Jak czytać i rozumieć etykiety - Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska, Ewa Sypnik-Pogorzelska

Kup ebooka

34.99 zł
27.99 zł (15,75 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
Wstęp, czyli dlaczego warto czytać etykiety Informacje na etykietach Najczęstsze pułapki na etykietach Substancje dodatkowe w żywności Certyfikaty i oznaczenia Tabela z wartością odżywczą Oświadczenia żywieniowe i zdrowotne Znakowanie produktów Sprzedaż internetowa Podsumowanie PRZEPISY Pieczywo Chleb bezglutenowy z kaszy gryczanej Chlebek ziołowy Domowy prosty chleb na zakwasie Zakwas Domowy prosty chleb na drożdżach - chleb w garze Focaccia Smarowidła na kanapki Masło ziołowe Domowe masło Humus Pasta z zielonego groszku Guacamole Pasta z łososia Masło orzechowe (miks orzechów) Owsianki, nabiał i desery mleczne Czekoladowa owsianka nocna Domowy jogurt naturalny Jogurt owocowy Domowa granola Pudding chia z mango Pudding czekoladowy chia z malinami Domowy serek waniliowy Puszysty domowy twarożek z warzywami Domowy twaróg Wędliny Pieczeń z indyka na kanapki Domowa szynka Schab pieczony Sosy i pesto Szybki sos pomidorowy do pizzy lub makaronów Domowy majonez Sos meksykański (zapas na zimę) Sos tzatziki Pesto z bazylii Makarony i kluski Kopytka Domowy makaron Pierogi leniwe Słodkości Ekspresowe lody orzechowe Domowy sorbet truskawkowy Domowe ciasto ucierane z owocami Domowe ciasto drożdżowe Batoniki orzechowe Deser orzechowo-kakaowy Ciastka owsiane z masłem orzechowym Krem czekoladowy z orzechami laskowymi Tradycyjny budyń waniliowy Domowy kisiel Wody smakowe Woda ogórkowo-bazyliowa Woda z kurkumą i pomarańczą Woda ogórkowo-truskawkowa z miętą Bibliografia

Wstęp, czyli dlaczego warto czytać etykiety

Wy­bór i za­kup pro­duk­tów spo­żyw­czych to mo­ment, w któ­rym naj­ła­twiej po­peł­nić die­te­tyczny błąd. Nie­trudno wpaść w pu­łapkę nie­uważ­no­ści, su­ge­stii lub nie­wie­dzy. In­for­ma­cje na ety­kie­tach po­mogą ci w roz­strzy­ga­niu wszel­kich wąt­pli­wo­ści i po­dej­mo­wa­niu naj­lep­szych de­cy­zji w skle­pie spo­żyw­czym - z ko­rzy­ścią dla two­jego zdro­wia, syl­wetki i port­fela. Dzięki umie­jęt­no­ści czy­ta­nia ety­kiet za­czniesz do­ko­ny­wać traf­nych wy­bo­rów, ma­jąc do dys­po­zy­cji setki pro­duk­tów. Z po­zoru mogą się one wy­da­wać bar­dzo po­dobne, lecz naj­czę­ściej róż­nią się skła­dem. Uczyni cię to świa­do­mym kon­su­men­tem, ko­rzy­sta­ją­cym z war­to­ścio­wych ar­ty­ku­łów spo­żyw­czych.

Czy zda­rza ci się, że na­zwy wy­mie­nione w skła­dzie pro­duktu, któ­rego po­trze­bu­jesz, są dla cie­bie nie­zro­zu­miałe? Nie wiesz, o czym mogą świad­czyć ozna­cze­nia przed­sta­wione na opa­ko­wa­niu? Za­sta­na­wiasz się, czy pro­dukt za­wiera bez­pieczne dla cie­bie i two­ich bli­skich skład­niki? W tym wszyst­kim ci po­mo­żemy.

Przede wszyst­kim uważne czy­ta­nie ety­kiet po­zwala nam le­piej za­dbać o zdro­wie. Pro­du­cenci mają obo­wią­zek po­da­wa­nia na ety­kie­cie in­for­ma­cji, które mogą w tym po­móc. Z ety­kiety do­wiesz się mię­dzy in­nymi, jaką ka­lo­rycz­ność ma pro­dukt, ile za­wiera białka, błon­nika, wę­glo­wo­da­nów przy­swa­jal­nych lub cu­kru, czy znaj­dują się w nim aler­geny, ile do­star­cza kwa­sów tłusz­czo­wych na­sy­co­nych, czy do­dano do niego dużo soli. Czy­ta­nie ety­kiet uła­twia kon­trolę nad tym, ja­kie skład­niki do­star­czamy co­dzien­nie na­szemu or­ga­ni­zmowi. Wspiera pro­fi­lak­tykę zdro­wotną i po­maga dbać o sie­bie, gdy cho­ru­jemy, np. na cu­krzycę, nad­ci­śnie­nie, ze­spół je­lita draż­li­wego, lub gdy mamy aler­gię.

Czy­ta­nie ety­kiet jest też waż­nym ele­men­tem tro­ski o do­mowy bud­żet. Opa­ko­wa­nie pro­duktu do­star­cza wielu cen­nych in­for­ma­cji, które prze­kła­dają się na za­war­tość two­jego port­fela. Ist­nieje tu­taj dużo pu­ła­pek, ta­kich jak gra­ma­tura pro­duktu mniej­sza, niż się spo­dzie­wasz - kostka ma­sła czę­sto waży te­raz 180 g, a nie 200 g jak do­tych­czas (a jesz­cze kilka lat temu miała 250 g). Mo­żesz też ulec ku­szą­cej ce­nowo pro­mo­cji, nie zda­jąc so­bie sprawy, że ter­min przy­dat­no­ści do spo­ży­cia prze­ce­nio­nego pro­duktu upływa już dziś. Cza­sem z ko­lei mimo atrak­cyj­nej re­klamy ar­ty­kuł oka­zuje się słaby ja­ko­ściowo, np. wy­rób "mię­sny" za­wiera nie­spełna 80% mięsa lub składa się z MOM-u (mięsa od­dzie­lo­nego me­cha­nicz­nie). Czy­ta­jąc in­for­ma­cje na opa­ko­wa­niu, nie tylko zo­rien­tu­jemy się, za jaką ilość pro­duktu fak­tycz­nie pła­cimy, ale także ogra­ni­czymy mar­no­wa­nie żyw­no­ści (do któ­rego czę­sto do­cho­dzi, gdy sku­szeni ob­niżką cen ku­pimy zbyt dużo pro­duk­tów z krót­kim ter­mi­nem przy­dat­no­ści do spo­ży­cia).

Dzięki in­for­ma­cjom, które znaj­dują się na ety­kie­tach, zy­sku­jemy wie­dzę na te­mat tego, jak utrzy­mać pra­wi­dłową masę ciała, a w ra­zie po­trzeby także schud­nąć. Dba­nie o li­nię to chyba naj­częst­szy po­wód, dla któ­rego lu­dzie czy­tają ety­kiety, zwłasz­cza ta­bele z war­to­ścią ka­lo­ryczną i od­żyw­czą. Nie na­ma­wiamy, by za każ­dym ra­zem ob­se­syj­nie spraw­dzać liczbę ki­lo­ka­lo­rii w pro­duk­tach. Je­śli jed­nak je­steś na po­czątku drogi do zdro­wego od­ży­wia­nia, ni­gdy wcze­śniej nie in­te­re­so­wało cię, co jesz, lub za­czy­nasz się od­chu­dzać - może to być bar­dzo po­mocne w osią­gnię­ciu suk­cesu. Warto się bo­wiem zo­rien­to­wać, ile ener­gii do­star­czają ar­ty­kuły, które naj­czę­ściej wy­bie­rasz. Czę­sto spo­ty­kamy pa­cjen­tów, któ­rzy my­ślą, że je­dzą bar­dzo mało, lecz nie chudną. Tym­cza­sem po zsu­mo­wa­niu ka­lo­rycz­no­ści pro­duk­tów spo­ży­tych w ciągu dnia oka­zuje się, że jest ona cał­kiem spora, a oni po pro­stu nie zda­wali so­bie z tego sprawy.

Spraw­dza­nie składu po­zwala unik­nąć pu­ła­pek. Pro­du­cen­tom za­leży, żeby sprze­dać pro­dukt, i w tym celu sta­rają się go przed­sta­wić w jak naj­lep­szym świe­tle. Pro­jek­tują więc atrak­cyjne, ko­lo­rowe ety­kiety, które przy­cią­gają uwagę. Cza­sem pró­bują też roz­ma­itych sztu­czek, które mają za­chę­cić cię do kupna. Po­zna­nie składu pro­duk­tów roz­wiąże nie­które twoje pro­blemy. Czy bywa tak, że po je­dze­niu boli cię brzuch, masz wy­sypkę, źle się czu­jesz? Nie mo­żesz zna­leźć przy­czyny złego sa­mo­po­czu­cia? Tym­cza­sem wy­star­czy zer­k­nąć na opa­ko­wa­nie pro­duktu, który ku­pu­jesz, by zna­leźć ważne in­for­ma­cje, np. o tym, że nie po­winno się go spo­ży­wać w ilo­ści więk­szej niż po­dana, że za­wiera aler­geny lub do­datki do żyw­no­ści, które mogą po­wo­do­wać nad­wraż­li­wość, lub że po­winno się go spo­żyć w ciągu dwóch dni od otwar­cia opa­ko­wa­nia. Może się też oka­zać, że pro­dukt ma wię­cej ki­lo­ka­lo­rii, niż ci się wy­da­wało. Dzięki ety­kie­tom wiesz wię­cej o na­by­wa­nych ar­ty­ku­łach i mo­żesz pra­wi­dłowo z nich ko­rzy­stać oraz do­sto­so­wy­wać za­kupy do swo­jego stanu zdro­wia czy po­trzeb.

Czy­ta­nie ety­kiet z po­zoru może wy­da­wać się trudne. Gwa­ran­tu­jemy jed­nak, że prze­czy­ta­nie na­szego po­rad­nika po­zwoli roz­wiać wszel­kie twoje wąt­pli­wo­ści, a dzięki temu świa­dome i - przede wszyst­kim - zdrowe za­kupy staną się dla cie­bie przy­jem­no­ścią!

Informacje na etykietach

Ety­kiety umiesz­czane na pro­duk­tach są na­rzę­dziem mar­ke­tin­go­wym, ale (co naj­waż­niej­sze dla nas, die­te­ty­czek) przede wszyst­kim in­for­ma­cyj­nym. Ele­menty, które po­winna za­wie­rać ety­kieta, okre­śla usta­wo­daw­stwo za­równo pol­skie, jak i unijne, a naj­bar­dziej ry­go­ry­styczne prze­pisy do­ty­czą pro­duk­tów spo­żyw­czych. W celu ujed­no­li­ce­nia wy­glądu ety­kiet Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska za­pro­jek­to­wała wzór, który obo­wią­zuje w ca­łym prze­my­śle spo­żyw­czym w Unii Eu­ro­pej­skiej. Ety­kiety na ar­ty­ku­łach żyw­no­ścio­wych mu­szą za­wie­rać dużo bar­dziej szcze­gó­łowe dane niż ety­kiety in­nych pro­duk­tów.

In­for­ma­cje przed­sta­wione na ety­kie­cie mu­szą być czy­telne i ła­twe do zna­le­zie­nia dla ku­pu­ją­cego oraz zro­zu­miałe, a także nie­usu­walne. Klient nie może zo­stać oszu­kany przez błędne czy mało pre­cy­zyjne ozna­ko­wa­nie pro­duktu. Pol­skie prawo okre­śla do­dat­kowo, że wszyst­kie ety­kiety mu­szą być na­pi­sane w ję­zyku pol­skim.

Wykaz składników

Ko­lej­ność wy­mie­nio­nych skład­ni­ków wska­zuje na ich za­war­tość w pro­duk­cie. Skład­nik, który jest na li­ście pierw­szy, znaj­duje się w pro­duk­cie w naj­więk­szej ilo­ści.

Nazwa produktu

Na­zwa nie może być wy­myślna - po­winna nieść jak naj­wię­cej in­for­ma­cji.

Oświadczenie żywieniowe

In­for­ma­cje o za­le­tach ży­wie­nio­wych pro­duktu są po­da­wane do­bro­wol­nie. Ha­słami "źró­dło..." lub "ni­ska za­war­tość..." można opa­trzyć tylko pro­dukty speł­nia­jące okre­ślone kry­te­ria.

Ilość określonych składników

Pro­cen­towa za­war­tość skład­ni­ków po­dana w na­zwie pro­duktu lub w ich wy­ka­zie do­ty­czy tych, które zwy­kle ko­ja­rzą się z da­nym pro­duk­tem, są dla niego cha­rak­te­ry­styczne lub zo­stały wy­róż­nione przez pro­du­centa, np. w na­zwie pro­duktu lub sza­cie gra­ficz­nej opa­ko­wa­nia. Stan­dar­dowo skład­niki są wy­mie­nione w ko­lej­no­ści ma­le­ją­cej - naj­pierw po­ja­wia się ten, któ­rego jest naj­wię­cej.

Składniki alergenne

Skład­niki lub sub­stan­cje po­wo­du­jące aler­gie po­winny być wy­raź­nie za­pi­sane, np. po­gru­bioną czcionką.

Termin przydatności do spożycia/data minimalnej trwałości

Czę­sto po­da­wany na wieczku opa­ko­wa­nia. Po jego upły­nię­ciu pro­duktu nie po­winno się spo­ży­wać. W przy­padku pro­duktu mniej trwa­łego jak wę­dlina po­daje się ter­min przy­dat­no­ści do spo­ży­cia.

Informacja o wartości energetycznej

Po­daje się war­tość ener­ge­tyczną w 100 g lub 100 ml pro­duktu.

Warunki przechowywania i warunki użycia

Wska­zuje się je w przy­padku pro­duk­tów, które po­winny być prze­cho­wy­wane w okre­ślo­nych wa­run­kach, by się nie psuły.

Substancje dodatkowe

Obok wy­kazu skład­ni­ków po­daje się rów­nież na­zwy sub­stan­cji do­dat­ko­wych (je­śli ta­kie wy­stę­pują w pro­duk­cie). Sym­bol "E" zwy­kle po­prze­dza in­for­ma­cja o tym, jaką funk­cję pełni dany do­da­tek, np. "sub­stan­cja kon­ser­wu­jąca - E250". Może być też po­dane samo E lub tylko na­zwa sub­stan­cji do­dat­ko­wej.

---

Każda ety­kieta na opa­ko­wa­niu musi za­wie­rać wy­raźną na­zwę pro­duktu oraz na­zwę i ad­res pro­du­centa lub też ad­res im­por­tera. Oczy­wi­ście nie­za­leż­nie od na­zwy pro­duktu musi ja­sno okre­ślać, co znaj­duje się w opa­ko­wa­niu.

Ważny (dla nas na­wet naj­waż­niej­szy) jest do­kładny skład pro­duktu. Obok składu po­winna się także znaj­do­wać li­sta aler­ge­nów, które są za­warte w pro­duk­cie.

Ko­lejny ważny ele­ment to data mi­ni­mal­nej trwa­ło­ści lub ter­min przy­dat­no­ści do spo­ży­cia - to dwa różne po­ję­cia, które do­ty­czą przy­dat­no­ści pro­duk­tów do spo­ży­cia.

Każda ety­kieta pro­duktu spo­żyw­czego musi in­for­mo­wać klienta o ma­sie pro­duktu za­war­tego w opa­ko­wa­niu oraz za­wie­rać tzw. in­for­ma­cję ży­wie­niową - do­ty­czącą war­to­ści ener­ge­tycz­nej i od­żyw­czej (zwy­kle w for­mie ta­belki) oraz re­fe­ren­cyj­nej war­to­ści spo­ży­cia (RWS).

Ety­kiety są prze­ła­do­wane in­for­ma­cjami, ale pa­mię­taj, że to, co dla cie­bie naj­waż­niej­sze, zwy­kle jest za­pi­sane mniej­szym dru­kiem i z tyłu. Naj­bar­dziej zaś wy­eks­po­no­wane są slo­gany re­kla­mowe - pro­du­cent chce, abyś je zo­ba­czył, ale mogą cię one wpro­wa­dzić w błąd. Z przy­jem­no­ścią wska­żemy ci, jak od­czy­ty­wać po­szcze­gólne in­for­ma­cje, i po­mo­żemy w wy­bo­rze naj­lep­szych pro­duk­tów.

Nazwa produktu

To naj­bar­dziej oczy­wi­sta in­for­ma­cja, a już na tym eta­pie może kryć się pu­łapka. Na­zwa bo­wiem w nie­któ­rych przy­pad­kach wpro­wa­dza w błąd i su­ge­ruje pro­dukt o in­nych ce­chach niż ten, któ­rego szu­kasz i który chcesz ku­pić. Na­zwą opa­trzony jest każdy pro­dukt spo­żyw­czy. Po­winna ona za­wie­rać szcze­gó­łowe in­for­ma­cje do­ty­czące wła­ści­wo­ści fi­zycz­nych pro­duktu spo­żyw­czego.

Na­zwa han­dlowa umiesz­czana jest na fron­cie, a wła­ściwa - tam, gdzie po­zo­stałe in­for­ma­cje, czyli za­zwy­czaj z tyłu opa­ko­wa­nia.

Przy­kłady

Je­żeli pro­dukt ma na­zwę "jo­gurt o smaku ma­li­no­wym", to nie­stety w skła­dzie nie mu­szą się zna­leźć ma­liny; bę­dzie on na­to­miast obej­mo­wał barw­niki i aro­maty toż­same z na­tu­ral­nym. Za to "jo­gurt ma­li­nowy" po­wi­nien mieć już w skła­dzie przy­naj­mniej kilka pro­cent ma­lin.

Na­zwy mik­sów tłusz­czo­wych, np. "mik­sełko" czy "osełka", mogą su­ge­ro­wać praw­dziwe ma­sło. Na ety­kie­cie nie znaj­dziesz jed­nak słowa "ma­sło", a w skła­dzie będą przede wszyst­kim ro­ślinne tłusz­cze utwar­dzone, nie zaś sam tłuszcz mleczny, jak w ma­śle, które po­winno za­wie­rać go mi­ni­mum 82%.

"Pa­rówki z cie­lę­ciną" nie będą cie­lęce - będą mieć je­dy­nie do­da­tek cie­lę­ciny, cza­sem tylko kil­ku­pro­cen­towy.

Kar­ton z pięk­nym zdję­ciem po­ma­rań­czy su­ge­ruje, że w środku mamy sok, tym­cza­sem nie­stety może to być je­dy­nie na­pój z za­gęsz­czo­nego soku. Je­śli samo słowo "sok" nie wy­stę­puje na opa­ko­wa­niu, to na pewno w środku nie znaj­dziesz soku (a w przy­padku stu­pro­cen­to­wego soku taka in­for­ma­cja się po­jawi).

Uwa­żaj na gra­nie na emo­cjach, które czę­sto jest wy­ko­rzy­sty­wane na po­zio­mie na­zwy. Ile razy wi­dzia­łeś na półce skle­po­wej "ma­ka­ron babci", "pasz­tet dzia­du­nia", "szynkę ba­buni", "barszcz tra­dy­cyjny" czy "pie­rogi jak u mamy"? Ta­kie na­zwy i ha­sła to nic in­nego jak od­wo­ły­wa­nie się do tzw. com­fort food, czyli żyw­no­ści, któ­rej przy­pi­su­jemy war­tość sen­ty­men­talną, ko­ja­rzącą się z dzie­ciń­stwem czy tra­dy­cjami. Tym­cza­sem in­for­ma­cje na ety­kie­cie (w tym skład) mogą ujaw­nić, że z tra­dy­cyjną re­cep­turą pro­dukt ma nie­wiele wspól­nego - warto się więc w nie za­głę­bić.

Nazwa i adres producenta

To je­den z wy­ma­ga­nych praw­nie ele­men­tów obo­wiąz­ko­wych na ety­kie­cie, mimo iż czę­sto igno­ro­wany przez kon­su­men­tów. Pa­mię­taj, że to ważna in­for­ma­cja, je­śli chcesz zło­żyć re­kla­ma­cję. Poza tym do­brze jest wie­dzieć, z ja­kiego kraju po­cho­dzi dany pro­dukt - czy na przy­kład nie zo­stał wy­two­rzony poza Unią Eu­ro­pej­ską, w kraju z in­nymi wy­tycz­nymi i nor­mami do­ty­czą­cymi żyw­no­ści.

Na opa­ko­wa­niu po­wi­nien być ja­sno okre­ślony pod­miot - z lo­ka­li­za­cją sie­dziby - który po­nosi od­po­wie­dzial­ność prawną za dany pro­dukt. Okaże się to ważne, je­śli za­ku­piony to­war nie spełni two­ich ocze­ki­wań albo ze­chcesz go za­re­kla­mo­wać lub za­su­ge­ro­wać pro­du­cen­towi jego mo­dy­fi­ka­cję.

Cenną i czy­telną in­for­ma­cję może tu nieść kod kre­skowy. Ozna­ko­wa­nie to po­wstało w celu szyb­kiej iden­ty­fi­ka­cji to­wa­rów, a za­sto­so­wane w nim pre­fiksy (dwie lub trzy pierw­sze cy­fry) wska­zują kraj, w któ­rym wy­two­rzono pro­dukt.

590: Pol­ska

690 i 691: Chiny

400-440: Niemcy

00-09: USA

460-469: Ro­sja

800-839: Wło­chy

300-379: Fran­cja

520: Gre­cja

UWAGA! Kod pań­stwa okre­śla miej­sce za­re­je­stro­wa­nia przed­się­bior­stwa. Może ono być inne niż fak­tyczne miej­sce pro­duk­cji.

Je­śli chcesz wspie­rać pol­skich pro­du­cen­tów, spraw­dzaj kod kre­skowy (590 to kod dla Pol­ski), ale też miej­sce fak­tycz­nej pro­duk­cji, czyli we­ry­fi­kuj pro­du­centa i szu­kaj na opa­ko­wa­niu na­pisu "Made in Po­land" lub "Wy­pro­du­ko­wano w Pol­sce". Żeby mieć pew­ność, że pro­dukt jest pol­ski, na­le­ża­łoby jesz­cze zba­dać, czy pro­du­cent ma sie­dzibę w Pol­sce i pol­ski ka­pi­tał. Warto wy­bie­rać do­bre pol­skie pro­dukty.

Data minimalnej trwałości i termin przydatności do spożycia

Na opa­ko­wa­niach pro­duk­tów spo­żyw­czych można od­na­leźć różne sfor­mu­ło­wa­nia in­for­mu­jące o trwa­ło­ści pro­duktu. Na pol­skim rynku obo­wią­zują na­stę­pu­jące ozna­cze­nia: data mi­ni­mal­nej trwa­ło­ści - "Naj­le­piej spo­żyć przed..." - lub ter­min przy­dat­no­ści do spo­ży­cia - "Na­leży spo­żyć do...". Na pierw­szy rzut oka są one po­dobne, ist­nieje jed­nak mię­dzy nimi istotna róż­nica. Wiele osób my­śli, że po­ję­cia te zna­czą to samo, ale czy wiesz, że ich roz­róż­nia­nie jest bar­dzo ważne dla na­szego zdro­wia, a także port­fela?

Na pewno warto taką in­for­ma­cję prze­czy­tać, zwłasz­cza w przy­padku pro­mo­cji i ob­ni­żek ceny, gdyż mogą one wy­ni­kać z chęci wy­prze­da­nia przez sklep pro­duk­tów na gra­nicy przy­dat­no­ści do spo­ży­cia. Nie­spraw­dza­nie tych da­nych oraz nie­roz­róż­nia­nie wspo­mnia­nych ter­mi­nów może spra­wić, że bę­dziesz mar­no­wać je­dze­nie i trwo­nić pie­nią­dze. Zgod­nie z pra­wem na każ­dym pro­duk­cie musi być taka in­for­ma­cja.

W przy­padku środ­ków spo­żyw­czych o trwa­ło­ści nie­prze­kra­cza­ją­cej 3 mie­sięcy można po­dać je­dy­nie dzień i mie­siąc, o trwa­ło­ści 3-18 mie­sięcy - je­dy­nie mie­siąc i rok, o trwa­ło­ści po­wy­żej 18 mie­sięcy - je­dy­nie rok.

Data minimalnej trwałości

"Naj­le­piej spo­żyć przed..." - wska­zuje, do kiedy żyw­ność za­cho­wuje od­po­wied­nią ja­kość. Po upły­nię­ciu tej daty pro­dukt może za­cząć tra­cić swoje wła­ści­wo­ści sma­kowe i zmie­niać kon­sy­sten­cję, ale zwy­kle na­daje się jesz­cze do spo­ży­cia. Jest to data, do któ­rej pro­du­cent gwa­ran­tuje świe­żość wy­robu; po niej nie bie­rze od­po­wie­dzial­no­ści za ewen­tu­alne po­gor­sze­nie ja­ko­ści w po­rów­na­niu ze świe­żym to­wa­rem. In­for­ma­cję tę sto­suje się w przy­padku pro­duk­tów trwa­łych (np. olej, ma­ka­ron, ryż, cze­ko­lada, her­bata, kawa, pro­dukty w pusz­kach).

Termin przydatności do spożycia

"Na­leży spo­żyć do..." - wska­zuje, do kiedy mo­żemy spo­żyć dany pro­dukt. In­for­ma­cję tę sto­suje się w przy­padku środ­ków spo­żyw­czych, które z mi­kro­bio­lo­gicz­nego punktu wi­dze­nia szybko się psują i z tego względu już po krót­kim cza­sie mogą sta­no­wić bez­po­śred­nie za­gro­że­nie dla ludz­kiego zdro­wia. Pro­dukty po upły­wie ter­minu przy­dat­no­ści do spo­ży­cia teo­re­tycz­nie nie na­dają się już do kon­sump­cji (aby nie mar­no­wać żyw­no­ści, można to oczy­wi­ście spraw­dzić, oce­nia­jąc pod­sta­wowe pa­ra­me­try kon­kret­nego ar­ty­kułu, ale w świe­tle prawa taki śro­dek spo­żyw­czy jest uzna­wany za nie­bez­pieczny - nie na­leży go spo­ży­wać). Ter­min ten sto­suje się w przy­padku pro­duk­tów nie­trwa­łych (np. jo­gurty, wę­dliny, ryby, nie­pa­ste­ry­zo­wane soki).

Warto na­uczyć się od­róż­niać wy­żej opi­sane sfor­mu­ło­wa­nia, by nie mar­no­wać żyw­no­ści, ale też nie ry­zy­ko­wać swo­jego zdro­wia i ży­cia, de­cy­du­jąc się na kon­sump­cję pro­duk­tów prze­ter­mi­no­wa­nych.

---

Warto spraw­dzać na bie­żąco za­war­tość sza­fek ku­chen­nych z żyw­no­ścią oraz lo­dówki i we­ry­fi­ko­wać daty mi­ni­mal­nej trwa­ło­ści i ter­miny przy­dat­no­ści do spo­ży­cia. Prze­kła­daj na wierzch pro­dukty, które mu­szą być szybko zje­dzone (np. mają krótki ter­min przy­dat­no­ści), i pla­nuj, jak je wy­ko­rzy­stać. Nie mar­nuj je­dze­nia!

Sposób przechowywania produktu

Ta in­for­ma­cja jest czę­sto ba­ga­te­li­zo­wana. Igno­ro­wa­nie za­le­ceń pro­du­centa w za­kre­sie wła­ści­wego prze­cho­wy­wa­nia pro­duk­tów spo­żyw­czych może po­gar­szać ich ja­kość i na­ra­żać cię na zje­dze­nie ar­ty­kułu np. ze­psu­tego - mimo nie­prze­kro­cze­nia daty mi­ni­mal­nej trwa­ło­ści czy ter­minu przy­dat­no­ści do spo­ży­cia.

W tym miej­scu ety­kieta okre­śla pra­wi­dłowe wa­runki prze­cho­wy­wa­nia pro­duktu gwa­ran­tu­jące za­cho­wa­nie smaku, aro­matu, wy­glądu, war­to­ści od­żyw­czych i wła­ści­wo­ści zdro­wot­nych.

Przy­kłady

Prze­cho­wy­wać w su­chym, chłod­nym miej­scu, z dala od świa­tła.

Wy­rób prze­cho­wy­wać w tem­pe­ra­tu­rze...

Po otwar­ciu prze­cho­wy­wać w lo­dówce i spo­żyć w ciągu ... dni.

Chro­nić przed wil­go­cią.

Pa­mię­taj, że ja­kość pro­duktu za­leży rów­nież od cie­bie. Każdy ar­ty­kuł spo­żyw­czy do­stępny na rynku pod­lega prze­mia­nom mi­kro­bio­lo­gicz­nym, che­micz­nym i fi­zycz­nym. Mimo że są to pro­cesy na­tu­ralne i nie­unik­nione, mogą pro­wa­dzić do zmniej­sze­nia war­to­ści od­żyw­czej, zdro­wot­nej i or­ga­no­lep­tycz­nej da­nego pro­duktu. Dla­tego wła­śnie tak ważne dla ja­ko­ści ar­ty­kułu jest od­po­wied­nie jego prze­cho­wy­wa­nie. Po zro­bie­niu za­ku­pów po­sta­raj się roz­ło­żyć pro­dukty w od­po­wied­nie miej­sca - zgod­nie z za­le­ce­niami pro­du­cen­tów. Zy­skasz wtedy pew­ność, że na­byte ar­ty­kuły za­cho­wają od­po­wiedni smak, aro­mat i war­tość od­żyw­czą.

Przy­kłady

Nie zo­sta­wiaj pro­duk­tów na­bia­ło­wych poza lo­dówką, zwłasz­cza w cie­płe dni.

Je­śli ku­pu­jesz ar­ty­kuły mro­żone - ko­niecz­nie za­bierz ze sobą spe­cjalną ter­miczną torbę, aby nie do­pu­ścić do roz­mro­że­nia da­nego pro­duktu (za­gro­że­nie mi­kro­bio­lo­giczne).

Oleje prze­cho­wuj w ciem­nych bu­tel­kach (chro­nią przed kon­tak­tem ze świa­tłem sło­necz­nym) i w chłod­nym miej­scu (ale nie w lo­dówce).

Skład produktu

We­dług nas - die­te­ty­czek - jest to naj­waż­niej­szy punkt do spraw­dze­nia. Czy­ta­nie składu uła­twia kon­trolę nad ja­ko­ścią pro­duktu, a przede wszyst­kim po­maga uni­kać skład­ni­ków dzia­ła­ją­cych nie­ko­rzyst­nie na or­ga­nizm - nad­miaru cu­kru, soli czy po­ten­cjal­nych aler­ge­nów. Wspiera pro­fi­lak­tykę zdro­wotną i ma duże zna­cze­nie dla cho­rych na cu­krzycę, nad­ci­śnie­nie i ze­spół je­lita draż­li­wego, a także dla aler­gi­ków.

Jo­gurt na­tu­ralny ? bar­dzo do­bry skład: mleko, żywe kul­tury bak­te­rii je­li­to­wych

Jo­gurt pitny tru­skaw­kowy ? nie­ko­rzystny skład: mleko, cu­kier, tru­skawki 1,6%, skro­bia mo­dy­fi­ko­wana ku­ku­ry­dziana, aro­mat, barw­nik: kar­min, żywe kul­tury bak­te­rii jo­gur­to­wych oraz do­dat­kowo kul­tury: Lac­to­ba­cil­lus aci­do­phi­lus La-5, Bi­fi­do­bac­te­rium Bb-12

Jo­gurt tru­skaw­kowy ? do­bry skład: mleko pa­ste­ry­zo­wane, tru­skawki 12,5%, cu­kier trzci­nowy, żywe kul­tury bak­te­rii jo­gur­to­wych oraz L. aci­do­phi­lus, Bi­fi­do­bac­te­rium i L. ca­sei

Szynka ? nie­ko­rzystny skład: mięso wie­przowe (48%), woda, mięso z in­dyka (21%), tłuszcz wie­przowy, sól, tkanka łączna z in­dyka, przy­prawy za­wie­ra­jące glu­ten i lak­tozę, skro­bia, białko so­jowe, błon­nik pszenny bez­glu­te­nowy, glu­koza, sta­bi­li­za­tory: po­li­fos­fo­rany, octan sodu, cy­try­niany sodu, ka­ra­gen, wzmac­niacz smaku: glu­ta­mi­nian mo­no­so­dowy, prze­ciw­u­tle­niacz: izo­askor­bi­nian sodu, sub­stan­cja kon­ser­wu­jąca: azo­tyn sodu

Szynka ? do­bry skład: mięso wie­przowe z szynki (100 g pro­duktu otrzy­mano ze 100 g mięsa wie­przo­wego z szynki), sól, ocet w proszku, na­tu­ralny aro­mat, eks­trakty przy­praw i owo­ców

Skład­ni­kiem jest każda sub­stan­cja (w tym sub­stan­cje do­dat­kowe), która zo­stała za­sto­so­wana do pro­duk­cji da­nego środka spo­żyw­czego i jest w nim na­dal obecna. W wy­ka­zie skład­ni­ków znaj­dziemy także in­for­ma­cje, czy w pro­duk­cie wy­stę­pują sub­stan­cje aler­genne. Po­ten­cjalne aler­geny, np. mleko, se­ler czy jaja, po­winny być na li­ście skład­ni­ków wy­róż­nione za po­mocą czcionki, stylu pi­sma, pod­kre­śle­nia.

Skład jest za­wsze po­da­wany we­dług masy lub ilo­ści, w ko­lej­no­ści ma­le­ją­cej! Je­śli na jed­nym z trzech pierw­szych miejsc w skła­dzie znaj­duje się sól lub cu­kier - odłóż pro­dukt (wy­jąt­kiem są bar­dzo krót­kie składy, w któ­rych na końcu może być szczypta soli, oraz pro­ste w skła­dzie sło­dy­cze, które mogą za­wie­rać cu­kier). Im dłuż­sza li­sta skład­ni­ków, tym go­rzej (z wy­jąt­kiem ta­kich do­dat­ków jak przy­prawy, zioła).

Skład nie jest wy­ma­gany w przy­padku pro­duk­tów jed­no­skład­ni­ko­wych, np. mleka czy wody, a także owo­ców i wa­rzyw.

Gdy w na­zwie po­dany jest kon­kretny skład­nik, np. "pa­rówki z cie­lę­ciną" lub "cie­lęce", pro­du­cent ma obo­wią­zek wska­zać jego pro­cen­tową za­war­tość - w tym przy­padku cie­lę­ciny.

Gdy w skła­dzie wy­stę­puje pro­dukt zło­żony i sta­nowi on co naj­mniej 2% masy pro­duktu (np. cze­ko­lada w ba­to­niku), na­leży wy­szcze­gól­nić skład­niki cząst­kowe.

Dzięki ana­li­zo­wa­niu składu unik­niesz ku­po­wa­nia pro­duk­tów, które są zu­peł­nie czym in­nym, niż ci się wy­daje.

Przy­kłady

"Ma­sło", które nie jest ma­słem, lecz mik­sem tłusz­czo­wym na ba­zie oleju pal­mo­wego.

Wy­roby mię­sne, które za­wie­rają o wiele mniej mięsa, niż same ważą, lub za­wie­rają MOM.

"Ma­sło orze­chowe", które za­wiera tylko 50-60% orze­chów, a reszta to tani tłuszcz pal­mowy.

"Miód", który jest mie­szanką mio­dów róż­nego po­cho­dze­nia lub mio­dem sztucz­nym, a nie war­to­ścio­wym pro­duk­tem.

Najczęstsze pułapki na etykietach

We­dług nas więk­szość in­for­ma­cji na ety­kie­cie jest ważna, ale naj­pierw warto zwró­cić uwagę na skład, a do­piero po­tem na war­tość od­żyw­czą i po­zo­stałe dane. Je­śli cho­dzi o skład, za­sada pod­sta­wowa brzmi: im mniej skład­ni­ków, tym le­piej. Jak już pi­sa­ły­śmy, su­rowce, z któ­rych jest wy­two­rzony pro­dukt, po­daje się w ko­lej­no­ści ma­le­ją­cej, więc naj­waż­niej­sze są pierw­sze trzy po­zy­cje - i nie po­winno być wśród nich cu­kru ani soli. Po­le­camy uni­kać żyw­no­ści wy­soko prze­two­rzo­nej. Je­śli nie ro­zu­miesz więk­szo­ści nazw skład­ni­ków do­da­nych do pro­duktu, a nie­któ­rych na­wet nie mo­żesz prze­czy­tać, taki pro­dukt le­piej odło­żyć na półkę. Naj­zdrow­sze są pro­dukty jedno- lub dwu­skład­ni­kowe - woda, wa­rzywa, owoce, mleko, jo­gurt, ke­fir, ka­sze, ryż, ma­sło, olej - i to one po­winny sta­no­wić pod­stawę co­dzien­nej diety.

Szu­kaj cu­kru ukry­tego na ety­kie­cie! Inne na­zwy: sa­cha­roza, fruk­toza, mal­toza, lak­toza, me­lasa, dek­stroza, sy­rop glu­ko­zowo-fruk­to­zowy, sy­rop ku­ku­ry­dziany, słód jęcz­mienny, za­gęsz­czone soki owo­cowe, sy­rop klo­nowy, sy­rop cu­kru in­wer­to­wa­nego. In­for­ma­cja ta ma naj­więk­sze zna­cze­nie dla cu­krzy­ków, osób z in­su­li­no­opor­no­ścią oraz od­chu­dza­ją­cych się, ale cu­kier pro­sty po­winni ogra­ni­czać wszy­scy. Nad­miar cu­kru w die­cie pro­wa­dzi nie tylko do nad­wagi i oty­ło­ści, ale też do po­waż­nych cho­rób prze­wle­kłych, w tym wspo­mnia­nej cu­krzycy, oraz no­wo­two­rów.

Pa­mię­taj, że ilość cu­kru po­da­nego na ety­kie­cie w ta­beli z war­to­ścią od­żyw­czą to za­wsze suma cu­kru na­tu­ral­nie wy­stę­pu­ją­cego w pro­duk­cie (jedno- i dwu­cu­kry) i cu­kru do­da­nego! Warto spraw­dzać ilość cu­kru i prze­li­czać ją na ły­żeczki - 5 g to 1 ły­żeczka.

Przy­kłady

0,5 l na­poju typu cola za­wiera 11 ły­że­czek cu­kru

0,5 l jo­gurtu sma­ko­wego za­wiera 10,5 ły­żeczki cu­kru

0,5 l prze­cie­ro­wego soku owo­co­wego dla dzieci za­wiera 9 ły­że­czek cu­kru

0,5 l ice tea za­wiera 5 ły­że­czek cu­kru

Ukryty cu­kier (po­gru­bie­niem wy­róż­niono źró­dła cu­kru)

Płatki typu corn fla­kes ? skład: grys ku­ku­ry­dziany, cu­kier, sól, sy­rop cu­kru in­wer­to­wa­nego, re­gu­la­tor kwa­so­wo­ści (fos­fo­rany sodu), me­lasa, sub­stan­cje wzbo­ga­ca­jące: wi­ta­miny (B3, B5, B2, B6, B9)

Chleb li­tew­ski ? skład: mąka żyt­nia, woda, mąka żyt­nia ra­zowa, na­tu­ralny za­kwas żytni (mąka żyt­nia, woda), mąka pszenna, mar­mo­lada jabł­kowa (prze­cier jabł­kowy, cu­kier, re­gu­la­tor kwa­so­wo­ści: kwas cy­try­nowy), cu­kier, słód jęcz­mienny, sól, słód żytni, droż­dże, kmi­nek

Ba­to­nik zbo­żowy ? skład: płatki owsiane peł­no­ziar­ni­ste (31,4%), sy­rop glu­ko­zowy, sy­rop cu­kru in­wer­to­wa­nego, psze­nica peł­no­ziar­ni­sta (11,9%), cze­ko­lada mleczna (11%) [cu­kier, mleko pełne w proszku, tłuszcz ka­ka­owy, mia­zga ka­ka­owa, ser­watka w proszku (z mleka), od­tłusz­czone mleko w proszku, emul­ga­tor (le­cy­tyny so­jo­wej), na­tu­ralny aro­mat wa­ni­liowy], sub­stan­cja utrzy­mu­jąca wil­goć (sor­bi­tol), eks­trakt sło­dowy jęcz­mienny, otręby owsiane, tłuszcz ko­ko­sowy, cu­kier, mąka pszenna (1,4%), mąka ku­ku­ry­dziana (0,5%), miód, mąka sło­dowa pszenna (0,4%), sól, emul­ga­tor (le­cy­tyny sło­necz­ni­kowe), na­tu­ralny aro­mat ka­ka­owy, prze­ciw­u­tle­niacz (mie­sza­nina to­ko­fe­roli), me­lasa

Uwa­żaj na sól! Uni­kaj sodu i pa­mię­taj, że za­wiera go nie tylko chlo­rek sodu, czyli główny skład­nik soli ku­chen­nej, hi­ma­laj­skiej czy mor­skiej, ale także glu­ta­mi­nian sodu, ben­zo­esan sodu.

Uwa­żaj na da­nia typu fast food, chipsy, kon­serwy, słone sery - tu­taj soli znaj­dziesz naj­wię­cej.

We­dług WHO dzienne spo­ży­cie soli nie po­winno prze­kra­czać 5 g - tyle mie­ści się na 1 ły­żeczce. Ta ilość obej­muje za­równo sól do­daną do przy­go­to­wa­nia po­traw przy stole, jak i tę w pro­duk­tach ryn­ko­wych.

Naj­więk­szą czuj­ność po­winni w tym przy­padku wy­ka­zać cho­rzy na nad­ci­śnie­nie tęt­ni­cze (które jest główną przy­czyną uda­rów mó­zgu, a także jedną z głów­nych przy­czyn za­wa­łów i nie­wy­dol­no­ści serca). Warto do­dać, że nad­miar soli przy­czy­nia się rów­nież do roz­woju oste­opo­rozy, raka żo­łądka, cho­rób ne­rek, w tym ka­micy ner­ko­wej, a także oty­ło­ści.

Uwa­żaj na tłusz­cze trans! Są one uzna­wane za jedne z kwa­sów tłusz­czo­wych naj­bar­dziej szko­dli­wych dla zdro­wia. Po­wo­dują wzrost masy ciała, ob­ni­żają po­ziom do­brego i pod­no­szą stę­że­nie złego cho­le­ste­rolu. Szcze­gól­nie nie­ko­rzyst­nie dzia­łają na układ ser­cowo-na­czy­niowy, gdyż zwięk­szają ry­zyko roz­woju miaż­dżycy, a w kon­se­kwen­cji za­wa­łów serca i uda­rów mó­zgu.

Nie­stety obecne prze­pisy prawne nie zo­bo­wią­zują pro­du­cen­tów żyw­no­ści do po­da­wa­nia na ety­kie­tach pro­duk­tów ilo­ści za­war­tych w nich tłusz­czów trans. Po­zo­staje nam uważ­nie czy­tać ety­kiety. Je­śli w skła­dzie pro­duktu jest wy­ka­zany czę­ściowo utwar­dzony lub uwo­dor­niony olej lub tłuszcz ro­ślinny, ozna­cza to, że pro­dukt ten za­wiera tłusz­cze trans.

Gdzie znaj­dziesz naj­wię­cej tłusz­czów trans? Za­wie­rają je miksy tłusz­czowe do sma­ro­wa­nia pie­czywa, mar­ga­ryny twarde, chipsy, ba­tony, cia­steczka oraz da­nia typu in­stant i fast fo­ody.

Substancje dodatkowe w żywności

Nie za­wsze ozna­czają coś złego. Warto na­uczyć się od­szu­ki­wać je w skła­dzie i wie­dzieć, któ­rych uni­kać, a które nie są groźne dla zdro­wia, a wręcz pro­dukt wzbo­ga­cają. Pa­mię­taj też - pro­du­cenci, wie­dząc, że bar­dziej świa­domy kon­su­ment nie lubi skró­tów E, uży­wają czę­sto peł­nych nazw do­dat­ków do żyw­no­ści, żeby uśpić na­szą czuj­ność!

Sub­stan­cje do­dat­kowe to ta­kie związki, które nie są żyw­no­ścią i nie mogą być spo­ży­wane in­dy­wi­du­al­nie. Używa się ich w pro­duk­cji ze wzglę­dów tech­no­lo­gicz­nych, wi­zu­al­nych, aby po­pra­wić war­tość od­żyw­czą da­nego ar­ty­kułu. Po do­da­niu tych sub­stan­cji do pro­duk­tów spo­żyw­czych stają się one czę­ścią ich składu i mu­szą być uwzględ­nione na ety­kie­cie. Do­datki ozna­cza się sym­bo­lem E i za­zwy­czaj trzema cy­frami okre­śla­ją­cymi grupę, do któ­rej dane do­datki na­leżą. Sub­stan­cje te po­winny być bez­pieczne dla czło­wieka, do­da­wane w mi­ni­mal­nej do­zwo­lo­nej ilo­ści, a ich za­sto­so­wa­nie musi być uza­sad­nione tech­no­lo­gicz­nie. Wy­ko­rzy­sta­nie tych związ­ków okre­śla roz­po­rzą­dze­nie Par­la­mentu Eu­ro­pej­skiego i Rady (WE) nr 1333/2008 z dnia 16 grud­nia 2008 r. w spra­wie do­dat­ków do żyw­no­ści. Sto­so­wa­nie do­dat­ków nie ozna­cza za­wsze po­gor­sze­nia war­to­ści od­żyw­czej pro­duk­tów spo­żyw­czych. Czę­sto do­da­nie ja­kiejś sub­stan­cji za­po­biega psu­ciu się ar­ty­ku­łów lub na­daje im do­dat­kowe, proz­dro­wotne wła­ści­wo­ści. Nie­mniej warto być świa­do­mym kon­su­men­tem i wie­dzieć, z ja­kimi do­dat­kami mamy do czy­nie­nia.

Co wła­ści­wie ozna­cza skrót E...? Nu­mer E to kod do­dat­ków do żyw­no­ści do­pusz­czo­nych do użytku przez Eu­ro­pej­ski Urząd ds. Bez­pie­czeń­stwa Żyw­no­ści i znaj­du­ją­cych się na spe­cjal­nej li­ście. Każdy z nich jest za­sad­ni­czo bez­pieczny, a jed­nak "bo­imy się" sa­mego skrótu E. Do­datki te mają okre­śloną dawkę do­pusz­czal­nego dzien­nego po­bra­nia (ADI).

Do­pusz­czalne dzienne spo­ży­cie to ilość da­nej sub­stan­cji, która po­bie­rana co­dzien­nie z żyw­no­ścią, wodą, po­wie­trzem i le­kami we­dług obec­nego stanu wie­dzy nie sta­nowi za­gro­że­nia dla do­ro­słego czło­wieka. War­tość ADI jest usta­lana z uwzględ­nie­niem mar­gi­nesu bez­pie­czeń­stwa i wy­ra­żana w mi­li­gra­mach na 1 kg masy ciała na dobę.

Na te­ry­to­rium UE wszyst­kie do­datki są do­pusz­czone do ob­rotu na pod­sta­wie do­ko­na­nej oceny bez­pie­czeń­stwa, po­trzeb tech­no­lo­gicz­nych, a także za­pew­nie­nia, że uży­cie da­nego do­datku nie wpro­wa­dza kon­su­men­tów w błąd.

Pro­dukty, w któ­rych nie wolno sto­so­wać sub­stan­cji do­dat­ko­wych, to: miód, ma­sło, mleko pa­ste­ry­zo­wane i ste­ry­li­zo­wane (włą­cza­jąc ste­ry­li­za­cję UHT), ma­ślanka na­tu­ralna, fer­men­to­wane prze­twory mleczne bez do­dat­ków sma­ko­wych, oleje, na­tu­ralna woda mi­ne­ralna, kawa, her­bata bez do­dat­ków sma­ko­wych ani aro­ma­tów, cu­kier, su­chy ma­ka­ron.

Przy­jęło się po­tocz­nie na­zy­wać do­datki do żyw­no­ści kon­ser­wan­tami - nie­słusz­nie, bo kon­ser­wanty to tylko jedna z grup che­micz­nych do­dat­ków!

Za­kresy nu­me­rów po­szcze­gól­nych do­dat­ków E:

E100-E199 barw­niki

E200-E299 kon­ser­wanty

E300-E399 prze­ciw­u­tle­nia­cze i re­gu­la­tory kwa­so­wo­ści

E400-E499 emul­ga­tory, środki spulch­nia­jące, środki że­lu­jące

E500-E599 środki po­moc­ni­cze

E600-E699 wzmac­nia­cze smaku i za­pa­chu

E900-E999 środki sło­dzące, na­błysz­cza­jące i inne

E1000-E1999 sta­bi­li­za­tory, kon­ser­wanty, za­gęst­niki i inne

Barwniki - od E100 do E199

Po­pra­wiają wy­gląd pro­duk­tów, które pod­czas np. pro­ce­sów tech­no­lo­gicz­nych utra­ciły swoją barwę. Dzieli się je na na­tu­ralne, iden­tyczne z na­tu­ral­nymi, syn­te­tyczne, or­ga­niczne i nie­orga­niczne.

Uwaga! Obec­ność barw­ni­ków może wpro­wa­dzać w błąd (np. sok z bu­raka w owo­co­wych pro­duk­tach mlecz­nych wzmac­nia in­ten­syw­ność ich za­bar­wie­nia, a kon­su­ment jest prze­ko­nany, że barwa ta po­cho­dzi od da­nego wsadu owo­co­wego).

Konserwanty - od E200 do E299

Sto­so­wane są w celu prze­dłu­że­nia ter­minu przy­dat­no­ści do spo­ży­cia. Chro­nią żyw­ność przed ze­psu­ciem i za­pew­niają jej sta­bil­ność mi­kro­bio­lo­giczną. W nad­mia­rze mogą być nie­bez­pieczne i wy­wo­ły­wać uciąż­liwe skutki uboczne, np. ból głowy, wy­mioty. Nie­które z nich mają udo­wod­nione dzia­ła­nie ra­ko­twór­cze - np. ben­zo­esan sodu (E211).

Przeciwutleniacze i regulatory kwasowości - od E300 do E399

Wy­ko­rzy­stuje się je w celu prze­dłu­że­nia ter­minu przy­dat­no­ści do spo­ży­cia (np. za­po­bie­gają jeł­cze­niu tłusz­czów). Przy­kła­dem tych sub­stan­cji może być kwas askor­bi­nowy (wi­ta­mina C, E300), alfa-to­ko­fe­rol (wi­ta­mina E, E307) czy bu­ty­lo­wany hy­drok­sy­ani­zol (BHA, E320). Re­gu­lują także kwa­so­wość, np. kwas cy­try­nowy (E330). Zwróć uwagę! W nie­któ­rych pro­duk­tach mięs­nych (ta­kich jak wę­dliny, pa­rówki) za­miast syn­te­tycz­nych prze­ciw­u­tle­nia­czy pro­du­cenci uży­wają sprosz­ko­wa­nej ace­roli - to do­bry wy­bór!

Emulgatory, środki spulchniające i środki żelujące - od E400 do E499

Uła­twiają łą­cze­nie skła­do­wych, które na­tu­ral­nie po­zo­sta­łyby od­dzie­lone, np. oleju i wody. Ich rolą jest utrzy­ma­nie wła­ści­wej struk­tury pro­duktu. Za­pew­niają od­po­wied­nią spo­istość, kle­istość i lep­kość. Do naj­po­pu­lar­niej­szych na­leżą: pek­tyna (E440), agar (E406) i guma guar (E412).

Środki pomocnicze - od E500 do E599

Środki po­moc­ni­cze wy­ko­rzy­sty­wane w pro­duk­cji spo­żyw­czej nie zmie­niają smaku żyw­no­ści ani nie wpły­wają na jej za­pach. Do­da­wa­nie ich służy je­dy­nie prze­dłu­że­niu trwa­ło­ści pro­duk­tów. Sub­stan­cje po­moc­ni­cze są także sto­so­wane w celu zmiany i kon­troli kwa­so­wo­ści lub za­sa­do­wo­ści pro­duk­tów. Są ważne dla pro­cesu tech­no­lo­gicz­nego, smaku i bez­pie­czeń­stwa żyw­no­ści. Nie­wła­ściwa kon­trola pH może spo­wo­do­wać wzrost nie­po­żą­da­nych drob­no­ustro­jów. Przy­kła­dowe re­gu­la­tory to: kwas solny (E507), chlo­rek po­tasu (E508), kwas siar­kowy (E513) czy wo­do­ro­tle­nek sodu (E524).

Wzmacniacze smaku i zapachu - od E600 do E699

Mają na celu zwięk­sze­nie in­ten­syw­no­ści smaku i aro­matu. Są do­da­wane na róż­nych eta­pach pro­duk­cji żyw­no­ści. Wzmac­nia­cze naj­czę­ściej znaj­dują się w żyw­no­ści prze­two­rzo­nej. Za­zwy­czaj spo­tyka się glu­ta­mi­nian sodu (E621), ino­zy­nian sodu (E631), ry­bo­nu­kle­otydy so­dowe (E635).

Niebezpieczne substancje dodatkowe

Bibliografia

https://bu­si­nessin­si­der.com.pl/twoje-pie­nia­dze/za­kupy-po­la­kow-ra­port-2019-r/5v98s4w (do­stęp: 3.09.2022).

https://die­te­tycy.org.pl/e220-dwu­tle­nek-siarki (do­stęp: 28.08.2022).

https://die­te­tycy.org.pl/ery­try­tol-e968 (do­stęp: 30.08.2022).

https://die­te­tycy.org.pl/ety­kieta-zyw­no­sci (do­stęp: 3.09.2022).

https://die­te­tycy.org.pl/guma-guar-e412 (do­stęp: 30.08.2022).

https://die­te­tycy.org.pl/sor­bi­tol-e420 (do­stęp: 30.08.2022).

https://vi­ta­pe­dia.pl/ka­te­go­ria/kon­ser­wanty (do­stęp: 28.08.2022).

https://www.da­mian­pa­rol.com/nu­tri-score/ (do­stęp: 05.02.2023).

https://www.gov.pl/web/gis/oswiad­cze­nia-zy­wie­niowe-i-zdro­wotne--in­for­ma­cje-ogolne (do­stęp: 4.09.2022).

https://www.gov.pl/web/wij­hars-olsz­tyn/wy­ma­ga­nia-do­ty­czace-ozna­ko­wa­nia-miesa-i-prze­two­row-mie­snych (do­stęp: 5.09.2022).

http://www.gdansk.wiw.gov.pl/ima­ges/sto­ries/bez­pie­czen­stwo-zyw­no­sci/mi­ni­prze­wod­nik-zna­ko­wa­nie-pro­duk­tow-ry­bo­low­stwa.pdf (do­stęp: 5.09.2022).

http://www.nu­tri­life.pl/in­dex.php?art=27 (do­stęp: 5.09.2022).

http://www.oswiad­cze­nia.eu/oswiad­cze­nia-zdro­wotne-menu (do­stęp: 4.09.2022).

http://www.oswiad­cze­nia.eu/oswiad­cze­nia-zy­wie­niowe-menu (do­stęp: 4.09.2022).

Nie­żu­raw­ski L., Sob­ków C., Rola in­for­ma­cji na ety­kie­cie w pro­ce­sie za­kupu pro­duktu żyw­no­ścio­wego, "Rocz­niki Na­ukowe Sto­wa­rzy­sze­nia Eko­no­mi­stów Rol­nic­twa i Agro­biz­nesu" 2015, t. 17, nr 3, s. 290-296.

No­wacki R., Wa­si­lik K., Zna­jo­mość i za­ufa­nie wo­bec cer­ty­fi­ka­tów zrów­no­wa­żo­nej kon­sump­cji a idea spo­łecz­nej od­po­wie­dzial­no­ści przed­się­biorstw w per­spek­ty­wie mło­dych kon­su­men­tów, "Ze­szyty Na­ukowe SGGW. Eko­no­mika i Or­ga­ni­za­cja Go­spo­darki Żyw­no­ścio­wej" 2017, nr 118, s. 95-109.

Zy­ska A., Paw­lak A., Ślę­zak A., Za­lety i wady sto­so­wa­nia sub­stan­cji do­dat­ko­wych do żyw­no­ści, "Prace Na­ukowe Aka­de­mii im. Jana Dłu­go­sza w Czę­sto­cho­wie. Tech­nika, In­for­ma­tyka, In­ży­nie­ria Bez­pie­czeń­stwa" 2018, t. 6, s. 33-43.