Karate - Andrzej Kozak

Kup ebooka

70.67 zł
58.66 zł (60,07 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

[1] Co do lat życia Matsumury istnieje wiele wersji. Powyższa opiera się na dokumencie, że w 1896 celebrowano 88 urodziny Matsumury. Takie też daty widnieją na grobie Matsumury. KeneiMabuni w swej książce podaje zaś daty 1800-1896, ale są też dane, że Matsumura urodził się w 1797 r.

[2] Postać Asona pojawia się w historii to-de dość często. Gichin Funakoshi (pod pseudonimem Shoto) opublikował w 1914 r. w czasopiśmie Ry?ky? Shinp? artykuł "Okinawa no Bugei". Wspomina w nim opowieści swojego nauczyciela Anko Azato, który twierdził, że Ason był oficerem, reprezentował shorei-ryu (naha-te) i uczył Sakiyamę z Izumizaki, Nagahamę, Tomoyose i Gushiego. Sakiyama uczył później Tomigusuku i Kuniyoshiego, Nagahama to nauczyciel Itosu, a Gushi - Ishimine (wg bloga Naoki Motobu). Inni identyfikują Asona jako Liu Long Gonga, który z kolei wydaje się być słynnym mistrzem Ryu Ryu Ko.

[3] Inne źródła wspominają o 5 latach praktyki miecza pod okiem legendarnego mistrza Ijuina Yashichiro

[4] K. Mabuni, op. cit.

[5] Bucho to tzw. imię osobiste (nanui, nanori) początkowo nadawane dopiero po osiągnięciu dorosłości, stosowane na Okinawie od XVII w. zawierające jeden znak rodu (nanori-gashira) i jeden znak wyróżniający.

[6] Pełny tekst tego listu znajduje się w rozdziale poświęconym filozofii karate

[7] Zagadnienie stylu w sztukach walki jest niezwykle obszerne i niejednoznaczne. Zazwyczaj dany styl wyróżnia się sposobem wykonywania technik, położeniem nacisku na konkretne aspekty treningu i doborem form.

[8] Ason identyfikowany jako oficer cesarski lub jako Liu Long Gong ostatnimi czasy jest uważany za legendarnego mistrza Ryu Ryu Ko, który uczył Sakiyamę, Aragakiego i Higaonnę.

[9] W niektórych źródłach data śmierci Tawady to 1907, pojawiają się też inne imiona

KANRYO HIGAONNA I SHOREI-RYU

W poprzednich rozdziałach kilkakrotnie pojawiło się nazwisko Higaonna i nazwa stylu shorei-ryu. Wróćmy do tego tematu. O ile shorin-ryu jako styl różniący się od shorei-ryu przetrwał do dziś, o tyle ten drugi jest raczej ciekawostką wspomnianą przez Gichina Funakoshi, pewną odmianą naha-te i szybko przekształcił się w inne style. Postać Higaonny zasługuje na szersze omówienie. Ale najpierw - Higaonna czy Higashionna? Pierwszy znak nazwiska to "higashi", więc Japończyk przeczyta nazwisko Higashionna, ale na Okinawie upraszano wymowę tego znaku, więc odczytywano Higaonna. W tym tekście używam drugiej wersji.

Kanryo "Kensei" Higaonna

Kanryo Higaonna urodził się nieopodal Naha, w Nishimura (Wioska Zachodnia) 10 marca[1] 1853 roku. Był czwartym synem kupca Kanyo Higaonny (pochodzenia chińskiego, rodzina Shen). Miał krewnego Kanryu Higaonnę (1849-1922), który również uprawiał sztuki walki (był też znanym kaligrafem). Mieszkał w Higashimura (Wioska Wschodnia). Podobieństwo imion przysparzało wiele nieporozumień dlatego Kanryo nazywano Higaonną Zachodnim, a Kanryu - Higaonną Wschodnim. Prawdopodobnie obaj byli uczniami m.in. Seisho Aragakiego.

Kanryo Higaonna rozpoczął poważną praktykę w 1867 r., ale szczegóły kolejnych 15 lat praktyki są różne w zależności od źródła. Według jednej wersji[2] impulsem dla Kanryo było to, że jego ojciec latem 1867 r. w czasie kłótni w tawernie stracił życie pchnięty nożem. Chłopiec chciał nauczyć się walczyć, nie znalazł jednak nauczyciela na Okinawie. Być może dlatego, że nie należał do klasy szlachty shizoku, lecz do niższej warstwy trudniącej się handlem. Wyruszył więc do Fuzhou, gdyż tam miał nadzieję uczyć się sztuk walki. Zamieszkał w pensjonacie dla Riukiuańczyków (Liu Qui Guan) i po jakimś czasie skierowano go do mistrza zwanego Liu (?), który nie prowadził oficjalnie szkoły, lecz zajmował się transportem materiałów budowlanych. Kanryo przez cały dzień nosił cegły i belki, żeby wieczorem dostać lekcję kung fu. I tak minęło 15 lat, aż mistrz - widząc napięcie polityczne i groźbę wojny - namówił swego ucznia na powrót na rodzinną Okinawę. W tym czasie praca fizyczna, twardy trening i spartańskie warunki życia uczyniły z Higaonny potężnego mężczyznę. Podobno przed świtem chłód w jego sypialni był tak dotkliwy, że Kanryo wstawał i ćwiczył kata Sanchin. Historia jako żywo przypominająca okrutne metody Pai Mei z filmu "Kill Bill". Jest jednak mało prawdopodobne, że 15-letni chłopiec z Okinawy sam wędruje do Fuzhou i podejmuje tam pracę.

Według innej wersji głoszonej przez Shoshina Nagamine Kanryo Higaonna rozpoczął trening na Okinawie u Seisho Aragakiego. Ta hipoteza jest logiczna, jeśli od kogoś w tamtym czasie można było uczyć się naha-te, to od mistrza "Maya". Spekulujmy jednak dalej. Po trzech latach, tuż przed swoim wyjazdem do Chin nauczyciel polecił swojego ucznia mistrzowi Taitei Kojo (1837-1915). Być może już wtedy Kanryo na krótko po raz pierwszy odwiedził Chiny (dojo rodziny Kojo w Fuzhou). Po kolejnych trzech latach, w marcu 1873 r., dzięki znajomościom Taitei Kojo oraz wsparciu finansowemu zaprzyjaźnionego arystokraty Chomeia Yoshimury (1830-1898) zorganizowano podróż 20-latka do Fuzhou (być może pod opieką Aragakiego). Mieszkał i trenował najprawdopodobniej w Kojo-Dojo u Wai Xinxiana - specjalisty stylu białego żurawia z elementami shaolin quan fa oraz pięści pięciu przodków. Inne szczegóły tego długiego, bo 9-letniego pobytu są mgliste. Po pierwszych czterech latach Higaonna miał zamieszkać u tajemniczego mistrza Ryu Ryu Ko, o którym pisałem w poprzednim rozdziale. Później opowiadał o powodzi, uratowaniu córki, wybłaganiu możliwości studiowania i latach treningu. Mglista jest też kwestia, jakiej sztuki uczył Ryu Ryu Ko Higaonnę. Być może była to odmiana stylu białego żurawia z bazową formą Sanchin.

Na Okinawę Kanryo Higaonna powrócił około 1882 r., zajął się rodzinnym biznesem (handel drzewem opałowym), a sztuk walki uczył tylko synów swojego sponsora - księcia Yoshimury. Z nimi też ponoć odbył swoją ostatnią podróż do Fuzhou w 1898 roku. Udokumentowanym uczniem z tego okresu jest Ch?gi Yoshimura (1866-1945), który pozostawił po sobie "Autobiograficzne zapisy sztuk walki" (Jiden Bud?ki). Niestety, nie ma w nich informacji o podróżach Higaonny do Chin ani o nauczycielach mistrza.

W 1902 r. Higaonna przyjął kilku uczniów, a pierwszymi z nich byli Juhatsu Kyoda (1887-1968) i Chojun Miyagi (1888-1953). W 1905 r. na fali popularyzacji karate, zaczął nauczać w Szkole Handlowej i Szkole Rybołóstwa w Naha. Jego uczniami zostali znani później karateka, jak: Kenwa Mabuni, Shinpan Shiroma, Seiko Higa. Kanken Toyama.

Szczególnie ważnym uczniem jest Miyagi, który rozwinął naha-te Higaonny i stworzył styl goju-ryu (o czym później). Ortodoksyjne nauki Higaonny starał się przekazywać Juhatsu Kyoda, który założył styl toon-ryu (to'on-ryu). Jego nazwa bezpośrednio nawiązuje do nazwiska mistrza. Znak higashi/higa może być odczytany jako "to", a "on" to skrót od "onna".

Powyższe wersje pobytu Higaonny w Chinach nie są jedyne, a różnice co do czasu pobytu - wręcz niewiarygodne: od półtora roku (Iken Tokashiki), przez 3 (Chojun Miyagi), 9, 15 (Nagamine), a nawet 30 lat (Toguchi)! Jednak wieloletni pobyt w Chinach musiałby się łączyć z nauką walki bronią, a Higaonna nigdy nie demonstrował żadnej broni. Ponadto badacze historii goju-ryu nie natrafili w Fuzhou na ślady pobytu Higaonny. On sam nigdy nie nazywał swojego stylu, mówił po prostu quan fa (chiń. sztuka pięści).

Kanryo Higaonna uczył w zasadzie czterech kata: Sanchin, Seisan, Sanseiru i Suparinpei[3]. Formy te nazywane są "wielką czwórką z południowego Szaolin" i stanowią podstawę wszystkich stylów wywodzących się z naha-te. Były więc znane na Okinawie przed rozpoczęciem szkolenia przez Higaonnę. Opowiadano legendy o potężnym Sanchin Higaonny. Ponoć maty nagrzewały się od stóp mistrza, gdy wykonywał kata. Istnieje też relacja o tym, że lekarze medycyny chińskiej byli pełni podziwu dla oddychania, napięcia mięśni, generowania energii przez Higaonnę[4].

Wspomnijmy na koniec o swoistej lekcji moralnej, o której ponoć uczyły się dzieci w szkołach na Okinawie. Otóż było powszechnie wiadomo, że Kanryo Higaonna wyjechał do Chin uczyć się sztuk walki, by następnie wywrzeć zemstę na zabójcy swego ojca. Człowiek ten po powrocie Kanryo żył w ciągłym strachu, wreszcie przyszedł do jego domu, klęknął i zaczął wyjaśniać, że incydent sprzed lat był szamotaniną po pijanemu, że nóż należał do pana Higaonny, że było to działanie w samoobronie, że stanął przed sądem i odbył karę. Kanryo wysłuchał tłumaczeń i uspokoił przybysza, co spotkało się z zawodem niektórych gapiów liczących na krwawe widowisko.

Historia naha-te Higaonny ma wiele luk. On sam nic nie napisał, ponoć nawet był niepiśmienny. Być może opowiadał coś Kyodzie i Miyagiemu. Oni zapisywali, ale wszelkie archiwa spłonęły podczas walk o o Okinawę w 1945 roku. Chojun Miyagi powiedział o Higaonnie: "Mój sensei posiadał niesamowitą siłę. Surowość treningu, który przeszedł w Chinach, jest nie do pojęcia... Szybkość i moc Kanryo Sensei były naprawdę nadludzkie; jego ręce i nogi poruszały się szybciej niż błyskawica". Z powodu swoich umiejętności i cech charakteru Higaonna miał kilka przydomków, jak "Kensei" (prawdziwa pięść), "O-bushi" (wielki wojownik).

W grudniu 1915 r. Kanryo Higaonna zmarł z powodu astmy oskrzelowej. Jego sztuka walki stanowi fundament naha-te, a została rozwinięta i spopularyzowana przez uczniów, wśród których szczególne miejsce zajmują Chojun Miyagi, Juhatsu Kyoda i Kenwa Mabuni. Ale nie tylko.

W Naha mieszkało kilku mistrzów niezbyt chętnie przyjmujących uczniów, dlatego też wiemy o nich niewiele. Na wyróżnienie zasługuje mistrz Shinkichi Kuniyoshi (1848-1926) znany jako "Bushi Kunishi" (wojownik Kuniyoshi), imponujący siłą fizyczną, świetny jeździec, arystokrata, potomek klanu Sa. Mieszkał w Naha Kumoji, dlatego nazywano go także "Yanbaru Kunishi z Kumoji". Był tylko o rok młodszy od Higaonny. Około 1908 r. przeniósł się z Naha Kumoji na północ do Nago. Może dlatego nie miał wielu uczniów. Ale jeden był ważny. Shigeru Nakamura (1894-1969), wcześniej uczeń Itosu, poznał styl Kuniyoshiego i jego specyficzne wersje kata (np. Niseishi). Praktykował jeszcze w kilku szkołach, wreszcie założył własną pod nazwą Okinawa Kenpo.

KOD ITOSU

Anko Itosu ok. 1880 i ok. 1909 r.

Anko (Yasutsune) Itosu (1831- 11 marca 1915[1]), zwany także Meijin (mistrz-artysta), urodził się w Shuri w rodzinie szlacheckiej (choć niskiej rangi) i odebrał w młodości staranne wykształcenie. Był mistrzem kaligrafii, pracował jako sekretarz na dworze królewskim aż do zniesienia monarchii w 1879 roku. Sztuki walki uczył się od 16. roku życia najpierw w Tomari u mistrza Nagahama, potem u Kosaku Matsumory (być może poznał wtedy Annana), a także u mistrza Gusukuma. Około 1865 r. zaczął trenować z Sokonem "Bushi" Matsumurą, ale nauczyciel narzekał na ucznia, że jest zbyt wolny. Trening u mistrza Nagahama był zbyt siłowy, odbierał szybkość. Niewysoki, ale potężnie zbudowany Itosu budził powszechny respekt. Mówiono, że mógłby jednym uderzeniem zabić każdego przeciwnika. Sam Matsumura nazwał go najsilniejszym budoka na Okinawie, ale była to pochwała przewrotna. Chosin Chibana (1885-1969) wspominał, że Matsumura powiedział kiedyś do Itosu: "Swoim silnym uderzeniem możesz powalić każdego, ale mnie nie możesz nawet dotknąć". Nie zmienia to faktu, że Itosu to jedna z najważniejszych postaci w historii karate. Został nauczycielem wielu wybitnych i zasłużonych późniejszych mistrzów, jak: Kentsu Yabu, Chomo Hanashiro, Gichin Funakoshi, Kanken Toyama, Kenwa Mabuni, Shinpan Shiroma, Anbun Tokuda, Chojo Oshira i wspomniany Chibana[2].

Jak powszechnie wiadomo, Itosu położył szczególne zasługi dla popularyzacji karate. Jeszcze pod koniec XIX w. japońskie władze niechętnie patrzyły na nauczanie sztuk walki na Okinawie, dopatrując się w nich idei separatystycznych. Dlatego karate (wówczas nazywane to-de) uprawiano w małych grupach w domu mistrza. Nie każdy mógł ćwiczyć. Uczniów było zazwyczaj tylko kilku i musieli być poleceni przez znajomych. Nie istniały też żadne podręczniki, zapiski czy rysunki. Ale ok. 1900 r. (niektóre źródła podają 1892, inne 1901) Itosu został zaproszony przez kuratora oświaty Shintaro Ogawę na zebranie z dyrektorami szkół. Wraz ze swoimi uczniami dał pokaz karate. Władze oświatowe doceniły zalety tej sztuki walki i wydały zezwolenie na włączenie jej do programu szkół na Okinawie (pierwsze było Studium Nauczycielskie Shihan Gakko). Karate wyszło z "podziemia".

Itosu napisał list do Departamentu Szkolnictwa Prefektury Okinawa, który ponoć został też przesłany do Ministerstw Edukacji i Wojny Japonii. W liście tym zawarł wyjaśnienie zasad uprawiania to-de. Itosu pisał: "To-de jest nie tylko rozwijaniem siły fizycznej ćwiczącego, ale też nauką szeroko pojętej obrony. Pomagaj ludziom i unikaj walki. Staraj się nie uderzyć nawet złodzieja lub chuligana. Nigdy nie pokazuj uderzeń pięścią ani kopnięć postronnym osobom." A inny swój list (napisany w 1908 roku) Itosu kończy tymi słowami: "Studenci Kolegium Nauczycielskiego prefektury Okinawa powinni szkolić się w to-de, by po ukończeniu studiów mogli uczyć tej sztuki dzieci w ten sposób, w jaki uczyłem ich ja." Tak więc Itosu dążył do popularyzacji karate.

Mając zgodę władz, Itosu przystąpił do opracowania zestawu ćwiczeń dla szkół. Upraszczając stare formy Kushanku oraz Channan, ułożył kata Pinan. W latach 1904-1905 powstało 5 form o wzrastającym poziomie trudności. Do dziś są one ćwiczone i mają ogromne znaczenie na początku praktyki każdego karateka. Nauczycielami karate w szkołach początkowo byli sam Itosu oraz jego uczniowie Kentsu Yabu i Chomo Hanashiro. Inni czołowi uczniowie Itosu - Gichin Funakoshi i Kenwa Mabuni - wyjechali z Okinawy i (już po śmierci Meijina) założyli szkoły karate na głównej wyspie japońskiej Honsiu.

Niektórzy historycy i współcześni mistrzowie karate uważają jednak, że na początku XX wieku Itosu nie tylko stworzył proste formy Pinan dla potrzeb szkół. Twierdzą, że właśnie wtedy nastąpiła zasadnicza zmiana w podejściu do treningu i w sposobie nauczania technik. Niektórzy mówią nawet o rozłamie na "stare" i "nowe" karate.

W czym rzecz? Dotychczasowa nauka karate odbywała się w kręgu zaufanych osób, jako mongai-fushutsu (sztuka przekazywana w zaufaniu, nie demonstrowana publicznie). Nauczyciel miał pewność, że uczeń nie wykorzysta swych umiejętności dla niemoralnych celów ani nie będzie pochopnie nauczał innych. Popularyzacja karate miała jednak swoją cenę. Teraz każdy student danej szkoły miał prawo uczestniczyć w zajęciach. Uczniowie z rodzin plebejskich nieśli karate "pod strzechy". Ponadto Itosu przewidywał, że w przyszłości będą istnieć liczne otwarte dojo karate. Jak więc rozwiązać dylemat: elitarna sztuka walki wymagająca charakteru moralnego czy popularny sport?

Stary mistrz ułożył kata Pinan oraz nowe wersje kata, w których "zaszyfrował" najskuteczniejsze techniki pod postaciami innych technik lub ruchów pozornie nieskutecznych w walce. Interpretację tych form mógł znać tylko doświadczony instruktor, który sam uczył się od prawdziwego mistrza. Nawet dzisiaj osoby niezorientowane wyśmiewają kata Pinan/Heian jako oderwane od realnej walki, nie rozumiejąc "szyfru Itosu". Drugą sprawą był sposób treningu. Zajęcia wychowania fizycznego odbywały się kilka razy w tygodniu. Tymczasem wspomnienia uczniów Itosu mówią, że wcześniej ćwiczono codziennie przez wiele godzin (chociaż nie dopuszczając do skrajnego przemęczenia).

Warto w tym miejscu wspomnieć o wydatnej pomocy Kentsu Yabu (1863-1937) przy organizacji treningu. Do tej pory mistrz miał kilku uczniów. Pokazywał im techniki i korygował błędy. Teraz nauczyciel stawał przed kilkudziesięcioosobową grupą. Yabu, który był oficerem w armii japońskiej (niektórzy uczniowie nadali mu przezwisko "Sierżant"), zaproponował ustawienie w kolumnie (jutai), system komend (np. kyotsuke, kiritsu, hajime) i głośne odliczanie powtórzeń ćwiczeń (ichi, ni, san, shi...). Także Chomo Hanashiro (1869-1945) miał za sobą służbę w cesarskiej armii. W 1905 r. opracował broszurkę "Karate Kumite" stanowiącą pomoc do nauczania karate jako samoobrony. Zachowały się z niej tylko dwie strony, ale i tak przeszły do historii ze względu na nowy zapis ideogramem "kara" (o czym szczegółowo później).

Starsi uczniowie Itosu i inni instruktorzy oczywiście zauważyli zwrot w kierunku "nowego karate". Ale także jeden z młodszych - Chosin Chibana, który poznał stare wersje kata od Shinkazu Tawady, zapytał Itosu o różnice. Ten zasugerował, że dawne sposoby wykonania także są warte ocalenia od zapomnienia. Podobną przygodę miał Kenwa Mabuni (twórca stylu shito-ryu). Pracujący u jego rodziców budoka zwany Morihiro Matayoshi nauczył go kata w pozycji naifanchin-dachi. Mabuni pokazał tę formę Itosu i usłyszał, że jest to stara oryginalna wersja. Itosu stworzył swój cykl kata Naihanchi 1-3, prawdopodobnie bazując na starej jednej formie, przekazanej mu przez Sokona Matsumurę.

Itosu ukrył niektóre techniki, ale nie zapoczątkował wieloznaczności tradycyjnych form. Kata nie są - jak sądzą niektórzy - walką z niewidocznym przeciwnikiem, lecz ideą, metaforą i czymś znacznie więcej. Wersje starych mistrzów, jak Matsumura, Matsumora, Aragaki, Yara oraz przekazane przez kolejne pokolenie - Chibana, Funakoshi, Mabuni, Kuniyoshi - także przynoszą wiele zagadek. Nie ma źródeł historycznych, istnieje tylko przekaz ustny z nauczyciela na ucznia, a ten często jest niepełny. Dlatego nawet współcześni spadkobiercy starych mistrzów wnikliwie studiują kata, porównują wersje, odkrywają nowe znaczenia form.

A co ze sposobami treningu? Japońskie władze przychylniej spojrzały na karate, kiedy się okazało, że rekruci z Okinawy wyróżniają się zdrowiem, sprawnością i tężyzną fizyczną. Podstawowy schemat treningu: kihon, kata, kumite, makiwara przetrwał do dziś, choć kiedyś trening zaawansowany był zdecydowanie bardziej zdominowany przez kata.

W październiku 1908 r. Itosu sformułował słynne "Dziesięć wskazówek karate" (To-de Jukun), które zawarł w liście do Ministerstwa Edukacji i Ministerstwa Wojny Japonii. Oto ten tekst[3]:

"Karate nie rozwinęło się z buddyzmu ani konfucjanizmu. W przeszłości szkoły Shorin-ryu i Shorei-ryu zostały sprowadzone na Okinawę z Chin. Obie te szkoły mają mocne strony, o których wspomnę teraz, zanim nastąpi zbyt wiele zmian:

1. Karate nie ma na celu jedynie trenowania ciała. Jeśli zaistnieje konieczność walki w słusznej sprawie, karate zapewnia hart ducha, dzięki któremu można zaryzykować własne życie dla obrony wartości. (...)

2. Celem praktyki karate jest wzmocnienie mięśni, uczynienie ciała twardym jak żelazo i kamień, tak aby można było używać dłoni i stóp jak broni. Trening karate rozwija odwagę, dlatego należy je promować w naszych szkołach. Nie zapomnijcie, co powiedział książę Wellington po pokonaniu cesarza Napoleona: "Bitwa pod Waterloo została wygrana na boiskach w Eton".

3. Karate nie da się nauczyć w krótkim czasie. Ale - jak wół, niezależnie, jak wolno idzie, w końcu pokona tysiąc mil, podobnie, ktoś, kto zdecyduje się pilnie uczyć przez dwie lub trzy godziny dziennie, po trzech lub czterech latach wysiłku przejdzie wielką przemianę, zobaczy istotę karate.

4. Jedną z najważniejszych rzeczy w karate jest trening rąk i nóg. Dlatego należy korzystać z makiwary. Aby ćwiczyć skutecznie, opuść ramiona, otwórz płuca, skup swoją energię, mocno chwyć ziemię, aby ukorzenić swoją postawę i przemieść energię ki do dolnego tanden. Codziennie wykonuj do dwustu tsuki każdą ręką.

5. W pozycjach treningowych karate należy utrzymywać pozycję wyprostowaną. Plecy powinny być proste, barki opuszczone. Utrzymuj elastyczną siłę nóg. Rozluźnij się, połącz górną i dolną część ciała za pomocą energii ki skupionej w tanden.

6. Karate to wiele technik i wiele odpowiadających im znaczeń. Poznaj i studiuj zastosowanie każdej techniki, według zasad torite (tuiti), które są przekazywane ustnie.

7. W treningu karate musisz wiedzieć, czy dane ćwiczenie to technika walki, czy tylko rozwijanie ciała.

8. Zaangażowanie jest ważne w treningu karate. Kiedy trenujesz, rób to tak, jak na polu bitwy. Oczy żywe, ramiona opuszczone, ciało gotowe. Trening w tym duchu przygotowuje do prawdziwej walki.

9. Trenuj mądrze, nie przesadzaj, ilość treningu powinna odpowiadać twojej kondycji. Przetrenowanie spowoduje to utratę energii i będzie szkodliwe. Twoja twarz i oczy staną się czerwone.

10. Trenujący karate zazwyczaj cieszą się długim i zdrowym życiem. Praktyka wzmacnia mięśnie i kości, usprawnia pracę narządów trawiennych i reguluje krążenie krwi. Dlatego też, gdyby nauka karate została wprowadzona do naszych programów nauczania od szkoły podstawowej i intensywnie praktykowana, moglibyśmy wykształcić ludzi o olbrzymich zdolnościach obronnych.

Mając to na uwadze, jestem przekonany, że gdyby studenci Shihan Chugakko ćwiczyli karate, mogliby po ukończeniu studiów wprowadzić tę dyscyplinę do szkół podstawowych. W ten sposób karate mogłoby zostać rozpowszechnione w całym kraju i przynieść korzyść ogółowi ludzi, a także naszej armii.

Anko Itosu, październik 1908"

W powyższym liście Itosu wspomina o shorei-ryu i shorin-ryu, ale nigdy nie kreował się na twórcę jakiegoś stylu. To spowodowało, że mimo wielu uczniów nie miał naturalnego następcy (np. takiego, jakim dla Higaonny był Miyagi). Dopiero po wielu latach (ok. roku 1950) twórca stylu shito-ryu Kenwa Mabuni uznał siebie za spadkobiercę stylu Itosu i przekazał swój tytuł soke czołowemu uczniowi - Ryusho Sakagamiemu. Ten założył w 1955 r. organizację Nihon Karate-do Itosu-kai, ale unikał oddzielenia od shito-ryu. Dopiero jego syn Sadaaki Sakagami oficjalnie ogłosił się czwartym soke stylu itosu-ryu. To jednak tylko nomenklatura. Dzieło Itosu kontynuowali Yabu, Hanashiro, Chibana, których dziś identyfikujemy jako przedstawicieli shorin-ryu.

Kenei Mabuni nazywał Itosu "ojcem nowoczesnego karate", argumentując, że był on dla karate taką osobą, jaką dla judo był Jigoro Kano.

TAJEMNICZY MISTRZ RYU RYU KO

Ryu Ryu Ko, a może Ryuru Ko, Ruruko albo mistrz Liu. Czy to jeden człowiek, czy kilku, a może żaden, legenda ukrywająca luki pamięci lub brak wiadomości? U kogoś jednak pobierali nauki Riukiuańczycy szukający w Fuzhou nauczycieli sztuk walki. Sokon Matsumura (1809-1899), Kitoku Sakiyama (1819-1888), Seisho Aragaki (1840-1918), Ranpo Maezato (1838-1904), Kenri Nakaima (1819-1897), Kanryo Higaonna (1853-1915) i inni - znaleźli ekspertów, którzy zgodzili się podzielić swoją wiedzą. Jednym z nich był tajemniczy Ryu Ryu Ko. Raczej wszyscy są zgodni, że to imię jest tylko przydomkiem, pseudonimem. Ryu to japońska wymowa popularnego chińskiego imienia Liu, ryuru można rozumieć jako czasownik "kontynuować", a Ko to "szanowany brat". A więc mamy do czynienia z familiarnym, serdecznym aliasem. No tak, ale znawcy kultury dalekowschodniej twierdzą, że uczeń z szacunku dla mistrza nie używałby w tamtych czasach aliasu, lecz pełnego imienia. A to tylko jedna z wielu wątpliwości w tym zagadnieniu.

Przypomnijmy niektóre fakty. W 1838 r. dwaj bardzo młodzi przyjaciele - Kenri Nakaima i Kitoku Sakiyama wyruszyli do Chin, by "u źródeł" uczyć się sztuk walki. Podobno obaj zostali uczniami mistrza Ryu Ryu Ko. Jednak bardziej prawdopodobne jest, że Sakiyama ćwiczył z innym instruktorem - Wai Xinxian (mand. Shinzan), który nauczył go form Sanchin, Seisan, Sanseiru, Suparinpei. Z tego też powodu Sakiyamę uważa się za prekursora naha-te - odmiany karate rozwijanej następnie przez Aragakiego. i Higaonnę Tymczasem Nakaima pochodzący ze znaczącej chińskiej rodziny trafił pod skrzydła innego mistrza. Prawdopodobnie był nim instruktor cesarskiej Akademii Wojskowej o imieniu Liu. Wielu Japończyków i Riukiuańczyków nie potrafi wymówić głoski "l" i zastępuje ją głoską "r" - stąd słyszymy Ryu. Mistrz uczył Nakaimę technik walki, taktyki, astrologii i medycyny, a po siedmiu latach przekazał mu sekretne manuskrypty oraz zezwolił na nauczanie, ale tylko jednego syna, zgodnie z tradycją "rodzinnych" sztuk walki. Nazwę stylu Nakaimy - ??? ryuei-ryu możemy rozumieć jako "styl walki mistrza Liu" lub jako styl Liu (?) i rodziny Nakaima (?).

Powyższa historia jest bardzo spójna, dlatego trochę dziwi równoległa narracja, według której Nakaima i Sakiyama trenowali w Fuzhou u mistrza Ryu Ryu Ko na przełomie lat 60. i 70. XIX wieku. Może chodziło o inne osoby o tych samych nazwiskach, może krewnych? A może tylko o to, by data pasowała do pięknej legendy powtarzanej w rodzinie Nakaima. W 1914 r. Ryu Ryu Ko ponoć odwiedził Okinawę i powiedziano mu, iż jego były uczeń Sakiyama leży na łożu śmierci. Natychmiast udał się do niego, ale przybył za późno. Miał wtedy powiedzieć: "Gdyby jego serce jeszcze biło, zdołałbym go uratować". Ta historia narobiła zamieszania i dziś w opracowaniach funkcjonują różne lata życia Kitoku Sakiyamy[1], a nawet Nakaimy.

Kolejny raz imię Ryu Ryu Ko pada w kontekście Seisho Aragakiego (1840-1918). Od 1870 r. wykształcony, biegle mówiący po chińsku Aragaki kilkakrotnie był w Fuzhou. Najprawdopodobniej trenował u mistrza Wai Xinxiana, którego już wcześniej znał jako ochronę osobistą chińskich konsulów przybywających na Okinawę. Niektóre źródła podają, że strażników było dwóch: Wai Xinxian i Ryu Ryu Ko. Może tak, a może to dwa imiona jednej osoby?

W 1873 r. w Fuzhou pojawia się Kanryo Higaonna[2] (1853-1915). Kilka lat ćwiczył w Kojo Dojo - szkole w Fuzhou prowadzonej przez rodzinę Kojo z Kumemura (może u wiekowego już Wai Xinxiana?), a następnie został skierowany do tajemniczego mistrza Ryu Ryu Ko. Według ustnych przekazów nauczyciel początkowo przyjął go jako pomocnika do prac domowych oraz w prowadzonym przez siebie warsztacie rzemieślniczym, ale sztuki walki uczyć nie chciał. Dopiero, gdy podczas powodzi Kanryo wykazał się odwagą i uratował córkę mistrza, ten zmienił zdanie.

W rodzinie Higa opowiada się historie jakoby zapamiętane przez Seko Higę (1898-1966) w czasach, gdy jako dziecko przysłuchiwał się rozmowom swego ojca z Higaonną, oraz gdy jako nastolatek rozpoczął u niego trening. Wynika z nich, że Wai Xinxian i Ryu Ryu Ko to znani mistrzowie z Fuzhou, ochroniarze konsulów, a także inne fakty na temat Higaonny, które przytoczyłem powyżej. Istotną informacją jest też to, że gdy Kanryo Higaonna żegnał się ze swym mistrzem w 1882 r. ten był już stary i miał słaby wzrok. Oddajmy teraz głos badaczom historii karate.

Jakiś czas temu (w latach 90.) Iken Tokashiki, a za nim Patrick McCarthy i Andreas Quast zidentyfikowali Ryu Ryu Ko jako mistrza Xie Zhongxiang (1852-1930), którego potomkowie żyją do dziś i uważają, że to u ich przodka studiował Kanryo Higaonna. Xie Zhongxiang trudnił się rzemiosłem, ale miał pochodzić z arystokracji i za młodu ćwiczyć sztuki walki w górskim klasztorze ("południowy Szaolin"? ). Jego stylem miał być krzyczący żuraw, a główne nauczane formy to: Happoren (dziś Paipuren), Nepai (pierwowzór Nipapo), Doonquan (zwany także Chukyo lub Jusanporen), Roujin (Jusen) i Qijing (Shichikei). Szkołę sztuk walki Xie otworzył jednak dopiero w 1883 r., kiedy Higaonna powrócił już na Okinawę.

Wymienieni (niezwykle zresztą godni szacunku) historycy karate lekceważyli fakt, że Xie był właściwie rówieśnikiem Kanryo, nie tłumaczyli, dlaczego Higaonna nie uczył później wymienionych wyżej form żurawia, lecz tylko Sanchin, Seisan, Sanseiru i Peichurrin/Suparinpei (Peichurrin miał w swym repertuarze najstarszy uczeń Higaonny Juhatsu Kyoda, natomiast Suparinpei - inny uczeń Chojun Miyagi), których mógł nauczyć się od Seisho Aragakiego lub od Wai Xinxiana (Shinzana); nie przywiązywali też wagi do innych nieścisłości. Jedno jest jednak oczywiste. Xie Zhongxiang nie mógł być nauczycielem Kenri Nakaimy, starszego Sakiyamy ani Seisho Aragakiego. W najlepszym razie mamy więc dwóch różnych Ryu Ryu Ko...

Ale może jednak był jeden. W ostatnich latach teza Tokashikiego jest odrzucana. Stowarzyszenie Sztuk Walki w Fuzhou wydało nawet oficjalne oświadczenie. Liczni badacze (i praktycy budo), jak Akio Kinjo, Morio Higaonna, Takao Nakaya, Li Yiduan czy Filip Konjokrad identyfikują Ryu Ryu Ko jako mistrza Liu Long Gong (1793-1882). Był on oficerem, instruktorem Akademii Cesarskiej, pochodził z Pekinu, ale rezydował w Fuzhou i ochraniał sapposhi (cesarskich posłów)[3]. Dwukrotnie podróżował do królestwa Ryukyu (w 1838 i 1866 r. w towarzystwie Wai Xinxiana). Był ekspertem stylu białego żurawia, którego bazową formą było Saam Chien (Sanchin). Pamiętajmy, że w tamtych czasach forma była nie tyle układem technik, co ideą stylu walki. W różnych odmianach białego żurawia odnajdziemy też inne formy leżące u podstaw okinawskiego naha-te, a później goju-ryu, toon-ryu i shito-ryu - Seisan, Sanseiru, Pechurrin (Suparinpei), Niseishi. A także inne - przypominające Seipai, Useishi (Gojushiho), Jitte (Jutte).

Powyższa koncepcja pasuje do dat treningu w Fuzhou zarówno Nakaimy, Aragakiego, jak i Higaonny. Z Liu Long Gongiem mogli się zetknąć także inni domniemani uczniowie - Sakiyama, Maezato, Taitei Kojo, Sokon Matsumura. Potwierdzają ją też słowa Chojuna Miyagiego, który w 1915 r. widział w Fuzhou grób nauczyciela swojego nauczyciela (Higaonny). Czyżby zagadka rozwiązana? Akurat.

Po pierwsze - dlaczego ryuei-ryu Nakaimy tak bardzo różni się technicznie od naha-te Higaonny? Czy fakt, że Nakaima otrzymał pozwolenie nauczania (tylko syna), a Higaonna nie otrzymał - wyjaśnia wszystko? Po drugie - dlaczego Nakaima z takim trudem dostał się pod skrzydła mistrza, mimo że był z pochodzenia Chińczykiem i płacił bardzo poważne sumy za naukę (są na to dowody), a udało się to także dość biednemu, niepiśmiennemu Higaonnie? Oficerowie cesarscy raczej nie przyjmowali na naukę obcych. Po trzecie - co z ustnym świadectwem Higaonny o warsztacie rzemieślniczym i o uratowanej córce mistrza? Plotka? Konfabulacja?

Liczne wątpliwości powodują, że sensu nabiera teoria, iż Nakaima i Higaonna mieli zupełnie różnych nauczycieli. Żaden z nich nie był Xie Zhongxiangiem, ale nauczyciel Nakaimy mógł być Liu Long Gongiem. Kto zatem uczył Kanryo Higaonnę? Podobieństwo techniczne wskazuje, że karate Higaonny było bliskie karate Aragakiego. Sprawa ta nurtowała też Chojuna Miyagiego, który w 1934 r. napisał, że "jedynym faktem, którego możemy być pewni, jest to, że styl z Fuzhou został wprowadzony na Okinawę w 1828 roku i służył jako podstawa, na której goju-ryu karate się rozwinęło." A więc Miyagi odwołuje się do podróży Sokona Matsumury i Chinpe Kojo, po której sztuka walki na Okinawie otrzymała nowy silny impuls. Nauczycielem Matsumury był wtedy najprawdopodobniej mistrz Iwaa. To naprawdę dziwne, że czołowy uczeń tak mało może powiedzieć o 9-letnim pobycie Higaonny na kontynencie[4] i sięga do innych źródeł.

Zauważmy, że Gichin Funakoshi (1868-1957) w 1922 r. w książce "Ryukyu Kenpo Karate-jutsu" wymienia mistrzów z Fuzhou, którzy uczyli Riukiuańczyków w XIX wieku. W Naha stylu shorei-ryu m.in. Sakiyamę miał uczyć Ason, natomiast m.in. Higaonnę - Wai Xinxian. Z kolei shorin-ryu uczył Iwaa m.in. Sokona Matsumurę. Niektórzy historycy identyfikują Asona jako właśnie Liu Long Gonga, natomiast Iwaa (Iwaha) - jako Yao Wei Bo. Gichin Funakoshi odróżnia wprawdzie shorei-ryu i shorin-ryu, ale w sensie bardzo ogólnym, dlatego nie kłóci się to ze słowami Chojuna Miyagiego o źródłach goju-ryu.

Oczywiście, najbezpieczniejsza jest teza, że Ryu Ryu Ko to niezidentyfikowany do dziś mistrz Liu, który był nauczycielem Kenri Nakaimy i nikogo innego. Praktycy ryuei-ryu uważają, że Ryu Ryu Ko był wysokim oficerem armii cesarskiej, ale w czasach, gdy uczył Nakaimę (1838-1845), musiał się ukrywać ze względu na pierwszą wojnę opiumową. Przyznam, że żadne inne źródła niczego takiego nie sugerują. Pisze się za to, że Nakaima zawędrował aż do Pekinu, do Akademii Wojskowej i tam spotkał mistrza Liu. Mistrz miał pozwolić Nakaimie na skopiowanie wszystkich posiadanych ksiąg, w tym Bubishi. Całe archiwum rodziny Nakaima spłonęło jednak podczas ostrzału Okinawy w 1945 roku. Być może były tam szczegółowe informacje o Ryu Ryu Ko, ale syn Kenriego - Kenchu Nakaima (1856-1953) ich nie ujawnił.

Co do nauczyciela Kanryo Higaonny, którego grób widział Chojun Miyagi to najlepiej przyjąć postawę powstrzymania się od kategorycznych sądów. Być może był to grób Iwaa, może Wai Xinxiana, a może Liu Long Gonga. A może kogoś zupełnie innego - skromnego wytwórcy przedmiotów z bambusa, mieszkającego nad rzeką, która kiedyś wylała i zagroziła jego córce, kogoś, u kogo Higaonna "kontynuował" (ryuru) naukę rozpoczętą 4 lata wcześniej w Kojo Dojo, czyli szkole walki prowadzonej przez krewnego rodziny Kojo.

Poszukiwanie Ryu Ryu Ko wynika z naszego zamiłowania do wyraźnych linii genealogicznych. Chętnie przyjmujemy, że sztuki walki przekazywane były pokoleniami mistrz-uczeń. Ale okazuje się, że tylko w stylach rodzinnych spotykamy takie dziedzictwo. Właściwie każdy znany mistrz karate (wcześniej tode) miał kilku różnych nauczycieli, a w dodatku wymieniał się wiedzą z rówieśnikami. Kanryo Higaonna najpierw ćwiczył ze swoim krewnym Kanryu, z Seisho Aragakim, Taitei Kojo, Wai Xinxianem, potem z tajemniczym Ryu Ryu Ko, a po powrocie na Okinawę zapewne z wieloma innymi. Wobec takiego chaosu informacji trudno się dziwić, że najwybitniejszy żyjący mistrz goju-ryu Morio Higaonna (zbieżność nazwisk przypadkowa) w ogóle wątpi w istnienie mistrza Ryu Ryu Ko.

LEGENDARNY ANNAN I JEGO UCZNIOWIE Z TOMARI

Jak już wspominałem, trzy miejscowości: okolice zamku królewskiego w Shuri, port Naha i wioska Tomari nigdy nie były od siebie odległe. Mimo to pomiędzy tode uprawianym w tych miejscach występowały delikatne różnice. W Naha silniejsze były wpływy ortodoksyjnego chińskiego kenpo, a Shuri - starego okinawskiego te. W wiosce Tomari zbiegały się i mieszały przeróżne odmiany sztuki walki. Z jednej strony - za sprawą uczniów, którzy przychodzili po naukę od mistrzów z Shuri lub Naha, a z drugiej strony - za sprawą nauczycieli z Chin, którzy tu mieszkali podczas swojego tymczasowego pobytu. A byli to osobnicy bardzo różni. Był wspomniany już ambasador Wan-ji, byli członkowie ochrony misji cesarskiej, byli instruktorzy z Fuzhou zaproszeni przez znajomych, a byli także marynarze czekający na naprawę uszkodzonego statku lub rozbitkowie chcący zarobić dawaniem lekcji sztuk walki. Do tych ostatnich miał się zaliczać półlegendarny nauczyciel Sokona Matsumury i innych wojowników - niejaki Chinto, zwany też Annan, a może i Channan.

Kosaku Matsumora z Tomari

Przenieśmy się do połowy XIX wieku. Matsumura jest uznanym ekspertem to-de, szefem ochrony królewskiej, ma kilku uczniów w Shuri i w Tomari, skąd pochodzą m.in. mistrz Choken Makabe[1] (okin. - Chukun Makabi, 1769-?), jego uczniowie Kishin Teruya (1804-1864), Giko (Karyu) Uku (1800-1850?) i ich uczniowie Kosaku Matsumora (1829-1898) i Kokan Oyadomari (1827-1905). Według bardziej prawdopodobnej relacji pewien marynarz czekający na naprawę statku, a pochodzący z rejonu Annan (dzielnica Fuzhou) udzielał lekcji sztuk walki wymienionym wyżej Okinawczykom. Tę wersję podawał Gichin Funakoshi jako zasłyszaną od Anko Azato[2]. Według ciekawszej łotrzykowskiej legendy podczas sztormu za burtą znalazł się pewien Chińczyk i dopłynął do wybrzeża Okinawy. Towarzysze go nie szukali, a on oficjalnie nie prosił nikogo o pomoc zapewne dlatego, że statek był piracki. Podkradał jedzenie i pomieszkiwał w zaroślach. Nasza mało prawdopodobna legenda głosi, że wysłano Matsumurę, aby pojmał złodzieja. Podczas aresztowania wywiązała się walka, w czasie której rozbitek zademonstrował wielkie umiejętności. Okazało się, że jest ekspertem stylu żurawia. Matsumura zaniechał aresztowania i poprosił delikwenta o lekcje. Swoich technik przybysz uczył poprzez formę, którą później Matsumura i mistrzowie z Tomari włączyli do swego repertuaru pod nazwą Chinto[3], a 70 lat później - po lekkiej przeróbce - Gichin Funakoshi jako Gankaku (żuraw na skale). Rozważania na temat genezy kata nie są w tym miejscu głównym tematem, więc przyjrzyjmy się innym zjawiskom w Tomari w drugiej połowie XIX wieku.

Wspomniani wyżej Matsumora i Oyadomari, a także mniej znany Yoshi Yamada (inna wersja jego imienia i nazwiska to Gikei Yamazato) uznawani są za "ojców" pra-stylu tomari-te (ręce Tomari). W źródłach często podkreśla się eklektyzm tomari-te, ale wydaje się, że jest to wynik europejskiej skłonności do klasyfikowania. Starsi mistrzowie z Tomari zapewne byli pod wpływem XVII-wiecznych nauk Wan-ji, a młodsi pod wpływem Annana/Chinte, kimkolwiek on był[4], oraz Sokona Matsumury, który nauczał zarówno formy Seisan później jednoznacznie kojarzonej z naha-te, jak i formy Naifanchin (Naihanchi) uważanej za kwintesencję shuri-te. Faktem niezaprzeczalnym jest jednak, że Kosaku Matsumora nadawał praktykowanym przez siebie kata - Rohai, Wanshu, Wankan, Chinto, Passai - swoistego stylu.

Oprócz wymienionej wyżej trójki w Tomari nauczali także mistrzowie Nagahama i Gusukuma zapamiętani głównie jako nauczyciele Anko Itosu - człowieka, który zmodernizował karate. Ten pierwszy kładł ponoć największy nacisk na przygotowanie fizyczne - pod jego ręką Itosu wyrósł na najsilniejszego budoka na Okinawie - ale zaniedbywał trening walki (kumite). Na łożu śmierci poradził swemu uczniowi, by powrócił do Sokona Matsumury uczyć się wolnej walki. Ten zaskakujący fakt przywołany przez Choki Motobu ilustruje nam mentalność mistrzów z Tomari. Często zdarzało się, że nauczyciel posyłał swoich uczniów do innego mistrza, by nauczyli się jakiegoś aspektu budo, którego ekspertem był ten drugi.

Za głównego przedstawiciela kolejnego pokolenia tomari-te niektórzy uważają wspomnianego wyżej Chokiego Motobu (1870-1944), choć nie reprezentował on najbardziej typowej linii stylu Kosaku Matsumory. Wrócimy do niego w dalszej części pracy. Bardziej ortodoksyjna jest inna nitka - Kotatsu Iha (1873-1928) zwany też Iha-gwa no Nushi albo Iha Sis?-tanm?). To ciekawa postać. Urodził się w arystokratycznej rodzinie, uczył się sztuk walki u mistrzów Oyadomari i Matsumora. Zmarł w stosunkowo młodym wieku, ale zdążył być instruktorem wielu ważnych w przyszłości karateka, jak Taro Shimabukuro, Shoshin Nagamine oraz Seiyu Nakasone (1893-1983), który był ostatnim mistrzem tej linii karate. Jego uczeń Iken Tokashiki połączył tomari-te z goju-ryu, zakładając w 1982 r. styl gohaku-ryu i organizację Gohaku-kai.

W tym miejscu (przy sporym wysiłku) możemy zobaczyć, jak splątane są nitki tomari-te i dlaczego niektórzy wątpią w istnienie tomari-te jako odmiany karate. Otóż Seiyu Nakasone był przyjacielem Seiko Higi (1898-1966) - ucznia mistrzów naha-te (Higaonny, Kyody, Miyagiego) - z którym często trenował. Uczniem Higi był Seiko Fukuchi (1919-1975) - późniejszy nauczyciel Ikena Tokashiki...

Współcześnie niektórzy praktycy wyprowadzają nitkę tomari-te od Chotoku Kyana (ponieważ studiował u Oyadomariego, Matsumory) i jego ucznia Zenryo Shimabuku, ale nie jest to przekonujące. Podobno na pewnym pokazie, gdzie prezentowane były kata shuri-te i naha-te Kyan - znany ze swej oryginalności - chciał się wyróżnić i ogłosił, że jego sztuka to tomari-te. Najbardziej ortodoksyjny uczeń Kyana - Joen Nakazato nazwał swój styl shorinji-ryu.

Teraz przedstawimy genezę naha-te i niezwykle ważną dla historii karate postać Seisho Aragakiego.

[1] Postać Minamoto no Tametomo owiana jest wieloma legendami, więc jego pobyt na Okinawie wydaje się mało prawdopodobny, ale samurajowie Taira zapewne ukrywali sie na wyspach Ryukyu.

[2] W dialekcie Fujian 36 można rozumieć po prostu jako "wiele".

[3] Satsuma to nazwa domeny obejmująca prowincje Satsuma, Osumi i Hyuga. Zwana też Kagoshima. Dziś prefektura Kagoshima

[4] Słowa te cytuje S. Nagamine na podstawie opisu rozmowy Basila Chamberlaina Halla z cesarzem w 1816 r. S. Nagamine, The Essence of Okinawan Karate-do, Tuttle Publishing 1976

[5] Cyt. Za: Nagamine Shoshin, The Essence of Okinawana Karate-do. Tuttle Publishing 1976. Autor twierdzi, że ów wiersz powstał w 1663 roku

[6] Wg bloga Naoki Motobu (tłumaczonego przez Andreasa Quasta) powołującego się na Harada Nobuo, Mindai Ry?ky? Shiry? Sh?sei (Zbiór materiałów Ry?ky? z dynastii Ming )

[7] Istnieje podanie o 36 rodzinach przybyłych w 1393 r. na zaproszenie króla Satto i późniejszych 100 domach za glinianym murem. Współcześni historycy nie mają pewności co do tych faktów. Zapewne Chińczycy przybywali sukcesywnie

[8] Naukę rozpoczynano w wieku lat 5, piętnastolatkowie przybywali na oficjalną audiencję do króla na zamku w Shuri. Musieli też kilka lat spędzić na kontynencie, by doskonalić wykształcenie.

[9] Samure to okinawska wymowa słowa samuraj, ale oba wyrazy nie oznaczają tego samego. Japoński samuraj był przede wszystkim wojownikiem. W niektórych źródłach - szczególnie japońskich - szlachtę riukiuańską nazywa się samurajami, a książęta - daimyo, co także jest mylące, bo japońscy daimyo byli feudałami o rozległych włościach.

[10] W 1670 r. szlachcie nakazano prowadzenie "tablic genealogicznych"

[11] Nagamine S., The Essence of Okinawan Karate-do, s.21

[12] Możliwe, że wszystkie trzy miana odnoszą się do jednej osoby - instruktora Chotoku Kyana, któremu przekazał rozbudowaną wersję kata Kushanku, znaną dziś jako Chatan Yara Kushanku.

[13] Giordano Emanuel, Kusanku - Chinese or Japanese kata?, artykuł https://karate-shorin-ryu-piemonte.webnode.it

[14] Autorem tej hipotezy jest praktyk karate i badacz historii Simon Keegan.

[15] Tę teorię znajdujemy w artykule "Kusanku: Chinese or Japanese kata?" Emanuela Giordano

[16] Shoshina Nagamine uczył Chotoku Kyan, którego z kolei uczył mistrz Yara. Wg Nagamine, op. cit.

[17] W źródłach rok urodzenia Tachimury bywa także podawany jako 1866 i 1868.

[18] K. Mabuni, Empty Hand. The essence of Budo Karate, Chemnitz 2009

BUCHO MATSUMURA

Sokon Matsumura

Sokon Matsumura (30 maja 1809 - 8 sierpnia 1899[1]) urodził się w Yamagawa w rodzinie szlacheckiej - nazwisko rodowe Kiyo. Od strony ojca był to klan Bu wywodzący się z pierwszych chińskich osadników w Kumemura. Od strony matki - stary riukiuański ród Mo. Oba miały w swoich szeregach ekspertów sztuk walki. Ćwiczył od dziecka. Nie wiemy dokładnie, u kogo wtedy pobierał nauki sztuk walki. Zapewne pierwszym nauczycielem był ojciec, Sofuku, który wpoił mu zasadę równowagi pomiędzy treningiem fizycznym a duchowym. Być może mały Sokon zdążył poznać wiekowego Sakugawę, a może ćwiczył pod okiem ucznia Sakugawy - Matsumoto. Niektóre źródła sugerują, że Sokona uczył także Chatan Yara, ale oczywiście nie mógł to być Li Dao - domniemany nauczyciel Takahary, a raczej ktoś młodszy z rodu. Niemniej pewnym jest, że Sokon poznał sztukę te.

W 1826 r. Sokon wstąpił do służby u króla Sho Ko. Według tradycji strażników dworu porzucił wtedy nazwisko rodowe i przyjął nowe - Matsumura (??), otrzymał też tytuł chikudun pechin. Rozpoczął treningi z dotychczasowym ochroniarzem króla, którego wkrótce miał zastąpić na stanowisku - Chinpe Kojo, znanym też jako Umare Bushi z Kume. Król w 1828 r. wysłał na kontynent poselstwo, które miało wybadać możliwość większego wsparcia Ryukyu przez Chiny. Do dyplomatów dołączyli także Sokon Matsumura i Chinpe Kojo, ale ich celem była także praktyka sztuk walki u chińskich mistrzów. Podczas swojego pobytu w Chinach Matsumura studiował sztuki walki pod okiem kilku różnych instruktorów. Niektórzy gościli później na Okinawie jako ochrona poselstwa, np. Iwa (Iwah, Yáo Wéi Bó ???), Wang Daxing i Ason[2]. Podobno Matsumura podobno trafił też do "południowego Szaolin", gdzie zetknął się z treningiem opartym na praktyce form. Te treningi wiele lat później Chojun Miyagi, twórca stylu goju-ryu, nazwie początkiem naha-te i "ortodoksyjnym goju-ryu". Warto też zwrócić uwagę, że Matsumura był w Chinach (Fuzhou, Pekin) kilkakrotnie i spędził tam dużo czasu (różne szacunki 10-15 lat). Poznawał różne style. Iwaa był najprawdopodobniej ekspertem xing-yi-quan (pięść formy i woli), Wang Daxing - baihe-quan, a Ason - shaolin-quan-fa,

Dyplomacja w Chinach nie przyniosła efektu, król Sho Ko musiał abdykować, a jego następca postawił na układanie się z Japończykami. Zapragnął też, by jego ochroniarz był biegłym w sztuce miecza. W 1832 r. Matsumura wyjechał na Kiusiu do Satsumy i przebywał tam około dwóch lat[3]. Tam też pobierał nauki w szkole miecza jigen-ryu. Ten ostatni wątek jest bardzo ciekawy, na co pierwszy zwrócił uwagę Kenei Mabuni[4]. Otóż samurajowie Satsuma z jigen-ryu budzili powszechny respekt swą sztuką opartą na jednym niezwykle szybkim i maksymalnie skutecznym uderzeniu. Swoje rodziny uczyli także walki rozmaitymi przedmiotami (kobujutsu) dla obrony podczas nieobecności pana domu. Podobno właśnie będąc w Japonii Matsumura ukształtował swój styl. Jego istotą była szybkość, siła, uderzenie w punkt witalny. To stąd pochodzi powiedzenie: ichigeki hissatsu - "Jeden cios - jeden przeciwnik". Ponadto Matsumura zainspirował się treningiem tachi-ki-uchi (uderzanie w stojące drzewo) i wprowadził makiwara (uderzanie w deskę). Wynika z tego, że - jak już wspomniano we wstępie - w osobie Matsumury łączą się trzy źródła karate: okinawskie te, chińskie shaolin quan fa i oszczędna, pragmatyczna sztuka walki samurajów z Satsumy.

Wiemy sporo o wysokim wykształceniu Matsumury w dziedzinie literatury. Jako urzędnik dworu zdał nawet specjalne egzaminy. W 1838 r. ożenił się z młodą kobietą Tsuru (inne imiona w źródłach - Chiru, Ume) Yonamine, która od dziecka uprawiała sztuki walki. Wiąże się z tym pewna anegdota. Ponoć Tsuru była wysoka, silna, bardzo ładna, ale odrzucała zalotników, gdyż nie mogli jej dorównać w walce. Sokon musiał więc dosłownie walczyć o jej względy. Jedna z wersji anegdoty głosi nawet, że został pokonany, inna, że zlekceważył przeciwniczkę, przegrał pierwsze starcie i dopiero w rewanżu wygrał.

W latach 1838-1860 Sokon Matsumura był doradcą króla Sho Iku i osobistym nauczycielem młodego króla Sho Tai. Rozwijał swoją sztukę walki ćwicząc z najwybitniejszymi ówczesnymi mistrzami, o czym - w następnym rozdziale. Pisał utwory literackie. Potem po raz drugi wyjechał na kilka lat do Fuzhou. Po upadku królestwa otrzymał mało stresującą posadę strażnika Ogrodów Królewskich (Uban) i uczył karate miejscowych, którzy byli zainteresowani starymi sposobami walki.

W tym czasie Matsumura napisał kilka listów, większość z nich była podpisana imieniem "Bucho"[5]. A jeden z nich jest szczególny. W piśmie do swojego ucznia Ryosei Kuwae (na szczęście zachowanym przez rodzinę) sformułował filozofię uprawiania sztuki walki. Koncepcja ta zwana "potrójną drogą Matsumury" dowodzi, że karate-do od początku było drogą doskonalenia człowieka, stawiającą bardzo wysokie wymagania moralne[6].

Matsumura był najbardziej znanym ekspertem sztuk walki w swoich czasach. Uważany jest za twórcę pra-stylu[7] shuri-te (później zwanego shorin-ryu) i autora wielu kata, w tym fundamentalnego Passai. Styl ten był szybki i twardy. Stanowił podstawę dla późniejszego rozwoju karate i był najbliższy tradycyjnej sztuce walki z Okinawy. Dawni mistrzowie karate mawiali: "Jedyne prawdziwe te jest tylko w shuri-te". Przypuszcza się, że repertuar kata shuri-te Matsumury obejmował początkowo: Kushanku (poznane dzięki rodzinom Yara i Sakugawa), zaginione dziś Channan (jeden ze wzorów Pinan/Heian) oraz przywiezione z Fuzhou: Seisan (13), Useishi (54), Jutte (Jitte, 10 rąk). Następnie Matsumura opracował Passai (Matsumura Bassai) i Passai Gwa (Bassai Sho), a po powrocie z Japonii - Jion. Później na Okinawę przybył mistrz Ason[8] i od niego Matsumura nauczył się formy Naihanchi (Naifanchin). Wreszcie od tajemniczego Annana - Chinto. Spośród wymienionych 10 form szybka dynamiczna Naihanchi (dziś podzielona na 3 kata) uważana jest za fundamentalną dla stylu shuri-te. Według wnuka Matsumury - Hohana Sokena - przywiózł on z Chin także formy Sanchin i Hakutsuru (biały żuraw).

Jak widać shuri-te Matsumury miało wiele źródeł. Mało znany i niedoceniany jest wpływ pięści pięciu elementów, pięciu zwierząt z Szaolin oraz stylów wewnętrznych, jak xing yi quan (hsing-i-chuan, "pięść formy woli") i bagua zhang (pakua chang, "dłoń ośmiu trygramów").

W trakcie pobytu w Fuzhou i w Pekinie Matsumura lepiej poznał chińską koncepcję formy - xing i taolu - jako treningu określonego stylu walki, którą połączył z japońską koncepcją kata. Xing (?, w innej transkrypcji - hsing, dosłownie kształt, forma) to zbiór technik danego stylu i sposób ich wykonywania, swoista idea walki zamknięta w formie. Z kolei taolu (??) to inaczej lian (?) - szkolenie, ćwiczenie, ustalony ciąg ruchów w treningu. Powierzchowna praktyka sztuki walki sprowadza się zwykle do taolu, ale wielcy mistrzowie zalecają zrozumienie xing. I tak jest do dzisiaj. Kto lekceważy kata, ten nie może powiedzieć, że praktykuje karate.

W powszechnym przekonaniu linie przekazu wczesnego karate mistrz-uczeń były proste. W rzeczywistości - splątane. Ci najwięksi mieli kilku nauczycieli, nawet w tym samym okresie. Istniał zwyczaj, że jeśli mistrz chciał nauczyć ucznia techniki lub kata, z którego słynął inny mistrz, to protegował swojego ucznia właśnie temu drugiemu mistrzowi. Najbardziej znanymi uczniami Matsumury byli: Kosaku Matsumora (1829-1898) z Tomari oraz Anko (Yasutsune) Azato (1827-1906) i Anko (Yasutsune) Itosu (1832-1915) z Shuri. Warto też wymienić jego wnuka Nabe Matsumurę (1860-1930), mistrza sai-jutsu Shinbuku Tawadę (1851-1920[9]), wysokiego, szczupłego Ishimine (1835-1889), Sakiharę (1833-1918), Kiyunę (1845-1920), wcześniej wspomnianego Ryosei Kuwae (1858-1939), Chotoku Kyana (1870-1945). Dzielił się też wiedzą z Seisho Aragakim (1840-1918), braćmi Motobu oraz z uczniami Azato i Itosu - Gichinem Funakoshim (1868-1957), Kentsu Yabu (1866-1937), Chomo Hanashiro (1869-1945). Istnieją jednak przesłanki, że Matsumura nikomu nie przekazał całości swojej sztuki. Uczył technik, uczył form, ale istota jego szybkiego i skutecznego karate pozostaje owiana mgłą tajemnicy. Nie zmienia to faktu, że w osobie Matsumury zbiegają się wszystkie korzenie karate: rdzenne okinawskie te, chińskie kenpo, japońska taktyka jigen-ryu, filozofia doskonalenia poprzez uprawianie sztuki walki. To sprawia, że właśnie Sokona Matsumurę możemy tytułować "ojcem karate".

[1] W źródłach istnieją różne daty przybycia Bodhidharmy do Szaolin - 512, 516, 520, 527 - lub po prostu w I połowie VI w. Zapewne Bodhidharma wędrował po okolicach kilkadziesiąt lat.

[2] W buddyzmie luohan, sanskr. Arhat to ktoś, kto zyskał wgląd w prawdziwą naturę istnienia i osiągnął nirwanę, ale także osoba zaawansowana na drodze oświecenia.

[3] Niektóre źródła przypisują Huike rolę najważniejszego ucznia i następcy Bodhidharmy.

[4] "Długa pięść" to w zasadzie grupa stylów zewnętrznych, z której wywodzą się różne style kung fu i dzisiejsze wushu.

[5] Koncepcja harmonijnego rozwoju przypisywana była Bodhidharmie na podstawie relacji, że był on autorem dwóch traktatów: "O doskonaleniu się fizycznym" i "O doskonaleniu się psychicznym". Teksty te jakoby odkryto na początku XX w. Niestety, okazały się apokryfami. Niemniej Bodhidharma jako "ojciec buddyzmu zen" mógł głosić taką tezę.

[6] Najprostsze odróżnienie stylów zewnętrznych (Szaolin) od wewnętrznych (Wudang) polega na tym, że te drugie bardziej poszukują wewnętrznej energii chi (ki).

[7] Na przełomie lat 30. i 40. XX w. na Okinawie przebywał mistrz Tung Gee (1900-1955), który ponoć zaproponował Chokiemu Motobu "studia porównawcze". Obaj wzbogacili w ten sposób swoją sztukę.

[8] Mabuni Kenei, Empty hand. The Essense of the Budo Karate. Palisander Verlag, Chemnitz 2009 (tłum. własne)

[9] Fuzhou - miasto we wschodnich Chinach, w pobliżu ujścia rzeki Min Jang do Morza Wschodniochińskiego, stolica prowincji Fujian. Było to leżące najbliżej Okinawy chińskie miasto portowe (ok. 840 km w linii prostej).

[10] Co do tożsamości mistrza Ryu Ryu Ko jest wiele wątpliwości, więc zagadnieniu poświęcony został jeden z kolejnych rozdziałów.

SEISHO ARAGAKI, CZYLI NARODZINY NAHA-TE

Historycy karate lubiący proste klasyfikacje kiedyś kreowali Kanryo Higaonnę (1853-1915) na pierwszego przedstawiciela naha-te i założyciela wczesnego stylu shorei-ryu[1]. No, ale dziś powszechnie sięga się daleko głębiej. Przecież tuż koło portu Naha od XIV w. istniało chińskie osiedle Kumemura. Jeśli więc definiujemy naha-te jako pra-styl, w którym wpływy chińskich sztuk walki z shaolin quan fa na czele są najsilniejsze, to jego historia musiała się zacząć przynajmniej w XVIII wieku. Niestety, o tamtych czasach nie wiemy nic.

Seisho "Maya" Aragaki

Zdaniem Chojuna Miyagi założyciela stylu goju-ryu (głównego spadkobiercy naha-te) początkiem jest rok 1828, kiedy to Sokon Matsumura i "Bushi" Kojo pojechali do Fuzhou i przywieźli stamtąd podstawy sztuki walki zawarte m.in. w kata Seisan. Matsumura podążył swoją drogą, a tymczasem w rodzinie Kojo praktykowano to wczesne naha-te jako styl zamknięty, przekazywany tylko rodzinie (kojo-ryu). Ale ścieżki zostały przetarte i tzw. Kojo-dojo w Fuzhou przyjęło kolejnych uczniów z Okinawy.

Seisho Aragaki (1840-1918[2]) pochodził z zasymilowanej rodziny chińskiej z Kumemura i pracował na dworze królewskim, od dziecka ćwiczył sztuki walki początkowo szkolony przez kogoś z rodziny i nieznanych nam mistrzów z Kumemura (możliwe, że z rodziny Kojo). Zapewne nauczał go także Kitoku Sakiyama (1819-1888), o którym także mawia się, że jest prekursorem naha-te. Z racji wielkiej zwinności Aragaki nosił przydomek Maya (kot). Można też spotkać się z innym jego przydomkiem - Kama-de-un-shu (sierpy-ręce-chmura-dłoń), co może sugerować, że kata Unshu wykonywał z otwartymi dłońmi. Jako tłumacz używał imienia Tsuji.

Swe umiejętności zademonstrował w Shuri (ściślej - wioska Sakiyama na skraju ogrodów pałacowych, w pawilonie herbacianym) 24 marca 1867 r. podczas słynnego pokazu z okazji pożegnania posłów chińskich (sapposhi). Kopia programu tej uroczystości nazywanej "San-Ru-Chu Narabini Shogei Bangumi" stanowi jeden z niewielu dokumentów historycznych karate, więc ją przytoczmy[3]:

Sanryuchu - pokaz tańców

Uchinahazatsumi - okinawska muzyka perkusyjna,

Tinbe i rochin (tarcza i krótki miecz) wykonuje Chiku Maeda (Maesato pechin),

Tesshaku (dosł. żelazny pan - sai) kontra bo (długi kij) wykonują Maesato i Tsuji Aragaki,

Kata Seisan w wykonaniu Tsuji Aragaki,

Bo kontra tode (walka wręcz przeciwko kijowi) prezentują Maesato i Aragaki,

Chishaukiun kata w wykonaniu Aragaki,

Tinbe i Bo (tarcza kontra kij) pokaz w wykonaniu Tomury (Tomimury) i Aragakiego,

Tesshaku (sai) demonstruje Maesato,

Kou Shu (kumite lub kyu-sho-jutsu) Maesato i Aragaki,

Shabo (kij a może nunchaku) wykonuje Shusai Ikemi Yagusuku,

Kata Pechurrin (Suparinpei) wykonuje Tomura (Tomimura),

Kogusuku (Kojo) pechin czyta poezję i gra na lutni biwa.

Z powyższej listy wynika, że Aragaki był ekspertem kobudo oraz że jeszcze przed swoją wizytą w Fuzhou znał (i nauczał) form uważanych za fundamentalne dla naha-te, czyli Seisan i Suparinpei (Pechurrin). Wiemy, że znał też trzecią fundamentalna formę - Sanchin. W ten sposób upada teoria, jakoby podstawowe formy naha-te przywiózł na Okinawę Kanryo Higaonna.

Trzy lata po ww. pokazie Aragaki wyjechał z misją dyplomatyczną do Pekinu jako tłumacz. Ale w drodze powrotnej zatrzymał się w Fuzhou, w "Kojo Dojo", prawdopodobnie w tym samym miejscu, co Matsumura w 1828 roku. Tu trenował pod okiem Wai Shinzana (Xinxiana)[4] oraz, jak głosi ustne podanie, został uczniem półlegendarnego mistrza Ryu Ryu Ko, który miał nauczać także innych słynnych później przybyszy z Okinawy. Po powrocie Aragaki nie otworzył szkoły, nie stworzył stylu, ale udzielał lekcji wielu słynnym budoka, którzy później stworzyli szkoły i style karate. Byli to: Kanryo Higaonna, Kenwa Mabuni (shito-ryu), Chojun Miyagi (goju-ryu), Kanbun Uechi (uechi-ryu), Gichin Funakoshi (shotokan), Tsuyoshi Chitose (chito-ryu), Kanken Toyama (shudokan). Aragaki nauczał kata Unshu, Niseishi, Seisan, Sanchin, Pechurrin, Sochin. Śmiało może być więc uznany za jednego z ojców naha-te obok przedstawicieli rodziny Kojo (inaczej Kogusuku albo Cai), takich jak: Chinpe "Bushi" Kojo, Taitei Kojo (1837-1915) oraz Isei Kojo. A także obok mistrza Shinkichi Kuniyoshi (1848-1926), który jednak miał bardzo niewielu uczniów.

W poprzednim akapicie wspomniałem o mistrzu Ryu Ryu Ko - jednej z większych zagadek w historii karate.

MISTRZOWIE Z FUZHOU

O Chińczykach przybywających na Okinawę napiszemy w następnej części. Teraz przyjrzyjmy się innym miejscom (poza klasztorem Szaolin) w prowincji Fujian oraz w mieście Fuzhou, w których uprawiano sztuki walki i które gościły przybyszy z Okinawy. Informacje są oczywiście niezwykle skąpe, czasem fakty mieszają się z legendą.

Prowincja Fujian to spory obszar w południowo-wschodnich Chinach, nad cieśniną Tajwańską, ze stolicą w Fuzhou położoną na wschodnim krańcu, nad Morzem Wschodniochińskim. W tych okolicach miał się znajdować południowy klasztor Szaolin, o czym pisałem w poprzednim rozdziale, i tu mieszkali eksperci stylów, które wywarły największy wpływ na kształtowanie się karate. Na szczególną uwagę zasługuje styl żurawia (he quan), a ściślej białego żurawia (bai he quan), a jeszcze ściślej - żurawia krzyczącego[1] (ming he quan).

Fang Qiniang i Zeng Cishu (ilustracja z Bubishi)

Żuraw to ptak szczególny. Jest jednym z najstarszych gatunków na Ziemi. We wschodniej Azji jest symbolem długowieczności, mądrości i doświadczenia życiowego, wierności, szczęścia i dobrej wróżby. Od dawna należał do zwierząt obserwowanych przez mistrzów kung fu w celu nauki technik obrony i ataku. Jest obecny zarówno w "ćwiczeniach pięciu zwierząt" Hua Tuo, jak i w "systemie pięciu zwierząt z Szaolin" (tu: obok smoka, tygrysa, lamparta, węża) opisanym przez Pai Yu Fenga w księdze pt. "Esencja Pięciu Pięści". W XVII wieku, wobec prześladowań ze strony urzędników dynastii Qing mnisi emigrowali na południe. System pięciu zwierząt był udoskonalany za sprawą mnicha Miu Hin i mniszki Ng Mui. W części poświęconej żurawiowi nacisk położyli na technikę i taktykę walki.

Ale w prowincji Fujian odnajdujemy całkowicie oddzielną genezę stylu żurawia. Aspekty fizyczne przeplatają się z psychicznymi i moralnymi, które odnajdziemy później w karate-do. Historia ta ma wiele wersji, przedstawmy tę zawartą w słynnej księdze Bubishi[2].

W XVI w. Fang Zhong mieszkał w Yongchun, znał styl mnicha shaolin quan fa i uczył go swą córkę Fang Qiniang. Mimo swych umiejętności został okradziony i pobity na śmierć przez grupę bandytów. Córka marzyła o zemście, ale wiedziała, iż nie ma szans w starciu z bandytami. Pewnego dnia Fang Qiniang zobaczyła dwa wielkie żurawie walczące ze sobą. Ze zdumieniem i podziwem obserwowała błyskawiczne podskoki, uniki, zwody, ciosy dziobem i pazurami. Chwyciła bambusową tyczkę i próbowała odpędzić ptaki. One jednak bez trudu unikały kija, a w końcu odleciały. "Gdyby ktoś potrafił walczyć jak żurawie, byłby niepokonany" pomyślała dziewczyna. I przez trzy lata opracowywała system walki, który łączył styl pięści mnicha z Szaolin z jej przemyśleniami o walczących żurawiach. System nazwano Yongchun He Quan - pięść żurawia z Yongchun. Fang osiągnęła mistrzostwo i reputację niepokonanej wojowniczki, jej uczniem został między innymi znany bokser Zeng Cishu. Rozwijała też filozofię sztuki walki, którą wpoił jej ojciec. Po niebezpieczne techniki wolno sięgnąć tylko w ostateczności w samoobronie. Bez wewnętrznego spokoju i harmonii, nie można prawdziwie opanować ani sztuki walki, ani odnaleźć swojej drogi życiowej. Poprzez odkrycie, a następnie opanowanie wewnętrznej siły, możesz ją rozwinąć w harmonii z naturą i wykorzystać do pokonania każdego przeciwnika. Moc i mądrość pochodzą z wnętrza. Umysł kontroluje ciało. W ten sposób można przekroczyć ograniczenia fizyczne, osiągnąć więcej niż tylko treningiem fizycznym. Ludzie, którzy rozumieją sztukę walki, nigdy nie są aroganccy, bezduszni, niesprawiedliwi.

We współpracy kobiety (Fang Qiniang) i mężczyzny (Zeng Cishu) niektórzy dostrzegają syntezę miękkości i twardości, która legła u podstaw późniejszych stylów z Fujian oraz okinawskiego to-de.

Wkrótce uczniowie Fang Qiniang i Zenga Cishu zaczęli sami uczyć w innych miejscach prowincji Fujian, poza miejscowośa cią Yongchen. Zaczęto więc używać nazwy Fujian bai he quan (pięść białego żurawia z Fujian)[3]. Styl rozwinął się w pięciu zbliżonych "podstylach": ming he quan (pięść krzyczącego żurawia), su he quan (pięść śpiącego żurawia), shi he quan (pięść jedzącego żurawia), fei he quan (pięść latającego żurawia) i zong he quan (pięść tańczącego żurawia). Ale wątpliwe jest, by istniało jedno określone źródło bai he quan. Faktem jest, że styl ten nauczany był w prowincji Fujian, gdy w XIX w. odwiedzali ją adepci sztuk walki z Okinawy, jak Matsumura, Aragaki, Nakaima, Higaonna. Ekspertem białego żurawia był też kupiec herbaciany Wu Xiangui. zwany na Okinawie Go Kenki, który osiedlił się na wyspie w 1912 r. i wywarł duży wpływ na wielu mistrzów karate.

Szczególnym miejscem w Fuzhou było tzw. Kojo-dojo. Chińska rodzina Cai (okin. Kogusuku, jap. Kojo) mieszkała na Okinawie i praktykowała sztuki walki, ale miała silne związki ze szkołą kung fu w Fuzhou. Tam właśnie głównym nauczycielem miał być tajemniczy mistrz Ryu Ryu Ko, a jego asystentem Wai Xinxian (Shinzan). Tam w 1828 r. pojawili się "Umare Bushi" Kojo i "Bushi" Matsumura. Tam dziesięć lat później przybył Kitoku Sakiyama, a w 1870 r. uczeń Sakiyamy - Seisho Aragaki. I zapewne tam W portowym mieście rezydowali także biegli w sztukach walki ochroniarze dyplomatów i kupców - jak Iwa i Ason. A skoro królestwo Ryukyu (Okinawa) było wasalem cesarza, mogło utrzymywać intratne stosunki dyplomatyczne, kulturalne i handlowe z Chinami. Także w XX wieku Fuzhou było mekką kung fu, do której pielgrzymowali późniejsi twórcy stylów, jak Chojun Miyagi (goju-ryu) i Kanbun Uechi (uechi-ryu).

XIX-wieczna fotografia chińskich praktyków sztuk walki

Oczywiście, przybywających na przestrzeni stu lat Okinawczyków nie mogli uczyć ci sami instruktorzy. Podobieństwo imion powoduje czasem pomyłki. I tak nauczycielem Matsumury w latach 20. i 30. XIX w. był prawdopodobnie mistrz baihe-quan Wang Daxing (1798-1894).

Wypada też wspomnieć o półlegendarnej postaci mistrza Wong Chung-Yo, który w XVII w. mieszkał w Fuzhou i uczył stylu xing yi quan ("pięść formy woli") należącego do grupy stylów z gór Wudang. Wong urodził się ok. 1630 r., data jego śmierci nie jest znana. Jednym z uczniów Wonga miał być słynny Chatan Yara - nauczyciel Takahary, czyli eksperta sztuki te. Niektórzy badacze łączą tę postać z tajemniczym Kosokunem.

Chińczycy znający kung-fu przybywali też do Japonii. Wiadomo, że w XVII w. byli nauczycielami twórców stylów kito-ryu i yoshin-ju-jutsu. Ale nie ma znaczących podobieństw technicznych pomiędzy tymi stylami a karate. Tak więc nie tędy droga poszukiwań korzeni karate. Te znajdują się bez wątpienia na Okinawie. I dlatego, pisząc o historii karate, koniecznie trzeba wspomnieć o historii Królestwa Ryukyu.

WSTĘP

Odkrywanie historii karate jest bardzo trudne. Przez wiele lat historycy nie zajmowali się historią sztuk walki, może nie uważali tej dziedziny za wystarczająco doniosłą, a może zraził ich brak dokumentów. Dotyczy to zarówno stylów chińskich, jak i okinawskiej sztuki "te". Wiarygodne teksty sprzed trzeciej dekady XX wieku, które opisywałyby historię i ewolucję karate praktycznie nie istnieją. Zresztą, te późniejsze, pisane przez mistrzów z Okinawy, także są bardzo nieliczne. A wcześniej? Lista jest krótka:

- notatka datowana na 1683 r. sporządzona przez Tei Junsoku - doradcę króla Okinawy;

- fragment "Notatek z Oshimy" (Oshima Hikki) z 1761 r.;

- bardzo ogólne notatki kilku europejskich i amerykańskich gości z XIX w.;

- dwie ilustracje z połowy XIX wieku o pokazujące trening makiwara w "Opowieści o południowym królestwie" autorstwa Nagoi Sagenty;

- kopia programu uroczystości pożegnania poselstwa chińskiego z 1867 r., podczas której w Shuri odbył się pokaz sztuk walki;

- napisany w 1882 r. list Sokona Matsumury do jednego z uczniów - Ryosei Kuwae;

- krótki tekst znanego później wydawcy Nomy Seiji'ego z 1904 r.;

- dwie strony z broszury "Karate Kumite" napisanej w 1905 r. przez instruktora Chomo Hanashiro;

- dziesięć zasad praktyki karate, jakie Anko Itosu zawarł w liście do Ministerstwa Edukacji w 1908 r.;

- artykuł "Shihan Gakk? To-de Taikai" (Zjazd to-de/karate w Studium Nauczycielskim) autorstwa Seiboku Tomikawy w piśmie Ry?ky? Shinp? z 1911 r.;

- cykl artykułów Gichina Funakoshiego (podpisany pseudonimem Shoto) "Okinawa no Bugei" w piśmie Ry?ky? Shinp? ze stycznia 1914 roku.

W 1922 r. Gichin Funakoshi opublikował "To-de Ryukyu Kenpo", w latach 30. pojawiły się książki Kenwy Mabuniego, Chokiego Motobu, Chojuna Miyagiego. Nie są to jednak szczegółowe opracowania historyczne, lecz raczej broszury pokazujące podstawy filozofii i treningu karate. Później jednak uczniowie wspomnianych mistrzów propagowali karate, pisali artykuły, książki - więc źródeł przybywało[1].

Podobne trudności spotyka historyk szukający źródeł na kontynencie. Słynne traktaty Bodhidharmy o doskonaleniu fizycznym i duchowym spisane ponoć ok. 520 r. w klasztorze Szaolin okazały się apokryfami. Dokumenty klasztorne spłonęły. Nawet lokalizacji "drugiego Szaolin" w prowincji Fujian nie jesteśmy pewni. Mistrzowie sztuk walki niczego nie zapisywali, zdecydowanie preferowali ustny przekaz nauczyciel-uczeń. W tej sytuacji tekst "Bubishi", który przywędrował z Chin na Okinawę i krążył w odpisach jest jednym z nielicznych wartościowych dokumentów. Nic dziwnego, że doczekał się miana "biblii karate".

Dzieje przykrył kurz, relacje przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie często są niejednoznaczne, a nawet sprzeczne. Dodatkową trudność sprawia bariera językowa. Ale to nie wszystko. Przez wieki utrwaliły się pewne stereotypy, legendy, wręcz fałszywe informacje, które teraz trzeba "odkłamać". Błędy wynikały ze złej selekcji źródeł, z nieporozumień, braku warsztatu historycznego u osób poszukujących korzeni karate, a także zwykłej konfabulacji autorów tekstów, które często nawet nie miały aspiracji do naukowości. Na szczęście, w ostatnich latach to się zmieniło. Sztukami walki zajęli się historycy oraz organizacje[2]. Wiemy coraz więcej, choć nadal często błądzimy po omacku. Dlatego też niniejsza książka nie rości sobie praw do miana pracy historycznej. Nie każdy przytaczany fakt opatrzony jest przypisem ze źródłem. Zresztą źródła często są niepewne i sprzeczne z innymi. Niektóre stwierdzenia opierają się na spekulacjach.

Opowiadając jakąś historię, powinniśmy zacząć od początku. Ale gdzie jest początek? "Głęboka jest studnia przeszłości. Czy nie należałoby jej nazwać bezdenną?" pytał Tomasz Mann w książce "Józef i jego bracia". Każde wydarzenie ma jakąś przyczynę. Jak bardzo powinniśmy się cofnąć w czasie, by rozpocząć historię karate?

Ludzie walczyli ze sobą od zarania dziejów, ale czym innym jest trening walki służący celom wojskowym, służbom ochrony, a czym innym sztuka walki służąca doskonaleniu ciała i umysłu. Ten pierwszy trening ma cele doraźne - zwyciężyć w walce, obronić określona wartość. Gdyby w tym celu należało pić truciznę skracającą życie i niszczącą osobowość - to zastosowano by to. Zresztą tak czasem bywa - pragmatyzm ponad wszystko, ćwiczenie okrucieństwa, "pranie mózgu". Stacją pośrednią jest sport. Jego apologeci mówią o szlachetnej rywalizacji, przełamywaniu barier, ale niestety często liczy się tylko wynik, nawet kosztem zdrowia lub dzięki oszustwu. Zupełnie inne są cele uprawiania sztuki walki. To "droga życia", sposób realizacji własnego człowieczeństwa. Ponadto, jak wskazywał w XIX w. Sokon Matsumura, bez filozofii, bez mocno zakorzenionych norm moralnych trening walki jest niebezpieczny. Kto zatrzyma się na etapie techniki i ćwiczeń fizycznych, może być agresywny, pozbawiony kontroli, groźny dla otoczenia i samego siebie. Dzięki filozofii, "ścieżce budo" ćwiczący jest spokojny, zrównoważony, lojalny i nie czyni niczego sprzecznego z naturą i zasadami moralnymi.

W osobie Sokona Matsumury zbiegają się trzy linie genealogiczne karate z trzech krajów: Chin, Okinawy i Japonii. Do tej postaci wkrótce wrócimy, ale teraz spójrzmy daleko w głąb przeszłości.

I jeszcze jedna uwaga. Niniejsza książka powstała jako kompilacja wcześniej pisanych esejów. Stąd możliwe powtórzenia tych samych treści. Mam nadzieję, że Czytelnikom nie będzie to przeszkadzać.