Przedmowa
W trakcie pisania tej książki stuknęła mi pięćdziesiątka, więc z osobistej perspektywy jej tematyka ma dla mnie bardziej żywotne
znaczenie niż kwestie poruszone w poprzedniej, zatytułowanej Jak się
nie odchudzać, w której pisałem o odżywianiu i gubieniu zbędnych
kilogramów. Między tymi dziedzinami istnieje jednak wyraźne
podobieństwo: obie są skażone tym samym korupcyjnym wpływem interesów
handlowych. Branża dietetyczna1 i przeciwstarzeniowa2 to giganty obracające
miliardami dolarów. Gdy w grę wchodzą tak wielkie pieniądze, pokusa
promowania produktów, których idea opiera się na wszelkiego rodzaju
absurdalnych deklaracjach, najwyraźniej jest nie do odparcia.
Nawet oczytany laik, który poszukuje podstawowych praktycznych porad w obu obszarach, chcąc schudnąć albo żyć dłużej, staje w obliczu
nieprzebranej oferty pigułek i mikstur. Nawet dla mnie jako lekarza
mającego przywilej swobodnego drążenia w recenzowanej literaturze
medycznej pokazanie, że król jest nagi, stanowiło niemałe wyzwanie. Ale
samo to czyni niniejsze przedsięwzięcie jeszcze ważniejszym. Skoro mnie
odsianie ziaren od plew w dziedzinie nauk o starzeniu zajęło trzy lata,
obawiam się, że przypadkowa osoba próbująca oddzielić fakty od bzdur
stoi na straconej pozycji. Były prezes Gerontological Society of America
napisał, że "niewiele jest tematów (...) równie mylących dla
bezkrytycznych i stanowiących intratniejszy biznes dla pozbawionych
skrupułów"3.
Mówi się, że dziedzina przeciwdziałania starzeniu się jest "podatnym
gruntem dla przekrętów, oszustw i sposobów szybkiego wzbogacania"4, a literatura popularna na ten temat zawiera "ogrom
dezinformacji"5. Spece od marketingu często
obierają za cel osoby starsze, oferując szarlatańskie lekarstwa
przeciwdziałające skutkom starzenia się6.
Produkty te są szeroko promowane w internecie, a także w stacjonarnych
klinikach "przeciwstarzeniowych"7. Tego rodzaju
knowania były przedmiotem wielu dyskusji, jakie odbywały się w amerykańskim Senacie i Kongresie pod hasłami takimi jak "Oszuści,
handlarze i sprzedawcy cudownych remediów"8 czy
"Szarlataneria, czyli skandal wart 10 miliardów dolarów"9. Obecnie przemysł przeciwstarzeniowy w Ameryce może
być wart ponad 88 miliardów dolarów10, a jego
światową wartość wycenia się na 292 miliardy dolarów11. W kwotach tych zawiera się właściwie wszystko, od
kremów przeciwzmarszczkowych po porady telewizyjnego guru Pata
Robertsona, oferującego "białkowe naleśniki przeciwko starzeniu". Jak
stwierdzono w jednym z artykułów poświęconych ekonomii, starzenie się
nie jest może korzystne dla zdrowia, ale "z pewnością jest korzystne dla
biznesu"12.
Zaślepieni nauką
Według jednego ze stowarzyszeń branżowych 60 procent Amerykanów w wieku
sześćdziesięciu pięciu lat i starszych stosuje zabiegi przeciwdziałające
starzeniu się13, choć zdaniem dyrektora
Institute for Biomedical Aging Research właściwie żadna z tych metod nie
jest poparta badaniami naukowymi14. Promuje się
je jednak tak, jakby były. Odkrycia naukowe nagłaśniane przez żądną
sensacji prasę od dawna są oportunistycznie wykorzystywane przez
spekulantów.
Dziewiętnastowieczne postępy w dziedzinie magnetyzmu doprowadziły do
powstania reklam, w których twierdzono, że "żaden mieszkaniec Ameryki
nie byłby chory (...) gdyby nasza magnetokonserwatywna bielizna znalazła
się w garderobie każdej kobiety i każdego mężczyzny, i była zakładana
niemowlętom i dzieciom". Mniej komiczny, a bardziej tragiczny wydźwięk
miało publiczne zainteresowanie pracami Marii Skłodowskiej-Curie, które
skutkowało stworzeniem wielu radioaktywnych produktów mających rzekomo
"rewitalizować" i "energetyzować"15. Zgodnie z chwytliwym nagłówkiem, jaki pojawił się w dzienniku "Wall Street
Journal", "Woda radowa działała dobrze, dopóki nie odpadła szczęka"16.
Dziś przejawy tego żerowania na nauce, które dorobiło się angielskiego
terminu scienceploitation, są oczywiste -?wystarczy spojrzeć na setki
szarlatańskich "klinik komórek macierzystych" zlokalizowanych w Kalifornii i na Florydzie17 i posługujących się
językiem nauki, by nadać pozory uczciwości swoim niesprawdzonym
terapiom18. W opublikowanym w "Scientific
American" artykule Oszukańcze źródło młodości trzech znanych badaczy
procesów starzenia się stwierdziło, że "społeczeństwo jest bombardowane
kłamstwami oraz informacyjnym szumem"19.
Jeden z tych badaczy został pozwany przez współzałożycieli American
Academy of Anti-Aging Medicine20 na kwotę 200
milionów dolarów za przyznanie tej organizacji Silver Fleece Award,
prześmiewczej nagrody szydzącej z "najbardziej absurdalnych,
oburzających, niepopartych badaniami naukowymi lub przesadnych twierdzeń
dotyczących interwencji przeciwstarzeniowych bądź chorób związanych z wiekiem"21. American Academy of Anti-Aging
Medicine odparła, że "nie promuje ani nie popiera żadnej konkretnej
formy terapii ani nie sprzedaje i nie popiera żadnego produktu
komercyjnego"22. Wystarczyło jednak odwiedzić
stronę internetową organizacji, by się przekonać, że gromadziła ona i przedstawiała obszerny katalog reklam pod hasłem "znajdź produkt
przeciwstarzeniowy lub usługę", którego opracowanie uzasadniała
"licznymi zapytaniami otrzymywanymi każdego dnia"23,
24.
"Establishment gerontologiczny" był oskarżany o próby bezpardonowego
sabotowania start-upów, takich jak wspomniana American Academy of
Anti-Aging Medicine25, której współzałożyciel
twierdzi, że walczy z "wygasłym kanonem filozoficznym", zgodnie z którym
"starzenie się jest nieuniknione, nie można nic na nie poradzić i trzeba
się z nim pogodzić -?zestarzeć się i umrzeć"26.
Dostrzegam zasługi po obu stronach tego zderzenia kulturowego, w którym
dziedzina gerontologii (nauki o starości) walczy o utrzymanie z trudem
wywalczonych korzyści dotyczących publicznego finansowania podstawowych
badań nad starzeniem, stojąc w obliczu ambitniejszych bojowników
przeciwko starości, którzy wydają się kwestionować jej fundamentalne
założenia. W oficjalnej odpowiedzi American Academy of Anti-Aging
Medicine na wspomnianą krytykę napisano: "Mówiąc najprościej,
gerontologiczny kult śmierci rozpaczliwie stara się podtrzymywać
tajemnicze i nieaktualne stanowisko, zgodnie z którym starzenie się jest
naturalne i nieuniknione"27.
Z jednej strony ruch medycyny przeciwstarzeniowej zyskałby większą
wiarygodność, gdyby został zapoczątkowany przez osoby kierujące się
wynikami badań naukowych, a nie "przedsiębiorczych biznesmenów
reagujących na okazje rynkowe"28, z drugiej
jednak ostry sprzeciw wobec nowej fali inicjatyw przeciwdziałających
starzeniu mógł pójść zbyt daleko. Jak zauważył założyciel i redaktor
naczelny czasopisma "Biogerontology", historia badań nad
przeciwdziałaniem starzeniu się istotnie i niewątpliwie jest "pełna
oszustw, pseudonauki, przekrętów i szarlatanerii"29, lecz (godna podziwu!) krucjata przeciwko
najmniejszym przejawom niestosowności zdaje się prowadzić do odruchowego
uznawania, że wszystko jest tylko krzykliwą reklamą, z którą nie należy
wiązać żadnych nadziei, a takie podejście neguje rzeczywisty postęp
naukowy, jaki dokonał się w obszarze interwencji
przeciwstarzeniowych30.
Zdaję sobie sprawę z tego, że w pewnych kręgach "nauka" stała się
brzydkim słowem. Po latach szaleństwa związanego z epidemią COVID
odniosłem wrażenie, że koledzy, których kiedyś szanowałem za intelekt,
zatracili umiejętność krytycznego myślenia. Jeśli i ty zostałeś
wepchnięty do króliczej nory kabalistycznych spisków, być może nie jest
to książka dla ciebie. Prawdą jest, że pandemia ujawniła rażące wady
instytucjonalne, których konsekwencje przeniknęły nawet do literatury
naukowej. Dwa niezwykle prestiżowe czasopisma medyczne zostały zmuszone
do wycofania części swych publikacji ze względu na obawy dotyczące
rzetelności danych31, 32. Czasopisma naukowe
pozostają jednak niekwestionowanym standardem w kwestii dążenia do
przybliżania prawdy. Parafrazując słowa Winstona Churchilla o demokracji
jako formie rządów, recenzowana literatura medyczna jest najgorszym
sposobem ustalania faktów na temat naszego zdrowia... ale nie wymyślono
niczego lepszego.
Omówienie niniejszej pracy
Redaktor naczelny czołowego czasopisma gerontologicznego twierdzi, że
większość pracujących w dziedzinie przeciwdziałania starzeniu się
naukowców "powszechnie znanych opinii publicznej to pozbawieni skrupułów
dostawcy bezużytecznych panaceów"33. Łatwo jest
dać się zwieść charyzmatycznym guru, lecz gdy chodzi o coś tak ważnego
jak zdrowie i dobrostan nasz i naszych bliskich, nie powinniśmy opierać
się na mrzonkach, tylko na twardych dowodach. Dlatego potwierdzam swoje
słowa tak wielką liczbą przypisów. W książce Jak nie umrzeć
przedwcześnie zamieściłem mniej więcej 2000 przypisów. W książce Jak
się nie odchudzać było ich już 5000. W tej książce w pewnym momencie
liczba ta wzrosła do 13 000, co okazało się problemem.
Obiecałem wydawcy, że zmieszczę materiał na 600 stronach, lecz po
zakończeniu pracy manuskrypt liczył ich prawie 2150. Ups. Nie chciałem
brutalnie ciąć treści, więc w ramach pierwszej próby odchudzenia książki
przeniosłem 995 stron przypisów do internetu. W ostatnim rozdziale
znajduje się adres strony internetowej (see.nf/citations) oraz
odsyłający do niej kod QR. Strona zawiera pełną listę przypisów
zamieszczonych w tej książce, z możliwością ich wyszukiwania.
W ciągu trzech ostatnich lat mój zespół i ja przeczytaliśmy ponad 20
tysięcy artykułów na temat starzenia się, dzięki czemu ty nie musisz
tego robić -?choć, rzecz jasna, zachęcam! Zaletą przeniesienia przypisów
do internetu była możliwość połączenia ich z odsyłaczami prowadzącymi
bezpośrednio do źródeł. Dzięki temu możesz pobierać źródłowe pliki PDF i uzyskać dostęp do cytowanych badań.
Odchudzony manuskrypt nadal miał jednak czterocyfrową liczbę stron.
Musiałem znaleźć jakiś sposób, by zmniejszyć jego objętość praktycznie o połowę, a tym samym spełnić wymagania drukarskie wydawcy. Problem
polegał na tym, że nie pozostało już zbyt wiele plew do odsiania. Wielu
lekarzy piszących książki przeznaczone dla masowego odbiorcy czerpie z treści swoich wcześniejszych prac, aby zarobić na kolejnej publikacji.
Ja staram się postępować odwrotnie -?każda moja książka zawiera
wyłącznie nowy materiał -?dlatego w całym tekście odsyłam do fragmentów
poprzednich książek, w których omawiałem przytaczane koncepcje. (Na
stronie internetowej worldcat.org możesz przeszukać biblioteki publiczne
pod kątem moich wcześniejszych prac w formie drukowanej, elektronicznej
i audiobooków). Jedynym sposobem mającym na celu osiągnięcie wymaganej
liczby stron, jaki przyszedł mi do głowy, było przekształcenie książki
Jak się nie zestarzeć w publikację multimedialną.
W całej tej książce będziesz napotykać odsyłacze do materiałów
filmowych. Wraz z zespołem nagrałem kilkaset krótkich filmów, każdy o długości mniej więcej pięciu minut, aby zawrzeć w nich setki tysięcy
słów dodatkowych informacji, które musiałem wyciąć z pierwotnej wersji
książki. Nie przejmuj się: wszystkie praktyczne informacje są
zamieszczone w tekście. Po prostu nie chcę, aby ktokolwiek wierzył mi na
słowo. Zawsze staram się dokładnie uzasadnić, w jaki sposób doszedłem do
określonych zaleceń. Niestety brak miejsca nie zawsze pozwalał mi na
zrobienie tego w treści niniejszego tomu, więc choć zawarłem w nim
najistotniejsze wnioski, możesz skorzystać z podanych odsyłaczy, aby
bliżej zapoznać się z dowodami, które do nich doprowadziły.
Starzenie się rzeczywiście jest główną przyczyną śmierci.
Być może nie ma czegoś takiego jak śmierć ze starości. W badaniu
uwzględniającym wyniki ponad 42 tysięcy sekcji zwłok wykazano, że osoby,
które przeżyły ponad sto lat, w 100 procentach przeanalizowanych
przypadków zmarły wskutek chorób. Choć większość z nich tuż przed
śmiercią była uważana za zdrowe -?nawet przez ich lekarzy -?ani jedna
nie umarła "ze starości". Ludzie ci umierali z powodu chorób, a najczęstszą przyczyną śmierci był zawał serca34. Podobne rezultaty dały sekcje zwłok
stulatków35 oraz osób mających powyżej
osiemdziesięciu pięciu lat, czyli przedziału wiekowego określanego w literaturze medycznej jako oldest-old (najstarsi starzy)36, 37, 38.
Skoro starzenie się zabija poprzez choroby39,
dlaczego moja książka Jak nie umrzeć przedwcześnie nie jest jedyną
rozprawą o długowieczności, jaka mogłaby być komukolwiek potrzebna?
Napisałem w niej, co możemy zrobić, aby powstrzymywać, hamować i odwracać tok zdarzeń w przypadku każdej z piętnastu głównych przyczyn
zgonów, począwszy od chorób serca, które są głównym zabójcą nie tylko
stulatków, lecz także ogółu ludzkości40. W Stanach Zjednoczonych choroby serca są najważniejszą przyczyną zgonów od
1900 roku, z wyjątkiem roku 1918, kiedy to królowała pandemia grypy41. (Dla porównania, zgodnie z tym, co szczegółowo
opisałem w książce How to Survive a Pandemic, COVID znalazł się
dopiero na trzecim miejscu listy42). Choroby
serca są główną przyczyną zgonów i niepełnosprawności na całym świecie i były nią przez większą część obecnego stulecia41. Przewiduje się, że sytuacja ta nie ulegnie
zmianie w ciągu najbliższych dekad44. Ale czy
są nią rzeczywiście?
Ponieważ podeszły wiek jest najważniejszym czynnikiem ryzyka w przypadku
większości śmiertelnych chorób45, można
argumentować, że główną przyczyną śmierci jest w rzeczywistości
starzenie się46. Wskaźnik zgonów dla chorób
związanych z wiekiem, takich jak choroby serca, nowotwory, udar i demencja, wzrasta wykładniczo47. Jeśli
porównamy osoby z tego samego przedziału wiekowego, ta z nich, która
będzie miała wysoki poziom cholesterolu, będzie dwadzieścia razy
bardziej narażona na choroby serca48, lecz u osiemdziesięciolatka ryzyko zawału może być nawet pięćset razy
większe49 niż u dwudziestolatka50. Dieta roślinna może zmniejszać ryzyko demencji aż
trzykrotnie51, ale różnica w częstości
występowania demencji między osobami w wieku powyżej 85 lat a osobami
młodszymi niż 65 lat jest trzystukrotna52.
Skupiamy się na czynnikach takich jak cholesterol, ponieważ należą one
do czynników ryzyka podlegających modyfikacji, ale co, jeśli tempo
starzenia również miałoby tę właściwość?
A jeśli tak zamiast dotychczasowego wyrywkowego podejścia skupiającego
się na poszczególnych chorobach degeneracyjnych spowolnilibyśmy sam
proces starzenia? Pamiętam, że jako młody kujon bardzo chciałem znaleźć
lekarstwo na raka, kiedy dorosnę. Nawet gdyby udało się wyeliminować
wszystkie formy raka, średnia długość życia w Stanach Zjednoczonych
zwiększyłaby się jedynie o mniej więcej trzy lata53. Dlaczego? Ponieważ uniknięcie nowotworu
oznaczałoby po prostu opóźnienie śmierci z powodu zawału serca lub udaru
mózgu. Jeśli nie dopadnie nas jedna dolegliwość związana z wiekiem,
zrobi to inna. Zamiast bawić się w "zbijanie kretów", zajmując się każdą
chorobą z osobna, moglibyśmy postawić na postęp w dziedzinie
spowalniania starzenia się, który rozwiązałby wszystkie te problemy
jednocześnie54.
Wyobraź sobie, że istnieje interwencja terapeutyczna, która zmniejsza
ryzyko wystąpienia nie tylko głównych chorób-zabójców, lecz także
zapalenia stawów, demencji, osteoporozy, choroby Parkinsona i niepełnosprawności sensorycznej. Ponieważ wskaźnik tego ryzyka podwaja
się co siedem lat, samo spowolnienie procesu starzenia się tak, by
przeciętny 65-latek cechował się takim profilem zdrowotnym i ryzykiem
zapadalności na choroby jak 58-latek, powinno zmniejszyć o połowę
prawdopodobieństwo śmierci, zespołu kruchości i niepełnosprawności u każdego z nas55.
Dlatego napisałem książkę Jak się nie zestarzeć.
Czy starzenie się samo w sobie jest chorobą?
Przez dziesięciolecia jedna z najbardziej spornych kwestii w gerontologii dotyczyła tego, czy samo starzenie się należy uznać za
chorobę56. Owszem, starzenie się jest czymś
naturalnym, lecz podobnie jest z infekcją, a jednak nazywamy ją chorobą.
Starzenie się jest zjawiskiem powszechnym. Tak, ale przeziębienie także
dotyka każdego57. Jeśli intryguje cię to
zagadnienie, jego szersze omówienie znajdziesz w filmie dostępnym pod
adresem see.nf/agingdisease. Jakie znaczenie ma nazewnictwo? To, co
zwiemy różą, pod inną nazwą zwiędłoby równie szybko. Chodzi o to, że
zaklasyfikowanie starzenia się do zbioru chorób mogłoby doprowadzić do
przydzielenia większych środków na jego badania, tak jak miało to
miejsce w przypadku niedawnego uznania otyłości za chorobę58.
Można pomyśleć, że giganci przemysłu farmaceutycznego, potocznie
nazywani Big Pharmą, chętnie zainwestowaliby w lek, który mógłby okazać
się prawdziwym hitem. Ale po co wydawać pieniądze na badania, skoro
można je przeznaczać na marketing wszystkich niesprawdzonych produktów
przeciwstarzeniowych, które już się sprzedają? Wiele znanych marek
suplementów diety jest własnością firm farmaceutycznych59, 60. Producent leków Sanofi nawiązał nawet
współpracę z Coca-Colą, aby opracować "napój upiększający"63. Firmy tego rodzaju już teraz zarabiają krocie,
żerując na łatwowierności i desperacji społeczeństwa w kwestii produktów
przeciwdziałających starzeniu64. Po co marnować
pieniądze na udowadnianie, że coś faktycznie działa?
Żyć i mieć się dobrze
Na pytanie: "Jak długo chcesz żyć?" z czterema odpowiedziami do wyboru
(85 lat, 120 lat, 150 lat lub wiecznie) mniej więcej dwie trzecie osób
odparło, że chciałoby dożyć osiemdziesięciu pięciu lat. Ale gdy treść
pytania ubrano w nieco inne słowa: "Jak długo chciałbyś żyć, mając
gwarancję zdrowia psychicznego i fizycznego?", najpopularniejszą
odpowiedzią okazało się "wiecznie"65. Nie
chodzi więc tylko o to, jak długo żyjemy, ale także o jakość tego życia,
co ucieleśnia grecki mit o Titonosie, któremu Zeus podarował życie
wieczne, lecz nie wieczną młodość, przez co nieszczęśnik z wiekiem
skurczył się i zaczął bełkotać (nim ostatecznie został przemieniony w świerszcza)66.
Długowieczność byłaby zaiste pyrrusowym zwycięstwem, gdyby dodatkowe
lata życia miały się wiązać z nieubłaganym pogorszeniem stanu
zdrowia67. Tylko mniej więcej 18 procent ludzi
można opisać jako osoby "pomyślnie się starzejące"68. Badania wykazały, że powszechność
wielochorobowości, czyli współistnienia kilku chorób przewlekłych,
wynosi u osób w podeszłym wieku od 55 do 98 procent69. W wieku osiemdziesięciu pięciu lat ponad 90
procent osób cierpi na co najmniej jedną chorobę, a średnio na cztery
choroby współistniejące70. I tak jak 85 procent
pacjentów chorych na raka ma tendencję do przeceniania swoich szans
przeżycia71, tak dzieje się w przypadku osób
cierpiących na inne choroby przewlekłe. Osoby z niewydolnością serca lub
przewlekłą obturacyjną chorobą płuc oraz rozedmą są narażone na śmierć w ciągu kolejnego roku około trzykrotnie bardziej, niż sądzą. Aż 96
procent pacjentów poddawanych dializie ambulatoryjnej uważa, że ma
szanse na przeżycie kolejnych pięciu lat, lecz prawie połowa z nich
umiera w ciągu niecałych dwóch lat72.
Nasuwa się w związku z tym koncepcja długości życia spędzonego w dobrym
zdrowiu, czyli wolnego od chorób przewlekłych i niepełnosprawności73, określanego angielskim terminem healthspan. Nic
dziwnego, że ludzie są sceptycznie nastawieni względem interwencji
dotyczących długowieczności, skoro obserwujemy wprawdzie wydłużanie
średniego czasu życia, lecz towarzyszy mu skracanie okresu życia w zdrowiu. Parafrazując słowa Jonathana Swifta, każdy chce żyć wiecznie,
ale nikt nie chce się starzeć.
Na przykład w Stanach Zjednoczonych dłużej żyje się w chorobie niż w zdrowiu. W 1998 roku dwudziestolatek mógł się spodziewać, że przeżyje
kolejnych pięćdziesiąt osiem lat, podczas gdy dwudziestolatek w 2006
roku mógł liczyć na lat pięćdziesiąt dziewięć. Ale dwudziestolatek z lat
90. mógł obawiać się dziesięciu lat życia z chorobą przewlekłą, teraz
zaś okres ten wydłużył się do trzynastu lat. Wydaje się zatem, że
zrobiliśmy krok do przodu i trzy kroki w tył. Naukowcy zauważyli
również, że możemy liczyć na dwa mniej niż dawniej lata funkcjonalne,
czyli takie, podczas których możemy wykonywać podstawowe czynności
życiowe -?na przykład pokonanie marszem dystansu 400 metrów, stanie lub
siedzenie przez dwie godziny bez konieczności położenia się lub stanie
bez pomocy specjalnego sprzętu74. Innymi słowy,
żyjemy dłużej, ale jesteśmy bardziej chorzy.
Dlatego ta książka dotyczy zarówno długowieczności, jak i czasu życia w zdrowiu. Jaki jest sens dłuższego życia, skoro nie można się nim w pełni
cieszyć? Mam szczerą nadzieję, że niniejsza praca nie tylko doda lat do
twojego życia, ale też doda życia twoim latom.
Wstęp
Moja wcześniejsza książka, Jak nie umrzeć przedwcześnie, nie
opowiadała o życiu wiecznym. Jej tytuł nie brzmiał wszak Jak nie
umrzeć. Chodzi o to, by nie umrzeć zbyt młodo, w bólu, po przewlekłej i wyniszczającej chorobie. Przekazałem w niej dobrą wiadomość, taką
mianowicie, że mamy ogromny wpływ na losy własnego zdrowia, ponieważ
znacznej większości przedwczesnych zgonów i niepełnosprawności można
zapobiec, stosując odpowiednią dietę i prowadząc zdrowy styl życia.
Przesłanie książki Jak się nie zestarzeć jest podobne. Nie jest to
książka o nieśmiertelności, lecz raczej o tym, jak starzeć się z wdziękiem i witalnością, zamiast cierpieć z powodu niemocy i zniedołężnienia. Ale dlaczego nie możemy powstrzymać procesów starzenia
i żyć wiecznie?
Człowiek nigdy nie będzie zadowolony, dopóki nie pokona śmierci
Bernard Strehler
Począwszy od Eposu o Gilgameszu sprzed ponad 4000 lat75 aż po niedawne pięćsetlecie poszukiwań źródła
młodości przez Ponce de Leóna, ludzkość marzyła o mitycznym eliksirze
życia, który zaradziłby zmorze starzenia się76.
Bo dlaczego nie? To nie tak, że starzenie jest w świecie przyrody czymś
stałym. Ewolucja sprawiła, że długość życia poszczególnych gatunków
zwierząt różni się nawet milion razy, od jętek, których dorosłe życie
może trwać zaledwie kilka minut, po małże żyjące ponad pięćset lat77. Podobnie jak bracia Wright czerpali inspirację z ptaków, my możemy inspirować się zwierzętami, które starzeją się bardzo
powoli albo nie starzeją się w ogóle78.
Dlaczego nie możemy żyć wiecznie? Niektóre organizmy to potrafią i nie
mówię tu o dwustuletnim wielorybie ani nawet o tysiącletnim drzewie.
Istnieją gatunki (o nazwach takich jak "nieśmiertelna meduza"1),
które najwyraźniej się nie starzeją i, teoretycznie rzecz biorąc, mogą
żyć wiecznie79. W pewnym sensie ludzie też są
nieśmiertelni, ponieważ kilka naszych komórek żyje dalej -?w postaci
plemników i komórek jajowych, które mają szczęście się odnaleźć. Każde
dziecko wyrasta z jednej z naszych komórek i już samo to -?mam na myśli
fakt, że z jednej komórki może powstać człowiek -?powinno sprawiać, że
koncepcja utrzymywania organizmu w dobrej kondycji w nieskończoność
będzie biologicznie trywialna. Jedna mikroskopijna zapłodniona drobina
może się przemienić w być może najbardziej złożony w znanym
wszechświecie obiekt, jakim jest ludzki mózg, zbudowany z 86 miliardów
neuronów81, tworzących 150 bilionów
połączeń82, których łączna długość wynosi 160
tysięcy kilometrów80. Jeśli coś takiego jest w biologii możliwe, to co nie jest?
Mimo to w środowisku naukowym panuje duży sceptycyzm. Wielu badaczy
uważa, że starzenie się jest procesem nieodwracalnym83. Hasło "przeciwstarzeniowy" jest porównywane do
koncepcji antygrawitacji84. Głośni krytycy
wywodzący się ze społeczności gerontologicznej nazywają osoby sugerujące
istnienie możliwości znacznego wydłużenia życia ludzkiego "godnymi
pogardy (...) za wprowadzanie w błąd opinii publicznej" i twierdzą, że
"wszystko powyżej 130 [lat życia] stanowi niedorzeczność"85. Na takie wątpliwości merytorycznie odpowiadają
apologeci cytujący dawnych wybitnych naukowców, których podobnie
absolutystyczne stwierdzenia (nomen omen) nie zestarzały się
najlepiej86. Pewien fizyk, laureat Nagrody
Nobla, mówił o perspektywie energii czerpanej z atomu jako o "bzdurach",
"całkowicie nienaukowym utopijnym marzeniu, dziecięcych fantazjach"87. Lord Kelvin, uważany za jednego z najwybitniejszych naukowców swoich czasów, wielokrotnie powtarzał, że
"skonstruowanie maszyn latających cięższych od powietrza jest
niemożliwe"88, a w 1902 roku -?zaledwie rok
przed pierwszym lotem w Kitty Hawk -?podkreślał ich niepraktyczność89.
