Kobiety Watykanu Szare eminencje, powiernice i skandalistki w cieniu papieskich tronów - Artur Nowak, Arkadiusz Stempin

Kup ebooka

49.99 zł
43.98 zł (37,49 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
Wstęp
 
 

Kobiety w Watykanie? Złożone z mężczyzn państwo papieży nie mogło być przecież siedliskiem szatana. Takie właśnie postrzeganie kobiet u zarania Kościoła wykluczyło je najpierw z funkcji sakralnych w gminach wczesnochrześcijańskich świata helleńskiego, potem z kościelnej administracji, a finalnie z Watykanu. Tworząca się hierarchia kościelna nowej religii powiedziała kobietom: "Nie, dziękuję".

Mimo to, kiedy w pierwszych wiekach naszej ery Rzym dołączył najpierw do czwórki najważniejszych stolic chrześcijańskiego świata i stanął w jednym rzędzie obok patriarchatów Konstantynopola, Antiochii i Aleksandrii, a potem uzyskał wśród nich prymat, mężczyźni w sutannach nie mogli obyć się bez kobiet. Te, zgodnie z obowiązującym kulturowo patriarchatem oraz spójnym z nim arsenałem narzędzi i środków, po władzę sięgały zakulisowo[1]. O takich właśnie kobietach w kościelnej centrali Kościoła, które trafiły tam bocznymi drzwiami, jest ta książka.

Nie chodzi oczywiście o te niewiasty, które w odległej przeszłości, w habitach lub długich fartuchach, pełniły funkcje służebne - od gotowania, przez serwowanie kawy, po sprzątanie. Dziś panie w ołówkowych spódnicach truchtem przemierzają Plac św. Piotra, są sekretarkami wpływowych kardynałów i biskupów, można je spotkać w banku watykańskim, muzeach watykańskich czy na watykańskiej poczcie. I nie muszą nawet ukrywać swojej kobiecości. O jednej z nich, Marii Vittorii Marigondzie, wieloletniej sekretarce prezesa banku watykańskiego, osławionego abp. Paula Kazimira Marcinkusa, wiemy na przykład, że błyszczała urodą, nosiła modne szpilki i dopasowane kostiumy[2].

Drzwi eleganckich gabinetów uchylił przed kobietami dopiero papież Franciszek. Choć na początku pontyfikatu przegrał wewnętrzną batalię o poluzowanie reguł celibatu i nie forsował już kolejnej agendy o dopuszczenie kobiet do kapłaństwa, to w końcówce swoich rządów, kiedy wyszedł z cienia konserwatywnego papieża seniora Benedykta XVI, którym wysługiwali się przeciwnicy jego liberalnego kursu, wprowadził kilka kobiet na wysokie stanowiska w obydwu pionach Watykanu. Najpierw w Kurii Rzymskiej, czyli centrali Kościoła powszechnego, potem w administracji watykańskiej. Na najwyższą pozycję wywindował świecką prawniczkę Francescę di Giovanni (1953), która od 1993 roku pracowała w Kurii Rzymskiej, a w 2020 roku została wiceszefową watykańskiej dyplomacji w Sekretariacie Stanu, najważniejszym wydziale Kurii[3]. Z kolei zakonnica Simona Brambilla (1965), przełożona generalna zakonu Misjonarek Matki Bożej Pocieszenia, jako pierwsza kobieta w dziejach Watykanu wprowadziła się do gabinetu prefekta (ministra) i stanęła na czele dykasterii kierującej zakonami[4]. Decyzja ta zyskała jeszcze na wyrazistości po tym, jak na zastępcę Simony powołano kurialnego kardynała Angela Fernándeza Artime'a (1960). Stanowiło to odwrócenie klasycznych ról płci i ustalonych hierarchii w Watykanie. Od tej pory kurialny kardynał musiał stawać na baczność przed "szarą" zakonnicą. Inna siostra zakonna, Alessandra Smerilli (1974), objęła funkcję sekretarza Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, a Raffaella Petrini (1969) - przewodniczącej Gubernatoratu Państwa Watykańskiego i Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego[5]. Historyczka sztuki Barbara Jatta (1962) została natomiast dyrektorką Muzeów Watykańskich[6], a Rzymianka Anna Maria Circelli - szefową biura personalnego Państwa Watykańskiego. Nominacja Barbary Jatty wywołała sensację w świecie sztuki - dotąd żadne inne muzeum takiej rangi nie miało kobiety na stanowisku dyrektorskim. Wreszcie dziennikarka hiszpańska, Paloma Gracia Ovejero, objęła funkcję zastępczyni dyrektora Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. Od momentu objęcia Stolicy Apostolskiej przez papieża Franciszka udział procentowy kobiet zatrudnionych w Watykanie wzrósł do dwudziestu czterech procent (1016 kobiet na 4618 pracowników). Łącznie pięć z dwudziestu dwóch najważniejszych agend Kurii Rzymskiej w 2025 roku, w chwili śmierci papieża Franciszka, miało kobiety w gremiach kierowniczych[7].

Co nie oznacza, że wszystkie mieszkają w Watykanie. Prawo do zamieszkania posiada obecnie około siedemset pięćdziesiąt osób, z czego czterysta pięćdziesiąt dysponuje obywatelstwem watykańskim. Mieszkańcy państwa papieża to głównie wysocy rangą duchowni, kardynałowie, biskupi, dyplomaci, pracownicy Kurii Rzymskiej i szwajcarscy gwardziści. Przy czym z chwilą ustania zatrudnienia każdy dotychczasowy urzędnik traci prawo do obywatelstwa i zamieszkania. Większość osób świeckich, w tym kobiety, które pracują w równoległej strukturze Państwa Watykańskiego: na poczcie, w muzeach watykańskich, sklepach i na niższych stopniach Rzymskiej Kurii, mieszka w Rzymie. Nieliczne kobiety z watykańskim paszportem to żony oficerów gwardii. Także ta okoliczność wpływa na kulturowy, zdominowany przez mężczyzn pejzaż Watykanu. I również dzięki nim Watykan jest światowym liderem w konsumpcji wina; siedemdziesiąt cztery litry na głowę rocznie, sto pięć butelek - to o połowę więcej niż w całych Włoszech i o jedną trzecią więcej niż w Luksemburgu, który jest drugi w rankingu (czterdzieści dziewięć litrów)[8]. Ale trzeba dodać, że watykańskie statystyki uwzględniają też wino przeznaczone na cele liturgiczne. Poza tym wysoko wykształceni mężczyźni (a Watykan wykazuje stuprocentowy wskaźnik wykształcenia) sięgają po buteleczkę na męskie rundki we własnym gronie.

Mimo wszystko kobiece tableau na wysokich stanowiskach watykańskich jest odstępstwem od reguły. A ta, skoro niezmiennie wyklucza kobiety ze święceń i godności kościelnych, począwszy od posady zwykłego proboszcza, konsekwentnie doprowadza do ich nieobecności w Watykanie w randze prezbiterów, prałatów, biskupów i kardynałów.

Także ta okoliczność zachęca kobiety do uprawiania współczesnej feministycznej teologii, w tym do feministycznego spojrzenia na historię Kościoła. Nasza książka bierze ten aspekt pod uwagę i kontynuuje historię tego, co działo się za wysokimi murami św. Leona i zostało opisane w Kryminalnej historii Watykanu[9]. Wolna od afektu wrogości w stosunku do katolicyzmu, prześwietla instytucjonalne zarządzanie kościelną centralą, tym razem za punkt odniesienia przyjmując kariery kobiet.

Maria Magdalena - wygnana z Watykanu

(Arkadiusz Stempin)

Dlaczego kobiety wygnano z Watykanu?

Albo dlaczego w ogóle ich tam nie było?

 
 
Ewangelia Marii Magdaleny

Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie ukrywa się na kartach dokumentu, który zniknął ludzkości z oczu na tysiąc pięćset lat. Odnaleziony, spoczywa teraz w Muzeum Egipskim w Berlinie, w drewnianej skrzynce z sygnaturą "P8502A". To tam znajduje się jedna z pięciu największych kolekcji papirusów na świecie. Wśród perełek zobaczymy na przykład zwolnienie podatkowe z kancelarii królowej Kleopatry czy przemówienie rzymskiego cesarza Klaudiusza przed rzymskim senatem[1].

W pomieszczeniu, w którym zdeponowana jest wspomniana skrzynka, utrzymywane są stałe wilgotność i temperatura. Ciężkie metalowe drzwi rozsuwają się cicho po użyciu kodu, bo nawet lekkie wstrząsy mogłyby zniszczyć ten skarb należący do całej ludzkości. To tylko kilka kart egipskiego papirusu zapisanych w dialekcie koptyjskim[2], lekko postrzępionych, każda w ochronnym szklanym obramowaniu. Kiedyś stanowiły organiczną część kodeksu w ciemnej skórzanej oprawie. Zapisano je żelazowo-galusowym atramentem, wytwarzanym z twardzieli na drzewach, soli żelaza, względnie miodu, piwa lub wina oraz tkaniny. Atrament po wyschnięciu ciemniał, aż do barwy brązowordzawej, co zapewniało mu trwałość. Każdy pisarz przygotowywał sobie atrament samodzielnie, z reguły według własnej receptury, i przechowywał go w postaci proszku, który w miarę potrzeby rozrabiał odpowiednim rozpuszczalnikiem[3]. Na berlińskim dokumencie rdzawe litery na karcie tytułowej układają się w tytuł w języku koptyjskim: Eu aggelion kata marihamm, czyli ewangelia według Marii, ale nie chodzi tu o matkę Jezusa, tylko o Marię Magdalenę. Jej ewangelia nie weszła do kanonu Nowego Testamentu[4]. Należy do apokryfów, które powstały na początku chrześcijaństwa i nie zostały później przez Kościół uznane[5]. Apokryfy opowiadają o życiu Chrystusa, jego rodzinie, apostołach i wyznawcach. Znaczna część ich treści pokrywa się z faktografią zawartą w Nowym Testamencie, jednak duże partie odbiegają od kościelnego kanonu. Czym się od niego różną? Przeszywa je silna atmosfera mistycyzmu i gnozy. Teolodzy i historycy religii nie wypracowali dotąd jednomyślnej definicji "gnozy". Zgadzają się jednak co do tego, że zbawienie zasadza się na rozpoznaniu Boga długo pozostającego w ukryciu i objawiającego się nagle.

W pierwszych wiekach nie istniał jeszcze scentralizowany Kościół, a chrześcijaństwo było rozbite na wiele grup regionalnych. Ruch gnostycki, który poszukiwał mądrości ukrytej przed rzeszami nieświadomego, prymitywnego motłochu, był wielkim zagrożeniem dla nowej religii, która nie chciała rozmyć się w labiryncie fantastycznych spekulacji i praktyk, jakich nie była w stanie zaakceptować większość. Chrześcijaństwo w wersji gnostyckiej nie miałoby szans na podbicie świata, w przeciwieństwie do mainstreamowej wersji nauczania Jezusa. I ta zwyciężyła. W 325 roku, na pierwszym soborze w Nicei (dzisiejsza Turcja), wpływowi mężczyźni usunęli apokryficzne pisma, kiedy ustalali przy zielonym stoliku, w co wierni mają wierzyć, a w co nie. O dramatycznych kontrowersjach, które w pierwszych wiekach po Chrystusie rozdzierały i wstrząsały rodzącą się religią, współcześni chrześcijanie nie mają pojęcia. A skoro Kościół opiera się na starannie wyselekcjonowanym i niewielkim fragmencie pism, które ostatecznie dopuścił do użytku i uznał za kanoniczne, to całościowy obraz chrześcijaństwa u jego zarania pozostaje nieznany. W zapomnienie poszły jego bardziej pokojowe i tolerancyjne nastawienie oraz to, że wśród wyznawców pierwszych generacji chrześcijan dominowały kobiety. Na religię Chrystusa najbardziej otworzyły się Żydówki z diaspory, zamieszkujące dzielnice żydowskie miast na wybrzeżach Morza Śródziemnego, Azji Mniejszej, czyli dzisiejszego wybrzeża Turcji, Grecji kontynentalnej i greckich wysp, włoskiego buta i północnej Afryki. Najczęściej to one stały na czele chrześcijańskich gmin, głosiły kazania i nauczały. O tym jednak historia Kościoła milczy. Jeśli chrześcijanie przywołują dzieje religii pierwszych wieków po Chrystusie, to ukazują epokę męczenników i Ojców Kościoła. Ci pierwsi ponosili śmierć w imperium rzymskim, gdyż wiara w jednego boga nie przystawała do pogańskich wierzeń antycznego Rzymu. Chrześcijanie separowali się wówczas od reszty społeczeństwa w wielonarodowym imperium rzymskim i wzbudzali tym oczywiście wielką nieufność. Epoka męczenników skończyła się, kiedy cesarz Konstantyn Wielki (280-337), rządzący tylko w zachodniej części imperium, razem z kolegą Licyniuszem, który siedział na cesarskim tronie w części zachodniej, wydał w 313 roku edykt mediolański i do historii wszedł jako władca tolerancyjny. Od tej pory chrześcijanie mieli być bezpieczni, a męczennikom, którzy przeżyli, obiecano odszkodowania. Od umowy i samego edyktu Licyniusz jednak odstąpił i prześladowania wróciły. Na krótko. W 324 roku Konstantyn pozbawił swojego szwagra wschodniego imperium, a przy okazji życia, i został jedynym władcą Cesarstwa Rzymskiego. Rozpoznał w religii chrześcijańskiej moralną siłę i jako menadżer władzy postanowił wykorzystać ją do stabilizacji imperium skorumpowanego na szczytach.

Ojcowie Kościoła ujednolicali wówczas prawdy wiary tworzącego się Kościoła i wznosili filary doktryny chrześcijańskiej, tępiąc przy tym współwyznawców z odmiennymi interpretacjami wiary, o których później słuch zaginął. Nim to jednak nastąpiło, w całym basenie Morza Śródziemnego, podbitym przez Cesarstwo Rzymskie, wyznawcy nowej religii z entuzjazmem przyjmowali opowieści o wędrownym kaznodziei z Galilei, który nazywał siebie synem bożym i zbawicielem. Krążyły opowieści, że Jezus Chrystus był elokwentnym rabinem, mędrcem, prorokiem, cudotwórcą, egzorcystą wypędzającym złe demony oraz pogromcą śmierci. Podczas jego wędrówki dookoła Jeziora Genezaret przyłączyło się do niego wielu mężczyzn i wiele kobiet. Z tych właśnie czasów, kiedy nie istniał ustalony kanon wiary, pochodzi apokryficzna ewangelia Marii Magdaleny.

Czym Jezus przekonał do siebie kobiety?

By to zrozumieć, trzeba się cofnąć do początku Starego Testamentu z najbardziej znanym argumentem na rzecz stygmatyzacji kobiet i ich pośledniej roli, gloryfikującym dominację mężczyzn w religii żydowskiej. Chodzi oczywiście o scenę w raju, w której Ewa przyjmuje od szatana zakazany owoc, zatapia w nim usta i przekazuje go Adamowi. Rozzłoszczony Bóg stawia ją do pionu: "Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, a on będzie panował nad tobą"[6].

Nic dziwnego, że uległość kobiecej protoplastki wobec szatana i uwiedzenie Adama rzuciły odium na kobiety w religii żydowskiej. Od tej pory uchodziły za symbol zła. Kobieta, w kulturze judaizmu ustępująca fizycznie i moralnie mężczyźnie, była jego własnością. Najpierw ojca i brata, potem męża, na końcu szwagra. Najczęściej pozostawała pod kuratelą męża, który musiał odkupić ją od jej ojca za pieniądze, ziemię lub wyświadczoną pracę. Nieprzypadkowo w języku hebrajskim mąż to Ba'al (właściciel), a żona Be'ulah (ta, która znajduje się we władaniu właściciela). W każdym przypadku kobieta pozostawała bez podmiotowości prawnej, więc rozwodu mógł zażądać jedynie mężczyzna. Matki, żony i córki w synagodze musiały siedzieć w tylnych ławkach, a do ceremonii religijnych nie dopuszczano ich wcale.

Aby obronić tę męską dominację, można jednak posłużyć się Chrystusem. Co prawda nie wyciągnął zza pazuchy społecznego programu równouprawnienia kobiet, ale na tle wszechobecnego wówczas patriarchatu położył na stole dość niezwykłą ofertę - równorzędne traktowanie mężczyzn i kobiet, choćby z tego powodu, że obydwie płcie zostały stworzone na podobieństwo Boga. Przesądzająca dla Chrystusa była starotestamentowa opowieść o stworzeniu świata. A jego misja, jak wynika z proroczych słów Symeona, służyła zarówno kobietom, jak i mężczyznom[7]. Walter Kirchschläger, znawca Starego Testamentu z uniwersytetu w Lucernie, potwierdza, że grupę dwunastu apostołów flankowała znacząca grupa kobiet. I to od chwili, gdy Chrystus rozpoczął swoją publiczną aktywność. Na czele grupy kobiet stała, na równi z apostołem Piotrem, przewodzącym dwunastce mężczyzn, Maria Magdalena. Grupa kobiet miała bliską relację z Jezusem. Jej znaczenie Kirchschläger wyczytuje z dwóch istotnych dla całego chrześcijaństwa scen. Pierwsza z nich wydarzyła się na progu męczeńskiej śmierci, druga wiąże się z historią wielkanocną. Kiedy po spotkaniu wszystkich apostołów w wieczerniku rzymscy legioniści z nakazu Piłata przyszli aresztować Chrystusa, apostołowie, także zagrożeni aresztowaniem, procesem i najpewniej wyrokiem ukrzyżowania, dali dyla. Wcześniej Piotr, lider męskiego grona, trzykrotnie wyparł się swojego mistrza słowami "Nie znam tego człowieka"[8]. Powiedział to zresztą w imieniu kolegów, całej dwunastki. Wszyscy bez zmrużenia oka zapewniali, że absolutnie nie znają Chrystusa. A przecież to samo niebezpieczeństwo groziło kobietom, które stale chodziły za nauczycielem z Nazaretu. Mimo to w najcięższej godzinie jego życia, kiedy jako przestępca z wyroku rzymskiego prawa skończył na krzyżu, nie opuściły go - ani jego matka Maryja, ani Maria Magdalena, ani też trzecia Maria, która była matką Jakuba Mniejszego i Józefa, oraz kolejna Maria z drugim imieniem Salome, żona Zebedeusza i matka innej pary apostołów[9]. Zresztą, jak pisze pierwszy ewangelista Mateusz, było przy nim "wiele innych kobiet, które dotarły z nim do Jerozolimy"[10]. Z męskiego towarzystwa, jak już zgodnie donoszą wszyscy czterej ewangeliści, po śmierci przy jego krzyżu pojawił się jedynie Józef z Arymatei, który nie należał do grupy dwunastu. O swojej obecności na Golgocie informuje jeszcze autor czwartej ewangelii, utożsamiany z Janem, najmłodszym z apostołów, co większość historyków odrzuca. W przeciwieństwie do artystów, którzy konsekwentnie pokazują Jana obok kobiet pod krzyżem na Golgocie. Tę malarską scenę najbardziej sugestywnie utrwalili Hans Burgkmair starszy (1473-1531) i Rafael Santi (1483-1521). Z kolei w historii wielkanocnej to kobiety zostały świadkiniami najważniejszego wydarzenia chrystusowej misji - zmartwychwstania. I to one natychmiast puściły w obieg informację, że grób jest pusty. Kaznodzieja z Nazaretu traktował kobiety z szacunkiem, na równi z mężczyznami. Zanotował to w jednym ze swoich listów apostoł Paweł, paradoksalnie wielki mizogin: "Nie ma już mężczyzny ani kobiety, albowiem wszyscy jesteście jedno w Chrystusie Jezusie"[11].

Chrystusowy przekaz pobrzmiewał wręcz rewolucyjnie. W Ewangelii wg św. Łukasza jest opowieść o tym, jak w Betanii Jezus trafił do domu dwóch kobiet, Marty, którą już znał, i jej młodszej siostry Marii. Marta, gospodyni domu, rzuciła się do kuchni przygotować przekąskę. Maria, która wkrótce przyłączy się do kobiecej grupy Jezusa, słuchała go z otwartymi ustami, zamiast pomóc siostrze w kuchni. Marta poskarżyła się na to Chrystusowi, a ten zrugał ją, biorąc Marię w obronę[12]. Było to szokujące na tle obowiązującego ówcześnie kodu kulturowego. Żaden rabin nie zasiadłby z kobietą, żeby porozmawiać o religii. Natychmiast wysłałby ją do kuchni. Siedzenie u stóp rabina nie uchodziło za wyraz pokory i kobiecego podporządkowania, lecz wyrażało właściwą postawę uczniów wobec proroków i rabinów. Maria, siostra Marty, ustanowiła więc w czasach biblijnych absolutny precedens. Nauczanie kobiet, jak twierdzili rabini, było czasem straconym, bo nie były w stanie niczego zrozumieć. "Kto uczy swoją córkę Tory, uczy ją rozwiązłości", podpowiadała święta księga żydowska[13].

A Jezus nie pogardzał nawet prostytutkami. Choć mężczyźni swobodnie korzystali z ich usług, to publicznie je piętnowali. On natomiast pozwolił jednej z nich publicznie umyć i nakremować mu nogi[14], a jego wypowiedź: "Kto pożądliwym okiem patrzy na kobietę, już z nią popełnił cudzołóstwo"[15] stanowiła silny policzek wymierzony w patriarchalne prawo rozwodowe i męską dominację.

To rewolucyjne stanowisko założyciela chrześcijaństwa stanowiło kontynuację wątłego, ale obecnego w religii żydowskiej prądu teologicznego, który wspierał równouprawnienie obydwu płci. Stary Testament rejestruje imiona prorokiń z wysokim statusem społecznym. Debora, Jael, Judyta czy Estera cieszyły się wielkim prestiżem i zasługami dla kraju. Deborze, z okresu gdy Izrael nie był jeszcze królestwem, według dzisiejszej terminologii przysługiwałby nawet tytuł prezydentki kraju. Dzisiejsza feministyczna teologia także kobiety, które wspomniane są dzięki ich mężczyznom, jak Sara w kontekście Abrahama, Rebbeka - Izaaka, a Lea i Raffaela - Jakuba, przedstawia jako samodzielne jednostki o silnych osobowościach. Taką silną osobowością w czasach Jezusa musiała być Maria Magdalena.

Żadna z otaczających go kobiet nie była z nim tak blisko. Wytworzyła się między nimi szczególna więź. Tak przekazują cztery kanoniczne ewangelie, dwunastokrotnie przywołując jej imię. To częściej niż imiona innych apostołów. Maria Magdalena (Miriam) nosiła imię wyjątkowo popularne. Na kartach Nowego Testamentu przewija się co najmniej pół tuzina kobiet o tym imieniu. W odróżnieniu od innych Maria nosiła jeszcze drugie imię, Magdalena, które wywodziło się nie od imienia męża, tylko miejscowości. Musiała być więc albo wdową, albo kobietą niezamężną.

Magdala, a w języku greckim - powszechniejszym wówczas w basenie Morza Śródziemnego - Tarichaea leżała nad Jeziorem Genezaret. To wzdłuż jego brzegów wędrował historyczny Jezus i przez trzy lata nauczał, zanim zdecydował się na eskapadę do Jerozolimy, gdzie został ukrzyżowany. Magdala musiała być miastem niebanalnym, skoro podczas wojny punickiej (58-63) Rzymianie założyli tam obóz. Miasto pełniło wówczas funkcję stolicy jednego z administracyjnych okręgów (powiatów) wchodzących w skład całej prowincji Galilei. Hebrajska nazwa Magdala znaczy tyle co "wieża", w domyśle "rybia". Ta miejscowość, licząca blisko czterdzieści tysięcy mieszkańców, istotnie żyła z biznesu rybnego. Oprócz tego ściągała do siebie wielu przybyszów, także tych, którzy trafiali tu po drodze, udając się do Damaszku, jednej z największych metropolii całego Wschodu. Zrozumiałe więc, że kwitła tam prostytucja. Okoliczność nie bez znaczenia dla losów Marii Magdaleny.

W miejskim porcie kołysały się kutry, w sąsiednich warsztatach solono, zaprawiano i beczkowano ryby, a potem eksportowano je do całego rzymskiego imperium, ze stolicą włącznie. Produkty z Magdali uchodziły wtedy za prawdziwy rarytas, więc mieszkańcom całkiem dobrze się powodziło. Zupełnie niedawno archeolodzy odkryli ruiny targu rybnego, portu rybackiego i rytualne łaźnie, w których wyznawcy religii mojżeszowej brali kąpiele oczyszczające. Ale najbardziej imponującą budowlą, którą odsłoniła ziemia, była synagoga z misterną mozaiką podłogową. Na jednym z wapieni ozdobionym reliefem odwzorowano symbole, w tym menorę ze świątyni Salomona w Jerozolimie[16]. Tę największą dumę Żydów obrócili w pył Rzymianie w 70 roku, kiedy ich cesarz Tytus całkowicie podbił Izrael. Możliwe, że to na schodach synagogi w Magdali, z których pozostał jedynie wapienny kamień, nauczał Jezus. I pewnie tu po raz pierwszy spotkał Marię Magdalenę.

Długo sądzono, że w Galilei, najbiedniejszej i najbardziej wysuniętej na północ prowincji Izraela, nie wznoszono synagog. Choć kanoniczne ewangelie donoszą, że Jezus nauczał w żydowskich domach modlitwy, historycy tego nie potwierdzali. Wykopaliska w Magdali dowodzą jednak, że ewangelie się nie mylą. Kamienie nie mówią jednak nic o Marii Magdalenie, podobnie jak milczą o niej współcześni jej rzymscy czy izraelscy historycy. Informują o niej jedynie apokryfy, ale wyłania się z nich ledwo zarysowana postać. Najprawdopodobniej kobieta zamożna, być może właścicielka jednej z miejscowych flotylli rybackich, zatrudniająca rybaków z okolic jeziora Genezaret. Byłaby więc kimś na wzór dzisiejszej bizneswoman. Kiedy Jezus zatrzymał się w jej wiosce z grupą swoich wyznawców, przyłączyła się do nich. Najpewniej wspierała go w trywialnych codziennych sprawach. Kupowała mu sandały, może szaty, na pewno sponsorowała posiłki. Jedna z jej przyjaciółek, Joanna, wyszła za mąż za urzędnika na dworze króla Heroda Antypasa (22 p.n.e.-39 n.e.). Tyberiada leżała godzinę drogi na piechotę od Magdali, więc Maria Magdalena najpewniej dość często uczestniczyła w życiu dworu królewskiego. Czy przyłączyła się do wędrownego kaznodziei z wdzięczności za to, że - jak zaświadczają ewangelie - uwolnił ją od siedmiu demonów?[17] Dziś przyjmuje się, że prawdopodobnie nie chodziło o opętanie, tylko emocjonalne zaburzenie pomiędzy histerią a depresją. Niewykluczone, że sam kontakt z Jezusem i jego nauką zadziałał na labilną Żydówkę tak, jak dziś oddziałuje psychoterapia. Maria Magdalena nigdy nie zwątpiła w Jezusa, towarzyszyła mu, kiedy został aresztowany, sądzony i ukrzyżowany. Troszczyła się o godziwy pochówek, jako pierwsza popędziła do grobu na trzeci dzień i ujrzała, że jest pusty. Doświadczyła więc największego cudu chrześcijaństwa, rzekomego zmartwychwstania. Jak informuje Ewangelia Jana, spojrzała potem na stojącego w pobliżu ogrodnika, a gdy on zwrócił się do niej po imieniu, rozpoznała w nim Jezusa. Cudownie zmartwychwstały nakazał jej: "Idź do moich braci i powiedz im, wracam do ojca"[18].

Cokolwiek by się sądziło o tej historii, to na niej - na cudzie zmartwychwstania - opiera się chrześcijańska religia. Jezus po zmartwychwstaniu ukazuje się po raz pierwszy właśnie Marii Magdalenie. A ona, o czym tym razem zgodnie informują i ewangelie, i apokryfy, jako pierwsza wykrzykuje: "Widziałam Pana!". Dla patriarchalnego systemu to cios prosto w serce.

Wielkie znaczenie Magdaleny dla pierwszych pokoleń chrześcijan ogłasza Judyth Hartenstein, profesorka teologii z Berlina. To ona w latach dziewięćdziesiątych XX wieku wydobyła z czeluści papirus P8205A, który latami leżał w ciemnej piwnicy na Wyspie Muzeów we wschodnim Berlinie. Od tamtej pory nieustannie się nim zajmuje. Dziś uchodzi za najbardziej obeznaną badaczkę ewangelii Marii Magdaleny na świecie. Na podstawie analizy jej treści wnioskuje, że tekst powstał pod koniec II wieku po Chrystusie[19]. Nie brakuje jednak uczonych, którzy sytuują datę powstania tekstu jeszcze bliżej czasów Chrystusa. Z tego okresu nie przetrwał jednak ani jeden egzemplarz i żaden jego fragment. Papirus z Berlina jest odpisem z V wieku i sporządzili go mnisi z chrześcijańskiego klasztoru w Egipcie. Oryginał ewangelii Marii Magdaleny i jego wcześniejsze odpisy tłumaczono i wielokrotnie przepisywano, co świadczy o popularności tekstu i jego autorki.

Oprawiony w drewniane deski pokryte skórą[20] kodeks z ewangelią Marii Magdaleny i trzema innymi pismami apokryficznymi: Tajemną Księgą Jana, Pistis Sophia (Mądrość Wiary Jezusa Chrystusa) oraz Dziejami Piotra, pojawił się w Kairze w 1896 roku. Wystawił go na sprzedaż handlarz starodruków. Jak kodeks trafił do jego rąk, nie ma pewności. Podobno znalazł go w okolicach miasta Achima w Górnym Egipcie, gdzie owinięty w pióra tkwił w niszy ściany chrześcijańskiego miejsca pochówku. Odkupił go na pniu niemiecki filolog klasyczny Carl Reinhardt (1886-1958) i przywiózł do Berlina, stolicy cesarstwa niemieckiego, gdzie zainteresował nim tamtejszą akademię nauk. Kolega Reinhardta, historyk kościoła Carl Schmidt (1868-1938) zredagował ostatni tekst berlińskiego kodeksu (Dzieje Piotra, 1903)[21] i przygotowywał do publikacji pozostałe. Przedsięwzięcie udaremniła jednak seria niesprzyjających wydarzeń. Mówiono nawet o klątwie faraonów ciążącej nad tym projektem. Najpierw w 1912 roku pękła rura wodociągowa w drukarni w Lipsku i zniszczyła przygotowywane materiały, dwa lata później wybuchła I wojna światowa. Carl Schmidt zmarł w 1938. Druga wojna światowa ponownie opóźniła publikację. Wreszcie sensacyjne odkrycie dużej liczby papirusów w Nadż Hammadi (1945), zawierających znaczną liczbę apokryfów, odwróciło uwagę uczonych od prac nad kodeksem berlińskim. Finalnie odpowiedzialność za ten kodeks po śmierci Carla Schmidta przejął Walter C. Till[22], lecz zbiegło się to z podziałem byłej III Rzeszy Hitlera na dwa państwa niemieckie. Muzeum Egipskie znalazło się we wschodniej, radzieckiej części. I dopiero wtedy, w 1955 roku, czyli sześćdziesiąt lat po odkryciu, opublikowano pierwszą niemiecką edycję kodeksu. Jej recepcja nie przekroczyła jednak naukowych kręgów. Treści religijne nie wpisywały się w system wartości pierwszego komunistycznego państwa robotników i chłopów w Niemczech. Dopiero po zjednoczeniu Niemiec kodeksem i ewangelią Marii Magdaleny zainteresowała się profesor Hartenstein.

Koptyjski egzemplarz ewangelii Magdaleny z Berlina nie zachował się w całości. W dziewiętnastostronicowym tekście brakuje początku i niektórych stron środka. Zachowały się za to dwa inne egzemplarze w języku greckim, nieco krótsze. Jeden zdeponowany w Manchesterze, drugi w Oxfordzie. Odkryto je później w Oxyrhynchus, około stu pięćdziesięciu kilometrów na południowy zachód od Kairu. Spisano je w III wieku, czyli wcześniej niż egzemplarz berliński. Niektóre partie tekstu we wszystkich trzech egzemplarzach są identyczne. To, że istniały koptyjskie i greckie przekłady, sugeruje, że opowieści Marii Magdaleny były szeroko rozpowszechnione wśród wczesnochrześcijańskich społeczności.

Ewangelia Magdaleny przybliża historię zmartwychwstałego Chrystusa, który odpowiada na pytania swoich wyznawców, mężczyzn i kobiet, i domaga się, by jego obietnicę zbawienia ogłosić wszystkim ludziom. To pokrywa się z treścią kanonicznych ewangelii. Ale potem głos zabiera sama Magdalena: "Co pozostaje przed wami ukryte, ogłoszę wam", oświadcza stanowczo. Na co Piotr i jego brat Andrzej reagują oburzeniem. Podczas gdy Andrzej wątpi w opowieść Marii Magdaleny, Piotr zwraca się do wspólnoty chrześcijańskiej w Jerozolimie. "Czy Jezus w ukryciu przed nami rozmawiałby z kobietą? Czyż wybrał ją, nie nas?" Piotr czuje się zaniepokojony. Jego imię oznacza "skałę". I na tej skale, jak donosi ewangelista Mateusz, Jezus postanowił "zbudować swój kościół"[23].

Wszystkie kanoniczne ewangelie przedstawiają Piotra jako lidera apostołów, osobę z największym autorytetem. Natomiast w apokryfie Marii Magdaleny Piotr obarczony jest wieloma słabostkami. Apostoł Mateusz Levi (to na podstawie jego notatek powstała później kanoniczna ewangelia) musi przywołać Piotra do porządku, kiedy wdaje się w ostrą polemikę z Marią Magdaleną. Przestrzega go: "Piotrze, zawsze byłeś porywczy". Po czym bierze w obronę Marię Magdalenę i jej wyjątkową pozycję: "Jeśli Zbawca uczynił ją najgodniejszą, kim więc jesteś, by ją dyskredytować? Na pewno Zbawiciel znał ją bardzo dobrze i dlatego kochał ją bardziej niż nas".

O konfrontacji Piotra i Marii Magdaleny informują także apokryfy odrzucone przez Ojców Kościoła. W Pistis Sophia[24], tekście z III lub IV wieku, Piotr podczas rozmowy z Jezusem wpada w złość: "Panie, nie zniesiemy tej kobiety, bo pozbawia nas okazji i nie pozwoliła mówić żadnemu z nas". Maria Magdalena natomiast utyskiwała, że Piotr ją zastrasza i że w ogóle pogardza kobietami. Czy ten konflikt rozegrał się w rzeczywistości? Profesor Hartenstein raczej powątpiewa, by Maria Magdalena i Piotr prowadzili ze sobą tak ostrą potyczkę słowną. Ale kiedy w II wieku powstawała ewangelia Marii Magdaleny, to kwestia pozycji kobiety w gminach, które wyrosły w mateczniku chrześcijaństwa, w Palestynie i na obszarach misyjnych we wschodniej części Morza Śródziemnego, była żywo dyskutowana. Współistniały wówczas obydwa nurty, patriarchalny i równouprawnieniowy. Kobiety funkcjonowały więc jako prorokinie[25], a nawet jako liderki poszczególnych gmin[26]. Dokładniejsza analiza listu św. Pawła do Rzymian wykazuje, że apostoł skierował swoje pozdrowienia osobiście do wymienionych z imienia dziewięciu kobiet i siedemnastu mężczyzn[27], co oznacza brak hierarchizacji między płciami. Jedna z kobiet, Junia, została w liście uhonorowana tytułem "apostoła", inna, Febe, tytułem "diakonisy". Jako "diakonosa" tytułuje Paweł także Apollosa, Żyda z Aleksandrii obdarzonego talentem krasomówczym, jako równego mu misjonarza. Zatem i Febe byłaby chrześcijańską misjonarką i liderką chrześcijańskiej wspólnoty.

Z innych miejsc Nowego Testamentu wynika jednak, że równouprawnienie podlegało erozji. Kobiety miały "milczeć". Bo "nie dozwala się im mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo (żydowskiej religii mojżeszowej) nakazuje. A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu"[28]. W pierwszych dwóch wiekach chrześcijaństwa, poza Palestyną, w cywilizacji helleńskiej, wrogi kobiecie nurt w tradycji żydowskiej czerpał z greckiej filozofii i orientalnej gnozy, kreując wyobrażenie, że to Bóg nadał kobiecie pośledni status. Podporządkowanie kobiety mężczyźnie stawało się częścią boskiego porządku. Szczególne znaczenie nadano argumentacji św. Pawła, pierwszego teologa chrześcijaństwa. To na niego będą się później powoływać kolejni Ojcowie Kościoła. Paweł, który swoje listy pisał około 50 roku, nie lubił Marii Magdaleny albo o niej nie słyszał, bo zupełnie przemilczał jej istnienie. Opowieści o Chrystusie zaczerpnął od apostoła Piotra, który był dla niego pierwszym świadkiem zmartwychwstania. O tyle zrozumiałe, że dla Pawła, Żyda z krwi i kości, kobieta nie miała prawa czegokolwiek poświadczyć. Ubezwłasnowolniona, nie posiadała jakichkolwiek uprawnień, by uwiarygodnić cokolwiek. Paweł, jako mizogin, skazał ją na rodzenie dzieci, wykluczył z urzędów kościelnych, a jej suwerenność wobec mężczyzny przyrównał do drwiny z Boga[29].

Nałożyła się na to jeszcze jedna okoliczność. Pierwsze generacje chrześcijan żyły w przeświadczeniu, że ponowne przyjście Chrystusa na Ziemię nastąpi jeszcze za ich życia. Jednak apokaliptyczna obietnica końca świata się przeciągała, co wprowadzało gminy chrześcijańskie w stan niepokoju, więc zastępczo organizowały się w Kościół. Jego hierarchia w męskich rękach monopolizowała sakralne urzędy. Kobiety, z wyjątkiem najniższej posługi diakona, wykluczano z funkcji sakralnych. Powód? Niezmiennie obciążała je biblijna Ewa, ale równie silne piętno wywierała menstruacja. Podyktowane fizjologią krwawienie czyniło z nich osoby "nieczyste". W czasie miesiączki nie mogły nawet przyjmować komunii, a po urodzeniu dziecka musiały w specjalnym akcie oczyszczenia ponownie uzyskać łaskę dostępu do nabożeństw i sakramentów. Akt oczyszczenia nawiązywał do żydowskiego prawa[30], któremu musiała się poddać także matka Chrystusa[31]. Rytuał ten chętnie przejęło chrześcijaństwo. Ba, przetrwał nawet do naszych czasów, bo aż do II Soboru Watykańskiego (1962-65).

Według profesor Hartenstein pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, które w swoich szeregach miały dużo wpływowych kobiet, widziały w Marii Magdalenie koronnego świadka zmartwychwstania Chrystusa i dzięki temu przyznały jej wiodącą pozycję wśród apostołów oraz uwzględniały w nauczaniu o rodzącym się Kościele. Ewangelia jej imienia opisuje ją jako najważniejszą następczynię Jezusa, jako jego sukcesorkę. "Jej rolę można zinterpretować jako rolę pierwszego papieża", konkluduje profesor Hartenstein[32]. Było to obrazoburcze dla wielu mężczyzn w chrześcijańskich wspólnotach, niezmiennie patriarchalnych. Biskupi tych wspólnot nie chcieli żeńskiej konkurencji, gremialnie opowiedzieli się po stronie Piotra i uczynili siebie jego następcami.

 

[...]

Przypisy końcowe
WSTĘP
[1] Niemiecka antropolożka kultury Barbara Vinken opisuje, jak w dobie rokoka i libertynizmu na dworze francuskiego króla Ludwika XVI kobiety mogły stawić czoło mężczyznom jedynie w alkowie, gdyż tylko tam były w stanie bez przeszkód przeprowadzić zgrabną intrygę, uwieść i doprowadzić przeciwną płeć do zguby. Zob. Barbara Vinken, Unentrinnbare Neugierde. Die Weltverfallenheit des Romans, Richardsons Clarissa und Laclos' Liaisons dangereuses, Freiburg 1992.
[2] John Cornwell, Złodziej w nocy. Śmierć Jana Pawła I, tłum. Agnieszka Bihl, Wrocław 1993, s. 76.
[3] Nomina del Sotto-Segretario per il Settore multilaterale della Sezione per i Rapporti con gli Stati della Segreteria di Stato, "Salla Stampa della Santa Sede", Bollettino 15.01.2020, press.vatican.va [data dostępu: 1 października 2025].
[4] Nomina del Segretario del Dicastero per gli Istituti di Vita Consacrata e le Societa di Vita Apostolica, "Salla Stampa della Santa Sede", Bollettino 7.10.2023 [data dostępu: 1 października 2025].
[5] Nomina del Presidente della Pontificia Commissione per lo Stato della Citta del Vaticano e Presidente del Governatorato dello Stato della Citta del Vaticano, "Salla Stampa della Santa Sede", Bollettino 15.02.2025 [data dostępu: 1 października 2025].
[6] Francis X. Rocca, Pope Francis Names New Female Director of Vatican Museums Barbara Jatta will beVatican's most prominent woman administrator, www.wsj.com [data dostępu: 1 października 2025].
[7] More women in Vatican and Curia, "Catholic Archdiocese of Wellington" 2021, wn.catholic.org. nz [data dostępu: 1 października 2025].
[8] Vinum Infographic, www.vinum.eu [data dostępu: 1 grudnia 2025].
[9] Arkadiusz Stempin, Artur Nowak, Kryminalna historia Watykanu, Warszawa 2024.
MARIA MAGDALENA - WYGNANA Z WATYKANU
[1] Günter Poethke, The Papyrus Collection of Berlin, [w:] W. Clarysse, H. Verreth (red.), Papyrus Collections World Wide, Bruksela 2000, s. 13-15; W. Müller, Die Berliner Papyrussammlung in Vergangenheit und Gegenwart, "Altertum" 1983, nr 29, s. 133-141.
[2] Język koptyjski jest najmłodszą formą języka staroegipskiego. W użycie wszedł ok. I wieku przed Chrystusem, rozpowszechniając się dzięki ekspansji chrześcijaństwa. Przetrwał aż do XIX wieku, wyparł go współczesny język arabsko-egipski. Literacki język koptyjski występował w pięciu dialektach. Najpowszechniejszym z nich był dialekt sahidycki, który do pisowni zapożyczył sporo greckich liter, obejrzeć możemy go właśnie na dokumencie z Berlina.
[3] Zob. Władysław Sobucki, Atramenty żelazowo-galusowe, "Ochrona Zabytków" 1996, 49/3 (194), s. 281-291.
[4] Na Nowy Testament składają się cztery ewangelie: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, Dzieje Apostolskie, 21 listów autorstwa apostołów: Pawła, Jakuba, Piotra, Jana i Judy Tadeusza oraz Apokalipsa apostoła Jana.
[5] Silke Petersen, Apokryphe Evangelien - heilige Texte des (frühen) Christentums?, [w:] Mirja Kutzer, Ilse Müllner Annegret Reese-Schnitker (red.), Heilige Texte. Verständigungen zwischen Theologie und Kulturwissenschaft, Stuttgart 2023, s. 94-115.
[6] Biblia Tysiąclecia, Rdz 3, 16.
[7] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem, wyd. 5, Częstochowa 2008, Łk 2,25-38.
[8] Mk 14,66-72.
[9] Eugen Ruckstuhl, Walter Kirchschläger, Jesu, Freund und Anwalt der Frauen. Frauenpräsentation und Frauenabwesenheit in der Geschichte Jesu, Katholisches Bibelwerk, 2002; Walter Kirchschläger, Ohne Einschränkung von Geschlecht und Lebensstandart, wir-sind-kirche.at [data dostępu: 1 grudnia 2025].
[10] Mk 15, 40-41.
[11] List św. Pawła do Galacjan, Ga 3,28.
[12] Łk 10,38-42.
[13] Talmud Babiloński, Sotah 21b.
[14] Łk 7,36-50.
[15] Mt 5,28.
[16] Stefano De Luca, Anna Lena, Magdala/Taricheae, [w:] David A. Fiensey, James R. Strange, Galilee in the Late Second Temple and Mishnaic Periods. T. 2. The Archaeological Record from Cities, Towns and Villages, Minneapolis 2015.
[17] Łk 8,2.
[18] J 20, 17.
[19] Judith Hartenstein, Charakterisierung im Dialog. Die Darstellung von Maria Magdalena, Petrus, Thomas und der Mutter Jesu im Johannesevangelium vor dem Hintergrund anderer frühchristlicher Traditionen, Habilitationsschrift, Marburg 2006.
[20] Szczegółowe omówienie oprawy zob.: Myriam Krutzsch, Günter Poethke, Der Einband des koptisch-gnostischen Kodex Papyrus Berolinensis 8502, [w:] Forschungen und Berichte, t. 24, "Archäologische Beiträge" 1984, s. 37-40.
[21] Die alten Petrusakten im Zusammenhang der apokryphen Apostellitteratur nebst einem neuentdeckten Fragment, untersucht von Carl Schmidt, Hinrichs, Lipsk 1903, [w:] Oskar von Gebhardt und Adolf Harnack, Texte und Untersuchungen zur Geschichte der altchristlichen Literatur, Neue Folge Neunter Band, der ganzen Reihe XXIV Band.
[22] Walter C. Till, Die gnostischen Schriften des Koptischen Papyrus Berolinensis 8502, Berlin 1955.
[23] Mt 16,18.
[24] Zob. polskie tłumaczenie: sichow.pl (https://tiny.pl/9cd45kngx) [data dostępu: 28 maja 2026].
[25] 1 List do Koryntian 11,5; Dzieje Apostolskie 2,17.
[26] List do Rzymian 16,1; 16,7.
[27] Ibidem, 16,1-27.
[28] 1 List Pawła do Koryntian 14,34-35.
[29] Por. Ibidem; 1 List Pawła do Tymoteusza 2,2-5; 2,8-15.
[30] Zob. Levictus 12,2-8.
[31] Zob. Łk 2, 23-40.
[32] Dietmar Piper, Maria Magdalena, die erste Päpstin?, "Der Spiegel" 2018, nr 52.

Redakcja: Ewelina Korostyńska

Korekta: Jolanta Gomółka

Projekt okładki: Tomasz Majewski

Zdjęcie na okładce: Getty Images / brandstaetter images

Opracowanie graficzne, skład: Elżbieta Wastkowska

Redaktor prowadząca: Katarzyna Kubicka

 

Producent: Agora Książka i Muzyka sp. z o.o.

ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

[email protected]

www.wydawnictwoagora.pl

 

? Copyright by Agora Książka i Muzyka sp. z o.o., 2026

? Copyright by Artur Nowak & Arkadiusz Stempin, 2026

 

Wszelkie prawa zastrzeżone

 

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA)

 

Niniejsza publikacja jest chroniona prawem autorskim. Publikacja może być zwielokrotniona i wykorzystywana wyłączenie w zakresie dozwolonym przez prawo lub umowę zawartą z Wydawcą. Zwielokrotnianie i wykorzystywanie treści publikacji w jakiejkolwiek formie do eksploracji tekstów i danych (text and data mining) lub do trenowania modeli sztucznej inteligencji, bez uprzedniej, wyraźnej zgody Wydawcy jest zabronione.

 

Warszawa 2026

 

ISBN: 978-83-8380-589-4

 

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

 

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej