Rozdział 1. Nasz prywatny mikrokosmos
Rozdział 1
Nasz prywatny mikrokosmos
Niezwykłe miejsce, gdzie toczy się intensywne, choć wciąż sekretne
życie.
Co powinniśmy wiedzieć o jelitach, by nie chorować i cieszyć się dobrą
kuchnią.
Dlaczego tak wiele od nich zależy?
Co powinniśmy wiedzieć o jelitach?
Przez lata uczono nas, że narządem, który oddziela wnętrze organizmu od
otoczenia, jest skóra. Sprężysta i wytrzymała, chroni przed intruzami i urazami, a jednocześnie przepuszcza to, co dla nas pożyteczne. Ma
powierzchnię około trzech metrów kwadratowych i dzięki temu
błyskawicznie odbiera bodźce, chłonie witaminę D i dba o wewnętrzną
równowagę.
O jelitach w tym kontekście raczej nie myślimy, a powinniśmy. Mają
powierzchnię sto razy większą niż skóra. I chociaż są ukryte głęboko
wewnątrz ciała, to podobnie jak skóra nieustannie stykają się ze światem
zewnętrznym. Co ważne - ten kontakt jest znacznie intensywniejszy. Po
pierwsze z powodu rozmiarów, po drugie z racji delikatniejszej,
niezwykle chłonnej struktury. Każdego dnia do jelit wraz z jedzeniem
trafia niezliczona masa bakterii chorobotwórczych, wirusów, grzybów,
toksyn. Jelita muszą je rozpracować i zdecydować, czy przetworzyć je i posłać dalej, czy je zneutralizować, czy może szybko się ich pozbyć. Są
zatem niezwykle inteligentnym organem. Poza tym są bogato unerwione i ukrwione, co oznacza, że między nimi a resztą organizmu nieustannie trwa
wymiana informacji, bodźców i składników odżywczych.
Najważniejszym partnerem dla jelit jest mózg, a o bliskich relacjach obu
tych narządów wiemy coraz więcej i lepiej przyjrzymy się temu w kolejnych rozdziałach. Wiemy na przykład, że komunikacja między nimi
odbywa się głównie za pośrednictwem bardzo wyspecjalizowanych trzech
szlaków. Są to:
układ nerwowy - dzięki udziałowi neuroprzekaźników przesyła do mózgu
i odbiera od niego informacje,
układ odpornościowy (immunologiczny) - tu do akcji wkraczają
cytokiny, czyli cząsteczki sygnalizujące zagrożenia do zwalczenia,
układ hormonalny - dzięki hormonom wydzielanym do krwi steruje
wszelkimi procesami metabolicznymi i je nadzoruje.
Śluzówka, czyli "pokrowiec do zadań specjalnych"
Jelita pokryte są niezwykłą strukturą - z jednej strony silną, bo zdolną
powstrzymać armię chorobotwórczych mikrobów i toksycznych cząsteczek,
ale z drugiej strony delikatną i podatną na uszkodzenia.
O tym, jak niesamowitą jest strukturą, przekonujemy się na co dzień, gdy
błony śluzowe pokrywające drogi oddechowe muszą zmagać się ze smogiem,
wirusami czy innymi drobnoustrojami. Kiedy chorujemy, widzimy i czujemy,
jak walczą z intruzami: mamy katar, kaszel, łzawienie oczu, obrzęknięte
i obolałe gardło. Po chorobie proces dochodzenia do siebie też trwa. Nie
inaczej reaguje śluzówka wyściełająca jelita.
Mikrobiota, czyli kilka słów o jelitowych rezydentach
Mikrobiota (mikrobiom) to bardzo liczna grupa drobnoustrojów
zamieszkujących różne obszary organizmu. Najliczniejsza społeczność na
miejsce bytowania wybrała jelita. Naukowcy je zbadali i oszacowali, że
to nawet półtora kilograma bakterii.
Żyjące w jelitach szczepy nie są przypadkową zbieraniną, lecz wysoko
wyspecjalizowaną armią zawodowców, z których każdy ma swoje zadania. I nie są one łatwe, bo rozpoznawanie zagrożeń i ich unieszkodliwianie nie
zawsze udaje się nawet nowoczesnym lekom. A bakterie to potrafią!
Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę ich liczebność - jest ich dziesięć razy
więcej niż naszych własnych komórek - i dodamy do tego mnogość szlaków
komunikacyjnych między jelitami a resztą organizmu, stanie się jasne,
dlaczego mikrobiota nazywana jest często niezależnym organem
bakteryjnym. I w końcu dlaczego ta armia może decydować o naszym
samopoczuciu i kondycji.
Kto tam tak naprawdę rządzi?
Od razu wyjaśnijmy, że mikrobiota to nie tylko nasi ulubieńcy, czyli
dobroczynne szczepy, które wyciągają nas z opresji, na przykład po
antybiotykach. To także inne rozmaite bakterie, grzyby, wirusy i pierwotniaki - jest ich dużo mniej i jeśli są pod kontrolą, ważna dla
nas równowaga zostaje zachowana. Nasza głowa w tym, by ją wspierać.
Bakterie grają na obronie
Jednym z ważniejszych zadań mikrobiomu jest ochrona przed infekcjami,
namnażaniem się mikroorganizmów chorobotwórczych - te dobre szczepy
bakterii blokują im możliwość ekspansywnego zasiedlania jelit i dostęp
do składników odżywczych, a także wytwarzają substancje hamujące ich
rozwój. Potrafią też znakomicie reagować na zagrożenia, na przykład
zwiększając populację określonych szczepów lub kierując silniejsze
"drużyny" tam, gdzie dzieje się coś krytycznego.
Pakiet startowy i co potem?
Mikrobiotę dostajemy od natury w chwili narodzin. Ta "wyjściowa"
mikrobiota kształtuje się potem pod wpływem wielu czynników. Z natury
może być silniejsza albo bardziej podatna na sytuacje kryzysowe w organizmie. Nie zmienimy jej na inną, lepszą, silniejszą. Warto jednak
pamiętać, że nawet gdy dostaliśmy na start słabszą mikrobiotę, to i tak
jest ona wystarczająco dobra, by mogła wywiązać się ze swoich licznych
zadań. Będzie tylko bardziej podatna na destrukcyjne czynniki, które
mogą ją osłabiać. Czyli trzeba o nią po prostu lepiej dbać.
Co ma na nią największy wpływ?
Odżywianie. Przetworzona żywność będzie niekorzystnie wpływać na
mikroorganizmy, karmiąc te złe i zmniejszając liczbę tych dobrych. Z drugiej strony jadłospis bogaty w błonnik, produkty fermentowane i kiszonki będzie odżywiał bakterie jelitowe.
Antybiotyki. Ich stosowanie może zaburzyć naszą mikrobiotę nawet na
okres dwóch lat po skończeniu kuracji.
Środowisko. Kolonizują nas bakterie charakterystyczne dla naszego
otoczenia, stąd bierze się na przykład możliwość wystąpienia "biegunki
podróżnika" w reakcji na zmianę miejsca pobytu.
Inne czynniki mające negatywny wpływ na stan mikrobioty to: stres,
aktywność fizyczna, picie alkoholu, palenie papierosów i przyjmowanie
leków.
O probiotykach po raz pierwszy...
A będzie o nich jeszcze nieraz. Dobre bakterie żyjące w jelitach nie są
zdane same na siebie. Gdy nasza jelitowa drużyna mikrobioty słabnie,
możemy zasilać ją zawodnikami z ławki rezerwowej. Wsparcie znajdziemy w wielu zdrowych produktach, suplementach diety i preparatach
probiotycznych. Zawierają one te same, dobre dla nas mikroorganizmy,
które zawsze wesprą jelitową społeczność. Są zróżnicowane i wyspecjalizowane, między innymi:
- wspierają trawienie,
- przyspieszają metabolizm i odchudzanie,
- łagodzą stany zapalne.
Co tam się dzieje, czyli jelitowy multitasking
Każdy nasz narząd jest po coś. Jelita też mają swoje funkcje, i jest ich
całkiem sporo. Ta wielozadaniowość dotyczy różnych aspektów naszego
życia. Kolejne wciąż odkrywamy i zapewne jelita jeszcze nieraz nas
zaskoczą. A zatem co potrafią?
Trawienie, czyli to, z czego są znane najlepiej
Jelita to część przewodu pokarmowego, w której przede wszystkim zachodzi
proces trawienia. Do jelita cienkiego dociera z żołądka wstępnie
"przerobiony" pokarm w postaci płynnej. Tam, dzięki enzymom trawiennym
trzustki i tym uwalnianym z rąbka szczoteczkowego komórek nabłonka
jelit, następuje trawienie zawartych w pokarmie składników odżywczych
(białek, tłuszczów i węglowodanów) - są one przekształcane w aminokwasy,
glukozę i kwasy tłuszczowe, które zostają wchłonięte przez kosmki jelit
i dostają się do krwiobiegu.
Układ odpornościowy pod kontrolą
Jelita są największym skupiskiem wyspecjalizowanych komórek układu
odpornościowego - są one zlokalizowane w tkance limfatycznej połączonej
z błoną śluzową jelita. To między innymi limfocyty B, które wytwarzają
białka odpornościowe (przeciwciała), makrofagi, które mają zdolność do
pochłaniania obcych cząsteczek (antygenów), przypominające rozgwiazdy
komórki dendrytyczne, których rolą jest przechwycenie antygenu i sprawne
przekazanie go komórkom odpornościowym do rozpoznania i unieszkodliwienia.
Oczywiście za odporność odpowiada nie tylko mikrobiota, ale także inne
ważne narządy, które świetnie uzupełniają działanie jelit. A są to:
śledziona - na bieżąco uprząta stare, uszkodzone krwinki, a jednocześnie produkuje przeciwciała konieczne do walki z zagrożeniami,
grasica - tu dojrzewają limfocyty T, które unieszkodliwiają
nieprzyjazne cząsteczki,
migdałki - są skupiskiem komórek zaangażowanych w niszczenie
drobnoustrojów,
węzły chłonne - zajmują się filtrowaniem limfy, by zatrzymać
szkodliwe wirusy, bakterie, grzyby, a także komórki nowotworowe,
szpik kostny - cały czas produkuje białe i czerwone krwinki oraz
płytki krwi,
wyrostek robaczkowy - istotne skupisko tkanki limfatycznej o działaniu obronnym. Dlatego myli się ten, kto uważa, że usunięcie
wyrostka to dla organizmu żadna strata.
Odporność znajduje się w jelitach
Błona śluzowa, która pokrywa między innymi układ pokarmowy (GALT, czyli
gut-associated lymphoid tissue), jest pierwszą linią obrony organizmu
przed bakteriami, wirusami, grzybami i pasożytami. W skład GALT wchodzi
ponad 75 procent komórek limfatycznych całego układu odpornościowego.
Oznacza to, że odporność w przeważającej mierze znajduje się właśnie w jelitach.
Ważną funkcją komórek odpornościowych jest też transport mikroorganizmów
ze światła jelita do głębszych warstw jego ściany, a stamtąd do
krwiobiegu. A ponieważ błona śluzowa jelita jest stale narażona na
kontakt z potencjalnymi antygenami - jedzeniem, toksynami,
drobnoustrojami, pasożytami i alergenami - jelitowe szczepy mają co
robić.
Wyciszanie przesadnie gwałtownych reakcji na czynniki zewnętrzne
Coraz więcej osób ma alergie, nietolerancje pokarmowe i nadwrażliwość na
rozmaite składniki diety. Ale to nie jest tak, że nagle pyłki kwiatów
czy mleko stały się bardziej agresywne - nasza tolerancja na nie spadła.
Co ciekawe, coraz częściej zauważamy rozmaite reakcje typu świąd,
pokrzywka, bóle brzucha, czyli typowe objawy uczulenia czy
nadwrażliwości, a testy nie wskazują jednoznacznie winowajcy. Bywa więc,
że organizm walczy z trochę wyimaginowanym wrogiem, a my walczymy z przykrymi objawami. Wiemy jednak ponad wszelką wątpliwość, że:
Dobre bakterie są pomocne w zapobieganiu i łagodzeniu alergii.
Badania potwierdziły, że podawanie probiotyków kobietom pod koniec
ciąży, a potem dzieciom przez pierwsze pół roku życia obniża ryzyko
wystąpienia reakcji alergicznych mimo rodzinnych obciążeń. Z kolei
kuracje probiotykowe w przypadku już rozpoznanej alergii wyraźnie
wspierają działanie leków.
Bez probiotyków trudniej zwalczyć dolegliwości takie jak biegunki -
zarówno te występujące po stosowaniu antybiotyku, jak i wywołane
wirusami czy związane z reakcją na stres.
Pilnowanie wagi
Jeśli mamy problemy ze schudnięciem i tyjemy "od powietrza", to
niewykluczone, że na pewnym etapie życia zawiedliśmy jelita.
Wpływ kondycji mikrobioty jelitowej na kwestie utrzymania wagi to jedno
z ważniejszych i dobrze udokumentowanych odkryć ostatnich lat. Co już
dziś wiemy?
Liczba i skład dobrych bakterii jelitowych wpływają na procesy
przyswajania oraz zużywania energii. Niedostatek probiotyków sprawia, że
uczucie sytości odczuwamy słabiej - jak kontrolować ilość jedzenia, gdy
przy pełnym żołądku nadal czujemy nieprzyjemne ssanie i burczenie?
Pojawia się osłabienie, bo ciało domaga się porcji kalorii, najczęściej
w postaci bogatych w tłuszcze i cukry proste produktów (bułek, pizzy,
słodyczy). To tylko pogarsza kondycję bakterii i w konsekwencji nasila
dysbiozę1. Gdy taki stan się przeciąga, pojawia się
stłuszczenie wątroby i stan zapalny, o którym przez długi czas możemy
nie wiedzieć, bo nie czujemy żadnych dolegliwości.
Z powodu niedoboru probiotyków niekorzystne zmiany zachodzą także w tkance tłuszczowej i mięśniach. Dysbioza prowadzi między innymi do
wzrostu poziomu trójglicerydów, a struktura tkanki tłuszczowej się
zmienia. Co gorsze, traci ona wrażliwość na czynniki, które powinny
pobudzić ją do spalania - prosty przykład: regularnie ćwiczymy, a efekty
są mizerne. Jednocześnie mięśnie nie są w stanie spalać tyle tłuszczu,
co u osoby z prawidłowym mikrobiomem. Odchudzanie jest więc jeszcze
trudniejsze.
Dodatkowo bakterie probiotyczne wspomagają trawienie i wchłanianie
wielu cennych składników, dzięki którym metabolizm zachowuje właściwe
tempo: żelaza, fosforu, wapnia. Produkują też niektóre witaminy.
Mają udział w produkcji neuroprzekaźników, których właściwy poziom
chroni nas przed kompulsywnym sięganiem po słodycze, ponadto uczestniczą
w metabolizmie kwasów żółciowych i cholesterolu.
Kiedy odchudzanie idzie opornie lub jest to nasze kolejne podejście
do zrzucania wagi, najlepiej sięgać po probiotyki przy każdym posiłku.
Kuracja powinna trwać 14-21 dni. Potem można zrobić przerwę na 1-2
miesiące i ją powtórzyć.
Marzenia o idealnej wadze? Nadzieja w pewnym szczepie
Jak już wiemy, każdy szczep dobrych bakterii ma swoją rolę do
spełnienia. Jeden, którym dziś interesuje się cały świat nauki, wydaje
się zostawiać w tyle całą probiotyczną konkurencję. To Akkermansia
muciniphila. W naturalnych warunkach kolonizuje jelito grube w pierwszym roku życia. Po tym czasie osiąga taki poziom jak u zdrowego
dorosłego człowieka. Naukowcy zaobserwowali, że poziom ten maleje wraz z wiekiem, przyczyniając się do starzenia się organizmu i występowania
szeregu chorób metabolicznych (w szczególności spowodowanych dietą
wysokowęglowodanową i wysokotłuszczową). Zwiększenie ilości tej bakterii
w jelicie może przyczynić się do wydłużenia okresu zdrowia starszych
osób. Ponadto Akkermansia muciniphila wydziela białko GLP-1, które
reguluje metabolizm. Mechanizm działania jest taki jak w przypadku
nowoczesnych leków przeciwcukrzycowych, które w ostatnim czasie zyskały
bardzo dużą popularność także w terapii otyłości.
W jelitach znajdują się też... receptory smaku
Receptory smaku słodkiego w jelitach odgrywają ważną rolę w przyswajaniu
glukozy. U chorych na cukrzycę typu 2 nie funkcjonują prawidłowo, co
prowadzi do nadmiernego i zbyt szybkiego wchłaniania tego cukru.
Istnieje wiele przesłanek mówiących o tym, że zaburzenia emocjonalne,
stany lękowe i depresja często wiążą się z dolegliwościami
charakterystycznymi dla dyspepsji czynnościowej czy zespołu jelita
nadwrażliwego, nasilając też zaburzenia ilościowe mikrobioty i jej
właściwe proporcje.
Nerwy na wodzy i emocjonalny balans - tu też jelita mają głos!
Jestem ciągle zmęczona, nie mogę zatrzymać gonitwy myśli i chce mi się
płakać - skąd my to znamy? I nawet do głowy nam nie przyjdzie, że
przyczyna może być zlokalizowana w jelitach, nawet jeśli organizm nie
daje nam o tym znać.
Tymczasem od stanu jelit, a ściślej - od tego, w jakiej kondycji są
bakterie je zasiedlające, zależą odporność, samopoczucie, a nawet
nastrój. Jeśli właściwie dbamy o mikrobiotę, pilnuje ona, by ciało i emocje były w równowadze.
Drugi mózg - to już wiemy
W 1998 roku neurobiolog prof. Michael Gershon opublikował pracę
zatytułowaną The Second Brain ("Drugi mózg"), w której zaskoczył świat
swoim odkryciem - dowiódł, że jest jeden narząd, który z mózgiem łączą
szczególnie bliskie relacje i wyjątkowy sposób komunikowania się. Mówił
o jelitach.
Oś jelita-mózg to określenie opisujące połączenie między układem
pokarmowym, szczególnie jelitami, a ośrodkowym układem nerwowym, czyli
mózgiem. Tworzy je głównie nerw błędny, czyli najdłuższy nerw czaszkowy;
biegną nim połączenia nerwowe w obu kierunkach. Oznacza to, że mózg
koordynuje pracę jelit, a jednocześnie zbiera informacje, co dzieje się
w jelitach.
Jelitowy układ nerwowy (ENS - enteric neuronal system)
Nazywany jest enterycznym. Ściśle współpracuje z mózgiem - początki tej
dobrej relacji mają miejsce podczas rozwoju płodowego, kiedy niemal
równocześnie rozwija się ośrodkowy układ nerwowy i układ enteryczny
(żołądkowo-jelitowy), obsługujący układ trawienny. Mając wspólne
korzenie, są ze sobą kompatybilne i świetnie się porozumiewają. Mózg
kontroluje czynności jelit, a jelita mogą wpływać na czynności mózgu.
W ścianie przewodu pokarmowego znajdują się komórki endokrynne, czyli
uwalniające do krwi cząsteczki hormonów. Wśród nich są między innymi
neuroprzekaźniki: serotonina i dopamina, nazywane hormonami szczęścia.
To one są siłą napędową dla naszych emocji. Jeśli jesteśmy zmotywowani i możemy przenosić góry - to stoją za tym właśnie hormony szczęścia.
Im silniejsza społeczność dobrych bakterii, tym więcej substancji
odpowiedzialnych za nasz nastrój i motywację. Ale bakterie to nie jedyny
sposób, w jaki jelito może oddziaływać na mózg i psychikę.
Każdy obszar ciała jest unerwiony, ale układ pokarmowy zostawia w tyle konkurencję. Jest drugim co do wielkości skupiskiem komórek
nerwowych (neuronów) w organizmie. W samych jelitach mamy ponad 100
milionów komórek nerwowych (naukowcy sugerują, że może być ich nawet pół
miliarda). Oczywiście daleko im do mózgu, zbudowanego z około 86
miliardów neuronów, ale i tak jest to potencjał, który pozwala
"zarządzać" wieloma procesami.
Obecne w ścianie jelitowej komórki nerwowe (neurony) pobudzają
biegnący do mózgu nerw błędny. To wskazuje, że jelito może natychmiast
przekazywać mózgowi informacje.
Magazyn hormonów szczęścia
Jelita magazynują ponad 90 procent serotoniny i 50 procent ustrojowych
zasobów dopaminy. A powstają one dzięki równowadze mikrobioty. Jeśli
więc pojawia się spadek nastroju, zastanów się, co ostatnio ląduje na
twoim talerzu. Może się zdarzyć, że odpowiada za to stan jelit, a nie
sfera emocjonalna. Istnieje też ścisły związek między jelitami a chorobami o podłożu emocjonalnym, takimi jak migreny, zespół
przewlekłego zmęczenia, a nawet depresja.
Po co nam serotonina?
To wyjątkowo pożądany dla nas neurotransmiter i hormon tkankowy. Wywiera
bowiem korzystny wpływ na nastrój, stany emocjonalne, koncentrację i pamięć. Odpowiedni poziom redukuje lęk i niepokój, a razem z dopaminą
pozwala odczuwać radość i szczęście. Niedobory serotoniny zaobserwowano
u pacjentów z depresją, stanami lękowymi czy osób z zaburzeniami snu.
Serotonina jest silnie związana z działaniem osi jelito-mózg, ponieważ
wpływa też na funkcjonowanie układu pokarmowego. Uczestniczy w regulacji
wydzielania kwasu żołądkowego i apetytu. Najwięcej serotoniny powstaje w jelitach.
A po co nam dopamina?
W układzie pokarmowym dopamina odpowiada za prawidłowe ukrwienie błony
śluzowej żołądka i jelit, transport sodu oraz odpowiednią motorykę
jelit. Reguluje ciśnienie krwi i korzystnie wpływa na pracę narządów
produkujących hormony. Ma wpływ na układ nagrody w mózgu.
Jak ukoić nerw błędny i czy w ogóle jest to możliwe?
Nerw błędny, czyli główny kanał komunikacyjny między jelitami a mózgiem,
odpowiada także za kontrolę oddechową, szybkość akcji serca, trawienie,
odruch kaszlu, odruch wymiotny. Jest bardzo niezależny i zapracowany,
ale okazuje się, że mamy jakiś wpływ na jego stan. Łagodne pobudzanie
nerwu błędnego sprawia, że poprawia się nasze samopoczucie, czujemy się
odprężeni, wypoczęci, a stan ten jest określany: jak po zjedzeniu
dobrego posiłku. Nic dziwnego. Wydziela się przecież serotonina, która
jest produkowana w 90 procentach w jelitach.
Kiedy komunikacja na osi jelito-mózg (i odwrotnie) zawodzi
Stan zaburzenia równowagi mikrobioty w jelitach, czyli dysbioza, to coś
w rodzaju katastrofy ekologicznej - oznacza zwiększoną przepuszczalność
dla cząsteczek szkodliwych i nasila stan zapalny. A ten prowadzi do
otyłości, cukrzycy, chorób autoimmunologicznych, alergii i chorób
czynnościowych.
Okazuje się, że dysbioza, czyli zachwianie równowagi między szczepami
bakteryjnymi mikrobioty jelitowej, może mieć poważne konsekwencje nie
tylko w zakresie spadku odporności czy zaburzeń trawienia i wchłaniania
substancji odżywczych, ale może też prowadzić do zaburzeń psychicznych.
Jednak możemy zadać sobie pytanie, jak to możliwe, skoro droga między
mózgiem a jelitami wcale nie należy do najkrótszych.
Eubioza, czyli właściwa równowaga jakościowa i ilościowa flory
bakteryjnej, wpływa na zmniejszenie stresu i ogranicza rozwój depresji.
Co więcej, mózg również może wpływać na stan jelit, a więc bodźce
stresowe mogą prowadzić do zubożenia mikrobioty jelitowej i do dysbiozy.
W ten sposób stres przyczynia się do rozwoju zespołu jelita
nadwrażliwego (IBS). Jest to zatem błędne koło.
Jelita nie podejmą za nas decyzji, ale...
W tym najlepsza jest nasza głowa i tego się trzymajmy. Niewykluczone
jednak, że za kilka lat okaże się, że jelita mają swój wkład w nasz tok
rozumowania i sposób postrzegania świata. Wpływają też na to, czym
kierujemy się, robiąc to czy tamto. Może impuls przyszedł z wnętrza
brzucha? Skoro w jelitach mamy magazyn cennych hormonów szczęścia, to za
kilka lat naukowcy mogą tam odnaleźć także inne oddziałujące na mózg
substancje. Tyle że jelitowy układ nerwowy działa poza naszą
świadomością, więc najczęściej w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z jego
wpływu. Ale jest i działa, współpracując z głównym centrum dowodzenia.
Bogata sieć zakończeń nerwowych w ścianie jelit wysyła sygnały do mózgu
poprzez nerw błędny. Co ciekawe, aż 90 procent impulsów nerwowych
przebiegających nerwem błędnym wędruje od jelit do mózgu, a tylko 10
procent przemierza drogę odwrotną. Mózg jest bombardowany informacjami z jelit, gdy coś się w nich dzieje, mózg zaraz o tym wie. Niedawno okazało
się, że takie przekazywanie sygnałów ma wpływ na rozwój zdolności
poznawczych i nastrój.
Mikrobiota to społeczność bardzo towarzyska
Czy wiesz, że osoby żyjące w poczuciu osamotnienia mają zwykle uboższą
florę jelitową? A wygrywają osoby otoczone ludźmi, ciekawi świata
podróżnicy i fani kuchni z różnych regionów świata.
Udowodniono, że zaburzenia emocjonalne, lęki i depresja często wiążą się
z takimi schorzeniami, jak nieswoiste zapalenie jelit, zespół jelita
nadwrażliwego czy dyspepsja czynnościowa.
Dobrym bakteriom sprzyja doskonale rozwinięta, złożona z milionów
neuronów sieć połączeń tworząca tak zwaną oś mózgowo-jelitową. Łączy ona
mózg i rdzeń kręgowy z przewodem pokarmowym i gruczołami dodatkowymi,
czyli trzustką oraz wątrobą. Bakterie, które kolonizują jelito,
produkują szereg substancji neuroaktywnych mogących kształtować obszary
mózgu związane z aktywnością ruchową, zdolnościami poznawczymi czy
kontrolą emocji. Biegunka w stresującej sytuacji, ucisk ze strachu,
motyle w brzuchu z radości? To sygnały mówiące o tym, co czujemy,
docierają do jelit... A ponieważ różni nas skład i kondycja mikrobioty,
nasze brzuchy odmiennie reagują na codzienne sytuacje, posiłki czy
aktywność.
Choroby i zaburzenia a mikrobiota jelitowa
Ścisk żołądka przed stresującym spotkaniem? A może nagła potrzeba
pójścia do toalety przed ważną rozmową? To właśnie nerw błędny sprawia,
że sytuacje stresowe odczuwamy "w brzuchu". Tak więc nie tylko choroby
układu pokarmowego odpowiadają za dolegliwości jelitowe. Mogą to również
powodować emocje, a zwłaszcza przewlekły stres, który zaburza działanie
nerwu błędnego.
Powiązania osi jelitowo-mózgowej najbardziej widoczne są u osób
permanentnie zestresowanych, cierpiących na zespół jelita nadwrażliwego
(IBS). Stres wpływa na objawy ze strony układu pokarmowego, na przykład
biegunki i/lub zaparcia oraz bóle brzucha. U osób z IBS obserwuje się
zaburzoną mikrobiotę jelitową.
Osoby z zaburzeniami i chorobami neuropsychiatrycznymi często mają
zaburzony skład ilościowy i jakościowy mikrobioty jelitowej. Takie
zmiany zaobserwowano u osób z:
zaburzeniami ze spektrum autyzmu,
depresją,
schizofrenią,
chorobą afektywną dwubiegunową,
demencją,
chorobami Parkinsona i Alzheimera.
Psychobiotyki, czyli jelitowi terapeuci
Termin "psychobiotyk" nie jest nowy, chociaż obecnie, kiedy coraz
poważniej podchodzimy do naszego dobrostanu psychicznego i jego relacji
z jelitowym mikrobiomem, zyskuje na popularności.
Psychobiotyki to, mówiąc najprościej, preparaty probiotyczne, które w odpowiedniej ilości i we współpracy z mikrobiotą wspierają nasze zdrowie
psychiczne. Te zawarte w suplementach diety to żywe bakterie, które mogą
wyciszać stan zapalny oraz obniżać poziom hormonu stresu, kortyzolu.
Psychobiotyki mają ważny udział w syntezie neuroprzekaźników, które
wpływają na oś jelito-mózg. Okazuje się, że mogą one wykazywać działanie
przeciwdepresyjne i przeciwlękowe. Takie właściwości mają na pewno
Lactobacillus oraz Bifidobacterium.
W czym pomagają psychobiotyki
Ważną właściwością psychobiotyków jest ochrona przed negatywnymi
skutkami stresu - dotyczy to zarówno osób zdrowych, jak i chorych.
Psychobiotyki są wsparciem dla dzieci, a także dorosłych ze spektrum
autyzmu, zespołem Aspergera czy ADHD.
Bardzo ważną grupą pacjentów, u których też stosuje się
psychobiotyki, są osoby z zespołem jelita nadwrażliwego (IBS).
Rozdział 2. Co jelitom szkodzi i jak rozpoznać, że potrzebują naszej uwagi
Rozdział 2
Co jelitom szkodzi i jak rozpoznać, że potrzebują naszej uwagi
Ważne, chociaż zawsze oczywiste sygnały.
W zagmatwanym świecie kobiecych hormonów.
Stres, czyli naprawdę trudny przeciwnik.
Codzienne życie dostarcza nam tylu "atrakcji", że bardziej wrażliwe
narządy zaczynają się buntować. Jelita nie są wyjątkiem. To, jak pracują
jelita i czy zaczynają chorować, zależy w zasadzie od stylu życia oraz
od diety.
Jelitowa statystyka
Niemal co drugi dorosły2 przynajmniej raz w tygodniu doświadcza
przemijającego dyskomfortu w obrębie jelit. Dwie osoby na dziesięć mówią
o sobie "muszę uważać na to, co jem". Przewlekłe jelitowe zaburzenia
bądź schorzenia ma ponad 20 procent z nas.
To zawsze powinno nas zaniepokoić
Gdy w jelitach dzieje się coś niepokojącego, one nam to sygnalizują. Co
ważne, objawy nie muszą dotyczyć wyłącznie trawienia.
Problemy jelitowe są tym, na co najczęściej skarżą się osoby
odwiedzające lekarza pierwszego kontaktu, gastrologa czy dietetyka.
Większość chorób jelit ma wiele wspólnych objawów, dlatego diagnostyka
dolegliwości jelitowych jest często skomplikowana i wymaga wielu badań.
Sygnały płynące z brzucha...
Objawy, które towarzyszą chorobom jelit, to przede wszystkim:
Bóle. Poza chorobami jelit mogą być spowodowane dolegliwościami
żołądka, wątroby, trzustki, układu moczowego i rozrodczego, chorobami
naczyń, narządów klatki piersiowej.
Wzdęcia. Możemy się z nimi borykać, gdy na przykład doświadczamy
zbyt wolnego przemieszczania się treści pokarmowej, połykamy powietrze
albo wchłanianie gazów w jelitach zostało upośledzone. Mogą pojawić się
także od nadmiaru stresowych sytuacji.
Biegunki. Mogą być spowodowane zaburzeniem wchłaniania z jelit. Są
uciążliwe, ale też niebezpieczne, ponieważ grożą odwodnieniem i niedoborami makro- i mikroskładników.
Zaparcia. Jeśli mimo diety bogatej w błonnik (warzywa, produkty
pełnoziarniste) do toalety chodzimy dwa razy w tygodniu lub rzadziej, to
mamy problem. Warto zrobić morfologię krwi, zbadać stężenie wapnia i hormonów tarczycy we krwi oraz wykonać badania endoskopowe.
...i sygnały płynące z różnych stron ciała
Schorzenia jelit bardzo często manifestują się objawami pozajelitowymi;
należą do nich:
migrenowe bóle głowy,
kaszel,
katar,
złe samopoczucie,
pokrzywka,
opuchnięte powieki, cienie pod oczami,
bóle stawowo-mięśniowe,
problemy ze skórą, łupież i łojotok,
wahania nastroju, nerwowość i drażliwość,
problemy ze skupieniem uwagi.
Czym szkodzimy jelitom najbardziej
Codziennymi nawykami - to te małe, tylko pozornie niegroźne grzeszki
wpisane w nasz styl życia (o nich za chwilę powiemy obszerniej, bo to
temat rzeka). Stopniowo, powolutku, ale bardzo konsekwentnie niszczą
nasz jelitowy balans.
Czynnikami, które przeciążają jelita (ich wpływ na kondycję jelit, i nie tylko, również omówimy w kolejnych rozdziałach). Do nich należą
stany zapalne wymagające od układu odpornościowego nieustannego trybu
"stand by".
Incydentami, które zdarzają nam się sporadycznie, ale za to są jak
nawałnica. Tak działają antybiotyki, ciągłe zarywanie nocy, leczenie się
pospolitymi lekami na ból, nieprzemyślane i niefrasobliwie stosowane
głodówki. Potem potrzebujemy dużo czasu i cierpliwości, by odbudować to,
co natura pieczołowicie budowała.
Katastrofami, które czasem funduje nam życie, a na które nie zawsze
mamy wpływ. To zwykle silnie stresujące bodźce, takie jak operacja,
przeprowadzka, rozwód, które mogą "odpalić" skłonności drzemiące w naszych genach i sprawić, że przez kolejne lata będziemy zmagać się z poważną chorobą jelit.
Używki - tu chyba nikt nie ma wątpliwości
Jelita, podobnie jak płuca, a w zasadzie cały organizm, nie znoszą dymu
tytoniowego. A odległość, jaka dzieli drogi oddechowe, które zmuszamy do
wdychania trucizn, od jelit, jest duża tylko pozornie. Toksyczne drobiny
mają swoją drogę na skróty - prosto z płuc, przez krew, ekspresowo
dostają się do jelit. Nie istnieje bariera, która by je powstrzymała.
Podobnie jest z alkoholem
Duże jego ilości prowadzą do zaburzeń wchłaniania substancji odżywczych,
w tym witamin. Zmniejsza się też wchłanianie sodu i wody, co prowadzi do
biegunek. Alkohol uszkadza błonę śluzową żołądka i dwunastnicy, może
nawet powodować krwawienie. Jelito staje się mniej szczelne i nie
stanowi dobrej bariery dla toksyn. Te z kolei mogą uszkadzać wątrobę.
Alkohol niszczy też układ odpornościowy.
Stres zaburza pracę jelit
Silny, przewlekły stres i związany z nim wysoki poziom hormonów
stresowych powodują, że jelita coraz bardziej przypominają sito.
Przepuszczają nie tylko te substancje, które organizm zna i których
potrzebuje, ale też całkiem inne, rozpoznawane jako wrogie. W odpowiedzi
uaktywniają się substancje prozapalne, które jeszcze bardziej niszczą
jelita. Skutki tego zjawiska mogą być różnorodne.
Gdy na horyzoncie pojawia się stres
Ciągle słyszymy, że największym wrogiem jelit jest stres. To prawda, ale
trzeba dodać: przewlekły. Stres to ważny proces życiowy, a żaden z procesów życiowych nie zachodzi po to, by nam szkodzić. Podobnie jest z wydzielaniem kortyzolu nazywanego hormonem stresu. To broń, ale z powodu
naszego trybu życia organizm czasem zapomina, jak jej używać. Ten hormon
nas dopinguje, ale ma też wiele wspólnego z trochę nieuzasadnionym
przybieraniem na wadze. Jednak często winimy go na wyrost.
Do czego jest potrzebny?
Kortyzol jest hormonem produkowanym przez nadnercza, tak jak adrenalina.
Usprawnia reakcje immunologiczne, decyduje, ile sodu mamy we krwi i reguluje siłę tkanki łącznej.
Działa przeciwzapalnie.
Uwalniany zgodnie z naszą fizjologią, czyli sporadycznie, nie szkodzi
gospodarce węglowodanowej. Co więcej, sprzyja zrzucaniu kilogramów. W momentach mobilizacji organizmu uwalnia rezerwy energetyczne i umożliwia
funkcjonowanie, także podczas wielogodzinnego wysiłku (to między innymi
dzięki niemu przebiegniemy maraton). Wówczas kortyzol dostarcza do
mięśni rezerwy ze zmagazynowanego tłuszczu. Powoduje między innymi
uwalnianie zapasów z tkanki tłuszczowej o poranku oraz podczas
aktywności fizycznej, umożliwiając wykorzystywanie zmagazynowanej tkanki
tłuszczowej jako źródła energii.
Ale... wymyka się spod kontroli, gdy:
żyjemy w ciągłym stresie,
mamy deficyt snu,
przeciążamy się pracą fizyczną i tą za biurkiem,
gdy ciągle się odchudzamy,
mamy przewlekłe problemy zdrowotne, którym towarzyszy ból (migreny,
uraz lub zwyrodnienie).
Sen to zdrowie
Niektóre badania wskazują na związek między długością snu a łasuchowaniem i równoczesną niechęcią do ruchu. Im krócej śpimy, tym
większy apetyt na słodkie i większa awersja do sportu. Wszyscy znamy
zjawisko "zajadania stresu". Jedzenie rekompensuje stres, podnosząc na
chwilę poziom neuroprzekaźników odpowiedzialnych za poprawę nastroju.
Jak poznamy, że kortyzol przejmuje pałeczkę i nie chce jej oddać?
Narzekamy na kiepską jakość snu.
Odczuwamy poranny brak energii.
Mięśnie nie mają siły i spada ich masa, nawet gdy ćwiczymy.
Mamy coraz więcej tkanki tłuszczowej na brzuchu, ramionach, twarzy i karku.
Powraca zgaga i refluks.
Codziennością stają się napady złości, drażliwość i inne zaburzenia
nastroju - aż po depresję.
Pojawiają się napady głodu, a także ból i zawroty głowy przy zmianie
pozycji.
Łatwiej o nadciśnienie (w dodatku trudniej się je leczy).
Mamy trądzik i skłonność do siniaków.
Zaskakują nas trudne do wyleczenia infekcje.
Prosta droga do insulinooporności
Przy stale podwyższonym poziomie kortyzolu mamy też wyższy poziom cukru
we krwi, bo przecież zagrożenie, na które organizm reaguje stresem,
wymaga od nas energii, by uciekać albo walczyć. Tyle że tej energii nie
wykorzystujemy, bo ani nie uciekamy, ani nie walczymy. Ale wysoki poziom
cukru już zdążyła wyłapać trzustka i zareagowała wyrzutem insuliny. I teraz cukier i insulina pływają we krwi w nadmiarze. To prosta droga do
insulinooporności.
Zmniejsza się zdolność organizmu do wykorzystywania leptyny (hormonu
sytości). W rezultacie przejadamy się i podjadamy.
Co zrobić, by hormon stresu nie robił zamieszania?
Nie jemy w nerwach. To, co zjemy w momencie wzburzenia lub w ciągu
godziny po nim, zamiast dostarczyć energii, zostanie w większości
odłożone. Lepiej przeczekać kortyzolowy pik. Najskuteczniejszym środkiem
w takich sytuacjach jest ruch: 15 minut marszu czy pokonanie kilku
pięter truchtem spacyfikuje krążący w żyłach nadmiar hormonu stresu.
Pijemy herbatę, chrupiemy migdały. Jak pokazują badania, wypijanie w ciągu dnia 4 szklanek herbaty działa pozytywnie. Tak działa czarna,
zielona, czerwona i biała. A naukowcy wskazują, że napar z rumianku może
blokować prekursor kortyzolu produkowany w nadnerczach. Z kolei kilka
migdałów, zjedzonych powoli, rozproszy bolesne napięcia skumulowane od
ramion w górę.
Sięgamy po kwaśne i... tłuste. Roślinne tłuszcze zmniejszają stan
zapalny i stres oksydacyjny, czyli szkody wyrządzone przez nadmiar
stresowego hormonu. Podobnie działa cynk (pestki, owoce morza). Z kolei
kwaśne produkty są bogate w witaminę C, której suplementację zaleca się
osobom wyczerpanym - w ilości 1500-2000 jednostek dziennie.
Kobiece jelito? To bardziej skomplikowane...
Czy wiesz, że jelito cienkie u kobiet jest średnio o 30 centymetrów
dłuższe niż u mężczyzn? Być może to jedna z przyczyn, dla których nasze
brzuchy są czułe i niczym barometr reagują na to, co dzieje się w nich i poza nimi. Często przesadnie. Można to wytłumaczyć, bo jesteśmy bardziej
emocjonalne, a przez większą część życia nie schodzimy z hormonalnej
huśtawki.
Na hormonalne wahania często nakładają się skłonności genetyczne, a także fakt, że nie troszczymy się wystarczająco o siebie i nie
opiekujemy się same sobą. Zdrowa dieta zawsze jest naszym
sprzymierzeńcem, ale nie zawsze wystarczy korekta codziennych zwyczajów
żywieniowych.
Zmienna, a niekiedy zachwiana gospodarka hormonalna może wpływać na
pracę jelit i powodować problemy trawienne. Z kolei te ostatnie mogą
stać się przyczyną zaburzeń hormonalnych.
Wróćmy jednak na chwilę do długości naszych jelit - zdaniem badaczy
odkrycie tego pomoże wiele zrozumieć i w przyszłości lepiej dopasować
leczenie schorzeń tego obszaru ciała.
Co ciekawe, ten dodatkowy fragment daje nam przewagę nad mężczyznami,
jeśli chodzi o przyswajanie tłuszczów i witamin w nich rozpuszczalnych:
A, D, E oraz K. A jednak to my częściej mamy ich niedobór. Dłuższe
jelita dają nam więcej czasu na trawienie i przyswojenie ważnych
składników, ale przy okazji okazuje się, że to także większa przestrzeń,
którą łatwo dotknąć.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki