I PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY
Dość często spotykają nas w życiu
niesprawiedliwe wyroki. Najczęściej nie są to sprawy zbyt
poważne. Niesprawiedliwa ocena w indeksie, brutalny osąd mojego
zachowania przez znajomych, bezduszne potraktowanie przez miejską
straż. Ale czasem taki całkowicie niesprawiedliwy wyrok może nas
bardzo poruszyć, na przykład gdy usłyszymy od lekarza: "wyniki badań
wykazują, że jesteś poważnie chory", albo: "ta kontuzja już na
zawsze ograniczy twą sprawność". Może to być również szef, który
pewnego dnia oznajmi: "przykro mi, ale musimy cię zwolnić".
I natrętne pytanie: Dlaczego ja? Dlaczego mnie to
spotkało?
Niekiedy, przestraszeni, usłyszymy o wydanym
w pobliżu wyroku śmierci. Koleżanka, z którą wczoraj rozmawiałem
w nocy, zginęła w wypadku. Agresywny nowotwór zdiagnozowany
u najbliższej mi cioci, która od dzieciństwa była dla mnie
niezawodnym sojusznikiem i oparciem.
To niesprawiedliwe! Dlaczego one? Dlaczego
właśnie teraz? Tyle jeszcze dobrego mogły zrobić.
A co powiedzieć o ofiarach przemocy? Tej popełnianej na
całkiem bezbronnych najmłodszych dzieciach, o przypadkowych ofiarach
napaści i rozbojów, o ofiarach wojen toczonych na całym świecie,
począwszy od naszej wschodniej granicy. O mordowanych co parę minut
naszych braciach i siostrach w Chrystusie żyjących w Syrii i Korei,
Iranie i Somalii, Arabii Saudyjskiej i Nigerii, Afganistanie, Ugandzie
i wielu innych krajach świata. Jak wiele straszliwych krzywd całkowicie
niewinnych ludzi. Jak bardzo to niesprawiedliwe!
Wstyd się przyznać, ale najbardziej porusza nas
niesprawiedliwość dziejąca się wokół nas. To odzywa się nasz
egocentryzm. Wyobraźnia natychmiast podsuwa nam skojarzenia pełne
skrytego lęku: mnie też mógł wylać zawzięty szef, to ja mogłem
siedzieć w tym zmiażdżonym aucie, u mnie też mogą wykryć raka. Ale
porusza nas, oburza i budzi głęboki sprzeciw także niesprawiedliwość
odległa w czasie i przestrzeni, dokonująca się nawet gdzieś na
krańcach ziemi lub w dalekiej przeszłości.
Jest to zjawisko i dziwne, i dobre.
Dziwne, bo przecież niesprawiedliwość i przemoc,
gwałt i cierpienie, choroba i śmierć istnieją od zarania
czasów. Były i są obecne w całym świecie zwierzęcym, sięgają
też prehistorycznych początków człowieka. Ewolucja powinna
zatem wbudować w nas fatalizm, zaimpregnować na nieszczęścia,
znieczulić na to, co niesprawiedliwe. Żyłoby się i prościej,
i łatwiej. Zwierzęta nie oburzają się na niesprawiedliwość świata,
w którym żyją.
Zarazem jest to zjawisko dobre - bo jest symptomem
głęboko w nas tkwiącego sprzeciwu wobec niesprawiedliwości. Nie
umie się z nią pogodzić ani nasz umysł, ani nasze serce. Czujemy,
że niesprawiedliwość jest zanurzona w bezsensie, że rani naszą
racjonalność i nasze poczucie przyzwoitości. Świat nie powinien
być tak urządzony. Ta głęboko w nas zapisana, zda się irracjonalna,
niezgoda jest ważnym teologicznym sygnałem. Jest jak promieniowanie tła
delikatnym śladem, że kiedyś było inaczej, że niesprawiedliwość nie
jest wpisana w najgłębszą warstwę rzeczywistości, że oryginalna
struktura Wszechświata była inna - piękniejsza, sprawiedliwa
i dobra. Jest to jakby zapisana w duchowym genotypie człowieka
śladowa informacja, że - jak mówi Pismo - "śmierci Bóg
nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem
wszystko, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich
śmiercionośnego jadu... Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci"
(Mdr 1,13-15)[*].
A jednak, patrząc z naszej strony wieczności, widzimy,
że byty tego świata niosą śmierć, że jest w nich śmiercionośny
jad i sprawiedliwość podlega prawu śmierci. To empiryczna miara tego,
jak głęboko świat został zdeformowany przez grzech, począwszy od
protogrzechu, ojca wszelkiego grzechu, prakatastrofy, matki wszystkich
katastrof. Po grzechu pierworodnym wszystko jest już inaczej, nie tak
jak miało być, nie tak jak było na początku. Grzech jakby rozszczepił
każdy atom, niesprawiedliwość wkroczyła w głąb struktury zranionego
Wszechświata.
I żeby można było zacząć reperować całą
naszą rzeczywistość, po to by dokonało się odkupienie, Chrystus
dobrowolnie przyjmuje na siebie największą niesprawiedliwość
w historii świata. Jezus na śmierć skazany - to największa
niesprawiedliwość popełniona w całych ludzkich dziejach. Albowiem
tylko o Nim w historii Wszechświata można powiedzieć: "przeszedł
On, czyniąc dobrze" (Dz 10,38). Czyniąc tylko dobrze, wyłącznie
dobrze i w pełni dobrze. Działając zawsze sprawiedliwie. Zawsze
i całkowicie - z miłością.
Stojąc wobec tej tajemnicy,
przywołujemy pamięć o popełnionych przez nas, przeze mnie,
niesprawiedliwościach, o skrzywdzonych przez nas ludziach, także
najbliższych, o moim - rozpychającym się kosztem bliźnich -
egoizmie.
Dlatego podczas tej pierwszej stacji prosimy Ciebie,
Panie Jezu, odpuść nam uczynione przez nas krzywdy, naucz przyjmować
bez agresji, bez załamywania się i bez chęci odwetu popełnione
wobec nas niesprawiedliwości.
Spraw, Panie Jezu, aby tkwiące w nas łaknienie
i pragnienie sprawiedliwości przemieniło się w czyny. Byśmy
zawsze pamiętali o najsłabszych i najbardziej bezbronnych, aby
świat wokół nas stał się choć odrobinę bardziej sprawiedliwy,
choć nieco lepszy.
[*] Cytaty
biblijne według Biblii Tysiąclecia, Pallottinum,
Poznań 2003.