Dr Joanna Jaromin
1. Miłość i pokora Syna Bożego. Znaczenie czynności symbolicznej Jezusa (J 13,1-20)
1 Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. 2 W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydać, 3 wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, 4 wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. 5 Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. 6 Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: "Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?". 7 Jezus mu odpowiedział: "Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział". 8 Rzekł do Niego Piotr: "Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał". Odpowiedział mu Jezus: "Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną". 9 Rzekł do Niego Szymon Piotr: "Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!". 10 Powiedział do niego Jezus: "Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy". 11 Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: "Nie wszyscy jesteście czyści". 12 A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: "Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? 13 Wy Mnie nazywacie 'Nauczycielem' i 'Panem' i dobrze mówicie, bo nim jestem. 14 Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. 15 Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. 16 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. 17 Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. 18 Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz [potrzeba], aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę. 19 Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że JA JESTEM. 20 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał".
Omawiana perykopa przenosi nas na ostatnią wieczerzę do Wieczernika. Autor precyzyjnie sytuuje czas wydarzeń "przed Świętem Paschy" (J 13,1a). "Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował" (J 13,1b). Są to bardzo znamienne słowa, które osadzają scenę w określonym kontekście dalszym i bliższym. Zwrot "umiłowawszy swoich" odsyła nas niejako do prologu: Słowo przyszło do swoich, "a swoi Go nie przyjęli" (J 1,11). Wynika z tego, że wydarzenie to powinniśmy rozważać także w kontekście odrzucenia Jezusa, które już za chwilę stanie się faktem. "Za chwilę", czyli w Święto Paschy, podczas którego prawdziwy i jedyny Baranek Boży zostanie złożony Bogu w ofierze za wielu. On znał tę godzinę, wiedział, że już nadchodzi, dlatego ostatnie chwile zamierzał spędzić z tymi, którzy na tym świecie byli Mu najbliżsi, aby umiłować ich do końca, tu, w Wieczerniku, i na Golgocie. Św. Jan Paweł II tak wyjaśnia te słowa: "Rozpoczyna się [...] Jego wielka mesjańska posługa, posługa odkupienia człowieka, posługa zbawienia świata. W tej posłudze ma On wydać samego siebie; ma siebie wydać na śmierć krzyżową, ażeby siebie rozdać. Dlatego właśnie uprzedza ukrzyżowanie ustanowieniem Eucharystii. W Eucharystii bowiem Chrystus siebie rozdaje. Rozdaje siebie naprzód apostołom w Wieczerniku, a kiedy mówi: "to czyńcie na moją pamiątkę!" (Łk 22,19), wtedy każe im rozdawać siebie, aż do skończenia świata. Chrystus, który całkowicie żyje dla Ojca, pragnie, ażebyśmy żyli przez Niego, i dlatego nam siebie daje pod postacią chleba i wina. Chleb jest pokarmem codziennym człowieka, bez którego trudno mu żyć. Wino jest napojem, potrzebnym dla zdrowia organizmu. Chrystus rozdaje siebie - swoje Ciało i Krew - do końca świata, ponieważ taka jest logika Jego miłości: "Do końca nas umiłował" (por. J 13,1). [...] I to właśnie jest Jego posługa, posługa zbawienia, którą Chrystus spełnia dziś i będzie spełniał do końca czasów przez Kościół. Dlatego trzeba, ażeby Kościół był Oblubienicą, wypełniając wiernie Chrystusową posługę odkupienia i Eucharystii. Dla tej posługi Chrystus ukrył się pod postaciami chleba i wina i właśnie w tym ukryciu prowadzi swój lud poprzez wieki. Jest jego jedynym Prorokiem, Kapłanem i Królem, w którym mamy uczestnictwo za sprawą świętych sakramentów"1. Umiłowanie "do końca" podkreśla jedyność aktu, którego Jezus dokonał dla człowieka, dla świata, dla całego kosmosu.
Ewangelista Jan relacjonuje przebieg pierwszej części ostatniej wieczerzy: "W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał" (J 13,2-4). Było już więc po ustanowieniu Eucharystii i, co więcej, po decyzji Judasza, a właściwie szatana, który, mając go w swojej władzy, dążył do tego, aby wydał on Mistrza w ręce Jego wrogów. Jezus złożył szatę, przepasał się prześcieradłem, a więc zaczął zachowywać się jak sługa, który ma uporządkować dom po wieczerzy swojego pana. "Potem nalał wody do miednicy" (J 13,5a). Okazuje się jednak, że nie było to przygotowanie do porządków, bo "zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany" (J 13,5b). Niemniej również umywanie nóg domownikom i gościom należało do zadań sług, o czym wszyscy zgromadzeni w Wieczerniku doskonale wiedzieli. Piotr, mając świadomość, że Jezus jest Mesjaszem, najpierw nie dowierzał temu, co się dzieje, a później zaczął protestować: "Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał" (J 13,8a). Nie był to pierwszy przypadek, że czuł się przytłoczony mesjańską godnością Mistrza. Podczas cudownego połowu ryb powiedział: "Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny" (Łk 5,8). Wówczas usłyszał od Jezusa: "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił" (Łk 5,10). Piotr protestował w Wieczerniku, ponieważ nie rozumiał symbolicznego wymiaru gestu Mistrza. Nie pojmował, że w ten sposób przygotowywał On uczniów do uczestnictwa w życiu wiecznym. Dlatego Jezus musiał mu wytłumaczyć: "Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną" (J 13,8b). To wystarczyło, aby Piotr popadł w drugą skrajność: "Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!" (J 13,9). I tym razem dał wyraz swojej ignorancji. Obcowanie z Jezusem przez trzy lata sprawiło, że apostołowie starali się Go naśladować, a to oznacza, że kroczyli drogą Jego świętości, choć czasem bardziej, czasem mniej umiejętnie. Tylko Judaszowi zabrakło zapału, pozostawił w swym życiu miejsce także dla zła, więc chociaż Mistrz umył nogi także jemu, pozostał nieczysty. Pozostali uczniowie zgromadzeni w Wieczerniku znajdowali się w innej sytuacji. Jezus wyjaśnił to w ten sposób: "Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy" (J 13,10). Św. Jan Paweł II tak komentuje gest umycia nóg uczniom przez Jezusa: "Kontemplujmy więc Jezusa dokonującego tego gestu, który wydaje się ofiarowywać nam klucz do zrozumienia Jego egzystencji i posłannictwa, Jego życia i śmierci. Kontemplujmy także miłość Jezusa przekładającą się na działanie, na konkretne gesty. Kontemplujmy Jezusa, który do końca, z ostateczną radykalnością przyjmuje postać sługi (por. Flp 2,7). On, Nauczyciel i Pan, w którego ręce Ojciec złożył wszystko, umiłował nas do końca, do całkowitego wydania się w ręce ludzi, przyjmując to wszystko, co później zechcą z Nim uczynić. Gest Jezusa jest gestem miłości dokonanym w kontekście ustanowienia Eucharystii i w jasnej perspektywie męki i śmierci. Jest gestem odsłaniającym znaczenie wcielenia, ale jeszcze bardziej - istoty Boga. Bóg jest miłością i dlatego przyjął postać sługi: Bóg uczynił siebie sługą człowieka, aby doprowadzić człowieka do pełnej komunii z sobą. Jeśli zatem taki jest Nauczyciel i Pan, to sens posługi powołanych na wzór Dwunastu do wejścia w głębszą zażyłość z Jezusem polega na całkowitej i bezwarunkowej dyspozycyjności względem innych, zarówno należących już do owczarni, jak i tych, którzy nie są jeszcze jej częścią (por. J 10,16), poprzez dar z własnego życia"2. Nowy Testament, a zwłaszcza ewangelie, bardzo często nazywają Jezusa Nauczycielem. "Ale przede wszystkim sam Jezus Chrystus w okolicznościach szczególnie uroczystych i doniosłych nazywa siebie Nauczycielem: "Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem" (J 13,13-14; por. Mt 10,25; 26,18 i in.), stwierdza także, że jest Nauczycielem w znaczeniu wyjątkowym i na sposób sobie tylko właściwy: "jeden jest wasz Nauczyciel" (Mt 23,8), a mianowicie Chrystus. Dlatego zrozumiałe jest, że przez dwa tysiące lat ludzie wszelkich stanów, ras i narodów, we wszystkich językach ze czcią zwracali się do Niego, tak Go nazywając i na własny sposób powtarzając słowa Nikodema: "Wiemy, że od Boga przyszedłeś jako Nauczyciel" (J 3,2)"3.
