Jan Żiżka. Tom 1 i 2 - Petr Cornej

Kup ebooka

124.00 zł
102.92 zł (101,68 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Tytuł oryginału:

Jan Žižka. Život a doba husitského válečníka

Redaktor prowadzący:

Andrzej Brzozowski

Konsultacja naukowa:

dr Krzysztof Kowalewski

Redakcja:

Miłosz Niewierowicz

Korekta:

Edyta Chrzanowska

Mariusz Dobkowski

Wybór ilustracji:

Ewa Mazur

Projekt okładki i stron tytułowych:

Anter - Poligrafia

?Copyright Petr Čornej, 2019

Originally published in Czech by Paseka, Prague

? Copyright for the Polish edition by Państwowy Instytut Wydawniczy, 2024

? Copyright for the Polish translation Anna Dorota Kamińska

Państwowy Instytut Wydawniczy

ul. Foksal 17, 00-372 Warszawa

tel. 22 826 02 01

e-mail: [email protected]

Księgarnia internetowa www.piw.pl

www.fb.com/panstwowyinstytutwydawniczy

ISBN: 978-83-8196-939-0

Publikacja powstała przy wsparciu finansowym Ministerstwa Kultury Republiki Czeskiej

Tato publikace vznikla za finanční podpory Ministerstva kultury České republiky

Rozdział IMŁODOŚĆ I DOJRZEWANIE

Trocnov

Wybierzcie się tam kiedyś na wycieczkę albo spacer! To urocze miejsce, oddalone zaledwie szesnaście kilometrów na południowy wschód od Czeskich Budziejowic, tylko kilkadziesiąt minut od stacji kolejowej, łatwo dostępne z Borovan i Trhových Svinů. Mniej więcej kilometrowy spacer trasą po okolicach Trocnova to rozkosz dla duszy odwiedzającego. Prowadzi ona od pomnika Jana Žižki najpierw po łące, potem brzegiem świerkowego lasu, który współcześnie zastąpił dawną dębinę, zaraz skręca do głazu Žižki, a następnie łukiem kieruje się obok resztek jednego z dworków i przylegających do niego stawów rybnych do punktu wyjścia - dawnej gajówki i sąsiedniego budynku z małym muzeum. Kiedyś był to folwarczek. Tuż przy drodze można dostrzec kamienie wyznaczające zarysy drugiego dworku. Jeżeli udamy się stąd na południe, ujrzymy piękne niebieskawe pasmo Novohradských hor. Przy ładnej pogodzie wydaje się, że granica z Austrią jest na wyciągnięcie ręki. Pofalowany i zaskakująco cichy krajobraz to radość dla oczu. W drugiej połowie XIV wieku życie w tym pozornie zapomnianym zakątku czeskich ziem nie było jednak idyllą.

Według opowieści, udokumentowanych dopiero po wojnie trzydziestoletniej, Jan Žižka, najsłynniejszy czeski wojownik i odnoszący największe sukcesy przywódca husycki, urodził się - podobnie jak inni bohaterowie - podczas silnej burzy, która miała przepowiadać jego życie. Ciężarna kobieta, która udała się do pobliskiego gaju, by nazbierać grzybów (według innej wersji dopilnować czeladzi zbierającej siano), musiała schować się przed nagłą ulewą pod potężnym dębem i tam powiła syna. Symbolika jest tu oczywista - silny syn silnej matki miał niczym dąb stawiać czoło potężnej i wieloletniej burzy, która latem 1419 roku dosięgła Królestwa Czeskiego Krytyczny badacz wydobędzie z tej opowieści tylko jedno. Czczony dąb Žižki, który nie przetrzymał systematycznych uszkodzeń ze strony pasterzy i natrętnych ciekawskich, zabierających kawałki gałęzi na pamiątkę, padł na samym końcu XVII wieku. Nie był jedyny - tutejsze wielkie dęby już po 1550 roku służyły jako materiał do produkcji masywnych i trwałych koryt, ewentualnie jako drewno do suszenia słodu w pańskich browarach1.

W rzeczywistości nie wiemy, kiedy i gdzie urodził się przyszły dowódca. Nie znamy na pewno także jego rodziców, możemy się również jedynie domyślać, w którym kościele otrzymał podczas chrztu najpopularniejsze wtedy imię męskie - Jan. W Czechach nazywał się tak w owych czasach co najmniej jeden mężczyzna na ośmiu, w Paryżu w późnym średniowieczu nawet co trzeci. Zwyczajne imię, odwołujące się do Jana Chrzciciela lub Jana Ewangelisty, stoi na początku tego niezwykłego życia2.

Jan z pewnością mógł się urodzić w Trocnovie, lecz jego kołyska równie dobrze mogła stać gdzieś indziej w pobliżu - na przykład w zameczku koło Ostrolovskiego Újezda, niecałe pół godziny piechotą od Trocnova, albo w pobliskich Ledenicach. Wariantów jest więcej. Chociaż przekazy na temat trocnovskiego pochodzenia Žižki są starsze, to Trocnov jako miejsce narodzin przywódcy wprost wymienia dopiero Jan Nydrthan, zarządca majątku w Borovanach, w 1569 roku. W raporcie przesłanym Vilémovi z Rožmberka mówi o gospodarstwie trocnovskim, "gdzie się Žižka rodził"3. Znany konfabulator Václav Hájek z Libočan był wprawdzie ostrożniejszy, ale lekko niedokładny. Žižka według niego pisał się z Trocnova, "który jest teraz małą wioską panów z Rožmberka". Antycypował w ten sposób niedaleką przyszłość, ponieważ Rožmberkowie zajęli majętności borovanskiego klasztoru, między innymi także Trocnov, dopiero w roku 1564. To tak dla porządku4.

Chrzest, bramę do wszelkich świętości, Jan otrzymał w którymś z pobliskich kościołów. Legendy mówią, że w kościele parafialnym św. Marcina w Střížovie, kontakty krewnych Žižki mogłyby wskazywać także na kościół farny św. Wacława w pobliskich Borovanach. Střížov, oddalony o półtorej godziny drogi piechotą na zachód od trocnovskiego majątku, wydaje się jednak bardziej prawdopodobnym miejscem. W późniejszych czasach Trocnov, po raz pierwszy wspomniany na piśmie w 1378 roku, należał bowiem do tamtejszej parafii. W Střížovie zachowała się także stara kamienna chrzcielnica (teraz część ekspozycji trocnovskiego pomnika Jana Žižki), tradycyjnie łączona z chrztem przywódcy. Brak jednak źródłowego potwierdzenia tej informacji5.

Jeżeli Jan naprawdę dołączył do wspólnoty chrześcijańskiej w Střížovie, chrzcił go najprawdopodobniej tutejszy proboszcz Buzek, sądząc po nazwisku - krewny szlachciców, którzy mieli prawo patronatu nad kościołem św. Marcina, a jednocześnie właścicieli tamtejszego majątku. Byli to Jan, Buzek i inni niewymienieni bracia (prawdopodobnie Vyšata i Ctibor) z Machovic. W maju 1368 roku proboszcz Buzek (zmarł na początku 1370 roku) został zastąpiony przez niejakiego Chýnę, wikarego w zameczku w Lomnicy (nad Łużnicą), a sam zajął jego miejsce. Jednak w 1389 roku Střížov nie należał już do ziemian z Machovic, a do pana Viléma z Landštejna. Dla życiorysu Žižki te pozornie nieistotne detale mają spore znaczenie. Wnukiem jednego z braci Machovców, osiadłych w okolicy Hlubokiej (konkretnie między Strakonicami a Protivínem), był Chval Řepický z Machovic, znany hetman z Taboru. Czechy są małe, ludzie w regionach dobrze się znali. Jan Žižka i młodszy o pokolenie Chval Řepický spotkali się więc najwyraźniej jeszcze w latach przedrewolucyjnych6.

Datę urodzenia Jana Žižki można określić tylko w przybliżeniu. Przez kilka dziesięcioleci badacze zaciekle się spierali, czy przyszły dowódca urodził się mniej więcej w roku 1370, czy około roku 1360. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach zwyciężył pogląd o poprawności tej drugiej daty - z co najmniej dwóch powodów. Toponim (nazwa miejscowa) Trocnov pojawia się po raz pierwszy w dokumencie z 3 kwietnia 1378 roku i nawet znaleziska archeologiczne nie potwierdziły istnienia tej lokalizacji przed rokiem 1350. We wspomnianym dokumencie pojawia się także w ogóle po raz pierwszy także "Johannes dictus Zyzka de Trucznow", czyli Jan zwany Žižką z Trocnova. Wraz z Oldřichem Drochovcem z Omlenički występował on jako świadek w umowie małżeńskiej zawartej w Czeskim Krumlowie w związku ze ślubem Mikuláša Plachty z Boršova i Kateřiny z Chuchelca7. Spór naukowy, czy pod umową przyłożył pieczęć późniejszy husycki wojownik, czy jego ojciec o tym samym imieniu, dzisiaj okazuje się nieistotny8. Nikt z udokumentowanych krewnych przywódcy nie używał przezwiska, czy też nazwiska, Žižka. Nie było to zatem nazwisko rodowe, a przydomek wynikający z jakiejś charakterystycznej, indywidualnej cechy. Najpóźniej wiosną 1378 roku, w ostatnim roku rządów czeskiego króla i cesarza rzymskiego Karola IV, Jan Žižka był więc pełnoletni i miał prawo do sporządzania aktów prawnych. Skończył więc co najmniej czternaście lat - wiek, który oddzielał chłopięctwo (pueritia), trwające od siódmego do czternastego roku życia, od okresu młodzieńczego (adolescentia), kończącego się z reguły z rokiem 24. Jan urodził się zatem najpóźniej na początku 1364 roku, przypuszczalnie jednak nieco wcześniej, może w latach 1360-1363.

Na pytanie, kim był ojciec Jana Žižki, skoro nie istniał Jan Žižka starszy, nie znamy satysfakcjonującej odpowiedzi. Najprawdopodobniejsze, chociaż nie stuprocentowe rozwiązanie sugeruje wpis w nekrologium klasztoru minorytów w Czeskim Krumlowie. Nekrologium to w zasadzie kalendarz, w którym w poszczególnych dniach wpisywano zgony członków klasztoru, ale i laickich wiernych, powiązanych z tym klasztorem czy zakonem. Takie wpisy stanowiły formę upamiętnienia oraz przypominały zakonnikom, że powinni modlić się za dusze zmarłych bądź odprawiać msze żałobne za nich. Te pobożne usługi można było zamówić i opłacić, co było mile widziane przez instytucje kościelne, gdyż w ten sposób pomnażały swoje dochody. Skala modlitw i mszy za zmarłych była typowa dla późnego średniowiecza. Wiązała się z wiarą w czyściec - miejsce, gdzie zmarli obciążeni lekkimi, ale nie śmiertelnymi grzechami, cierpieli w czyśćcowym ogniu, przygotowującym ich na Sąd Ostateczny. Ci, którzy pozostali na ziemskim świecie, mogli zmniejszyć zakres tych cierpień i skrócić długość ich trwania, opłacając modlitwy i msze, gdyż droga z czyśćca nie prowadziła do piekła, ale wyłącznie do Królestwa Niebieskiego. Ponieważ czyściec nie był bezpośrednio potwierdzony w Biblii, a wiara w jego istnienie była mocno związana z interesami finansowymi, to trzecie miejsce pośmiertnego świata, dodatkowo wciśnięte między raj i piekło, stopniowo stawało się przedmiotem krytyki. Na przełomie XIV i XV wieku większość wiernych nie wątpiła jednak w prawdziwość czyśćca i starała się ulżyć bliskim w ich pośmiertnym losie9. Może o to właśnie chodziło także mężczyźnie, który około 1400 roku kazał uczynić w czeskokrumlowskim nekrologium zapis ku pamięci swoich rodziców i małżonek.

Zapis, nad którym pracowało kolejno czterech pisarzy, podajemy w tłumaczeniu na język współczesny: na święto "Mikołaja biskupa i wyznawcy. Ješek, słodownik z Krumlova. Zmarł Peška, łowczy pana. Řehoř, ojciec Jana zwanego Žižką, matka Johana i małżonki jego, obie Kateřiny z przodkami swoimi" ("Nicolai episcopi et confessoris. Gessiko braseator de Crumlow. Obiit Pesca venator domini. Gregorius pater Johannis dicti Syzkonis, mater Johanna et contorales sue ambe Katherine cum predecessoribus suis")10.

Wspomnienia o wymienionych zmarłych według daty dotyczyły dnia św. Mikołaja (6 grudnia), świętego bardzo popularnego w Czechach w późnym średniowieczu. W wigilię tego święta tradycyjnie urządzano wesołe zabawy, organizowane przede wszystkim przez studentów szkół niższych. Czeskokrumlowski słodownik Jan (Ješek) nie miał z później wymienionymi osobami nic wspólnego, zapis o nim wprowadzono dodatkowo. Łowczego Peškę znamy jako psiarza pana Oldřicha (I) z Rožmberka, który pamiętał o swoim słudze w testamencie, spisanym 16 lutego 1390 roku. Ponieważ dalszy tekst ciągnie się w tej samej linijce, musiał powstać dopiero po tej dacie, czyli po śmierci łowczego, który udokumentowany jest jako żyjący w roku 139011. Rok 1400 wydaje się więc przybliżoną (czy raczej orientacyjną) datą, gdy Jan zwany "Syzką" postanowił uczcić pamięć członków swojej rodziny. W ostatnich dekadach przeważył pogląd, że zapis naprawdę dotyczy późniejszego wojownika Jana Žižki, chociaż nie podano tu jego predykatu (z Trocnova), który by go identyfikował w niewątpliwy sposób12. Nie musi to jednak niczego zmieniać, ponieważ zapisy nie były formalizowane i predykatu brakuje również w przypadku pana Mikuláša Zajíca z Valdeka13. Poważniejsze jest zastrzeżenie natury językowej. Zapis graficzny spółgłosek syczących (s, š, z, ž) w tekstach łacińskich, niemieckich i czeskich ze średniowiecza oraz wczesnej nowożytności bywał więcej niż chwiejny i często zależał od upodobań piszącego, a wręcz jego fantazji. Jeżeli czeski nie był jego ojczystym językiem, może w ogóle nie być możliwe dotarcie do poprawnej formy nazwiska. W nekrologium równie dobrze mogło więc chodzić o człowieka o nazwisku Šiška. Zresztą zapis nazwiska Žižka ma wiele wariantów, także w przypadkach, gdy nie ma wątpliwości, że chodzi o husyckiego przywódcę.

Jeżeli zgodzimy się z założeniem, że zapis naprawdę kazał sporządzić Jan Žižka, jego rodzice nazywali się Řehoř [pierwotna łacińska forma Gregorius, czyli Grzegorz - tłum.] i Jana [Johana, czyli Joanna - tłum.]. Imię matki nie jest zaskoczeniem, było często spotykane. Więcej uwagi należy poświęcić imieniu ojca. W kręgach szlacheckich, nawet pośród szlachty niższej, do której należeli właściciele Trocnova, nie występowało ono często. Wśród wyświęconych w diecezji praskiej, czyli w szeregach osób przeznaczonych do kariery duchownej, znalazło się na dwudziestym miejscu (około 1 procent wszystkich figurujących tam imion), a jeżeli chodzi o ich ojców, nawet na trzydziestym (0,6 procent). Te znaleziska potwierdzają, że imię pochodzenia greckiego (oznaczające "czujny", "uważny", po łacinie zmienione na "strażnik stad", "pasterz") było dość popularne w kręgach kościelnych. Nawiązywało do papieża Grzegorza I Wielkiego (590-604), jednego z doktorów Kościoła, a ogólnie do służby kapłańskiej jako działalności pasterskiej. Na chrzcie otrzymywali je najprawdopodobniej synowie, dla których brano pod uwagę karierę duchowną. W kręgach miejskich i wiejskich występowało częściej niż wśród wyższej i niższej szlachty. A jednak pod koniec XIV wieku na ziemiach czeskokrumlowskich i czeskobudziejowickich wśród niżej urodzonej szlachty znaleźć można co najmniej jednego Řehořa, który teoretycznie mógł być krewnym Žižki. Był nim Řehoř z Cipína i Pasovar, członek rodu włodyków z Doudleb14. W jakich okolicznościach (i czy w ogóle) Řehoř, skądkolwiek pochodził, znalazł się w Trocnovie - tego nie potrafimy udokumentować ani wyjaśnić. Jeżeli chodzi o zmarłe małżonki Jana, wszystko jest jasne. Obie otrzymały najmodniejsze wtedy imię kobiece Kateřina (Katarzyna), nawiązujące do zawsze czystej oblubienicy Chrystusa, której kult propagował cesarz i król Karol IV. Nie znamy okoliczności ślubu ani czasu i miejsca śmierci obu żon. Ponieważ Jan Žižka (Syzka) je przeżył, można się domyślać śmierci w wyniku porodu lub choroby zakaźnej, są to jednak spekulacje.

Gdyby Řehoř faktycznie był właścicielem Trocnova, byłby, zapewne wspólnie z bratem, najprawdopodobniej jego pierwszym, najwyżej drugim posiadaczem. Starannie prowadzone badania archeologiczne nie przyniosły żadnych dowodów na istnienie tej lokalizacji przed połową XIV wieku. Przy tym szersze okolice Trocnova zostały zasiedlone znacznie wcześniej. Gęstszego zaludnienia tych okolic dowodzą grodzisko w Doudlebach oraz słowiańskie cmentarzyska z IX wieku niedaleko Ledenic. Mogą potwierdzać to także znaleziska ceramiki z wczesnego i środkowego średniowiecza, pierwsze pisemne wzmianki o wielu wioskach udokumentowanych już od końca XII wieku (Borovany, Olešnice, Todně) oraz świadectwo języka. Na przykład Ostrolovský Újezd (dawniej także Újezdec) musiał powstać najpóźniej około 1200 roku, gdy powoli kończyło się zakładanie różnych Újezdów i Újezdców [po polsku "ujazd" - terytorium wyznaczone przez objechanie czy też ujechanie - red.]. Niektóre wioski w sąsiedztwie Trocnova pojawiają się jednak w dokumentach pisemnych późno, dopiero po 1350 roku (Strážkovice, Radostice, Rankov, Čeřejov, Dvorec, Mysletín, Jedovary), chociaż archeologia wykazała tu starsze zasiedlenie. Nie ma w tym nic niezwykłego - pierwsza pisemna wzmianka o konkretnym osiedlu często pojawia się długo po jego powstaniu. W przypadku Trocnova zgodnie milczą jednak zarówno źródła materialne, jak i pisemne. Jakby właśnie z jego założeniem w regionie zakończył się proces średniowiecznej kolonizacji, która w Czechach wygasła mniej więcej w połowie XIV wieku.

Trocnov nie był idealnym miejscem na rolnictwo. Stosunkowo spora wysokość nad poziomem morza (490-500 metrów), nieszczególnie żyzna gleba i układ krajobrazu ograniczały wszystkich, którzy gospodarzyli tu od późnego średniowiecza. Źródła pisemne określają Trocnov, usytuowany przy drodze łączącej Ostrolovský Újezd z Radosticami, słowem villa, z reguły tłumaczonym jako wioska. W rzeczywistości nazywano tak każdego rodzaju wiejskie siedlisko. Już od połowy XIV wieku osadę Trocnov tworzyły tylko dwa dworki [współcześni archeolodzy piszą o dworach, czes. dvorci - red.], chociaż średniowieczny język czeski nie znał takiego pojęcia. Na każdy z nich przypadał jeden łan (około dwudziestu hektarów) gruntu. To oznacza, że trocnovski folwarczek był początkowo dwułanowy, jednak został podzielony na pół, może w ramach rozliczenia między dwoma braćmi, z których każdy gospodarzył potem na swoim. Wydaje się to przekonujące, chociaż znowu są to tylko domysły.

Oba trocnovskie dworki były do siebie podobne. Większy i starszy, archeologicznie odkryty i przebadany w latach 1921-1937, był usytuowany około dwieście metrów na wschód od dzisiejszego pomnika Jana Žižki i składał się z dwóch części. Zachodnia, zagłębiona w ziemi (9 × 12 m), miała być może kamienne ściany obwodowe, glinianą podłogę i była ogrzewana za pomocą pieca. Obszerniejszy budynek wschodni (10 × 15 m) z paleniskiem został wzniesiony co prawda na kamiennej podmurówce, był jednak z drewna, o konstrukcji zrębowej i częściowo służył jako kuchnia. Powierzchnia między obydwoma obiektami była wybrukowana drobnymi otoczakami. W pobliżu zabudowań mieszkalnych stał samodzielny drewniany budynek pełniący funkcję stodoły i spichlerza. Źródłem wody pitnej była niedaleka studnia.

Drugi dworek leżał, jak wspomniano, w sąsiedztwie wymienionej drogi, w pobliżu dzisiejszego małego muzeum. W 1956 roku miejsce to odkopał wybitny archeolog Antonín Hejna. Również ten obiekt składał się z dwóch części: zachodnia (6 × 5,5 m) była mieszkalna i prawdopodobnie wyposażona w kominek, we wschodniej, roboczej (6 × 6 m), wzniesienie pod palenisko niewątpliwie wskazuje na kuchnię. Oba budynki miały konstrukcję zrębową i kamienną podmurówkę. Studni, jeżeli była tu osobna, mieszkańcy raczej nie mieli pod ręką; po wodę musieli chodzić kilkadziesiąt metrów dalej, na teren dzisiejszego terenu muzealnego.

Oba trocnovskie dworki to typowe dla tamtych czasów małe siedziby szlacheckie z lekkimi fortyfikacjami w formie płotu lub palisady. W żadnym wypadku nie można mówić o twierdzy. Charakter znalezisk archeologicznych (ceramika, części zamków, noże, pilnik, gwoździe, klucze, odłamki naczyń gospodarczych) i powierzchnia gruntu świadczą o tym, że poziom życia ich właścicieli, chociaż należeli oni do niższej szlachty i mieli status ludzi wolnych, nie różnił się właściwie od poddanych chłopów. Jeżeli nie posiadali innych gospodarstw, mieli pełne ręce roboty. Poddanych im najprawdopodobniej brakowało, musieli więc polegać na własnej czeladzi. Archeolodzy pracowali jednak w Trocnovie także po Antonínie Hejnie. Jeżeli człowiek grzebie w papierowych torebkach pełnych budowlanych i ceramicznych odłamków, przeważnie pochodzących z XVI wieku, gdy gospodarzyli tu w ramach wynajmu rolnicy z południowych Czech, robi mu się przykro, jak liczne, ale niepozorne świadectwa zostają po dawno wygasłych życiach15.

W 1378 roku jeden z trocnovskich dworków należał do Jana zwanego Žižką, a drugi do Mikeša z Trocnova. Zwykle przyjmuje się, że Mikeš czy Mikšík (w rzeczywistości Mikuláš - Mikołaj) był stryjem Žižki ze strony ojca. Czy faktycznie tak było - nie jest pewne. Większość badaczy domyśla się, że ten Mikeš był tożsamy z Mikešem, do którego należał zameczek w sąsiednim Ostrolovskim Újezdie. W którym z trocnovskich dworków mieszkał Mikeš, a w którym Žižka, wiedzą tylko gwiazdy, jednak część ekspertów zakłada, że mniejszy należał do przyszłego przywódcy, a większy do Mikeša. Wiemy na pewno, że ów Mikeš miał brata Jana, który pisał się co prawda z niedalekich Ledenic, ale dzierżył warownię Hobzí, był także właścicielem mniejszych posiadłości w Dobréj Vodie i w Borovanach. Czyżby kolejny stryj Žižki? Jeżeli tak, była tam jeszcze ciotka Alžběta, wdowa po Hynku z Hobzí i Ředhošti16.

Zostawmy na chwilę hipotetyczne więzi rodzinne, od których czytelnikom musi się kręcić w głowach, a przyjrzyjmy się pokrewieństwu udokumentowanemu. Jan Žižka na pewno miał brata i siostrę. Brat, wedle wszelkich wskazówek młodszy, miał na imię Jaroslav, siostra Anežka (Agnieszka). Imię siostry Žižki nawiązywało do pobożnej Agnieszki Przemyślidki, założycielki zakonu krzyżowców z czerwoną gwiazdą i czczonej w Czechach ksieni klasztoru Klarysek w Pradze na Františku, kanonizowanej 12 listopada 1989 roku. Być może rodzice przeznaczyli ją do życia klasztornego, najprawdopodobniej u czeskokrumlowskich klarysek, które w 1361 roku wprowadziły się do wznoszonego jeszcze budynku przy kościele Bożego Ciała i Zwiastowania Marii Panny. Klaryski zajmowały część klasztoru, w innej mieszkali minoryci. Nie mamy jednak wielu informacji źródłowych na temat siostry Žižki. W 1552 roku biskup ołomuniecki Jan Dubravius zapisał opowieść, wyjaśniającą rzekomą przyczynę nienawiści husyckiego przywódcy do zakonów. Otóż jego siostrę pohańbił podobno nieznany bliżej mnich. Wiarygodność tego przekazu osłabia jednak to, że pikantne historyjki o rozwiązłych zakonnikach były popularne w kręgu zachodniego chrześcijaństwa przez całe późne średniowiecze, a nadejście renesansu jeszcze wzmocniło zainteresowanie nimi17. Dla romantycznych pisarzy z XIX wieku rzekome zhańbienie siostry Žižki było jednak mile widzianym kąskiem, na który łakomie się rzucili. Ekscytujący temat stwarzał wyjątkową możliwość do przedstawienia Žižki jako honorowego rycerza, słusznie mszczącego krzywdę wyrządzoną delikatnej, czystej i pobożnej dziewczynie. Nie brano przy tym pod uwagę tego, że gdyby Anežka faktycznie przebywała wśród czeskokrumlowskich klarysek, nie groziłby jej żaden atak seksualnego drapieżcy. Moralną nienaganność tutejszych zakonników i zakonnic poświadczył pisemnie 6 grudnia 1417 roku sam Čeněk z Vartenberka, najwyższy burgrabia i ówczesny opiekun niepełnoletniego Oldřicha (II) z Rožmberka18.

Jedyna zachowana relacja o siostrze Žižki przedstawia ją jesienią 1434 roku jako panią (była już zapewne wdową) i mieszkankę praskiego Nowego Miasta, więc z pewnością nie zakończyła życia w klasztornym ustroniu. Jednak ze względu na zapis w czeskokrumlowskim nekrologium nie odrzucamy możliwości pobytu Anežki (chociaż zaledwie tymczasowego) we wspólnocie tamtejszych klarysek19.

Nie wiemy, kiedy Jan Žižka zawarł związek małżeński - może już przed rokiem 1380. Jego (pierwsza) małżonka naprawdę miała na imię Kateřina, a jej ślady prowadzą do Čeřejova, wsi leżącej trzy kilometry na południe od Trocnova, po drodze do Trhových Svin. Žižka zapisał tu swojej małżonce oprawę wdowią na co najmniej jednym wolnym łanie, a Kateřina niewątpliwie wniosła w to małżeństwo taki sam wkład. Młodej parze nie mogło to wystarczyć na przyzwoite utrzymanie.

Trocnovską codzienność w znacznej mierze określał rytm życia w większych ośrodkach miejskich. Na północnym zachodzie znajdowało się ufortyfikowane miasto królewskie Czeskie Budziejowice, które z około 3 tys. mieszkańców było największe w regionie Bechyně. Po przeciwnej stronie, zaledwie dwie godziny piechotą od Trocnova, leżały nieporównanie mniejsze Trhové Sviny, miasteczko poddańcze należące do panów z Rožmberka. Kilkadziesiąt tutejszych domów chroniły niewielki zameczek i stosunkowo łatwy do pokonania płot lub palisada. Określenie "targowe" w nazwie miasteczka, udokumentowane dopiero w 1460 roku, przyjęło się w pełni po roku 1481, kiedy Sviny otrzymały od króla prawo do urządzania dwóch dorocznych targów. Na targ cotygodniowy, który odbywał się tu już w XIV wieku co środę, Žižka miał rzut kamieniem20. Jednak dla kontaktów urzędowych i towarzyskich nie mniej ważna była oś zachód-wschód, mniej więcej na linii Czeski Krumlow-Nové Hrady. Oba te miejsca były ważnymi ośrodkami administracyjnymi rožmberskich posiadłości, jednak znaczenie Krumlowa wzmacniała funkcja zwierzchniej siedziby. W 1387 roku do tej poziomej osi dołączył pozyskany przez Rožmberków majątek Velešín. Nic dziwnego, że wielu przedstawicieli drobnej szlachty z regionu wstępowało na służbę tego rodu i zajmowało stanowiska burgrabiów, hetmanów, łowczych i innych urzędników.

Przyszły dowódca od początku samodzielnego gospodarowania zmagał się z problemami finansowymi. Ciekawy wgląd w jego historię daje dokument datowany na 11 lipca 1378 roku, a spisany niewątpliwie w Czeskich Budziejowicach. Jest to w zasadzie rewers, w którym trzech drobnych szlachciców, Jaroslav z Krupy (w dokumencie błędnie określony "de Kropna"), Jan z Mysletína oraz "Johannes dictus Zuzka de Trocznow", zobowiązuje się na bardzo surowych warunkach spłacić trzy kopy i dziesięć czeskich groszy, które pożyczyli od czeskobudziejowickich Żydówek Jehue i Stany. W rzeczywistości pożyczka wynosiła równe trzy kopy, reszta to opłata za spisanie dokumentu. Na co urodzeni, lecz niebogaci panowie potrzebowali pieniędzy - tego się już nie dowiemy. Nie wzbudzili jednak zaufania żydowskich lichwiarek. Kalendarz spłat, rozłożony na 46 tygodni, narzucał szlachcicom odsetki w wysokości 110 procent. W przypadku niespłacenia dłużnicy mieli, według ówczesnej terminologii, wjechać w tak zwaną załogę ("leżeć", czes. ležení - red.), czyli przebywać w wyznaczonym miejscu aż do czasu umorzenia długu - w przeciwnym wypadku lichwiarki mogły przejąć ich ruchomy i nieruchomy majątek. Gdyby dłużnicy złamali zobowiązania umowy, groziła im utrata czci i wiary.

Wysokość pożyczki nie była zawrotna - pieniądze nie wystarczyłyby nawet na zakup konia pod wierzch, za tę kwotę można było kupić mniej więcej jedną krowę i jednego wieprza. Lepiej prosperujący rzemieślnik zarabiał trzy kopy w ciągu dziesięciu tygodni (sześćdziesiąt dni roboczych). Wysokie odsetki i inne surowe warunki niewątpliwie odzwierciedlały to, że udzielenie tej pożyczki było ryzykowne. W Budziejowicach nikt pewnie nie znał Jaroslava z Krupy, środkowoczeskiej wsi niedaleko Kostelca nad Černými Lesami; jego dwaj towarzysze mieszkali co prawda w pobliżu miasta, lecz biorąc pod uwagę ich sytuację materialną, można było wątpić w dotrzymanie przez nich umowy. Obawy obu Żydówek były uzasadnione. Po roku przekazały więc dług czeskobudziejowickiemu urzędowi miejskiemu, aby odzyskał on pieniądze. Ratusz miał jednak ważniejsze problemy na głowie i dochodzenie niskiej kwoty było dla niego sprawą niedochodową. Na wszelki wypadek dokument jednak zachowano, ponieważ mógł on stanowić skuteczny środek nacisku w razie sporu z młodym Janem Žižką i dziesięć czy piętnaście lat starszym Janem z Mysletína. Dzięki temu przetrwał on do dziś21.

Nie umiemy powiedzieć, z jakiego powodu Jaroslav z Krupy pojawił się w okolicach Czeskich Budziejowic, jednak niewątpliwe wydają się więzy przyjaźni lub pokrewieństwa z obydwoma pozostałymi uczestnikami tej miniafery. Mysletín leży niedaleko Trocnova, do tego Jan obracał się w tych samych kręgach społecznych co Žižka. Na przykład obaj utrzymywali stosunki z Vilémem Puckiem z Trutmani (dzisiaj Mezilesí) - być może właśnie jemu, który początkowo pisał się ze wsi Dvorec, Jan Žižka sprzedał swoją część Trocnova. Jeżeli transakcja doszła do skutku, stało się to przed 23 kwietnia 1380 roku22.

Na tym nie kończą się tajemnice dotyczące nieruchomości należących do Žižki, wręcz przeciwnie. Mniej więcej na przełomie 1380 i 1381 roku zmarł Mikeš, właściciel drugiego trocnovskiego gospodarstwa. Królewscy urzędnicy doszli do wniosku, że nie miał prawnych dziedziców, i oznajmili, że gospodarstwo przechodzi na władcę, który może z nim postąpić wedle woli. Kaduk (prawo do dóbr bezdziedzicznych, zwanych także kadukami lub odumarlinami - red.) należał do królewskich prerogatyw i stanowił oczywiście istotne źródło dochodów dla skarbca. Ponieważ Królestwo Czeskie późnego średniowiecza było już jednak państwem prawa, urzędnicy musieli go przestrzegać. Istniała mianowicie wiążąca procedura. W dystrykcie, w którym był położony bezdziedziczny majątek, w miejscu wyznaczonym do publicznych ogłoszeń w czasie targu pachołkowie musieli głośno obwieścić, że ów majątek stracił właściciela, i jednocześnie wezwać do zgłoszenia sprzeciwu wszystkich, którzy uważali, że mają do niego większe prawo niż król. Miejscem obwieszczeń dla interesującego nas regionu były Czeskie Budziejowice, gdzie stosowny dokument królewski dostarczył z Pragi "Jessko de Trocznowa", bez wątpienia Jan Žižka. Sugerowało to, że właśnie on z królewskiej łaski otrzyma gospodarstwo po zmarłym Mikešu jako królewskie nadanie (tak zwana výprosa - tak w czeskiej terminologii określano "wyproszony", czyli nadany przez króla nowemu właścicielowi bezdziedziczny majątek - red.). Tu się jednak przeliczył, ponieważ za pośrednictwem Jana z Mutic przeciw takiej decyzji zaprotestował Pešek z Trocnova ("Pessco de Trocznowa"), krewny Mikeša, prawdopodobnie brat. Musiał on udowodnić przed sądem królewskim w Pradze, że żył ze zmarłym w niedziale, to znaczy w niepodzielnej formie wspólnej własności. Nie wiemy, jak się skończył ten spór. Jeżeli Pešek nie stawił się w Pradze przed sądem dworskim, automatycznie przekreślał swoje prawa. W takim przypadku gospodarstwo Mikeša dostał Jan Žižka w formie "výprosy". Nie można jednak wykluczyć, że między Žižką a Peškiem (prawdopodobnie krewnymi) doszło do jakiejś ugody poza sądem - kolejne zapisy źródłowe nie mówią wprawdzie o tym jasno, ale coś jednak sugerują. Wydaje się, że część Mikeša ostatecznie otrzymał Pešek, który albo spłacił Žižkę, albo wykupił od niego majątek. Przyszły wojownik potrzebował gotówki23.

Niespecjalnie treściwa i z konieczności niekompletna wycieczka w historię prawa znacznie wzbogaca biografię Žižki. W połowie marca 1381 roku przebywał on w Pradze i miał dojście do dwudziestoletniego wówczas króla Wacława IV, urodzonego w tym samym pokoleniu, lub sędziego dworskiego i czołowego doradcy monarchy, Jindřicha Škopka (starszego) z Dubé. Inaczej nie otrzymałby nadania, ewentualnie samej jego obietnicy. Młody Žižka przekroczył geograficzny horyzont regionu czeskobudziejowickiego i czeskokrumlowskiego, przynajmniej częściowo poznał Pragę i działanie wysokich urzędów. Niemal ma się ochotę przytaknąć włoskiemu humaniście Enei Silviowi Piccolominiemu (późniejszemu papieżowi Piusowi II) - w 1458 roku urozmaicił on życiorys Žižki informacjami o jego wychowaniu, które miał otrzymać w wieku chłopięcym na praskim dworze królewskim24. Nie wiemy na pewno, domyślamy się jednak, że słynny dowódca umiał czytać, co było łatwiejsze niż opanowanie sztuki pisania. Dla odmiany o późniejszym hetmanie taborytów Mikulášu z Husi wiemy z kilku źródeł, że był armiger litteratus, to znaczy panoszą wykształconym, a zatem piśmiennym. Znalazło to odzwierciedlenie w jego czynach25.

Wszystkie trzy zachowane wzmianki o Janie Žižce sprzed roku 1381 wiążą się z południem Czech. To samo dotyczy dokumentu datowanego na 1 sierpnia 1378 roku, potwierdzającego sprzedaż niespecjalnie rozległych gruntów, które w Ostrolovskim Újezdie posiadał Matěj (Mach) z Holkova, braciom Bohuňkovi i Jaroslavovi z Lhotki za 54 grosze. Jako poręczyciele figurują tu Bernard ze Štěkře, Jan z Vesce i "Jessko dictus Zizka de Trocznow"26. Tak samo jak we wszystkich poprzednich przypadkach z roku 1378, także tu znajdujemy Žižkę w towarzystwie niżej urodzonych szlachciców z regionu (Dolní Vesce i Holkov leżą niedaleko Velešína, Štěkře koło Czeskiego Krumlowa), przy czym Matěj z Holkova był jednym z jego bardzo dobrych znajomych, może nawet jego krewnym27.

Ten człowiek z pokolenia Žižki (w źródłach znaleźć go można w latach 1378-1416) wraz z Čeňkiem z Klení pojawia się w roli poręczyciela w dokumencie potwierdzającym sprzedaż przez późniejszego przywódcę husytów w 1384 roku łanu w Čeřejovie braciom Črncowi z Jedovar i Štěpánowi z Čeřejova za dziewiętnaście kop groszy czeskich. Ponadto w źródle znalazła się wiadomość, że nieruchomość nie jest obciążona prawami małżonki Žižki, która wniosła mu tę ziemię w wianie. Umowę spisano w Trhových Svinach, oddalonych od Čeřejova o mniej więcej godzinę marszu28. Nie wiemy, czy obaj kupcy byli w dobrych stosunkach z Kateřiną, pewne jest za to, że jej mąż znów potrzebował pieniędzy. Podczas gdy potomkowie Črnca (o imionach Črnec, Černec czy Čenec) posiadali grunty w Čeřejovie aż do roku 1879, w 1384 roku Jan Žižka znika ze źródeł na ponad dwa dziesięciolecia29. Jest to zaskakujące, jeżeli sobie uświadomimy, że z samych tylko lat 1378-1384 o tym młodym, nieistotnym i ubogim przedstawicielu niższej szlachty zachowało się pięć wzmianek. Przecież nie zapadł się pod ziemię.

Nie wiemy, czy i jak długo Žižka zachował jakiś udział majątkowy w Trocnovie, ewentualnie w sąsiednich wsiach. W rodzinnych okolicach nie należało do niego nic wartego uwagi, logiczne więc, że szukał szczęścia gdzie indziej. Gdyby tak nie było, pewnie pojawiłby się jako świadek czy poręczyciel na dokumentach tutejszej niższej szlachty, z którą utrzymywał stosunki sąsiedzkie. Jednak ani Oldřich Drochovec z Omlenički, ani Jan z Mysletína, ani Vilém Pucek z Trutmani, Pešek z Trocnova czy Matěj z Holkova nie zapraszali go do zawierania żadnych rozmaitych umów - może także dlatego, że nie mógł ręczyć swoim majątkiem. Oczywiście nasze spostrzeżenia mogą być błędne z powodu zniszczenia olbrzymiej części akt ziemskich podczas wielkiego pożaru Malej Strany i Zamku Praskiego w 1541 roku. Jednak milczenie źródeł jest wymowne. Chwyćmy się zatem przysłowiowej brzytwy. Jeżeli Žižka wymieniony w czeskokrumlowskim nekrologium jest tożsamy z bohaterem naszej książki, około 1400 roku był on podwójnym wdowcem i ojcem co najmniej jednego potomka - córki o nieznanym imieniu.

Pod koniec XIV wieku Trocnov i okolice nadal żyły swoim rytmem. Vilém Pucek z Trutmani przyjął posadę burgrabiego w rožmberskich Nových Hradach, ale zmarł przed 1390 rokiem. Pešek z Trocnova, do którego należała również część niedalekiego Vrcova (2,5 kilometra na południowy wschód od Borovan), umarł w 1396 roku. Po jego śmierci dwór w Trocnovie i majątek we Vrcovie przeszły jako bezdziedziczne dobra na króla Wacława, który przekazał je w formie "výprosy" Dominovi z Doudleb i ze Slavča (wieś koło Trhovych Svinów) za trzydzieści kop groszy. Łączna suma odpowiadała niecałym dwóm łanom30. Domin był niewątpliwie postacią interesującą nie tylko dlatego, że później stał się radykalnym husytą. Należał do stosunkowo znanego rodu szlacheckiego, a jego braćmi byli Svatomír (czasami wzmiankowany jako Petr Svatomír) z Doudleb na Hůrce oraz Čeněk, do którego należał majątek w Strážkovicach, w bezpośrednim sąsiedztwie Trocnova. Łączyły go więzi z Lickiem z Dvorca, jednym z niewielu dobrze sytuowanych przedstawicieli niższej szlachty na terenie między Trhovými Svinami a Czeskimi Budziejowicami. Właśnie jemu Domin wkrótce sprzedał swoją część Trocnova, jednak Licek wynajmował tutejsze gospodarstwo chłopom. Tak było również w kolejnych wiekach. W pierwszych latach rewolucji husyckiej oba trocnovskie gospodarstwa należały już do Oldřicha Licka (starszego) z Dvorca31. Wszystkie te informacje prowadzą do wniosku, który już dość pewnie wyciągali wcześniejsi badacze - nie ma wątpliwości, że większość wymienionych przedstawicieli niższego stanu szlacheckiego łączył pewien stopień pokrewieństwa32.

Sugeruje to również nadanie (siedem kop groszy stałej płacy) uczynione przez Licka z Dvorca 9 lipca 1399 roku na rzecz kościoła w Borovanach, w którym kazał postawić nowy ołtarz poświęcony Marii Pannie i św. Marii Magdalenie. Na jego wybudowanie i utrzymanie zaofiarował wpłaty odsetkowe kilku swoich poddanych w Dvorcu, Lhotce, Čeřejovie i Trocnovie, gdzie w jednym z dworków gospodarzył wtedy chłop Ondřej (Andreas). Ta fundacja miała - według ówczesnej pobożności - przynieść ulgę duszy fundatora i duszom jego przodków, a także wszystkich zmarłych wiernych chrześcijan33. Według późniejszej notatki, zapisanej w przeoracie augustiańskim w Borovanach, założonym w 1455 roku przez nobilitowanego mieszczanina Petra z Lindy, do ufundowania ołtarza przyczynił się również brat Žižki Jaroslav34. Może i on miał jakiś majątek w okolicach Trocnova albo łączyły go z Lickiem więzi pokrewieństwa. W każdym razie informacja ta pokazuje więź między bliskimi Žižki a kościołem w Borovanach. Niedługo później wybuchła jednak rewolucja husycka i członkowie rodu z Dvorca odwołali fundację. Augustianie z Borovan próbowali ją co prawda wznowić, lecz właściciel gospodarstwa Oldřich (młodszy) z Dvorca kategorycznie się temu sprzeciwił. Prowadził potem długi, stosunkowo ostry, lecz w zasadzie wygrany spór z przeoratem i został nawet wówczas ekskomunikowany. Nie musiał się tym jednak przejmować - Rožmberkowie, którym służył, uważali go za bardzo zdolnego urzędnika35.

Następuje niemal filmowy, czasowy przeskok do końca XVII wieku. Wtedy Trocnov, w którym nigdy nie żyło się lekko, znowu należał do odnowionego klasztoru w Borovanach. Ponieważ chłopom średnio się tu gospodarzyło, zaczęli zalegać z płatnościami, a oba tutejsze gospodarstwa podupadały, urzędnicy kościelni podjęli energiczne środki. Chłopów spłacili, oba budynki zburzyli, a z ich resztek w latach 1678-1679 wybudowali nowy folwark. Augustianom, którzy doglądali budowy, a potem funkcjonowania folwarku, przeszkadzało miejsce związane z kacerskim przywódcą i prześladowcą zakonników. Dlatego starali się zatrzeć wspomnienia o Žižce. Z inicjatywy przeora Konrada Fischera, Niemca ze Schwarzwaldu, w 1683 roku zbudowali w bezpośredniej bliskości tak zwanego dębu Žižki kapliczkę poświęconą narodzinom Jana Chrzciciela. Jan zastąpił Jana, który według tradycji tu się urodził, a łaciński napis na ceglanym budyneczku sakralnym szczerze ogłaszał tę ideową przemianę. Nic nowego pod słońcem. Takie zmiany, jak doskonale wiemy z własnych doświadczeń, to zwykła praktyka podczas wszystkich przewrotów cywilizacyjnych, religijnych i politycznych. Stare bożki muszą zniknąć. Upamiętnienie Jana Žižki zastąpiła więc w niszy kapliczki drewniana figurka Jana Chrzciciela, wkrótce potem padł sam dąb. Kształt pnia potężnego drzewa zobaczyć możemy na ilustracji towarzyszącej mapie Trocnova sporządzonej w 1780 roku przez Petra Kašpara Světeckiego z Černčic, archiwistę i urzędnika państwowego z Třebonia. Žižka w barokowej zbroi wskazuje tu miejsce swoich narodzin w wydrążonym dębie36.

Nic jednak nie trwa wiecznie. W 1785 roku cesarz Józef II skasował przeorstwo w Borovanach, a Kościół sprzedał tamtejsze gospodarstwo razem z Trocnovem Janowi Josefowi Prokopowi ze Schwarzenbergu. Kapliczka nie cieszyła się już szczególnymi łaskami; w 1820 roku doczekała się co prawda remontu, ale w 1867 roku się zawaliła, a jej resztki uprzątnięto. Niemal symboliczne. Dla czeskiej społeczności narodowej husyci i Žižka znowu stawali się podziwianymi oraz idealizowanymi bohaterami i wzorami. Od początku tak zwanego ruchu taborowego w 1867 roku coraz głośniej rozlegały się żądania zbudowania Žižce pomnika w Trocnovie. Książę Adolf Josef Schwarzenberg nie popierał jednak tej inicjatywy, chociaż umiejętności wojskowe jego słynnego przodka, Karola I Filipa ze Schwarzenbergu, zwycięzcy Napoleona w bitwie pod Lipskiem i założyciela orlickiej gałęzi rodu, współcześni nieraz porównywali do bojowych talentów Žižki.

Nie dziwmy się księciu. Schwarzenbergowie, głęboko wierzący katolicy i potomkowie walczącego przeciw husytom Erkingera z Seinsheimu, do Žižki i całego ruchu mieli przeważnie krytyczny stosunek, a do tego Adolf Josef obawiał się, że takie upamiętnienie mogłoby w niepożądany sposób wzmocnić napięcia czesko-niemieckie. Zbiórka pieniędzy na upamiętnienie bohatera w Trocnovie, w jednej trzeciej pokryta finansowo przez Czechów z Ameryki, posłużyła więc do zbudowania pomnika Žižki w niedalekich Borovanach. Odsłonięcie dzieła braci Ducháčków z Královských Vinohrad odbyło się w obecności kilku tysięcy ludzi 24 lipca 1893 roku. Niewiele jednak brakowało, aby Borovany straciły podobiznę niepokonanego wojownika. W grudniu 1940 roku pomnik z piaskowca zdewastowali dwaj miejscowi naziści - niemiecki nauczyciel i czeski kolaborant. Utrącili Žižce głowę, którą następnie wrzucili do potoku, później okaleczony pomnik zniknął z placu. Odnowienia i ponownej instalacji doczekał się dopiero w 1955 roku. Podczas drugiej wojny światowej niemieccy okupanci uszkodzili także pomniczek Žižki w Čeřejovie, postawiony latem 1938 roku i ozdobiony brązowym reliefem, dziełem Andreja Petera z Kremnicy, oraz napisem: "W najcięższych czasach - śladami Žižki". W samym Trocnovie Jana Žižkę od wiosny 1908 roku przypomina kilka głazów ustawionych na miejscu niegdysiejszej kapliczki. Napis na największym z nich, przywiezionym z pastwiska niedaleko Strážkovic, głosi: "Tutaj narodził się Jan Žižka z Trocnova". Adolf Josef Schwarzenberg wyraził zgodę na postawienie pomnika w Trocnovie dopiero po dłuższym wahaniu i po wyrażeniu poparcia dla tego pomysłu przez třeboňskiego archiwistę Františka Mareša. Sam wprawdzie wsparł tę inicjatywę finansowo, ale nie życzył sobie żadnych zgromadzeń na trocnovskiej ziemi.

Monumentu jednak długo tu nie ustawiono, nawet po tym, jak w 1923 roku trocnovski dwór przeszedł na własność państwa. Paradoksalnie dopiero gdy reżim komunistyczny, wykorzystujący husytyzm dla własnej legitymizacji, powoli zaczynał tracić zainteresowanie bohaterami XV wieku, przyszła kolej Trocnova. Po zakończeniu badań archeologicznych prowadzonych w latach 1957-1960 cały teren pod przyszłe upamiętnienie uporządkowano, doszło do odnowienia jednego z dawnych stawów rybnych, a na dużej łące nad niegdysiejszym majątkiem odsłonięto trzynastometrowy granitowy pomnik Jana Žižki, dzieło prominentnego reżimowego twórcy Josefa Malejovskiego i architekta Adolfa Benša. W 1978 roku Trocnov został uznany za narodowy zabytek kultury. Zakusy ahistorycznych postmodernistów, by zrzec się Jana Žižki, pozbawić Trocnov statusu miejsca chronionego i zamienić cały teren w miejsce rozrywek czy osiedle domków letniskowych, na szczęście udało się powstrzymać. Trocnov Žižki nadal tchnie cichym, niemal sennym urokiem37.

Nazwisko Žižka

Okres, gdy można nazwać Jana Žižkę zemanem z Trocnova, skończył się w 1384 roku lub niedługo później. Ledwo Žižka przekroczył próg wieku młodzieńczego, zniknął z urzędowych dokumentów. Trwające przez niemal ćwierć stulecia milczenie źródeł nie oznacza jednak, że go nikt nie zauważał, a on sam żył anonimowo. Nie można go było nie zauważyć, od dzieciństwa był bowiem jednooki. Pozostaje przedmiotem domysłów jak, kiedy i które oko stracił. Najbardziej szczegółowe i stosunkowo dawne wiadomości na ten temat przekazuje włoski humanista Enea Silvio Piccolomini. Według niego Žižka odniósł ranę in pueritia, co z reguły tłumaczy się "w dzieciństwie" lub "w wieku dziecięcym". Nie jest to całkiem dokładne, ponieważ pojęcie pueritia (dosłownie "chłopięcość") oznaczało w średniowieczu i renesansie okres między siódmym a czternastym rokiem życia, podczas gdy samo dzieciństwo (po łacinie infantia) pokrywało się mniej więcej z dzisiejszym wiekiem przedszkolnym (dziecko do lat trzech było uważane za niemowlę). Później Enea dodał jeszcze, że Žižka stracił oko podczas zabawy z rówieśnikami. Tyle tylko, że ten sam autor w dziele Historia Bohemica, spisanym w 1458 roku, podał inną informację: napisał, iż przyszły przywódca husytów stracił oko w odważnej walce ("quem strenue pugnans"). Namieszał tym w głowach współczesnym badaczom, chociaż niektórzy z nich próbowali zlikwidować tę sprzeczność hipotezą o naśladowaniu pojedynków rycerskich przez szlacheckich synów38.

W każdym razie Jan Žižka od młodości miał charakterystyczny wygląd i każdy musiał go zapamiętać (zwłaszcza jeżeli nosił na oku przepaskę). Było to również ułatwienie dla organów ścigających przestępców, chociaż w średniowiecznym społeczeństwie jednookich oraz ludzi z wyraźnymi wadami wzroku było znacznie więcej niż w epoce nowoczesnej medycyny. Do straty oka czy jego poważnego uszkodzenia mogły prowadzić nie tylko urazy odniesione podczas dziecięcych zabaw, nieszczęśliwe wypadki, rany doznane na polowaniu (wspomnijmy tu króla czeskiego Wacława I) czy w boju, lecz także choroby czy różne infekcje (na przykład król Jan Luksemburski cierpiał prawdopodobnie z powodu jaskry). Starego człowieka mogła dręczyć także rozwinięta zaćma (katarakta), która w pewnej fazie uniemożliwia wyraźne widzenie.

Jednak strata oka przyciągała uwagę także w późnym średniowieczu, zwłaszcza wśród wysoko urodzonych, którzy mieli doświadczenia wojenne. Wiemy, że jednoocy byli Wilhelm, margrabia Miśni (zmarły w 1407 roku), oraz węgierscy szlachcice Mikołaj (Miklós) Szécsi i Andrzej (András) z Czopu (de Csap). Jeszcze bardziej rzucali się chyba w oczy ci, którzy odnieśli poważne rany, tracąc przy tym rękę lub palce albo nabywając trwałej kulawizny, a było ich wielu. W tym porównaniu Žižka wypada jeszcze stosunkowo dobrze, chociaż musiał uważać na zdrowe oko, a jego twarzy daleko było do symetrii.

Zeman z Trocnova już przez swój defekt nie pasował do ówczesnego ideału fizycznego piękna. Większość współczesnych podzielała pogląd, że wdzięczny i miły wygląd zewnętrzny odzwierciedla pozytywne cechy charakteru oraz wysokie przymioty moralne. Człowiek ładny był dobry, brzydki - zły. Cielesność, choć doczesna, odzwierciedlała podstawę ludzkiej duszy. W większym stopniu dotyczyło to chyba twarzy, którą widać i która niejako reprezentuje człowieka. Twarz ma podstawowe znaczenie dla nawiązywania więzi między ludźmi, wzbudza zaufanie, sympatię lub wręcz przeciwnie - skłania do niechęci, nieufności i odrazy. Każdy z nas doświadczył, jak w takim przypadku trudno nawiązać kontakt, a potem wysłuchać i zrozumieć naznaczoną osobę39. Dla chrześcijańskiego sposobu myślenia charakterystyczny jest jednak także inny wymiar - współczucie dla bezradnych, chorych, upośledzonych, cierpiących i poniżanych, którzy mają większe szanse na zbawienie niż bogacze i marnotrawcy. Defekt może także być korzystny dla duszy, jeżeli uniemożliwia człowiekowi popełnianie grzechów. Wspomnijmy surowe słowa Jezusa: "I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego" (Mt 18,9; wszystkie cytaty biblijne za Biblią Tysiąclecia - red.). Słowa Zbawiciela od początku XV wieku rozwijali husyccy myśliciele. Mistrz Jakoubek ze Stříbra, mniej więcej dziesięć lat młodszy od Žižki, zwracał uwagę na ludzi jednookich, którzy są sprawiedliwi i dobrzy, ponieważ usilnie spoglądają ku Bogu i walczą z grzechem. Chociaż jego interpretacja jest oparta na podstawie alegorycznej (człowiek wierzący powinien skupiać się, choć ma dwoje oczu, tylko na jednym celu - osiągnięciu Królestwa Niebieskiego), mogła sprawić przyjemność także jednookim. Wątpimy jednak, żeby młody Žižka kierował się tą zasadą. Jeżeli stracił oko w wieku chłopięcym, przyzwyczaił się do upośledzenia i nie przejmował się za bardzo duchowymi znaczeniami jednooczności. Dopiero później, gdy stanął u progu starości, zaczął rozmyślać o sprawach ostatecznych. Zrozumiał wtedy, że jednooki i ślepy mogą osiągnąć zbawienie, jeżeli kroczą ścieżką wiary, która niczym najbardziej bezpieczna wskazówka im także daje najjaśniejsze światło40.

Chociaż Janowi Žižce brakowało oka, do wybuchu rewolucji husyckiej ludzie nie uważali go za "monstrum", czyli potwora bądź straszydło, cokolwiek by o nim myśleli. Jego wada nie była wrodzona, lecz nabyta, co stanowiło zasadniczą różnicę. Za potworne można było uważać raczej czyny, których się dopuszczał w bandach rozbójniczych i drużynach bojowych, wielokrotnie łamiących prawo. Jednak to, że trocnovskiemu zemanowi "czegoś" brakowało, w połączeniu z jego działalnością stopniowo tworzyło podstawy do tego, aby część społeczeństwa faktycznie uznała go za potwora. Środowiska przeciwne husytom, zwłaszcza kościelne, które miało wiele powodów, by nienawidzić husyckiego przywódcy i uważać go za swego wroga, skorzystały z tej okazji - szczególnie po tym, jak wojownik odniósł ciężką ranę drugiego oka. Mocno się do tego przyczyniła sława na skalę europejską tekstów Enei Silvia Piccolominiego, który określił Žižkę słowem "monstrum"41. Człowieka, którego twarz różniła się od innych w wyniku zranienia, postawił na jednym poziomie z potworami wywołującymi poczucie niewiary, strachu i przerażenia.

Takie monstra, między innymi także jednookie stworzenia, pojawiają się już w literaturze starożytnej. W czasach antycznych pojęcie "monstrum" obejmowało jednak wyłącznie ludzi zdeformowanych fizycznie od urodzenia, ewentualnie stwory, w których elementy ludzkie łączyły się w całość ze zwierzęcymi. Istoty takie istniały, według starożytnych autorów, wbrew naturze (contra naturam). Na wyższym poziomie znaczeniowym zwracały uwagę na nadchodzącą katastrofę, były ostrzeżeniem zesłanym przez samych bogów. Mimo to w literaturze antycznej słowo "monstrum" pojawia się rzadko. Dla nas jednak ciekawy może być fakt, że słynny rzymski poeta Wergiliusz użył go na określenie cyklopa Polifema, znanego z Odysei niepokonanego olbrzyma, którego zranić można było tylko w jedyne oko, znajdujące się na środku czoła. Święty Augustyn, jedna z najważniejszych postaci filozofii chrześcijańskiej, u zarania średniowiecza rozstał się z tym antycznym pojęciem i ogłosił wszystkie ludzkie monstra (monstrosa hominosa), wliczając w to ludzi jednookich, za stworzenia Boże. Albowiem "gdziekolwiek zrodzony człowiek, tj. stworzenie rozumne i śmiertelne, choćby miał nie wiem jak dziwaczny kształt albo barwę, albo ruchy, albo głos, albo siłę, albo jakieś dziwaczne części ciała czy jakieś osobliwe własności przyrodzone, pochodzi od jednego owego Ojca rodzaju ludzkiego". Co Bóg uczynił i czyni, wszystko robi świadomie i dobrze wie, dlaczego42.

Europejskie średniowiecze z upodobaniem umieszczało wszelkiego rodzaju potwory w odległych i w zasadzie nieznanych chrześcijanom obszarach Orientu, gdzie właściwie były (dzięki kulturze indyjskiej) w domu. Przy tym szczególne istoty ludzkie w dalekich krajach nie zawsze określane były jako "monstra", lecz także mirabilia ("cudowności")43. W bajkowej Azji roiło się wręcz od ludzi bezgłowych i dwugłowych, psiogłowców, dzikusów, ludojadów, krwiopijców, karłów, hermafrodytów, garbatych, bezrękich, jednonogów, czworonogów, beznogów i centaurów. Oczywiście także od ludzi jednookich oraz z wadą wzroku, czy przeciwnie - bystrookich. Inspiracja źródłami indyjskimi i antycznymi wzbogacona o średniowieczną wyobraźnię, która w celu encyklopedycznego opisu ziemskiego świata zamierzała zaludnić także obszary faktycznie niedostępne dla Europejczyków, nie ulega żadnej wątpliwości.

O pełny spis ludzkich monstrów w czeskim środowisku pokusił się na przełomie średniowiecza i nowej epoki - w czasach, gdy tradycyjny obraz świata zaczynał się walić w wyniku zamorskich odkryć - członek popularnego wtedy zakonu franciszkanów bosych Jan Vodňanský (Iohannes Aquensis, około 1460 - po 1534). Co prawda wszystkie odrębne ludzkie stworzenia zaliczał on do ludzkich monstrów, ale z ważną uwagą: "Sam Stwórca wszystkiego postanowił stworzyć ze względu na człowieka różne stwory, aby nie obrzydł mu świat, w którym wszystko wyglądałoby jednakowo"44. Lista jednookich, wzrokowo upośledzonych i obdarzonych nadzwyczajnymi zdolnościami stworzeń jest w dziele Vodňanskiego wyjątkowo długa. Znajdują się na niej jednoocy walczący z gryfami (arimaspi), wielkoocy o oczach wielkich jak u bydła, ludzie jednoocy z okiem na czole (cocletani, cocles i cyklopowie), nictilope, którzy nie widzą w dzień, tylko wieczorem, czteroocy (quadriptalmi), polujący na pantery i lwy, żółtoocy (ravilie) i zezowaci (strabi)45. Zresztą do nich należy także Bystrooki ze znanej bajki, którą opracował Karel Jaromír Erben na podstawie średniowiecznego podania o długonogim tłuściochu niezdolnym do chodzenia oraz rudym, który widział równie dobrze co rudy ryś ostrowidz. Także w znanej powieści o Meluzynie, spisanej przez Jana z Arrasu w latach 1392-1393, synowie bajkowej istoty zostali wyposażeni w nadzwyczaj rozwinięte zmysły, na przykład król Renaud miał tylko jedno oko, widział jednak trzykrotnie dalej niż inni46. Średniowiecze nie było jednak zbyt przychylne cyklopom. W niektórych dziełach pojawiają się one jako stworzenia, które używają tylko oka rozumu, ale brak im woli. Z kolei w dziele znanego przedhusyckiego kaznodziei Johlína z Vodňan symbolizują oni nieświadomych chrześcijan, wpatrujących się jednym okiem w rozkosze ziemskiego świata, podczas gdy brakuje im drugiego, którym patrzyliby ku wyższym, duchownym sprawom47. Był to motyw, który w katolickim środowisku mógł się przydać akurat w związku z Janem Žižką.

Jak widać, skala, według której późne średniowiecze, przypisujące wszystkim przejawom stworzonego świata duchowe (symboliczne) znaczenie, postrzegało wygląd Žižki w połączeniu z jego działaniami, była dość szeroka. Brak jednego oka był dla husyckiego przywódcy na tyle charakterystyczny, że mimo zranienia drugiego w historycznej pamięci żyje przeważnie jako jednooki. Tym przymiotnikiem Karel Čapek wymownie zatytułował felieton, który 12 października 1924 roku opublikował w "Lidových novinách" z okazji 500. rocznicy śmierci Žižki. Jedno oko nie jest tu jednak oznaką potworności, lecz cechą rycerskiego bohatera, którego charakteryzowały "osobista sprawność i odwaga, by się za to zabrać"48.

Brak oka skłania jednocześnie do postawienia pytania, czy właśnie z tym nie wiązało się przezwisko Žižka, pojawiające się we wszystkich czterech dokumentach, które trocnovski szlachcic sygnował w latach 1378-1381, a potem w źródłach urzędowych i narracyjnych z czasów rewolucji husyckiej. Pozytywna odpowiedź nasuwa się chociażby dlatego, że żaden z krewnych przywódcy nie używał takiego przezwiska. Za sugerowanym rozwiązaniem przemawia jeszcze jeden fakt. W języku czeskim co najmniej od początku XVI wieku imię własne (proprium) Žižka z reguły wiąże się z człowiekiem jednookim. Nie jest to przypadek - Jan Vodňanský w drukowanym słowniku Lactifer, do którego już zaglądaliśmy, łacińskie pojęcie monoculus tłumaczy czeskimi słowami jednooký oraz žiška, w tym przypadku jednak nie jako proprium, ale jako apelativum (apelatyw, rzeczownik pospolity - red.)49. W tym samym czasie i w tym samym znaczeniu słowa žižka używał także znany tłumacz Řehoř Hrubý z Jelení. Rozszerzenie jego znaczenia potwierdzają także liczne czeskie leksykony aż po słownik Františka Štěpána Kotta z 1887 roku. Warte odnotowania jest szczególnie dzieło Jana Ámosa Komenskiego Janua linguarum reserata (1694), w którym odróżniony jest šilhan, šilhavý člověk ("zezowaty"), ewentualnie mžourající, špatně vidící (věci k očím přistrkavý) ("mrużący oczy", źle widzący, ("przysuwający rzeczy do oczu") i brlooký (s oční vadou, zvláště šilhavý, "mający wadę wzroku", "zwłaszcza zezowaty") od žižki, który jednooký jest, oka druhého zbavený, o oko připravený ("jest jednooki", "pozbawiony drugiego oka", "który stracił oko")50. Do tych i innych dowodów możemy dodać jeszcze utwór Tragédie neb Hra žebračí (anonimowe tłumaczenie z języka polskiego w 1573 roku), w którym żebrak przezywany Žiška sam siebie charakteryzuje tak: "Ja, acz o jednym jestem oku,/ wszak mnie także masz u boku/ Jeżeli do ciebie przystąpię/ i tobie jedno wyłupię"51. ("Já, ač sem o jednom oku,/ však mne máš tudíž u boku./ Jestližeť k tobě přistoupím,/ i toběť jedno vyloupím"). Jako ilustracja przejścia od apelativum do proprium ten dowód chyba wystarczy. Wątpliwości może wzbudzać pewien starszy zapis, uczyniony w kwietniu 1423 roku w rožmberskiej księdze złoczyńców, gdzie jest wymieniony "Žižka, niejaki jednooki z Hradiště". Nie mamy pewności, czy forma zapisu i odczytanie przez redaktora są uzasadnione i czy nie powinniśmy raczej preferować wariantu "žižka". Zeznanie Chmela z Boršova, jak jeszcze stwierdzimy, najprawdopodobniej nie dotyczyło słynnego husyckiego hetmana52.

Chociaż materiał od początku XVI wieku mówi, że słowo žižka początkowo było apelativum dotyczącym człowieka jednookiego, wielu językoznawców i innych fachowców twierdzi, że przed 1420 rokiem sytuacja była inna, proponują zatem inne wytłumaczenie. Ich główny argument brzmi przekonująco. Tego, że słowo žižka oznacza "jednooki", nie da się udokumentować w źródłach dla starszego okresu. Sięgają więc po interpretacje, że substantivum žižka, czy też starsza forma žužka (przypomnijmy, że imię trocnovskiego zemana właśnie w takiej formie figuruje na czeskobudziejowickim wekslu), ma inne korzenie, nie potrafią się jednak zgodzić co do tego, jakie.

Największy odzew wywołała teoria wywodząca proprium Žižka od imienia Zygmunt (cz. Zikmund) - w czasie wojen husyckich dwie wrogie strony byłyby zatem reprezentowane przez dwóch imienników, hetmana z Taboru oraz króla rzymskiego i węgierskiego. Taką hipotezę postawił w drugiej połowie XIX wieku Václav Hanka. Na wiele wyrafinowanych sposobów nadał jej precyzji i głębi językoznawca Karel Titz, szczególnie w broszurze wydanej w 1924 roku. Według Titza imię Žižka jest hipokorystykiem (zdrobnieniem) od imienia Zygmunt. Aparat naukowy, którym badacz wsparł swoje twierdzenie, wygląda wprawdzie szacownie, lecz jego wnioski nie wzbudziły powszechnej aprobaty53. Można udokumentować, że w środowisku czeskim imię Zygmunt rozpowszechniło się dopiero po tym, jak w sierpniu 1365 roku cesarz Karol IV przywiózł do Pragi rzekome ciało burgundzkiego świętego, zaczął (jako świeżo koronowany król burgundzki) propagować jego kult i zrobił z niego patrona kraju, nazywając nawet na jego cześć swojego syna, urodzonego późnym wieczorem 14 lutego 1368 roku. Wszystko to jednak odbyło się dopiero po urodzeniu Jana Žižki, który w 1378 roku miał już co najmniej czternaście lat54. Do tego czasu, jak przyznał sam Titz, w Czechach imię Zygmunt w zasadzie nie występowało. Badacz umiejętnie wyślizgnął się także z tej pułapki, odwołując do Enei Silvia Piccolominiego, który pisał o wychowaniu późniejszego husyckiego hetmana na praskim dworze królewskim. I tak pojawiła się uwodzicielska hipoteza. Podobno rodzice Žižki przy okazji chrztu syna Karola IV wyprosili, aby ich Jan (czy też Ješek) otrzymał na drugie imię Zygmunt55. W taki sposób możemy jednak dowieść wszystkiego.

Związku między imionami Zygmunt i Žižka (na przykład różnice między oficjalną a miejscową formą imienia, jak Jan - Ješek, udowodnione na piśmie także w przypadku Žižki) nie udało się obronić. Do tego znane hipokorystyki od imienia Zikmund to Zich, Ziga, Zika czy Zigáček. Titz stwierdził co prawda, że kilkakrotnie można znaleźć także żeńskie formy tych imion - Žižka i Zikmunda - lecz to odkrycie obraca się przeciw niemu. Oznaczenie Žižka (czy žižka) pojawia się w przypadku matki pana Racka ze Švamberka na Věžce. Szlachetna pani urodziła się jednak długo przed połową XIV wieku, gdy w Czechach nikt jeszcze nie myślał o świętym Zygmuncie. Podobnych dowodów jest więcej56.

Z innych interpretacji stosunkowo znaczne poparcie zyskała hipoteza wywodząca imię Žižka od światła, ognia, iskry czy innego źródła światła, w połączeniu z czasownikami žhnout albo žíhat. Po słowacku i w narzeczach słowiańskich žíža oznacza "światło", "światełko" czy "płomyczek", žižka zaś świeczkę57. W innych językach słowiańskich jest podobnie. Wtedy jednak proprium Žižka odnosiło się do światła lub ognia58. Stąd wyjaśnienie, że Žižka stracił oko w wyniku wypalenia. Nie brzmi to przekonująco, ale nie można całkowicie wykluczyć tej możliwości. Całkowitą bzdurą jest jednak ogłaszanie przezwiska Žižka za synonim paliče, czyli podpalacza (chociaż istnieją i takie teorie)59, a to z prostego powodu. Oba te substantiva zawierają ładunek pejoratywny, klasyfikują określonego nimi człowieka jako złoczyńcę. Wtedy byłoby wykluczone, aby trocnovski zeman używał go jako oficjalnej formy swojego imienia. Jeżeli proprium Žižka miałoby się odwoływać do indywidualnej cechy, byłoby najprawdopodobniej neutralne pod względem wartości, stwierdzało stan rzeczy, nie ośmieszało ani nie gorszyło. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Przyjaciele Žižki i hetmani husyccy Jan Bzdinka (także Bzdina) z Vícemilic i Jan Řitka z Bezdědic w pismach urzędowych nigdy nie pojawiają się ze swoimi przezwiskami, lecz zawsze bez nich, czyli jako Jan Hvězda z Vícemilic i Jan z Bezdědic. Nazwiska Pierdek (Pierdeczek) czy Dupka w przypadku szlachciców, nawet niższych, nie wyglądałyby dostojnie i nie budziłyby zaufania. Także ksiądz Martin Húska nie występował pod łacińskim przezwiskiem Loquis, to znaczy "gaduła" bądź "paplacz". Žižka z pewnością był na tyle rozumny, by nie przedstawiać się jako faktyczny czy potencjalny złoczyńca.

Na koniec zostawiliśmy hipotezę, którą wielu uważa za dziwną, chociaż i ona ma częściowe uzasadnienie. Jej zwolennicy przypominają o dawnym rdzeniu žuž-, częstym w językach wschodniosłowiańskich i południowosłowiańskich (na przykład słoweńskie substantivum žužek, to znaczy "pluskwa"). Z reguły dotyczy ono bzyczenia, gwizdania, huczenia i świszczenia, dlatego nieraz znajdujemy go w nazwach owadów, szczególnie żuków, ale też pełzających robaków (stąd na przykład czeskie žížala - "dżdżownica"). Stąd pomysły, że imię Žižka oznacza właściwie broukal ("żuczek"). Wyjątkowo daleko posunął się językoznawca, który łączył przezwisko husyckiego przywódcy z pojawieniem się wołków zbożowych w stodole czy spichlerzu jego przodków. Inny ekspert myślał z kolei o słowie žužel (w znaczeniu "węgiel"), zatem Žižka byłby człowiekiem czarnym lub śniadym60.

Łatwiejsze do przyjęcia niż grzebanie się w robakach i żukach wydaje się zajrzenie do języka polskiego. W nim spotykamy się ze słowami "zez" (oraz "zezowaty"), oznaczającymi wadę wzroku (strabismus) oraz człowieka, który ma zeza, ewentualne spogląda ukradkiem, z ukosa. W staropolszczyźnie słowo to miało jednak formę "zyz", a człowieka zezowatego czy patrzącego ukradkiem nazywano także "zyszka", "zyzka" lub "zyzek". Dlatego wielu fachowców wiąże apelativum žižka z wadą oka lub wzroku. Stąd już tylko krok do jednooczności. W dawnej polszczyźnie słowo "zyz" miało jednak także inne znaczenie - w hazardzie określano tak szóstkę na kostce (wyraźne zniekształcenie francuskiego liczebnika six). Ciekawe jest, że w staroczeszczyźnie pojawia się jako žíž. Z drugiej połowy XV wieku znamy nawet praskiego rzeźnika nazwiskiem Jan Žíž (czy też Žiež), a na początku tego stulecia pojawiał się rozbójnik z podobnym przezwiskiem. To na marginesie61.

Cokolwiek oznaczało słowo žižka (wada wzroku wyjaśniałaby, dlaczego w Czechach było i jest tylu Žižków), zdecydowanie nie było to przezwisko obraźliwe. Dopiero Piccolomini zaczął demonizować Jana Žižkę i umiejętnie połączył jego trwale uszkodzony wzrok z odrażającymi potworami naruszającymi harmonię stworzonego świata, znanymi ze średniowiecznych bestiariuszy. Wielka liczba dokumentów świadczących o rozpowszechnieniu przezwiska czy nazwiska Žižka w środowisku czeskim i morawskim w XIV-XVI wieku dowodzi, że późnośredniowieczne społeczeństwo nie odbierało takiego imienia negatywnie. Prawda, czasami mamy wątpliwości, czy dany człowiek nazywał się Žižka czy Šiška, lecz nie ma to wpływu na nasze ustalenia62.

Już pod koniec rewolucji husyckiej słynny dowódca miał imiennika na praskim Nowym Mieście. Bogaty rzeźnik Jan Žižka jest wzmiankowany po raz pierwszy w 1428 roku, a informacje o nim pojawiają się przez kilka kolejnych dziesięcioleci. Z kolei na Starym Mieście w czasach przedrewolucyjnych znajdujemy szewca Šimona Žižkę, podczas gdy cześnik czy karczmarz Žižka żył w rewolucyjnej Pradze, a piekarz Václav Žižka pojawił się tam w początkach XVI wieku. Jego imiennik, z zawodu sukiennik, wspominany jest w Czeskich Budziejowicach w roku 1407, sieroty Žižkowe (Zuzkonis) zapisano w ołomunieckiej księdze miejskiej w lutym 1421, a rzeźnika Žižkę (Zyzkam) w lipcu 1455 roku. Znaczna liczba Žižków zamieszkiwała południowe Czechy, nie tylko Czeskie Budziejowice. W Strážkovicach, tuż obok Trocnova, w 1456 roku znajdujemy Jana, zwanego Žižką (!), kolejny Jan Žižka był w tym samym czasie rolnikiem w Hlasivie niedaleko Taboru, w Vodňanach urząd rajcowski pełnił Dobeš Žižka, a w Soběslaviu żył ważny mieszczanin Ondřej Žižka, wymieniany w latach 1445-1470. Moglibyśmy wymieniać dalej63. Do dzisiaj Žižkowie mieszkają nie tylko na ziemi czeskobudziejowickiej, ale w całej Republice Czeskiej64. Jednak żaden z nich nie osiągnie już sławy husyckiego wojownika, który rozsławił imię Žižka, tak że w historii stało się ono powszechnie zrozumiałym pojęciem.

Jan Žižka pochodził z niskiego rodu szlacheckiego, mimo to podkreślał swoje pochodzenie. Do szlachcica należały oczywiście imię z przydomkiem (predykatem), siedziba rodowa i herb, który świadczył o jego tożsamości, przynależności rodowej oraz miejscu w hierarchii społecznej. Jan Žižka używał predykatu z Trocnova także w czasach, kiedy w tym regionie w południowych Czechach nic już do niego nie należało. Manifestował w ten sposób trwające więzi rodowe, wynikające również z herbu, którego kolorowe wyobrażenie niestety się nie zachowało. Mamy do dyspozycji tylko dwie pieczęcie, przywieszone do dokumentów z 1378 roku, przy dwóch pozostałych dokumentach urzędowych z lat 1381 i 1384 ich brak - albo zostały skradzione, albo rozpadły się ze starości65. Obie pieczęcie są odciskiem niewielkiego tłoka, którego płytka miała średnicę 2,6 centymetra. Odciski są niewyraźne, jakby zużyte, jednak przy szczegółowych oględzinach okazało się to złudzeniem. Niezbyt wysokiej jakości - jak tego dowiódł znakomity heraldyk Vladimír Růžek - była już sama pieczęć. Warsztat, w którym trocnovski zeman kazał ją wykonać, z jego punktu widzenia nie wywiązał się z zadania (może praca odpowiadała wynegocjowanej zapłacie). Dlatego w swoim czasie dyskutowano, jaki znak herbowy wyryto na pieczęci - pszczołę czy raka. Zdecydowanie chodzi jednak o tę drugą figurę, umieszczoną na tarczy i w klejnocie. Kompozycja pieczęci była godna uwagi. Obejmowała kompletny herb, to znaczy tarczę ze znakiem herbowym, hełm i klejnot, przy czym te dominują, tarcza jest mała i znajduje się w polu opisu, który identyfikuje konkretną osobę: "s. IOhAnIs. D/E. TROCnOW" (czyli s[igillum, to znaczy pieczęć] Jana z Trocnova). Pełny herb na pieczęci niższego szlachcica był w tamtych czasach wyjątkiem. Dowodzi to, że młody Jan Žižka był człowiekiem pewnym siebie i dumnym, który przy wyborze rozwiązania plastycznego pieczęci kierował się wzorem rožmberskim, oczywiście o ile zakład rzemieślniczy nie wytwarzał swoich produktów mniej więcej seryjnie, zgodnie z miejscowymi zwyczajami66.

Chociaż kolorystyka herbu Žižki nie jest znana, zakłada się czerwonego raka na srebrnym polu. W Królestwie Czeskim rak nie należał do często spotykanych znaków herbowych, z reguły zdradzał pokrewieństwo rodów, które nierzadko używały różnych predykatów. W 1404 roku pieczętował się nim Sudík z Koclířova, wsi niedaleko Třebonia. W południowych Czechach rakiem w herbie szczyciły się - chociaż dopiero w późniejszych czasach - niektóre rody niższej szlachty z okolic Mladé Vožice, podczas gdy Jan Papák z Úvalu, z rozciągniętym rakiem w klejnocie, prawdopodobnie nie był tutejszy, chociaż niedługo przed rewolucją husycką utrzymywał bliskie kontakty ze środowiskiem południowoczeskim. Raka na tarczy miał także Petr z Perče, w latach 1414-1424 burgrabia w Příbramiu. Najbliższy raka Žižki jest wizerunek na pieczęci Petra z Červeného i Batelova (koło Igławy), szlachcica wzmiankowanego na zachodnich Morawach oraz w Troubkách na Hané. Takiego samego znaku herbowego używały niektóre inne morawskie rody, osiadłe na terytorium Wysoczyzny (z Jemničky, z Lažan). Ich możliwe więzy krwi ze szlachtą z Trocnova nie są nam jednak znane67.

Dzisiaj herby i znaki herbowe uważamy za emblematy, jednak w średniowieczu i w początkach ery nowożytnej pełniły także funkcję symboli wskazujących na wyższą rzeczywistość. Rak był nośnikiem kilku ciekawych znaczeń, między innymi nieszczęścia. Jednak to nie dlatego szlachta umieszczała go na herbach. Skorupiak ten uosabiał bowiem także pozytywne cechy, przede wszystkim upór, nieustępliwość, zaciętość i wytrwałość - przekonanie o nich wynikało ze spostrzeżenia, że co rak chwyci szczypcami, bardzo niechętnie wypuszcza68. Możemy więc postawić pytanie, czy rak w znaku wiązał się z nazwą miejscową Trocnov, utworzoną wprawdzie zgodnie z zasadami średniowiecznej czeszczyzny, ale w swojej pierwszej części ewokującą łaciński przymiotnik trux lub też niemieckie rzeczowniki der Trotz, ewentualnie der Trutz (forma Trucnov jest potwierdzona w dokumentach z roku 1378 i 1441). Po niemiecku i po łacinie wyrazy te mają podobne znaczenie, to znaczy uparty, zacięty, ewentualnie wytrwałość, zacięcie, upór i nieustępliwość. Taka interpretacja znakomicie by pasowała do raka (oraz do cech charakteru Žižki)69. Nie wykluczamy jej, chociaż czeska toponomastyka przychyla się ku innemu poglądowi. Trocnov czy Trucnov wyjaśnia jako Trucnův dvůr, którego podstawę imienną wywodzi od przezwiska truteň, oznaczającego trutnia, czyli samca pszczoły o wielkich oczach i bez żądła, w przenośnym zaś znaczeniu darmozjada, łobuza czy lenia70. Wtedy z kolei moglibyśmy swobodnie rozwijać także hipotezy o dzikich pszczołach, które gnieździły się w dębach koło Trocnova. Jeżeli Trocnov faktycznie powstał dopiero w połowie XIV wieku, można chyba dopuścić możliwość mieszanki słów pochodzenia niemieckiego i słowiańskiego.

Mamy do tego jeszcze jeden dobry powód. W 1410 roku jako uczestnik wielkiej wojny między Polską i Litwą a zakonem krzyżackim jest wymieniany Sischke von Lakemych, być może tożsamy z naszym Janem Žižką. Przedziwny predykat długo pozostawał zagadką. Dopiero stosunkowo niedawno udało się stwierdzić, że lakemych to polskie potoczne słowo oznaczające ludzi nieustraszonych, odważnych, twardych. Takie znaczenie z pewnością mogłoby nawiązywać do odwagi Žižki okazanej w boju, lecz równie dobrze mogłoby być wolnym tłumaczeniem toponimu Trocnov, którego pierwsza część wyrażała upór i zaciętość71.

Człowiek na bezdrożu

Duma, nieustępliwość i pewność siebie to piękne cechy, nieraz jednak mogą sprowadzić na człowieka kłopoty. Dokąd udał się Žižka po stracie ziem w Trocnovie i w Čeřejovie - nie potrafimy powiedzieć z pewnością. Według niektórych historyków jego droga prowadziła do Pragi, gdzie urząd śpiżarnego królowej Joanny Bawarskiej, pierwszej małżonki Wacława IV, sprawował Přibík zwany Hrb, syn Mikeša z Ostrolovskiego Újezda. Wielu znawców historii Trocnova i okolic uważa, że był to stryjeczny brat Žižki. Wraz z nim tę samą funkcję pełnił również Václav z Újezda, może krewny Přibíka. To by nas w zasadzie nie interesowało, gdyby po śmierci Přibíka w 1388 roku jego skromnego, półłanowego majątku w Dvorcu koło Borovan (większość tutejszych ziem należała do Licka z Dvorca) nie otrzymał Jan, "pincerna domini regis", to znaczy cześnik króla jegomości. Od razu przychodzi do głowy pytanie, czy owym królewskim cześnikiem nie był Jan Žižka. Ale znalezienie go wśród wszystkich Janów, którzy poruszali się w otoczeniu monarchy, to szukanie igły w stogu siana. Sąd dworski odnotował również niewielki majątek Přibíka w Ostrolovskim Újezdie, chociaż Mikeš przekazał go braciom z Rožmberka72. Niewykluczone, że Mikeša i Přibíka przeżyła żona tego pierwszego, o nieznanym imieniu. W latach 1385-1401 w Czeskich Budziejowicach wspomina się o jakiejś Mikšovej z Újezda, mieszkającej przy rynku w domu sołtysa Klarica i prowadzącej sklepik. Miło byłoby uznać ją za ciotkę Žižki, lecz imię Mikeš było bardzo często spotykane, a w południowych Czechach jest kilka łatwych do pomylenia Újezdów i Újezdców. Czyli znowu możemy zaledwie snuć domysły73. Niejaki Siska, łowczy królewski, w 1392 roku wyprosił u monarchy niecałe dwie kopy groszy rocznego wynagrodzenia w Zahořanach koło Milevska, ale i tu wpadamy w ślepą uliczkę74.

Czy Žižka znowu przez jakiś czas posiadał nieduży majątek w pobliżu Trocnova? Nasuwa się jeszcze jedna odpowiedź, skąd mógł mieć stały, choć niewielki dochód. Według stosunkowo późnych doniesień posiadał łan we wsi Suchá (w sąsiedztwie Machovic, z których pisali się niedawni właściciele Střížova), leżącej 7,5 kilometra na południowy zachód od zamku Hluboká. Brzmi to wiarygodnie, ponieważ Suchá była wsią królewską, w której monarcha przyznawał nieduże gospodarstwa swoim sługom. W takim przypadku powinniśmy jednak myśleć raczej o czasach po 1412 roku, kiedy obecność Žižki na królewskim dworze jest udokumentowana. Wieś Suchá zniknęła podczas wojny trzydziestoletniej, a na jej miejscu właściciele kazali postawić zabudowania gospodarskie i owczarnię75.

Niemal z pewnością można twierdzić, że przez pewien czas na przełomie XIV i XV wieku Jan Žižka pozostawał na służbie Jindřicha (III) z Rožmberka. Informację zawartą w chebskiej kronice Pankraza Engelharta, zanotowaną dopiero w pierwszej połowie XVI wieku76, wielu co prawda podawało w wątpliwość, uzupełnia ją jednak wpis do księgi miejskiej Prostějova, wymieniający kilku groźnych rozbójników i banitów/przestępców. Powstał prawdopodobnie niedługo po 1405 roku i wymienia między innymi znanego awanturnika Jana Spívavého oraz Žižkę z Krumlova (Zisskonem de Crumlow), uczestniczących w zabiciu mężczyzny, któremu odebrali kuszę (balistam)77. Nie jest co prawda pewne, czy chodzi tu o trocnovskiego Žižkę (pozostali wymienieni pochodzili z terenu Hany) albo Šiškę z Moravskiego Krumlova (ewentualnie morawskiego szlachcica Oldřicha Šiškę z Kounic), lecz tę wątpliwość równoważy fakt, że Žižka i Janek Spívavý mieli blisko do Sokolów z Lamberka, prawdopodobnie znali się osobiście i może spotkali się później w Taborze78. Na podległość służebną przyszłego taborskiego hetmana wobec Rožmberków wskazuje również zapiska w znanym rejestrze zeznań przestępców (tak zwany Popravčí kniha pánů z Rožmberka, rejestr przesłuchań przestępców sporządzony przez lokalny urząd justycjariusza - inaczej urząd oprawcy - sprawowany przez Rožmberków - red.). Stwierdza się w niej, że Žižka wszczął wróżdę (według czeskiej terminologii vypověděl nepřátelství, ogłosił wrogość - red.) przeciwko swemu panu, to znaczy Jindřichowi (III) z Rožmberka, którego rezydencją był Czeski Krumlow. Jeżeli do tych wskazówek doliczymy pieczęć Žižki, zainspirowaną rožmberskim wzorem, zależność wielu jego znajomych i krewnych od członków tego rodu oraz powiązania z Czeskim Krumlowem (łącznie z wpisem w minoryckim nekrologium), trudno obalić tę tezę79. Służba Žižki dla południowoczeskich wielmożów i jego pobyt w Czeskim Krumlowie najprawdopodobniej nie trwały zbyt długo, w przeciwnym wypadku przynajmniej częściowo znalazłyby odzwierciedlenie w źródłach.

Szlachcic w pozycji służebnej bywał określany słowem "panosza" (cliens), w przypadku stosunku lennego wobec konkretnego zamku czy miejsca jako lennik, ewentualnie, jeżeli jego obowiązki były charakteru zdecydowanie wojskowego, także pojęciem armiger. Jednak również w tym przypadku obowiązuje zasada, że średniowieczna terminologia była bardzo niekonsekwentna (dla mężczyzn w podległości wojskowej wybierano często także słowo miles, to znaczy rycerz lub wojownik), poszczególne pojęcia nierzadko traktowano jako synonimy, a ich znaczenia się przenikały. Wystarczy zajrzeć do encyklopedycznego dzieła mistrza Pavla Žídka80. Wielu członków niższej szlachty sprawowało jednak, jak już mówiliśmy, funkcje w aparacie administracyjnym rožmberskich dóbr. Chętnie dowiedzielibyśmy się, jaką posadę czy urząd objął Žižka. Na razie odpowiada nam tylko cisza.

Na pytanie, gdzie Jan Žižka spędzał większość czasu od końca lat osiemdziesiątych aż do początku 1405 czy 1406 roku, pojawia się jedyna możliwa do przyjęcia odpowiedź - na służbie wojskowej poza Królestwem Czeskim. To logiczne założenie, którym się tu wspieramy, potwierdzą lub obalą badania. Žižka zdecydowanie nie byłby jedyny, szczęścia w oddziałach wojskowych szukało bowiem coraz więcej przedstawicieli niższej szlachty. Nie było to zjawisko specyficznie czeskie, przeciwnie - powszechne w całej Europie, między Pirenejami a Karpatami, czy też między południowym wybrzeżem Bałtyku a Morzem Śródziemnym. Ówczesne wielkie konflikty wojenne (tak zwana wojna stuletnia między Anglią i Francją, obrona granicy dunajskiej przed ekspansją Turków osmańskich, rysujące się starcie między zakonem rycerzy niemieckich a Polską i Litwą), a także wiele walk lokalnych, wymagały znacznej liczby w zasadzie zawodowych żołnierzy, wynajmowanych za żołd z reguły w ramach czasowych umów. Dla licznych przedstawicieli niższej szlachty, którym skromne majątki nie zapewniały wystarczającego utrzymania, otwierała się zatem możliwość zarobku, a w razie wyraźnych zdolności także awansu społecznego.

Jednak nie zawsze musiało chodzić o udział w wojnie. Monarchowie i wielmoże potrzebowali zdolnych żołnierzy także do własnej ochrony. Wiemy, że w 1370 roku takie usługi świadczył morawski szlachcic Jan Sokol z Lamberka ze swoimi ludźmi cesarzowi bizantyńskiemu Janowi V Paleologowi podczas jego włoskiej podróży. To właśnie Sokol, mniej więcej piętnaście lat starszy od Žižki, może służyć jako modelowy przykład szlachcica, który najprawdopodobniej przez ćwierć stulecia był najemnikiem poza granicami państwa czeskiego. O nim także znikają informacje w czeskich i morawskich źródłach, pojawiają się dopiero pod koniec XIV wieku. Renoma i doświadczenie, które zdobył, zaprowadziły go w pobliże króla Wacława IV. Žižka miał więc wzór. Może należał do ulubieńców Sokola już pod koniec XIV wieku?81 Nie wiemy tego.

Dla licznych przedstawicieli niższej szlachty służba urzędnicza lub wojskowa były jedynymi możliwymi do przyjęcia rozwiązaniami, jeżeli zamierzali przynajmniej częściowo zapewnić sobie godne życie. Starszy pogląd, jakoby proces ubożenia tej części społeczeństwa był bezpośrednim wynikiem nacisku bogatych przedstawicieli wyższej szlachty, programowo pochłaniającej mniejsze gospodarstwa w zasięgu ich dominiów, nie ma już dzisiaj admiratorów. Zwolennicy tej teorii najwyraźniej bowiem przenosili do czasów późnego średniowiecza sytuację z przełomu XIX i XX wieku, kiedy wielkie kapitalistyczne przedsiębiorstwa likwidowały mniejszych konkurentów i starały się osiągnąć pozycję monopolistów. Wprawdzie takie praktyki miały miejsce pod koniec XIV wieku, zdecydowanie nie były jednak masowe. Powodem marnego stanu ekonomicznego niższej szlachty było niewiarygodne wręcz rozdrobnienie posiadanych przez nią ziem (w ekstremalnych przypadkach czynszami w jednej wiosce dzieliło się aż pięciu panów), małe rozmiary ich gospodarstw i spadek realnej wartości monety, a przez to także spadek dochodów. Czynsze poddanych były bowiem ustalane raz na zawsze i nie uwzględniały inflacji. Każda epidemia, która obniżała liczbę poddanych, eo ipso płatników czynszu, oznaczała więc odczuwalną zmianę ekonomiczną. Potwierdził to zdecydowanie atak dżumy w latach 1380-1381.

Jeżeli założymy, że w latach 1378-1384 Jan Žižka był właścicielem dwóch, trzech łanów, dochody z tego majątku wynosiły trzy do pięciu kop czeskich groszy rocznie. To było zbyt mało na utrzymanie rodziny, chociaż wiejska niższa szlachta produkowała żywność na własny użytek. Trocnovski zeman nie był tu wyjątkiem. Dochód od dwóch do dziesięciu kop groszy rocznie osiągało niemal 60 procent przedstawicieli niższej szlachty, około jednej piątej miało pod tym względem gorzej, a tylko jedna piąta lepiej. Taka kwota była średnia82. Žižka nie potrafił jednak poradzić sobie z tym, co miał. Z charakteru nie był nawet gospodarzem, raczej wojownikiem, żołnierzem, który za najważniejsze wartości uznawał co innego niż systematyczne dbanie o niewielkie gospodarstwo. Umysłowo nie różnił się zatem od większości ówczesnych europejskich szlachciców.

Gdy Jan Žižka sprzedał większość, jeżeli nie wszystkie swoje nieruchomości, wybrał taką samą drogę jak wielu innych. Jindřich (III) z Rožmberka nie zrujnował Žižki gospodarczo - przeciwnie, pomógł mu, przyjmując go na służbę. Jednak zeman z Trocnova nie należał do ludzi, którzy wytrzymaliby dłużej w jednym miejscu. Jego naturze bardziej odpowiadały zajęcia wojskowe. Stąd był już tylko niewielki krok do przynależności do oddziałów często działających poza granicami prawa.

Rozpowszechniony proceder, niedokładnie określany romantycznym niemal pojęciem rycerzy rozbójników, ewentualnie zbójectwa, był codziennością w niemal całym zachodnim chrześcijaństwie i jednocześnie jednym z typowych przejawów późnośredniowiecznego kryzysu. Do jego innych cech należały, oprócz dużych i lokalnych wojen, zmniejszenie się liczby mieszkańców na skutek epidemii dżumy i innych chorób, spadek realnej wartości pieniądza oraz zasadnicze problemy polityczne o zasięgu ogólnospołecznym: osłabienie władzy monarchy, schizma papieska (od 1378 roku na czele Kościoła rzymskiego stało dwóch papieży), kłopoty Kościoła, zaostrzenie sporów między władzą świecką a duchową, rywalizacja między szlachtą a miastami oraz niepokoje społeczne, prowadzące co jakiś czas do potężnych powstań, odzwierciedlających destabilizację i pragnienie zmian. W życiu daleko było do jedności i harmonii, które średniowieczna myśl filozoficzna i polityczna przedstawiała jako ideał83.

