Rozdział 1
Apostoł - heretyk
Od zwątpienia do ateizmu na przykładzie tytułowej postaci z powieści Henryka Panasa
Jedną z pierwszych prób rehabilitacji postaci Judasza w literaturze polskiej była książka Henryka Panasa Według Judasza. Apokryf. Początkowo przez kilkanaście lat ukazywała się we fragmentach w miesięczniku kulturalnym "Warmia i Mazury". Wydana w 1973 roku bardzo szybko wzbudziła kontrowersje wśród krytyków. Dopiero ukazanie jej walorów przez Jarosława Iwaszkiewicza36 spowodowało, że zaczęła być doceniania, okazując się nie tyle bluźnierczą, co zmuszającą do refleksji pozycją. Słowa owego autora oraz nagroda tygodnika "Kultura" przyczyniły się do szerszego rozpropagowania książki, zestawiając Panasa z Sienkiewiczem, Renanem czy Borgesem. Głosy wokół niej bywały skrajnie odmienne, począwszy od tych bardzo pozytywnych, na tych negatywnych skończywszy. Często też, pomimo optymistycznego wydźwięku, pełne były krytyki i wskazywania niedociągnięć pisarskich autora. Zdaje się, że jedną z największych uwag co do książki jest usilne poszukiwanie w tekście odbić filozofii Panasa. Traktując go niejako niczym heretyka, neguje się jego poglądy, uważając je po prostu za niemoralne. Helena Zaworska przyznaje, że jego utwór jest:
konfrontacją nauki Jezusa z wieloma innymi poglądami filozoficznymi i religijnymi, a przede wszystkim z własnym, osobistym, rozeznaniem intelektualnym, moralnym, uczuciowym. Z własnym - to znaczy z czyim? Oczywiście - autora, który kreuje ówczesną rzeczywistość według miary współczesnej nam świadomości37.
Pragnienie zestawienia bohatera literackiego z autorem, jak podkreśla Panas, jest czymś powszechnym, jednakże bardzo fałszywym. Mówi bowiem:
Nader rzadko pisarz "żyje" w swych utworach, nawet w utworach wybitnie autobiograficznych nie mówi istotnej prawdy. On przeważnie przedstawia, jak chciałby żyć. Jego bohater jest fikcyjnym urzeczywistnieniem pewnych marzeń nieziszczalnych w życiu. Szczegóły biograficzne najczęściej dotyczą faktów, zdarzeń i doświadczeń, ale nigdy w sposób jawny i świadomy nie odtwarzają prawdziwej osobowości pisarza. A jednak ona znajduje się w powieściach schowana i zamaskowana. Po prostu jeśli coś nam się ujawnia jako cecha pisarza, należy to "coś" odczytać na odwrót38.
Inną bardzo istotną kwestią jest prawda historyczna utworu. Atakowany za nieścisłości Panas usprawiedliwia się słowem apokryf, znajdującym się w podtytule tekstu. Odpowiadając na zarzuty Aleksandra Krawczuka, tłumaczy, że apokryfy rozumiane jako "rzekomy dokument dawnej twórczości"39 dopuszczają liczne błędy historyczne, geograficzne, stylistyczne, tym bardziej że świadomy czytelnik od początku lektury będzie zdawał sobie sprawę z możliwości ich wystąpienia, a co za tym idzie, z fikcyjności utworu. Według Judasza nie jest bowiem dokumentem, a jedynie historią opowiedzianą według jakiegoś konkretnego bohatera, "powieścią o historii"40. Tak oto ową tezę rozbudowuje Włodzimierz Bolecki:
Mówimy powieść, albowiem współczesny apokryf H. Panasa ma za sobą całą powieściową tradycję konstruowania wypowiedzi literackiej (właśnie powieść od prenatalnych faz swej biografii asymilowała gatunki z wyraźną orientacją na adresata). Nie od rzeczy też będzie zaznaczyć, że jego podstawą fabularną stał się odwrócony topos romansowej przygody, która narzuciła przyszłemu opowiadaczowi funkcję "bohatera mimo woli"41.
Narrator powieści - Judasz - czerpie ze swej wiedzy oraz informacji przeczytanych bądź zasłyszanych. Te ostatnie zdają się jednak wywoływać wiele wątpliwości. Jak mają się one bowiem mieścić w formule według Judasza, "według Jednej Osoby"42? Wspomniany wcześniej badacz rozwiązanie znajduje w potraktowaniu relacji Judasza jako opowieści jednej świadomości, gdyż, jak sam podkreśla: "Nie ma więc w apokryfie faktycznych opowieści kronikarzy każdego Epizodu: świadectw agentów, żołnierza obecnego przy ukrzyżowaniu ani opowieści Marii"43. Panas odbiera Judaszowi możliwości bezpośredniego uczestnictwa w odkupieniu świata, sprowadzając jego postać do obserwowania rzeczywistości, wydawania krytycznych sądów i opinii. Jednocześnie powierza bohaterowi niezwykłą rolę - ukazywania "mechanizmów historii niejawnej"44. Judasz nie jest sprawcą zarzucanych mu win, jest przykładem osoby osaczonej, wrzuconej do "cudzego scenariusza"45. Uniwersalizm postaci słusznie zauważa Zaworska, uznając, że tekst Panasa nie jest jedynie powieścią historyczną, ale i współczesną:
W naszym wielkim tyglu ścierających się i przenikających wzajemnie kultur, światopoglądów, imperiów, pomiędzy fanatyzmem jednych i nihilistyczną negacją innych, pomiędzy utopią synkretycznego pochodzenia całego dorobku ludzkości a utopią całkowitego wyzwolenia się od niego i powrotu do natury, pomiędzy ideałem życia oddanego wielkiej Sprawie a praktyką egzystencji rozsądnej, miarkowanej i wygodnej - znalazłoby się miejsce dla Judasza według Panasa. Nie, nie byłby ani wielkim, ani małym zdrajcą; byłby człowiekiem, który w czasach wielkich kultur i wielkich mitów nie chciał dać się uwieść żadnemu z nich46.
Panas rozprawia się z mitomanią skupioną wokół naznaczonego apostoła. Jednocześnie sam nie jest daleki od łączenia judaszowych mitów, prezentując historię pełną przeróżnych wpływów, być może mało oryginalną, jednakże na gruncie polskim zdecydowanie przełomową47. Jak słusznie zauważył Iwaszkiewicz: "Wszystko to tworzy z tej ambitnej i niepospolitej książki nieoczekiwane zjawisko w naszej literaturze współczesnej i naprawdę zwraca nasze oczy na tak zwany teren, gdzie dzieją się tak piękne sprawy literackie"48.
W tekście zatytułowanym Dla Małaczyńskiego49 autor ukazuje tezy, które można traktować jako prolegomena do Według Judasza. Wskazuje, że kilkadziesiąt lat tkwiła w nim myśl o konfrontacji historycznej postaci Jezusa z tą fikcyjną, wykreowaną na "mit odpowiadający gustom ówczesnej metafizycznie nastrojonej publiczności"50. Zalążki tego zainteresowania widać już w pierwszych próbach literackich młodego Panasa. W siódmej klasie starał się on stworzyć utwór na temat życia Jezusa, ukazując w nim ludzką potrzebę istnienia boga-nadczłowieka. Zaprzestał jednak dalszego pisania z powodu braku obszernej wiedzy o kulturze epoki, którą opisywał. Wynika z tego zarówno perfekcjonizm autora, jak i dziecięca, nieco naiwna próba spojrzenia na temat dobra i zła. Sam stwierdza:
Byłem coraz bardziej oczytany w Biblii i w stosownej literaturze i coraz bardziej krytycznie nastawiony, ale poetyckość opisów ewangelicznych pobudzała mą wyobraźnię do przedstawiania sobie tych scen raczej zgodnie z wersją biblijną niż laicką. Ta dwoistość uczuć jakoś nie męczyła mnie, może dlatego, że nie byłem jeszcze zdecydowany, czy odejdę od wiary przodków, czy przy niej zostanę51.
Panas bardzo dokładnie analizuje postawę Judasza, przyznając, że jest to efekt pewnego rodzaju "wścibskiej ciekawości"52 towarzyszącej mu od lat dzieciństwa. Jednocześnie podkreśla, że swym utworem nie chce dokonać zbrodni przeciwko Bogu, a jedynie próbuje spojrzeć na pisma ewangeliczne, odmawiając im boskiego natchnienia. Twórcy dzieła o Jezusie nigdy nie mówili bowiem wprost o łasce Boga, jego wpływie na słowo pisane. Ponadto sam tekst Pisma Świętego wielokrotnie ulegał przeinaczeniom53. Jak podkreśla autor: "Ani jedno zdanie w nim nie może uchodzić za autentyczne w swej obecnej postaci"54. Pisze o tym również w Posłowiu do Według Judasza:
Niestety, trzeba od razu powiedzieć, że w tych przekazach nie ma nic pewnego, a już szczególnie w pismach kanonicznych. Były one wielokrotnie przeredagowywane i dostosowywane do zmienionych potrzeb krzepnącej religii chrześcijańskiej, a ponieważ powstawały w różnych odległych od siebie gminach, które miały różne potrzeby, przeto jawiły się w tych pismach sprzeczności nie do pogodzenia, fałsze i zmyślenia, jakich sprostować obecnie niepodobna55.
Panas zestawia ewangelie z legendami o Krakusie czy Popielu, ponieważ zarówno twórcy jednych, jak i drugich budowali swe dzieła w przekonaniu o autentyczności opisywanych przez siebie historii. W swych utworach chętnie czerpali z innych tekstów, m.in. z mitów, opowieści żydowskich, tradycji kultur i religii Wschodu, filozofii greckiej, perskiej i egipskiej56, tworząc utwory nieoryginalne, przyjmujące jedynie znamiona realizmu. Teksty biblijne zawierają zatem nie tyle prawdę historyczną, ale stają się zbiorem legend i mitów wzajemnie się uzupełniających. Ten pogląd szczególnie silnie podkreślany jest przez Bultmanna, według którego ewangelie są wyrazem wiary pierwotnej gminy chrześcijańskiej, przez co pełne są subiektywnych wizji, pewnego rodzaju urojeń57. W związku z powyższym Panas w swym tekście odmawia Jezusowi jakichkolwiek boskich cech, poczynając już od niepokalanego poczęcia. W Posłowiu do Według Judasza analizuje kwestię kultu maryjnego, wskazując liczne sprzeczności dotyczące pochodzenia Mistrza i jego rodzeństwa. Prawdopodobne, choć nie bez pewnych wątpliwości, wydają się mu dwie wersje: 1) rodzeństwo Jezusa pochodzi od stryja Kleofasa i jego żony Marii; 2) rodzeństwo było przyrodnie, a Maria wyszła za wdowca. Druga interpretacja podkreślona zostać miałaby poprzez nazwanie Jezusa synem Marii, mające na celu odróżnienie go od reszty dzieci. Jest to pierwsza oznaka świadcząca o tym, że postać Chrystusa jest wyolbrzymiona. Panas sądzi również, że gdyby Jezus naprawdę miał być sprawcą przypisywanych mu czynów, zapewne znalazłoby to swe odbicie w tekstach historycznych, które jednak milczą na temat jego działań. Zdecydowanie więcej uwagi postanawia zatem poświęcić w swym utworze postaci Judasza, o którym ewangelie jedynie wzmiankują, osądzając go jako złoczyńcę. Zestawienie go z Jezusem staje się niezbędne, by móc wskazać prawdziwą naturę apostoła. Człowiek, jak podkreśla Panas, to bowiem "istota społeczna"58. Jego relacje z innymi kształtują postawy, wpływają na ogląd świata, zachowania. Dlatego też uwikłanie Judasza w jakże skomplikowane stosunki z Jezusem, Marią i apostołami pozwala pokazać "poszukiwanie właściwej postawy człowieka wobec dylematów jakie stawia życie"59. Dzięki temu czytelnik ma możliwość przeanalizować metamorfozę bohatera oraz jego dojrzewanie do ostatecznego rozrachunku z przeszłością. Jednocześnie Judasz zaczyna odgrywać rolę jednostki uniwersalnej, która powinna odnaleźć samą siebie. W swej wizji Panas całkowicie odrzuca - zdawać by się mogło - najważniejszą kwestię zdrady, tym samym nie widząc potrzeby samounicestwienia bohatera. Akt zdrady nazywa zresztą "szczegółem"60, podkreślając jego marginalne znaczenie. Istotniejsze staje się dla niego pytanie o genezę całej Judaszowej historii. Szukając jakiegoś logicznego uzasadnienia, stwierdza, że:
Mogła ona powstać tylko z powodu tajemniczego zniknięcia jednego z bliskich uczniów Jezusa. Musiał on być postacią ważną, na którą w jakiś sposób liczono i której niewytłumaczoną nieobecność i chwilach tragicznej próby odczuto jako zdradę. (WJ, s. 175)
Panas w swym apokryfie postanawia oddać głos dwunastemu apostołowi, Judaszowi, jednocześnie bardzo często konfrontuje jego wypowiedzi z opiniami innych. Według niego: "W gruncie rzeczy każdy z nas jest zlepkiem domysłów własnych oraz cudzych, w większości nieprawdziwych i sprzecznych"61. Tworzy w ten sposób bogatszy obraz bohatera, zmuszając go do zrzucenia wszystkich życiowych masek62. Traktując go jak równego pozostałym, chce zaprezentować złożoność jego postaci oraz metamorfozę, którą przechodzi. Judasz, będąc u schyłku życia, postanawia dać świadectwo, opowiada o wydarzeniach z przeszłości. Jak sam podkreśla, pragnie udzielić odpowiedzi na wykreowany przez misjonarzy wizerunek zdradzieckiego apostoła. Chce zburzyć mit, który zrodził się wokół jego postaci. Przyznaje bowiem, że "mity rodzą się co dzień"63, ale wielokrotnie pełne są sprzeczności, okazując się jedynie wymysłem pełnym bezpodstawnych oskarżeń64. Nie czyni tego jednak tylko po to, by usprawiedliwić siebie, ale przede wszystkim chce dostarczyć informacji swemu przyjacielowi, pomagając tym samym w pisaniu jego dzieła65. Wskazuje, że on jako jedyny na bieżąco spisywał słowa Jezusa oraz że dziś dzieje Rabbiego66 przypominają losy mitycznych bohaterów. Przenosząc czytelnika w świat młodzieńczego buntu, dokonuje pewnego rodzaju spowiedzi. Całość prezentuje w czasie przeszłym, co oczywiście stara się logicznie uzasadnić:
Zauważ, Przyjacielu, że piszę w czasie przeszłym, pragnąłbym jednak, żebyś odnosił go nie tylko do czynności i stanów osób działających, lecz także do pojęć abstrakcyjnych, które nie posiadając rozciągłości przestrzennej determinują się wyłącznie lokalizacją czasową niewyrażalną inaczej niż z zastrzeżeniem, że należą do określonej przeszłości. Tak więc wyrazy: świętość, duch boży i tym podobne miały wtedy sens religijny rytuału jahwicznego i gdybym ich użył dla teraźniejszości, musiałbym dokładnie oznaczyć, jakie obecnie treści pod nie podkładam, choć zapewne bym ich raczej unikał. (WJ, s. 35)
Fabularny tok jego wypowiedzi często przerywać będą dygresje, podkreślając autentyczność opowiadań starca67. Będąc w podeszłym wieku, zdarzy się, że przyjmie ton gawędziarski, cały czas ukazując swe wykształcenie w duchu starożytnej filozofii. Wielokrotnie wprowadzać będzie także sentencje łacińskie, rozbudowane porównania oraz pytania retoryczne. W kręgu jego zainteresowań znajdzie się wiele dziedzin, począwszy od literatury, na rachunkowości skończywszy. Odpowiadając na pytania przyjaciela, otworzy przed nim nie tylko swoje losy, ale także i otoczenie, umieszczając je w konkretnej sytuacji politycznej. Nie zapomni przy tym o historii mającej istotny wpływ na kształtowanie się społeczeństwa, jego poglądy i spojrzenie na otaczającą rzeczywistość.
Panas w swym utworze zbuduje dość obszerny biogram dwunastego apostoła, obalając współczesne stereotypy. Tym samym pokusi się o odmitologizowanie Judasza, czyniąc z jego postaci bohatera epoki68. Kim zatem był Judasz? W jaki sposób mówi o sobie? Jak buduje nową historię? Pochodzenie Judasza, jak zresztą przyznaje sam autor, nie jest oryginalne. Zaintrygowany opowieścią Flawiusza tworzy kreację na wzór opisywanego przez niego Józefa. Opowieść w pierwowzorze dotyczyć miała Egipcjanina, który "zgromadziwszy wokół siebie znaczną liczbę ludzi, wszczął bunt, a rozgromiony przez prokuratora Piłata (Pontius Pilatus) zniknął potem bez śladu"69. Właściwe imię bohatera według XX-wiecznego utworu brzmi Onias, jednakże w obawie przed skandalem obyczajowym zdecyduje się on na zmianę. Nie przystoi bowiem, by potomek starego rodu arcykapłanów jerozolimskich przyłączał się do grupy fanatycznej biedoty. Ojcem Judasza jest Symeon bar Sadok, bankier i wspólnik firmy aleksandryjskiej. To właśnie on zapewnił bohaterowi doskonałe wychowanie w duchu żydowskich oraz, co istotniejsze, helleńskich tradycji. Jego edukacją zajęli się greccy pedagodzy, którzy zaszczepili w nim zalążki często sprzecznych ze sobą poglądów. Jako młodzieniec uczęszczał na wykłady do Muzeion, przez jakiś czas był również słuchaczem Filona, który wówczas stał się jego wzorem. Przez ten czas pomagał rodzinie, od dziecka rozumiejąc potęgę pieniędzy. Wpojono mu oszczędność i konieczność zachowania rozwagi przy wydawaniu choćby najmniejszych kwot. W związku z licznymi obowiązkami często zmieniał miejsce zamieszkania, bywał między innymi w Karioth, Tyberiadzie, Cezarei Paneas. Jego życie, jak przystało na bogatego i wykształconego mężczyznę, pełne było luksusów. Sporo pracował, w wolnym czasie odnajdując ukojenie w ramionach kobiet. Chętnie spędzał czas na spotkaniach z przyjaciółmi, podczas których prowadził filozoficzne dysputy70. Przyznawał jednak, że zbyt długie rozmowy go nużą, gdyż o wiele bardziej rozwijające jest słowo pisane71. Można powiedzieć, że jego życie było sielanką, niezbyt interesowały go problemy najniższych warstw społecznych. Zapewne nigdy by się z nimi nie zetknął, gdyby nie zauroczyła go biedna dziewczyna, Maria. Poznał ją przypadkowo w Tarichei, gdy wracała z plaży. On sam przebywał tam w związku z poleceniem budowy willi na poczet wysoko postawionych osobistości, z którymi załatwiał interesy. Judasz od razu dostrzegł niezwykłość Marii. W opisach jej urody nie stroni od licznych porównań, traktując ją niemal jak boginię. Wspomina:
Moja młodość podówczas powabna zwróciła uwagę ślicznej Galilejki, tym bardziej że przystanąłem oniemiały od widoku jej wdzięcznej urody. Może obdarzyła mnie jednym ze swoich cudnych uwodzicielskich uśmiechów, zdolnych obalić na kolana nawet ascetę, już nie pamiętam, może tylko rzuciła mi ciekawe spojrzenie; cokolwiek było, było dość, żeby skłonić mnie do działania. (WJ, s. 19)
Bohater postanowił zrobić wszystko, by bliżej poznać tę piękną kobietę. Bardzo szybko zdobył niezbędne informacje na jej temat, dowiadując się, że ta śliczna dziewczyna była oczarowana pewnym pułkownikiem straży granicznej. Dopuścił się nawet tego, by, wykorzystując swe znajomości, przenieść wojaka do Hiszpanii. Liczył, że osamotniona Maria przerzuci swe zainteresowanie na niego, ale, jak się okazało, założenie to było błędne. Dziewczyna odrzuciła zaloty Judasza, przez co ten poczuł się upokorzony i spragniony zemsty. W tej sytuacji kierowały nim typowo dziecinne cechy, z poczuciem urażonej dumy na czele. Jego zemsta okazała się niezwykle okrutna. Zapłacił starszym kobietom, by te obraziły Marię, nazywając ją ladacznicą. Ścigały ofiarę przez miasto, plując, bijąc ją, rzucając w nią wielbłądzim nawozem, zgniłymi owocami i zdechłymi szczurami. Ostrzyżono jej również głowę owczymi nożycami. Później ogarnięte szałem kobiety miały zgodnie z planem rozpocząć kamieniowanie, przed którym uchronić mieli ją ludzie Judasza. W ten sposób on sam urósłby na bohatera i wybawcę, zdobywając tym samym jej serce. Plany pokrzyżował mu wędrowny kaznodzieja, który uratował Marię. Z relacji Judasz dowiedział się, że zwolennicy tego kaznodziei wzięli dziewczynę między siebie, zapewniając jej stałą ochronę. Zaskoczony takim obrotem sytuacji postanowił śledzić ruchy moralisty. Uczucie Judasza do Marii zdecydowanie nie było przykładem miłości romantycznej. Nie zmieniło bohatera, dzięki niemu nie stał się lepszy. Zauroczenie stało się jedynie pretekstem do towarzyszenia dziewczynie, do ciągłej jej obserwacji. Było pewnego rodzaju obsesją, łączącą w sobie zarówno chęć pomocy, jak i nieuzasadnioną niczym zazdrość. Sam podkreśla: "Niepokój o Marię i pożądanie, jakie wzbudzała jej nieobecność, nakłoniły mnie do kroku, który miał doniosły wpływ na dalszy tok mego życia" (WJ, s. 27). Judasz wówczas jeszcze nie zdawał sobie sprawy z tego, że początkowe zauroczenie urośnie do miana prawdziwej miłości, dla której będzie zdolny do całkowitego poświęcenia i wyzbycia się wszelkiego bogactwa72. Powierzywszy interesy zaufanemu urzędnikowi, przebrał się za ubogiego człowieka i wmieszał w tłum ludzi skupionych wokół Rabbiego. Początkowo jego decyzja spowodowana była jedynie chęcią bycia z Marią. Już pierwszego wieczoru, gdy tylko dołączył do grupy Jezusa, postanowił z nią porozmawiać. Podekscytowany zaczął prezentować wizję ich wspólnego życia, lepszej, bogatszej przyszłości. Powiedział jej wprost, że chciałby zabrać ją od otaczających nędzarzy i zapewnić godne życie. Starał się również pokazać swą miłość i głębokie oddanie, proponując, pomimo jawnego mezaliansu i poważnych konsekwencji, małżeństwo. Maria, ku wielkiemu zaskoczeniu Judasza, odrzuciła jego propozycję. Stwierdziła, że pragnie pozostać z Jezusem, gdyż zbliża się dzień sprawiedliwości. Bohater był bardzo zaskoczony takim obrotem sytuacji, podziwiając przy tym wpływ kaznodziei na jego ukochaną. Wspomina: "Słuchałem w roztargnieniu zastanawiając się, jakaż siła może tkwić w tym wiejskim kaznodziei, skoro w tak krótkim czasie przeobraził tę płochą istotę w drzewo mądrości" (WJ, s. 35). Udało jej się również zachęcić Judasza do pozostania wśród wiernych Jezusa, a ten licząc, że po jakimś czasie zdobędzie serce ukochanej, zgodził się73. Jednocześnie chciał dokładniej poznać swego wroga, by kolejno móc go oczernić, wskazując przy tym jego słabe strony. Wierzył, że w ten sposób uda mu się zacząć z Marią szczęśliwe życie. Samo przyłączenie się do fanatyków Jezusa nie było niczym trudnym, co chwilę ktoś nowy dołączał bowiem do grona wiernych. Ludzie ci, jak wskazywał Judasz, byli "poza nawiasem społecznym" (WJ, s. 32). Wśród nich znaleźli się przedstawiciele najniższych warstw: parobkowie, dziewki folwarczne, mulnicy, nierządnicy, rybacy, pomywaczki, uliczni sprzedawcy i inni prości ludzie74. Byli to zarówno mężczyźni, jak i kobiety, co ówcześnie stanowiło pewne novum. Te niespotykane do tej pory zasady funkcjonowania sekty wzbudzały zgorszenie wśród faryzeuszy, jednakże "Jezus mało miał z faryzeuszami do czynienia, a oni z nim" (WJ, s. 127). Do słuchaczy dołączali także członkowie różnych sekt i zrzeszeń. Zalążek organizacji Rabbiego stanowiła "grupa towarzysząca Jezusowi w codziennych wędrówkach" (WJ, s. 124), wśród której panowała całkowita równość, a każdy jej członek określany był mianem apostoła. Owe zasady zmieniły się dopiero podczas powstania, kiedy to "uformowały się zastępy, niektórzy osiągnęli starszeństwo" (WJ, s. 126). Inni dołączali do mówcy na chwilę, by solidaryzować się z jego poglądami, by oddać się utopijnej wizji. Judasz podkreśla jednak, że podstawy towarzyszenia Jezusowi były kruche, ponieważ "po śmierci mistrza zaledwie w pięciu czy sześciu wioskach utrzymały się tajemne związki jego wyznawców, nie licząc samej Jerozolimy oczywiście, gdzie dość znaczny zbór istniał do samej wojny" (WJ, s. 122). Ich wiara była chwilowa i opierała się jedynie na próbie znalezienia wyjścia z trudnej sytuacji politycznej. Jak sam zauważa: "Byli to ludzie prędkiej mowy i grubych obyczajów, co wyłaziło z nich na każdym kroku, podobnie jak u wielu towarzyszących Jezusowi kobiet dawna profesja uzewnętrzniała się na zniszczonych twarzach i w bezceremonialnym stosunku do mężczyzn" (WJ, s. 32). Ludzie ci, przyłączając się do Jezusa, wyzbywali się niejako swej przeszłości. Nie podawali prawdziwych imion, nie mówili też o swych zawodach. Każdy u boku Mesjasza zaczynał swe życie na nowo, miał szansę stać się lepszym. Niełatwe zadanie miał zatem przed sobą Judasz, chcąc dostosować się do towarzyszących Jezusowi biedaków. Postanowił przywdziać najgorsze szaty i odrzucić dotychczasowe życie w luksusie, jednak to nie wystarczyło. Starał się również wyrażać w języku gminnym, niestety wymawianie przez niego niektórych słów potwierdzało niepalestyńskie pochodzenie75. Podkreśla: "Uchodziłem więc za Egipcjanina, na czym mi zależało z tego względu, żeby jak najbardziej zagmatwać swoje incognito, co przydało się później, gdy w toku śledztwa wyszło na jaw, iż główny autor ruchawki uszedł" (WJ, s. 155). Ludzie myśleli, że jest potomkiem wysokiego kapłańskiego rodu, o czym celowo, niby w sekrecie, poinformował Marię. Judasz był wykształcony, doskonale znał Pismo Święte oraz inne dzieła starożytne, przez co wyróżniał się na tle pozostałych. Ludzie dostrzegali to, jeszcze usilniej przyglądając się temu tajemniczemu towarzyszowi. Swym zachowaniem i umiejętnością wyjścia z każdej opresji (często za sprawą pieniędzy76) zdobył szacunek wśród pozostałych. Bardzo szybko stał się też odpowiedzialny za kwestie finansowe. Chętnie organizował noclegi i żywność. Przyczynił się nawet do tego, że nakarmienie przez niego ludzi uznano za jeden z cudów Jezusa. Pomimo tak licznych talentów najbardziej cenił sobie pracę fizyczną. Wspomina:
Co do mnie, to z prawdziwą przyjemnością oddawałem się zajęciom fizycznym, nie tylko dla zachowania incognito, lecz także dlatego, żeby na własnym grzbiecie odczuć, ile trudu kosztuje zdobycie kawałka chleba. Nazywam to jeszcze dzisiaj smakiem chleba i chociaż mogę o sobie powiedzieć dosłownie, że jestem człowiekiem wiekowym, wciąż własnoręcznie uprawiam w ogrodzie kilka zagonów, sadząc i zbierając rośliny dające pokarm najprostszy: groch, bób, soczewicę, cebulę, czosnek i zawsze parę garści pszenicy. (WJ, s. 123)
Po pewnym czasie wśród tych początkowo obcych ludzi zdobył wielu przyjaciół. Uznał, że pomimo wątpliwej reputacji i wcześniejszych obaw były to bardzo dobre osoby. Jeszcze wtedy nie zdawał sobie jednak sprawy, jak ważna okaże się jego rola. Po pewnym czasie wyznał: "stałem się jednym z głównych aktorów, bez którego węzeł tragiczny nie zostałby rozwiązany" (WJ, s. 131).
Judasz był mądrym człowiekiem. Wrodzoną inteligencję uzupełniał pismami filozofów, które wykształciły w nim potrzebę sceptycznego spojrzenia na ciągle pojawiające się teorie. Od dawna trudne historycznie czasy wypełniane były bowiem przez licznych patriarchów, kapłanów, proroków, królów i sędziów, którzy pretendowali do bycia oczekiwanym Mesjaszem. Jak podkreśla Mieczysław Tarasiuk: "Prorockie wiadomości, adresowane do narodu izraelskiego powstawały w odniesieniu do historycznych okoliczności, które je wywoływały i były Bożą odpowiedzią na potrzeby Jego ludu w czasie, w którym zostały dane"77. Samej idei poszukiwania mesjasza dopatrywać się można w pięcioksięgu Mojżesza78. Do jego miana pretendować mógł każdy prorok czy asceta. Epoka, w której żył Judasz, także wypełniona była owymi mesjaszami, z których każdy przedstawiał podobną wizję rzeczywistości79. Większość z prezentowanych teorii była wtórna, opierając się najczęściej na naprawie świata i apokaliptycznych wizjach. Każdy prawił to samo, odwołując się do pojęć miłości, miłosierdzia, sprawiedliwości i potępienia. Dlatego też, kiedy na swej drodze spotkał Jezusa, nie zwrócił uwagi na głoszone przez niego teorie. Jedynym powodem, dla którego zainteresował się postacią Rabbiego, była Maria. Sam uznał:
W jego naukach nie widziałem nic takiego, czego bym przedtem nie wiedział, ani nie wiedziałem (wtedy) do czego one prowadzą, poza programem moralnym do przyjęcia, lecz niemożliwym do upowszechnienia. Z Marią byłem gotów uznać jego teorię o rychłym Królestwie Niebieskim, bez niej legia serafinów nie zdołałaby mnie przekonać. (WJ, s. 52)
Przyłączenie się do słuchaczy kolejnego z pseudoproroków nie wynikało zatem z wiary bohatera, a z chęci zdobycia ukochanej. Liczne opowieści o Jezusie tworzyły z niego mitycznego bohatera, czemu stanowczo przeciwstawiał się Judasz. Był on daleki od hiperbolizowania czynów kolejnego kaznodziei, odrzucając fantastyczne znamiona opowieści, pragnął ukazać wszystko zgodnie z prawdą. Oczywiście w swej relacji nie wyzbył się subiektywizmu, jednak nie można mu odmówić starania o to, by ukazać również poglądy innych ludzi. Judasz wyznawał zasadę, by wszystko sprawdzić samemu, by zebrać jak najwięcej informacji. Dlatego też zdecydował się zdobyć wiedzę na temat tego wędrownego moralisty, stąd też wynikało dokładne skupienie podczas jego przemów. Judasz starał się być na tyle otwarty, że nie negował nawet cudów, które przypisano Jezusowi. Wyznawał jednak zasadę, że nie może o nich opowiadać, jeśli nie był ich świadkiem. Tym samym prezentował postawę empiryczną, którą starał się zachować do końca swych dni. Nie mając dostatecznych dowodów, sprzeciwiał się uznaniu Jezusa za przepowiadanego mesjasza. Zafascynowany Pismem Świętym Judasz znał bowiem wyznaczniki, które charakteryzować miały wybrańca. Mieczysław Tarasiuk, podsumowując owe cechy, uznaje, że powinien być on:
Izraelitą (z twoich braci),
jak Mojżesz,
upoważniony do oznajmienia Bożego słowa z autorytetem80.
Ponadto ów mesjasz:
będzie cieszyć się niezwykle intymną więzią z Bogiem. Tak jak Mojżesz rozmawiał z Bogiem na górze twarzą w twarz;
będzie dokonywał cudów publicznie przed narodami. Tak jak Mojżesz, Eliasz i Elizeusz czynili dla większości, nie dla siebie;
będzie dawcą prawa, dokładnie jak Mojżesz dał dziesięć przykazań, i pośrednikiem, który będzie modlił się tak gorliwie za swój lud, jak Mojżesz modlił się o ochronę dla Izraela;
będzie również wybawicielem, tak jak Mojżesz został użyty przez Boga, aby uwolnić swój lud z niewolnictwa w Egipcie81.
Nie dziwi zatem fakt, że wielu Żydów w osobie Jezusa odnalazło zapowiadanego syna Boga. Zdaje się, że spełniał on wszystkie z wyżej wymienionych punktów. Był Izraelitą, którego naznaczył sam Stwórca. Rozmawiał z Bogiem Ojcem, przekazując kolejno jego polecenia wiernym. W ten sposób stanowił prawo wśród towarzyszy. O jego cudach mówili wszyscy i każdy był przekonany, że ma on niezwykłą moc. W Jezusie dopatrywano się mesjasza politycznego, wybawiciela, osoby, dzięki której nastaną nowe, lepsze czasy. Należy jednocześnie zaznaczyć, że większość jego wyznawców nie zważała na powyższe wymogi. Jak podkreśla Panas: "W owym czasie, zwłaszcza wśród plebsu, rzeczy te były zgoła nieistotne i wystarczyło, że byle jaki fanatyk o gorącej głowie zaczął kazać, a już go poczytywano za proroka lub mesjasza, wedle upodobania"82. Dla najbiedniejszych najistotniejszy był ostatni punkt, który dawał im nadzieję na poprawę bytu. Jezus okazał się jednostką wyjątkową, gdyż w odróżnieniu od swych poprzedników jego wizja była pozytywna83. Cytując fragmenty Pisma Świętego, usuwał z nich elementy ukazujące boskie okrucieństwo, mściwość czy despotyzm. Tym samym tworzył obraz miłosiernego Stwórcy, który kocha swych poddanych. Głosił także, że po zbliżającym się Sądzie Ostatecznym nadejdzie Królestwo Boże, w którym każdy odnajdzie szczęście. Do jego doktryny bardzo szybko zaczęto dorabiać powstańczą ideologię. W Jezusie dostrzegano rewolucjonistę, kogoś, kto poprowadzi lud do walki. Jezus początkowo nie zważał na tęsknoty ludu, skupiając się na głoszeniu zbawienia po śmierci. Widząc jednak, że jego misja pokojowa traci na znaczeniu, postanowił dostosować swe przemowy do potrzeb uciskanych wiernych. Śmierć Jana, zdawać by się mogło, jego największego rywala, stała się momentem przełomowym. Chcąc zatrzymać przy sobie ludzi, Jezus musiał otworzyć się na ich potrzeby, dać mi jakąś otuchę. Ponadto przestraszony zabójstwem Jana był coraz bardziej niepewny jutra, niespokojny. W swych przemowach nigdy co prawda nie zachęcał do walki, jednak wyraził zgodę na założenie organizacji zajmującej się przygotowaniem powstania84. W tej cichej aprobacie Rabbiego wielu dopatrywało się obietnicy pomocy zastępów niebieskich, jedynie Judasz spoglądał na przygotowania z charakterystycznym dla siebie sceptycyzmem. Nie wierzył w sprawczą moc Jezusa i mówił:
Nie byłem taki naiwny jak moi towarzysze i nie wyobrażałem sobie, że hufce anielskie stąpią z niebiosów, aby walczyć wespół z naszymi fanatykami. To nie zdarzyło się nawet w czasach Mojżesza i Jozuego, ale Pan Zastępów, który wyrwał Izraela z niewoli egipskiej, który zastąpił hufce faraona w przejściu koło Baalsyphon, który zwalił mury Jerycha mógł, tak sądziłem podówczas, wspomóc nas również w cudowny sposób, o ile Jezus był tym, którego Jahwe nam zesłać obiecał. Na to, żeby pokonać Rzymian trzeba było cudów tysiąc razy większych niż wypędzenie diabłów z ciała wariata i trzeba było przede wszystkim moralnego odrodzenia narodu. (WJ, s. 181-182)
Wiedział, że nie wydarzy się żaden cud oraz że w walce liczy się przewaga i dobry dowódca. W jednej z najważniejszych rozmów między Judaszem a Jezusem zostaje wyjaśnione późniejsze zachowanie bohatera, które powszechnie uznane zostanie za zdradę. Jezus wyznał wówczas, że wiedział, że Judasz towarzyszy mu jedynie z powodu Marii, ale nie chciał go stracić. Otworzył przed nim tajemniczą wizję swej rychłej śmierci i dnia przeznaczenia. Ponadto starał się wyjaśnić, czym są dobro i zło. Judasz z zainteresowaniem słuchał poglądów Jezusa, starając się zrozumieć kreację jego Boga. W pewnym momencie Rabbi kazał mu odejść, opuścić go jeszcze przed powstaniem: "Odejdziesz, bo tak trzeba, tobie jednemu rozkazuję odejść już teraz, zanim się stanie to, co ma się stać" (WJ, s. 189), by następnie uzasadnić to w taki oto sposób: "Nic tu po tobie, Judo, w szczęku oręża i nic tu po mnie, ale ja muszę ostać, ty nie musisz, jeśli więc zginę, ty poprowadzisz dalej sprawiedliwych po drodze Światłości, jeśli żyć będę, obaj zaczniemy od nowa, całkiem od nowa" (WJ, s. 193). Jednocześnie wskazał: "Odejdziesz jutro, o tej samej porze, cicho i potajemnie i będziesz czekał na znak, który będzie dany" (WJ, s. 199). Judasz nie czuł brzemienia powierzonego mu obowiązku. Wywodził się z zacnego rodu i zdawał sobie sprawę z tego, że jest powołany do wyższych celów. Jedyne, co go interesowało, to to, czy będzie mógł odejść z Marią, którą wciąż bardzo kochał. Otrzymawszy jednak odpowiedź odmowną, usłyszał następujące uzasadnienie:
Nie trzeba, żeby wiedziała cokolwiek. Na wszystko przyjdzie czas. Powołałem ciebie do wyższych celów, ale jeśli zechce Pan, z biódr twoich wyjdzie pokolenie świętych sług bożych (oto jeszcze jedno jego proroctwo, które się nie spełniło). (WJ, s. 201)
Podczas ostatniej wieczerzy Jezus uprzedził wszystkich, że jeden z braci odejdzie. Nie napiętnował jednakże tego czynu, a określił ową osobę mianem "naznaczonej" (WJ, s. 206). W swej przemowie daleki był od walecznych nawoływań, zdecydowanie więcej uwagi poświęcał metaforycznym proroctwom. Przepowiedział rozstrzygnięcie losów świata i tak naprawdę zdaje się, że nikt poza Judaszem nie rozumiał wówczas sensu tych słów. Zgodnie z poleceniem opuścił on Rabbiego, wracając do domu pełnego wygód i dawnego życia jako finansista. Z relacji dowiedział się o klęsce powstańców i ukrzyżowaniu walczących. Do końca jednak nie zdobył informacji na temat dalszych losów Jezusa, niektórzy powiadali bowiem, że umarł, inni, że odszedł, pogrążając się w samotności. Najbardziej ze wszystkich martwił się o ukochaną Marię, jak sam wspomina: "Do Marii napisałem list, aby nie oddalała się przez kilka dni, dopóki nie uzyskam wiadomości o losie Jezusa, zapewniając ją, że może tu być bardziej bezpieczna niż gdziekolwiek, zarządcę zaś uprzedziłem, by nie dopuścił do jej odejścia, choćby mu przyszło zatrzymać ją siłą" (WJ, s. 233). Po jakimś czasie otrzymał wiadomość, że Maria jest chora, w związku z czym ruszył na Górę Oliwną, by ją ratować. Kobieta opowiadała niesłychane historie, jakoby widziała Jezusa wstępującego do nieba. Judasz starał się zestawić teorie Marii z rzeczywistością, niestety żadna z jej wizji nie wydawała mu się realna. Jak sam stwierdza: "tylko jedna hipoteza była dla mnie do przyjęcia, że Jezus mógł jakimś sposobem ocaleć i ukrywał się za miastem lub w samym mieście" (WJ, s. 244). Nawet po odzyskaniu zdrowia fizycznego Maria nadal utrzymywała, że widzi Mistrza. Błąkała się po Galilei, wypełniając polecenie aniołów. Pozostali wierni również uważali, że widzą Jezusa, przez co wszędzie krążyły plotki o jego zmartwychwstaniu. Marię zaczęto uważać za świętą, co jedynie utrwalało Judasza w przekonaniu o obłędzie ukochanej. Bohater lękał się o jej los, ale nie mógł już z nią być. Podkreśla:
Fakt zniknięcia Marii, co niekoniecznie musiało być jednoznaczne ze zgonem, przyjąłem spokojnie, a nawet z pewną ulgą, że nie było mi dane oglądać ruiny obalającej idealny obraz, jaki kształtował się w mej pamięci. Właściwie mogę powiedzieć, że dopiero wtedy, straciwszy bezpowrotnie ostatnią nadzieję, moje uczucia zapłonęły czystym ogniem. (WJ, s. 250)
Judasz zaczął wyolbrzymiać Marię, przez co nawet w niewolnicach szukał podobieństw do dawnej ukochanej. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że każda kolejna kobieta będzie jedynie namiastką Marii, dlatego też swej nowej zdobyczy dał wolność, by mogła poślubić jego wnuka. Z tego związku zrodziło się kilkoro dzieci, w tym również ulubienica Judasza, Maria (III). Na koniec Judasz wraca myślami do polecenia Jezusa z ogrójca. Usprawiedliwia swe postępowanie, przyznając, że próbował wypełnić wolę Mistrza. Założył gminę, w której rozpowszechnił prawdziwe dzieje Rabbiego. Mimo wszystko członków tej organizacji nazwano kainitami85, co traktowane było jako wielka obelga. Tadeusz Błażejewski podkreśla, że Panas, tworząc Judasza jako twórcę sekty oraz wyznawanej wśród jej wyznawców ewangelii, sprzyja jej gloryfikacji, co natomiast "wyraża nadrzędną rację ideową utworu"86. Wywyższenie negatywnego bohatera oraz powielanie jego nauk stają się jedyną prawdziwą wersją wydarzeń o losie Jezusa i jego słuchaczach. Autor, zdaje się, słusznie zauważa pozytywną interpretację, zgodnie z którą "Judasz okazuje się twórcą sekty kainitów"87, a przez jego ewangelię "niekiedy kainitów nazywano judaitami"88. Oczywiście, w 1973 roku istnienie Ewangelii Judasza i jej idei pozostawało w świecie domysłów, dziś jednak mamy możliwość zestawienia tych dwóch kreacji Judasza. Czy bohater XX-wiecznej powieści faktycznie zasłużył sobie na miano gnostyka? W biogramie bohatera Panasa z całą pewnością można znaleźć elementy łączące go z kainitami. W obu przypadkach postać peryferyjna urasta do miana jednej z najważniejszych. Całe jej życie jawi się jako droga do wtajemniczenia. Bez Marii, Jezusa oraz innych napotkanych osób Judasz nie stałby się tym, kim jest. Byłby po prostu zwykłym dziejopisarzem, nie zaś wybrańcem, który został dopuszczony do poznania prawdy. Judasz, podobnie jak w koptyjskim tekście, okazuje się jednostką wtajemniczoną. Zostaje powołany, by władać innymi, by głosić prawdę o boskim planie, jako jedyny dostępuje tego zaszczytu89. Istotną różnicą zdaje się natomiast fakt, że w Ewangelii Judasza bohater wie, że uznany zostanie za potępionego, świadomy jest odrzucenia, dokonuje zdrady jak najbardziej świadomie90. Judasz z utworu Panasa nie dopuści się zdrady, a jedynie okaże się jednostką zbyt małą, by móc uwierzyć. Do końca życia usilnie będzie starał się walczyć z oszczerstwami na swój temat, wielokrotnie też zdecyduje się uciec od przeszłości, przybierając różne imiona. Jego poznanie będzie niepełne, przez co okrzyknięty zostanie następcą Kaina91. Judasz kończy swe rozważania łacińską sentencją: "Mundus vult decipi!" (WJ, s. 251). W tym jednym zdaniu zawiera cały komentarz do ówczesnej sytuacji, zarówno do losów Jezusa, swego życiorysu, jak i nowych wyznawców. Ludzie mają bowiem niezwykłą zdolność kreowania rzeczywistości bez względu na prawdę. Czasem łatwiej jest przyjąć proste rozwiązanie, znaleźć bohaterów i "czarne charaktery", zestawić świat na zasadzie opozycji dobro - zło. Ułatwia to analizę otaczającej rzeczywistości, nawet jeśli jest tylko ułudą. Judasz zdaje się rozumieć takie podejście, przez co ze smutkiem przyznaje: "Niestety prawda, o ile cokolwiek jest prawdą, nie stanowi siły napędowej" (WJ, s. 251).
W pewnym momencie również i Judasz dał szansę Jezusowi, pozwalając, by ten wyzwolił lud z cierpień, by stał się oczekiwanym mesjaszem. Zapewne wynikało to z potrzeby spójnego punktu odniesienia92. Judasz cały czas przebywał wśród wiernych, którzy całkowicie zaufali Jezusowi. Byli w stanie zrobić wszystko, czego ten od nich zażądał, nigdy nie zadawali pytań, niejako ślepo krocząc za Rabbim. Judasz był sceptykiem, ale nawet w tak stałe przekonania musiała wkraść się niepewność. Zdaje się, że bohater usilnie starał się przystosować. Wiedział, że jest odmieńcem, który kroczy za Jezusem z pobudek czysto egoistycznych. Być może w pewnym momencie zadał sobie jednak pytanie: czy na pewno racje ludzi go otaczających są błędne? Jeśli ich Bóg istnieje, jeśli Jezus jest mesjaszem, to odrzucenie ich może oznaczać potępienie i wieczne męki. Człowiek, niezależnie od siły charakteru, boi się samotności i odrzucenia. Każdy chce mieć pewność, że wyznawane przez niego poglądy są słuszne, że warto trwać w swych wizjach. Dlatego też Judasz otwiera się przed Jezusem. Pragnie, by ten okazał się mesjaszem, by doprowadził do powstania, by uwolnił naród. Podobnie jak rzesze uciśnionych chce, by przepowiednie dotyczące Mesjasza się ziściły. Wszelkie przejawy uczuć religijnych, jak zaznacza Panas, choć "skierowane są ku pojęciom abstrakcyjnym i metafizycznym, zawsze rodzą się z potrzeb całkiem realnych i przyziemnych"93. Autor pokazuje usilne szukanie mesjasza, który w swych działaniach połączyłby ze sobą symbolizm i praktykę. W ten sposób zrzeszenie Jezusa wpisane zostało w liczne ruchy mesjanistyczno-religijne, które na drodze buntu miało za zadanie wyzwolić uciskane społeczeństwo. W Jezusie pokładano nadzieję na wolność, owa wiara ludzi udzieliła się również Judaszowi. Pomimo wrodzonej nieufności liczył, że jeśli tylko zmotywuje Jezusa, ten dojrzeje do roli przywódcy. Z biegiem czasu jednak zrozumie, że Jezus nie może być dowódcą. Jego rola ograniczy się zatem jedynie do cichej aprobaty poczynań walczących. W jednej z najistotniejszych rozmów między bohaterami Jezus przyzna, że nie wierzy w powodzenie powstania:
- Obawiasz się, panie - zapytałem - wątpisz w powodzenie naszej sprawy?
Wziął mnie za rękę i patrząc w oczy powiedział:
- Tak. Skoro pytasz, odpowiadam, tak. Ty przecież wiedziałeś, że się waham. Byłeś jak zwierciadło i jak sędzia, każde moje słowo brałeś na szalę, każdy uczynek ważyłeś. (WJ, s. 189)
Społeczeństwo jednak nie dostrzegało tego co Judasz. W każdym słowie i czynie Jezusa dopatrywało się przepowiedni zwycięstwa, obietnicy pomocy niebios. Wielokrotnie patrzyli na niego jak na proroka, który poprowadzi ich do upragnionej wolności. W państwie istniała bowiem potrzeba jakiegokolwiek mesjasza politycznego. Wynikała ona z tęsknoty uciemiężonego ludu i nie tyle miała związek z postacią Jezusa, co właśnie z istnieniem osoby, która rozumiała potrzeby plebsu, której wypowiedzi nie ograniczały się jedynie do przepowiedni apokaliptycznych, a ukazywały obraz utopijnego świata, nagradzania dobrych, a karania wrogów. Owe wypowiedzi ludzie rozumieli, jak chcieli, dopasowując ich treść do własnych potrzeb. Wojownicze przemowy jeszcze dobitniej utwierdzały ich w słuszności własnych przekonań, a ich metaforyczne podłoże dopuszczało wielość interpretacji. Sam Judasz także przyznawał, że Jezus się zmienił, niejako dostosowując do zaistniałej sytuacji:
Otóż Jezus podówczas zachowywał się dziwnie i dwuznacznie, jak gdyby stał się całkiem innym człowiekiem. Jego kazania brzmiały wojowniczo i rewolucyjnie, gromił niezgorzej od Jana saduceuszów i bogaczy, a zapowiadając rychły dzień bożej sprawiedliwości nie szczędził jak dawniej gróźb, ale owszem wspominał o karze, o wielkim płaczu i zgrzytaniu zębami tych, którzy zostaną potępieni i rzuceni w ogień wieczny. (WJ, s. 171)
Na poparcie swych spostrzeżeń cytował przemowy Rabbiego, ukazując tym samym doskonałą pamięć i umiejętność analitycznego myślenia. Jezus wiedział bowiem, do kogo przemawia, wszystkie jego mowy były doskonale przemyślane. Stając na czele grupy biedoty, swój język oraz treść przekazu musiał dostosować do potrzeb słuchaczy. Czynił to bardzo sprawnie, wykazując się niezwykle silną umiejętnością grania emocjami, stosowania perswazji. Wykładał swą naukę tak, by pojęły ją osoby niewykształcone, by mogły ją zrozumieć, ale i - co równie ważne - zapamiętać. Dzięki temu słuchacze mogli przekazywać owe treści dalej, tworząc kult Chrystusa i jego zbawczej wiary. W związku z niewykształconymi odbiorcami Jezus miał ułatwione zadanie, gdyż, jak podkreśla Erich Fromm:
Widzimy zatem, że pierwszymi chrześcijanami byli mężczyźni i kobiety, biedne, niekształcone, uciskane masy ludu Izraela, a później i innych ludów. Zamiast powiększającej się niemożności poprawy ich beznadziejnej sytuacji realistycznymi sposobami, rozwinęły fantastyczne oczekiwanie, że zmiana nastąpi wkrótce, w jednej chwili, a bogaci i szlachta będą ukarani w zgodzie z prawami i pragnieniami mas chrześcijańskich. Pierwsi chrześcijanie byli braterstwem społecznie i ekonomicznie uciskanych entuzjastów zgromadzonych dzięki nadziei i nienawiści94.
Jezus, by stanąć na ich czele, musiał jedynie odpowiedzieć na potrzeby ludu. Do swych wypowiedzi powinien był zatem wprowadzić elementy fantastyczne, jasny podział na dobro i zło oraz wiarę w zbawienie uciskanych. Tym zdobył rzesze wiernych, przez to także bardzo szybko stracił Judasza. Jego racjonalne podejście nie było bowiem w stanie przyjąć argumentów wymykających się prawom logiki. Nie mógł on zatem w pełni oddać się posłannictwu; jedyne, na co mógł przystać, to pomoc Jezusowi w organizowaniu powstania, bycie jego powiernikiem. Jego oddanie wynikało zatem z wiary w możliwość przełomu politycznego, a nie, jak wierzyli inni, w zbawienie. Zarażeni tą myślą ludzie, jak zaznacza Fromm, byli:
umęczeni i zrozpaczeni, pełni nienawiści do swych żydowskich i pogańskich ciemięzców, pozbawieni jakiejkolwiek perspektywy na realizację lepszej przyszłości. Posłanie, które pozwalała im w wyobraźni projektować wszystko to, czego rzeczywistość ich pozbawiała, musiało być w najwyższym stopniu fascynujące95.
Judasz był odmieńcem. Jako jedyny nie poddał się idealnej wizji zwycięstwa. Upadek powstania oraz wcześniejsze zwątpienie Jezusa w jego powodzenie dotknęły Judasza tym mocniej, że on sam pozwolił sobie na chwilę słabości. Klęska Jezusa stała się tym samym klęską Judasza, na bazie której narodził się on na nowo jako jeszcze bardziej nieufny. Sam także zauważył zmianę, jaka w nim nastąpiła. Przyznał:
W czasach, gdy towarzyszyłem Jezusowi, moje potrzeby religijne, zapewne pod wpływem żydowskiego wychowania, były na tyle silne, że nie stawiałem Bogu tak wielkich wymagań, atoli zarodki mego zwątpienia już były zasiane przez studiowanie myśli greckich mędrców, o czym, zdaje się, pisałem na początku. O ile jednak przed laty zdążałem od wątpliwości do ateizmu, o tyle obecnie, nad grobem stojąc, zmierzam w kierunku odwrotnym - od ateizmu do wątpliwości. (WJ, s. 185)
Judasz chciał wierzyć w świętą prawdę, podobnie jak inni odczuwał potrzebę istnienia jakiegokolwiek mesjasza politycznego. Początkowo nieufny w stosunku do Jezusa zaufał mu, licząc, że to właśnie za sprawą jego działania dojdzie do powstania. Krytyczne słowa mesjasza zrzuciły go z piedestału, pokazując, że tak naprawdę jest jedynie pseudomesjaszem, który nie jest w stanie przewodzić ludźmi. Odrzucenie oraz straszliwa klęska spowodowały, że Judasz całkowicie odwrócił się od Boga. Po co wierzyć, skoro obiecywany Pan nie słucha, odwraca się od poddanych? Na zmianę jego poglądów mógł wpłynąć także fakt zwątpienia samego Jezusa. On również wydawał się porzucony przez Boga, którego głosił. Przerażenie nadchodzącymi wydarzeniami spowodowało, że dostrzegł, że tak naprawdę jest sam i że nikt mu nie pomoże. Judasz, widząc, że nawet prorok przeżywa konflikt wewnętrzny, ostatecznie odrzucił Boga. Jak można bowiem pokładać w kimś nadzieję, skoro nawet największy wierny traci wiarę? Jak w tym momencie być pewnym swej religii? Jak ufać wykreowanemu Panu? Judasz zdaje się widzieć, że wszystko to, co do tej pory było głoszone, jest jedynie wizją, marzeniem. Ludzie potrzebują bowiem Boga, chcą mieć proroków. Dzięki nim życie pozornie staje się łatwiejsze, a człowiek przestaje być opuszczoną jednostką. Być może jest to jedynie ułuda, ale taka, która zapewnia poczucie ukojenia. Czy jednak pocieszenie może stać się dowodem na istnienie Boga? Jak podaje Richard Dawkins:
Ludzie czerpią z wiary pocieszenie, to prawda, ale z tego wcale nie wynika, że przedmiot ich wiary istnieje. Przyjmijmy nawet (choć nie jest to łatwe i stanowi zdecydowanie za daleko idące ustępstwo), że ktoś zdołał przeprowadzić niepodważalny dowód, iż wiara w istnienie Boga jest niezbędnym wymogiem ludzkiej psychiki i ludzkiego szczęścia, a wszyscy ateiści to nieuleczalni neurotycy, którzy w desperacji, wiedzieni kosmicznym lękiem, prą do samobójstwa. To nic nie zmienia - żadne z tych twierdzeń w najmniejszym nawet stopniu nie odnosi się do prawdy lub do fałszu religijnych wierzeń96.
Wielość otaczających Judasza teorii spowodowała, że musiał wybrać którąś z dróg, na coś się ostatecznie zdecydować. Jak zauważył Keith Ward:
Kłopot wszak polega na tym, że kiedy mimo wszystko jakoś już przekroczymy ograniczenia empirii, natychmiast znajdziemy się wśród mnogości rozmaitych światopoglądów, a równocześnie nie będziemy dysponować żadnymi narzędziami pozwalającymi na wybór między nimi. Z drugiej strony, niewykluczone, że swobodnie możemy się bez tych światopoglądów obejść, ponieważ nauka pozwala nam ulepszać naturę w takim stopniu, że zbędne staje się odwołanie do wiary. Brutalnie rzecz ujmując, modlitwy o dobre plony mogą okazać się pomocne, ale nawozy sztuczne z pewnością będą bardziej skuteczne97.
Judasz stał się więc ateistą, odrzucił wiarę w Boga, tym samym przekreślając rolę Jezusa. Jego całkowite wyparcie się Stwórcy nie było jednak chwilowym kaprysem. W trakcie swej wypowiedzi bohater wielokrotnie podejmował kwestie filozoficzne. Pytając między innymi: "Dlaczego jednak Bóg, który jest Miłością, który jest Miłosierdziem, dopuścił do takiego skażenia?, "Dlaczego dopuścił, żeby panoszyło się zło?" (WJ, s. 195), starał się znaleźć jednoznaczne odpowiedzi, właśnie owo niezbędne ukojenie. Nie otrzymawszy go, odwrócił się od Pana, stwierdzając wbrew wcześniejszym przypuszczeniom, że nie jest on "tym, który przyjdzie" (WJ, s. 149). Dopiero będąc starym, zaczyna się zastanawiać, czy jego odrzucenie było słuszne. Dopuszcza do siebie myśl, że Jezus rzeczywiście mógł być wybrańcem, jednak ostatecznie próbuje odrzucić owe myśli, by nie burzyć już ukształtowanego światopoglądu. Pisze:
Sama myśl o wspomnianej możliwości budzi we mnie zwątpienie i niepokój, bo gdyby tak się stało, musiałbym dopuścić, że człowiek, o którego pytasz, był rzeczywiście Mężem Opatrzności. Wbrew znanej maksymie, że człek mądry nie waha się zmienić zdania, w rzeczywistości nikt nie lubi zmieniać utrwalonych sądów, w moim wieku zaś, kiedy już dobijam setki, byłby to wstrząs niepotrzebny. (WJ, s. 11)
Helena Zaworska zauważa, że Judasz: "Jest za mądry na to, by stać się programowym twórcą mitów lub ich naiwnym burzycielem; próbuje być ich analitykiem"98. Owa rola wyniesie go ponad innych apostołów, by ostatecznie przez następne pokolenia skazać go na potępienie. Tragizm bohatera nie będzie więc polegał na ukazywanej w Biblii zdradzie, nie będzie wynikał też z niezrozumienia prawd głoszonych przez Jezusa. Ostatecznym napiętnowaniem apostoła stanie się wrzucenie go w wir grzeszników, takich jak Kain99. Stając na ich czele, okaże się niegodny głoszenia słowa, które zostało mu powierzone. Okaże się również, że w oczach innych nigdy nie był apostołem, a jedynie marionetką, nic nieznaczącą bez Rabbiego. Słuszne (nie tylko w stosunku do ewangelii) wydadzą się zatem słowa Andrzeja Skrzypczaka: "Historia Judasza jest ostrzeżeniem, że bycie powołanym przez Jezusa, przebywanie długo i blisko przy Nim, uczestnictwo w Eucharystii - nie stanowi niestety żadnej gwarancji życia, zbawienia, wejścia do Królestwa"100.
Dość długo przyszło czytelnikom czekać na dalsze losy Judasza101. Jak wspomina Panas:
Przygotowywałem dla "Pojezierza" propozycję drugiej części Według Judasza. Nie mam pojęcia, kiedy to napiszę i czy w ogóle napiszę, ale zaplanowałem ukończenie na rok 1980. W założeniu ma to być apokryf Dziejów apostolskich, a także rzecz o Esseńczykach i Mistrzu Sprawiedliwości102.
W 1985 roku nakładem Wydawnictwa Pojezierze ukazała się powieść zatytułowana Judasza dziennik intymny. Tym razem autor zrezygnował z opatrywania tytułu słowem apokryf, nie oznacza to jednak, że druga część wizji Panasa nie przybiera znamion jego współczesnej odmiany. Na powieść składa się kilka elementów: 1) rekonstrukcja życia Jezusa i całej gminy jezusowej, 2) biografia Judasza zawarta w dzienniku, w którym wielokrotnie zmieniać się będzie perspektywa opowiadania (teraz - kiedyś), 3) polemika z mitomanią (w odniesieniu do Rabbiego, Paulusa i tytułowego bohatera), 4) odpowiedzi na pytania przyjaciela zawarte w listach, 5) raporty przedstawiające aktualną sytuację polityczną i ekonomiczną, 6) refleksje filozoficzne. Wprowadzając do utworu kilku opowiadaczy, autor stworzy powieść niezwykłą, ukazującą bowiem dzieje tytułowej postaci z punktu widzenia kilku osób. Ów zabieg pozwoli spojrzeć na Judasza w jak najpełniejszy sposób, przeczący dotychczasowemu poznaniu103. Jedną z nich stanie się Lucjusz, który, będąc przyjacielem Judasza, a właściwie Aeneasza Proegmenosa, odsłoni przed czytelnikiem tajniki jego życia. Będzie on jednocześnie obserwatorem, komentatorem oraz aktywnym uczestnikiem wydarzeń, marzącym o poznaniu prawdy o sekcie Jezusa. Bazując na posiadanych dziełach historycznych, pragnie skupić się na męczennikach nowej wiary. W tym celu wyrusza w podróż, by odwiedzić swego przyjaciela i samozwańczego wybrańca Jezusa, Aeneasza. Plany Lucjusza przerywa jednak tragiczna wiadomość o jego śmierci. Od posłańca dostaje spisany przez Aeneasza traktat filozoficzny oraz list sekretarza - Epimachosa104. Dowiaduje się z niego, że przyjaciel pozostawił mu spisane przez siebie notatki i dzienniki. Tym samym rozpoczyna się podróż Lucjusza: dosłowna - do miejsc kultu Jezusa wskazanych przez Aeneasza oraz ta literacka, w głąb umysłu Judasza, prezentująca próbę uporania się z przeszłością. Judasz - Aeneasz - Oniasz wraca wydarzeniami do czasów młodości. Swe dzienniki rozpoczyna spisywać w wieku pięćdziesięciu sześciu lat, czyniąc to aż do dziewięćdziesiątego szóstego roku życia, kiedy to w liście dokonuje ostatecznej spowiedzi umierającego105. W owych opisach postanawia przedstawić nie tylko koleje swego losu, ale również Jezusa i Paulusa, uważanego za następnego proroka. Z jego wypowiedzi będzie można wyodrębnić kilka najważniejszych tematów (biogram Aeneasza, zdrada, problem wiary i niewiary, rekonstrukcja działalności Jezusa i tzw. Dwunastu, konfrontacja z naukami Paulusa), z których każdy stanie się dopełnieniem światopoglądu tego niezwykłego bohatera.