Kryminalna Skandynawia. Ciemniejsze strony Szwecji - Monika Danielsson

Kup ebooka

49.99 zł
40.99 zł (43,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Od dziec­ka ma­rzy­łam, by zo­stać po­li­cjant­ką. Chcia­łam być jed­ną z tych osób, któ­re przy­czy­nia­ją się do two­rze­nia lep­sze­go świa­ta. Z wie­kiem jed­nak za­pał do tego za­wo­du po­wo­li wy­ga­sał. Ob­raz po­li­cji wśród mo­ich zna­jo­mych, ro­dzi­ny, a i z cza­sem w mo­ich oczach, po­wo­li bla­dł. Nie mam po­jęcia dla­cze­go, po pro­stu by­cie "gli­ną" prze­sta­ło być atrak­cyj­ne. Jed­nak na­dal fa­scy­nu­je mnie, w jaki spo­sób roz­wi­ązu­je się prze­stęp­stwa. Im bar­dziej za­gma­twa­ne, tym bar­dziej in­te­re­su­jące. Uwiel­biam krok po kro­ku od­kry­wać ta­jem­ni­ce, nowe wąt­ki, mo­ty­wy. A nie­na­wi­dzę, gdy w pierw­szych kil­ku sło­wach zdra­dza się ko­ńców­kę (mo­żli­we, że wła­śnie z tego po­wo­du ni­g­dy nie oglądam zwia­stu­nów). My­ślę, że do­sko­na­le wi­dać to w mo­ich pod­ca­stach i w trzy­ma­nej przez Cie­bie ksi­ążce.

Przy­je­żdża­jąc do Szwe­cji w 2012 roku, nie przy­pusz­cza­łam, że tu­taj zo­sta­nę. Nie było na­wet mowy o ta­kim roz­wo­ju spraw. Plan był pro­sty: kil­ka mie­si­ęcy na ob­czy­źnie wy­star­czy, żeby odło­żyć tro­chę na stu­dia, któ­re mu­sia­łam prze­rwać ze względów eko­no­micz­nych. Kon­se­kwent­nie więc od­ma­wia­łam na­uki "śpie­wa­ne­go" języ­ka, bo prze­cież do ni­cze­go mi się pó­źniej nie przy­da. Świet­nie ra­dzi­łam so­bie z an­giel­skim. Moja przy­go­da z języ­kiem roz­po­częła się więc sto­sun­ko­wo pó­źno. Po pew­nym cza­sie zna­la­złam ge­nial­ny spo­sób na przy­swa­ja­nie me­lo­dii i wy­ła­py­wa­nie po­je­dyn­czych słó­wek ze zdań. W apli­ka­cji szwedz­kie­go ra­dia do­ta­rłam do se­rii opo­wie­ści do­ku­men­tal­nych. Wie­le z nich prze­słu­cha­łam kil­ka­krot­nie, nie ma­jąc z po­cząt­ku po­jęcia, o czym tak na­praw­dę są. Wy­obraź so­bie moje zdzi­wie­nie, gdy oka­za­ło się, że naj­częściej słu­cha­łam o naj­wi­ęk­szym skan­da­lu z por­no­gra­fią dzie­ci­ęcą, pe­do­fi­lach i śledz­twie, któ­re do­pro­wa­dzi­ło do ich za­trzy­ma­nia. Wbrew po­zo­rom nie w ten spo­sób ogar­nęłam język. Praw­dzi­wą na­uczy­ciel­ką była Astrid Lind­gren i jej wspa­nia­ła Pip­pi L?ng­strump, czy­li Pip­pi Po­ńczo­szan­ka. Głos bo­gi­ni opo­wie­ści dla dzie­ci spra­wił, że na­uka języ­ka była dużo przy­jem­niej­sza. Pierw­sze kro­ki sta­wia­łam wła­śnie w ten spo­sób. Pó­źniej zo­sta­łam już wrzu­co­na na głębo­ką wodę szwedz­kie­go śpie­wa­nia. Jed­nak język to nie wszyst­ko...

Szwe­cja, ko­ja­rząca się za­zwy­czaj z mro­źny­mi zi­ma­mi i do­bry­mi kry­mi­na­ła­mi, urze­ka swo­ją ta­jem­ni­czo­ścią. Mimo że kraj ten leży tak bli­sko Pol­ski i ma wie­le z nią po­wi­ązań, cho­cia­żby do­stęp do Mo­rza Ba­łtyc­kie­go, przy­na­le­żno­ść do Unii Eu­ro­pej­skiej czy wspól­ny król Zyg­munt III Waza, ró­żni­ce w kul­tu­rze, men­tal­no­ści spo­łe­cze­ństwa i nor­mach spo­łecz­nych są za­uwa­żal­ne. Jed­ną z nich, z któ­rą na po­cząt­ku nie czu­łam się zbyt do­brze, było zwra­ca­nie się po imie­niu lub po pro­stu du (ty) do nie­mal wszyst­kich. Wy­jąt­kiem jest ro­dzi­na kró­lew­ska, ale jak do tej pory nie mia­łam oka­zji z kró­la­mi mó­wić. Pani z ban­ku to An­ni­ka, szef to nie pan Tho­mas, a Tho­mas, star­sza sąsiad­ka to Pia. Ja­koś tak ci­ężko było do te­ścio­wej zwra­cać się per ty, jed­nak po pew­nym cza­sie zro­zu­mia­łam, że "po pol­sku" by­ło­by ob­ra­zą - to tak, jak­bym za­mie­rza­ła ją po­sta­rzeć.

Szwe­dzi są na­ro­dem spo­koj­nym i, po­wie­dzia­ła­bym, po­wści­ągli­wym. Za wszel­ką cenę sta­ra­ją się uni­kać kon­flik­tów - za­rów­no w pra­cy, jak i w ży­ciu pry­wat­nym. Dąże­nie do po­ro­zu­mie­nia i skłon­no­ść do kom­pro­mi­su są wa­żny­mi ele­men­ta­mi szwedz­kiej men­tal­no­ści. Ma to swo­je plu­sy i mi­nu­sy. Jako że ja się kon­flik­tów nie boję, cza­sa­mi wy­ko­rzy­stu­ję tę za­le­tę (lub wadę), ro­bi­ąc coś, co jest ab­so­lut­nie za­bro­nio­ne, na przy­kład nie­trzy­ma­nie ko­lej­ki. Sys­tem cze­ka­nia na swo­ją ko­lej jest świ­ęto­ścią i sta­ram się nie ła­mać tej nie­pi­sa­nej za­sa­dy, ale kie­dy się na­praw­dę bar­dzo spie­szę, zda­rza mi się uda­wać Gre­ka (albo ra­czej Po­lkę) i prze­sko­czyć kil­ka osób. Ry­zy­ko, że ktoś zwró­ci mi uwa­gę, nie jest duże, ale mu­szę li­czyć się z tym, że wszy­scy będą wbi­jać we mnie wzrok, do­pó­ki nie opusz­czę lo­ka­lu. Jest jesz­cze jed­na sy­tu­acja, w któ­rej nie­mal za­wsze uda­ję, że nie mam po­jęcia, o co cho­dzi. Si­sta bi­ten, czy­li ostat­ni ka­wa­łek ja­kieś po­tra­wy z ta­le­rza, z któ­re­go wszy­scy na­kła­da­ją so­bie je­dze­nie, musi po­zo­stać nie­na­ru­szo­ny. Sta­rym zwy­cza­jem sym­bo­li­zu­je to na­sy­ce­nie go­ści. Coś w sty­lu "je­ste­śmy na­je­dze­ni, nie trze­ba przy­no­sić wi­ęcej". Jed­nak, je­śli mam ocho­tę, chęt­nie uda­ję, że o tym nie wie­dzia­łam.

Je­śli uma­wiasz się ze Szwe­dem, mu­sisz wie­dzieć, że punk­tu­al­no­ść jest wy­so­ko ce­nio­na. Nie za wcze­śnie, nie za pó­źno, naj­le­piej prick, czy­li do­kład­nie o umó­wio­nej go­dzi­nie. Cza­sa­mi wy­ba­cza się kwa­drans stu­denc­ki, acz­kol­wiek nie za­wsze. A je­śli nie by­li­ście umó­wie­ni, przy­go­tuj się na roz­cza­ro­wa­nie. Nie­za­po­wie­dzia­ne wi­zy­ty nie są zbyt mile wi­dzia­ne.

W Kró­le­stwie Szwe­cji ist­nie­je dłu­ga tra­dy­cja dzia­łań na rzecz rów­no­upraw­nie­nia płci. Już w XIII wie­ku Bir­ger jarl1 ogło­sił pra­wo za­ka­zu­jące upro­wa­dza­nia ko­biet w celu wy­ko­rzy­sta­nia ich sek­su­al­nie, co uwa­ża się za pierw­szy wa­żny krok w tym kie­run­ku. Ko­bie­ty i mężczy­źni mają ta­kie same pra­wa, obo­wi­ąz­ki i mo­żli­wo­ści w ka­żdym aspek­cie ży­cia. Wszy­scy mają otwar­te drzwi do ka­rie­ry i go­dze­nia jej z ży­ciem ro­dzin­nym, co uła­twia sys­tem za­bez­pie­czeń spo­łecz­nych. I fak­tycz­nie: dąże­nie do rów­no­ści daje się od­czuć nie­mal wszędzie.

1 Bir­ger Ma­gnus­son (1210-1266) zna­ny jako Bir­ger jarl - spra­wo­wał wła­dzę w imie­niu swo­je­go syna kró­la Val­de­ma­ra. Za­ło­ży­ciel Sztok­hol­mu (1252).

Al­le­man­srät­ten (pra­wo wszyst­kich lu­dzi) umo­żli­wia ka­żde­mu swo­bod­ne po­ru­sza­nie się na ło­nie na­tu­ry. Nie­za­le­żnie, czy jest to te­ren pry­wat­ny, czy pa­ństwo­wy, mo­żesz śmia­ło wędro­wać po la­sach, zbie­rać grzy­by, ob­co­wać z na­tu­rą, roz­bi­jać na­mio­ty (na­wet na czy­imś po­dwór­ku, je­śli nie prze­szka­dzasz i nie na­ru­szasz pry­wat­no­ści wła­ści­cie­la, mak­sy­mal­nie na dwie noce), roz­pa­lać ogni­ska (są pew­ne ogra­ni­cze­nia se­zo­no­we). Za­sad jest kil­ka, a naj­wa­żniej­sza pod­kre­śla, żeby nie prze­szka­dzać i nie nisz­czyć. Al­le­man­srät­ten, mimo swej na­zwy, samo w so­bie nie jest pra­wem, jest to swe­go ro­dza­ju przy­wi­lej (choć zo­sta­ło ob­jęte pra­wa­mi wy­zna­cza­jący­mi gra­ni­ce tego, co do­zwo­lo­ne). Dzi­ęki tej swo­bo­dzie nie­mal ka­żde­go lata spędza­my week­en­dy pod na­mio­ta­mi w nowo od­kry­wa­nych miej­scach.

Ach, i naj­wa­żniej­sze: ko­niecz­nie za­pa­mi­ętaj sło­wo FIKA ozna­cza­jące prze­rwę na kawę i ciast­ko. To nie tyl­ko szyb­ka kaw­ka, to ry­tu­ał, fe­no­men so­cjal­ny mó­wi­ący, że pora się za­trzy­mać i od­dać chwi­li. I cho­ćby pra­cy był na­wał, za­wsze znaj­dzie się czas na małą fikę.

SZWE­CJA

Szwe­cja jest trze­cim pod względem po­wierzch­ni kra­jem Unii Eu­ro­pej­skiej. Za­raz za Fran­cją (633 186,6 km2) i Hisz­pa­nią (505 944 km2), Kró­le­stwo Szwe­cji roz­ci­ąga się na 438 574 ki­lo­me­trach kwa­dra­to­wych. Ofi­cjal­ny język to szwedz­ki, choć wi­ęk­szo­ść miesz­ka­ńców do­sko­na­le wła­da rów­nież an­giel­skim. Do tego do­cho­dzi sze­ść uzna­nych i chro­nio­nych przez pra­wo języ­ków mniej­szo­ści na­ro­do­wych. Szwe­cję za­miesz­ku­je 10,5 mi­lio­na lu­dzi. Pod względem po­dzia­łu ad­mi­ni­stra­cyj­ne­go nie ró­żni się wie­le od pol­skie­go sys­te­mu. Kraj po­dzie­lo­ny jest na 21 wo­je­wództw (län) i 290 gmin (kom­mun).

Hi­sto­rycz­nie i geo­gra­ficz­nie Szwe­cja skła­da się z trzech głów­nych hrabstw: Nor­r­land, Sve­aland i Göta­land. Dziś po­dział ten nie pe­łni funk­cji ad­mi­ni­stra­cyj­nej, jed­nak często jest uży­wa­ny przez na­ród. Od­nie­sie­nie do trzy­częścio­we­go po­dzia­łu za­zwy­czaj sły­szy się w pro­gno­zach po­go­dy i w języ­ku co­dzien­nym.

Nor­r­land ("Kra­ina Pó­łno­cy") to pó­łnoc­na część Szwe­cji obej­mu­jąca wo­je­wódz­twa Nor­r­bot­tens län, Väster­bot­tens län, Jäm­tlands län, Väster­nor­r­lands län oraz Gävle­borgs län. Nie bez po­wo­du pó­łnoc­na Szwe­cja ko­ja­rzy się z zim­nem, chło­dem i bar­dzo krót­kim la­tem. Mó­wi­ąc "chłód i zim­no", nie mam na my­śli je­dy­nie tem­pe­ra­tu­ry. Nor­r­land sta­no­wi 60% po­wierzch­ni kra­ju, a za­miesz­ku­je ją za­le­d­wie 1 188 031 lu­dzi. Na ki­lo­metr kwa­dra­to­wy przy­pa­da 5 osób. Nie do po­my­śle­nia, je­śli po­rów­nać cho­cia­żby z Ma­ło­pol­ską, gdzie gęsto­ść za­lud­nie­nia wy­no­si 226 osób na ki­lo­metr kwa­dra­to­wy. Od­le­gło­ść po­mi­ędzy za­bu­do­wa­nia­mi na pó­łno­cy Szwe­cji jest dość spo­ra, co wi­ąże się z do­dat­ko­wym cza­sem i kosz­ta­mi pod­ró­ży. Za­pew­ne z tej przy­czy­ny lu­dzie nie­chęt­nie osie­dla­ją się na pó­łno­cy kra­ju, a miesz­ka­ńcy zwy­kle od­bie­ra­ni są jako lu­dzie chłod­ni, zdy­stan­so­wa­ni i mało so­cjal­ni. 2 lu­te­go 1966 roku w miej­sco­wo­ści Vu­og­ga­tj?l­me, w za­chod­niej części Nor­r­land, za­no­to­wa­no naj­ni­ższą jak do tej pory tem­pe­ra­tu­rę: -52,6°C. W Pol­sce re­kord padł w 1940 roku w Sie­dl­cach: -41,0°C.

Sve­aland ("Kra­ina Sve­arów") to tak zwa­na Szwe­cja wła­ści­wa. Ko­ja­rzo­na jest oczy­wi­ście ze sto­li­cą kró­le­stwa - Sztok­hol­mem (wo­je­wódz­two: Stoc­kholms län). W gra­ni­cach Sve­aland znaj­du­ją się rów­nież wo­je­wódz­twa: Up­psa­la län, Väst­man­lands län, Värm­lands län, Öre­bro län, Da­lar­nas län oraz Söder­man­lands län. Na ob­sza­rze 80 846 ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych obec­nie miesz­ka 4 268 504 osób. Naj­wi­ęk­szym mia­stem Szwe­cji wła­ści­wej pod względem lud­no­ści jest Sztok­holm, a tuż za nim Up­psa­la, od­da­lo­na o za­le­d­wie 70 ki­lo­me­trów od sto­li­cy kra­ju. W Up­psa­li uro­dził się An­ders Cel­sius, któ­ry opra­co­wał ska­lę tem­pe­ra­tur na­zy­wa­ną ska­lą Cel­sju­sza.

Göta­land ("Kra­ina Go­tów"), Szwe­cja po­łu­dnio­wa, obej­mu­je wo­je­wódz­twa: Västra Göta­lands län, Öster­götlands län, Jön­köpings län, Kal­mar län, Kro­no­bergs län, Hal­lands län, Ble­kin­ge län, Sk?ne län oraz Göta­lands län. Po­łu­dnio­wą Szwe­cję za­miesz­ku­je 4 995 764 lu­dzi, a jej ob­szar to 87 712 ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych. Naj­wi­ęk­szym mia­stem Göta­land jest Göte­borg (587 549 miesz­ka­ńców). Trze­cie miej­sce, z licz­bą 351 749 miesz­ka­ńców, zaj­mu­je Mal­mö. Wła­śnie w tym mie­ście w 1891 roku za­ło­żo­no fir­mę pro­du­ku­jącą po­jaz­dy o na­zwie Sca­nia. Na­zwa po­cho­dzi od kra­iny i wo­je­wódz­twa Sk?ne, czy­li Ska­nia.

WY­JA­ŚNIE­NIA

Za­nim przej­dzie­my do spraw kry­mi­nal­nych, mu­szę wy­ja­śnić kil­ka kwe­stii, któ­re mogą Ci po­móc w ich głęb­szym zro­zu­mie­niu. Zbiór hi­sto­rii kry­mi­nal­nych na­pi­sa­łam w cza­sie te­ra­źniej­szym. Będziesz ko­lej­no prze­no­sić się w miej­sca, w któ­rych do­szło do opi­sa­nych wy­da­rzeń. Po­sta­ram się jak naj­do­god­niej prze­nie­ść Cię tu­taj, do Szwe­cji. Nie obie­cu­ję, że będziesz eks­per­tem w kwe­stii szwedz­kie­go pra­wa, oby­cza­jów czy języ­ka, ale z pew­no­ścią do­wiesz się wie­lu no­wych rze­czy! Naj­wa­żniej­sze jest jed­nak zro­zu­mie­nie naj­istot­niej­szej, moim zda­niem, kwe­stii, a mia­no­wi­cie po­do­bie­ństwa nie­któ­rych słó­wek i jed­no­cze­śnie ich ró­żnic w zna­cze­niu. Nie­któ­re z nich w obu języ­kach są do sie­bie bar­dzo po­dob­ne (pod względem brzmie­nia lub pi­sow­ni), ale za­zwy­czaj mają zu­pe­łnie inne zna­cze­nie. Pa­mi­ętam, jak pierw­szy raz we­szłam do skle­pu spo­żyw­cze­go w Szwe­cji. By­łam tu tyl­ko na wa­ka­cjach, nic mnie wcze­śniej nie łączy­ło z tym kra­jem. Wy­cho­dząc, za­sta­na­wia­łam się, dla­cze­go wszy­scy so­bie przy­ta­ku­ją. Przy ka­sie co dru­gie sło­wo to tak. Do­pie­ro po ja­ki­mś cza­sie do mnie do­ta­rło, że "tak" (tack) zna­czy "dzi­ęku­ję", a tack s? myc­ket - dzi­ęku­ję bar­dzo. Moim ulu­bio­nym słów­kiem, któ­re pi­sze się i wy­ma­wia pra­wie tak samo, jest ögon (ogon), ale to nie "ogon" tyl­ko oczy. Są to jed­nak pro­ste rze­czy, któ­rych tłu­ma­cze­nie zna­le­źć mo­żna bez pro­ble­mu. Ist­nie­ją wsza­kże inne słów­ka, któ­re przy­spa­rza­ją nie lada kło­po­tów. Do­brym przy­kła­dem będą stop­nie po­li­cyj­ne, któ­re w swo­jej pra­cy Ter­mi­no­lo­gia praw­na w prze­kła­dzie ust­nym i pi­sem­nym: Wy­bra­ne przy­kła­dy tłu­ma­czeń w języ­ku pol­skim i szwedz­kim wy­ja­śni­ła dr Mag­da­le­na Slyk z Uni­wer­sy­te­tu w Up­psa­li. In­spek­tor po­li­cji i po­li­sin­spek­tör - mimo po­dob­nie brzmi­ącej na­zwy - to dwa zu­pe­łnie ró­żne sta­no­wi­ska. W Pol­sce sta­no­wi­sko od­po­wia­da­jące po­li­sin­spek­tör to aspi­rant po­li­cji. I choć w języ­ku szwedz­kim ist­nie­je po­dob­ne sło­wo po­li­sa­spi­rant - jak się pew­nie te­raz do­my­śla­cie - kry­jące się za nimi sta­no­wi­ska są ró­żne. Po­li­sa­spi­rant to kan­dy­dat na po­li­cjan­ta uczęsz­cza­jący do Wy­ższej Szko­ły Po­li­cyj­nej. Jak pod­su­mo­wa­ła dr Slyk: "W Szwe­cji kan­dy­da­ci stu­diu­jący w Wy­ższej Szko­le Po­li­cyj­nej nie są jesz­cze po­li­cjan­ta­mi, pod­czas gdy w Pol­sce jest od­wrot­nie. Stu­den­ci przy­jęci do Wy­ższej Szko­ły Po­li­cyj­nej naj­pierw mu­szą zo­stać za­trud­nie­ni w po­li­cji. Pol­ski in­spek­tor po­li­cji jest okre­śle­niem sta­no­wi­ska kie­row­ni­cze­go wy­ższe­go ran­gą i w przy­bli­że­niu od­po­wia­da szwedz­kie­mu po­li­smästa­re. Owe znacz­ne ró­żni­ce w struk­tu­rze i od­mien­no­ść w pol­skim i szwedz­kim sys­te­mie praw­nym po­now­nie unie­mo­żli­wia­ją zna­le­zie­nie wła­ści­we­go ter­mi­nu. Pol­skich stop­ni słu­żbo­wych jest wi­ęcej niż szwedz­kich, dla­te­go często nie­mo­żli­we jest wy­szu­ka­nie do­kład­nych od­po­wied­ni­ków dla ka­żde­go z nich". Wła­śnie dla­te­go po­trze­bu­je­my kil­ku wy­ja­śnień. Tam, gdzie tłu­ma­cze­nie nie odda kry­jące­go się za sło­wem zna­cze­nia, po­sta­ram się roz­wi­nąć te­mat.

ZA­SA­DA JAW­NO­ŚCI

Skan­dy­naw­skie po­wie­ści kry­mi­nal­ne cie­szą się nie­zwy­kłą po­pu­lar­no­ścią. Śmiem twier­dzić, i to nie tyl­ko moje zda­nie, że są naj­lep­szy­mi kry­mi­na­ła­mi na świe­cie. Moja ulu­bio­na se­ria Mil­le­nium, któ­ra do­pie­ro po śmier­ci au­to­ra Stie­ga Lars­so­na zy­ska­ła roz­głos, jest do­sko­na­łym przy­kła­dem udo­wad­nia­jącym praw­dzi­wo­ść tej mo­jej tezy. Czy ozna­cza to, że Skan­dy­na­wo­wie są ge­niu­sza­mi? By­naj­mniej. My­ślę, że przede wszyst­kim dzi­ęki za­sa­dzie jaw­no­ści nie bra­ku­je im in­spi­ra­cji, o czym będziesz mieć oka­zję się prze­ko­nać.

Szwe­cja jest pierw­szym kra­jem na świe­cie, któ­ry kon­sty­tu­cyj­nie przy­jął za­gwa­ran­to­wa­ne pra­wo po­wszech­ne­go do­stępu do do­ku­men­tów pa­ństwo­wych. Sta­ło się to w 1766 roku za spra­wą usta­wy za­sad­ni­czej Tryck­fri­hets­förord­nin­gen (Akt o wol­no­ści dru­ku). Dzi­ęki tej usta­wie mo­żli­we było wpro­wa­dze­nie of­fen­tli­ghet­sprin­ci­pen (za­sa­dy jaw­no­ści), któ­rą ce­nię naj­bar­dziej w tym kra­ju. Ozna­cza ona, że ka­żdy oby­wa­tel ma pra­wo do­stępu do do­ku­men­tów urzędo­wych i słu­żbo­wych, tym sa­mym uzy­sku­jąc wgląd w dzia­łal­no­ść in­sty­tu­cji pa­ństwo­wych i lo­kal­nych, a na­wet Kan­ce­la­rii Rządu. Za­sa­da jaw­no­ści do­ty­czy rów­nież oby­wa­te­li. In­for­ma­cje ta­kie jak: imio­na, na­zwi­ska, daty uro­dze­nia, ad­re­sy, nu­me­ry te­le­fo­nów, stan cy­wil­ny czy na­wet war­to­ść po­sia­da­ne­go miesz­ka­nia są ogól­no­do­stęp­ne na stro­nie hit­ta.se. Inną cie­ka­wą stro­ną jest le­xba­se.se, gdzie po wpi­sa­niu imie­nia i na­zwi­ska otrzy­mu­je­my in­for­ma­cję, czy dana oso­ba ma wy­rok ska­zu­jący. Ist­nie­je rów­nież mo­żli­wo­ść ści­ągni­ęcia wy­ro­ku do swo­je­go kom­pu­te­ra. Z ko­lei na krim­fup.se znaj­dzie­my akta spraw kar­nych. My­ślę, że głów­nym po­wo­dem, dla któ­re­go za­ufa­nie Szwe­dów do sys­te­mu praw­ne­go i wia­ra w czło­wie­ka są rów­nie wy­so­kie jak pła­co­ne przez nich po­dat­ki, jest wła­śnie za­sa­da jaw­no­ści.

KRÓT­KO O KO­DEK­SACH KAR­NYCH

Brot­ts­bal­ken (w skró­cie BrB) to szwedz­ki ko­deks kar­ny, któ­ry skła­da się z trzech części: ogól­nej, szcze­gól­nej oraz części o ka­rach. Ka­żda część BrB za­wie­ra ka­pi­tel (w skró­cie kap.), roz­dzia­ły, w któ­rych za­war­te są pa­ra­gra­fer (pa­ra­gra­fy). W Pol­sce ko­deks kar­ny (w skró­cie k.k.) ma po­dob­ny po­dział, z tą ró­żni­cą, że część trze­cia jest częścią woj­sko­wą, a w roz­dzia­łach umiesz­czo­ne są ar­ty­ku­ły za­wie­ra­jące pa­ra­gra­fy. Taka cie­ka­wost­ka: brot­ts­bal­ken w swo­jej na­zwie nie ma sło­wa "kara" (straff), brott to prze­stęp­stwo, a bal­ken to zbiór praw o szcze­gól­nym zna­cze­niu.

MOR­DER­STWO I ZA­BÓJ­STWO

Ar­ty­kuł 148. pol­skie­go Ko­dek­su kar­ne­go okre­śla kary w sto­sun­ku do umy­śl­ne­go po­zba­wie­nia ży­cia czło­wie­ka, czy­li za­bój­stwa (art. 148 § 1. k.k.) - "Kto za­bi­ja czło­wie­ka, pod­le­ga ka­rze po­zba­wie­nia wol­no­ści na czas nie krót­szy od lat 10 albo ka­rze do­ży­wot­nie­go po­zba­wie­nia wol­no­ści". Za­bój­stwo w afek­cie (z art. 148 § 4 k.k.) za­gro­żo­ne jest karą od roku do 10 lat. Nie­umy­śl­ne spo­wo­do­wa­nie śmier­ci okre­ślo­ne jest w art. 155 k.k. i gro­zi za nie od 3 mie­si­ęcy do 5 lat wi­ęzie­nia. Często uży­wa­my rów­nież po­jęcia mor­der­stwo w od­nie­sie­niu do za­bój­stwa typu kwa­li­fi­ko­wa­ne­go, okre­ślo­ne­go w art. 148 § 2 i 3. Mor­der­stwo to za­tem, mi­ędzy in­ny­mi, za­bój­stwo ze szcze­gól­nym okru­cie­ństwem, w zwi­ąz­ku z gwa­łtem, roz­bo­jem lub wzi­ęciem za­kład­ni­ka. Wów­czas gro­zi za nie kara mi­ni­mum 15 lat wi­ęzie­nia lub do­ży­wo­cie.

W Szwe­cji 3 kap. 1 § BrB mówi, że kto od­bie­ra ży­cie in­ne­mu czło­wie­ko­wi, ska­za­ny zo­sta­je za mord, czy­li mor­der­stwo. Jest to naj­po­wa­żniej­sze prze­stęp­stwo w tej ka­te­go­rii. Gro­zi za nie kara od 10 do 18 lat wi­ęzie­nia lub do­ży­wo­cie. W 3 kap. 2 § BrB czy­ta­my, że je­śli w mo­men­cie po­pe­łnie­nia prze­stęp­stwa z 1 § ist­nie­ją oko­licz­no­ści ła­go­dzące, spraw­ca zo­sta­je ska­za­ny za dr?p, czy­li za­bój­stwo. Kara: od 6 do 10 lat po­zba­wie­nia wol­no­ści. Zaś w 3 kap. 7 § BrB okre­ślo­no, że za spo­wo­do­wa­nie śmier­ci przez za­nie­dba­nie win­ny zo­sta­je ska­za­ny za v?l­lan­de till an­nans död. W za­le­żno­ści od oce­ny czy­nu, kara może wa­hać się od grzyw­ny do 6 lat wi­ęzie­nia.

WY­JA­ŚNIE­NIA NIE­KTÓ­RYCH PRZE­STĘPSTW

Jak już wspo­mnia­łam, sys­te­my praw­ne i kar­ne Szwe­cji i Pol­ski ró­żnią się od sie­bie, za­tem błędem by­ła­by pró­ba prze­tłu­ma­cze­nia prze­stępstw i ich de­fi­ni­cji. Po­sta­ram się jed­nak wy­ja­śnić, co ozna­cza­ją po­szcze­gól­ne za­rzu­ty przed­sta­wio­ne w tej ksi­ążce. W na­wia­sach pro­sto­kąt­nych umie­ści­łam po pol­sku tłu­ma­cze­nie pa­su­jące naj­le­piej, ale UWA­GA - nie po­rów­nuj go z od­po­wied­ni­kiem w pol­skim Ko­dek­sie kar­nym, po­trak­tuj po pro­stu jako wska­zów­kę.

Män­ni­sko­rov (4 kap. 1 § BrB) - for­ma bez­praw­ne­go po­zba­wie­nia wol­no­ści, w któ­rej oso­ba dzia­ła z za­mia­rem bez­po­śred­nim, na­ra­ża­jąc ży­cie lub zdro­wie ofia­ry, po­ry­wa ją lub wi­ęzi w celu wy­rządze­nia jej krzyw­dy lub wy­łu­dze­nia. Za­gro­żo­ne jest karą od 4 do 18 lat po­zba­wie­nia wol­no­ści lub na­wet do­ży­wo­ciem. Je­śli prze­stęp­stwo jest mniej po­wa­żne, karą do 6 lat [po­rwa­nie/upro­wa­dze­nie].

Ola­ga fri­hets­be­rövan­de (4 kap. 2 § BrB) - for­ma bez­praw­ne­go ogra­ni­cze­nia wol­no­ści, w któ­rej oso­ba po­ry­wa lub wi­ęzi ofia­rę. Za­gro­żo­ne jest karą od roku do 10 lat po­zba­wie­nia wol­no­ści. Je­że­li prze­stęp­stwo jest mniej po­wa­żne, gro­zi grzyw­na lub kara po­zba­wie­nia wol­no­ści do lat 2 [bez­praw­ne ogra­ni­cze­nie wol­no­ści].

Ró­żni­ca po­mi­ędzy män­ni­sko­rov i ola­ga fri­hets­be­rövan­de po­le­ga przede wszyst­kim na tym, że w pierw­szym przy­pad­ku spraw­ca dzia­ła z za­mia­rem na­ra­że­nia ży­cia lub zdro­wia ofia­ry, jego ce­lem jest zmu­sze­nie ofia­ry do ja­kie­jś czyn­no­ści lub wy­mu­sze­nie na przy­kład pie­ni­ędzy za jej uwol­nie­nie. W przy­pad­ku dru­gim może cho­dzić o zwi­ąza­nie ko­goś wbrew jego woli lub w inny spo­sób ogra­ni­cze­nie wol­no­ści ofia­ry bez za­mia­ru na­ra­że­nia jej ży­cia lub zdro­wia i bez wy­mu­sza­nia cze­go­kol­wiek.

Grov kvin­no­frid­skränk­ning (4 kap. 4 a § BrB) - prze­stęp­stwo po­wa­żne­go na­ru­sze­nia praw/wol­no­ści ko­bie­ty. Po­le­ga na tym, że oso­ba będąca w bli­skim zwi­ąz­ku z ko­bie­tą na­ra­ża ją na przy­kład na po­wta­rza­jące się po­bi­cia, nie­le­gal­ne gro­źby, nie­le­gal­ne przy­mu­sy, mo­le­sto­wa­nie sek­su­al­ne lub inne mo­le­sto­wa­nie oraz wy­ko­rzy­sty­wa­nie sek­su­al­ne, a tym sa­mym po­wa­żnie na­ru­sza jej pra­wa/wol­no­ść. Za­gro­żo­ne jest karą od roku do 6 lat po­zba­wie­nia wol­no­ści [na­ru­sze­nie praw/wol­no­ści, mal­tre­to­wa­nie ko­bie­ty].

Mis­shan­del (3 kap. 5 § i 6 § BrB) - Kto umy­śl­nie po­wo­du­je u in­nej oso­by uszko­dze­nie cia­ła, ból lub do­pro­wa­dza do sta­nu ubez­wła­sno­wol­nie­nia lub po­dob­ne­go sta­nu, np. po­przez odu­rze­nie lub zwi­ąza­nie, ska­za­ny zo­sta­je za mis­shan­del. W za­le­żno­ści od oce­ny czy­nu, gro­zi za to od kary grzyw­ny do 10 lat po­zba­wie­nia wol­no­ści [znęca­nie się/mal­tre­to­wa­nie].

V?l­lan­de till an­nas död (3 kap. 7 § BrB) - Kto przez za­nie­dba­nie po­wo­du­je śmie­rć in­nej oso­by, pod­le­ga ka­rze po­zba­wie­nia wol­no­ści do lat 2, a je­że­li prze­stęp­stwo jest mniej­szej wagi, ka­rze grzyw­ny [nie­umy­śl­ne spo­wo­do­wa­nie śmier­ci].

Brott mot gri­fte­frid (16 kap. 10 § BrB) - Kto bez­praw­nie prze­no­si, uszka­dza, ha­nieb­nie ob­cho­dzi się ze zwło­ka­mi lub pro­cha­mi oso­by zma­rłej, bez­praw­nie otwie­ra, uszka­dza lub nisz­czy grób, trum­nę, urnę czy inne miej­sce po­chów­ku, od­po­wia­da za na­ru­sze­nie spo­ko­ju po­chów­ku. Gro­zi za to kara od grzyw­ny do 4 lat po­zba­wie­nia wol­no­ści [na­ru­sze­nie spo­ko­ju po­chów­ku/znie­wa­że­nie zwłok ludz­kich].

V?ld­täkt (6 kap. 1 §, 1a § BrB) - gwa­łt. W za­le­żno­ści od oce­ny czy­nu, gro­zi za to od 6 mie­si­ęcy do 10 lat wi­ęzie­nia. Grov v?ld­täkt - gwa­łt ze szcze­gól­nym okru­cie­ństwem - od 5 do 10 lat. No­wo­ścią w szwedz­kim pra­wie jest oakt­sam v?ld­täkt - nie­ostro­żny/nie­umy­śl­ny gwa­łt - je­śli dru­ga oso­ba nie uczest­ni­czy w sto­sun­ku sek­su­al­nym do­bro­wol­nie, np. jest nie­przy­tom­na, śpi, jest pi­ja­na lub za­stra­szo­na.

NAJ­SU­ROW­SZA KARA

Kara do­ży­wot­nie­go po­zba­wie­nia wol­no­ści jest naj­su­row­sza w pra­wie szwedz­kim. Prze­stęp­stwa za­gro­żo­ne tą karą to mi­ędzy in­ny­mi: mord (mor­der­stwo), grov mord­brand (po­wa­żne/ra­żące pod­pa­le­nie), män­ni­sko­rov (po­rwa­nie), ter­ro­ri­st­brott (prze­stęp­stwo ter­ro­ry­stycz­ne). Wbrew na­zwie, do­ży­wo­cie nie ozna­cza, że ska­za­ny resz­tę ży­cia spędzi w wi­ęzie­niu. Roz­po­czy­na­jąc od­by­wa­nie kary, nie wie, jak dłu­go ona po­trwa. Do­pie­ro po dzie­si­ęciu la­tach ska­za­ny może wy­stąpić z wnio­skiem do sądu o zmia­nę kary do­ży­wo­cia na okre­ślo­ną w cza­sie. Przy po­dej­mo­wa­niu de­cy­zji zna­czącą rolę od­gry­wa do­tych­cza­so­we za­cho­wa­nie osa­dzo­ne­go w za­kła­dzie kar­nym, ry­zy­ko re­cy­dy­wy oraz waga prze­stęp­stwa, któ­re­go się do­pu­ścił. Od 2006 roku wszyst­kie de­cy­zje o za­mia­nie kary do­ży­wot­nie­go po­zba­wie­nia wol­no­ści na karę okre­ślo­ną w cza­sie są roz­strzy­ga­ne w Sądzie Pierw­szej In­stan­cji w Öre­bro2. Zna­czącą rolę w de­cy­zji sądu od­gry­wa­ją opi­nie wy­sta­wio­ne przez Szwedz­ką Słu­żbę Wi­ęzien­ną (Kri­mi­na­lv?r­den) oraz Kra­jo­wą Radę ds. Me­dy­cy­ny Sądo­wej (Rät­t­sme­di­ci­na­lver­ket). Mi­ni­mal­na kara, na jaką może zo­stać zmie­nio­ne do­ży­wo­cie, to 18 lat po­zba­wie­nia wol­no­ści. Sta­ty­stycz­nie jed­nak wi­ęk­szo­ść ska­za­nych, któ­rych wy­ro­ki ule­ga­ją zmia­nie, otrzy­mu­je 25 lat. Do nie­daw­na na karę do­ży­wot­nie­go po­zba­wie­nia wol­no­ści mo­gli zo­stać ska­za­ni wy­łącz­nie oby­wa­te­le, któ­rzy uko­ńczy­li 21 lat. Od 2 stycz­nia 2022 roku ob­ni­żo­no jed­nak próg, ar­gu­men­tu­jąc, że do­ro­śli, 18-let­ni prze­stęp­cy mu­szą po­nie­ść pe­łne kon­se­kwen­cje swo­ich dzia­łań. Osta­tecz­nie jed­nak ska­za­ny za­wsze opusz­cza wi­ęzie­nie przed ter­mi­nem. Po­wo­dem jest ob­li­ga­to­ryj­ne wa­run­ko­we przed­ter­mi­no­we zwol­nie­nie z wi­ęzie­nia.

2 Öre­bro - mia­sto w środ­ko­wej Szwe­cji, oko­ło 200 km na za­chód od Sztok­hol­mu.

OB­LI­GA­TO­RYJ­NE WA­RUN­KO­WE PRZED­TER­MI­NO­WE ZWOL­NIE­NIE

Vil­kor­lig fri­gi­vning (VF) - ob­li­ga­to­ryj­ne wa­run­ko­we przed­ter­mi­no­we zwol­nie­nie z wi­ęzie­nia. Ka­żde­mu, kto od­sia­du­je wy­rok po­wy­żej jed­ne­go mie­si­ąca, przy­słu­gu­je pra­wo do VF, czy­li ob­li­ga­to­ryj­ne­go zwol­nie­nia z wi­ęzie­nia po od­by­ciu 2/3 kary po­zba­wie­nia wol­no­ści. Po zwol­nie­niu ska­za­ne­go obo­wi­ązu­je okres prób­ny, od­po­wia­da­jący po­zo­sta­łej części kary, jed­nak nie krót­szy niż rok. VF do­ty­czy rów­nież ska­za­nych na do­ży­wo­cie. Po zmia­nie kary do­ży­wot­nie­go po­zba­wie­nia wol­no­ści na okre­ślo­ną w cza­sie ska­za­ny od­sia­du­je 2/3 przy­sądzo­nej kary. Przy­kła­do­wo, je­śli ktoś zo­stał ska­za­ny na do­ży­wo­cie, a po dzie­si­ęciu la­tach sąd w Öre­bro zgo­dził się na zmia­nę kary na 24 lata, ska­za­ny będzie mógł opu­ścić wi­ęzie­nie po 16 la­tach. Przez ko­lej­ne 8 lat po­zo­sta­je jed­nak na wol­no­ści w okre­sie prób­nym.

PRZEDAW­NIE­NIE KA­RAL­NO­ŚCI

1 lip­ca 2010 r. w Szwe­cji znie­sio­no przedaw­nie­nie ka­ral­no­ści w przy­pad­ku naj­ci­ęższych prze­stępstw po­pe­łnio­nych po 1 lip­ca 1985 roku. Do­ty­czy to: mor­der­stwa, za­bój­stwa, usi­ło­wa­nia mor­der­stwa, usi­ło­wa­nia za­bój­stwa, ra­żące­go na­ru­sze­nia pra­wa mi­ędzy­na­ro­do­we­go, lu­do­bój­stwa, usi­ło­wa­nia lu­do­bój­stwa, prze­stępstw ter­ro­ry­stycz­nych i usi­ło­wa­nia prze­stępstw ter­ro­ry­stycz­nych. Przed zmia­ną wy­żej wy­mie­nio­ne prze­stęp­stwa ule­ga­ły przedaw­nie­niu po 25, 15 lub 10 la­tach.

W Pol­sce nie ule­ga­ją przedaw­nie­niu zbrod­nie prze­ciw­ko ludz­ko­ści i zbrod­nie wo­jen­ne. W in­nych przy­pad­kach we­dług art. 101 § 1 k.k. ka­ral­no­ść prze­stęp­stwa usta­je, je­że­li od cza­su jego po­pe­łnie­nia upły­nęło lat:

1) 30 - gdy czyn sta­no­wi zbrod­nię za­bój­stwa;

2) 20 - gdy czyn sta­no­wi inną zbrod­nię;

2a) 15 - gdy czyn sta­no­wi wy­stępek za­gro­żo­ny karą po­zba­wie­nia wol­no­ści prze­kra­cza­jącą 5 lat;

3) 10 - gdy czyn sta­no­wi wy­stępek za­gro­żo­ny karą po­zba­wie­nia wol­no­ści prze­kra­cza­jącą 3 lata;

4) 5 - gdy do­ty­czy po­zo­sta­łych wy­stęp­ków.

Zmia­na szwedz­kie­go pra­wa od­no­śnie do przedaw­nie­nia ka­ral­no­ści w przy­pad­ku naj­ci­ęższych prze­stępstw umo­ty­wo­wa­na była fak­tem, że roz­wój no­wo­cze­snej tech­no­lo­gii umo­żli­wia wy­kry­wa­nie prze­stępstw na­wet sprzed wie­lu lat. Dużą rolę ode­grał rów­nież fakt, że zbli­żał się ter­min przedaw­nie­nia ka­ral­no­ści nie­wy­ja­śnio­ne­go wte­dy mor­der­stwa Olo­fa Pal­me­go, szwedz­kie­go pre­mie­ra, któ­ry zo­stał za­mor­do­wa­ny w 1986 roku w cen­trum Sztok­hol­mu. (W 2020 roku za­mkni­ęto śledz­two w tej spra­wie, przyj­mu­jąc wer­sję, że mor­der­cą był Stig Eng­ström, któ­ry w 2000 roku po­pe­łnił sa­mo­bój­stwo. Nie wszy­scy jed­nak zga­dza­ją się z tym wy­ja­śnie­niem i uwa­ża­ją, że spra­wa nie zo­sta­ła roz­wi­ąza­na). War­to jed­nak pod­kre­ślić, że ze­bra­ne pod­czas śledz­twa dane mogą być wy­ma­za­ne z po­li­cyj­nych re­je­strów po upły­wie 70 lat. Fakt ten mo­żna uznać za nie­for­mal­ny okres przedaw­nie­nia ka­ral­no­ści.

Nor­r­bot­tens län to naj­da­lej na pó­łnoc wy­su­ni­ęte wo­je­wódz­two Szwe­cji. Roz­ci­ąga­jące się na ob­sza­rze pra­wie 100 000 ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych, sta­no­wi oko­ło 25% po­wierzch­ni ca­łe­go kra­ju. Wo­je­wódz­two jest wi­ęk­sze niż cała po­wierzch­nia Au­strii3. Naj­da­lej na pó­łnoc wy­su­ni­ętą wio­ską Szwe­cji jest Ka­re­su­an­do, a mia­stem - Ki­ru­na. Li­cząca oko­ło 18 000 miesz­ka­ńców Ki­ru­na zo­sta­ła za­ło­żo­na w 1900 roku z my­ślą o gór­ni­kach za­trud­nio­nych przy wy­do­by­wa­niu od­kry­tych kil­ka lat wcze­śniej złóż rudy że­la­za. Obec­nie znaj­du­jąca się tam naj­wi­ęk­sza na świe­cie pod­ziem­na ko­pal­nia że­la­za, któ­ra na­dal spe­łnia wa­żną funk­cję w go­spo­dar­ce kra­ju, jest po­wo­dem, dla któ­re­go wła­dze zde­cy­do­wa­ły się prze­nie­ść mia­sto o trzy ki­lo­me­try na wschód. Ki­ru­na "prze­pro­wa­dza się", żeby móc kon­ty­nu­ować wy­do­by­cie su­row­ca. Pra­ce nad trans­lo­ka­cją po­nad 6000 lu­dzi i 3000 miesz­kań po­trwa­ją naj­praw­do­po­dob­niej do 2035 roku. Za­le­d­wie 20 ki­lo­me­trów na pó­łnoc­ny wschód od Ki­ru­ny znaj­du­je się jed­na z naj­cie­kaw­szych atrak­cji tu­ry­stycz­nych tego wo­je­wódz­twa: Ice­ho­tel w miej­sco­wo­ści Juk­ka­sjärvi. To pierw­szy i za­ra­zem naj­wi­ęk­szy na świe­cie ho­tel zbu­do­wa­ny z lodu i śnie­gu. Wła­śnie dla­te­go do roku 2017 otwar­ty był tyl­ko se­zo­no­wo. Bu­dow­la top­nia­ła i wci­ąż była wzno­szo­na na nowo ka­żde­go li­sto­pa­da. Obec­nie, dzi­ęki no­wej tech­no­lo­gii chło­dze­nia, ho­tel otwar­ty jest cały rok. Na­dal jed­nak jego ar­chi­tek­tu­ra, two­rzo­na przez ar­ty­stów z ca­łe­go świa­ta, zmie­nia się ka­żde­go roku. Pra­wie 400 ki­lo­me­trów na po­łu­dnio­wy wschód od Juk­ka­sjärvi znaj­du­je się mia­sto por­to­we Pi­te?, zna­ne głów­nie z pi­ęcio­ki­lo­me­tro­wej piasz­czy­stej pla­ży zwa­nej Ri­wie­rą Pó­łno­cy. Od sto­li­cy kra­ju, Sztok­hol­mu, dzie­li je 860 ki­lo­me­trów.

