Kill the Lies - Jessica Foks

Kup ebooka

39.90 zł
33.12 zł (32,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PROLOG

Śmierć ma dotyk aksamitny, ledwie wyczuwalny - jak płatek róży muskający skórę. Nie przychodzi z krzykiem, lecz z szeptem. Nie ostrzega. Po prostu jest.

Mówili mi, że czas leczy rany. I że ból osłabnie, a blizny przestaną przypominać o ogniu, który je wypalił.

K ł a m a l i.

Nie zawsze byłam tą, która zabija. Kiedyś wierzyłam, że każdy grzech ma swoją cenę, że los sam wyrówna rachunki. Ale los był głuchy, nie słuchał, nie pamiętał. A ja byłam wtedy tylko słabym głosem, który błagał o ratunek. Drżącą dłonią, która zamiast sięgnąć po broń, zaciskała się z bezsilności.

Ś w i a t z a p o m n i a ł o m o i m b ó l u, w i ę c n a u c z y ł a m g o o n i m p a m i ę t a ć.

Mówili mi, że to koniec - że sprawiedliwość została wymierzona i że wyroki przyniosą ulgę. Jednak lata mijały, a ja nadal budziłam się nocami, czując na skórze ich kłamstwa, śmiech, obojętność wobec mojego cierpienia.

Próbowałam żyć. Próbowałam zapomnieć.

A ż p e w n e g o d n i a u s ł y s z a ł a m i c h n a z w i s k a.

Wyszli. Wciąż oddychali. Wciąż chodzili po tym świecie, jak gdyby nic się nie stało.

N i e k t ó r e p o t w o r y n i e b o j ą s i ę c i e m n o ś c i, b o w i e d z ą, ż e n i e c z e k a t a m n a n i e k a r a, t y l k o c i s z a.

Zemsta nie przyszła do mnie w gniewie. Nie była impulsem. Najpierw była jedynie myślą - cichą i ledwo wyczuwalną, jak szarobiały dymek w powietrzu - ale z czasem gęstniała, wnikała w moją krew, w moje kości, aż wsiąknęła we mnie doszczętnie.

Nie zabijałam przypadkowych ludzi. Nie wybierałam ofiar po omacku. Zabijałam tych, którzy na to zasługiwali. Tych, których świat oszczędził, choć nigdy nie powinni zaznać spokoju. Czekałam, obserwowałam, a potem wymierzałam to, co im się należało. Stałam się równowagą, nocnym echem cudzych krzywd.

W i e d z i a ł a m, j a k w y g l ą d a ś m i e r ć. W i d z i a ł a m j ą w o d b i c i u s w o i c h o c z u, z a n i m s t a ł a m s i ę j e j c z ę ś c i ą.

Moje dłonie, kiedyś delikatne, nauczyły się zadawać ból. Moje serce, kiedyś czułe, stwardniało, aż stało się ostrzem. Każdy mój oddech, każdy krok prowadził mnie tutaj - do chwili, gdy sprawiedliwość przestaje być słowem, a staje się czynem.

Kładę złotą różę na stygnącej skórze. Niech będzie ostatnim pocałunkiem. Niech przypomina temu zbrodniarzowi, że nawet najpiękniejszy kwiat skrywa ciernie.

Nie jestem bohaterką w tej historii. Ale i wy nie jesteście niewinni.

Nie zabijam z własnej woli.

Z a b i j a m, b o n i k t i n n y n i e m i a ł o d w a g i t e g o z r o b i ć.

Z a b i j a m, b o ś w i a t p o z w a l a p o t w o r o m ż y ć b e z k a r n i e.

Z a b i j a m, b o s t a ł a m s i ę t y m, c z e g o s a m a s i ę b a ł a m.