Rozdział 1
Skąd wzięły się te techniki?
(lub: co Ty masz wspólnego z więzieniem Abu Ghraib1?)
Dlaczego powinieneś się tego nauczyć?
Na co dzień używam narzędzi omówionych w tej książce, jeśli komuś nie
ufam lub jeżeli z jakiegoś powodu potrzebuję zyskać nad kimś przewagę.
Ciągłe ich używanie w celu manipulowania tymi, których kocham, lub
partnerami handlowymi sprawiłoby, że stałbym się socjopatą. Używanie ich
w mądry sposób oznacza, że rozumiem to, iż mam pewne uprawnienia - prawo
do humanitarnego traktowania, szczerości, fair play.
Na co dzień spotykasz się z szeregiem wyborów, których musisz dokonać,
dotyczących tego, dokąd podążasz i co robisz; to pozwala Ci działać
pewnie. Kiedy używam pewnych narzędzi podczas przesłuchania, stwarzam
takie warunki, by więzień miał tylko dwa kiepskie rozwiązania do wyboru.
Nagle musi wybrać pomiędzy czymś zgodnym z jego naturą, czego nie chce
zrobić, a czymś niezgodnym z jego naturą, co chce zrobić. Na przykład
prawdomówni ludzie wyjawiają tajemnice, nawet jeśli oznacza to zdradę
współtowarzyszy, a lojalni żołnierze dezerterują, ponieważ chcą
powstrzymać rozlew krwi. Tych pierwszych zmuszam do tego, by rozwiązali
ten dylemat, przedkładając swoje potrzeby nad potrzeby grupy, a drugich
zmuszam do przedłożenia potrzeb grupy nad potrzeby jednostki. Wszystko,
co robię, to wykorzystywanie ludzkiej skłonności do obierania ścieżki
minimalnego oporu. Ta zdolność jest integralną częścią tego, czego się
nauczysz.
Bycie śledczym jest trochę podobne do bycia małym despotą ze szkolnego
podwórka: znajdujesz u kogoś jego słabe punkty i naciskasz na nie.
Dlatego musisz być bardzo ostrożny, szlifując umiejętności śledczego.
Twoje życie to nie wojna, więc nie zacznij traktować swoich dzieci i partnerów handlowych tak, jakby byli żołnierzami wrogiej armii, z którymi nigdy więcej się nie spotkasz. Twoim celem jest nacisk na
szczerość lub wykrywanie stresu, aby móc to wykorzystać do osiągnięcia
pożądanych rezultatów, a nie do manipulowania otaczającymi Cię ludźmi
dla rozrywki.
Bardzo niewielu ludzi wie, jak używać technik opisanych w tej książce -
to znaczy używać ich świadomie. Większością tych umiejętności już
dysponujesz, ale niekoniecznie potrafisz czerpać z nich na życzenie lub
stosować je wraz z pokrewnymi talentami. Nawet większość tak zwanych
śledczych, którzy zajmują się ludźmi podejrzanymi o terroryzm,
przetrzymywanymi w więzieniu w Zatoce Guantanamo, to w zasadzie zaledwie
osoby zadające pytania. Nie zostali przeszkoleni z pobudzania ludzkiej
motywacji, odczytywania języka ciała czy reżyserowania technik
śledczych. Zadanie dobrego pytania to jedna z umiejętności, jakie
będziesz zgłębiać, ale ta umiejętność to zaledwie jedna z wielu.
Kiedy więc nauczysz się, jak efektywnie łączyć taktyki śledcze - punkt
odniesienia, odczytywanie języka ciała, minimalizację i tak dalej -
będziesz kimś wyjątkowym. Wyjątkowym, ponieważ wniesiesz do gry odmienny
od mojego czy kogokolwiek innego, kto przeczyta tę książkę, zbiór
doświadczeń i cech. Kiedy zrozumiesz mechanizm stresu i opanujesz 12
podstawowych metod manipulowania czyimś strachem i marzeniami, będziesz
miał władzę. Może nie będziesz biegły w używaniu tych narzędzi od razu,
gdy tylko zamkniesz tę książkę, ale daj sobie trochę czasu. Zestaw
umiejętności powiększa się z czasem, tak samo jak rozwija się ludzki
umysł.
Dlaczego się tego nauczyłem?
Zacząłem doskonalić umiejętności śledcze w 1989 roku (i wciąż się tego
uczę) podczas szkolenia wojskowego, w czasie którego zapragnąłem nauczyć
się języka arabskiego. Wielu śledczych wojskowych, którzy w większości
są żołnierzami zawodowymi, dużo bardziej chce się uczyć języków obcych,
niż zmierzyć się bezpośrednio z więźniami. Są prawdziwymi romantykami i to jeden z głównych powodów, dla których się wykruszają. W zasadzie
wskaźnik rezygnacji przez lata sięgał nawet 60 procent. Ja, z drugiej
strony, byłem podekscytowany, gdy dowiedziałem się w armii, że zostanę
skierowany do oddziałów wywiadowczych. Przekonałem się, że teraz jest to
jednak tylko nominacja techniczna. Śledczy z okresu zimnej wojny oraz
inni oficerowie wywiadu wojskowego mieli do czynienia z tajnymi
materiałami, skrzętnie chronionymi i niedostępnymi dla pozostałych
członków armii. Innymi słowy, śledczego nie zawsze posyła się na linię
frontu.
Machina wywiadu wojskowego armii Stanów Zjednoczonych włączona w trybie
wojennym, tak jak teraz, to operacja brania ludzi do niewoli na wielką
skalę, z wielopoziomowymi możliwościami traktowania więźniów. Więźniowie
przebywają drogę z frontu do miejsc zbornych, a następnie do masowych
obozów jenieckich na tyłach. Te obozy mogą leżeć setki kilometrów od
obszaru działalności wroga i mieścić tysiące żołnierzy. Młodzi
żołnierze, którzy nie mają nic więcej niż chęć wykorzystania swoich
umiejętności językowych, mający ograniczone przeszkolenie psychologiczne
i żadnych umiejętności odczytywania języka ciała, obsługują cały ten
proces, od frontu do tyłów. W większości są to zaledwie osoby potrafiące
zadawać pytania w danym języku; tylko niewielu z nich ma talent i zostanie kimś, kogo spokojnie mogę nazwać śledczym.
Śledczy potrzebuje wiedzy operacyjnej, by być efektywnym; nie może
funkcjonować tak jak inni ludzie w wywiadzie wojskowym. Musi mieć
praktyczną, nie tylko teoretyczną wiedzę na temat tego, jak wrogowie i żołnierze sojuszniczych armii wykonują swoją pracę, by zadawać takie
pytania, jakie pomogą wydobyć najważniejsze fakty.
Krótko mówiąc, musiałem porzucić bezpieczne schronienie, by nauczyć się,
jak przesłuchiwać żołnierzy wroga rozmieszczonych na linii frontu. Na
szczęście zostałem skierowany do operacji Pustynna burza wraz z 5. grupą
sił specjalnych. Tak nauczyłem się czegoś cennego, co przekażę teraz
Tobie, na początku Twojego "szkolenia": jeśli nie wiesz, o czym mówisz,
ograniczasz tym samym rodzaj informacji, jakie możesz uzyskać. Jeśli
kiedykolwiek byłeś na rozmowie prowadzonej przez selekcjonera kadr,
który nie wiedział prawie nic na temat posiadanych przez Ciebie
umiejętności, wiesz, o jakie ograniczenia chodzi.
Te techniki nie zostały sklasyfikowane, ponieważ się ich nie naucza.
Metody i pytania pasują do programu nauczania śledczego wojskowego, ale
skomplikowane techniki łagodnego wywiadu zawarte w tej książce zrodziły
się na przestrzeni lat praktyki, nauczania i niezależnych badań.
Wywiadowcza szkoła wojskowa to szkolenie dziesięciostopniowe, to znaczy,
że jest na etapie podstawowym. Nie ma żadnych instrukcji postępowania.
Pomyśl o najnudniejszym kursie matematycznym lub historycznym, w którym
kiedykolwiek brałeś udział. Ten był równie koszmarny - dzień po dniu
pytania, sprawdzanie pism, trenowanie metod w sterylnym otoczeniu.
Powtarzanie do znudzenia. Zdobyliśmy wystarczająco dużo umiejętności, by
stanąć twarzą w twarz z wrogiem i go zdenerwować, mając nadzieję, że ma
to jakiś cel i kierunek. A często bardziej zaawansowane umiejętności,
których armia nie uczy, stają się praktycznymi narzędziami, używanymi
przez młodych żołnierzy. Ich emocje i procesy poznawcze wciąż gwałtownie
się rozwijają, jak więc możemy od nich oczekiwać, że będą umieli
zapanować nad swoim stresem i zastosować wyuczone wzorce? A co dopiero,
jeśli w grę wchodzą cudze emocje? To sprawia, że obóz jeniecki na tyłach
wojny jest znacznie ważniejszy dla sposobu, w jaki armia amerykańska
prowadzi interesy: młody śledczy potrzebuje bezpiecznego miejsca, w którym mógłby nauczyć się praktyki.
Po wojnie w Zatoce Perskiej zacząłem chodzić do szkoły SERE (Survival,
Evasion, Resistance, Escape - przetrwanie, unik, opór i ucieczka). Tam
ćwiczyłem przesłuchania przez osiem godzin dziennie, tydzień po
tygodniu, przez trzy i pół roku - w sumie przeprowadziłem 570
przesłuchań - by pomóc siłom specjalnym zrozumieć, jak przetrwać
przesłuchanie. To właśnie w szkole SERE spotkałem człowieka, który miał
ogromny wpływ na kształtowanie mojego życia, Dona Landruma, znanego jako
twórca Delta Force i SERE. Don, zwany Brodaczem, nie był śledczym, ale
wiedział więcej o narzędziach i metodach przesłuchań, niż kiedykolwiek
mógłbym się nauczyć w środowisku wywiadowczym. Szczegółowa ekspertyza,
jakiej mnie nauczył, to ta, o której wspomniałem na początku tego
rozdziału (jak ograniczyć pojęcie wyboru więźnia do dwóch opcji: złej
lub gorszej).
Kiedy rozpoczęła się wojna w Zatoce Perskiej, zostałem przydzielony do
specjalnego centrum wojennego w stanie Bragg. W całej armii
amerykańskiej było tylko 55 śledczych mówiących po arabsku, a my
mieliśmy sześciu z nich. W moim stopniu tylko dwóch z nas mówiło po
arabsku; wszyscy inni mówili po rosyjsku, czesku, polsku - w językach,
które w czasach zimnej wojny były językami wrogów Ameryki. To jeden z powodów, dla których zdobyłem tak duże doświadczenie i miałem tak liczne
kontakty z żołnierzami irackimi. Kiedy zostałem przydzielony do 5. grupy
sił specjalnych, moim pierwszym przydziałem był zespół wspierający armię
Arabii Saudyjskiej. Krótko potem zacząłem pracować w zespole
wspierającym brygadę kuwejcką. Sprawdziłem ponad 100 więźniów z szeregów
wroga podczas operacji Pustynna burza i przesłuchałem kilkudziesięciu z nich.
To w tym okresie naprawdę nauczyłem się, jak odczytywać język ciała, i po raz pierwszy odkryłem, jak należy nauczać technik przesłuchań.
Zacząłem również dostrzegać analogie pomiędzy użyciem ich na wojnie i zastosowaniem ich na co dzień. Tak na marginesie - to, że wiem to
wszystko, nie znaczy, że jestem odporny na wybuchy emocji lub że mogę
onieśmielać moich przyjaciół, "czytając" z nich jak z książki, i przy
użyciu słów zapędzić ich do narożnika. Mam jednak większą świadomość
moich emocji i kiedy moi przyjaciele przeżywają w życiu stresowe chwile,
prawdopodobnie dostrzegę to wcześniej niż inni. Mam również znacznie
większą władzę niż inni ludzie w sytuacjach biznesowych, a sprzeczki,
które miewam z kobietą, którą kocham, zazwyczaj są zdrowe i produktywne,
a nie dzikie i źle ukierunkowane.
Historia przesłuchań
Skąd wzięły się przesłuchania? Jako nauka jest to dziedzina stosunkowo
młoda, ale ludzie przesłuchiwali więźniów od zawsze. Żołnierze rzymscy
chcieli wiedzieć, gdzie mieszkańcy okupowanego przez nich kraju
przetrzymywali ich towarzyszy. Żołnierze wywierali nacisk na
przetrzymywanych więźniów i torturowali ich, by uzyskać informacje, ale
to nie był żaden system. Nawet podczas wojny secesyjnej nie mieliśmy
metody przesłuchiwania więźniów. Myśleliśmy o nich po prostu jak o żołnierzach usuniętych z pola walki. Przetrzymywaliśmy więźniów w masowych obozach, jakby byli bydłem w zagrodzie, nie robiąc nic więcej
ponad to, że utrzymywaliśmy oddziały z dala od walk. Osiem tysięcy ludzi
zmarło z powodu cholery w Andersonville w stanie Georgia. Obecnie stoi
tam pomnik poświęcony jeńcom wojennym, którzy tam zginęli. W obozie w mieście Elmira w stanie Nowy Jork, znanym w czasach wojny secesyjnej
jako "Hellmira"2, zginęła porównywalna liczba ludzi wskutek
złego traktowania i zaniedbania. Kiedy przemieścimy się w czasie do
okresu drugiej wojny światowej, zobaczymy, że czas pomiędzy decyzją
wydaną przez dowódcę a przemieszczeniem oddziałów i rozmieszczeniem
broni skrócił się tak gwałtownie, że znaczenia przesłuchań więźniów nie
można już było przecenić. Więźniowie nagle zaczęli mieć wartość dopóty,
dopóki byli żywi. Ale Stany Zjednoczone to jeden z wielu krajów, którym
brakowało specjalnie wyszkolonych sił śledczych.
Współczesne operacje wojskowe są przeważnie przewidywalne, jak jeszcze
nigdy w przedtem w historii. Tak więc śledczy, którzy dorastali we
współczesnych czasach, łapią się na tym, że usiłują być jak Superman:
słyszeć rozmowy odbywające się daleko od nich, zaglądać do budynków,
przenikając wzrokiem ściany. Analogie kończą się na etapie weryfikacji
informacji. Superman osobiście widzi i słyszy, a śledczy muszą polegać
na tym, co słyszą i widzą inni. To, co uzyskają, może więc być równie
dobrze informacją, jak i dezinformacją.
Jedynym sposobem, by tego dokonać, było zrozumienie psychologii tego,
dlaczego ludzie mówią, kiedy mówią i jak mówią. By wiedzieć, czy kłamią,
czy mówią prawdę, by wiedzieć, kiedy kłamią i wiedzieć, kiedy mówią
prawdę. Te potrzeby zapoczątkowały rozwój nauki przesłuchiwania, choć
musiała ją otaczać aura "czarnej magii". To znaczy, jako laik nie
dojdziesz do tego, dlaczego to działa, ale działa.
Śledczy mieli przez jakiś czas złą reputację, tak samo jak wiedźmy z Salem. Zmieniło się to w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci, kiedy
koncepcja zdobywania informacji bezpośrednio od ludzi zyskała szacunek.
Podczas zimnej wojny ludzie odczytujący sygnały radiowe i obrazy z satelity stali się dla operacji wojskowych cenniejsi niż śledczy. Ci
ludzie korzystali ze sprzętu wartego miliony dolarów. Użycie technologii
było bardziej ekonomiczne i mniej rzucające się w oczy niż aresztowanie
naukowców i ludzi ze świata polityki i przesłuchiwanie ich. Jednak w czasach pierwszej wojny w Zatoce Perskiej nawet do 85 procent informacji
uzyskiwano od ludzi. Z jednego powodu: Saddam Husajn bardziej polegał na
kurierach niż na elektronicznych środkach przekazu. Koncepcja wroga z czasów zimnej wojny, wroga dysponującego zaawansowaną technologią i skomplikowaną siecią komunikacji, upadła, gdy musieliśmy się zetknąć z krajami rozwijającymi się. Dodajmy do tego złożoność współczesnej wojny
z terroryzmem i tajnej łączności, a dostrzeżesz, dlaczego mamy dziś duże
zapotrzebowanie na śledczych.
Jesteś więźniem
Teraz tak naprawdę zacznę odpowiadać na pytanie zawarte w podtytule
rozdziału: "Co Ty masz wspólnego z więzieniem Abu Ghraib?". Zwykle
narzędzia śledcze, których używałem w trakcie przesłuchań więźniów, mają
wartość dla Twojego codziennego życia, ponieważ masz wiele wspólnego z więźniem wojennym. Po pierwsze i najważniejsze, obydwaj macie w sobie
czarną skrzynkę, która sprawia, że jesteście tym, czym jesteście, gdy
wokół szaleją siły, które potencjalnie mogą zniszczyć jej zawartość. Po
drugie, stres związany z uwięzieniem i przetrzymywaniem w niewoli jest
następstwem naszej codzienności.
Bez wątpienia słyszałeś co najmniej jedną historię walecznego żołnierza,
który zginął z rąk wroga, ponieważ odmówił udzielenia mu informacji. Dla
niego najświętszą częścią jego samego, tą małą czarną skrzynką, która
zawierała jego tożsamość, był obowiązek chronienia życia innych ludzi
poprzez chronienie pewnych informacji. Inny żołnierz, równie oddany
służbie, może złamać się pod naciskiem i wedrzeć się w tę świętą część
siebie. Może pozostanie przy życiu, ale nie będzie już tą samą żyjącą
osobą.
Każdy z nas ma taką skrzynkę. Może nawet nie wiesz, co zawiera, ale
jeśli ją utracisz, staniesz w obliczu utraty własnej tożsamości. W zasadzie staniesz się sam dla siebie kimś obcym, jeśli zniszczysz swoje
kluczowe wierzenia lub wartości lub kiedy ktoś inny będzie manipulował
Tobą, by osiągnąć to samo. Regularnie - tak jak żołnierz w niewoli -
stajesz w obliczu takich sytuacji, jak również twarzą w twarz z osobami
mającymi zdolność powodowania takich zniszczeń.
Szok uwięzienia (lub: wywrócenie Twojej skrzynki do góry nogami)
Kiedy ktoś zostaje uwięziony, jego poziom stresu osiąga wyżyny. Jeżeli
uwięzienie ma miejsce po starciu, człowiek ma świadomość, że wielu jego
przyjaciół właśnie zginęło, co powoduje dołożenie do stresu takich
emocji, jak żałoba, złość spowodowana strachem, który przeszywa całe
ciało. To najgroźniejszy moment w życiu człowieka. Poziom adrenaliny
jest wysoki, lecz świadome myślenie jest nikłe. Ja, wróg, właśnie
zabiłem ludzi, na których więźniowi zależy, a nienawiść do mnie, moich
towarzyszy, mojego dowódcy i mojego kraju aż promieniuje porami jego
skóry. Więzień jest też równie mocno przerażony tym, co mogę zrobić
jemu.
Inny scenariusz ma miejsce, gdy łapiemy jeńca podczas patrolu; porywamy
go szybko, nie zabijając nikogo. Osoba pojmana nigdy nie czuje się
dobrze, więc jej wrogość rośnie. Nagle staje się zupełnie bezsilna,
ponieważ ludzie, którzy ją pojmali, wykrzykują rozkazy: "Ty #$%^, padnij
na ziemię! Ręce na głowę!". Jest jak pies, słyszy tylko: "Bla, bla, bla!
Bla, bla, bla!". Ton głosu jest dla niej jasny, ale instrukcje nie. Czy
jeśli zrobi nie to, co trzeba, zginie? Jest to możliwe i jeniec o tym
wie. Niepokój, produkt uboczny strachu przed nieznanym, wyłącza myślącą
część mózgu i włącza tę jego część, która odpowiada za ochronę ciała lub
reakcje. Śledczy to brokerzy niepokoju. Niepokój to produkt, który
oferujemy.
W niedawnym nagraniu dla brytyjskiej telewizji nasza grupa składająca
się z ludzi związanych z Team Delta3, szkołą założoną przez
jednego z moich byłych studentów, uprowadziła siedmiu ochotników podczas
śniadania - w momencie, kiedy się tego nie spodziewali. Wśród
uczestników naszego eksperymentu był niezwykle sprawny brytyjski
strażak. Adam jest mądrym, zaangażowanym człowiekiem, obytym ze stresem.
Jego reakcja na sytuację uwięzienia widoczna jest w nagraniu wideo,
podczas którego wielu ludzi mówi mu jednocześnie, by spojrzał w prawo,
spojrzał na mnie, spojrzał w lewo. Rozkazy najwyraźniej wprawiają go w dezorientację. W końcu słyszy: "Spójrz w dół" i w tym momencie pada na
kolana. Adam tak mocno stara się przewidzieć, czego od niego chcemy, że
tworzy sobie projekcję naszych żądań. To człowiek przyzwyczajony do
dużego stresu, pojmany przez ludzi mówiących w tym samym, co on, języku.
Wyobraź sobie stres, kiedy Twoi porywacze mówią obcym językiem, a Ty
jesteś osiemnastoletnim poborowym.
Jaka jest psychologiczna obrona człowieka w każdej z tych sytuacji?
Gromadzi bogactwo swoich doświadczeń lub ich brak i swoją tożsamość w danej sytuacji. Jest żołnierzem, mężem, synem i gitarzystą w garażowym
zespole. W żadnej z rozmaitych ról, które odgrywa, nie bywa jeńcem, musi
więc nauczyć się być jeńcem; nie potrafi tego doświadczenia przywołać ze
swoich wspomnień. Ludzki mózg dobrze funkcjonuje, kiedy ma odpowiednie
przegródki, w których może gromadzić informacje, a zawodzi, gdy zalewają
go informacje i nie mają gdzie się podziać. Za każdym razem, gdy
doświadczamy czegoś nowego, tworzymy odpowiednią przegródkę w naszym
umyśle na tego rodzaju dane i doświadczenia, które zdobędziemy w przyszłości. Dzięki temu w przyszłości znacznie łatwiej jest uniknąć
sytuacji chybionych oczekiwań.
Pomyśl o zburzeniu bliźniaczych wież World Trade Center. Może byłeś w stanie wyobrazić sobie samolot rozbijający się o budynek, ale czy byłeś
w stanie przyswoić sobie ogrom tego, co stało się 11 września 2001? Ten
widok zszokował mnie oraz miliony innych ludzi. W naszych mózgach nie
istniała przegródka na takie informacje; to nas przytłoczyło. Gdy po raz
pierwszy widziałeś martwe ciało lub wjechałeś samochodem w samochód
stojący przed Tobą, zareagowałeś prawdopodobnie w taki sam sposób, tylko
w innym stopniu.
Dlatego jeniec musi stawić czoło podwójnej traumie: bezpośredniego
kontaktu z wrogiem i nowego, przytłaczającego doświadczenia. Godne uwagi
wyjątki to ludzie tacy jak oddziały sił specjalnych, które
przeszkoliliśmy w szkole SERE. Opierając się na założeniu, że im
bardziej jesteś przyzwyczajony do danego doświadczenia, tym lepiej
potrafisz sobie z nim poradzić, poddaliśmy tych żołnierzy setkom różnych
doświadczeń pojmania. W czasie wojny będą odczuwali "tylko" traumę
związaną z kontaktem z wrogiem i fundowanymi przez niego okropnościami.
W ten sposób zrozumiesz, dlaczego pojmany na froncie żołnierz piechoty
bardziej ucierpi wskutek chaosu i szoku niż oficer wywiadu. Jego
wachlarz odniesień jest inny; doświadcza tej sytuacji z głęboką
niedogodnością, nieprzygotowany na pewnego rodzaju wrogie ataki.
Prawdopodobnie nie zna języka wroga, był zajęty strzelaniem do kolegów
swoich porywaczy i nagle jego pozycja gwałtownie się pogarsza - nie jest
już mającym władzę chłopakiem z bronią w ręku, ale kimś obezwładnionym,
skutym i pozostającym na łasce uzbrojonego człowieka. W momencie, w którym doświadcza chybionych oczekiwań - nie mając w głowie przegródki,
w którą mógłby włożyć to, co się z nim dzieje, i to przetrawić - jest
niezwykle wrażliwy.
Istotę tego człowieka stanowi skomplikowane wzajemne oddziaływanie
powiązań w jego życiu codziennym. Osobowość ucieleśnia wkład innych
ludzi i sytuacji. Wachlarz odniesień czy też obraz świata zewnętrznego
zostaje wyszczerbiony przez to doświadczenie. Ten człowiek ucierpiał
właśnie z powodu poważnego zamachu zarówno na jego osobowość, jak i wachlarz odniesień. Nie jest już żołnierzem z karabinem, jest teraz
bezsilnym jeńcem, który zawiódł w misji. Wszystkie jego zdefiniowane
cechy do odgrywania tej roli zaczynają wypełniać jego głowę. Większość z definicji ma negatywny wydźwięk i została mu wpojona przez przełożonych
w wojsku oraz dzięki filmom. Jest teraz przegranym, a ludzie, którzy go
pojmali, nie będą odgrywać roli doradcy, chyba że odpowiada to ich
potrzebom.
Efekty niewoli
Szok pojmania w momencie, w którym ono następuje, wydaje się być
najgorszą rzeczą, jaka kiedykolwiek przydarzy się więźniowi, ale jest
coś więcej. Po początkowym przerażeniu i strachu o życie więzień zaczyna
się przyzwyczajać. Tworzy w umyśle przegródkę, która pomaga mu poradzić
sobie ze stresem. Więźniowie czasem nawet zachowują się buńczucznie i próbują stawiać żądania. W większości przypadków są oddzieleni od siebie
i uciszani, więc nie mają możliwości pocieszania się nawzajem czy
kolaborowania. Więzień jest pozostawiony sam sobie ze swoją potrzebą
rozmowy na temat porażki i uczuciem nieudolności. W wielu przypadkach
więźniom zawiązuje się oczy i skuwa się ich kajdankami, by umożliwić
ograniczonej liczbie porywaczy czy członków eskorty bezpieczne
przewiezienie więźnia i jego towarzyszy. Pozbawienie kogoś możliwości
używania wzroku, choć jest ważne w sprawowaniu kontroli nad wrogim
żołnierzem, stwarza potrzebę, by strażnik czy porywacz stał się oczami i przewodnikiem więźnia. To rozpoczyna cykl zależności, która będzie się
tylko nasilać w miarę upływu czasu w niewoli. Kiedy więzień po raz
pierwszy spotka się z przesłuchującą go osobą, rozmowa ma formę sondy.
Sonda taka ma jeden cel - uzyskanie odpowiedzi na dwa pytania: "Czy ten
facet spełni moje wymagania?" i: "Jak trudno będzie zmusić go do
mówienia?". Osoba śledczego staje się dla więźnia kimś zupełnie innym w momencie pierwszego spotkania: śledczy mówi tym samym językiem. Krąg
zależności zacieśnia się jeszcze bardziej.
Śledczy może być zainteresowany więźniem albo nie. Strażnicy są
zainteresowani wyłącznie bezpieczeństwem więźniów i kontrolą nad nimi.
Ich zadaniem jest staranne przestrzeganie wytycznych dotyczących
traktowania więźniów. W rezultacie otrzymujemy taniec. Strażnik wysyła
do więźnia impuls, a więzień na niego odpowiada. Strażnik wykorzystuje
bodziec, jakim jest odpowiedź więźnia, by wprowadzić w życie nowo
odkrytą przez siebie rolę posiadającego władzę dozorcy. Strażnik
odpowiada przy użyciu wszelkich narzędzi, którymi dysponuje, a więzień
wykorzystuje ten bodziec, by pomóc sobie zbudować swoją nową rolę
więźnia. Nowi więźniowie i nowi strażnicy stale tworzą nowe kroki
swojego tańca. Bez starannego nadzoru strażnik i więzień mogą stać się
mimowolnymi uczestnikami polowej wersji eksperymentu więziennego
przeprowadzonego na Uniwersytecie Stanforda w 1971 roku - tego
katastrofalnego w skutkach doświadczenia, podczas którego dzieciaki z klasy średniej przyjęły role więźniów i strażników.
Kiedy więzień spotyka kogoś, kto mówi w jego języku, odczuwa naturalne
przyciąganie. Desperacko potrzebuje towarzystwa. Ludzie to zwierzęta
stadne i potrzebują wzajemnego wsparcia. Wyobrażenie więźnia o nim samym
trochę się teraz zatarło. W tym wyobrażeniu unieważnieniu ulegają role,
jakie odgrywał jako żołnierz w swojej jednostce. Nowo odkryta rola
więźnia wytrąca go z równowagi. Więzień wpada w krąg zależności, który
przypomina cofanie się lub przeskok wstecz do czasów, kiedy po raz
ostatni w jego życiu ktoś podejmował za niego wszystkie decyzje. Więzień
staje się zupełnie zależny od strażników i śledczych, którzy mówią mu,
jak brzmi prawidłowa odpowiedź na każde pytanie. Jeśli wskutek szoku
związanego z pojmaniem Twoje pudło z zabawkami zostało wywrócone do góry
nogami, sytuację tę można porównać z pozbawieniem dzieci placu zabaw.
Wszystkim szczegółom, które potwierdzono w przeszłości na temat
inteligencji i dobrego wyglądu więźniów, trzeba teraz dobrze się
przyjrzeć. Nie ma źródła tych danych. Więzień rozpoczyna wewnętrzny
dialog, mający na celu osiągnięcie równowagi. W tym wewnętrznym dialogu
więzień jest standardem, więc wszelkie zwątpienie w siebie zostaje
spotęgowane. Jeśli więzień odczuwa winę lub porażkę, stają się one
centrum jego przemyśleń. Jeśli on i czterech innych żołnierzy zostało
pojmanych przez 250 żołnierzy wroga, wewnętrzny dialog koncentruje się
na tym, kogo z tej czwórki należy za to winić. Więzień odczuwa
personalnie wszystko, co się dzieje, a dobre samopoczucie innych staje
się mniej ważne. Każde zagrożenie zdrowia w obozie jest przez niego
postrzegane w kategoriach tego, jak może zaszkodzić jemu.
Stres wywołany wcześniej szokiem pojmania nabiera nowego znaczenia,
kiedy zaczynają się przesłuchania. Pojmanie i usunięcie z pola walki
oznacza wyrwanie z otoczenia chaotycznych ataków i postawienie osoby w obliczu pola walki personalnej i wymierzonej w konkretną jednostkę. Ktoś
będzie żerował na uczuciu nieudolności więźnia. To, czy śledczy
pogorszy, czy złagodzi te odczucia, zależy od psychologicznego profilu
więźnia.
Zaspokajanie zachcianek porywacza, aby utrzymać go w stanie zadowolenia,
wywołuje syndrom sztokholmski. Więzień zaczyna się identyfikować z agresorem, a nawet naśladować jego zachowanie i sposób mówienia. Syndrom
sztokholmski może wystąpić w ciągu kilku dni od pojmania.
Co to ma wspólnego z Tobą? Nie jesteś przecież zamknięty za kratami.
Spożywasz dobre jedzenie, a nie nieświeże racje. Chodzisz sobie wolno i codziennie się kąpiesz. Ale żyjesz w pewnego rodzaju niewoli. Budzisz
się i zastanawiasz, za co na Ciebie dzisiaj nawrzeszczą. Spojrzysz przez
okno i będziesz marzyć o ucieczce - ze szkoły, z domu, od pracy. Dławisz
się każdym posiłkiem zjadanym w towarzystwie kogoś, kto uwięził Cię
emocjonalnie. Niewola. Odbierasz telefon i Twoja uprzejmość nie pozwala
Ci odłożyć słuchawki, gdy słyszysz w niej głos osoby zbierającej datki
na jakiś cel. Wolisz złożyć obietnicę, której nie możesz dotrzymać, niż
powiedzieć "nie".
Po prostu - w jakimś stopniu rozumiesz pojęcie niewoli, jeśli żyjesz w cywilizowanym społeczeństwie. Wpadamy w pułapkę tego, czego uczą nas
rodzice. Wpadamy w pułapkę zasad społecznych. Wpadamy w pułapkę
wszystkiego, co wiemy. Na przykład Mormoni są zazwyczaj bardzo ufnymi
ludźmi, więc wiele społeczności w stanie Utah wprowadziło restrykcyjne
prawa przeciwko domokrążcom, by chronić ich przed wykorzystaniem.
Prawodawcy stanu Utah nie chcieli "uwięzić" swoich sąsiadów w domach.
Kiedy telemarketer przeciąga rozmowę telefoniczną z Tobą, żeruje na
Twoich dobrych manierach. Nie różni się to niczym od tego, co robią
śledczy, używając norm kulturowych przeciwko żołnierzom wroga.
Pewnym rodzajem tego, jak śledczy w obozie jenieckim mogą na co dzień
manipulować normami społecznymi, by stworzyć system źle ukierunkowanych
oczekiwań, jest więzienie w Zatoce Guantánamo. Ten proces może wydawać
się znajomy komuś, kto zetknął się z przypadkiem maltretowanego
współmałżonka. W przypadku więźnia może on myśleć, że zachowując się w pewien sposób, zyska trochę ulgi od wypytywania czy niewielką porcję
ulubionego jedzenia, ponieważ coś takiego miało miejsce w poniedziałek.
We wtorek takie samo zachowanie doprowadzi do niekończących się pompek
lub wyzwisk. Czy jest to tak różne od przypadku kobiety żyjącej w ciągłym strachu, ponieważ nic, co robi, nie wydaje się zadowalać jej
męża? On ustala zasady i choć ona stara się, jak może, nie potrafi dojść
do tego, jak zasady zmieniają się z dnia na dzień, a więc "zasługuje" na
lanie.
Mógłbym wymienić wiele analogii pomiędzy sytuacjami militarnymi a cywilnymi, w których narzędzia śledcze wywołują lub łagodzą stres, ale
zasadniczo chodzi o jedno: stres to stres. Sprzeczka z pracodawcą, bójka
w knajpie, kłótnia z kochankiem - Twój umysł nie widzi różnicy pomiędzy
nimi a ostrzałem. W sensie technicznym mamy tu do czynienia z reakcjami
powiązanymi z ochroną siebie. Kiedy warunki niewoli, takie jak tu
opisałem, są takie same, jak warunki więźnia wojennego, Twoje reakcje
będą takie same, jak więźnia wojennego.
Idźmy krok dalej. Wszelkie warunki, które wywołują niepokój, nerwowość,
chwiejność emocjonalną i (lub) nieprzewidywalność, uświadamiają Ci
doświadczenia więźnia wojennego. Co by było, gdybyś wrócił z wakacji i stwierdził, że ktoś przemeblował Twoje biuro, przestawił ekspres do kawy
i założył nową sieć telefoniczną? Odczułbyś chwilową utratę kontroli,
która może Cię przytłoczyć.
Tracisz możliwość funkcjonowania na najwyższych obrotach, ponieważ
wyłączasz się z myślenia kognitywnego i przechodzisz w stan emocjonalny,
czyli włączasz system limbiczny.
Jesteś zwierzęciem
Czy jesteś ssakiem z rzędu naczelnych, bardziej prymitywnym ssakiem czy
gadem?
Pierce J. Howard w swojej książce The Owner's Manual for the Brain:
Everyday Applications from Mind-Brain Research (Brad Press, 1999) na
stronach 37-39 oryginału omawia trzy rodzaje funkcjonowania mózgów.
Pisze, że:
Mózg jaszczurki zaprzątnięty jest wyłącznie podtrzymywaniem funkcji
życiowych: oddychaniem, trawieniem, krwioobiegiem i rozmnażaniem.
Ewoluujący z mózgu jaszczurki mózg leoparda zaopatrzony w rdzeń kręgowy
(od teraz zwany układem limbicznym) przyniósł rozwój repertuaru
behawioralnego zwierząt i umożliwił im odczuwanie emocji i koordynację
ruchów. Druga faza ewolucji mózgu przyniosła dobrze znany ogólny zespół
adaptacyjny, czyli reakcję na zagrożenie "walcz lub uciekaj". Trzecia
faza ewolucji dała mózgowi zdolność do uczenia się, czyli korę mózgową.
Ta trzecia i najświeższa faza ewolucji mózgu dała nam umiejętność
rozwiązywania problemów, używania języków i liczb, wykształcania pamięci
i kreatywność.
Ja nazywam kategorie mózgów opisane przez Howarda gadzią, ssaczą i naczelną.
Kiedy używasz swojej kory mózgowej do takich funkcji, jak język,
obliczenia oraz inne funkcje logiczne, jesteś naczelnym. Twój układ
limbiczny, który pozwala Ci doświadczać i wyrażać emocje, należy do
ssaczej części Twojej osobowości. A gadzie wcielenie umysłu dba tylko o kwestie podstawowe: głód, seks, przeżycie.
Kiedy wzrasta poziom stresu - nawet bez dotykania czy krzyczenia na daną
osobę - wzrasta produkcja hormonów. Właśnie wtedy organizm zaczyna
produkować kortyzol. Mówiąc w skrócie, zaczynają pracować dwa małe
gruczoły - nadnercza - nazywane czasem gruczołami stresu. Bez nich nie
przeżylibyśmy stresu, ponieważ to one dają nam siłę do walki, czy to
werbalnej, czy fizycznej, lub do ucieczki przed niebezpieczeństwem.
Ludzki obwodowy układ nerwowy składa się z dwóch części regulujących
świadomość: układu współczulnego i przywspółczulnego. Układ współczulny
pobudza ciało i przygotowuje człowieka do walki lub ucieczki; układ
przywspółczulny odpowiedzialny jest za odpoczynek i rozluźnienie
ludzkiego ciała. Spójrz na to jak na zestaw pobudzających i uspokajających sterowników ludzkiego umysłu.
Duży stres i współczulny układ nerwowy
Układ współczulny angażuje się w reakcje na otrzymane zagrożenie w ciągu
milisekund od początkowego bodźca, który uwalnia wydzielanie kortyzolu.
Wszystko, co hormony stresu - kortyzol, DHEA i adrenalina - robią w Twoim organizmie, by przygotować go do walki lub ucieczki, dzieje się w tym ułamku czasu. Ciało, nie umysł, decyduje o tym, które układy są
potrzebne w dostrzeżonym zagrożeniu. Te układy włączają się kosztem
innych, nieuważanych za niezbędne. W razie wybuchu pożaru ciało
podejmuje następujące działania:
Krew odpływa z twarzy i skóry i płynie do mięśni.
Krew odpływa z układów trawiennego i płciowego.
Ciało traci zdolność kurczenia pęcherza moczowego i wydalania
odchodów.
Ciało zalewa glukoza produkowana w wątrobie, przygotowująca je do
aktywności fizycznej.
Ciało wysyła krew do gadziej i ssaczej części mózgu kosztem naczelnej
części mózgu.
Akcja serca przyspiesza w celu dostarczenia krwi do wszystkich tych
miejsc.
Następuje przyspieszenie oddechu pod wpływem serca pompującego glukozę
przez te układy i dostarczania przez to tlenu do mięśni.
Wzrasta zapotrzebowanie metaboliczne, więc ciało zaczyna się pocić.
Źrenice rozszerzają się, by zebrać dane na temat zagrożenia.
Oto Twój umysł na wojnie.
Są wewnętrzne i zewnętrzne objawy takiej aktywności. Wewnętrzne to
roztrzęsione, hiperdrażliwe uczucie sygnalizujące Ci, że jesteś gotowy
do podjęcia akcji. Z powodu braku krwi w układzie trawiennym możesz
doświadczać uczucia motyli w brzuchu lub czuć nudności. Twoje serce
galopuje i przemieszcza krew opuszczającą skórę, więc odczuwasz wysoką
temperaturę wewnątrz ciała i chłodną skórę (to znaczy - czujesz się
lepki). Oddech masz przyspieszony, ale płytki, więc Twoje serce i płuca
galopują. Ten podwyższony - nawet o 100 procent - metabolizm powoduje,
że czujesz wypieki i gorąco. Koncentrujesz się na wąskim zakresie spraw,
a słuch wymierzony jest w cel. Słyszysz uderzenia swojego serca. Twój
umysł cofa się do stanu prymitywnego, a najważniejsze stają się emocje.
To tłumaczy, dlaczego tak wielu ludzi płacze, kiedy staje w obliczu
czegoś lub wpada w złość. Nie uważaj tego za słabość lub delikatność.
Na zewnątrz można również zauważyć pewne objawy:
Decyzja organizmu, by dać krwi odpłynąć ze skóry, wywołuje bladość
cery.
Ponieważ błona śluzowa ust i jamy ustnej jest częścią układu
trawiennego, a w nim dramatycznie zmniejsza się obieg krwi, usta i inne błony śluzowe kurczą się. Efektem są cienkie, blade usta i opadające dolne powieki.
Przyspieszone tętno serca może wywoływać dudnienie w klatce piersiowej
i opadnięcie ramion.
Ręce mogą się trząść wskutek podwyższonego metabolizmu.
Zwiększone zapotrzebowanie na powietrze wywołuje rozdęcie nozdrzy i głośny oddech.
Oczy koncentrują się na powodzie stresu, a to może wywoływać zmrużenie
lub szerokie otwarcie oczu, zależnie od sytuacji.
Brwi marszczą się i opadają. Usta ściskają się w cienką, bezbarwną
linię.
Ramiona wznoszą się, przygotowując się do walki lub ucieczki.
Zwiększone zapotrzebowanie organizmu na glukozę może powodować
pobieranie glukozy z błon śluzowych, czego efektem jest biały nalot w kącikach ust.
Łokcie przysuwają się do żeber.
Dłonie odwracają się w dół i zamykają się w pięści. W przypadku
skrajnego przerażenia może to nawet pójść dalej, co przyniesie efekt
przysunięcia łokci do żeber i podniesienia dłoni do góry w celu
ochrony twarzy, w odruchowym wysiłku ochrony obszaru wokół życiowych
organów - lecz, co dziwne, czubek głowy pozostaje odsłonięty.
Wzmożone zapotrzebowanie na ochłodzenie powoduje pocenie się
organizmu, a w pocie tym jest mnóstwo produktów ubocznych; zapach
ciała przygotowującego się do walki lub ucieczki jest wyraźny.
W końcu osoba zapada się w siebie.
Oto wpływ współczulnego układu nerwowego, pchającego nas ku
najprymitywniejszym ludzkim reakcjom: ucieczce lub walce. W tym momencie
większość z nas funkcjonuje w sposób bardziej podobny do leoparda czy
innego ssaka niż do człowieka. Działamy w trybie limbicznym i tylko
limbiczne wspomnienia są nam dostępne do przetwarzania.
Tak na marginesie, to nie żart, że psy potrafią wyczuć strach za pomocą
węchu. Ciało wydziela złożony zapach - składają się na niego słodki,
lepki zapach i metaliczny, gorzki - z powodu pewnego rodzaju rozpadu
cząsteczek wywołanego stresem. Na początku mojej pracy w tym zawodzie
myślałem, że zapach zależny jest od diety i higieny osobistej.
Wysyłaliśmy żołnierzy do lasu na osiem dni bez papieru toaletowego czy
szczoteczki do zębów i z bardzo małą racją jedzenia. Myślałem, że smród
wywołany jest brakiem kąpieli i ketozą, procesem, w którym organizm
dokonuje gospodarki rabunkowej na własnych białkach i tłuszczach, by
zrekompensować sobie deficyt węglowodanów. Ketoza ma swój wpływ na
zapach, ale nie jest wywoływana złą dietą. Stres sprawia, że układ
metaboliczny wzmaga działanie i zaczyna atakować białka zgromadzone w jamie ustnej i innych miejscach, gdzie materiał jest najłatwiejszy do
rozbicia. Efektem jest ten mdły zapach - możesz nawet wyczuć jego smak -
który nazywamy "smrodem więźnia". Pracowałem z więźniami i praktykantami
ze Stanów Zjednoczonych, Bliskiego Wschodu - z całego świata. Bez
względu na jadłospis zapach różnych osób jest do siebie stosunkowo
podobny. Teraz, gdy jesteś tego świadomy, rozpoznasz go natychmiast.
Jest tak gęsty, że jednym praniem nie pozbędziesz się go nawet ze swoich
ubrań.
Najgroźniejszym objawem dużego stresu jest zapaść. Najpierw człowiek
blednie i odczuwa potrzebę pójścia do łazienki. Następnie organizmowi
zaczyna brakować adrenaliny, a do działania włącza się kortyzol.
Kortyzol reguluje ciśnienie i krążenie krwi. Jeśli nadnercza produkują
go w dużych ilościach, człowiek w końcu zapadnie się w siebie, zwinie w pozycji płodowej i popadnie w szok.
Uprawianie sportu lub ćwiczenie scenariuszy walki pod wpływem stresu
może zrekompensować fakt, że zdolności kognitywne opuszczają nas, gdy
najbardziej potrzebna jest nam duża wydajność. Dlatego osoby trenujące
na przykład sztuki walki agresywnie wykonują określone ruchy i wydają
pewne dźwięki kojarzone z walką. Kiedy przychodzi właściwy moment, ich
ciała automatycznie wiedzą, co robić. Odnosi się to do każdego
sportowca, który angażuje się w poważne współzawodnictwo. Symulacja
warunków stresowych, oprócz ćwiczenia specjalnych ruchów, przygotowuje
go do tego, by poradzić sobie nawet w sytuacji, w której jego zdolność
myślenia jest ograniczona.
Działanie kortyzolu trwa, a Twój mózg cofa się z trybu ssaczego do
gadziego. Dehumanizuje się najpierw w niewielkim zakresie, a potem
stopniowo redukuje Cię do stadium osoby mającej jedynie najbardziej
podstawowe potrzeby.
A więc tu mamy inny sposób na odpowiedź na pytanie: "Co Ty masz
wspólnego z więzieniem Abu Ghraib?". Więźniowie pod wpływem stresu tracą
zdolność logicznego myślenia, tak jak Ty. Brak im również emocji, tak
jak Tobie.
W książce Tajemnica świadomości: ciało i emocje współtworzą świadomość
neurolog Antonio Damasio podkreśla różnicę pomiędzy "uczuciem" a "wiedzą
o tym, że przeżywamy uczucie"4. Sugeruje, że w momencie, kiedy
zorientujemy się, że coś odczuwamy, jest już za późno, by cokolwiek z tym zrobić. Ciało już zaczęło odpowiadać na bodźce emocji, bez względu
na to, czy są to emocje pierwotne, takie jak zaskoczenie, czy wtórne -
Damasio nazywa je "emocjami społecznymi" - takie jak poczucie winy.
Wymienia również czynniki wpływające na działanie "emocji tła", do
których należą takie stany emocjonalne, jak spokój, ogólne uczucie
dobrego samopoczucia i napięcia, które: "...dostarczają nam informacji o ogólnej postawie, o zasięgu ruchów kończyn w odniesieniu do tułowia, o przestrzennym profilu ruchów kończyn (który może charakteryzować się
płynnością lub być "urywany"), o szybkości ruchów, zgodności ruchów
różnych części ciała, takich jak twarz, ręce i nogi, a w końcu o ostatnim i chyba najważniejszym - wyrazie twarzy"5.
Opisane przez Damasio kategorie zachowania, którym wszyscy podlegamy,
wskazują na to, gdzie szukać różnic w tym, jak poszczególni ludzie
okazują stres. To, jak "gładko" lub w "szarpany sposób" poruszasz
ramionami, czy to, jak krzywisz twarz w wyrazie obrzydzenia, to różne
odmiany podstawowych kategorii. Dodajmy do tego genetykę, kulturę,
wychowanie i tym podobne czynniki, które sprawiają, że każdy z nas jest
wyjątkowy, a niemożliwa stanie się pewność tego, co oznaczają
poszczególne reakcje ciała - z dwoma wyjątkami. Pierwszym wyjątkiem jest
sytuacja, w której wiesz, co dana osoba robi z ramionami, rękami, nogami
i twarzą w normalnych okolicznościach (punkt odniesienia). Wtedy
potrafisz odnotować odchylenia. Jeśli wiesz, czego szukać - a to w większości wiedza, jaką podzielę się z Tobą w tej książce - te
odchylenia dadzą Ci pewność, że dana osoba znajduje się pod wpływem
stresu. Drugim wyjątkiem jest zakres ludzkich reakcji pod wpływem bardzo
dużego stresu.
Nie jesteś w stanie zbyt wiele zrobić, by powstrzymać lub zamaskować
rozszerzające się źrenice, rozdymające się nozdrza, rozszerzające się
pory skóry twarzy czy obwisające mięśnie twarzy - wszystkie one są
efektem dużego stresu. Łatwo zauważysz, dlaczego ludzie pozostający
przez długi okres pod wpływem stresu stają się nieatrakcyjni. Wygląd
skóry pogarsza się, mięśnie twarzy tracą sprężystość, usta stają się
cienkie - wygląd niezbyt nadający się na studniówkę. W przeciwnej
sytuacji - gdy ktoś jest naładowany seksualnie - zwiększa się krążenie
krwi w błonach śluzowych, usta stają się pełniejsze, ślinianki
intensywnie pracują, a cała twarz przybiera bardziej delikatny wygląd.
Jesteś bardziej atrakcyjny seksualnie - Twoje podniecenie jest
oczywiste. Wiele razy próbowałem tłumaczyć to moim przyjaciołom, którzy
nie byli pewni, czy komuś się podobają.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki