mu, że my również w czymś niedomagamy. Taką rozważną postawą łatwiej trafić do czyjegoś serca.
Odpowiedzialność to przejaw mądrości, a mądrość cechuje umiejętność przewidywania reakcji innych na nasze słowa. Stosowanie tych zasad na co dzień świadczy o dojrzałości i odpowiedzialności za siebie i innych. Przecież lepiej jest komuś pomóc, niż pogrążyć go czy zdławić. Życie jest zbyt krótkie na nieporozumienia, lepiej jest więc poświęcić czas na naukę komunikacji niż na ciągłe konflikty. Spróbuj teraz zastanowić się przez chwilę nad własnym życiem i ocenić je z perspektywy zdobytych przed chwilą informacji.
?