Tytuł oryginału: Sausage Dog Santa
Tłumaczenie: Ewa Rosa
Redaktorka prowadząca: Patrycja Klempas
Redakcja: Anna Fac-Biedziuk
Korekta: Agnieszka Czerepowicka, Weronika Rychta
Skład: Justyna Wiśniewska
Text copyright ? Hodder & Stoughton Ltd, 2024
Illustrations copyright ? Hodder & Stoughton Ltd, 2024
? Copyright for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o., 2024
All rights reserved
Wydanie I
Warszawa 2024
M2631
Pierwsze wydanie: Orchard Books, 2024
An imprint of Hachette Children's Group Part of Hodder & Stoughton Limited
Carmelite House
50 Victoria Embankment
London EC4Y 0DZ
An Hachette UK Company
www.hachette.co.uk
www.hachettechildrens.co.uk
Fragment wiersza Clementa C. Moore'a W noc wigilijną na s. 143 w tłumaczeniu Marka Obarskiego (Rebis, Poznań 1993).
Niniejszy produkt objęty jest ochroną prawa autorskiego. Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku osobę, która wykupiła prawo dostępu. Wydawca informuje, że wszelkie udostępnianie osobom trzecim, nieokreślonym adresatom lub w jakikolwiek inny sposób upowszechnianie, upublicznianie, kopiowanie oraz przetwarzanie w technikach cyfrowych lub podobnych - jest nielegalne i podlega właściwym sankcjom.
ISBN: 978-83-8387-406-7
Skład wersji elektronicznej: Michał Olewnik / Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.i Michał Latusek
Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.
02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 48
tel. +48 22 826 08 82, fax +48 22 380 18
[email protected], www.gwfoksal.pl
www.wydawnictwowilga.pl
Rozdział pierwszy
Tobi wychylił głowę z objęć Niny i zobaczył ogromne drzewo stojące pośrodku pokoju. Było gęste, zielone i pachniało lasem. Najbardziej jednak zdziwiło go to, że wśród gałęzi migotało mnóstwo kolorowych lampek, a na czubku tkwiła błyszcząca gwiazda.
- Witaj w domu, Tobi! - zawołała dziewczynka. - Jesteśmy w salonie, a to jest choinka. Czyż nie jest piękna?
Tobi przytaknął, szczekając z entuzjazmem.
Nina odstawiła pieska na podłogę, a ten zadarł łebek, by lepiej się przyjrzeć drzewu. Było bardzo wysokie, ale w sumie takiemu małemu jamnikowi jak on niemal wszystko wydawało się duże.
- Zostań tutaj. Zaraz wrócę - powiedziała Nina. Pogłaskała go po grzbiecie i spojrzała na niego brązowymi oczami pełnymi miłości. - Tak się cieszę, że tu jesteś, Tobi! Wciąż nie mogę uwierzyć, że cię mam - wyszeptała.
Tobi zamerdał ogonem i wyciągnął szyję, by polizać dziewczynkę po dłoni.
- Ja też się cieszę, że tu jestem! - odparł.
Oczywiście dla jego opiekunki zabrzmiało to jak szczekanie, ale Tobi czuł, że go zrozumiała.
Nina pogłaskała go jeszcze po aksamitnych uszach i wyszła.
Tobi zaczął węszyć po pokoju. Był taki szczęśliwy, że znalazł nowy dom! Miła pani w schronisku powiedziała mu, że zostanie adoptowany przez wspaniałą rodzinę, i miała rację. Pokochał Ninę od pierwszego przytulenia, gdy tylko pocałowała go w czubek głowy i obiecała, że się nim zaopiekuje.
Nie miał pojęcia, dlaczego w domu dziewczynki rośnie drzewo, ale uznał to za bardzo wygodne rozwiązanie. Podreptał w stronę choinki, zadarł tylną łapę i...
- STÓJ! - zawołał ktoś z drugiego krańca salonu. - Co ty wyrabiasz?!
Tobi rozejrzał się wokół ze zdziwieniem, ale nikogo nie zobaczył. Może to był duch?
Wystraszony, podkulił ogon i schował się za sofą. Dopiero po chwili odważył się wysunąć zza niej łebek.
- Halo? - wyszeptał.
Zasłony w oknie poruszyły się nieznacznie.
- Halo... duchu? - szepnął jamnik raz jeszcze.
Tym razem zasłony wyraźnie drgnęły i wyłoniła się spomiędzy nich puszysta biała kotka perska. Prychnęła i przewróciła zielonymi oczami.
- Nie jestem żadnym duchem, niemądry szczeniaczku! - Usadowiła się z powrotem na parapecie i zaczęła myć łapy. - Jestem kotem. Mam na imię Cleo. Nazwano mnie tak na cześć starożytnej egipskiej królowej. Egipcjanie oddawali hołd kotom, wiesz? Ewidentnie mieli więcej oleju w głowie niż ludzie w dzisiejszych czasach.
Tobi odetchnął z ulgą. To zdecydowanie nie był duch! Przyjrzał się kotce z zainteresowaniem. Może też tu mieszka i zostanie jego nową przyjaciółką? Energicznie zamerdał ogonem.
- Cześć, Cleo, jestem Tobi! Właśnie się wprowadziłem. To znaczy Nina i jej mama mnie tu przyniosły. Jestem ich nowym psem.
Cleo spojrzała na niego z góry.
- Właśnie widzę - odparła oschle, po czym wróciła do lizania łap.
Tobi usiadł na pulchnej pupie i też spróbował polizać sobie łapę, ale dość szybko się poddał i w zamian podrapał się tylko za oklapłym uszkiem.
- Nina powiedziała, że zawsze chciała mieć psa, z którym mogłaby się bawić, i jak bardzo się cieszy, że mnie znalazła, i że będzie mnie kochać już zawsze! - wyrzucił z siebie jednym tchem, po czym westchnął z rozmarzeniem.
Cleo prychnęła i odwróciła się tyłem do szczeniaczka.
- Mogła się bawić ze mną - burknęła. Po chwili zeskoczyła z gracją na podłogę i podeszła do jamnika tak blisko, że niemal zetknęli się nosami. - Ale rozumiem. Ty jesteś nowym psem, a ja tylko starym kotem.
Tobi był trochę zdezorientowany. Choć kotka twierdziła, że chciałaby się bawić z Niną, nie brzmiała zbyt przyjaźnie.