Kocia Szajka i czarne złoto - Agata Romaniuk, Malwina Hajduk (ilustracje)

Kup ebooka

36.99 zł
33.29 zł (21,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
 
 

Dla Leosia, czyli Bardzo Małego Kota

 
 
 
 
 
 
Rozdział pierwszy

Za oknami kryjówki Kociej Szajki w Cieszynie padał deszcz. Żółte liście pokryły brukowaną ulicę koło Studni Trzech Braci. Kot Morfeusz przyglądał się kroplom, które dzwoniły o rynnę. Robił na szydełku szalik, ale szło mu opornie, bo Precelek, pręgowany kociak, cały czas plątał włóczkę.

- Musisz schować pazurki, bo wszystko poszarpiesz - pouczył malca rudzielec, ale ten tylko prychnął.

- Ja chcę poszalpać!

Morfeusz westchnął i pomyślał, że chyba lepiej byłoby przeznaczyć popołudnie na drzemkę, jak pozostałe koty. Bracia Piksele posapywali aż miło, splątani ogonami. Komandos chrapał wtulony w Lolę, a Poziomka i Bronka mruczały przez sen zwinięte w jednym koszyku.

Błogą atmosferę przerwało nagle energiczne pukanie do drzwi. Wąsy na ośmiu pyszczkach od razu stanęły na baczność, a koty zerwały się na równe łapy.

- Kto to się dobija w taką myszowstrętną pogodę? - syknęła Lola bardzo niezadowolona, że ktoś ją obudził i przerwał jej tym samym piękny sen.

Bronka od Cieślarów wysupłała się spod kocyka i - jak na kota przystało - przeciągnęła się z gracją, a potem otworzyła drzwi. Stała w nich dobrze znajoma kotom postać, dziś ubrana w żółtą pelerynę i zielone kalosze w biedronki. Nie uśmiechała się jednak jak zwykle, zamiast tego miała zmartwioną minę.

- Walerko! - wykrzyknęła Lola na widok gościa. - Co się stało?

Policjantka Walerka Koczy nie odpowiedziała, tylko od razu weszła do środka. Koty natychmiast zrozumiały, że sprawa musi być poważna. Czyżby chodziło o jakąś nową aferę kryminalną w sennym zazwyczaj i spokojnym Cieszynie?

Panna Koczy usiadła ciężko na kraciastym pufie, a Piksele pomogli jej ściągnąć kalosze. Poziomka przygotowała kubek kakao z mysią posypką, bo wiadomo, że ono najlepiej pomaga na smutki. Pozostali członkowie Szajki czekali, aż starsza aspirantka zacznie opowiadać. Znali się od dawna, przeżyli razem wiele mrożących krew w ogonach przygód, ale nigdy jeszcze nie widzieli swojej przyjaciółki tak zdenerwowanej.

Tymczasem Walerka westchnęła i zaczęła mówić:

- Dziś rano zadzwoniła do mnie ciotka Aniela, żona wujka Alojzego, sztygara w kopalni węgla Guido.

- Sztygala? Kto to sztygal? - chciał koniecznie wiedzieć Precelek, który wciąż nie wymawiał "r".

- Nie przeszkadzaj, nicponiu - mruknął Morfeusz.

- Sztygar to taki kierownik w kopalni - wyjaśniła Walerka. - Zarządza pracą górników. Mój wuj jest sztygarem na emeryturze i pracuje teraz jako przewodnik.

- A co przewodzi? Prąd? - zapytał starszy Piksel. Niezależnie od tego, czego dotyczyła sprawa, bracia zawsze mieli techniczne skojarzenia.

- Nie - odparła Walerka. - To znaczy, że oprowadza wycieczki. A raczej oprowadzał.

- I już nie chce tego robić? - zapytała delikatnie Lola.

- Wczoraj został porwany - powiedziała głucho Walerka, a w kryjówce Kociej Szajki zapadła cisza jak żwirkiem zasiał.

Mieli do czynienia z różnymi sprawami kryminalnymi: z kradzieżą śledzi, z fałszowaniem pierników, a nawet z napadem na moście, ale porwanie? Komandos, szef Szajki, zmarszczył pyszczek. Nie był pewien, czy futrzani detektywi poradzą sobie z tak poważną sprawą. Zebrał się jednak w sobie, nie chcąc zawieść przyjaciółki, i zapytał tylko:

- Imię i nazwisko porwanego?

- Wujek. Nazywa się wujek! - zawołał Precel.

- Tak, Precelku, ale żeby rozpocząć śledztwo, musimy znać szczegóły - pouczył kociaka Komandos.

- Alojzy Uszok. - Walerka wyjęła z kieszeni zdjęcie wuja w odświętnym górniczym stroju.

- Dlaczego on ma pióra na czapce? I złote guziki? Czy wybiera się na bal? - Poziomka nachyliła się do Bronki od Cieślarów, która zawsze wszystko wiedziała, a nawet jeśli nie wiedziała, doskonale udawała, że tak jest.

- Łodpicował się na Barbórkę - odpowiedziała czarna kotka. Poziomka zrobiła wielkie oczy, bo nie zrozumiała ani jednego słowa, więc Bronka musiała jej przetłumaczyć na koci: - Ubrał się elegancko na Barbórkę, święto górników, w strój galowy i czapkę.

- A te pióra to po co?

- Czerwony pióropusz oznacza, że Uszok gra w orkiestrze górniczej. Ale daj posłuchać - syknęła Bronka, która chciała się dowiedzieć, jaki jest plan śledztwa.

Tymczasem Walerka Koczy mówiła dalej:

- Nie wiem zbyt wiele ponad to, co powiedziała mi roztrzęsiona ciotka Aniela - tłumaczyła policjantka. - Wczoraj wieczorem, zamiast wrócić do domu o piętnastej, jak w każdą sobotę, i nakarmić gołębie, wuj po prostu zniknął.

- A skąd podejrzenie, że to porwanie? - zapytał młodszy Piksel, który notował informacje potrzebne do rozpoczęcia dochodzenia.

- Nie wiadomo właśnie - westchnęła Walerka - i dlatego policja nie chce podjąć żadnych działań. Bo może wuj Alojzy po prostu nagle wyjechał.

- A to możliwe? - spytał Morfeusz. - Nie wybrał się na wycieczkę?

- I zapomniał powiedzieć ciotce Anieli? - Walerka pokręciła głową z niedowierzaniem. - Niemożliwe. On przez całe życie nie opuszczał Śląska. Nigdy nie przespał nawet jednej nocy poza domem. Zawsze mówi, że ma w życiu trzy miłości.

- Trzy żony? - pisnęła oburzona Lola.

- Nie - sprostowała policjantka. - Trzy miłości: ciotkę Anielę, gołębie i węgiel.

- Węgiel? - wyrwało się Poziomce. - Jak można kochać kamień? Przecież on nie ma uczuć.

- To prawda - powiedziała Walerka - ale węgiel ma wiele zalet. Stosowano go do ogrzewania domów, do produkcji leków i kosmetyków. Mój wuj całe życie pracował przy wydobyciu węgla i ma do niego wiele szacunku.

- Ja go rozumiem - westchnął Morfeusz. - Oprócz was i Brydzi najbardziej kocham słodycze. I może takie pierniczki na przykład nie są bardzo uczuciowe, a lukier nie wyzna "kocham cię", ale... - Nie dokończył, bo Komandos mu przerwał:

- Sprawa jest poważna. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak rozpocząć dyskretne śledztwo na własną łapę.

- O to właśnie chciałam was poprosić. - Walerka wzięła na kolana Precelka, który kręcił się koło jej kostek.

- Nie zakładajmy jednak od razu porwania. - Komandos otarł się o łydkę policjantki. - Rzetelność zawodowa każe nam sprawdzić inne tropy.

- Jakie? - nie mogła wytrzymać Bronka.

- Może sztygar Uszok ma jakąś mroczną tajemnicę - zasugerował młodszy Piksel, drapiąc się po ogonie.

- Albo się ukrywa, bo ktoś mu groził - dodał jego starszy brat bliźniak.

- Czy wuj miał wrogów? - zapytał Komandos, a Walerka pokręciła przecząco głową.

- To najłagodniejszy człowiek na świecie. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł mu źle życzyć.

- A jednak zniknął - wyszeptała Bronka od Cieślarów. - Coś musi się za tym kryć. Na tym świecie dzieją się rzeczy, o których nie śniło się nawet kotom.

Na chwilę zapadła cisza i znowu było słychać, jak jesienny deszcz uderza o dachówki kamienicy. Napięcie wisiało w powietrzu. W końcu Komandos nastroszył ogon i położył łapę na kolanie panny Koczy.

- Na potęgę mysiego czerepu! Możesz na nas liczyć. Jutro się pakujemy i ruszamy do kopalni Guido.

Walerka spojrzała z wdzięcznością na całą ekipę i poczuła, że jest jej odrobinę lżej na sercu.

 

[...]

Redakcja: Karolina Oponowicz

Korekta: Beata Wójcik

Konsultacja merytoryczna: Beata Drynda-Pędziwiatr

Opracowanie graficzne, ilustracje i projekt okładki: Malwina Hajduk

Skład: Elżbieta Wastkowska, ProDesGraf

Redaktorka prowadząca: Maria Gładysz

 

ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

 

Copyright by Agora Książka i Muzyka Sp. z o.o., 2024

Copyright by Agata Romaniuk, 2024

Copyright by Malwina Hajduk, 2024

 

Wszelkie prawa zastrzeżone

Warszawa 2024

 

ISBN: 978-83-8380-134-6

 

Znak towarowy "ŚLĄSKIE Kopalnioki. Nasze śląskie bombony" zacytowany na s. 80 jest zarejestrowanym znakiem towarowym w Urzędzie Patentowym RP pod numerem R 242229 na rzecz Visa Bell Sp. z o.o. z siedzibą w Pszczynie.

 

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

 

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej