Koszmarny Karolek i klątwa kanibala [wznowienie 2022] - Francesca Simon

Kup ebooka

29.99 zł
14.99 zł (12,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ŁUP!

ŁUP!

ŁUP!

Wredna Wandzia waliła laską w ścianę.

Dlaczego, ach, dlaczego musi za najbliższego sąsiada mieć kogoś tak koszmarnego jak Karolek?

Jej klub był zagrożony. Jej ciasteczka nie były bezpieczne. A w dodatku on zawsze musi ją małpować. Ogłosiła, że piecze ciasto czekoladowe na konkurs z okazji święta ich ulicy, a teraz Karolek wszystkim rozpowiada, że to on zrobi takie ciasto.

I w dodatku udaje, że to jego pomysł.

Dobra, już ona mu pokaże. Jej ciasto wygra. Choć raz nad nim zatriumfuje.

Chociaż...

Hmmm...

Może raczej powinna się upewnić, że...

Konkurs pieczenia! Hurra!

Koszmarny Karolek uwielbiał piec. Najlepsza rzecz, jaka może ci się przytrafić, polega na tym, że precyzyjnie wybierasz, co chcesz zjeść, a potem przyrządzasz to dokładnie tak, żeby ci to smakowało. Czyli dodajesz o wiele więcej cukru i robisz mnóstwo polewy czekoladowej.

Koszmarny Karolek uwielbiał robić mus czekoladowy.

Koszmarny Karolek uwielbiał piec brownie.

Koszmarny Karolek uwielbiał piec czekoladowe ciasteczka.

Niestety jego rodzice pozwalali mu przyrządzać tylko i wyłącznie okropne potrawy. Pizza zepsuta jakimiś warzywami. Glutowata, lepka owsianka. A jeśli już pozwalali mu upiec babeczki, to musiały być z mąki razowej. I z bananami.

Fuuuj.

Lecz dziś nikt go nie będzie ograniczał. To był konkurs pieczenia ciasta. I on dopiero wszystkim pokaże. Jego własne ciasto czekoladowe z ekstragrubą polewą na pewno wygra. Już słyszał, że ta papuga Wandzia także piecze. Niech ta ropucha sobie próbuje. Szefowi Karolowi nikt w pieczeniu nie dopiecze.

Zdjęcie zwycięzcy zostanie zamieszczone w gazecie, A W DODATKU pokażą go w telewizji, ponieważ jurorem będzie słynna Muffinka Malinka.

Jupi!!!!

Wszyscy uczniowie z klasy Karolka biorą udział w konkursie.

"Szkoda, że przegraliście", pomyślał Koszmarny Karolek, wpadając do kuchni. "Szef kuchni Karol jest na swoim miejscu".

Niestety, ktoś jeszcze tam był.

Doskonały Damianek miał na sobie fartuszek z Tańczącą Tereską i z przejęciem patrzył, jak mama wyjmuje z piekarnika blachę pełną tajemniczych szarych gałek.

- Z drogi, larwo - wychrypiał Karolek.

- Zrobiłem babeczki na konkurs - powiedział Damianek. - Tylko popatrz.

Doskonały Damianek z dumą wskazał na talerz pełen nieforemnych gałek. Na proporczyku wbitym w jedną z nich widniało jego imię.

- To nie są babeczki - powiedział Karolek. - To są kulfoniaste krowie placki.

Dalsza część ksiązki dostępna w wersji pełnej