W tej książce interesuje mnie Jarosław Iwaszkiewicz w jego relacjach z innymi. Przyjaźnie - choćby z pisarzami, artystami, rodziną czy ludźmi z bliskiego mu otoczenia - stanowią ważny element jego biografii. Opisuję również te trudne przyjaźnie, do których należały znajomości z Julianem Stryjkowskim czy Zbigniewem Herbertem. Łączyła ich miłość do literatury i pasja pisania, ale też sporo dzieliło.
Wobec niektórych osób odgrywał rolę mistrza. Był autorem, który wspierał młode talenty, choćby zachęcając do cierpliwości i wytrwałości w procesie tworzenia. Taką relację stworzył z Włodzimierzem Odojewskim. W dzienniku pod datą 4 marca 1955 roku bardzo go chwalił i wiele się spodziewał po nim jako pisarzu. Z czasem stali się przyjaciółmi. Podobna więź łączyła go z Andrzejem Wajdą, w którym od początku dostrzegał "mistrza filmowego fachu".
Ważną część książki stanowi opis przyjacielskich relacji Iwaszkiewicza z kobietami, które do tej pory w mniejszym stopniu przyciągały uwagę badaczy jego twórczości. Tymczasem odsłaniają one głębsze warstwy osobowości pisarza. Od dzieciństwa otoczony był kobietami. Po śmierci ojca, którego stracił jako ośmiolatek, wychowywała go matka. Miał trzy starsze siostry: Helenę (różnica wieku wynosiła piętnaście lat), Annę (dwanaście) i Jadwigę (osiem). Do kręgu bliskich mu osób należały siostry Karola Szymanowskiego: Anna, Stanisława i Zofia.
W późniejszych latach przyjaźnił się z wieloma kobietami. I nie pozostawały one jedynie biernymi uczestniczkami jego życia. W relacjach z kobietami nie poszukiwał romansu ani flirtu, choć wrażliwy był na ich piękno i elegancję. Napisał kiedyś w liście do żony, że nie gustuje w kobietach, u których płeć jest na pierwszym miejscu i które "obnoszą ją jak relikwię, procesjonalnie po całym świecie"1.
Bliskimi przyjaciółkami pisarza były: Hél?ne Kahn-Casella, pianistka, śpiewaczka, przyjaźniąca się również z Karolem Szymanowskim; Wanda Telakowska, graficzka, wieloletnia dyrektorka artystyczna Instytutu Wzornictwa Przemysłowego; poetka i malarka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, a także pisarka Pola Gojawiczyńska. Znanymi postaciami w tym gronie są również pisarka Irena Krzywicka, jak również Aniela Zagórska, tłumaczka Josepha Conrada.
Znaczenie miał też, w niektórych wypadkach, status społeczny. To przypadek Perli Quintany, argentyńskiej arystokratki, z którą Iwaszkiewicz utrzymywał kontakty do połowy lat pięćdziesiątych. Nie sposób pominąć Reny Jeleńskiej, tłumaczki i dziennikarki, matki Konstantego A. Jeleńskiego, a nawet Elżbiety, królowej Belgów. Po śmierci tej ostatniej uświadomił sobie, że odczuwa ogromny żal, bo była dla niego "symbolem tego wszystkiego, co tam [w Europie] jest mądre, dobre i oddane sztuce"2. Wskazywał na wymiar emocjonalny, który wymykał się prostym kategoriom statusu społecznego czy intelektualnej fascynacji. W kolejnych rozdziałach rozwijam wątki niektórych z tych przyjaźni.
Jeden z esejów poświęcam więzi pisarza z żoną, Anną Iwaszkiewicz. Połączyła ich miłość, pozostawali małżeństwem przeszło pięćdziesiąt siedem lat. Ale uczuciem, które przez lata scalało ich związek, była przyjaźń.
W książce podejmuję również zagadnienia dotyczące uwikłania pisarza w ówczesną politykę krajową. Homo politicus nie był, choć przez całe życie uczestniczył w życiu politycznym, w roli choćby posła na Sejm PRL. Raczej liczył się z władzą - może nawet się jej bał - niż żywił nadzieje na pozytywny wpływ na rzeczywistość.
Opisuję okres heroiczny w jego życiu i życiu jego żony. W czasie drugiej wojny światowej z narażeniem własnego bezpieczeństwa pomagali przyjaciołom i znajomym, którzy w czasie okupacji potrzebowali wsparcia, w tym również przyjaciołom pochodzenia żydowskiego. Między innymi rodzinie Kramsztyków: Irenie, Andrzejowi i ich córce Joannie, której świadectwo ocalenia złożone w Instytucie Yad Vashem sprawiło, że Iwaszkiewiczowie zostali odznaczeni medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W czasie okupacji wspierali wiele osób, między inymi Irenę Krzywicką, Arnolda Szyfmana, dyrektora warszawskiego Teatru Polskiego, Emila Breitera, publicystę Wiadomości Literackich, pianistę Aleksandra Landaua i śpiewaka Tadeusza Plucera-Sarnę, a także malarza Romana Kramsztyka.
Pomocy udzielali także ludziom, którzy mieszkali po sąsiedzku. Przykładem jest prof. Ludwik Wertenstein, światowej sławy fizyk, który wraz z rodziną rezydował w sąsiednim Turczynku. W najbardziej dramatycznych okolicznościach ratowali Mojżesza i Natana, synów Jankiela Karwassera, brwinowskiego przedsiębiorcy, od którego przed wojną kupowali węgiel.
Kolejny z esejów poświęcam obecności wojny i zagłady Żydów w twórczości Iwaszkiewicza. Zrodziły one traumatyczne przeżycia widoczne w jego dziełach, a być może także w postawie życiowej.
W wymiarze osobistym, wręcz intymnym, przedstawiam Jarosława Iwaszkiewicza jako autora wiersza, który do niedawna znajdował się jedynie w rękopisie. Poeta zapisał go na okładce książki. W takiej postaci przeleżał blisko sześćdziesiąt lat i dopiero niedawno doczekał się publikacji i omówienia ("Twórczość" 2024, nr 2).
Podsumowując, niniejsza książka jest zbiorem esejów o Iwaszkiewiczu, które są odbiciem moich zainteresowań pisarzem w ostatnich latach. Powstawała powoli, wraz z odkrywaniem kolejnych źródeł i materiałów. Oczywiście, nie wszystkie relacje Iwaszkiewicza mogły zostać tutaj uwzględnione. Wiadomo, że grono przyjaciół pisarza było bardzo szerokie, a należeli do niego choćby poeci Skamandra: Jan Lechoń, Antoni Słonimski, Julian Tuwim, a także młodsi od nich literaci, jak Paweł Hertz i Jerzy Lisowski. Ale o tych przyjaźniach pisał sam Iwaszkiewicz między innymi w Książce moich wspomnień czy Alei Przyjaciół. Są to zatem wątki dość powszechnie znane, w tym również z opracowań biograficznych.
Podjęłam się zadania pokrewnego temu, jakie wyznaczył sobie Iwaszkiewicz, pisząc Książkę moich wspomnień - aby "możliwie najdokładniej ten świat poznać, zrozumieć i wyrazić"3.