Instrukcja obsługi pieska Jacósia - Andrzej Grabowski

Kup ebooka

29.90 zł
23.92 zł (23,72 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Instrukcja obsługi pieska Jacósia

Opowiem Wam prawdziwą historię. Prawdziwą, to znaczy taką, która wydarzyła się naprawdę. To opowieść o Kasi Słowik - dziewczynce, która mieszka w Białymstoku i bardzo kocha psy. Wszystkie: małe i duże, kudłate i wystrzyżone, czarne i białe. Oczywiście rude, brązowe i łaciate też. Kocha pieski rasowe i kundle. Może nawet kundelki bardziej, zwłaszcza te bezpańskie, bo przecież to one są najbiedniejsze. Kasia najchętniej przytuliłaby wszystkie psy świata, głaskała je, drapała i pozwalała, by ją lizały. Nawet po buzi.

Niestety, Kasia nie mogła mieć psa, bo nie chciał na to zgodzić się jej tata!

Kiedy zaczyna się ta historia, tata jest już bardzo stary - ma ponad trzydzieści lat! Nadal jednak pamięta o pewnym zdarzeniu z dzieciństwa. Przeżył wtedy bardzo przykrą przygodę - ugryzł go pies i tata musiał otrzymać serię bolesnych zastrzyków. Ślady psich zębów dawno zniknęły z jego łydki, jednak w pamięci zostały na całe życie. Dlatego kiedy tata spotyka psa, nawet małego, trzęsącego się ratlerka, szybko przechodzi na drugą stronę ulicy. Nieraz mruczy pod nosem:

- Głupi kundel!

Kasia ma już prawie dziewięć lat i jest chuda jak kredka. Chociaż zjada wszystkie dokładki, wcale nie staje się grubsza. Jej ciemne włosy łatwo zamieniają się we fryzurę "burza w dżungli". Tak w każdym razie mówi tata.

Mama Kasi, Tereska, jest niewiele grubsza od córeczki. Najchętniej nosi długie, kolorowe spódnice i swetry robione na drutach, ale do pracy ubiera się zupełnie inaczej - elegancko. Bo pracuje w fundacji, która pomaga bezrobotnym znaleźć zatrudnienie. A wiadomo, że "jak cię widzą, tak cię piszą". Łatwiej jest dostać pracę temu, kto porządnie wygląda. Mama musi dawać bezrobotnym dobry przykład.

Tata Kasi, Marek, w przeciwieństwie do żony i córki ma jasne, krótko obcięte włosy i okrągłą buzię. Tata jest handlowcem. To taki zawód, który wymaga ciągłych podróży.

Jest jeszcze ciocia Bisia. Ciocia jest starszą siostrą babci Kasi. Mieszka w Warszawie. Cała rodzina mówi, że ciocia ma bzika na punkcie psów. Ale słysząc to, ciocia jeży się jak szpic (to taka psia rasa), bo uważa, że nie ma żadnego bzika, a psy po prostu kocha. Ciocia jest już na emeryturze, lecz przez wiele lat pracowała w firmie produkującej żywność dla zwierząt. Prowadziła szkolenia dotyczące karmienia, opieki i tresury psów. Wie o nich naprawdę wszystko.

W mojej opowieści występuje jeszcze jedna ważna postać. Może nawet najważniejsza. Ale o niej, a właściwie o nim, dowiecie się za chwilę...

Kasia wiele razy prosiła rodziców, żeby kupili jej psa. Ale wtedy tata zawsze warczał jak buldog i odpowiadał:

- Przecież wiesz, że nie lubię psów. Nie chcę żadnego psa. Gryzą, ślinią się, robią bałagan i wszędzie zostawiają kudły.

Możecie pomyśleć, że tata Kasi nie jest fajny. Ale to nieprawda. Jest bardzo kochany. Uwielbia czytać córce książki. Można się z nim świetnie we wszystko bawić. Nawet w dom, bo umie gotować zupę z trawy i tartej cegły oraz lepić lody z piasku. Tata ma tylko ten jeden feler - strasznie nie lubi psów.