WPROWADZENIE
Luiza urodziła się w niedzielę 23 kwietnia 1865 roku w Albis we Włoszech. Dzieciństwo i młodość spędziła w rodzinnym gospodarstwie razem z czterema siostrami; do szkoły uczęszczała tylko przez rok.
Od Pierwszej Komunii Świętej, przyjętej w wieku dziewięciu lat, jej kierownikiem duchowym był sam Pan Jezus, którego głos słyszała. Miała trzynaście lat, kiedy doświadczyła pierwszego widzenia Jezusa niosącego krzyż i patrzącego na nią błagalnym wzrokiem. Wtedy zaczęły się jej cierpienia fizyczne i duchowe, a także trzyletnia zaciekła walka z demonami (od trzynastego do szesnastego roku życia). W czasie ich końcowego ataku Luiza straciła przytomność i miała wizję Jezusa cierpiącego za winy grzeszników.
Przyjęła stan duszy ofiarnej, do czego zachęcali ją Pan Jezus i Matka Boża Bolesna. Uczestniczyła w cierpieniach Męki (niewidoczne stygmaty i ukrzyżowanie) i aż do śmierci przyjmowała Eucharystię jako jedyny pokarm.
Od dwudziestego drugiego roku życia nie opuszczała łóżka; spędziła w nim sześćdziesiąt cztery lata, nigdy nie mając odleżyn.
W wieku dwudziestu trzech lat, 16 października 1888 roku, otrzymała łaskę mistycznych zaślubin.
Mieszkała z jedną ze swoich sióstr, która się nią opiekowała; żyły bardzo skromnie. Chcąc złożyć świadectwo o tym, co Bóg dla niej uczynił, Luiza pisała dziennik w imię świętego posłuszeństwa; nazywała go "Panią Posłuszną", a powstawał on w myśl wymagań Jezusa, który ją nakłaniał do pisania, albo jej spowiedników.
W 1913 roku napisała Godziny Męki1. W 1930 roku powstało jej trzydzieści jeden rozważań na miesiąc maj: Dziewica Maryja w królestwie Woli Bożej2. Pod koniec życia Luiza prowadziła ważną korespondencję, za której pośrednictwem przekazywała otrzymywane od Boga rady i wyjaśnienia co do sposobu trwania w Woli Bożej.
Jeden ze spowiedników Luizy, błogosławiony ojciec Annibal di Francia, zobowiązany także do wydania opinii o jej pismach, tak ocenił podjętą przez nią misję:
Wydaje się, że Pan Jezus, który z każdym stuleciem pomnaża cuda swojej miłości, chciał zrobić z tej dziewicy - a mówił o niej, że była najmniejszą, jaką znalazł na ziemi, i bez żadnego wykształcenia -narzędzie przeznaczone do wypełnienia misji tak wzniosłej, że nieporównywalnej z żadną inną, to znaczy do triumfu Woli Bożej nad całym światem, zgodnie ze słowami Pater noster: fiat voluntas tua, sicut in coelo et in terra.
Poznajmy Wolę Bożą wspaniale objawioną w Księdze Nieba - bo taki tytuł nadał temu dziełu sam Jezus. Niech Bóg przyjmie pełnię należnej Mu czci, bo przecież oczekiwał, że odda Mu ją całe Jego stworzenie!
MARIE-JOËLLE DAMBROISE
Od tłumacza
W rozmowach z Luizą Jezus przedstawia dwie możliwości współpracy duszy ludzkiej z Wolą Bożą: życie zgodne z Wolą Bożą i wymagające całkowitej rezygnacji z siebie oraz życie w Woli Bożej, trwanie całym swoim życiem w Woli Bożej. Określenie "żyć, trwać całym sobą w Woli Bożej" nie jest więc niezręcznym tłumaczeniem, ale próbą jak najlepszego sprostania wymaganiom tekstu.
§ 18 MARCA 1917 ROKU
Błogosławione skutki trwania całym sobą w Jezusie
Modliłam się, trwając całą sobą w Jezusie. Chciałam mieć wszystkie myśli Jezusa w mojej mocy, żeby je złożyć w myślach stworzeń i od razu i na zawsze naprawić to wszystko, co w ich myślach nie jest zgodne z Jego sercem. Mój drogi Jezus powiedział do mnie:
Córko, kiedy byłem na ziemi, moje człowieczeństwo łączyło wszystkie myśli stworzeń z moimi. Każda z ich myśli odbijała się w moim Duchu, każde ich słowo - w moim głosie, każde uderzenie ich serc - w moim Sercu, każde ich działanie - w moich dłoniach, każdy ich krok - na moich stopach. Wszystko, co naprawiło się za Bożą sprawą, oddawałem Ojcu.
Poza tym w niebie dalej robię wszystko to, co robiłem na ziemi: kiedy stworzenia myślą, ich myśli wnikają w mój umysł; kiedy widzą, czuję ich spojrzenia w moim spojrzeniu... Tak więc między nimi i Mną bez przerwy istnieje ten obieg, tak samo jak głowę łączy ciągłe porozumienie z poszczególnymi częściami ciała. Mówię do Ojca: "Ojcze, to nie tylko Ja modlę się do Ciebie, pokutuję za wszystko i staram się Ciebie przebłagać, ale są stworzenia, które razem ze Mną robią to samo co Ja. Swoimi cierpieniami zastępują moje człowieczeństwo, teraz już chwalebne i niezdolne cierpieć".
Dusze, które wtapiają się we Mnie, powtarzają to, co Ja czyniłem. Kiedy znajdą się razem ze Mną w niebie, wielka będzie ich radość, tych, które żyły we Mnie i ze Mną ogarniały wszystkie stworzenia i za każdego wynagradzały to, co wymagało wynagrodzenia! One dalej będą żyły we Mnie. A kiedy stworzenia jeszcze na ziemi obrażą Mnie swoimi myślami, myśli tych dusz odbiją się w duszach zranionych brakiem miłości, i dalej będą wynagradzać za to, co wymaga wynagrodzenia, tak jak to robiły, będąc na ziemi. Razem ze Mną będą honorowymi strażnikami przed Bożym tronem. Kiedy stworzenia na ziemi obrażą Mnie, tamte dusze będą spełniać miłe Mi uczynki w niebie. Będą strażniczkami mojego tronu i zajmą zaszczytne miejsca. One najlepiej Mnie zrozumieją. Będą najbardziej chwalebne. Ich chwała całą sobą będzie trwać w mojej chwale, a moja - w ich.
Tak więc ty trwaj we Mnie całym swoim ziemskim życiem. Nie decyduj się na żadne działanie bez wcześniejszego wniknięcia we Mnie. Zawsze, kiedy całą sobą trwasz we Mnie, daję ci nowe łaski i nowe światło. Będę czujnym strażnikiem twojego serca, żeby cię zachować nawet od cienia grzechu; będę cię strzegł jak mojego własnego człowieczeństwa i rozkażę aniołom utworzyć wokół ciebie krąg, żeby cię chroniły przed wszystkimi i wszystkim.
§ 28 MARCA 1917 ROKU
Skutki Jezusowego "kocham cię". Jezus patrzy na dobrą wolę duszy
Mój drogi Jezus ukazał się na krótko. Był tak zasmucony, że budził litość. Zapytałam: "Jezu, czy stało się coś złego?". Odpowiedział: "Córko, nadejdą wydarzenia nagłe i niespodziewane; właściwie wszędzie wybuchną rewolucje. Och, będzie coraz gorzej!". Następnie, przytłoczony myślami, zamilkł.
Powiedziałam do Niego: "Panie, który jesteś Życiem mojego życia, powiedz mi jeszcze jakieś inne słowo". Robiąc taki ruch, jakby chciał tchnąć we mnie, rzekł: "Kocham cię". Wydało mi się, że przez to "kocham cię" każda ludzka istota i każda rzecz otrzymały nowe życie. Mówiłam dalej: "Jezu, powiedz jeszcze jakieś słowo". A On odparł:
Nie mogę ci powiedzieć słowa piękniejszego niż "kocham cię". To "kocham cię", jeśli pochodzi ode Mnie, wypełnia niebo i ziemię. Krąży pośród świętych, a oni od niego otrzymują nową chwałę. Ono zstępuje do serc ziemskich pielgrzymów i niektórzy z nich otrzymują łaskę nawrócenia, a inni łaskę uświęcenia. Ono zstępuje do czyśćca i na znajdujące się tam dusze spuszcza dobroczynną, orzeźwiającą rosę. Nawet żywioły czują w sobie nowe życie, stają się płodne i rozwijają się. Wszyscy słyszą to "kocham cię" twojego Jezusa!
Czy wiesz, kiedy dusza przyciąga ku sobie moje "kocham cię"? Czyni to, kiedy trwając we Mnie, całą sobą przyjmuje Bożą postawę i robi wszystko to, co Ja.
Odpowiedziałam Jezusowi: "Miłości moja, trudno jest trwać nieustannie całym sobą w Bożej postawie". Jezus mówił dalej:
Córko, nawet jeśli dusza nie zawsze może tak postępować w życiu codziennym, może przynajmniej tego pragnąć. Wtedy jestem z niej tak bardzo zadowolony, że staję się czujnym strażnikiem wszystkich jej myśli, wszystkich jej słów, uderzeń jej serca... Te myśli, słowa, uderzenia serca i wszystko to umieszczam w moim wnętrzu i na zewnątrz, jako moją eskortę, i patrzę na nie z miłością jak na owoce dobrej woli tej duszy.
Kiedy dusza, trwając we Mnie całą sobą, podejmuje działania w swoim życiu codziennym w jedności ze Mną, czuję, że przyciąga Mnie do siebie z taką siłą, iż razem z nią robię wszystko to, co ona robi, przemieniając jej działania w Boże działania. Wszystko biorę pod uwagę i za wszystko wynagradzam, nawet za najdrobniejsze sprawy. Żaden z uczynków płynących z jej dobrej woli nie pozostaje niewynagrodzony.
§ 4 LIPCA 1917 ROKU
To Jezus jako pierwszy przeżył wszystkie cierpienia stworzeń. Ten, kto całym swoim życiem trwa w Woli Bożej, dzieli życie eucharystyczne Jezusa w tabernakulach
Znajdując się w charakterystycznym dla mnie stanie, cierpiałam trochę. Mój drogi Jezus przyszedł i stanął przede mną; wydawało mi się, że między Nim i mną jest wiele nici porozumienia. Jezus powiedział:
Córko, każde cierpienie duszy jest nicią porozumienia między nią i Mną, bo Ja sam przecierpiałem w moim człowieczeństwie wszystkie cierpienia, jakie stworzenie może przeżyć, a następnie one przybrały Boży charakter. A ponieważ stworzenie nie może ich przeżywać wszystkich naraz, moja dobroć przekazuje mu je stopniowo. Poprzez te cierpienia pogłębia się związek stworzenia ze Mną; pogłębia się nie tylko poprzez jego cierpienia, lecz także poprzez to wszystko, co dusza czyni dobrego. Tak umacniają się więzi między stworzeniem i Mną.
Pewnego dnia rozmyślałam o tym, jak wiele szczęścia mają inne dusze, mogąc przebywać przed Najświętszym Sakramentem, podczas gdy ja biedna, która jestem niczym, zostałam tego pozbawiona. Wtedy mój błogosławiony Jezus powiedział do mnie:
Córko, każdy, kto trwa w mojej Woli całym sobą, trwa ze Mną w tabernakulum i uczestniczy w moich cierpieniach spowodowanych chłodem, brakiem szacunku i tym wszystkim, na co dusze skazują moją sakramentalną obecność.
Każdy, kto trwa w mojej Woli całym swoim życiem, musi być doskonały we wszystkim i ma zapewnione zaszczytne miejsce. Czyja korzyść jest większa: tego, kto stoi przede Mną, czy tego, kto jest razem ze Mną? Nie pozwalam, żeby choć jeden krok dzielił Mnie od tego, kto całym swoim życiem trwa w mojej Woli, ani żeby zaistniała między nami jakakolwiek różnica w bólu czy w radości. Może nawet umieszczę go na krzyżu, ale zawsze on będzie ze Mną.
Dlatego chcę, żebyś zawsze trwała w mojej Woli całym swoim życiem: chcę ci dać pierwsze miejsce w moim sakramentalnym Sercu. Chcę czuć, że twoje serce bije w moim z taką samą miłością i takim samym bólem jak mój. Chcę czuć twoją wolę w mojej Woli w taki sposób, że pomnażając się w każdym stworzeniu, prostym uczynkiem zapewni Mi ona zadośćuczynienie i miłość ze strony wszystkich. Chcę czuć moją Wolę w twojej woli, która czyniąc twoje biedne człowieczeństwo moim, przedstawi je przed Majestatem Ojca jako ofiarę nieustającą.
§ 18 LIPCA 1917 ROKU
Ten, kto trwa w Woli Bożej całym swoim istnieniem, żyje w ścisłej zależności od Jezusa. On powołał stworzenia do życia, żeby Jego miłość znalazła w nich własny cel
Znajdując się w takim stanie jak zwykle, chciałam się całą sobą zjednoczyć z Wolą Jezusa i błagałam Go, żeby wniknął we mnie tak, abym już nie czuła siebie samej, tylko Jego. Jezus pojawił się i powiedział:
Córko, jeśli jakaś dusza całym swoim życiem i postępowaniem trwa w mojej Woli, to czuję ją w całym sobie. Czuję ją w swoim umyśle i jej myśli łączą się z moimi. Ponieważ to Ja ożywiam intelekt stworzeń, ta dusza razem ze Mną przenika w umysły stworzeń; jeśli zauważy, że stworzenia Mnie obrażają, odczuwa mój smutek. I Ja ją czuję w uderzeniach swojego Serca, o tak, czuję podwójne bicie serca, a kiedy moja miłość wnika w stworzenia, ta dusza także w nie wnika; jeśli wiem, że inne dusze nie kochają Mnie, ta jedna dusza kocha Mnie za każdą z tamtych, ona Mnie pociesza. W moich pragnieniach czuję pragnienia tej duszy; w moich działaniach czuję jej działania, i tak jest ze wszystkim. W sumie można powiedzieć, że ta dusza żyje w ścisłej zależności ode Mnie.
Powiedziałam: "Jezu, moja Miłości, przecież wszystko możesz zrobić sam, Ty wcale nie potrzebujesz stworzeń. Dlaczego więc tak usilnie pragniesz, żeby stworzenia trwały w Twojej Woli całym swoim życiem?". Jezus odpowiedział:
To prawda, że niczego i nikogo nie potrzebuję, że wszystkiego mogę dokonać sam. Miłość jednak musi się rozprzestrzeniać, żeby żyć. Weźmy przykład słońca, które nie potrzebuje światła, bo samo sobie wystarcza i jest dobrodziejstwem dla innych. Istnieją jednak inne, słabsze światła, i słońce, nie zastanawiając się nad tym, że wcale ich nie potrzebuje, chce, by trwały one w nim jako jego towarzysze, i pragnie przenikać je swoim światłem, żeby wzmocnić ich światło. Czy te słabsze światła nie wyrządziłyby słońcu wielkiej krzywdy, odrzucając jego światło?
Córko, wola samotna jest nietwórcza; samotna miłość tęskni i ginie! Tak bardzo kocham stworzenia, że pragnę, by jednoczyły się z moją Wolą, bo przez to mogę je uczynić twórczymi i dać im życie pełne miłości. W ten sposób moja miłość będzie mogła się rozprzestrzeniać. Stworzenia powołałem do życia tylko po to, żeby moja miłość mogła je przenikać, po nic innego.