Ks. dr Tomasz Siemieniec
1. Effatha (Mk 7,31-37)
Nieme chrześcijaństwo
Omówienie fragmentu
Opowiadanie o uzdrowieniu człowieka głuchoniemego pojawia się tylko u Marka. U Łukasza w ogóle się o nim nie wspomina. Mateusz z kolei wykorzystuje tylko niektóre jego elementy (15,29-31). Zarówno przed tym fragmentem w Ewangelii Marka, jak i po nim znajdują się opisy cudów. I tak w Mk 7,24-30 mamy opis uzdrowienia córki Syrofenicjanki. Dokonuje się ono na terytorium pogańskim, w okolicy Tyru i Sydonu. Z kolei w Mk 8,1-10 mamy cud rozmnożenia chleba dla czterech tysięcy ludzi. Tak więc omawiany fragment opowiada o jednym z serii cudów dokonanych przez Jezusa.
Na początku Marek zadbał o lokalizację geograficzną wydarzenia. Wcześniej pojawiła się informacja, że Jezus zatrzymał się w okolicy Tyru i Sydonu. Był to teren przylegający od zachodu i północnego zachodu do Galilei. Stamtąd Jezus wrócił nad Jezioro Galilejskie, główny teren swojej działalności. Ewangelista zaznacza, że nad Jezioro Galilejskie Jezus udał się przez Sydon. Może to dziwić, jako że Sydon jest położony 35 kilometrów na północ od Tyru, a więc przemarsz przez to miasto sprawiał, że droga stawała się znacznie dłuższa (Jezus najpierw ruszył na północ, a potem wrócił w kierunku południowo-wschodnim nad Jezioro Galilejskie). Dalej ewangelista pisze, że Jezus przemierzał rejon Dekapolu, czyli obszar należący do związku dziesięciu hellenistycznych miast (w niewielkim stopniu graniczył on z Jeziorem Genezaret). Charakteryzował się on znacznym zróżnicowaniem etnicznym: mieszkali tam zarówno Żydzi, jak i poganie.
Czy jednak Jezus mógł rzeczywiście przemierzać Dekapol? Niektórzy egzegeci tłumaczą wprowadzenie tej wzmianki brakiem orientacji Marka w realiach geograficznych Palestyny. Istotniejsze są jednak teologiczne konsekwencje tego stanu rzeczy. Tyr i Sydon to miasta, które wymienione są nie tylko w Starym, ale także w Nowym Testamencie. O ile jednak w tekstach starotestamentalnych towarzyszy im ocena krytyczna, o tyle w Nowym Testamencie są one ukazane w świetle bardziej pozytywnym - przede wszystkim jako miasta otwarte na przyjęcie Ewangelii. Już rozmowa z Syrofenicjanką pokazała, że także poganie są otwarci na przyjęcie Dobrej Nowiny. Być może to wydarzenie przekonało Jezusa, by udać się do Sydonu, bo i tam ludzie czekają na Dobrą Nowinę. Pobyt Jezusa na pograniczu pogańsko-żydowskim pokazuje, że zależało Mu na dotarciu ze swoim orędziem do wszystkich.
Do Jezusa został przyprowadzony człowiek głuchoniemy. Trudno powiedzieć, kim byli ci, którzy go przyprowadzili. Można jednak przypuszczać, że słyszeli już wiele o Jezusie i to oni odegrali aktywną rolę w skłonieniu chorego do zwrócenia się do Niego o pomoc. Z omawianego fragmentu wynika zatem - w sensie symbolicznym - że człowiek potrzebuje drugiej osoby (grupy osób), aby spotkać się z Jezusem. Tak więc w opisanej sytuacji można ujrzeć głęboki sens teologiczny.
Kim jest człowiek, którego przyprowadzili do Jezusa? Dosłownie tłumacząc grecki oryginał, należałoby powiedzieć: jest to głuchy, którego mowa była bełkotliwa (gr. kofos kai mogilalos). Tak więc mógł on wydawać jakieś dźwięki, ale nie były one zrozumiałe dla innych. Przysłówek mogilalos pojawia się w Nowym Testamencie tylko w tym miejscu. Za to w Starym Testamencie (w jego wersji greckiej) występuje on u Iz 35,6: "wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie". Otóż ten tekst Izajasza zawiera zapowiedź zbawczego działania Boga względem swojego ludu ("On sam przychodzi, aby was zbawić" - 35,4 oraz "odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem" - 35,10). Znakami tego zbawczego działania będzie m.in. przywrócenie wzroku niewidomym, mowy - niemym oraz słuchu - głuchym.
Ludzie, którzy przyszli z głuchoniemym do Jezusa, prosili Go o pomoc. Greckie słowo parakaleo oznacza usilną prośbę, wręcz wołanie o pomoc. W innych miejscach u Marka pojawia się ono dla wyrażenia postawy ludzi błagających Jezusa o pomoc (np. Mk 1,40; 5,17.18.23; 6,56).
Jezus bierze głuchoniemego na bok. Owo "wzięcie na bok", wyrażone greckim zwrotem kat'idian, pojawia się kilkakrotnie w Ewangelii Marka - zawsze wtedy, kiedy jest w niej mowa o tym, że Jezus chce uczniów o czymś pouczyć, bądź też coś im objawić (4,34; 6,31n.; 9,2.28; 13,3). Tak więc Jezus owego głuchoniemego traktował w taki sam sposób, jak uczniów.
Uzdrowieniu towarzyszyły dwa gesty: włożenie palców do uszu chorego człowieka i dotknięcie śliną języka. Być może pierwszy z nich przywołuje na myśl "palec Boży" - znak działania JHWH (zob. Łk 11,20, gdzie "palcem Bożym" wypędzane są złe duchy). Dotknięcie uszu ma być znakiem uleczenia z głuchoty, zaś nałożenie śliny na język ma oznaczać uleczenie z niemoty1. Warto tutaj dodać, że w żadnej innej relacji z cudu Jezusa nie zostały tak dokładnie opisane poszczególne gesty. Pokazują one, jaką rolę w życiu człowieka odgrywają słuch i mowa. Jako głuchy i niemy nie mógłby on usłyszeć tego, co do niego się mówi, a zarazem nie mógłby samemu zwracać się do innych.
Aktowi uzdrowienia towarzyszyło spojrzenie w niebo, Jezus westchnął też "Effatha". Wzmianka o spojrzeniu w niebo przypomina Mk 6,41, scenę rozmnożenia chleba. Takie spojrzenie w niebo należy uznać za gest modlitewny: zwrócenie oczu ku Temu, którego moc objawia się w każdym czynie Jezusa. Z kolei napomknienie o westchnieniu budzi skojarzenia z obrazami Ducha Bożego, który spoczywa na Jezusie, ale przede wszystkim ze słowami Pawła, który w Liście do Rzymian (8,22-26) oraz w Drugim Liście do Koryntian (5,2-4) mówi o wzdychaniu, które towarzyszy udrękom związanym z doczesną kondycją.
Jezus zwraca się do głuchoniemego "Effatha"2. Czasami w starożytności w różnych zabiegach magicznych używano obco brzmiących słów, aby jeszcze bardziej podkreślić ich niecodzienność. Tutaj jednak zostało ono przetłumaczone. Tak więc uzdrowienie to nie miało nic wspólnego ze starożytnymi praktykami magicznymi. Mało tego, w greckim tłumaczeniu słowo to występuje w stronie biernej (gr. dianoitheti), co jednoznacznie wskazuje na działanie Boga. Także dalej ewangelista używa strony biernej: "uszy zostały otwarte", "więzy języka zostały rozwiązane".
Po uzdrowieniu Jezus nakazał świadkom tego wydarzenia milczenie. Wezwanie do milczenia to jeden ze stałych elementów opisów cudów Jezusa. Jest ono sformułowane niemal identycznie, jak w Mk 5,43 oraz Mk 9,9 (tutaj pojawia się ono w ramach pouczenia skierowanego do uczniów). Zaskakuje fakt, że nakaz został wydany w obliczu wielu świadków cudu. Jezusa prawdopodobnie otaczał tłum (a przynajmniej osoby, które przyprowadziły do Niego głuchoniemego). Zachowanie milczenia okazało się niemożliwe. Jest to istotny punkt chrystologii Marka, uniemożliwiający sprowadzenie Jezusa jedynie do roli cudotwórcy. Nakaz został jednak złamany. Liczba mnoga ("rozgłaszali") pokazuje, że tłum, który był świadkiem cudu, nie posłuchał Jezusa. Ważne jest jednak to, że tłum ujmował swoje rewelacje w kategoriach nie taniej sensacji, lecz głoszenia orędzia. Na to wskazuje czasownik grecki kerysso. Tak więc tłum głosi orędzie o Jezusie (bo takie znaczenie ma ten czasownik u Marka - zob. 1,4.7.14.38.39; 3,14; 6,12; 13,10; 14,9; 16,15.20). A zatem możemy sformułować wniosek, że głoszenia Ewangelii o Jezusie nie są w stanie powstrzymać zakazy.
Opowiadanie kończy się wzmianką o podziwie, jaki wywołał cud Jezusa. Zwrot: "pięknie wszystko uczynił" - nawiązuje do pierwszego opisu stworzenia. Koniec stwórczego dzieła został wyrażony podobnymi słowami (Rdz 1,31). Dalsza część nawiązuje do wspomnianego już Iz 35,4, który zapowiadał zbawczą interwencję Boga na rzecz swego ludu. Końcowe słowa pokazują, że w działaniu Jezusa ludzie rozpoznali taki właśnie akt. Dostrzegli też, że misja Jezusa - Jego dzieło odkupienia - jest dopełnieniem stwórczego dzieła Boga. Grzech wprowadził nieporządek w całe stworzenie. Z tego wzięła się potrzeba stworzenia nowego, które będzie dopełnieniem pierwszego. To właśnie dokonuje się poprzez misję Jezusa.
Pogłębienie
1. W jakim kontekście został umieszczony fragment o uzdrowieniu głuchoniemego?
2. Co do rozumienia misji Jesusa wnosi wzmianka o wędrówce Jezusa przez tereny zamieszkałe przez pogan?
3. Jak należy interpretować fakt, że głuchoniemy do Jezusa został przyprowadzony przez innych, choć mógł się samodzielnie poruszać?
4. Jaki związek występuje między omawianym fragmentem a Iz 35,6?
5. Do jakiej sytuacji odnosi się ewangeliczny zwrot "wziąć na bok"?
6. Co oznacza zwrot "Effatha"?
7. Dlaczego Jezus nakazał tłumowi milczenie?
8. W jaki sposób cud uzdrowienia głuchoniemego wpłynął na rozumienie misji Jezusa?
Aktualizacja
W omawianym fragmencie nie idzie wyłącznie o opisanie kolejnego z wielu cudów Jezusa. Pewne szczegóły, które z niego wydobyliśmy, pokazują, że należy go interpretować w kluczu głoszenia Ewangelii. Głuchoniemy symbolizuje tutaj człowieka, który w związku ze swoim kalectwem nie jest w stanie przyjąć Dobrej Nowiny i w konsekwencji nie jest w stanie głosić jej innym ludziom. Potrzeba dopiero interwencji Jezusa, który zrywa krępujące go "więzy". Tak więc wypowiedziane przez Jezusa tajemnicze słowo "Effatha" ("Otwórz się") to nie tylko wypowiedziane z mocą wezwanie, które umożliwia pewne czynności fizyczne, takie jak słuchanie czy mówienie. Jest to jednocześnie wezwanie skierowane do człowieka jako tego, do którego adresowane są słowa Ewangelii. Otwórz się na Ewangelię. Słuchaj jej i głoś innym. Znamienne jest, że w wielu krajach sakramentowi chrztu towarzyszy obrzęd zwany "Effatha". Szafarz dotyka palcem ust oraz uszu nowo ochrzczonego, wypowiadając te same słowa, które Jezus skierował do głuchoniemego. Jest to głęboki w swej wymowie gest, który pokazuje, że każdy ochrzczony zostaje jakby uzdrowiony - tzn. przestaje być osobą głuchą na Ewangelię i zostaje uzdolniony do jej głoszenia.
Grzegorz Wielki, nawiązując do tego fragmentu Ewangelii, powie, że tym palcem Bożym, który dotyka człowieka, który go uzdrawia, jest Duch Święty, otwierający duszę człowieka na dar wiary (zob. Homilie do Ezechiela, 10). Człowiek ochrzczony otrzymuje dar Ducha Świętego, który uzdalnia do słuchania i do głoszenia. Jakby wyraźną ilustracją tego jest wydarzenie Pięćdziesiątnicy, kiedy to Duch Święty otwiera usta apostołów głoszących Ewangelię wszystkim narodom.
W tym momencie należy postawić sobie pytanie, jak współcześnie wygląda pełnienie tej misji przez wiernych. Każdy chrześcijanin został w momencie chrztu "dotknięty palcem Bożym" - uzdolniony do słuchania i głoszenia Ewangelii. I rzeczywiście, wielu - nie tylko duchownych, ale i świeckich - misję tę realizuje. Niestety, trzeba też zauważyć, że wielkim problemem współczesnego Kościoła jest chrześcijaństwo milczące; niereagujące na profanowanie świętości, głuche na szyderstwa z prawd wiary, nieme w sytuacji prześladowań ludzi wierzących. Problemem jest chrześcijaństwo milczące wtedy, kiedy należy zabrać głos, kiedy na przykład należy opowiedzieć się za życiem nienarodzonych. Chrześcijanie bowiem, mimo że w wielu środowiskach stanowią większość, dają się zagłuszyć lepiej zorganizowanej mniejszości, niechętnej religii. Kilka lat temu, podczas kampanii wyborczej, pewien polityk (uważający się za katolika) zapytany o pomysły na wprowadzenie pewnych gwarancji ochrony życia nienarodzonych zręcznie odmówił odpowiedzi, oświadczając, że "to zbyt poważne sprawy, aby nimi zajmować się w czasie wyborów". Inny przykład: Nie tak dawno w Belgii parlament podjął rezolucję wzywającą rząd do złożenia w Watykanie oficjalnego protestu w związku z wypowiedzią papieża Benedykta XVI dotyczącą metod walki z AIDS. Znamienny jest fakt, że belgijski Episkopat - w wydanym oświadczeniu - nie był w stanie jasno przedstawić nauki Kościoła na ten temat. Belgijscy biskupi zdobyli się tylko na krótki komunikat, który był tak zredagowany, by nie prezentował żadnego jasnego przesłania. Jak taka postawa wygląda w świetle omawianego przez nas fragmentu, nietrudno odpowiedzieć. Milczenie chrześcijan zachęca wrogów do jeszcze śmielszego występowania przeciw Bogu i wierze. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że po części chrześcijanie sami prowokują takie postawy, będąc ludźmi o uszach zamkniętych na Ewangelię i językach spętanych strachem.
Myśli przewodnie
1. Opis uzdrowienia głuchoniemego należy traktować jako wezwanie do odważniejszego głoszenia Ewangelii.
2. Chrzest to moment, w którym Jezus nad każdym z nas wypowiada ponownie te same słowa, które wypowiedział nad głuchoniemym - "Effatha". Otworzył nasze uszy, uzdalniając je do słuchania Ewangelii i rozwiązał więzy naszego języka do jej głoszenia.
3. Chrześcijanin, który z różnych względów nie chce głosić Dobrej Nowiny, zaniedbuje podstawowy obowiązek, jaki wynika z jego chrztu.
1 Na marginesie warto dodać, że ślina uchodziła w starożytności za substancję o szczególnych właściwościach. Wierzono, że ma ona moc odrzucania złego. Ciekawy jest fakt, że Jezus użył śliny - według relacji Jana - do uzdrowienia człowieka niewidomego od urodzenia (J 9,1-42). Tamta scena ma swoje głębsze znaczenie: ukazuje ona proces dojścia człowieka do wiary, co symbolicznie ukazane jest jako przywrócenie wzroku.
2 Zapewne u źródeł tego zwrotu leży hebrajskie słowo patah - "otwierać". Występuje ono w formie liczby pojedynczej, co oznacza, że Jezus zwrócił się do całego człowieka.