Tymczasem w warunkach laboratoryjnych wprowadzanie mutacji genetycznych
może wpływać na dziesięciokrotne wydłużenie życia, przynajmniej w przypadku jednego gatunku malutkiego nicienia90. U myszy manipulacja dietą i genetyką przekłada
się na zwiększenie długości życia o mniej więcej 70 procent91. Pojedyncze interwencje, takie jak ograniczenie
metioniny, uwzględnione w mojej Przeciwstarzeniowej Ósemce (zob. "Jak
zadbać o godność"), wydłużają średnią i maksymalną długość życia
szczurów o blisko 40 procent92, co potencjalnie
mogłoby przełożyć się na wydłużenie średniej długości życia ludzkiego do
110 lat, a w przypadkach tak rzadkich jak dzisiejsi stulatkowie nawet do
140 lat93. Wyniki te nie zostały jeszcze
uzyskane u ludzi, lecz gdybyśmy odkryli metody, które nie tylko
spowalniają starzenie się, ale także naprawiają skumulowane szkody,
możliwości byłyby właściwie nieograniczone.
Rozmarzeni naukowcy zajmujący się tą dziedziną wyobrażają sobie, że czas
można byłoby "stopić" niczym na znanym surrealistycznym obrazie
przedstawiającym roztapiające się zegary94; że
można osiągnąć "odmłodzenie ciała prowadzące do niekończącego się lata
wiecznej młodości"95. Snuje się teorie
"prędkości ucieczki przed śmiercią", zgodnie z którymi musielibyśmy po
prostu żyć wystarczająco długo, by innowacje wydłużały życie szybciej,
niż ono mija, z punktem krytycznym, w którym każdego roku możemy
wydłużyć średni czas życia o co najmniej jeden dodatkowy rok96. Teoretycznie mogłoby to pozwolić ludziom na
osiągnięcie zasadniczo nieograniczonego czasu życia. Wyobraź sobie, że
umierasz na rok przed tym krytycznym momentem! Pozostaję agnostykiem
wobec rozważań, czy taki przełom jest możliwy, lecz żywię nadzieję, że
książka ta pomoże ci niezależnie od tego, czy chcesz pożyć wystarczająco
długo, żyć wiecznie97, czy też chcesz umrzeć,
czując się młodo w jak najpóźniejszym wieku.
Cztery książki w jednej
Gdy zasiadłem do pisania (a raczej wstałem i zacząłem chodzić na bieżni
przy biurku do pracy stojącej), musiałem podjąć decyzję. Na czym chcę
się skupić? Na bardziej powierzchownych oznakach starzenia się, które
interesują każdego, takich jak zmarszczki i siwienie, czy też na
aspektach klinicznych, takich jak pogorszenie funkcji poznawczych? A może powinienem się skoncentrować na spowalnianiu samego procesu
starzenia? Jak zapewne domyślasz się po kalibrze tego tomu -?zwłaszcza
jeśli czytasz go w staromodnej formie drukowanej -?zdecydowałem się
uwzględnić wszystko powyższe.
Moją inspiracją do napisania Jak się nie zestarzeć był dokument
zatytułowany "Interwencje na rzecz spowalniania starzenia się ludzi",
opracowany w ramach konsensusu przez czołowych badaczy medycyny
przeciwstarzeniowej -?prawie wszystkich cenionych naukowców z tej
dziedziny -?takich jak doktorzy Fontana, Longo, Sinclair i dziesiątki
innych. Zebrawszy się w celu zidentyfikowania najbardziej obiecujących
strategii opracowywania leków przeciwdziałających starzeniu, określili
listę "najważniejszych szlaków", takich jak farmakologiczne hamowanie
hormonu IGF-1 czy leki blokujące enzym mTOR. Przeglądając tę listę,
uświadomiłem sobie jedno: każdy z tych szlaków można regulować poprzez
dietę. Tak powstała pierwsza część tej książki.
Część I. Spowalnianie jedenastu szlaków starzenia się
Naukę o starzeniu się nazwano "najbardziej dynamiczną i wyzywającą we
współczesnej biologii"98. Próba klasyfikacji
teorii starzenia się opublikowana ponad trzydzieści lat temu pozwoliła
zidentyfikować ponad trzysta takich teorii, a od tego czasu liczba ta,
rzecz jasna, jeszcze wzrosła99. W części I identyfikuję jedenaście najbardziej obiecujących ścieżek spowalniania
piasków czasu, a omówienie każdej z nich kończy się praktycznymi
propozycjami ich naturalnego uregulowania poprzez zmianę diety i stylu
życia. Część I jest tą najbardziej naukową i zawiera najważniejsze
koncepcje i terminy, które są używane w całej książce.
Część II. Optymalny program przeciwstarzeniowy
Szanse dożycia stu lat wzrosły z mniej więcej jednej na dwadzieścia
milionów do nawet jednej na pięćdziesiąt100.
Dlaczego niektórzy ludzie dożywają setnych urodzin, a inni nie? To nie
tylko kwestia "lepszych" rodziców. Badania bliźniąt jednojajowych
sugerują, że dziedziczeniem genów da się wytłumaczyć nie więcej niż
20-30 procent różnicy w długości życia101.
Media uwielbiają historie o zapracowanych stulatkach, którzy swoją
długowieczność przypisują jakiejś kombinacji smalcu, wódki i ulubionej
marki papierosów, ale co tak naprawdę jedzą i jak żyją stulatkowie i superstulatkowie (osoby mające więcej niż 110 lat)?
W części II szczegółowo omówiłem zachowania wspólne dla przedstawicieli
pięciu "niebieskich stref" z całego globu, których mieszkańcy cieszą się
długim życiem. Konstruując optymalną dietę przeciwstarzeniową,
przyglądam się najlepszym i najgorszym produktom spożywczym i napojom.
Czy czerwone wino zasługuje na swój symboliczny status napoju
długowiecznych? A co z kawą? Omawiam ergotioneinę, zwaną witaminą
długowieczności, piętę achillesową diety wegetariańskiej, a także
najlepsze podejścia do treningu i snu, które zapewniają najdłuższe i najzdrowsze życie.
Część III. Zachowywanie funkcjonalności
W części III przechodzę do sedna sprawy. Co możesz zrobić, aby zadbać o kości, jelita i krążenie? O włosy, słuch i równowagę hormonalną? O układ
odpornościowy i stawy? O umysł i mięśnie? O życie seksualne i skórę? O zęby, wzrok i wreszcie o własną godność w obliczu śmierci? Każdemu z tych zagadnień poświęciłem osobny rozdział. Zapowiedzi możesz obejrzeć
na stronie internetowej pod adresem see.nf/trailer.
Część IV. Przeciwstarzeniowa Ósemka doktora Gregera
Ostatnia część tej książki jest poświęcona Przeciwstarzeniowej Ósemce.
Stanowi ona praktyczną listę kontrolną, która uzupełnia Codzienny Tuzin
omówiony w jednej z moich poprzednich książek -?Jak nie umrzeć
przedwcześnie. W całej książce Jak się nie zestarzeć zawarłem wiele
praktycznych zaleceń, a w jej ostatniej części skupiłem się na
konkretnych produktach spożywczych, suplementach i metodach
postępowania, które mogą potencjalnie przełożyć się na najskuteczniejsze
spowolnienie tempa starzenia się lub wydłużenie życia. Moim celem było
omówienie wszystkich aspektów optymalnej diety oraz stylu życia,
zapewniających najdłuższe i najzdrowsze życie, z wykorzystaniem
najlepszych dostępnych dziś materiałów naukowych.
rozdział I
Spowalnianie jedenastu szlaków starzenia się
WSTĘP
Od dawna mawia się, że największe nadzieje na długie życie daje mądry
wybór rodziców102. Czy długowieczność nie jest
po prostu przekazywana z pokolenia na pokolenie? Z jednej strony
rodzeństwo stulatków ma zdecydowanie większe szanse na to, by także
dożyć setki, a ich rodzice niejednokrotnie żyją po dziewięćdziesiąt lat
i dłużej103. Z drugiej zaś długość życia
małżonków czasami jest skorelowana w takim samym lub nawet w większym
stopniu niż genetycznych krewnych104. Twój
partner może mieć na to taki sam wpływ jak rodzic. W końcu przekazujemy
nie tylko geny. Być może zdrowe przepisy kulinarne babci albo
zamiłowanie do biegania także są obecne w rodzinie od dawna.
Jak ważne są geny?
Aby określić rolę genetyki, naukowcy często decydują się na badania
bliźniąt i porównują różnice dzielące bliźnięta jednojajowe i dwujajowe105. Aby zapoznać się z tą genialną
metodą badania dziedziczności oraz odkryciami dokonanymi dzięki niej i innym podejściom naukowym, obejrzyj film dostępny pod adresem
see.nf/genes. Krótko mówiąc, od genów zależy tylko mniej więcej 15-30
procent106 lub nawet mniejsza część107 długości ludzkiego życia, co oznacza, że sposób,
w jaki żyjemy, może mieć decydujący wpływ na nasze losy.
Aby wykorzystać swobodę, jaką mamy poza stosunkowo niewielkim
komponentem genetycznym, należy najpierw poznać różne szlaki starzenia
się. Termin "przeciwstarzeniowy" jest w kulturze popularnej często
nadużywany. Opatruje się nim wszelkiego rodzaju niesprawdzone produkty i zabiegi. Tymczasem powinien zostać zarezerwowany raczej dla czynników,
które mogą opóźniać lub odwracać proces starzenia się poprzez
ukierunkowanie na jeden lub kilka znanych mechanizmów starzenia108. W przełomowym artykule Cechy charakterystyczne
starzenia się, cytowanym w literaturze biomedycznej ponad 7000
razy109, określono dziewięć wspólnych
mianowników procesów starzenia się. Przedstawiłem je w filmie dostępnym
pod adresem see.nf/genes i odniosłem się do każdego z nich w tej
książce.
W moich badaniach nad starzeniem się jest mucha!
Tajemnice starzenia można odkrywać na wiele sposobów. Można na przykład
badać osoby długo żyjące, takie jak stulatkowie i superstulatkowie
(ludzie, którzy dożyli co najmniej 110 lat), bądź też szczególnie
długowiecznych palaczy, aby odkryć sekrety ich odporności110. Można też pójść w przeciwnym kierunku i badać
ludzi żyjących krótko, analizując tragiczne zespoły przyspieszonego
starzenia się, takie jak progeria. Choroba ta skutkuje szybszym o osiem
do dziesięciu razy tempem starzenia się dzieci111, które łysieją, nabawiają się zmarszczek i umierają w wieku około trzynastu lat na zawał serca lub udar112. Można też badać długowieczne zwierzęta, takie
jak małż o nazwie cyprina islandzka, którego serce uderza ponad miliard
razy w ciągu pięćsetletniego życia113.
W filmie dostępnym pod adresem see.nf/models opowiadam zarówno o możliwościach, jak i o trudnościach związanych z ekstrapolacją danych
gromadzonych na podstawie "organizmów modelowych" wykorzystywanych w badaniach nad starzeniem się, takich jak drożdże, nicienie, muchy i myszy114. Mówię też o obywatelskich
inicjatywach naukowych, w ramach których poddaje się psy nieinwazyjnym
badaniom, mającym na celu ustalenie, dlaczego niektórzy czworonożni
matuzalemowie dożywają dwudziestu pięciu lat i więcej, w odróżnieniu od
99,9 procent pozostałych psów115. Wiekowe
psiska cierpią z powodu wielu właściwym ludziom skutków starzenia się,
takich jak zapalenie stawów, nowotwory, zaćma, problemy z nerkami i atrofia mięśni116. Postępy naukowe w obszarze
długowieczności psów mogą mieć zastosowanie nie tylko w odniesieniu do
starzenia się ludzi, lecz także mają samoistną wartość -?chodzi o poprawę jakości i długości życia ponad 70 milionów psich towarzyszy, z którymi dzielimy nasze domy w samych tylko Stanach Zjednoczonych117.
AMPK
W mojej książce Jak się nie odchudzać, dotyczącej metod odchudzania
się opartych na dowodach naukowych, znajduje się rozdział zatytułowany
"Aktywacja AMPK". AMPK, czyli kinaza aktywowana 5'AMP, jest występującym
u roślin i zwierząt enzymem, którego działanie przypomina czujnik;
możesz go porównać ze wskaźnikiem paliwa w samochodzie. Uaktywnia się
on, gdy wykryje, że nasze paliwo jest na wyczerpaniu, na podobnej
zasadzie, jak na desce rozdzielczej zapala się kontrolka jazdy na
rezerwie. AMPK przełącza organizm z magazynowania tłuszczu na spalanie
go, aby przywrócić równowagę energetyczną. Dlatego AMPK jest znany nie
tylko jako główny czujnik energii118 w ciele -
nazywa się go także kontrolerem tłuszczu119. Z tego samego powodu odegrał ważną rolę w książce Jak się nie odchudzać.
Jego funkcje nie ograniczają się jednak do kontrolowania wagi. Może on
też wpływać na tempo starzenia się120.
W okresach obfitości komórki organizmu pracują pełną parą. Ale gdy
przychodzą chudsze czasy, bo na przykład zwierzę nie ma wystarczająco
dużo pożywienia albo roślina nie otrzymuje odpowiedniej ilości światła
(ciemność zasadniczo prowadzi do wygłodzenia rośliny)121, AMPK uaktywnia się i przełącza komórki w tryb
oszczędzania energii oraz uruchamia mechanizmy czerpania z jej zapasów,
takie jak spalanie tłuszczu. W komórkach może się też włączyć program
recyklingu, który nosi nazwę autofagii.
Autofagia jest procesem porządkowym, w ramach którego wadliwe składniki
komórek, takie jak źle sfałdowane białka, zgromadzone w czasach nadwyżek
energetycznych, są rozkładane i wykorzystywane jako magazyny części
zamiennych. Zgodnie z tym, o czym napisałem szerzej w rozdziale
"Autofagia", proces ten jest z jednej strony operacją ratunkową, a z drugiej utylizującą: umożliwia jednoczesne odzyskanie deficytowych
surowców oraz usunięcie części nagromadzonych szczątków, które wpływają
na tempo procesów starzenia. Jest to jeden z powodów, dla których AMPK
jest coraz częściej uznawany za czynnik sprzyjający długowieczności122. Enzym ten uruchamia wspomnianą autofagię, czyli
wielkie porządki, w ramach których usuwane są odpady, a komórki wracają
do swojego pierwotnego stanu123.
Naukowcy zajmujący się długowiecznością identyfikują szlak starzenia się
na podstawie trzech kryteriów: Czy dany czynnik pogarsza się z wiekiem?
Czy wzmocnienie go przyspiesza starzenie się? Czy stłumienie go
spowalnia procesy starzenia, a tym samym wydłuża życie?124 Zmiany poziomu aktywności AMPK z biegiem lat
spełniają wszystkie trzy wymienione warunki. Z wiekiem poziom AMPK się
zmniejsza i trudniej ów enzym aktywować, czyli przestawić przełącznik w tryb ładowania akumulatorów125. Nasilenie tempa
spadku poziomu AMPK skutkuje przyspieszeniem starzenia się (przynajmniej
u myszy)126, ale odwrócenie tego procesu i usprawnienie aktywacji AMPK przyczynia się do wydłużenia życia
organizmów modelowych127. W przypadku nicienia
C. elegans, o którym opowiadam w filmie dostępnym pod adresem
see.nf/models, wydłużenie to sięga 38 procent128.
Niezależnie od tego, na jaki wycinek drzewa ewolucji spojrzymy,
najbardziej niezawodnym sposobem wydłużenia życia są długoterminowe
restrykcje żywieniowe129. Uważa się, że jednym
z mechanizmów biorących udział w spowodowanym nimi wzroście
długowieczności jest aktywacja AMPK. Co ciekawe jednak, eksperymenty z pobudzaniem AMPK u zwierząt przekładały się na wydłużenie ich życia,
nawet jeśli pozwolono im jeść, ile dusza zapragnie130. Aktywatory AMPK mogą skutecznie wmówić
organizmowi, że głoduje, i przełączyć go w ochronny tryb robienia
porządków bez przykrych skutków ubocznych ograniczania pożywienia. Z tej
perspektywy aktywatory AMPK można uznać za mimetyki (czyli imitatory)
restrykcji kalorycznych. Dlatego ów enzym jest uznawany za jeden z tych
aspektów długowieczności, na który można wpływać farmakologicznie, a firmy farmaceutyczne wytwarzają różnorodne aktywatory AMPK131.
Trening w pigułce
Czy możemy w jakiś sposób usprawnić aktywację AMPK, aby spowolnić
procesy starzenia bez niedojadania? Ponieważ mechanizmy AMPK są
uruchamiane wskutek niedoboru paliwa, jeśli nie chcemy ograniczać ilości
energii dostarczanej drogą pokarmową, musimy zwiększyć jej wydatkowanie
poprzez mięśnie. Na podstawie biopsji mięśni kolarzy stwierdzono, że już
po zaledwie 20 minutach treningu aktywność AMPK rośnie prawie
trzykrotnie132. To jeden ze sposobów, w jaki
trening fizyczny może prowadzić do chudnięcia.
Aktywacja AMPK sprzyja też biogenezie mitochondrialnej, czyli
powstawaniu nowych mitochondriów -?małych elektrowni, w których spala
się tłuszcz133. Oznacza to, że AMPK nie tylko
wrzuca więcej tłuszczu do pieca, lecz także buduje więcej pieców, które
go spalają. Wyjaśnia to zarazem, dlaczego trening wytrzymałościowy
pozwala nam z czasem biegać szybciej i dalej. Czy jeśli weźmiemy to
wszystko pod uwagę, możemy uznać, że aktywatory AMPK pełnią funkcję
"treningu w pigułce"? Okazało się, że gdy nieruchawym myszom przez
miesiąc podawano środek aktywujący AMPK, ich wytrzymałość biegowa
wzrosła o 44 procent134. Po tym, jak jeden z takich środków został wykryty podczas słynnego Tour de France135, aktywatory AMPK zostały zakazane przez Światową
Agencję Antydopingową136.
Czy oznacza to, że mówimy nie tylko o poście w pigułce, ale też o środku
naśladującym skutki wysiłku fizycznego? O sposobie oszukania organizmu
tak, by myślał, że głoduje -?ale nie odczuwał głodu -?pozwalającym
jednocześnie zwiększyć sprawność fizyczną? Grupa farmakologów napisała,
że osoby otyłe często "unikają nawet minimalnej aktywności fizycznej, co
wskazuje, że leki imitujące ćwiczenia wytrzymałościowe są wysoce
pożądane"137. Pokusa przyjmowania takich
środków może skłonić Big Pharmę do "postrzegania braku aktywności
fizycznej przez pryzmat rynku, który można zmedykalizować dla
zysku"138, ale to jeszcze nic w porównaniu z powszechnym zapotrzebowaniem na środki przeciwstarzeniowe.
Konserwacja elektrowni
W swojej rozprawie On Youth and Old Age2 grecki filozof
Arystoteles opisał śmierć jako utratę wewnętrznego ciepła139. Cóż, postępująca degeneracja 10 milionów
miliardów mitochondriów -?na tyle bowiem szacuje się ich liczbę w organizmie człowieka140 -?jest uważana za jedną
z biologicznych podstaw starzenia141 i jedną z jego dziewięciu cech charakterystycznych142.
Dysfunkcja mitochondriów nie jest jednak tylko konsekwencją starzenia
się, ale także jedną z jego przyczyn. Uważa się, że dysfunkcyjne
mitochondria przyczyniają się do procesu starzenia143, o czym świadczą wyniki pionierskiego
eksperymentu opublikowanego na początku lat 90. ubiegłego wieku144.
Jeśli wstrzyknie się mitochondria pobrane od młodego szczura do ludzkiej
komórki, nic się nie dzieje. Komórka zdaje się tego nie zauważać. Każda
komórka ludzkiej skóry zawiera średnio 300 mitochondriów, a dodanie 10
czy 15 pobranych od młodego gryzonia nie wywiera na nią większego
wpływu. Ale jeśli wprowadzi się do niej taką samą liczbę mitochondriów
pobranych od starego szczura -?stulatka, w przeliczeniu na ludzki
wiek145 -?ludzka komórka zaczyna wykazywać
oznaki degeneracji już po zaledwie paru dniach146. Nawet kilka procent starych mitochondriów
wystarcza, by przedwcześnie doprowadzić ludzką komórkę do śmierci.
Oznacza to, że upośledzone przez wiek mitochondria są nie tylko mniej
wydajne, ale też mogą być zwyczajnie szkodliwe. Tu do akcji wkracza
AMPK.
Z biegiem lat sprawność mitochondriów się pogarsza147, ale budowanie nowych komórkowych elektrowni,
rozbudowa istniejących i wyłączanie starych (czyli tak zwana mitofagia)
dzięki działaniu AMPK może sprzyjać przetrwaniu148. Mówi się, że AMPK pełni funkcję "strażnika
mitochondrialnego" i pomaga chronić organizm przed destrukcyjnym wpływem
chorób wieku dojrzałego149.
Nietrudno sobie wyobrazić, że jeśli lek aktywujący AMPK rzeczywiście
usprawniałby spalanie tłuszczu i zapewniał zdrowotne korzyści wynikające
z poszczenia, a wszystko to bez konieczności trenowania i głodowania,
stałby się jednym z najlepiej sprzedających się farmaceutyków na
świecie.
I dokładnie takim się stał.
Metformina
Sprzedawana pierwotnie pod nazwą handlową Glucophage (co dosłownie
oznacza "zjadacza cukru"), metformina jest obecnie przepisywana ponad 85
milionów razy rocznie w samych tylko Stanach Zjednoczonych150. Mimo postępów biotechnologii Big Pharma wciąż
nie wymyśliła bezpieczniejszej i skuteczniejszej farmakoterapii
pierwszego rzutu w cukrzycy typu 2 niż zwiększający poziom AMPK lek,
którego cena detaliczna wynosi kilka centów za tabletkę151. W filmie pod adresem see.nf/metformin omówiłem
interesującą historię tego środka oraz jego zalety, a także zdumiewające
odkrycie, że diabetycy przyjmujący metforminę mogą żyć dłużej niż osoby,
które nigdy nie chorowały na cukrzycę152. Z punktu widzenia długowieczności wygląda to tak, jakby zdiagnozowanie
cukrzycy było... korzystne, ponieważ daje dostęp do leku wydłużającego
życie. Jeśli metformina jest tak potężna, że może z nawiązką zniwelować
skutki wyniszczającej choroby, czy powinien ją przyjmować każdy?
W filmie pod adresem see.nf/metformindownsides opisałem typowe i łagodne
skutki uboczne oraz jeden rzadki, lecz potencjalnie śmiertelny153. Inne niekorzystne następstwo przyjmowania
metforminy jest nie tyle skutkiem ubocznym, co rezultatem głównego
mechanizmu jej działania. Sposób, w jaki metformina aktywizuje AMPK,
upośledza zdolność organizmu do wytwarzania energii. Działa ona jak
łagodna trucizna mitochondrialna, nie stanowi więc zaskoczenia, że może
zmniejszać zyski w zakresie sprawności fizycznej wypracowane dzięki
ćwiczeniom, w tym wydolność tlenową154 oraz
przyrost mięśni155.
Jedyny sposób na ustalenie, czy korzyści płynące z przyjmowania
metforminy w zakresie wydłużania życia i zdrowia u osób, które nie
chorują na cukrzycę, przewyższają ryzyko, polega na poddaniu jej
badaniom. Tu na scenę wkracza eksperyment o nazwie TAME (Targeting Aging
with Metformin), który omawiam w filmie pod adresem see.nf/tame.
Podsumowując, istnieją przesłanki, które każą trochę utemperować
oczekiwania. Choć metformina może zwiększyć średnią długość życia
niektórych myszy o 5 procent, przy większych dawkach skutkuje
zmniejszeniem przeżywalności156. Dalsze
zastrzeżenia co do jej cudownych właściwości rodzi przełomowe badanie
Diabetes Prevention Program, w ramach którego lek wydawał się przynosić
korzyści tylko osobom obciążonym największym ryzykiem zdrowotnym157. W jednym niewielkim badaniu wykazano nawet, że o ile u diabetyków metformina łagodzi insulinooporność, o tyle u osób
otyłych, które nie chorują na cukrzycę i nie mają rodzinnej historii tej
choroby, stan zdrowia się pogarsza158. Osoby
zdrowsze mogą więc nie czerpać z przyjmowania metforminy korzyści, które
próbujemy ekstrapolować z badań nad długowiecznością diabetyków.
Produkty żywnościowe, które mogą zaburzać działanie AMPK
Kwas palmitynowy, jeden z rodzajów tłuszczów nasyconych, hamuje
działanie AMPK159. Choć odkryto go w oleju
palmowym, kwas ten w największych ilościach występuje w mięsie oraz
tłuszczach zawartych w nabiale160. Spośród
wszystkich tłuszczów nasyconych kwas palmitynowy wydaje się mieć
szczególnie patogenne działanie pod względem chorób metabolicznych i układu krążenia, nowotworów, chorób neurodegeneracyjnych oraz stanów
zapalnych161, które to działanie przynajmniej w pewnym stopniu przypisuje się hamowaniu szlaku AMPK. Być może właśnie z tego względu tłuszcze nasycone mogą być tak toksyczne dla wątroby162.
Nasycanie wątroby
Niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby stała się jednym z głównych
schorzeń wątrobowych na świecie163. Naukowcy
szacują, że obecnie cierpi na nią 75-100 milionów osób w Stanach
Zjednoczonych, czyli mniej więcej co trzeci dorosły Amerykanin164. Gromadzenie się tłuszczu w wątrobie jest
spowodowane nadmierną podażą kalorii165, lecz
nie wszystkie kalorie tuczą wątrobę w jednakowym stopniu. Jako głównego
winowajcę często przedstawia się cukier, lecz tłuszcze nasycone są
jeszcze gorsze. Szczegółowe informacje na ten temat znajdziesz w filmie
dostępnym pod adresem see.nf/liver, tu zaś pokrótce napiszę, że nadmiar
słodkości, takich jak cukierki i napoje gazowane, może zwiększyć ilość
tłuszczu wątrobowego o 33 procent, a analogiczny nadmiar tłuszczów
nasyconych (masło i ser) zwiększa go o 55 procent166. Nadmiar tłuszczów nienasyconych, zawartych na
przykład w orzechach pekan i oliwie z oliwek, przełożył się na jedynie
15-procentowy wzrost ilości tłuszczu wątrobowego167, przypuszczalnie dlatego, że tłuszcze nienasycone
nie zaburzają działania AMPK tak silnie jak nasycone168.
Tłuszcze nasycone są wyjątkowo zdradliwe także dlatego, że mogą
prowadzić do stłuszczenia wątroby, nawet jeśli ktoś się nie przejada.
Nadmiar kalorii z cukru może otłuścić wątrobę, ale jeśli dodasz do
czyjejś diety 25 łyżeczek cukru spożywanych każdego dnia w formie
słodyczy i napojów gazowanych, ilość tłuszczu wątrobowego nie zmieni
się, o ile ogólna podaż kaloryczna pozostanie na dotychczasowym
poziomie. Wprowadzając natomiast ułamek tej ilości kalorii w postaci
tłuszczów nasyconych zawartych w mięsie i nabiale, nawet nie zmuszając
badanych osób do przejadania się, doprowadzisz do sytuacji, w której
ilość tłuszczu w ich wątrobie w ciągu czterech tygodni wzrośnie o 39
procent169.
Produkty żywnościowe, które mogą sprzyjać działaniu AMPK
Znamy ponad sto produktów pochodzenia roślinnego, które mogą aktywować
AMPK170, lecz wiele z nich jest toksycznych i odstrasza potencjalnych amatorów. Przyjrzyjmy się na przykład nikotynie.
Z biopsji tkanki tłuszczowej wynika, że w porównaniu z osobami
niepalącymi, aktywacja AMPK u palaczy jest ponadpięciokrotnie
silniejsza171. Nic dziwnego, że po zerwaniu z nałogiem palacze często przybierają na wadze172, a żucie gumy z nikotyną pozwala to zjawisko
zminimalizować173. Choć palenie tytoniu może
być jedną z największych krzywd, jakie możesz sobie wyrządzić, stanowi
zarazem niezwykle skuteczny sposób na schudnięcie -?właśnie dzięki
AMPK174. Czy są jakieś sposoby na osiągnięcie
korzyści związanych z aktywacją AMPK bez ryzyka straszliwej śmierci z powodu raka płuc?
Berberys
Ponieważ pobudzanie AMPK sprzyja chudnięciu, w książce na ten temat
omawiam wiele naturalnych aktywatorów tego enzymu, w tym berberynę,
która występuje w berberysach. Pozwól, że zamiast się tutaj powtarzać,
odeślę cię do sekcji "Brawo, berberys" w rozdziale "Aktywacja AMPK"
książki Jak się nie odchudzać.
Pokrótce, berberysy, które w suszonej postaci można kupić niedrogo w sklepach z produktami z Bliskiego Wschodu, skutecznie obniżają poziom
cholesterolu LDL o średnio 14 mg/dl175, leczą
trądzik176 i usprawniają funkcjonowanie
tętnic177, a oprócz tego mają korzystny wpływ
na poziom trójglicerydów i cukru we krwi3 oraz na
insulinooporność178. Terapeutyczną dawkę
berberyny, powszechnie stosowanej w Chinach w kontrolowaniu
cukrzycy179 i prawdopodobnie aktywującej AMPK,
można przyjąć poprzez spożywanie zaledwie dwóch łyżeczek berberysu trzy
razy dziennie lub jednej łyżki dwa razy dziennie180. Lepiej jest stosować produkt pełnowartościowy,
zwłaszcza że analiza suplementów berberyny wykazała, iż zawartość 60
procent z nich nie odpowiada deklaracjom podanym na etykietach181.
Warto mieć na uwadze, że berberys został zaklasyfikowany jako produkt
niebezpieczny do spożycia w czasie ciąży i nie zaleca się jego
konsumpcji w okresie karmienia piersią182.
Powodem, dla którego tak wiele różnych roślin wytwarza związki
aktywujące AMPK, może być prozaiczne przetrwanie; prawdopodobnie próbują
one odstraszać roślinożerców, wytwarzając substancje, które zaburzają
zwierzęcy metabolizm. Ich działanie da się umiejętnie wykorzystać, lecz
może ono szkodzić rozwijającym się płodom i niemowlętom. Innym
aktywatorem AMPK jest... cyjanek, który może zabić wskutek całkowitego
zablokowania produkcji energii, podczas gdy związki takie jak berberyna
i metformina jedynie w pewnym stopniu zaburzają funkcjonowanie
mitochondriów, co przekłada się na spadek ich wydajności
energetycznej183.
Czarnuszka
Jest to kolejna roślina pobudzająca mechanizmy AMPK, tradycyjnie
stosowana w kuchniach Bliskiego Wschodu184
(zapoznaj się z sekcją "Czarny kumin -?czarnuszka" w rozdziale
"Hamowanie łaknienia" książki Jak się nie odchudzać). Pokrótce, z ponad tysiąca opublikowanych w literaturze medycznej artykułów na temat
tej przyprawy -?obejmujących przeglądy systematyczne i metaanalizy
randomizowanych badań kontrolowanych -?wynika, że codzienne spożywanie
czarnuszki znacząco przyspiesza chudnięcie185,
poprawia poziom cholesterolu i trójglicerydów186, obniża ciśnienie tętnicze187 oraz poziom cukru we krwi188. Typowe dawki stosowane we wzmiankowanych
badaniach to zaledwie 1-2 g czarnuszki dziennie, czyli niecałe ćwierć
łyżeczki189. Stosowanie tak małych ilości
ułatwiło badaczom przeprowadzenie randomizowanych, podwójnie ślepych,
kontrolowanych placebo badań z wykorzystaniem całej przyprawy (podawanej
w kapsułkach) zamiast tylko kilku wyekstrahowanych z niej składników.
Czarnuszka obniża też markery stanów zapalnych, takich jak białko
C-reaktywne190, i redukuje zapalenie -?związane
na przykład z astmą191, reumatoidalnym
zapaleniem stawów192 oraz powszechną przyczyną
niedoczynności tarczycy, nazwaną chorobą Hashimoto193. Czarnuszka wydaje się także usprawniać procesy
wydalania kamieni nerkowych194 i łagodzić
objawy menopauzy195. Cena dziennej dawki
stosowanej we wspomnianych badaniach wynosi około 3 centów.
Napar z hibiskusa i werbeny cytrynowej
Innym środkiem roślinnym, który aktywizuje mechanizmy AMPK, jest
hibiskus196. Napar z hibiskusa ma lekko cierpki
smak przypominający żurawinę i różowy kolor właściwy niektórym herbatkom
owocowym. Pyszne napoje z hibiskusa, nazywanego też ketmią i różą
chińską, są od tysiącleci spożywane na całym świecie na ciepło i na
zimno; roślina ta już w starożytności była uważana za środek
leczniczy197. W książce Jak nie umrzeć
przedwcześnie opisałem jej terapeutyczny wpływ na ciśnienie krwi -
działa ona równie dobrze198, a w niektórych
przypadkach nawet przewyższa skutecznością leki przeciwnadciśnieniowe w badaniach klinicznych199. Z kolei w książce
Jak się nie odchudzać, w części "Flower Power" rozdziału "Blokery
tłuszczu", opisałem jej rolę w aktywowaniu AMPK200 oraz korzystny wpływ na poziom cukru we krwi i cholesterolu LDL201, sprawność tętnic202 i utratę wagi203, przy
czym może ona być stosowana sama bądź w połączeniu z innym naparem
roślinnym -?herbatką z werbeny cytrynowej (zajrzyj na "Jak zadbać o zęby", aby zapoznać się z uwagami dotyczącymi wpływu kwaśnych napojów na
szkliwo zębów).
Ocet
Mechanizm zwiększania poziomu AMPK przez hibiskus204 i czarnuszkę205 jest
taki sam jak w przypadku berberyny z berberysu i metforminy -?opiera się
na zakłóceniu wytwarzania energii przez komórki. Czy da się pobudzić
AMPK bez manipulowania mitochondriami?
Kolejnym produktem pochodzenia roślinnego, który aktywuje AMPK, jest
alkohol, lecz mechanizm jego działania jest zupełnie inny. Detoksykacja
alkoholu przez organizm polega na przekształceniu go w kwas octowy,
którego dalsze metabolizowanie wymaga dostarczenia energii206. AMPK aktywuje się w reakcji na ten nadprogramowy
wydatek energetyczny207. Zanim jednak alkohol
zostanie całkowicie przekształcony w kwas octowy, powstaje toksyczny
produkt pośredni, aldehyd octowy, który ma znane właściwości
rakotwórcze. Między innymi z tego powodu stwierdzono, że spożycie
alkoholu zwiększa ryzyko zapadnięcia na co najmniej kilka
nowotworów208, w tym raka piersi, nawet wśród
osób pijących z umiarem209. Czy możemy jakoś
pominąć ten toksyczny etap i bezpośrednio dostarczyć organizmowi kwasu
octowego?
Po przeanalizowaniu roli, jaką AMPK odgrywa w procesach spalania tkanki
tłuszczowej, pewien badacz ustalił, że należy "opracować związki do
stosowania doustnego o dużej biodostępności, które będą bezpiecznie i długotrwale pobudzać AMPK (...) w celu długoterminowej utraty wagi i jej
utrzymania"210. Tylko po co opracowywać taki
związek, skoro można go kupić w każdym sklepie spożywczym? Chodzi o zwykły ocet.
Ocet, którego nazwa pochodzi od łacińskiego terminu acetum, z definicji jest po prostu wodnym roztworem kwasu octowego211. Kiedy spożywamy ocet, kwas octowy jest
wchłaniany i metabolizowany, co skutkuje naturalnym zwiększeniem
aktywności AMPK. Wystarczy porcja, jaką zwykle doprawia się na przykład
dressing do sałatki212.
W części "Odlot z kwasem" rozdziału "Aktywacja AMPK" książki Jak się
nie odchudzać opisałem mechanizmy, dzięki którym ocet może prowadzić do
zmniejszenia ilości tłuszczu trzewnego i podskórnego213 oraz obniżenia poziomu glukozy we krwi u diabetyków ze skutecznością porównywalną do leków
przeciwcukrzycowych214. Wynika to z faktu, że
usprawnia on wychwytywanie glukozy z krwi przez mięśnie215. Za zjawisko to, obserwowane także podczas
ćwiczeń fizycznych, odpowiada AMPK216. Co
ciekawe, ocet w połączeniu z metforminą skuteczniej kontrolował poziom
cukru we krwi niż sama metformina, co sugeruje albo dodatkowe korzyści
wynikające z silniejszej stymulacji AMPK (zastosowana w badaniu dawka
metforminy była stosunkowo niewielka), albo istnienie innych zalet octu,
wykraczających poza wpływ na AMPK217.
Wykazano również, że ocet usprawnia funkcjonowanie tętnic218 i przynosi inne korzyści wynikające z wpływu na
AMPK, takie jak obniżenie poziomu cholesterolu i trójglicerydów we
krwi219. Czy ocet może wydłużać życie? U C.
elegans ocet "dał wymierny efekt przedłużający życie"220, lecz podobne eksperymenty nigdy nie zostały
przeprowadzone na ludziach. W badaniu Harvard Nurses' Health Study
wykazano, że kobiety, które spożywały co najmniej jedną łyżkę stołową
dressingu sałatkowego na bazie oliwy i octu przez pięć lub więcej dni w tygodniu, miały mniej niż połowę śmiertelnych zawałów serca w porównaniu
z kobietami, które nigdy nie używały tego rodzaju dressingów. Nawet przy
uwzględnieniu spożycia większych ilości warzyw okazało się, że ryzyko
śmierci z powodu tej najczęstszej przyczyny zgonu wśród kobiet
używających octu jest o 54 procent mniejsze221.
Produkty żywnościowe bogate w błonnik
Nie lubisz octu? Zamiast spożywać kwas octowy, możesz dostarczyć go do
krwiobiegu niejako z drugiej strony. Wiesz z pewnością, że fermentowane
warzywa i zboża stają się kwaśne (pomyśl na przykład o kiszonej kapuście
czy zakwasie). Dzieje się tak dzięki korzystnym bakteriom, takim jak
Lactobacillus, które wytwarzają kwas mlekowy i inne kwasy organiczne.
Kwas octowy to rodzaj krótkołańcuchowego kwasu tłuszczowego,
wytwarzanego przez obecną w jelitach przyjazną florę bakteryjną z błonnika i skrobi opornej, które spożywamy. Szczególnie bogatymi
źródłami tych prebiotyków są rośliny strączkowe (fasola, groch,
ciecierzyca i soczewica) oraz produkty pełnoziarniste, lecz błonnik
występuje w całym królestwie roślin. Kiedy jemy pełnowartościowe
produkty roślinne, flora jelitowa wytwarza kwas octowy w okrężnicy
poprzez fermentację błonnika. Kwas ten jest następnie wchłaniany do
krwiobiegu. W odniesieniu do pobudzenia AMPK przez kwas octowy możemy
więc zastosować podejście "odgórne" (spożywanie octu) lub "oddolne"
(spożywanie błonnika)222.
O jakiej ilości błonnika mówimy? Spożywanie nawet minimalnej zalecanej
porcji, która wynosi 30 g dziennie, może przełożyć się na wytworzenie
ponad czterech łyżek octu w okrężnicy223, 224.
Część nieuchronnie zostanie usunięta z organizmu, a reabsorpcji ulegnie
tylko mniej więcej 40 procent wytworzonego w okrężnicy kwasu octowego,
lecz jeśli spożywasz wystarczająco dużo zdrowej żywności, może to mieć
znaczący wpływ na poziom AMPK. Podejrzewa się, że pobudzanie AMPK przez
produkowany w okrężnicy kwas octowy odpowiada za niektóre korzyści
metaboliczne diety wysokobłonnikowej226.
Między innymi dzięki badaniom ludzkich koprolitów227, czyli skamieniałych odchodów (paleokupa!),
wiemy, że nasi praprzodkowie mogli spożywać ponad 100 g błonnika
dziennie228. To ponad pięć razy więcej, niż
dziś zjada przeciętny Amerykanin229. Ewolucja
uczyniła z nas maszyny do aktywowania AMPK -?nie tylko dlatego, że
często głodowaliśmy i byliśmy aktywni fizycznie, ale też przez to, że
nasze jelita codziennie wytwarzały duże ilości octu ze spożywanych
roślin. Uprzedzę twoje pytanie: przyjmowanie suplementów z błonnikiem,
na przykład na bazie babki płesznika (plantago afra), nie wystarczy,
ponieważ nie ulegają one fermentacji, co oznacza, że bakterie jelitowe
nie mogą ich zjeść. Choć suplementy tego rodzaju mogą sprzyjać
regularności wypróżnień, nie da się ich wykorzystać do wytwarzania
kluczowych składników aktywujących AMPK230.
Strawa dla umysłu
Odkrycie AMPK jest uważane za jeden z najważniejszych przełomów w biomedycynie w ciągu kilku ostatnich dekad231.
Ponieważ enzym ten bierze udział w funkcjonowaniu większości mechanizmów
regulujących starzenie się, w tym autofagii, która zostanie omówiona
dalej, rola AMPK w podejściach przeciwstarzeniowych jest nie do
przecenienia232.
Metformina aktywuje AMPK, lecz wykazuje skutki uboczne i może nie dawać
oczekiwanych korzyści w przypadku osób zdrowych. Jak już wspomniałem,
AMPK jest detektorem energii, aktywuje się więc, gdy mniej jemy lub
więcej się ruszamy. Niektóre składniki żywności, takie jak tłuszcze
nasycone, mogą hamować AMPK, podczas gdy inne, na przykład błonnik, mogą
pobudzać jego działanie. Istnieją też konkretne związki aktywujące AMPK,
które występują między innymi w berberysie, czarnuszce, herbatkach z hibiskusa i occie.
Aby każdego dnia spowalniać proces starzenia się, spróbuj wprowadzić
następujące nawyki:
ogranicz spożycie tłuszczów nasyconych (występujących głównie w mięsie, nabiale i deserach),
zwiększ spożycie błonnika (którego najbogatszymi źródłami są rośliny
strączkowe i produkty pełnoziarniste),
stosuj wszystkie wymienione poniżej środki:
2 łyżeczki berberysu,
szczypta (1/12 łyżeczki) mielonej czarnuszki,
? szklanki naparu z hibiskusa zmieszanego z ? szklanki naparu z werbeny cytrynowej,
2 łyżeczki octu (nigdy nie spożywaj go bezpośrednio; dodawaj do
jedzenia lub napojów).
AUTOFAGIA
W okresach deficytu pożywienia organizm przechodzi w tryb oszczędzania:
spowalnia podział komórek i uruchamia proces autofagii233, którego nazwa pochodzi od greckich słów auto
(ja; siebie) oraz phagy (jeść). Autofagia oznacza zatem dosłownie
zjadanie samego siebie.
Pozbywanie się śmieci
Po uzmysłowieniu sobie niedoboru jedzenia organizm zapoczątkowuje
operację przeszukiwania komórek pod kątem wszystkiego, czego nie
potrzebujemy -?wadliwych białek, niesprawnych mitochondriów i innych
elementów, które już nie spełniają swoich funkcji. Usuwa lub poddaje
recyklingowi śmieci, przekształcając je w paliwo lub nowe materiały
budulcowe, a przez to odnawia komórki. Autofagia odgrywa zatem dwie
podstawowe role: umożliwia odzyskiwanie składników odżywczych oraz
kontrolowanie kondycji komórek. Zachowanie autofagii przez ponad miliard
lat biologicznej ewolucji dobitnie dowodzi znaczenia tego uniwersalnego
mechanizmu recyklingu234, którego zbadanie
zostało w 2016 roku uhonorowane Nagrodą Nobla235.
W każdej chwili życia większość komórek naszego organizmu wytwarza i zwija ponad 10 tysięcy różnych białek236. Każde
z nich może w dowolnym momencie zostać zwinięte nieprawidłowo lub
uszkodzone i należy je uprzątnąć. Ewoluowaliśmy w kontekście niedoborów;
w czasach, gdy o pożywienie było trudno. Nie można było przewidzieć,
kiedy pojawi się okazja do następnego posiłku. Organizm spodziewa się
więc, że chude czasy mogą dopaść nas w każdej chwili -?może nawet jutro
-?i zakłada, że może odłożyć sprzątanie, aż nadejdą. Ale obecnie takie
deficyty prawie nigdy się nie zdarzają. Większość z nas ma pod
dostatkiem pożywienia, organizm uznaje więc, że nie ma sensu się męczyć.
Można rzucić wadliwe białko lub mitochondrium w kąt i wyprodukować
kolejne. W ten sposób w komórkach nieustannie gromadzą się śmieci.
Nawarstwianie się takich szczątków jest nie tylko niegospodarne, ale też
szkodliwe. Zastępowanie przeterminowanych produktów nowymi pozwala
uzupełnić spiżarnię, a jednocześnie pozbyć się źródeł potencjalnego
rozkładu. Nasi praprzodkowie zwykle jadali tylko raz dziennie albo przez
kilka dni głodowali, więc procesy autofagii uruchamiały się u nich
właściwie bez przerwy237. Dziś, w świecie
trzech posiłków dziennie, komórki nie muszą już szukać każdej resztki
pożywienia, by przetrwać, a sterty śmieci piętrzą się w nich coraz
wyżej.
We współczesnych realiach stosunkowo łatwego dostępu do wystarczającej
ilości składników odżywczych (ba, nawet do nadmiaru pożywienia)
podstawowe tempo autofagii jest małe238 i dodatkowo zwalnia z wiekiem. Spadek zdolności do autofagii z biegiem
czasu został zaobserwowany u właściwie wszystkich badanych pod tym kątem
zwierząt239. Zjawisko to przyczynia się do
jeszcze intensywniejszego gromadzenia się szczątków komórkowych, co
dodatkowo osłabia starzejące się komórki. Między innymi z tego powodu
niewystarczająca autofagia jest nie tylko konsekwencją starzenia się,
lecz także jedną z jego przyczyn.
Autofagia stanowi niezwykle istotny aspekt większości podejść do
wydłużania życia. Zablokowanie szlaków autofagii, bez względu na to, czy
będzie ono pokłosiem diety, przyjmowania leków czy manipulacji
genetycznych, uniemożliwia czerpanie wielu korzyści sprzyjających
długowieczności. Co więcej, autofagia wydaje się nie tylko niezbędnym,
lecz w niektórych przypadkach samoistnie wystarczającym mechanizmem
wydłużania życia240. Samo nasilenie autofagii
prowadzi do wydłużenia życia myszy o średnio 17 procent oraz poprawia
stan ich zdrowia241. Nic dziwnego, że proces
ten jest priorytetowo traktowany w wielu badaniach nad
długowiecznością242.
Pość albo ćwicz
Najczęściej przytaczanym czynnikiem wywołującym autofagię są restrykcje
kaloryczne, co nadaje nowe znaczenie pojęciu "diet oczyszczających"243, lecz proces ten osiąga maksymalną efektywność
dopiero po 24, a nawet 48 godzinach postu, a tego rodzaju głodówki są
zbyt długie, by można było bezpiecznie stosować je bez nadzoru244 (zob. "Restrykcje kaloryczne", "Nie próbuj tego w domu"). Na podstawie biopsji mięśni ochotników z Calorie Restriction
Society wykazano jednak, że nawet umiarkowane ograniczenie podaży
kalorycznej może przynosić korzyści w dłuższej perspektywie. Szczegółowe
informacje na ten temat znajdziesz w filmie pod adresem see.nf/fast.
Restrykcje kaloryczne zostały obwołane najbezpieczniejszym sposobem
stymulowania autofagii245. W rzeczywistości
jednak wyróżnienie to należałoby przyznać aktywności fizycznej, choć
pobudzenie autofagii w ten sposób wymaga co najmniej 60 minut
umiarkowanych lub intensywnych ćwiczeń o charakterze aerobowym (55-70
procent VO2 max)246. Po szczegóły ponownie
odsyłam cię do wspomnianego filmu. Trening interwałowy o dużej
intensywności (HIIT) zdaje się nie przynosić takich korzyści247, a dane dotyczące ćwiczeń oporowych są
niewystarczające, by jednoznacznie ocenić ich wpływ na autofagię248.
Produkty żywnościowe, które mogą zaburzać autofagię
W poprzednim rozdziale pisałem o tym, że enzym AMPK aktywuje autofagię.
Oznacza to, że wszystko, co tłumi działanie AMPK -?na przykład
spożywanie tłuszczów nasyconych -?może też hamować autofagię. Z kolei
enzym mTOR (zob. rozdział "mTOR") dezaktywuje autofagię249, a zatem wszystko, co pobudza mTOR do działania -
na przykład białka zwierzęce250 -?może
torpedować ten proces. Gdy uczestnikom pewnego badania po zakończeniu
36-godzinnego postu podano koktajl na bazie białka serwatkowego, poziom
autofagii spadł u nich zdecydowanie wyraźniej niż w przypadku podania
posiłku bardziej kalorycznego, lecz składającego się właściwie z samych
węglowodanów251. Należy przy tym zauważyć, że
niektóre produkty wysokowęglowodanowe, zwłaszcza frytki i chipsy
ziemniaczane252, mogą hamować autofagię w inny
sposób -?za pośrednictwem akrylamidu.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w filmie pod adresem
see.nf/acrylamide, tu zaś ograniczę się do wyjaśnienia, że akrylamid
jest substancją chemiczną, która powstaje wskutek narażania węglowodanów
na wysokie temperatury i może hamować autofagię (a przynajmniej tak
stwierdzono w przypadku komórek na szalce Petriego)253. Może to wyjaśniać, dlaczego duże ilości
akrylamidu w diecie skutkują zwiększoną śmiertelnością254. Obniżona długość życia osób często stołujących
się w fast foodach i objadających się przekąskami nie jest może
doniosłym spostrzeżeniem, lecz w eksperymencie opisanym we wspomnianym
powyżej filmie porównano efekt spożycia chipsów ziemniaczanych z efektem
zjedzenia gotowanych ziemniaków wymieszanych z tym samym co w przypadku
chipsów rodzajem oleju i solą. Wyniki sugerują, że może chodzić właśnie
o omawianą substancję chemiczną255, choć
akrylamid nie jest, rzecz jasna, jedynym potencjalnie szkodliwym
produktem ubocznym smażenia na głębokim tłuszczu. Jak proroczo
stwierdzono w jednym z najstarszych podręczników geriatrii, wydanym w 1849 roku, "smażenie to zło"256.
Produkty żywnościowe, które mogą wspierać autofagię
Każdy produkt żywnościowy, który aktywuje AMPK, powinien też pobudzać
autofagię, zatem wszystkie opisane w poprzednim rozdziale substancje i produkty sprzyjające działaniu AMPK wpisują się w nasze oczekiwania.
Szlaki autofagii mogą jednak zostać pobudzone bezpośrednio, niezależnie
od AMPK. Najpewniejszym sposobem na przyspieszenie autofagii jest
zapewne ograniczenie jedzenia, lecz restrykcje dietetyczne mają również
wady: głodzenie się, jak to zostało eufemistycznie ujęte w ważnym
badaniu przeglądowym, "rodzi dyskomfort"257.
Możemy jednak spożywać coś, co indukuje autofagię, a co wiele osób
uznaje za krzepiące: kawę.
Kawa
O tym, że spożywanie alkoholu może skutkować stanami zapalnymi wątroby,
wiemy od dawna. Jednak w 1986 roku grupa norweskich badaczy dokonała
nieoczekiwanego odkrycia: picie kawy wiąże się ze złagodzeniem stanów
zapalnych wątroby258. W późniejszych badaniach
przeprowadzonych na całym świecie potwierdzono te spostrzeżenia. Na
przykład w Stanach Zjednoczonych naukowcy przyjrzeli się osobom
obarczonym dużym ryzykiem chorób wątroby -?na przykład otyłym lub
nadużywającym alkoholu -?i odkryli, że badani, którzy pili więcej niż
dwie filiżanki kawy dziennie, byli o połowę mniej narażeni na
wystąpienie przewlekłych problemów z wątrobą niż osoby pijące średnio
mniej niż jedną filiżankę kawy dziennie259.
Fakt, że regularne spożywanie kawy wydaje się chronić przed rozwojem
stłuszczenia wątroby260, nasunął badaczom
pewien pomysł.
Ponieważ autofagia odgrywa ważną rolę w usuwaniu tłuszczu z wątroby261, naukowcy postanowili sprawdzić, czy kofeina ma
właściwości oczyszczające komórki. Okazało się, że istotnie jest ona
silnym stymulantem autofagii262. Czy kawa albo
kofeina wydłuża życie organizmów modelowych, takich jak drożdże i nicienie? Tak263 i tak264. Myszy także. U myszy kawa w dawce odpowiadającej
typowej ludzkiej porcji wyzwalała autofagię w ciągu kilku godzin. Co
więcej, wspomagające autofagię właściwości kawy nie zależały od
zawartości kofeiny -?kawa bezkofeinowa okazała się równie skuteczna265. Zarówno kawa zwykła, jak i bezkofeinowa miały u myszy podobny wpływ przeciwstarzeniowy na inny szlak (enzymu mTOR)266. A jak jest u ludzi?
Dobra do ostatniej kropli
W przeglądzie systematycznym wpływu kawy na zdrowie stwierdzono, że
"codzienne spożycie kawy powinno być zalecane" pacjentom z przewlekłą
chorobą wątroby267. Jeśli kawa nasila
autofagię, to czy korzyści płynące ze spożywania tego napoju nie powinny
obejmować szerszego zakresu chorób? Owszem. Picie kawy wiąże się z obniżeniem ryzyka chorób nerek268 i innych
schorzeń, takich jak dna moczanowa, cukrzyca typu 2, nowotwór skóry i choroba Parkinsona. Wykazano też, że liczne korzyści zdrowotne ma picie
kawy bezkofeinowej269. Wyniki zdumiewają, tym
bardziej że w wielu badaniach nie wzięto poprawki na palenie tytoniu i niezdrowe nawyki żywieniowe, które zwykle towarzyszą piciu kawy270. Kawosze wydawali się zdrowsi mimo skłonności do
niezbyt zdrowych zachowań. Czy wszystko to przekłada się na ich dłuższe
życie? Najwyraźniej tak.
Prowadzone na szczurach badania interwencyjne, pokazujące, że kawa może
wydłużać życie, sięgają lat 40. ubiegłego wieku271. Jeśli chodzi o picie kawy i śmiertelność u ludzi, dysponujemy jedynie wynikami badań obserwacyjnych, lecz na
podstawie ponad dwudziestu eksperymentów, w których przez długi czas
przyglądano się łącznie ponad 10 milionom osób, można dojść do wniosku,
że osoby pijące trzy filiżanki kawy dziennie są o 13 procent mniej
narażone na śmierć z dowolnej przyczyny272. Dla
kogoś, kto pije kawę przez całą dorosłość, może się to przekładać na
mniej więcej dodatkowy rok życia273.
Trzy filiżanki kawy bezkofeinowej zdają się mieć identyczny efekt
ochronny, nie chodzi więc o kofeinę274.
Potwierdzają to dane pokazujące, że korzyści związane z długowiecznością
obejmują zarówno te osoby, które z powodów genetycznych metabolizują
kofeinę wolniej, jak i te, które metabolizują ją szybciej275. Jeśli nie chodzi o kofeinę, to o co? Kawa
zawiera ponad tysiąc substancji bioaktywnych. Spośród wszystkich
obecnych w jej ziarnach przeciwutleniaczy najobficiej występuje jeden z polifenoli, kwas chlorogenowy276, naukowcy
zaczęli więc właśnie od niego i odkryli, że jest on w stanie nasilać
autofagię w kulturach ludzkich komórek277.
Jak zaparzyć filiżankę najzdrowszej kawy
Na podstawie badań ponad stu rodzajów kawy stwierdzono, że poziom kwasu
chlorogenowego różni się w nich ponadtrzydziestokrotnie. Co ciekawe,
główną winowajczynią takiego rozstrzału okazała się kawa kupiona w sieci
Starbucks, która zawierała bardzo niewiele kwasu chlorogenowego -
średnio dziesięć razy mniej niż inne278. Może
to wynikać ze stosowanych w kawach Starbucks procesów bardzo ciemnego
palenia ziaren279. Kofeina jest wprawdzie
stosunkowo odporna na wysoką temperaturę, ale ciemne palenie ziaren może
usunąć z nich prawie 90 procent kwasu chlorogenowego280. Różnica między średnim a jasnym paleniem
wydawała się nie mieć znaczenia -?przynajmniej pod względem zwiększenia
ilości przeciwutleniaczy we krwi po wypiciu tych rodzajów kawy281.
Nie daj się zwieść hasłom o "niskiej kwasowości" kawy. Nie pomaga to na
refluks żołądkowy, zgagę ani rozstrój żołądka, które nękają niektórych
kawoszy. Niska kwasowość odnosi się do małej zawartości kwasu
chlorogenowego, na którym nam przecież zależy. Producenci kawy o niskiej
kwasowości stosują długotrwały proces palenia ziaren, który niszczy
związek aktywujący autofagię. To tak, jakby firma wytwarzająca sok
pomarańczowy robiła co w jej mocy, by zniszczyć zawartą w nim witaminę
C, a potem reklamowała swój produkt jako "sok o niskiej kwasowości".
Formalnie byłaby to prawda, ponieważ witamina C jest kwasem
(askorbinowym), lecz czy producent soku chwaliłby się, że niszczy cenny
składnik odżywczy? Tymczasem właśnie to robią firmy produkujące kawę o niskiej kwasowości282.
Czy warto zostawiać w filiżance kawy miejsce na mleko?
Dodanie do kawy mleka krowiego lub śmietanki może zniweczyć niektóre
korzyści płynące z jej spożywania. Kazeina, czyli białko zawarte w mleku, wiąże się z kwasem chlorogenowym, mogąc blokować jego wchłanianie
w przewodzie pokarmowym283. Na podstawie badań
moczu u ludzi stwierdzono, że picie kawy z mlekiem zmniejsza
biodostępność kwasu chlorogenowego z 68 procent (czarna kawa) do 40
procent (latte)284. Białko mleka może też
ograniczać korzyści płynące z picia herbaty285
oraz jedzenia owoców jagodowych286 i czekolady287.
A jak jest z mlekiem sojowym? Na podstawie badań laboratoryjnych
stwierdzono, że zawarte w kawie fitoskładniki wiążą się nie tylko z białkami z produktów mlecznych, ale także tymi z jaj i soi288. Na razie nie przeprowadzono na ludziach badań
dotyczących spożycia jaj, nie wiemy więc, czy omlet może zaburzyć
wchłanianie cennych substancji z małej czarnej, lecz soja dostała
zielone światło. Wprawdzie białka soi wiążą się w jelicie cienkim z substancjami zawartymi w kawie, lecz korzystne bakterie uwalniają je,
dzięki czemu związki te mogą zostać wchłonięte w dalszej części przewodu
pokarmowego289. Inne mleka roślinne, takie jak
migdałowe, ryżowe, owsiane i kokosowe, zawierają tak mało białka, że
problem z wiązaniem przez nie innych substancji raczej ich nie dotyczy,
lecz nie zostały jeszcze pod tym kątem zbadane.
Procesy liofilizacji i suszenia rozpyłowego stosowane przy produkcji
kawy rozpuszczalnej nie wydają się mieć większego wpływu na stężenie
kwasu chlorogenowego, ale metoda przygotowywania zwykłej kawy jest już
istotniejsza. Tradycyjnie parzona kawa zawiera więcej tego kwasu niż
espresso, prawdopodobnie ze względu na dłuższy czas kontaktu kawy z wodą, a także na większą objętość napoju290.
Sposób parzenia ma też znaczenie w kontekście wpływu kawy na poziom
cholesterolu. Obejrzyj film dostępny pod adresem see.nf/cafestol, aby
się dowiedzieć, dlaczego kawa parzona przy użyciu papierowych filtrów
jest zdrowsza. Przeprowadzone w Norwegii badanie z udziałem pół miliona
mężczyzn i kobiet, którym naukowcy przyglądali się przez średnio 20 lat,
zdaje się potwierdzać przesłanki dotyczące cholesterolu w skali dużej
populacji. Wskaźnik śmiertelności wśród osób pijących kawę parzoną przez
papierowe filtry był niższy niż wśród smakoszy kawy niefiltrowanej291. Odkrycia te skłoniły niektórych do narzekań na
rosnącą popularność "niefiltrowanych" naparów z ekspresów
kapsułkowych292, ale plastikowe kapsułki (takie
jak K-cup) są w istocie wyposażone w papierowy filtr. W kawie zaparzonej
z kapsułek znajduje się wprawdzie więcej substancji chemicznych
podobnych do estrogenu293, czego zasadniczo
można oczekiwać po podgrzaniu dowolnego rodzaju tworzywa sztucznego
(niezależnie od tego, czy zawiera ono BPA)294,
ale zmierzone poziomy były niskie w porównaniu z aktualnymi normami
bezpieczeństwa295.
Ziarno wątpliwości?
Kawa nie jest dla każdego. Osoby z jaskrą296
lub nawet rodzinną historią tej choroby297
powinny unikać kawy kofeinowej. Picie kawy zostało też skojarzone z nietrzymaniem moczu u kobiet298 i mężczyzn299. Znane są przypadki osób z padaczką, u których po
odstawieniu kawy napady pojawiały się rzadziej, jeśli więc cierpisz na
zaburzenia tego rodzaju, z pewnością warto choćby wypróbować rozbrat z małą czarną300. Kawa może również zaostrzać
objawy choroby refluksowej przełyku301. Jest
też oczywiste, że w przypadku problemów z zasypianiem warto racjonalnie
dawkować sobie kofeinę. Zaledwie jedna filiżanka kawy kofeinowej wypita
wieczorem może doprowadzić do znacznego pogorszenia jakości snu302.
Wykazano też zależność między piciem kawy podczas ciąży a niektórymi
niekorzystnymi zjawiskami, takimi jak przedwczesny poród, mała masa
urodzeniowa, a nawet poronienie. Spożycie kawy nie zostało wprawdzie
powiązane z występowaniem wad wrodzonych u dzieci, ale może zwiększać
ryzyko białaczki303.
Poza tym -?nie wtykaj jej sobie w zadek... Autorzy niedawnego przeglądu
badań dotyczących wątpliwego bezpieczeństwa lewatyw z kawy ostrzegają
przed ich stosowaniem, powołując się na przypadki zapalenia okrężnicy,
zaburzenia równowagi elektrolitowej, oparzenia odbytu i perforacje304.
Pamiętaj, że codzienne spożywanie napojów zawierających kofeinę może
doprowadzić do fizycznego uzależnienia. Nieprzypadkowo sami Amerykanie
wydają na kawę prawie 75 miliardów dolarów rocznie305. Objawy odstawienia kofeiny obejmują kilkudniowe
bóle głowy, poczucie zmęczenia, trudności z koncentracją i zaburzenia
nastroju306. Paradoksalnie, uzależniające
właściwości kawy mogą mieć także dobrą stronę. Jeśli kawa rzeczywiście
wywołuje autofagię i wydłuża życie, codzienny nawyk jej picia może
okazać się zaletą307.
Spermidyna
W 1676 roku Antoni van Leeuwenhoek, ojciec mikroskopii, jako pierwszy
człowiek w dziejach ujrzał bakterie. Rok później oglądał pod mikroskopem
między innymi własne plemniki308, a w 1678 roku
odkrył maleńkie kryształki tworzące się w pozostawionych śladach
nasienia309. Setki lat później związek tworzący
te kryształki został nazwany sperminą. Ponieważ zarówno on, jak i jego
prekursor, spermidyna, występują w całym organizmie, ich nazwy stanowią
jedynie kwestię historycznego zbiegu okoliczności. Spermina została
niezależnie odkryta w tkance mózgowej w 1885 roku i nazwana "neurydyną",
lecz gdy stwierdzono identyczność substancji, wrócono do jej pierwotnej,
dość nieoględnej nazwy.
Spermidyna odgrywa ważną rolę w regulowaniu wzrostu komórek311. Ma ładunek dodatni, więc naturalnie wiąże się z cząsteczkami o ładunku ujemnym, takimi jak DNA312. Spermidyna idealnie wpasowuje się zarówno w główne, jak i mniejsze rowki helisy DNA313.
Większość spermidyny w organizmie człowieka jest związana z materiałem
genetycznym314 i stabilizuje kod genetyczny pod
kątem prawidłowej translacji315. Jest ona
również silnym aktywatorem autofagii.
Obecna w naszych tkankach spermidyna jest pozyskiwana z trzech źródeł.
Komórki mogą ją wytwarzać od podstaw z aminokwasu o nazwie arginina,
podobnie jak niektóre bakterie jelitowe; może być także dostarczana
drogą pokarmową, w pożywieniu316. Niektóre
produkty są jej bogatymi źródłami. Po spożyciu spermidyna szybko się
wchłania i krąży w organizmie, co pomaga uzupełnić jej magazyny w komórkach317. Podawanie myszom spermidyny
sprawia, że żyją nawet o 25 procent dłużej i zdrowiej318. Podobne korzyści w zakresie zdrowia oraz
długości życia stwierdzono również u innych badanych gatunków, co
szczegółowo opisano w przełomowej publikacji "Indukcja autofagii przez
spermidynę sprzyja długowieczności"319.
Problem polega na tym, że poziom spermidyny maleje z wiekiem. U ludzi
spada o ponad połowę po przekroczeniu pięćdziesiątki320. Trend ten jest widoczny u wszystkich istot
żywych, z jednym godnym uwagi wyjątkiem321.
Golec piaskowy, nazywany niekiedy nagim kretoszczurem, żyje od
dziesięciu do dwudziestu razy dłużej niż inne gryzonie o podobnej
wielkości, nie wykazując żadnych widocznych oznak starzenia322. Golce mogą żyć kilkadziesiąt lat bez typowych
oznak degeneracji organizmu, takich jak utrata płodności czy masy
mięśniowej. Golec piaskowy jest uznawany za "ssaka, który się nie
starzeje". Tę niezwykłą cechę może zawdzięczać utrzymywaniu stałego
wysokiego poziomu spermidyny przez całe życie, jako że to samo zjawisko
zaobserwowano u ludzi, którzy dobili setki323.
Włoscy naukowcy odkryli, że u większości sześćdziesięcio- i siedemdziesięciolatków poziom spermidyny spada do mniej więcej jednej
trzeciej tego, jaki odnotowano u nich w średnim wieku. Ale ci, którzy
dożyli dziewięćdziesiątki i dłużej, byli w stanie utrzymywać młodzieńczy
poziom spermidyny, prawdopodobnie dzięki zdolności do jej
skuteczniejszego wytwarzania w organizmie. Deficyt spermidyny możemy też
jednak uzupełniać z zewnątrz, dzięki diecie bogatej w ten związek.
Naukowcy wymieniają produkty takie jak soja i grzyby324, lecz -?o czym się wkrótce przekonasz -?jeszcze
bardziej skoncentrowanym źródłem spermidyny są zarodki pszenne.
Wyniki badań na gryzoniach są bardzo zachęcające, zwłaszcza jeśli wziąć
poprawkę na fakt, że dodatek spermidyny w diecie wydłużał życie nawet
wtedy, gdy zaczął być stosowany u starszych myszy325, co z perspektywy człowieka stanowi odpowiednik
przejścia na inną dietę już po pięćdziesiątce326. Istotne efekty przeciwstarzeniowe spermidyny
odnotowano w ważnych organach -?sercu, nerkach327 i wątrobie -?a także w formie nasilenia autofagii
w mózgu328.
Zarodki pszenne kontra demencja
W filmie dostępnym pod adresem see.nf/wheatgermdementia omawiam badania
nad spermidyną przeprowadzone pod kątem funkcji poznawczych, w tym
niezwykły eksperyment, w którym u osób z łagodną demencją,
przydzielonych losowo do grupy jedzącej pieczywo z dodatkiem zarodków
pszennych (druga grupa dostawała pieczywo z otrębami), zaobserwowano
poprawę funkcji poznawczych na poziomie "znacznie przewyższającym
wszystkie dostępne dotychczas metody leczenia demencji"329.
Nie próbuję brać cię pod włos
Mieszki włosowe, jako jedna z najbardziej aktywnych tkanek w organizmach
ssaków, są niczym małe maszyny wytwarzające spermidynę. W filmie
zamieszczonym pod adresem see.nf/spermidinehair opowiadam o tym, że
przyjmowanie spermidyny w ilości odpowiadającej połowie łyżeczki
zarodków pszennych dziennie330 może znacząco
ograniczyć wypadanie włosów (co sprawdzono na podstawie tzw. testu
pociągania) w porównaniu z placebo. Stan ten utrzymywał się nawet przez
kilka miesięcy po zakończeniu badania331.
Śmiało na przeciwciało
Długoterminowa odporność immunologiczna wymaga utrzymywania przy życiu
"matuzalemowych" komórek wytwarzających przeciwciała, ale poziom
spermidyny w organizmie człowieka spada z wiekiem, a w ślad za nim
spowalnia autofagia i sprawność tych komórek maleje332. W filmie dostępnym pod adresem
see.nf/immuneheart opowiadam o tym, jak przywrócenie młodzieńczych
poziomów spermidyny może usprawnić produkcję przeciwciał w komórkach
odpornościowych pobranych od osób starszych333,
co sugeruje, że spermidyna może pomóc "odwrócić bieg procesu starzenia
się układu odpornościowego"334.
Dla tych o słabym sercu
We wspomnianym filmie (see.nf/immuneheart) omawiam również dowody, które
stały się kanwą zamieszczonego w czasopiśmie medycznym artykułu
Spermidyna na ratunek starzejącemu się sercu335. Osoby spożywające więcej spermidyny są w mniejszym stopniu narażone na choroby układu krążenia336, co może wynikać z pobudzania przez tę substancję
autofagii w wyściełających naczynia krwionośne komórkach, które
odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie tętnic337.
Najlepsze źródła spermidyny
(W miligramach na porcję 100 g, chyba że podano inaczej).
1. 9,7 mg: tempeh351,
352
2. 9,2 mg: grzyby353,
354
3. 9,2 mg: trzustka wieprzowa (30 g)355
4. 8,2 mg: natto (30 g)356
5. 6,1 mg: mango (jedno, 210 g)357, 358
6. 5,9 mg: edamame359,
360
7. 5,8 mg: zielony groszek361, 362
8. 5,7 mg: cheddar (dojrzewający przez rok, 30 g)363
9. 5,5 mg: zupa z soczewicy (1 szklanka)364
10. 5,1 mg: soja365
11. 4,4 mg: sałata366
12. 4,3 mg: polenta367
13. 4,3 mg: kukurydza368,
369
14. 3,8 mg: mleko sojowe (1 szklanka)370
15. 3,8 mg: omułki371
16. 3,7 mg: brokuły372,373
17. 3,4 mg: jelita wołowe374
18. 2,9 mg: ciecierzyca375
19. 2,8 mg: kalafior376,
377
20. 2,7 mg: seler korzeniowy378
21. 2,6 mg: groch łuskany379
22. 2,5 mg: zarodki pszenne (1 łyżka stołowa)380
23. 2,5 mg: frytki381
24. 2,4 mg: ostrygi382
25. 2,4 mg: soczewica383
26. 2,4 mg: fasola adzuki384, 385, 386
27. 2,3 mg: wątróbka węgorza (30 g)387
28. 2,2 mg: sałatka lub surówka388
29. 2,1 mg: popcorn (50 g)389
30. 2,0 mg: fasola nerkowata390
Spermidyna jako "witamina przeciwstarzeniowa"
Wykazano, że większa ilość spermidyny w diecie koreluje z niższym
ciśnieniem krwi i mniejszą częstością występowania zawałów serca, udarów
i zgonów związanych z chorobami układu naczyniowego. To cenna
informacja, lecz głównymi źródłami spermidyny w badanej populacji były
produkty pełnoziarniste, jabłka, gruszki i sałatki lub surówki338. Może więc przypisywane spermidynie korzyści były
po prostu spowodowane zdrowszym odżywianiem się? Dopiero niedawno
odkryliśmy, że korzyści te są niezależne od jakości diety, a ich skala
zdaje się bezprecedensowo duża.
Naukowcy przez dwie dekady obserwowali osiemset osób, mężczyzn i kobiet,
w wieku 40-80 lat. Przeanalizowali wpływ 146 składników odżywczych w ich
diecie i odkryli, że składnikiem, który najlepiej pozwalał przewidzieć
długowieczność, jest spermidyna. Osoby, które spożywały jej najwięcej,
były w mniejszym stopniu narażone na śmierć z powodu chorób
sercowo-naczyniowych, ale nie tylko -?spożycie spermidyny wiązało się z niższym ryzykiem występowania wszystkich głównych przyczyn zgonów, czego
zasadniczo należałoby oczekiwać od środka przeciwstarzeniowego. Co
bardzo ważne, korzyści dotyczące większej przeżywalności odnotowano
także po wzięciu poprawki na jakość diety. Innymi słowy, nie wydawały
się one wynikać z tego, że badani odżywiali się zdrowiej339.
Jak wymierny jest omawiany efekt? Współczynnik śmiertelności wśród osób,
które na skali konsumpcji spermidyny plasowały się w górnej jednej
trzeciej (jadły jej ponad 12 mg dziennie), porównano ze współczynnikiem
dla osób z dolnej jednej trzeciej tej skali (poniżej 9 mg dziennie).
Różnica w śmiertelności była taka, jakby osoby spożywające więcej
spermidyny były o 5,7 roku młodsze340. Można
zatem powiedzieć, że dzięki spożywaniu określonych produktów
żywnościowych osoby te cofnęły swój zegar biologiczny o prawie sześć
lat.
Wyniki były tak zdumiewające, że przed ich publikacją naukowcy
postanowili powtórzyć badanie na zupełnie innej kohorcie. Doszli do tych
samych wniosków341. Skłoniło to niektórych
badaczy do postawienia tezy, że w miarę jak się starzejemy, spermidyna
staje się czymś w rodzaju witaminy342. Kiedy
jesteśmy młodsi, potrafimy wytwarzać jej wystarczająco dużo, lecz z biegiem lat musimy coraz bardziej dbać o to, by dostarczyć jej
odpowiednią ilość ze źródeł pokarmowych, aby podtrzymać tempo autofagii
do późnej starości. Wiemy już, że spermidynę uznaje się za witaminę
przeciwstarzeniową. Gdzie zatem jej szukać?
Źródła spermidyny
W krajach rozwiniętych średnie spożycie spermidyny wynosi mniej więcej
10 mg dziennie na osobę343. W niektórych
krajach azjatyckich i europejskich, zwłaszcza w regionach okalających
basen Morza Śródziemnego344, średnie dzienne
spożycie wynosi 13 mg lub więcej345, a w Stanach Zjednoczonych tylko 8 mg346, co nie
budzi zdziwienia, ponieważ głównym źródłem tej substancji są
warzywa347.
Szwedzcy naukowcy obliczyli, że zdrowa dieta powinna zawierać 25 mg
spermidyny w przypadku kobiet i 30 mg w przypadku mężczyzn348. Gdyby mieszkańcy USA chcieli zwiększyć jej
spożycie ze wspomnianych 8 mg, gdzie powinni szukać brakujących 20 mg?
Najbogatsze źródła spermidyny dzielą się na trzy główne kategorie:
nieprzetworzone produkty pochodzenia roślinnego (w tym grzyby), niektóre
produkty fermentowane349 (przypominam, że
spermidynę potrafią wytwarzać także określone szczepy bakterii) oraz
niektóre podroby zwierzęce.
Które źródła są najlepsze? Istnieje wiele sposobów oceniania żywności
pod kątem zawartości składników odżywczych. Można na przykład
uporządkować je pod względem ilości spermidyny w przeliczeniu na wartość
kaloryczną, aby sprawdzić, które produkty są najbardziej opłacalne z perspektywy niskokalorycznej diety. Można też uporządkować je pod
względem ceny, aby się przekonać, które są najbardziej opłacalne dla
kieszeni... W literaturze medycznej najczęściej przytacza się ranking
według wagi, który pokazuje, jakie produkty zawierają spermidynę w największym stężeniu. W praktyce podejście to może jednak być mylące. Na
przykład koperek plasuje się na takich listach bardzo wysoko ze względu
na wyjątkowo dużą zawartość spermidyny i w przeliczeniu na kilogram jest
pod tym względem porównywalny z ciecierzycą350,
lecz jedna porcja ciecierzycy (mniej więcej 1/3 typowej puszki) waży
tyle, co sto porcji koperku (pięćset gałązek)391. Czosnek teoretycznie zawiera tyle samo
spermidyny co ziemniaki392, lecz łatwiej zjeść
niedużego pieczonego ziemniaka393 niż
analogiczną ilość czosnku (mniej więcej 77 ząbków...)394, 395. Przypuszczalnie najbardziej praktycznym
podejściem jest uporządkowanie najlepszych źródeł spermidyny w przeliczeniu na standardową porcję produktu.
W tabeli na poprzedniej stronie zamieściłem obszerną listę produktów
spożywczych, które zawierają średnio co najmniej 2 mg spermidyny na
porcję. Zauważ, że nie przefiltrowałem tej listy pod kątem dostępności i smakowitości produktów (są to bowiem kwestie indywidualne) ani też nie
przykładałem większej wagi do ich właściwości zdrowotnych. Choć frytki i niektóre dojrzałe sery zawierają dużo spermidyny, nie oznacza to, że
droga do długowieczności jest wybrukowana frytkami z serem.
Zauważ też, że lista ta niekoniecznie musi w sposób reprezentatywny
odzwierciedlać główne źródła spermidyny dla danej populacji. Na przykład
zielony groszek przypuszczalnie jest jej źródłem numer jeden w Stanach
Zjednoczonych, choć na liście najbardziej skoncentrowanych źródeł tego
związku zajął dopiero siódme miejsce396. Mimo
że chleb pełnoziarnisty zawiera z grubsza trzy razy więcej spermidyny
niż typowy chleb pszenny ("biały"), biorąc pod uwagę popularność
pieczywa pszennego, ludzie mogą czerpać z niego czternaście razy więcej
spermidyny (w jednym z badań przeprowadzonych w Turcji okazało się, że
biały chleb jest tam głównym rodzajem pożywienia397).
Przeglądając listę najlepszych źródeł spermidyny, zauważysz zapewne, że
cztery z pierwszych dziesięciu pozycji zajmują produkty na bazie soi.
Tempeh, złoty medalista w tym zestawieniu, zwykle jest sprzedawany w opakowaniach po 200 g, co oznacza, że zaledwie jedna taka paczka może
całkowicie wypełnić dzienną lukę w postaci brakujących 20 mg spermidyny.
Drugie miejsce na podium zajęły grzyby. Co ciekawe, zwykłe pieczarki
zawierają nawet dwa razy więcej spermidyny niż bardziej "ekskluzywne"
grzyby w rodzaju enoki lub shiitake398 (obróbka
termiczna wydaje się nie mieć większego wpływu na zawartość spermidyny w grzybach)399.
Co dalej? O miano najbardziej kontrowersyjnego źródła spermidyny walczą
w tym zestawieniu trzustka wieprzowa i natto, fermentowany produkt
sojowy o specyficznym zapachu i szlamowatej konsystencji. A jeśli już
mowa o nieprzyjemnych zapachach, durian, owoc, o którym niektórzy mówią,
że "pachnie spermą"400, jest jeszcze bogatszym
źródłem spermidyny niż mango401. Gdybym
podszedł do sprawy uczciwie, durian znalazłby się na powyższej liście
(wyjaśnienie mojego skrajnego uprzedzenia dla duriana, które kazało mi
go pominąć, możesz znaleźć w zabawnym -?choć tylko z perspektywy czasu -
opisie moich perypetii z tym owocem w książce Jak nie umrzeć
przedwcześnie).
Choć jednymi z najpopularniejszych źródeł pokarmowych spermidyny na
świecie są jabłka i gruszki402, bledną one w porównaniu z mango, które zawiera ponad dziesięć razy więcej tej
substancji403. W moich obliczeniach użyłem
małego mango, ale większe odmiany, takie jak Tommy Atkins, Keitt, Kent
czy Haden, które ważą średnio 336 g (obrane i wydrylowane), mogłyby
zdetronizować wspomniany wcześniej tempeh404.
Do zniwelowania dziennego deficytu spermidyny wystarczą dwa duże mango.
Zawartość spermidyny w mleku krowim jest bardzo niewielka lub zgoła
żadna, lecz bakterie w niektórych odmianach dojrzewających serów
wytwarzają jej znaczące ilości. O ile więc sery typu amerykańskiego i mozzarella właściwie nie zawierają spermidyny, o tyle w serze pleśniowym
może być jej do 1,1 mg na uncję (około 30 g)405, a dojrzewający przez co najmniej rok ser cheddar
trafił nawet na przytoczoną wcześniej listę406.
Zasadniczo jednak sery zawierają tylko około 0,6 mg spermidyny na
uncję407, a niektóre odmiany dojrzałych serów,
takie jak gouda dojrzewająca przez sześć miesięcy, nie zawierają jej w ogóle408. Nie znajdziesz jej także w jogurtach409, co sugeruje, że wytwarzają ją
tylko niektóre szczepy bakterii. Na przykład kiszona kapusta nie zawiera
jej więcej niż świeża410.
Dla odmiany mleko sojowe jest bogatym źródłem spermidyny411 i przypuszczalnie jedynym rodzajem mleka o tak
znaczącym (3,8 mg na szklankę) poziomie jej zawartości. Następne w kolejności napoje nawet się do tego poziomu nie zbliżają. Sok pomidorowy
zawiera 0,5 mg spermidyny na szklankę412, a wysokiej jakości czerwone wina 0,3 mg na kieliszek413. Jak się wydaje, białe wino nie zawiera jej w ogóle414.
W kawie także nie znajdziesz jej ani grama, lecz liście herbaty są pod
tym względem wyjątkowo zasobne415. To prawda,
lecz w przeliczeniu na jednostkę masy; tymczasem typowa torebka zawiera
zwykle tylko około 2 g herbaty, co przekłada się na mniej więcej 0,3 mg
spermidyny na filiżankę matchy i mniej niż 0,1 mg na filiżankę zwykłej
herbaty zielonej lub czarnej.
Jako zagorzały miłośnik ciemnozielonych warzyw liściastych z pewną dozą
niechęci odnotowałem bardzo wysoki rezultat sałaty416. Sałata jest lekka, więc 100 g to aż 3
szklanki417, ale zawartość spermidyny nawet w przypadku sałatek z niewielkim jej dodatkiem łatwo się kumuluje. Z kolei
objętość popcornu była tak duża, że korciło mnie ograniczenie porcji co
najmniej o połowę -?100 g prażonej kukurydzy to ponad 12 szklanek!
Pierwszy tuzin pozycji zamyka polenta. Duża zawartość spermidyny w kukurydzy skłoniła niektórych do snucia hipotez, zgodnie z którymi jest
to powód małej śmiertelności na skutek choroby Parkinsona w japońskich
regionach słynących z upraw tego warzywa418.
Schorzenie to jest spowodowane gromadzeniem się w mózgu nieprawidłowo
zwiniętych białek, które mogą być usuwane dzięki autofagii wywołanej na
przykład spermidyną419.
Różnica między warzywami uprawianymi ekologicznie a pochodzącymi z konwencjonalnych upraw nie jest znaczna420.
Podczas gotowania warzyw część spermidyny może zostać wypłukana, lecz
jak się wydaje, ulega ona zniszczeniu tylko wskutek obróbki termicznej w bardzo wysokiej temperaturze421. To samo
dotyczy mięsa. Na przykład pieczenie i grillowanie kurczaka powoduje
utratę mniej więcej połowy spermidyny, podczas gdy gotowanie lub
duszenie przekłada się na jedynie 15-procentowy spadek jej
zawartości422. Tak czy inaczej jednak zawartość
tego związku w kurczaku jest stosunkowo niewielka.
Choć pełnowartościowe produkty roślinne stanowią tylko około 10 procent
amerykańskiej diety423, rośliny są źródłem
ponad 80 procent spermidyny w jadłospisach krajów zachodnich424. Jaja nie zawierają jej wcale, większość
produktów mlecznych -?bardzo niewiele425, a mało kto spożywa podroby, w których jest jej całkiem dużo. Zawartość
spermidyny w mięsie mięśniowym jest niewielka i wynosi średnio 0,4 mg na
porcję (ok. 100 g); w przypadku ryb jest to tylko 0,2 mg426. Mięsem o największej zawartości spermidyny są
omułki. Przegrzebki i małże są pod tym względem znacznie uboższe427. Niemniej wspomniane omułki oraz ostrygi trafiły
do naszej tabeli428.
Gdyby ktoś chciał wydłużyć zestawienie tak, by obejmowało ono produkty
zawierające co najmniej 1,5 mg spermidyny na porcję, kolejne pozycje
przedstawiałyby się następująco: 1,9 mg w ziemniakach (170 g)429, 430, 431, 1,8 mg w wątróbce królika (85 g)432, 1,8 mg w orzeszkach piniowych (85 g)433, 1,7 mg w szparagach434,
1,6 mg w orzeszkach ziemnych (85 g)435, 1,6 mg
w ogórkach436, 1,5 mg w śledzionie królika (85
g), 1,5 mg w płucach wieprzowych (85 g)437 i 1,5 mg w fasoli czarne oczko438, 439. Warto
uwzględnić też niektóre dania, nawet jeśli ich składniki nie zmieściły
się w tabeli; na przykład kanapkę z masłem orzechowym i dżemem: to 1,6
mg spermidyny z orzeszków ziemnych (2 łyżki masła orzechowego) i 1,3 mg
z dwóch kromek chleba pełnoziarnistego440. To
tyle, ile w ? puszki ciecierzycy. Jeszcze lepszy wynik mogłaby uzyskać
kanapka z hummusem.
Trudne do przełknięcia
Następujący fragment publikacji z czasopisma medycznego musiałem
przeczytać dwukrotnie, aby się upewnić, czy aby wzrok mnie nie myli:
"Spermidyna występuje w owocach, takich jak mango, w nasieniu, a zwłaszcza w czerwonym winie"441. Przedziwny
koktajl! Mango, owszem, trafiło na listę z wyróżnieniem, lecz wino tak
naprawdę nie zawiera wiele spermidyny. A nasienie?
Możesz sobie wyobrazić, jak podekscytowani byli autorzy chwytliwych
nagłówków na wieść o tym, że spermidyna wydłuża życie. W "Cosmopolitan"
ukazał się felieton na ten temat442. Wśród
prowokacyjnych tytułów był i taki: "Picie nasienia może przedłużać
życie"443.
Ponieważ łyżeczka nasienia ma zaledwie jedną kalorię444, pod względem zawartości spermidyny w przeliczeniu na wartość energetyczną bije na głowę zupę z soczewicy. Ale
na podstawie badań na sześćdziesięciu mężczyznach stwierdzono, że każda
"porcja" zawiera średnio tylko 0,1 mg spermidyny, a zatem nic z tego.
Nasienie nie trafiło do tabeli445.
Zarodki pszenne
Spermidyna w nasieniu stanowi świadectwo446 jej
właściwości ochronnych dla DNA. To samo dotyczy zarodków pszennych,
które w istocie są maleńkimi zalążkami rośliny ukrytymi w pszenicznym
ziarnie. Choć w tabeli plasują się stosunkowo nisko pod względem
zawartości spermidyny na porcję, zauważ, że porcja ta jest najmniejsza
spośród wszystkich wymienionych produktów: to tylko jedna łyżka stołowa,
czyli 7 g447. Pod względem objętości i wagi
zarodki pszenne są więc niekwestionowanym zwycięzcą.
Jest to zarazem najtańsze źródło spermidyny; jeden jej miligram w tej
postaci to dosłownie groszowa sprawa (w USA cena takiej porcji to
zaledwie 2 centy). Zarodki pszenne są produktem ubocznym przemysłu
młynarskiego, otrzymywanym podczas oczyszczania białej mąki, i często po
prostu się je wyrzuca, co tłumaczy niską cenę448. Trudno nie mówić o okazji, jeśli coś jest pod
względem przeliczenia ilości cennych substancji odżywczych na dolara
tańsze nawet od suszonych roślin strączkowych.
A może by tak brać suplementy ze spermidyną?
Ku własnemu zaskoczeniu przeczytałem, że w sprzedaży nie ma suplementów
ze spermidyną449. Przecież to nie mogło być
prawdą! Poszukałem stosownego produktu w internecie i szast-prast,
znalazłem buteleczkę z napisem "Spermidyna". Dopiero z etykiety
dowiedziałem się, że są to po prostu zarodki pszenne w kapsułkach. Nawet
nie ekstrakt. Po prostu zarodki.
Poniekąd to dobrze, że producenci suplementów nie starali się opracować
żadnej zastrzeżonej formuły. Na przykład aby dostarczyć organizmowi
porcję kurkuminy polecaną w moim Codziennym Tuzinie (zob. Jak nie
umrzeć przedwcześnie), często łykam ją w formie kapsułek, zwłaszcza że
nie zawsze chcę dodawać curry do potraw. Znalezienie czystej kurkuminy w kapsułkach jest trudniejsze niż kupno opatentowanego ekstraktu, ale
warto poszukać -?cena za wygodę jest bardzo wysoka.
W odróżnieniu od kurkumy zarodki pszenne mają dość neutralny smak i odkryłem, że mogę po prostu posypywać nimi różne dania (mieszam je z mielonym siemieniem lnianym, które również uwzględniłem w moim
Codziennym Tuzinie). W USA zarodki pszenne można kupić hurtowo już za 3
dolary za funt (ok. 0,45 kg). W formie kapsułek kosztują one ponad 200
dolarów za funt, czyli co najmniej dolara za łyżeczkę -?a nie zaledwie
kilka centów.
Z małą pomocą małych przyjaciół
W odpowiednich dawkach zarodki pszenne mogą wspierać kontrolowanie
poziomu cholesterolu, trójglicerydów450 oraz
glukozy we krwi451, a także łagodzić bóle
(także głowy), zmęczenie i wahania nastroju związane z miesiączką452 (więcej szczegółów znajdziesz w filmie pod
adresem see.nf/wheatgerm). Mogą także zwiększać liczbę drobnoustrojów z rodzaju Bifidobacterium w jelitach. Bakterie te, będące częstym
składnikiem komercyjnych probiotyków, są uważane za jeden z elementów
równowagi całej mikroflory453 i mogą mieć
dodatkowy pozytywny efekt w postaci zwiększenia ilości spermidyny w organizmie.
Przyjazna flora jelitowa wytwarza spermidynę, która może zostać
wchłonięta z okrężnicy do krwiobiegu i krążyć po całym ciele454. Jedzenie tempehu lub dań posypanych zarodkami
pszennymi może zapewnić skokowy wzrost stężenia spermidyny, lecz jeszcze
lepsze jest wytwarzanie jej przez okrągłą dobę przez mikrobiom455. W rzeczywistości "dobre" bakterie jelitowe
prawdopodobnie produkują więcej spermidyny, niż większość z nas jej
zjada456. Niewykluczone zatem, że otrzymujemy
mniej spermidyny "odgórnie" niż "oddolnie", choć proporcje te zmieniają
się z wiekiem.
Kiedy się starzejemy, poziom spermidyny spada nie tylko we krwi, ale
także w stolcu457. Jej stężenie w kale
trzydziestolatków jest dwukrotnie większe niż w kale
osiemdziesięciolatków458, a spadek ten został
powiązany ze zmianami w mikrobiomie.
Podaj ludziom szczep probiotycznych Bifidobacterium, a poziom
spermidyny w ich stolcu się zwiększy460.
Podanie tego samego szczepu myszom miało analogiczny efekt. Czy
wystarczający, aby przedłużyć im życie? Tak. Wykazano, że zwiększenie
produkcji spermidyny przez przyjazną florę bakteryjną wydłuża życie i poprawia jakość zdrowia myszy461, a nawet
chroni przed zaburzeniami pamięci wieku podeszłego462. A jak jest u nas?
Symbiotyczna kombinacja prebiotyków i wytwarzających spermidynę
Bifidobacterium przekłada się u ludzi na wzrost stężenia tej
substancji we krwi. W randomizowanym, podwójnie ślepym i kontrolowanym
placebo badaniu stwierdzono, że usprawnia to funkcjonowanie
śródbłonka463, przypuszczalnie dzięki nasileniu
autofagii464. Ponieważ bakterie produkujące
spermidynę odżywiają się błonnikiem465, samo
przyjmowanie prebiotyków prawdopodobnie sprzyjałoby wzrostowi ich
liczby. Wtedy zaś, nawet jeśli pominiesz jakiś dzień pod względem
uzupełniania zapasów spermidyny, twoi koledzy w jelitach mogą nadrobić
zaległości. Fasola i produkty pełnoziarniste są ważnymi źródłami
spermidyny, a zarazem błonnika i skrobi opornej, zjadanych przez
pożyteczne bakterie, mogą one więc przynosić podwójne korzyści pod
względem wiosennych porządków w organizmie.
Kto nie powinien zwiększać poziomu spermidyny?
Brak odnotowanych skutków ubocznych466 nie jest
zaskakujący, jeśli weźmiemy pod uwagę, że organizm sam wytwarza dużo
spermidyny i występuje ona naturalnie w niektórych produktach
spożywczych kojarzonych ze zdrowiem i długowiecznością467. Ale czy jest bezpieczna dla każdego? W filmie
dostępnym pod adresem see.nf/spermidinedownsides wspominam o osobach,
które powinny zachować ostrożność w kwestii dążenia do przywrócenia
młodzieńczego poziomu spermidyny. Choć z jednej strony może ona
zmniejszać ryzyko zachorowania na raka468, z drugiej należy wziąć pod uwagę autofagię i związane z nią uzupełnianie
składników odżywczych, które może potencjalnie zwiększyć przeżywalność
zmian nowotworowych469. Z tego względu osoby
chore na raka prawdopodobnie nie powinny dokładać wszelkich starań, by
zwiększyć spożycie spermidyny470. Drugą grupą,
której zalecałbym ostrożność, są osoby z niewydolnością nerek471.
Spermidyna -?podsumowanie
Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo i skuteczność spermidyny w indukowaniu
autofagii przy dawkach osiągalnych w zwykłej diecie, jest to jeden z najbardziej obiecujących związków przeciwstarzeniowych. DrugAge to
obszerna internetowa baza danych472 zawierająca
informacje o ponad pięciuset związkach przedłużających życie473. W niewielkiej podgrupie substancji o najmniejszej liczbie skutków ubocznych spermidyna ma największy
udokumentowany wpływ na wydłużenie życia474. Z tego względu zaleca się dietę opartą głównie na roślinach, która ma
przeciwdziałać spadkowi poziomu spermidyny z wiekiem475. Choć niektórzy sugerowali opracowanie
transgenicznych ziemniaków o wysokiej zawartości spermidyny476, nie ma takiej potrzeby, gdyż istnieje mnóstwo
bogatych w tę substancję pokarmów.
Strawa dla umysłu
Autofagia jest uważana za główny mechanizm oczyszczania organizmu od
podstaw477. Niektóre składniki żywności, takie
jak akrylamid, mogą hamować autofagię, inne zaś -?jak spermidyna -
przyspieszać ten proces. W pozbywaniu się śmieci z komórek może pomóc
także kwas chlorogenowy występujący w kawie. Co więcej, autofagię można
przyspieszyć pośrednio, poprzez wzmocnienie szlaku AMPK lub stłumienie
szlaku mTOR.
Aby każdego dnia spowalniać proces starzenia się, spróbuj wprowadzić
następujące nawyki:
rób 60-minutowe treningi aerobowe o umiarkowanej lub dużej
intensywności,
ogranicz spożycie frytek i chipsów ziemniaczanych,
staraj się spożywać co najmniej 20 mg spermidyny w produktach takich
jak tempeh, grzyby, groszek i zarodki pszenne,
pij trzy filiżanki zwykłej lub bezkofeinowej kawy,
przestrzegaj zaleceń dotyczących aktywacji AMPK (zob. rozdział
"AMPK"),
przestrzegaj zaleceń dotyczących tłumienia mTOR (zob. rozdział
"mTOR").
STARZENIE SIĘ KOMÓREK
Pięćdziesiąt lat temu mikrobiolog Leonard Hayflick wykazał, że wbrew
temu, co wcześniej sądzono, ludzkie komórki w szalce Petriego nie
rozmnażają się w nieskończoność478. Rosną i dzielą się tylko mniej więcej 50 razy, zanim przejdą w nieodwracalny
stan wstrzymania replikacji, znany jako starzenie komórkowe
(senescencja)479. Termin "senescencja" pochodzi
od łacińskiego słowa senex, oznaczającego starzenie się480. Przez cały czas mamy do dyspozycji nieśmiertelne
komórki macierzyste, które mogą dawać początek zupełnie nowym komórkom,
lecz te, gdy już powstaną, mogą podzielić się tylko około 50 razy, nim
umrą. To korzystne zjawisko.
Ten naturalny "limit Hayflicka" pomaga chronić organizm przed
nowotworami poprzez blokowanie proliferacji uszkodzonych komórek481. Mechanizm ten znakomicie pomaga nam dożyć do
wieku rozrodczego i przekazać geny dalej, lecz co się dzieje, gdy
"naturalna" długość ludzkiego życia, wynosząca mniej więcej trzydzieści
lat, zostanie wydłużona do siedemdziesięciu albo i osiemdziesięciu lat
dzięki takim cudom jak nowoczesna higiena? Nasze ciało zostaje
zaśmiecone starzejącymi się komórkami482.
Komórki zombie
Hayflick doszedł do wniosku, że niedzielące się komórki mogą
przyspieszać starzenie po prostu dlatego, że utraciły zdolność do
uczestniczenia w naprawie i regeneracji tkanek483. Co gorsza, uszkadzają one sąsiednie tkanki,
przez co zyskały przydomek komórek zombie484.
Problem z tymi umarlakami polega nie tylko na tym, że przestały być
produktywnymi członkami społeczeństwa. One mają chrapkę na twój mózg.
Kiedy jesteśmy młodzi, komórki senescentne są usuwane przez układ
odpornościowy. Gdy osiągną swój limit i stają się gotowe do odejścia ze
służby, specjalny program rozpoczyna uwalnianie w nich koktajlu
zapalnych substancji chemicznych, zwanego fenotypem wydzielniczym
towarzyszącym senescencji (SASP, od ang. senescence associated
secreatory phenotype). Stan zapalny -?proces, który często budzi
jednoznacznie negatywne skojarzenia -?jak widać czasami się przydaje.
Podobnie jak zapalenie spowodowane (dajmy na to) drzazgą przyciąga
krążące w organizmie komórki odpornościowe do zranionego obszaru, tak
komórki senescentne same organizują swój pogrzeb, uwalniając czynniki
zapalne, które wskazują je układowi odpornościowemu jako cel do
usunięcia485. Jest jednak pewien problem. Z biegiem lat coraz więcej komórek się starzeje, a jednocześnie układ
odpornościowy stopniowo popada w ruinę. Przejściowe miejscowe zapalenie,
które zwykle jest korzystne (jak w przypadku wspomnianej drzazgi),
rozwija się i przemienia w szkodliwy przewlekły systemowy stan zapalny,
typowy dla starzenia się i chorób.
Mimo że komórki senescentne stanowią tylko niewielką część całkowitej
liczby komórek486, mają nieproporcjonalnie duży
wpływ na organizm ze względu na wydzielanie substancji wchodzących w skład SASP, te zaś mogą zaburzać architekturę sąsiednich tkanek i przedostawać się do krwiobiegu487. Który organ
w naszym ciele często jest największy? Chodzi o wątrobę? A może o skórę?
Nie. U coraz większej liczby osób jest to tkanka tłuszczowa, potocznie
zwana tłuszczem. Stan zapalny związany z otyłością, która ma tendencję
do pogłębiania się z wiekiem488, został
skojarzony z gromadzeniem się senescentnych komórek tłuszczowych
wytwarzających SASP489. Stan zapalny powiązany
z SASP może nawet odpowiadać za niektóre z najbardziej przerażających
skutków ubocznych chemioterapii. Chemioterapia działa poprzez skuteczne
"postarzanie" komórek nowotworowych, lecz następująca potem burza SASP
może powodować supresję szpiku kostnego i mieć właściwości
kardiotoksyczne.
Jeśli weźmiemy pod uwagę stan zapalny wynikający z SASP, nie powinno nas
dziwić, że komórki senescentne są powiązane z szerokim spektrum schorzeń
wieku podeszłego, w tym z chorobami Alzheimera i Parkinsona, chorobą
zwyrodnieniową stawów, osteoporozą, przepukliną dysków, skrzywieniem
kręgosłupa oraz utratą masy mięśniowej i niewydolnością nerek490, 491. Paradoksalnie, do listy tej można dopisać
raka. Choć senescencja komórkowa prawdopodobnie wykształciła się jako
mechanizm przeciwnowotworowy, nadmiernie nasilony stan zapalny w późniejszych latach życia może dokarmiać guza i robi to dosłownie,
poprzez angiogenezę, czyli tworzenie nowych naczyń krwionośnych w obszarach objętych zmianami nowotworowymi492.
Skąd wiemy, że starzenie się komórek jest przyczyną, a nie konsekwencją
choroby?
Młoda krew
W filmie dostępnym pod adresem see.nf/parabiosis szczegółowo opisuję
makabryczne eksperymenty, w których wykazano, że stare zwierzęta, które
połączono chirurgicznie (jak syjamskie bliźnięta) z młodymi, stają się
zdrowsze, silniejsze, bystrzejsze493 i żyją
znacznie dłużej494. Aby ustalić, czy zjawiska
te są spowodowane czynnikami przenoszonymi przez krew, czy też wynikają
ze współdzielenia narządów, naukowcy przeprowadzili eksperymenty z transfuzją młodej krwi starym zwierzętom. Te wampiryczne doświadczenia
przedstawiłem w filmie pod adresem see.nf/bloodboy.
Okazuje się, że wstrzyknięcie starym myszom krwi pobranej od młodych
gryzoni usprawnia na przykład ich zdolności poznawcze, co sugeruje, że
młoda krew zawiera jakiś czynnik regenerujący. Natomiast wstrzyknięcie
młodym myszom krwi pobranej od starych gryzoni pogarsza ich kondycję, co
z kolei może oznaczać obecność w takiej krwi jakiegoś czynnika
wyniszczającego495. A może stara krew zmniejsza
stężenie jakiegoś składnika rewitalizującego u młodych myszy? Jeśli już
o tym mowa, młoda krew może też rozcieńczać składnik wyniszczający u starej myszy...496 Co ciekawe, druga koncepcja
wydaje się bliższa prawdy, ponieważ samo rozcieńczenie krwi u starszych
zwierząt w pewnym stopniu nasila procesy regeneracji zaobserwowane w badaniach parabiotycznych i po transfuzjach497.
U pacjentów z umiarkowanie zaawansowaną chorobą Alzheimera, losowo
przydzielonych do grupy, w której rozrzedzano krew, doszło do mniej
więcej o 60 procent mniejszego pogorszenia funkcji poznawczych i wykonawczych w ciągu czternastu miesięcy w porównaniu z osobami, u których zastosowano procedurę placebo498.
Zaletę tego podejścia w porównaniu z transfuzjami krwi dobrze ujął
dyrektor Instytutu Etyki Biomedycznej na Uniwersytecie w Zurychu: "Jest
coś osobliwego w tym, że starzy dosłownie żerują na młodych"499.
Precz ze starociami
Naukowcy udowodnili związek przyczynowo-skutkowy poprzez przeszczepienie
komórek senescentnych starych myszy młodym myszom. Wystarczyło ich
bardzo niewiele, by doprowadzić u młodych do trwałych dysfunkcji
fizycznych typowych dla wieku podeszłego oraz pięciokrotnego wzrostu
śmiertelności500. I na odwrót, usunięcie nawet
ułamka komórek senescentnych może znacznie spowolnić rozwój nowotworu i związane z wiekiem procesy degeneracji narządów501. Znaczne wydłużenie okresu zdrowia i życia dzięki
usunięciu komórek senescentnych zapoczątkowało wyścig, którego celem
jest odkrycie senolityków, czyli substancji, które mogą eliminować takie
komórki502. W filmie pod adresem
see.nf/senolytics omawiam związane z tym podejścia farmakologiczne i opierające się na zmianie stylu życia.
Krótko mówiąc, starzenie się komórek można powstrzymać poprzez
zapobieganie uszkodzeniu DNA w stopniu uniemożliwiającym naprawę.
Komórki senescentne można następnie wyeliminować dzięki ćwiczeniom503 oraz restrykcjom kalorycznym504 (szczegóły przedstawiłem w filmie pod adresem
see.nf/senolytics), a także odpowiedniemu doborowi składników diety.
Kwercetyna
W 1936 roku Albert Szent-Györgyi, który rok później został uhonorowany
Nagrodą Nobla za odkrycie witaminy C, zasugerował, że za witaminę
należałoby też uznać klasę fitoskładników nazwanych flawonolami
(zasugerował nazwę "witamina P")505.
Najpowszechniej występującym flawonolem pokarmowym jest kwercetyna506, której bogatym źródłem są na przykład cebula,
jarmuż i jabłka507. To właśnie ten związek
nadaje skórkom jabłek gorzkawy posmak508.
Badacze testowali dziesiątki różnych substancji na pobranych z pępowin
komórkach, które zostały napromieniowane w celu wymuszenia senescencji.
W 2015 roku ogłosili wyniki badań: kwercetyna jest naturalnym
senolitykiem509.
Więcej informacji podałem w filmie pod adresem see.nf/quercetin, tu zaś
pokrótce stwierdzę, że nawet tak niewielkie dawki kwercetyny jak
ekwiwalent jednego małego jabłka tygodniowo w przypadku człowieka
zmniejszały liczbę komórek senescentnych i polepszały stan zdrowia
starzejących się myszy. Sierść wypadała im wolniej, serce pracowało
lepiej, a kondycja poprawiała się nawet u tych gryzoni, które były w wieku będącym odpowiednikiem sześćdziesiątki u człowieka510. Warto zatem podzielić się z domowym gryzoniem
kilkoma łodyżkami jarmużu, ale jak rzecz się ma z ludźmi?
Źródła kwercetyny
Kwercetyna występuje w drzewach, którym zawdzięcza swą nazwę -?dębach
(łac. quercus)511 -?lecz uważa się ją za
"występującą w wielu pokarmach pochodzenia roślinnego"512. W królestwie roślin jest tak powszechna, że
można ją znaleźć nawet w sałacie lodowej513
(sałata jest piątym co do wielkości źródłem kwercetyny w amerykańskiej
diecie)514. Cebule zawierają od 20 mg515 do 100 mg516 kwercetyny,
jabłka 4-20 mg517, w półkilogramowym pęku
jarmużu jest jej 50 mg, a w filiżance herbaty mniej więcej 5 mg518. Kapary zawierają aż 20 mg kwercetyny na łyżkę
stołową, ale wybierając je, należy wystrzegać się produktów o dużej
zawartości sodu519 (widziałem kapary, które nie
zawierały sodu w ogóle, ale także i takie, których jedna porcja
zawierała 200 procent zalecanego dziennego spożycia tego pierwiastka).
Choć zawartość kwercetyny w dostępnych w internecie suplementach zdaje
się pokrywać z informacjami podawanymi na etykietach520, a dane dotyczące bezpieczeństwa jej stosowania
sugerują brak istotnych skutków ubocznych nawet przy dawce rzędu 1000 mg
przyjmowanej przez 12 tygodni, zalecam trzymanie się źródeł
pokarmowych521, podobnie jak specjaliści z Mayo
Clinic, będący pionierami badań na tym polu522.
Jabłka i cebule
Trudno jest wyodrębnić rzeczywiste korzyści płynące ze spożywania
kwercetyny z całej gamy zbawiennych właściwości bogatych w nią
produktów, takich jak jabłka i cebula. W filmie dostępnym pod adresem
see.nf/applesonions zwracam uwagę, że mądrość zawarta w prozdrowotnym
powiedzeniu "kto codziennie jabłko zjada, tego lekarz rzadko bada",
którego korzenie sięgają 1866 roku, zdaje się przynosić owoce523. Korzyści ze spożywania jabłek odnoszą w szczególności tętnice. Poprawa ich funkcjonowania w ciągu kilku godzin
od zjedzenia jabłek -?znacznie większa w przypadku owoców nieobranych
niż obranych524 -?jest analogiczna jak w przypadku samej kwercetyny. Ponadto nawet suplementy z wyekstrahowaną
kwercetyną mogą obniżać ciśnienie tętnicze krwi525 i poziom cholesterolu526
oraz łagodzić stany zapalne527. Niestety,
bogata w kwercetynę mielona suszona cebula nie polepszyła kondycji
mentalnej u osób starszych bez względu na to, czy cierpiały one528 czy też nie529 na
chorobę Alzheimera (szczegółowe informacje: see.nf/onionpowder).
Choć w większości badań nad suplementami kwercetyny stosowano dawki,
których nie da się łatwo dostarczyć organizmowi w diecie, wystarczy ?
łyżeczki świeżej cebuli, by znacznie obniżyć ciśnienie i płynność obiegu
krwi w porównaniu z placebo530, co może
tłumaczyć, dlaczego osoby spożywające większe ilości kwercetyny są o połowę mniej narażone na śmierć z powodu chorób serca531. Autorzy pewnego badania modelowego zasugerowali
nawet, że przepisywanie pacjentom przez lekarzy jednego jabłka dziennie
mogłoby w skali całej populacji zapobiec mniej więcej takiej samej
liczbie zgonów spowodowanych chorobami układu krążenia, co przepisanie
wszystkim statyn obniżających poziom cholesterolu -?i to przy znacznie
mniejszej liczbie skutków ubocznych532 (o ironio, obecnie, gdy dysponujemy już generykami leków takich jak
Lipitor, czyli atorwastatyna, ich stosowanie mogłoby być tańsze niż
owoce...).
Nie ma co się marszczyć
Rozczarowujące dane na temat terapii w obszarze zdrowia mentalnego
zbiegły się w czasie z opublikowanym w 2018 roku raportem kwestionującym
aktywność senolityczną kwercetyny. Pierwotne badania nad działaniem
kwercetyny u ludzi prowadzono na komórkach pochodzących z wyściółki
naczyń krwionośnych z pępowiny, która jest łatwym do pozyskania źródłem
ludzkiej tkanki. Ale gdy eksperyment powtórzono z użyciem komórek
pobranych od dorosłych dawców, skuteczność kwercetyny w usuwaniu komórek
senescentnych okazała się mniejsza533. Ale w 2019 roku odkryto jej inną, nawet lepszą właściwość.
Zespół Wernera to rzadka choroba genetyczna charakteryzująca się mutacją
genu kodującego enzym, który bierze udział w naprawie DNA, co skutkuje
przedwczesnym starzeniem się. Gdy komórki senescentne w przebiegu
choroby Wernera zostały wystawione na poziom kwercetyny, który można
osiągnąć w krwiobiegu dzięki spożywaniu bogatych w nią pokarmów534, nie zostały wyeliminowane, lecz
zregenerowane535. Wyglądało to tak, jakby
proces starzenia został odwrócony; jak ożywianie trupa. A co stało się z tymi starzejącymi się komórkami, które nie zmutowały? Także w ich
przypadku stwierdzono "efekt odmładzający". W czasopiśmie "Experimental
Gerontology" greccy naukowcy donieśli, że w badaniu polegającym na
miejscowym nanoszeniu kwercetyny na skórę ochotników zaobserwowali
"pozytywne efekty dotyczące elastyczności [skóry], nawilżenia i spłycenia zmarszczek"536. Konkretne wyniki tych
badań nie zostały jednak oficjalnie opublikowane, co rodzi obawy
dotyczące prawdziwości tych stwierdzeń.
Fisetyna
Mając na uwadze sukces kwercetyny jako substancji senolitycznej,
naukowcy zaczęli analizować działanie innych flawonoidów537. W ten sposób odkryli jeden o prawie dwukrotnie
silniejszych właściwościach: fisetynę538. Może
ona wydłużyć życie drożdży o 55 procent, a muszek owocowych o 23
procent. Fisetyna może też przedłużać życie myszom, nawet jeśli zacznie
im się ją podawać na późnym etapie życia539.
Gdy rozpoczęto jej podawanie gryzoniom w wieku odpowiadającym mniej
więcej 75. rokowi życia u ludzi, fisetyna zwiększyła średnią i maksymalną długość życia sędziwych myszy o blisko 75 procent. Markery
starzenia się komórek i SASP znacząco się zmniejszyły we wszystkich
analizowanych tkankach, a towarzyszyło temu złagodzenie patologicznych
zjawisk związanych z wiekiem540. W niezależnym
badaniu stwierdzono, że fisetyna może też polepszać pamięć
długoterminową u myszy541. Świetnie, a co z nami?
Tak jak stało się to w przypadku kwercetyny, w badaniach klinicznych
stwierdzono działanie przeciwzapalne fisetyny542. Jak przedstawiają się jej właściwości
senolityczne? Gdy wystawiono na jej działanie ludzką tkankę tłuszczową,
która została usunięta podczas rutynowej operacji, stwierdzono redukcję
markerów senescencji i SASP. Biorąc pod uwagę fakt, że fisetyna
występuje naturalnie w diecie, jest już sprzedawana bez recepty w suplementach diety i nie ma doniesień na temat jej skutków ubocznych,
naukowcy od razu przystąpili do projektowania badań nad jej potencjałem
przeciwstarzeniowym543. Obecnie prowadzonych
jest kilkanaście eksperymentów, w których fisetyna jest badana pod kątem
leczenia wielu schorzeń związanych z wiekiem, w tym choroby
zwyrodnieniowej stawów, osteoporozy, zespołu kruchości, chorób nerek,
pogorszenia funkcji poznawczych, a nawet powikłań po infekcji
COVID-19544. Samo tak duże zainteresowanie
kliniczne produktem naturalnym, który nie obiecuje lukratywnych zysków
napędzających wiele badań biomedycznych, świadczy o jego potencjale.
Skarb owoców jagodowych
Choć po raz pierwszy wyizolowano ją z rośliny o nazwie perukowiec
podolski, fisetyna występuje w dużych ilościach w truskawkach, które są
jej najbogatszym znanym źródłem pokarmowym545.
Fakt ten może wyjaśniać, dlaczego właśnie truskawki, a nie borówki (choć
zawierają jeszcze więcej przeciwutleniaczy) skuteczniej chroniły szczury
narażone na promieniowanie546. Przełomowe
badania dotyczące truskawek omówiłem w filmie pod adresem
see.nf/fisetin. Pokrótce, randomizowane badania kontrolowane pokazują,
że truskawki mogą usprawniać funkcje poznawcze547, obniżać poziom cholesterolu i stanów
zapalnych548, łagodzić objawy choroby
zwyrodnieniowej stawów549, a także pobudzać
korzystne bakterie jelitowe, takie jak Christensenellaceae550, nowo odkrytą551 rodzinę
bakterii, którą na podstawie badań nad stulatkami i superstulatkami
powiązano z długowiecznością552. We wspomnianym
filmie wyjaśniam ponadto, dlaczego nie zaleca się przyjmowania
suplementów z fisetyną.
Pieprz długi
Trzecim odkrytym naturalnym związkiem senolitycznym jest
piperlongumina553, występująca w dużych
ilościach w przyprawie często sprzedawanej w indyjskich sklepach
spożywczych pod nazwą pippali (w Europie nazywana jest pieprzem długim,
piper longum, a w Chinach nosi nazwę pibo)554. O tym, czym jest pieprz długi i jakie ma
właściwości, opowiadam w filmie pod adresem see.nf/pippali. Zalety tej
przyprawy uznałem za tak przekonujące, że uwzględniłem ją w swojej
typowej palecie przypraw obok (zob. "Jak zadbać o stawy"), czarnuszki
(zob. "Wstęp") i kurkumy (zob. "Glikacja"). Warto podkreślić, że nie
zaleca się stosowania pieprzu długiego w czasie ciąży i karmienia
piersią555.
Strawa dla umysłu
Senescencja komórek jest uznawana za jedną z podstawowych cech
charakterystycznych starzenia556. Uważa się, że
zapalna mieszanina SASP wydzielana przez komórki senescentne jest
głównym motorem chorób i pogarszania się stanu tkanek557. Przede wszystkim, aby zapobiec starzeniu się
komórek, należy unikać szkód dla DNA zgodnie z zaleceniami podanymi w rozdziale "Oksydacja", a w celu oczyszczenia organizmu z komórek
senescentnych oraz z SASP należy wykorzystywać naturalne związki
senolityczne występujące w produktach żywnościowych -?kwercetynę,
fisetynę i piperlonguminę. Choć nie mamy jeszcze pewności, czy da się
osiągnąć wystarczający poziom tych związków jedynie poprzez dietę
bazującą na bogatych w nie produktach, taka żywność jest zdrowa sama w sobie.
Aby wspierać ten szlak przeciwstarzeniowy każdego dnia, rozważ
następujące podejście:
spożywaj produkty, napoje i przyprawy bogate w kwercetynę, takie jak
cebula, jabłka, jarmuż, herbata i kapary bez dodatku soli,
jedz świeże, mrożone lub liofilizowane truskawki,
dodawaj do potraw pieprzu długiego (pippali).
EPIGENETYKA
Do niedawna starzenie się traktowano jako nieubłagany proces degeneracji
organizmu, który cechuje się stopniową kumulacją uszkodzeń ważnych
molekularnych składników komórek, a w szczególności DNA558. Tak jak różne podzespoły samochodu psują się z biegiem czasu, tak samo dzieje się z podzespołami naszego ciała.
Założenie to zostało podważone dzięki odkryciu form życia, które na
pozór opierają się starzeniu i przechodzą w swoisty stan zawieszenia,
takich jak odnalezione podczas prac archeologicznych pestki daktyli,
które kiełkowały po tysiącach lat559, rośliny
wyrastające z owoców zakopanych 30 tysięcy lat temu przez susłogony
arktyczne560 i przetrwalnikowe formy bakterii
zdolne do dalszego życia po dziesiątkach milionów lat zatopienia w bursztynie czy setkach milionów lat zamknięcia w kryształach soli. Nie
trzeba jednak uciekać się do aż tak egzotycznych przykładów, aby pokazać
możliwość oddzielenia procesu starzenia biologicznego od starzenia
chronologicznego ("kalendarzowego"). Każdego dnia stykamy się z przypadkami, w których zegar starzenia nie tylko hamuje, ale wręcz się
cofa lub nawet zeruje561.
Wielki reset
Pomyśl tylko. Dziewczynka rodzi się ze wszystkimi komórkami jajowymi,
jakie kiedykolwiek będzie miała. Zanim jedna z tych komórek zostanie
zapłodniona, mogą minąć dziesięciolecia. To jajeczko może znajdować się
w jajnikach przez dwadzieścia, trzydzieści, a nawet czterdzieści lat i przez cały ten czas starzeć się tak samo jak każda inna komórka
organizmu. Przypuśćmy, że osoba ta zachodzi w ciążę w wieku trzydziestu
lat. Gdyby po zapłodnieniu to trzydziestoletnie jajeczko w jakiś sposób
nie cofnęło swojego zegara starzenia do zera, na świat mogłaby przyjść
kolejna dziewczynka z jajeczkami, które miałyby trzydzieści lat i dziewięć miesięcy. Do czasu, gdy ona z kolei zaszłaby w ciążę, jej
jajeczka mogłyby mieć ponad pięćdziesiątkę i dalej się starzeć; w ten
sposób szkody molekularne gromadziłyby się z każdym kolejnym pokoleniem.
Dlatego tak ważne jest usunięcie wszystkich przejawów starzenia w komórkach jajowych562. W przeciwnym razie
komórki te w jajnikach współczesnych kobiet miałyby miliony lat!
W 1996 roku dowiedzieliśmy się, że komórki jajowe nie są jedynymi, które
mogą całkowicie wymazać skutki procesów starzenia. W tym właśnie roku
przyszła na świat owca o imieniu Dolly. Naukowcy usunęli jądro
niezapłodnionej komórki jajowej, a na jego miejsce wszczepili jądro
komórki wymienia. ("Dolly pochodzi z komórki wymienia -?powiedział bez
skrępowania jeden z badaczy, tłumacząc pochodzenie imienia owcy -?a w tym kontekście nie przyszło nam do głowy nic bardziej imponującego niż
biust Dolly Parton")563. Potem, dzięki
niewielkiemu wstrząsowi elektrycznemu, komórka zaczęła się dzielić -
plemnik nie był potrzebny -?i tak narodziła się Dolly, pierwsze zwierzę
sklonowane z komórki dorosłego osobnika (wcześniej naukowcom udało się
sklonować żabę z komórki kijanki, co zresztą zostało uhonorowane Nagrodą
Nobla, lecz jeśli chodzi o dorosłego dawcę, Dolly była pierwsza)564.
Świat zdumiał się, że można stworzyć genetycznie identyczną kopię
zwierzęcia. Od czasu Dolly na świecie pojawiły się tysiące klonów myszy,
kóz, świń, szczurów, krów, koni, fretek, wilków, jeleni, bawołów,
wielbłądów i psów. Kotów także, a pierwszy koci klon565 został dowcipnie nazwany Copycat4.
Implikacje wykraczają jednak daleko poza powielanie szczególnie
produktywnych zwierząt hodowlanych albo stworzenie (nomen omen) wiernej
kopii psa Fido. W tej jednej pobranej z gruczołu mlekowego owcy
dojrzałej komórce, wyspecjalizowanej w produkcji mleka, znajdował się
kompletny plan genetyczny zwierzęcia, które poznaliśmy jako Dolly566. Co więcej, komórka ta w jakiś sposób cofnęła
swój biologiczny zegar do zera.
Do dziś utrzymuje się błędne przekonanie, jakoby Dolly była dotknięta
jakimś rodzajem zespołu przedwczesnego starzenia. Owce żyją około
dwunastu lat, komórka gruczołowa została pobrana od sześciolatki567, a Dolly zmarła w wieku sześciu lat, co sugeruje,
że zegar starzenia się tykał bez przerwy. Dolly zmarła jednak z powodu
choroby wirusowej, a nie ze starości568, a kolejne eksperymenty pokazały, że klony mogą dożyć dni typowych dla
swojego gatunku569. Co więcej, na przykład
myszy były klonowane seryjnie, przez co rozumiem, że tworzono klony z klonów (i to przez kolejne dwadzieścia pięć pokoleń), a wszystkie
osobniki starzały się zwyczajnie, zgodnie z naturalnym biegiem ich
życia570. Oznacza to, że dorosłe komórki można
nie tylko cofnąć do stanu embrionalnego, ale także skutecznie je
odmłodzić i usunąć wszystkie ślady starzenia571.
Witamy w świecie epigenetyki.
Geny ładują broń, styl życia pociąga za spust
Termin "epigenetyka" został ukuty w latach 40. ubiegłego wieku, zanim
jeszcze poznaliśmy fizyczną naturę genów i całą dekadę przed tym, jak
Watson i Crick (oraz Wilkins i Franklin) rozwikłali zagadkę struktury
DNA572, 573. Epigenetyka, której nazwa oznacza
dosłownie "poza genetyką", nakłada dodatkową warstwę informacji na
sekwencję DNA, która sama w sobie odpowiada zbiorowi danych o pojemności
wynoszącej w przybliżeniu 750 megabajtów574 i koduje 50 tysięcy genów575. Wszystkie dzielące
się komórki naszego organizmu są identyczne pod względem genetycznym i zawierają cały zbiór danych DNA, lecz nie w każdej z nich dochodzi do
ekspresji wszystkich dziesiątek tysięcy genów. Komórki nerwowe nie muszą
wytwarzać enzymów wątrobowych, a na komórkach serca nie muszą rosnąć
włosy. Tu na arenę wkracza epigenetyka, tak naprawdę bowiem to właśnie
zjawiska badane przez tę dziedzinę wiedzy odpowiadają za włączanie i wyłączanie genów. Organizm jest wyposażony w wiele mechanizmów
epigenetycznych576. O sirtuinach oraz mikroRNA
opowiedziałem w osobnych rozdziałach, tymczasem zaś nadmienię, że
najlepiej znanym regulatorem epigenetycznym jest metylacja DNA577.
Mamy enzymy, które mogą dodawać grupy metylowe bezpośrednio do DNA, aby
wyłączyć ekspresję określonych genów. Grupa metylowa to prosta stabilna
molekuła z atomem węgla, którą można dodać do DNA, aby oznaczyć dany
odcinek do pominięcia. Jest to jeden z kilkunastu sposobów oznaczania
DNA578. Mamy też osobny zbiór enzymów, które
mogą usuwać te znaczniki, aby ponownie włączyć dany gen. W naszym kodzie
genetycznym istnieje około 28 milionów typowych miejsc metylacji, a większość z nich może być wykorzystana w dowolnym momencie579. Wzór metylacji jest zachowywany przy podziale
komórek -?na przykład komórka wątroby dzieli się na dwie nowe komórki
wątroby, a nie na przykład na komórkę kości lub mięśni -?i na podobnej
zasadzie wzorce metylacji w plemnikach i komórkach jajowych mogą być
przekazywane z pokolenia na pokolenie580.
Kiedyś sądziliśmy, że gdy komórki dojrzeją, a ich DNA ulegnie
odpowiedniej metylacji, skutkującej utrwaleniem ściśle określonych
funkcji, sprawa się kończy581. Teraz wiemy
jednak, że nasz epigenom, czyli (między innymi) wzór znaczników
metylacji w komórkach, jest dynamicznym systemem reagującym na bodźce
zewnętrzne. Mechanizmy epigenetyczne pomagają organizmom szybciej
dostosowywać się do zmiennych warunków środowiskowych.
Wprowadzenie wielkoskalowych zmian w kodzie genetycznym może trwać eony,
lecz geny, które już mamy, da się włączyć i wyłączyć w ciągu zaledwie
kilku godzin. Dzięki zjawiskom epigenetycznym zielone koniki polne mogą
zmieniać kolor na czarny po wielkim pożarze łąki, aby móc lepiej wtopić
się w tło pogorzeliska582. Podobnie nasz
organizm określa liczbę aktywnych gruczołów potowych w skórze na
podstawie tego, czy urodziliśmy się w tropikach czy w chłodniejszym
rejonie globu583. Epigenetyka to dobra rzecz.
Oznacza, że nie jesteśmy skazani na swoje DNA. Bez względu na historię
rodzinną podejmowane przez nas wybory dotyczące stylu życia mogą
skutecznie włączać i wyłączać niektóre geny, co wpływa nie tylko
bezpośrednio na nas, ale także na dzieci, a niewykluczone, że również na
wnuki584.
W badaniu nazwanym Gene Expression Modulation by Intervention with
Nutrition and Lifestyle (GEMINAL) dr Dean Ornish i jego zespół
wykonywali biopsje tkanek przed i po tym, jak badani na trzy miesiące
wprowadzili w swoim życiu daleko idące zmiany, które obejmowały
przejście na pełnowartościową dietę roślinną. Naukowcy odnotowali
korzystne modyfikacje w ekspresji pięciuset genów. Wzmocniła się
ekspresja genów zapobiegających chorobom, a onkogeny, które sprzyjają
między innymi nowotworom piersi i prostaty, zostały stłumione585. Bez względu na to, jakie geny odziedziczyliśmy
po rodzicach, możemy wpływać na sposób, w jaki rzutują one na zdrowie,
za pośrednictwem diety i stylu życia. Na tym polega potęga zjawisk
epigenetycznych. DNA się nie zmienia, ale jego działanie już tak.
Najbardziej uderzającym przykładem epigenetycznego wpływu diety na
długość życia jest skromna pszczoła miodna. Królowe pszczół i robotnice
są identyczne pod względem genetycznym, ale te pierwsze mogą żyć trzy
lata i składać nawet 2 tysiące jaj dziennie, podczas gdy robotnice żyją
średnio trzy tygodnie i są funkcjonalnie bezpłodne586. Jak to możliwe, skoro nie ma między nimi żadnych
różnic genetycznych? Mają inną dietę. Kiedy królowa ula umiera, pszczoły
karmicielki wybierają larwę, która będzie karmiona wydzieliną nazwaną
mleczkiem pszczelim (robotnice żywią się głównie mieszanką miodu i pyłku
nazywaną pierzgą5)587. U larwy
karmionej mleczkiem pszczelim wyłącza się enzym wyciszający ekspresję
"królewskich" genów i tak rodzi się królowa588.
Ma ona te same geny co każda z robotnic, ale tylko za sprawą odmiennego
pokarmu geny te wyrażają się inaczej, co powoduje daleko idące zmiany w jej życiu oraz jego długości. Można powiedzieć, że dzięki mechanizmom
epigenetycznym żyje pięćdziesiąt razy dłużej.
Żyć jak królowa?
Jeśli mleczko pszczele przemienia zwykłą larwę w królową, która może żyć
pięćdziesięciokrotnie dłużej niż inne pszczoły, może my także powinniśmy
rozważyć odżywianie się w ten sposób? Informacje na ten temat omówiłem w filmie pod adresem see.nf/royaljelly. Uwaga, spoiler: dla pszczół jest
to iście królewski pokarm, lecz biorąc pod uwagę (rzadkie) przypadki
krwotocznego zapalenia jelit, które przypisuje się przyjmowaniu
suplementów z mleczkiem pszczelim589, taka
dieta może nas boleśnie użądlić.
Zegar epigenetyczny
W naszych chromosomach znajdują się miejsca, które z biegiem lat ulegają
metylacji lub demetylacji na tyle przewidywalnie, że są niczym mechanizm
zegarowy czy też molekularna szklana kula, która pozwala wejrzeć w proces starzenia się człowieka590. Dzięki
niezwykłym dokonaniom w obszarze Big Data możemy określić czyjś wiek z dokładnością do kilku lat591 na podstawie
niewielkiego podzbioru miejsc metylacji (kilkuset albo nawet
kilkudziesięciu)592, wybranego spośród milionów
takich miejsc w genomie opisanym trzema miliardami liter593.
W ciągu ostatnich kilku lat te "zegary epigenetyczne" stały się
dokładnymi miarami wieku chronologicznego, przewyższającymi trafnością
badania długości telomerów (zob. rozdział "Telomery")594. Po co wymyślać straszliwie skomplikowane, godne
Rubego Goldberga6 metody odgadywania czyjegoś wieku, skoro
wystarczyłoby po prostu o ów wiek zapytać? Cóż, można sobie wyobrazić
choćby zastosowania kryminalistyczne, takie jak ustalanie wieku
niezidentyfikowanej ofiary na podstawie próbki krwi lub tkanki, lecz to
zaledwie wierzchołek góry lodowej595. Chodzi o to, że zegary epigenetyczne nie tylko odmierzają nasz wiek
chronologiczny, ale zdają się mierzyć również prawdziwy wiek
biologiczny596. Innymi słowy, wiek
epigenetyczny pozwala skuteczniej przewidzieć pozostały nam czas życia
niż wiek kalendarzowy597. Zapraszam do
zapoznania się z niezwykłą opowieścią na ten temat, dostępną w filmie
pod adresem see.nf/clock.
To jak science fiction598. Umieść kroplę krwi w futurystycznej aparaturze, która skanuje rozmieszczenie markerów
chemicznych na nici DNA, a otrzymasz swój prawdziwy wiek,
odzwierciedlający wpływ wyborów dokonywanych przez całe życie599. Oprócz tego, że pozwalają one przewidzieć czas
pozostały do śmierci, zegary epigenetyczne zdają się też być wyroczniami
w zakresie zjawisk związanych ze zdrowiem, takich jak pogorszenie
funkcji poznawczych, zespół kruchości600,
zapalenie stawów oraz postępy chorób Parkinsona i Alzheimera601. Łatwo zgadnąć, że branża ubezpieczeniowa już
ostrzy sobie zęby na tego rodzaju rozwiązania, więc nasze składki
ubezpieczeniowe mogą wkrótce być ustalane na podstawie wieku
epigenetycznego602. Nie jest to jednak klątwa,
której nie jesteśmy w stanie z siebie zdjąć. Na tempo starzenia się
można wpłynąć, a przypuszczalnie już niedługo będziemy mogli używać
zegarów epigenetycznych do śledzenia postępów w tym zakresie, co zarazem
daje nadzieje na radykalne przyspieszenie i obniżenie kosztów badania
skuteczności interwencji przeciwstarzeniowych603.
Przyspieszanie i spowalnianie starzenia biologicznego
Badania nad stulatkami pokazują, że niektórzy starzeją się tak wolno, iż
105-latkowie pod względem "wieku metylacji DNA" mogą być odpowiednikami
60-latków604. Nic dziwnego, że żyją tak długo!
Co możemy zrobić, aby spowolnić zegary epigenetyczne, a tym samym
starzenie się? Analizy tych zegarów dowodzą, że kobiety starzeją się
wolniej niż mężczyźni605, co zdaje się
logiczne, jako że średnio żyją one dłużej606.
Powszechność tego zjawiska skłoniła pewnego demografa do zażartowania,
że "bycie mężczyzną jest chorobą genetyczną"607. Aby nadrobić straty, mężczyźni powinni
wprowadzić w swojej diecie i stylu życia jeszcze zdrowsze zmiany niż
kobiety.
Dym papierosowy został powiązany z przyspieszeniem biologicznych
procesów starzenia, a skutki jego wdychania są wyraźnie widoczne nawet
przy stosunkowo niewielkim poziomie ekspozycji608. Dla odmiany ćwiczenia fizyczne -?przy czym
chodzi zarówno o ich intensywność, jak i częstotliwość -?są powiązane ze
spowolnieniem tempa starzenia609. A medytacja?
Dwa miesiące jej codziennego praktykowania nie miały znaczącego wpływu
na szybkość procesów starzenia610, a osoby
medytujące przez długi czas wydawały się starzeć w tym samym tempie co
osoby niemedytujące z próby kontrolnej, choć doświadczeni praktycy tej
sztuki, którzy mają za sobą średnio 6000 godzin medytowania, mogą z czasem spowolnić upływ epigenetycznego czasu611.
Wpływ restrykcji kalorycznych na ludzi zaczęto badać dopiero niedawno,
lecz u myszy i małp wykazano, że spowalniają one epigenetyczne procesy
starzenia. Po trwającym 15-21 lat 30-procentowym ograniczeniu
kaloryczności diety rezusy (małpy) w średnim wieku zdawały się być pod
względem epigenetycznym o siedem lat młodsze. Jeszcze bardziej
zdumiewający efekt uzyskano u myszy, które po ograniczeniu kalorii o 40
procent wydawały się starzeć w tempie jednego roku na trzy lata
życia612. W 2018 roku opublikowano analizę
procesów starzenia się dokonaną w ramach eksperymentu CALERIE,
pierwszego dużego randomizowanego badania restrykcji kalorycznych u ludzi. Na podstawie nieepigenetycznych markerów biologicznego starzenia
stwierdzono, że grupa kontrolna starzała się w typowym tempie mniej
więcej roku na rok kalendarzowy, lecz w tym samym czasie grupa poddana
restrykcjom kalorycznym zdawała się starzeć tylko o... miesiąc. Osiągnięto
to przy zaledwie 12-procentowym ograniczeniu kalorii, co można porównać
do odmówienia sobie jednego małego pączka dziennie613.
Tempo starzenia się w grupie objętej restrykcjami kalorycznymi było
niezależne od utraty wagi614, lecz otyłość
została powiązana z epigenetycznym przyspieszeniem starzenia,
odnotowanym w próbkach tkanki wątroby615 oraz
głębokiej tkanki tłuszczowej616. Niemniej
jednak nawet utrata mniej więcej 45 kilogramów masy ciała dzięki
operacji bariatrycznej nie przełożyła się na cofnięcie wskazówek
zegara617. Może nie powinniśmy jeść mniej,
tylko zdrowiej.
Jednym z aspektów stylu życia, który najściślej wiąże się ze
spowolnieniem starzenia -?nawet ściślej niż aktywność fizyczna -?jest
wskaźnik spożycia warzyw i owoców, wyrażony poziomem fitoskładników
karotenoidowych, takich jak beta-karoten, we krwi618,
619. "Dieta epigenetyczna" powinna zatem skupiać się na
spożywaniu większej ilości owoców i warzyw620.
Dla odmiany mięso jest rodzajem żywności najczęściej kojarzonym z przyspieszeniem starzenia się621, 622. Być może
po części wynika to z faktu, że stężenia produktów ubocznych zakazanych
pestycydów (jak DDT) we krwi same w sobie są związane zarówno ze
zwiększeniem tempa starzenia się623, jak i ze
spożyciem mięsa624. Tempo to może nasilać także
długotrwałe narażenie na zanieczyszczenia powietrza625, lecz wnioski wyciągnięte z danych na ten temat
nie są jednoznaczne626.
Cofanie zegara
Fakt, że wiek epigenetyczny jest trafniejszym niż wiek chronologiczny
predyktorem długości życia oraz niektórych chorób wieku podeszłego,
stanowi mocny dowód na to, że metylacja DNA jest nierozerwalnie związana
z jakąś podstawową przyczyną spadającej z biegiem lat sprawności627. Czy jest to motor, który faktycznie napędza
starzenie się człowieka628, czy jedynie pasywny
wskaźnik wieku629? Innymi słowy, czy zegar
epigenetyczny jest przyczyną starzenia się czy tylko jego skutkiem?
Jeśli faktycznie jest motorem, to najwyraźniej da się wrzucić bieg
wsteczny.
Pamiętasz, jak w ramach procesu klonowania dorosła komórka
przeprogramowała się tak, by wrócić do stanu embrionalnego? Wymazane
zostały znaczniki metylacji, co poskutkowało uwolnieniem ekspresji
całego genomu; ba, zniknęły wszelkie ślady starzenia się. Oczywiście nie
chcemy cofać zegara na tyle daleko, żeby stać się amorficzną plamą, ale
może da się popchnąć jego wskazówki odrobinę w tył, by odmłodzić nasze
komórki?
W ramach odkrycia uhonorowanego Nagrodą Nobla630 badacz komórek macierzystych Shinya Yamanaka
zidentyfikował to, co obecnie nazywamy czynnikami Yamanaki, a mianowicie
niewielką liczbę wiążących DNA białek, które odpowiadają za
przeprogramowywanie komórek i służą w istocie do przywracania ich do
"ustawień fabrycznych"631. Dysponując tymi
narzędziami, międzynarodowy zespół naukowców postanowił cofnąć zegar i przywrócić regeneracyjne właściwości tkance nerwowej. Na przykład u małych dzieci amputowany czubek palca może odrosnąć wraz z kością i innymi strukturami, lecz z biegiem lat zatracamy takie możliwości632. Na podobnej zasadzie swoje właściwości
regeneracyjne tracą komórki wchodzące w skład nerwów wzrokowych, które
łączą oczy z mózgiem. Dzięki niewielkiej manipulacji przy użyciu
czynników Yamanaki naukowcom udało się jednak zresetować znaczniki
metylacji i przywrócić je do bardziej młodzieńczego stanu -?w ten sposób
przywrócili wzrok starym myszom i odmłodzili ludzkie neurony na szalce
Petriego. Jak się wydaje, komórki zachowały z wcześniejszego etapu życia
wierną kopię mapy epigenetycznej, która może służyć jako wzór
pozwalający odwrócić tok procesu starzenia633.
Kalibracja metylacji
Dzięki większej aktywności fizycznej oraz jedzeniu owoców i warzyw, przy
jednoczesnym ograniczeniu palenia tytoniu i spożycia mięsa, można
spowolnić proces starzenia, o czym świadczy wyhamowanie zegara
epigenetycznego. Ale czy da się bezpośrednio zmienić sposób metylacji
DNA? Na wzorce metylacji wpływa wiele czynników, a zmiany są trudne do
zinterpretowania. Na przykład w jednym z badań dieta wysokotłuszczowa
spowodowała u mężczyzn daleko idące zmiany w metylacji DNA w ciągu
zaledwie pięciu dni. Objęły one ponad 6000 genów i nie wszystkie z tych
genów wróciły do poprzedniego stanu po 6-8 tygodniach od ponownego
przejścia na zwykłą dietę634. Ponadto nadmierna
konsumpcja tłuszczów nasyconych przekłada się na inne zmiany w metylacji
niż nadmierna konsumpcja tłuszczów wielonienasyconych, ale jakie
konkretnie są to zmiany?635 Tego nie wiemy. Czy
modyfikacje epigenetyczne odgrywają jakąś rolę w następujących po nich
zjawiskach fizjologicznych, czy też są przypadkowe?
Dopiero zaczynamy zgłębiać konsekwencje zmian epigenetycznych
spowodowanych dietą i stylem życia. Wiemy już na przykład, że jednym z typowych zjawisk różniących wegan od wszystkożerców jest hipometylacja
(czyli słabsza metylacja) genu supresorowego nowotworu i genu kodującego
enzym uczestniczący w naprawie DNA636. Ponieważ
metylacja wycisza geny, ich odblokowanie może tłumaczyć niższe ogólne
wskaźniki zachorowań na raka wśród osób stosujących diety jarskie637, 638. Z kolei u wegetarian enzym dysmutaza
ponadtlenkowa jest metylowany rzadziej. Jest to enzym antyoksydacyjny,
który może eliminować milion wolnych rodników na sekundę639. Hipometylacja wiąże się w tym przypadku z trzykrotnym wzrostem ekspresji genu kodującego ten enzym, co wyjaśnia,
dlaczego "wegetarianie są skuteczniej chronieni przed chorobami
przewlekłymi"640.
Oprócz tego, że metylacja porusza gałkami potencjometrów poszczególnych
genów, mamy dowody na to, że zmiany zachodzące w niej na większą skalę
mogą mieć wpływ na zdrowie i długowieczność. Gdy u muszek owocówek
nasilono działanie enzymu odpowiedzialnego za proces metylacji, ich
średnia długość życia wzrosła o ponad 50 procent. Gdy go zablokowano,
ich życie się skracało. Skuteczność tej metody w odniesieniu do ssaków
nie została jednak jeszcze udowodniona641.
Metylacja w przypadku ludzkiego DNA jest znacznie bardziej
skomplikowana. Odkrycia dotyczące owocówek sugerują jednak, że
usprawnienie ogólnej zdolności do metylacji może korzystnie wpływać na
długowieczność.
Daj sobie (z) liścia
Kwas foliowy jest tym czynnikiem pokarmowym, który był jak dotąd
najczęściej badany pod kątem efektów epigenetycznych642. Jest to stosowana w suplementacji forma folianu,
witaminy z grupy B, występująca w dużych ilościach w fasoli i zieleninie, ulegająca przekształceniu w donor grup metylowych. (Nazwa
folian pochodzi od łacińskiego słowa folium, oznaczającego liść)643. Grupa metylowa trafiająca do DNA może pochodzić
na przykład z folianów występujących w sałatce bądź surówce lub z kwasu
foliowego zawartego w suplemencie lub wzbogaconej nim mące. Zalecane
dzienne spożycie dla większości dorosłych wynosi 400 ?g (mikrogramów),
lecz średnia wartość spożycia u starszych mężczyzn i kobiet to mniej niż
300 ?g; co trzeci człowiek nie spożywa nawet 200 ?g tej substancji
dziennie645. Jakie ma to implikacje
epigenetyczne?
W jednym z badań u kobiet po menopauzie umiarkowanie obniżono poziom
folianów wskutek zastosowania diety o stosunkowo niskiej zawartości tych
substancji w celu określenia następstw epigenetycznych takiej zmiany.
Choć poziom folianów nie spadł na tyle, by doprowadzić do klinicznych
objawów niedoboru (takich jak anemia), w ciągu dwóch miesięcy u badanych
osób doszło do hipometylacji obejmującej cały genom. Sytuacja wróciła do
normy po trzech tygodniach od przywrócenia zdrowego poziomu konsumpcji
folianów646. W późniejszym badaniu na osobach
starszych stwierdzono analogiczną hipometylację, lecz cofnięcie tego
zjawiska trwało dłużej, co podkreśla znaczenie utrzymywania konsumpcji
folianów na odpowiednim poziomie647.
W metaanalizie randomizowanych kontrolowanych badań suplementacji kwasem
foliowym, w których zastosowano najnowocześniejsze metody analiz
laboratoryjnych, stwierdzono, że nawet w przypadku osób niemających
deficytu tego związku suplementacja przełożyła się na ogólne
usprawnienie metylacji. Sugeruje to, że większość z nas może nie
dostarczać sobie odpowiedniej ilości folianów w diecie648. Ponieważ nie ma konkretnego poziomu odniesienia
dla "normalnej" metylacji, terminy takie jak "hipometylacja" są używane
w sensie względnym649, co utrudnia funkcjonalną
interpretację zmian650. Niemniej nasi
praprzodkowie jedli znacznie więcej liści niż my. Prawdopodobnie
spożywali dwa razy więcej folianów, niż jemy dzisiaj651, a fakt, że nasz organizm chętnie wykorzystuje
zwiększoną podaż grup metylowych po dostarczeniu mu większej ilości
folianów, wskazuje, że ich typowy poziom nie jest optymalny. Łatwo to
jednak naprawić. Wystarczy, że będziesz przestrzegać moich zaleceń
dotyczących roślin strączkowych i ciemnozielonych warzyw liściastych,
zebranych w Codziennym Tuzinie doktora Gregera (możesz skorzystać z bezpłatnej aplikacji Dr. Greger's Daily Dozen, dostępnej na iPhone'y i smartfony z Androidem).
Nie T-rać głowy
Tak zwane mutacje MTHFR są częstym kozłem ofiarnym, chętnie
wykorzystywanym przez praktyków medycyny alternatywnej652 jako argument do przepisywania specjalnych
suplementów (które całkiem nieprzypadkowo sprzedają...) na wiele typowych
dolegliwości653. MTHFR to enzym wytwarzany
przez organizm w celu aktywacji folianów. Dość częsty wariant genu
kodującego MTHFR, w którym na 667. pozycji występuje jedna litera "T"
kodu DNA zamiast bardziej powszechnej litery "C", hamuje aktywność tego
enzymu. Może to mieć implikacje o charakterze epigenetycznym, ponieważ u osób, które otrzymały wariant T od obojga rodziców (mniej więcej 10
procent globalnej populacji)654, metylacja DNA
jest mniejsza niż u innych, lecz jedynie przy niskim spożyciu
folianów655. Jeśli dostarczasz organizmowi
wystarczającej ilości folianów, metylacja przebiega u ciebie tak samo
sprawnie, bez względu na to, czy jesteś nosicielem genu z wariantem T.
Na tej samej zasadzie osoby mające wariant omawianego genu z podwójnym T
mogą być obarczone większym ryzykiem zachorowania na raka, lecz jedynie
wtedy, gdy nie spożywają wystarczającej ilości folianów656. Co więcej, nie potrzebujesz specjalnego rodzaju
folianów. Foliany w produktach żywnościowych i kwas foliowy w suplementach oraz wzbogacanej nim żywności są w pełni wystarczające,
niezależnie od posiadanego wariantu genu657.
Ponieważ każdy powinien dążyć do zaspokojenia zapotrzebowania organizmu
na foliany, rutynowe badania genetyczne pod kątem sprawdzenia
posiadanego wariantu omawianego genu nie przynoszą żadnych korzyści. Z tego względu główne organizacje medyczne odradzają wykonywanie testów
MTHFR658. Jedyna zmiana, jaką należy wprowadzić
w przypadku obciążenia w dwójnasób mniej funkcjonalnym genem, polega na
zachowaniu szczególnego umiaru w spożywaniu alkoholu. Aldehyd octowy,
który jest jednym z produktów rozpadu alkoholu, może niszczyć foliany w organizmie659. Osoby obciążone wariantem genu z podwójnym T powinny zatem rozważyć zredukowanie spożycia do najwyżej
jednego drinka dziennie660. Ponieważ tak czy
inaczej wszyscy powinniśmy raczej starać się ograniczać konsumpcję
alkoholu661, zgadzam się ze stanowiskiem, że
poznanie swojego wariantu MTHFR ma niewielką wartość praktyczną.
Kwas foliowy to nie to samo co foliany
Z przeglądu ponad stu metaanaliz badań populacyjnych wynika, że osoby
spożywające więcej folianów żyją dłużej i są obciążone mniejszym
ryzykiem chorób układu krążenia, kilku rodzajów nowotworów oraz wielu
innych chorób przewlekłych662. Ale w niektórych
randomizowanych kontrolowanych badaniach z udziałem osób przyjmujących
suplementy z kwasem foliowym stwierdzono wzrost ryzyka zachorowania na
raka. Zgodnie z tym, o czym opowiadam w filmie dostępnym pod adresem
see.nf/folic, zagadka została rozwiązana w momencie, gdy naukowcy
odkryli, że nie jesteśmy szczurami.
Naturalne foliany zawarte w żywności nie są trwałe. Nasza wątroba
wytwarza enzym, który może przekształcać znacznie trwalszy syntetyczny
kwas foliowy zawarty w suplementach w formę aktywną, czyli właśnie
foliany664. Pierwotne eksperymenty w tej
dziedzinie prowadzono jednak na szczurach i dopiero potem okazało się,
że ich wątroby są w stanie dokonywać tego przekształcenia pięćdziesiąt
razy sprawniej niż ludzkie665. W rezultacie w naszym organizmie może krążyć duża ilość niezmetabolizowanego kwasu
foliowego666, która osłabia obronne mechanizmy
przeciwnowotworowe667. W jednym z randomizowanych kontrolowanych badań wykazano na przykład, że mężczyźni
przyjmujący suplementy z kwasem foliowym są znacznie bardziej narażeni
na rozwój nowotworu prostaty. Badania randomizowane pokazały ponadto, że
osoby przyjmujące przez ponad trzy lata suplementy z kwasem foliowym są
obarczone większym ryzykiem polipów jelita grubego668. Oznacza to, że naturalne źródła folianów, takie
jak rośliny strączkowe i zielenina, mogą być najzdrowsze. Mimo to
kobietom planującym zajście w ciążę zaleca się przyjmowanie suplementów
z kwasem foliowym ze względu na ich udowodnioną skuteczność pod względem
zmniejszania ryzyka wystąpienia wad wrodzonych płodu669.
Trzecim -?oprócz żywności i suplementów -?sposobem na podniesienie
poziomu folianów w organizmie jest zlecenie ich wytwarzania
mikrobiomowi. Transporter folianów w jelicie grubym człowieka wydaje się
stworzony do wchłaniania tych związków670,
wytwarzanych przez korzystne bakterie, takie jak Bifidobacterium, gdy
podkarmiamy je błonnikiem671. Zwiększenie
konsumpcji błonnika może więc usprawnić działanie małych fabryk folianów
w jelitach.
Strawa dla umysłu
Epigenom człowieka, cechujący się określonym wzorcem metylacji DNA,
można traktować jako pryzmat dla informacji genetycznej672. Szkopuł w tym, że ów pryzmat mętnieje z wiekiem.
Na szczęście zmiany epigenetyczne są odwracalne, co oznacza, że da się
przywrócić mu przejrzystość. Zegar epigenetyczny mogą spowolnić
restrykcje kaloryczne, poprawa jakości diety i takie zmiany stylu życia,
jak zwiększenie aktywności fizycznej, zerwanie z nałogiem palenia i częstsze robienie zakupów w dziale warzywnym niż przy ladzie mięsnej. Na
ogólną zdolność organizmu do metylacji może też wpływać osiągnięcie
wystarczającego poziomu substancji odżywczych takich jak kwas foliowy,
będących donorami grup metylowych.
Aby wzmacniać ten szlak przeciwstarzeniowy każdego dnia, rozważ
następujące podejście:
ogranicz podaż kaloryczną o 12 procent, co przekłada się na
uszczknięcie mniej więcej 250 kcal z diety o wartości energetycznej
2000 kcal (możesz na przykład każdego dnia odmówić sobie niedużego
kawałka ciasta),
zaspokajaj dzienne zapotrzebowanie na foliany, które wynosi około 400
?g. Można to zrobić na przykład przez zjedzenie mniej więcej szklanki
gotowanej soczewicy lub edamame, półtorej szklanki gotowanych
szparagów lub szpinaku albo dwóch i pół szklanki brokułów.
GLIKACJA
Jeśli jesteś smakoszem lub oglądasz programy kulinarne, być może
zdarzyło ci się usłyszeć o reakcji Maillarda. To ona nadaje smażonym
stekom i pierożkom, pieczonym piankom marshmallow i świeżo wyjętym z piekarnika ciasteczkom brązowy kolor i charakterystyczny smak oraz
zapach. W 1912 roku francuski chemik Louis Camille Maillard odkrył -
dość przypadkowo zresztą -?że mieszanki białek i cukrów brązowieją pod
wpływem ciepła. W ciągu ostatniego stulecia opublikowano ponad 50
tysięcy artykułów naukowych na temat reakcji Maillarda, w której białka
zostają poddane nieodwracalnej glikacji, polegającej na powiązaniu ich z cukrami673. Ta sama reakcja pomimo niższej
temperatury może zachodzić w organizmie, prowadząc do gromadzenia się
tak zwanych AGE, czyli końcowych produktów zaawansowanej glikacji (ang.
advanced glycation end products)674. Wiemy
obecnie, że są one jednym z głównych czynników wpływających na proces
starzenia675.
Produkty końcowe zaawansowanej glikacji
Jeśli masz cukrzycę, zapewne znasz badanie HbA1c, czyli test
odzwierciedlający średni poziom cukru we krwi w ciągu ostatnich dwóch do
trzech miesięcy. Badanie to pozwala określić wartość procentową
hemoglobiny, która uległa glikacji (hemoglobina to zawarte w czerwonych
krwinkach białko, które odpowiada za transport tlenu). Im wyższy poziom
cukru we krwi, tym więcej białek ulega glikacji. Ponieważ czerwone
krwinki żyją mniej więcej sto dni, powyższe badanie odzwierciedla
średnią ruchomą z tego okresu676.
Cukrzycę stwierdza się w sytuacji, gdy wynik badania HbA1c wynosi 6,5
procent lub więcej, co oznacza, że w krwiobiegu jest właśnie taka
procentowa ilość hemoglobiny glikowanej. Wartości z przedziału 5,7-6,4
uważa się za sygnał stanu przedcukrzycowego, a mniejsze niż 5,7 za
normalne677. A zatem, nawet jeśli masz
prawidłowy poziom cukru we krwi, niektóre białka i inne cząsteczki w twoim ciele uległy nieodwracalnej glikacji. Nie stanowi to może
wielkiego problemu w przypadku krótko żyjących białek, takich jak
hemoglobina, które są szybko poddawane recyklingowi i odtwarzane,
sytuacja przedstawia się jednak inaczej w przypadku białek
długowiecznych, takich jak krystaliny w soczewce oka678.
Okres półtrwania hemoglobiny, odzwierciedlający tempo, w jakim odnawia
się ona w połowie, wynosi około pięćdziesięciu dni. Dla kolagenu w skórze okres półtrwania sięga piętnastu lat679,
zaś analogiczny wskaźnik dla kolagenu w krążkach międzykręgowych w kręgosłupie szacuje się na co najmniej dziewięćdziesiąt pięć lat.
Podobnie jest w przypadku elastyny -?innego białka tworzącego tkankę
łączną -?która powstaje w dzieciństwie i musi przetrwać całe życie.
Glikacja sprawia, że białka sklejają się ze sobą, co skutkuje
usztywnieniem tkanek -?w szczególności tętnic i mięśnia sercowego. Ta
zmniejszona elastyczność może skutkować podwyższonym ciśnieniem krwi,
chorobami tętnic obwodowych, chorobami serca, a nawet nowotworami (na
przykład zesztywnienie tkanki piersi zostało skojarzone ze wzrostem
ryzyka raka)680. Akronim produktów końcowych
zaawansowanej glikacji (age oznacza "wiek") został wybrany celowo, aby
podkreślić ich rolę w procesie starzenia681.
RAGE, czyli wściekły
Są AGE i RAGE. Końcowe produkty zaawansowanej glikacji nie tylko
sklejają białka, ale też wyzwalają przewlekły ogólnoustrojowy stan
zapalny. W poszukiwaniu mechanizmu odpowiadającego za tę reakcję
naukowcy odkryli w naszym ciele receptory AGE, które uruchamiają kaskadę
zapalną, i nazwali je RAGE: receptory produktów końcowych zaawansowanej
glikacji682. RAGE mogą pełnić funkcję głównego
przełącznika. Gdy AGE wyzwala RAGE, uruchamianych jest wiele genów
zapalnych, które nasilają ekspresję RAGE, to zaś skutkuje błędnym kołem
-?cyklicznym sprzężeniem zwrotnym, które może mieć poważne następstwa
patologiczne683.
AGE gromadzące się w kościach, stawach i mięśniach z wiekiem mogą się
przyczyniać do osteoporozy, zapalenia stawów i zaniku mięśni oraz
osłabienia, kurczenia się i utraty masy mięśniowej684. AGE zostały powiązane z pogorszeniem pamięci z upływem lat, spowolnieniem gojenia się ran, starzeniem się skóry, zaćmą,
chorobą Alzheimera i zaburzeniami erekcji (usztywnienie ścian tętnic w prąciu ewidentnie nie usztywnia samego prącia...)685. Stwierdzono, że AGE mają niekorzystny wpływ na
właściwie wszystkie tkanki i narządy686. Jak
ujął to pewien patolog: "Trudno jest wskazać jakąkolwiek chorobę
związaną z wiekiem, w której AGE nie brałyby udziału"687.
O toksyczności gromadzenia się AGE świadczy liczba mechanizmów
obronnych, przy użyciu których organizm usiłuje zapobiegać ich
powstawaniu688. Gdy już się wytworzą, niestety
trudno się ich pozbyć, więc stopniowo się gromadzą i sieją
spustoszenie689. W ciągu pięćdziesięciu do
sześćdziesięciu lat życia człowieka poziom AGE w tkankach organizmu
mniej więcej się podwaja690. Zjawisko to jest
postrzegane nie tylko jako marker procesu starzenia się, ale także jako
czynnik będący motorem tego procesu, ponieważ na organizmach modelowych
wykazano, że inhibitory AGE wydłużają życie, a zwiększenie ilości AGE
może je skracać691. W najczęstszym
laboratoryjnym zwierzęcym modelu przyspieszonego starzenia się
wykorzystywana jest galaktoza (główny produkt rozpadu cukru mlecznego -
laktozy)692, która przyspiesza akumulację
AGE693. W całym królestwie zwierząt sprawdza
się reguła, zgodnie z którą im wolniejsze jest tempo powstawania AGE,
tym dłużej żyje dany gatunek. Na przykład wieloryb grenlandzki, który
osiąga sędziwy wiek ponad dwustu lat i prawdopodobnie jest najdłużej
żyjącym ssakiem, cechuje się wyjątkowo niskim wskaźnikiem akumulacji
AGE694. W jaki sposób możemy najskuteczniej
powstrzymać te związki od gromadzenia się?
Tworzenie się AGE jest zależne od temperatury. W temperaturze ciała
reakcja Maillarda przebiega niezwykle powoli, a stworzenie połączeń
między cukrami a białkami zajmuje tygodnie, miesiące, a nawet lata695. Wyobraź sobie, jak przedstawiałaby się sytuacja,
gdyby ciało człowieka, zamiast mieć temperaturę około 37°C, osiągnęło
90, 150 albo 200°C? Właśnie tak się dzieje, gdy wkładamy mięso do
piekarnika. Nazwanie żółtawego, a potem brązowawego przebarwienia
charakterystycznego dla zaćmy "kolorami pieczonego indyka"696 nie jest tylko licentia poetica. Te same
związki AGE, które na przestrzeni dziesięcioleci stopniowo niszczą
nieskazitelną przejrzystość soczewek w naszych oczach, na palniku
kuchennym mogą powstać w ciągu kilku minut697.
Obciążenie tkanek organizmu AGE wydaje się w mniejszym stopniu kwestią
tego, ile tych związków wytwarzamy, a bardziej tego, ile ich
zjadamy698.
Pokarmowe źródła AGE
Mniej więcej milion lat temu nasi przodkowie ujarzmili ogień699. Wystawione na działanie wysokiej temperatury
komórki mięśniowe pękają i uwalniają silnie reaktywne aminokwasy, które
łączą się z cukrem we krwi i całym organizmie, tworząc AGE700. Podobnie jak my, zjadane przez nas zwierzęta
mają w swoich tkankach pewną ilość AGE, lecz silna obróbka termiczna
może radykalnie ją zwiększyć701. Różne metody
gotowania wystawiają tkanki na działanie odmiennych ilości ciepła i wilgoci. Na przykład gotowany na parze lub w wodzie kurczak zawiera
ponad cztery razy mniej AGE niż kurczak pieczony lub grillowany, czyli
przyrządzony w wyższej temperaturze i przy mniejszej obecności wody702.
Ponieważ przeprowadzone w latach 70. ubiegłego wieku badania na
szczurach wykazały, że AGE znajdujące się w produktach spożywczych nie
są dobrze wchłaniane przez organizm, uznano ich źródła pokarmowe za
nieistotne. Naukowcy wychodzili z tego założenia przez kolejne ćwierć
wieku, kiedy to w końcu uważnie przeanalizowano wchłanianie się AGE u ludzi703. Autorzy przełomowego artykułu, który
ukazał się w "Proceedings of the National Academy of Sciences",
wykazali, że AGE przyjmowane drogą pokarmową są wchłaniane przez ludzki
organizm704. W toku dalszych badań stwierdzono,
że AGE pokarmowe przyczyniają się do zwiększania toksycznej puli tych
związków w organizmie w większym stopniu niż nasza własna endogenna
produkcja. Innymi słowy, obciążenie AGE bardziej wynika z tego, co jemy,
niż z tego, co wytwarzamy705. W rezultacie AGE
zawarte w pożywieniu stało się palącym problemem dla branży
spożywczej706. Sugeruje się wyeliminowanie
produktów o dużej zawartości AGE oraz przyrządzanie potraw przy użyciu
metod, które nie sprzyjają powstawaniu tych związków, aby zmniejszyć
toksyczne obciążenie dla organizmu707.
Naukowcy zabrali się do pracy i przeanalizowali poziom AGE w ponad 500
produktach spożywczych, od Big Maców i Hot Pockets po Frosted Flakes i Pop-Tarts708. Największe stężenie AGE wykryli w "mięsie poddanym silnej obróbce termicznej" oraz, bardziej ogólnie, w "produktach pochodzenia zwierzęcego o dużej zawartości tłuszczów i białek". Ustalili ponadto, że najmniejsze stężenia toksycznych związków
występują w warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych i mleku709, 710 (z wyjątkiem mleka dla niemowląt marki
Enfamil, które zawierało ponad 100 razy więcej AGE niż pokarm
matki)711. Mięso zawiera średnio 20 razy więcej
AGE niż wysoko przetworzone produkty spożywcze, takie jak płatki
śniadaniowe, i średnio 150 razy więcej niż świeże owoce i warzywa.
Spośród mięs najgorszy pod tym względem okazał się drób, z zawartością
AGE o 20 procent przewyższającą typową wołowinę712.
Zgodnie z informacjami z najczęściej cytowanej713 bazy danych na temat AGE w żywności714, która zawiera parametry setek produktów
bezmięsnych, większość z piętnastu największych źródeł AGE na porcję
stanowią produkty drobiowe, z pieczoną piersią kurczaka na czele.
Naukowcy byli zaskoczeni, że bogate w tłuszcze i białka produkty
zawierają więcej AGE niż te wysokowęglowodanowe, na bazie skrobi i cukrów715. Wszak nie bez powodu AGE są nazywane
glikotoksynami716. Ich powstawanie opiera się
na reakcjach glikacji, takich jak wspomniana wcześniej reakcja
Maillarda, w których cukry wiążą się z białkami. Same cukry mogą w wysokiej temperaturze brązowieć w sposób, który na pozór nadaje im
wygląd, zapach i smak podobne do produktów reakcji Maillarda, lecz jest
to efekt zupełnie innego procesu chemicznego -?karmelizacji. Niejako z definicji AGE powstają w wyniku reakcji Maillarda wyłącznie z udziałem
aminokwasów z białek717. Zainteresowanych
szczegółami innych rankingów AGE zapraszam na stronę see.nf/agerank.
Jak ograniczyć spożycie toksycznych AGE
Większość najobszerniejszych baz danych dotyczących AGE opiera się na
jednym z tych związków (karboksymetylolizynie) jako markerze całkowitej
zawartości AGE718, odkryto ich jednak ponad
40719 i nie wszystkie są toksyczne720. Niektóre mogą nawet mieć korzystne działanie. Na
przykład melanoidyna, jeden ze składników palonych ziaren kawy, działa
jako przeciwutleniacz721. Związki AGE z produktów pochodzenia zwierzęcego wydają się mieć bardziej toksyczne
właściwości niż te pochodzące z roślin722.
Produkty roślinne zawierają średnio 30 razy mniej AGE niż zwierzęce,
ponadto zaś, jeśli wystawisz białka na działanie tej samej ilości AGE ze
źródeł roślinnych i zwierzęcych, te pierwsze stworzą z nimi wiązania
poprzeczne 25 razy rzadziej i aż 40 razy rzadziej w porównaniu
konkretnie z AGE z drobiu. AGE pochodzenia roślinnego powodują też mniej
stanów zapalnych i w mniejszym stopniu przyczyniają się do tworzenia
wolnych rodników723. Wyjątkiem są AGE
powstające w procesie suszenia tytoniu, lecz AGE z papierosów są tylko
jednym z elementów szkodliwych następstw palenia724.
Nie musisz odmawiać sobie mięsa, aby znacznie ograniczyć spożycie AGE;
wystarczy, że zastosujesz określone metody jego przyrządzania. Najwięcej
AGE powstaje przy suchej obróbce termicznej w wysokiej temperaturze,
przy czym pieczenie w piekarniku jest pod tym względem gorsze niż
smażenie na głębokim tłuszczu, to zaś gorsze niż grillowanie i opiekanie. Biorąc pod uwagę fakt braku konkretnej temperatury progowej,
ogólne zalecenie przedstawia się tak, że jeśli chodzi o hamowanie
powstawania AGE, im niższa temperatura, tym lepiej725. Najbezpieczniejszymi metodami przyrządzania
mięsa są te, które wymagają relatywnie niskiej temperatury i obecności
wilgoci, takie jak gotowanie, duszenie i gotowanie na parze726. Gotowana wołowina zawiera trzy razy mniej AGE
niż grillowana727, gotowany kurczak pięć razy
mniej niż grillowany, a gotowane jaja prawie sześciokrotnie mniej AGE
niż sadzone. Przyrządzanie całego dania od podstaw w kuchence
mikrofalowej także jest pod tym względem stosunkowo bezpieczne i porównywalne z gotowaniem728.
Większość działań, jakie możemy podjąć w celu zredukowania ilości AGE w diecie, polega na wymienionych powyżej modyfikacjach kulinarnych729. Metody przyrządzania mają istotne znaczenie.
Surowe jabłko zawiera trzykrotnie mniej AGE niż pieczone, a gotowana
parówka jest pod tym względem zdrowsza niż opiekana. Na te informacje
należy jednak spojrzeć z właściwej perspektywy: w surowym jabłku jest 13
jednostek AGE w porównaniu z 45 jednostkami w pieczonym, a gotowana
parówka zawiera 6736 jednostek AGE, w opiekanej natomiast jest ich 10
143. Pieczone jabłko zawiera więc 150 razy mniej AGE niż gotowana
kiełbaska730, a warzywa -?także te z grilla -
zawierają ułamek ilości AGE w surowym mięsie731.
Naukowcy zalecają przyrządzanie mięs przy użyciu "mokrej" obróbki
termicznej, czyli na przykład gotowania na parze lub duszenia, lecz
nawet gotowana ryba ma ponad 10 razy więcej AGE niż słodki ziemniak
pieczony przez godzinę. Nawet ziemniaki smażone na głębokim tłuszczu
zawierają mniej AGE niż gotowane mięso. Badacze doszli do wniosku, że
dzienne spożycie AGE można realistycznie zmniejszyć o połowę po prostu
poprzez umiarkowane ograniczenie konsumpcji mięsa732.
Poprzedzenie obróbki termicznej mięsa marynowaniem w zalewie z domieszką
kwaśnego czynnika, takiego jak sok z cytryny lub ocet, może znacząco
zmniejszyć ilość wytwarzanych AGE733. Odnosi
się to także do grillowania i gotowania. Gotowanie kurczaka w zalewie z dodatkiem cytryny pozwala zmniejszyć zawartość AGE o 15 procent w porównaniu z gotowaniem w czystej wodzie734.
Inny sposób na ograniczenie wchłaniania AGE polega na zmniejszeniu
ilości tłuszczów w diecie. Tłusty posiłek podnosi poziom AGE we krwi w większym stopniu niż posiłek niskotłuszczowy o tej samej źródłowej
zawartości AGE i przygotowany z bardzo podobnych produktów -?ale na
przykład z serem o obniżonej zawartości tłuszczu zamiast wariantu
pełnotłustego735.
Rzućmy światło na AGE
Jakie mamy dowody na to, że ograniczenie spożycia AGE przynosi korzyści?
W badaniach populacyjnych wykazano, że osoby z podwyższonym poziomem AGE
we krwi są bardziej narażone na anemię, usztywnienie tętnic i chrząstek,
choroby układu krążenia, przewlekłą niewydolność nerek736, chorobę zwyrodnieniową stawów737 i osteoporozę738, ale
większość badań skupia się na niekorzystnym wpływie AGE na mięśnie,
umysł i długowieczność. Aby zapoznać się z wynikami tych eksperymentów,
obejrzyj film dostępny na stronie see.nf/ages.
Istnieje nieinwazyjna metoda oceniania nagromadzenia AGE z biegiem
czasu, która omija problem codziennej zmienności ich poziomów we krwi.
Bazuje ona na ciekawym spostrzeżeniu, że niektóre AGE gromadzące się w naszej skórze są fluorescencyjne739. Dzięki
badaniu przy użyciu specjalnego detektora powiązano długotrwałą
ekspozycję na AGE z zespołem kruchości740,
przedwczesną śmiercią741 i przyspieszonym
kurczeniem się mózgu742. W doniosłym artykule
Glikotoksyny pokarmowe są modyfikowalną przyczyną demencji (...) u ludzi
ograniczenie AGE pochodzących z żywności sugeruje się jako przystępną i skuteczną strategię walki z epidemią demencji743.
Oddziaływanie AGE może tłumaczyć fakt, że osoby jedzące najwięcej mięsa
są trzykrotnie bardziej narażone na demencję w porównaniu z tymi, które
od wielu lat są na diecie wegetariańskiej744,
niewykluczone jednak, że na zjawisko to mają wpływ inne czynniki. Na
przykład duże spożycie tłuszczów nasyconych, które występują głównie w mięsie, nabiale i śmieciowym jedzeniu, wiąże się z 40-procentowym
wzrostem ryzyka upośledzenia funkcji poznawczych i prawie 90-procentowym
wzrostem ryzyka choroby Alzheimera745.
Wykazano, że zaledwie kilka dni stosowania diety wysokotłuszczowej i niskowęglowodanowej skutkuje zaburzeniem funkcji poznawczych746. Badania te są jednak obciążone pewną wadą. Może
być bowiem i tak, że korelacja między AGE a chorobami przewlekłymi jest
w istocie korelacją między produktami o dużej zawartości AGE, takimi jak
przetworzone mięso, a chorobami przewlekłymi. Jedyny sposób na
udowodnienie związku przyczynowego polega na przeanalizowaniu tych
zależności przy użyciu badań interwencyjnych.
Badania nad dietami pod kątem AGE
Publikowane w czasopismach artykuły o tytułach takich jak Myszy na
diecie o niskiej zawartości glikotoksyn żyją dłużej747 pokazują, że ograniczenie spożycia AGE może
przedłużać życie, a zwiększona konsumpcja AGE upośledza mechanizmy
uczenia się i zapamiętywania748 oraz skraca
życie gryzoni749 i innych zwierząt
modelowych750. Na przykład w jednym z badań 76
procent myszy na diecie o niskiej zawartości AGE żyło co najmniej 56
tygodni, a żadna z myszy żywionych karmą o dużej zawartości AGE nie
przeżyła 44 tygodni751.
Negatywny wpływ AGE jest tak duży, że może nawet przewyższyć korzyści
wynikające z restrykcji kalorycznych. Na przykład ograniczanie kalorii
przez całe życie w przewidywalny sposób wydłuża życie myszy, lecz jeśli
dostają one karmę o dużej zawartości AGE, nie tylko umierają szybciej
niż myszy jedzące zwykłą karmę, lecz także wypadają gorzej w każdej
analizowanej kategorii zjawisk chorobowych -?stanów zapalnych, stresu
oksydacyjnego, insulinooporności oraz wyraźnego zwłóknienia serca i nerek (narastania tkanki bliznowatej)752.
Korzyści ze zmniejszenia ilości pożywienia mogą więc zostać zniweczone
przez niższą jakość diety. Wrócę do tego zagadnienia w następnym
rozdziale, w którym piszę o tym, że zdrowie, jakim cieszą się członkowie
Calorie Restriction Society, zapewne mogłoby być jeszcze lepsze, gdyby
nie stosunkowo duże spożycie białek.
O badaniach nad AGE szerzej opowiadam w filmie dostępnym pod adresem
see.nf/agetrials, zasadniczo jednak nawet jeden posiłek na bazie
grillowanego kurczaka w ciągu kilku godzin powoduje "poważne
upośledzenie" funkcjonowania tętnic w porównaniu ze zjedzeniem takiej
samej ilości gotowanego kurczaka. Gotowany drób także upośledzał funkcję
tętnic, lecz w znacznie mniejszym stopniu niż grillowany753. Różnicę przypisano AGE, lecz podczas obróbki
termicznej mięsa powstają również inne toksyny, takie jak aminy
heterocykliczne, które pochodzą głównie z kreatyny w mięśniach, nie da
się więc z całą pewnością stwierdzić, co tę różnicę spowodowało754.
Ładunek glikemiczny
Choć większość AGE trafia do organizmu z zewnątrz, drogą pokarmową,
związki te powstają także wewnątrz. Proces ten zwykle przebiega w sposób
ciągły i powolny, lecz przyspiesza w przypadku wysokiego poziomu cukru
we krwi755. W poprzednich książkach omawiałem
kwestie unikania, kontrolowania i eliminowania stanu przedcukrzycowego i cukrzycy typu 2. Wiadomo jednak, że nawet u osób o prawidłowym poziomie
cukru we krwi na czczo poziom ten może się raptownie podnosić po
spożyciu posiłku o wysokim ładunku glikemicznym.
Zmniejsz ładunek
W rozdziale "O niskim ładunku glikemicznym" książki Jak się nie
odchudzać omówiłem wpływ różnych wysokowęglowodanowych produktów na
poziom cukru we krwi, skupiając się na wskaźniku zwanym ładunkiem
glikemicznym. Im wyższy ładunek glikemiczny posiłku, tym raptowniej
wzrasta poziom cukru we krwi po jego spożyciu. Oto zestawienie
kilkunastu popularnych słodkich i skrobiowych produktów:756
Ładunek glikemiczny na porcję
Niski (? 10)
Średni (11-20)
Wysoki (? 20)
fasola
ciecierzyca i groch łuskany
owoce
soczewica
chleb pełnoziarnisty
płatki owsiane
spaghetti
brązowy ryż
słodkie ziemniaki
białe pieczywo
płatki śniadaniowe
daktyle
biały ryż
ziemniaki
rodzynki
Badanie żywności o niskim ładunku glikemicznym
W badaniu nad gotowanym i grillowanym kurczakiem nawet posiłek z gotowanego kurczaka prowadził do pewnej dysfunkcji tętnic. Dla odmiany
posiłek o niskim ładunku glikemicznym i dużej zawartości błonnika może
usprawniać funkcjonowanie tętnic już w ciągu czterech godzin od
konsumpcji757. Podobnie jak w badaniach nad
AGE, dotyczących ograniczenia spożycia mięsa, trudno jest określić
konkretne skutki zmian w ładunku glikemicznym diety. Wiele wysoko
przetworzonych produktów o wysokim ładunku glikemicznym jest właściwie
pozbawionych błonnika, więc zastępując je fasolą, owocami i innymi
produktami o niskim ładunku glikemicznym, robisz coś więcej, niż tylko
zmieniasz sam ów ładunek758. Wyzwanie
nieodłącznie wiążące się z badaniami nad wpływem diety polega na tym, że
trudno zmodyfikować tylko jeden czynnik. W przypadku badań nad lekami
jest to o wiele prostsze: naukowcy mogą podawać lek albo placebo. Jeśli
zaobserwują zmiany, wiedzą, że zostały wywołane przez lek. A gdyby tak
dało się zawrzeć zmianę ładunku glikemicznego w tabletce? Okazuje się,
że to możliwe.
Lek o nazwie akarboza częściowo blokuje enzymy trawiące skrobię i cukier
w przewodzie pokarmowym, co spowalnia wchłanianie węglowodanów759. Przyjęcie go z posiłkiem o wysokim ładunku
glikemicznym sprawia, że indeks ten maleje -?bez ingerencji w skład
żywności760. Dzięki akarbozie naukowcy byli w stanie wykazać, że zmniejszenie ładunku glikemicznego diety skutkuje
utratą wagi niezależną od konsumpcji błonnika761 i to samo może dotyczyć redukcji AGE.
Wykazano, że akarboza obniża poziom AGE we krwi u diabetyków o blisko 30
procent w ciągu 12 tygodni762. Nic więc
dziwnego, że substancja ta korzystnie wpływała na zdrowie myszy i wydłużała ich maksymalny czas życia o mniej więcej 10 procent. Jak na
lek, akarboza jest substancją wyjątkowo bezpieczną763, choć przyjmujący ją pacjenci często zgłaszają
wzdęcia i biegunki764. Aby czerpać korzyści ze
stosowania tego leku bez skutków ubocznych, warto po prostu wybierać
źródła węglowodanów o niższym ładunku glikemicznym, takie jak rośliny
strączkowe (fasola, ciecierzyca, groch łuskany i soczewica), owoce i produkty pełnoziarniste.
Możesz sobie przyfasolić
Już w 1980 roku wykazano, że wzrost poziomu cukru we krwi po spożyciu
fasoli jest "wyjątkowo" mały; o połowę mniejszy niż w przypadku innych
popularnych produktów żywnościowych765. Dwa
lata później doniesiono o kolejnym niezwykłym odkryciu: rośliny
strączkowe mogą korzystnie wpływać na metabolizm kilka godzin po
konsumpcji766, a nawet następnego dnia. Jeśli
zjesz soczewicę na kolację, twój organizm lepiej niż zwykle zareaguje na
śniadanie zjedzone jedenaście godzin później767. Innymi słowy, choćbyś nazajutrz rano wypił
czystą wodę z cukrem, organizm poradzi sobie z nią skuteczniej, jeśli
poprzedniego wieczoru zafundujesz sobie soczewicę. Początkowo naukowcy
nazwali to zjawisko "efektem soczewicy", ale gdy w późniejszych
badaniach wykazano podobne działanie ciecierzycy, zmienili określenie na
"efekt drugiego posiłku"768.
Jak to działa? Dopieszczamy nasze bakterie jelitowe, a one w zamian
dopieszczają nas. Korzystna flora jelitowa pałaszuje spożyty przez nas
błonnik i wytwarza krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które następnie
wchłaniają się do krwiobiegu i krążą w całym organizmie. Jeśli więc
zjemy na kolację burrito z fasolą, bakterie będą odżywiać się nim do
rana, a substancje, które przez ten czas wytworzą, mogą mieć wpływ na
to, jak strawimy śniadanie. Zjawisko to tłumaczy, dlaczego u diabetyków,
których w badaniu randomizowanym przydzielono do grupy jedzącej szklankę
fasoli, ciecierzycy lub soczewicy dziennie, poprawiła się kontrola
poziomu cukru we krwi769.
Dlaczego po prostu nie przejść na dietę niskowęglowodanową?
Wbrew powszechnemu przekonaniu zjedzenie kawałka owocu do posiłku
powinno osłabić, a nie wzmocnić wzrost poziomu cukru we krwi770. Dlatego osobom chorym na cukrzycę typu 2 nie
zaleca się już ograniczania spożycia owoców771.
W kilku randomizowanych badaniach kontrolowanych zastępowano owocami
inne produkty, na przykład węglowodanowe o dużym indeksie glikemicznym,
i stwierdzono u badanych znaczną poprawę kontroli poziomu cukru we
krwi772. Co więcej, osoby, które unikają owoców
i chcą obniżyć poziom cukru we krwi dzięki przejściu na dietę
ketogeniczną, w dłuższej perspektywie mogą pogorszyć stan swojego
zdrowia.
Osoby na dietach keto często prawie czterokrotnie zwiększają spożycie
tłuszczów nasyconych773, a tłuszcze te mogą
zaburzać działanie insuliny, czyli hormonu odpowiedzialnego za obniżanie
poziomu cukru we krwi. Od niemal stulecia wiemy, że dieta
wysokotłuszczowa już po kilku dniach może skutkować podwojeniem wzrostu
poziomu cukru we krwi w reakcji na ten sam węglowodanowy bodziec
pokarmowy774. Ba, wystarczy jeden posiłek.
Zjedzenie małej kostki (100 g) masła775 albo
wypicie koktajlu mlecznego może znacząco zwiększyć insulinooporność w ciągu zaledwie kilku godzin776. A jeśli osoby
stosujące dietę ketogeniczną będą ściśle przestrzegać jej zasad i unikać
spożycia węglowodanów w celu podtrzymania stanu ketozy? Poziomy AGE mogą
u nich gwałtownie wzrosnąć.
Jedną z substancji przyczyniających się do uszkodzenia nerwów i tętnic u diabetyków jest metyloglioksal, zapalna toksyna metaboliczna, która
powstaje przy wysokim poziomie cukru we krwi. Metyloglioksal jest
zarazem najpotężniejszym producentem związków AGE777.
Ponieważ związki te w dużych ilościach występują w wysokotłuszczowych i wysokobiałkowych produktach pochodzenia zwierzęcego, należałoby
oczekiwać, że dieta ketogeniczna w naturalny sposób zwiększa ekspozycję
na AGE dostarczane z zewnątrz. Równocześnie wynika z tego, że biorąc pod
uwagę niski poziom cukru we krwi, a co za tym idzie metyloglioksalu,
dieta ta w mniejszym stopniu sprzyja powstawaniu nowych AGE778. O dziwo jednak, naukowcy z Dartmouth
zaobserwowali wzrost stężenia metyloglioksalu. Po zaledwie dwóch lub
trzech tygodniach od przejścia na dietę Atkinsa u badanych wystąpił
znaczny wzrost poziomu metyloglioksalu, a u osób w stanie ketozy było
jeszcze gorzej -?poziom glikotoksyny we krwi wzrósł dwukrotnie779.
Wysoki poziom cukru we krwi może nie być jedynym czynnikiem sprzyjającym
powstawaniu metyloglioksalu. Jednym z ketonów wytwarzanych przez
organizm na diecie ketogenicznej jest aceton. Brzmi znajomo? To
podstawowy składnik wielu zmywaczy do paznokci. Ale aceton nie tylko
zmywa lakier i sprawia, że osoby na diecie ketogenicznej mają "zgniły
oddech"780 i nie przechodzą testów
alkomatem781. Może się on także utleniać we
krwi do postaci acetolu, który jest prekursorem metyloglioksalu. Być
może właśnie dlatego u niektórych osób przestrzegających diety keto
poziom metyloglioksalu jest równie wysoki jak u osób z niekontrolowaną
cukrzycą782.
A co z naturalnymi i sztucznymi słodzikami?
W eksperymencie, w którym losowo przydzielono badanych do grup, które
piły napoje słodzone aspartamem, owocem mnicha albo stewią zamiast
szesnastoma łyżkami cukru783 (taka ilość cukru
znajduje się w butelce Coli o pojemności 0,6 l784), okazało się, że wszystkie te substancje
słodzące są równie złe pod względem całkowitego bilansu kalorycznego,
poziomu cukru we krwi lub skoków insuliny w ciągu dnia785. Podobne wyniki uzyskano dla sukralozy786. Jak to możliwe? Zagadkę tę wyjaśniam w filmie
pod adresem see.nf/sweeteners.
Jak zmniejszyć ładunek glikemiczny zbóż
W rozdziale "Niedostępne kalorie" książki Jak się nie odchudzać
napisałem, dlaczego spożycie tych samych produktów w różnych postaciach
może mieć różne następstwa. Kasza owsiana jest uważana za produkt o niskim indeksie glikemicznym, który wynosi średnio poniżej 55, natomiast
płatków owsianych instant -?aż 79, jest to zatem produkt o wysokim
indeksie glikemicznym. Płatki owsiane instant nie są jednak pod tym
względem aż tak złe jak niektóre płatki śniadaniowe, których indeks
glikemiczny sięga 80 lub 90, przy czym może chodzić nawet o produkty bez
dodatku cukrów, takie jak płatki pszenne787.
Dlaczego? Nowoczesne przemysłowe metody produkcji płatków śniadaniowych,
takie jak ekspandowanie czy ekstruzja, przyspieszają trawienie i wchłanianie skrobi, co skutkuje nadmiernym wzrostem poziomu cukru we
krwi788. Płatki pszenne i spaghetti opierają
się na jednym i tym samym składniku -?zwykłej pszenicy -?lecz płatki
mają dwukrotnie wyższy indeks glikemiczny789.
Z perspektywy korzystnego indeksu glikemicznego lepsze są pieczywa z kiełkujących ziaren790, z dodatkiem śruty
pszennej791, całych ziaren pszenicy792 lub ziaren żyta793 albo
wypiekane z grubo mielonej mąki pełnoziarnistej794. Jeśli nie możesz się obejść bez białego
pieczywa, rób z niego tosty795, piecz własne
chleby na naturalnym zakwasie796 albo zamrażaj
je i rozmrażaj -?wszystkie te zabiegi łagodzą skokowy wzrost poziomu
cukru we krwi.
Gotowanie i późniejsze ochładzanie produktów skrobiowych sprawia, że
część skrobi krystalizuje się do postaci skrobi opornej, czyli -?jak
sama nazwa wskazuje -?odporniejszej na rozkład na cukry przez enzymy w przewodzie pokarmowym, co łagodzi efekt glikemiczny tak przygotowanego
produktu797. Dlatego sałatka makaronowa może
być zdrowsza niż dopiero co ugotowany makaron, a sałatka ziemniaczana
zdrowsza niż pieczone ziemniaki. Niektóre zboża -?zwłaszcza sorgo798 i proso -?naturalnie zawierają skrobię oporną, co
skutkuje o 20-25 procent słabszą reakcją glikemiczną w porównaniu z innymi zbożami, takimi jak ryż799,
pszenica800 czy kukurydza801.
Jak zmniejszyć ładunek glikemiczny ziemniaków
Większe spożycie bardzo wielu produktów jarskich -?roślin strączkowych,
orzechów, warzyw i owoców -?wiąże się z dłuższym życiem i zmniejsza
ryzyko przedwczesnego zgonu z dowolnych przyczyn o blisko 25 procent.
Wydaje się jednak, że zwykłe białe ziemniaki nie mają tak dobroczynnego
wpływu na zdrowie. Oczywiście ziemniaki to nie mięso, którego konsumpcja
może wręcz skracać życie, lecz ich spożywanie wiąże się z kosztem
utraconych korzyści -?każdy kęs ziemniaka to stracona okazja włożenia do
ust czegoś jeszcze zdrowszego, co może skutecznie przedłużyć życie802.
Jedzenie białych ziemniaków ma w ogólnym rozrachunku stosunkowo
neutralny wpływ na ryzyko śmiertelności, ponieważ zawartość błonnika,
witaminy C i potasu równoważą szkodliwe następstwa wysokiego indeksu
glikemicznego803. Czy da się zjeść ciastko i mieć ciastko (a raczej ziemniak), w jakiś sposób obniżając indeks
glikemiczny tego warzywa? Istnieje fajna sztuczka z krystalizacją.
Dzięki spożyciu ziemniaków na zimno, na przykład w schłodzonej sałatce,
można obniżyć ich ładunek glikemiczny prawie o 40 procent. Aby obniżyć
indeks glikemiczny ziemniaków, wystarczy je wstępnie ugotować, a potem
zjeść na zimno lub odgrzać w mikrofalówce804
(ja nazywam tę metodę nip-and-nuke). Kolejne korzyści może przynieść
dodany do sałatki ziemniaczanej ocet.
Uderz w kwaśną nutę
Wyniki randomizowanych kontrolowanych badań z udziałem diabetyków oraz
osób, które nie chorują na cukrzycę, sugerują, że w celu poprawienia
kontroli poziomu cukru we krwi można dodać do posiłku dwie łyżeczki
octu, co łagodzi reakcję glikemiczną o mniej więcej 20 procent805. Skutki spożycia produktów o wysokim indeksie
glikemicznym można więc ograniczyć poprzez dodanie do ryżu octu (jak
robią to Japończycy podczas przyrządzania sushi) lub maczanie chleba w occie balsamicznym. Wykazano, że schłodzenie sałatki ziemniaczanej przed
spożyciem i dodanie do niej octu przynosi podwójne korzyści806. Z filmu dostępnego pod adresem see.nf/lemony
dowiesz się, jak w porównaniu z octem wypada sok z cytryny.
Poszalej z przyprawami
Z tabeli "Ładunek glikemiczny na porcję" (zob. "Ładunek glikemiczny")
wynika, że najprostszy sposób na zmniejszenie ładunku glikemicznego
diety polega na spożywaniu produktów, które zostały wyhodowane, a nie
wyprodukowane. Jeśli zamierzasz spożywać produkty o wysokim indeksie
glikemicznym, do złagodzenia skokowego wzrostu poziomu cukru we krwi
możesz użyć nie tylko octu. Jeżeli na przykład wzbogacisz posiłek o porcję owoców jagodowych, mogą one zadziałać jak blokery skrobi, a ściślej jako inhibitory enzymu trawiącego skrobię807. W ten sposób spowolnisz wchłanianie cukru z krwi
przez organizm. Przygotowując śniadanie o wysokim indeksie glikemicznym,
takie jak naleśniki czy miseczka słodkich płatków śniadaniowych, dodaj
do niego trochę owoców jagodowych.
Podobne działanie ma produkt z zupełnie innej części kulinarnego
spektrum, a mianowicie cebula. U badanych, którzy spożyli trzy łyżki
syropu kukurydzianego, poziom cukru we krwi wzrósł w ciągu następnej
półtorej godziny z wyjściowego (ok. 90 mg/dl) do 130 mg/dl, zanim ich
organizmom udało się go z powrotem obniżyć. Ale gdy zagryźli syrop
kukurydziany ćwiartką cebuli, poziom cukru wzrósł tylko do mniej więcej
115 mg/dl808. Po zjedzeniu całej cebuli
maksymalne stężenie cukru we krwi wyniosło 105 mg/d, a zjedzenie dwóch
cebul zaowocowało wzrostem o zaledwie pięć punktów, do 95 mg/dl. Samo
spożycie cebuli wystarczyło, by poziom cukru we krwi prawie się u nich
nie zmienił; efekt był więc podobny jak w przypadku zażycia leku
przeciwcukrzycowego.
Pomocne mogą być także przyprawy. Wystarczyło dodać 6 g przypraw (mniej
więcej łyżkę stołową) do indyjskiej potrawy curry, by w porównaniu z brakiem przypraw obniżyć reakcję glikemiczną na biały ryż o 19 procent,
a 12 g curry osłabiło wpływ glikemiczny ryżu o 32 procent809. Przyprawy można też spożywać w płynie. Popij
dwie kromki chleba z rafinowanej mąki naparem z imbiru, a obniżysz
indeks glikemiczny pieczywa o prawie 30 procent. Napar cynamonowy jest
pod tym względem jeszcze skuteczniejszy, powoduje bowiem prawie
40-procentowe osłabienie reakcji glikemicznej. Nawet zwykła niesłodzona
zielona herbata łagodzi reakcję glikemiczną o mniej więcej 20
procent810. Oczywiście zrezygnowanie z białego
pieczywa byłoby jeszcze zdrowsze.
A co, jeśli chodzi o picie naparów ziołowych? Rumianek nie bez powodu
jest jedną z najpowszechniej stosowanych roślin leczniczych na
świecie811. Chorzy na cukrzycę typu 2, którzy
wypijali małą filiżankę rumianku po posiłkach przez kilka miesięcy,
osiągnęli znaczną poprawę pod względem długoterminowej kontroli poziomu
cukru we krwi w porównaniu z chorymi, którzy pili tę samą ilość ciepłej
wody812 lub czarnej herbaty813. Skutki uboczne? Żadnych -?same dobre: niższy
poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów814,
złagodzenie stanów zapalnych815, poprawa
jakości snu, nastroju816 oraz statusu
antyoksydacyjnego817. Rumianek i zielona
herbata wydają się mieć wspólny mechanizm kontrolowania poziomu cukru we
krwi: blokują transport cukrów przez ścianę jelita818.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki