Jak skutecznie rozwiązać kryzys w związku - Melissa Hernandez - Jaczewska

Kup ebooka

29.90 zł
23.92 zł (21,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Życie to etapy - Z notatnika autorki

Wstęp

O Autorce

CZĘŚĆ I - "JA"

Kilka słów o miłości

Związek idealny. Czy istnieje?

Brak miłości do siebie

Śnieg nadal padał - Z notatnika autorki

Ładowanie wewnętrznych baterii

Inteligencja emocjonalna

Wyjdźcie ze swojej strefy komfortu

W chwilach takich jak ta - Z notatnika autorki

O drodze do celu

Zasada SMART

O odpowiedzialności za swoje słowa i czyny

Kiedy kochamy za bardzo

O byciu razem, ale osobno

Wejście w nową relację, a duchy przeszłości

Zazdrość

CZĘŚĆ II - "MY"

Kiedy czujemy, że jesteśmy w związku?

O wpływie konfliktu na relacje

Miłość, pożądanie, fajerwerki... i co dalej?

O przemocy w związku

Pierwszy krok do uzdrowienia relacji

Związek to relacja przede wszystkim PARTNERSKA

Być i żyć. Razem

 

Zakończenie - Z notatnika autorki

Wyjdźcie ze swojej strefy komfortu

Strefą komfortu nazywamy bezpieczne miejsce, do którego przywykamy, w którym czujemy się niczym nie zagrożeni, ale również niczym nowym nie stymulowani.

Rzeczą naturalną jest wpadanie w nawyki, schematy, działania na tak zwanym autopilocie.

Każdorazowe przekraczanie strefy komfortu jest równoznaczne z odczuwaniem skrajnych emocji - ciekawości, ekscytacji, ale też lęku i dyskomfortu. Reakcja naszego organizmu zależy od szkieletu intelektualnego i emocjonalnego. Jeśli jesteście otwarci, akceptujecie nowe możliwości, jakie daje wam życie, macie szansę na odkrywanie i posiadanie więcej.

Każda stagnacja wpływa destrukcyjnie na ludzi i relacje pomiędzy nimi. Pamiętajcie by pokazywać światu, wszystko to co w was najlepsze. Otwierajcie się na różne możliwości, podejmujcie zdrowe ryzyko, poznawajcie nowych ludzi. Stawiajcie sobie codziennie wyzwania i najważniejsze - pokonujcie swoje lęki!

Wyłączcie stres

Życie jest tu i teraz. Kiedy praktykujecie bycie w czasie teraźniejszym jako priorytet, zauważacie i rozumiecie więcej. Jakość waszego życia diametralnie się poprawi. Znajdźcie chociaż 20 minut dziennie, które spędzicie we własnym towarzystwie.

Pewnie wielu z was czytając o znalezieniu w trakcie dnia dwudziestu minut wolnego czasu, robi grymas na twarzy? Chcieć to móc.

Miejcie z tyłu głowy, że warto pracować nad sobą w momentach, gdy nie poświęcamy na coś stu procent koncentracji i uwagi. Takie chwile są normą dla nas na co dzień.

Od spaceru z psem, przez mycie zębów, do gotowania, odkurzania, czy nawet gdy czekacie na zielone światło. Każdą pozornie błahą czynność niech wzbogaca wasza autorefleksja. Czas spędzany z samym sobą jest ogromną wartością!

Warto spędzać czas ze sobą, to są chwile, które nas wyciszają, pozwalają nam na większe zrozumienie nas samych. Jeśli czujecie, że nie lubicie spędzać czasu ze sobą, odczuwacie dyskomfort w chwilach ciszy, gdy nie macie czegoś do zrobienia, czekacie na coś. Zacznijcie pracę nad odwracaniem tego procesu. Mamy tendencję do mówienia o sobie źle, internalizujemy słowa i uczucia innych wobec nas, co często jest destrukcyjne dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego.

Idźcie na spacer, poznajcie swoje otoczenie lub odkrywajcie nowe ścieżki. Starajcie się zwracać uwagę na dźwięki, widoki, zapachy i tekstury, z którymi obcujecie. Zagłębcie się w naturze, która was wzmocni, wyciszy i uspokoi. Wróćcie do domu, weźcie ciepłą, relaksującą kąpiel lub prysznic. Jeśli nie macie na nią miejsca i czasu przy domownikach, zaczekajcie aż dom pogrąży się we śnie.

Podążajcie za swoją intuicją i impulsami

Dorośli często ignorują fakt, że to najmłodsi są jednym z najbardziej wiarygodnych źródeł informacji - pozbawione blokad społecznych, szczerze i uczciwe, mówią, jaki świat dookoła nich jest. Dzięki ich niepohamowanej wyobraźni, stają się źródłem inspiracji i zabawy. Czerpcie jak najwięcej z ich barwnego świata i naśladujcie jego postrzeganie! Najmłodsi podążają za swoim wrodzonym poczuciem intuicji i impulsami. Aby przyciągać miłość, odnajdź, a następnie podążaj za swoim wewnętrznym dzieckiem.

Stwarzajcie kreatywne cele

Aby poprawić swoje nastawienie wobec świata, warto stworzyć dla siebie nowy, kreatywny cel. Może to być zarówno nowa pasja, sport, wolontariat w organizacji charytatywnej lub powrót do nauki języka obcego. Jeśli już zaczniecie bądźcie konsekwentni. Realizuj swój plan i uczcie się nowych rzeczy.

Połączenie jest niezbędne

Po zrealizowaniu celu, warto dotrzeć do ludzi i poinformować ich o swoich doświadczeniach. Łączcie się z innymi regularnie i starajcie się słuchać, o tym co inspiruje innych. W zależności od chęci możecie zaangażować się w nową społeczność, aby doświadczyć akceptacji i poczucia przynależności w obcym środowisku. Zmiana lub poszerzanie grona znajomych jest zawsze ciekawym eksperymentem, otwiera horyzonty myślowe, zbliżając nas do drugiego człowieka.

Pobądźcie sam na sam ze swoim ciałem, przyjrzyjcie się mu, dotknijcie go.

Uruchomienie zmysłów, wpływa na nasz rozwój, a w konsekwencji na uczucie szczęścia.

Z notatnika autorki

W chwilach takich jak ta - Lipiec 2018

W chwilach takich jak ta, kiedy mój umysł, ciało i dusza łączą się, niemalże czuję, że się unoszę, jakbym lewitowała. Mam wtedy bliski kontakt z naturą. Jestem zrelaksowana. Z obecnością Boga u boku. A może w Bogu albo Bóg w mojej istocie.

Chciałabym móc przekazać to piękno, które teraz czuję, ten pokój, tę miłość, pełnię i harmonię w moim umyśle.

Postaram się to opisać.

Jest to stan podobny do medytacji, ale z otwartymi oczami, wyostrzonymi zmysłami i nagą duszą. Czuję gorąco wokół mnie, ale to mnie nie dotyka. Słyszę muzykę, głosy, ptaki.

Każdy dźwięk występuje osobno, a jednocześnie przeplata się i uzupełnia. Nie przeszkadzają sobie nawzajem ani siebie nie przyćmiewają.

Nauczyły się tylko wzajemnie szanować, tolerować i pozwalać sobie istnieć. Myśli i idee nie przestają wszędzie trzepotać. Bez wyznaczonego kierunku.

Ale umysł nie walczy z nimi, nie łączy się z niczym, nie zatrzymuje się, nie powstrzymuje ich próbując je ścisnąć lub torturować. Ani ich nie osądza jak sędzia w sądzie, ani ich nie prześladuje. Nie gloryfikuje ich. Lub wywiera presję i prosi je, aby powiedziały więcej.

Po prostu pozwala im istnieć. Być.

A potem chmury i drzewa, pszczoła i góry, będąc tak daleko od siebie, stają się jednością. I wtem moja istota pojawia się w tym obrazie i staje się górą, pszczołą, chmurą.

Tak naturalnie.

To jest tak oczywiste, że jesteśmy jednością. Wydaje mi się śmieszne, że wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Jest cisza, a jednocześnie słyszę wszystko z taką precyzją, z taką uwagą, z intensywną siłą, która ogłusza.

Ale jest też cisza.

Wszystko wokół mnie jest stworzone po to, abym mogła je kontemplować i cieszyć się nim.

Jest namalowane dla mnie i na razie jest moje. Nie tylko moje, należy do każdego, kto tego chce. Do każdego, kto chce to docenić.

Tam jest.

Tam już było, czekając na właściciela lub wielu. Albo żadnego.

I tak musiało się zdarzyć, żebym była tu w tej chwili, dzisiaj, w tym miejscu i zrezygnować z bycia sobą, żeby stać się częścią wszystkiego. Przestaje mi to przeszkadzać i obchodzić, albo przestaję zwracać uwagę na to, że zostawiłam okulary w etui, w torbie, w domu, a moje lewe oko, leniwe, widzi tylko to, co chce widzieć.

Przestaję widzieć oczami, widzę duszą.

I oddycham.

Czuję, jak moje płuca wypełniają się powietrzem i staję się teraz częścią trawy. Częścią nut.

Zdaję sobie sprawę, że znajdowałam się w tej samej pozycji przez jakiś czas, nie zwracając na to uwagi. Czuję się nagle niekomfortowo.

Faktycznie jest bardzo niewygodnie. W końcu nastąpiła zmiana pozycji.

Zaszłam tak daleko, że na kilka sekund (albo minut, czy to trwało wieczność?) przestałam myśleć o sobie.

Niczego nie chciałam... Niczego nie potrzebowałam.

Nie czułam pragnienia ani nie było mi gorąco, a tym bardziej nie odczuwałam dyskomfortu.

To było tak, jakby powietrze, którym oddychałam i powietrze poruszające chmury były tym samym. Brzęczenie muchy zostało zintegrowane z muzyką. W harmonii.

Jestem z powrotem.

Różne głosy, duże i małe, przypominają mi, że czas wracać, a one czegoś potrzebują. Chcą czegoś, przynajmniej mojej uwagi.

Stopy znów znalazły się na ziemi. Ale jednak....

Jednak... to wspomnienie, ten stan jedności, oddzielenia i pełni, będę trzymała przy sobie. To wezmę ze sobą.

A jednocześnie, w tym samym czasie, Ja zostałam tutaj.

O drodze do celu

Cele, które ustalamy i realizujemy w trakcie życia, sprawiają, że nie zachowujemy się jak dzieci we mgle. Przyczynowo - skutkowość jest wpisana w narrację życia, dlatego tak ważne jest poznanie siebie i swoich potrzeb, a następnie egzekwowanie ich od siebie. Ważne by droga do celu była niczym podróż do upragnionej destynacji. Każda z nich dzieli się na pojedyncze etapy. Przypomnijcie sobie uczucie satysfakcji, które was ogarnia, gdy je realizujecie.

Pamiętajcie, że sam proces realizacji celu już jest wielkim osiągnięciem! Nie dawajcie sobie nagrody tylko na finiszu. Niech trud waszej pracy będzie nagradzany częściej.

Przeczytajcie jeszcze raz to zdanie, zamknijcie oczy i wyobraźcie to sobie - czy dzięki takiej metodzie nie jest łatwiej stawiać czoła wyzwaniom?!

Wasza rewolucja w sferze psychicznej nie nastąpi natychmiast. Każdy proces wymaga czasu. Im bardziej wyrafinowany i skomplikowany tym czas dotarcia do mety dłuższy, ale o ile bardziej satysfakcjonujący!

Nauczcie się, że ciężka praca na polu uzdrawiania waszych emocji. Wychodzenie z traum, lęków i dojście do stabilizacji sfery psychicznej, jest najbardziej opłacalną inwestycją w szczęśliwe życie.

Ważne by nie dokonać zbędnej samokrytyki i nie poddać się w przypadku, gdy coś nam od razu nie wyjdzie. Błędy i wpadki są wpisane w każdy projekt naszego życia. Bez nich człowiek się nie uczy, nie rozwija prawidłowo. Gdyby wszystko w życiu nam wychodziło z taką łatwością jak pokonania drogi z łóżka do łazienki, nasza egzystencja byłaby płaska i nudna.

Przykład: Maria postanowiła zrealizować jedno ze swoich największych marzeń - nauczyć się gry na pianinie. Nie sądziła jednak, że rozwój nowej pasji, wiąże się z pracą, w którą musi włożyć ogrom koncentracji i czasu. Nauka nut, poznanie instrumentu to etapy żmudne. Z początku bolały ją palce i dłonie, ale po pierwszym tygodniu, gdy zagrała Janowi fragment jego ulubionego utworu skomponowanego przez Krzysztofa Komedę, okazał się momentem przełomowym w jej rozwoju - nie tylko w kontekście nauki gry na pianinie.

Podsumowanie: Każdy wysiłek prędzej czy później zostanie dostrzeżony i nagrodzony, to tylko kwestia czasu.

Zasada SMART

Zasada SMART, którą zapożyczamy z języka biznesu to akronim - dotyczy połączenia pierwszych liter słów, z którymi warto żebyście się zapoznali i zakonotowali je jako skuteczne narzędzia, na których będziecie się opierać w drodze do wyznaczonego celu, dzięki czemu wasze szansę w jego osiągnięciu wzrosną.

Konkretny

- Na czym właściwie wam zależy?

- Co przyniesie wam realizacja celu?

Mierzalny

- Co się zmieni po zdobyciu celu?

- Jakie korzyści z tego faktu wyniesiecie?

Atrakcyjny

- Jaki jest powód waszego porywania się na ten cel?

- Czy wasze powody są na tyle silne, żeby startować w drodze, której cel jest mierzony w długofalowej perspektywie?

Rzeczywisty

- Przykład: Czy przeprowadzenie się z całą rodziną do Australii w ciągu kilku najbliższych miesięcy jest realne czy raczej pozostaje w sferze marzeń? Może wystarczy zmiana lokalizacji na polskie morze.

- Czy realnie to się wam opłaci?

Terminowy

- Czy rok na realizację waszego celu wystarczy? A może potrzeba na niego 2 lata? Wylejcie na siebie przysłowiowy kubeł zimnej wody, po czym zapiszcie w kalendarzu faktyczny czas, który musicie poświęcić na pracę w jego osiągnięciu.

- Czy przyjęta przez was strategia jest najwłaściwsza? Może warto przemyśleć sobie całość raz jeszcze?

 

Obecne czasy są niezwykle wymagające, jesteśmy bombardowani informacjami, które niekoniecznie są nam przydatne. Przebodźcowanie sprawia, że stajemy się apatyczni lub odwrotnie - nerwowi i nadpobudliwi. Fakt, że oprócz pracy zawodowej macie jakieś ambicje, plany i marzenia, już sprawia, że powinniście być z siebie dumni!

Sukces czai się tuż za rogiem, dajcie sobie tylko odrobinę czasu na jego spotkanie.

Pamiętajcie, że ziarno zasiane w ziemi potrzebuje czasu, aby wyjść na powierzchnie. Wielu z nas zniechęca się na krótko przed pojawieniem się łodygi.

O odpowiedzialności za swoje słowa i czyny

Pamiętajcie o cesze, która jest obecnie w fazie zaniku we współczesnym społeczeństwie, a ułatwia życie nam i innym. Mowa o poczuciu odpowiedzialności za siebie. Błędnym jest myślenie, że terapeuta zrobi za nas wszystko. Profesjonalny psychoterapeuta pomaga wam rozwijać odpowiednie narzędzia i jest jak białe płótno, na którym malujecie efekty pracy ze sobą i nad sobą. Indywidualnie kierowani, obserwujecie kolejne postępy zmian, które ostatecznie przyczyniają się do namalowania nowego obrazu - was samych.

Kiedy czujecie, że już jesteście gotowi przyjąć całkowitą odpowiedzialność za siebie i każdy aspekt swojego życia wówczas uwalniacie się od poczucia krzywdy, które często nad nami ciąży. Nie jesteście osamotnieni w poczuciu, że relacje, w które weszliście, najczęściej kończyły się porażkami lub w najlepszym wypadku pół - porażkami. Niestety pandemia koronawirusa pogłębiła nastroje społeczne, w których coraz częściej odczuwamy zawód z powodu otaczających nas ludzi. Warto nauczyć się z tym żyć. Wyciągajcie lekcje z negatywnych doświadczeń. Spróbujcie wybić się z obwiniania ludzi za zło i jego przejawy, które was spotkały na linii życia. Czarnowidztwo nie pomoże ani wam, ani waszym przyszłym relacjom, w budowaniu ich mocnego fundamentu, bez którego trudno myśleć o stabilnej konstrukcji.

Dlaczego branie na siebie konsekwencji działań, jest tak ważne w przypadku procesu uzdrawiania siebie?

Życie to energia działania, siłą rzeczy wpływamy również na bytność innych. Mając to w świadomości i biorąc odpowiedzialność za to co zrobiliśmy, robimy i będziemy robić, reperkusje działań będą nas dotykać z coraz mniejszą siłą. Żyjemy w społecznych schematach.

Większość działań i zachowań się powtarza, dzięki czemu mamy szansę nie popełniać tego samego błędu drugi raz. Kiedy zrozumiecie, że każda wasza akcja, powoduje reakcje - to nieuniknione w procesie życia - tym szybciej będziecie mieli potrzebę panowania nad sobą. Kontrolowanie własnego "ja", ma wpływ na każdą płaszczyznę naszego życia. Odciska widoczne piętno na naszym wizerunku.

Wierzcie mi, że ten fakt szybko zostanie dostrzeżony i co najważniejsze doceniony przez otoczenie.

Kiedy kochamy za bardzo

"Kochać za bardzo" to problem wielu osób, z czego według badań większość stanowią kobiety. Znana amerykańska psychoterapeutka Robin Norwood napisała wiele wnikliwych prac dotyczących tego zagadnienia. Według niej "kochanie za bardzo" to pozostawanie w związku, który nie jest satysfakcjonujący. Taka relacja sprawia ból i cierpienie, uruchamiając w nas poczucie odrzucenia lub poniżenia. Jednak mimo tego - a może dzięki temu właśnie - decydujemy się na pozostanie w skomplikowanej często trudnej relacji.

