VI. Wirtualizacja pamięci i żałoby39
Dzięki sieci pamiętajmy o zmarłych40.
Upowszechnienie elektronicznych mediów, a wraz z nim intensyfikacja globalnej komunikacji zmieniają oblicza polskiej kostuchy. Jak wiadomo od Marshalla McLuhana, medium jest przekazem (środek przekazu wpływa na jego treść). Tak więc sama formuła wirtualnych cmentarzy, ekspresja żałoby na blogach i filmowe relacje z pochówków w Internecie zmieniają toposy polskiej śmierci.
E-cmentarze powstają po to, aby internauci mogli wyrazić swoją pamięć o zmarłych. Opinie na temat sensu istnienia wirtualnych nekropolii są podzielone. Jedni nie mogą się nadziwić ich powstaniu, a jeszcze bardziej korzystaniu z ich oferty. Dla drugich jest to odpowiedź na potrzeby ponowoczesności. Doceniają to zwłaszcza osoby młode, które nie mogą z daleka przyjechać na groby swoich bliskich. Dlatego fundują im internetowe mogiły, przyozdabiane wirtualnymi kwiatami i zniczami. W niektórych wirtualnych nekropoliach można także zamieścić galerię zdjęć umarłego, jego życiorys, księgę pamiątkowych wpisów, a także forum wypowiedzi. Internautów często razi fakt, że ktoś na tym zarabia. A przecież na obsłudze "normalnego" cmentarza także zarabia administracja i wiele firm: kamieniarze, kwiaciarnie, sprzedawcy zniczy, nowi usługodawcy dbający o groby. Internetowe serwisy cmentarne są takie, jaka jest kultura, która je wydała. Najważniejsze, że są i stają się integralną częścią wirtualnego życia. Można je odwiedzać, można fundować naszym bliskim e-nagrobki, można zapalić e-znicze na e-grobach Jana Pawła II, Tadeusza Nalepy czy też Czesława Niemena. Administratorzy internetowych nekropolii zapewniają, że "wirtualne kwiaty są zawsze świeże, a znicze palą się przez wiele miesięcy". Można wskazać na kilka modeli e-cmentarzy41.
Jeden z nich to księga pamiątkowa. Bazę takich e-cmentarzy stanowi wykaz zmarłych osób. Każda z nich ma poświęconą sobie podstronę. Przykładem takiego rozwiązania jest domena www.zaduszki.com. Z poziomu strony głównej przechodzi się do podstrony z bazą danych. Ta składa się z panelu nawigacji oraz wyszukiwarki indeksującej zawartość według nazwisk. Do dyspozycji jest wykaz zmarłych według daty śmierci. Na każdej podstronie wyświetla się 10 nazwisk, w prawym górnym rogu są miniaturowe zdjęcia. Klikając na nazwisko, można przejść do strony poświęconej zmarłemu. Tutaj autorzy przewidzieli miejsce na zamieszczenie fotografii, kluczowych dat, a także epitafium, życiorysu lub innych informacji na temat zmarłego. Portal pozwala również dołączyć plik filmowy i założyć księgę kondolencyjną. Część zawartości można zabezpieczyć hasłem i udostępniać wyłącznie rodzinie lub bliskim. Jednym z ważniejszych elementów serwisu jest możliwość zapalenia symbolicznej świeczki. Dostęp do serwisu jest wolny. Wprowadzenie nazwiska zmarłego do bazy danych wymaga bezpłatnej rejestracji. Płaci się natomiast za zapalenie świeczki. Autorzy strony samodzielnie ją uzupełniają o znane i popularne postaci. Można tutaj zapalić wirtualną świeczkę Janowi Twardowskiemu, Markowi Grechucie czy Stanisławowi Lemowi. Strona powstała w 2000 roku i obecnie jest na niej ponad 2785 grobów42.
Innym modelem wirtualnego cmentarza jest animowana nekropolia. Ten model cechuje rozbudowana grafika i zastosowanie animacji komputerowych. Dzięki temu strony te znacznie silniej oddziałują na wyobraźnię i emocje. Bardzo rozbudowany serwis z całym bogactwem różnorodnych opcji reprezentuje Wirtualny Cmentarz. Jest to strona opracowana w stylu gotyckim. Wędrówkę po niej rozpoczyna się, stojąc przed bramą główną, nad którą fruwają czarne ptaszyska. Po prawej stronie zamieszczono niewielkie wejście do wirtualnego cmentarza dla zwierząt. Po kliknięciu na bramę główną rozlega się muzyka i skrzypienie bramy. Program przenosi użytkownika pod tablicę informacyjną. Jest to centrum nawigacji po całym cmentarzu i usługach. Służy temu rozbudowana wyszukiwarka, która ułatwia znalezienie właściwej kwatery i sklepu internetowego. Cmentarz jest podzielony na część zwykłą i katakumby. Wirtualnego pochówku można dokonać w jednym z sektorów cmentarza: komunalnym, wyznaniowym (poszczególne religie), wojskowym, dziecięcym i specjalnym. Ten ostatni obejmuje osoby, które zmarły śmiercią samobójczą, zginęły w wypadku, i sławnych ludzi, jak Jan Paweł II i Tadeusz Kantor. Osoba odwiedzająca poszczególne groby może wybrać porę dnia (dzień, noc) i pogodę (bez opadów, deszcz, śnieg, burza). Wprowadzenie nowej kwatery jest odpłatne, podobnie jak wybór nagrobka, zapalenie znicza czy też złożenie wirtualnych kwiatów. Strona powstała w 2006 roku i obecnie posiada ponad 1112 grobów43. Inne możliwości serwisu to rezerwacja miejsca na cmentarzu oraz autorski nagrobek (spoza szablonów dostępnych w sklepie). Ponadto przy stronie prowadzone jest forum, na łamach którego poruszane są rozmaite tematy związane ze śmiercią.
