Taylor Swift
Wokalistka, autorka piosenek, aktorka
West Reading, Stany Zjednoczone, 1989
Dziewczynka, która pisała piosenki w swoim pokoju, teraz jest gwiazdą popu z milionami fanów.
"Ludzie nieraz mnie zawiedli, ale na muzykę zawsze mogę liczyć".
Uważam, że szczęście jest w nas. To coś, co odnajdujemy wraz z naszym prawdziwym "ja". Nie wierzysz mi?
Gdybyś mogła zobaczyć stare nagrania wideo z mojego dzieciństwa, pewnie nieźle byś się uśmiała. Na jednym z nich mam trzy lata, zaczepiam na plaży obcych ludzi i mówię: "Dzień dobry, jestem Taylor, zaśpiewam wam piosenkę z Króla Lwa". Na innym siedzę przy pianinie na kolanach babci Marjorie i z zapamiętaniem uderzam w klawisze. Babcia była sopranistką, miała niezwykły głos i koncertowała na całym świecie. Do dziś za nią tęsknię.
W dzieciństwie otaczały mnie muzyka i poezja. Słuchałyśmy z mamą jej ulubionych utworów rockowych i muzyki country, a ja zaczytywałam się baśniami i powieściami przygodowymi. Chłonęłam dźwięki, słowa, rymy i rytmy, jakby to były zaklęcia, a ja odtwarzałam je raz po raz, śpiewając. Mieszkałam na farmie, która sama w sobie była dość magiczna. Moi rodzice zajmowali się uprawą choinek, a na co dzień towarzyszyli mi mój brat, co najmniej trzy koty oraz kucyk o imieniu Ginger. Śpiewanie i pisanie tekstów było dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Wieczorami zamykałam się w pokoju, siadałam na łóżku i otwierałam pamiętnik, w którym opisywałam swoje uczucia i to, czego się nauczyłam.
Pierwszą piosenkę, Lucky You, napisałam w wieku 12 lat. Pewnie cię nie zdziwi jej temat: opowiada o dziewczynce, która marzy, że pewnego dnia muzyka pozwoli jej zwiedzić świat.
Nie mogłam się doczekać, by zrealizować to marzenie. Moje marzenie. Na szczęście rodzice we mnie wierzyli i zdecydowali, że przeprowadzimy się w okolice Nashville, stolicy muzyki country. Na miejscu jeździłam z mamą od wytwórni do wytwórni i, tak jak dawniej na plaży, wchodziłam do biura i mówiłam: "Dzień dobry, jestem Taylor. Chcę podpisać kontrakt na płytę. Proszę o telefon". Na ladzie zostawiałam demo z moimi coverami.
Telefon milczał, ale nie traciłam ducha.
Skupiłam się na dopracowaniu moich występów na lokalnych festiwalach i konkursach talentów. Postanowiłam nauczyć się gry na dwunastostrunowej gitarze. Wszyscy wokół powtarzali mi, że to nie dla mnie, bo mam za małe dłonie, ale ja ćwiczyłam wytrwale każdego dnia. Palce miałam całe w odciskach, ale... Nauczyłam się!
Chodziłam na castingi i występowałam, aż w końcu udało mi się dopiąć swego: podpisałam kontrakt. Wytwórnia Big Machine Records nie była wtedy zbyt znana, bo dopiero co powstała. Zatrudniała zaledwie kilkanaście osób. Kiedy wyszedł mój pierwszy singiel, pojechałyśmy z mamą do biura i pomagałyśmy pakować płyty do kopert, żeby wysłać je do rozgłośni radiowych. Musiałyśmy siedzieć na podłodze, bo nie starczyło krzeseł!
To był 2006 rok. Miałam 16 lat, a moja piosenka Tim McGraw stała się wielkim hitem. Ludzie mówili mi potem, że w mojej ówczesnej młodzieńczej niewinności odnaleźli kawałek siebie. Od tego czasu ciągle piszę, śpiewam i występuję. Sukces goni sukces. Sama już nie wiem, ile albumów wydałam, ile rekordów popularności pobiłam, ile otrzymałam nagród i wyróżnień. Nie będę cię zanudzać opowieściami o tym, że mam więcej fanów od Madonny, że sprzedałam ponad 200 milionów płyt, że chodziłam po czerwonych dywanach na całym świecie, ani nawet o tym, że stałam się dosłownie ikoną popu. Moje piosenki nie są pisane dla pieniędzy, tylko z miłości do muzyki. A ja ciągle jestem tą wrażliwą dziewczyną, która wszystkie dobre i smutne chwile zamienia w słowa i dźwięki.
Jedna z moich fanek powiedziała kiedyś: "Kiedy słucham Taylor, nie myślę o niej, tylko o sobie, o swoich doświadczeniach i uczuciach". I o to właśnie chodzi - poprzez moje opowieści chcę dotrzeć do innych. Z początku śpiewałam o pierwszych zauroczeniach i zawodach miłosnych. Z czasem zaczęłam opowiadać o sile kobiet, o odpowiedzialności i o świadomości politycznej.
Uwielbiam Swifties, czyli moje fanki. Są moimi najlepszymi przyjaciółkami. Zawsze jesteśmy razem. I zawsze powtarzam im, tak jak i tobie, że świat niestety jest pełen złośliwych ludzi, dlatego nie ma co zamartwiać się krytyką czy niemiłymi słowami.
W moim domu wisi obrazek z cytatem z piosenki The Beatles: "Take these broken wings and learn to fly" (ang. "Naucz się latać na złamanych skrzydłach"). Chodzi o to, żeby nawet kiedy inni w nas nie wierzą, śmieją się z nas albo chcą nas na siłę zmieniać, dalej robić swoje i nie przejmować się krytyką. Pokochaj tę magiczną osobę, którą jesteś, i podążaj za swoimi pasjami. Muzyka jest dla mnie źródłem szczęścia i nikt mi jej nie odbierze. Może kiedyś nadejdzie dzień, w którym przestanę zdobywać nagrody, nie będę już bogata czy popularna. Ale zawsze będę mogła cieszyć się pisaniem kolejnej niesamowitej piosenki!
Chcesz być jak Taylor?
Korzystaj z wyobraźni, ale nie zapominaj o empatii, życzliwości i szacunku.