Koszmarny Karolek i konieczny keczup [wznowienie 2022] - Francesca Simon

Kup ebooka

29.99 zł
26.99 zł (12,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

- Wyzywam cię na pojedynek - wywrzeszczał Ordynarny Olo. - O tytuł mistrza w wymyśleniu najgorszego przezwiska świata.

Ha, pomyślał Koszmarny Karolek. Nikt nie znał tylu ordynarnych przezwisk, co Karolek. Nawet Ordynarny Olo.

- Przyjmuję wyzwanie - powiedział Koszmarny Karolek. - Cuchniesz.

- Śmierdzisz.

- Woniejesz.

- Gnijesz.

- Capisz.

- Pleśniejesz.

- Smrodzisz.

- Yyy... yyy - powiedział Olo.

- Yyy nie jest żadnym przezwiskiem - triumfował Karolek. - Na na, ni ni, na na, jestem mistrzem.

- Milcz, bo właśnie myślę - powiedział Olo. - Kupo z gęby.

- Brejo glutów.

- Smrodowizjo.

- Odorogenezo.

- Odorogenezo? To nie jest brzydkie słowo - powiedział Olo.

- Właśnie że jest.

- Właśnie że nie.

- Przelane gacie.

- Zwymiotowany budyń.

- Indycza główka.

- Indycza główka? - powtórzył Ordynarny Olo. - To nie jest...

Dzyń, dzyń!

Koszmarny Karolek przestał skakać po łóżku Ola.

- Kto to? - spytał Karolek.

Olo cały się wzdrygnął.

- Zamówili nianię na dzisiejszy wieczór - powiedział.

Oczy Koszmarnego Karolka rozbłysły.

Nianię! Ha. Nie ma nic lepszego pod słońcem niż nocowanie u Ola pod opieką niani. Może w końcu nadarzy się taka, której nie uda mu się poskromić. Przecież nie na darmo zwano go Nieposkromionym Pogromcą Niań. Niania oznaczała całe godziny beztroskiej demolki. Szczególnie że Olo zawsze miał ten cudowny rodzaj niań, które pozwalały nie kłaść się spać, jeść ciasteczka aż do mdłości i oglądać horrory w telewizji. Ten rodzaj, którego jego skąpi, podstępni rodzice nigdy by nie wynajęli.

- Świetnie - powiedział Karolek. - Kto? - Miał nadzieję, że będzie to Luźny Leon. On zawsze siedział sobie w słuchawkach i odrabiał zadanie domowe. Albo Alergiczna Andrea, która była zbyt zajęta kichaniem, by widzieć, jak dzieci wykradają słodycze z szafki. A może - och, tak, tak, tak - Pola Pleple. Wandzia mówiła, że Pola cały czas rozmawiała przez komórkę i nawet nie zauważyła, kiedy minęła północ, a Wandzia nie spała i wyjadła wszystkie lody z lodówki.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej