Krzyż i Płomień. Tom 3. Siedem Bram - Wojciech Nowak

Kup ebooka

40.38 zł
33.52 zł (40,38 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZDZIAŁ 6

Brama w górach

Przez kilka minut nikt nie ruszył się z miejsca, w którym zobaczyli Matthiasa Kellera. Helena stała najbliżej drzew, wpatrując się w pustą przestrzeń pomiędzy pniami. Jan obserwował ją uważnie. Do tej pory sprawiała wrażenie kobiety, której jedenaście lat życia w ukryciu nauczyło kontroli nad każdą emocją. Teraz po raz pierwszy zobaczył w jej oczach coś więcej niż ostrożność.

- To na pewno był Matthias? - zapytał.

Helena nie odwróciła się.

- Tak.

- Nie Echo Straży?

- Echa przyjmują postać dawnych Strażników, ale nie konkretnego człowieka, którego znałam. Nie patrzą w ten sposób.

Anna podeszła do niej.

- W jaki?

Helena odwróciła głowę.

- Jak ktoś, kto cię rozpoznał.

Varga stał kilka kroków dalej i patrzył w stronę doliny. Nie powiedział nic o Adrianie, ale Jan wiedział, o czym myślał. Jeżeli Matthias mógł pokazać się po tej stronie mimo fizycznego zniknięcia, istniała szansa, że Adrian również znajdzie sposób, żeby się z nimi skontaktować. Horák schował telefon.

- Stoimy w miejscu, w którym właśnie zobaczyliśmy człowieka zaginionego jedenaście lat temu. Proponuję ustalić, czy chcemy czekać na kolejne atrakcje, czy ruszamy.

Helena odzyskała opanowanie.

- Do strażnicy zostały niecałe dwa kilometry.

- W takim razie głosuję za strażnicą. Przynajmniej będzie miała dach.

- Nie liczyłabym na to.

Ruszyli. Ścieżka prowadziła coraz wyżej. W kilku miejscach niemal całkowicie znikała pod mchem i opadłymi gałęziami. Helena poruszała się jednak bez wahania. Co pewien czas zatrzymywała się przy dużym kamieniu, odgarniała mech i sprawdzała znak pozostawiony przez dawnych Strażników. Jan zauważył, że im bardziej zbliżali się do strażnicy, tym częściej pojawiały się cienkie niebieskie linie. Początkowo widział je tylko na pojedynczych głazach. Później zaczęły występować na skałach po obu stronach ścieżki. Nie świeciły mocno. W półmroku lasu przypominały delikatne żyły biegnące pod powierzchnią kamienia.

- Były tutaj wcześniej? - zapytał Helenę.

- Nie.

- Nigdy?

- Widziałam światło przy samej bramie. Nie tutaj.

Varga przykucnął obok jednego z głazów. Nie dotknął go.

- Chciałbym wykonać pomiar.

Helena spojrzała na niego.

- Pasywny?

- Tylko odczyt pola i temperatury.

- Możesz.

Wyjął niewielki miernik. Helena natychmiast zmarszczyła brwi.

- Mówiłeś, że nie zabierasz sprzętu.

- Powiedziałem, że nie zabieram generatora rezonansu. Tym mogę najwyżej sprawdzić temperaturę ściany.

Horák zajrzał mu przez ramię.

- I?

- Kamień przy linii jest cieplejszy.

- O ile?

- Dwa i pół stopnia.

Jan spojrzał w stronę gór.

- Czyli coś się rozchodzi.

- Albo wraca - powiedziała Anna.

Nikt nie skomentował. Starą strażnicę zobaczyli dopiero wtedy, gdy znajdowali się kilkadziesiąt metrów od niej. Została niemal całkowicie wbudowana w zbocze. Kamienny łuk, który widzieli na fotografii Heleny, wystawał z ziemi i skał niczym wejście do dawno zapomnianej sztolni. Drzewa rosły przed nim tak gęsto, że z dalszej odległości konstrukcja była niewidoczna. Horák zatrzymał się.

- Kto to zbudował?

- Nie wiemy - odpowiedziała Helena. - Kiedy Strażnicy znaleźli to miejsce, konstrukcja już istniała.

- Jak stara?

- Starsza niż dokumenty, które o niej mówią.

Profesor uśmiechnął się.

- Czyli odpowiedź Strażnika na każde pytanie historyka.

Wewnątrz było chłodno i wilgotno. Tunel prowadził kilka metrów w głąb zbocza, po czym rozszerzał się w okrągłe pomieszczenie. Nie było tam żadnych mebli ani pozostałości dawnego wyposażenia. Całą przestrzeń zdominowała kamienna ściana pokryta siedmioma okręgami. Jan natychmiast rozpoznał układ.

- Mapa.

Helena skinęła głową. Okręgi połączono cienkimi rowkami. Sześć było ciemnych. Siódmy, znajdujący się po prawej stronie, wypełniało słabe niebieskie światło. Varga podszedł bliżej.

- Tego wcześniej też nie było?

- Nie.

Jan wyjął metalowy znak Strażników. Krążek zrobił się ciepły. W tej samej chwili siódmy okrąg rozjarzył się mocniej. Helena odwróciła się gwałtownie.

- Schowaj go.

Jan natychmiast wsunął znak pod kurtkę. Światło osłabło.

- Zareagowało na symbol - powiedział Horák.

- Na przysięgę - poprawiła Anna.

- Jan nie składał przysięgi.

- Ale jego znak został rozpoznany przez Strażnika Czarnej Wieży. Nosi potwierdzenie Custodes.

Varga patrzył na kamienną ścianę.

- Czyli ta konstrukcja nie tylko słucha. Potrafi rozpoznać, kto tutaj stoi.

Helena podeszła do miejsca, w którym jedenaście lat wcześniej widziała Matthiasa po raz ostatni.

- Tutaj się zatrzymał.

Na posadzce widniał ciemniejszy kamień. Jan zauważył na nim niewielkie zagłębienie.

- Co to?

- Położył tutaj dłoń.

Anna przykucnęła.

- I wtedy otworzyło się przejście?

- Nie od razu. Najpierw odezwał się głos.

Horák uruchomił nagrywanie w telefonie.

- Spróbujmy przez chwilę niczego nie robić.

- To wyjątkowo rozsądna propozycja - powiedział Jan.

Stali w ciszy. Przez pierwszą minutę słyszeli tylko krople wody spadające gdzieś w tunelu. Potem pojawił się niski dźwięk. Nie dochodził ze ściany ani z podłogi. Jan miał dziwne wrażenie, że słyszy go wewnątrz własnej klatki piersiowej. Niebieski okrąg zadrżał. Varga natychmiast spojrzał na miernik.

- Impuls.

- Ten sam? - zapytał Horák.

- Tak.

Kolejne dwie minuty i czterdzieści kilka sekund. Drugie uderzenie. Tym razem wraz z nim pojawiło się coś jeszcze. Szum. Jan spojrzał na Vargę.

- Słyszysz?

- Tak.

Erik podszedł do ściany. Helena złapała go za ramię.

- Nie dotykaj.

- Nie zamierzałem.

Szum wzrósł, a potem zniknął. Horák sprawdził nagranie.

- Mam to.

- Głos? - zapytał Varga.

- Za wcześnie.

Profesor założył słuchawki i odsłuchał fragment. Zmarszczył brwi, cofnął kilka sekund i spróbował ponownie.

- Jest tam coś, ale za słabe.

- Adrian?

- Nie wiem.

Varga zacisnął szczękę.