Podobną formułę oferuje portal www.nekropolia.pl. Zasadniczymi elementami tego serwisu są baza danych wraz z wyszukiwarką oraz możliwość dodawania nagrobków i zapalania zniczy. Do elementów graficznych należy mapa cmentarza. W lewym panelu nawigacji wyświetla się informacja o lokalizacji i liczbie wolnych miejsc w danej alei. Po najechaniu kursorem myszki na wybrany nagrobek pokazuje się on w powiększeniu. Po kliknięciu przechodzi się do podstrony poświęconej wybranej osobie. Tu jest możliwość zapalenia znicza i dodania wpisu do księgi kondolencyjnej, a na dole strony widnieje statystyka informująca o liczbie wizyt i zapalonych zniczy. Autorzy nie podają daty utworzenia strony. Zamawianie grobów, zapalanie zniczy i dokonywanie wpisów do księgi pamiątkowej jest bezpłatne.
E-cmentarz Miejsca Pamięci ma styl klasycystyczny. Kliknięcie otwiera bramę, a w tle rozlega się kojąca muzyka w stylu New Age (monorytmiczna, z włączeniem odgłosów przyrody, w tym wypadku śpiewu ptaków). Lista zmarłych obejmuje ponad 1074 osób44. Jest tu wiele znanych nazwisk pisarzy (Krzysztof Kamil Baczyński, Stefan Żeromski), aktorów (Kalina Jędrusik), piosenkarzy (Marek Grechuta), postaci historycznych (Tadeusz Kościuszko). Po kliknięciu na nazwisko przechodzi się do strony poświęconej zmarłemu. Są tu wyświetlane na zmianę życiorys i nagrobek, którym w niektórych przypadkach jest zdjęcie realnego grobu. Obok znajdują się zachęty do zapalenia znicza, złożenia kwiatów, zamieszczenia wpisu kondolencyjnego, listu lub modlitwy, dodania zdjęcia. Wstawienie nowego nagrobka jest bezpłatne, a opłatę wnosi się za zapalenie znicza i złożenie kwiatów. Administratorzy proponują również usługę opieki nad grobem (uprzątnięcie pomnika, usunięcie starych zniczy i kupienie nowych, zwiędłych kwiatów, odśnieżenie nagrobka, zrobienie zdjęć przed uprzątnięciem grobu i po).
Jeszcze inny model e-cmentarza to wirtualne filie realnych nekropolii. Coraz więcej z nich ma swoją stronę w Internecie. Takie serwisy poza adresami, telefonami, godzinami otwarcia itp. czasami oferują wyszukiwarki kwater. Przykładem takiego rozwiązania może być strona cmentarza żydowskiego przy ulicy Okopowej w Warszawie. Cmentarz żydowski w Mińsku Mazowieckim na swojej stronie internetowej zamieszcza interaktywną mapę. Klikając na wybrane sektory, użytkownik trafia do poszczególnych mogił, których zdjęcia dostępne są na stronie. Obok fotografii jest zapisane imię i nazwisko zmarłej osoby, data śmierci i epitafium, jeżeli takowe istnieje. Internetowe strony realnych cmentarzy nie umożliwiają użytkownikowi dodawania kwater ani zapalania wirtualnych zniczy. Natomiast często można znaleźć odpłatne usługi opieki nad grobami (czyszczenie, zapalanie zniczy, wyłożenie kwiatów etc.). Zamówienia można składać przez Internet. Zazwyczaj wykonawca po wykonaniu usługi wysyła do zleceniodawcy zdjęcia.
Następny model wirtualnych miejsc pochówku to e-cmentarze dla zwierząt. Administratorzy jednego z nich piszą:
Niewielu w historii ludzkości doczekało się nieśmiertelnej pamięci. Liczba zwierząt, o których przetrwała pamięć, jest wręcz znikoma. O ile wykształciła się tradycja stawiania pomników ludziom, o tyle ciągle nie ma zwyczaju upamiętniania zmarłych zwierząt. Niektóre z nich odegrały w naszym życiu większą rolę niż niejeden człowiek i dlatego należy ich byt upamiętnić na wirtualnym cmentarzu. Miejscu, który będziemy mogli odwiedzać i które przetrwa granice naszej ludzkiej pamięci. Wirtualny nagrobek dla naszego zwierzaka jest graficzną oprawą danych wprowadzonych do bazy cmentarza. Może to być prosta tablica pamiątkowa lub też wyjątkowa kompozycja wsparta pracą grafika - cmentarz typu VIP (Wirtualny Cmentarz [1]).
Założenie grobu jest bezpłatne, ale w przypadku wersji dla VIP-ów opłata wynosi co najmniej 300 zł. Zapalenie znicza kosztuje od 9 do 50 zł, w zależności od czasu, przez jaki ma on płonąć. W podobnej cenie są wirtualne kwiaty45.
E-cmentarze dla zwierząt wykorzystują te same narzędzia programistyczne co ludzkie cmentarze wirtualne. Zmienia się jedynie zawartość merytoryczna. Autorzy strony www.dognet.pl oferują użytkownikom wyszukiwarkę, dość obszerną bazę danych wraz z wpisami, a także wirtualny ogród. Miejsca pochówku są podpisane i oznaczone kwiatkami. Najechanie myszką na kwiatek wywołuje link do podstrony poświęconej danemu zwierzęciu. Dodanie wirtualnego kwiatka jest bezpłatne i możliwe po zarejestrowaniu się w serwisie. Odpłatne jest natomiast zapalenie świeczki. Witryna http://teczowy-most.pl/ prezentuje zestawienie podstron upamiętniających różne gatunki zwierząt. To nie tylko psy, koty, ale i króliki, gryzonie (liczne chomiki i świnki morskie), gady (żółwie, węże), ptaki domowe, konie, rybki, a nawet krab i lis.
Kolejny przykład takiego cmentarza stanowi witryna funkcjonująca pod adresem www.cmentarz-zwierzat.pl. Jest to strona internetowa realnego cmentarza dla zwierząt. Ale znajduje się na niej również cmentarz wirtualny. Na głównej stronie zamieszczony jest do niego odnośnik, po kliknięciu przechodzi się do galerii zdjęć całego cmentarza i poszczególnych kwater. Na stronie nie ma wyszukiwarki, możliwości zapalania zniczy ani innych opcji, które oferują podobne serwisy. Jest to prosta internetowa wizualizacja świata realnego. Wirtualne cmentarze dla zwierząt są znacznie popularniejsze w krajach zachodnich. Zaczynają powstawać również zupełnie nowe twory, jak cmentarz uczuć (miłości, przyjaźni, zaufania), nałogów, nieudanego pierwszego razu, wiary.
Do niedawna rodzice, którzy utracili swoje dzieci jeszcze przed ich narodzeniem albo tuż po narodzeniu, nie mieli szansy na realny grób swojego dziecka, z racji na skomplikowane procedury. Zdarzało się nawet, że nie mieli szansy na pożegnanie z nim. Z tej potrzeby zaczęły powstawać strony, blogi, a potem serwisy, na których osieroceni rodzice umieszczali symboliczne nagrobki i epitafia swoich dzieci. Jeden z takich serwisów funkcjonuje w portalu Republika Dzieci.
Istnieją również wirtualne pogrzeby. Na Zachodzie uczestnictwo w pochówku on-line jest już w zwyczaju. Na polskich stronach filmy z pogrzebów można znaleźć pod hasłem "ku pamięci". Gdy agencje informacyjne podały pierwsze wiadomości o śmierci Grzegorza Ciechowskiego, w Internecie odbywał się wirtualny pogrzeb muzyka. Na oficjalnej stronie zespołu Republika pojawił się portret Ciechowskiego przepasany czarną wstęgą. Piotr Milewski i Piotr Baryłka, twórcy serwisu, zapalili muzykowi wirtualne znicze. "Zostańmy, pamiętajmy i kochajmy Grzegorza. Nim już opiekują się te najlepsze z możliwych aniołów" (Kowalczyk 2002) - napisała na stronie Kasia P. Witrynę odwiedzali również fani Republiki i Obywatela G.C., którzy na stałe wyjechali z Polski. "W Niemczech, gdzie mieszkam od dziesięciu lat, nikt o Ciechowskim nie słyszał. Tylko w Internecie mogłem wyrazić swój ból i podzielić się nim z tymi, którzy cenili twórczość tego człowieka" - opowiada Paweł Zagórski z Kolonii (Kowalczyk 2002).
W fenomenie wirtualnych cmentarzy najważniejszy wydaje się wymiar pamięci. Kilka z nich ma pojęcie pamięci w nazwie: Miejsca Pamięci, Wirtualny Park Pamięci, Pamiętajmy, Wirtualny Nekrolog "Ku Pamięci". Więc nie tylko znak, ale i miejsce. Założyciele Miejsc Pamięci piszą:
Oddać hołd zmarłym przodkom, krewnym, znajomym - jakże często ten święty ludzki obowiązek jest trudny do spełnienia. W natłoku codziennych spraw brakuje nam czasu, by choć na chwilę odwiedzić miejsca pochówku naszych bliskich. Ten serwis powstał po to, abyśmy mogli w nowoczesny sposób uczcić pamięć tych, którzy odeszli. To tu możemy złożyć kwiaty, zapalić znicze, napisać i "wysłać" listy. Stworzone przez nas w wirtualnym świecie Miejsca Pamięci będą odwiedzane codziennie przez tysiące ludzi, więc wspomnienie o naszych przodkach będzie istnieć tak długo, jak długo będzie funkcjonować pamięć ludzka. Nasi bliscy zasługują na to, by myśl o nich trwała wiecznie - zbudujmy im godne Miejsca Pamięci (Miejsca Pamięci [1]).
Administratorzy Wirtualnego Cmentarza apelują:
Żyjemy tak długo, jak żyje pamięć o nas. Pomyśl o swoich przodkach, zastanów się, co o nich wiesz. Czy znasz ich imiona, czy wiesz, kiedy żyli, co robili, jakimi byli ludźmi? Niewiele osób potrafi odpowiedzieć na te pytania. Nie oznacza to jednak, że pamięć o nich umarła. Historię tworzą ludzie, o których pamięć należy zachować dla przyszłych pokoleń. Na tym cmentarzu, w wirtualnym świecie, przetrwamy do końca dziejów ludzkości dzięki Internetowi, który przechowa informacje o nas i naszych bliskich (Wirtualny Cmentarz [2]).
Wirtualne nagrobki nie są tylko znakami, czy jak pisał Michel Dansel, "protezami pamięci" (Dansel 1976, 13). Indywidualne pamięci zostają poddane projekcji w przestrzeń medialną, ale zobiektywizowaną, uwiecznioną, potwierdzoną intersubiektywnie. "Śmierć jest zjawiskiem nieuniknionym. Bliscy zbudują zmarłym groby, pomniki, tablice. Nasz Cmentarz daje możliwość wizualizacji pamięci w formie grobów i epitafiów, jak i możliwość zapalenia świeczki czy złożenia kwiatów, co jest dowodem pamięci o bliskich, którzy umarli" (Wirtualny Cmentarz [2]) - informują prowadzący serwis Wirtualny Cmentarz.
Nieśmiertelność stworzona zostaje przez projekcje pamięci. Jak przekonująco pokazał Urbain (2002), to nie grób, ale pomnik, rzeźba nagrobna odsyła do treści, wypełnia pustkę. Przedmiot funeralny - powiada Urbain - "posiada cudowną moc oznaczania" (Urbain 2002, 321). Przedmiot funeralny, "w którym skupiły się różnorakie projekcje" (Urbain 2002, 322), jest równie rzeczywisty.
O ile pomnik cmentarza w świecie rzeczywistym uosabia pamięć zbiorową, zobiektywizowaną, o tyle wirtualne miejsca są archiwami pamięci indywidualnych, subiektywnych wspomnień, szuflandiami46 pełnymi zdjęć, listów. Najlepszym przykładem szuflandii jest Wirtualny Nekrolog "Ku Pamięci", posiadający działy: zdjęcia, filmy, muzyka.
Charakter owej pamięci, do której apelują administratorzy wirtualnych cmentarzy, możliwość jej potwierdzania w dowolnym momencie, o czym również świadczą wpisy w nocy (zniesiony jest tu zakazany czas odwiedzin na cmentarzu), ma jednak głębszy, ewokatywny charakter. Proponuję odczytać wirtualne zapisy nie przez pryzmat platońskich rozważań na temat dobroczynnego lub szkodliwego wpływu pisma na pamięć, ale w kontekście teorii nierozróżnialności w archaicznej ontologii. W ten sposób o używaniu imienia pisze Jean-Thierry Maertens:
Zakaz używania imienia w społecznościach prymitywnych, awans tego imienia z woli barbarzyńców oraz ludzi cywilizowanych - jaka przemiana kryje się za tą różnicą? Pojawienie się pisma wraz z ideologiami metafizycznymi, a także sposobami produkcji, za które pismo jest odpowiedzialne. Zapis piktograficzny, stosowany przez ludy barbarzyńskie, jak też w Chinach i w Egipcie, służy w istocie pośmiertnemu zachowaniu jestestwa w takim stopniu, w jakim zostaje zachowane signifiant, które daną osobę nazywa i reprezentuje; między znakiem a jego desygnatem istnieje takie powiązanie, iż reprodukcja tego pierwszego po śmierci tego ostatniego musiała zrodzić ideę nieśmiertelnej duszy, co najmniej równie długowiecznej jak signifiant jej imienia. Taką wymowę miało, jak widzieliśmy, kaligrafowanie imienia zmarłego na specjalnej tabliczce, stosowane w cesarstwie chińskim, utwierdzające zmarłego w nieśmiertelności, jego rodzinę zaś w ekonomicznej więzi. Taką też wymowę ma funeralne pismo egipskie, reprodukujące imiona zmarłych bogów, ażeby zapewnić wieczne trwanie, i zniekształcające dookoła danego imienia wszystkie te przedstawienia istot ludzkich lub zwierząt, które mogłyby okazać się dla niego niebezpieczne [...]. Na pozór pismo fonetyczne jest w mniejszym stopniu oparte na owym powiązaniu i znak wydaje się łatwiejszy do oddzielenia od desygnatu, występuje tu bowiem tylko reprodukcja dźwięku bez obrazu, ale towarzysząca pismu metafizyka i stosowane sposoby produkcji zapewniają w tym względzie nie mniejszą skuteczność (Maertens 2002, 271).
Wspomniane tu "ideologie metafizyczne" wyjaśnia praca Joanny Tokarskiej-Bakir (2000) na temat kultury ludowej. Tak autorka pisze o wpisach do Księgi łask w Kalwarii Pacławskiej:
W zapisie pątnika P. pojawiły się, jak widać, trzy wątki znane z Platona: (1) wątek uwiecznienia, w jakie pismo wyposaża przemijające rzeczy, (2) charakterystycznego dlań uprzedmiotowienia tego, co chwilę wcześniej wcale przedmiotowe nie było, i (3) będącego jego konsekwencją wyobcowania tekstu (a raczej "rzeczy" owego tekstu) z jego "życiowego" kontekstu. Nie jest to jednak wszystko, co da się powiedzieć o piśmie i jego roli w kalwaryjskiej Księdze łask. Co zostało pominięte? Pominięta została cała istota rzeczy. Wpis "prawdziwego pątnika" pojawia się w Księdze łask co kilka stron [...]. Analiza "tematyzująca" zapoznaje istotę rzeczy, która w rzeczywistości żadnym "tematem" nie jest - jest bowiem rematem. [...] Osobliwości podpisu w kalwaryjskiej Księdze łask stanowią zapowiedź sakralnego - bytowego wymiaru pisma, imienia i słowa. Wymiar ten otwiera się z chwilą, gdy uświadomimy sobie pierwotny związek pisma i jego desygnatu, a także "magiczny" związek rzeczy i słowa. Związek ten najbardziej wyraziście rysuje się w imieniu (podpis!), w owym słowie par excellence. Koncepcja, którą spróbuję wyłuszczyć w niniejszym rozdziale, wychodzi właśnie od bytowej ("rzeczowej") wartości słowa w kulturach archaicznych, od nienaruszalnego związku słów i rzeczy (a raczej słów=rzeczy), wciąż rozpoznawalnego w głębokich warstwach kultury współczesnej. Ten związek i fundująca go substancjalistyczna ontologia (ze względu na wyraźną ontologizację języka i pisma w kulturze żydowskiej, emblematycznie można by ją nazwać "żydowską") odzwierciedla się następnie w sposobie myślenia o piśmie. Także i ono nabywa wartości bytowej (Tokarska-Bakir 2000, 134-137).
Taką funkcję ma zanikająca jednak praktyka zamawiania mszy za zmarłego, w której najważniejsze (i mające magiczny charakter) było wielokrotne wymawianie podczas liturgii imienia nieżyjącej osoby (Maertens 2002, 270). Analizowane przeze mnie wpisy mają więc funkcję ewokowania zmarłych ludzi i zwierząt. Bogata ikonografia, owe albumy zdjęć zamieszczane na cmentarnych stronach wspomagają tę funkcję, gdyż są współczesną formą piktogramów w starożytnych językach.
Przez swoją specyfikę i jej wykorzystanie toposy te stają się rodzajem zaświatów. Są to zaświaty interaktywne, pozwalają na komunikację ze zmarłymi. Medium, jakim jest wirtualna rzeczywistość cmentarzy, blogów, zapisanych pogrzebów, nagromadzonych wspomnień o zmarłych, staje się nowego rodzaju transcendencją. Jeden z cmentarzy wręcz nazywa się Wirtualne Niebo. Wejście na stronę główną portalu Tęczowy Most poprzedzone jest następującym wprowadzeniem:
Ta część nieba nazywana jest Tęczowym Mostem. Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś, kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most. Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi mali przyjaciele mogą bawić się i biegać razem. Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca; jest im ciepło i przytulnie. Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare, powracają w czasy młodości i zdrowia; te, które były ranne lub okaleczone, są znów całe i silne, takie, jakimi je pamiętamy, marząc o czasach i dniach, które przeminęły. Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem: każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby, która pozostała po tamtej stronie. Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy są skupione, jego spragnione ciało drży. Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają się wciąż prędzej i prędzej. To ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy ty i twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie, obejmujecie się w radosnym połączeniu, by nigdy już się nie rozłączyć. Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na twoją twarz, twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb; patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela, który na tak długo opuścił twe życie, ale nigdy nie opuścił twego serca. A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem... (Tęczowy Most).
Najbardziej przekonujący trop prowadzący do tego rodzaju oglądu to listy pisane do zmarłych. Tak o swoim przedsięwzięciu zapewniają administratorzy cmentarza Miejsca Pamięci:
Jako jedyny serwis na świecie oferujemy Państwu możliwość napisania i wysłania listu lub modlitwy. Polecamy Państwu tą [!] nową usługę, gdyż jak wiemy z doświadczenia, słowa, które nie zostały powiedziane wcześniej, tkwią w sercu "jak lodowa igła", a list czy modlitwa mogą pomóc "igłę" tą [!] rozpuścić...
Napisany tekst jest chroniony tajemnicą korespondencji i w czasie wysyłania "przykryty" jest jednolitym szablonem - po wysłaniu jego treść znika, nie jest nigdzie zapisywana. Treść listu znają tylko piszący i adresaci (Miejsca Pamięci [2]).
Można również zawczasu przygotować korespondencję "z tamtej strony": "Oferujemy usługę polegającą na rozesłaniu pośmiertnego e-maila. Wiadomość wraz z załącznikami może trafić do rodziny, przyjaciół czy wrogów już po śmierci nadawcy. Klienci chcący skorzystać z pośmiertnego e-maila muszą podpisać odpowiednie dokumenty. Wskazują w nich wiarygodną osobę, która poinformuje firmę o śmierci jej klienta. Po zweryfikowaniu informacji wyślemy na wskazane adresy przygotowany wcześniej list" (Zaduszki.com) - informują właściciele portalu Zaduszki.com.
Również tworzone tak zwane profile zmarłych, wokół których powstają mikroświaty wspomnień, zapisów fotograficznych i filmowych, to fantazmaty zaświatów. Jeden z internautów zauważa:
Jest coś niesamowitego, kiedy czyta się blog osoby, która już umarła. Zwłaszcza, jeśli zaczęła go pisać na dłuższy czas przed swoim odejściem. Bywa, że są to zapiski bohaterskiego zmagania się ze straszną chorobą, ale bywa też i tak, że pisząc, notka po notce, właściciel nie miał pojęcia, że wkrótce zginie, i wpisy urywają się nagle. Dokładnie jak w realnym życiu. Podobnie rzecz ma się z profilami w różnych serwisach. Jeśli internauci mają możliwość dowiedzenia się, że właściciel odszedł na zawsze, i mogą nadal dopisywać swoje komentarze, pojawia się wiele wpisów, wspomnień i zapewnień o smutku. Ludzie reagują naturalnie i chcą mieć możliwość pożegnania się z daną osobą, choćby wirtualnie. W serwisach społecznościowych oprócz profili zmarłych osób, założonych jeszcze przez właścicieli, pojawiają się też - zwłaszcza w Naszej-Klasie - profile, które powstały po ich śmierci. Zakładają je najbliżsi, aby poinformować w ten sposób szerszy krąg znajomych osoby umarłej, aby móc wyrazić swój smutek i podzielić się nim z innymi. Nieraz potrzeba uzewnętrznienia tego bólu jest tak wielka i od tak dawna doświadczana, że odnaleźć można profile osób, które umarły kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat temu. Ludzie tworzą profile osób umarłych i w taki sposób przeżywają swoją żałobę, tęsknotę i smutek. Psychologowie na pewno powiedzieliby, że dzięki temu uwalniają się od tych uczuć i mogą lepiej pogodzić się z rzeczywistością (Śmierć w sieci).
Wirtualne zaświaty różnią się od zaświatów tradycyjnych. Są one poddane kontroli, interaktywne, można je bez końca konstruować, dodawać do nich coś od siebie, są bardziej dostępne, pod ręką, wystarczy kliknąć w ekran, żeby się w nich znaleźć. Wirtualna transcendencja wpisuje się w ponowoczesny pejzaż kultury. Jest ona wiecznie niedokończonym projektem, który trzeba konstruować, jest brikolażem, nad którym pracują kolejni majsterkowicze korzystający z tego, co mają pod ręką: fragmentarycznych wspomnień, odnalezionych zdjęć, zrobionych przypadkowo filmów. Styl patetyczny sentymentalnych wspomnień za chwilę ustępuje miejsca stylowi zwykłemu, żargonowi młodzieżowemu, żartowi, są wpisy lapidarne i krasomówcze. Jest tu też obfitość symulakrów: od zdjęcia nagrobka, który staje się wirtualnym znakiem-grobem, po mnożenie kopii: niektórzy (sławne postaci, ale też osoby i zwierzęta szczególnie gorliwych żywych) mają po kilka wirtualnych grobów.
Wirtualny Park Pamięci (nekropolia.pl) posiada szczególnie rozbudowany dział "Historie", w którym zamieszczane są listy żałobników. Znajdują się tam opowieści o walce z chorobą, o nagłych wypadkach. Wiele jest listów kierowanych do nieżyjących. Są one bardzo osobiste, intymne, pełne tęsknoty, żalu, niepogodzenia się ze śmiercią, wyrażanego pytaniem "dlaczego?". Przejmujące listy pisane do zmarłych dzieci zbiera cmentarz Światełka Republiki Pamięci. Zamiast ikon grobów są tu fotografie aniołków.
Są osoby, które piszą listy do siebie w imieniu zmarłej osoby. W ontologii ludowej nie dziwi taka opcja. Jak pisze Joanna Tokarska-Bakir:
W magii i religii imię zapisane to szczególnego rodzaju podpis, utajony autograf bytu. Ktoś, kto zdoła go odczytać, może "działać w imieniu", co znaczy, że przysługuje mu władza, "w imieniu" której podpis zostaje złożony. Dlatego zapisowi imion najbardziej przysługują dwie formy gramatyczne: pierwsza osoba czasownika albo wołacz czy też tryb rozkazujący. Najstarsze greckie teksty pisane mówią w pierwszej osobie: "jestem grobem", "jestem nagrobkiem" (Tokarska-Bakir 2000, 154-155).
Wpisy na e-cmentarzach swoją bezpośredniością w wyrażaniu straty stają się niezwykle wzruszającym przykładem poezji ludowej:
Bąbelek
[...]
zawsze pozostaniesz w naszych serduchach, kochanie (Światełka Pamięci).
Błądzia - jeden z najukochańszych zwierzaków, jakie miałam... nie jest psem, ale była i jest moją częścią duszy... Nigdy nie zapomnę, jak mnie kochała, i nie mogę się doczekać, kiedy przekroczymy razem tęczowy most i zawsze będziemy razem... Nie zapomnę cię nigdy i dziękuję ci za to, co dla mnie zrobiłaś, kochana Błądziu.
Mała transcendencja, jakby może powiedział Thomas Luckmann, bo odsyłająca do ziemskich wspomnień i zapisów, puchnie od nadprodukcji komentarzy do komentarzy, nowych rekwizytów: dodawanych zniczy, wiązanek listów, kondolencji. Tak zmutowana transcendencja nie określa, co nas czeka, tylko zaprasza, by bez końca wyrażać siebie.
Powstało już wiele opracowań podkreślających rzeczywiste funkcjonowanie w wirtualnej przestrzeni, zwane teleobecnością. Wirtualna rzeczywistość jest realnością samą w sobie. "Gra idzie, zatem o to, aby sam środek przekazu stał się przezroczysty, tylko wtedy iluzja rzeczywistości staje się w pełni osiągalna" (Burszta 1999, 33). Wirtualne cmentarze mają więc niejako ontologiczny, analogiczny do cmentarzy w realu aspekt. Naturalizacji dokonuje się środkami graficznymi, nazwami i apelami wirtualnych cmentarzy. Nazwane są one Parkiem, Rajskim Ogrodem, Ogrodem Psiej Szczęśliwości. Strony animowane dają złudzenie pokonywania przestrzeni (przez otwierające się bramy, przemierzanie alejek, schodzenie po schodach do katakumb). Autorzy Wirtualnego Cmentarza tworzą fantasmagorie gotyckiego cmentarza za skrzypiącą bramą, starym murem, katakumbami i towarzyszącą temu burzą z piorunami.
Wirtualna transcendencja przypomina nasze cienie. Jest przede wszystkim wyrazem żalu, tęsknoty, czasem gniewu, wspomnień, a więc różnych ekspresji żałoby. Spowiedników i pocieszycieli zastąpiła wirtualna społeczność, zwana doniośle: forum. Bohaterem tych narracji nie jest już "twoja śmierć" (Ari?s 1989), ale żałoba przeżywana indywidualnie, dla której znalazło się wreszcie miejsce na zamanifestowanie, podzielenie się z innymi. Zdjęte zostaje z żałoby nowoczesne odium: "weź się w garść". Tu jest zachęta do grzebania we wspomnieniach, odszukiwania zdjęć. Terapeutyczno-emancypacyjny potencjał wirtualnych zaświatów oswaja śmierć. Staje się ona wydarzeniem publicznie przeżywanym, podzielanym, komentowanym. Tu jest miejsce na żałobę i jej indywidualny ton: zamiast kiru opowieść, okruchy wspomnień. Tu łatwiej wylać - choćby wirtualną - łzę.
Wirtualne cmentarze upubliczniają śmierć. Są miejscami publicznymi pod wieloma względami. 1. Istnieją w ramach nie tyle pewnej instytucji (chociaż i tak można nazwać zarządców cmentarza wraz z ich stroną), ile pewnego przedsięwzięcia przeznaczonego dla klientów. 2. Jest to przestrzeń otwarta dla każdego, nie ma ograniczeń w odwiedzaniu tych miejsc. 3. Cechuje je radykalny egalitaryzm. Obok wielkich postaci leżą zupełnie nieznane. 4. Mają charakter performatywny (Santino 2006, 9), zachęcają, aby każdy odwiedzający dodał coś od siebie: znicz, kwiaty, kondolencje. Addytywny charakter cyberprzestrzeni tutaj wyraża się w stale rosnących stertach listów komentujących zdarzenie.
Jak pisał Walter (1996a, 20), celem żałoby nie jest, jak uważano we wcześniejszych teoriach, praca z emocjami, uwolnienie się od przywiązania do zmarłego, ale znalezienie dla niego nowego miejsca we własnej biografii. Dokonuje się to przez proces społeczny: komunikację z innymi, w których renegocjowane jest znaczenie zmarłego w życiu żałobnika. Dawne rytuały stały się jałowe, pozbawione treści. Zostały one zastąpione przez potrzebę dyskursu. Nowe ujęcie żałoby jest ugruntowane w teorii tożsamości Giddensa (2001). Żałoba jest częścią autobiograficznego imperatywu: nigdy niekończącej się refleksyjnej konwersacji z sobą i innymi, poprzez którą jednostka konstruuje sens wydarzeń. Jednocześnie współczesna kultura utrudnia ten proces. Inni stali się niedostępni z powodu zaniku więzi wielopokoleniowych rodzin, separacji różnych sfer życia (a więc separacji różnych kręgów znajomych), mobilności społecznej, sprzyjającej rozproszeniu znaczących innych. Tabuizacja żałoby jeszcze bardziej pogłębia izolację osoby osieroconej. Wysiedlenie z tradycji, miejsca, więzi ze znaczącymi innymi pozostawia przestrzeń do szukania nowych sposobów żałobnej konwersacji. Dlatego Internet, jako medium komunikacyjne, stał się niezwykle poręcznym narzędziem kommemoratywnej narracji. Charakterystyczne dla cyberprzestrzeni skrycie narratora ułatwia mu zadanie bezpośredniej ekspresji intymnych przeżyć i opisu wydarzeń. Jednocześnie właśnie internetowa komunikacja kommemoratywna, podobnie do dawnych wpisów w księgach łask w kultowych ośrodkach, jest potrójnym mediatorem. Wpisy pośredniczą "między niepamięcią o rzeczach niezapisanych i pamięcią, której jest symbolem" (Tokarska-Bakir 2000, 134). Dzięki szczegółowej narracji o tym, kim był zmarły, jakie relacje łączyły go z osobą piszącą, traumatycznej walce z chorobą i umieraniu bliskich, osoba pisząca poddaje obiektywizacji i urefleksyjnieniu wydarzenia, przeżycia, spogląda na dokonany przez siebie zapis również jako czytelnik. Wreszcie spełniony jest warunek komunikacji z innymi. Jednostka ma poczucie podzielenia się z innymi, a często dostaje potwierdzenie tego w formie kondolencyjnych komentarzy oraz w postaci symbolicznej: zapalonych przez innych wirtualnych zniczy.
Konstruowanie i wizytowanie memoriałów polskich i światowych stron internetowych zmienia kulturowy charakter pośmiertnych rytuałów. Cybernetyczna komunikacja ze zmarłymi kreuje nowy wizerunek śmierci w kulturze. We wszystkich wirtualnych cmentarzach brak jest elementu wanitatywnego. Tu, jak sami zarządcy zapewniają, kwiaty są zawsze świeże, a znicze palą się zależnie od zaplanowanego czasu (wniesionej opłaty). Grobowce nie zarastają mchem, nie murszeją, nie ma jesiennych liści do zgarniania przy corocznych porządkach. Zatrzymane w kadrach wspomnienia trwają zobiektywizowane i upublicznione w zamieszczonych zdjęciach, gdzie zmarli znowu są wśród nas.
Za podstawowe znaczenie wirtualnych cmentarzy uznałam ich trzy funkcje: autorefleksyjną, komunikacyjną i ewokatywną. Żałoba w późnej nowoczesności domaga się autorefleksji, która następuje dzięki zobiektywizowanym na ekranie narracjom. Będąc częścią tworzenia refleksyjnej autobiografii, spełnia potrzebę konstruowania sensu traumatycznych wydarzeń. Jest ona też formą komunikacji z innymi, potwierdzaną przez dodawane komentarze, znicze i kwiaty. W dobie późnej nowoczesności Internet otwiera możliwość tworzenia komemoratywnych narracji, upubliczniania ich i znajdowania ich potwierdzenia ze strony innych. Jednocześnie "ustny" (Tokarska-Bakir 2000) charakter Internetu, jego otwarcie na potoczne sformułowania, "od serca", sprzyjające bezpośredniej narracji żałobnej, oraz towarzysząca temu przestrzeń dla ikonografii są formą ewokowania zmarłych, tworzenia poczucia ich kontynuowanej obecności w wirtualnych, kurczących się zaświatach.
39 W rozdziale wykorzystuję swój artykuł (Kubiak 2010).
40 Motto przyświecające jednej ze stron wirtualnych cmentarzy.
41 Korzystam tu z typologii zaproponowanej przez Piotra Stefańskiego (b.r.).