Ja, człowiek - Iwona Surmik
3.99 zł
3.19 zł
(0,90 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Czy człowiek może pamiętać chwilę swoich narodzin? On pamiętał wszystko: przytulność matczynego łona, kiedy unosił się zanurzony w wodach płodowych lekko łaskoczących jego delikatne ciało, otaczającą go zewsząd ciemność i nagłe skurcze, które zmusiły go do opuszczenia tej bezpiecznej kryjówki. Nigdy nie zapomniał bólu, jaki czuł przeciskając się przez kanał rodny, oślepiającego światła, chłodu i poczucia krzywdy, że potraktowano go tak brutalnie i bezwzględnie. Często, leżąc w ciemności, układał się w pozycji płodowej z podkurczonymi nogami i rękami, ssąc kciuk, ale nigdy nie było tak jak zapamiętał. Teraz też tak leżał. Projekcja ciągle tych samych wspomnień nie pozwoliła mu odgrodzić się od rzeczywistości, a on rozpaczliwie chciał zapomnieć. Czy naprawdę jutro wszystko się skończy, jak obwieścili to Inkwizytorzy? Czy znikną wszystkie obrazy, dźwięki, zapachy? W jaki sposób on może przestać istnieć, jeśli świat będzie trwał dalej? Jak rzeczywistość może funkcjonować bez niego? To tak, jakby w delikatnej materii wszechświata zrobić dziurę: nigdy już nie będzie tak piękny i doskonały, a jego bytu nie zastąpi żadna łata. Świadomość ostatnich chwil życia istniała tylko na marginesie wspomnień. Co oni mi zrobili, pomyślał z rozpaczą, dlaczego nie mogę uwolnić się od tych obrazów? Ile razy będę przeżywał te tortury?
- Czy to ma być wasza kara?! - krzyknął. Ten okrzyk odbił się od pustych ścian i wrócił echem, naigrywając się z jego męki.
Nie potrafił już dłużej się opierać, musiał się poddać i znów przeżyć to wszystko od nowa.
* *
Leżał na skrzypiącym łóżku i patrzył na sunącego po ścianie karalucha. Robal pełzł w górę, sprawnie pokonując szczeliny i nierówności niegdyś białej ściany. Berg mógłby wstać, wziąć łapkę i zabić go, ale wtedy musiałby wysunąć się spod szmatławej kołdry i tym samym odsłonić uszy, a tego nie chciał zrobić. Karaluch zakołysał się niebezpiecznie i zawisł prawie nad jego głową, przebierając łapkami w powietrzu. Zaraz spadnie, pomyślał Berg i przesunął się na poduszce, nieopatrznie odsłaniając uszy.
- Zabiję cię, ty suko! Za-bi-ję! - wrzeszczał ojciec, a każdej sylabie przyporządkowany był odgłos uderzenia. Trzask pękającego szkła i jęk bólu na chwilę zakłócił ten rytm.
Berg ponownie zanurzył się w swoim kokonie, ale to już nie pomagało. Ciągle słyszał wrzaski ojca i coraz cichsze pojękiwania matki. Nagle drzwi otwarły się z hukiem.
- Gdzie jesteś, gówniarzu?! Myślisz, że się przede mną ukryjesz? Wyłaź!
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.