Ziemie Korony Czeskiej (samo Królestwo Czeskie, Morawy, to znaczy margrabstwo morawskie, biskupstwo ołomunieckie i księstwo opawskie, osiemnaście księstw śląskich, Górne i Dolne Łużyce, Brandenburgia, stracona w latach 1415-1417, lenna króla czeskiego w niemieckich częściach Świętego Cesarstwa Rzymskiego i oddalone księstwo luksemburskie), a konkretnie jej czeskomorawskie centrum kryzys dosięgnął później niż Europę Zachodnią. Jego niewątpliwe oznaki pojawiły się już pod koniec wyjątkowo udanego panowania cesarza rzymskiego i króla czeskiego Karola IV, zmarłego 29 listopada 1378 roku. W 1380 roku wybuchła wielka epidemia dżumy, napięcia polityczne wzmogły się jednak dopiero po roku 1390, gdy eskalował spór między królem Wacławem IV a arcybiskupem praskim Janem z Jenštejna, rozpoczęty nieporozumieniem w sprawie rozwiązania kwestii schizmy papieskiej. Ten spór był czeską wersją długotrwałej i przebiegającej niemal w całej Europie walki między władzą świecką a kościelną. Bezkompromisowy ruch monarchy przeciw najbliższym współpracownikom Jenštejna, którego najpoważniejszymi skutkami były zamęczenie w marcu 1393 roku wikariusza generalnego Jana z Pomuku i abdykacja arcybiskupa w 1396 roku, był zapowiedzią przyszłych wydarzeń. Wpływowa część wyższej szlachty, niezadowolona z rządów Wacława IV i starająca się, zgodnie z ambicjami stanowymi, poszerzyć własne wpływy polityczne kosztem króla, a także ograniczyć wpływy ulubionych doradców królewskich, zawiązała konfederację, tak zwaną Jednotę Pańską. Ta w maju 1394 roku pojmała Wacława IV i internowała go. Nawet ten radykalny krok nie doprowadził jednak do zmian. Kryzys w polityce wewnętrznej jeszcze mocniej zachwiał pozycją Wacława IV, od 1376 roku także króla rzymskiego, w Europie. Groźba utraty prestiżowej pozycji monarszej w Rzeszy stopniowo zaktywizowała również innych członków dynastii luksemburskiej, przede wszystkim kuzynów Wacława i margrabiów morawskich, Prokopa i Jodoka (jednocześnie margrabiego brandenburskiego), których wzajemna animozja była powszechnie znana. Zygmunt Luksemburski, przyrodni brat króla, który po wielu komplikacjach w 1387 roku zdobył koronę św. Stefana, miał dosyć kłopotów z umacnianiem swojej władzy na Węgrzech i turecką ekspansją na Bałkanach.

Spory pomiędzy poszczególnymi przedstawicielami dynastii luksemburskiej (Wacław stawał zazwyczaj po stronie Prokopa, podczas gdy Jodok trzymał z Zygmuntem) pogłębiały polityczną destabilizację, która na Morawach przez całe lata dziewięćdziesiąte skutkowała konkurowaniem i konfliktami wojskowymi między margrabiami Prokopem i Jodokiem. Konsekwencje tej sytuacji w polityce wewnętrznej były oczywiste. Wacław IV, który w odróżnieniu od Karola IV i Zygmunta nie był z natury politykiem, 20 sierpnia 1400 roku został pozbawiony godności króla rzymskiego przez elektorów nadreńskich, którzy wybrali na jego miejsce Ruprechta III z Palatynatu, pochodzącego z konkurencyjnego rodu Wittelsbachów. Praga przestała być rezydencją Rzeszy, a Luksemburgowie ponieśli bolesną porażkę międzynarodową84. Spory pomiędzy Luksemburgami pogłębiły się jeszcze bardziej i w marcu 1402 roku doprowadziły do ponownego pojmania Wacława IV, tym razem na rozkaz Zygmunta. Król czeski ostatecznie trafił pod nadzór przychylnych Zygmuntowi książąt habsburskich w Wiedniu, skąd udało mu się uciec dopiero w listopadzie 1403 roku. Margrabia morawski Prokop, pojmany wkrótce po Wacławie i internowany w Prešpurku (Bratysławie), czekał na uwolnienie aż do 1405 roku. W tym czasie w Czechach i na Morawach trwała wojna między zwolennikami Zygmunta i Wacława, przerwana przez wycofanie się tego pierwszego na Węgry, gdzie Luksemburg musiał złamać opozycję, która wybrała na węgierskiego monarchę króla Neapolu Władysława Andegaweńskiego85.

Uczestnicy wszystkich tych (tylko krótko zarysowanych) konfliktów potrzebowali oddziałów zbrojnych, zdolnych do obrony ufortyfikowanych miast i zamków oraz czynienia szkód przeciwnikom politycznym. Na wielką, regularną wojnę żaden z nich nie miał siły. Konflikty przybierały zazwyczaj charakter walk podjazdowych, których celem było gospodarcze osłabienie lub złamanie przeciwnika. Dla niższych szlachciców ze zdolnościami do wojaczki oraz dla nieosiadłych jednostek (od chłopskich synów przez czeladników po mężczyzn ze skłonnościami przemocowymi i kryminalnymi) nadeszły czasy, w których mogli zwrócić na siebie uwagę, zapewnić sobie utrzymanie i ewentualnie awans społeczny. Politycznie aktywna wyższa szlachta w Czechach podzieliła się na zwolenników Wacława lub Zygmunta, na Morawach zaś Prokopa lub Jodoka - przy czym bogaci arystokraci wykorzystywali oczywiście sieci swoich klientów, a niektórzy potajemnie korzystali także z działalności drużyn zbrojnych, których podstawę stanowiły załogi zamków, ewentualnie najemni desperaci wszelkiego rodzaju.

Przywódcą Jednoty Pańskiej, a zatem także opozycji politycznej przeciw Wacławowi IV, był Jindřich (III) z Rožmberka, od roku 1399 mąż Eliški, córki możnego morawskiego Petra (I) Plumlovskiego z Kravař, właściciela miasta Prostějov na Hané. Panowie z Kravař, wówczas znaczny morawski ród, wspierali również margrabiego Jodoka, tak samo jak panowie z Pernštejna, Lomnicy, Hradca, Lichtenštejna i część panów z Kunštátu. Po stronie Prokopa stali z kolei panowie z Lipé, Jevišovičtowie z Kunštátu, Zikmund z Křižanova czy Bítovscy z Lichtenburka. Bystry, wykształcony i politycznie obrotny Jodok jako starszy margrabia sprawował władzę nad morawskimi królewskimi miastami, co tylko dolewało oliwy do ognia. Miasta i ich bogactwo były solą w oku nie tylko zwolenników Prokopa, lecz także wielu innych, nawet nieangażujących się politycznie szlachciców, którzy na mieszczan spoglądali ze stanową podejrzliwością, jeśli nie wręcz z pogardą. Mieszkańcy miast żyli z pracy fizycznej i handlu, zajęć niegodnych ludzi wysoko urodzonych86.

Na przełomie XIV i XV wieku konflikty wewnątrzdynastyczne i stanowe doszły niemal do stadium anarchii i doprowadziły do osłabienia systemu prawnego. Za zasłoną walki politycznej i drobnej wojny łatwo było ukryć różnego rodzaju prywatne zatargi, w ówczesnej terminologii záští (niem. die Fehde, pol. "wróżda" - red.), to znaczy pozasądowe siłowe wyrównywanie faktycznych lub domniemanych krzywd, prowadzące niestety do dalszej przemocy. Prawo ziemskie zabraniało takich praktyk, sięgających korzeniami zemsty rodowej i niewątpliwie wiążących się z mentalnością klanową i rodową. Sądzenie szlachty leżało w kompetencjach czeskiego lub morawskiego sądu ziemskiego. Branie tych spraw we własne ręce było sprzeczne z prawem.

Mimo to w kręgach szlacheckich wciąż utrzymywało się dawne prawo zwyczajowe, według którego dopuszczalne były próby osiągnięcia zadośćuczynienia siłą w przypadku, gdy wysoko urodzony obwieścił swój zamiar publicznie w formie tak zwanej odpowiedzi (czes. odpovědi), proklamacji nieprzyjaźni (zapowiedzi rozpoczęcia wróżdy), doręczonej stronie drugiej i obwieszczonej w uczęszczanych miejscach. Najczęściej naklejano odpowiedni tekst na bramach miejskich lub kościelnych. "Odpowiednik" ogłaszał w ten sposób nieprzyjaźń i oznajmiał zamiar wyrządzenia szkód (z reguły z pomocą swoich krewnych i służby) przeciwnikowi tak długo, aż osiągnie swój cel. Takie postępowanie tolerowano jednak wyłącznie wtedy, gdy prawo, jak to określano, stanęło, czyli w czasach bezkrólewia i wojen, gdy nie urzędował sąd ziemski. W innych przypadkach kwalifikowano je jako przestępstwo przeciw władzy i wszczynający wróżdę ryzykował, że odpowiednie organy ogłoszą go wyjętym spod prawa lub ewentualnie uznają za burzyciela pokoju ziemskiego (zemského škůdce) i że zostanie pojmany i skazany na śmierć87. Czeski sąd ziemski wydał stosowne orzeczenie w lutym 1402 roku, podkreślając, że zamierza bezlitośnie karać wszelkie przestępstwa z użyciem przemocy, bez względu na to, czy dzieją się na mocy "odpowiedzi" (wypowiedzenia wróżdy), czy nie, wliczając w to rozbój na drogach, przemoc, nocny napad, wtargnięcie do cudzego domu, samowolne pojmanie, motywowane zwykle usiłowaniem wymuszenia okupu, bezprawne zbrojne przejmowanie zamków i dworów obronnych, konfiskowanie cudzych czynszów/dochodów i ukrywanie złoczyńców88. Data nie była przypadkowa, ponieważ w połowie lat dziewięćdziesiątych XIV wieku spory, prywatne wojny i rozbój na drogach w Królestwie Czeskim przybrały olbrzymią skalę, powodując znaczne straty ekonomiczne, nie licząc zaniku elementarnego poczucia bezpieczeństwa. Orzeczenie to jednak nie nabrało mocy ze względu na wojnę, która wybuchła w państwie po drugim pojmaniu Wacława IV.

Sytuacja była naprawdę przerażająca, zauważył ją nawet francuski dyplomata i poeta Eustache Deschamps, który w 1397 roku odwiedził Królestwo Czeskie, także Pragę, i którego wiersze tworzą motto tego rozdziału. Francuskiemu poecie się u nas nie podobało. Po czesku nie rozumiał, po łacinie mógł porozmawiać tylko z kilkoma osobami, po francusku pewnie z nikim. Pobyt w Czechach zaowocował czterdziestoma poematami i tylko jeden z nich, opisujący uroki Pragi, jest pozytywny w stosunku do czeskiego otoczenia. Poza tym Deschampsowi przeszkadzało wszystko: złe jedzenie, zapchlone i zawszone noclegi, niewystarczająca higiena, barbarzyńskie obyczaje, drobne obrażenia, które odniósł jako widz podczas turnieju, a przede wszystkim fakt, że w kraju mało kto szanuje prawo. Francuz przekonał się o tym na własnej skórze, został bowiem napadnięty i okradziony. Chociaż jego narzekania były motywowane pogardą człowieka z kulturalnego centrum Europy wobec peryferii zachodniochrześcijańskiego świata, błędem byłoby, gdybyśmy je zignorowali. Nie mamy do czynienia ze zwykłymi toposami. Podobnych głosów można usłyszeć wiele, i to z różnych stron89.

Chyba jeszcze gorsza niż w Czechach była sytuacja na Morawach, gdzie na przełomie XIV i XV wieku wojna między braćmi Jodokiem i Prokopem osiągnęła apogeum. Prokop wynajął oddziały wojskowe powiązane z Hynkiem Jevišovickim z Kunštátu, zwanym Suchý Čert ("Suchy Diabeł"), Janem Sokolem z Lamberka, piszącym się z zamku nad rzeką Oslavą, oraz Albrechta (Alšíka) Bítovskiego z Lichtenburka. Z ich pomocą i przy wsparciu innych szlachciców udało mu się zająć Pohořelice, potem (mniej więcej na początku 1400 roku) Jemnice, a przede wszystkim Znojmo, czwarte pod względem wielkości miasto na Morawach, usytuowane na granicy z Dolną Austrią. Hetmanem znojemskim, czyli dowódcą tutejszej załogi, został mianowany Hynek Suchý Čert, który zajął miasto nagłym atakiem. Z kolei próba zajęcia Igławy nocą z 19 na 20 lutego 1402 roku, podjęta przez oddziały pod dowództwem Jana Sokola z Lamberka i Zikmunda z Křižanova, zakończyła się niepowodzeniem. Czujny franciszkanin na czas zaalarmował mieszczan. Ci zabili kilku z napastników i pojmali ich szlacheckich dowódców, w tym Sokola, którzy musieli wykupić się z niewoli. Nie jest jednak pewne, czy oddziały zamierzały zająć Igławę na rozkaz Prokopa, czy działały na własną rękę. Bogactwa miasta i mieszczan stanowiły pokusę dla niejednego szlachcica.

Zajęcie dużego miasta było jednak trudniejsze niż napady na niewystarczająco chronione wozy kupieckie na drogach. Te z upodobaniem organizowali niektórzy dobrze urodzeni, jednak realizację zazwyczaj powierzali bandyckim grupom. Jan Sokol poprawił sobie reputację latem 1404 roku, kiedy ze swoimi ludźmi pomógł Suchému Čertovi obronić Znojmo przed wojskiem księcia austriackiego Albrechta IV Habsburga i prawdopodobnie także króla węgierskiego Zygmunta Luksemburskiego, który zamierzał wesprzeć swojego politycznego sojusznika. Na południowych Morawach obu władców dopadła choroba z biegunką, prawdopodobnie czerwonka, w jej efekcie podczas pospiesznego powrotu do Wiednia książę Albrecht zmarł w Klosterneuburgu90. Później Zygmunt Luksemburski wybrał jego syna Albrechta V na przyszłego męża swojej córki Elżbiety, urodzonej w 1409 roku.

Obrona Znojma miała miejsce, gdy sytuacja w Czechach po powrocie Wacława IV z internowania w Wiedniu zaczęła się uspokajać. Czeski władca zamierzał, w duchu dawnej królewskiej dewizy: "Pax et iustitia" przywrócić porządek i rządy prawa. Zresztą tego życzyli sobie prawie wszyscy. Nadrzędnym celem było powstrzymanie anarchii i przywrócenie przynajmniej podstaw bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej. Bez bezkompromisowych kroków podjętych przeciw zbrojnym bandom, permanentnie łamiącym prawo, obrany kurs straciłby wiarygodność. Częścią tych działań była spektakularna likwidacja zbrojnej drużyny drobnego szlachcica Jana Zúla (Zoula) z Ostředka, niegdyś sługi Wacława. Zúl, w swoim czasie dość blisko powiązany z Janem Sokolem z Lamberka, działał ze swoimi ludźmi w okolicach Kutnej Hory, Benešova, Sedlca i dolnego Posázaví, gdzie jego drużyna miała bazę w zamku Dubá i niedalekim zameczku Čejchanov (kilkadziesiąt metrów od dzisiejszego Komorního Hrádku) nad Choceradami. Grasowanie bandy rozbójników w okolicach niezbyt oddalonych od stolicy nie było dobrą wizytówką dla instytucji centralnych, więc Zúla ogłoszono burzycielem pokoju ziemskiego, a jego zamki zostały zdobyte przez pospolite ruszenie pod rozkazami niedawno powołanego arcybiskupa praskiego Zbyňka Zajíca z Hazmburka, członka ważnego rodu arystokratycznego i dostojnika kościelnego, z którym król znalazł wspólny język. Potem nadszedł czas na wymierzenie pokazowej kary. 9 lipca 1404 roku Jan Zúl wraz z około pięćdziesięcioma mężczyznami został powieszony na Wzgórzu Szubienicznym pod Pragą, na skrzyżowaniu dróg do Czeskiego Brodu i na Kostelec nad Černými Lesami (to znaczy dzisiejszych ulic Husitskiej i Seifertovej).

Masowa egzekucja, która miała zastraszyć wszystkich faktycznych i potencjalnych burzycieli pokoju ziemskiego na długo zapadła w zbiorową pamięć. Stało się tak z dwóch powodów. Zúla powieszono na łańcuchu, aby jego ciało jak najdłużej wisiało na szubienicy (sznur z czasem by zetlał), a na miejscu kaźni towarzyszył mu w roli spowiednika 34-letni mistrz Jan Hus. Ten wymowny i temperamentny człowiek już od ponad dwóch lat był kaznodzieją i zarządcą staromiejskiej Kaplicy Betlejemskiej, w której głoszono słowo Boże w języku czeskim91. Widowiskowa egzekucja była co prawda wyrazem determinacji, by skończyć z rozpowszechnioną i groźną przestępczością, lecz zdecydowanie nie oznaczała zakończenia działalności licznych zbrojnych drużyn, z którymi przyszło się zmagać w Czechach i na Morawach jeszcze ponad sto lat. Okazano jednak zdecydowanie, by poprawić sytuację i przynajmniej złagodzić uciążliwy problem zagrażający reputacji państwa czeskiego.

Na grudniowym posiedzeniu w 1404 roku sąd ziemski ponowił więc w pełnym brzmieniu orzeczenia przyjęte w lutym 1402 roku, skierowane przeciw przestępstwom z użyciem przemocy. 5 stycznia 1405 roku ich ważność potwierdził król Wacław IV, który powierzył wykonanie popravy (to znaczy zaprowadzenie prawa i porządku z obowiązkiem ścigania i karania złoczyńców - stąd określenie popravci, w Polsce był to urząd oprawcy red.) w poszczególnych dystryktach znaczniejszym wielmożom, wyłącznie przedstawicielom wyższej szlachty92. Ta decyzja jest często niesłusznie interpretowana jako kapitulacja Wacława przed żądaniami Jednoty Pańskiej. Opozycja nie osiągnęła jednego ze swoich głównych celów - decydującej pozycji w radzie królewskiej. Wybór jej członków nadal zależał od woli monarchy. Jednak wspólne działania sądu ziemskiego i króla wpłynęły na częściowe uspokojenie stosunków między Wacławem IV a przedstawicielami wyższej szlachty, uważającymi się za reprezentantów i rzeczników tej warstwy i krytycznie patrzącymi na najbliższe otoczenie króla. W tym zbliżeniu, dyktowanym polityczną koniecznością, pomogły zgoda władcy z Jindřichem (III) z Rožmberka, a chyba jeszcze bardziej upadek wpływowego podkomorzego Zikmunda Hulera. Ten wyjątkowo uzdolniony ekonomicznie urzędnik pochodzący z Chebu, potrafiący zapewnić skuteczny pobór podatków i uważany przez krytyków monarchy niemal za wcielonego diabła, zapłacił za nadużywanie swojej funkcji. W czerwcu 1405 roku na terenie Ratusza Staromiejskiego został ścięty. Zapamiętajmy obie egzekucje - Zúla i Hulera, gdyż jeszcze kilkakrotnie wrócimy w miejsca, w których zostały wykonane93.

Uspokoiło się również na Morawach. Z początkiem 1405 roku Znojmo i Jemnice wróciły pod kontrolę margrabiego Jodoka, te ostatnie jednak w zamian za wysokie odstępne, które wymusił Zikmund z Křižanova. Umowy zawarte w pierwszej połowie roku między Jodokiem, Wacławem IV i królem węgierskim Zygmuntem doprowadziły do równowagi między Luksemburgami. Dzięki nim na wolność wyszedł także margrabia Prokop, który jednak już 24 września 1405 roku zmarł w klasztorze Kartuzów Královo Pole (dzisiaj część Brna). Odszedł zatem potężny obrońca i dobroczyńca kilku zbrojnych drużyn, które siłą broniły jego interesów94.

Dopiero teraz, po ponad dwudziestu latach, z mroków dziejów wynurza się zeman z Trocnova, w źródłach określany już z reguły wyłącznie za pomocą przydomka Žižka. Jakby wszyscy wiedzieli, o kogo chodzi. Jeżeli wpis w księdze miejskiej Prostějova, odnotowujący niedługo po 1405 roku Žižkę z Krumlova jako niebezpiecznego rozbójnika, dotyczył późniejszego przywódcy, nie był jedyny. Znacznie więcej informacji zawiera Księga urzędu oprawcy panów z Rožmberka, w której zapisywano przesłuchania schwytanych złoczyńców i wyjętych spod prawa, z reguły prowadzone za pomocą tortur. Chociaż dzisiaj pozyskane w taki sposób zeznania uznano by za niewiarygodne w wysokim stopniu, staranne porównanie z innymi źródłami pokazuje, że większość informacji odpowiadała rzeczywistości. Świadectwo rožmberskiej księgi urzędu oprawcy, do pewnego stopnia zastępującej dzisiejsze kartoteki posterunków policyjnych na temat poszukiwanych przestępców, jest uzupełnione (nie tylko) w przypadku Žižki notatkami o złoczyńcach i banitach, które na swoje potrzeby sporządziło miasto Igława. Jego mieszkańcy mieli raczej bogate doświadczenia z działalnością zbrojnych drużyn, pozostających przeważnie na usługach szlachty95.

Oba te źródła ponownie umieszczają Žižkę w rodzinnych okolicach, tym razem jako jednego z głównych członków zbrojnej drużyny Matěja, zwanego Vůdce (Przywódca - tłum.). Ten nieznany bliżej niższy szlachcic (pochodzący może z Dvorca) dowodził grupą liczącą kilkudziesięciu mężczyzn. Drużyna Matěja nie służyła na żadnym zamku (nie była zatem tożsama z załogą zamkową), nie była to także banda czysto rozbójnicza, grabiąca kupców i podróżnych, nie działała również w służbie jednego pana, nie można jej nawet uważać za grupę zawodowych żołnierzy regularnie, to znaczy na podstawie umowy, uczestniczących w konfliktach wojennych. Łączyła po trochu wszystkie te funkcje. Na pewno nie stanowiła stałego oddziału ze stosunkowo stabilną liczbą członków. Byłoby to absolutnie nietypowe dla tego rodzaju drużyn. Do cech charakterystycznych bandy Matěja należała permanentna zmienność czy płynność. W wypadku członków zbrojnych drużyn normalne było przechodzenie z jednej drużyny do drugiej, niektórzy funkcjonowali równolegle w kilku grupach, często zmieniali miejsca pobytu i poruszali się na stosunkowo rozległej przestrzeni. Spotykali się ad hoc tylko podczas większych i trudniejszych akcji. Drużyna Matěja "pracowała" przede wszystkim na zamówienie członków trzech istotnych rodów, których zainteresowania wiązały się z południowymi Czechami, nieprzyjaznych Jindřichowi (III) z Rožmberka. Byli to przede wszystkim Albrecht (zwany Alšík) i Litolt Bítovscy z Lichtenburka, zamieszkujący zamki Bítov i Cornštejn na granicy morawsko-dolnoaustriackiej nad Dyją, Jevišoviccy i Skalšcy z Kunštátu i ród Krajířów z Krajku (Kraiger von Kraig), pochodzenia kraińsko-karynckiego, osiadły potem w Dolnej Austrii i od końca XIV wieku posiadający zamki Landštejn i (Nová) Bystřice na pograniczu czesko-austriacko-morawskim. Jeżeli kompania Matěja Vůdce nie miała odpowiednich "zamówień", jej członkowie utrzymywali się w zasadzie na własną rękę. W mniejszych grupach napadali na wozy kupieckie, a zrabowane towary wykorzystywali na własne potrzeby, przekazywali w formie nagrody swoim pomocnikom lub sprzedawali, gdzie się dało. Nie unikali nawet porwań dla okupu. Ludzie Matěja popełniali więc przestępstwa rozbójnicze w każdym wymiarze, włącznie z zabiciem kilku osób96.

Niestety nie jesteśmy w stanie określić dokładnie, kiedy działała drużyna Matěja Vůdce. Poszlaki sugerują, że była aktywna stosunkowo długo, może już od 1404 do wiosny 1409 roku. Wtedy w rezultacie akcji przeciw rozbójnikom Matěj wraz z kilkoma innymi członkami swojej bandy został pojmany, uwięziony w Czeskich Budziejowicach i niedługo przed 2 czerwca zmuszony do zeznań w katowni97. W tym czasie część jego ludzi prawdopodobnie już opuściła oddział i znalazła sobie miejsce w innych drużynach. W pierwszej połowie 1408 roku król Wacław IV spłacił bowiem u Litolta Bítovskiego z Lichtenburka zastawioną Lomnicę (nad Łużnicą), toteż grupa Matěja straciła ważny punkt oparcia98. Wiadomo jednak, że w tym samym roku rozbójnicy planowali zająć zamek Hus między Volarami i Prachaticami. Słowa Matěja Vůdce i innych pojmanych złoczyńców mogą jednak dotyczyć faktów o kilka lat wcześniejszych.

Znacznie więcej wiadomo o strukturze społecznej, powiązaniach, celach i obszarze działania drużyny Matěja. Często można przeczytać, że przeważali w niej drobni szlachcice, jednak z krytycznej analizy danych źródłowych wynika, że oprócz Matěja Vůdce i jego brata Jana szlacheckie pochodzenie mieli Žižka, jego brat (prawdopodobnie Jaroslav z Trocnova), Jan z Todně (koło Trhových Svinów), Jindřich z Doudleb, wspominany jako posiadacz wsi Perné i Nedabyle (koło Czeskich Budziejowic), Mikuláš Čelístko z Provodu, właściciel gospodarstwa lennego należącego do zamku Hluboká, Jan Kolúch z Pňovej Lhoty (na północ od Sezimova Ústí), niejaki "pan Valkún" (prawdopodobnie tożsamy z Oldřichem z Valkounova, wioski niedaleko Vyššího Brodu) z synem Petrem oraz współpracujący z tą drużyną Beneš Macuta z (Českiego) Heršláku (koło Dolního Dvořiště). Tożsamość tych ostatnich jest niepewna, chociaż mieli nawet własnych strzelców. Dotyczy to również Jiřinka (z Plzeňska) i Byňovca, ponieważ pod tym samym nazwiskiem w źródłach występuje także rožmberski kucharz ze wsi Byňova koło Nových Hradů99. Większość członków drużyny pochodziła prawdopodobnie z południowoczeskich wsi i dworków, ale odnotowujemy też Vidláka i Hereša z okolic Pilzna, Václava z Třebíče i osoby noszące niemieckie nazwiska. W ich przypadku, jeżeli brakuje konkretnych odniesień, trudno jest czasem zdecydować, czy chodzi o ludzi z ziem czeskich, sąsiednich terenów austriackich, Bawarii (skąd pochodził niejaki Limbergar) czy z innych miejsc, jak w przypadku Karlíka z Míšně (Miśni - red.). Bliskie kontakty z drużyną Matěja utrzymywał również dolnoaustriacki szlachcic Georg Volkenstorfer (w rzeczywistości z Wolkersdorfu), pan na zamku Kollmitz, którego romantyczne ruiny wznoszą się nad Dyją niedaleko miasta Waidhofen an der Thaya100.

Zasięg działania drużyny był stosunkowo szeroki. W Czechach obejmował teren między Dolním Dvořištěm na południu i Soběslaviem na północy, jednak z przedłużeniami do Bechyni, Sezimova Ústí i na ziemię písecką (Zvíkov, Milevsko, Mirotice), a także między Netolicami na zachodzie i (Novą) Bystřicą na wschodzie. Ludzie Matěja operowali też jednak dwadzieścia, trzydzieści kilometrów za granicami kraju, czyli w Górnej i Dolnej Austrii. Widoczne są powiązania grupy z Morawami, szczególnie z Jemnicami i zamkami Jevišovice, Skály (koło Jimramova)101 i Rabštejn (nad Igławą), znanymi ośrodkami innych siejących postrach drużyn zbrojnych. Na podstawie powierzchownej lektury źródeł można sądzić, że ludzie Matěja programowo szkodzili przede wszystkim Jindřichowi (III) z Rožmberka, któremu również kilku członków drużyny wypowiedziało wróżdę. Należał do nich także Žižka, co dowodzi, jak starannie dbał on o swój szlachecki honor. Zgodnie z dawnym obyczajem wypowiedział nieprzyjaźń Rožmberkowi otwarcie, prawdopodobnie wraz ze swoim bratem, a może też częścią krewnych i znajomych. Chociaż nie wiemy, w którym roku to się stało ani co było tego przyczyną (krzywda osobista, spory majątkowe, inne sprawy?), ta decyzja postawiła go poza prawem.

Rozbójnicze działania grupy Matěja nie były jednak skierowane wyłącznie przeciw Jindřichowi (III) z Rožmberka, ale przynosiły szkody także Czeskim Budziejowicom, zwłaszcza jeżeli chodziło o handel na trasie Linz (Linec)-Freistadt (Cáhlov)-Kaplice-Czeskie Budziejowice, ewentualnie Kremže (Krems an der Donau)-Zwettl-Trhové Sviny-Czeskie Budziejowice. Jeżeli była możliwość zdobycia łupów, drużyny nikt nie mógł powstrzymać. Jej członków interesowało to, co podobne grupy: pieniądze, konie, bydło, sukno, broń, zbroje, klejnoty, ubrania, przyprawy i żywność. Dlatego błędem byłoby jakiekolwiek idealizowanie działalności bandy. Rabusie wiedzieli, że poruszają się poza granicami prawa i że w razie schwytania grożą im tortury, a następnie egzekucja w którejś z rožmberskich twierdz bądź w Czeskich Budziejowicach (do połowy XVI wieku ścinano tu na rynku, niedaleko późniejszej fontanny Samsona), Písku, Netolicach i innych miejscach, na przykład w Stráži (nad Nežárkou)102. Wielu członków zbrojnych drużyn, szczególnie należących do niższej szlachty (a z pewnością także sam Žižka) uznawało jednak swoją działalność także za ryzykowny "sport", który wzmacniał ich pewność siebie oraz podnosił poziom adrenaliny, wzbogacał życie o wymiar przygody, w ówczesnych wyobrażeniach nierozłącznie związany z działaniami dobrze urodzonych mężczyzn103.

Niektóre czyny członków drużyny Matěja mogą zainteresować czytelników nawet obecnie. Na kupców zmierzających do Czeskich Budziejowic czy na południe do Freistadtu i Linzu czyhało niebezpieczeństwo w lesie, znacząco nazywanym Kramář, niedaleko Kaplice. Podobnie złą sławę zyskał również las Hřeben koło Velešína. Na uwagę zasługują również triki stosowane przez Matěja, Beneša Macutę i z pewnością innych. Przywódca na przykład jeździł przy oględzinach Freistadtu na wypożyczonych koniach, aby zmylić ewentualnych obserwujących, a Beneš przed akcją przyprawiał sobie gęstą brodę "z włosów końskich i kozich". Do jego specjalności należały porwania dla okupu. Brał udział między innymi w uprowadzeniu Mikuláša z Hvozdna, pojmanego na zamówienie Ctibora z Hvozdna, przyszłego sygnatariusza listu protestacyjnego szlachty czeskiej i morawskiej przeciw spaleniu Husa, jednej z głównych postaci epopei Aloisa Jiráska Proti všem104. Ciekawostką jest, że do obrońców i dobrych znajomych Beneša należał Oldřich Drochovec z Omlenički, który, jak wiemy, osobiście spotykał się z Janem Žižką105.

Nie ma tu niestety miejsca na omówienie wszystkich zrealizowanych i planowanych wyczynów grupy Matěja106. Interesuje nas przede wszystkim Žižka, który, jak widać z rožmberskich i igławskich ksiąg urzędu oprawcy, należał do czynnych członków drużyny. Ewidencja jego uczynków jest wystarczająco bogata. Już pierwszy wpis nie przedstawia go w szczególnie dobrym świetle. Pojmany rozbójnik Jan Holý zdradził, że wraz z bratem (prawdopodobnie Jaroslavem z Trocnova) i Jindřichem (zapewne z Doudleb) Žižka wszedł w posiadanie, niewątpliwie na drodze rozboju, "herynków" (to znaczy wędzonych śledzi, sprowadzanych jako żywność postna - red.). Nie był to jedyny taki czyn, gdyż napady na wozy kupieckie należały do jego ówczesnej praktyki. Wozy "brał" jeszcze kilkakrotnie, a nawet "zabił pańskiego człowieka", czyli rožmberskiego sługę lub poddanego. Z zeznań nie wynika jednak, czy stało się to podczas napadu na kupców, którym Matěj Vůdce "wziął złote"107.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tej sytuacji. Nawet członkowie drużyn bojowych starali się unikać zabijania, chociaż w księgach urzędu oprawcy odnotowano także morderstwa z premedytacją i na zamówienie. W przypadku złapania zawsze był to czynnik obciążający - dlatego rozbójnicy starali się nie uśmiercać napadniętych kupców i ich eskorty, ewentualnie osób pojmanych w celu pozyskania okupu108. Jeżeli jednak ktoś stawiał opór z bronią w ręku, z reguły miał pecha. Dla nas epizod z zabitym rožmberskim sługą jest interesujący z innych powodów - stanowi bowiem dowód, że Žižka nie wahał się zabić człowieka. A nie każdy był i jest do tego zdolny. Pod tym względem przyszły husycki przywódca nie miał zahamowań psychicznych ani moralnych, walkę o przetrwanie pojmował jako rzeczywistość. W przeciwnym wypadku nie mógłby nawet być dobrym żołnierzem, a zwłaszcza rycerzem, który musi umieć przelewać krew - w imieniu wyższych wartości czy w samoobronie. Zobaczymy to jeszcze kilkakrotnie. Takie podejście nie miało nic wspólnego z idealnymi zasadami Nowego Testamentu, wykluczającego ze stosunków międzyludzkich jakąkolwiek przemoc cielesną. Praktyka Žižki nie zgadzała się jednak także z Dekalogiem, chociaż może kradzieże, rabunki i zabijanie uzasadniał (prawnie nieusprawiedliwioną) instytucją wróżdy (odpovědi). Z punktu widzenia ówczesnego prawa bez wątpienia był złoczyńcą, który zabił kilka osób w nieregularnym boju. Komuś może się wydawać nie do przyjęcia takie określenie niewątpliwie wielkiej postaci historycznej, lecz życie bohaterów z reguły nie biegnie idealnymi drogami. Granica między opiewanym bohaterstwem a osądzaniem czy wręcz potępieniem bywa cienka, łatwa do przekroczenia, zazwyczaj odzwierciedla także psychiczny wymiar osobowości, łączący w sobie pozorne przeciwieństwa, często silne poczucie sprawiedliwości i skłonności do przemocy. Nic jednak nie dewaluuje wiedzy historycznej (oprócz jej podporządkowywania politycznym interesom) tak bardzo, jak czarno-białe interpretacje i usiłowanie usprawiedliwienia niewygodnych faktów za wszelką cenę.

Wróćmy jednak do drużyny Matěja Vůdce i Jana Žižki, który wraz z Jiřinkiem z Plzeňska, Halbou z Chotěbořa, Hansem Uhrem i niejakim Polákiem zrabował kupiecki towar, przypuszczalnie przywieziony z południowej Europy, i dostarczył go do Dolnej Austrii "na Kobr" (prawdopodobnie twierdza Gaber) i "na Trnavę", to znaczy zamek Thürnau, usytuowany nad zbiegiem potoku Javorki (Gaberbach) i Dyi w pobliżu Drosendorfu przy morawskiej granicy. Zamek Thürnau jako "rozbójnicze" gniazdo wspominany jest jeszcze w 1421 roku. Ten ślad niemal pewnie prowadzi do wzmiankowanego już Georga Volkenstorfera, posiadacza zamku Kollmitz, który blisko współpracował z drużyną Matěja. Dolnoaustriacki szlachcic włączył się nawet do planu zajęcia rožmberskich Nových Hradów, który opracowywali Matěj Vůdce, Žižka, Jan Kolúch i Jiřink z pomocą Byňovca. Co prawda nic z tego nie wyszło, te zamierzenia wzbudziły jednak znaczne zainteresowanie. Nawet po ponad sześciu wiekach widać, w jakim stopniu członkowie zbrojnych drużyn korzystali z doskonałej znajomości okolicy i poszczególnych osiedli. Nové Hrady i ich okolice znali doskonale Žižka, a przede wszystkim Byňovec. Podczas trudniejszej wyprawy zdarzało się, że dowodzili nią dwaj hetmani - przywódca drużyny i człowiek, który znakomicie się orientował w danej okolicy oraz tutejszych stosunkach (ptasznik Bradáč znał okolice Budziejowic). Jeżeli nie było nikogo takiego do dyspozycji, radzono sobie w prosty sposób - chwytano kogoś miejscowego i zmuszano do wskazania drogi.

W 1408 roku Matějowi Vůdce, Žižce i Kolúchovi nie udała się także próba zajęcia królewskiego zamku Hus, strzegącego ważnej części głównej trasy między Volarami a Prachaticami, tak zwanej Złotej Ścieżki. Vilém Sudlice z Litovan, dowódca zbrojnej drużyny na morawskim zamku Rabštejn, dostarczył im co prawda drabiny sznurowe, może wykonane przez jego sługę Hynka, ale to nie wystarczyło. Zamek, w którym burgrabią był przyszły hetman taborytów Mikuláš z Husi, stanowił zbyt łakomy kąsek. Niemniej jednak istnienie planu wskazuje, o co chodziło Matějowi i jego ludziom. Przejęcie twierdzy i łupów na ważnej trasie handlowej, którą do Czech transportowano sól z okolic Salzburga, a w przeciwnym kierunku - zboże i inne towary. Nie minęło wiele czasu, a kontrolę nad zamkiem Hus przejął taborycki sojusznik Jan Smil z Křemže.

Ludzie Matěja nie zdołali także zająć rožmberskiego Třebonia ani zamku Velešín, również twierdzy panów z Róży. W drugim przypadku udziału Žižki, o dziwo, chyba nie oczekiwano, tak samo jak podczas próby zdobycia królewskiej twierdzy Slověnice (stała kiedyś na brzegu poszerzonego później stawu rybnego Dvořiště) dla pana Erharta młodszego z Kunštátu, władcy południowoczeskiej Bechyni i jednego z organizatorów łupieżczych najazdów na Austrię109.

Jest oczywiste, że drużyna Matěja Vůdce nie zamierzała zdobywać warownych zamków czy prywatnego miasta Třeboň dla siebie, lecz realizowała "zamówienie" możnych szlachciców, w przypadku Velešína i Nových Hradów Litolta Bítovskiego z Lichtenburka, który obiecywał głównym uczestnikom akcji, w tym Žižce, przekazanie bliżej nieokreślonego dworu obronnego (tvrz, czyli dwór obronny, ewentualnie zameczek - red.) na Morawach. To zaostrzyło apetyty ludzi Matěja, którzy sami później zaoferowali, że za kolejny tvrz, który dostaną, zajmą Třeboň. Chociaż tych zamiarów (tak samo jak planów zajęcia górnoaustriackiego Freistadtu czy zniszczenia arcybiskupiego Týna nad Wełtawą, który mieli podpalić Žižka z Kolúchem) nie zrealizowano, jasne było, że towarzystwo Matěja nie mogło samo przeprowadzić większych akcji110. W takich przypadkach musiało się połączyć z podobnymi drużynami austriackimi i morawskimi. Byli to między innymi "wszyscy łotrzy z Jevišovic", pozostający pod ochroną Jindřicha (I) Zajímača z Kunštátu, brata Hynka Suchego Čerta. Z kolei Jindřich nie pogardzał usługami ludzi Matěja. Mimo sporego ryzyka życie poza prawem opłacało się bardziej niż zdobywanie chleba w pocie czoła. Na przykład zwiadowca Matěja krawiec Mikeš z Ločenic (koło Trhových Svinów) otrzymał 20 kop groszy, za które mógłby spokojnie kupić duży kamienny dom w Budziejowicach.

Žižce prawdopodobnie lepiej szło na drogach i w otwartym terenie niż podczas zdobywania zamków i miast. Wraz z Martinem Bradą Plachtíkiem i "swoimi strzelcami" (dowód na to, że dowodził własnym małym oddziałem) pojmał dwóch mężczyzn, aby domagać się za nich okupu, "chcąc otrzymać niesprawiedliwie". Koło Strážkovic, którędy prowadziła (i nadal prowadzi) droga z Trhových Svinów do Czeskich Budziejowic, dosłownie kilka minut od Trocnova, wspólnie z Karlíkiem Míšněnínem i dwoma innymi wspólnikami napadł na sukiennika, a z przejętym towarem ruszył potem w stronę Jemnic. Również ta akcja była najwyraźniej przeprowadzona na zamówienie i Žižka podjął się jej, doskonale znał bowiem swoje rodzime okolice. Dlatego zadziwia, że pochwyceni rabusie nie wspominają o jego "miejscach" (to znaczy kryjówkach, w których odpoczywali członkowie drużyn bojowych - red.) w okolicach Trocnova, Doudleb i Trhových Svinów. Kryjówki niegdysiejszego zemana z Trocnova znajdowały się u młynarza w Žibřidovym młynie koło wsi Mostek w pobliżu Kaplicy, u niejakiego Burdy we wsi Klec niedaleko Lomnicy (nad Łużnicą), pod pobliskim Kleteckim mostem "w trzecim młynie, jaki leży nad brodem, przez który do Valu jadą", a także w wiosce Sedlo między (Novą) Bystřicą a Strážą (nad Nežárkou), w trzecim dworze po prawej stronie, "od Bystřicy ku Pěnnej [dzisiaj Horní Pěna] jadąc", u jakiegoś starego chłopa. Tu także tymczasowo ukrył towar, który z kompanami zdobył na drodze przy odległych Miroticach. Przyjemniejsze było chyba "miejsce" we wsi Hlavatce (niedaleko Soběslavia) u niejakiej Zdeníkovej. Z wdzięczności Žižka kazał dla niej pozłocić srebrny łańcuszek, niemal z pewnością kradziony111. Czyżby oznaka bliższych stosunków między podwójnym wdowcem a kobietą, która nie bała się ukrywać poszukiwanych złoczyńców? Byłaby to historia niczym z taniego romansu.

Gorzej, gdy trzeba było kryć się w lasach. Žižka polegał wtedy na Petrze Knaislu, który jako chłopiec służył w rodzinie panoszy Mikuláša Višnia z Větřní, klienta Rožmberków. Ledwo podrósł, tułał się po południowych Czechach, podając za pątnika i żebrząc u chłopów o jedzenie, które potem przynosił Žižce. Doskonale wiedział, co dzieje się w okolicy, czasami więc odgrywał rolę dowódcy podczas napadów na kupców na drogach prowadzących do Pasawy, ewentualnie w stronę austriackiej miejscowości Drkolná (Schlägl)112. Co z tego wynika? Nawet kiedy drużyna Matěja Vůdce działała w rodzinnych stronach Žižki w Doudlebach (słyszymy o wsiach Strážkovice, Otěvěk i innych), przyszły wódz husytów albo nie szukał tu kryjówek, aby nie kompromitować swych krewnych i znajomych, albo umiał się znakomicie ukrywać.

Przez pewien czas żył jako człowiek wyjęty spod prawa, na marginesie społeczeństwa, który wymyka się pościgowi, nie ma żadnych nieruchomości, żony i spędza czas z bratem w drużynie brutalnych, połączonych wspólnym losem i solidarnością wyrzutków. Taki sposób życia odcisnął się na wyglądzie większości z nich, a ich fizyczne defekty ułatwiały ich identyfikację, jak pokazują wpisy w księdze urzędu oprawcy113. Dlatego wystarczyło podać nazwisko Žižka, aby wszyscy wiedzieli, o kogo chodzi. Nie było trzeba niczego dodawać. W pełnym i późnym średniowieczu każdy człowiek był częścią konkretnej społeczności (Kościoła, stanu szlacheckiego czy mieszczańskiego, członkiem społeczności klasztornej, poddanym w gospodarstwie swego pana itd.), w której odgrywał kilka ról jednocześnie. To czyniło go elementem skomplikowanych sieci społecznych, wyznaczało jego obowiązki i pozwalało go kontrolować. Na przykład rzemieślnik w królewskim mieście był uznawany za głowę rodziny, mieszczanina, członka parafii i cechu. Ten, kto nie należał nigdzie i nie poruszał się w ramach uznanych ram społecznych, ewentualnie prowadził pogardzaną działalność i wyrażał poglądy sprzeczne z opinią większości, budził podejrzenia, znajdował się na społecznych obrzeżach. W średniowieczu takimi podejrzanymi byli ludzie wykonujący zawody "nieczyste" (hycle i kaci, często też łaziebni), jednostki zdeklasowane (żebracy, włóczędzy, prostytutki), Żydzi, którzy odróżniali się wiarą i pożyczali pieniądze na wysoki procent, heretycy i kacerze oraz oczywiście także rabusie, których starano się złapać i ukarać. Kara musiała być szybka i odstraszająca, aby w miarę możliwości ograniczyć przestępczość w społeczności, która w walce ze zbrodnią nie miała skutecznych narzędzi dzisiejszych czasów.

Žižce, chociaż był dumny ze swego szlacheckiego pochodzenia, wcale nie było łatwo. Na szczęście umiał posługiwać się mieczem i jako zdolny, odważny wojownik wyrobił sobie pewną reputację. To umożliwiło mu przeżycie również po rozpadzie drużyny Matěja Vůdce w pierwszej połowie 1409 roku. W więzieniu, a później w miejscu kaźni znalazł się sam Vůdce, a także Pivec (działający może już wcześniej w drużynie Jana Sokola z Lamberka), Jan Holý, Strachota ze wsi Osové, Mikuláš, syn Hanzla z Rychnova (nad Malší), Janek, pachołek Jana Kolúcha z Pňovej Lhoty, oraz włodyka Beneš Macuta z Heršláku. Nie można też wykluczyć tragicznej śmierci Jindřicha z Doudleb, który według dokumentów nie żył już we wrześniu 1409 roku114. Macuta chętnie zeznawał bez tortur, ale życia tym nie uratował. Do rozpadu grupy przyczyniły się także z pewnością zmiana właściciela strategicznie położonej Lomnicy nad Łużnicą - drużyna Matěja (z udziałem Žižki) prawdopodobnie ponownie na próżno starała się ją zająć - a może również śmierć Jindřicha (I) Zajímača z Kunštátu. Nie bez znaczenia były też starania monarchy, aby położyć kres działalności zbrojnych drużyn i band złoczyńców, zwłaszcza w okolicach Bechyně. W marcu 1407 roku Wacław IV wezwał wszystkich pełniących urząd oprawcy oraz panów, rycerzy, panoszów, burgrabiów i urzędników, aby udzielili wszelkiej pomocy czeskobudziejowickiemu wójtowi Zikmundowi Klaricowi, burmistrzowi i całemu miastu w ściganiu złoczyńców grasujących na drogach, ich pomocników i tych, którzy ich ukrywali115. Niedługo później Žižka znalazł się na czeskobudziejowickiej liście wyjętych spod prawa, których nakazano schwytać bezwarunkowo. W południowych Czechach ziemia paliła mu się pod nogami, dlatego szukał zajęcia gdzie indziej. Znalazł je prawdopodobnie tam, gdzie już kiedyś bywał - na zachodniomorawskim zamku Kraví Hora, wybudowanym nad doliną rzeki Oslavy.

Kraví Hora znajduje się dwie godziny piechotą na wschód od zamku Lamberk i niedaleko od Levnova (także Ketkovický lub Ketkovský Hrad). Niewiele dalej na południe wznosiły się zamki Rabštejn, Templštejn i Holoubek (Taubenstein), zbudowane nad Igławą. Przez całą pierwszą połowę XV wieku panował wokół nich spory ruch, częściowo w związku ze sporami majątkowymi, jednak bardziej dlatego, że służyły jako bazy dla zbrojnych drużyn, które wyruszały stamtąd w poszukiwaniu łupów albo w innych celach. Drużyna wiązana z Lamberkiem była podporządkowana Janowi Sokolowi, który z żołnierki uczynił dochodowe zajęcie. Chociaż już wcześniej wraz z innymi czeskimi i morawskimi szlachcicami angażował się w lokalne spory w Austrii, szczyt jego działalności przypada na lata 1407-1408. Najpierw, za cichym przyzwoleniem margrabiego Jodoka, naciskał na habsburskich książąt, aby przyjęli niezbyt korzystne warunki zakończenia konfliktów na pograniczu. Robił to bardzo skutecznie. Siłą zajął dolnoaustriackie miasto Laa an der Thaya (Láva nad Dyjí), które stało się jego bazą wypadową. Działał na sporym terenie, wliczając w to Moravské Pole, i bez trudu wytrzymał oblężenie wojsk księcia Leopolda IV. Potem zaangażował się w wojnę między książętami habsburskimi, kłócącymi się o panowanie w Austrii po śmierci Albrechta IV, rządy opiekuńcze nad jego niepełnoletnim synem Albrechtem V, przyszłym królem rzymskim, węgierskim i czeskim. Do austriackiej przygody Sokol włączył również inne czeskie drużyny, także grupę Matěja Vůdce. Dziwne by było, gdyby zabrakło tu Žižki. Może pomagał Sokolowi też po tym, jak doświadczony wojownik wraz z Vilémem Sudlicą z Litovan przyjął ofertę walki po stronie swojego dotychczasowego przeciwnika księcia Leopolda IV przeciw jego bratu Ernestowi, zwanemu Żelaznym. Pewne uspokojenie sytuacji w drugiej połowie 1408 roku pozwoliło czeskim i morawskim wojownikom wrócić na ojczyste ziemie, gdzie jednak byli niemile widzianym obciążeniem116.

Podczas gdy działalność Sokola na Morawach i w Austrii miała - powiedzmy - regularny charakter, jego wspólnik Vilém Sudlice nie miał żadnych względów ani zahamowań. Ten włodyka południowoczeskiego pochodzenia, piszący się z gospodarstwa koło morawskich Hrotovic, kontrolował zamki Rabštejn i Kraví Hora, chociaż fortyfikacje te były wianem Zdinki z Odlochovic, wydanej za Jindřicha ze Šelmberka. Czy Sudlice przebywał tu za jej zgodą - nie jest pewne. Na obu zamkach działała w zasadzie ta sama drużyna, mająca bliskie powiązania z Lamberkiem, Levnovem i innymi podobnymi gniazdami, tworzona przez budzących powszechny lęk zawadiaków. Nie było ich wielu, na Kraviej Horze i na Rabštejnie łącznie pięćdziesiąt, sześćdziesiąt osób, jednak ze względu na rotację składu drużyn trudno jest szacować ich liczebność. Dopiero na początku 1409 roku Kraví Hora jest wzmiankowana w źródłach jako ośrodek grupy zbrojnej - sytuacja wzbudziła wówczas obawy mieszczan ze Znojma, którzy nie zapomnieli o działalności Hynka Suchego Čerta, przez jakiś czas trzymającego Rabštejn. Drużyna z Kraviej Hory wyruszała na grabieżcze wyprawy do Austrii, Czech i na Morawy. Wyrazistymi postaciami byli tam włodyka Jan Klát, piszący się również z Litovan i określany jako wielki mistrz złoczyńców ("magister summus furorum"), następnie Vlček z Vlčic i człowiek przezywany Šibal. Według zeznań ich pojmanego wspólnika bez żadnych skrupułów wieszali oni ludzi, gdzie tylko się pojawili. Kolejna grupa z Kraviej Hory napadła i obrabowała trzech (prawdopodobnie) igławskich sąsiadów. Znamy nazwiska sprawców: Rosek (czy też Rošek), Paleček, Jan Veliký, Šiška (Schysska) i Žižka (Zyzka). Jeżeli pisarz nie pomylił się podczas przepisywania z oryginału i nie odnotował Šiški dwukrotnie (chociaż z różnym zapisem), musimy pogodzić się z obecnością Žižki w jednej z najbardziej brutalnych band grasujących na czesko-morawsko-austriackim pograniczu117.

W kwietniu 1409 roku zamek Kraví Hora został oblężony przez wojska pospolitego ruszenia morawskiego, którym pomagali zbrojni hrabiego Jana z Maidburga-Hardegga, właściciela dolnoaustriackiego miasta Retz i przeciwnika Krajířów z Krajku. Czy przy tej okazji Žižka dostał się do niewoli - nie można udokumentować118.

Tożsamości twardego łotra i przyszłego przywódcy nie da się potwierdzić. Oczywiście taka myśl się nasuwa, chociaż na Kraviej Horze mógł przebywać także inny Žižka. Przynależność do bezwzględnej drużyny pasowałaby do późniejszego bezkompromisowego i często okrutnego sposobu działania husyckiego hetmana, a jednocześnie świadczyłaby o jego charakterze. Nie byłby on jednak jedynym ze znanych później szlacheckich uczestników rewolucji husyckiej, który działał poza granicami prawa. Członkami drużyn bojowych byli także późniejszy sojusznik z Taboru Přibík Tluksa z Kamene, dalej jeden z braci Kroměšínów i jeden z Rušinovskich (wszyscy osiągnęli stanowiska hetmanów związku taboryckiego albo wschodnioczeskiego), może też Jan Roháč z Dubé119. Tak samo było po stronie przeciwników husytyzmu. Także wśród założycieli i dobrodziejów drużyn bojowych, wynajmowanych do mokrej roboty (czy to w celu wzbogacenia się, pozasądowego rozwiązywania sporów, czy osiągnięcia pomniejszych celów politycznych), znajdujemy ważnych szlachciców, działających podczas rewolucji po stronie husyckiej (Prokop z Ústí, Hašek z Valdštejna, Mikuláš Sokol z Lamberka, pilny uczeń swojego ojca) i katolickiej (Půta III z Častolovic, Čeněk z Ronova, Lipolt Krajíř z Krajku, Jan zwany Všembera z Boskovic, Švihovští z Rýzmberka, a nawet morawski hetman ziemski Vilém z Pernštejna)120. Nie jest to lista kompletna. Starania Wacława IV, by ograniczyć zjawiska, które wyraźnie łamały porządek prawa i jego świadomość, szkodziły dobremu imieniu państwa czeskiego oraz prowadziły do ogromnych szkód gospodarczych, prowadzono ze względnym tylko powodzeniem. W 1410 roku król z dumą podsumował osiągnięte na tym polu sukcesy. Miał na myśli pacyfikację zamków Lichtenburk, Ratají (nad Sazawą), Tachova i Lomnicy (nad Łużnicą), które wykupił z zastawu121. Była to jednak niekończąca się walka, ponieważ monarcha nie miał dość pieniędzy i żołnierzy, aby poprawić sytuację w całym państwie. Wyraźne ograniczenie deliktu przeciw władzy i działalności drużyn bojowych nie udało się aż do wybuchu rewolucji husyckiej122. W rewolucyjnej burzy członkowie uzbrojonych bractw, tworzących istotny rezerwuar sił wojskowych, łatwo znaleźli zajęcie w obozach husyckim i katolickim. Zamki nad Oslavą i Igławą służyły jako bazy dla band uprawiających działalność przestępczą również po zakończeniu rewolucji. Przed 1450 rokiem morawskie urzędy ziemskie zdecydowały się więc działać - Lamberk, Levnov, Rabštejn, Holoubek, a prawdopodobnie również Kraví Hora zostały wykupione i zburzone.

PRZYPISY

Rozdział I

MŁODOŚĆ I DOJRZEWANIE

1 Josef Kalousek, O Trocnově, rodišti Žižkově, VKČSN 14, 1890, Praha 1891, s. 352-353; Rudolf Urbánek, Žižka v památkách a úctě lidu českého, Brno 1924, s. 18-19. Lepiej Jan Petřík, Trocnov v XVII. Století, JSH 5, 1932, s. 73-88.

2 Eva Doležalová, Svěcenci pražské diecéze 1395-1416, Praha 2010, s. 121-124 (14 proc. wszystkich wyświęconych w podanym okresie). O liczbie mężczyzn o imieniu Jean w Paryżu pisze między innymi Jean Favier, François Villon. Život středověké Paříže, Praha 2001, s. 58.

3 Hugo Toman, O Žižkovi, jeho rodišti a o pozdějším rodu Žižků z Trocnova podnes kvetoucím, VKČSN 1890, nr 13, Praha 1891, s. 342.

4 Václav Hájek z Libočan, Kronika česká, Praha 1541, fol. 374 r. Ponadto: Jan Petřík, Trocnov. Průvodce minulostí a přítomností, České Budějovice 1938, s. 11; Jaroslav Pánek, Poslední Rožmberkové. Velmoži české renesance, Praha 1989, s. 105-106; Václav Bůžek i in., Světy posledních Rožmberků, Praha 2011, s. 370-371.

5 Daniel Kovář, Petr Odložil, Borovany, České Budějovice 2000, s. 5; Roman Lavička, Pozdně gotické kostely na rožmberském panství, České Budějovice 2013, s. 120.

6 W kwestii Střížova i Machovców z wiarygodnymi odniesieniami do źródeł zob. Tomáš Kahuda-Sterneck, Ze středověkých dějin Střížova na Českobudějovicku, "Výběr" 37, 2000, s. 291-292, 294-299; Eduard Maur, Chval z Machovic, Břeněk z Dolan a Jan Valkún z Adlaru - vojenští velitelé táborů před založením Tábora, TA 10, 2000-2001, s. 27-30. Już wcześniej František Michálek Bartoš, O čest táborského hejtmana, JSH 22, 1953, s. 77.

7 SOA Třeboň, fond cisterciáci Vyšší Brod (szuflada 72). Pierwsze wydanie Maximilian Millauer, Diplomatisch-historische Aufsätze über Johann Žižka von Trocnow, Prag 1824, s. 20-22. Kolejne, starsze edycje (najbardziej dostępną sporządził Hugo Toman, Literní památky, duch a povaha Žižkova, VKČSN 1983, nr 16, Praha 1894, s. 5) wymienia Katalog výstavy na paměť Jana Žižky z Trocnova, red. Václav Novotný, Praha 1924, s. 9 (nr 1), niestety z błędną datą wystawienia dokumentu. Więcej także Eva Barborová, Jan Žižka v materiálech Státního archívu v Třeboni, w: Jan Žižka z Trocnova. Sborník k 550. výročí úmrtí, red. František Crkovský, Eva Barborová, České Budějovice 1974, s. 30. W sprawie Drochovca i Plachty więcej August Sedláček, Doklady k otázce o Žižkově stáří, ČČH 19, 1913, s. 457-459.

8 Spośród czeskich badaczy przychylnych teorii o dwóch Janach Žižkach, ojcu i synu, wymienić należy przede wszystkim Vácslawa Vladivoja Tomka (Jan Žižka, Praha 1979, s. 2-3; Oprava a doplněk k životopisu Žižkovu, "Časopis Musea království Českého" (dalej: ČMKČ) 66, 1892, s. 108-109), Čeňka Pinskera (O stáří Jana Žižky z Trocnova, Praha 1912, s. 64-91), a szczególnie Františka Michálka Bartoša (na przykład O stáří Jana Žižky z Trocnova a pravosti čáslavského nálezu jeho ostatků, "Kalich" 6, 1918-1919, nr 1, s. 11-20; Odchod Žižkovy rodiny z Trocnova, JSH 6, 1933, s. 8-10; Husitská revoluce I. Doba Žižkova 1415-1426, Praha 1965, s. 216-223). Z przeciwników tej teorii należy wymienić Hugo Tomana (O rodu a příbuzenstvu Jana Žižky z Trocnova, VKČSN 1890, nr 4, Praha 1891, s. 44-48; O Žižkovi, s. 339; Literní památky, s. 5-9), Augusta Sedláčka, który umieszczał narodziny Žižki mniej więcej w roku 1358 (Jan Žižka z Trocnova, 2 Písek, 1924, s. 10), Josefa Šustę (Úvahy a drobné spisy historické. Díl první, Praha 1934, s. 356-371), Rudolfa Urbánka (Jan Žižka, Praha 1925, s. 5; K diskusi o Žižkovi, ČNM 99, 1925, s. 8), Josefa Pekařa (Žižka a jeho doba. Díl druhý. Jan Žižka, Praha 1928, s. 9-12; Žižka a jeho doba. Díl čtvrtý. Poznámky k dílu třetímu. Opravy a dodatky - Příloha. Rejstříky, Praha 1933, s. 201-202) oraz Františka Šmahela, który skłaniał się ku temu już w swojej biografii husyckiego dowódcy (Jan Žižka z Trocnova. Život revolučního válečníka, Praha 1969, s. 22-25). Dyskusję podsumował i scharakteryzował właśnie Šmahel, Záhady dvou Žižků a Žižkova věku, HT 3, 1980, s. 21-28, 44-45. W tym duchu także produkcja popularnonaukowa, na przykład Josef Schneider (w rzeczywistości Rudolf Tecl), Jan Žižka a Tábor. K 550. výročí úmrtí Jana Žižky, Tábor 1974, s. 3-4; Miroslav Svoboda, Jan Žižka z Trocnova později z Kalicha. Stručný životopis v datech, Český Krumlov, b.d., s. 7-8; Petr Čornej, Jan Žižka z Trocnova, w: Husité. Na cestě za poznáním husitského středověku. Slova - obrazy - věci, red. Zdeněk Vybíral, Tábor 2011, s. 49-50; Zdeněk Vybíral, Jan Žižka. O táborském hejtmanu a husitském vojevůdci, Tábor 2014, s. 13-14. Poza granicą możliwych do przyjęcia domysłów na temat rodziny Žižki poruszał się Jiří Hás, Z rodinného života husitských hejtmanů, Praha 2008, s. 8-12, 29-38.

9 Jacques Le Goff, Zrození očistce, Praha 2003 [wyd. polskie: Narodziny czyśca, Warszawa 2021]; František Šmahel, Das purgatorium sompniatum in der hussitischen Topographie des Jenseits, w: Eschatologie und Hussitismus, red. Alexander Patschovsky, František Šmahel, Praha 1996, s. 115-138. Więcej o klasyfikacji grzechów w następnym rozdziale.

10 Zob. NK ČR XIV B 15, fol. 23r. Po raz pierwszy wydał je Josef Emler, Dvě nekrologia krumlovská, VKČSN 1887 (č. XU), Praha 1888, s. 217. Kolejne edycje w: Urkunden- und Regestenbuch des ehemaligen Klarissinnen-Klosters in Krummau, red. Johann Matthäus Klimesch, Prag 1904, s. 30. Analizę paleograficzną podaje F. Šmahel, Záhady dvou Žižků, s. 37-39. Kolorową fotokopię wpisu wydrukował na przykład Z. Vybíral, Jan Žižka, s. 15. Jako pierwszy szczegółowo zajął się zapisem František Michálek Bartoš, Nové zprávy o Žižkovi a jeho rodině, JSH 5, 1932, s. 113-115; tenże, O krumlovský zápis o rodině Jana Žižky, JSH 6, 1933, s. 94-96.

11 RBMV III, s. 103 (nr 228). Tu jest jednak wymieniony na stanowisku psiarza (canum ductor) jako "Pescha". Jest to tylko mały przykład typowej graficznej niekonsekwencji w zapisie nazwisk, w tym przypadku jednej z lokalnych odmian imienia Petr.

12 Przede wszystkim F. Šmahel, Záhady dvou Žižků, s. 44. Jego śladami potem poszli następni, szczególnie Zdeněk Vybíral i Petr Čornej.

13 J. Emler, Dvě nekrologia krumlovská, s. 211.

14 Zob. RBMV III, s. 100 (nr 225), 152 (nr 360), 193 (nr 477). Dalej E. Doležalová, Svěcenci, s. 121; Z. Vybíral, Jan Žižka, s. 15-17.

15 Antonín Hejna, Trocnovské dvorce, ČNM 126, 1957, s. 35-48; tenże, Výsledky archeologického výzkumu v Trocnově, JSH 26, 1957, s. 1-4; tenże, Trocnov a jeho archeologický výzkum, JSH 43, 1974, numer specjalny, s. 1-10; Encyklopedie českých tvrzí III, díl. S-Ž, red. Jiří Úlovec i in., Praha 2005, s. 859-860; Daniel Kovář, Středověký hrádek u Ostrolovského Újezda na Českobudějovicku, "Výběr" 49, 2012, s. 3-4; Zuzana Thomová, Revizní archeologický výzkum Trocnov, Mikšův dvorec, "Výběr" 30, 1993, s. 262-263.

16 Jan Petřík, O Janu z Ledenic, JSH 4, 1931, s. 72.

17 Odwołujemy się do wydania: Iohannes Dubravius, Historia Boiemica, Basileae 1575, s. 230-231. Do tego František Michálek Bartoš, Žižka v dějepisectví. Z půltisíciletého zápasu o dějinnou pravdu, w: Sborník Žižkův 1424-1924. K pětistému výročí jeho úmrtí, red. Rudolf Urbánek, Praha 1924, s. 175; R Urbánek, Žižka v památkách, s. 78.

18 Urkunden- und Regestenbuch des ehemaligen Klarissinnen-Klosters in Krummau, s. 131-132. O codzienności tutejszych sióstr bardziej szczegółowo pisze Helena Soukupová, Život v krumlovském klášteře klarisek, w: Ordo et paupertas. Českokrumlovský klášter minoritů a klarisek ve středověku v kontextu řádové zbožnosti, kultury a umění, red. Daniela Rywiková, Roman Lavička, Ostrava 2017, s. 101-103, 114-126.

19 Urkunden- und Regestenbuch des ehemaligen Klarissinnen-Klosters in Krummau, s. 131-132. O losach siostry Žižki Anežki więcej w rozdz. VII.

20 Roman Lavička, Robert Šimůnek, Městský farní kostel ve středověkých Čechách. Trhové Sviny 1280-1520, České Budějovice 2011, s. 11, 12, 17, 19, 21, 22, 35.

21 Pod koniec XIX wieku w nieznany sposób dostał się z czeskobudziejowickiego ratusza do Archiwum Muzeum Narodowego, został opublikowany w Urkundenbuch der Stadt Budweis in Böhmen. I. Band. 1. Hälfte. 1251-1391, red. Karl Köpl, Prag 1901, s. 150-151 (nr 248). Historię zrekonstruował Karel Pletzer, Jan Žižka z Trocnova spoludlužníkem u budějovických židovek. Úvaha nad dlužní listinou, JSH 68, 1999, s. 249-254. W sprawie Jaroslava z Krupy i Jana z Mysletína patrz A. Sedláček, Doklady, s. 461-462.

22 RBMV III, s. 28 (nr 31).

23 Jan Petřík, Odúmrť po Mikšovi z Trocnova, JSH 4, 1931, s. 41-54.

24 Aeneas Silvius Piccolomini, Historia Bohemica. Band 1: Historisch-kritische Ausgabe des lateinischen Textes, red. Josef Hejnic, deutsche Übersetzung Eugen Udolph, Köln-Weimar-Wien 2005, s. 268.

25 RBMV V/I/2, s. 215-216 (nr 1142, 1143).

26 Oryginał dokumentu SOA Třeboň, fond Velkostatek Český Krumlov I 1A @ Nr. 144 w pełnym brzmieniu wydał H. Toman, Literní památky, s. 7-8. Zob. także regest w: Urkundenbuch der Stadt Krummau in Böhmen. I. Band. 1253-1419, red. Valentin Schmidt, Alois Picha, Prag 1908, s. 62 (nr 243). W sprawie Matěja i Holkova patrz: A. Sedláček, Doklady, s. 462-463; Daniel Kovář, Tvrz a statek Holkov u Velešína, JSH 81, 2012, s. 8-10.

27 Karel Pletzer, Z nejstarší historie Dolní Vesce u Velešína, "Výběr" 29, 1992, s. 23.

28 Dokument należy do Archiwum miasta Trhové Sviny, przechowywanego w SOkA České Budějovice. Jego edycję przygotował H. Toman, Literní památky, s. 8-9; regest RBMV III, s. 46 (nr 80). Nowoczeskie tłumaczenie wydrukował między innymi Karel Hlubuček, Trocnov - Žižkův kraj, Praha 1952, s. 22. Zob. również A. Sedláček, Doklady, s. 463-464; Jan Petřík, Přehled dějin Trocnova, Brno 1924, s. 5-6.

29 Jan Petřík, O jménu kupce Žižkova čeřejovského lánu (Črnec či Kreuz?), JSH 2, 1929, s. 11-13.

30 AČ 35, s. 268; RBMV III, s. 58-59 (nr 109); 60-61 (s. 115), 70 (nr 144), 89 (s. 194), 102 (s. 228). s. 58-59 (nr 109), 60-61 (nr 115), 70 (nr 144), 89 (nr 194), 102 (nr 228).

31 A. Sedláček, Doklady, s. 449; F. Šmahel, Záhady, s. 34-36.

32 August Sedláček, Hrady, zámky a tvrze Království českého III. Budějovsko, Praha 1994, s. 288; tenże, Atlasy erbů a pečetí české a moravské středověké šlechty. Svazek 2, red. Vladimír Růžek, Praha 2001, s. 56-57, 59; tenże, Atlasy erbů a pečetí české a moravské středověké šlechty. Svazek 5, red. Vladimír Růžek, Praha 2003, s. 446. W sprawie Domina patrz: František Beneš, Karel Beránek, Soupis česky psaných listin a listů do roku 1526. Díl I. Originály listin. Svazek I/1. 1378-1471, Praha 1974, s. 163. Znakomity wgląd w życie i koneksje niższej szlachty w regionie dał J. Pekař, Žižka II, s. 1-5.

33 Zob. LE VI, s. 247-249 (nr 130); RBMV III, s. 180-181 (nr 438); RBMV V/I/2, s. 27-28 (nr 653); AČ VII, s. 615-616 (nr 16).

34 "Erectio altaris s. Mariae Magdalenae per Liczkonem de Dvorzecz, quam procuraverat Zizkonis frater [...] Jaross...", zob. František Mareš, Bratr Žižkův Jaroslav z Trocnova, ČMKČ 73, 1899, s. 76.

35 Herbert Pexa, Oldřich ze Dvorce. Příspěvek k dějinám Dvorce a Trocnova, JSH 60-61, 1991-1992, s. 1-8.

36 J. Kalousek, O Trocnově, s. 350-352; J. Petřík, Přehled dějin Trocnova, s. 24-33; tenże, Trocnov v XVII. stletí, s. 86-88; tenże, Trocnov, s. 15-20. Mapa z ilustracją przechowywana jest w SOA Třeboň, fond Cizí rody - velkostatek Borovany, mapa nr 4. Przyzwoita reprodukcja fotograficzna na przykład w: Z. Vybíral, Jan Žižka, s. 132.

37 J. Petřík, Přehled dějin Trocnova, s. 35-36; tenże, Trocnov, s. 21-23; Jiří Záloha, Postavení prvního Žižkova pomníku v Trocnově, "Výběr" 11, 1974, s. 230-231; K. Hlubuček, Trocnov, s. 23; Alois Hůlka, Průvodce rodištěm Jana Žižky z Trocnova, České Budějovice 1976, s. 21-24; D. Kovář, P. Odložil, Borovany, s. 35-36, 62-63; Z. Vybíral, Jan Žižka, s. 129-133. Podstawowe studium napisał Karel Pletzer, Rozvíjení žižkovské tradice v Trocnově, przedruk w: Petr Čornej, Karel Pletzer, Helena Stejskalová, Michal Kadlec, Významné milníky husitství v českých a německých dějinách, České Budějovice 2015, s. 15-41. Nadzwyczajną inicjatywę na rzecz ratowania Trocnova jako zabytku narodowego rozwinęła pod koniec XX wieku Naďa Johanisová z Ostrolovského Újezdu. Od 2011 roku trocnovski Memoriał jest pod zarządem Muzeum Południowoczeskiego w Czeskich Budziejowicach.

38 Der Briefwechsel des Eneas Silvius Piccolomini III. Briefe als Bischof von Siena. I. Band: Briefe von seiner Erhebung zum Bischof von Siena bis zum Ausgang des Regensburger Reichstages (23. September 1450 - 1. Juni 1454). I. Teil. Privatbriefe, red. Rudolf Wolkan, Wien 1918, s. 23 (nr 12); Aeneas Silvius Piccolomini, Historia Bohemica 1, s. 268. Więcej: Josef Šusta, Úvahy a drobné spisy historické I, Praha 1934, s. 371; J. Pekař, Žižka II, s. 20, 120, 251.

39 Daniela Dvořáková, Rytier a jeho kráľ. Stibor zo Stiboríc a Žigmund Luxemburský. Sonda do života uhorského stredovekého šľachtica s osobitným zreteľom na územie Slovenska, Budmerice 2003, s. 198-199; Martin Nejedlý, Fortuny kolo vrtkavé. Láska, moc a společnost ve středověku, Praha 2003, s. 168; Umberto Eco, Umění a krása ve středověké estetice, Praha 1998, s. 63; Umberto Eco i in., Dějiny krásy, Praha 2005, s. 133 [wyd. polskie: Historia piękna, Poznań 2011]; Jacques Le Goff, Nicolas Truong, Tělo ve středověké kultuře, Praha 2006, s. 110 [wyd. polskie: Historia ciała w średniowieczu, Warszawa 2018].

40 Jakoubek ze Stříbra, Výklad na Zjevenie sv. Jana. Díl II, red. František Šimek, Praha 1933, s. 444. Dla przykładu: Příběhy římské (Staročeská Gesta Romanorum), red. František Šimek, Praha 1967, s. 160-162.

41 Aeneas Silvius Piccolomini, Historia Bohemica 1, s. 340.

42 Augustinus Aurelius, O Boží obci (II), 2, překlad Julie Nováková, Praha 2007, s. 108 [cyt. za: Święty Augustyn, Państwo Boże, przeł. ks. Władysław Kubickis, Kęty 2002, s. 604]. Więcej Hana Šedinová, Lidská monstra ve Vokabuláři zvaném Lactifer a v dalších středověkých pramenech, LF 127, 2004, s. 237-283, tu s. 237-242.

43 Umberto Eco i in., Dějiny ošklivosti, Praha 2007, s. 116-121 [wyd. polskie: Historia brzydoty, Poznań 2015].

44 "Diversa quippe et ipse omnium Plastes propter hominem facere voluit, ne in uno equali fastidium haberet". Zob. Iohannes Aquensis [Jan Vodňanský], De monstruosis hominibus (Vocabularius dictus Lactifer IV) / Lidská monstra (Vokabulář zvaný Lactifer IV), red. i tłum. Hana Šedinová, Praha 2013, s. 26-27.

45 Tamże, s. 4-9, 18-19, 22-25. Tu na s. IX-LXXIII tematyczne studium redaktorki (wyczerpujący komentarz na s. 29-192).

46 Josef Tříška, Předhusitské bajky, Praha 1990, s. 181; M. Nejedlý, Fortuny kolo vrtkavé, s. 66.

47 Do tego H. Šedinová, Lidská monstra, s. 276.

48 Karel Čapek, Jednooký, "Lidové nowiny" 32, 12.10.1924, nr 514, s. 1-2. Przedrukowano w: Karel Čapek, Od člověka k člověku I, red. Emanuel Macek, Miloš Pohorský, Milada Chlíbcová, Stanislava Mazáčová, Praha 1988, s. 395-397 (cytat na s. 397).

49 Johannes Aquensis, Vocabularium cuius nomen Lactifer, Plzeň 1511, fol. O3a.

50 Liczną dokumentację z XVI-XIX wieku zgromadziła Alena M. Černá, Žižka po Žižkovi, w: Zrození mýtu. Dva životy husitské epochy. K poctě Petra Čorneje, red. Robert Novotný, Petr Šámal, Praha-Litomyšl 2011, s. 299-305.

51 Zob. Staročeské drama, red. Josef Hrabák, Praha 1950, s. 228.

52 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, red. Adolf Kalný, Třeboň 1993, s. 83.

53 Karel Titz, O původu jména Žižka, Brno 1924. Tę teorię niewątpliwie wykorzystał Jan Svoboda, Staročeská osobní jména a naše příjmení, Praha 1964; s. 181, 194. Titz poddał ją dokładnej krytyce analitycznej w artykule O původu jména Žižka, "Naše řeč" (dalej: NŘ) 8, 1924, s. 268-286.

54 František Kavka, Vláda Karla IV. za jeho císařství (1355-1378). Země České koruny, rodová, říšská a evropská politika. II. díl (1364-1378), Praha 1993, s. 25-27; E. Doležalová, Svěcenci, s. 121, 123; Milada Studničková, Kult svatého Zikmunda v Čechách, w: Světci a jejich kult ve středověku, red. Petr Kubín, Hana Pátková, Tomáš Petráček, České Budějovice 2006, s. 283-323.

55 K. Titz, O původu, s. 46.

56 August Sedláček, Hrady, zámky a tvrze Království českého. Díl XIII. Plzeňsko a Loketsko, 3, Praha 1998, s. 235.

57 Slovník slovenského jazyka. V. diel. V-Ž, red. Štefan Peciar i in., Bratislava 1965, s. 818.

58 Karel Stejskal, O významu jmen Žižka a Žižkov, DaS 8, 1966, nr 12, s. 36-39.

59 Prokop Lang, K etymologii jména Žižkova, ČMF 1, 1911, s. 289-296.

60 Josef Kosina, O původu jména Žižka, JSH 21, 1952, s. 95-99; Václav Polák, Několik poznámek k původu a významu jména Žižka, "Zpravodaj Místopisné komise ČSAV" 16, 1975, s. 179-184.

61 M. Samuel Bogumił Linde, Słownik języka polskiego, t. 6, U-Z, 1951, s. 1031, 1209; Aleksander Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego, Warszawa 1993, s. 652; Stanisław Skorupka, Słownik frazeologiczny języka polskiego, t. 7, R-Ż, Warszawa 1993, s. 824; Słownik języka polskiego, t. 3, R-Ż, red. Mieczysław Szymczak, Warszawa 1999, s. 943. Na ten temat Antonín Frinta, Etymologie jména Žižkova, ČMF 1, 1911, s. 196-197; Bohumil Ryba, Drobnosti exegetické I. K apelativu žižka, jednooký, LF 60, 1933, s. 449-452; tenże, Ještě Žižka a žižka (Příspěvek hodně dokumentární), LF 61, 1934, s. 94-95; Václav Chaloupecký, Byl Žižka slepý?, "Věstník ČAVU" 60, 1951, s. 160; Igor Němec, Jan Horálek i in., Dědictví řeči, Praha 1986, s. 427. Ku wyjaśnieniu, iż Žižka było przezwiskiem dla jednookiego, spośród historyków oprócz Chaloupeckiego skłaniali się między innymi J. Šusta, Úvahy I, s. 368-371; J. Pekař, Žižka II, s. 207-208; Frederick Gotthold Heymann, John Žižka and the Hussite Revolution, Princeton-New Jersey 1955, s. 22-23. Jeżeli chodzi o Žíža i Žížów, na przykład AČ XXXVIII, s. 55.

62 Rudolf Tecl, O klokotském Žižkovi či raději Šiškovi, "Výběr" 31, 1994, s. 209-211.

63 SOA České Budějovice, Archiv města České Budějovice, Listiny III/333, inv. č. 480; AČ XXVI, s. 169; Berní knihy Starého Města pražského (1427-1434), red. Hana Pátková, Praha 1996, s. 139 (inquilinus Zyzka pincerna); Liber vetustissimus Antiquae Civitatis Pragensis 1310-1518, red. Hana Pátková we współpracy z Věrą Smolovą i Alešem Pořízką, Praha 2011, s. 315, 480 (tu w rejestrze odniesienia także do Žíža); Památná kniha olomoucká (kodex Václava z Jihlavy) z let 1430-1492, 1528, red. Libuše Spáčilová, Vladimír Spáčil, Olomouc 2004, s. 236 (nr 114), 324 (nr 368), 456 (nr 711), 490 (nr 825); Vácslav Vladivoj Tomek, Základy starého místopisu pražského II. Nové Město pražské, Praha 1870, s. 33, 45, 71, 150, 161, 327; A. Sedláček, Doklady, s. 452-453; Richard Hrdlička, Žižkovi jmenovci či potomci?, Tábor 1923; František Vacek, Dějiny vinic na území nynějších Král. Vinohradů od počátku XV. století do r. 1526, SPDMP 8, 1938, s. 88, 130, 139, 152, 159, 166, 176; Rudolf Tecl, Soběslavský Žižka, "Výběr" 31, 1994, s. 175-177; tenże, Další doklady k rozšíření jména Žižka na Táborsku v první polovině 16. století, "Výběr" 33, 1996, s. 230-232; Przegląd (niestety bez danych bibliograficznych) wszystkich możliwych Žižków i Šišków dostępny jest w internecie: https://janjuna.estranky.cz/clanky/po-stopach-prijmeni-zizka-v-cechach-1223-1945.html.

64 Na 12 maja 2019 roku znanych było 2024 posiadaczy nazwiska Žižka (z tego 6 w Trhových Svinach), które było 574. najbardziej rozpowszechnionym w Republice Czeskiej. Zob. www.prijmeni.cz.

65 Daniel Kovář, Ztráta pečetí z listiny Jana Žižky z Trocnova v městském archivu v Trhových Svinech, "Archivní časopis" 68, 2018, s. 229-241.

66 Cały fragment o pieczęciach Žižki opiera się na analizie opublikowanej przez Vladimíra Růžka Ikonografie pečetí Jana Žižky z Trocnova a jiných husitských bojovníků, w: Jan Žižka z Trocnova a husitské vojenství v evropských dějinách (HT - supplementum 3), red. Miloš Drda, Zdeněk Vybíral we współpracy z Jakubem Smrčkou, Tábor 2007 s. 499-500.

67 A. Sedláček, Doklady, s. 455-457; tenże, Českomoravská heraldika II. Část zvláštní, Praha 1925, s. 285; Josef Pilnáček, Staromoravští rodové, Vídeň 1930, s. 9, 15-16, 94.

68 Čeněk Pavlík, Michal Vitanovský, Encyklopedie kachlů v Čechách, na Moravě a ve Slezsku. Ikonografický atlas reliéfů na kachlích gotiky a renesance, Praha 2004, s. 73.

69 J. Pekař, Žižka II, s. 16.

70 Antonín Profous, Jan Svoboda, Místní jména v Čechách. Jejich vznik, původní význam a změny IV. S-Ž, Praha 1957, s. 382.

71 Marian Biskup, Z badań nad "Wielką wojną" z Zakonem krzyżackim, "Kwartalnik Historyczny" 1959, r. 66, s. 711-712; Karel Pletzer, Sischke von Lakemych v polských pramenech, "Výběr" 31, 1994, s. 37-38.

72 AČ XXXI, s. 198 (nr 24, 25), 204 (nr 47), 211 (nr 72). Więcej J. Petřík, Odúmrť, s. 51-52.

73 Daniel Kovář, Žižkova teta v Českých Budějovicích?, TA 14, 2009, s. 55-56.

74 AČ XXXI, s. 132.

75 R. Urbánek, Žižka v památkách a úctě, s. 85; J. Pekař, Žižka II, s. 202; Václav Kotyška, Úplný místopisný slovník Království českého, Praha, b.d., s. 1384; A. Profous, J. Svoboda, Místní jména IV, s. 231; František Roubík, Soupis a mapa zaniklých osad v Čechách, Praha 1959, s. 47; E. Maur, Chval z Machovic, Břeněk z Dolan a Jan Valkún z Adlaru, s. 32.

76 "Sischko [...] hievor der herrn von Rosenberg diener gewest..." Zob. Die Chroniken der Stadt Eger, red. Heinrich Gradl, Prag 1884, s. 24.

77 Jan Kühndel, Nejstarší městská kniha prostějovská, "Ročenka Národopisného a průmyslového musea města Prostějova a Hané" 6, 1929, s. 113.

78 Zob. AČ XXXVIII, s. 4, 31, 44, 52, 91. Więcej Irena Hrabětová, Staročeská báseň o Vilémovi z Kounic, ČMM 103, 1984, s. 99; taż, Moravský rod Šišků z Kounic v 15. století, VVM 39, 1987, s. 79; Václav Štěpán, Žižka v proskripčních záznamech Prostějova?, JSH 63, 1994, s. 151-152. Wszystkie możliwe identyfikacje Žižków i Šišków, działających wtedy w środkowych i południowo-zachodnich Morawach zbadał Robert Novotný, Žižka mezi lapky, MH 2, 1997, s. 23-25.

79 Zob. Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 49. Słownie i graficznie powiązania niższej szlachty południowoczeskiej z rožmberskim Czeskim Krumlowem przedstawił F. Šmahel, Záhady, s. 41-43.

80 Paulerinus (Pavel Žídek), Liber viginti arcium (ff.185ra-190rb), red. Alena Hadravová, Praha 1997, s. 2. Więcej Robert Šimůnek, Terminologie služebných vztahů v pozdně středověkých Čechách, MedHB 7, 2000, s. 175-190.

81 Jan Libor, Jan Sokol z Lamberka ve službách byzantského císaře aneb O žoldnéřské cti, w: Historik na Moravě, red. Hana Ambrožová, Tomáš Dvořák, Bronislav Chocholáč, Libor Jan, Pavel Pumpr, Brno 2009, s. 237-249; Jiří Lysák, Jan Sokol z Lamberka, Třebíč 2012, s. 27-30; Wojciech Iwańczak, Wojsko najemne na ziemiach czeskich. Aspekt wewnętrzny i międzynarodowy, "Studia Historyczne" 1994, t. 34, s. 309-328; Robert Novotný, Šlechta, w: Husitské století, red. Pavlína Cermanová, Robert Novotný, Pavel Soukup, Praha 2014, s. 302.

82 Miloslav Polívka, A Contribution to the Problem of Property Differentiation of the Lesser Nobility in the Pre-Hussite Period in Bohemia, "Hospodářské dějiny" 2, 1978, s. 331-360; tenże, Předpoklady pro účast nižší šlechty v husitské revoluci (Klíčové problémy studia), w: Historiografie směrem k budoucnosti. Sborník k šedesátinám akademika Jaroslava Purše, red. Ondřej Felcman, Leoš Jeleček, Tomáš Vojtěch, Josef Žemlička, Praha 1982, s. 212-214; František Šmahel, Husitská revoluce I. Doba vymknutá z kloubů, Praha 1993, s. 282-283.

83 František Graus, Das Spätmittelalter als Krisenzeit. Ein Literaturbericht als Zwischenbilanz, "Mediaevalia Bohemica" 1, 1969 (Supplementum); Ferdinand Seibt, Zu einem neuen Begriff von der "Krise des Spätmittelalters", w: Europa 1400. Die Krise des Spätmittelalters, red. Ferdinand Seibt, Winfried Eberhard, Stuttgart 1984, s. 7-23; Lesk a bída středověku, Praha 2000, s. 273-307; Denis Hay, Evropa pozdního středověku 1300-1500, Praha 2010, s. 39-50.

84 Przejrzyście Lenka Bobková, Milena Bartlová, Velké dějiny zemí Koruny české 1310-1402. IVb, Praha-Litomyšl 2003, s. 330-395. Zob. także Václav Štěpán, Osobnost markraběte Jošta a jeho vztah k ostatním členům lucemburského rodu, w: Moravští Lucemburkové, 1350-1411, red. Jiří Vaněk, Brno 2000, s. 73-145; Ivan Hlaváček, Václav IV., w: Čeští králové, red. Marie Ryantová, Petr Vorel, Praha-Litomyšl 2008, s. 208-221.

85 Ivan Hlaváček, Die Wiener Haft Wenzels IV. der Jahre 1402-1403 aus diplomatischer und verwaltuns-geschichtlicher Sicht, w: Husitství - Reformace - Renesance, Sborník k 60. narozeninám Františka Šmahela I, red. Jaroslav Pánek, Miloslav Polívka, Noemi Rejchrtová, Praha 1994, s. 225-238.

86 Josef Šusta, Jindřich z Rožmberka, Praha 1995, s. 22-38; Anna Kubíková, Jindřich III. a Oldřich II. z Rožmberka, w: Českokrumlovsko 1400-1460, Český Krumlov 1997, s. 9-12; František Hoffmann, Morava před husitskou revolucí, "Časopis Moravského musea" 69, 1984, s. 61-71; 70, 1985, s. 113-117; Jaroslav Mezník, Lucemburská Morava 1310-1423, Praha 1999, s. 250-284; Tomáš Baletka, Dvůr, rezidence a kancelář moravského markraběte Jošta (1375-1411), SAP 46, 1996, s. 407-483; Jiří Jurok, Straníci markraběte Prokopa kolem roku 1399 a otázka jejich kontinuity do husitské revoluce, "Olomoucký archivní sborník" 13, 2015, s. 25-116.

87 Więcej František Hoffmann, K povaze drobné války, záští a násilných činů před husitskou revolucí, w: Pocta akademiku Václavu Vaněčkovi k 70. narozeninám, red. Karel Malý, Praha 1975, s. 55-75; Karel Malý, Trestní právo v Čechách v 15.-16. století, Praha 1979, s. 75-77, 81-82, 84-85, 91-93 (tutaj z szerszym uwzględnieniem deliktu przeciw władzy).

88 AČ II, s. 359-360 (nr 102). Więcej Jaroslav Mezník, Tvář stárnoucího středověku. Výbor článků a studií, Brno 2008, s. 74.

89 M. Nejedlý, Fortuny kolo vrtkavé, s. 232-233.

90 František Hoffmann, Jihlava v husitské revoluci, Havlíčkův Brod 1961, s. 163; Václav Štěpán, Nový pohled na přepadení Jihlavy v roce 1402, "Vlastivědný sborník Vysočiny. Oddíl věd společenských" 8, 1992, s. 7-22; tenże, Obležení Znojma v roce 1404 v tradici a skutečnosti, JM 30, 1994, s. 35-48; Miroslav Plaček, Peter Futák, Páni z Kunštátu. Rod erbu vrchních pruhů na cestě k trůnu, Praha 2006, s. 144-147.

91 SLČ z vratislavského rukopisu, red. František Šimek, Praha 1937, s. 5. Więcej Josef Petráň, Příběh Ouběnic. Mikrohistorie české vesnice, Praha 2001, s. 38-41.

92 CIM II, s. 1000-1010 (nr 771-780).

93 Jiří Kejř, Počátky a upevnění stavovského zřízení v Čechách, PHS 34, 1997, s. 80-81; František Kavka, Poslední Lucemburk na českém trůně. Králem uprostřed revoluce, Praha 1998, s. 20-21; Václav Štěpán, Vražda čtyř členů královské rady na Karlštejně roku 1397, ČČH 92, 1994, s. 24-44.

94 J. Mezník, Lucemburská Morava, s. 284-286; Petr Elbel, Jan Soběslav a Prokop, w: Lucemburkové. Česká koruna uprostřed Evropy, red. František Šmahel, Lenka Bobková, Praha 2012, s. 715-718.

95 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 49-53; AČ XXXVIII, s. 37-38, 43-44. Zeznania Janka, pachołka Jana Kolúcha, wydali już, w całości lub parafrazowane, M. Millauer, Diplomatisch-historische Aufsätze, s. 32; Hugo Toman, O dobrodružstvích a válečných jízdách Jana Žižky před vypuknutím bouří husitských, "Osvěta" 21, 1891, s. 1023; Augustin Neumann, Nové prameny k dějinám husitství na Moravě. Studie a texty VI, Olomouc 1930, s. 234.

96 Typy i działania takich grup precyzyjnie scharakteryzował František Hoffmann, Bojové družiny na Moravě a v Čechách před husitskou revolucí a za revoluce, TA 6, 1994, s. 47-144 (określenie grupy Matěja jako stosunkowo niezależnej drużyny na s. 137).

97 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 50-53.

98 August Sedláček, Zbytky register králův římských a českých z let 1361-1480, Praha 1914, s. 80 (nr 553), 110 (nr 760).

99 AČ XXXV, s. 286; RBMV III, s. 103 (nr 228).

100 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 49-53, 54-55 (także tutaj i dalej powołujemy się na to źródło).

101 František Hoffmann, Bojová družina Erharta Pušky z Kunštátu, VVM 40, 1988, s. 56-64.

102 Zob. AČ XXXVIII, s. 43. Dalej Karel Pletzer, Kde se v Českých Budějovicích popravovalo, "Výběr" 33, 1996, s. 122-123; Jiří Fröhlich, Přehled popravišť Prácheňského kraje, w: "Sborník Společnosti pro výzkum kamenných křížů" 2008, Aš 2008, s. 110-119; Daniel Kovář, Historická popraviště v Bechyňském kraji, w: "Sborník Společnosti pro výzkum kamenných křížů" 2008, Aš 2008, s. 120-127; tenże, Nejstarší zprávy o českobudějovickém pranýři, "Výběr" 46, 2009, s. 129.

103 František Hoffmann, Bojové družiny před husitskou revolucí na západní Moravě, w: Moravský historický sborník (Historica moravica), red. Antonín Verbík, Karel Blažek, Brno 1986, s. 78.

104 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 51-53, 55; Daniel Kovář, Tvrz ve Hvozdně na Českobudějovicku, "Výběr" 42, 2005, s. 238.

105 Drochovec należał do ludzi, którzy w 1402 roku poręczyli za Beneša, gdy został on uwięziony z powodu rozboju na drodze we Freistadt. Na początku 1406 roku małe grunty w Světlíku, Klení i innych lokalizacjach południowoczeskich otrzymał Bernard Cipín z Heršláku (AČ XXXV, s. 483). Kwestię tożsamości lub pokrewieństwa z Benešem pozostawił otwartą August Sedláček, Hrady III, s. 284.

106 W sprawie działalności grupy Matěja Przywódcy najbardziej szczegółowo: J. Pekař, Žižka II, s. 21-58, 208-229; František Hoffmann, Bojové družiny před husitskou revolucí na jižní Moravě, JM 22 (25), 1986, s. 99-116, zwł. s. 106-109; tenże, Bojové družiny na Moravě a v Čechách, s. 65, 110, 134-137; Karel Pletzer, Působení bratrstva Matěje Vůdce, "Výběr" 11, 1974, s. 221-224 (autor zrehabilitował się w ten sposób za starszy, poddany ówczesnej ideologii artykuł Jiráskovi lapkové a jejich předloha, JSH 22, 1953, s. 90-95); Václav Štěpán, Moravský markrabě Jošt (1354-1411), Brno 2002, s. 601-602, 626-627. W związku z Žižką szczególnie dokładnie Anna Paner, Jan Žižka z Trocnova, Gdańsk 2002, s. 52-68.

107 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 49.

108 F. Hoffmann, Bojové družiny na Moravě a v Čechách, s. 105-108.

109 M. Plaček. P. Futák, Páni z Kunštátu, s. 315-316, 319-320.

110 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 50-53; AČ XXXVIII, s. 43. Zamiar zajęcia Freistadtu w związku z działalnością czeskomorawskich drużyn bojowych pojawiał się w latach 1407-1409 kilkakrotnie (zob. Jan Pekař, Žižka II, s. 223-224), prawdopodobnie także w ramach wewnętrznych starć politycznych między habsburskimi książętami.

111 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 49-52.

112 Tamże, s. 52.

113 Hanna Zaremska, Jak wyglądali czescy bandyci? Z dziejów rysopisu w średniowiecznych księgach karnych, w: Biedni i bogaci. Studia z dziejów społeczeństwa i kultury, Warszawa 1992, s. 105-113. Na temat ludzi na marginesie środowiska miejskiego František Graus, Randgruppen der städtischen Gesellschaft im Spätmittelalter, "Zeitschrift für historische Forschung" 8, 1981, s. 385-437.

114 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 49-50, 52-54; AČ XXXV, s. 286; AČ XXXVIII, s. 43-44.

115 CIM II, s. 1064-1065 (nr 811). Zob. także już w roku 1406 rozkaz Wacława dla Bechyňska (RBMV III, s. 218, nr 548). Więcej František Roubík, Spory jihočeských měst o směr obchodních cest ve 14. až 17. století, JSH 40, 1971, s. 12-13. Nazwisko starosty Zikmunda Klarica i członków czeskobudziejowickiej rady miejskiej, która w latach 1405-1409 zwalczała grasujące drużyny bojowe, podaje Milena Borská-Urbánková, Sociální a majetková struktura městských rad v Českých Budějovicích v době předhusitské a husitské, w: Vědecká konference k 100. výročí narození Bedřicha Mendla, prvního profesora hospodářských dějin Univerzity Karlovy 1892-1992, Praha 1997, s. 115.

116 František Michálek Bartoš, Čechy v době Husově 1378-1415 (ČD II/6), Praha 1947, s. 225-229; Karl Gutkas, Geschichte Niederösterreichs, Wien 1984, s. 75-77; F. Hoffmann, Bojové družiny před husitskou revolucí na západní Moravě, s. 78-80; V. Štěpán, Moravský markrabě Jošt, s. 611-620; V. Plaček, P. Futák, Páni z Kunštátu, s. 218-219, 320-321.

117 AČ XXXVIII, s. 30-31, 37-38, 49-50. Więcej F. Hoffmann, Bojové družiny před husitskou revolucí na západní Moravě, s. 81-86.

118 Václav Štěpán, Osobnost Lacka z Kravař. Část druhá: Na vrcholu politické dráhy, ČMM 112, 1993, s. 11-41, zwł. s. 28-29.

119 Popravčí kniha pánů z Rožmberka, s. 50; AČ XXXVIII, s. 8, 41, 44.

120 František Hoffmann, K prehistorii moravských táborů, SMM 86, 1967, s. 202-218; tenże, Vilém z Pernštejna. Pokus o portrét moravského pána husitské doby, ČMM 87, 1968, s. 163-186; tenże, Bojové družiny na Moravě a v Čechách, s. 134-138.

121 AČ III, s. 291-292 (nr 9).

122 Działalności drużyn bojowych w Czechach w przeddzień rewolucji są poświęcone odpowiednie fragmenty następnego rozdziału.