Kiedy zrobiłam krok - Patrycja Pyszkowska

Kup ebooka

60.58 zł
50.28 zł (60,58 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 5 Słona kawa

Jest takie jedno uczucie, którego nie da się pozbyć ani zamaskować. Budzisz się rano, otwierasz oczy, sięgasz po telefon, a na nim nie ma nic.

Wstajesz, robisz pierwszą z trzech kaw i pijąc ją, czujesz, jakbyś zamiast cukru dodała sól. A ja nie słodzę.

Ubierasz się i kątem oka widzisz kawałek materiału, który odcina resztkę samodyscypliny. Siadasz i przed oczami widzisz tamte chwile. Tamte ulice, tamte auta, które jechały tak spokojne. I tamte oczy, które widziały Cię całą. Taką, jaką byłaś. A może wcale nie?

Dobra, wstaję. Idę chociaż włączyć komputer. Zrobię niezbędne minimum. A potem znów wrócę, żeby robić nic. Albo nie takie całkiem nic. Bo jest jedna rzecz, która mnie trzyma od miesiąca. Muzyka. Jest mi bardziej potrzebna niż jedzenie. Bardziej niż tlen. Może nawet bardziej niż kawa. Bez niej nie umiałabym się odnaleźć w tej pustce. W którą sama siebie wkopałam. Świadomie.

Pracuję, a z pudełka obok mnie ubywają chusteczki. Dopisuję kolejną paczkę na listę zakupów. Pracuję mechanicznie. Automatycznie. Z dawnej pasji nie zostało już nic. A wiem, że nie mogę tego rzucić. Wiem, że nie mogę iść w inną stronę. Nie po tym, jak budowałam to miejsce od tak dawna. Nie po tym, jak walczyłam o nie. Jak włożyłam w nie więcej godzin niż powinnam. Ale mimo to, nie mam z tej pracy już żadnej radości. Czuję się, jakby mnie ktoś wrzucił do wehikułu czasu i cofnął do dawnej pracy w biurze, gdzie rutyna wykańczała mnie bardziej niż pies sąsiada, który szczeka codziennie od 4 rano. Jakbym o tej godzinie spała.

Noce są najgorsze. Każda z nich to kolejny sen. W każdym śnie widzę jego. Czasem stoi przy mnie, czasem jest daleko, czasem ktoś o nim mówi. Ale on nie mówi nic. Nigdy się nie odzywa. Jakby tym milczeniem chciał mi coś przekazać. Każdej nocy budzę się kilka razy. A kiedy zasypiam, znów wracam do tego samego snu. I tak wygląda każda noc. Każda kolejna noc. I każdy kolejny dzień. I ja wiem, że to się nie skończy. Ja wiem, że z własnej woli straciłam kogoś, kto naprawdę chciał coś zbudować. A ja zamiast oprawić ten zapis w ramkę, zgniotłam go i wyrzuciłam do kosza. I teraz do końca życia to jedno uczucie będzie już ze mną. Będzie w każdej kawie, w każdym ubraniu, każdej minucie podczas pracy i w każdym śnie.

Rozdział 15 Labirynt

Wyobraź sobie, że wchodzisz do labiryntu. Nie takiego z poziomem trudności dla 5 latka. Takiego dla mistrza. I wiesz, że gdzieś w środku jesteś Ty. Nie wiesz jak wyglądasz, nie wiesz jaki jesteś, nie wiesz jak siebie rozpoznać. Bo nie wiesz, kim teraz jesteś.

Szukasz, błądzisz, na końcu każdego tunelu jest ściana. I prześwit. Wiesz, że z innej strony może być przejście. Nie wiesz tylko jak trafić do siebie. Nie czujesz zapachów, nie widzisz cieni, nie słyszysz dźwięku. Musisz szukać bez podpowiedzi. Bez tropu.

Tak czułam się czytając zapytania o moją ofertę. Nie wiedziałam, które są dla mnie, a które były dla dawnej mnie. Nie wiedziałam jak podjąć decyzję, czy je wybieram, czy się zgadzam. Nie wiedziałam, które z nich będą mogły dać mi jakieś emocje. A które z nich będą bezpieczną klatką.

Latami myślałam, że coś jest ze mną nie tak, skoro nie umiem planować. Jeszcze bardziej wtedy, jeśli nie umiem trzymać się planu. Szukałam poradników, jak uczyć się planować. Jak trzymać dyscyplinę. Jak realizować cele. Widziałam w tym jedyną drogę.

Tylko co z tego, że robiłam plan, skoro planując miałam w tym emocje. A za kilka dni, kiedy plan stawał się odległy, emocje mnie nie dogoniły, tylko jechały w innym pociągu niż ja. Wtedy, w takie dni, zostawałam pod kołdrą, żeby ochronić się przed pretensjami do samej siebie. Nie rozumiałam, dlaczego nie umiem trzymać się własnego planu. Latami walczyłam i latami obrywałam sama od siebie.

Teraz tego nie robię. Nie umiem. Jeśli nie mam czymś emocji, to tego nie zrobię. Chodząc po domu owijam się kołdrą. Pracuję leżąc pod kołdrą. Nawet na spacer najchętniej bym wyszła owinięta w kołdrę, żeby tylko nie czuć pocisków, które w siebie kieruję. Nie wiem, jak przestać strzelać.

Może dowiem się wtedy, kiedy przejdę labirynt?