Kochanie za bardzo wiąże się ostatecznie z destrukcyjną siłą, w której najczęściej jesteście w złym nastroju, brakuje wam siły i motywacji, cierpicie zarówno psychicznie jak i fizycznie.

Nic wam się nie chce, uporczywie myślicie na temat obiektu swojego uczucia, doprowadzając się tym niekiedy na samo dno. Często trudno jest odciąć samemu więzi i ułożyć sobie życie na nowo. Taka sytuacja życiowa wymaga interwencji bliskich troskliwych osób lub profesjonalnego terapeuty.

Co sprawia, że stajemy się osobami kochającymi za bardzo?

Najczęściej, jak w wielu innych dysfunkcjach, które ujawniają się w relacjach, wpływ na to ma szereg doświadczeń z dzieciństwa. Były to domy, w których panowały surowe reguły, dystans w relacji z rodzicami czy rodzeństwem, brak prawidłowych wzorców miłości przez który stajemy się upośledzeni w budowaniu własnego domu.

Dorastanie w dysfunkcyjnym otoczeniu, gdzie emocjonalne potrzeby nie spotykały się z zaspokojeniem, częstym towarzyszem była samotność i lęk, kreują nasz światopogląd i interakcje z nim, sprawiając, że zbliżając się do drugiego człowieka, przelewamy na niego zbyt duży strumień uczuć, wcześniej tłamszony, wypierany.

Wielu uczonych, psychologów i terapeutów uzależnień "kochania za bardzo" porównuje je do uczucia uzależnienia od narkotyków czy alkoholu. Uzależniamy się od bycia z drugą osobą, robiąc wszystko by spędzać z nią jak najwięcej czasu. Gdy jej brakuje w naszym otoczeniu, nie przestajemy o niej myśleć, tęskniąc i popadając w coraz silniejszą obsesję.

Tak silne uczucie staje się strategią, którą budujemy najczęściej w naszej podświadomości.

Jej celem jest przezwyciężenie dawnych doświadczeń, uporanie się z przeszłością, a także walka z uczuciem, że partner odrzuci nas za najmniejszy błąd, chwilową słabość, drobnostkę.

Jakie sygnały i zachowania mogą oznaczać, że "kochamy za bardzo"?

Oto kilka cech, na które powinniście zwrócić uwagę:

Poświęcanie się

Pozostawanie w związku pomimo poczucia krzywdy, braku odczuwania szczęścia i bezpieczeństwa. Kobiety często przyjmują w takich związkach role "matek", mężczyźni zaś "ojców". Niekiedy takie osoby przybierają rolę przyjaciół a nawet terapeutów. Często osoby "poświęcające się", doszukują się podstaw swojego nieszczęścia w swoich partnerach. To w nich upatrują rozwiązania problemów zakładając, że jak partnerzy będą szczęśliwi to również oni będą.

Poczucie winy

Osoby "kochające za bardzo", żyją często w poczuciu winy, wstydu i strachu przed byciem niewystarczająco dobrym, czułym czy atrakcyjnym. Prowadzi to do obwiniania siebie za wszelkie złe humory, niepowodzenia czy nawet przemoc psychiczną i fizyczną wobec nich z rąk partnera.

Obsesja, kontrola i lęk przed odrzuceniem

Osoba, która wpadła w "obsesję" na punkcie związku, koncentruje się wyłącznie na potrzebach i problemach partnera. Niestety często problem pogłębia się ze względu na uległość osoby, która kocha bardziej. Partner, który dominuje w związku zaczyna wykorzystywać jej chorobliwe podporządkowanie i fakt, że jest w stanie praktycznie wszystko wybaczyć. Obsesyjne przywiązanie do partnera oddala uczucia złości, bólu, poczucia krzywdy dalej do podświadomości. Jednak jak to psychika ludzka ma w zwyczaju, wszystkie demony skrzętnie ukrywane - prędzej czy później się ujawnią.

Lęk przed bliskością

Osoby "kochające za bardzo" często nie doświadczając uczucia bezpieczeństwa we wczesnych latach swojego życia, mają trudność wejścia w związek. Bliski kontakt z partnerem, burzy ich światopogląd. Często utożsamiają bliskość z odrzuceniem, wszelka relacja, która polega na oddaniu i zaufaniu burzy ich standardy samopoznawcze.

Lęk przed samotnością

Wszystkich "kochających za bardzo" łączy fakt, że po wejściu w relację, odkryciu jakie wartości niesie za sobą bycie w związku, ostatecznie panicznie boją się utracenia nowej drogi, na którą weszli. Powrót do samotności, brak dzielenia z kimś życia, ponowna walka z uczuciem samotności ich paraliżuje. Gdy pomyślą, że znowu mają wrócić do uczucia braku bezpieczeństwa, sprawia, że bronią tej relacji, wykorzystując wszystkie możliwe znane im metody. Samousprawiedliwienie i racjonalizowanie podejmowanych działań mających na celu utrzymanie przy sobie partnera, często łączy się z podejmowaniem irracjonalnych decyzji, chwiejnością nastroju, a nawet agresją, samookaleczaniem się. W najbardziej skomplikowanych przypadkach do prób samobójczych.

Zatracenie się

Osoby dotknięte brakiem bliskości z rodzicem, mogą żyć w poczuciu niezaspokojonej miłości, co w konsekwencji prowadzi do uczucia zatracenia się w miłości do swojego partnera. Często mamy do czynienia z zaburzonym obrazem partnera, idealizując jego obraz zarówno w głowie jak i w sercu. Do tego cały czas odczuwają niedosyt uczucia ze strony partnera, nieustannie musząc go weryfikować i na różne sposoby sprawdzać. Nie mając o tym świadomości, osoby, które za bardzo kochają, postrzegają relację niczym w krzywym zwierciadle wyimaginowanych standardów i potrzeb.

Wielka euforia przebywania z partnerem

Wiadomo, że przebywanie z partnerem sprawia nam wielką radość. Jednak, jeśli przez to tracimy na jakości w obcowaniu z kimkolwiek innym wówczas powinna się nam zapalić czerwona lampka. Relacja z partnerem nie powinna mieć negatywnego wpływu na nasze relacje z innymi ludźmi.

Chęć posiadania drugiej osoby na wyłączność

W nie tak skrajnych przypadkach może nosić znamiona chorobliwej zazdrości. Gdy jesteśmy zazdrośni o inne osoby płci przeciwnej wokół naszego partnera, wydaje się to jeszcze w miarę normalne, ale gdy ta zazdrość poszerza się o bliskich waszych partnerów - rodziców, dziecko, rodzeństwo - jest to niepokojące.

Naciskanie na partnera by wydłużać wspólne spędzanie czasu

Słowa typu "jeszcze nie idź" czy "nie umawiaj się z nimi, chcę spędzić weekend razem" często wykazują silnie zainteresowanie partnerem. Jednak każda relacja powinna mieć jasno ustalone granice. Często w momencie zakochania poszerzają się one. Później zarzucamy sobie, że zaniedbujemy najbliższych, niektórych z nich tracąc ze wzroku na zawsze.

Utrata tożsamości na rzecz przypodobania się partnerowi

Większość z nas posiada zainteresowania i pasje, nie ważne czy to chodzenie na fitness, wyjazdy narciarskie, taniec czy szydełkowanie. Jeżeli rezygnujemy z podążania za naszymi pasjami tylko dlatego że partner ich nie podziela, to znak, że zaniedbujemy samych siebie, poświęcając integralną część naszej osobowości na poczet relacji. Miejmy jednak na uwadze, że tracąc kawałek po kawałku naszą tożsamość, która jakby nie patrzeć była elementem tego co przyciągnęło naszego partnera do siebie, skazujemy się na zmiany w nas samych.

Zaburzenia osobowości

To jedna z bardziej delikatnych kwestii, w życiu człowieka, ze względu na to, że zmiana naszych reakcji jest skomplikowana do obserwacji, dzięki temu, że każdy z nas jest inny. Dla tego tak ważna jest obserwacja siebie samych.

O zaburzeniach osobowości mówimy, gdy nasze nastawienie do świata zmienia się na negatywne, wycofujemy się z życia społecznego, wykazujemy nadmierną chęć kierowania i manipulowania innymi.

Zmiana planów życiowych

Naturalnym jest, że nasza wizja życia zmienia się w momencie wejścia w nową relację. Jeżeli mieliśmy spolaryzowane plany życiowe i zawodowe, nie zatracajmy ich kompletnie na poczet związku - przynajmniej nie w okresie tak zwanego miesiąca miodowego. Dobry związek, to taki, w którym każda ze stron czuje się spełniona życiowo i ambicjonalnie.

Utrata zdolności podejmowania decyzji

W udanym związku decyzje podejmuje się razem. Chcemy liczyć na naszego partnera lub szukamy w nim potwierdzenia naszych działań i planów. Zostawmy jednak pewne sfery życia wyłącznie dla siebie. Nie dawajmy szczególnie dominującemu partnerowi, wpływać na każdą zmianę.

Jeśli czujecie, że problem może was dotyczyć, niezwykle ważne jest by zacząć odbudowywać poczucie własnej wartości, niezależności i autonomii. Nauka powrotu do bycia niezależnym, przedłużanie okresu przebywania poza obecnością partnera jest niezwykle istotna w kreowaniu nas samych.

Nie ma nic gorszego od osaczania, sprawowania kontroli nad partnerem i vice versa.

 

Sygnalizującymi reakcjami jest odczuwanie bólu psychicznego i fizycznego, gdy tylko partnera przy nas zabraknie. Takim przykładem jest rutynowe wyjście partnera do pracy podczas gdy druga osoba cały czas na niego czeka w uczuciu tęsknoty i nadziei, że zaraz nastąpi godzina jego powrotu do domu.

O byciu razem, ale osobno

Każdy z nas ma potrzebę bycia niezależnym. Po okresie "miesiąca miodowego", w trakcie, którego spędzaliśmy czas prawie wyłącznie z drugą połówką - w końcu dla równowagi - wracamy na łono przyjaciół i rodziny.

Wszyscy mamy potrzebę bycia sami ze sobą, ale również odczuwamy potrzebę poznawania nowych ludzi równocześnie będąc w związku. Pierwsze zagrożenia w tym naturalnym procesie powrotu do społeczeństwa, pojawiają się, gdy wasz partner lub wy - nie przestajecie naciskać, narzekać, prosić, czy manipulujecie faktami - chcąc za wszelką cenę spędzać z drugą połówką tę samą ilość czasu, co na początku relacji. Takie metody szybko mogą doprowadzić do osaczenia i ostatecznie partner zamiast się zbliżać, zdystansuje się od was.

Nierówna walka potrzeb i chęci pomiędzy partnerami zaburza się, pojawia się niechęć, której działanie ostatecznie przypomina schemat błędnego koła.

Jeśli nasz partner chce wychodzić do innych, ma taka potrzebę, wszelkie próby jego zatrzymywania w domu, wyrażania dezaprobaty, sprawią, że zacznie myśleć o posiadaniu większej wolności, która biorąc pod uwagę czarny scenariusz - będzie pierwszym krokiem ku konfliktom w związku.

Po stabilizacji emocjonalnej, każda strona powinna wrócić do wypracowanych scenariuszy dla własnego życia - to poprawi energię i higienę w relacji.

W swojej praktyce spotkałam się w z przypadkiem, gdy jedna ze stron nie była gotowa na rozluźnienie więzi. Postanowiła jednak milczeć podczas gdy partner wychodził do znajomych, wrócił do swoich pasji. W tym czasie jego partnerka odczuwała ból psychiczny tak silny, że jej stan emocjonalny, przełożył się na zdrowie fizyczne, a oznaki somatyczne doprowadziły ją do ciężkiej choroby i hospitalizacji.

Przykład: Andrzej potrzebuje wyjść na miasto z kolegami trzy razy w tygodniu podczas gdy Hanna woli ten czas spędzać wspólnie. Para siada razem, rozmawia o swoich potrzebach. Wówczas Andrzej ogranicza swoje wyjścia do dwóch jednak Hanna wewnętrznie nie godzi się na to, cierpi, gdy partnera nie ma w pobliżu. Ból psychiczny kobiety sprawia, że doznaje licznych stanów zapalnych w organizmie, wypierane ostatecznie kończą się operacją. Andrzej widząc poważny stan partnerki, jest przy niej obecny cały okres hospitalizacji. Hanna dostrzega, jak choroba wpłynęła na zachowanie partnera i ponownie ich zbliżyła do siebie. Kobieta zaczyna ją wykorzystywać przeciwko im samym.

Podsumowanie: Liczne manipulacje i fakt niechęci wychodzenia z choroby, najczęściej podświadomie może skończyć się oddaleniem partnerów od siebie. Gdy Andrzej zauważy, że choroba partnerki przedłuża się w nieskończoność, a jemu nie wolno bądź nie wypada realizować swoich potrzeb, frustracja prędzej czy później przeważy szalę uwiązania z drugą połową.

Na takim etapie niezbędna jest interwencja i szczera rozmowa, analiza w jakim punkcie związku jesteście i ile jesteście w stanie dla niego poświęcić. Znajdźcie czas i miejsce na szczerą rozmowę, jeśli czujecie jednak, że temat jest za trudny lub wasze emocje są za skomplikowane, skorzystajcie z pomocy doświadczonego terapeuty par.

W przypadku gdy rozmijamy się z własnymi potrzebami i planami na przyszłość, nasze tempo zaangażowania w związek niebezpiecznie przybiera różnego tempa, zatrzymajcie się. Dajcie dotrzeć partnerowi do swojego punktu, nie pośpieszajcie go, odpuśćcie sobie dalszy postęp. Często mniej znaczy więcej i tej reguły warto się trzymać w tym przypadku.

Przykład: Andrzej kocha Hannę, chce być z nią w związku, ale ważne jest dla niego również odzyskanie dawnego życia. Podejmuje liczne próby zaproszeń do wspólnych wyjść jednak partnerka definitywnie odmawia, woli zostać sama w domu, świadomie lub nie - stawia się wówczas do roli ofiary, pogłębiając u siebie ból i frustracje. Takie wypieranie problemu lub odwrotnie - pogłębianie go - może doprowadzić do poważnych zgrzytów pomiędzy partnerami.

W odwrotnym przykładzie, z którym często się spotykam w swoim gabinecie. Karolina chce wrócić do swojego trybu życia sprzed związku z Jarkiem. Kobieta uwielbia spędzać czas na siłowni, widuje się wtedy ze znajomymi, dba o perfekcyjną sylwetkę - to czas tylko dla niej. Po raz pierwszy w życiu czuje, że ma wszystko - wspaniałego partnera, dom, do którego z chęcią wraca. Jednak fakt, że Jarek, nie uprawia żadnych sportów poza zimowymi, jest domatorem, który pracuje zdalnie, sprawia, że ich odmienny styl życia może prowadzić do scysji i oczekiwań, których żadna ze stron nie jest w stanie spełnić.

Zadanie

Narysujcie linię, którą oznaczycie w dwóch jej punktach - na początku i na końcu - w skali od 1 do 10. Wybierzcie punkt na skali, w jakim stopniu potrzebujecie atencji i obecności partnera. Dla jednych to 3 podczas gdy dla innych to 7-8 na tej samej skali.

Podsumowanie: Zastanówcie się, gdzie leży punkt waszego partnera i jaka droga was dzieli? Jeśli dystans jest niepokojąco duży, porozmawiajcie ze sobą szczerze, w czasie odpowiednim dla obojga! Spróbujcie ustalić, w jaki sposób skrócić tę różnicę na skali i co ona w waszym życiu uczuciowym faktycznie oznacza? Nie wymagajcie od siebie, że jedną rozmową załatwicie problem. Szukajcie rozwiązań od środka, negocjujcie ze sobą, analizujcie problem, szukajcie wspólnych rozwiązań.

Wejście w nową relację, a duchy przeszłości

Wiele komplikacji wnosi do związku partner, którego myślenie jest nastawione na znalezienie "połówki idealnej" dla siebie. Lata temu był zakochany w dziewczynie, która w jego mniemaniu przypominała hollywoodzką piękność Scarlett Johanson. Związek nie przetrwał próby czasu i charakterów. Od tamtego czasu mężczyzna porównuje każdą napotkaną na ulicy kobietę do hollywoodzkiej piękności.

Niezwykle ważnym elementem w budowie nowej relacji, jest podejście do partnera niczym białej kartki, na której losy waszego związku będą się zapisywały.

Budowanie nowego domu na starych fasadach, często grozi jego zburzeniem. W najlepszym wypadku życiem w strachu, którego konsekwencje będą trudne do odbudowy.

Gdy do naszego życia wkradają się pierwsze różnice zdań lub odwrotnie następuje upiorne milczenie, warto wyobrazić sobie, że jesteście podzieleni mostem, który jest jedyną drogą do pojednania, wyjścia z konfliktu, a ostatecznie waszą drogą do szczęścia.

Rwący potok, który jest pod wami to emocjonalność, stres i problemy, wynikające z życia razem, ale i osobno.

Jak już wspominałam wcześniej i będę dalej używała tego argumentu dla wyjaśnienia wielu zagrożeń, które obecnie czyhają na relacje romantyczne - żyjemy w czasach niezwykle wymagających, gdzie nasza psychika i sfera duchowa są nieustająco poddawane próbom i wyzwaniom.

Jeśli pojawia się między wami problem i czujecie, że dzieli was rwący potok, zastanówcie się na ile w drodze powrotnej do siebie, jesteście skłonni poświęcić dla tej relacji. Nie może być tak, że jeden z partnerów zawsze będzie przemierzał całość drogi podczas gdy jego połowa będzie stała lub wykona kilka mało znaczących ruchów. W przypadku rozwiązywania konfliktu dobra wola jest cechą nadrzędną, jeśli myślimy o byciu razem. Związek to praca, w którą angażują się obie strony z tym samym wysiłkiem.

Przykład: Janek od zawsze nie lubi robić zakupów spożywczych, Kamila jednak nie ma czasu by nieustannie dbać o pełną lodówkę. Para ustala między sobą, że będą po nie jeździć raz w tygodniu do dobrze wyposażonego sklepu, w godzinach, gdy ruch jest najmniejszy.

Podsumowanie: Każdą konfliktogenną sytuację można rozwiązać dobrym pomysłem, który szybko okazuje się być wystarczającym rozwiązaniem dla konfliktu i satysfakcji obu stron.

Negatywne nastawienie i walka po tak zwanych "trupach do celu", jeszcze nigdy nie przyniosła relacji wymiernych korzyści. Konflikty są czymś naturalnym dla związku. Jednak bardzo często zapominamy o sile złego słowa. Poniżanie, wyzywanie, przywoływanie przykrych kwestii z przeszłości dla zbudowania silniejszej pozycji w konflikcie ostatecznie przyniesie wyłącznie złe konsekwencje. Podczas gdy jedna ze stron czuje się wygrana, druga jest spychana do roli ofiary. Takie rozwiązania przynoszą kolejne spory, których eskalacja jest wyłącznie kwestią czasu.

Zarówno osoba dominująca, której grę można często określić jako tę "poniżej pasa", jak osoba na przegranej, słabszej pozycji, jeśli w porę nie znajdą rozwiązania dla konfliktu, który toczą ostatecznie wyjdą z niego mocno poturbowani. Jeśli widzisz lub czujesz, że bliska tobie osoba, czerpie satysfakcję z takich sytuacji lub buduje silną pozycją życiową dzięki takiej postawie, nie negocjuj tylko zrywaj więzi jak najszybciej.

Zazdrość

To jedno z najbardziej skomplikowanych i bolesnych uczuć, z którym od wieków zmaga się ludzka natura. Zazdrość dla ludzkiej psychiki najczęściej wywołuje uczucie zagrożenia. Najczęściej towarzyszy jej paleta destrukcyjnych emocji, jakimi są agresja, wstyd, lęk czy dojmująca chęć kontroli.

Mechanizm zazdrości możemy porównać do pętli, która stopniowo się zaciska. Charakteryzuje się ona skomplikowanym stanem emocjonalnym. Liczne obawy, że stracimy to co dla nas najważniejsze - naszą ukochaną osobę na tym świecie - może sprowokować w nas najgorsze instynkty.

Wszelkimi siłami i metodami będziemy bronić tego co kochamy najbardziej.

Musimy sobie uświadomić, że zazdrość to typowo ludzka emocja, która jest naturalna nie tylko dla naszego gatunku. Jednak uwalniania w nadmiarze może powodować konflikt wewnętrzny i liczne spięcia widziane na zewnątrz.

Często zazdrość może być pierwszym sygnałem dla waszej potrzeby komunikacji z partnerem na temat swoich potrzeb, niepewności, granic i pragnień. Bardzo ważne żebyście jak najszybciej usiedli do takiej rozmowy, która może wydawać się z początku trudna. Jednak jej korzyści mogą przynieść ulgę i nowy początek dla waszej miłości.

Zadanie

Weźcie kartę papieru i napiszcie na niej 5 przykładów, kiedy ostatnio czuliście silną zazdrość i do czego ona was doprowadziła?

Podsumowanie: Jeśli czujesz, że zazdrość jest jednym z dominujących uczuć w waszej relacji, zbadajcie, co leży u jej źródła. Zacznijcie prace nad jej eliminacją z waszego życia.

Skąd się bierze wasza niepewność?

Większość zazdrości, wywodzi się z naszych niepewności. Często podważając wartość, jaką wnosimy do związku, sami powodujemy, że stawiamy się niżej od partnera, z którym pragniemy spędzić życie. Pamiętaj, że partner nie wybrałby was, gdybyście nie byli wyjątkowi. Pamiętajcie, że jeśli ktoś decyduje się na codzienne zasypianie przy was i wstawanie razem z wami, wasza obecność ma dla niego największą z wartości.

Wchodząc w nową relację, wnosimy do niej pełen pakiet doświadczeń, i to nie tylko tych z poprzedniego związku, ale również tych, które towarzyszą nam od dzieciństwa. Jeżeli nasz poprzedni partner nie był wierny i dopuszczał się zdrad, a my nie przepracowaliśmy w sobie tej traumy, możemy być pewni, że w mniejszym lub większym stopniu, ten ból i niepewność przeniesiecie na fundament nowej relacji.

Warto podchodzić do życia zarówno z otwartą głową, jak i sercem. Na ziemi żyje obecnie osiem miliardów ludzi, wśród których zarówno my jak i nasz partner znajdzie tych, którzy wydadzą mu się atrakcyjni i ciekawi. Wówczas warto postawić sobie rozsądną granicę, gdzie zainteresowanie płcią przeciwną, jest zwykłym zwróceniem na kogoś uwagi, a kiedy zamienia się w powód do niepokoju.

Ta kwestia będzie się często przewijała przez tę książkę, ale to podstawa sukcesu każdej relacji zarówno miłosnej, jak i przyjacielskiej czy zawodowej.

Komunikacja to podstawa każdego związku!

Kiedy zostajemy sami, z uczuciem zazdrości, które często należy do tych dojmujących i destrukcyjnych. Jeśli nie wyjaśnimy sytuacji zawczasu, istnieje ryzyko, że wpadniemy w spiralę negatywnych uczuć, które prędzej czy później skończą się dla nas wybuchem, co w konsekwencji doprowadzi do awantury.

Warto rozmawiać, jak mówi klasyk. Niezwykle ważne, żeby oczyszczać się z naszych nie- pokoi, skonfrontować zazdrość, która zaczyna w nas kiełkować. Czy nasze obawy są realne?

Spróbujmy przyjąć perspektywę drugiej osoby, spójrzmy na problem innymi oczami, to da nam możliwość odświeżenia naszej opinii, zmiany nastroju.

Zdarza się wam, że jesteście zazdrośni, o każdy kontakt partnerów z osobą przeciwnej płci? Sprawdzaliście jego/jej telefon, media społecznościowe, zaglądacie mu przez ramię?

To może oznaczać, że nie kontrolujecie swojej zazdrości, robiąc rzeczy, które dla obu stron ostatecznie są pogwałceniem prywatności. Wystrzegajcie się tego, bo ryzyko przyłapania na gorącym uczynku może doprowadzić do dramatu, z którego będzie ciężko się wydostać.

Często zapominamy, jaką moc niesie ze sobą zwykłe spisanie na kartce naszych uczuć, trosk czy refleksji. Pisanie jest również jednym z najlepszych sposobów na danie upustu emocjom. Sięgnij pamięcią wstecz, ile osób terapeutyzowało się pisząc pamiętniki.

Pamiętnik był pierwszym terapeutą wielu osób, w tym tych znanych!

Pamiętajcie, że papier wszystko przyjmie, dlatego warto z niego korzystać. Oddzielcie pozytywne myśli od negatywnych. Spisujcie wszystkie złe scenariusze na kartce, a pozytywne zostawiajcie w głowie. To wam pomoże nie tylko w leczeniu się z zazdrości.

Jeżeli pozwolicie sobie na rozgoszczenie się w natłoku czarnych myśli, istnieje ryzyko, że będzie wam bardzo trudno opuścić ten stan rzeczy. Wówczas wystawicie swoją relację na liczne zagrożenia.

Utrzymywanie zazdrości w dobrej kondycji ostatecznie wpłynie destrukcyjnie na nasz związek, ale też i na relacje z innymi ludźmi. Warto wyznaczyć sobie sztywną granice, kiedy zazdrość ma podstawy, a kiedy to nasze urojenia, które dodatkowo podlewane mają destrukcyjny dla nas wpływ.

CZĘŚĆ II "MY"

Kiedy czujemy, że jesteśmy w związku?

Jak już wcześniej wspominałam, do pogłębienia więzi z partnerem bardzo ważne jest, żeby rozmawiać. Każda relacja, która przekłada się na wspólne życie, zaraz po wygaśnięciu tak zwanego "miesiąca miodowego", powinna rozpocząć się od wspólnych ustaleń.

Związek to relacja wielopłaszczyznowa, dlatego musimy sobie zadać pytanie kim tak naprawdę dla siebie jesteśmy oraz jakie korzyści czerpiemy z tej relacji. Oczywiście mówimy tu o emocjach, nie o wartościach materialnych.

Czego szukam w relacji? Oparcia emocjonalnego, psychicznego czy też fizycznego? Odpowiedź jest prosta, wszystkich tych komponentów.

Cele, które stawiamy sobie będąc w zdrowej relacji powinny opierać się na naszych wartościach, nie na celach materialnych. Wspominam o tym, gdyż w obecnych czasach problem finansowania relacji jest powszechny i sprowadza się do transakcji wymiennej, w której trudno szukać wspólnej przyszłości.

Oczywistym celem, który można zakwalifikować jako materialny może być budowa wspólnego domu lub założenie firmy. Jednak jako priorytet powinniśmy stawiać sobie głównie cele osobiste. Obejmuje to chęć założenia rodziny, posiadania i wychowywania dzieci, stawania w obronie innych ludzi, zwierząt i środowiska. Przynależności do grup religijnych, działania zgodnie z ich wyobrażeniami, uczestniczenia w polityce i tak dalej.

To ważne wartości, o których rozmawiamy na co dzień, podejmujemy w ich zakresie znaczące decyzje. Dla dobra relacji powinniśmy wspierać się i solidaryzować.

W przypadku budowania wspólnej przyszłości, nie możemy zapominać o fakcie, że każdy z nas jest inny i potrzebuje czegoś innego.

Relacja nie polega na ujednolicaniu poglądów, ale uszanowaniu ich przez drugą stronę, słuchania siebie w atmosferze szacunku i zrozumienia. Każdy z nas, bez względu na grupę społeczną do której przynależy, ma prawo do własnych przekonań, emocji, zdania i wyborów.

Bycie i życie wśród ludzi, na co dzień to wielkie wyzwanie. Im bardziej świat pędzi ku rozwojowi, społeczeństwo kładzie nacisk na dobra materialne, pomijając wartość samego człowieka. Świadomość tego błędu ma szansę sprawić, że ludzie wrócą do siebie, jak to mieliśmy kiedyś w zwyczaju.

Możemy śmiało przyjąć, że praktycznie w każdej relacji, wymagamy od siebie wierności. Oprócz tej kwestii warto przedyskutować inne ważne tematy przed przekroczeniem drzwi z napisem "poważny związek". Mam na myśli sprawy dotyczące domowych finansów (niewydawania nadmiernie lub oszczędzania na konkretny cel), kwestia spotkań ze znajomymi i ich częstotliwości, spożywania alkoholu i tak dalej.

O wpływie konfliktu na relacje

Każdy partner ma inny próg cierpliwości i inną granicę, po której bierze udział w konflikcie. Już pierwsze symptomy napięć w relacji powinny nas skłonić do zatrzymania się i rozmowy. Istotne by nie czekać na "odpowiedni moment", czy przenosić problem na inne sfery życia.

Również wszelkiego rodzaju zamiatanie problemów pod dywan czy wyparcie może doprowadzić do nieodwracalnych zmian. Warto też byście sobie uświadomili, że nie ma relacji pozbawionej zgrzytów, błędów, konfliktów czy sytuacji trudnych, które wydają się być tymi bez wyjścia. Starajcie się by tarcia wzbogacały wasz związek, wyciągajcie z nich lekcje na przyszłość. Nie powielajcie tych samych błędów.

Zakodujcie sobie w głowie, że warto by każde nawet najgorsze doświadczenie was o coś wzbogaciło, uświadomiło wam coś ważnego. Każdorazowe wyjście ze strefy komfortu waszej relacji niech będzie lekcją dla obu stron.

Wyrzućcie ze słownika zwroty "to mnie zniszczyło", "to mnie rujnuje", "to już nie wróci".

W tym rozdziale skupimy się na relacji partnerskiej, która w pewnym momencie trwania związku może okazać się toksyczna lub nosić znamiona takowej. Jak sobie z tym poradzić? Co zrobić by wasz związek miał szansę być i trwać w najlepsze?

Oczekiwania, które mamy w stosunku do partnera, są dużo bardziej wyśrubowane, jak w przypadku przyjaciół, rodziny czy współpracowników. Wchodzimy w związek z nadzieją, że nasza druga połowa, będzie uzupełniała nasze braki, często mając na myśli wszystkie płaszczyzny życia.

Jakie sfery życia warto omówić i przeanalizować w trakcie relacji?

Duchowe

Wiara jest bardzo istotną częścią życia wielu ludzi na ziemi. Jeśli relację nawiązują osoby o odmiennych wyznaniach, muszą pamiętać o poszanowaniu wierzeń i praktyki swojego partnera. W wielu przypadkach na tym tle pojawiają się spory, które trudno rozwiązać.

Społeczno-towarzyskie

Wchodząc w nowy związek, musicie mieć na uwadze, że wkrótce poznacie grono ludzi związanych z partnerem, w którego skład wchodzą: rodzina, przyjaciele i znajomi z pracy. Jednych polubicie innych nie, podobnie z waszą drugą połową, która wejdzie w wasze kręgi towarzyskie. Nie wymagajcie jednak od partnera, żeby zrywał z tymi osobami kontakt lub go unikał. Podobnie w drugą stronę. Takie kroki mogą przynieść odwrotne od zamierzonych rezultaty.

Polityczne

Polska charakteryzuje się systemem wielopartyjnym, dzięki czemu każdy znajduje opcję bliską swoich polityczno-społecznych wartości. Jeśli jednak nasza druga połowa ma diametralnie inne poglądy, może dochodzić do częstych konfliktów na tym tle. Pamiętajcie, że porozumienie i miłość, która was łączy jest nadrzędna. Nie warto by polityka stawała wam ością w gardle. Czasami lepiej pewne tematy przemilczeć.

Wychowania dzieci

Każdy z nas wyniósł określone wartości z domu według których stara się żyć. W przypadku gdy były destrukcyjne lub po prostu dalekie od ideału - co przez lata utrudniało wam funkcjonowanie - zrywamy z nimi na poczet budowy nowego systemu. Znalezienie konsensusu w jaki sposób wychowacie wasze dzieci ma ogromne znaczenie. Zacznijcie budowę planu na to ważne wydarzenie w waszym życiu. Porozmawiajcie o tym jakich rodziców widzicie w sobie nawzajem. I pamiętajcie, że nie ma jednej, dobrej czy właściwej metody wychowawczej.

Sfera seksualna

Z reguły jej najsilniejsza faza przypada na tak zwany "miesiąc miodowy". Na etapie poznawania się, badania potrzeb seksualnych partnera, wykazujemy podobny stopień zainteresowania seksem. Z czasem jednak może okazać się, że wykazujecie różne poziomy i potrzeby zaspakajania. Wasze upodobania są płynne, dlatego w pewnym momencie może się okazać, że są różne lub nigdy wcześniej nie było o nich mowy. Bliskości i intymności zawsze powinny towarzyszyć uczucia zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa. Równie ważna jest świadoma komunikacja. Bez szczerych rozmów, nie uzyskacie pełni spełnienia, co może w konsekwencji z czasem, przyczynić się do oddalania się was od siebie.

Miłość, pożądanie, fajerwerki... i co dalej?

W przypadku relacji miłosnych, gdzie więź intymna jest niezwykle silna, czując, że zbliżamy się do wygasania etapu "miesiąca miodowego" i spektakularnych fajerwerków, które mu towarzyszą, warto podsumować ten czas i przygotować się na jego następstwa.

Tutaj na chwilę przystańmy, zastanówmy się nawet na najprostszym przykładzie, czy chcielibyście codziennie jeść to samo danie?

Serotonina, dopamina i inne związki chemiczne, które uaktywniają się w naszym organizmie w trakcie zakochania, nie trwają wiecznie. Na chłopski rozum, taka ilość uderzeń hormonów i złożonych procesów, które wówczas zachodzą, doprowadziłyby nas do wyjałowienia.

Kiedy szał namiętności, romantycznych porywów serca przechodzi na etap stabilnej relacji i dojrzałego uczucia, jesteśmy o krok od sukcesu do pełnej fazy przynależności do siebie.

Ważne by mieć świadomość, że to stan naturalny, który może jako pierwszy wystąpić u waszego partnera. Pamiętajcie by za taki stan uczuć go nie obwiniać.

Na tym etapie związku, ma on szansę na pełnie rozwoju. Wtedy też w naszym monologu wewnętrznym, rodzi się zgoda i ogromna chęć na spędzenie z drugą połową reszty życia.

Po szaleństwie zakochania nadchodzi moment, w którym partnerzy składają sobie deklaracje, które stricte wynikają z ich potrzeb, a nie chwilowego "zauroczenia organizmu".

To od tego momentu zaczynacie budować drogę do waszego szczęścia, a praktycznie nierozerwalna więź, która was połączyła obejmie uczuciem troski i bezpieczeństwa. Ta wzajemna akceptacja i zgoda, którą czujecie i rozumiecie, daje wam możliwość realizacji wspólnych celów. Wtedy macie stuprocentową pewność o tym, że to ze sobą chcecie spędzać każdą wolną chwilę, bo osoba, która jest wam bliska stała się dla was dopełnieniem was samych.

Czerpcie z tego, planujcie i budujcie wspólną przyszłość na fundamencie przyjaźni, partnerstwa i akceptacji.

Związek to miejsce, w którym każdy z nas powinien czuć się bezpiecznie i komfortowo. Jednak bez przekonania o swojej dobroci i wartościowości, fakcie, że jest się osobą jedyną i niepowtarzalną, sukces relacji będzie niekończącą się pracą obu stron.

A kto lubi pracować długo i ciężko bez efektów?

Życie w szczęśliwej relacji daje wiele możliwości. Wsparcie i wzajemna troska przekładają się na wiele sukcesów - zawodowych, towarzyskich, rodzinnych. Każde wyjście z kochającego domu sprawi, że zaczniecie przyciągać do siebie pozytywnych ludzi i zdarzenia, które będą dokładać sukcesywnie cegiełki do waszej drogi do szczęścia.

Nigdy nie zapominajcie o uśmiechu i dobrym słowie dla bliskich i nieznajomych. Niech was dobra energia niesie przez życie, w pełnej akceptacji do siebie i innych.

Z notatnika autorki

Życie to etapy - Styczeń 2023

Mają różne czasy trwania.

Czasami wydają się nie mieć końca, innym razem wymykają się nam z rąk.

Niektóre etapy są trudne i żmudne, inne - magiczne. Wszystkie kiedyś dobiegają końca. Wszystkie.

Koniec jednego zwiastuje początek nowego. To oznacza zmianę. Czasem prawie niezauważalną, a niekiedy radykalną.

W trakcie zakrętów, które napotykamy na drodze życia, możemy wybrać cierpienie za to, co zostawiliśmy za sobą. Posiadamy jednak możliwość zachowania pozytywnych przeżyć w naszym umyśle i duszy oraz powracania myślami do tych wydarzeń tyle razy, ile będziemy tego potrzebować.

Mamy możliwość otworzenia drzwi temu, co nadchodzi.

Możemy żyć przeszłością lub nauczyć się odpuszczać.

Piszę to, przeżywając na nowo w myślach wszystkie spełnione zachcianki podczas ostatnich dni spędzonych w Meksyku. Dziękuję za to. Dziękuję wszystkim ludziom, którzy sprawili, że te wspaniałe dni były możliwe. Na razie dobiegły końca.

Na wpół śpię i rozbudzam się, siedząc w dużej hali na lotnisku w Paryżu, czekając na swój lot do Warszawy. Chyba wciąż mam głowę w chmurach. Patrzę, jak ludzie przechodzą. Jakie historie właśnie się skończyły, a jakie dopiero się rozpoczną? Z czym lub z kim się pożegnali? Co lub kogo znowu odnajdą? Wszystko jest w nieustającym ruchu.

Dokonuję przeglądu 46 lat, które pozostawiłam za sobą.

Zwroty, jakie napotkało moje życie. Wszystkie trudne chwile i przeciwności. Szczere uśmiechy, które wypełniają całe popołudnia. Rozmaite krajobrazy. Ogłuszające zmęczenie. Obawy, osiągnięcia.

Miłość.

Zanurzam się w pamięci, myślę o odbytych wycieczkach, leniwych porankach. O tych wszystkich słonecznych dniach z muzyką. O tych w których królował deszcz. Myślę o gamie kolorów, ich intensywności.

Od A do Z.

Biorę głęboki wdech, uśmiecham się oraz dziękuję Bogu za kolejny rok życia i za to, że wciąż sprawia, że na mojej drodze pojawiają się wartościowi ludzie, z którymi mogę się dzielić tym co mam, których mogę obdarować zaufaniem.

Mam od kogo się uczyć i kogo uczyć. Mawiają, że najważniejsza jest nie droga, ale to z kim się przez nią kroczy.

Dziękuję za to, że nauczyłam się odpuszczać. Reorganizować się. Być niczym woda dopasowująca się do kształtu szklanki. A kiedy nie mam ograniczeń, barier, wymyślam siebie na nowo. A kiedy zapomnę tego, czego się nauczyłam, uczę się na nowo. Cały czas mam na uwadze, że życie składa się z odcinków, etapów i ciągłych zmian. Mam wrażenie, że wtedy człowiek cieszy się ze wszystkiego - jeszcze z większą intensywnością.

Ten segment dobiegł końca.

Przyniosłam słońce ze sobą w walizce, dużo uścisków i miłości. Odbyłam ciekawe rozmowy z rodzicami, uroczystości z przyjaciółmi, śniadania z rodziną. Wciąż żyje plażą, palmami i tymi wszystkimi pysznymi posiłkami spożytymi w gronie bliskich mi ludzi.

Nie wiem, z czym pozostali ci, których spotkałam, ale ja wciąż przywołuję pozytywną energię wygenerowaną podczas tych spotkań.

Wracam do domu.

By budować nowe historie. Żyć w teraźniejszości. Aby rozpowszechniać piękno, które tam nabyłam.

Czuję, że ten rok przyniesie nowe, magiczne niespodzianki! Niech tak będzie!

O przemocy w związku

Przemocowy związek jest jedną z najbardziej niezrozumiałych konfiguracji, w życiu emocjonalnym dwojga ludzi. Jego siła i destrukcja sprawiają, że odczuwamy nieustające napięcie, słabnąc psychicznie i fizycznie, ostatecznie wycofując się z życia. Często będąc ofiarą przemocy psychicznej, nie zdajemy sobie z niej sprawy. Manipulacje, którym jesteśmy poddawani, noszą znamiona bardzo cienkiej granicy - co partner może, a czego nie może dopuścić się względem nas.

Często żyjemy na dwóch przeciwległych biegunach emocjonalnych, raz jesteśmy wyjątkowi, niezastępowalni, najatrakcyjniejsi, po czym przychodzi moment wybuchu oprawcy, a po nim nagle stajemy się nierozgarnięci, niezrównoważeni emocjonalnie, nie zasługujemy na szczęście i na naszego partnera. Nic bardziej mylnego, jeśli w waszym życiu zetknęliście się z zawoalowanymi przytykami, ubliżaniem, najbliższa wam osoba godzi w waszą przyzwoitość i dobre intencje - uciekajcie.

 

Jeśli jednak nie jesteście pewni, czy padacie ofiarą przemocy, odpowiedzcie sobie na kilka pytań:

- Czy wasz partner was upokarza?

- Czy zostaliście wyzwani od psychicznych chorych?

- Cokolwiek nie robicie, jest niewystarczające lub mało satysfakcjonujące dla partnera?

- Czy wasz partner kontroluje wasze wyjścia, jest zazdrosny, w momencie, gdy nie ma ku temu powodu?

- Czujecie, że jesteście odizolowani od bliskich wam osób? Partner stara się zmienić ich obraz w waszych oczach.

 

Jeśli wasi partnerzy mówią: "Lepiej się za to nie zabieraj". "Jesteś niewystarczająco mądry/a", "za mało zaradny/a", blokuje to wasze działanie, często na poziomie emocjonalnym. Słuchanie takich komunikatów, sprawia, że nasze poczucie wartości maleje, co w konsekwencji wiążę się bierną postawą. Przestajemy czuć się przydatni, nie angażujemy się w rzeczy z podobnym zapałem, jak w przeszłości. Gaśniemy, pisząc obrazowo.

 

Warto mieć na uwadze, że szczerość w związku to oprócz dzielenia się informacjami to także transparentność przed ukrywaniem ich. Nie działajcie w panice, gdy partner przechodzi i nagle zamykacie komputer. Nie kładźcie swoich telefonów ekranem do blatu stołu. Zabezpieczajcie treści, które uważacie za prywatne hasłami, każdy ma prawo do intymności i prywatności, ale nie róbcie tego w teatralny sposób, który może wzbudzić w partnerze podejrzliwość.

Czy partner w towarzystwie mówi w twoim imieniu, lub przerywa twoją wypowiedź, uważając, że przedstawi ją lepiej? Każda twoja wypowiedź jest wręcz przekrzykiwana? Dominacja i chęć przejmowania kontroli nad każdą rozmową, sprzeczką czy planowaniem mogą okazać się dla was zgubne. W konsekwencji nie interweniując, pozbawicie się prawa do głosu, co zdegraduje waszą pozycję w relacji.

Problemy, które poruszam w tym rozdziale są trudne. Jednak namawiam was do ich analizy i refleksji nad własnym związkiem. Problem przemocy, która przybiera różne formy jest obecnie powszechny. Jeśli społeczeństwo nie zostanie wyedukowane w tej kwestii, czeka je paraliż emocjonalny, który może doprowadzić do nieodwracalnych konsekwencji.

Wyciągajcie z kryzysów lekcje na przyszłość

Każdy kryzys jest bolesną nauką, ale w ostatecznym rozrachunku ważną i konieczną. Niesie za sobą trudne emocje przez ilość spięć, które prowadzą do kłótni a czasem nawet awantur.

Co istotne nawet najbardziej kochające się i zgodne pary, przechodzą przez kryzys. Na co dzień zmagamy się z wieloma problemami i wyzwaniami, które wywołują w nas frustracje, cierpienie czy lęk. Problemem jest również komunikacja, która sprowadzona do pisania wiadomości często prowadzi do niedopowiedzeń lub błędnej interpretacji. Wiadomo, że będąc w relacji frustracje wyładowuje się na najbliżej nam osobie, czyli partnerze. Ważne, żeby zdawać sobie sprawę z takiego stanu rzeczy i nie budować na tym samym schematu naszych działań.

Kryzys w relacji często generuje kilkudniowy czasami nawet kilku tygodniowy chłód i dystans. W tym okresie nie mamy ochoty na bliskość i czułość, a partner irytuje nas każdym kroku. W niektórych skomplikowanych przypadkach unikamy wspólnych posiłków, rozmów czy spędzania razem czasu. Pozwólmy sobie na to. Nie dolewajmy oliwy do ognia. Czas który spędzamy osobno pozwoli obu stronom na analizę problemu, zatęsknienie za sobą, co doprowadzi do zgody i wejścia na inny pułap relacji.

Większość kryzysów w związku pogłębia się ze względu na brak otwartości i szczerej rozmowy, każdorazowe wyparcie problemu, zamiatanie go pod dywan nie sprawi, że wasz kłopot magicznie zniknie. Związek dwojga ludzi to relacja przede wszystkim przyjacielska, mając to w świadomości, nie pozwolimy na długie cierpienie swojego najlepszego przyjaciela.

Zaproście swojego przyjaciela i partnera w jednym na rozmowę, w której okażecie mu troskę, wsparcie i szacunek nawet gdyby kryzys pojawił się głównie z jego powodu. Wykażecie się dzięki temu klasą i siłą, która sprawi, że będziecie się czuć lepszymi ludźmi. Warto wychodzić z inicjatywą, warto pierwszemu wystawić pomocną dłoń, wyjść z inicjatywą przerwania konfliktu.

Okazanie czułości i chęć przebaczenia bliskiej osobie, umocni waszą relację jeszcze bardziej.

Musimy przytoczyć jeszcze jeden przykład, w przypadku, gdy wasz kryzys przedłuża się i dystans, który się zwiększa jest obustronny, macie dwa rozwiązania:

Pary niepewne swoich uczuć, decydują się na rozstanie. Z czasem okazuje się, że była to dla nich najlepsza decyzja. Wiążą się z kimś nowym, z kim konflikty są rzadkością lub wychodzenie z nich jest nieinwazyjne.

Drugim mniej inwazyjnym działaniem jest decyzja o zwróceniu się o pomoc do bezstronnej osoby, większość par wówczas kieruje się do terapeuty.

Dzięki temu rozwiązaniu macie możliwość na konfrontacje problemu, szczerym wyznaniu, co naprawdę czujecie i w jakim miejscu się aktualnie znajdujecie. Dobry terapeuta słucha, ale również mediuje, kieruje do wyciągnięcia odpowiednich wniosków, naprowadza na rozwiązanie problemu, dzięki czemu ostatecznie para pozostaje w związku.

A jaki jest ten związek? Często silny i nierozerwalny.

Pierwsze poważne rysy na relacji są swoistym testem dla par, dzięki któremu mogą praktycznie przekonać się o sensie swojej relacji. Czy obie strony chcą i są gotowe na ciężką walkę o siebie, odbudowę i utrzymanie tego co było dotychczas?

Pamiętajcie, że tylko uważne słuchanie i zwracanie uwagi na gesty i reakcje partnera, doprowadzą do zażegnania konfliktu i wyjścia z kryzysu, w którym się znaleźliście.

Walczcie o siebie, bo drugiej takiej osoby możecie już nie poznać.

Związek, który przeszedł lub aktualnie przechodzi kryzys, nigdy już nie będzie taki sam jak wcześniej. Jednak fakt pojawienia się problemów, które najczęściej lubią "chodzić w parach", motywuje do ich rozwiązywania.

Wyzwania, które na co dzień rzuca nam życie, przenosimy na grunt relacji, szukając w partnerze pomocy i wsparcia. Często jednak czujemy zawód, bo nie dostajemy od drugiej strony rozwiązań na poziomie naszych oczekiwań.

Każdy zawód prowadzi do irytacji i złości, które generują sytuacje konfliktowe jednak potrzeba bycia w związku jest tak silna, że pomimo niespełnionych oczekiwań, hartujemy się na zachowania partnera, przesuwając własne granice tego co ważne i potrzebne dla nas.

Nie ma gotowych rozwiązań na sukces w związku. Trzeba ich szukać w sobie. Zrzucanie odpowiedzialności na partnera, rodzica czy terapeutę, nas nie uzdrowi. Nic o nas bez nas. Tylko my oprócz partnera, co jasne, mamy wpływ na przebieg naszej relacji miłosnej.

 

Uświadamiając sobie ten fakt, łatwiej i bardziej transparentnie, przyjdzie nam praca nad nim. Jak w przypadku wyjścia z choroby, warto podzielić jego proces na kilka etapów:

 

Wypracujcie sobie model komunikacji, która będzie wysoce uświadamiający i zrozumiały dla obu stron.

Dajcie sobie przestrzeń na własne aktywności, spędzajcie wolny czas poza swoim gronem. Nic lepiej nie wpływa na bliskość, jak tęsknota za nią.

Gdy już wypracujecie w sobie spokój, zaczniecie rozmawiać konstruktywnie, spędźcie czas na rozmowie o swoich toksycznych nawykach.

W zdrowym ciele zdrowy duch. Podobnie jest w relacji dwojga ludzi.

Wybaczcie sobie słowa i czyny, które zostały wypowiedziane pod wpływem silnych emocji.

Pierwszy krok do uzdrowienia relacji

Spełniony związek to taki, w którym twoje wewnętrzne nastawienie jest skoncentrowane na WAS. Wiele osób lubi narzekać, że nie ma szczęścia w miłości. Miłość to uczucie, które powinno nas napędzać do pracy nad związkiem. Podstawową kwestią budowania fundamentu relacji jest nasza autonomia w podejmowaniu decyzji, a dopasowywanie się do wyborów partnera.

Ten swoisty balans w działaniu, jest kluczem do życia bez konfliktów. Rozwinięta empatia, przybliża nas do stworzenia dobrej, bezpiecznej relacji. Obserwujcie uważnie swoje drugie połówki, starajcie się je zrozumieć.

Potrzeba miłości, dopasowania do partnera to jedna z najważniejszych kwestii egzystencjalnych człowieka, nad którą musi pracować. W związku jak w zwierciadle, odbija się nasze poczucie własnej wartości. Jeśli czujemy się i dajemy odczuwać partnerowi, że jest ważny i wartościowy - cały pakiet zależności związkowych ma szansę ze sobą współpracować. W jaki sposób?

 

Traktuj partnera uczciwie i sprawiedliwie. Nie mierz go swoją miarą. Każdy z nas jest inny, ma różne potrzeby i w odmienny sposób reaguje na sytuacje, które podsyła mu los. Pamiętając o tym, mamy większą szansę na zbudowanie szczęśliwej i satysfakcjonującej relacji zarówno z partnerem jak i naszym otoczeniem. Często w trakcie tak zwanych konfliktów "o nic" denerwujemy się nadmiernie, sprawdźmy wówczas faktyczne źródło stresu, własne i partnera.

Każdy z nas jest specjalistą w swojej dziedzinie. Istotnym jest by zrozumieć, ale i szanować nasze podziały obowiązków w relacji. Ważne jest też by nigdy nie lekceważyć i nie deprecjonować tego, co robi w życiu dla nas druga osoba.

Zacznę od prozaicznego przykładu, gdy nasz partner jest odpowiedzialny za odkurzanie w domu. Często nie doceniamy jego wysiłku, dopóki nie przestanie tego robić, bo jest na przykład chory. Związek to skomplikowana figura miłosna, na którą składają się poszczególne drobiazgi. Nie zapominajcie o nich, bądźcie za nie wdzięczni.

 

Kompromis w związku to sztuka. Sztuka ta polega z reguły na odstawieniu niepotrzebnych emocji i urazów na boczny tor, by osiągnąć wspólne rozwiązanie dla problemu. Im szybciej zrozumiemy, że nadrzędnym celem jest utrzymanie i budowanie szczęśliwego związku, tym prędzej zacznie do nas docierać waga kompromisu, który w konsekwencji sprawi, że wypracowanie wspólnej strategii na życie stanie się lekkie, łatwe i przyjemne.

Zdarza się, że spotykamy się z relacjami, w których widać bezwzględną wręcz walkę o władzę. Często partnerzy lubią się chwalić, że ich partner/ka "tańczą, jak oni im zagrają".

Czytając te frazy, skóra cierpnie?!

Taka postawa to droga donikąd. Prędzej czy później zdominowany, uciśniony partner odejdzie lub wyłączy się emocjonalnie ze związku ze swoim "dyktatorem". Związek jest niczym samolot pasażerski, w drodze do odległej, pięknej krainy jednak do tej wyprawy, niezbędnych jest dwóch pilotów, którzy się wzajemnie uzupełniają i wspierają w trakcie całej długości lotu.

Często chcemy być atrakcyjni dla innych, zapominając, jak istotnym jest bycie atrakcyjnym dla naszego partnera. To w końcu z nim spędzamy życie, to on powinien być na czele listy osób, którym chcemy się podobać.

Wiadomo, że do życia regularnie wkrada się rutyna, często najwygodniej siedzi się w domu ubranym w dres.

Pamiętaj jednak, żeby co jakiś czas ją przełamać. Kiedy wychodzicie razem na miasto lub choćby do centrum handlowego, ubierzcie się tak żebyście czuli się dla siebie nawzajem atrakcyjni. Taki zabieg zapunktuje w oczach drugiej osoby, a przy okazji podniesiecie wasze samopoczucie.

Trywialność i schematyczność naszego codziennego życia sprawiają, że często na drugi plan schodzi nasza namiętność. Tu warto przyjrzeć się kwestii samospełnienia się na polu codziennych wyzwań.

Twoja satysfakcja i spełnienie, przekłada się na pewność siebie, za czym idzie, chęć realizacji łóżkowych pragnień.

Energia i optymizm, który przenosimy na życie domowe, sprawia, że druga połówka, będąc z nas dumna i pod wrażeniem, jest bardziej uległa wobec "przyjemności wynikających z namiętności". Dbajmy o siebie, dzieląc się czułością.

Każdy choćby najmniejszy dotyk, wyzwala w nas oksytocynę, która odpowiada za hormon miłości.

Każdy z nas dojrzewa do posiadania dzieci w swoim tempie. Już dawno za nami czasy, gdy zaraz po szkole, nasi rodzice wiązali się deklaracją małżeńską, za czym szła prokreacja. Obecnie do rodzicielstwa podchodzi się bardziej świadomie i z rozwagą. Nie przejmujcie się, jeżeli wasz partner, nie jest w tym danym momencie gotowy na dziecko. Dynamika w tej kwestii jest szybka i zmienna szczególnie w trwałych relacjach.

Podstawą związku jest zasada - bez zaufania nie ma niczego. Często słyszymy o parach, które są o siebie chorobliwie zazdrosne. Co ciekawe niektórym wydaje się to być romantyczne. Tymczasem zazdrość powoduje liczne ograniczenia możliwości rozwoju osobistego, co w konsekwencji może przyczynić się do zaburzenia celów i ich osiągania. W związku jak z budową domu prace rozpoczyna się od budowy solidnych fundamentów, a nie od dachówki.

W większości przypadków, kiedy wchodzimy z kimś w relację, bezpośrednio lub pośrednio wiążemy się z jego rodziną. Miejmy na uwadze, że każda rodzina ma swoje tajemnice, zawiłości i skomplikowaną konstrukcję, w której powiedzenie "co chatka to zagadka" jest prawdziwe. Podchodźmy więc z rozwagą i z szacunkiem do rodzin naszych partnerów. Nie próbujmy zbytnio ingerować w ich sprawy, pozostawiając im dla nich bufor bezpieczeństwa.

Każdy z nas ma różne pochodzenie i nie ważne czy jest to kraj narodzin, status społeczny czy też majątkowy. Te podstawowe kwestie kreują nas za młodu, mając silny wpływ na nasz pogląd i postrzeganie świata przez całe nasze życie. Miejmy więc na uwadze jakie jest pochodzenie waszego partnera, słuchajcie go uważnie, gdy opowiada o swoim dzieciństwie. To w dużym stopniu ułatwi wam nakreślenie mapy osobowości drugiej połówki. Wykreowanie jej obrazu, z poszanowaniem go, sprawi, że umiejętność poruszania się po niej wyprze wiele konfliktowych sytuacji z waszego życia.

To wiążę się poniekąd z naszym pochodzeniem, ale również z zaradnością życiową i sukcesem, na który partner pracował osobiście bez niczyjej pomocy. Traktuj związek jak relację partnerską, gdzie każdy coś do niego wnosi może niekoniecznie pieniądze, ale swój know-how, znajomości, wiedzę lub humor. Każde z was jest integralną częścią relacji i elementarnym trybem jednego mechanizmu, którego działanie zależy od waszego dialogu i współpracy.

Każdy z nas chciałby cieszyć się dobrym zdrowiem do końca życia. Żyjemy w skomplikowanych czasach, przebodźcowanie, często zmagając się z uzależnieniami, czy ulegli wobec chorób cywilizacyjnych. Mając tę świadomość - bądźcie wsparciem dla partnera, oczekujcie od niego tego samego. "W zdrowym ciele, zdrowy duch" - nie uciekniemy od tego wyświechtanego dla wielu frazesu, bo prawda z niego płynąca, jest niezaprzeczalna.

Związek to relacja przede wszystkim PARTNERSKA

Kiedy już uświadomicie sobie, że pierwszym krokiem do sukcesu bycia i życia w satysfakcjonującej relacji jest uszczęśliwianie partnera, na równi ze swoim odczuwaniem szczęścia wówczas znajdziecie się na najlepszej drodze życia w pełnej harmonii.

Każdy związek bez względu na staż i zażyłość wymaga wzmacniania. Higiena życia w związku wpływa na jego jakość, również na jego poprawę jak i osłabienie. Nie ma relacji, w której prędzej czy później nie zawitają rutyna i schematyczność. Często na jaw wychodzą wasze tajemnice lub żale, które na co dzień głęboko w sobie skrywacie.

Wiele par przez zaniedbywanie miłości zmaga się z życiem obok siebie a nie ze sobą. Działa automatycznie, będąc razem dla wygody, pragmatyzmu czy dzieci, sprawiając, że z mijającymi latami zapadają się w sobie, nie żyjąc pełnią życia, o jakiej marzyli za młodu.

Fundamentem każdej zdrowej relacji jest więź emocjonalna, gdy wypracujecie u siebie w mechanizm wsparcia i spełniania swoich potrzeb, będziecie dla siebie partnerami traktującymi się na równi, wasza droga do szczęścia będzie coraz prostsza w realizacji.

Kolejnym ważnym elementem, na który warto i trzeba pracować to udana relacja seksualna. Starajcie się być na partnera atrakcyjni, rozmawiajcie o jego potrzebach na bieżąco. Zaskakujcie go zarówno w łóżku jak i poza nim. Nie myślcie o seksie w formie ilości, ale jakości. Lepiej by do zbliżeń dochodziło rzadziej, ale były one spełnieniem dla obu stron.

Żeby jednak wejść na ten Mount Everest, ważne byście byli ludźmi, którzy kochają i szanują zarówno samych siebie jak i innych.

Zadanie

Opisz w trzech zdaniach wasz związek.

Podsumowanie: W tym przypadku odpowiedź jest niezwykle dla was istotna, wskaże wam na to w jakich relacji jesteście. Czy jest ona na tyle satysfakcjonująca, że planujecie przyszłość razem? A może czas coś u was zmienić lub poprawić?

Pozbądźcie się rywalizacji w związku!

Żyjemy w czasach, w których nikt nie chce być zdominowany. Obecnie uległość i zależność stanowią słabość. Każdy dzisiaj chce mieć wpływ na siebie i swój los. Dlatego tak ważne jest, aby podział ról w związku, nie zależał od stereotypowych damsko - męskich. Każdy z nas jest inny na milion sposobów. Mamy różne predyspozycje i talenty i im bardziej są one zróżnicowane, tym dla waszego związku lepiej!

Ważne by się uzupełniać i dopełniać.

Przykładowo, gdy Anna spełnia się w roli architektki, jej projekty przynoszą jej uznanie i konkretny zasób materialny, a w tym czasie Maciek, opiekuje się ich dziećmi i całym zapleczem domowym wówczas ich cel, jakim jest szczęśliwe życie razem jest spełniony. Potrzeby obu partnerów są zaspokojone, ich role przynoszą im satysfakcję.

Dlaczego mimo to pary popadają w konflikt? Problem pojawia się, gdy za wszelką cenę partnerzy rywalizują ze sobą. Anna po powrocie do domu zabiera się za domowe obowiązki, a Maciej pokątnie szlifuje umiejętności w projektowaniu, do którego nie ma talentu i kompetencji. To najgorsze co mogą zrobić dla siebie i swojej relacji.

Kiedy każdy chce być górą, na siłę poszerza swoje umiejętności podczas gdy nie ma do nich naturalnego talentu, ostatecznie zawsze będzie się czuł mniej wartościowy, bo prawdopodobnie nigdy nie uda mu się osiągnąć sukcesu na miarę lub przewyższającego zasługi swojego partnera.

Żeby nie popełniać błędów Anny i Macieja, warto zapamiętać kilka prostych zasad:

- Każdy z nas jest inaczej zbudowany, charakteryzuje się różnymi zdolnościami i talentami

- Nie ma większego sukcesu we współżyciu i współbyciu dla pary, gdy uzupełnia się w rolach niczym yin i yang. Wspierajcie partnera, motywujcie go do rozwijania umiejętności. Ostatecznie każde z was pracuje na sukces związku i wspólnej, szczęśliwej przyszłości.

- Wyobraźcie sobie, że życie jest jak mecz piłki nożnej. Każdy z zawodników ma przydzielone role, w których czuje się i spełnia najlepiej na sukces ogółu - zespołu. Szanujcie specjalizacje współpartnera, nie wkraczajcie w jego kompetencje, on zna się na nich najlepiej. Poddajcie się naturalnemu procesowi gry, jakim w tym przypadku są kolejne rozdziały waszego życia. Jednocześnie rozwijajcie się na własnych polach i tylko w takim tempie, który wam odpowiada najbardziej. Praca w zespole przynosi podwójne korzyści, w tempie dwukrotnie zwiększonym!

- Ufajcie partnerowi, że podejmując się jakiegoś zadania, wykonuje je na 100% swoich możliwości

- Warto żebyście wzajemnie się obserwowali może czas zmienić pewne role wcześniej rozdane sobie w życiu? Zmiany są ważne i rozwijające

- Przestańcie mieć do siebie pretensje!

 

Przykład: Anna wciąż narzeka, że musi pierwsza wychodzić z inicjatywą do uprawiania seksu. Nie popełniajcie jej błędu, najwidoczniej Maciej nie jest dominujący w sprawach łóżkowych. Wykorzystajcie ten fakt dla wspólnej korzyści. Bawcie się seksem, fantazjujcie, eksperymentujcie na własnych zasadach. Nie oczekujcie, że partner we wszystkim będzie przed wami lub na waszym poziomie. Przecież nie chcecie być sami ze sobą?!

Pary, które pracują nad swoją relacją, wypracowują częściej kompromisy i balans psychofizyczny, dominują nad innymi ludźmi w wielu aspektach. Nie chodzi tutaj o sukces finansowy, społeczny, czy ogólnie pojętą wiedzę i mądrość. W ich codziennym funkcjonowaniu energia współżycia i "współbycia" - czyli życia i bycia ze sobą na dobre i na złe sprawia, że problemy dnia ich nie przytłaczają.

Co więcej dodatkowy poślizg życiowy czy losowy uruchamia efekt domina. Nagle pojawiają się problemy, o których wcześniej oboje nie mieliście pojęcia. Wyparte czy zamiecione nagle przepoczwarzają się w monstrum, które kładzie się cieniem miłość. Najważniejsze to na bieżąco konfrontować ze sobą przeżycia, emocje i w miarę rozsądku przemyślenia i refleksje.

Życie w aurze zaprzeczenia, niezgody, ciągłej rywalizacji i walki o dominację, generuje energię destrukcyjną, w której nie ma miejsca na poczucie bezpieczeństwa. Otwarta postawa obu stron przekłada się na niezliczone korzyści bycia razem, chęć spędzania czasu jeszcze w szerszym wymiarze we dwoje. Wspólnego doświadczania, rozwoju i poszerzania pól na rozrywkę. Bliskość, która wówczas się wytwarza, to waluta, która w przypadku relacji miłosnej ma największą wartość.

Zadanie

Sposób w jaki obchodzimy się z naszymi podstawowymi potrzebami, w istotnej mierze określa wiele kwestii. Warto sobie na nie szczerze odpowiedzieć, używając do tego wyobraźni lub po prostu kartki i długopisu.

Mając odpowiedzi na te fundamentalne kwestie, łatwiej będzie nam kierować własnym życiem w drodze do szczęścia:

- Za co pokochaliście swojego partnera?

- Co chcielibyście, żeby partner w sobie zmienił?

- Jaki macie plan na swoje życie, licząc na rok do przodu od tej chwili?

- Czego się boicie?

- Co was podnieca, a co was odrzuca?

- Czy realizujecie wszystkie swoje fantazje? Zarówno te rozrywkowe, kulinarne jak i seksualne?

 

Podsumowanie: Czy wyniki waszych odpowiedzi was zadowalają? A może właśnie się okazało, że kilka kwestii w waszym życiu zostało zaniedbanych? Przeczytajcie odpowiedzi jeszcze raz i bierzcie się do pracy.

Życie jest tylko tu i teraz, przeżywajcie je w pełni szczęścia i satysfakcji!

Być i żyć. Razem

Być i kochać przy jednoczesnym dogłębnym poznaniu drugiej połówki jest jednym z największych sukcesów życiowych, na który często pracujemy latami.

Podstawą dla zdrowego i szczęśliwe związku jest akceptacja i pokochanie siebie samego. Balans miłości i samoakceptacji, prowadzi do zbliżenia z drugim człowiekiem na stopie, której wcześniej mogliście nie odczuwać. Miłości do siebie warto się uczyć, jest to dla niektórych nauka trudna i skomplikowana, ale gdy coś w nas drgnie i zaczniemy siebie naprawdę lubić i traktować poważnie wówczas to uczucie nigdy już nie wygaśnie.

Dzięki tym wszystkim komponentom jesteśmy w stanie dać drugiemu człowiekowi pełnię troski, czułości i wreszcie miłości.

Każdy związek wymaga bliskości

Bliskość to jedna z najdelikatniejszych i najintymniejszych więzi jakie możemy nawiązać z drugim człowiekiem. Gdy tak się stanie obnażamy się często kompletnie przed drugim człowiekiem, zawierzając, że będzie nas kochał i szanował. Mamy nadzieję, że żadna wiedza o nas samych tego uczucia nie zrujnuje.

Bliskość równa się miłości absolutnej. Bez udawania, maskowania się i grania pozorami, stajemy się sobie naprawdę bliscy. Po przekroczeniu tej granicy stajemy się połączeni. Następuje spotkanie dwojga ludzi, którzy mają swoją przeszłość, popełniali i popełniają błędy, a ich ciała są dalekie od ideału. Pomimo tego wszystkiego kochają siebie jeszcze bardziej właśnie dlatego że stali się dla siebie ludzcy.

Bawcie się razem!

Nie wszystko to praca, trudne rozmowy i wysiłek. Umawianie się na randki jest ważne, wiele par zapomina o tym jaka to dobra zabawa! Wspólne wyjścia w trakcie których koncentrujemy się wyłącznie na sobie, przynoszą więcej korzyści niż możemy sobie wyobrazić. Codzienna rutyna i przyziemne obowiązki odbierają spontaniczność i wolność wyboru, która jest tak ważna w procesie naszej relacji. Odkładanie spędzania wspólnie czasu, w trakcie krótkich wycieczek, wypadów za miasto czy wakacji, nieuchronnie oddala nas od siebie. Czasami spotykam się w gabinecie z parami, które już dawno zapomniały, dlaczego i po co są jeszcze razem.

Nie ma wymówek, chodźcie na randki!

Warto ustalić wspólny dzień na czas tylko ze sobą. Na przykład niech to będą czwartki, które będziecie spędzać na wyjściach do kina, restauracji, klubu, gdzie będziecie się rozśmieszać i flirtować. A przede wszystkim rozmawiać.

A jeśli nie możecie iść do restauracji, umówcie się w domu, w salonie, ubierzcie się ładnie i włączcie muzykę, zapalcie świece, możecie zamówić jedzenie lub sami przygotujcie romantyczną kolację. Zapraszajcie się wzajemnie na te piękne wieczory.

Pamiętajcie o jednym warunku, żeby podczas randki nie rozmawiać o obowiązkach domowych, dzieciach, tylko skoncentrujcie się wyłącznie na sobie nawzajem. Powiedzcie sobie wtedy, jak dobrze wyglądacie, jak bardzo się cenicie, wspomnijcie o wszystkim, co razem osiągnęliście i jakie macie marzenia.

Wróćcie do energii z pierwszych spotkań, kiedy byliście tylko we dwoje, a świat wokół was zdawał się nie istnieć.

Zakończenie

Z notatnika autorki

Zakończenie - Marzec 2023

No i nadszedł czas, aby podsumować tę książkę...

Myślę, że najlepszą dla tego formą, będzie moje osobiste wyjaśnienie czym jest miłość. Długo się zastanawiałam i nie doszłam do jednego, jasnego i łatwego rozwiązania, jak opisać uczucie podstawowe, niejednoznaczne, a jednocześnie tak skomplikowane.

To tak, jakby próbować uchwycić słowami balon, który porusza się z wiatrem, czy dziecko, które biega za psem po parku. To mniej więcej jak próba zatrzymania spadających płatków śniegu podczas zimowej burzy czy przytrzymanie płonącej iskry z ogniska.

Miłość czyimi oczami? Moimi jako terapeuty, czy jako kobiety, człowieka? Jako osoby słuchającej często mocnych, poruszających historii lub jej fragmentów z życia osoby, której pomagam osiągnąć uczuciowy balans? A może oczami matki, żony, córki czy przyjaciółki...

Miłość dostrzegam w chwili, gdy mam przed sobą dwoje ludzi próbujących uporać się ze swoimi problemami, otwierających swoje największe rany i tajemnice przed partnerem i zupełnie dla nich obcą osobą - mną, której postanowili zaufać i powierzyć jej na nowo budować drogę do szczęścia. Wówczas dzięki naszym rozmowom, poruszanym ważnym kwestiom, rozczytuję spomiędzy wierszy, że tam dalej czai się nić miłości, która ich połączyła na pierwszych randkach. Staram się ich za tę nić prowadzić, by obudzili w sobie wspomnienie zakochania, pożądania, które kiedyś doprowadziło ich do zbudowania relacji. Sukcesem naszej trójki jest moment, gdy w trakcie kolejnych sesji, zupełnie nieświadomie, ujawniają wzajemną miłość wobec siebie. Widzę to i czuję podczas gdy oni są jeszcze nieczuli, ślepi na to co dalej ich łączy i jest pomiędzy nimi.

W takich momentach siedząc razem w gabinecie, widzę w ich oczach, drobnych gestach, jak chcą żebym oświetliła im drogę powrotną do siebie. Pragną, abym przywróciła ich do momentu, w którym zaczynali swój miłosny taniec, gdy nie mogli bez siebie żyć, gdy każda godzina, ba, minuta bez siebie, była czasem straconym.

I widzę miłość, kiedy przestrzeń, która ich dzieli na sofie, zmniejsza się wraz z postępami poczynionymi w trakcie terapii. W trakcie pierwszych spotkań przestrzeń pomiędzy nimi zmieściłyby nawet dwa wściekłe lwy. Jednak trzymają je a uwięzi, spotykając się ze mną i z sobą regularnie, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, aż nagle gniew, uraza nie zostają zaproszone. Lwy zostają gdzieś wypuszczone, zapomniana zostaje ich niedawna obecność. Nagle widzę jak on gotowy jest by podać jej chusteczkę, ona dba o to by miał szklankę pełną wody. Właśnie tam jest miłość. O tak, to jest miłość i cieszę się, że wróciła namacalnie i widzialnie!

Już są bardziej mili dla siebie, okazują sobie szacunek i czułość. Ona spogląda na niego z podziwem, nie poprawia go cały czas, nawet kiwa twierdząco głową, na to co on mówi. W trakcie emocjonujących momentów on wstaje i podaje jej chusteczkę, patrzy na nią ze współczuciem, chcąc objąć i uchronić od cierpienia.

Wszystko to jest miłością.

Miłość jest obecna wtedy, gdy dochodzą do porozumienia, przede mną jako świadkową lub przynoszą je już sformułowane do swojego domu. Nagle czymś normalnym staje się dla nich wyjście z własną inicjatywą:

- Ja przestanę robić to

- Ja będę robić to częściej

Widzę miłość, gdy mimo dzielących ich różnic, trudności w komunikowaniu się, różnych sposobów dorastania, wielce odległych kultur i krajów pochodzenia, wykonują trud i pracują nad sobą indywidulanie by wspólnie podejmować decyzje. Bez względu na swój wiek i przekonania, wciąż szukają sposobów dopasowania się, wzajemnego uzupełniania i reorganizacji. Miłość jest tym, co ich napędza, stanowi silnik i motywację, która nimi kieruje.

To jest początek i koniec.

Oni tego nie wiedzą, nie zdają sobie z tego sprawy, ale wiele razy muszę się ogromnie starać, żeby nie ronić łez razem z nimi. Obserwując ich podekscytowanie, żal i szczere przeprosiny, składanie obietnic i powrót na właściwą drogę życia. Dostrzegam pęknięcia w nabudowanej często latami skorupie, która przy naszym rozstaniu nigdy cudownie nie zniknie. I nikt tym bardziej ja nie dam na to gwarancji, że kiedykolwiek tak się stanie.

Terapia ma uświadomić, że systematyczne działania odwrócą każdy destrukcyjny proces, który zachodzi u pary.

I zgadzają się, żeby nie zapomnieć, bo się nie zapomina (cudownie byłoby móc odciąć ten kawałek taśmy jak przy montażu filmu), ale owszem, wychodzą ze spirali niechęci i złości, w którą wpadli. Dziury takie jak rutyna, niewybaczalne błędy ciągnące się do teraźniejszości, zazdrość, różnice zdań i przekonań, egoizm, pycha. Nie myślą już w koło o tym, co ich rozdzieliło. Podjęli już decyzję, by ponownie wybrać siebie nawzajem. Ale tym razem bardziej świadomi i znający swoje ograniczenia, rozpoznający i uznający swoje zalety i wady, swoje możliwości i narzędzia, jakimi dysponują na życie. Pamiętając, że jeśli chcą pozostać razem i mieć satysfakcjonujący związek, muszą pracować nad relacją zarówno zespołowo, jak i indywidualnie.

Czasami mimo miłości, okazuje się, że to za mało by ze sobą zostać. Podejmują wspólną decyzję o rozstaniu się i pozostają w dobrych relacjach. Po zajrzeniu w głąb związku i siebie samego, mówią sobie czas by iść naprzód, ale osobno.

To też jest miłość! Miłość do samego siebie. Miłość własna, gdy człowiek zbiera pozostałe kawałki i znajduje odwagę, by się odbudować na nowo. To trudne często wydaje się być niemożliwe, ale nowy początek zawsze daje szerokie możliwości, nagle możemy wybierać, doskonalić się i zmieniać - często na lepsze. W tym jest ogrom miłości własnej, czystej tylko do siebie.

A ta energia zaraża, dając nadzieję innym.

Tak więc, szukając osobistej definicji miłości, dochodzę do wniosku, że bez względu na to, jak głęboko szukam, nie potrafię jej znaleźć. Myśląc o miłości, uważam, że tak naprawdę nie chcę jej w pełni zdefiniować. To by mogło oznaczać, że moje poszukiwania się skończyły, że doszłam do wniosku, iż wszystko zostało dokonane. Stanowczo odmawiam położenia temu kresu i próby umieszczenia miłości wyłącznie jako definicji. Wolę pozwolić jej manifestować siebie we wszystkich jej fazach, lecieć swobodnie tam, dokąd pragnie, nawet jeśli często zachowuje się jak kapryśne i źle wychowane dziecko. Nie czuję się kompetentna do kształtowania fal morskich własnymi rękami. Wolę dalej przeżywać to wszystko, eksperymentować, być częścią wielu innych historii, w których początkiem, silnikiem i kluczem do kontynuacji związku jest właśnie miłość. Wiedząc z całą pewnością, że miłowanie siebie nie zawsze jest łatwym zadaniem, dlatego decyzja o niej, wejściu w nią powinna być zawsze świadoma. Biorąc pod uwagę cenę, którą trzeba zapłacić, aby otrzymać liczne błogosławieństwa, które nam daje.

A kto nie jest w stanie za nią zapłacić, niech podejmie decyzję życia bez miłości.

A ktokolwiek zdecyduje się za nią zapłacić, niech zaryzykuje i kocha.

A Ty na co się decydujesz?

Pomyśl o tym.

 

Trzymam za Was kciuki,

Melissa Hernández-Jaczewska

Wstęp

 

Ta książka została napisana z intencją, o zmotywowaniu Was, drodzy Czytelnicy, do wyrwania się z bierności dnia codziennego. Zobaczcie, kim naprawdę jesteście, co jest celem waszego życia - zarówno osobistego, jak i zawodowego. Weźcie je w garść i wyciskajcie na każdy możliwy sposób, w końcu trwa ono tylko tu i teraz!

Przy okazji stwórzcie związek, który da wam pełnie miłości, szczęścia i satysfakcji.

Bo razem możemy więcej!

W tej książce znajdziecie fragmenty mojego osobistego pamiętnika. Zdecydowałam się je uwzględnić, aby zilustrować różne niuanse pewnych stanów emocjonalnych, których sama doświadczyłam. To bardzo głębokie rozdziały w moim życiu, którymi chciałbym się z Wami, drodzy Czytelnicy, podzielić. Ciekawe, z którymi będziecie się identyfikować!

Chciałabym, aby ta książka, pomimo że bezpośrednie treści adresowane, są w kierunku osób heteroseksualnych, była przeznaczona dla wszystkich kochających - całej, pięknej tęczy LGBTQ+.

Miłość to miłość

Relacje, mechanizmy i stereotypy, z których się wywodzimy, przez które mimowolnie zostaliśmy ulepieni, niech przejdą do lamusa. Mam nadzieję, że ta publikacja stanie się motorem do dialogu was samych ze sobą. Sprawi, że staniecie się autonomiczni, świadomi, co przełoży się na zwiększenie waszego poczucie własnej wartości.

Niech podróż przez kolejne strony tej książki, otworzy was na powrót do poznania partnera na nowo, gdzie ponownie z większą uwagą zanurzycie się w jego potrzebach i marzeniach. Kreujcie swój los na własnych warunkach, z poszanowaniem siebie, otoczenia i własnych wartości.

Postarajcie się potraktować tę lekturę, jak podróż w głąb wzburzonego oceanu. Pozwólcie sobie na zatracenie się w jego wielkim błękicie, ale pamiętajcie by od czasu do czasu, wynurzyć się, położyć plecami na jego tafli i spojrzeć w niebo. Oddychajcie.

Treści, które tutaj znajdziecie, porównajcie do zdobytych doświadczeń na przestrzeni lat. Kreujcie cele, zmieniajcie dotychczasowe standardy. Płyńcie z prądem, ale nie traktujcie tego jak zadania, które musicie skończyć jak najszybciej, odhaczyć i wrzucić w niepamięć.

Pozwólcie sobie na powolny spacer intelektualno-emocjonalny, jak w przypadku nowego, ulubionego serialu, który co chwilę was zaskakuje, przywiązując do siebie na stałe.

To dla mnie ogromny zaszczyt, że sięgacie po tę książkę. Od tej chwili nie będziemy uciekać ulewie, zaczniemy w niej wspólny taniec.

Nie czekaj aż burza minie, naucz się tańczyć w deszczu

O Autorce

Pochodzę z odległego, bogatego w historię i kulturę Meksyku. Tam ukończyłam z wyróżnieniem studia na Wydziale Psychologii w Universidad de Las Americas w Puebla. W Polsce mieszkam od 2001 roku, gdzie nostryfikowałam dyplom na Uniwersytecie Warszawskim.

Specjalizuję się w terapiach krótko i długoterminowych, w których poruszam problemy chorób cywilizacyjnych, które generują lęki, stres, oraz niską samoocenę, często definiujące są jako depresja.

Największe sukcesy i satysfakcję zawodową czerpię z pracy z parami, często pochodzącymi z różnych krajów i środowisk. Ponad 15 - letnia praktyka, w rozwiązywaniu problemów życia codziennego w relacjach partnerskich, zaowocowała napisaniem tej książki. Wypracowane na przestrzeni lat rozwiązania, mają teraz szansę dotarcia do ogółu społeczeństwa, często również tego, który ma utrudniony dostęp do psychologa lub nie posiada zasobów na pełnowymiarową terapię w gabinecie.

Naszymi pierwszymi nauczycielami są rodzice, obserwujemy ich doświadczenia w relacji mąż - żona, jak powinien wyglądać, a jak nie - związek dwojga ludzi. To wiedza, którą warto zebrać i wykorzystać we własnym życiu uczuciowym.

Miałam szczęście dorastać w domu pełnym miłości, w którym moi rodzice są związani ze sobą nierozerwalnie od pięćdziesięciu lat. Ich relacja choć stabilna przechodziła przez niejeden kryzys. Jednak zarówna mama jak i tata nauczyli mnie, żeby z każdego upadku wstać i stać się dzięki niemu silniejszą i mądrzejszą na przyszłość.

Prywatnie jestem ciepłą, otwartą osobą, która kocha ludzi i taniec.

W temacie relacji nikt z nas nie powinien mianować się tytułem eksperta. Każda teoria wymaga odzwierciedlenia w praktyce. W moim przypadku małżeństwo z Polakiem, które wymagało i będzie od nas wymagać pracy ze względu na różnice charakterów, tożsamość kulturową i fakt, że pochodzimy z różnych światów, daje mi bogate doświadczenie, które wykorzystuję w pracy z pacjentami.

Ostatecznie to dzięki własnej wiedzy i intuicji budujemy z mężem wspólną drogę do szczęścia.

 

Czego życzę i wam drodzy czytelnicy!

Melissa Hernández-Jaczewska

CZĘŚĆ I "JA"

Kilka słów o miłości

Można śmiało stwierdzić, że nasze życie jest niekompletne bez miłości. Miłość sprawia, że czujemy się szczęśliwi, akceptujemy się w pełni, rozumiemy zachowanie i potrzeby innych. Miłość to energia jasna i czysta. Jednak bez pracy nad miłością do siebie samego, powrotu do własnego "JA", zadbania i zaakceptowania swoich wad, żadna nawet najlepiej rokująca relacja, nie ma szans na rozwinięcie, a co dopiero pełni szczęścia.

Ważne jest by mieć w świadomości fakt, że najważniejszą osobą w waszym życiu nie jest partner, dziecko, matka tylko wy sami. Tymczasem normą jest w naszym codziennym funkcjonowaniu, że jesteśmy swoimi największymi cenzorami i krytykami.

Czy to nie brzmi przerażająco?

Kiedy ostatnio zrobiliście coś dla siebie, co było przyjemnością wynikającą z impulsu?

Kiedy ostatnio sprawiliście, że zadbaliście o siebie do tego stopnia, że wyciszyliście natrętne myśli i skupiliście się wyłącznie na tym co jest tu i teraz?

Doceniajmy siebie nie tylko od święta, pozwalajmy na popełnianie błędów. Nie krytykujmy na każdym kroku! Błędy, wpadki się przytrafiają - co więcej - one muszą się nam przytrafiać. Codziennie zmagamy się z ogromną ilością zadań i obowiązków, którym często towarzyszy stres i lęk o jutro. Kilka razy w ciągu dnia jesteśmy narażeni na złe wiadomości, wybuchy złości ze strony bliskich i obcych często niczym nieuzasadnione.

Pracujcie nad tym by nie zagłębiać się w nie, nie zamartwiajcie się nimi.

Zacznijcie doceniać drobiazgi - piękną pogodę, uśmiech nieznajomej osoby w windzie, dobrą kolację przygotowaną przez przyjaciela lub partnera. Dzięki docenianiu poszczególnych elementów życia, budujemy szczęście w całym jego aspekcie.

Bo życie składa się z chwil i ostatecznie to właśnie je i emocje z nimi związane zapamiętujemy i wspominamy latami. Teraz spróbujcie tę zasadę przełożyć na myślenie o samych sobie. Patrzcie na siebie częściej przez pryzmat zalet.

Miłość to jedno z najbardziej pożądanych uczuć na mapie emocji.

Co ciekawe, według terminologii medycznej, nie istnieje jej jedna, właściwa definicja. Zazwyczaj miłość czujemy do drugiej osoby, z którą łączy nas silna więź, a dopełnia ją pożądanie do niej. Najczęściej budzi się w człowieku niespodziewana i nagła.

Prawdziwa miłość pomiędzy dwojgiem ludzi jest równa wzajemnej akceptacji, wsparciu, zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa oraz zrozumieniu. Jej fundamentem jest wspólne pokonywanie przeszkód w trakcie drogi, która jak to w życiu - wymaga wielu poświęceń, kompromisów, trudnych rozmów oraz wybaczania.

Miłość to uczucie pozytywne, które motywuje do zmian na lepsze. Daje energię działania, w której rozwijamy się, podejmujemy się nowych wyzwań, przezwyciężamy dołki, problemy, a nawet uzależnienia. Jej moc dodaje skrzydeł, dzięki czemu patrzymy pozytywnie w przyszłość.

Amerykański psychiatra i jeden z najpopularniejszych na świecie badaczy miłości Robert Stenberg, w swojej wieloletniej pracy naukowej, wyznaczył trzy komponenty, na które składa się m i ł o ś ć. Oto one.

Intymność

Pojawia się pomiędzy osobami, które stają się sobie bliskie i lubią spędzać wspólnie czas. Ponad to dzielą się i wymieniają informacjami, które pozwalają im na zaspokojenie potrzeb partnera. Zrozumienie i tolerancja na wady obu stron, pozwala na zbudowanie solidnego fundamentu w relacji. Wielu teoretyków z zakresu psychologii i psychiatrii uznaje intymność, jako najważniejszy ze składników związku.

Namiętność

To uczucie podekscytowania i silnego pobudzenia seksualnego, które wywołuje w nas druga osoba. Wiąże się z absolutnym uwielbieniem obiektu pożądania oraz jego idealizacją. Co ciekawe, namiętność przejawia się także w sferze psychicznej, gdy pożądamy obecności partnera. Tęsknimy do niego, chcemy z nim i przy nim być.

Zaangażowanie

Składowa najbardziej racjonalnej części miłości. To ono sprawia, że gdy pojawiają się zgrzyty i pierwsze pęknięcia, nie rezygnujemy od razu ze związku tylko walczymy o niego. W zależności od stopnia bliskości i zażyłości, mając świadomość braków czy chaosu komunikacyjnego, decydujemy się na pracę nad związkiem. Ponad to redefiniujemy swoje granice. Umiejętność ich wyznaczania i pilnowania to praca, którą musimy siłą rzeczy polubić. Jesteśmy z nią związani podobnie jak z partnerem - na całe życie.

Z różnymi naciskami i pojedynczym wpływem komponentów na partnera intymność, namiętność i zaangażowanie - towarzyszą nam od początku przez cały okres rozwoju relacji i jej trwania. Związek możemy nazwać kompletnym dopiero, w momencie, gdy najsilniejsza faza - pożądania - jest w fazie wygasania. Wówczas pomiędzy partnerami umacnia się intymność i zaangażowanie. Taka miłość jest preferowana i większość dąży do niej całe życie.

Większość świadomych partnerów, podejmuje się ciężkiej pracy, by uzyskać sukces utrzymania relacji długofalowej z zachowaniem obopólnego pożądania. Poznanie i zaspokajanie potrzeb drugiej połowy, chroni relację przed eksperymentowaniem poza nią. Dla większości par na ziemi, w dalszym ciągu najważniejsza jest wierność, która w ostatnich czasach, przeżywa renesans znaczenia.

Na trwałość związku, wpływa silna więź intelektualna i wcielanie w życie tych samych lub uzupełniających się pasji. Ten fakt wzmocniła w nas dodatkowo niedawna pandemia koronawirusa. Wspólne zainteresowania i zdrowa rywalizacja sprawiają, że partner jest w dalszym ciągu dla nas wyzwaniem, co ostatecznie wpływa na jego atrakcyjność.

Większość z nas ma świadomość, że prawdziwa miłość nie jest łatwa do zdobycia, ale i... odczuwania. Występuje ona w różnych rodzajach i na wielu płaszczyznach. Podobnie jak większość ludzi, możecie powiedzieć, że jesteście kochani, bo wasza rodzina lub rodzice czy dziadkowie, okazują wam troskę. Miłość to krótkie, ale jedno z najpotężniejszych słów, w emocjonalnym słowniku. Chroni, ale też wystawia na cierpienie, zbliża i uwalnia ludzi, którzy rozpoczynają samotną drogę. W niektórych marginalnych przypadkach, zrzucając w otchłań bólu i cierpienia. Miłość to jedyne z uczuć wyższych, którego siła jest w stanie manipulować jednostką, bez względu na jej doświadczenia i siłę charakteru. Na miłość nie ma silnych, gdy zacznie swoją pracę w naszym organizmie, możesz się jej poddać lub stoczyć z nią bezsensowną walkę. Niezależnie od tego, w jakim jesteś wieku, każdy moment jest dobry na odbudowanie czy zbudowanie na nowo relacji opartej na zrozumieniu, wzajemnej trosce i poczuciu bezpieczeństwa.

Dla miłości warto, zawsze.

Związek idealny. Czy istnieje?

To pytanie, które nurtuje każdego z nas. Obserwując znane nam pary jednak rzadko jesteśmy w stanie stwierdzić - tak, oni są idealni dla siebie. Bo nie o bycie perfekcyjnym chodzi, żeby żyć ze sobą w pełni szczęśliwi. Myśląc o człowieku wykluczamy jego idealistyczny obraz.

Raz na zawsze zapomnijmy, że coś w życiu może być idealne.

Skoncentrujmy się na sobie, co sprawia, że myśląc o relacji, mamy przekonanie, że jest idealna? Brak problemów, kłótni, stabilna sytuacja finansowana? A może prezenty od ukochanego czy zaproszenia na dalekie wycieczki? Błąd.

Związek to skomplikowana materia, którą budują dwie niezależne jednostki, wkładając w niego ogromną energię - pracy, poświęceń, negocjacji i emocji. Wkraczając w każdą relację powinniśmy od początku myśleć o jej budowaniu. W to wchodzi element wysiłku i przekraczania granic komfortu. Dlatego tak istotne jest by wchodzić w relacje świadomie, z energią działania i chęcią zmian na lepsze.

Zdarzają się przypadki, w których liczne niepowodzenia w szukaniu partnera, sprawiają, że nasze oczekiwania wobec niego rosną. Zmienia się również nasza postawa wobec świata i ludzi. Przez szukanie ideału, stajemy się trudni i wymagający w mało atrakcyjnym tego słowa znaczeniu:

"i tak nie spotkam kogoś idealnego dla siebie"

"ta relacja znowu skończy się fiaskiem"

"ja się nie nadaję do bycia w związku"

 

Często mając świadomość, że wasze poszukiwania nie przynoszą rezultatów, szukacie alternatywy, popełniając błąd w wiązaniu się z nieodpowiednią osobą.

Zastanówcie się, jaki partner da wam miłość, poczucie bezpieczeństwa i będziecie przy nim czuć się szczęśliwi?

Człowiek ewoluuje całe życie, musicie być czujni wobec zmian, które w was i obok was następują. Podchodźcie do relacji logicznie i pragmatycznie, porywy serca i miednicy zostawcie sobie na romanse. Wiążcie się z głową.

Częste rozmowy, trzeźwe spojrzenie na partnera - zapomnijcie o różowych okularach! - porównanie waszych wartości, celów i ambicji, pokaże wam czy jesteście dla siebie stworzeni. Dopasowanie jest niezwykle istotne dla szczęścia i powodzenia relacji.

Ważne żebyście związali się z człowiekiem, a nie z obrazem waszych wyidealizowanych oczekiwań. To da wam poczucie, że jesteście w dobrym miejscu dla waszej przyszłości.

Brak miłości do siebie

Sama lektura tej frazy, przyprawia o smutek. A jednak, coraz więcej z nas, ma problem z samoakceptacją, lubieniem siebie, a co dopiero z kochaniem siebie. Ten fakt najczęściej wynika z wszelkiego rodzaju problemów i traum oraz rutyny, które nagromadzone w dzieciństwie i wieku dorastania, przenikają do obecnego życia. Jeśli jako dziecko doznawaliście krzywdy, braku akceptacji, musieliście walczyć o to by zwrócono na was uwagę - naturalnym stanem rzeczy jest problem z interpretacją miłości i jej mechanizmów. Taki stan rzeczy przekłada się na harmonię i balans w relacjach, nie tylko romantycznych.

Niska samoocena sprawia, że wciąż powątpiewamy w dobre intencje partnera, jakość i intensywność ich uczuć. Podobne myślenie jest pułapką, którą sami sobie zbudowaliśmy na przestrzeni lat. Zraniona psychika, nad którą nie pracowaliśmy i nie pracujemy aktualnie może sprawić, że zamkniemy się na świat i innych, wpadając w spiralę negatywnych myśli i działań.

W dzisiejszych czasach, gdy świat pędzi coraz szybciej, a my jesteśmy zasypywani ogromną ilością obowiązków, nakazów, zakazów czy informacji dla odprężenia uciekamy w wypełniacze czasu. Uleganie im prowadzi do automatycznych, bezrefleksyjnych działań. Pozostaje nam niewiele czasu na myślenie o sobie, reagowanie na potrzeby, myśli i pragnienia.

Często zapominamy by wyhamować z codziennego pędu i zadać sobie ważne pytania:

"Zaraz, zaraz, czy to jest to, czego JA tak naprawdę chcę?"

"Co lubię robić sam/a dla siebie?"

"Czy właściwie dbam o siebie?".

Zwróćcie uwagę, jak odpowiadacie na te pytania, one wam podpowiedzą, czy spełniacie swoja główną potrzebę - miłości do siebie.

Tego typu pytania powinny was naprowadzić, w jakim stopniu na co dzień, zwracacie na siebie uwagę. Czy zaczęliście traktować siebie jako osobę najważniejszą dla siebie na całym świecie? Czy tak jest w waszym przypadku? Zatrzymajcie się na chwilę, jaki macie obraz samych siebie?

Jak często źle o sobie myślimy i mówimy? W wielu przypadkach mamy o sobie przekonanie, że jesteśmy słabi, żałośni, niewystarczająco mądrzy, wyluzowani czy mało fajni.

Wydaje nam się, że nie da się nas kochać.

Nie zasługujemy na lepsze jutro.

Nie jesteśmy atrakcyjni czy wystarczająco... szczupli.

 

Tak negatywny obraz nas samych, który przekazujemy otoczeniu, nie sprawi, że świat będzie nas bardziej kochał od nas samych...

Jeśli chociaż w połowie macie taki negatywny obraz samych siebie, jaki wam przedstawiłam, najwyższy czas na zmiany!

Nie traktujcie siebie gorzej, jak innych. Szukajcie w sobie zalet, myślcie lub nauczcie się myśleć o sobie wyłącznie przez ich pryzmat. Gdy myślicie o sobie w złym kontekście, przenosicie ten rodzaj odczuwania na otaczających was ludzi, którzy przez to mogą was traktować na sposób, na który nie zasługujecie.

Przykład: Monika wciąż ma kompleks i pyta wszystkich, czy ma duży nos. Pomimo przeczących odpowiedzi na jej pytanie, które na logikę powinny zniwelować jej kompleks, tak się nie dzieje. Gdy miała 14 lat, jej mama wprost, w żartobliwym według niej tonie, powiedziała: "Najpierw wchodzi twój nos, dopiero później ty". Od tamtej chwili Monika słyszy prześmiewczy komentarz swojej matki, który często do niej wraca, przez co nie może się wyzbyć ciążącego na niej kompleksu.

Podsumowanie: Jak widać tego typu komentarze - "masz nogi jak patyki", "wyglądasz jak słoń" czy "z metra cięty" mogą zranić i przypominać o sobie całe życie. Zadaniem dla nas jest wytrącenie się z podobnego, błędnego myślenia i uświadomienie, że czas zacząć wierzyć innym.

Zadanie

Zastanówcie się, jak reagujecie na popełniony błąd czy wpadkę bliskiej osoby. Zdarza się wam czy to norma, że dla partnera, przyjaciela czy rodziny jesteście bardziej wyrozumiali niż dla siebie?

Jeśli tak, zacznijcie siebie traktować jak swojego najlepszego przyjaciela. Pocieszajcie się i co najważniejsze, wybaczajcie sobie.

Podsumowanie: W przypadku, gdy coś wam się nie uda, poślizgnie wam się "noga" - rozmawiajcie ze sobą, w sposób, w jaki komunikujecie się z przyjacielem. Wkrótce zobaczycie jak własne, zdrowe podejście do siebie samego, przełoży się na wasze szczęście!

Z notatnika autorki

Śnieg nadal padał - Kwiecień 2010

Śnieg nadal padał, mroźne powietrze o temperaturze -15 stopni poruszało drzewami i je mroziło, dni pozostawały ciemne i smutne.

Zimno sparaliżowało moje uczucia, emocje, radość. Sparaliżowało moje serce.

I znów padał śnieg, a teraz nadciągał lodowaty deszcz. Zakrywałam się kolejnymi warstwami ubrań, aby nie dopuścić do zdrętwienia mięśni, a tym bardziej serca.

Trwało to dniami, tygodniami, miesiącami. Wiele, wiele godzin w ciemności.

Wiele, wiele godzin w samotności.

Zima wydawała się nie mieć końca, wydawało się, że słońce nigdy nie wzejdzie. Czekanie mnie zmęczyło, mam dość nadziei!

Udawania uśmiechu, którego nie czułam, zapalania światła rano, wychodzenia na ulicę, po co? Aby spotkać to przeklęte zimno? Szukania ludzi, przyjaciół, dzwonienia do nich, zapraszania do domu. I proszenia ich, abyśmy nawzajem dotrzymywali sobie towarzystwa.

Wszystko straciło sens. Przestałam dbać o wygląd, kąpać się, chrzanić nadzieję. Straciłam ją. Wybrałam ciemność, apatię i samotność.

Siedzenie zamknięta w domu w piżamie przez cały dzień dawało mi trochę bezpieczeństwa. Dlaczego miałabym chcieć widywać się z większą liczbą osób? O czym mogłabym z nimi rozmawiać? Nie miałam wiele do powiedzenia.

Mijały kolejne tygodnie, więcej zimna i ciszy. Samotność mnie pogrążała. Zabrakło mi słów, zabrakło mi muzyki.

Moje ciało poczęła reagować mdłościami, drętwieniem, osłabieniem.

Zaczęło się od bólów głowy, potem żołądka, teraz problemy z oddychaniem, wzrok zaczął mnie zawodzić, dużo większe zmęczenie. Teraz nastrój, znowu głowa.

Po prostu pozwoliłam się zniszczyć, poddałam się, nie miałam już sił, zatraciłam się, nie było już cząstki mnie, która by szepnęła "żyjesz, żyj". Nie miałam już chęci, żeby złościć się ani walczyć o cokolwiek. Więcej godzin snu. Zima trwała, a moje serce też zamarzło, było pokryte jak trawa tyloma warstwami śniegu i zimna. Ono nigdzie się nie ruszało, nie wiedziało, jak płakać ani jak się czuć.

Nie było ani szczęśliwe, ani złe. Przestałam się wszystkim interesować. A jednocześnie wszystko mi dokuczało.

W oddali słyszałam 2 wyjątkowe głosy, ale nie czułam siebie w tej samej melodii co one, co miała- bym im zaoferować, skoro nawet nie miałam nic dla siebie? Dlaczego się radują? Jak one to robią? Głupie obowiązki domowe zmuszały mnie czasem do wstania z łóżka, ale mój stan, i ta siła, która sprawiała, że nie mogłam się stąd ruszyć i cały ten fizyczny i psychiczny ból uniemożliwiały mi to. Zaczęły się lekkie tachykardie, przerażenie i jednocześnie wewnętrzne pragnienie natychmiastowej, śmiertelnej choroby. Zamartwianie się, powracanie do szpitala, analizy, opinie lekarzy, stres. Dużo stresu i myśli, że może to już koniec.

Moje ciało i umysł krzyczały "proszę, pomóż mi. Proszę, spójrz na mnie, jestem tu"... "nie zostawiaj mnie".

W końcu zrozumiałam sygnały, jakie wysyłało mi moje ciało. Zaczęłam mięknąć. Dotarło do mnie, że pragnę tego, co mam i tego, na czym mi zależy.

Ludzie, którzy mnie otaczają są dla mnie niezmiernie ważni i tak, potrzebuję ich.

Tak, kocham siebie i chcę, aby słońce znów wzeszło w moim życiu. Pragnę włączać muzykę i napełniać radością dom, moją rodzinę. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się poruszać, jeść i śmiać.

Moje ciało zaczęło się rozpadać, wszędzie widniały pozostałości z miesięcy zaniedbania. Biegunka, wymioty, katar, który wciąż był obecny, łupież. Wreszcie... łzy. Łzy, które leczą.

Od dwóch dni czuję się o wiele lepiej, wzięłam prysznic z wielką chęcią. Już nie męczę się i nie mam trudności z oddychaniem, ilekroć wychodzę z domu.

Dopiero dziś mogę o tym wszystkim mówić. Kiedy byłam wewnątrz pajęczej sieci, nie potrafiłam znaleźć słów, aby wyrazić to, co czułam. Teraz mogę śmiało poprosić o uściski, takie jak wtedy, kiedy byłam dzieckiem, którym w rzeczywistości nigdy nie przestałam być.

Ładnie się umalowałam, ubrałam się w ciuchy, które jeszcze dobrze na mnie leżą, użyłam ulubionych perfum... Nałożyłam wystarczająco różu na policzki, aby zakryć żółtawą skórę, która od pół roku nie ujrzała słońca. Mnóstwo korektora na cienie pod oczami, dużo tuszu do rzęs. Poprawiłam włosy, były jedwabiste, lśniące i silne... wielkie zaskoczenie dnia... Wyglądałam pięknie... Byłam najwspanialszą kobietą w ciąży, jaka kiedykolwiek chodziła po ziemi!

Opuściłam sypialnię. Na zewnątrz było tyle światła... Nagle dotarł do mnie dźwięk śmiechu. Kiedy pojawiłam się w pokoju, czworo oczu przywitało mnie, jakbym nigdy tego pomieszczenia nie opuściła. Ujrzałam dwa uśmiechy. W końcu poczułam się na swoim miejscu. Rozpoczęło się moje odzyskiwanie siebie.

Cena za to, że nie pojechałam do domu, do Meksyku w pierwszych miesiącach ciąży, kiedy miałam taką możliwość, była zbyt wysoka. Surowa, długa i ciemna zima dołożyła się do delikatnego stanu, w którym byłam. Wszystko to zadziałało przeciwko mnie.

Nie zrobię tego ponownie. Następnym razem pomyślę o własnych granicach. Nawet jeśli wszyscy uznają mnie za samolubną i nierozważną, będę myśleć o sobie.

Nie chcę próbować przeżyć. Chcę żyć.

Nie jestem sosną. Nie mogę być sosną. Jestem słonecznikiem.

Życie to sinusoida. W trakcie jego trwania zdarzają się nam dobre i złe chwile.

Na przemian czujemy się szczęśliwi, usatysfakcjonowani, pełni energii, żeby po tym przyszedł czas na dołek, melancholię czy zgrzyt. Akceptując taki stan rzeczy, godząc się na ten balans, zyskujemy nowe, odświeżone podejście do życia. Linia naszej egzystencji nie jest płaska, przypomina tę z kardiomonitora, który pokazuje pracę serca.

Dajcie sobie czas na śmiech, relaks, spacer w chmurach, leżenie bez większego sensu, ale również na, krzyk, żal i płacz. Człowiek to materia wysoce skomplikowana, naładowana, a w większości przeładowana bodźcami, złymi informacjami, nastrojami otoczenia - taka skomplikowana maszyna musi mieć szansę na odreagowanie, regeneracje i odnowę.

Zadanie

Usiądźcie, zamknijcie oczy i wymieńcie 10 pozytywnych aspektów samych siebie. Na jednym tchu!

Ładowanie wewnętrznych baterii

Jednym z największych niebezpieczeństw współczesnej cywilizacji, które zagrażają nam samym jest fakt, że przywykliśmy do życia w biegu. Wymagamy od siebie aktywności i bycia zaangażowanym w pełni przez siedem dni w tygodniu, bagatelizując odpoczynek, ba, wręcz uważając, że jest on zarezerwowany dla leniwych lub słabych jednostek.

Na końcu zapominamy o najważniejszej osobie na tej ziemi, o którą powinniśmy dbać i się troszczyć, traktować z czułością i delikatnością - mowa o nas samych.

Jeśli o tym zapomnimy i pozwolimy, żeby naszym organizmem zawładnęły napięcie i stres, w konsekwencji będziemy zbierać ich ponure żniwa latami. Uczucie stresu jest odczytywane przez nasz organizm jako reakcja, która zagraża nam samym - fizycznie i psychicznie. Najczęściej przejawia się w licznych napięciach ciała, uczuciem nudności i słabości, nie pozwalając nam na regeneracyjny sen.

Ostatecznie jesteśmy mniej efektywni w zadaniach, które stawia przed nami każdy rozpoczynający się dzień. Pamiętajcie o zerkaniu na wewnętrzną baterię, ładujcie ją, gdy tylko czujecie spadek jej formy. Nie czekajcie do momentu przekroczenia cienkiej, czerwonej linii, gdy wymagana będzie pomoc specjalisty.

Wsłuchujcie się w swój organizm, zastanówcie się jak często czujecie znużenie, irytację, brakuje wam cierpliwości, czy nie możecie skupić uwagi na jednej rzeczy?

To wasz organizm wysyła wam sygnał, zadbaj o mnie!

Jak najskuteczniej zadbać o swoją wewnętrzną baterię?

- Wysypiajcie się

- Idźcie do lasu, w którym się "zgubcie", odetchnijcie świeżym powietrzem, odnajdźcie połączenie z naturą

- Wstańcie 15 minut przed planowanym czasem i rozciągnijcie mięśnie po śnie. Weźcie chłodny prysznic. Przypomnijcie się ciału.

- Zróbcie sobie przyjemność i idźcie z partnerem na wernisaż, koncert. Oderwij siebie i myśli od rutyny dnia codziennego

- Weźcie siebie samych na randkę! Usiądźcie w klimatycznej kawiarni, zamówcie ulubioną kawę lub koktajl. Obserwujcie innych, uśmiechajcie się do nich. Człowiek to zwierzę stadne, potrafi sobie przekazać niesamowitą energię, a spotkanie z nim często należy do ciekawych doznań. Nie wierzycie? Przypomnijcie to sobie

- Wrzućcie do jednej szuflady telefon i komputer. Zapomnijcie chociaż na godzinę o wszechobecnej technologii, która przeładowuje nas często niepotrzebnymi informacjami

Czas relaksu, który spędzicie na ładowaniu baterii, zadziała na was jak odmładzający zastrzyk. Pozwoli wam zapomnieć o zmęczeniu psychicznym i fizycznym - tylko od was zależy na jak długo. Jeśli wprowadzicie do swojego życia rytuał ładowania baterii, już po krótkim czasie zauważycie jego wymierne korzyści. Od poprawy samopoczucia, lepszej koncentracji i pamięci przez efektywność i gotowość do działania. Wszystko w przyrodzie wymaga balansu, pamiętajcie, że jesteście jego integralną częścią.

Inteligencja emocjonalna

Inteligencja emocjonalna to zdolność rozumienia, wykorzystywania i zarządzania własnymi emocjami w celu złagodzenia stresu, skutecznej komunikacji i empatii wobec innych, pokonywania wyzwań i rozładowywania konfliktów.

Inteligencja emocjonalna jest jedną z najważniejszych cech, które warto w sobie na bieżąco rozwijać. Kontakt z innymi ludźmi - partnerem, dzieckiem, znajomymi z pracy, czy sąsiadami, sprawia, że zawiązujemy relacje, stające się z czasem dla obu stron cenne/ważne.

Daniel Goleman amerykański psycholog w swojej książce "Inteligencja emocjonalna", wykazał jak ważnym jest ona elementem w życiu na drodze do sukcesu i szczęścia. Badacz wyznaje, że ilość problemów emocjonalnych na całym świecie, rośnie z dnia na dzień. Depresja, na którą zapada coraz większa ilość społeczeństwa, o której coraz częściej mówią w mediach jest alarmująca. Jako społeczeństwo jesteśmy coraz bogatsi jednak płacimy za to najwyższą cenę - własnego szczęścia.

Wypracowanie w sobie inteligencji emocjonalnej, da nam narzędzia do kierowania życiem, odpierania ataków ze strony innych, właściwego zachowania wobec innych w zgodzie z samym sobą. Ta równowaga ostatecznie przełoży się na życie uczuciowe, dzięki któremu zaczniemy budować silną więź emocjonalną z bliską osobą, której następstwem będzie otwarcie się na pełnie miłości.

 

Wyróżniamy kilka czynników, które cechuje inteligencja emocjonalna:

Samoświadomość, czyli znajomość siebie samych

To umiejętność rozpoznawania emocji, które nas przytłaczają. W konsekwencji rozumiemy siebie lepiej, rozwijamy samoocenę. Większa kontrola i świadomość emocji sprawiają, że kontrolujemy swoje życie i podejmujemy trafniejsze decyzje.

Samoregulacja, czyli zdolność kierowania emocjami

Panowanie nad emocjami jest jedną z najważniejszych kwestii, która rozbudowuje naszą samokontrolę. Niezwykle istotne w procesie kształcenia się jest ich regulacja, by nie zawładnęły naszym życiem. To także zdolność do szybkiego wychodzenia z problemów emocjonalnych. Wówczas rozwija się w nas umiejętność wyciszania się, uwalniania od smutku czy złości. Często ich samodzielna kontrola, prowadzi do szybkiego powrotu do zdrowia, pomaga szybciej podnieść się po niepowodzeniu.

Motywacja, która jest sztuką podporządkowania emocji pod konkretne cele

Wszystkie nasze popędy i mechanizmy - biologiczne, społeczne i psychologiczne, nie pozwalają nam pozostawać w bezczynności, popychając nas bezustannie ku działaniu. Motywacja określa cele, do których dążymy natomiast emocje odzwierciedlają stan uczuć, których doświadczamy, starając się te cele osiągnąć.

Empatia, to dar, który wyróżnia nas od pozostałych ssaków, dając nam zdolność do wczuwania się w emocje innych istot

Świadomość uczuć, potrzeb lub zrozumienia innych osób, wrażliwość na ich odczucia, ma wymierny wpływ na nasze kontakty społeczne. Dostrzeganie w człowieku wrażliwej tkanki przekłada się na pomoc i przejęcie perspektywy z punktu widzenia drugiej osoby, co ma bardzo pozytywny wpływ na relacje międzyludzkie. Empatyczni ludzie są bardziej wrażliwi na sygnały społeczne wysyłane przez innych, co pozwala im na odpowiednią reakcje wobec nich

Umiejętności społeczne, dzięki którym mamy łatwość nawiązania i podtrzymania kontaktu z drugim człowiekiem

Nawiązywanie i utrzymywanie kontaktów odnoszą się do umiejętności okazywania wachlarza emocji w relacji, najważniejsze by miały one pozytywny wymiar, dzięki czemu zarażamy się wzajemnie tym co dobre.

Przykład: Kasia z Antkiem wyjeżdżają na rajskie wakacje do Belize. Na miejscu mężczyzna wyznaje Kasi miłość, oświadczając się jej w pięknej scenerii. Kasia czuje, że złapała pana boga za nogi. Jednak w piąty dzień pobytu, Antek upija się i wyznaje jej, że w trakcie trwania ich związku, zdradził ją na wyjeździe integracyjnym. Kasia rozpada się na miliony kawałeczków, nie potrafi wybaczyć ukochanemu. Zrywa zaręczyny, wyprowadza się z ich domu. Kilka następnych lat spędzi odrzucając prośby Antka o wybaczenie, będzie leczyła złamane serce, nienawidząc każdego przedstawiciela męskiego gatunku i ciągnąć ten ból i żal przez całe życie.

Podsumowanie: Kasia poznając wyznanie Antka, ma prawo do silnych emocji. Jednak błędem jest usuwanie ukochanego z własnego życia. Gdyby charakteryzowała się inteligencją emocjonalną, przeczekałaby pierwszą i drugą burzę wokół nich. Po powrocie do domu, analizie złożonej z wad i zalet Antka, uznaje, że go kocha i nie chce bez niego żyć. Po pierwszej serii krzyków i łez, wynikającej z bólu jakim jest uczucie zdrady, dałaby mężczyźnie jeszcze szansę, wierząc, że zostali dla siebie stworzeni.

Inteligencji emocjonalnej nie można mylić z empatią i usprawiedliwianiem się od braku kontroli nad emocjami. Kiedy ktoś zadaje nam ból, ważne by go się pozbyć - zarówno krzykiem, jak i konfrontacją z tym kto ten ból nam zadał.

Inteligencja emocjonalna pozwala jednak na zarządzanie uczuciami, dostosowanie ich pod daną chwilę. Psychologowie w większości zgadzają się, że nie zostaje ona przekazywana genetycznie, można się jej nauczyć dzięki jasno określonym zasadom.

Osoba inteligentna emocjonalnie jest otwarta na świat i ludzi, zarządza emocjami w zależności od sytuacji, w której uczestniczy, nie pozwala sobą manipulować, ale też nie manipuluje innymi. Najczęściej takie osoby łatwo radzą sobie ze stresem, nie przenosząc go na innych. Rozumieją krytykę i nie boją się podjąć ryzyka, dzięki któremu korzystają na wielu polach - zawodowym jak i prywatnym.

Relacje inteligentne emocjonalnie budujemy, na co dzień, w domu wśród członków naszej rodziny i przyjaciół. Te doświadczenie przekładamy za każdym razem w interakcjach z innymi ludźmi. Jeśli potrafimy identyfikować rzeczywistość, patrzeć na nią z wielu perspektyw, poprawnie ją analizować przy odpowiednim zarządzaniu emocjami wówczas rozwiązujemy szybciej konflikty, nie grzęźniemy w problematycznych sytuacjach. W konsekwencji bardziej wolni od tego co destrukcyjnie i negatywne dla nas, żyjemy w większej harmonii z ludźmi i otoczeniem. Mając to na uwadze będziemy osiągać więcej sukcesów w relacjach społecznych.

Udoskonalajcie się dla partnera, ale przede wszystkich dla samych siebie!

Udoskonalanie siebie powinno być celem nadrzędnym każdego z nas. Nasze nastawienie to najważniejsza kwestia w drodze do zmian na lepsze. Niech od dzisiaj udoskonalanie siebie, nie kojarzy się wam z pracą, za którą idzie zniechęcenie i zmęczenie. Chęć bycia lepszym człowiekiem, bardziej świadomym swoich potrzeb i pragnień, powinno nas umacniać i motywować w drodze do ich spełnienia. Postarajcie się z niepowodzeń wyciągać wnioski! Wszystkie metaforyczne kamyczki, które wpadają wam do buta, niech stają się dla was wyzwaniem, które pokonacie z uśmiechem na ustach. Nie poddawajcie się, przestańcie ulegać złemu losowi, on jest jak fortuna, która kołem się toczy.

Wasze dobre nastawienie jest kluczem do przełamywania impasu.

Nauczcie się czerpać z niedogodności siłę. Nikt z nas dzisiaj nie może liczyć na taryfę ulgową. Żyjemy w świecie perfekcyjno-nieperfekcyjnych ludzi.

Jedyne co pozostaje niezmienne w życiu to zmiany.

Jeśli zaniedbaliście, zapomnieliście lub po prostu nie mieliście czasu, przypomnijcie sobie, jak ważna w rozwoju człowieka jest sfera psychoduchowa. Jakim jest dla nas paliwem, które nas doładowuje każdego poranka, uruchamia nas do podejmowania nowych wyzwań. Nagle każdy dzień staje się bardziej owocny i satysfakcjonujący.

To wy jesteście jego kreatorami!

Zadanie

Często warto skonfrontować się z własnym gustem, charakterem i sprawdzić różnice, które nastąpiły z upływem lat. Czy w dalszym ciągu waszym ideałem męskości jest Brad Pitt, a kobiecości Angelina Jolie? Jako ulubioną potrawę wybierzecie jako swój nr 1 - schabowego z ziemniakami, a może dzisiaj jest nią makaron ze szpinakiem? Takie testy pozwalają na powrót do siebie i naszych dawno dokonanych wyborów. Redefiniowanie ich.

Sprawdźcie na ile mogły się one zmienić?

Zadajcie sobie kilka pytań

Co lubię najbardziej robić, w wolnym czasie, z moim partnerem?

Co sprawia, że czuje się naprawdę szczęśliwa/y?

Jakie są moje relacje z rodziną partnera...

Który z członków rodziny jest mi najbliższy i dlaczego...

Czy czuję się spełniona/y zawodowo...

Trzech ludzi, których podziwiam to...

Moje ulubione części ciała to...

Jakich cech charakteru zazdroszczę swojemu partnerowi?

Jeśli mieliście z tym zadaniem problem, czas nad tym popracować. Pozwólcie sobie na to by stać się swoimi najlepszymi przyjaciółmi wówczas zobaczycie, jak los i inni ludzie - zarówno znajomi jak i nieznajomi zaczną was traktować. Brzmi jak magia?

Doświadczajcie jej.

Wyglądaj najlepiej jak potrafisz, czuj się dzięki temu maksymalnie dobrze!

Zarówno z naszej wiedzy ogólnej, jak i z badań socjologicznych, jasno wynika, że nasz wygląd ma wielkie znaczenie. Nawet gdybyśmy chcieli, żeby było inaczej, zaprzeczali, dyskutowali na temat przewagi wnętrza nad jego otoczką, nie jest inaczej, i póki co jak widać - nie będzie. Nasz wygląd i prezencja w większości wpływają na to jak się czujemy.

Osoby, które dobrze czują się w swojej skórze, lepiej sobie radzą w życiu społecznym. Nasz wygląd przekłada się na ogólne funkcjonowanie w relacji partnerskiej, pracy czy w towarzystwie.

Ludzi zadbanych odczytujemy jako osoby zaradne, pełne atutów i zdolności, więcej im wybaczamy i chętniej im pomagamy oraz szybciej się z nimi zaprzyjaźniamy.

Oczywistym jest fakt, że nie mamy wpływu na każdy aspekt naszego wyglądu, pewnych rzeczy nie da się zmienić i trzeba się z tym pogodzić. Jednak nigdy nie zapominajmy o dbaniu o siebie, starajmy się być codziennie najlepszą wersją siebie.

Dzięki zadbanemu wyglądowi jest nam w życiu łatwiej.

Zadanie

Przypomnijcie sobie dzisiejszy poranek, spojrzeliście w swoje odbicie w lustrze i jakie uczucia wam towarzyszyły? Z jakim nastawieniem opuściliście dom i weszliście do swojego miejsca pracy?

Podsumowanie: Pamiętajcie, że ludzie oceniają nas z początku przede wszystkim przez pryzmat wyglądu. Jednak prawdziwe relacje zawiązuje się nie ze względu na waszą prezencję tylko was samych, dlatego tak ważna jest praca nad sobą.

To prawdopodobnie najbardziej odpowiedni moment na zmiany, które przyniosą wam sukces. Często zapominamy, że życie to nieustający ciąg zmian. Jedyne co się w nim nie zmienia, to ten fakt.

Uwierzcie, że możecie w łatwy i przyjemny sposób, zapewnić sobie lepsze samopoczucie. Poświęćcie sobie odrobinę czasu na wydobycie z siebie wewnętrznego piękna. Efekty nie będą widoczne od razu! Konsekwentna praca nad sobą, ustalenie codziennych rytuałów piękna, sprawi, że wasza pewność siebie poszybuje w górę, ułatwiając wam kontakty zarówno z mężczyznami jak i kobietami.

Zadanie

Proponuję ćwiczenie, usiądźcie w ciszy, wyrównajcie oddech. Czujecie spokój? Zacznijcie rozmowę ze sobą, słuchajcie siebie. Zadawajcie pytania, odpowiadajcie na nie. Bądźcie dla siebie dobrzy i uczciwi.

W jakim nastroju dzisiaj wstaliście z łóżka?

Jakie są silne cechy waszego charakteru?

Co was wyróżnia spośród innych?

Które cechy waszej osobowości wpędzają was w kłopoty?

Jakie macie marzenia?

Co teraz czujesz?

Z jakimi uczuciami jutro rozpoczniesz dzień?

Podsumowanie: Te proste pytania stają się niezwykle trudne, w momencie, gdy mamy być ze sobą szczerzy. Najczęściej odpowiedzi są dla nas zaskakujące, wybijając nas z poczucia w jakim dotychczas żyliśmy. To nic złego!

Twoja radość i satysfakcja sprawią, że codzienne obowiązki staną się łatwiejsze, świat będzie bardziej otwarty a ludzie przychylni.

Jak często i w jakim stopniu dbacie o higienę psychiczną w porównaniu do:

- utrzymywania ciała w balansie fizycznym, poświęcania mu konkretnej ilości czasu na ruch lub sport

- dbania o wygląd zewnętrzny w tym: dobierania stylizacji, uczesania, makijażu czy utrzymywania w dobrej formie wąsów i brody

- regularnego badaniu się

- wykonywania bieżących badań, które następnie weryfikujecie ze specjalistami

- suplementowania organizmu według wytycznych

 

Nie ma niczego bardziej wartościowego dla ogólnej kondycji psychofizycznej, jak właściwe dbanie o higienę umysłu. Pozwolenie sobie na swobodny przepływ myśli i emocji bez fiksacji na negatywnych aspektach, które są nierozerwalne z naszą egzystencją, sprawią, że będziemy czuć się lepiej.

Czy jest coś bardziej wartościowego od napędzania się dobrą energią na co dzień?!

Czy macie świadomość, ile złych przeżyć, sytuacji oraz myśli generowanych każdego dnia wpływa negatywnie na wasze samopoczucie, a w ostateczności na działania, które podejmujecie?

Uświadomcie sobie, że pewnych "śmieci" się nie pozbędziecie, one są naturalną konsekwencją relacji międzyludzkich i rutyny życia. Jednak mając tego świadomość pracujcie nad tym by nie stawały się one wyłącznym pożywieniem dla waszej psychiki i intelektu. Destrukcyjne konsekwencje tego procesu, będą was degradować w oczach was samych.

Zadanie

A co z waszą psychiką? Czy zachowujecie higienę umysłu, swobodny przepływ myśli, pracujecie nad dobrym samopoczuciem?

Jak często dostarczacie swojej głowie czegoś dobrego?

Jak często wyrzucacie śmieci z głowy?

Przykład: Zosia przygotowuje spaghetti bolognese na kolację z Rafałem. Na etapie odcedzania makronu, wylewa mętną wodę, która jest już jej zbędna. Potraktujcie ten proces przygotowania potrawy jako analogię do naszego życia.

Mętna woda symbolizuje brud i niepotrzebne emocje, wchłaniane przez nas każdego dnia, zaś sam makaron to treść, którą powinniśmy się karmić, czyli nasz dobre doświadczenia.

Pamiętajcie, żeby znaleźć czas przynajmniej trzy razy w tygodniu na analizę tego, co warto odseparować od siebie, a co wchłaniać jako pożyteczne dla was.

Podsumowanie: Wyrzućcie z pamięci wszystkie te złe słowa i czyny, którymi w przeszłości was "nakarmiono". Dzisiaj, jesteście innymi ludźmi, kochajcie tego człowieka i nie pozwalajcie by zarówno inne osoby jak i osobiste wyczerpujące emocje, wpływały na jakość waszego życia.

Nasza głowa jest jak ocean, a myśli niczym fale - napływają i odpływają. Statystycznie człowiek w ciągu dnia ma od 60 do być 80 tysięcy różnych myśli. Towarzyszą one nam cały dzień, pomagając w ocenie rzeczywistości, oceniając ją i znajdując na nią odpowiedzi. Niezwykle istotna jest świadoma kontrola nad nimi. Stres, przebodźcowanie, negatywne treści wpływają na nas obciążająco, wyczerpując organizm fizycznie i psychicznie. Często w takich sytuacjach będąc rozstrojeni możemy stracić z radaru ważne rzecz, które aktualnie dzieją się w naszym i bliskich życiu.

Inną kwestią są próby zatrzymania myśli, które wpływają na nasz rozwój destrukcyjnie. Najlepiej wyobrazić sobie to na przykładzie, gdy stawiamy tamę na wodzie, bez próby radzenia sobie z jej nagromadzeniem. Prędzej, czy później ten proceder sprawi, że wał zostanie przerwany, zalewając nas konsekwencjami. W skrajnym przypadku nas topiąc.