Kilka słów o mnie
Pracuję naukowo na uniwersytecie w Cambridge, gdzie od prawie dziesięciu
lat badam, jak ludzie osiągają sukcesy i jak podnoszą się po trudnych
doświadczeniach. Dzięki licznym seminariom, konferencjom TED oraz setkom
dyskusji odkryłam dziesięć wzorców myśli i uczuć, dziesięć "złych
nastrojów", które nie pozwalają ludziom na realizację ich pełnego
potencjału. Nastroje te są bardzo powszechne, ale jeśli przez dłuższy
czas nic się z nimi nie robi, to bardzo mocno wpływają na nasze
samopoczucie i pozbawiają nas zadowolenia z życia. W swojej książce
pokazuję, jak je rozpoznawać, jak sobie z nimi radzić, by szybko stanąć
na nogi.
Kilka słów o książce
To nie tylko lektura. To zestaw potwierdzonych naukowo strategii, które
pozwalają zatroszczyć się o najważniejsze obszary naszego życia: sposób
myślenia, relacje międzyludzkie, pracę i problemy osobiste. Na podstawie
swoich badań oraz rozmów z ludźmi przychodzącymi na moje seminaria i odczyty stworzyłam zestaw narzędzi, które można wykorzystać zawsze i wszędzie, żeby nabrać więcej optymizmu, stanowczości oraz pewności
siebie.
Przechodząc przez kolejne rozdziały książki i stosując moje rady,
poczujecie, że coraz bardziej się rozluźniacie, jakby budziła się w was
jakaś wewnętrzna siła. Zauważycie, że wasze życie staje się źródłem
zadowolenia i że dzięki temu wy sami powoli się zmieniacie. Chciałabym,
żebyście potraktowali moją książkę jak "receptę" - przepisałam w niej
leki, które można wykorzystać w sytuacjach kryzysowych, oraz takie,
które zażywane w niewielkich dawkach, z czasem przynoszą skumulowany
silny efekt. Wszystkie rozdziały książki są krótkie, przeczytanie
każdego zajmuje około dwudziestu minut. Ale gdy nagle dopadnie was atak
paniki, możecie się skupić na doraźnych radach, które znajdują się na
początku każdej części - ich lektura wymaga tylko dwóch minut. Sięgajcie
po nie, żeby poprawić sobie nastrój, gdy pojawia się jakaś trudność i szukacie czegoś na wzmocnienie. Każdy rozdział opisuje inny nastrój,
więc możecie zaglądać do nich w dowolnej kolejności i wykorzystywać
strategie potrzebne w danej chwili.
Chciałabym wam pomóc radzić sobie z następującymi problemami:
Brak zdecydowania
Brak motywacji
Poczucie utraty kontroli
Stres
Poczucie przytłoczenia
Lęk i niepokój
Poczucie osamotnienia
Poczucie odrzucenia
Przygnębienie i smutek
Poczucie zawodu
Każdy rozdział ma taką samą strukturę (zwróćcie uwagę na ikonki):
Część 1: Przeczytać w sytuacji awaryjnej. Ten fragment, którego
przeczytanie zajmuje nie więcej niż dwie minuty, pomoże wam się
pozbierać w trudnej chwili.
Część 2: Co na to nauka. Tu znajdziecie podstawowe informacje, co
psychologia ma do powiedzenia na temat uczuć i doznań związanych z danym
problemem. Dzięki temu łatwiej wam będzie zrozumieć, co się z wami
dzieje na poziomie psychologicznym i/lub neurologicznym oraz w jaki
sposób wasze emocje wpływają na innych ludzi.
Część 3: Jak sobie pomóc. W tej części opisuję długoterminowe
strategie radzenia sobie z danym nastrojem czy problemem. Jest to
bardziej rozwinięty plan budowania wewnętrznej odporności i umiejętności
konfrontowania się z niepowodzeniami.
Bez względu na to, jakie karty dostaliście od losu i w jakim życiowym
miejscu się teraz znajdujecie, znajdziecie tu sprawdzone, oryginalne i dostępne rozwiązania, które z pewnością wam pomogą.
Moje własne doświadczenia
Gdy dwa lata temu u mojej mamy znów odezwał się nowotwór, wpadłam w nastrój, który opisuję w mojej książce - poczułam się przytłoczona, nie
wiedziałam, co mam zrobić. Życie straciło sens, wydawało mi się, że
utraciłam połączenie ze światem. Sięgnęłam wtedy po przedstawione w tej
publikacji strategie i stosowałam je, gdy ogarniało mnie przygnębienie.
Po pewnym czasie zauważyłam, że powoli wracają mi wewnętrzne siły. Tak
jakby jakieś niewidzialne ręce podniosły mnie z ziemi i na nowo
przeniosły do nurtu życia. Napisałam ten poradnik, by pokazać wam, że
istnieją proste, skuteczne sposoby radzenia sobie z trudnymi emocjami i odzyskiwania kontroli nad własnym życiem.
W tym rozdziale pokażę wam, jak podejmować decyzje i jak stać się
bardziej stanowczym. Bez względu na to, z jaką decyzją się zmagacie -
starania o pracę, przeprowadzka czy kupno butów - znajdziecie tu
strategie, które pomogą wam dokonywać wyborów z większą łatwością i z większą pewnością siebie.
Jeśli podjęcie decyzji zajmuje wam dużo czasu albo jeśli nieustannie
potrzebujecie potwierdzenia ze strony innych ludzi, ten rozdział pokaże
wam, jak się z tym uporać. Piszę w nim, jak przejąć kontrolę nad własnym
życiem i jak realizować swoje cele.
Przeczytać w sytuacji awaryjnej
W przypadku złożonych decyzji kieruj się instynktem. Badacze z uniwersytetu w Amsterdamie stwierdzili, że im bardziej skomplikowana
decyzja, tym bardziej warto posłuchać pierwszej intuicji. Jeśli stoi
przed nami stosunkowo prosty wybór, na przykład jaki ręcznik kupić,
ważenie różnych za i przeciw może być pomocne. Ale paradoksalnie w przypadku decyzji trudniejszych, takich jak kupno mebli czy samochodu,
najlepiej jest pozwolić, by poprowadził nas nieświadomy umysł, i zaufać swojej intuicji1 2.
Co nauka mówi o podejmowaniu decyzji
Czas na przeczytanie: 10 minut
Brak zdecydowania rodzi frustrację. Trudność w podejmowaniu decyzji może
stanowić poważny problem, bo nie pozwala rozwijać istotnych
przedsięwzięć czy realizować planów.
Czasem ludzie zmagają się z jakąś decyzją całymi godzinami: poświęcają
mnóstwo czasu, żeby znaleźć najlepszy produkt, w nieskończoność cyzelują
e-maile, nie potrafią wybrać dania w restauracji. I często po podjęciu
decyzji nie są zadowoleni, zastanawiają się, czy nie mogli dokonać
lepszego wyboru.
Sposób podejmowania decyzji ma znaczący wpływ na całe nasze życie. Od
tego zależy, czy udaje nam się realizować nasze cele, czy stoimy w miejscu. Czy potrafimy sięgnąć po nadarzające się okazje, czy raczej z nich rezygnujemy. W tym rozdziale pokażę wam, w jaki sposób umysł chroni
nas przed nadmiernym cierpieniem wynikającym z podjęcia "złej" decyzji.
Znajdziecie w nim też skuteczne strategie pozwalające na łatwiejsze
podejmowanie decyzji oraz pomagające w ustalaniu celów.
M&Z, czyli "maksymaliści" i "zadowoleni"
Psycholog Barry Schwartz zauważył, że gdy chodzi o styl podejmowania
decyzji, ludzi można podzielić na dwie grupy: jedna to "maksymaliści", a druga "zadowoleni"3.