3 Ca­łko­wi­ta po­wierzch­nia wo­je­wódz­twa Nor­r­bot­tens län: 97 239 ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych; Au­strii: 83 858 ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych.

§

So­bo­ta, 13 IX 2008 r., go­dzi­na 10.43. Do ko­mi­sa­ria­tu po­li­cji w Pi­te? dzwo­ni za­nie­po­ko­jo­ny Ro­bert, by zgło­sić za­gi­ni­ęcie swo­jej dziew­czy­ny Ca­ro­lin. Po­przed­nie­go dnia 29-lat­ka wy­je­cha­ła z ro­dzin­ne­go domu w Pi­te? do Juk­ka­sjärvi, gdzie mia­ła umó­wio­ne spo­tka­nie w spra­wie pra­cy. Po­ru­sza­ła się nie­bie­skim sa­mo­cho­dem mar­ki Ford o nu­me­rach re­je­stra­cyj­nych RCK 153. Noc mia­ła spędzić u zna­jo­mych, któ­rzy miesz­ka­ją nie­da­le­ko Juk­ka­sjärvi. Dziś po go­dzi­nie 9.00 za­dzwo­ni­li oni do Ro­ber­ta, py­ta­jąc, gdzie jest Ca­ro­lin. Nie po­ja­wi­ła się u nich i nie od­bie­ra te­le­fo­nu. Nie­po­kój, jaki wzbu­dzi­ła wia­do­mo­ść od zna­jo­mych, po­głębił się, gdy nie­dłu­go pó­źniej oka­za­ło się, że nie sta­wi­ła się rów­nież na roz­mo­wę o pra­cę, na któ­rej bar­dzo jej za­le­ża­ło. Chło­pak in­for­mu­je po­li­cję, że wszel­kie do­tych­cza­so­we pró­by kon­tak­tu z 29-lat­ką nie po­wio­dły się. Wraz z ro­dzi­ną spraw­dził rów­nież po­bli­skie szpi­ta­le, bez re­zul­ta­tu. Ca­ro­lin znik­nęła bez śla­du.

Po roz­mo­wie z Ro­ber­tem ope­ra­tor pró­bu­je do­dzwo­nić się do Ca­ro­lin. Na pocz­tę gło­so­wą na­gry­wa wia­do­mo­ść, żeby dziew­czy­na mo­żli­wie jak naj­szyb­ciej skon­tak­to­wa­ła się z po­li­cją. Ope­ra­tor de­cy­du­je się skon­tak­to­wać z ro­dzi­ca­mi 29-lat­ki. Para prze­by­wa w dom­ku let­ni­sko­wym w gó­rach - ze względu na sła­by za­si­ęg roz­mo­wa kil­ka­krot­nie zo­sta­je prze­rwa­na. Oj­ciec Ca­ro­lin po­twier­dza, że rów­nież kil­ka­krot­nie pró­bo­wa­li skon­tak­to­wać się z cór­ką, wci­ąż bez­sku­tecz­nie. Do­da­je, że po raz ostat­ni roz­ma­wiał z nią wczo­raj oko­ło go­dzi­ny 13.10. Wspo­mnia­ła, że jest jesz­cze w Pi­te?, ale nie­dłu­go wy­ru­sza w tra­sę. Oj­ciec obie­cu­je ode­zwać się, jak tyl­ko będzie miał nowe in­for­ma­cje. Ko­lej­nym kro­kiem pod­jętym przez przyj­mu­jące­go zgło­sze­nie jest spraw­dze­nie, czy dziew­czy­na nie znaj­du­je się w ja­ki­mś szpi­ta­lu przy tra­sie, któ­rą za­mie­rza­ła prze­być. Kon­tak­tu­je się rów­nież ze szpi­ta­la­mi psy­chia­trycz­ny­mi. W żad­nym z nich nie przy­jęto ni­ko­go o ta­kim na­zwi­sku ani ni­ko­go po­dob­ne­go do Ca­ro­lin.

O go­dzi­nie 11.42 pod­jęto ko­lej­ną pró­bę po­łącze­nia się z te­le­fo­nem za­gi­nio­nej. Po kil­ku sy­gna­łach po­now­nie włącza się au­to­ma­tycz­na se­kre­tar­ka. Pa­trol po­li­cji zo­sta­je wy­sła­ny do domu ro­dzin­ne­go Ca­ro­lin. Po do­tar­ciu na miej­sce funk­cjo­na­riu­sze po­wia­da­mia­ją cen­tra­lę, że w domu nie ma ni­ko­go, po­nad­to ga­raż na po­se­sji jest pu­sty, co może wska­zy­wać, że Ca­ro­lin, zgod­nie z pla­nem, wy­je­cha­ła z domu swo­im sa­mo­cho­dem. Chwi­lę pó­źniej chło­pak za­gi­nio­nej znów kon­tak­tu­je się z po­li­cją. Mówi, że z Ca­ro­lin spo­ty­ka się od stycz­nia 2007 roku. Za­pew­nia, że jego dziew­czy­na nie mia­ła po­wo­dów, żeby uciec lub tar­gnąć się na swo­je ży­cie. Roz­mo­wa o pra­cę, na któ­rą je­cha­ła, do­ty­czy­ła za­trud­nie­nia w cha­rak­te­rze asy­stent­ki ksi­ęgo­wej w słyn­nym ho­te­lu lo­do­wym Ice­ho­tel w Juk­ka­sjärvi. Ca­ro­lin bar­dzo cie­szy­ła się na myśl o no­wym do­świad­cze­niu. Je­śli do­sta­ła­by tę pra­cę, pla­no­wa­li wspól­ną prze­pro­wadz­kę w tam­te re­jo­ny. W dal­szej roz­mo­wie z po­li­cją Ro­bert przy­pusz­cza, że mo­gło do­jść do wy­pad­ku, nie wi­dzi bo­wiem in­ne­go wy­tłu­ma­cze­nia za­gi­ni­ęcia Ca­ro­lin. In­for­mu­je rów­nież, że zna­jo­mi, u któ­rych mia­ła się za­trzy­mać, wy­ru­szy­li w tra­sę, któ­rą je­cha­ła, żeby spró­bo­wać ją od­na­le­źć. Jaz­da tra­są po­mi­ędzy Pi­te?, z któ­re­go wy­ru­szy­ła Ca­ro­lin, a Juk­ka­sjärvi, gdzie mia­ła umó­wio­ną roz­mo­wę o pra­cę, zaj­mu­je oko­ło czte­rech do pi­ęciu go­dzin, w za­le­żno­ści od wy­bra­nej dro­gi. Od ostat­nie­go kon­tak­tu z dziew­czy­ną mi­ja­ją 24 go­dzi­ny. Gdzie po­dzie­wa się Ca­ro­lin?

Po go­dzi­nie 14.00 do domu ro­dzin­ne­go za­gi­nio­nej przy­je­żdża jej sio­stra, żeby otwo­rzyć drzwi po­li­cjan­tom. Dla pew­no­ści chcą prze­szu­kać po­sia­dło­ść, mimo że nic nie wska­zu­je na to, by dziew­czy­na mo­gła w niej prze­by­wać. Kil­ka mi­nut pó­źniej stwier­dza­ją, że w domu nie ma śla­du po po­szu­ki­wa­nej 29-lat­ce. Po krót­kiej roz­mo­wie z sio­strą funk­cjo­na­riu­sze kon­tak­tu­ją się z cen­tra­lą. Do­tych­czas pod­jęte dzia­ła­nia i roz­mo­wy z naj­bli­ższy­mi wska­zu­ją, że coś mu­sia­ło się stać. Na­głe znik­ni­ęcie i brak ja­kiej­kol­wiek pró­by kon­tak­tu z jej stro­ny znacz­nie od­bie­ga­ją od spo­so­bu by­cia Ca­ro­lin. Ry­so­pis zo­sta­je ro­ze­sła­ny do oko­licz­nych pa­tro­li po­li­cji. Ca­ro­lin ma 161 cm wzro­stu, wło­sy ko­lo­ru blond do ra­mion; we­dług mat­ki, w dniu za­gi­ni­ęcia były roz­pusz­czo­ne i lek­ko kręco­ne. Ubra­na była w ja­skra­wo­ró­żo­wą kurt­kę i nie­bie­skie je­an­sy. Za­le­d­wie kil­ka mi­nut pó­źniej za­pa­da de­cy­zja, by skon­tak­to­wać się z ope­ra­to­rem sie­ci ko­mór­ko­wej, któ­ra ob­słu­gu­je nu­mer Ca­ro­lin. Oka­zu­je się, że te­le­fon ko­bie­ty jest po­łączo­ny z masz­tem te­le­fo­nii ko­mór­ko­wej w oko­li­cy mia­sta Gäl­li­va­re, po­nad sto ki­lo­me­trów na po­łud­nie od Juk­ka­sjärvi. Wspó­łrzęd­ne miej­sca zo­sta­ją wy­sła­ne naj­bli­ższe­mu pa­tro­lo­wi po­li­cji oraz ro­dzi­nie po­szu­ki­wa­nej Ca­ro­lin.

Nie­da­le­ko tra­sy eu­ro­pej­skiej nu­mer 10 znaj­du­je się par­king le­śny, zna­ny jako ra­st­plats Sten­bron4. Oko­ło go­dzi­ny 16.00 pa­trol nr 1310 znaj­du­je na nim sa­mo­chód po­szu­ki­wa­nej Ca­ro­lin. Nie­bie­ski ford fo­cus, za­par­ko­wa­ny na jed­nym z wy­zna­czo­nych do tego miejsc, jest za­mkni­ęty. Na przed­nim sie­dze­niu leży ró­żo­wa kurt­ka. Po­li­cjan­ci zo­sta­wia­ją za wy­cie­racz­ką kar­tecz­kę z pro­śbą o kon­takt i roz­po­czy­na­ją prze­szu­ki­wa­nie te­re­nu. Na przy­dro­żnym par­kin­gu są to­a­le­ty i ław­ki ze sto­li­ka­mi, przy któ­rych zmęcze­ni pod­ró­żni mogą przy­si­ąść. Ota­cza­jący oko­li­cę las i prze­pły­wa­jąca za­le­d­wie 50 me­trów da­lej rze­ka wpra­wia­ją w za­kło­po­ta­nie dwu­oso­bo­wy pa­trol. Mo­żli­we, że dziew­czy­na od­da­li­ła się od sa­mo­cho­du i za­błądzi­ła. Te­ren jest jed­nak zbyt duży, żeby sami mo­gli do­kład­nie go prze­szu­kać.

4 Ra­st­plats Sten­bron - po­stój pod Ka­mien­nym Mo­stem (ra­st­plats - miej­sce do od­po­czyn­ku w tra­sie, po­stój; Sten­bron - Ka­mien­ny Most).

Jest go­dzi­na 18.00. Funk­cjo­na­riu­sze po­sta­na­wia­ją otwo­rzyć sa­mo­chód Ca­ro­lin. Kon­tak­tu­ją się z po­mo­cą dro­go­wą, któ­rej pra­cow­nik w spo­sób pro­fe­sjo­nal­ny po­mo­że im do­stać się do po­jaz­du. W cza­sie ocze­ki­wa­nia na spe­cja­li­stę, na par­kin­gu po­ja­wia­ją się ro­dzi­ce za­gi­nio­nej. Prze­rwa­li urlop i sa­mo­cho­dem kem­pin­go­wym przy­je­cha­li pro­sto we wska­za­ne miej­sce, żeby po­móc w po­szu­ki­wa­niach cór­ki. O go­dzi­nie 18.50 uda­je się otwo­rzyć nie­bie­skie­go for­da. Na przed­nim sie­dze­niu pa­sa­że­ra, pod wspo­mnia­ną wcze­śniej kurt­ką, po­li­cjan­ci znaj­du­ją te­le­fon Ca­ro­lin. Jest włączo­ny, a na wy­świe­tla­czu wid­nie­je mnó­stwo nie­ode­bra­nych po­łączeń. W kie­szon­ce po­mi­ędzy sie­dze­nia­mi są ra­chun­ki, mi­ędzy in­ny­mi ze sta­cji ben­zy­no­wej, któ­rą po­przed­nie­go dnia od­wie­dzi­ła za­gi­nio­na. Na tyl­nym sie­dze­niu leży kil­ka ubrań i pacz­ka chip­sów. W ba­ga­żni­ku po­li­cjan­ci znaj­du­ją czer­wo­ną wa­liz­kę z ubra­nia­mi. Po spraw­dze­niu po­jazd zo­sta­je za­mkni­ęty. Prze­szu­ka­nie sa­mo­cho­du nie przy­no­si jed­nak od­po­wie­dzi na py­ta­nie, gdzie jest 29-lat­ka. Po­zo­sta­wio­ne w nim przed­mio­ty - kurt­ka, te­le­fon i to­reb­ka - wska­zu­ją, że nie za­mie­rza­ła od­cho­dzić zbyt da­le­ko. Być może fak­tycz­nie za­błądzi­ła w po­bli­skim le­sie? Z tą teo­rią nie zga­dza­ją się jed­nak ro­dzi­ce Ca­ro­lin. Jej oso­bo­wo­ść oraz kurs prze­trwa­nia, któ­ry nie­daw­no od­by­ła, prze­czą hi­po­te­zie, że ich cór­ka się zgu­bi­ła. Ro­dzi­ce są prze­ko­na­ni, że świet­nie da­ła­by so­bie radę w te­re­nie. Nie mo­żna jed­nak wy­klu­czyć, że pod­czas spa­ce­ru do­szło do wy­pad­ku lub za­słab­ni­ęcia. Jesz­cze tego sa­me­go wie­czo­ru na par­king Sten­bron przy­by­wa pa­trol z psem tro­pi­ącym. Roz­po­czy­na­ją się fi­zycz­ne po­szu­ki­wa­nia ko­bie­ty. W tym sa­mym cza­sie po­li­cjan­ci sta­ra­ją się spo­rządzić li­nię cza­so­wą na pod­sta­wie in­for­ma­cji z te­le­fo­nu i ra­chun­ków zna­le­zio­nych w sa­mo­cho­dzie Ca­ro­lin. Dro­ga, któ­rą mia­ła prze­być, to nie­ca­łe 400 ki­lo­me­trów. Z ro­dzin­ne­go Pi­te? wy­je­cha­ła oko­ło go­dzi­ny 13.20. Ra­chu­nek ze sta­cji pa­liw w Töre, pra­wie 100 ki­lo­me­trów od miej­sca, z któ­re­go wy­ru­szy­ła, wska­zy­wał, że ro­bi­ła tam za­ku­py o 14.14. O go­dzi­nie 15.55 jej te­le­fon po­łączył się po raz pierw­szy z wie­żą te­le­fo­nicz­ną nie­da­le­ko zna­le­zio­ne­go sa­mo­cho­du, za­ło­żo­no więc, że na par­king do­ta­rła oko­ło 16.00 w pi­ątek 12 wrze­śnia 2008 roku. Tę teo­rię po­twier­dza rów­nież ze­zna­nie mat­ki Ca­ro­lin, któ­ra po­wie­dzia­ła, że pró­bo­wa­ła się z nią skon­tak­to­wać tuż po go­dzi­nie 16.00, ale dziew­czy­na nie ode­bra­ła już te­le­fo­nu.

Pó­źnym wie­czo­rem do po­szu­ki­wań do­łącza śmi­gło­wiec po­li­cyj­ny. Miej­sco­wi dzien­ni­ka­rze po­ja­wia­ją się na par­kin­gu. Wia­do­mo­ść o po­szu­ki­wa­niach mło­dej ko­bie­ty bar­dzo szyb­ko roz­nio­sła się po oko­li­cy. Po go­dzi­nie 2.30 w nocy po­li­cjan­ci po­now­nie prze­szu­ku­ją sa­mo­chód Ca­ro­lin. Z po­mo­cą sio­stry za­gi­nio­nej, któ­ra w ci­ągu dnia do­łączy­ła do po­szu­ki­wań, otwie­ra­ją drzwi do­star­czo­nym przez nią za­pa­so­wym klu­czy­kiem. Z la­tar­ka­mi w rękach sta­ra­ją się zna­le­źć cho­cia­żby naj­mniej­szy trop. Je­den z funk­cjo­na­riu­szy pró­bu­je od­pa­lić po­jazd, któ­ry bez naj­mniej­szych pro­ble­mów od razu star­tu­je. Mo­żna za­tem wy­klu­czyć, że dziew­czy­na mia­ła pro­blem z sa­mo­cho­dem. Dal­sze po­szu­ki­wa­nia nie przy­no­szą re­zul­ta­tu.

§

Nie­dzie­la, 14 IX 2008 r. Wcze­snym ran­kiem roz­po­czy­na­ją się po­now­ne po­szu­ki­wa­nia 29-let­niej Ca­ro­lin. Po­li­cjan­ci z psa­mi tro­pi­ący­mi, woj­sko oraz ochot­ni­cy przy­stępu­ją do prze­cze­sy­wa­nia oko­li­cy par­kin­gu Sten­bron przy tra­sie eu­ro­pej­skiej nu­mer 10. Nur­ko­wie z Ku­st­be­vak­nin­gen (Szwedz­kiej Stra­ży Przy­brze­żnej) spraw­dza­ją dno po­bli­skiej rze­ki. Kil­ka go­dzin pó­źniej do Gäl­li­va­re przy­by­wa woj­sko­wy he­li­kop­ter z ka­me­rą ter­mo­wi­zyj­ną, by po­móc w ak­cji po­szu­ki­waw­czej, w któ­rej udział bie­rze oko­ło 80 moc­no za­an­ga­żo­wa­nych osób. Ko­lej­ne go­dzi­ny spędzo­ne w oko­li­cy, gdzie zna­le­zio­no sa­mo­chód Ca­ro­lin, nie wno­szą żad­nych wska­zó­wek, któ­re po­mo­gły­by usta­lić miej­sce jej po­by­tu. Za­in­te­re­so­wa­nie spo­łe­cze­ństwa spra­wą ta­jem­ni­cze­go znik­ni­ęcia miesz­kan­ki Pi­te? ro­śnie z ka­żdą go­dzi­ną. W wie­czor­nej pra­sie po­ja­wia­ją się zdjęcia Ca­ro­lin oraz in­for­ma­cje o oko­licz­no­ściach jej za­gi­ni­ęcia. Lo­kal­ne wia­do­mo­ści ra­dio­we na bie­żąco re­la­cjo­nu­ją prze­bieg po­szu­ki­wań i po­da­ją ry­so­pis 29-lat­ki. Do po­li­cji wpły­wa­ją też wska­zów­ki od spo­łe­cze­ństwa. Je­den z miesz­ka­ńców oko­li­cy zgła­sza się na po­ste­ru­nek. Star­szy mężczy­zna opo­wia­da, że dwa dni wcze­śniej, tj. 12 wrze­śnia, po­je­chał z żoną na ryby w oko­li­ce wo­do­spa­du Hak­kas­fal­let. Na le­śnej dro­dze spo­strze­gli oko­ło 30-40-cen­ty­me­tro­wą pla­mę krwi, a jesz­cze wy­gląda­ło na to, że le­ża­ły tam rów­nież reszt­ki sza­rej sub­stan­cji, przy­po­mi­na­jące ludz­ki mózg. Wi­dok był bar­dzo nie­przy­jem­ny dla oka; uczu­cie, że może to być ludz­ka krew, nie opusz­cza­ło star­szej pary. Nie ma po­jęcia, czy ma to co­kol­wiek wspól­ne­go z za­gi­ni­ęciem Ca­ro­lin, ale po usły­sze­niu wia­do­mo­ści, że w oko­li­cy po­szu­ki­wa­na jest ko­bie­ta, obo­je po­my­śle­li, że ich zna­le­zi­sko może mieć zwi­ązek z tą spra­wą. Dwóch funk­cjo­na­riu­szy zo­sta­je wy­sła­nych we wska­za­ne miej­sce, ale nie znaj­du­ją nic po­dej­rza­ne­go. Po­li­cja sądzi, że ko­bie­ta pa­dła ofia­rą prze­stęp­stwa, dla­te­go o go­dzi­nie 22.00 de­cy­du­je się zło­żyć za­wia­do­mie­nie do pro­ku­ra­tu­ry o uza­sad­nio­nym po­dej­rze­niu po­pe­łnie­nia prze­stęp­stwa män­ni­sko­rov5 wo­bec 29-let­niej Ca­ro­lin. Dzi­ęki temu słu­żby będą mia­ły mo­żli­wo­ść roz­po­częcia śledz­twa i uzy­ska­nia wi­ęcej środ­ków, któ­re zde­cy­do­wa­nie po­mo­gą w dal­szych po­szu­ki­wa­niach. Jesz­cze tego sa­me­go dnia śled­czy z Gäl­li­va­re zo­sta­ją przy­dzie­le­ni do spra­wy.

5 Män­ni­sko­rov - for­ma bez­praw­ne­go po­zba­wie­nia wol­no­ści (zob. Wy­ja­śnie­nia nie­któ­rych prze­stępstw).

§

Po­nie­dzia­łek, 15 IX 2008 r. Gru­pa funk­cjo­na­riu­szy uda­je się na par­king Sten­bron. Pod­jęto ko­lej­ną pró­bę prze­szu­ka­nia po­bli­skie­go te­re­nu. Do po­li­cjan­tów do­łącza­ją ochot­ni­cy z po­bli­skie­go mia­sta Gäl­li­va­re. Nur­ko­wie kon­ty­nu­ują prze­szu­ki­wa­nie dna po­bli­skiej rze­ki. Ku­st­be­vak­nin­gen pro­wa­dzi rów­nież dzia­ła­nia spe­cja­li­stycz­ną ka­me­rą po­ru­sza­jącą się po dnie akwe­nu, kie­ru­jąc nią z po­kła­du ło­dzi. Tech­ni­cy kry­mi­na­li­sty­ki po­now­nie prze­gląda­ją sa­mo­chód Ca­ro­lin oraz spraw­dza­ją zie­mię wo­kół po­jaz­du. W tym sa­mym cza­sie śled­czy sta­ra­ją się usta­lić, kim jest po­szu­ki­wa­na 29-lat­ka. Dzi­ęki ze­zna­niom ro­dzi­ny i przy­ja­ciół uda­je się uzy­skać in­for­ma­cje o jej ży­ciu i zwy­cza­jach. Ca­ro­lin uro­dzi­ła się 5 maja 1979 roku w Pi­te?, gdzie do­ra­sta­ła, miesz­ka­jąc z ro­dzi­ca­mi i star­szą sio­strą. W wie­ku 19 lat prze­pro­wa­dzi­ła się na krót­ko do Sztok­hol­mu. Tam pod­jęła pra­cę jako asy­stent­ka w domu spo­koj­nej sta­ro­ści. W 2000 roku wy­je­cha­ła do ?re, pra­wie 600 ki­lo­me­trów od ro­dzin­ne­go Pi­te?, gdzie zna­la­zła pra­cę i po­sta­no­wi­ła się osie­dlić. Sze­ść lat pó­źniej wy­je­cha­ła do szko­ły do Fin­lan­dii. Ze swym ogrom­nym umi­ło­wa­niem na­tu­ry po­sta­no­wi­ła zo­stać prze­wod­nicz­ką tu­ry­stycz­ną. Pod­czas na­uki po­zna­ła Ro­ber­ta, obec­ne­go chło­pa­ka, z któ­rym mia­ła na­dzie­ję na wspól­ną przy­szło­ść. Na po­cząt­ku 2008 roku wró­ci­ła do ro­dzin­ne­go Pi­te?. Za­miesz­ka­ła u ro­dzi­ców, jed­no­cze­śnie wy­naj­mu­jąc swo­je miesz­ka­nie w ?re. Przy­czy­ną była re­kon­wa­le­scen­cja po ope­ra­cji wi­ęza­dła krzy­żo­we­go. Ca­ro­lin i Ro­bert ży­wi­li ogrom­ne na­dzie­je z roz­mo­wą o pra­cy w ho­te­lu lo­do­wym, jaką mia­ła od­być dziew­czy­na. Usta­li­li, że je­śli otrzy­ma za­trud­nie­nie, odda miesz­ka­nie w ?re i prze­pro­wa­dzą się w oko­li­ce Ki­ru­ny. Bli­scy Ca­ro­li­ne opi­sy­wa­li ją jako mi­ło­śnicz­kę na­tu­ry. Dwa lata przed za­gi­ni­ęciem prze­je­cha­ła na ro­we­rze po­nad 3000 ki­lo­me­trów wzdłuż kra­ju. Naj­pierw z ko­le­żan­ką, a gdy ta do­zna­ła ura­zu, kon­ty­nu­owa­ła wy­pra­wę sama. Często rów­nież wędro­wa­ła szla­ka­mi tu­ry­stycz­ny­mi. Mia­ła bar­dzo do­brą orien­ta­cję w te­re­nie i do­świad­cze­nie w tech­ni­kach prze­trwa­nia. Nie­daw­no od­kry­ła za­mi­ło­wa­nie do geo­ca­chin­gu, za­ba­wy te­re­no­wej, któ­ra po­le­ga na od­naj­dy­wa­niu - za po­mo­cą wspó­łrzęd­nych geo­gra­ficz­nych - skrzy­nek lub pu­szek umiesz­czo­nych na ca­łym świe­cie. W środ­ku za­zwy­czaj po­zo­sta­wia­ne są kar­tecz­ki z imie­niem i datą, przy czym samo po­szu­ki­wa­nie spra­wia nie lada fraj­dę. Ro­dzi­na pod­kre­śli­ła, że Ca­ro­lin nie mia­ła po­wo­dów, by tar­gnąć się na swo­je ży­cie, wręcz prze­ciw­nie. Zwi­ązek z Ro­ber­tem i ich pla­ny na wspól­ną przy­szło­ść były po­wa­żne. Pod­jęte przez nią dzia­ła­nia nie wska­zu­ją na brak wia­ry w re­ali­za­cję. Sa­mo­po­czu­cie dziew­czy­ny rów­nież nie wy­ka­zy­wa­ło żad­nych od­stępstw od nor­my. Za­gi­ni­ęcie Ca­ro­li­ne jest dla jej bli­skich zu­pe­łnie nie­zro­zu­mia­łe.

Śled­czy sta­ra­ją się usta­lić prze­bieg tra­sy, jaką je­cha­ła Ca­ro­lin. Z po­mo­cą jej te­le­fo­nu i ze­znań ro­dzi­ny uda­je się utwo­rzyć li­nię cza­so­wą dnia, w któ­rym za­gi­nęła. O go­dzi­nie 12.07, 12 wrze­śnia 2008 roku, mat­ka za­gi­nio­nej za­dzwo­ni­ła do niej, by ją po­in­for­mo­wać, że prze­sy­łka z kurt­ką, któ­rą nie­daw­no za­mó­wi­ła, wła­śnie do­ta­rła. Oko­ło 13.00 Ca­ro­li­ne od­wie­dzi­ła mamę w pra­cy, by ode­brać nową kurt­kę. Po przy­mie­rze­niu kurt­ki cór­ka po­wie­dzia­ła, że za­nim wy­ru­szy w dro­gę do Juk­ka­sjärvi, musi pó­jść do Urzędu Pra­cy w Pi­te?. Mają zwró­cić jej kosz­ty pod­ró­ży zwi­ąza­ne z roz­mo­wą o pra­cę. O go­dzi­nie 12.41 Ca­ro­lin była na sta­cji ben­zy­no­wej OKQ8 w Pi­te?, a o 13.07 we­szła do skle­pu Dol­lar­sto­re znaj­du­jącym się nie­opo­dal. Pó­źniej mu­sia­ła wy­ru­szyć w tra­sę. O 14.14 za­trzy­ma­ła się na sta­cji ben­zy­no­wej w Töre (oko­ło 100 ki­lo­me­trów od Pi­te?), gdzie ku­pi­ła ka­nap­kę z kur­cza­kiem i bu­tel­kę coli. O go­dzi­nie 15.55 mama Ca­ro­lin pró­bo­wa­ła się z nią skon­tak­to­wać, ale cór­ka już nie ode­bra­ła. Po­zo­sta­wi­ła jej krót­ką wia­do­mo­ść w skrzyn­ce. W tym cza­sie te­le­fon Ca­ro­lin podłączył się do masz­tu w oko­li­cy, gdzie zna­le­zio­no jej sa­mo­chód. Ra­st­plats Sten­bron jest usy­tu­owa­ny 175 ki­lo­me­trów od Töre. Wszyst­ko wska­zu­je na to, że dziew­czy­na za­trzy­ma­ła się, by sko­rzy­stać z to­a­le­ty. Gdzie za­tem po­dzie­wa się 29-lat­ka?

§

Wto­rek, 16 IX 2008 r. Śled­czy or­ga­ni­zu­ją kon­fe­ren­cję pra­so­wą, na któ­rej in­for­mu­ją o prze­bie­gu dzia­łań pod­jętych w celu od­na­le­zie­nia Ca­ro­lin Ste­nvall. Pro­szą rów­nież o wska­zów­ki od spo­łe­cze­ństwa, na­wet te, któ­re mogą wy­da­wać się nie­istot­ne dla śledz­twa. Naj­wa­żniej­szym ce­lem spo­tka­nia z dzien­ni­ka­rza­mi było na­gło­śnie­nie spra­wy, dzi­ęki któ­re­mu może udać się do­trzeć do tych wszyst­kich, któ­rzy w pi­ątek byli na par­kin­gu Sten­bron. Ich ze­zna­nia mogą oka­zać się klu­czo­we dla spra­wy. Za­gad­ko­we znik­ni­ęcie Ca­ro­lin spędza sen z po­wiek pra­cu­jących nad spra­wą śled­czych. Fi­zycz­ne po­szu­ki­wa­nia, mimo licz­nych uży­tych w nich środ­ków oraz lu­dzi, nie przy­no­szą efek­tów. Prze­pro­wa­dzo­na ana­li­za ży­cia Ca­ro­lin też nie po­ma­ga w dal­szych czyn­no­ściach. Z ze­znań sio­stry śled­czy do­wie­dzie­li się, że ra­st­plats Sten­bron Ca­ro­lin od­wie­dzi­ła już kil­ka lat wcze­śniej w zwi­ąz­ku z za­ba­wą geo­ca­ching, jed­nak po od­na­le­zie­niu pusz­ki i spraw­dze­niu jej za­war­to­ści nie zna­le­zio­no nic, co by świad­czy­ło o in­te­rak­cji za­gi­nio­nej z tym przed­mio­tem w ostat­nim cza­sie.

Czwar­tek, 18 IX 2008 r. Co­ty­go­dnio­wy pro­gram te­le­wi­zyj­ny Efter­lyst6, któ­re­go ce­lem jest po­moc wi­dzów w od­naj­dy­wa­niu po­szu­ki­wa­nych prze­stęp­ców i w roz­wi­ązy­wa­niu nie­wy­kry­tych spraw kry­mi­nal­nych, po­świ­ęca nie­mal cały czas emi­sji spra­wie za­gi­ni­ęcia Ca­ro­lin. Po­ja­wia się pro­śba, by wszy­scy, któ­rzy mają ja­kie­kol­wiek in­for­ma­cje o ko­bie­cie lub wi­dzie­li jej sa­mo­chód w dniu 12 wrze­śnia, zgła­sza­li je po­li­cji. Ka­żda in­for­ma­cja może oka­zać się wa­żna dla pro­wa­dzo­ne­go śledz­twa. Na­gło­śnie­nie spra­wy po­ma­ga: po­li­cja otrzy­mu­je wie­le no­wych in­for­ma­cji i spo­strze­żeń. In­ten­syw­ne po­szu­ki­wa­nia wszyst­kich osób, któ­re w dniu 12 wrze­śnia były w oko­li­cy ra­st­plats Sten­bron, na­bie­ra­ją jesz­cze szyb­sze­go tem­pa. Na­stęp­ne dni śled­czy po­świ­ęca­ją spraw­dza­niu ogrom­nej licz­by wska­zó­wek, któ­re wręcz za­le­wa­ją li­nię te­le­fo­nicz­ną lo­kal­nej po­li­cji. Par­king Sten­bron zna­ny jest kie­row­com ci­ęża­ró­wek, któ­rzy często za­trzy­mu­ją się na nim, żeby od­po­cząć. Do­tar­cie do tych, któ­rzy byli tam tyl­ko prze­jaz­dem, oka­zu­je się trud­niej­sze, niż prze­wi­dy­wa­no. Z dru­giej jed­nak stro­ny wie­lu oko­licz­nych miesz­ka­ńców zgła­sza się do po­li­cji z in­for­ma­cja­mi i spo­strze­że­nia­mi, któ­re mogą być istot­ne dla śledz­twa. Jed­na ze wska­zó­wek do­ty­czy­ła kie­row­cy ciem­ne­go sa­mo­cho­du mar­ki Vo­lvo, któ­ry za­cho­wy­wał się po­dej­rza­nie. Inna mężczy­zny sto­jące­go przed wjaz­dem na ra­st­plats Sten­bron, jak­by był ochro­nia­rzem. Ko­lej­na za­wie­ra­ła ze­zna­nia świad­ka o ob­ser­wa­cji, któ­rej do­ko­nał, mi­ja­jąc sa­mo­chód Ca­ro­lin. Był prze­ko­na­ny, że w środ­ku, oprócz ko­bie­ty, sie­dzia­ły jesz­cze dwie oso­by. Po­ja­wi­ły się też in­for­ma­cje o ta­jem­ni­czym mężczy­źnie, któ­ry w oko­li­cach wsi Töre pró­bo­wał "zła­pać sto­pa". Świad­ko­wie mó­wi­li, że jego po­dej­rza­ne za­cho­wa­nie wzbu­dza­ło dys­kom­fort. Po­nad­to nie chciał po­dać swo­je­go imie­nia. Śled­czy wie­dzie­li, że Ca­ro­lin o go­dzi­nie 14.14 ro­bi­ła drob­ne za­ku­py na sta­cji ben­zy­no­wej w Töre. Szu­ka­no au­to­sto­po­wi­cza, a ta­kże in­nych mężczyzn, z któ­ry­mi mo­gła mieć kon­takt. Idąc tym tro­pem, mężczy­zna, któ­ry stał w ko­lej­ce na sta­cji ben­zy­no­wej za Ca­ro­lin, wy­dał się in­te­re­su­jący dla śled­czych. Płat­no­ści do­ko­nał go­tów­ką, co utrud­ni­ło jego iden­ty­fi­ka­cję. Po kil­ku dniach in­ten­syw­nych po­szu­ki­wań au­to­sto­po­wi­cza oka­za­ło się, że ten trop nie był wła­ści­wy.

6 Efter­lyst (Po­szu­ki­wa­ny) - pro­gram te­le­wi­zyj­ny po­dob­ny do pol­skie­go ma­ga­zy­nu kry­mi­nal­ne­go 997, emi­to­wa­ny od 1990 roku.

22 IX 2008 r. Po­li­cja po­now­nie prze­szu­ku­je lo­ka­li­za­cję, w któ­rej zna­le­zio­no sa­mo­chód Ca­ro­lin. W ak­cji po­szu­ki­waw­czej bie­rze udział aż 14 psów tro­pi­ących, po­li­cja i mnó­stwo ochot­ni­ków. Ogrom­na ska­la pe­ne­tra­cji te­re­nu i tym ra­zem nie przy­bli­ża śled­czych do wy­ja­śnie­nia za­gi­ni­ęcia 29-let­niej Ca­ro­lin Ste­nvall. Wo­kół par­kin­gu nie ma żad­ne­go śla­du obec­no­ści ko­bie­ty.

§

30 IX 2008 r. Śled­czy po­sta­na­wia­ją wró­cić do ze­znań o po­dej­rza­nej pla­mie krwi, któ­re zło­ży­ła star­sza para za­le­d­wie dwa dni po za­gi­ni­ęciu dziew­czy­ny. Lo­ka­li­za­cja, w któ­rej ma­łżon­ko­wie do­strze­gli dziw­ne śla­dy, od­da­lo­na jest o 40 ki­lo­me­trów od ra­st­plats Sten­bron. Pra­wie cały te­ren po­mi­ędzy tymi lo­ka­li­za­cja­mi po­kry­wa gęsty las. Z ra­cji do­tych­cza­so­wych nie­po­wo­dzeń w śledz­twie za­pa­dła de­cy­zja o spraw­dze­niu tego tro­pu. Tech­ni­cy kry­mi­na­li­sty­ki, któ­rzy po do­tych­cza­so­wych, bez­owoc­nych po­szu­ki­wa­niach mie­li w pla­nach po­wrót do swo­jej jed­nost­ki w Lu­le?7, po­pro­sze­ni zo­sta­li o spraw­dze­nie miej­sca, o któ­rym wspo­mnia­ła star­sza para. Dro­gi le­śnej, pro­wa­dzącej z tra­sy eu­ro­pej­skiej nu­mer 10, zwy­kle nie za­uwa­ża­ją kie­row­cy ja­dący po­nad 100 ki­lo­me­trów na go­dzi­nę. Miej­sco­wi na­to­miast wie­dzą, że na ko­ńcu tej dro­gi, przy sa­mej rze­ce, jest grill i są ła­wecz­ki. Po­stój ma na­wet swo­ją na­zwę wśród miesz­ka­ńców: ra­st­plats 58, gdyż znaj­du­je się 58 ki­lo­me­trów od Gäl­li­va­re.

7 Lu­le? - mia­sto w pó­łnoc­nej Szwe­cji, oko­ło 50 ki­lo­me­trów na pó­łnoc od Pi­te?.

Tech­ni­cy bar­dzo szyb­ko znaj­du­ją trzy dość spo­re, za­schni­ęte pla­my krwi na le­śnej dro­dze. Po wy­ko­na­niu wstęp­nych te­stów oka­zu­je się, że mają do czy­nie­nia z krwią ludz­ką. Po roz­mo­wie ze śled­czy­mi, pro­wa­dzący­mi spra­wę, przy­stępu­ją do po­bra­nia ma­te­ria­łu, któ­ry zo­sta­nie wy­sła­ny do la­bo­ra­to­rium. Kil­ka go­dzin pó­źniej na miej­sce przy­by­wa­ją po­li­cjan­ci z psa­mi tro­pi­ący­mi. Te­ren wo­kół zna­le­zi­ska jest skru­pu­lat­nie prze­szu­ki­wa­ny. 120 me­trów od plam krwi po­li­cjant na­tra­fia na za­bru­dzo­ną, gu­mo­wą matę z ba­ga­żni­ka sa­mo­cho­do­we­go, któ­rą ktoś rzu­cił w krza­ki. Po spraw­dze­niu oka­zu­je się, że i ta jest po­kry­ta krwią ludz­ką. Pra­ce na miej­scu trwa­ją kil­ka go­dzin. Oprócz pró­bek krwi i gu­mo­wej maty, tech­ni­cy kry­mi­na­li­sty­ki za­bie­ra­ją z sobą 16 łu­sek o trzech ró­żnych ka­li­brach, ręka­wi­ce gu­mo­we oraz spodnie na­sączo­ne ropą. Po­nad­to uda­je się za­bez­pie­czyć nie­wiel­ki frag­ment ko­ści. Zgro­ma­dzo­ny ma­te­riał z pew­no­ścią otrzy­ma naj­wy­ższy prio­ry­tet w la­bo­ra­to­rium. Nie ma pew­no­ści, że krew na­le­ży do za­gi­nio­nej Ca­ro­lin. Może się oka­zać, że zna­le­zio­ne śla­dy i przed­mio­ty nie mają z tą spra­wą nic wspól­ne­go. Do tej pory jed­nak jest to je­dy­ny fi­zycz­ny trop i musi być do­kład­nie spraw­dzo­ny.

W ocze­ki­wa­niu na wy­ni­ki la­bo­ra­to­ryj­ne je­den z po­li­cjan­tów ma za za­da­nie usta­lić po­cho­dze­nie za­bru­dzo­nej krwią gu­mo­wej maty. Zdjęcia zo­sta­ją wy­sła­ne do sprze­daw­cy sa­mo­cho­dów w Gäl­li­va­re i do pro­du­cen­ta sa­mo­cho­dów Volks­wa­gen w Söder­täl­je8. Obie fir­my z całą pew­no­ścią stwier­dza­ją, że jest to ory­gi­nal­ny dy­wa­nik z sa­mo­cho­du mar­ki audi 100 avant, pro­du­ko­wa­ne­go w la­tach 1992-1994, lub audi A6, rocz­ni­ki od 1995 do 1997. Po spraw­dze­niu w re­je­strze po­jaz­dów oka­zu­je się, że w oko­li­cach Gäl­li­va­re ta­kich sa­mo­cho­dów jest 83, a w ca­łym wo­je­wódz­twie Nor­r­bot­tens län 2300. Upo­rząd­ko­wa­nie li­sty po­li­cjant za­czy­na od spraw­dze­nia w re­je­strze trans­por­tu, któ­re z po­jaz­dów są wy­łączo­ne z ru­chu. Na­zwi­ska wła­ści­cie­li tych sa­mo­cho­dów zo­sta­ną umiesz­czo­ne na sa­mym ko­ńcu li­sty. Na jej po­cząt­ku znaj­dą się na­to­miast na­zwi­ska miesz­ka­ńców oko­licz­nych miej­sco­wo­ści. Żmud­na pra­ca po­chła­nia nie­sa­mo­wi­cie dużo cza­su.

8 Söder­täl­je - mia­sto w środ­ko­wej Szwe­cji, w re­gio­nie Sztok­holm­skim.

§

X 2008 r. Po­szu­ki­wa­nia za­gi­nio­nej 29-lat­ki trwa­ją. Śled­czy otrzy­mu­ją po­moc kil­ku do­świad­czo­nych po­li­cjan­tów z in­nych re­gio­nów kra­ju. Do­cho­dze­nie i do­tych­czas ze­bra­ne w nim in­for­ma­cje spra­wi­ły, że uro­sło ono do ran­gi jed­ne­go z naj­wi­ęk­szych w wo­je­wódz­twie. Wska­zów­ki na­pły­wa­jące do po­li­cji są skru­pu­lat­nie spraw­dza­ne. Wśród nich nie bra­ku­je bez­u­ży­tecz­nych in­for­ma­cji, któ­re utrud­nia­ją pro­wa­dze­nie śledz­twa. Nie­mal dwa­dzie­ścia osób przy­zna­ło się do za­mor­do­wa­nia dziew­czy­ny, co ob­ci­ąża słu­żby, ka­żdy bo­wiem trop musi zo­stać spraw­dzo­ny.

13 X 2008 r. Wstęp­ne wy­ni­ki DNA po­twier­dza­ją, że krew, zna­le­zio­na przy ra­st­plats 58 oraz na gu­mo­wej ma­cie, z wy­so­kim praw­do­po­do­bie­ństwem na­le­ży do po­szu­ki­wa­nej Ca­ro­lin Ste­nvall. Śledz­two skie­ro­wa­ne zo­sta­je w tę stro­nę. Po­li­cjan­ci de­cy­du­ją o po­now­nym prze­szu­ka­niu te­re­nu w oko­li­cach ra­st­plats 58. Nur­ko­wie sku­pia­ją uwa­gę na rze­ce pły­nącej przy ko­ńcu le­śnej dro­gi. Ich za­da­nie utrud­nia­ją po­gar­sza­jące się wa­run­ki po­go­do­we. Funk­cjo­na­riu­sze z psa­mi tro­pi­ący­mi i ochot­ni­cy prze­cze­su­ją lasy wzdłuż tra­sy eu­ro­pej­skiej nu­mer 10. Bu­dyn­ki, zwłasz­cza te opusz­czo­ne, skru­pu­lat­nie spraw­dzo­no. Dzia­ła­nia są wspie­ra­ne rów­nież przez he­li­kop­ter. Wie­le go­dzin spędzo­nych w te­re­nie nie wno­si jed­nak od­po­wie­dzi na py­ta­nie o miej­sce po­by­tu Ca­ro­lin. Pro­ku­ra­tur po­dej­mu­je de­cy­zję, by wszyst­kie 83 po­jaz­dy spraw­dzi­ła po­li­cja. Plan jest taki, że po­li­cjan­ci po­je­dyn­czo będą pro­sić wła­ści­cie­li po­jaz­dów o przy­by­cie na po­ste­ru­nek, gdzie zo­sta­nie prze­pro­wa­dzo­ne krót­kie prze­słu­cha­nie. W tym cza­sie ba­ga­żnik będą spraw­dza­li tech­ni­cy - szu­ka­jąc śla­dów bio­lo­gicz­nych, któ­re mogą na­le­żeć do Ca­ro­lin. Na pod­sta­wie utwo­rzo­nej li­sty z na­zwi­ska­mi osób miesz­ka­jących w oko­li­cach Gäl­li­va­re, po­sia­da­jących audi 10 avant lub audi A6 pa­su­jących rocz­ni­ko­wo do tych wska­za­nych przez spe­cja­li­stów, po­li­cjan­ci przy­stępu­ją do prze­słu­chań.

16 X 2008 r. Dwu­na­stą oso­bą z li­sty, spraw­dza­nej przez po­li­cjan­tów, jest 51-let­ni Toni Al­l­den. Mężczy­zna po­ja­wia się w ko­mi­sa­ria­cie kil­ka mi­nut przed umó­wio­nym spo­tka­niem. O go­dzi­nie 8.50 śled­czy roz­po­czy­na­ją prze­słu­cha­nie. Toni bez wi­ęk­szych pro­ble­mów opo­wia­da o so­bie, swo­jej pra­cy i ro­dzi­nie. Śled­czy stop­nio­wo prze­cho­dzą do py­tań o dni, w któ­rych Ca­ro­lin wi­dzia­na była po raz ostat­ni. Mężczy­zna mówi, że za­rów­no w pi­ątek 12, jak i w so­bo­tę 13 wrze­śnia 2008 roku uczest­ni­czył, wraz z gru­pą zna­jo­mych, w po­lo­wa­niu na ło­sie. Cały ty­dzień mi­ędzy 8 a 14 wrze­śnia spędził w swo­im dom­ku let­ni­sko­wym w Män­ty­va­ara9. Po­wo­dem był nie­wiel­ki re­mont, jaki za­pla­no­wał, oraz po­lo­wa­nie, w któ­rym chciał uczest­ni­czyć. Py­ta­nia o swój sa­mo­chód i ba­ga­żnik nie wzbu­dza­ją w mężczy­źnie żad­nych po­dej­rzeń. Za­pew­ne sły­szał w me­diach o zna­le­zio­nym dy­wa­ni­ku. Spo­koj­nie in­for­mu­je śled­czych, że pó­łto­ra roku wcze­śniej był zmu­szo­ny prze­bu­do­wać ba­ga­żnik, po tym jak za­uwa­żył, że podło­ga jest ze­psu­ta. Na py­ta­nie o matę ba­ga­żni­ka Toni od­po­wia­da, że od­kąd ku­pił po­jazd, nie miał ory­gi­nal­nej maty w ku­frze. Przy­zna­je rów­nież, że la­tem tego roku zmie­nił gu­mo­wy dy­wa­nik, któ­ry z pew­no­ścią na­dal leży gdzieś na po­se­sji dom­ku let­ni­sko­we­go. Do­dał, że może wska­zać miej­sce śled­czym, je­śli so­bie tego ży­czą. Prze­czu­cie prze­słu­chu­jących To­nie­go po­li­cjan­tów, że mężczy­zna coś ukry­wa, skła­nia ich do prze­szu­ka­nia jego dom­ku let­ni­sko­we­go. Jako że tech­ni­cy kry­mi­na­li­sty­ki na­dal przy­gląda­ją się po­jaz­do­wi mężczy­zny, śled­czy uda­ją się tam sa­mo­cho­dem słu­żbo­wym. Pod­czas jaz­dy nic nie wzbu­dza po­dej­rzeń po­li­cjan­tów. Toni spo­koj­nie pro­wa­dzi roz­mo­wę o mi­ja­nych przez nich miej­scach. Po do­tar­ciu do dom­ku wska­zu­je sta­rą wy­cie­racz­kę sa­mo­cho­do­wą le­żącą na te­re­nie po­se­sji. Po­ka­za­na przez To­nie­go gu­mo­wa mata nie jest ory­gi­nal­na, co wi­dać na pierw­szy rzut oka. Nie­co za­bru­dzo­na, zo­sta­je za­bra­na do ana­li­zy. Po po­wro­cie do ko­mi­sa­ria­tu śled­czy otrzy­mu­ją in­for­ma­cje od tech­ni­ków kry­mi­na­li­sty­ki. W ba­ga­żni­ku prze­słu­chi­wa­ne­go mężczy­zny zna­le­zio­no śla­dy krwi oraz kil­ka dłu­gich wło­sów ko­lo­ru blond, któ­re na­tych­miast zo­sta­ły wy­sła­ne do la­bo­ra­to­rium.

9 Män­ty­va­ara - nie­wiel­ka miej­sco­wo­ść usy­tu­owa­na 50 ki­lo­me­trów od ra­st­plats Sten­bron i 10 ki­lo­me­trów od ra­st­plats 58.

O go­dzi­nie 15.15 śled­czy po­now­nie prze­słu­chu­ją 51-lat­ka. Tym ra­zem kon­fron­tu­ją go z in­for­ma­cja­mi otrzy­ma­ny­mi od tech­ni­ków kry­mi­na­li­sty­ki. Toni wy­ja­śnia, że krew z pew­no­ścią na­le­ży do nie­go. Wie­lo­krot­nie zda­rzy­ło się, że się zra­nił pod­czas re­mon­tów, któ­re często wy­ko­ny­wał w dom­ku let­ni­sko­wym. Pod­trzy­mu­je rów­nież, że z za­gi­ni­ęciem Ca­ro­lin nie ma nic wspól­ne­go. Ni­g­dy wcze­śniej jej nie spo­tkał, a znał ją tyl­ko z in­for­ma­cji, ja­kie w ostat­nim cza­sie po­ja­wia­ły się w ga­ze­tach. Dni, o któ­re py­ta­ją śled­czy, spędził z gru­pą my­śli­wych na po­lo­wa­niu, co z pew­no­ścią uda się po­twier­dzić. Po prze­słu­cha­niu Toni opusz­cza po­ste­ru­nek. Po­li­cjan­ci kon­tak­tu­ją się z kie­ru­jącym śledz­two, zda­ją ra­port z prze­słu­cha­nia i od­kryć tech­ni­ków. Za­pa­da de­cy­zja o za­trzy­ma­niu mężczy­zny i ko­lej­nym prze­słu­cha­niu, tym ra­zem jed­nak w roli po­dej­rza­ne­go o mor­der­stwo. Po­li­cjan­ci uda­ją się do domu po­dej­rza­ne­go i do­ko­nu­ją za­trzy­ma­nia. Dwie go­dzi­ny po po­przed­nim prze­słu­cha­niu Toni po­now­nie za­sia­da przed śled­czy­mi, któ­rzy przed­sta­wia­ją mu za­rzut mor­der­stwa. Mężczy­zna nie przy­zna­je się do winy i pro­si o ob­ro­ńcę. De­cy­zją pro­ku­ra­tu­ry, któ­ra na bie­żąco jest in­for­mo­wa­na o po­stępach w spra­wie, Toni Al­l­den po­zo­sta­je w aresz­cie, a na ręce sądu w Gäl­li­va­re prze­ka­za­ny zo­sta­je wnio­sek o tym­cza­so­we aresz­to­wa­nie.

§

17 X 2008 r. Śled­czy otrzy­mu­ją wstęp­ne wy­ni­ki pró­bek DNA, po­bra­nych z sa­mo­cho­du za­trzy­ma­ne­go To­nie­go Al­l­de­na. Oka­zu­je się, że krew w ba­ga­żni­ku jego po­jaz­du na­le­ży do po­szu­ki­wa­nej od po­nad mie­si­ąca Ca­ro­lin Sten­vall. Wy­sta­wio­no na­kaz prze­szu­ka­nia wszyst­kich po­se­sji po­dej­rza­ne­go. Ni­kłe są na­dzie­je na od­na­le­zie­nie Ca­ro­lin przy ży­ciu, jed­nak po­li­cja nie wy­klu­cza mo­żli­wo­ści, że jest ona prze­trzy­my­wa­na przez po­dej­rza­ne­go. Pa­tro­le uda­ją się do domu Al­l­de­na i do jego let­ni­sko­we­go dom­ku. Po ko­bie­cie nie ma jed­nak śla­du. Tech­ni­cy kry­mi­na­li­sty­ki naj­pierw jadą do Män­ty­va­ara, gdzie jest do­mek let­ni­sko­wy Al­l­de­na, i roz­po­czy­na­ją pra­ce. W tym sa­mym cza­sie roz­po­czy­na się na­stęp­ne prze­słu­cha­nie po­dej­rza­ne­go. Tym ra­zem to­wa­rzy­szy mu ob­ro­ńca. Śled­czy in­for­mu­ją 51-lat­ka o wy­ni­kach wstęp­nych ana­liz i pro­szą o wy­ja­śnie­nia. Toni zda­je się wspó­łpra­co­wać z po­li­cją. Od­po­wia­da na py­ta­nia do­ty­czące po­lo­wa­nia i co ro­bił w dniu, w któ­rym za­gi­nęła Ca­ro­lin. Za­prze­cza jed­nak, by po­sia­dał ja­kąkol­wiek wie­dzę na te­mat ko­bie­ty. Twier­dzi, że nie ma po­jęcia, w jaki spo­sób jej krew zna­la­zła się w ba­ga­żni­ku jego Audi.

Me­dia na bie­żąco śle­dzą ka­żdy krok po­li­cji. Za­trzy­ma­nie Al­l­de­na sta­je się wia­do­mo­ścią dnia. Sąsie­dzi prze­by­wa­jące­go w aresz­cie mężczy­zny z nie­do­wie­rza­niem przy­gląda­ją się pra­cy tech­ni­ków kry­mi­na­li­sty­ki. Nie mogą uwie­rzyć, że spo­koj­ny, pra­co­wi­ty oj­ciec trój­ki dzie­ci może być po­dej­rza­ny w tej gło­śnej spra­wie.

20 X 2008 r. Toni Al­l­den, któ­ry w aresz­cie spędził ostat­nie trzy dni, jest po­now­nie prze­słu­chi­wa­ny. Śled­czy otrzy­mu­ją in­for­ma­cję od funk­cjo­na­riu­szy z aresz­tu, że dzień wcze­śniej pró­bo­wał po­pe­łnić sa­mo­bój­stwo za po­mo­cą ma­szyn­ki do go­le­nia, któ­rą prze­ci­ął so­bie nad­gar­stek. Z tą wie­dzą śled­czy przy­stępu­ją do prze­słu­cha­nia. Mężczy­zna jest za­ła­ma­ny. Przy­zna­je, że pró­bo­wał ode­brać so­bie ży­cie, żeby oszczędzić ro­dzi­nie cier­pie­nia. Kłam­stwa, ja­ki­mi w ostat­nim cza­sie kar­mił za­rów­no ro­dzi­nę, jak po­li­cję, mia­ły na celu ochro­nę naj­bli­ższych przed wsty­dem. W dal­szym prze­słu­cha­niu przy­zna­je, że z po­lo­wa­nia do dom­ku let­ni­sko­we­go wró­cił dużo wcze­śniej, niż mó­wił. Miał zły dzień. Po­sta­no­wił prze­rwać wy­po­czy­nek i wró­cić do domu. Pod­pi­ął przy­cze­pę do sa­mo­cho­du i za­brał ze sobą śmie­ci, któ­re za­zwy­czaj wrzu­cał do kon­te­ne­ra na par­kin­gu przy ra­st­plats Sten­bron lub za­bie­rał do domu. Do­mek let­ni­sko­wy nie ma swo­je­go kon­te­ne­ra na śmie­ci. Za­trzy­mał się na po­sto­ju z za­mia­rem po­zby­cia się śmie­ci. Gdy wy­sia­dł z auta, Ca­ro­lin po­de­szła do nie­go i za­częła krzy­kiem ko­men­to­wać jego złą jaz­dę. Mo­żli­we, że za­ha­czył ją przy­cze­pą lub po pro­stu je­chał zbyt bli­sko. Od­wró­cił się w jej kie­run­ku i ją po­pchnął. Po wy­rzu­ce­niu śmie­ci zo­ba­czył, że Ca­ro­lin leży na zie­mi po­mi­ędzy sa­mo­cho­dem a przy­cze­pą. Z buzi pły­nęła jej krew. Naj­praw­do­po­dob­niej ude­rzy­ła gło­wą w przy­cze­pę. Toni był pew­ny, że nie żyje. Mniej wi­ęcej w tym cza­sie nad­je­chał na­stęp­ny sa­mo­chód. Toni w pa­ni­ce wsa­dził Ca­ro­lin do otwar­te­go ba­ga­żni­ka i nie­wie­le my­śląc, od­je­chał. Po kil­ku go­dzi­nach bez­ce­lo­wej jaz­dy wró­cił do dom­ku let­ni­sko­we­go, gdzie zo­sta­wił przy­cze­pę i po­now­nie ru­szył w tra­sę. Nie pa­mi­ęta, jak wró­cił do domu i nie po­tra­fi so­bie przy­po­mnieć, gdzie zo­sta­wił jej cia­ło, wie tyl­ko, że ci­ągnął je w ja­ki­mś le­sie. Gdy się obu­dził, jego ubra­nia i buty znik­nęły, a w sa­mo­cho­dzie nie było śla­du po wy­da­rze­niach z po­przed­nie­go dnia.

Przez ko­lej­ne dni śled­czy za po­mo­cą no­wych prze­słu­chań sta­ra­ją się usta­lić, gdzie znaj­du­je się cia­ło 29-let­niej Ca­ro­lin. Toni kil­ka­krot­nie zmie­nia wer­sję wy­da­rzeń i upar­cie sta­ra się prze­ko­nać śled­czych, że nie pa­mi­ęta miej­sca, w któ­rym zo­sta­wił zwło­ki ko­bie­ty. Naj­pierw przy­zna­je, że po wy­jęciu jej z sa­mo­cho­du w miej­scu, gdzie zna­le­zio­no śla­dy krwi i gu­mo­wą matę (ra­st­plats 58), ude­rzył ją kil­ka­krot­nie młot­kiem w gło­wę. Wie, że już nie żyła, i nie po­tra­fi wy­ja­śnić, dla­cze­go to zro­bił. Jest świa­do­my, że jego dzia­ła­nia były ca­łko­wi­cie po­zba­wio­ne lo­gi­ki.

Po­li­cjan­ci z psa­mi tro­pi­ący­mi, nur­ko­wie, he­li­kop­ter po­li­cyj­ny i mnó­stwo ochot­ni­ków sta­ran­nie prze­szu­ku­ją oko­li­ce dom­ku let­ni­sko­we­go mężczy­zny oraz oko­li­ce ra­st­plats 58. Żad­ne sta­ra­nia nie przy­no­szą re­zul­ta­tu. Śled­czy mają dy­le­mat, bo­wiem bez cia­ła udo­wod­nie­nie mor­der­stwa jest wła­ści­wie nie­mo­żli­we.

§

22 X 2008 r. Śled­czy po­sta­na­wia­ją prze­słu­chać naj­star­sze­go syna aresz­to­wa­ne­go mężczy­zny. Chło­pak nie jest po­dej­rza­ny i nic nie wska­zu­je, by miał co­kol­wiek wspól­ne­go z za­gi­ni­ęciem dziew­czy­ny, jed­nak śled­czy mają na­dzie­ję na ja­kie­kol­wiek in­for­ma­cje o aresz­to­wa­nym, któ­re po­mo­gą w od­na­le­zie­niu Ca­ro­lin. Roz­mo­wa z chło­pa­kiem nie wno­si wie­le do spra­wy, ale fakt, że był we­zwa­ny na po­ste­ru­nek, po­ru­sza jego ojca. Toni Al­l­den de­cy­du­je się po­wie­dzieć praw­dę i wska­zać miej­sce ukry­cia zwłok. Na ko­lej­nym prze­słu­cha­niu pro­si o mapę i po­ka­zu­je, gdzie leży cia­ło po­szu­ki­wa­nej od po­nad mie­si­ąca 29-let­niej Ca­ro­lin Sten­vall. Do­da­je, że prze­nió­sł cia­ło w to miej­sce po pew­nym cza­sie. Za­nim jed­nak tego do­ko­nał, sta­rał się spa­lić zwło­ki. Po go­dzi­nie 18.00 śled­czy, pro­ku­ra­tor pro­wa­dząca śledz­two oraz tech­ni­cy kry­mi­na­li­sty­ki uda­ją się we wska­za­ne miej­sce. Do­kład­nie 100 ki­lo­me­trów od mia­sta Gäl­li­va­re, przy dro­dze nu­mer 813, za­le­d­wie 50 me­trów od tra­sy eu­ro­pej­skiej nr 10, po­li­cja do­ko­nu­je ma­ka­brycz­ne­go od­kry­cia. Po nie­mal sze­ściu ty­go­dniach od­naj­du­je ludz­kie szcząt­ki. Po­mi­mo sta­nu zwłok, nikt z obec­nych nie ma wąt­pli­wo­ści, że na­le­żą one do po­szu­ki­wa­nej 29-lat­ki.

24 X 2008 r. Śled­czy po­sta­na­wia­ją wy­ko­nać re­kon­struk­cję wy­da­rzeń, któ­re do­pro­wa­dzi­ły do śmier­ci Ca­ro­lin Ste­nvall. Gru­pa po­li­cjan­tów wraz z po­dej­rza­nym uda­je się w miej­sca, któ­re wska­zał, przy­zna­jąc się do wy­pad­ku i ukry­cia zwłok ko­bie­ty. Re­kon­struk­cja nie jest ła­twa ani dla aresz­to­wa­ne­go, ani dla to­wa­rzy­szących mu po­li­cjan­tów. Mężczy­zna z trud­no­ścią po­ka­zu­je miej­sca i opi­su­je prze­bieg wy­da­rzeń. Kil­ka­krot­nie zo­sta­je wspar­ty przez jed­ne­go ze śled­czych, któ­ry pro­si, by kon­ty­nu­ował. Toni opo­wia­da, że za­par­ko­wał sa­mo­chód przy kon­te­ne­rze na śmie­ci na ra­st­plats Sten­bron. Ca­ro­lin, po­de­szła w jego stro­nę i sko­men­to­wa­ła jego jaz­dę, uży­wa­jąc prze­kle­ństw. Bar­dzo mo­żli­we, że za­wa­dził ją przy­cze­pą albo po pro­stu wy­stra­szył. Nie­wie­le my­śląc, ode­pchnął ją od sie­bie i od­wró­cił się w stro­nę kon­te­ne­ra na śmie­ci. Gdy po­now­nie spoj­rzał w stro­nę sa­mo­cho­du, za­uwa­żył, że Ca­ro­lin leży po­mi­ędzy po­jaz­dem a przy­cze­pą. Z jej ust pły­nęła krew. Po chwi­li zro­zu­miał, że ko­bie­ta nie żyje. Wi­dząc nad­je­żdża­jący sa­mo­chód, wpa­dł w pa­ni­kę, wsa­dził cia­ło do ba­ga­żni­ka i od­je­chał. Na po­se­sji dom­ku let­ni­sko­we­go zo­sta­wił przy­cze­pę i krążył po oko­li­cy, nie wie­dząc, co ma zro­bić. Zje­chał z głów­nej dro­gi na ra­st­plats 58, gdzie otwo­rzył ba­ga­żnik i wy­ci­ągnął cia­ło nie­zna­jo­mej. Na gu­mo­wej ma­cie było bar­dzo dużo krwi. Po dłu­ższej chwi­li chwy­cił strzel­bę, któ­ra za­zwy­czaj słu­ży­ła mu na po­lo­wa­niach. Przy­kląkł na zie­mi kil­ka me­trów od cia­ła i wy­ce­lo­wał. Pa­mi­ęta, że wy­strze­lił raz. Przez dłu­ższą chwi­lę sie­dział i za­sta­na­wiał się, co ma zro­bić. Roz­wa­żał ode­bra­nie so­bie ży­cia. Usły­szał jed­nak sil­nik sa­mo­cho­du i spa­ni­ko­wał. Znów wsa­dził Ca­ro­lin do ba­ga­żni­ka i od­je­chał. Oko­ło 140 ki­lo­me­trów od Gäl­li­va­re wje­chał na le­śną dro­gę i wrzu­cił cia­ło do po­bli­skie­go rowu. Wró­cił do dom­ku let­ni­sko­we­go, za­brał ka­ni­ster z ben­zy­ną i po­je­chał w miej­sce ukry­cia zwłok. Przy­zna­je, że chciał, aby znik­nęła. Po mniej wi­ęcej dwóch ty­go­dniach wró­cił na le­śną dro­gę, gdzie zo­sta­wił cia­ło Ca­ro­lin. Owi­nął je w koc i prze­wió­zł w miej­sce, któ­re pó­źniej wska­zał po­li­cji.

W ci­ągu na­stęp­nych ty­go­dni śled­czy sta­ra­ją się usta­lić, kim jest za­trzy­ma­ny i czy znał ofia­rę. Usta­le­nie mo­ty­wu dzia­ła­nia jest bo­wiem wa­żnym ele­men­tem dla pro­ku­ra­tu­ry. 51-let­ni Toni Al­l­den opi­sy­wa­ny jest przez zna­jo­mych jako sym­pa­tycz­ny i spo­koj­ny oj­ciec trój­ki dzie­ci. Ży­cie ro­dzin­ne uroz­ma­ica­ły wspól­ne wy­jaz­dy na nar­ty i do dom­ku let­ni­sko­we­go w Pi­te?. Ni­g­dy nie wy­ka­zy­wał agre­sji. Dla wszyst­kich jego za­trzy­ma­nie jest ogrom­nym szo­kiem. Pra­co­daw­cą To­nie­go była ko­pal­nia rudy że­la­za w Malm­ber­get, 4 ki­lo­me­try na pó­łnoc od cen­trum Gäl­li­va­re. Ostat­nie lata prze­ży­wał on swe­go ro­dza­ju kry­zys, często się smu­cił, jed­nak nie było mowy o agre­sji. Sam za­trzy­ma­ny wspo­mi­nał, że miał pro­ble­my z al­ko­ho­lem. Ukry­wał to przed ro­dzi­ną. Naj­częściej pił w dom­ku let­ni­sko­wym w Män­ty­va­ara, gdzie je­ździł dość często w ostat­nim cza­sie. Śledz­two nie wy­ka­zu­je żad­ne­go po­wi­ąza­nia Ca­ro­lin z po­dej­rza­nym. Prze­szu­ka­nie kom­pu­te­rów za­rów­no ofia­ry, jak i aresz­to­wa­ne­go mężczy­zny tyl­ko po­twier­dza, że ni­g­dy wcze­śniej nie mie­li ze sobą kon­tak­tu. Wy­gląda na to, że pierw­szy raz spo­tka­li się na ra­st­plats Sten­bron.

29 I 2009 r. Śled­czy otrzy­mu­ją osta­tecz­ny ra­port z sek­cji zwłok, prze­pro­wa­dzo­nej przez le­ka­rzy me­dy­cy­ny sądo­wej w Ume?10. Po­twier­dze­nie to­żsa­mo­ści od­na­le­zio­nych szcząt­ków umo­żli­wi­ło prze­pro­wa­dze­nie po­rów­naw­czej ana­li­zy odon­to­lo­gicz­nej11. Le­ka­rze zi­den­ty­fi­ko­wa­li rów­nież dwie rany po­strza­ło­we. Jed­na kula we­szła z le­wej stro­ny kręgo­słu­pa, dru­ga za uchem, prze­bi­ja­jąc czasz­kę. Po­nad­to ofia­ra mia­ła licz­ne ob­ra­że­nia gło­wy, któ­re - we­dług le­ka­rzy - nie mo­gły po­wstać w wy­ni­ku upad­ku czy strza­łu, lecz przez sil­ne ude­rze­nia. Stwier­dzi­li rów­nież, że rana po­strza­ło­wa klat­ki pier­sio­wej zo­sta­ła za­da­na przed śmier­cią lub w zwi­ąz­ku ze śmier­cią. Ca­ro­lin naj­praw­do­po­dob­niej żyła, gdy Toni strze­lił jej w ple­cy. Świad­czą o tym śla­dy krwi wi­docz­ne przy ra­nie wy­lo­to­wej, któ­re wska­zu­ją, że jej ser­ce na­dal pra­co­wa­ło. Przy­czy­na śmier­ci nie zo­sta­ła spre­cy­zo­wa­na. Le­ka­rze nie po­tra­fi­li z całą pew­no­ścią usta­lić, czy zma­rła w wy­ni­ku śmier­tel­ne­go po­bi­cia, czy z ran po­strza­ło­wych. Są jed­nak pew­ni, że śmie­rć ko­bie­ty zo­sta­ła spo­wo­do­wa­na dzia­ła­niem in­ne­go czło­wie­ka.

10 Ume? - mia­sto w pó­łnoc­nej Szwe­cji, oko­ło 200 ki­lo­me­trów na po­łud­nie od Pi­te?.

11 Odon­to­lo­gia - na­uka o zębach.

In­for­ma­cje od le­ka­rzy me­dy­cy­ny sądo­wej pod­wa­ża­ją do­tych­cza­so­we ze­zna­nia aresz­to­wa­ne­go. Toni Al­l­den upar­cie twier­dzi bo­wiem, że Ca­ro­lin zma­rła po upad­ku i ura­zie gło­wy, któ­re­go do­zna­ła. Ko­lej­ne prze­słu­cha­nia mężczy­zny i kon­fron­ta­cja z no­wy­mi in­for­ma­cja­mi nie wno­szą nic no­we­go do śledz­twa. Toni Al­l­den pod­trzy­mu­je swo­ją wer­sję wy­da­rzeń i wy­pie­ra się mor­der­stwa, twier­dząc, że ko­bie­ta nie żyła w mo­men­cie od­da­nia strza­łu.

§

Pro­ces prze­ciw­ko 51-let­nie­mu To­nie­mu Al­l­de­no­wi roz­po­czął się 2 mar­ca 2009 roku w Sądzie Pierw­szej In­stan­cji w Gäl­li­va­re. Mężczy­zna zo­stał oska­rżo­ny o mord (mor­der­stwo) 29-let­niej Ca­ro­lin Ste­nvall. Toni nie przy­znał się do za­rzu­ca­ne­go mu czy­nu. Twier­dził, że do­pu­ścił się nie­umy­śl­ne­go spo­wo­do­wa­nia śmier­ci i znie­wa­że­nia zwłok ludz­kich. Jego wy­ja­śnie­nia były ta­kie same, jak pod­czas wcze­śniej­szych prze­słu­chań. Ca­ro­lin zma­rła w wy­ni­ku nie­szczęśli­we­go wy­pad­ku, a pa­ni­ka spra­wi­ła, że za­miast za­dzwo­nić na po­li­cję, zro­bił wszyst­ko, żeby ukryć jej cia­ło. Pod­czas pro­ce­su pro­ku­ra­tu­ra przed­sta­wi­ła kil­ka teo­rii, co mo­gło się wy­da­rzyć dnia 12 wrze­śnia 2008 roku na ra­st­plats Sten­bron. Bez­sen­sow­na opo­wie­ść To­nie­go, we­dług oska­rże­nia, nie mia­ła od­zwier­cie­dle­nia w do­wo­dach, ja­kie zo­sta­ły za­bez­pie­czo­ne przez po­li­cję. Mo­żli­we, że Toni pod wpły­wem al­ko­ho­lu po­trącił ko­bie­tę, któ­ra w wy­ni­ku ob­ra­żeń zma­rła. Inna teo­ria mó­wi­ła o sek­su­al­nym mo­ty­wie zbrod­ni, na co wska­zy­wa­ły rów­nież za­bez­pie­czo­ne w kom­pu­te­rze mężczy­zny dane do­wo­dzące zwi­ęk­szo­nej często­tli­wo­ści od­wie­dza­nia stron por­no­gra­ficz­nych po tra­gicz­nych wy­da­rze­niach. Wy­ja­śnie­niom oska­rżo­ne­go za­prze­cza­ły rów­nież wy­ni­ki sek­cji zwłok i ba­dań prze­pro­wa­dzo­nych przez tech­ni­ków kry­mi­na­li­sty­ki. Bie­gli po­wo­ła­ni przez pro­ku­ra­tu­rę byli zgod­ni, że Ca­ro­lin nie zo­sta­ła po­strze­lo­na, gdy le­ża­ła na zie­mi. Śla­dy wska­zu­ją na to, że sta­ła, kie­dy pa­dły strza­ły. Toni Al­l­den mu­siał być świa­do­my, że ofia­ra żyje, gdy na­ci­skał spust. Pro­ku­ra­tu­ra za­zna­czy­ła, że oska­rżo­ny pod­jął wie­le dzia­łań, któ­re mia­ły na celu ukry­cie po­pe­łnio­ne­go przez nie­go mor­der­stwa. W tym celu mi­ędzy in­ny­mi:

wy­mie­nił gu­mo­wą matę w ba­ga­żni­ku; wy­rzu­cił ubra­nia, któ­re miał na so­bie w dniu mor­der­stwa; ku­pił nowy ze­ga­rek, a swój od­dał do czysz­cze­nia; wy­mie­nił opo­ny w au­cie; roz­ma­zał krew zwie­rzęcą w ba­ga­żni­ku; pró­bo­wał pia­skiem za­sy­pać pla­my krwi w ra­st­plats 58; kil­ka­krot­nie prze­no­sił zwło­ki; pod­pa­lił cia­ło w celu ukry­cia zbrod­ni; uszko­dził dziu­rę wy­lo­to­wą w lu­fie bro­ni, by utrud­nić ewen­tu­al­ne po­rów­na­nie z kulą.

We­dług usta­leń śled­czych, Toni Al­l­den po­pe­łnił zbrod­nię sam i nikt mu w niej nie po­ma­gał. Pro­ku­ra­tu­ra nie mia­ła wąt­pli­wo­ści, że oska­rżo­ny do­pu­ścił się mor­der­stwa i wnio­sła o wy­rok ska­zu­jący na do­ży­wot­nie po­zba­wie­nie wol­no­ści.

§

19 III 2009 r., go­dzi­na 11.00. Sąd Pierw­szej In­stan­cji w Gäl­li­va­re ogła­sza wy­rok. Toni Al­l­den zo­stał ska­za­ny na do­ży­wot­nie po­zba­wie­nie wol­no­ści za mor­der­stwo Ca­ro­lin Ste­nvall. Sąd nie miał wąt­pli­wo­ści, że opi­nia le­ka­rzy me­dy­cy­ny sądo­wej, że ko­bie­ta żyła w mo­men­cie otrzy­ma­nia strza­łu w ple­cy, jest praw­dzi­wa, co tyl­ko po­twier­dza bru­tal­no­ść zbrod­ni. Do­dat­ko­wym ob­ci­ąża­jącym fak­tem było to, że Toni Al­l­den nie we­zwał po­mo­cy po, jak twier­dził, upad­ku Ca­ro­lin. Z po­wo­du wie­lu nie­ja­sno­ści w ze­zna­niach, mi­ędzy in­ny­mi, że strze­lił do nie­ży­jącej, we­dług nie­go, ko­bie­ty, jego wer­sję wy­da­rzeń uzna­no za nie­kom­plet­ną i nie­praw­dzi­wą. Pó­źniej­sze dzia­ła­nia Al­l­de­na tyl­ko utwier­dzi­ły sąd w prze­ko­na­niu, że czyn na­le­ży oce­nić jako mor­der­stwo bez oko­licz­no­ści ła­go­dzących.

Toni Al­l­den z po­mo­cą no­we­go ob­ro­ńcy zło­żył ape­la­cję. Naj­wa­żniej­szą ar­gu­men­ta­cją obro­ny było za­ło­że­nie, że pod­czas od­da­wa­nia strza­łu Toni był prze­ko­na­ny, że Ca­ro­lin nie żyła. Ad­wo­kat sta­rał się udo­wod­nić, że w tam­tym mo­men­cie ko­bie­ta była w sta­nie śmier­ci mó­zgo­wej. W ta­kim przy­pad­ku, twier­dził ob­ro­ńca, nie mo­żna ska­zać oska­rżo­ne­go za mor­der­stwo, a je­dy­nie za nie­umy­śl­ne spo­wo­do­wa­nie śmier­ci. 18 czerw­ca 2009 roku sąd dru­giej in­stan­cji pod­trzy­mał wcze­śniej­szy wy­rok. Pó­źniej­szy wnio­sek o ka­sa­cję zo­stał od­rzu­co­ny ze względu na brak no­wych do­wo­dów lub ze­znań w spra­wie.

§

Je­sie­nią 2018 roku Tony Al­l­den po raz pierw­szy zło­żył wnio­sek do sądu o usta­le­nie cza­su wy­ro­ku. W tym przy­pad­ku Sąd w Öre­bro12, uznaw­szy, że czas, jaki ska­za­ny spędził w wi­ęzie­niu, jest zbyt krót­ki i nie­pro­por­cjo­nal­ny do kary za po­pe­łnio­ną przez nie­go zbrod­nię, od­rzu­cił wnio­sek.

12 Öre­bro - mia­sto w środ­ko­wej Szwe­cji (wo­je­wódz­two Öre­bro län). Od Pi­te? dzie­li je od­le­gło­ść 913 ki­lo­me­trów.

Po 13 la­tach spędzo­nych w wi­ęzie­niu Toni Al­l­den po­now­nie zło­żył wnio­sek o usta­le­nie cza­su wy­ro­ku. 19 mar­ca 2021 roku otrzy­mał od­po­wie­dź. Sąd w Öre­bro na pod­sta­wie opi­nii Szwedz­kiej Słu­żby Wi­ęzien­nej (Kri­mi­na­lv?r­den), Kra­jo­wej Rady ds. Me­dy­cy­ny Sądo­wej (Rät­t­sme­di­ci­na­lver­ket) oraz prze­słu­chań sa­me­go ska­za­ne­go po­sta­no­wił o usta­le­niu kary na 24 lata po­zba­wie­nia wol­no­ści. Ozna­cza to, że może opu­ścić mury wi­ęzie­nia w pa­ździer­ni­ku 2024 roku po od­by­ciu 2/3 przy­sądzo­nej mu kary. Prze­by­wa­jąc w wi­ęzie­niu, mężczy­zna zmie­nił na­zwi­sko.

Nie­któ­re imio­na zo­sta­ły zmie­nio­ne.

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej.