5
Walka na wojnie
Pewnego dnia wielką opowieść o wojnie w Związku Radzieckim będzie można
osnuć wokół krótkiego opisu tego, co się stało z dwudziestoma pięcioma
dywizjami pancernymi, które Hitler posłał za rosyjską granicę. One były
ostrzem jego miecza, machinami, które torowały drogę jego piechocie i artylerii. Kiedy wygrywały, Niemcy wygrywali. Kiedy przegrały, Niemcy
przegrali.
Walter Kerr, The Russian Army, 19441
Przytoczona wyżej opinia, jakoby pokonanie niemieckich dywizji
pancernych było wystarczającym wyjaśnieniem przyczyn klęski Niemiec i europejskich państw Osi, to kuszące uproszczenie. Walter Kerr był
korespondentem "New York Herald Tribune" w Moskwie i podczas wojny,
zanim wrócił do Stanów Zjednoczonych po bitwie o Stalingrad, miał tam
okazję rozmawiać z dowódcami Armii Czerwonej o ich doświadczeniach. Swój
pogląd na temat niemieckiej broni pancernej kształtował na podstawie
zasłyszanych pogłosek i spekulacji wojskowych. Podana przez niego liczba
dwudziestu pięciu niemieckich dywizji pancernych była zawyżona, niemniej
taka plotka krążyła wówczas po Moskwie. Podobnie rozpowszechnione było
przekonanie, jakoby na początku operacji "Barbarossa" Niemcy dysponowali
18 tysiącami czołgów. Mimo całej tej przesady skupienie uwagi na
dywizjach pancernych jako głównym aktorze nowoczesnej wojny lądowej było
zasadniczo słuszne, nawet jeśli to tylko część prawdy. Ze wszystkich
innowacji wprowadzonych w czasie drugiej wojny światowej i naśladowanych
prawie we wszystkich krajach walczących o wyniku walk na lądzie w największym stopniu decydowało utworzenie w pełni zmechanizowanych
jednostek wojskowych, łączących czołgi, piechotę zmotoryzowaną i artylerię. Do roku 1945 Armia Czerwona sformowała w sumie czterdzieści
trzy korpusy pancerne, co pozwoliło jej prowadzić pod koniec wojny
operacje dorównujące rozmachem działaniom niemieckim z 1941 roku.
Na podstawie przytoczonej opinii Kerra można zapytać, dlaczego kraje
sprzymierzone ostatecznie zwyciężyły na polu bitwy i dlaczego państwa
Osi przegrały mimo początkowych zwycięstw. Odpowiedzi należy szukać w stopniu, w jakim każda ze stron nauczyła się rozwijać i wykorzystywać
szereg czynników nazywanych obecnie "mnożnikami siły" (force
multipliers) - organizację operacyjną, sprzęt, taktykę, wywiad - które
ogromnie zwiększały moc uderzeniową armii, lotnictwa lub marynarki
wojennej, zwłaszcza gdy te początkowo zmagały się z przewagą
nieprzyjaciela. W walce na morzu i na lądzie dominującą rolę odgrywały
nadal tradycyjne rodzaje uzbrojenia i wojsk - pancerniki, piechota,
artyleria, a nawet kawaleria - których znaczenia nie powinno się
lekceważyć, jednak to wspomniane mnożniki siły, ogólnie rzecz biorąc,
zmieniały sytuację na polu bitwy. Pierwszym z nich był rozwój wojsk
zmechanizowanych i towarzyszącego im lotnictwa taktycznego. Utworzenie
wojsk pancernych i zintegrowanie ich z resztą sił zbrojnych odmieniło
sposób prowadzenia wojny na lądzie, najpierw po stronie niemieckiej, a potem również u aliantów. Lotnictwo taktyczne było używane na dużą skalę
już w pierwszej wojnie światowej, lecz pojawienie się myśliwców
jednopłatowych, samolotów szturmowych i nowoczesnych bombowców średnich,
które bez wyjątku wyposażone były w coraz bardziej śmiercionośne
uzbrojenie, odmieniło też potencjał bojowy lotnictwa. Z kolei w działaniach na morzu siły powietrzne przyczyniły się do
zrewolucjonizowania operacji desantowych, najpierw w wojnie na Pacyfiku
- tak w czasie ofensywy japońskiej, jak i późniejszej kontrofensywy
alianckiej - a następnie na szeroko rozumianym europejskim teatrze
działań wojennych wraz z kolejnymi desantami sprzymierzonych w Afryce
Północnej, na Sycylii, we Włoszech i we Francji. Były to złożone
operacje połączone (combined operations), w ramach których siły
powietrzne, morskie i lądowe współpracowały, żeby zdobyć punkt
zaczepienia na silnie bronionym przez wroga brzegu, a następnie utworzyć
tam stały przyczółek. Dla alianckich potęg morskich operacje desantowe
były jedynym sposobem na to, by zmierzyć się z przeciwnikiem na
okupowanym przez niego terytorium. Sprzymierzeni mogli tego dokonać,
nauczyli się bowiem, jak przełożyć swoją potęgę morską na działania na
lądzie.
Rozwojowi broni pancernej, sił powietrznych i narzędzi walki morskiej
towarzyszył rozwój środków walki radioelektronicznej. Radio i radar
stały się w tym okresie kluczowymi elementami nowoczesnego pola bitwy i pozostają nimi do dzisiaj. Nowoczesna technologia radiowa umożliwiła
scentralizowaną kontrolę nad jednostkami lotniczymi. Pozwalała też
dowódcom skuteczniej zarządzać złożonym, szybko zmieniającym się polem
bitwy. Łączność radiowa pozwalała również kierować w skali globalnej
wojną morską. Radio stanowiło także kluczowe narzędzie na szczeblu
taktycznym, umożliwiając niewielkim oddziałom wezwanie pomocy i koordynowanie ich działań lokalnych. Badania nad falami radiowymi
doprowadziły do rozwoju radaru, który początkowo był narzędziem
wczesnego ostrzegania przed samolotami wroga nadlatującymi od strony
morza, ale szybko znalazł sporo innych ważnych zastosowań. Między innymi
ostrzegał z wyprzedzeniem przed lotnictwem taktycznym przeciwnika,
odegrał kluczową rolę w pokonaniu U-bootów, zabezpieczał flotę na morzu
przed niespodziewanym atakiem i zapewniał zabójczą celność artylerii,
tak lądowej, jak i okrętowej. Z upływem czasu przewaga w wojnie
elektronicznej przechyliła się zdecydowanie na stronę aliantów, gdy
nauczyli się oni wytwarzać i odpowiednio wykorzystywać najnowsze
technologie.
Radio odgrywało też kluczową rolę w działaniach wojennego wywiadu i kontrwywiadu, przyczyniając się między innymi do rozwoju złożonych
operacji dezinformacyjnych, które same w sobie są jednym z omawianych tu
"mnożników siły". Wojna wywiadów toczyła się na wielu polach, w większym
lub mniejszym stopniu przynosząc korzyści walczącym stronom. Największą
pomoc dla sił zbrojnych, dzięki której mogły one skuteczniej walczyć,
stanowił wywiad na szczeblu operacyjnym i taktycznym. Przez większą
część wojny alianci pozyskiwali więcej danych wywiadowczych i potrafili
lepiej je analizować niż państwa Osi, nawet jeśli trudno obecnie ocenić,
jak wielki wpływ miał wywiad na przebieg operacji militarnych. Podobnie
było z dezinformacją, którą stosowano na szeroką skalę, chociaż często
bez większego efektu. Jeśli jednak dezinformacja się powiodła, mogła
mieć decydujące znaczenie, nawet w skali operacyjnej. Mistrzem
dezinformacji był Związek Radziecki. Wymownymi świadectwami jego
skuteczności w tej dziedzinie były miażdżąca klęska wojsk Osi w czasie
operacji "Uran" w listopadzie 1942 roku oraz zniszczenie Grupy Armii
"Środek" w czerwcu roku 1944. Wartość alianckiej dezinformacji przed
lądowaniem w Normandii pozostaje sporna, ale z pewnością wzmocniła ona
przekonanie Hitlera, że desant w tym rejonie ma zmylić Niemców przed
głównym lądowaniem pod Calais. Solidny wywiad i skuteczna dezinformacja
pomogły aliantom zniwelować wysokie umiejętności bojowe przeciwnika,
który zaciekle bronił każdego metra kwadratowego nowych imperiów. Także
w tej dziedzinie - podobnie jak w przypadku broni pancernej, lotnictwa,
operacji desantowych czy walki elektronicznej - wyjaśnienie przyczyn
ostatecznego zwycięstwa jednej strony i klęski drugiej zależy od tego, w jakim stopniu ich siły zbrojne nauczyły się korzystać z tego narzędzia.
BROŃ PANCERNA I LOTNICTWO
Kiedy wojska niemieckie najechały w 1939 roku Polskę, świat po raz
pierwszy ujrzał skutki rewolucyjnej zmiany w organizacji sił zbrojnych,
której uosobieniem było sześć rzuconych do walki dywizji pancernych i wspierający je taran lotniczy złożony z bombowców nurkujących i horyzontalnych oraz samolotów myśliwskich. Sukces inwazji niemieckiej na
Polskę wywołał jednak mocno przesadzone opinie. Czołg uznano za broń
rozstrzygającą o powodzeniu nowego rodzaju wojny, który nazwano "wojną
błyskawiczną" (Blitzkrieg), chociaż termin ten był szeroko stosowany
na Zachodzie - zarówno wtedy, jak i dzisiaj - ale nie przez samą armię
niemiecką. W ten sposób czołg zyskał iście legendarną reputację,
podobnie jak bombowce nurkujące Junkers Ju 87, zaopatrzone w budzące
postrach "trąby jerychońskie", czyli syreny, które wyły wniebogłosy, gdy
samolot pikował na cel. W powszechnym mniemaniu niemiecka broń pancerna
stanowiła potężną siłę "żelaza, stali i płomieni" prowadzącą wojnę
"według nazistowskich wzorców", jak to ujął Walter Kerr2.
Czołg nie był jednak ani nowym rodzajem broni, ani nie stanowił monopolu
niemieckich sił zbrojnych. Oszałamiający sukces tego pojazdu w kampanii
polskiej miał źródło w analizach, jakie w latach 20. XX wieku powstały w armii niemieckiej, która zastanawiała się nad tym, co poszło nie tak w ostatnim roku pierwszej wojny światowej, gdy jesienią 1918 roku czołgi i samoloty ententy prowadziły natarcie na froncie zachodnim w czasie tak
zwanej kampanii studniowej. Traktat wersalski zakazał Niemcom rozwijania
lub posiadania czołgów i złamali oni to ograniczenie dopiero w połowie
lat 30. Tymczasem w innych krajach czołgi powszechnie rozwijano w latach
międzywojennych. Były to głównie czołgi lekkie lub tankietki, uzbrojone
wyłącznie w karabin maszynowy, jak na przykład japońska tankietka Typ
94, najliczniej produkowany w latach 30. opancerzony wóz bojowy w Japonii3. Cięższe typy czołgów zaczęły się pojawiać w drugiej
połowie tej dekady i zazwyczaj były uzbrojone w działo kalibru 37
milimetrów oraz karabin maszynowy. W 1940 roku tylko armia francuska
miała pierwszy czołg ciężki - Char B1-Bis uzbrojony w haubicę kalibru 75
milimetrów, działo 47 milimetrów i dwa kaemy. Dopiero w dalszej fazie
wojny czołgi i działa samobieżne rozwinęły się na tyle, że były w stanie
przenosić działa 75-milimetrowe lub większe4. W początkowym jej
okresie zakładano przeważnie, że czołgi będą wspierać piechotę lub
prowadzić rozpoznanie. Co do wykorzystania czołgu w charakterze broni
ofensywnej zdania były podzielone. Tam gdzie broń pancerna wyrastała z tradycyjnej kawalerii, na przykład w Wielkiej Brytanii i Stanach
Zjednoczonych, uparcie chciano używać czołgów tak, jak wcześniej używano
jazdy; zazwyczaj rozpraszano czołgi po dywizjach piechoty, aby zapewnić
tym ostatnim mobilną siłę ognia i ochronę flanek. Idea wykorzystania
czołgów jako trzonu pancernej pięści, która miała przebijać
nieprzyjacielskie pozycje obronne i okrążać je, rozkwitła na krótko na
początku lat 30. XX wieku w Związku Radzieckim za sprawą ówczesnego
szefa uzbrojenia Armii Czerwonej Michaiła Tuchaczewskiego, dopóki nie
padł on w 1937 roku ofiarą stalinowskiej Wielkiej Czystki. Ostatecznie
koncepcja ta zatriumfowała w armii niemieckiej w ostatnich latach
pokoju.
Na froncie czołgi miały zarówno zalety, jak i wady. W odróżnieniu od
większości artylerii były mobilne i mogły pokonywać rozmaite przeszkody
oraz nierówny teren. Można ich było użyć przeciwko nieprzyjacielskiej
artylerii, stanowiskom karabinów maszynowych i lekkim fortyfikacjom lub
innym czołgom, co początkowo zdarzało się znacznie rzadziej. Czołgi
lekkie, uzbrojone tylko w karabiny maszynowe, można było wykorzystać
przeciwko piechocie wroga, jak to czynili Japończycy w czasie wojny w Chinach. Ale czołgi miały także swoje słabości. Generalnie poruszały się
wolno, a późniejsze czołgi ciężkie - jeszcze wolniej. Niemiecki
Panzerkampfwagen VI Tiger ważył 55 ton i w terenie rozwijał maksymalną
prędkość 30 kilometrów na godzinę, a do tego miał ograniczony zasięg
działania. Przede wszystkim jednak wymagał regularnej obsługi
technicznej, której w praktyce nie można byłoby zapewnić, gdyby udało
się przełamać front i wedrzeć w głąb obrony przeciwnika, jak to
przewidywano w pierwotnych założeniach5. Podatność
wszystkich typów czołgów na awarie sprawiała, że tuż za jednostką
pancerną musiał się znajdować batalion remontowy, gdyż w przeciwnym
razie trzeba by porzucać pojazdy, które uległy awarii lub doznały
niewielkich uszkodzeń. Chociaż w czasie wojny czołgi powiększyły się i zyskały grubszy pancerz, nawet najcięższe z nich były wrażliwe na
trafienie w gąsienice lub tył i boki kadłuba. Warunki służby w czołgu
były niezwykle wymagające. Pomimo ciasnoty w mniejszych czołgach lekkich
i tankietkach ich obsługa musiała wykonywać szereg zadań. Nawet jednak w czołgach średnich i ciężkich, które miały cztero- albo nawet
pięcioosobową załogę, klaustrofobiczne wnętrze sprawiało, że strzelanie,
ładowanie amunicji i utrzymywanie łączności radiowej stanowiło wyzwanie.
Widoczność była ograniczona, a ryk silnika zagłuszał wszelkie odgłosy z zewnątrz, włącznie z ostrzałem wroga i własnych jednostek. Czołg
wypełniały rozmaite wyziewy, sprawiając, że w rozgrzanym wnętrzu jeszcze
trudniej było wytrzymać. Nad załogą nieustannie wisiała groźba
trafienia, co oznaczało możliwość pożaru i zranienia ostrymi kawałkami
metalu, a jednocześnie konieczność jak najszybszego wydostania się na
zewnątrz przez wąski właz. "Twarze nasze są zakrwawione - opisywał swoje
przeżycia pewien radziecki dowódca czołgu. - Kiedy niemieckie pociski
uderzyły w opancerzenie, we wnętrzu odpryskiwały drobniutkie okruszyny
stali i wbijały się w czoło i w policzki. Byliśmy ogłuszeni, zatruci
gazami prochowymi, zmordowani trzęsieniem"6.
Przede wszystkim jednak czołgi można było zniszczyć przy użyciu całej
gamy broni przeciwpancernej. Chociaż te stalowe kolosy budziły strach
wśród żołnierzy, gdy z chrzęstem nieubłaganie toczyły się w ich
kierunku, można je było unieruchomić za pomocą armaty lub innego czołgu,
jak również granatów ręcznych, granatnika, miny magnetycznej lub
rusznicy przeciwpancernej. Równolegle z rozwojem czołgów rozwijała się w czasie wojny także przeciwpancerna broń i amunicja. W poszczególnych
armiach zaczęto tworzyć małe jednostki "łowców czołgów" przemieszczające
się po polu bitwy, aby niszczyć odizolowane i unieruchomione pojazdy
wroga. Niekiedy stosowano w tym celu prymitywną lub improwizowaną broń,
taką jak przymocowana do drewnianej tyczki japońska mina wytykowa, która
przy wybuchu zabijała niosącego ją żołnierza (Amerykanie nazywali ten
przyrząd "kijem idioty"). Niewiele lepsze były używane przez Niemców
podwójne, połączone drutem ładunki wybuchowe, które zarzucano na lufę
czołgu, żeby zniszczyć lub uszkodzić jego armatę7. Ogromna
większość czołgów, które w trakcie wojny trafiły na front, została
uszkodzona lub zniszczona. Nawet w przypadku potężnie opancerzonych
czołgów niemieckich Tiger i Königstiger (Tygrys Królewski) utracono aż
1580 z 1835 wyprodukowanych maszyn obu tych typów8. Przewidywana
żywotność radzieckiego czołgu T-34 na pierwszej linii wynosiła zaledwie
dwa-trzy dni. Spośród blisko 86 tysięcy czołgów tego typu
wyprodukowanych w Związku Radzieckim aż 83 500 zostało zniszczonych lub
uszkodzonych i tylko szybkie naprawy pozwalały kontynuować
zmechanizowane działania wojenne9. Rewolucja broni pancernej
pobudzała też ewolucję jej nemezis, czyli broni przeciwpancernej.
Zdolność obrony przed czołgami nabrała znaczenia porównywalnego z samą
bronią pancerną, tak jak artyleria przeciwlotnicza zyskiwała na sile
ognia i skuteczności w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony lotnictwa
taktycznego. Dywizje pancerne zwykle były zdolne zarówno do prowadzenia
manewrowych działań ofensywnych, jak i do manewrowej obrony przed
wrogimi czołgami oraz lotnictwem. To połączenie okazało się kluczowe dla
ich zdolności przetrwania.
Same czołgi, bez wsparcia, miały ograniczoną użyteczność. Kiedy na polu
bitwy zostawiały w tyle własną piechotę, łatwo było je odizolować i zniszczyć. Czołgi, podobnie jak samoloty, nie mogły samodzielnie zająć i utrzymać zdobytego terytorium. Powodzenie broni pancernej w czasie wojny
zależało zatem od rozwoju taktyki walki broni połączonych (combined
arms combat), w ramach której czołgi były trzonem jednostki pancernej
ściśle współdziałającym z piechotą zmotoryzowaną, artylerią
zmotoryzowaną lub samobieżną, polowymi bateriami dział
przeciwlotniczych, mobilnym batalionem saperów i jednostką remontową.
Właśnie to połączenie, nie sam czołg, dawało formacjom pancernym ich
potężną siłę uderzeniową. Taktyka walki broni połączonych, stanowiąca
klucz do ostatecznego sukcesu wojsk pancernych, w dużej mierze
uzależniona była od wysokiego stopnia zmechanizowania i mobilności
wojsk. Dlatego wszystkie jednostki mające wspierać czołgi potrzebowały
ciężarówek, samochodów terenowych, transporterów opancerzonych i ciągników, aby razem posuwać się do przodu tuż za linią frontu, zamiast
wlec się daleko w tyle za czołgami.
Był to czynnik, który utrudniał dwóm głównym sojusznikom Niemiec -
Japonii i Włochom - pełny rozwój ich broni pancernej. Prowadzone w obu
tych krajach początkowe eksperymenty potwierdziły zalety walki broni
połączonych, ale w jednym i drugim przypadku brakowało zasobów
przemysłowych (zwłaszcza ropy) niezbędnych do zmotoryzowania i zmechanizowania na szerszą skalę sił zbrojnych. W 1934 roku Japonia
sformowała jedną z pierwszych na świecie jednostek pancernych,
mianowicie 1. Samodzielną Brygadę Mieszaną, która miała batalion
czołgów, piechotę zmotoryzowaną, saperów, batalion artylerii i mobilną
jednostkę rozpoznawczą. Wrogie nastawienie armii polowej do idei
tworzenia w jej ramach samodzielnych formacji położyło jednak kres
istnieniu owej brygady na początku wojny japońsko-chińskiej. Jednostka
została rozwiązana, a czołgi lekkie w niewielkich ilościach rozdzielono
między poszczególne dywizje piechoty. Pod wrażeniem sukcesów niemieckich
Japończycy ostatecznie sformowali w 1942 roku trzy dywizje mające
stosować taktykę walki broni połączonych, a później utworzyli jeszcze
czwartą, do obrony wysp macierzystych. Trudno było jednak wykorzystać je
w walkach, jakie toczyły się na wyspach Pacyfiku, co wyjaśnia, dlaczego
produkcja czołgów miała tak niski priorytet w japońskiej gospodarce
wojennej. W 1944 roku zbudowano ich tylko 925, a w 1945 jeszcze mniej,
bo 256. Wspomniane dywizje posyłano do walki częściami, jako wsparcie
dla piechoty. Pierwsza z nich została zniszczona na Filipinach w 1944
roku, druga poddała się w Mandżurii w sierpniu 1945, a trzecia
praktycznie się rozpadła z braku uzupełnień i możliwości remontu maszyn
po 1300-kilometrowym marszu przez całe południowe Chiny10.
We Włoszech pierwsza jednostka zmechanizowana, która miała stosować
taktykę walki broni połączonych, a mianowicie Brigata
motomeccanizzata, została sformowana w 1936 roku i składała się z batalionu czołgów, dwóch batalionów piechoty zmotoryzowanej oraz baterii
artylerii. Następnie została ona powiększona do rozmiarów dywizji i otrzymała dodatkowe uzbrojenie, lecz Włosi - podobnie jak Japończycy - w czasie całej wojny utworzyli tylko trzy dywizje pancerne, które
wchodziły w skład korpusów piechoty. Według włoskiej doktryny wojennej
to właśnie piechota stanowiła bowiem "decydujący element w walce", a nie
pojazdy bojowe11. Element pancerny tworzyły początkowo czołgi
lekkie Fiat 3000B, zaopatrzone w nieskuteczną armatę kalibru 37
milimetrów, oraz tankietki CV 33 i CV 35, pozbawione wieżyczek i uzbrojone tylko w karabin maszynowy, przez co w manewrowej wojnie
pancernej miały znikomą wartość bojową. W 1940 roku wprowadzono do
użytku czołg średni M11/39, jednak wkrótce trzeba go było wycofać z powodu zbyt słabego opancerzenia. Następcą tej maszyny został w 1941
roku czołg M13/40 z ulepszoną armatą kalibru 47 milimetrów o dużej
prędkości wylotowej pocisku, ale jego kadłub miał pancerz nie grubszy
niż 30 milimetrów. W efekcie żaden czołg włoski nie spełniał wymagań
nowoczesnej wojny pancernej i w czasie całego konfliktu Włosi
wyprodukowali łącznie tylko 1862 sztuki. Dwie z trzech włoskich dywizji
pancernych zostały zniszczone w bitwie pod El Alamein, tracąc wszystkie
czołgi. Ani Japonia, ani Włochy nie wypracowały dojrzałej doktryny wojny
pancernej. W trakcie nielicznych starć manewrowych, do jakich doszło w wojnie na Pacyfiku, czołgi japońskie po prostu jechały w stronę
nieprzyjaciela, wykonując coś w rodzaju pancernego odpowiednika ataku z okrzykiem "Banzai!" na ustach, i były niszczone przez Amerykanów za
pomocą broni przeciwpancernej.
Ostatecznie zatem rola pionierów w wykorzystaniu operacyjnych walorów
jednostek zmechanizowanych i zmotoryzowanych przypadła Niemcom, które po
1919 roku były przez wiele lat pozbawione prawa do rozwijania
nowoczesnej armii. Po klęsce w pierwszej wojnie światowej dowództwo
niemieckie poszukiwało sposobu na zwiększenie szybkości i siły
uderzeniowej swych wojsk niezbędnych do osiągnięcia zwycięstwa w "bitwie
rozstrzygającej" (Entscheidungsschlacht), które wymknęło mu się z rąk
w 1918 roku. Doktryna wojny pancernej nabrała kształtów w Niemczech,
kiedy kraj ten jeszcze nie posiadał nowoczesnych czołgów. Manewry
wojskowe w 1932 roku pokazały potencjał drzemiący w operacjach
manewrowych, chociaż przeprowadzono je z użyciem atrap pojazdów
bojowych. Z inicjatywy inspektora wojsk zmotoryzowanych generała majora
Oswalda Lutza oraz młodego majora Heinza Guderiana przez następne trzy
lata pracowano nad organizacją dywizji pancernej, dzięki czemu w 1935
roku utworzono trzy pierwsze takie jednostki. Priorytetem było
zapewnienie, że czołg nie będzie hamowany przez ograniczoną mobilność
broni wspierających. Oddziały motocyklowe, piechota, artyleria, zwiad,
saperzy i łączność miały być w komplecie zmotoryzowane, czyniąc z takiej
dywizji samodzielną siłę bojową12. Podjęto decyzję o skupieniu
czołgów w silnym trzonie pancernym, wbrew oporom niektórych dowódców
wojsk lądowych, którzy chcieli, żeby mechanizacja i motoryzacja
upowszechniała się w całej armii. "Koncentracja dostępnych sił
pancernych - pisał w 1937 roku Guderian - będzie zawsze skuteczniejsza
niż ich rozproszenie"13. Zresztą ograniczona liczba
pojazdów mechanicznych, jaką mógł dostarczyć nadal stosunkowo skromny
niemiecki przemysł motoryzacyjny, i szybkość prowadzonych zbrojeń
wykluczały bardziej masowe zmotoryzowanie Wehrmachtu. Zasadniczo
niemieckie siły zbrojne przystąpiły do drugiej wojny światowej z dwiema
armiami: jedną nowoczesną i mobilną oraz drugą, która nadal opierała się
na powoli maszerującej piechocie, ciągu konnym i transporcie kolejowym.
Kiedy niemieckie dywizje pancerne wdzierały się w głąb Związku
Radzieckiego, postępowała za nimi armia wykorzystująca blisko 75 tysięcy
koni (razem z towarzyszącymi im masztalerzami, stajennymi, zapasami
obroku i weterynarzami). W 1942 roku Niemcy dodatkowo zarekwirowali w całej okupowanej Europie około 400 tysięcy koni do ciągnięcia armat i innego ciężkiego uzbrojenia, gdyż brakowało pojazdów
mechanicznych14.
Sześć dywizji pancernych dostępnych w czasie wojny przeciwko Polsce, a następnie dziesięć użytych na Zachodzie w maju 1940 roku stanowiło
pancerną pięść na końcu długiego ramienia piechoty. Zwycięstwo
Wehrmachtu w obu tych kampaniach uświadomiło reszcie świata potęgę
niemieckiej doktryny wojny pancernej i skłoniło inne kraje do
naśladownictwa, ale z drugiej strony zamaskowało problemy wynikające z szybkiego rozwoju wojsk pancernych i trudności z dostarczeniem
potrzebnego sprzętu. Niemcy wykorzystali w inwazji na Francję, Belgię,
Holandię i Luksemburg 2574 czołgi, w tym 523 maszyny typu
Panzerkampfwagen I uzbrojone tylko w karabiny maszynowe, 955 typu PzKpfw
II z nieskutecznym działkiem 20-milimetrowym, 334 zdobyczne czołgi
czechosłowackie i zaledwie 627 czołgów typu PzKpfw III i IV uzbrojonych
w działa większego kalibru, co jednak nie oznaczało wcale, że łatwo im
było trafić lub unieruchomić cięższe czołgi przeciwnika. Znaczna część
towarzyszącej czołgom niemieckim piechoty była przewożona ciężarówkami,
a nie transporterami opancerzonymi. Tymczasem armia francuska wystawiła
do walki 3254 czołgi, z których wiele było cięższych i silniej
uzbrojonych od maszyn niemieckich15. Niemcy zwyciężyli zatem
we Francji mimo przewagi liczebnej i jakościowej czołgów przeciwnika -
częściowo dlatego, że mieli wsparcie lotnictwa, częściowo dlatego, że
armia francuska rozproszyła znaczną część swoich czołgów po dywizjach
piechoty, zamiast je skupić, ale głównie dlatego, że mobilne jednostki
wspierające czołgi - owe "bronie połączone" - dobrze wykonywały
wyznaczone im zadanie, zajmując teren i zwalczając pojazdy
nieprzyjaciela. W jednym z nielicznych większych starć czołgów w czasie
kampanii zachodniej, nieopodal belgijskiej miejscowości Gembloux,
dowódcy niemieccy zauważyli, że z braku radia czołgi francuskie kiepsko
manewrowały, operowały w niewielkich, rozproszonych grupach zamiast w masie, a do tego prowadziły wolny i niecelny ogień. Problem ten był
jeszcze poważniejszy w mniejszych czołgach francuskich, gdzie
jednoosobowa wieża wymagała od dowódcy jednoczesnego obsługiwania armaty
i kierowania pojazdem16. Bitwa ta dobrze ilustrowała zalety
doktryny walki broni połączonych i jednocześnie ograniczenia, jakie
napotykały czołgi, kiedy próbowały walczyć bez wsparcia.
Przed inwazją na Związek Radziecki w 1941 roku armia niemiecka była
zmuszona zwiększyć liczbę swoich dywizji pancernych, godząc się przy tym
na ich osłabienie. Każda z dwudziestu jeden dywizji pancernych,
zorganizowanych w cztery potężne grupy pancerne, miała średnio jedynie
150 czołgów, gdy we wrześniu 1939 roku ta średnia wynosiła 328 pojazdów.
22 czerwca 1941 roku Niemcy rzucili do walki 3266 czołgów, w tym
zaledwie 1146 maszyn typu PzKpfw III i IV, resztę zaś stanowiły czołgi
czechosłowackie oraz PzKpfw II, pomimo ich niedostatecznego uzbrojenia.
Kompletne załamanie się Armii Czerwonej w pierwszych miesiącach operacji
"Barbarossa" było jednak dobitnym świadectwem skuteczności niemieckiej
broni pancernej. Straty radzieckie w pierwszym półroczu wojny z Niemcami
wyniosły astronomiczne 20 500 czołgów i dział samobieżnych z łącznej
liczby 28 tysięcy takich pojazdów, lecz straty niemieckie również powoli
rosły17. Do sierpnia liczba czołgów niemieckich zmniejszyła się o połowę. Do listopada z około pół miliona użytych na froncie wschodnim
wszelkiego rodzaju pojazdów mechanicznych sprawnych było już tylko 75
tysięcy. W ostatnich latach wojny, gdy wysokie straty i powolna
produkcja w kraju coraz bardziej ograniczały możliwości działania,
niemieckie wojska zmechanizowane stopniowo chyliły się ku upadkowi. W 1943 roku Niemcy wyprodukowali zaledwie 5993 czołgi wszystkich typów,
podczas gdy Związek Radziecki i Stany Zjednoczone zbudowały ich w tym
samym okresie łącznie 53 586. W lipcu 1943 roku pod Kurskiem niemieckie
dywizje pancerne i dywizje grenadierów pancernych liczyły średnio 73
czołgi, chociaż niektóre miały ich znacznie więcej w początkowej fazie
operacji, gdy Niemcy nacierali. W tym samym okresie jednak 9. Armia
niemiecka potrzebowała 50 tysięcy koni, a 4. Armia Pancerna - 25
tysięcy18.
Z powodu zmieniającego się na ich niekorzyść stosunku sił w konfrontacji
z aliantami Niemcy musieli zmodyfikować swoją doktrynę użycia czołgów.
Dlatego od połowy 1943 roku niemiecka broń pancerna z narzędzia do
przełamywania frontu i otaczania przeciwnika zmieniła się w oręż
defensywny. Nawet w obronie czołgów można było jednak używać w sposób
ofensywny. Na froncie wschodnim jednostki zmechanizowane skupiono w pancernych grupach bojowych (Panzerkampfgruppen), złożonych z czołgów,
piechoty pancernej i artylerii holowanej, które przerzucano na zagrożone
kluczowe odcinki, gdzie nadal operowały samodzielnie zgodnie z doktryną
walki broni połączonych. W tym okresie Niemcy zaczęli kłaść nacisk na
niszczenie nacierających czołgów wroga przy użyciu czołgów, oddziałów
piechoty polujących na czołgi i innych rodzajów broni przeciwpancernej,
w tym samobieżnych dział szturmowych (Sturmgeschütz) uzbrojonych w bardzo skuteczną armatę 75-milimetrową, które pod koniec wojny stały się
najliczniejszym w armii niemieckiej typem bojowego pojazdu
opancerzonego19. Nowe czołgi - PzKpfw V Panther uzbrojony
w 75-milimetrową armatę o dużej prędkości wylotowej pocisku oraz PzKpfw
VI Tiger z potężną armatą 88-milimetrową, które krótko walczyły pod
Kurskiem, w ostatniej ofensywie strategicznej armii niemieckiej - miały
od tej pory skupiać się na ograniczonych kontratakach. Czasem nawet
okopywały się, aby pełnić funkcję artylerii wspierającej obronę,
całkowicie rezygnując ze swej mobilności. Ta zmiana priorytetów armii
niemieckiej to prawdziwa ironia losu. Armia, która była pionierem
ofensywnych operacji pancernych, w ostatnich dwóch latach wojny stała
się ekspertem w zakresie zwalczania czołgów w obronie. W 1943 roku
Niemcy zaczęli organizować na froncie tak zwane odcinki artylerii
przeciwpancernej (Pakfronten), wzmocnione działami przeciwpancernymi,
które ustawiali w dobrze zamaskowanych punktach, tworząc zasadzki na
czołgi przeciwnika na kierunkach jego spodziewanego natarcia. W ten
sposób naśladowali wcześniejszą taktykę Armii Czerwonej tworzącej "worki
ogniowe", czyli obszary osłonięte na flankach polami minowymi i przeszkodami naturalnymi oraz pokryte ogniem krzyżowym jednostek
przeciwpancernych, do których starano się zwabić niemieckie pojazdy. W tym samym roku Niemcy wprowadzili też do użytku dwa nowe rodzaje broni
przeciwpancernej, a mianowicie 88-milimetrowy granatnik rakietowy
Raketenpanzerbüchse (RPzB) 43, znany powszechnie jako Panzerschreck
(pancerna trwoga), i jednorazowy granatnik przeciwpancerny Panzerfaust
(pancerna pięść), który wystrzeliwał głowicę zdolną przebić płytę
pancerną grubości ponad 140 milimetrów. Była to broń stosunkowo poręczna
i lekka, pozwalająca odpowiednio wyszkolonemu żołnierzowi unieruchomić
dowolny czołg średni lub ciężki. Wyprodukowano łącznie ponad 8 milionów
pancerfaustów, dzięki czemu cofające się wojska niemieckie miały
efektywną broń umożliwiającą spowolnienie postępów przeważających sił
pancernych wroga. W ten sposób całkowicie odwrócona została strategia
operacyjna, z którą Wehrmacht rozpoczynał wojnę20.
Tymczasem alianci, po katastrofalnych klęskach we Francji w 1940 roku i w pierwszych kampaniach na froncie wschodnim, musieli na nowo przemyśleć
swoją doktrynę pancerną i organizację wojsk, bacznie przyglądając się
rozwiązaniom niemieckim. W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych
rozwój i rozbudowę wojsk pancernych trzeba było zaczynać niemal od zera.
Z kolei w ZSRR zniszczenie ogromnej liczby czołgów Armii Czerwonej latem
1941 roku wymusiło głęboką zmianę w organizacji broni pancernej. Zarówno
Wielka Brytania, jak i Stany Zjednoczone miały tę przewagę, że już w okresie międzywojennym były najbardziej zmotoryzowanymi krajami na
świecie, co pozwalało im wykorzystać swój potężny przemysł motoryzacyjny
i flotę pojazdów mechanicznych do głębokiej modernizacji armii. Piechota
amerykańska i brytyjska była wożona ciężarówkami lub transporterami
opancerzonymi, natomiast konie stanowiły rzadkość. W obu tych krajach
wojska pancerne wyrosły jednak z tradycji kawaleryjskich, dlatego
początkowo preferowano tam tworzenie jednostek czysto pancernych zamiast
złożonych z broni połączonych, zamierzano bowiem używać czołgów w masie
- tak jak wcześniej koni - do wykorzystywania włamań w linie obronne i ścigania pobitego przeciwnika.
W Wielkiej Brytanii, po prowadzonych w latach 20. XX wieku
eksperymentach z taktyką walki broni połączonych, zatriumfowała idea
tworzenia formacji wyłącznie pancernych, bez własnej piechoty i artylerii. Sformowana w 1931 roku Brygada Czołgów (Tank Brigade) była
taką właśnie jednostką czysto pancerną, która miała się stać trzonem
późniejszej Dywizji Mobilnej (przemianowanej następnie na 1. Dywizję
Pancerną)21. W 1939 roku Brytyjczycy postanowili podzielić
swoje wojska pancerne na dwie części. Brygady czołgów, używające silniej
opancerzonych czołgów średnich (typu Matilda, Churchill i Valentine)
jako broni wsparcia piechoty, zostały przydzielone do dywizji piechoty.
Natomiast dywizje pancerne, wyposażone w szybsze czołgi "krążownicze"
(cruiser tanks), miały nadal odgrywać rolę, którą tradycyjnie
odgrywała na wojnie kawaleria. Brygady czołgów stopniowo wzmacniano
coraz nowszymi typami pojazdów zaopatrzonych w działa większego kalibru,
żeby mogły związać walką czołgi przeciwnika, ale ciągle były one
przywiązane do piechoty, którą miały wspierać. Po zniszczeniu
brytyjskiej 1. Dywizji Pancernej w kampanii francuskiej w latach
1940-1941 utworzono siedem kolejnych dywizji pancernych. Bez wsparcia
innych broni ponosiły one jednak ciężkie straty, co w końcu doprowadziło
w 1942 roku do ich reorganizacji polegającej na zmniejszeniu liczby
czołgów, dodaniu piechoty zmotoryzowanej oraz wzmocnieniu obrony
przeciwpancernej i przeciwlotniczej. Kiedy w 1943 roku Brytyjczycy
sformowali 6. Dywizję Pancerną z jednostek południowoafrykańskich, które
służyły w Afryce Północnej, składała się ona z brygady czołgów, brygady
piechoty zmotoryzowanej, trzech pułków artylerii, pułku artylerii
przeciwpancernej i pułku artylerii przeciwlotniczej, a później dodano
jeszcze pułk samobieżnych dział 25-funtowych [kalibru 87 milimetrów -
przyp. tłum.]. Było to zatem powtórzenie schematu organizacyjnego
niemieckiej dywizji pancernej22. Niemniej jednak, w porównaniu
z Niemcami i Związkiem Radzieckim, Wielka Brytania była raczej
umiarkowanie przywiązana do broni pancernej, a jakość jej czołgów
powszechnie uważano za nieodpowiednią. Pod koniec wojny Brytyjczycy
mieli tylko pięć dywizji pancernych oraz osiem brygad czołgów i wszystkie te jednostki wykorzystywały głównie amerykańskie czołgi M4
Sherman, które od 1942 roku były dostarczane w dużych ilościach w ramach
programu Lend-Lease23. Brytyjski wysiłek wojenny w znacznie
większym stopniu skupiał się na walce o panowanie w powietrzu i na
morzu.
Stany Zjednoczone nie miały prawie żadnych wojsk pancernych aż do 1939
roku, gdy podobnie jak Wielka Brytania, utworzyły swoją pierwszą dużą
jednostkę pancerną, czyli 7. Brygadę Kawalerii. Konie zostały zastąpione
przez 112 niewielkich samochodów pancernych, które miały prowadzić
działania rozpoznawcze. W lipcu 1940 roku, po sukcesach niemieckich w Polsce i we Francji, Amerykanie sformowali dwie pierwsze dywizje
pancerne, ale z powodu za dużej liczby czołgów okazały się one zbyt
ociężałe. Manewry przeprowadzone w 1941 roku w Luizjanie wykazały, że
czołgi pozbawione wsparcia innych broni, nawet jeśli są użyte w masie,
można stosunkowo łatwo wyeliminować za pomocą broni przeciwpancernej. W rezultacie amerykańskie dywizje pancerne pospiesznie zreformowano,
dodając do nich piechotę, artylerię polową, działa przeciwpancerne,
batalion rozpoznania, saperów i służby pomocnicze, aby całość mogła
operować zgodnie z doktryną walki broni połączonych. Owe dywizje były w pełni zmotoryzowane i zmechanizowane: każda z nich miała 375 czołgów
oraz 759 innych pojazdów gąsienicowych i opancerzonych, a ich zadaniem
było przełamywanie linii obrony przeciwnika, tak jak to czyniły dywizje
niemieckie. "Rolą dywizji pancernych - pisano w podręczniku, który
polecił opracować pierwszy dowódca amerykańskich wojsk pancernych
generał Adna Chaffee - jest prowadzenie działań wysoce manewrowych,
zwłaszcza o charakterze ofensywnym, przez zdolną do samodzielnego
działania jednostkę o wielkiej sile i mobilności"24.
Problemy, jakie Amerykanie napotkali już w swojej pierwszej kampanii w Tunezji, zmusiły ich jednak do wprowadzenia poważnych zmian. Liczbę
planowanych dywizji pancernych zmniejszono z 61 do 16 i zdecydowano, że
ich głównym zadaniem będzie wykorzystywanie powodzenia po przełamaniu
obrony przeciwnika przez potężnie uzbrojoną piechotę, a następnie pościg
za pobitym nieprzyjacielem. Doktryna ta została z powodzeniem
zademonstrowana pod koniec lipca 1944 roku, gdy wojska amerykańskie
wyrwały się z przyczółka w Normandii.
Zamiast kolejnych dywizji pancernych Amerykanie sformowali
siedemdziesiąt batalionów czołgów - po jednym dla każdej dywizji
piechoty - w efekcie zmieniając całe swoje wojska lądowe w potężną armię
pancerną. Uznano również, że nie ma pilnej potrzeby stworzenia czołgu
ciężkiego, który dorównywałby pojazdom niemieckim i radzieckim, gdyż za
klucz do sukcesu broni pancernej uważano szybkość działania, tymczasem
czołgi ciężkie były zbyt wolne. Czołg średni M4 Sherman, wraz ze swymi
licznymi wariantami, został zaprojektowany tak do wspierania piechoty,
jak i do prowadzenia pościgu. Poza tym można go było zaadaptować do
wykonywania wielu innych zadań, jak to było na przykład w wojnie na
Pacyfiku, gdzie służył do zwalczania licznych japońskich bunkrów oraz
innych umocnień. Chociaż niemieckie Pantery i Tygrysy deklasowały go w bezpośrednich starciach, był to niezwykle solidny pojazd
charakteryzujący się wysoką niezawodnością. Ponadto produkowano go w ilościach, które po prostu przytłaczały wroga. W grudniu 1944 roku na
froncie zachodnim armia niemiecka miała do dyspozycji około 500 Panter,
natomiast alianci blisko 5 tysięcy Shermanów25. Poza tym w pełni zmechanizowane oddziały amerykańskie miały w swoim arsenale sporo
rodzajów uzbrojenia, którym mogły wyeliminować z walki nieprzyjacielskie
czołgi. Ręczna wyrzutnia rakietowych pocisków przeciwpancernych M1
Bazooka (jej nazwa pochodziła od instrumentu z pewnej komedii muzycznej,
który bardzo przypominała) została po raz pierwszy użyta w 1942 roku w czasie operacji "Torch". Dwa lata później wprowadzono do użytku jej
znacznie ulepszoną wersję M9A1 z bardziej zabójczą głowicą.
Wyprodukowano aż 476 tysięcy sztuk tej broni, która była powszechnie
wykorzystywana we wszystkich amerykańskich dywizjach pancernych i dywizjach piechoty. Zabójcze połączenie czołgów, dział samobieżnych,
które Amerykanie nazywali "niszczycielami czołgów" (tank destroyers),
artylerii przeciwpancernej, bazook i lotnictwa taktycznego pozwalało
stłumić w zarodku wszelkie większe operacje pancerne wroga.
Najsłynniejszym tego przykładem było odparcie niemieckiej kontrofensywy
pod Mortain w Normandii w sierpniu 1944 roku26.
Największa transformacja możliwości broni pancernej w czasie drugiej
wojny światowej nastąpiła jednak w Związku Radzieckim. To tam, na długim
froncie radziecko-niemieckim, walczyło najwięcej czołgów niemieckich i właśnie tam ostrze niemieckiej broni pancernej zostało ostatecznie
stępione. Klęska radzieckich wojsk pancernych w 1941 roku obnażyła ich
liczne braki. Wysoki odsetek ogromnej liczby czołgów, jakimi dysponowała
Armia Czerwona w momencie rozpoczęcia inwazji niemieckiej, stanowiły
maszyny nie w pełni użyteczne; za użyteczne można było uznać tylko około
3800 z 14 200 pojazdów. Słynnych T-34 było stosunkowo niewiele,
większość czołgów radzieckich stanowiły zaś mniejsze i lżejsze modele,
łatwy cel dla niemieckich czołgów oraz artylerii27. W rezultacie z 3427 czołgów radzieckich walczących latem 1941 roku na
Ukrainie ocalało jedynie około 300, chociaż miały przeciwko sobie tylko
586 czołgów niemieckich. Generał major Rodion Morgunow, który dowodził
wtedy jednym z radzieckich korpusów zmechanizowanych, jako przyczyny
porażki wskazywał rozproszenie wojsk zmechanizowanych, kiepskie
rozpoznanie i łączność, brak radia, części zamiennych, paliwa i jakiegokolwiek wyraźnego planu taktycznego28. Wiosną 1942
roku przystąpiono do reorganizacji radzieckich wojsk pancernych,
odchodząc od ustanowionego w 1940 roku schematu, w ramach którego
rozpraszano jednostki zmechanizowane przez przydzielanie ich do armii
ogólnowojskowych opartych na piechocie. Podstawową jednostką operacyjną
stał się korpus pancerny wyposażony w 168 czołgów, artylerię
przeciwpancerną i przeciwlotniczą oraz batalion wyrzutni rakietowych
typu Katiusza. Dwa takie korpusy pancerne łączono z dywizją piechoty,
tworząc armię pancerną - złożoną z czołgów i nieposiadającej własnych
pojazdów mechanicznych piechoty - stanowiącą mniej więcej odpowiednik
ówczesnej niemieckiej dywizji pancernej. Początkowo brakowało im
doświadczonych dowódców, dlatego spisywały się kiepsko, ale powstawało
ich coraz więcej, a dzięki rosnącemu skupieniu sił pancernych Armia
Czerwona była w stanie naśladować sposoby działania Niemców. Od września
1942 roku radzieckie armie pancerne wzmacniano korpusami
zmechanizowanymi, które liczyły do 224 czołgów, ale miały więcej
piechoty, wspieranej przez silną artylerię przeciwpancerną i przeciwlotniczą, co pozwalało im stosować taktykę walki broni
połączonych. Zarówno armie pancerne, jak i korpusy zmechanizowane
stopniowo powiększano, w miarę jak rosły dostawy sprzętu wojskowego do
jednostek29. W 1943 roku etatową liczbę czołgów w radzieckim
korpusie pancernym zwiększono ze 168 do 195. W roku 1944 zaczęto
wprowadzać do walki ulepszoną wersję czołgu średniego T-34 [z armatą
85-milimetrową - przyp. tłum.] oraz czołgi ciężkie IS-1 i IS-2,
uzbrojone odpowiednio w armaty kalibru 85 i 122 milimetrów, które były
najbardziej zaawansowanymi technicznie czołgami tej wojny.
Łącznie Armia Czerwona sformowała w czasie wojny czterdzieści trzy
korpusy pancerne i dwadzieścia dwa korpusy zmechanizowane, co zapewniło
ZSRR największe skupienie broni pancernej ze wszystkich państw
walczących. Te nowe armie pancerne wykorzystywano do przełamywania
słabszych punktów obrony nieprzyjaciela, a następnie okrążania jego sił,
tak jak to czynili Niemcy w latach 1939-1941. Dzięki zastąpieniu
silników benzynowych dieslowskimi zasięg czołgów się potroił, co
znacznie zwiększyło mobilność radzieckich wojsk pancernych. Z kolei
montowanie w wozach radia zrewolucjonizowało dowodzenie jednostkami w polu. Chociaż postępy nadal były hamowane przez niedostateczne
wyszkolenie i mankamenty techniczne, taktyka wyraźnie się polepszyła, o czym świadczy zmiana stosunku strat ponoszonych przez obie strony na
froncie wschodnim. W latach 1941-1942 wynosił on sześć pojazdów
radzieckich na jeden niemiecki, ale w roku 1944 już jeden do jednego.
Walnie przyczyniła się do tego również ewolucja radzieckiej artylerii,
która otrzymała bardzo skuteczne w zwalczaniu czołgów armaty polowe
ZiS-3 kalibru 76 milimetrów i BS-3 kalibru 100 milimetrów. Ciągła
produkcja i efektywny system remontowy sprawiły, że pod koniec 1944 roku
Armia Czerwona miała do dyspozycji ponad 14 tysięcy czołgów, podczas gdy
Niemcy posiadali na froncie wschodnim tylko 4800 czołgów i dział
szturmowych. Tymczasem na Zachodzie alianci mieli około 6 tysięcy
czołgów przeciwko tysiącowi czołgów niemieckich. Sprzymierzeni dobrze
odrobili lekcje z 1940 i 1941 roku.
Bardzo podobnie wyglądała historia rozwoju lotnictwa taktycznego. Także
w tej dziedzinie w 1939 roku Niemcy wyraźnie przodowali, zarówno pod
względem doktryny, jak i sprzętu. Luftwaffe - tak jak niemieckie wojska
pancerne - powstała dopiero kilka lat przed wybuchem wojny, jednak
sposób myślenia o tym, co lotnicy niemieccy nazywali "operacyjną wojną
powietrzną", opierał się na doświadczeniach pierwszej wojny światowej i płynących z niej wnioskach. W latach 20. XX wieku niemieckie
Ministerstwo Obrony utworzyło ponad czterdzieści zespołów badawczych,
które zajmowały się zagadnieniem wojny powietrznej, i prawie wszystkie
one skupiały się na tym, jak zdobyć i utrzymać panowanie w powietrzu nad
frontem dla wsparcia ofensywy lądowej30. Wydany w 1936 roku
podręcznik Luft kriegsführung [Prowadzenie wojny powietrznej]
definiował rolę sił powietrznych jako zasadniczo ofensywną - miały one
współdziałać z wojskami lądowymi i marynarką wojenną, aby pokonać siły
zbrojne nieprzyjaciela. Samoloty powinny w pierwszej kolejności
zniszczyć wrogie lotnictwo i jego infrastrukturę, by zdobyć panowanie w powietrzu nad głównym polem bitwy. Po osiągnięciu tego celu można było
się zająć wspieraniem ofensywy lądowej: najpierw pośrednio, izolując
pole walki przez pozbawienie przeciwnika dostaw zaopatrzenia i uzupełnień oraz łączności za linią frontu do 200 kilometrów w głąb, a następnie bezpośrednio, wspierając własne wojska lądowe za pomocą
bombowców średnich i innych samolotów atakujących cele
naziemne31. Była to zatem klasyczna definicja lotnictwa
taktycznego. Cała gama nowych niemieckich konstrukcji lotniczych,
opracowanych między rokiem 1935 a wybuchem wojny, powstała zgodnie z założeniami "operacyjnej wojny powietrznej": bombowiec nurkujący Junkers
Ju 87, bombowce średnie Heinkel He 111, Dornier Do 17 i Junkers Ju 88
oraz myśliwce Messerschmitt Me 109 i Me 110. Pod koniec wojny nadal
stanowiły one trzon niemieckiego lotnictwa taktycznego, chociaż
większość z nich, mimo ciągłego ulepszania, pozostała w tyle za
technologią lotniczą aliantów. Organizacja niemieckich sił powietrznych
odzwierciedlała wspomniane priorytety operacyjne. Do każdej grupy armii
przydzielano flotę powietrzną złożoną z wszelkiego rodzaju jednostek
lotniczych - rozpoznawczych, myśliwskich, bombowców nurkujących,
bombowców horyzontalnych i samolotów transportowych - które miały
wspierać ofensywę lądową. Niemieckie floty powietrzne były niezależnie
dowodzone, centralnie kontrolowane, mobilne i już w 1939 roku
dysponowały efektywną siecią łączności radiowej, tak między jednostkami
w powietrzu, jak i między powietrzem a ziemią.
Organizacja wsparcia dla oddziałów lądowych walczących na froncie
pozostała w niemieckich siłach zbrojnych praktycznie niezmieniona przez
całą wojnę. Jej sukces był wyraźnie widoczny w czasie inwazji na
Francję, gdy koncentracja ponad 2700 samolotów bojowych przytłoczyła
alianckie siły powietrzne, pozwalając Niemcom atakować tyłowe składy
zaopatrzenia, posiłki i służby, jak również udzielać bezpośredniego
wsparcia własnym jednostkom na polu bitwy w konfrontacji z oddziałami i artylerią przeciwnika. Dzięki ścisłemu współdziałaniu jednostek
frontowych i lotnictwa niemieckie wojska lądowe mogły otrzymać wsparcie
z powietrza w ciągu paru minut. Tymczasem walczące we Francji jednostki
RAF-u potrzebowały nawet trzech godzin, by odpowiedzieć na wezwanie o pomoc ze strony własnych oddziałów. Psychologiczny wpływ nalotów
bombowców nurkujących Luftwaffe mógł być druzgocący, nawet jeśli w rzeczywistości trudno było trafić w cel. Pewien francuski porucznik,
który znalazł się pod gradem bomb w trakcie forsowania Mozy przez
Niemców, wspominał: "byliśmy tam, znieruchomiali, milczący, pochyleni,
skurczeni i z otwartymi ustami, żeby nie popękały nam bębenki w uszach"32. W ataku na Związek Radziecki uczestniczyło 2770
samolotów niemieckich, czyli niewiele więcej niż rok wcześniej, co było
spowodowane opieszałą rozbudową przemysłu lotniczego. Mimo to Niemcy
osiągnęli równie wielki sukces jak we Francji, niszcząc w ciągu kilku
tygodni radzieckie siły powietrzne i udzielając bezpośredniego wsparcia
swoim wojskom pancernym, gdy te parły coraz dalej w głąb ZSRR. Samoloty
atakowały lotniska, łączność, rejony koncentracji wojsk i umocnienia na
polu walki przy użyciu bomb oraz karabinów maszynowych i działek. Załogi
lotnicze miały atakować wrogie pojazdy niebezpiecznie blisko własnych
nacierających oddziałów, lecz piloci nauczyli się odróżniać niemieckie
wozy bojowe od radzieckich. "Skumulowany efekt naszych ataków - pisał we
wspomnieniach pewien pilot Messerschmitta Me 110 - widać po rosnącej
liczbie płonących pojazdów oraz unieruchomionych lub porzuconych czołgów
zaśmiecających pole bitwy poniżej"33. Koncentracja sił
powietrznych, podobnie jak koncentracja niemieckiej broni pancernej,
pozwalała zmaksymalizować ich siłę uderzeniową. W konfrontacji z kiepsko
zorganizowanym i marnie wyszkolonym lotnictwem radzieckim Luftwaffe
utrzymywała panowanie w powietrzu nad linią frontu aż do bitwy pod
Stalingradem, gdy wzajemny stosunek sił po raz pierwszy przestał być aż
tak jednostronny.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Walter Kerr, The Russian Army, London 1944, s. 69. [wróć]
Ibidem, s. 69-70. [wróć]
Steven Zaloga, Japanese Tanks 1939-1945, Oxford 2007, s. 7-10 [wyd. pol. Czołgi japońskie 1939-1945, tłum. Daniel Kowalczuk, Oświęcim 2016]. [wróć]
Peter Chamberlain, Chris Ellis, Tanks of the World 1915-1945, London 2002, s. 39. [wróć]
Christopher Wilbeck, Sledgehammers: Strengths and Flaws of Tiger Tank Battalions in World War II, Bedford 2004, s. 182-189. [wróć]
Victor Kamenir, The Bloody Triangle: The Defeat of Soviet Armor in the Ukraine, June 1941, Minneapolis 2008, s. 187 [wyd. pol. Krwawy trójkąt. Zagłada Armii Czerwonej na Ukrainie 1941, tłum. Michał Kompanowski, Warszawa 2010; tłum. pol. za: Mikołaj Popiel, Trudne dni, tłum. Michał Olkiewicz, Warszawa 1961, s. 90-91]. [wróć]
Gordon Rottman, World War II Infantry Anti-Tank Tactics, Oxford 2005, s. 19-20, 57 [wyd. pol. Taktyka działań przeciwpancernych piechoty w II wojnie światowej, tłum. Jerzy Majszczyk, Warszawa 2010]. [wróć]
Wilbeck, Sledgehammers, op. cit., s. 186; Markus Pöhlmann, Der Panzer und die Mechanisierung des Krieges: Eine deutsche Geschichte 1890 bis 1945, Paderborn 2016, s. 527. [wróć]
Gary Dickson, Tank repair and the Red Army in World War II, "Journal of Slavic Military Studies", vol. 25 (2012), s. 382-385. [wróć]
Gordon Rottman, Akira Takizawa, World War II Japanese Tank Tactics, Oxford 2008, s. 3-6. [wróć]
MacGregor Knox, The Italian armed forces, 1940-3 [w:] Military Effectiveness, vol. III: The Second World War, red. Allan Millett, Williamson Murray, Cambridge 1988, s. 151. [wróć]
Pöhlmann, Der Panzer, op. cit., s. 190-191, 207-212; Richard Ogorkiewicz, Tanks: 100 Years of Evolution, Oxford 2015, s. 129-130 [wyd. pol. Czołgi. 100 lat historii, tłum. Grzegorz Siwek, Warszawa 2016]; Robert Citino, The Path to Blitzkrieg: Doctrine and Training the German Army, 1920-39, Mechanicsburg 2008, s. 224-231. [wróć]
Heinz Guderian, Achtung-Panzer!, London 1992, s. 170 [wyd. pol. Uwaga czołgi!, tłum. Krzysztof Fudalej, Warszawa 2012, s. 302]. [wróć]
R.L. Dinardo, Mechanized Juggernaut or Military Anachronism? Horses and the German Army of WWII, Mechanicsburg 2008, s. 39, 55-57. [wróć]
Karl-Heinz Frieser, The Blitzkrieg Legend: The 1940 Campaign in the West, Annapolis 2005, s. 36-42 [wyd. pol. Legenda Blitzkriegu. Kampania zachodnia 1940, tłum. Jerzy Pasieka, Poznań-Wrocław 2013]. [wróć]
Jeffrey Gunsburg, The battle of the Belgian Plain, 12-14 May 1940: the first great tank battle, "Journal of Military History", vol. 56 (1992), s. 241-244. [wróć]
G.F. Krivosheev, Soviet Casualties and Combat Losses in the Twentieth Century, London 1997, s. 252. [wróć]
Dinardo, Mechanized Juggernaut, op. cit., s. 67; Richard Ogorkiewicz, Armoured Forces: A History of Armoured Forces & Their Vehicles, London 1970, s. 78-79; Matthew Cooper, The German Army 1933-1945, London 1978, s. 74-79. Liczba czołgów użytych pod Kurskiem zob. Lloyd Clark, Kursk: The Greatest Battle, London 2011, s. 197-199. [wróć]
Ogorkiewicz, Tanks, op. cit., s. 131; Pöhlmann, Der Panzer, op. cit., s. 432-434. [wróć]
Rottman, World War II Infantry Anti-Tank Tactics, op. cit., s. 46-47, 49-52. [wróć]
Giffard Le Q. Martel, Our Armoured Forces, London 1945, s. 40-43, 48-49. [wróć]
Willem Steenkamp, The Black Beret: The History of South Africa's Armoured Forces, vol. 2: The Italian Campaign 1943-45 and Post-War South Africa 1946-61, Solihull 2017, s. 35-39. [wróć]
Ogorkiewicz, Tanks, op. cit., s. 120-123; Wilbeck, Sledgehammers, op. cit., s. 203-204. [wróć]
Steven Zaloga, Armored Thunderbolt: The U.S. Army Sherman in World War II, Mechanicsburg 2008, s. 16-17. [wróć]
Ibidem, s. 24, 329-330. [wróć]
Rottman, World War II Infantry Anti-Tank Tactics, op. cit., s. 29-32. [wróć]
Krivosheev, Soviet Casualties, op. cit., s. 241. Zob. Alexander Hill, The Red Army and the Second World War, Cambridge 2017, s. 691, gdzie pada liczba 12 782 dostępnych czołgów radzieckich, z których tylko 2157 stanowiły nowe maszyny niewymagające serwisowania. [wróć]
Kamenir, The Bloody Triangle, op. cit., s. 255-256, 280-281. [wróć]
David Glantz, Colossus Reborn: The Red Army at War, 1941-1943, Lawrence 2005, s. 225-234 [wyd. pol. Kolos odrodzony. Armia Czerwona na wojnie 1941-1943, tłum. Jakub M. Rawinis, Oświęcim 2019]. [wróć]
James Corum, From biplanes to Blitzkrieg: the development of German air doctrine between the wars, "War in History", vol. 3 (1996), s. 87-89. [wróć]
Karl-Heinz Völker, Dokumente und Dokumentarfotos zur Geschichte der deutschen Luftwaffe, Stuttgart 1968, s. 469, dok. 200 Luftkriegführung; Michel Forget, Die Zusammenarbeit zwischen Luftwaffe und Heer bei den französischen und deutschen Luftstreitkräfte im Zweiten Weltkrieg [w:] Luftkriegführung im Zweiten Weltkrieg, red. Horst Boog, Herford 1993, s. 489-491. [wróć]
Ernest May, Strange Victory: Hitler's Conquest of France, New York 2000, s. 429. [wróć]
Johannes Kaufmann, An Eagle's Odyssey: My Decade as a Pilot in Hitler's Luftwaffe, Barnsley 2019, s. 117. [wróć]