ROZDZIAŁ 1
MECHANIKA EMOCJI
Góra - dół, przód - tył, początek i koniec. Wszystko możemy definiować w odniesieniu do czegoś innego. Aby zauważyć ruch, trzeba dostrzec, że przemieszczamy się względem czegoś. Czasem jednak jesteśmy tak zajęci określaniem naszego położenia i sytuacji, że tracimy to, co jest esencją chwili. Gdy rozpamiętujemy, przeżywamy ponownie rzeczy minione. Często wybiegamy w przyszłość albo narkotyzujemy się tym, co nie istnieje, czasem sięgając przy tym dodatkowo po substancje takie jak choćby alkohol. Umartwiamy się, biczujemy, bo nie wierzymy, że coś pozytywnego może nas spotkać. Dlaczego? Nie zasługujemy? Wstydzimy się naszego pragnienia? Bardzo często przez system edukacji równający do średniej oraz przez troskę rodziców którzy w dobrej wierze chcą uchronić nas od przykrych doświadczeń.
Zostaliśmy zaprogramowani w taki sposób, że nie jesteśmy zdolni do jakiegoś osiągnięcia. Często takie przeświadczenie utwierdza nas w otrzymanej roli, bo trzyma nas tam poczucie winy, a zatem poczucie, że nie zasługujemy na coś, i oczekiwania ze strony systemu rodzinnego czy środowiskowego. Tkwienie w przeszłości to bardzo często efekt odczuwanego żalu, który nas zakotwicza w minionym wydarzeniu, a zatem blokuje przed doświadczaniem teraźniejszości. Oczywiście to naturalne i właściwe, by potrafić spoglądać szeroko i mieć perspektywę tego, co może się wydarzyć oraz pamiętać o tym, co minęło. Jednakże zdrowy dystans pozbawiony barw żalu, złości, gniewu, strachu, wstydu, smutku, nienawiści, pogardy i wielu innych emocji daje nam możliwość czerpania garściami radości z bycia tu i teraz. To może zabrzmieć jak frazes czy komunał, ale chodzi o zdrowe zbalansowanie przebywania między przyszłością a przeszłością, scentrowanie się na obecnym doświadczeniu bez odlatywania od rzeczywistości. Czerpanie radości z życia w teraźniejszości, a dzięki temu również kreowania satysfakcjonującej przyszłości. Czy łatwo jest skupić Ci się na marszu, kiedy masz kamień w bucie? Albo czy potrafisz właściwie ocenić dystans przez zaparowane okulary? Czy możesz skutecznie wyartykułować światu, czego od niego chcesz, gdy Twoje usta są zakneblowane... wstydem? Często doświadczenia i związane z nimi emocje powodują, że nasze postrzeganie siebie jest wypaczone. Niekiedy do tego stopnia, że w kontaktach z osobami, z którymi powinniśmy umieć rozmawiać otwarcie i szczerze, mamy problem, by wyartykułować nasze potrzeby, a rekompensujemy to tam, gdzie nie jest to dla nas tak fundamentalne. Jeśli nie potrafisz rozmawiać ze swoim partnerem czy partnerką o tym, co w Waszym życiu seksualnym warto byłoby zmienić, aby czerpać z niego satysfakcję, to naturalną konsekwencją jest, że sam pozbawiasz się radości i przyjemności, bo druga osoba nie jest jasnowidzem. A jeśli uważasz, że jest - zastanów się, czy Ty potrafisz przewidzieć zachowania, potrzeby i oczekiwania innych ludzi?
Zobrazuje Ci to pewną sytuacją. Zadzwonił do mnie przyjaciel Paweł, żeby się wyżalić. Opowiedział mi, że właśnie dokonał fatalnego w skutkach posunięcia i jest w drodze na dworzec, ponieważ stracił pracę. Paweł pracuje w delegacji, więc nie może liczyć na powrót do domu wraz z brygadą. Zapytałem go: "A dlaczego straciłeś pracę?". Odpowiedział mi, że poprzedniego wieczoru poszedł na drinka, a że wypił zbyt wiele, rano kompani nie byli w stanie go dobudzić. Mężczyzna przyjął więc założenie, że szef wyrzuci go z roboty. Zadałem mu pytanie, czy jest alkoholikiem i czy to sytuacja, która potencjalnie ma prawo się systematycznie powtarzać? Skonsternowany takim zapytaniem chwilę milczał, po czym zaprzeczył. "Więc możesz stwierdzić, że to sytuacja incydentalna?". "No tak" - powiedział. "A zatem nie rozmawiałeś z szefem, ale podjąłeś za niego decyzję o tym, że wylewasz się za karę z roboty?". "No nie, ale nie wierzę, by było inaczej" - odpowiedział. "Okej, więc przyjąłeś założenie, które nie posiada potwierdzenia w faktach?". Chwilę trwało, zanim przyznał mi rację.
Zazwyczaj nasz sposób myślenia funkcjonuje po wydeptanych ścieżkach. Można porównać to do działania po linii najmniejszego oporu, gdyż naszym ewolucyjnym mechanizmem jest życie w taki sposób, aby zużyć jak najmniej energii. Zresztą jest to też mechanizm dominujący w całym wszechświecie. Dlatego przyjmujemy założenia zgodne z naszymi doświadczeniami i zbieżne z tym, jak sami byśmy postąpili w danej sytuacji.
Odsuwając więc od siebie rozmowę z szefem, Paweł zdecydował za niego, nie dał sobie szansy na doświadczenie innego scenariusza niż zakładany. Gdy mu o tym powiedziałem, broniąc swojego wyuczonego toku postępowania, powiedział, że nie ma siły, żeby zadzwonić i dostać od szefa - określę to delikatnie - burę. Gdy zapytałem go, czy samodzielne biczowanie się i "zwolnienie samego siebie" jest dla niego bardziej znośne, nie odpowiedział. Zapytałem go więc jeszcze: "Co najgorszego może się wydarzyć, jeśli do niego zadzwonisz?". A gdy zakodował już to pytanie, zadałem mu kolejne: "A co najlepszego może się stać, jeżeli zadzwonisz, przeprosisz i zapewnisz, że to jednorazowa sytuacja?". Zakończyliśmy rozmowę, a Paweł pozostał ze swoim dylematem. Można śmiało powiedzieć, że jego przekonania o świecie podsunęły mu myśli, na podstawie których uruchomiły się w nim emocje wstydu, złości, poczucia bezsilności, bycia niewystarczająco dobrym czy smutku.
Każdy z nas ma swobodę wyboru, co zrobi ze swoim życiem. Można wybrać inną reakcję na dane wydarzenie niż ta, która ujawnia się automatycznie. Wróćmy jeszcze na moment do historii Pawła. Jak się pewnie domyślasz, ma ona swój dalszy ciąg. Po mniej więcej godzinie otrzymałem wiadomość SMS: "Nadal pracuję, nie wyrzucił mnie".
Zwróć uwagę na zachowanie Pawła, schemat myślowy, który tu zadziałał, zanim zobaczył inną perspektywę. Czy zachował się jak ktoś bliski, dobry, serdeczny? Bo czy najlepszy przyjaciel powiedziałby mu w takiej sytuacji: "Weź sznur i się powieś, bo do niczego się nie nadajesz!", czy raczej: "Okej, to, że zawiodłeś teraz, znaczy tyle, że zdarzyło Ci się to w tym momencie, a nie, że nie można wcale na Tobie polegać"? A przecież nikt nie jest Ci bliższy niż Ty sobie, warto być dla siebie wsparciem, nie katem, ale też nie klakierem.
Czując jednak ciężar na barkach, trudno jest stanąć swobodnie. Emocje są w pewnych sytuacjach balastem, który zatrzymuje nas przed podejmowaniem działań. Innym razem mogą być one tym, co popycha nas do działań nieadekwatnych do sytuacji. Emocjonalność nie jest jednak terminem określającym tylko wirtualną strukturę. Każdy afekt wywołany jest bodźcem powodującym uruchomienie procesów w naszym mózgu, które z kolei manifestują się w naszym organizmie. Stąd reakcją na nagły niespodziewany impuls kojarzący się z niebezpieczeństwem, taki jak klakson, syrena, wystrzał, jest przyjmowanie pozycji obronnej i wyrzut adrenaliny do krwi. Z kolei na aromat, który jest przyjemny i zapewnia naszą pierwotną naturę o bezpieczeństwie, jak zapach lawendy, reagujemy rozluźnieniem i wyciszeniem.
Przedstawiona kolejność nie zawsze przebiega w taki sam sposób. Jeśli doświadczamy obecności obrazu, dźwięku albo dotyku czegoś (bodziec), co z kolei wywołuje w nas wspomnienie jakiegoś momentu, który się w naszej pamięci szczególnie zapisał (myśl), może się pojawić emocja, która nam właśnie wtedy towarzyszyła. W takim przypadku, niczym za sprawą czarodziejskiej różdżki, cofniemy się do wspomnienia, czyli pojawią się obrazy i dźwięki, które nie są tamtą rzeczywistością, ale naszym subiektywnym zapisem tego doświadczenia. Potok myśli z tym związany przeleje się przez naszą głowę. Możesz empirycznie przekonać się, jak to działa.
W chwili spokojnej refleksji zastanów się, jaki był najradośniejszy moment w twoim życiu. Skup się na tym i obserwuj, co się dzieje. Przywołując obraz tego wydarzenia, skoncentruj się na wszystkich szczegółach tego momentu. Co było słychać? Co docierało do Twoich oczu? Jakie myśli się wtedy pojawiały? Czy Twoje ciało pozostało bierne, czy pojawiły się reakcje wskazujące na podróż w czasie?
Najprostsze eksperymenty pokazują, jak bardzo nasze ciało reaguje na wspomnienia smaku - na przykład uruchamiają pracę ślinianek na myśl o cytrynie. To właśnie uruchamia ludzi do kompulsywnych zachowań, które mogą nas dużo kosztować. Zakupoholizm to najmniejsze z czyhających na nas niebezpieczeństw. Większym zagrożeniem jest na przykład zajadanie się w odpowiedzi na sytuacje, które budzą strach. Inna sprawa, że reakcją naszego organizmu na emocje są wzmożone działania gruczołów dokrewnych. Ich nadmierne pobudzanie może prowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu całości tej CUD-maszyny, czyli organizmu.
Reakcją na stres jest wyrzut cukru do krwi. Dlatego osoby często doświadczające stresu mogą mieć przeciążoną trzustkę i w konsekwencji problem z właściwą regulacją poziomu cukru we krwi, popularnie nazywany cukrzycą. Z kolei przepracowana trzustka w długotrwałym stanie zapalnym to niebezpieczeństwo nowotworu, który bardzo szybko zabiera cierpiących na tę przypadłość.
Jeżeli uruchomisz bodziec fizyczny, pojawią się myśli i ich manifestacja, czyli emocja z nich wypływająca. Jeśli się pojawi emocja, to przyniesie Ci ona lawinę myśli, będących jej uzasadnieniem. Stąd na przykład natrętne myśli, które pojawiają się, gdy emocje, których doświadczamy, nie są przez nas do końca przeżyte. Są wtedy niczym żarzące się drwa w przygasłym ognisku. Wystarczy ledwie podmuch wiatru - na przykład informacja medialna, albo dmuchnięcie przez kogoś w stronę tego żaru - czyjeś słowo, gest, postawa ciała czy mina, by płomień pojawił się ponownie.
Nie lubimy doświadczać tego, co trudne i nieprzyjemne, ale magazynowanie tlących się materiałów jest o tyle niebezpieczne, że kiedyś może wybuchnąć pożar, nad którym nie będziesz w stanie w żaden sposób zapanować.
Kumulujące się w Twoim ciele emocje, które nie mogą znaleźć ujścia, prowadzą do wystąpienia licznych dolegliwości psychosomatycznych, a nawet poważnych chorób, na przykład niewyrażony gniew wywoła nowotwór, a chroniczny lęk z dużym prawdopodobieństwem spowoduje PTSD (ang. post traumatic stress disorder), w Polsce nazywany zespołem stresu pourazowego.
Możliwe, że teraz pomyślisz, że skoro to takie ważne, to powinni uczyć tego w szkole. Zgadzam się z Tobą. Różnego typu placówki, do których uczęszczamy jako młodzi, chłonni wiedzy ludzie, powinny uczyć nas tego i wielu innych cennych umiejętności. Niestety i tu chyba nie jestem odosobniony w swoim przekonaniu, że szkoły niestety nie mają na celu uczenia dzieci i młodych dorosłych samodzielnego życia i korygowania siebie.
Powróćmy jednak do głównego tematu naszych rozważań. Myśl może przywołać emocję, która fizycznie uruchomi Twoje ciało tak, że poczujesz fizyczny bodziec. Jako przykład możemy posłużyć się pewnym eksperymentem. Uczestników badania poproszono, aby usiedli przy stole, na którym znajdowały się imitacje ludzkich dłoni, mieli trzymać dłonie dokładnie pod imitacjami a dodatkowo byli okrywani fartuchem, który powodował złudzenie, że na stole są dłonie siedzącego tam właśnie obiektu eksperymentu. Następnie osoby przeprowadzające badanie uderzały młotkiem w sztuczną dłoń. Wyniki doświadczenia okazały się zaskakujące. Ludzki mózg, przetwarzając dany obraz - scena uderzania, wywoływał gwałtowną reakcję, prowadzącą do odczuwania przez uczestników bólu i wydawania okrzyków. Co więcej, były to zachowania powtarzające się bardzo często - do tego stopnia, że możemy opisać je jako normę. Mało tego, badacze obserwowali zmiany w kolorze skóry - na rękach uczestników eksperymentu pojawiły się ślady przypominające te, które pojawiają się w następstwie urazu. To, co nie jest fizyczne, ma nas ogromny wpływ. W mojej ocenie lekceważenie emocji jest jak ignorowanie rzeczywistości.
Jak wpływają na nas nasze stany emocjonalne?
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Ciąg dalszy dostępny w pełnej wersji książki.