"I zaczął obmywać uczniom nogi..." (J 13,5)
"Wydaje mi się, że choćby nawet uchodził ktoś za najdoskonalszego między ludźmi, to jednak najdalsza i najniższa cząstka jego duszy nie może pozostać niezabrudzona. Większość ludzi już po umyciu się napełnia brudem grzechów swoje głowy i członki znajdujące się nieco niżej; natomiast rzetelni uczniowie Jezusa, którzy doszli do tego, iż spożywali z Nim posiłek, potrzebują tylko, aby ich nogi zostały umyte przez Słowo. Ten, kto widzi rozmaite grzechy, i pojmuje, czym są grzechy w ścisłym i dokładnym znaczeniu tego słowa, te, których za grzechy nie poczytuje większość ludzi, zrozumie też, z jakich to grzechów nogi powinny zostać obmyte przez Jezusa. A jeśli takie to są zabrudzenia dotyczące nóg, to cóż mamy uczynić my, którzyśmy wcale nie wieczerzali z Jezusem i nie tylko nogi mamy ubrudzone?".
"Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?" (J 13,6)
"Piotr tedy, nie dostrzegając sensu woli Jezusa, który zaczął myć nogi uczniów i ocierać je prześcieradłem, którym był przepasany, powiada do niego: "Panie, Ty myjesz mi nogi?"; i wypowiada te słowa z pewnym powątpiewaniem i zawstydzeniem. Jezus zaś, pouczając, iż jest to tajemnica, rzekł mu w odpowiedzi: "Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział". Cóż zatem znaczyło to, co robił Jezus, obywając nogi uczniów? Czy przez umycie ich nóg i ocieranie ich prześcieradłem, którym był przepasany, sprawił, iż nogi ich stały się pięknymi, skoro mieli oni zwiastować Dobrą Nowinę? Otóż - jak sądzę - gdy Jezus umył nogi uczniów, wówczas wypełniło się proroctwo wypowiedziane na temat Jego apostołów: "Jakże piękne nogi tych, którzy zwiastują dobrą nowinę!" (Iz 52,7). A jeśli myjąc nogi uczniów, czyni je pięknymi, to cóż, powiemy, rodzi się z prawdziwego piękna dla tych, którzy cali zostali ochrzczeni przez Jezusa w Duchu Świętym i w ogniu (zob. Mt 3,11)? Nogi zwiastunów Dobrej Nowiny stały się piękne, aby umyci, oczyszczeni i otarci rękoma Jezusa mogli wkroczyć na drogę świętości i stąpać po tym, który powiedział: "Ja jestem drogą" (J 14,6). Bo tylko taki i każdy taki, czyje nogi zostały umyte przez Jezusa, kroczy ową żywą drogą wiodącą do Ojca; a droga ta nie przyjmuje nóg zabrudzonych i jeszcze nieoczyszczonych. Mojżesz więc musiał zdjąć obuwie z nóg swoich, bo miejsce, do którego przybył i w którym stanął, było ziemią świętą (zob. Wj 3,5). Tak samo i Jozue, syn Nuna (zob. Joz 5,15). Jeśli zaś chodzi o uczniów Jezusa, to, aby mogli kroczyć żywą, ożywioną drogą, nie wystarczyło im nie mieć obuwia w drodze (zob. Mt 10,10), tak jak to Jezus nakazał swoim apostołom; żeby kroczyć ową drogą, potrzebowali, by Jezus złożył szaty i umył ich, być może po to, aby ich czyste nogi uczynić jeszcze bardziej czystymi, a może i po to, aby za pośrednictwem prześcieradła, którym był przepasany, wziąć na swoje ciało brud znajdujący się na nogach uczniów. On bowiem dźwiga nasze słabości (zob. Iz 53,4)".
"Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału że Mną" (J 13,8)
"Jezus powiedział do Piotra: "Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną" (J 13,8). Piotr nie zrozumiał wówczas, ale w przyszłości miał zrozumieć tajemnicę umycia nóg oczyszczonych przez Jezusa. Zastanawiać się przeto będziesz, co oznaczają te słowa; czy: "Jeśli cię nie umyję, w ogóle nie będziesz miał ze Mną dobrego udziału", czy też: "Nie będziesz miał udziału ze Mną, Nauczycielem i Panem, lecz będziesz miał udział z istotami niższymi ode Mnie, wśród których znajdują się ci, którzy po umyciu się nie spożyli ze Mną wieczerzy i nie mieli umytych przeze Mnie nóg, albo nawet spożyli wieczerzę, ale nie zostali umyci". [...] Zebrawszy się na odwagę mogę stwierdzić, iż ze zdania: "Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną" (J 13,8), wynika, że Jezus nie umył nóg Judasza, ponieważ diabeł poraził już jego serce, aby wydał Nauczyciela i Pana: spostrzegł bowiem, iż Judasz nie był ubrany w zbroję bożą i nie posiadał tarczy wiary, dzięki której człowiek może ugasić wszelkie płonące pociski złego ducha (zob. Ef 6,13-16)".
Po umyciu uczniom nóg Jezus pouczył ich, jakie konsekwencje z tego gestu wypływają dla nich: "Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem" (J 13,11-12). Umywając uczniom nogi jako Pan, Jezus objawił swoją władzę jako Nauczyciel, objawił uczniom swoją mądrość. Nazywając Go Nauczycielem, mieli więc postępować właśnie tak, jak On postępował. Jezus dał uczniom przykład pokory i służby bliźnim. Trzeba im służyć bez względu na zajmowane stanowisko, posiadane wykształcenie, zgromadzony majątek, bez względu na swój status społeczny. Jezus dwukrotnie się tu posłużył zapewnieniem "zaprawdę", co wskazuje, że wygłaszane przez Niego słowa posiadają niezwykłą wagę. "Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować" (J 13,16-17). Wszyscy przed Bogiem jesteśmy równi, nie ma więc sensu zazdrościć bliźniemu pozycji społecznej. Doskonale rozumiał to Paweł Apostoł, gdy pisał do Kościoła w Galacji: "Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie" (Ga 3,28). W czasach niewolnictwa, podziałów społecznych i narodowościowych kwestia równości względem Boga musiała być wyraźnie podkreślana, gdyż wielu - przez doświadczenie niesprawiedliwości w swoim życiu - nie mogło się nią w pełni cieszyć. Mając jednak tę świadomość, wszyscy znajdą swoje miejsce wśród "błogosławionych", czyli szczęśliwych - z powodu przynależności do Chrystusa, w którym są jednością. Są jednak wyjątki. Wracając do zdrady Judasza, zacytował psalmistę: "Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę" (J 13,18; por. Ps 41,10), aby podkreślić fakt, że nie wszyscy takiej jedności mogą doświadczyć, jeżeli sami, na własne życzenie, odetną się od Niego jako życiodajnego źródła. I oni jednak mają do odegrania swoją rolę w planie zbawczym. Choć więc Jezus wiedział, co zrobi Judasz, wybrał również jego, aby mogły wypełnić się wszystkie zapowiedzi Starego Testamentu. W słowach: "zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że JA JESTEM" (J 13,19), Jezus używa formuły zastępującej imię Boże. Uczniowie znali, choć może nie do końca rozumieli, tajemnicę synostwa Bożego Jezusa. Właśnie teraz, paradoksalnie - w męce i śmierci Zbawiciela - w pełni miała się ona ujawnić. Już niebawem, w Ogrójcu, Jezus dwukrotnie oświadczy: "Ja jestem" (J 18,6.8), pod wpływem których prześladowcy upadną przed Nim na kolana. Choć z pewnością nie wierzyli w Jezusa, to jednak znali moc imienia Bożego zastępowanego formułą "Ja jestem". On jednak chciał, aby Jego uczniowie nie tyle wiedzieli, co uwierzyli, dlatego przygotował ich, tłumacząc sens tego, co niebawem nastąpi. Ponownie dwukrotnie posłużył się formułą "zaprawdę", aby zaakcentować wagę swoich słów: "Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał" (J 13,20). Kto więc przyjmie uczniów Jezusa, przyjmie Jego samego. Kto natomiast przyjmie Jego, przyjmie samego Boga.
- "Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował" (J 13,1b). Jezus od chwili wcielenia pokazuje, że kieruje się niepojętą wręcz miłością do człowieka. Pozwolił się poniżyć, zgodził się przyjąć ciało sługi (Flp 2,7). Podczas swej publicznej działalności na każdym kroku objawiał swoją miłość, a jednocześnie miłość Ojca. Pochylał się nad każdym, kto tego chciał i potrzebował, Jego miłość nie znała granic politycznych, religijnych ani żadnych innych. Nie mógł więc nie ukochać człowieka do samego końca, do dania mu samego siebie. Zostawił nam swoje Ciało i swoją Krew pod eucharystycznymi postaciami chleba i wina, został z nami pod postacią duchowego pokarmu, umacniającego nas w drodze do królestwa Bożego, które nam wyjednał u Ojca, wypełniając boski plan zbawienia i ofiarując za nas samego siebie. - Obmycie nóg uczniom przez Jezusa i Jego wraz z towarzyszącymi temu gestowi słowami o konieczności całkowitego oczyszczenia kieruje myśl w stronę dwóch sakramentów: chrztu oraz pokuty i pojednania. Chrzest oczyścił nas z grzechu pierworodnego, abyśmy mogli stać się dziećmi Bożymi, sakrament pokuty natomiast umożliwia nam oczyszczenie się z grzechu tylekroć, ilekroć go popełnimy, a tym samym przywraca utraconą więź z Bogiem. Z jakiejkolwiek jednak perspektywy nie spojrzelibyśmy na ten gest, jedno jest pewne: został nam on dany przez Jezusa, abyśmy go często powtarzali - czy to w kontekście życia sakramentalnego, czy to w kontekście służby bliźnim. - "Ja jestem" - imię, które Bóg ujawnił Mojżeszowi, objawiając mu się w płonącym krzewie, Jezus odnosi do siebie. Ma świadomość swojego pochodzenia i wie, że uczniowie także wiedzą, iż jest Synem Bożym, choć może jeszcze nie do końca rozumieją, co to oznacza. My także doskonale wiemy, że Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, lecz w chwilach próby, podobnie jak uczniom, zdarza nam się wątpić w moc Jezusa Chrystusa i próbujemy zdziałać coś własnymi siłami. Wówczas do siebie odnosimy formułę "ja jestem"... Szybko jednak zdajemy sobie sprawę, że bez pomocy tego, który był, który jest i który będzie, okazujemy się bezradni jak małe dzieci.
1 Jan Paweł II, Komentarz do Ewangelii, Kraków 2011, s. 625-626.