Kolorowy parasol - Izabela Alicja Stasiak

Kup ebooka

14.13 zł
11.73 zł (14,13 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

BIBLIOTEKA

Jesteśmy jak księga wypchana po brzegi

Albo jak ksiąg tysiąc na półkach wszechświata

Może swoje półki mamy lecz nie wiemy

Swoje własne życia schowane w zaświatach

Jesteśmy jak księga wielka, poszarpana

Bo czytana co dzień chodź sami nie wiemy

Gdy wspomnienie wraca, to jest wyciągana

Daje lekcję teraz, uśmiech, ból, łzy, szczęście.

Czasem strach jest czytać niektóre rozdziały

Bo przynoszą gorycz, żal i smutków masę

Ale jest ten rozdział, toż nie pominiemy

Książkę czytać trzeba, po kolei zawsze.

Są takie lektury, prosto z życia wzięte

O to jest ta książka, tuż przy prawej stronie

Że wracamy do nich z największym przejęciem

I czytamy stale, bez przerwy i co dzień.

Są i takie i księgi na tej naszej półce

Co leży daleko w ludzkiej świadomości

Że sięgamy po nie- po lekcje po prostu

Sprawdzić co źle było-a co było dobrze.

Łatwo czytaj wszakże losy innych ludzi

Utkane z słów wielu, wielkiego autora

A o sobie czytać, czy ciężko czy nudnie?

Nie- to nasze tylko- to tylko nasz temat.

Wiem że są i ludzie co ksiąg nie czytają

Co żyją tu teraz, bez łez i rozczuleń

Zazdroszczę im szczerze, spokoju i wiary

Zazdroszczę im szczerze, że żyją bez złudzeń.

Lecz lubię swe księgi, nawet te co smutne

Te co je w okładkę czarna przyodziałam

Uczyć się z nich będę, co dzień- bo i muszę

Zawsze wszystko zbytnio mocno pamiętałam.

Wiec teraz o sobie czytam sobie czasem

Rozsiadam się cicho wśród gwiazd w bibliotece

A piszę co inne, by lżej było duszy

Tam się księgi tworzą- moje-lecz już piękne.

Jestem nadal.

Liście mi opadły wszystkie

Ziemia wyschła pod nogami

Ciało uschło w środku całe

Ale "krew" płynnie żyłami

Już myślałam, że to koniec

Że mi tylko stać przy drodze

Cieszyc się z kropelek deszczu

Co ocucą -chociaż trochę

Co mi ukojenie dadzą

I pozwolą trwać mi dalej

Wtem mi słońce zaświeciło

I lunęło wielkim gradem

Wszystko na raz to się stało

Słońce pali jak szalone

Grad mi ciosy daje w ciało

Boli wszystko-wszystko boli

Ale czuje pomyślałam

Czuję więc ja nadal żyję

Mimo iż mnie prawie nie ma

Czuję teraz każdą chwilą

Słońce w chłodzie lekko grzeje

Grad rozpuścił pod stopami

Lud co we mnie walił śmiało

Zmienił w wodę doskonałą

I poczułam, że to szansa

Że to właśnie jest ta chwila

By wypuścić nowe liście

I na nowo móc oddychać

I oddycham czekam deszczu

Czekam słońca co da siłę

Czekam wiatru, co mnie popchnie

W dalszą drogę z wielką siłą

Czekam chwili gdy me liście

W płuca wepchną tyle tlenu

Że poczuje się znów pięknie

Że poczuję PO CO JESTEM...

Niebessłowie w ciszy

A gdyby tak w końcu nauczyć się ciszy

Ale takiej w słowa, w emocji ubranej

Nie ciszy bezsłownej, ale tej wewnętrznej

Głęboko ukrytej w naszej duszy słabej

Wyzbyć sie emocji, tych które nam szkodzą

Które niepotrzebnie wchodzą w nasze głowy

Wyzbyć się uniesień co królują głową

Zaprzątają umysł, brudzą tam i chodzą

Złości niepotrzebne, ubrać w akceptację

Tego co bo byc musi, albo jest i tyle

Nie przebijesz muru, krzykiem bezustannym

Walka tu nic nie da, cisza też to siła

A gdyby tak nagle, wszystkie wojny w sobie

Te o których krzyczysz i te tylko twoje

Stłamsić w środku pyłem, ugasić ten płomień

Stłamsić tak skutecznie by pokochać w sobie

Pięknie widzieć wszystko gdy obraz przejrzysty

Pięknie jest dostrzegać w wszystkim coś wartego

Pięknie jest doceniać wszystko co magiczne

Pięknie jest wyrzucić to co obraz niszczy

Lekko jest na duszy, gdy wiesz że juz nigdy

Nie pozwolisz sobie, na żal i złość wielką

Było, jest, minęło-od to słowa piękne

Jakoś lekko teraz -teraz jakoś lekko

A gdy przyjdzie chwila, gdy coś mnie zaboli

Gdy coś mnie ukłuje w serce bardzo mocno

Powiem tylko cicho, uspokój się duszo

To tez przecież minie i znów będzie pięknie.

POZYTYWKA

Pozytywka stała na komodzie

Kto przechodził ją nakręcał

Grała wtedy pięknym tonem

Grała wtedy bardzo pięknie

Tak jak ktośik ją zmajstrował

Wychodziło jej cudownie

Nic być dla niej NOWA MODA

Ona zawsze była w modzie

Bo melodie zacne grała

Zawsze gdy ktoś tchu chciał nieco

To nakręcał i działała

A działała z magią wielką

Bo dawała lekkość duszy

Radość wielką, rozczulenie

Odpoczynek niosła cudny

Czasem wielkie uniesienie

Wspomnień garść nosiła w sobie

Dla każdego kto jej słuchał

Ot dźwięk płynie-potem obraz

I wzruszenie i zaduma

Czasem wachlarz innych doznań

Każdy co innego nosi

Każdy ją nakręcał dumnie

No i czekał co być potem

Raz rzecz stała się straszliwa

Ktoś nakręcił pozytywkę

Lecz ta skrzeczy i fałszuje

Aż bolało to straszliwie

Nie nie miło było słuchać

Ani patrzeć, ni nakręcać

Ot zepsuła się nam grajka

A niech stoi- stoi pięknie

Kurzem nagle już pokryta

Nikt nie patrzy, nikt nie słucha

Ale stoi ma swe miejsce

To i dobrze- dalej cudna

Nie dla wszystkich, toż to rupieć

Juz nie spełnia swojej roli

Miejsce ino tu zajmuje

Nic nie warta, czas wynosić

I zniknęła pozytywka

w czarny kosz ją wyrzucono

Leży, czeka, czas odlicza

Leży czeka wciąż na kogoś

I cud stał się dnia jednego

Człek odkopał pozytywkę

I ogląda ją z stron każdych

I zachwyca się niezwykle

Wytarł z kurzu porcelanę

Delikatnie patrzy w środku

Jedną śrubkę ino wkręcił

A ta gra mu od początku

Gra tak cudnie że dech w piersi

Człowiek stracił ten na chwilę

Któż wyrzuca takie cuda

Oj ja dziwie sie ja dziwię

Nie zapomną pozytywki

Toż tych dźwięków już ikt nie gra

To są zapomniane nuty

Dla mnie istna to poezja.

Miłość z daleka

Jak to jest z miłością

co w środku nas drzemie

Co jest tam ukryta

tak skrzętnie schowana

Co czujesz ją wszakże,

ale sam już nie wiesz

Czy ci których kochasz

czują ją też nadal

Jak jest z tym wszystkim

co miłość się zowie

Ta która na filmach

aż tryska na boki

Czy jeden gest mały

tak ważny dla Ciebie

Ten drugi kochany

odczuje na sobie

Jak to jest z kochaniem

tych którzy daleko

Czy musisz codziennie

im pisać te słowa

Czy oni twe myśli

przechwycą z daleka

Twe serce co stale

krzyczy do nich woła

A może ja miłość

tą nazwę inaczej

Będę ją dawkować

jak mogę, jak muszę

A potem po latach

sama ją zobaczę

Czy doszedł telegram

- jeden drugi, tuzin.

Zobaczę ja potem

czy język mój trudny

Został zrozumiany

tak jak być powinien

Świat nasz dookoła

jest tak bardzo trudny

Że trzeba ta miłość

telegramem puścić.

Być może i piękniej

gdy miłość tuz obok

Nawet i nie może

a przecież na pewno

To wszakże cudowne

móc jest kogoś dotknąć,

Przytulić, ukochać

- okadzić go pięknem.

Czasem pozostaje

z daleka słać listy

I wierzyć że słowa

gesty zrozumiałe

A potem zobaczyć

po prostu co przyjdzie

Wyglądam ja listu

wyglądam go stale.

A potem spotkania

od tak i po prostu

Gdy ludzie się znają

i kochają mocno

Że takie widzenie

wisienką na torcie

Zwykłe takie proste

ale jakże szczodre

I świadomość taka

że wystarczy słowo

W telegramie waszym

do mnie napisanym

A ja biorę torbę

i jestem tuż obok

Zrobię to co mogę i powiem

NA RAZIE...

NIE WIEM

Ktoś mi rzekł ostatnio

że każdy wiersz inny

W każdym co innego

strugiem liter płynie

W każdym inny temat

emocje ciut inne

W każdym inne frazy

inaczej utkane

Racja to jest przeto

jam inna co chwile

A może tak sama

jeno inne czucie

Toż jak wstajesz rano

nie wiesz jak dzień będzie

Czy opłynie w ciszy

czy w żalu okrutnym

Toż gdy wstajesz rano

nie wiesz jaka chwila

Tam do twojej głowy

wtargnie z wielką siłą

Czy to jest wspomnienie

idealne, cudne

Czy te które kipi

smutkiem, żalem, kpiną

Toż gdy wstanę rano

nie wiem cóż się zdarzy

Jakich ludzi spotkam

i jakie spojrzenia

Co z ich ust wypłynie

i jakie ołtarze

Nieco bałwochwalstwa

nieco uniesienia?

Nieco ignorancji

i zadumy w sobie

Nieco zdań odmiennych

ale nie krzywdzących

Nie wiem co za chwilę

zagości w mej głowie

I co spisać zechcę

- i nie wiem czy zdążę..

Ale wiem ja jedno

że wszystko co spiszę

To już tu zostanie

bo na karcie leży

To jest tylko przecież

moje marne życie

Grunt je jakoś przeżyć

- PO PROSTU JE PRZEZYĆ.