ROZDZIAŁ I Wstęp: powstanie królestw anglosaskich
W pewnym sensie za początek dziejów wczesnośredniowiecznych królestw anglosaskich można uznać przybycie Augustyna z grupą 40 mnichów na dwór króla Kentu ?thelberta w 597 r. Augustyn i jego towarzysze zostali wysłani przez papieża Grzegorza Wielkiego, "by głosić Słowo Boże ludowi Anglii i, o ile wiadomo, ich misja była pierwszą długofalową próbą przyniesienia chrześcijaństwa Anglosasom[1]. Nie jest żadnym zaskoczeniem, że przybycie Augustyna z towarzyszami jest wydarzeniem najwyższej rangi dla Bedy, którego Historia kościelna ludu angielskiego (ukończona w 731) jest naszym głównym źródłem narracyjnym dla przełomu VII i VIII w. To właśnie w tym miejscu autor rozpoczyna szczegółowe omówienie dziejów królestw anglosaskich. Beda był mnichem, więc w naturalny sposób wierzył, że nawrócenie jego ludu rozpoczyna nowy etap jego historii, ale prawdziwa będzie również teza, iż dopiero po przybyciu misji Augustyna Beda w ogóle był w stanie napisać szczegółową historię swego ludu. Augustyn z towarzyszami nie przynosił wszak Anglosasom jedynie nowej religii, ale również sztukę czytania i pisania.
Choć przybycie misji inspirowanej przez papieża Grzegorza jest z pewnością bardzo ważnym wydarzeniem w religijnej historii Anglosasów oraz istotne dla powstania źródeł pisanych, nie jest to idealny moment, od którego należy zaczynać badanie dziejów anglosaskich królestw. Jest bowiem rzeczą bezsporną, że większość tych królestw istniała już przed rokiem 597 oraz że złożona polityczna mozaika współzależności i wzajemnych wpływów, którą Beda opisuje w swej Historii kościelnej, istniała już w czasach przedchrześcijańskich. Dla historyka jest to fakt frustrujący, gdyż oznacza, że wiele kluczowych etapów wczesnego kształtowania się królestw anglosaskich zachodziło w sposób dla nas niewidoczny, zanim zaczęto tworzyć odpowiednie źródła pisane. Na szczęście poznanie historii Anglii w latach 400-600 n.e. nie zależy wyłącznie od źródeł pisanych, a materiał topomastyczny i archeologiczny gruntownie zmienił nasze postrzeganie tego okresu. W miarę badania coraz to nowych stanowisk archeologicznych oraz w obliczu faktu, że wiele przeprowadzonych badań nie zostało jeszcze w pełni opisanych, dalecy jesteśmy od pełnego wykorzystania potencjału źródeł archeologicznych dla zrozumienia porzymskiego okresu dziejów Anglii.
ŹRÓDŁA PISANE: BRYTYJSKIE
Osiedlanie się Anglosasów w Brytanii oraz początki królestw anglosaskich to dwa ściśle ze sobą związane, lecz nieidentyczne problemy. Naszym najstarszym źródłem pisanym do dziejów osadnictwa anglosaskiego jest homiletyczne dzieło O spustoszeniu Brytanii (De Excidio Britanniae), w którym angielski duchowny o imieniu Gildas opisuje wydarzenia V w. z punktu widzenia jednego z królestw brytyjskich, które przetrwały w zachodniej części Brytanii (prawdopodobnie) ok. poł. VI w.[2] Głównym tematem dzieła Gildasa jest nie tyle przybycie Anglosasów, ile grzechy Brytów, które, zgodnie z jego logiką, przyczyniły się do nadejścia zemsty Boga w postaci najazdów piratów germańskich i innych. Gildas zwięźle szkicuje obraz Sasów wykorzystywanych przez Brytów we wschodniej Anglii jako stowarzyszone wojsko najemne po wycofaniu rzymskich legionów z wyspy oraz ciągle rosnących w siłę saskich osad, które w końcu stały się na tyle silne, aby zbuntować się przeciwko swym brytyjskim chlebodawcom, a także Sasów bezlitośnie gnębiących nieszczęsnych Brytów, aż do sławnego zwycięstwa pod Mons Badonicus (górą Badon) ok. 44 lat przed powstaniem dzieła Gildasa[3]. Przekaz ten jest zwięzły i pozbawiony dat oraz w oczywisty sposób nierzetelny w takich kwestiach, jak przesunięcie powstania murów Hadriana i Antonina na IV w. Gildas opierał się raczej na tradycji ustnej niż źródłach pisanych i daje dość impresjonistyczną wizję wydarzeń, które zaszły przed jego przyjściem na świat. Jest to jednak jedyna będąca w naszym posiadaniu narracja o okresie osadnictwa anglosaskiego i od czasu Bedy wyznacza ona ramy dla dyskusji o porzymskim okresie dziejów Anglii.
Chociaż Gildas jest najbardziej znany dzięki swym informacjom o nadejściu (adventus) Anglosasów, jego świadectwo jest równie ważne dla poznania natury społeczeństwa brytyjskiego w VI w., o którym pisał na podstawie osobistego doświadczenia. Napomnienie społeczeństwa było prawdziwym celem polemiki Gildasa, a do jego głównych adresatów zaliczali się królowie Brytów, władający w południowo-zachodniej Anglii i Walii[4]. Tereny te stanowiły część rzymskiej prowincji Brytanii, ale w VI w., jak się wydaje, nie pozostało już na nich zbyt wiele elementów charakterystycznych dla świata późnorzymskiego poza przywiązaniem do wiary chrześcijańskiej (które Gildas z pewnością uważał za dość powierzchowne). Władza przeszła w ręce królów określanych przez niego jako "tyrani" i których autorytet opierał się na zbrojnej drużynie. Było to społeczeństwo, w którym przemoc była zjawiskiem endemicznym. Zwięzły szkic VI-wiecznego społeczeństwa Brytów na zachodzie autorstwa Gildasa generalnie zgadza się z tym, co można wywnioskować z późniejszych walijskich dyplomów, żywotów świętych i roczników[5]. Wydaje się również, że istniało wiele podobieństw w sprawowaniu władzy królewskiej w Walii i na celtyckich terenach północnej Brytanii[6], a władca i jego drużyna są przedstawieni w zgoła innym, heroicznym, świetle w poemacie Gododdin, który opowiada o niszczącym najeździe królestwa Gododdinu (w południowo-wschodniej Szkocji) na Catterick, będący głównym ośrodkiem królestwa Deiry[7].
Ogólnie rzecz biorąc, według podawanej przez Gildasa tradycji odnoszącej się do wydarzeń w V w. wydaje się, że na części terenów wschodniej Brytanii ci, którzy objęli rządy po wycofaniu się rzymskich legionów, usiłowali zapewnić sobie obronę przez zaciąganie na służbę wojowników germańskich, którzy w końcu odebrali im władzę. W zachodniej części Brytanii natomiast podobne okoliczności uwarunkowały pojawienie się tubylczych wodzów, którzy zapełnili próżnię w sprawowaniu władzy i założyli królestwa w obrębie byłych rzymskich civitates.
ŹRÓDŁA PISANE: ANGLOSASKIE
Pisząc swą Historię kościelną w 731 r., Beda korzystał z pewnej liczby źródeł narracyjnych w celu omówienia niektórych zagadnień z historii Brytanii przed przybyciem misji Augustyna, a swą narrację o osadnictwie anglosaskim oparł na dziele Gildasa[8]. Sam Gildas nie podaje żadnych informacji o tożsamości saskich wodzów dowodzących najemnymi wojownikami "we wschodniej części wyspy", lecz Beda dokonuje interpolacji fragmentu, w którym identyfikuje wodzów jako dwóch braci, Hengista i Horsę, uważanych za założycieli królewskiej dynastii Kentu[9]. Informacja ta prawdopodobnie pochodzi od opata Albinusa z Canterbury, który był głównym informatorem Bedy w sprawach dotyczących Kentu[10]. Bardziej szczegółowe przekazy dotyczące działalności Hengista i Horsy pojawiają się w Kronice anglosaskiej oraz w "Kronikach Kentu" stanowiących część Historii Brittonum, brytyjskiej kompilacji spisanej w latach 829-830 i przypisywanej Nenniuszowi[11]. Kronika anglosaska zawiera także narracje o przybyciu Cerdica i Cynrica, Stufa i Wihtgara oraz ?llego z synami - założycieli, odpowiednio, królestw Zachodnich Sasów, Wyspy Wight i Południowych Sasów[12]. Owi ojcowie-założyciele przybyli spoza Brytanii na kilku statkach i po kilkuletnich walkach z wodzami Brytów założyli swe królestwa. Mniej obszerne przekazy o Northumbrii i Jutach z niewyspiarskiej części Hampshire są skonstruowane, jak się wydaje, według podobnego schematu. Do VIII i IX w. opisywanie założycieli dynastii jako nowo przybyłych z kontynentu, aby założyć królestwa, stało się kwestią konwencji. Jak się wydaje, istniał pewien standard "tradycji o pochodzeniu", używanych do wyjaśnienia kwestii początków różnych anglosaskich rodów królewskich - konwencja taka mogła mieć wpływ nawet na przekaz Gildasa[13]. Nie byłoby rzeczą rozsądną zakładać, że owe narracje założycielskie są zgodne z rzeczywistością historyczną.
Beda wprowadza podawane przez siebie informacje o Hengiście i Horsie za pomocą wyrażenia "są uważani..." (perhibentur), czyli formuły używanej na kartach jego kroniki, gdy korzysta on z niedającej się zweryfikować tradycji ustnej. Komentarz Bedy sugeruje, że powinniśmy ostrożnie podchodzić do informacji o przybyciu Anglosasów do Kentu i jest jasne, że gdy spojrzy się na pełniejsze narracje dotyczące założenia tego królestwa i działalności Cerdica i Cynrica, można dostrzec dodatkowe powody, aby kwestionować ich zgodność z rzeczywistością. Należy pamiętać, że źródła te pochodzą z innych czasów niż wydarzenia, które opisują, gdyż powstały około trzech do czterech stuleci później. Zawierają także zestaw motywów, które można odnaleźć w legendach fundacyjnych w całym świecie indoeuropejskim[14]. Są tu zwłaszcza podejrzane pary założycieli o imionach rozpoczynających się na tę samą literę, przywodzące na myśl bliźniacze bóstwa świata germańskiego, a także inne postacie spotykane lub pokonywane przez założycieli, których imiona pochodzą prawdopodobnie od nazw miejscowych. Kronika opisuje zatem w 508 r. zwycięstwo odniesione przez Cerdica i Cynrica nad królem Brytów Natanleodem, od którego ma pochodzić nazwa regionu Natanleaga. W rzeczywistości nazwa tej dość bagnistej części Hampshire wywodzi się ze staroangielskiego słowa n?t - "mokry" i wydaje się, że to raczej imię tego całkowicie fikcyjnego króla wywodzi się od nazwy miejscowej, a nie na odwrót[15]. Istnieje wiele innych przykładów tego typu, a legendy o założeniu królestwa Kentu zawierają także inne tradycyjne motywy narracyjne, jak na przykład "noc długich noży", podczas której Sasi zwabili wielu brytyjskich możnych w śmiertelną pułapkę, podobnie jak dzieje się to w legendach Greków, Starych Sasów i Wikingów.
Podejrzenia budzą także chronologie owych narracji fundacyjnych. Gildas nie podaje żadnej daty nadejścia (adventus) Anglosasów, ale Beda wnosi z jego słów, że pierwsze sprowadzenie najemnych wojowników nastąpiło między 449 a 455 r.[16] Uważa się, że Cerdic i Cynric przybyli w 494 lub 495 r., ale da się wykazać, iż chronologia pierwszych królów Zachodnich Sasów została zafałszowana i ślady owych, dość grubymi nićmi szytych, przeróbek są widoczne w repetytywnych wpisach Kroniki anglosaskiej[17]. David Dumville twierdzi, że z innych wersji list królów Zachodnich Sasów wynika, że panowanie Cerdica początkowo datowano na lata 538-554, co (zgodnie z chronologią Kroniki) oznaczałoby, iż przybycie Cerdica i Cynrica nastąpiło w 532 r.[18] Szczegółowa krytyka narracji założycielskich dokonana w ostatnich latach sprawia, że trudno jest korzystać z nich z jakąkolwiek dozą pewności w celu zrekonstruowania wczesnej historii królestw, o których opowiadają i w sposób, jaki uważały za możliwy wcześniejsze pokolenia historyków. Nawet jeśli zasadnicza część historii o Cedricu i Hengiście jest autentyczna, niemożliwe jest oddzielenie jej od późniejszych przeróbek, którym historie te zostały poddane. Zachowane przekazy pokazują raczej, jak późniejsi Anglosasi pragnęli postrzegać założenie swych królestw niż to, co rzeczywiście się wydarzyło.
Cerdic był królem-założycielem dynastii Zachodnich Sasów, z której swój ród wywodzili wszyscy następni królowie Zachodnich Sasów. Jeśli chodzi o pewną liczbę innych królestw, wiemy kogo uważano za ich założycieli oraz jaka była ich pozycja na listach królów i genealogia. Podobnie jak w przypadku Cerdica (jeśli przyjmiemy zmienioną datę jego panowania), owe różne przykłady sugerują, że te inne królestwa powstały w VI w. Na przykład według Bedy królowie Wschodnich Anglów byli znani jako Wuffingowie od Wuffy, dziada króla R?dwalda[19]. Jako że R?dwald zmarł ok. 625 r., jego dziad przypuszczalnie panował ok. poł. VI w. Dla Wschodnich Sasów kluczową postacią był Sledd, od którego wywodzili swój ród wszyscy późniejsi ich królowie. Syn Sledda panował w 604 r., więc sam Sledd musiał objąć władzę w 2 poł. VI w.[20] Chociaż te daty mogą odzwierciedlać chronologiczne granice tradycji ustnej, pochodząc z okresu, gdzie po raz pierwszy spisywano informacje genealogiczne - w zachowanej dziś formie sugerują one, że królestwa Anglosasów zostały raczej utworzone w VI, a nie V w., i nie odwołują się do początków Anglosasów w Brytanii[21].
MATERIAŁ ARCHEOLOGICZNY
Materiał archeologiczny ma wielki potencjał przy rekonstrukcji natury osadnictwa anglosaskiego oraz okoliczności, w których rozwinęły się królestwa. Archeolodzy jednak, interpretując materiał ze stanowisk osadnictwa oraz cmentarzysk, w naturalny sposób ulegli wpływom źródeł pisanych, choć obecnie istnieje większa świadomość oczywistych nierzetelności tych przekazów[22]. Już od jakiegoś czasu uważa się, że podawana przez Bedę, oparta na lekturze Gildasa, datacja nadejścia (adventus) Anglosasów na poł. V w. była zbyt szczegółowa. Germańskie osadnictwo w Brytanii mogło rozpocząć się już pod koniec IV w. i trwa prawdopodobnie w wieku V, a nawet VI[23]. Jednak podane przez Gildasa wyjaśnienie przyczyn, dla których pozwolono Anglosasom osiedlić się w Brytanii, wciąż było ogólnie przyjmowane. Uważano, że pochówki Anglosasów z uzbrojeniem wydawanym późnorzymskiemu wojsku, znajdowane w kontekstach późnorzymskich (jak rzymskie cmentarzyska w Winchester i Colchester) oraz czysto "anglosaskich" (jak wiejskie cmentarzysko w Mucking w hrabstwie Essex), stanowią potwierdzenie najmowania ich jako wojska stowarzyszonego[24]. Rozkład najwcześniejszych stanowisk anglosaskich oraz topomastyka miejsc położonych w bliskiej odległości od rzymskich osad i dróg były interpretowane jako dowodzące, że pierwsze anglosaskie osady kontrolowali Brytorzymianie[25]. Niekoniecznie jednak należy postrzegać wszystkich osadników jako wojska stowarzyszone i interpretację taką niektórzy archeolodzy zaakceptowali nieco przedwcześnie[26]. Między Brytorzymianami a napływającymi Anglosasami mogły przecież nawiązywać się relacje różnego typu.
Szersza perspektywa archeologiczna sugeruje, że nie istnieje jeden model wyjaśniający całość anglosaskiego osadnictwa w Brytanii oraz że istniało silne jego zróżnicowanie regionalne. W południowej i wschodniej Anglii gęstość osadnictwa jest różna. W Norfolk znajdują się większe cmentarzyska niż w sąsiednim wschodnioangielskim hrabstwie Suffolk; we wschodnim Yorksire (jądro królestwa Deiry) takich cmentarzysk jest o wiele więcej niż w pozostałej części Northumbrii[27]. Nie wszyscy osadnicy należeli do tego samego typu. Niektórzy z nich rzeczywiście byli wojownikami i pogrzebano ich w rynsztunku bojowym, ale nie należy z tego wnosić, że wszyscy tacy wojownicy byli gośćmi sprowadzonymi po to, aby strzec wspólnot brytorzymskich. Podobnie jak późniejsi osadnicy wikińscy, wielu z nich mogło być z początku piratami, którzy później zdobyli ziemię, aby się na niej osiedlić. Wydaje się, że niektórzy osadnicy byli ubogimi ludźmi, prawie pozbawionymi broni i cierpiącymi z powodu niedożywienia. Zostali oni określeni przez jednego z archeologów jako germańscy boat people, uchodźcy z przepełnionych osad nad Morzem Północnym, które klimat uczynił niemożliwymi do zamieszkania[28].
Pochodzenie etniczne osadników było niejednolite. W jednym ze swych uzupełnień narracji Gildasa Beda pisze, że osadnicy pochodzili z:
"trzech bardzo silnych plemion germańskich: Sasów, Anglów i Jutów. Lud Kentu i mieszkańcy Wyspy Wight są pochodzenia jutlandzkiego, podobnie jak ci po przeciwnej stronie od Wyspy Wight [...] Z kraju Sasów [...] przybyli Wschodni Sasi, Południowi Sasi i Zachodni Sasi. Ponadto z kraju Anglów przybyli Wschodni Anglowie, środkowi Anglowie, Mercyjczycy i cały lud Northumbryjczyków."[29]
Przekaz Bedy to w pewnej mierze racjonalizacja płynąca z politycznej sytuacji w jego czasach, ale wydaje się, że był on w stanie w poprawny sposób ogólnie zidentyfikować główne regiony w basenie Morza Północnego, z których przybyła znaczna większość osadników oraz ich główne obszary osadnictwa w Brytanii, choć mniej jest znalezisk dotyczących Jutów niż Anglów i Sasów[30]. Archeologia uczy jednak, że szczegółowy obraz jest tu bardziej złożony. Wydaje się, że na wszystkich obszarach zachodziło znaczne przemieszanie etniczne, co znajduje odbicie w zróżnicowaniu strojów i zwyczajów pogrzebowych. "Mieszane" cmentarzyska z pochówkami zarówno grzebalnymi, jak i całopalnymi występują w całej południowej i wschodniej Anglii[31]. Sam Beda pisze w jednym z dalszych rozdziałów Historii kościelnej, że w Brytanii osiedlały się także inne ludy germańskie[32]. Osadnicy skandynawscy rozlokowywali się w Anglii Wschodniej i w innych częściach wschodniego wybrzeża[33], a na południe od Tamizy występowało, jak się wydaje, jakieś osadnictwo frankijskie[34]. Zawsze trudności nastręcza jednak kwestia, czy materiał archeologiczny pochodzący z konkretnej części Europy świadczy o przemieszczeniu ludzi z tej części Europy do Brytanii czy też po prostu o handlu i wymianie darów złożonych z różnych towarów[35]. Choć rzeczywiście jest prawdopodobne, że w Brytanii istniało osadnictwo frankijskie, większość frankijskich znalezisk odzwierciedla raczej ścisłe związki między krajem Franków a południowo-zachodnią Anglią, zwłaszcza Kentem, w VI w.[36]
Co jednak działo się z ludnością brytorzymską w czasie germańskiego osadnictwa w Brytanii? Archeologia okazała się szczególnie pomocna w wykazaniu, że wiele rzymskich społeczności w całej Brytanii doświadczyło zasadniczych zmian w IV w., zanim rozpoczęło się osadnictwo anglosaskie[37]. Przemiany te obejmują, jak się wydaje, przejście od gospodarki miejskiej do wiejskiej. W Wroxeter (Shropshire) i Exeter niektóre kamienne domy miejskie zostały w IV w. zastąpione prostszymi i mniej solidnymi budynkami wzniesionymi całkowicie z drewna, a niektóre części miast zostały całkowicie opuszczone lub przeznaczone pod uprawę[38]. Podobnie radykalne zmiany nastąpiły prawdopodobnie w miastach Canterbury i Winchester we wschodniej części kraju[39]. Jednym z możliwych skutków tego procesu może być fakt prawie całkowitego opuszczenia miast jako centrów ludnościowych w V stuleciu. Niektóre wiejskie villae początkowo zyskały na zmieniającej się sytuacji gospodarczej, ale da się również odnaleźć ślady przystosowywania villae do większej samowystarczalności w IV i V w.[40] We Frocester (Gloucestershire) i Rivenhall (Essex) budynkom wchodzącym w skład villae pozwolono się zawalić albo też zostały one zamienione na stodoły, jednocześnie zaś wzniesiono budynki z drewna, bardziej typowe dla wczesnego średniowiecza[41]. Choć ataki Anglosasów (a na zachodzie Brytanii - Iryjczyków) jeszcze pogorszyły trudną sytuację, nie spowodowały jej, jak wydaje się twierdzić Gildas. Złożone problemy, które przyczyniły się do upadku Cesarstwa Rzymskiego, wpływały na położenie mieszkańców Brytanii jeszcze zanim rozpoczęło się jakiekolwiek osadnictwo anglosaskie[42], do czasu zaś przybycia Anglosasów Brytorzymianie już rozpoczęli proces przystosowywania się do sposobu życia, który można określić jako "wczesnośredniowieczny".
Do końca V w. da się wyróżnić kilka różnych wzorów osadnictwa we wschodniej Brytanii (która została zasiedlona przez Anglosasów) i zachodniej części kraju (gdzie Anglosasów nie było). Jedną z oznak zmieniającej się sytuacji na zachodzie Brytanii było ponowne pojawienie się osad na szczytach wzgórz, które, jak podnosił zwłaszcza Leslie Alcock, mogły funkcjonować jako ośrodki władzy wodzów plemiennych, będąc związane z pojawieniem się królestw brytyjskich niewyraźnie majaczących w źródłach pisanych[43]. Powtórne zasiedlenie pochodzącego z epoki żelaza okazałego fortu na wzgórzu w South Cadbury (Somerset) jest dobrym tego przykładem[44]. Całość najbardziej wewnętrznego wału o długości prawie 1100 m została na nowo umocniona w okresie porzymskim, a w najwyższym punkcie części wewnętrznej wzniesiono znacznych rozmiarów budynek drewniany. W toku wykopalisk w South Cadbury odnaleziono jednak bardzo niewiele artefaktów, co pozwala wyjaśnić kwestię, dlaczego tak trudno trafić na ślad Brytów w okresie porzymskim[45]. Po tym jak Brytorzymianie utracili dostęp do wytworów rzymskiego rzemiosła, stali się prawie niewidzialni dla archeologów, ponieważ nie używali już artefaktów, które można by określić jako brytorzymskie, a w każdym razie nie takich, które zachowują się w ziemi. Brytowie z zachodu kraju otrzymywali czasem dostawy ceramiki wypalanej w basenie Morza Śródziemnego i przywożonej przez zagranicznych kupców[46], lecz na wschodzie korzystali prawdopodobnie z usług rzemieślników anglosaskich. Nie należy zakładać, że każdy właściciel artefaktu typu "germańskiego" we wschodniej Anglii miał germańskie pochodzenie.
W rzeczywistości większość mieszkańców królestw anglosaskich musiała być pochodzenia brytorzymskiego[47]. Wielkie pogańskie cmentarzyska anglosaskie, jak Spong Hill (Norfolk), które zawierały ponad trzy tysiące pochówków, mogą z początku sugerować, że osadnictwo anglosaskie odbywało się na tak wielką skalę, iż tubylcza ludność brytyjska została całkowicie zdominowana przez przybyszów, co zresztą sugeruje Gildas. Jeśli przypomnimy sobie jednak, że cmentarzyska te często były używane przez ponad dwieście lat, staje się jasne, że korzystające z nich wspólnoty nie mogły być aż tak liczne; cmentarzysko w Spong Hill mogło służyć populacji liczącej od czterystu do pięciuset ludzi, choć wydaje się, że była ona raczej rozproszona na znacznych terenach wiejskich niż skupiona w jednej osadzie[48]. Poza wschodnią Anglią i Kentem rzadkie są cmentarzyska zawierające więcej niż sto pochówków - nawet biorąc pod uwagę, że większość hrabstw zachodnich została podbita już po tym, jak Anglosasi przyjęli chrześcijaństwo, porzucając swe charakterystyczne zwyczaje pogrzebowe, mało prawdopodobne jest, że przybysze byli liczniejsi niż Brytorzymianie i to mimo znacznego spadku liczebności populacji brytorzymskiej w V i VI w.[49] Materiał topomastyczny również dostarcza dowodów na przetrwanie ludności brytyjskiej nawet na obszarach, gdzie osadnictwo anglosaskie było najbardziej intensywne[50].
Anglosasi nie osiedlili się na opuszczonych terenach, na które, jak kiedyś uważano, przynieśli nowe typy osadnictwa i rolnictwa. Niedawne badania nad krajobrazem sugerują znaczną ciągłość osadnictwa wiejskiego w okresie rzymskim i anglosaskim, co wskazywałoby na to, że wczesne osadnictwo saskie odbywało się pod egidą Brytorzymian[51]. Badania nad krajobrazem to złożona problematyka, w której brane są pod uwagę źródła topograficzne, archeologiczne oraz pisane. Występują zasadnicze trudności z powiązaniem granic z anglosaskich dyplomów z granicami rzymskich posiadłości, co do których nie dysponujemy żadnymi źródłami pisanymi, pod koniec zaś okresu anglosaskiego nastąpiły poważne zmiany w organizacji krajobrazu, które mogły zaciemnić obraz stanu wcześniejszego[52]. Interpretację utrudnia także niepewność co do sposobu organizacji administracji późnorzymskiej. Mimo to prowadzone w całym kraju badania, zarówno na obszarach "brytyjskich", jak i "anglosaskich", wykazały istnienie dowodów ciągłości granic terytorialnych, gdzie na przykład granice posiadłości rzymskich (villae) są identyczne, jak się wydaje, ze średniowiecznymi granicami gruntów wytyczonymi przez wczesne dyplomy, choć konkretne miejsca osadnictwa na określonym w ten sposób obszarze mogły się zmieniać[53].
W tego typu przykładach można prawdopodobnie dostrzec ciągłość posiadłości lub terytorium raczej jako jednostki administracyjnej niż eksploatacyjnej. Chociaż, jak się wydaje, wyższy szczebel opartej na miastach administracji rzymskiej przestał istnieć w V w., subsydiarny system oparty na podziałach obszarów wiejskich mógł przetrwać[54]. Podstawą organizacji terytorialnej zarówno królestw anglosaskich, jak i ich celtyckich sąsiadów były rozległe tereny wiejskie, mieszczące pewną liczbę osad zależnych od rezydencji centralnej, którą Anglosasi nazywali po łacinie villa, a po staroangielsku tun[55]. Owe villae były ośrodkami władzy królewskiej odwiedzanymi przez królów i ich otoczenie podczas regularnych objazdów ich królestw, gdy kończyły się już zapasy z czynszów, które musiały być uiszczane w żywności[56]. W anglosaskiej Anglii VII i VIII w. królewskie villae i podległe im tereny tworzyły regiones, odrębne terytoria tworzone w obrębie królestw dla celów administracyjnych[57]. Jeśli te nowe badania przyniosły słuszne konkluzje, sugerują one, że podstawowa infrastruktura wczesnych królestw anglosaskich została przejęta z rzymskiej lub porzymskiej Brytanii.
W ostatnich latach na podstawie badań terenowych i fotografii lotniczych zidentyfikowano pewną liczbę królewskich villae, w niektórych zaś przeprowadzono wykopaliska. Jedną z najbardziej znanych jest Yeavering w królestwie Northumbrii, którą Historia kościelna określa jako villa regalis (królewska villa). Wydaje się, że z majątku tego korzystali królowie Northumbrii pod koniec VII i w VIII w., wcześniej zaś był to brytyjski ośrodek kultu i administracji[58]. Yeavering to imponujący zabytek - poza wieloma znacznych rozmiarów drewnianymi halami i obronną warownią, znajdował się tam także szczególny budynek w kształcie klina, który przypomina segment rzymskiego amfiteatru (zob. il. 7). Charakterystyczną cechą Yeavering jest niewielka liczba typowo anglosaskich znalezisk czy budynków; obecność Anglosasów zdradza tylko kilka mało reprezentacyjnych budynków oraz garść ceramiki i innych niedużych znalezisk. Jak się wydaje, wszystkie inne struktury mają brytyjskie lub rzymskie antecedensy. Dalej na południe nie odkopano żadnego porównywalnego zabytku, lecz podobne hale, będące w użyciu pod koniec VI i w VII w. zostały odkryte w Cowdery's Down niedaleko Basingstoke (Hampshire)[59]. Chociaż rejon Basingstoke należał pod koniec VII w. do królestwa Zachodnich Sasów, nie jest jasne, jaka była polityczna organizacja tych obszarów pod koniec VI w. Rozmiar i architektoniczne wyrafinowanie obszernych drewnianych hal sugeruje, że to także mogła być królewska villa. Podobnie jak w przypadku Yeavering, hale w Cowdery's Down nie mają bezpośrednich odpowiedników w świecie germańskim, chociaż nie można ich także dokładnie osadzić w tradycji brytorzymskiej (zob. il. 8). Wielkie hale wczesnych królestw anglosaskich przedstawiają, jak się wydaje, syntezę germańskiej i brytorzymskiej tradycji architektonicznej[60]. Symbolizują one jednocześnie jedną z najbardziej doniosłych zasług archeologii dla naszego zrozumienia wczesnych królestw anglosaskich, tzn. wykazania istnienia w ich obrębie korzeni brytorzymskich poza germańskimi.
Nie możemy spodziewać się, że archeologia wskaże nam dokładny moment, w którym anglosascy wodzowie stali się królami, ale w VI w. jesteśmy w stanie śledzić ewolucję pewnej klasy pochówków męskich o wielu charakterystycznych cechach, a pochówki te są znacznie bogatsze niż przeciętne pochówki wojowników. Pod koniec VI w. szczególnie znaczące osobistości grzebano pod kopcami wolno stojącymi albo położonymi na cmentarzysku podobnych kurhanów oraz ze znacznym bogactwem i różnorodnością darów grobowych, wśród których są przedmioty importowane z zagranicy oraz wykonane ze złota, srebra i kamieni półszlachetnych[61]. Takie pochówki są często określane mianem "książęcych" i, jak podnoszono w odniesieniu do pojawienia się bogatych pochówków w okresie prehistorycznym, skupienie uwagi na elicie społeczności może dostarczyć cennych wskazówek na temat "formowania się państwa"[62], czy też, dla społeczności anglosaskiej, rozszerzania się i rozwoju władzy królewskiej w 2 poł. VI w. Pochówki książęce można by więc postrzegać jako przejaw niepewności parweniusza, który musi ostentacyjnie okazywać swój nowy status[63]. Najbardziej znanym i najokazalszym pochówkiem książęcym jest łódź pogrzebowa z kurhanu I w Sutton Hoo, o której często twierdzi się, że służyła do pochówku króla Wschodnich Anglów, R?dwalda (zm. ok. 625)[64], ale dwa inne pochówki z początku VII w. - z Taplow (Buckinghamshire) i Broomfield (Essex), których niestety nie odkopano w zgodzie z regułami współczesnej archeologii, cechowały się porównywalnym bogactwem i różnorodnością darów grobowych[65]. Materiał archeologiczny dostarcza więc pewnych argumentów potwierdzających wskazówki płynące z co bardziej wiarygodnych źródeł pisanych, według których VI w. był okresem powstawania większości królestw anglosaskich.
STRUKTURA POLITYCZNA ANGLOSASKIEJ ANGLII OK. 600 R.
Nie dysponujemy wystarczającą liczbą źródeł dla V i VI w., aby móc zrekonstruować polityczną mapę tego okresu, ale na podstawie źródeł VII-wiecznych można domyślać się części zmian politycznych, które nastąpiły przed rokiem 600. Z Historii kościelnej wynika, że w VII w. istniała w Anglii duża liczba małych królestw, ale źródłem dostarczającym najwięcej informacji o wczesnej strukturze politycznej Anglii na południe od rzeki Humber jest dokument znany jako Tribal Hidage*, który podaję niżej[66].
Ziemie Myrcna
30 000 (hides)
Wocens?tna
7000
Westerna
7000
Pecs?tna
1200
Elmeds?tna
600
Lindesfarona
7000
Środkowi H?thfeldlande
Gyrwa Pd.
600
Gyrwa Pn.
600
Wixna Wsch.
300
Wixna Zach.
600
Spalda
600
Wigesta
900
Herefinna
1200
Sweordora
300
Gifla
300
Hicca
300
Wihtgara
300
Noxgaga
5000
Ohtgaga
2000
(łącznie)
66 100
Hwinca
7000
Cilterns?tna
4000
Hendrica
3500
Unecung(a)ga
1200
Aros?tna
600
F?rpinga
300
Bilmiga
600
Widerigga
600
Willa Wsch.
600
Willa Zach.
600
Engle Wsch.
30 000
Sexena Wsch.
7000
Cantwarena
15 000
Sexena Pd.
7000
Sexena Zach.
100 000
(łącznie)
242 700
(poprawnie)
244 100
Jak wiele kluczowych dokumentów z wczesnego okresu anglosaskiego, tekst Tribal Hidage zachował się tylko w późniejszych manuskryptach, z których najstarszy pochodzi z XI w. Lista koncentruje się, jak się wydaje, na regionie Midlands, wskutek czego jest ona ogólnie uważana za kompilację pochodzącą z Mercji[67]. Dokument ten sporządzono najprawdopodobniej w 2 poł. VII w., czyli po przyjęciu chrześcijaństwa przez mieszkańców Mercji, ale zanim wiele z wymienionych w nim ludów zostało inkorporowanych do któregoś z większych królestw. Najbardziej prawdopodobnym celem zredagowania Tribal Hidage są szacunki dla potrzeb zbierania danin i powstał on najpewniej za panowania Wulfhere'a z Mercji (658--675), o którym wiadomo, że był władcą zwierzchnim innych południowych królestw[68]. Wymienionych jest 35 ludów, każdy z pewnym działem ziemi w hides, jednostki powierzchni gruntu używanej w okresie anglosaskim dla wielu celów związanych z przydzielaniem i szacowaniem gruntów, ale której nie da się przypisać dokładnej wartości we współczesnym rozumieniu, choć jedna hide mogła być początkowo definiowana jako równa powierzchni gruntu niezbędnej do utrzymania jednej rodziny i czasem szacuje się ją orientacyjnie na 120 akrów[69]. Terytoria podlegające królewskim villae, omawiane w poprzedniej części niniejszego rozdziału, mogły mieć powierzchnię dochodzącą nawet do 100 hides. Chociaż zawarte w dokumencie działy gruntowe przypuszczalnie w znacznym stopniu oddają względne rozmiary prowincji, lista niekoniecznie została sporządzona w sposób w pełni proporcjonalny: żyzność gleby, gęstość zaludnienia i dokładna natura relacji królestwa z prowincją zwierzchnią mogła wpływać na rozmiar działu w hides[70]. Wyjątkowo duża liczba 100 tys. hides dla Zachodnich Sasów może stanowić późniejszą interpolację w źródle zachowanych rękopisów, która odzwierciedla późniejszy wzrost królestwa Wessexu, nie zaś rozmiar tego regionu w czasach powstania dokumentu[71].
Ludy wymienione w Tribal Hidage przedstawiają sobą, jak się wydaje, różnych rozmiarów jednostki polityczne w VII-wiecznej anglosaskiej Anglii. Niektóre z nich to duże i dobrze zaświadczone królestwa, które przetrwały do VIII w., jak Zachodni Sasi (100 tys. hides?), Wschodni Anglowie i mieszkańcy Mercji (30 tys. hides) oraz Cantwarena (mieszkańcy Kentu - 15 tys. hides). Następne w kolejności są ludy z 7 tys. hides - Wocens?tna (Wreocens?te), Westerna (Magons?te), Lindesfarona (Lindsey), Hwinca (Hwicce) oraz Wschodni i Południowi Sasi. O wszystkich z wyjątkiem Wreocens?te wiadomo, że posiadali własne rody królewskie[72]. Niewiele wiadomo o czterech ludach, których ziemie zostały oszacowane na 2-5 tys. hides - Cilterns?tna (Chilterns?te) (4 tys.), Hendrica (3,5 tys.), Noxgaga (5 tys.) i Ohtgaga (2 tys.). Cilterns?tna (Chilterns?te) są zazwyczaj uważani za lud, którego główny ośrodek znajdował się na Wzgórzach Chiltern, ale lokalizacja pozostałych jest nieznana, nazwy Noxgaga i Ohtgaga mogły zaś zostać przeinaczone w tradycji rękopiśmiennej. Wreszcie, w dokumencie występuje 20 małych ludów oszacowanych na 300-1200 hides[73], a o niektórych z nich wiemy, że w VII w. rządzili nimi królowie. Dla królów Elmeds?tna (Elmet) i Wihtgara (Wyspa Wight), z których obydwa zostały oszacowane na 600 hides, mamy świadectwo Bedy, a o innym ludzie oszacowanym na 600 hides, Południowych Gyrwe, przypuszczalnie osiadłych w okolicach Ely, Beda pisze, że mieli własnego władcę, choć nazywa go princeps, nie zaś rex[74].
Mapa 1 stanowi próbę pokazania położenia tych ludów z Tribal Hidage, które można zlokalizować z jakąkolwiek dozą pewności[75]. Choć duża część ludów wymienionych w Tribal Hidage jest znana także z innych źródeł pisanych, niektórych nazw, takich jak Noxgaga, Ohtgaga i Unecungaga nie da się zidentyfikować. Nawet w przypadku nazw, które jesteśmy w stanie zidentyfikować, trudno jest określić dla nich dokładne granice na mapie. W niektórych przypadkach jest to spowodowane faktem, że dany lud, i odnosi się to zwłaszcza do licznych ludów ze wschodniej części Midlands, bardzo wcześnie utracił niezależność i nie można go połączyć z późniejszymi jednostkami administracyjnymi. Mapa obejmuje także jedną czy dwie inne prowincje, takie jak Surrey czy terytorium Jutów z Hampshire, których istnienie jako obszarów niezależnych politycznie jest dobrze poświadczone w innych źródłach - mogą one kryć się pod niedającymi się zidentyfikować nazwami z Tribal Hidage.
Możliwe, że choć różniły się one wielkością, wszystkie 35 ludów z Tribal Hidage miało ten sam status w tej mierze, że były prowincjami rządzonymi przez własne rody królewskie i od których danina była szacowana niezależnie[76]. Argumentu na poparcie tego może dostarczać opowieść Bedy o bitwie nad rzeką Winw?d w 655 r., gdzie Penda z Mercji, władca zwierzchni wszystkich południowych królestw, był w stanie wezwać na pomoc 30 kontyngentów wojska prowadzonych przez duces regii ("królewskich wodzów"), aby walczyły po jego stronie przeciwko Northumbryjczykom[77]. Nie powinniśmy jednak zakładać, że wszystkie prowincje wymienione w Tribal Hidage miały władców pochodzenia germańskiego.
Mapa 1. Prowincje anglosaskie w okresie powstania Tribal Hidage (pod koniec VII w.?)
Królestwo Elmet miało na początku VII w. władcę brytyjskiego[78], a sugeruje się także, że przez większość VI w. również Chilterns?te pozostawało w rękach ludności tubylczej[79].
Choć najbardziej wysunięte na zachód z wymienionych królestw, Westerna/Magons?te i Hwinca/Hwicce, mogły powstać dopiero w VII w., możliwe, że większość prowincji wyliczonych w Tribal Hidage istniała już w VI w. We wschodniej części Midlands mamy do czynienia z nagromadzeniem małych prowincji i nie jest jasne, czy taki ich rozkład sugeruje szczególny typ politycznej organizacji regionu, czy tylko odzwierciedla on interesy Mercji[80]. Wydaje się jednak prawdopodobne, że w VI w. istniało we wschodniej i południowej Anglii więcej małych, niezależnych prowincji, porównywalnych z grupą oszacowaną w Tribal Hidage na 300-1200 hides, bo tego typu jednostki terytorialne nazywane provinciae lub regiones można dostrzec w wielu większych królestwach w VII i VIII w.[81] Czasem jakaś cecha wyróżniająca organizacji administracyjnej danego regio lub jego dziejów politycznych świadczy o jego wcześniejszej niezależnej egzystencji. Jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów jest regio (lub, w terminologii Kentu, lathe) zachodniego Kentu. Przez całe dzieje Kentu jako niezależnego królestwa prowincja zachodniego Kentu miała własnego władcę, pochodzącego z rodu królów Kentu, choć w niektórych momentach w VII w. bywała ona wyłączona spod kontroli królestwa Kentu, znajdując się pod władzą Wschodnich Sasów. Lud zachodniego Kentu miał własne biskupstwo w Rochester, a w VI w. jego kultura materialna ma zapewne więcej wspólnego z saskimi prowincjami, z którymi graniczy od zachodu i północy niż z Jutami ze wschodniego Kentu[82]. Żadne z naszych źródeł nie podaje jednak, kiedy i jak lud Oiscinga ze wschodniego Kentu podbił zachodni Kent - jest to jedno z wielu wydarzeń VI w., o którym nie wspominają źródła. Kilka małych prowincji można dostrzec także w Hertfordshire, Middlesex, Berkshire i Surrey, ale do VII w., kiedy zaczynają się nasze źródła pisane, zostały one zdominowane przez inne królestwa i władza zwierzchnia przechodzi w nich z rąk do rąk w bardzo zmiennych okolicznościach[83].
Istnienie owych licznych małych prowincji sugeruje, że południowa i wschodnia Brytania mogła utracić w V i VI w. wszelką spójność polityczną i podzielić się na małe jednostki autonomiczne, choć późnorzymska organizacja administracyjna terenów wiejskich mogła odegrać pewną rolę przy wyznaczaniu ich granic. Do końca VI w. przywódcy tych społeczności nadawali sobie pozór władzy królewskiej, choć nie można zakładać, że wszyscy byli pochodzenia germańskiego. Pod koniec VI w. istniało już ponadto kilka większych królestw, z których większość znajdowała się na południowym lub wschodnim wybrzeżu. Pośród nich są prowincje Jutów z Hampshire i Wyspy Wight, Południowych Sasów, Kentu, Wschodnich Sasów, Wschodnich Anglów, Lindsey oraz (na północ od rzeki Humber) Deira i Bernicja (zob. mapa 2). Terytoria niektórych z tych królestw mogły brać początek z terytoriów byłych rzymskich civitates, co jest szczególnie prawdopodobne dla prowincji Kentu, Lindsey, Deiry i Bernicji, gdyż wszystkie te nazwy pochodzą od brytorzymskich nazw plemion lub okręgów[84].
Mapa 2. Bernicja, Deira i ich celtyccy sąsiedzi
Oczywiście, południowe i wschodnie wybrzeże germańscy osadnicy zasiedlili najwcześniej i najgęściej, więc najprawdopodobniej to te tereny jako pierwsze przeszły z rąk brytorzymskich pod władzę Anglosasów. Gdy okrzepli oni już na tych ziemiach, mogli do woli korzystać z łatwej komunikacji przez Morze Północne lub Kanał La Manche z innymi germańskimi terytoriami w Europie. Prowincje na wschodnim i południowym wybrzeżu być może nigdy nie uległy takiemu politycznemu rozczłonkowaniu, jak niektóre tereny w głębi lądu i pod koniec VI stulecia być może anektowały już one mniejszych sąsiadów. Taka agresywna polityka musiała zachęcać prowincje nieposiadające jeszcze militarnej ochrony w postaci królów i prowadzonych przez nich armii do inwestowania we własnych wodzów. W momencie powstania Tribal Hidage istniały także dwa królestwa w głębi lądu, Mercja i królestwo Zachodnich Sasów, których spektakularny wzrost w VII w. możemy częściowo śledzić w źródłach, lecz nie jest jasne, jak daleko posunęła się ich ekspansja w VI stuleciu.
NATURA WCZESNEJ ANGLOSASKIEJ WŁADZY KRÓLEWSKIEJ
Władza królewska była, jak się wydaje, częstym zjawiskiem w Anglii pod koniec VI w., ale niewiele o niej wiemy przed VII w. Nie tylko nic nam nie wiadomo o jej początkach, ale również trudno powiedzieć, czym konkretnie dla wczesnych Anglosasów była godność króla. Tacyt i inni pisarze rzymscy dowodzą, że ludy germańskie miały królów w okresie poprzedzającym wędrówki i rozróżniono dwa odmienne typy wczesnogermańskiej władzy królewskiej: pierwszy - władzę tradycyjną, sprawowaną przez władców spełniających rozmaite funkcje polityczne i religijne oraz drugi - władzę polegającą na przywództwie wojskowym[85]. W niektórych królestwach anglosaskich twierdzono, że ich założyciele pochodzili z dynastii królewskich z kontynentu. Hengist, uważany za założyciela dynastii królewskiej Kentu, mógł być tożsamy z księciem Jutów o tym imieniu, który pojawia się w kontekstach związanych ze Skandynawią w anglosaskich poematach Beowulf i Walka w Finnsburgu[86]. Genealogie królów Mercji zawierają imiona W?rmunda i jego syna Offy, królów Anglów z kontynentu, którzy również pojawiają się we wczesnych poematach anglosaskich[87]. Jest jasne, że jeszcze przed VIII w. chciano połączyć władców anglosaskich z germańskimi bohaterami z IV i V w., kiedy dzieje się akcja znacznej części anglosaskiej epiki, ale włączenie owych heroicznych przodków do rodowodów było raczej literackim upiększeniem niż solidnym faktem historycznym[88]. Nie można wszak wykluczyć, że późniejsi królowie w Brytanii pochodzili z rodów, które uprzednio osiągały sukcesy na kontynencie. Łodzie pogrzebowe z Sutton Hoo i Snape interpretowano, łącząc ród królewski Wschodnich Anglów z dynastią królów Wandalów w Szwecji[89].
Nawet jeśli królowie anglosascy nie pochodzili z europejskich rodów królewskich, wpływ na nich mogły wywrzeć odziedziczone tradycje związane z germańską godnością królewską. Wszystkie rody królewskie, których genealogie się zachowały, wywodzą swój początek od jakiegoś pogańskiego boga. W większości przypadków był to Wotan[90], choć Wschodni Sasi wywodzili swe pochodzenie od Seaxneta, boga czczonego także przez starych Sasów na terenach dzisiejszych Niemiec[91], a królowie Kentu, którzy mieli wywodzić się od Wotana, uwzględniali w swych genealogiach postać o imieniu Oisc, który także mógł być bogiem[92]. Niezależnie od swego pochodzenia, anglosascy królowie pragnęli, jak się zdaje, umocnić swą władzę, łącząc ją ze starszymi tradycjami sakralnej władzy królewskiej, które wynosiły króla ponad jego poddanych oraz, co może mieć tu największe znaczenie, czyniły ich ród jedynym, z którego mogli być wybierani przyszli władcy[93].
Wydaje się jednak, że anglosascy królowie w istocie zawdzięczali swą pozycję zdolnościom przejawianym w dowodzeniu armią, podobnie jak inni germańscy wodzowie, którzy utworzyli swe królestwa z byłych prowincji rzymskich w Europie[94]. Przekazy o pierwszych królach anglosaskich skupiają się na ich sukcesach wojennych i wyliczają ich zwycięstwa nad królami Brytów. Wzmianki w Kronice anglosaskiej odnoszące się do VI w. są często problematyczne, lecz dają żywy obraz agresywnej polityki wczesnych królestw anglosaskich. Część walk była związana z ekspansją terytorialną i rywalizacją o ziemię, lecz zbieranie danin i zdobywanie łupów również bez wątpienia były ważnymi ich powodami[95]. Pod koniec VI stulecia najsilniejsi anglosascy królowie byli w stanie rościć sobie prawa do władzy zwierzchniej nad innymi władcami, nazywanej czasem przez historyków "władzą bretwalda" (bretwaldaship). Termin bretwalda oznacza "władcę Brytanii" i Kronika anglosaska określa nim IX-wiecznego władcę zwierzchniego, Egberta z Zachodnich Sasów[96]. Historia kościelna wymienia siedmiu pierwszych wielkich władców zwierzchnich, poczynając od ?llego z Południowych Sasów, którego działalność Kronika anglosaska datuje na okres między 477 a 491 r.[97] Jest jednak wątpliwe, czy ?lle istotnie panował w tak dawnych czasach, zwłaszcza że drugi na liście jest Ceawlin z Wessexu, którego rządy przypadają, jak się wydaje, na przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych VI w. Po Ceawlinie następuje ?thelbert z Kentu, za panowania którego do Anglii przybyła misja papieża Grzegorza. Początki systemu władzy zwierzchniej są niejasne, lecz sądząc po tym, co wiemy o władcach zwierzchnich w VII w., podstawą systemu była siła militarna. Choć istnieje kilka zręcznych teorii mających wyjaśniać genezę władzy bretwalda[98], istnienie takiej instytucji nie zaskakuje w społeczeństwie złożonym z rywalizujących królestw. Tacyt zauważa, że wśród zwaśnionych plemion germańskich I w. n.e. szczególnie potężny król mógł zmusić do uległości sąsiednie plemiona tylko dzięki reputacji siły i sprawności bojowej jego armii[99]. Możliwe, że najpotężniejsi władcy VI-wieczni sprawowali podobnie teoretyczną władzę zwierzchnią nad sąsiednimi prowincjami, lecz w odróżnieniu od najsilniejszych władców VII-wiecznych niekoniecznie rozkazywali wszystkim prowincjom na południe od rzeki Humber.
Wotan to odpowiedni przodek dla władców, którzy zasadniczo byli wodzami wojskowymi, gdyż był on bogiem bitwy[100]. Archeologia wskazuje również, że wojna była głównym przedmiotem zainteresowania elit we wczesnych królestwach. W pogańskich pochówkach męskich broń była głównym wyznacznikiem statusu. Król pochowany lub upamiętniany w Kurhanie I w Sutton Hoo otrzymał nie tylko prawdziwy arsenał broni codziennego użytku, ale także zabrał do grobu wspaniałe wyposażenie wojenne, składające się z hełmu, tarczy oraz misternej roboty, wysadzanych klejnotami uprzęży i pasa podtrzymującego miecz[101]. Całość musiała być przeznaczona raczej do użytku ceremonialnego niż praktycznego i sugeruje personifikację władcy jako wielkiego wojownika. Obraz ten jest jeszcze wzmocniony przez przedmiot zazwyczaj interpretowany jako berło, a który w istocie jest wielkich rozmiarów osełką - wydaje się on idealnym symbolem dla władcy opierającego swój autorytet na sile militarnej[102]. Symbolem władzy królewskiej mogły być także hełmy, które aż do ok. 900 r. były używane przy koronacjach zamiast koron[103]. W pochówkach w Sutton Hoo i Benty Grange odkryto tylko dwa hełmy (zob. il. 1)[104].
W społeczeństwie, w którym sukces władcy i poddanego mu ludu zależał od sprawności wojennej, relacja króla z jego drużyną wojowników była kwestią najwyższej wagi. Tacyt postrzegał związek między królem a jego drużyną (comitatus) jako kluczowy dla sukcesu lub porażki opisywanych przez niego germańskich prowincji[105]. Interakcje między królem a jego wojownikami stanowią także jeden z najważniejszych tematów staroangielskiej poezji heroicznej. Poematy, takie jak Beowulf, podkreślają wzajemność relacji między królem a drużyną (comitatus). Członkowie drużyny lojalnie walczyli za swego władcę, ale lojalność ta była okupiona tym, że król troszczył się o utrzymanie wojowników, a także przez rozdawanie darów; szczególne dokonania w bitwie musiały być nagradzane dalszymi darami - to właśnie hojność czyniła z władcy "dobrego króla"[106]. O ile nie następowało to w bitwie, miejscem, w którym nawiązywała się niezbędna więź między władcą a członkiem jego drużyny, był dwór królewski[107]. Drużyna (comitatus) jadła i spała na dworze na koszt króla. Na ucztach w wielkiej sali przysięgano lojalność i rozdawano dary w formie broni i innych części wyposażenia wojownika. Pożądane były zwłaszcza wszelkie przedmioty wykonane ze złota lub nim zdobione.
Odkopane hale w Yeavering i Cowdery's Down tworzą pomost między światem Beowulfa a realiami życia w społeczeństwie anglosaskim. Miejsca te to prawdopodobnie królewskie villae, do których okoliczna ludność przynosiła daniny w żywności, aby utrzymać króla i jego drużynę. Rekonstrukcja hal w Cowdery's Down i Yeavering, oparta na zachowanych dołach posłupowych, pokazuje, że mogły one dorównywać rozmachem hali biesiadnej z Heorot, w której duński król podejmował Beowulfa i jego towarzyszy[108]. Jeszcze teraz możemy przystroić halę na biesiadę niektórymi przedmiotami pogrzebanymi wraz z królem z Sutton Hoo: duży kocioł zwisałby na żelaznym łańcuchu z krokwi nad centralnym paleniskiem, naczynia do picia z drewna i rogu, półmiski i misy z bizantyńskiego srebra[109]. W innych bogatych pochówkach popularne są szklane naczynia do picia. Był to świat wyraźnej ostentacji i bogatych ozdób, w którym władza i bogactwo króla z Sutton Hoo natychmiast rzucałyby się w oczy dzięki jego insygniom ze srebra, złota i kamieni granatu. W Beowulfie duński strażnik wybrzeża natychmiast zorientował się po wyglądzie zewnętrznym Beowulfa, że jest on kimś znacznym, a dar Beowulfa dla strażnika - miecz w złotej pochwie miał zapewniać otrzymującemu większe niż dotychczas poważanie na królewskim dworze[110]. Beowulf opiewa więź między władcą a członkiem jego drużyny, ale także nie pozostawia wątpliwości co do stojących za nią względów ekonomicznych - dobry król to król bogaty.
Przed 600 r. władza królewska nie rozciągała się jedynie na najbliższych członków drużyny, ale także na innych mieszkańców królestwa. Tak przynajmniej informuje najstarszy zachowany zwód prawa, który ?thelbert z Kentu nakazał skompilować niedługo po swym nawróceniu[111]. Król jest ukazany jako obarczony odpowiedzialnością za utrzymanie ładu prawnego w królestwie, a jego prawodawstwo dotyczyło wszystkich warstw społecznych - arystokracji, ludzi wolnych (ceorlów), niewolnych chłopów i niewolników. Jedną z najważniejszych funkcji króla było ustalenie i narzucenie opłat należnych stronie poszkodowanej od przestępcy w zależności od jej statusu społecznego. Bez tego typu zachęt, aby korzystać z postępowania rozjemczego, przypadkowe zranienie mogło łatwo przerodzić się we wróżdę rodową na pełną skalę[112]. Ci, których nie chroniły anglosaskie więzi zależności politycznej lub pokrewieństwa, byli pod szczególną ochroną króla, co dotyczyło także zamieszkałych w królestwie cudzoziemców, takich jak kupcy czy misjonarze[113] - zamach na mir królewski (mund) był karany ze szczególną surowością. Król miał również interes ekonomiczny w utrzymywaniu ładu i porządku prawnego, gdyż przypadała mu część z nawiązek za najpoważniejsze przestępstwa. W oczywisty sposób w tradycyjnych królewskich obowiązkach z zakresu stosowania prawa krył się potencjał dla dalszego rozwoju władzy monarszej.
U podstaw autorytetu najwcześniejszych królów anglosaskich legły germańskie tradycje władzy królewskiej i zwierzchności, lecz do ukształtowania się wczesnych królestw przyczyniły się także inne czynniki. Jednego z najważniejszych wzorców dla całego świata germańskiego dostarczał Kraj Franków (Francia). Istnieją dowody zebrane niedawno przez Iana Wooda, świadczące o tym, że Kraj Franków wywierał w VI w. znaczny wpływ na południową Anglię, a niektóre tamtejsze królestwa mogły nawet płacić Frankom trybut[114]. Wpływy frankijskie najlepiej widać w Kencie, którego królowie byli skoligaceni z frankijską dynastią Merowingów. We wschodnim Kencie odnajdujemy wiele towarów pochodzenia frankijskiego, a arystokracja Kentu zdawała się wzorować na Frankach w kroju ubrań i gustach kulinarnych[115]. Nie tylko istniał popyt na towary wytwarzane przez Franków, a przypuszczalnie także na inne przedmioty, jak wino, ale Kraj Franków leżał także na głównym szlaku, którym do Anglii docierały bardziej egzotyczne przedmioty, jak granaty, bizantyńskie jedwabie i srebro[116]. Przedmioty takie stanowiły atrybuty władzy królewskiej albo też dary, których arystokracja oczekiwała od króla, którego powinnością było stworzenie mechanizmów ich pozyskiwania. Choć znaczne nagromadzenie frankijskich towarów występuje w Kencie, w VI w. można je także odnaleźć w południowej i wschodniej Anglii. Bez wątpienia za towarami tymi podążały mniej namacalne wpływy frankijskie, jak z pewnością było w późniejszych stuleciach. Choć Kraj Franków był najbardziej wpływowym ze wszystkich kontynentalnych królestw germańskich, idee i wpływy mogły także pochodzić z innych ziem, zwłaszcza sąsiadujących z Morzem Północnym. Podobieństwa między pochówkiem z Sutton Hoo a wandalskimi pochówkami w Szwecji niekoniecznie wynikały z migracji, lecz z ogólnogermańskich wyobrażeń władzy królewskiej[117].
Jedną z największych słabości Historii kościelnej w oczach współczesnego historyka jest fakt, że daje ona niewielkie poczucie wpływu, jaki na anglosaską Anglię wywarła jej brytorzymska przeszłość. Może to częściowo wynikać z braku odpowiednich źródeł pisanych, choć Beda jest wrogo nastawiony do Brytów, bo najwyraźniej nie podjęli oni żadnej próby nawrócenia Anglosasów na chrześcijaństwo[118]. Historia Bedy wywarła wpływ na tyle duży, że dopiero niedawno zaczęto uznawać, że organizacja królestw anglosaskich prawdopodobnie wiele zawdzięczała rzymskim i porzymskim rozwiązaniom administracyjnym. Jak widzieliśmy, w pewnej liczbie opracowań sugeruje się, że terytoria zależne od królewskich villae, które stanowiły podstawę anglosaskiej administracji królewskiej, miały swe początki w rzymskiej organizacji terenów wiejskich. Większość mieszkańców anglosaskiej Anglii była pochodzenia brytorzymskiego, a wiele królestw anglosaskich włączało do swego terytorium księstwa brytyjskie. Zachodniosaska dynastia królewska regularnie używała w imionach elementów brytyjskich, co może świadczyć o małżeństwach z członkami brytyjskiej dynastii książęcej. Istnieje wiele fundamentalnych podobieństw w praktykach władców anglosaskich i brytyjskich, które po części mogą być dostosowaniem się do podobnych warunków, ale także wskazywać na złożone wzajemne relacje między władcami obu ludów. Pewne znaczenie może mieć fakt, że jeden z niewielu zachowanych symboli anglosaskiej władzy królewskiej, osełka lub berło z Sutton Hoo, ze swymi ośmioma rzeźbionymi zagadkowymi twarzami i znajdującym się nad nimi delikatnym, naturalistycznym jeleniem, są prawdopodobnie wykonane przez Celtów[119].
Czy to na skutek powiązań z Brytorzymianami czy też nie, Anglosasi nie byli nieświadomi rzymskiej przeszłości, a ich królowie posługiwali się nią w celu wzmocnienia swej władzy[120]. Beda następująco opisuje Edwina z Northumbrii:
"Tak wielki był jego majestat w królestwie, że sztandary (vexilla) noszono przed nim nie tylko w bitwie, ale także w czasie pokoju, gdy wraz ze swymi tanami przemierzał swe miasta, ziemie i królestwa, zawsze poprzedzał go chorąży (signifer). Ponadto, jeśli gdziekolwiek udawał się drogami, noszono przed nim rodzaj sztandaru, który Rzymianie nazywają tufa, Anglicy zaś thuf."[121]
Uważa się, że sztandar z Sutton Hoo mógł być typu tufa oraz że berło mogło brać swe pierwsze początki w rzymskich różdżkach urzędowych. Wiele z tamtejszych robiących duże wrażenie insygniów władzy królewskiej, w tym hełm i spinki na ramiona, ma odpowiedniki rzymskie[122]. Pojedynczy segment rzymskiego amfiteatru w Yeavering oraz amfiteatr, który, jak się wydaje, istniał jeszcze we wczesnym okresie obecności Anglosasów w Canterbury, najprawdopodobniej były wykorzystywane do wieców przez królów anglosaskich, co sugeruje podobną koncepcję nawiązywania do rzymskiej przeszłości[123]. Imperium rzymskie stanowiło ostateczny model dla złaknionego awansu władcy anglosaskiego i przedstawiało sobą bogactwa i potęgi, o których nie mógł marzyć nawet najambitniejszy władca germański. Po przyjęciu chrześcijaństwa anglosascy królowie nawiązali nowe więzi ze światem rzymskim i odziedziczyli po nim nowe umiejętności, lecz nawet przed VII w. nie byli oni nieświadomi tego, że objęli władzę nad częścią byłej rzymskiej prowincji i byli dziedzicami rzymskich cesarzy.
ŹRÓDŁA DO BADAŃ NAD KRÓLAMI I KRÓLESTWAMI OD VII DO IX W.
Niestety, tylko w przypadku kilku anglosaskich królestw możliwe jest omówienie ich dziejów z jakąkolwiek dozą szczegółów. Choć w VII w. zaczęły powstawać źródła pisane, liczba przekazów pochodzących z tego stulecia jest niewielka. Wiele królestw po prostu nie istniało wystarczająco długo jako niezależne ziemie, aby powstały w nich jakiekolwiek źródła. Nawet królestwa, które przetrwały do VIII w., różnią się pod względem stopnia zachowania przekazów pisanych. Na przykład królestwo Południowych Sasów istniało jako niezależny byt polityczny aż do panowania Offy z Mercji (757-796). Wydaje się, że było to jedno z najwcześniejszych królestw zwierzchnich i zachowała się dla niego znaczna ilość pochówków pogańskich. Nie jest jednak możliwe nakreślenie dziejów tych terenów w VII i VIII w. Znamy imiona kilku królów Południowych Sasów oraz pewne epizody z dziejów królestwa, gdy wchodziło ono w interakcje z innymi ziemiami, nie posiadamy natomiast żadnych genealogii ani list królów, które pomogłyby nam powiązać ze sobą poszczególnych władców i bez których wewnętrzne dzieje królestwa pozostają tajemnicą[124].
Większość dokumentów, dzięki którym są możliwe badania nad poszczególnymi królestwami, została sporządzona przez Kościół i głównie na jego użytek, odzwierciedlając zresztą zasób dokumentalny, który można odnaleźć w większości Kościołów w tym okresie. Najważniejszymi dobroczyńcami instytucji religijnych w obrębie poszczególnych królestw byli ich królowie i jest rzeczą naturalną, że często pojawiają się oni w archiwach wspólnot religijnych zarówno w zapisach dotyczących nadań, jak i w przekazach "historycznych", takich jak żywoty świętych czy roczniki spisywane w poszczególnych instytucjach. Instytucje takie mogły służyć jako miejsca przechowywania archiwów dynastii królewskich albo też powstawały w nich źródła określonego typu, jak listy królów i związane z nimi genealogie[125]. W swych badaniach historyk jest zatem zależny od tego, czy zachowały się archiwa wspólnot religijnych, a ponieważ bardzo niewiele takich instytucji działało nieprzerwanie od wczesnego do późniejszego okresu anglosaskiego, jest to główna przyczyna niejednakowego stopnia zachowania się materiału źródłowego w poszczególnych królestwach. Na przykład ród królewski Wschodnich Anglów przetrwał do 869 r., kiedy to król Edmund został zabity przez Duńczyków, lecz, jak się wydaje, późniejsze osadnictwo duńskie spowodowało zanik większości działających jeszcze wspólnot religijnych, co z kolei miało ten skutek, że dla tego ważnego anglosaskiego królestwa nie zachował się ani jeden dyplom z okresu poprzedzającego nadejście Wikingów[126]. Jeszcze gorszy los spotkał inną wschodnią prowincję, Lindsey, z której, poza okazjonalnymi wzmiankami spisanymi w innych królestwach, nie zachowały się żadne przekazy historyczne[127].
Z największą ciągłością wspólnot religijnych mamy do czynienia w południowej Anglii i zachodniej części regionu Midlands, czyli na terenach niezasiedlonych przez Wikingów. Nawet tam jednak w archiwach bardzo niewiele dokumentów przetrwało w oryginalnym rękopisie - większość była na przestrzeni lat kopiowana, a niektóre są zachowane tylko w dziełach późniejszych średniowiecznych historyków, takich jak Wilhelm z Malmesbury. Jedno z najbardziej skomplikowanych zadań stojących przed historykiem to określenie, czy dokument podlegał w przekazie celowym lub przypadkowym zmianom. Problemy te są szczególnie palące, jeśli chodzi o dyplomy, bo jest rzeczą bezsporną, że do wielu z nich nanoszono w miarę upływu lat "poprawki". Na przykład w późniejszym okresie anglosaskim wiele instytucji religijnych usiłowało odzyskać ziemie utracone na przełomie IX i X w. i tam, gdzie stare dyplomy okazywały się niewystarczające lub już nie istniały, mogły one być przepisywane z poprawkami, mogącymi służyć do udowodnienia roszczeń właścicieli dokumentu.
Choć kwestia autentyczności dyplomów często jest problematyczna, są one jednym z najważniejszych źródeł informacji w badaniach nad władzą królewską[128]. Jest w nich zachowane imię władcy dokonującego darowizny oraz jego tytuł, umiejscowienie nadawanej ziemi i warunki jej nadania. Dyplom kończy się listą prominentnych mieszkańców królestwa poświadczających transakcję. Lista taka może mieć wielką wartość przy odtwarzaniu struktury władzy w królestwie. Istnieją kontrowersje wokół tego, kiedy dyplomy pojawiają się w Anglii. Logika sugerowałaby, że zostały one wprowadzone przez misję Augustyna z Canterbury, ale najstarszy zachowany dyplom, którego autentyczność nie budzi wątpliwości, jako że jest on "oryginalny", pochodzi z 679 r., z czasów panowania króla Hlothere'a z Kentu, w związku z czym pojawiły się sugestie, że forma dyplomu została wprowadzona za czasów arcybiskupa Teodora (668-690)[129]. Jak jednak zauważa Patrick Wormald w jednej z najnowszych prac, może być i tak, że "nie mamy żadnych możliwości odkrycia żadnego konkretnego źródła [dyplomów], źródeł takich było zresztą zapewne więcej niż jedno. Anglosaski dyplom nie jawi się historykowi jako dyplom italski, frankijski czy celtycki, ale po prostu jako odrębny rodzaj dokumentu"[130]. Wprowadzając dyplomy, Kościół nie tylko zapoczątkował nową formę zapisu informacji, ale także nową koncepcję dzierżawy gruntu, która miała przynieść anglosaskim królestwom nieco radykalnych zmian[131].
Listy królów i genealogie to dwa typy źródeł pisanych, które mogą mieć genezę przedchrześcijańską. Beda wspomina, że "ci, którzy wyliczają daty panowania królów" podjęli decyzję, aby nie zapisywać imion dwóch pogańskich i rażąco nieudolnych królów Northumbrii, którzy zmarli w 634 r., lecz raczej dopisać ów rok do panowania ich następcy, Oswalda[132]. Chociaż jednak mogła istnieć lokalna tradycja odnotowywania dat panowania królów oraz sporządzania ich rodowodów, zachowane listy i genealogie były przechowywane w archiwach wspólnot religijnych i wykazują ewidentne oznaki upiększeń literackich dokonywanych przez duchownych[133]. Najbardziej uderzającym tego przykładem jest genealogia Zachodnich Sasów, gdzie rodowód Wotana jest wywodzony od Adama. Jak pokazuje przywołany wyżej przykład dwóch królów Northumbrii, nawet tak pozornie proste dokumenty, jak listy królów i genealogie, mogły ulegać manipulacjom mogącym zwieść historyka. Najstarszy zbiór rękopisów genealogii i list królów to tak zwany zbiór anglijski, co do którego jego edytor, David Dumville uważa, że został skompilowany w Northumbrii w 2 poł. VIII w.[134] Przyczyny sporządzenia owego zbioru pozostają niejasne - doktor Dumville podejrzewa cel polityczny związany z pretensjami do anglijskiej (northumbryjskiej lub mercyjskiej) zwierzchności nad innymi regionami Anglii. Rodowody związane z listą władców są w jakimś stopniu sztuczne, gdyż mimo że ostatni wymienieni w nich ludzie zmarli w różnych momentach na przestrzeni ponad 150 lat, genealogie mają standardową długość.
Nawet najbardziej świeckie ze staroangielskich wierszy również zawdzięczają swe przetrwanie faktowi ich przechowywania w archiwach kościelnych. Datowanie poezji staroangielskiej jest trudne, a najważniejsze utwory są znane jedynie z rękopisów spisanych pod koniec okresu anglosaskiego. Ożywiony spór toczył się o datację Beowulfa. Do niedawna uważano ten poemat za napisany w VII lub VIII w.[135], lecz literaturoznawcy coraz bardziej skłaniają się ku dacie powstania w późniejszym okresie anglosaskim, współczesnej dacie spisania rękopisu zawierającego poemat[136]. Wielu historykom i archeologom wydaje się, że poemat ten w naturalny sposób przynależy do okresu poprzedzającego panowanie króla Alfreda i świata, który wydał Historię kościelną Bedy oraz wczesne żywoty świętych anglosaskich[137]. Wartość Beowulfa i innych poematów heroicznych dla historyka polega na tym, że zasadniczo są one jedynym kluczem do mentalności świeckiej arystokracji. Beowulf, przy wszystkich opisanych w nim smokach i potworach morskich, zawiera wiele wątków chrześcijańskich i wskazuje nie tylko na świeckie wartości leżące u podstaw władzy zwierzchniej, ale także na sposób, w jaki związane z tą instytucją słownictwo i moralność zostały zaadaptowane przez Kościół do nawrócenia anglosaskiej arystokracji, choć nie bez pewnych zmian pierwotnego przesłania[138].
Najważniejszym zachowanym źródłem do badań nad wczesnymi królestwami anglosaskimi jest bez wątpienia Historia kościelna ludu Anglii Bedy[139]. Dzieło to zostało ukończone w 739 r. lub niedługo potem, pod koniec poświęconego studiowaniu i wyjaśnianiu świętych tekstów życia Bedy. W ostatnich latach życia Beda wydawał się bardziej skoncentrowany na problemach ówczesnej Northumbrii - kryzysie politycznym na zewnątrz i niepokojach wewnątrz kraju, niewystarczającej trosce o byt Kościoła i upadku standardów życia chrześcijańskiego. W umyśle Bedy owe różnorakie problemy były ściśle ze sobą powiązane, gdyż studiowanie Biblii uświadomiło mu, że kondycja danego ludu na ziemi jest nierozerwalnie związana z jego relacją z Bogiem. Historia kościelna ukazuje Anglosasom sposób interpretacji ich dziejów zgodny z logiką starotestamentową, Beda zaś miał przypuszczalnie nadzieję, że przesłanie Starego Testamentu okaże się łatwiejsze do przyswojenia, jeśli jego czytelnicy będą mogli odnieść go do znanych im miejsc i ludzi. Jak pisze sam Beda w przedmowie:
"Jeśli historia opowiada o dobrych ludziach i dobrym losie, jaki przypadł im w udziale, uważny słuchacz powinien nabrać chęci, aby ich naśladować. Jeśli natomiast opowiada ona o tym, jak marnie skończyli ludzie źli i podli, oddany i chętny słuchacz winien z nie mniejszą gorliwością wystrzegać się tego, co szkodliwe i przewrotne."
Anglosascy królowie dostarczyli wielu przykładów dobrych i złych czynów, Stary Testament zaś posłużył Bedzie jako wzorzec przy kreśleniu ich portretów[140].
Beda uważał, że bieg zdarzeń ujawni zamysły Boga wobec człowieka i postawił sobie za cel możliwie jak najdokładniejszą rekonstrukcję dziejów Anglosasów od momentu ich przybycia do Brytanii i przyjęcia przez nich chrześcijaństwa. Korespondenci w klasztorach i innych instytucjach religijnych w całym kraju dostarczali mu, na jego prośbę, niezbędne materiały[141]. Niektóre z nich miały formę spisanych dokumentów, toteż Beda przechował w swym dziele takie materiały, jak zapiski z obrad wczesnych angielskich synodów oraz Żywot świętej ?thelburh z Barking, które inaczej zaginęłyby. Jednak większość materiałów Bedy pochodziła z tradycji ustnej, a na niektóre z pewnością wywarły wpływ zarówno germańskie, jak i chrześcijańskie konwencje narracyjne. Znajdujemy więc w kronice z jednej strony sceny heroicznych czynów, z drugiej zaś cudów. Jednym z największych problemów Bedy - a zarazem jednym z najciekawszych dla współczesnego historyka aspektów jego dzieła - była kwestia przyjęcia spójnej chronologii. W anglosaskiej Anglii nie istniał żaden powszechnie przyjęty sposób datacji wydarzeń. Wielkim problemem była na przykład korelacja wydarzeń, w sytuacji gdy okresy panowania królów rozpoczynały się w każdym królestwie w innym momencie. Gdzie tylko było to możliwe Beda zamieniał podawane mu daty na formę Anno Domini, tym samym stając się pionierem tej metody datacji w Anglii[142].
Osiągnięcia Bedy jako historyka są imponujące. Chociaż posługuje się on poszczególnymi historiami jako przykładami moralnymi czy też zdarza mu się podkreślać pewne aspekty postępowania danego króla kosztem innych, podaje wystarczająco wiele informacji, aby czytelnicy mogli wyciągać własne wnioski. Jego dzieło zawiera materiały o większości terytoriów anglosaskiej Anglii, choć w sposób nieunikniony ilość informacji o poszczególnych królestwach nie jest taka sama i, co nie zaskakuje, najbardziej szczegółowo jest opisana Northumbria. Beda nie ustrzega się zresztą pewnej stronniczości, umniejszając czasem sukcesy Mercji na korzyść Northumbrii oraz wcale nie poświęcając miejsca na obszary celtyckie, gdzie uparcie odmawiano porzucenia praktyk niezaakceptowanych przez resztę zachodniego Kościoła. Jednym z bardziej zaskakujących aspektów kroniki jest fakt, że jej większość dotyczy VII stulecia i im bliżej jesteśmy wydarzeń, których Beda mógł być świadkiem lub mógł mieć o nich wiedzę z pierwszej ręki, tym mniej ma on do powiedzenia, zwłaszcza jeśli chodzi o politykę. Bez wątpienia była to postawa rozsądna - dzieło było dedykowane królowi Northumbrii Ceolwulfowi, który najprawdopodobniej czytał kronikę, gdy nie była ona jeszcze ukończona, a przecież nawet wybitni teologowie, tacy jak Beda, musieli uważać na to, co mówią do królów[143]. Nie będzie przesadą sugestia, że Beda miał nadzieję, iż król będzie mógł znaleźć w jego dziele pomoc w nadchodzących trudnych czasach dzięki studiowaniu historii swego ludu oraz galerii "dobrych" i "złych" królów. Jednak szczegóły dziejów politycznych zawsze są u Bedy podporządkowane nadrzędnym celom kościelnym i, jak zauważa sam kronikarz, "zarówno początek, jak i dalszy przebieg jego [Ceolwulfa] panowania były wypełnione tak wieloma wielkimi niepokojami i niepowodzeniami, że wciąż jeszcze nie wiadomo, co o nich powiedzieć"; we współczesnych sobie wydarzeniach Beda nie mógł jeszcze dostrzec boskiego zamysłu wobec człowieka[144].
Choć Beda nie miał bezpośredniego następcy, jego dzieło dostarczyło przypuszczalnie impulsu do spisywania roczników w Northumbrii i Wessexie. Wśród nich roczniki z Północy oraz Kronika anglosaska dostarczają informacji na temat węzłowych wydarzeń przełomu VIII i IX w., choć poważnych trudności nastręcza brak roczników z Mercji, królestwa dominującego przez znaczną część tego okresu. Nie można także nie doceniać znaczenia innych dziedzin nauki zajmujących się badaniem anglosaskiej przeszłości. Materiał archeologiczny wciąż jest niezwykle ważny i może pokazać nam przedmioty powstałe na skutek królewskich rozkazów i decyzji. Badania numizmatyczne są coraz bardziej użyteczne dla zrozumienia zmian politycznych i gospodarczych[145]. Źródła odnoszące się do poszczególnych królestw będziemy wprowadzać w odpowiednich rozdziałach, gdyż należy teraz omówić dzieje i praktykę władzy królewskiej w królestwach, dla których zachowała się wystarczająca ilość źródeł pisanych. Stąd mamy nadzieję dowiedzieć się więcej o anglosaskiej władzy królewskiej i czynnikach powodujących, że niektóre królestwa kwitły, inne zaś znikły.