Zapewne znacie jakichś "maksymalistów" albo wydaje się wam, że sami
należycie do ich grona. To ludzie, którzy podejmują decyzje dopiero po
zebraniu wszystkich możliwych informacji. Jeśli kupują sobie ubranie, to
przed dokonaniem ostatecznego wyboru odwiedzają mnóstwo sklepów, żeby
przymierzyć jak najwięcej płaszczy czy sukienek. Szukają czegoś
"najlepszego" - bez względu na to, czy chodzi o ubranie, laptop, czy
partnera. Jeśli należysz do tej grupy osób i coś ci się w domu zepsuje,
to zapewne wzywasz fachowca. Ale jego znalezienie jest procesem długim i żmudnym: przeglądasz wszystkie oferty i ogłoszenia, czytasz każdą
opinię, godzinami przeszukujesz internet. To zabiera czas i energię. A ponieważ maksymaliści są dokładni i skrupulatni, często odkładają
podjęcie decyzji i nie podejmują żadnego działania. Dzieje się tak
dlatego, że proces wyboru i zapoznawania się ze wszystkimi możliwościami
jest bardzo zniechęcający. Owszem, dzięki takim drobiazgowym
poszukiwaniom maksymaliści natrafiają czasem na bryłki złota, ale gdy
już je znajdą, są wykończeni. Nie umieją się nawet cieszyć swoją
zdobyczą, bo są kompletnie wyzuty z energii.
"Zadowoleni" są ich przeciwieństwem. Gdy muszą coś kupić, oglądają kilka
możliwości i jeśli znajdą coś, co z grubsza odpowiada ich oczekiwaniom,
dokonują wyboru. Nie kieruje nimi potrzeba doskonałości, więc w ich
życiu jest więcej luzu. "Zadowoleni" stosują jedną ważną regułę
pozwalającą na podejmowanie decyzji, a brzmi ona: wybierz wystarczająco
dobrze. Ponieważ nie szukają "ideału", nie przejmują się, gdy już po
podjęciu decyzji zobaczą coś lepszego. Natomiast maksymaliści zwlekają z decyzjami, zwłaszcza gdy wiedzą, że będą nieodwołalne - bo przecież
zawsze może się pojawić możliwość, która przyćmi aktualnie dostępną
ofertę. W ten sposób nieustannie wypatrują czegoś lepszego. A to może
ich unieszczęśliwiać.
Na świecie jest tyle możliwości
Życie w dynamicznym, nastawionym na materialne potrzeby świecie może być
trudne, zwłaszcza dla maksymalistów. Obecnie mamy więcej możliwości
wyboru niż kiedykolwiek. W internecie najlepiej widać bogactwo
dostępnych produktów żywnościowych, programów telewizyjnych, gier
komputerowych, miejsc, które warto odwiedzić. A każdego maksymalistę
kusi, żeby przed zakupem zapoznać się ze wszystkimi ofertami na rynku -
tylko jak to zrobić, jeśli mamy dziesiątki, a nawet setki rozmaitych
propozycji?
I tu pojawia się ważna kwestia: zbyt duża liczba możliwości pogarsza
nasze samopoczucie. W pewnym eksperymencie okazało się, że osoby badane,
którym pokazywano mniejszy wybór czekoladek - sześć rodzajów - były
bardziej skłonne dokonać później zakupu niż osoby, którym pokazano
trzydzieści rodzajów4. Poza tym osoby mające mniej możliwości
wyboru były bardziej zadowolone ze swojego nabytku.
Ta zasada dotyczy także pracy. Studenci, których poproszono o napisanie
eseju, dając im do wyboru tylko parę tematów, wypadli lepiej niż ci,
którzy mieli więcej możliwości. Jak się okazuje, mniej znaczy więcej.
Jeśli w swoim otoczeniu widzimy i mamy "mniej", łatwiej nam podejmować
decyzje. I jesteśmy z nich bardziej zadowoleni. Może chodzi tutaj o niezagracanie i o prostotę własnego życia - jesteśmy szczęśliwsi, jeśli
kupujemy tylko to, co jest nam potrzebne, bo bardziej cieszymy się tym,
co mamy.
Właśnie dlatego w dzisiejszym świecie internetowych zakupów i znajomości
z portali randkowych lepiej kierować się zasadą "wybierz wystarczająco
dobre"5. W rzeczywistości, która się nieustannie zmienia, w której co miesiąc pojawiają się większe i lepsze gadżety, a ludzie
rozstają się z coraz większą częstotliwością, polowanie na "ideał" jest
jak pęd do linii mety, która jest tylko mirażem, z każdym krokiem odsuwa
się coraz dalej i nigdy nie da się do niej dotrzeć. Idealny produkt,
idealny dom, idealna praca - nic takiego nie istnieje, bo w każdej
chwili może się pojawić coś nowszego i lepszego. To dlatego zgoda na
"wystarczająco dobre" może nas uratować przed życiem będącym nieustanną
pogonią za czymś, czego po prostu nie ma.
Zasada "wybierz wystarczająco dobre" jest lepsza niż "wybierz
najlepsze".
Psychologiczny system odpornościowy
Ludzie czasem zwlekają z podjęciem decyzji, bo się boją związanego z tym
ryzyka, zwłaszcza gdy skutki jakiegoś postanowienia są nieodwracalne.
Martwią się, że jeśli sprawy nie potoczą się tak, jak się spodziewali,
to przez długi czas będą odczuwać bolesne następstwa swojego wyboru.
Jednak nie zdają sobie sprawy, że ich ocena "bolesności" tych
konsekwencji jest przesadzona. Tak naprawdę potrafimy sobie z nimi
radzić lepiej, niż myślimy.
Dlaczego zazwyczaj się mylimy, próbując przewidzieć, jak bardzo będziemy
w przyszłości cierpieć? Powody są dwa.
Po pierwsze, kiedy wyobrażamy sobie nasz ból spowodowany przez przyszłe
doświadczenia, zapominamy, że w tym samym czasie pojawi się w naszym
życiu wiele innych wydarzeń6. I one też będą się domagać
naszej uwagi, też będą wzbudzać emocje. Jeśli na przykład spróbujecie
wyobrazić sobie, jak byście się czuli, gdyby za miesiąc zostawił was
partner lub partnerka, z pewnością uznacie, że będziecie bardzo
nieszczęśliwi. Jeśli spędziliście ze sobą wiele lat, a wasz związek był
udany, to może wam się wydawać, że przez długi czas nawet nie będziecie
się umieli uśmiechnąć. I pewnie wam się wydaje, że po utracie bliskiej
osoby przez kilka lat bylibyście pogrążeni w depresji albo w przygnębieniu. Załóżmy więc, że któreś z tych wydarzeń rzeczywiście ma
miejsce: wasz związek się rozpada, tracicie kogoś bliskiego. Bez
wątpienia byłby to dla was bardzo ciężki okres, jednak jak dowodzą
badania, intensywność naszych emocji w obliczu trudnych doświadczeń jest
mniejsza, niż zakładaliśmy wcześniej. Często spodziewamy się, że
będziemy odczuwać silniejsze negatywne emocje, niż potem faktycznie się
to dzieje.
A to dlatego, że w tym trudnym okresie dzieją się też inne rzeczy, które
sprawiają nam przyjemność i które rzeczywiście wywołują uśmiech na
naszej twarzy. Może jest to telefon od bliskiej przyjaciółki, smak
chłodnego napoju w upalne popołudnie, przygotowania do służbowej imprezy
- wszystko to zapełnia naszą mentalną przestrzeń i czasem stanowi mały
powód do radości. Kiedy pyta się ludzi, jak by się czuli, gdyby spotkały
ich przykre przeżycia, na ogół odpowiadają, że spodziewaliby się
trwałego złego nastroju. Nie myślą o innych zdarzeniach, które mogą się
pojawić w tym samym czasie i poprawić im humor. To typowe błędne
rozumowanie: skupiamy się jedynie na rozstaniu czy na stracie i towarzyszących im emocjach, zapominając o całej reszcie. Taki sposób
myślenia może nas powstrzymywać przed dokonywaniem wyborów i podejmowaniem ryzyka.
Drugi powód, dla którego przeceniamy siłę przewidywanych negatywnych
emocji, to nieuwzględnianie działania systemu odpornościowego naszej
psychiki. Oprócz fizjologicznego systemu immunologicznego, który chroni
ciało przed chorobami, mamy także system obronny dla naszego umysłu. Gdy
przytrafia nam się jakaś przykrość, uruchamiają się specyficzne procesy
mentalne, które łagodzą skutki dramatów i katastrof.
Daniel Gilbert z Uniwersytetu Harvarda stwierdził, że dysponujemy
wewnętrznym mechanizmem obronnym, który chroni nas przed nadmiernym
przygnębieniem w obliczu przykrych przeżyć. Jeśli na przykład nie
dostaniemy pracy czy stypendium, na które liczyliśmy, to chcąc poczuć
się lepiej, zaczynamy sobie tłumaczyć, że tak naprawdę wcale nam na tym
nie zależało. Albo doszukujemy się braków i wad w tym, czego
pragnęliśmy, bo wtedy uczucie bólu jest mniejsze. Tak właśnie działa
psychologiczny układ odpornościowy. Nasz umysł potrafi zrobić bardzo
dużo, żeby poprawić nam nastrój, może nawet zniekształcić rzeczywistość.
Cała tajemnica polega na tym, żeby nie być zbyt świadomym owego
psychologicznego systemu odpornościowego. Jak pisze Gilbert, najlepiej
pozwolić mu pracować po cichu, bez żadnej pomocy czy udziału z naszej
strony.
No ale skoro już wiemy o jego istnieniu, to jak możemy tę wiedzę
wykorzystać? Kiedy następnym razem w obliczu jakiejś decyzji poczujecie
lęk, że dokonacie niewłaściwego wyboru, pomyślcie, że bez względu na to,
co się wydarzy, i tak będzie dobrze. Z badań Daniela Gilberta wynika, że
jesteśmy w stanie przejść bez szwanku przez dużo silniejsze burze
emocjonalne, niż nam się wydaje7, i że powinniśmy częściej
wykorzystywać naszego sprzymierzeńca, jakim jest psychologiczny system
odpornościowy. Jak by to miało wyglądać w przypadku podejmowania
decyzji?
Nie musimy kierować się lękiem, nie musimy nieustannie zwlekać - zamiast
tego lepiej skupić się na tym, czego obecnie chcemy w życiu. I nie
spoglądać za siebie.
Gdyby ludzie wiedzieli, że zniosą niepowodzenia dużo lepiej, niż im się
wydaje, to mniej by się w życiu starali. Ale taka wiedza ma też dobre
strony: jeśli jakaś decyzja okaże się z czasem niedobra, to nie
przeżyjemy tego tak ciężko, jak myślimy.
Jak sobie pomóc. Pięć strategii na brak zdecydowania
Czas na przeczytanie: 10 minut
Wiemy już, że nasz system odpornościowy może nas chronić w przypadku
podjęcia "złej" decyzji i że lepiej wykorzystać nadarzającą się
możliwość, niż zwlekać. Istnieją też inne sposoby na to, by stać się
osobą bardziej decyzyjną. Przyjrzyjmy się im po kolei.
Nasz psychologiczny system odpornościowy chroni nas przed nadmiernym
cierpieniem.
1. Naucz się tolerować ryzyko
Podjęcie każdej decyzji wiąże się z ryzykiem, nawet jeśli chodzi o coś
stosunkowo nieistotnego, jak na przykład wybór programu telewizyjnego:
ryzykujemy wtedy, że program nam się nie spodoba. Ryzyko jest
nieporównanie większe, gdy musimy decydować w ważnych sprawach, jak na
przykład przeprowadzka do innego miasta: nie wiemy, czy znajdziemy tam
pracę albo znajomych. Nie chodzi jednak o to, żeby odkładać decyzje na
przyszłość czy w ogóle ich nie podejmować, ale o to, by umieć tolerować
ryzyko, które jest z tym związane.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki