Najlepsze podium to dom
Kimi Räikkönen zaczął startować w Formule 1 na przełomie tysiącleci. Jego kariera w motorsporcie trwała rekordowe 20 lat. Na własne oczy widziałem tę niezwykłą podróż, ponieważ jeździłem za mistrzem świata z sezonu 2007 dookoła globu, po wszystkich torach.
Obiecałem Kimiemu, że będę pisał o nim tak długo, jak długo on będzie ścigał się w Formule 1. Jednak wszystko wywróciło się do góry nogami po tym, gdy zaczęła się pandemia. Chociaż władze Formuły 1 wypracowały rozwiązanie pozwalające rozgrywać wyścigi, to moja zawodowa rutyna całkowicie się zmieniła. Zamiast podróżować po torach i spotykać się z fińskimi kierowcami twarzą w twarz, zostałem w domu. Od sezonu 2020 oglądam Formułę 1 na własnym telewizorze.
To oznacza, że dwa ostatnie sezony Kimiego relacjonowałem zdalnie. Ostatni wywiad na wyłączność, który z nim przeprowadziłem, odbył się na początku października 2021 roku. Naszą rozmowę zacząłem od przypomnienia złożonej mu obietnicy, że dopóki on będzie jeździł, dopóty ja będę o nim pisał, i zapytałem, czy czuje się zawiedziony, że nie goszczę już na torach F1.
- Nie widywałem cię zbyt często, ale koniec końców tak to już jest, że wszyscy robimy to, co chcemy. A ty nie miałeś żadnego powodu, żeby przyjeżdżać tylko po to, by mnie zobaczyć. Jestem pewien na 100 procent, że wakacje i odpoczynek w domu wyszły ci na dobre, bo zawsze fajnie jest wymyślić sobie jakieś nowe rzeczy do roboty - odpowiedział Kimi.
Jego kariera w Formule 1 zaczęła się 7 grudnia 2000 roku. Wtedy Komisja Formuły 1 Międzynarodowej Federacji Samochodowej zaakceptowała prośbę o przyznanie Superlicencji bardzo obiecującemu, ale również bardzo niedoświadczonemu 21-letniemu Finowi. Flaga w szachownicę zatrzepotała 1 września 2021 roku, gdy najstarszy wciąż aktywny kierowca Formuły 1 ogłosił, że po sezonie zakończy karierę.
Przez te lata wielokrotnie pytałem w wywiadach, jak długo ta wspaniała kariera może jeszcze potrwać. Kimi nigdy nie przywiązywał wielkiej wagi do opinii i doświadczeń innych, nawet gdy miał coraz więcej lat na karku. Sam wytyczał sobie drogę, aż do końca.
Gdy skończył 38 lat i został najstarszym fińskim kierowcą, który kiedykolwiek jeździł w F1, zapytałem go, jak to jest osiągnąć ten kamień milowy.
- No cóż, liczby nie kłamią. Ale tak po prawdzie to nie czuję się inaczej niż pięć czy dziesięć lat temu. Wiek to liczba i tylko liczba. Jeśli czułbym, że nie jeżdżę już równie dobrze jak kiedyś albo jeśli czegoś by mi brakowało, to tak naprawdę nie byłoby mnie tu i nie marnowałbym czasu swojego i zespołu. Należy być uczciwym wobec samego siebie. Jeśli nie można już dłużej dawać z siebie wszystkiego, to trzeba zrozumieć, dlaczego tak jest, i wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Pomysł zakończenia kariery zaczął nabierać coraz bardziej realnych kształtów zimą przed jego ostatnim sezonem.
- Rozmawiałem z właścicielem zespołu (Finnem Rausingiem) trochę przed świętami. Zapytał mnie, jak to dalej będzie, na co ja mu wtedy odpowiedziałem, że na 95 procent pożegnam się z F1. Startowałem przez 18-19 lat. Kalendarz Formuły 1 i rajdowych mistrzostw świata decyduje o rytmie życia kierowcy. Zawsze jest kolejny wyścig, kolejny test albo wypada coś zupełnie innego. Po prostu nie chcę już dłużej być zależny od tych rozpisek. Ważną przyczyną mojej decyzji jest to, że wolę teraz zająć się czymś innym. Rodzina ma swoje potrzeby, dzieci chodzą do szkoły i przedszkola, jest jakaś rutyna, ale przynajmniej da się robić to, co jest dla ciebie najlepsze.
Dlaczego więc nie zrezygnowałeś natychmiast, gdy tylko zacząłeś się tak czuć?
Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu pomyślałem, że starczy, chociaż nadal cieszyłem się ściganiem. Najzwyczajniej w świecie nie lubię innych rzeczy, które się z nim łączą. Wolę zostać w domu i pobyć z dzieciakami.
W ciągu tych lat zdarzyło się, że rozmyślałem o zakończeniu kariery. Właściwie takich chwil było sporo. Formuła 1 to niekoniecznie najprzyjemniejsze środowisko pracy. Składa się na nie sporo rzeczy, na przykład polityczne rozgrywki, a ja nie chcę w tym brać udziału.
Jak na decyzję o pozostaniu w domu zareagowała twoja rodzina?
Bardzo ich ucieszyło, że będę z nimi spędzał zdecydowanie więcej czasu niż teraz. Dzieciom chyba się wydaje, że właśnie kończy się jedna epoka i zaczyna nowa. Jestem pewien, że wszyscy, łącznie ze mną, będziemy szczęśliwi, kiedy już przestanę się ścigać.
W Formule 1 drugim najstarszym po Kimim kierowcą jest Fernando Alonso. Obaj zadebiutowali w sezonie 2001.
Według mnie wcale nie chodzi o wiek. Przynajmniej ja tak nigdy nie myślałem i nigdy nie zastanawiałem się, ile inni kierowcy mają lat. Nie interesuje mnie to. W ogóle nie przejmuję się niczyim wiekiem.
A co z tymi ostatnimi trzema latami w Alfie Romeo? Czy spełniły twoje oczekiwania?
Nie miałem żadnych oczekiwań, gdy przyszedłem do Saubera, więc nie było też żadnych oczekiwań do spełnienia. Ale bez dwóch zdań, te kilka ostatnich sezonów to dość przygnębiający czas.
W trakcie twojej kariery w Sauberze bolidem o największym potencjale jeździłeś w sezonie 2001.
Jeśli popatrzeć tylko na wyniki, faktycznie tak było. Ale to nie wszystko. Przez lata ten sport bardzo się zmienił. Wtedy między zespołami były dużo większe różnice, teraz stawka jest bardziej wyrównana. To znaczy, że porównywanie potencjału samochodów jest o wiele trudniejsze. Dla Saubera obecność w pierwszej czwórce mistrzostw świata konstruktorów to na pewno największy sukces w historii, ale muszę przyznać, że bolid Alfy Romeo w 2019 roku był bardzo dobry. Przynajmniej na początku sezonu dobrze się nim jeździło, chociaż wraz z kolejnymi wyścigami traciliśmy prędkość. Cały czas zmieniają się zasady, obecnie mamy wąskie pole manewru i jeden odnosi sukces, a drugi nie.
Jeśli ty, kierowca z tak olbrzymim doświadczeniem, pozostałbyś w Formule 1, to jakie rezultaty byłbyś w stanie osiągnąć?
Nie mam pojęcia, czy wyniki byłyby lepsze. Myślenie o tym jest kompletną stratą czasu. Kto wie, może byłoby nawet gorzej.
Dwadzieścia lat i trzysta pięćdziesiąt wyścigów. Czy gdybyś rozpoczynał swoją karierę teraz, zrobiłbyś wszystko dokładnie tak samo?
Nie znoszę tego typu spekulacji. Ale muszę przyznać, że nie mam powodu, by narzekać na to, co się stało. Dwadzieścia lat to naprawdę długi czas. Dla mnie minęły one bardzo szybko i w zasadzie nie czuję, że to aż tyle. Zawsze jest tak samo: zaczyna się z energią i entuzjazmem, a potem nagle to się kończy. Po prostu starasz się robić wszystko najlepiej, jak umiesz.
Nie ma żadnej konkretnej rzeczy, którą chciałbym zmienić. Być może nie byłoby mnie tutaj, gdybym w którymś momencie zrobił coś inaczej.
Kimi kojarzy się z historycznie długą karierą, w czasie której zdążył pobić kilka rekordów i zdobyć wiele trofeów. A poza tymi osiągnięciami, jakie momenty były jego ulubionymi w Formule 1?
Wracanie do domu po wyścigu. Bez zawahania powiedziałbym, że najlepszy moment całego weekendu to właśnie niedzielny powrót.
Które z twoich 21 zwycięstw dało najwięcej satysfakcji?
Każde z nich było inne. Zdarzały się wygrane, które przychodziły łatwiej niż pozostałe. Szczególnie pod koniec sezonu 2007 niektóre wyścigi miały większe znaczenie, ponieważ gra toczyła się o mistrzostwo świata. W Spa jeździliśmy bardzo szybkim samochodem, a cały weekend w Japonii był ostrą walką. Potem zwycięstwa w Chinach i Brazylii dały nam tytuł. Nie powiedziałbym, żeby jedna wygrana była ważniejsza od innej. Chodziło o wszystkie razem wzięte. Ale moja pierwsza wygrana w karierze, w Malezji w 2003 roku, była czymś naprawdę niezwykłym, ponieważ ten pierwszy raz jest zdecydowanie najtrudniejszy. Czułem się wtedy inaczej niż po moich kolejnych zwycięstwach.
Podkreślam, że przez całą moją karierę chciałem wygrywać i mi się to udawało. Chciałem mistrzostwa i je zdobyłem. Wcześniej dwa razy było blisko, a za trzecim razem w końcu to osiągnąłem. Bardzo się cieszę, że zdobyłem tytuł z Ferrari.
Przed sezonem 2021, ostatnim w karierze, Räikkönen otrzymał dwie dawki szczepionki, obie w Bahrajnie: podczas zimowych testów oraz podczas Grand Prix otwierającego nowy cykl mistrzostw świata. Mimo to złapał wirusa i w czasie Grand Prix Holandii jego test na COVID-19 pokazał pozytywny wynik.
Czy było to dla ciebie dużą niespodzianką?
No cóż, cały czas można się zarazić, szczepienia tego nie wykluczają. Tak to już jest. Ale dzięki nim nie przechodzi się tego tak ciężko, nie jest się aż tak bardzo chorym.
Czy miałeś jakieś objawy?
To było trochę jak zapalenie zatok. Miałem zatkany nos i kaszel, tylko tyle. Nieco przygnębił mnie ten pozytywny wynik, ponieważ nie miałem wtedy żadnych symptomów. Odrobinę gorzej poczułem się później, w zasadzie tak, jakbym zachorował na grypę. Po pięciu dniach znów było normalnie.
Wróćmy do kariery wyścigowej Kimiego. Jak bardzo jesteś zadowolony ze swoich osiągnięć?
Jestem całkiem zadowolony. Na pewno mogłem osiągnąć o wiele więcej, z drugiej strony mogłem też osiągnąć sporo mniej, ponieważ moja kariera w poszczególnych momentach skręcała w różne strony. Cieszę się z tego, jak to wszystko się ułożyło, i nie uważam, żeby wolno mi było na cokolwiek narzekać. W tym momencie nie mam żadnych planów, nie zamierzam nawet niczego planować. Ale kto wie, może gdzieś kiedyś znów będę się ścigał. Jeśli byłbym tego pewien, powiedziałbym ci.
Kimiego w Alfie Romeo zastąpił jego rodak, Valtteri Bottas. Czy masz jakieś rady dla niego?
Valtteri jest w Formule 1 od tak wielu lat, że i bez moich rad wie, co robić. Wierzę, że będzie miał wokół siebie przyjaznych ludzi i najprawdopodobniej atmosfera w zespole okaże się dużo luźniejsza niż ta, w której pracuje teraz. Według mnie Valtteriemu w Alfie Romeo będzie się podobało.
Zamierzasz oglądać wyścigi w domu czy może raczej odwiedzać swoich przyjaciół na torze?
- Nie sądzę, że będę oglądał dużo F1 w telewizji. Jeśli akurat w domu nie będzie nic do zrobienia, to włączę transmisję. Ale nie zamierzam zaznaczać ich w programie, żeby pamiętać o obejrzeniu. Mam tylko nadzieję, że dzięki nowym przepisom technicznym jazda za rywalami będzie łatwiejsza, a oglądanie wyścigów stanie się bardziej pasjonujące.
październik 2021