Kolorowe wiersze, czyli Spacerkiem przez rok i Zielony, żółty, rudy, brązowy! - Małgorzata Strzałkowska

Kup ebooka

24.90 zł
19.41 zł (15,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

WIOSNA

Palta pchają się do szafy,

do sadzawki drepczą kaczki,

bąki śpieszą się na łąki,

a robaczki gnają w krzaczki!

Pszczoły lecą do roboty,

do kumkania rwą się żaby,

na rabaty idą kwiaty,

a ślimaki pędzą w trawy!

Do ogródka wchodzą chwasty,

apetyty ostrzą stonki,

koty drapią się na płoty,

po chleb fruną już biedronki!

Pająk z muchą gra w zielone,

szumią deszcze, huczą burze,

rak - pokraka na bosaka

skacze z tęczą przez kałuże!

Kury gdaczą, kaczki kwaczą,

wśród kaczeńców łażą krowy,

źrebak bryka, koza fika -

trwa wiosenny zawrót głowy!

Marzec

Jak pradawny Mars, bóg wojny,

marzec walczy z zimą,

lód i śnieg tak długo topi,

aż do morza spłyną.

W tym miesiącu z brzóz zbierano

sok dający siły,

a więc naszych przodków rzesze

brzezień nań mówiły.

W marcu

Chociaż jeszcze sypnie śniegiem,

w pączkach już się budzą liście,

bazie gubią złoty puszek,

przez śnieg zerka już przebiśnieg.

Marzec dryń! dryń! dzwonkiem dzwoni,

nawołując z czubka sosny:

- Hej! Pobudka! Wstawać, śpiochy!

Bo prześpicie przyjście wiosny!

Kwiecień

Kwiecień pięknie kwieciem kwieci

pola, lasy, łąki,

daje ziemi zapach wiosny

i zieleni pąki.

Nosił także nazwę łżykwiat,

bo łże, czyli kłamie,

że już ciepło, kwiatki rosną,

a tu patrzcie - zamieć!

W kwietniu

Już zawilców pełne lasy,

zieleń już otula drzewa,

już na łąkach ruch się zaczął,

już skowronek w górze śpiewa!

W lesie, w parku, na podwórku -

wszędzie spotkać mnie możecie!

Czekam na was z pękiem fiołków

i zapraszam ciepło -

kwiecień.

Maj

Maj bogactwem barw umaja

parki i ogrody,

bo mu patronuje Maja,

bogini przyrody.

Dawna polska nazwa maja

brzmi także ciekawie -

od zielonej, świeżej trawy

nosił nazwę trawień.

W maju

Maj jeziora i sadzawki

w koncertowe sale zmienił

i rozrzucił hojną ręką

kleksy mleczy na zieleni.

Bzy pracują pełną piersią,

sady bielą się odświętnie,

a pisklęta piszczą w gniazdach:

- Mamo! Tato! Jak tu pięknie!

Co tak pachnie?

- Proszę pana, co tak pachnie? -

rzekł raz słowik do motyla.

Motyl odrzekł mu uprzejmie:

- Bez, słowiku, czyli lilak.

- Bez? Na pewno?

- Bez wątpienia,

o pomyłce nie ma mowy -

spośród wszystkich kwiatów świata

tylko bez ma zapach bzowy!

Kiedy wreszcie maj nadchodzi,

to naprawdę, słowo daję,

nic nie robię, tylko wącham -

bez bzu maj by nie był majem!

- Ale pachnie... - westchnął słowik.

W bzie zanurzył się do pasa

i zawołał:

- Ja chcę wąchać!

I nawąchać się na zapas!

Słowik wąchał, motyl wąchał -

z jednej strony, z drugiej strony,

z boku, z przodu, z dołu, z góry...

A bez pachniał jak szalony!

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki