Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy - Michał Paweł Markowski, Ryszard Nycz

Kup ebooka

24.00 zł
19.68 zł (16,49 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ryszard Nycz

Wprowadzenie

Kulturowa natura, słaby profesjonalizm. Kilka uwag o przedmiocie poznania literackiego i statusie dyskursu literaturoznawczego

1

Od razu wyjaśniam, że mam na uwadze dwa rodzaje przedmiotów. Po pierwsze te, o których mowa w dziełach literackich; po drugie zaś te, które one same stanowią, gdy występują jako obiekty literaturoznawczego poznania. Sądzę, że oba rodzaje przedmiotów łączy "kulturowa natura" (że tak oksymoronicznie się wyrażę); cecha, która je też odróżnia od przedmiotów znanych i z doświadczenia potocznego, i nauk przyrodniczych. Stąd też, konsekwentnie, przez "poznanie literackie" rozumiem zarówno ten rodzaj wiedzy, który przynosi literatura, jak i ten, który jest rezultatem profesjonalnych literaturoznawczych dociekań nad tekstami literackimi. I w tym przypadku, jak sądzę, to, co łączy oba rodzaje literackiego poznania (chodzi mi o nierozdzielność sposobu i wyniku poznania), zarazem decyduje o jego odrębności w stosunku do typowych form poznania potocznego, jak również naukowego (o specyfice tego literackiego poznania, jak też jego powinowactwie z kulturowym poznaniem, będzie mowa nieco niżej). Zacznę od kwestii specyficznego statusu, jaki przedmiot uzyskuje w literaturze (kwestii zasygnalizowanej zresztą tylko na jednym czy dwóch przykładach), następnie spróbuję w podobnie sondażowo-przykładowy sposób podjąć problem statusu dzieła literackiego czy szerzej: specyficznego artystycznego przedmiotu (oraz krótkiej historii przemian jego rozumienia), by w tej perspektywie zaryzykować diagnozę dzisiejszej sytuacji dyskursu literaturoznawczego (scil. dot. teorii literatury) i, na koniec, określić jego status - pozycję, miejsce, rolę i rangę wśród innych dyskursów humanistyki i wiedzy o kulturze.

2

Podejmując sprawy statusu przedmiotu jako obiektu literackiego opisu czy przedstawiania oraz charakterystyki literatury jako specyficznego narzędzia czy medium poznania, chciałbym wskazać tu tylko na jeden - ale kluczowy (w moim przekonaniu) - dylemat współczesnej tradycji ujmowania tych kwestii. Pomijając ogromnie bogatą historię związków literatury z rzeczywistością, odwołam się do tylko dwóch - ale reprezentatywnych - przykładów i do jednej - lecz bardzo znamiennej - literackiej polemiki. Oto fragment sławnego Studium dwóch gruszek Wallace'a Stevensa, w którym poeta relacjonuje swe próby opisania przedmiotu i przy okazji wypowiada się na temat możliwości i ograniczeń literatury:

1.

Opusculum paedagogicum

Gruszki nie są skrzypcami,

Aktami na płótnie, ani butelkami.

Są niepodobne do niczego.

2.

Są to formy żółte,

Złożone z linii krzywych

Zaokrąglających się u podstawy.

Mają w sobie trochę czerwieni.

[..................................................]

6.

Cienie gruszek

To kleksy na zielonym suknie.

Gruszek nie można widzieć,

Jak chce obserwator.

(Stevens 1994)

Na pozór prosty wiersz Stevensa obrósł nie bez powodu ogromną ilością komentarzy; jest bowiem bardzo złożony i bogaty - w literackie, estetyczne i filozoficzne założenia, jak też konsekwencje. Tu powiem tylko, że to nie tylko opis gruszek, to także ekfraza (czyli studium opisowe dzieła plastycznego - i to gatunku bardzo specjalnego, bo martwej natury). Ponadto wiersz łączy w sobie zadania filozoficzne - dokonania fenomenologicznej analizy, która zawieszając stereotypowe nastawienia i potoczną wiedzę o świecie, próbuje odsłonić istotę "gruszkowatości", oraz zadania manifestu literackiego, wzorcowo realizującego cele, jakie przed sobą stawiała nowoczesna poezja: zbudowania opisu maksymalnie uniezwyklającego, który zrywając z percepcyjną rutyną (widzenia tego, co wcześniej poznaliśmy, i o czym z góry wiemy, że powinniśmy zobaczyć) stara się ukazać nam znany przedmiot, jak gdyby był widziany po raz pierwszy, i to z zachowaniem dynamiki procesualnego charakteru samego poznania. Konkluzja wiersza uznaje porażkę tego przedsięwzięcia: nie jesteśmy w stanie uchwycić istoty gruszkowatości. Skazani jesteśmy na "fikcje" (pisał o tym Stevens wielokrotnie w swych esejach). Pomiędzy owymi fikcjami miejsce specjalne, uprzywilejowane, zajmuje poezja, która nie docierając do istoty rzeczy przynajmniej wyposaża świat życia w "najwyższe fikcje", bez których nie możemy go pojąć.

Przytoczyłem wiersz Stevensa w przekładzie Miłosza (choć są i inne tłumaczenia); nie przypadkowo. Miłosz bowiem jest autorem ważnej polemiki - i artystycznej, i dyskursywnej - przy okazji której formułował własną wizję zadań literatury wobec rzeczywistości. Jakkolwiek wiele poetyckich dążeń i myśli Stevensa mogłoby się wydawać bliskich polskiemu poecie, Miłosz nie tai niechęci wobec swego starszego amerykańskiego kolegi. Widzi w nim bowiem ucieleśnienie dążenia do odwrócenia się od świata, do traktowania opisu jego elementów wyłącznie jako pretekstu dla własnej subiektywnej wizji, do apologii autonomii literatury. W długim komentarzu zawartym w Życiu na wyspach (a wcześniej i w krótkiej nocie w Wypisach z ksiąg użytecznych) Miłosz omawia szczegółowo rozmaite techniki i wysiłki włożone w opisanie gruszek jak gdyby widzianych po raz pierwszy (czy też może opisywanych komuś, kto nigdy ich nie widział), konkludując (nie bez pewnej satysfakcji), że sposoby, którymi posłużył się Stevens, nie są wystarczające, żeby uchwycić istotę gruszkowatości. Jak można sądzić niechęć budzić mogło nie tyle niepowodzenie wysiłku poetyckiego przedstawienia, co raczej dochodząca do głosu w tej poezji sceptyczna rezygnacja, z jaką Stevens "odsądzał" (jeśli można się tak wyrazić) poezję od rzeczywistości, odmawiając tej pierwszej wszelkich mimetycznych zdolności. W istocie, nic odleglejszego od postawy Miłosza, niż owa niewiara w rzeczywistość i grzech zaniechania wysiłku jej ukazywania. Widać to dobrze w polemice artystycznej, która miała miejsce znacznie wcześniej niż wspomniana polemika dyskursywna (bo przed półwieczem), i to w ważnym poemacie Po ziemi naszej, gdzie - w słusznie sławnym fragmencie - czytamy:

A słowo z ciemności wyjawione było gruszka.

Krążyłem dokoła niego podskakując to próbując skrzydełek.

A kiedy już-już piłem z niego słodycz oddalało się.

Więc ja do cukrówki - wtedy kąt ogrodu,

Złuszczona biała farba drewnianych okiennic,

Krzak dereniu i szelest przeminionych ludzi.

Więc ja do sapieżanki - wtedy zaraz pole

Za tym, nie innym, płotem, ruczaj, okolica.

Więc ja do ulęgałki, do bery i do bergamoty.

Na nic. Między mną i gruszką ekwipaże, kraje.

I tak już będę żyć, zaczarowany.

(Miłosz 1984, zob. także Miłosz 1997,

oraz Fiut 1998 o znaczeniu tej polemiki)

Jak łatwo zauważyć, oba rodzaje poetyckich "definicji" przedmiotu mają cechę wspólną: omijają konsekwentnie i starannie jego atrybucje funkcjonalne, rysy istotne w naukowym opisie, wybierając te, które przedmiot uzyskuje w bezinteresownej estetycznej kontemplacji (Stevens) bądź w historyczno-kulturowych konotacjach słowa, a nie jego denotacyjnej "obiektywności" (Miłosz). Proponują jednak - w ramach tej samej nowoczesnej literackiej estetyki - skrajnie odmienne rozwiązania. Miłosz bowiem brawurowo odwraca tu Stevensowski punkt widzenia - z fikcji "niewinnego oka" (biorącego w nawias wcześniejszą wiedzę) i opisującego niejako od początku nieznany sobie przedmiot - na fikcję "nieludzkiego" obserwatora w ogrodzie rzeczywistości, któremu poznanie zarówno istoty rodzajowej przedmiotu, jak i jego unikatowej jednostkowości nieodwracalnie przesłaniają obrazy konkretnych egzemplarzy rozmaitych gatunków w konkretnej czasoprzestrzeni ("bery", "cukrówki", "sapieżanki", "Za tym, nie innym płotem, ruczaj, okolica"). Pozwalają się one uchwycić w swej historycznej, egzemplarycznej konkretności dzięki ludzkiej pamięci, wiedzy i wyobraźni, a przede wszystkim dzięki językowi, który najwierniej przechowuje kulturową naturę rzeczy i ludzi. Toteż w tym przypadku niepowodzenie przedsięwzięcia ("Na nic. Między mną a gruszką ekwipaże, kraje") nie tyle skłania do rezygnacji, co do zakwestionowania takich poszukiwań. Nie ma gruszki samej w sobie, zdaje się mówić Miłosz, nikt nigdy nie widział "gruszki w ogóle" - więc i stawianie przed literaturą zadania uchwycenia takiego nieistniejącego przedmiotu to skazywanie jej na pogoń za chimerą, to redukowanie jej do roli owej "najwyższej fikcji". Istnieją oczywiście gruszki poszczególne, których z kolei ani język, ani intelekt nie potrafi "dosięgnąć"; nie stajemy nigdy "oko w oko" z tym, co prawdziwie indywidualne (individuum est ineffabile, wiedział to już Arystoteles, wiedzieli i scholastycy). Tego, co jednostkowe, nie potrafimy uchwycić inaczej, niż w siatce prototypowych kategoryzacji - spośród nich zaś najbliższe kulturowej indywidualności przedmiotu okazują się te, które wynajduje poetycka sztuka. Można powiedzieć, że widziana w tej perspektywie polemika Miłosza ze Stevensem obrazuje przy okazji zasadniczy spór między dwiema najważniejszymi orientacjami nowoczesnej literatury: tej, która poszukując esencji (istoty przedmiotu czy rzeczywistości) kończy na kulcie sztuki, ubóstwieniu samej siebie - oraz tej, która dążąc do uchwycenia "całej" rzeczywistości w jej niepowtarzalnej jednostkowości kończy na pielęgnowaniu i pieczołowitym utrwalaniu wszelkich (nawet najbłahszych) przejawów "wielowarstwowych konkretów" (to określenie Miłosza), z których składa się ludzkie doświadczenie realności.

3

Przechodzę teraz do następnego rodzaju przedmiotu i odmiany literackiego poznania, które przypisać można dziełu (a pochodnie i literaturze czy sztuce w ogólności). Najbardziej rozpowszechniony pogląd na naturę dzieła sztuki (plastycznego obrazu czy literackiego tekstu) polega na uznaniu, iż zawiera ono zespół cech istotnych, czyli takich, które są jego obiektywnymi, nie zależnymi od podmiotu i nie uwarunkowanymi przez kontekst własnościami. Właściwy odbiór takiego obiektu polega, jak się zdaje, na dokonaniu trzech operacji: 1. na odsunięciu (czy zawieszeniu) wszelkich poznawczych, wartościujących czy emocjonalnych nastawień, uwarunkowań i "przedsądów", które mogłyby zniekształcić naszą percepcję; następnie 2. na zidentyfikowaniu określonych cech konstytutywnych, których obecność (lub brak) umożliwia nam 3. rozpoznanie jego kategorialnej przynależności (tzn. tego, czy np. mamy do czynienia z dziełem sztuki czy obiektem użytkowym, arcydziełem czy kiczem, wierszem czy prozą). Krótko mówiąc, uważamy, iż to co odczytujemy jest poetyckim dziełem sztuki, ponieważ jego język odznacza się własnościami, które rozpoznajemy jako istotnie poetyckie; uważamy też, że oglądamy np. mistrzowskie dzieło renesansowego malarstwa, ponieważ odznacza się stylem i plastycznymi rozwiązaniami, które rozpoznajemy jako ucieleśnienie najwyższych ambicji, możliwości i zadań sztuki tamtego okresu itp.

Ten pogląd na naturę dzieła i charakter poznania artystycznego, przenoszący na teren sztuki cechy nowożytnego poznania naukowego przedmiotu fizycznego, pozwalał traktować wyniki artystycznego poznania w scjentyficznych kategoriach prawdziwości i obiektywnej sprawdzalności: jeśli dzieło sztuki zawiera obiektywne (niezależne od obserwatora i kontekstu) własności, to ich uchwycenie i rozpoznanie jest nie tylko możliwe, ale i wymagane do poprawnej interpretacji, która zasadniczo winna przynieść pełne i ostateczne wyjaśnienie dzieła. Wszelkie rozbieżności odczytania są tu traktowane jako usterki procesu poznania; rezultat błędów w sztuce, niedostatków wiedzy czy umiejętności. Jak łatwo zauważyć, siłą tej koncepcji jest poznawczy optymizm i wzmacnianie dobrego samopoczucia badaczy (poznanie bowiem pełne i pewne jest tu zawsze możliwe); słabością zaś skłonność do pomijania wszystkiego, co mogłoby jej przeczyć, a co z biegiem XIX i (zwłaszcza) XX wieku zdecydowało o jej podważeniu czy przynajmniej krytycznym przewartościowaniu.

Świadomość, że właściwości dzieła sztuki jedynie pozornie - czy na tzw. pierwszy rzut oka - mają charakter obiektywny, bezpośrednio dostępny podmiotowi i autonomiczny (nie uwarunkowany przez kontekst), a jego odbiór, lekturowe doświadczenie czy estetyczne przeżycie jedynie uchodzą za spontaniczne i indywidualne, stosunkowo niedawno utorowała sobie drogę w dziejach refleksji o sztuce i literaturze. Jedną z najwcześniejszych obserwacji tego rodzaju jest ta oto uwaga z połowy XIX wieku:

Nie będę zbyt zuchwałym utrzymując - pisał Julian Klin-Kaliszewski w Szkicach z roku 1868 - że ani jeden z podziwiających Rafaelowskie arcydzieło nie zachwyca się z głębi przekonania ale na zasadzie, jeżeli ukształcony, oklepanych formułek znawstwa sztuki lub też, wedle przysłowia "za panią matką pacierz", na wiarę i okrzyk uwielbienia innych" (podkr. - RN) (Klin 1868).

Klin - nasz czołowy, acz zapomniany pre-modernista i oryginalny eseista - zmierza w dalszym ciągu swych dywagacji do (prekursorskiej - tu, przede wszystkim, w sensie "pre-Benjaminowskiej") obserwacji, wedle której dzieło sztuki straciło swą siłę auratycznego oddziaływania i przemieniło się w melancholijną pamiątkę; jak sam powiada, stało się dla jemu współczesnych "pięknym zabytkiem" (Klin, tamże), z którym nie potrafią nawiązać żadnego autentycznego (intelektualnego, estetycznego czy emocjonalnego) kontaktu - a to, jak można wnosić, z powodu radykalnej przemiany wrażliwości i zainteresowań. Warte uwagi są jednak także inne jeszcze konsekwencje jego refleksji, zwłaszcza gdy spojrzeć na nią jako na pre-Gombrowiczowską z ducha instytucjonalną krytykę statusu i natury poznania dzieła sztuki. Jakoż fakt, że nie mamy z dziełem sztuki bezpośredniego kontaktu, wynika - w świetle obserwacji Klina - nie tylko ze względów wyżej wymienionych, lecz z powodów bardziej zasadniczych, leżących i po stronie dzieła, i poznającego.

Po stronie dzieła, gdyż "Rafaelowskie arcydzieło" nie ukazuje patrzącemu wyłącznie swych obiektywnych malarskich właściwości, lecz także wyraźne wskazówki mówiące o jego pochodzeniu, wartości, społecznej ocenie, kulturowym statusie (autorska atrybucja, miejsce w muzeum, sposób eksponowania etc.). Można by powiedzieć, że nie stajemy nigdy oko w oko z dziełem samym w sobie; przedmiot artystyczny ukazuje się nam bowiem łącznie z kontekstami i znaczeniami, które określają jego wartość i sens; staje przed nami zawsze już - jeśli można się tak wyrazić - opakowany, owinięty we wcześniejsze odczytania (Sławiński 2000), a także wyposażony we wspólnotową (przyjętą w danej kulturze) instrukcję odbiorczej "obsługi" jego pozycji i funkcji; dochodzi do nas rozpoznany, zinterpretowany, oceniony - włączony w instytucjonalny porządek tradycji i kultury. Po stronie patrzącego, gdyż ten jedne "przedsądy" - własne upodobania, percepcyjne nawyki i stereotypowe reakcje - próbować może zastąpić jedynie innymi: wiedzą samodzielnie zdobywaną lub nabytą, z drugiej ręki pochodzącą (np. informacją z bedekerów, wchodzących właśnie wówczas w modę), czy nawet "stadną" reakcją wymuszoną na jednostce przez zbiorowość. A i jedne, i drugie wykluczają nie tylko możliwość bezpośredniego przeżycia, ale i (jak się powiada) poznanie prawdziwej natury i wartości dzieła sztuki. W rezultacie postrzeganie wydaje się tak silnie uwarunkowane naszą uprzednią wiedzą, że nie potrafimy rozstrzygnąć, czy cechy obiektu są rezultatem odkrycia jego obiektywnych znamion, czy też rzutowania nań własności percepcyjnego schematu.

Nazwałem tę uwagę pre-Gombrowiczowską przez pamięć na, powstały w sto lat prawie od obserwacji Klina, sławny pamflet Przeciw poetom. Gombrowicz nie tylko stawia tam prowokującą tezę, "iż nikt prawie nie lubi wierszy i że świat poezji wierszowanej jest światem fikcyjnym oraz sfałszowanym", ale też skutecznie ośmiesza obiektywistyczne założenia tradycyjnej estetyki, głoszące, iż "sztuka zachwyca nas, ponieważ jest piękna". Następnie argumentuje: "Czy myślicie, że gdyby nas w szkole nie zmuszano do zachwycania się sztuką, mielibyśmy dla niej, w późniejszym wieku, tyle gotowego już zachwytu? Czy sądzicie, że gdyby cała nasza organizacja kulturalna nie narzucała nam sztuki - my byśmy się nią tak interesowali?" Na koniec zaś tak podsumowuje swój wywód, parafrazując nieomal przy okazji określenia swojego zapomnianego poprzednika: "Wszyscy "zachowują się" jak gdyby byli zachwyceni, choć nikt nie jest "naprawdę", w tym przynajmniej stopniu, zachwycony. [...] widocznie tak ma być i jest zgodne z naturalnym porządkiem rzeczy, aby sztuka, podobnie jak zachwyt, który budzi, były raczej dziełem ducha zbiorowego niż bezpośrednią reakcją jednostki" (Gombrowicz 1997). Świadomość kulturowego uwarunkowania poznania (w tym i dzieła sztuki), która Gombrowicza doprowadziła w pobliże tzw. instytucjonalnej teorii sztuki, należy dziś już, w sensie ogólniejszym, do wiedzy prawie potocznej, nieomal powszechnie uznawanej, ale nie zawsze tak było. Wiele wskazuje na to, że było to odkrycie nowoczesnych, źródło doświadczanego przez nich kryzysu poznawczego oraz główny problem, którego rozwiązywanie określało w następstwie specyfikę poszukiwań teoretycznych.

Odwołam się do jeszcze jednej refleksji podobnego rodzaju, z okresu niewiele późniejszego od powstania uwag Klina: do refleksji, która rozszerza i uogólnia podobne obserwacje na proces ludzkiego poznania w ogóle. Oto fragment rozważań Henryka Bergsona, wyjęty z wykładu skierowanego do adeptów Sorbony w 1895 roku:

Nareszcie zauważyliśmy przed naszymi pomnikami i w naszych murach cudzoziemców, którzy w ręce trzymają otwartą książkę, gdzie znajdują bez wątpienia opis cudów, które ich otaczają. Pochłonięci tą lekturą czy nie zapominają oni czasem, zdaje się, dla niej o pięknościach, które zobaczyć przyszli? Tak też wielu między nami podróżuje poprzez byt, z oczyma utkwionymi w formuły, które czytają w pewnego rodzaju przewodniku wewnętrznym, zapominając spoglądać w życie, czytają, by się kierować jedynie tym, co się mówi, i myśleć zwyczajnie raczej o słowach niż o rzeczach, lecz może jest w tym coś więcej i coś lepszego niż roztrzepanie umysłu. Może jakieś prawo naturalne i konieczne chce, by nasz umysł początkowo przyjmował idee gotowe i żył pod pewnego rodzaju opieką oczekując odkładanego u niektórych ustawicznie aktu woli, przez który by się sam od nowa wzmocnił? (...) stają one u niego [te "idee gotowe"] między okiem a przedmiotem, przedstawiając wygodne uproszczenie; u wielu spomiędzy nas będą one stawały w ten sposób tak długo, aż sztuka przybędzie, by nam otworzyć oczy na naturę (podkr. - RN) (Bergson 1911).

Metafora turysty należy w dzisiejszej antropologii i socjologii kultury do najpopularniejszych obrazowych środków charakterystyki współczesnego sposobu życia. Dość wspomnieć choćby o klasycznych już propozycjach typologicznych Zygmunta Baumana (Bauman 2000 zob. też MacCannel 2002), w których tę właśnie metaforę wykorzystano do charakterystyki alegorycznej figury "turysty", która obok "włóczegi" i "nomady" stała się modelowym zobrazowaniem głównych ponowoczesnych wzorów osobowych (ilustrując sytuację jednostek pozbawionych zakorzenienia i życiowego celu w opozycji do dawnego wzoru "pielgrzyma", który swego celu nigdy nie tracił z oczu bez względu na to, czy usytuowany on był w wieczności, czy w doczesności). Bergson sięga po tę metaforę z podobnego powodu: unaocznienia istotnych cech aktualnego wzoru osobowego; choć, jak się okazuje, widzi w nim - bodaj z większym uzasadnieniem - kwintesencję specyficznie nowoczesnych uwarunkowań egzystencjalno-poznawczych, w jakich znalazł się człowiek na przełomie XIX i XX wieku.

Podstawą "turystycznego" metaforycznego przeniesienia jest bowiem u filozofa porównanie pozycji człowieka w uniwersum do sytuacji obcego, "cudzoziemca" znajdującego się na nieznanym sobie terytorium i rozpoznającego w nim jedynie to, co udostępnia mu jego uprzednio zgromadzona podręczna ("przewodnikowa") wiedza; porównanie nadzwyczaj dobrze przystające do doświadczenia artykułowanego przez nowoczesnych myślicieli i pisarzy. Owa wiedza "gotowa" "staje między okiem a przedmiotem", powiada dalej Bergson i przywołuje tym samym klasyczny dualistyczny model poznania. Zgodnie z nim mamy tu bowiem po jednej stronie obiektywny, nieuwarunkowany świat, po drugiej niezależny podmiot, pomiędzy nimi zaś siatkę językowo-kulturowych kategorii i wyobrażeń, która, deformując rezultaty poznania, buduje równocześnie symboliczne uniwersum społecznej rzeczywistości zapewniające człowiekowi "pewnego rodzaju opiekę".

Bergson argumentuje dalej, że zadaniem filozofii oraz nauk szczegółowych jest dostarczenie (wynalezienie) specjalnych narzędzi - metod, technik, słowników pojęciowych - pozwalających przedrzeć się przez warstwę owych codzienno-praktycznych wyobrażeń do rzeczywistości podstawowej i uchwycić ją bez zniekształceń wypływających z uwarunkowań właściwych poznaniu potocznemu. Wysoki prestiż sztuki w jego koncepcji bierze się najwyraźniej z przyznanego jej statusu wzorcowego przykładu wypełniania (sobie właściwymi środkami) tego najtrudniejszego zadania poznawczego dla nowoczesnej świadomości: sztuka (literatura) zmusza nas bowiem do odrzucenia rutyny percepcyjnej, automatyzmów języka, stereotypów pojęciowych (ucząc przy okazji, jak to robić), i w ten sposób "otwiera nam oczy na naturę". Poznanie artystyczne, dawniej traktowane jako niedoskonała, skażona dowolnością i własnymi słabościami forma poznania prawdziwego, staje się w Bergsonowskiej perspektywie modelem ludzkiego poznania w ogóle, w tym zwłaszcza poznania kulturowej rzeczywistości.

Zatrzymałem się przy tej przygodnej, na pozór nie związanej bezpośrednio z tematem uwadze Bergsona, gdyż w moim przekonaniu tkwią w niej w zarodku podstawowe idee, które niedługo potem określać będą założenia i specyficzne rysy nowoczesnej teorii literatury (co może nie jest skojarzeniem nazbyt ekscentrycznym, jeśli pamiętać o sile inspiracji myśli tego filozofa na dwie najbardziej wpływowe szkoły literackiej myśli krytycznej I połowy XX wieku: rosyjskich formalistów oraz anglosaskich imagistów i nowych krytyków - i to w kluczowym, najwcześniejszym okresie krystalizacji ich teoretycznych poszukiwań). Z tym wszystkim, jest to oczywiście tylko przykład świadczący o obecności określonych przekonań teoretyczno-poznawczych w świadomości intelektualnej epoki, u progu narodzin nowoczesnego dyskursu teoretycznego.

Chciałbym teraz powołać trzeciego (po Klinie-Kaliszewskim i Bergsonie) świadka w tym procesie wytoczonym esencjalistycznemu (a współcześnie także zdroworozsądkowemu) poglądowi na naturę dzieła sztuki i charakter jego poznawania. Chodzi o Stanleya Fisha, literaturoznawcę tyleż oryginalnego, co pomysłowego. W artykule Jak rozpoznać wiersz, gdy się go widzi (Fish 2002, zob. także Kalaga 2001) Fish opowiada o eksperymencie, jaki przeprowadził na swoich studentach z uniwersytetu w Buffalo, gdzie prowadził 2 kursy: językoznawczy (poświęcony problemom współczesnej stylistyki) i literaturoznawczy (skoncentrowany na angielskiej poezji religijnej XVII wieku). Po zajęciach językoznawczych przychodzili studenci kursu poezji metafizycznej, którzy zastali na tablicy taki napis:

Jacobs-Rosenbaum

Levin

Thorne

Hayes

Ohman (?)

Fish wyjaśnia, że były to nazwiska czołowych językoznawców, zajmujących się przystosowywaniem założeń gramatyki transformacyjno-generatywnej do potrzeb analizy stylistycznej (pytajnik postawiony po ostatnim wziął się stąd, że badacz nie mógł sobie przypomnieć, jak pisze się to nazwisko, przez jedno czy dwa "n"). Tę listę nazwisk na początku następnych ćwiczeń z grupą literaturoznawczą obwiódł w ramkę, informując, że jest to religijny wiersz tego samego rodzaju, jak te, nad którymi studenci wcześniej pracowali, i poprosił o jego interpretację. Nie będę relacjonował tu szczegółowo tego procesu zbiorowej lektury. Powiem tylko, że prośba została ochoczo podjęta. Pierwszy student uznał tekst za rodzaj hieroglifu, nie mógł się jedynie zdecydować, czy nadano mu kształt krzyża czy ołtarza. Następni podjęli wyzwanie: nazwisko Jacobs uznano za odniesienie do Jakubowej drabiny [Jacob's ladder]; nazwisko Rosenbaum - za aluzję do drzewa różanego (tu dostrzegano oryginalność ujęcia: drabina Jakubowa, ta tradycyjna alegoria wstępowania chrześcijan do nieba, została zastąpiona przez różane drzewo, co interpretowano jako odniesienie do Marii dziewicy, którą często określano jako pozbawioną kolców różę). Rozpoznanie w tekście ikonograficznej zagadki skłoniło z kolei do pytania: jak człowiek może wspiąć się do nieba za pomocą drzewa różanego? - na które odpowiedź przyniosła hipoteza: dzięki owocowi tego drzewa, owocowi z łona Marii, Jezusowi; hipoteza, wzmocniona przez wykładnię słowa Thorne [cierń], "w oczywisty sposób" odnoszącego się do korony cierniowej, symbolu cierpień i ceny, jaką zapłacił za zbawienie nas wszystkich... itp., itd. Wspomnę jeszcze tylko, że ostatnie słowo uzyskało aż trzy wspierające się wzajemnie wyjaśnienia: mógł to być: 1. omen (wiersz bowiem dotyczy zapowiedzi czy proroctwa); 2. wykrzyknik "O, człowieku! (Oh, Man - wiersz mówi wszak o tym, jak historia człowieka przenika się z planem Bożym); i wreszcie, 3. słowo to może oznaczać po prostu amen (jako właściwe zakończenie utworu głoszącego chwałę miłości i łaski Bożej). Po takiej lekturze, wspomina Fish, nikt nie był zaskoczony, gdy ktoś zauważył, że najczęściej pojawiającymi się literami w tym tekście są: S, O, N...

Ta przydługa, ale chyba pouczająca anegdota, prowadzi samego Fisha do wniosku o dalekosiężnych konsekwencjach: oto nieprawdą jest, że najpierw identyfikujemy cechy konstytutywne danego tekstu, aby w rezultacie rozpoznać go jako np. odmianę wiersza; jest bowiem odwrotnie: pierwotny jest akt rozpoznania, widzenia czegoś jako czegoś (należącego do określonej, znanej nam kategorii). Akt ten uruchamia wiedzę, techniki i sprawności umożliwiające zidentyfikowanie (poszukiwanych i oczekiwanych) cech konstytutywnych utworu. Interpretacja - konkluduje badacz - nie jest sztuką objaśniania, lecz konstruowania; interpretatorzy nie odczytują wierszy, oni je "tworzą".

Przywołuję to radykalne, skrajne stanowisko, nie po to, by proklamować erę Fisha i zniechęcać (czego Fish zresztą nie czyni) do filologicznej edukacji. Henryk Markiewicz (Markiewicz 2003) w błyskotliwej krytyce tego stanowiska odsłonił zresztą skutecznie jego słabe punkty. Zdaniem tego uczonego chodzi tu przede wszystkim o narzucenie kierunku interpretacji przez prowadzącego oraz uniwersalizację stronniczo dobranych przykładów, nie liczącą się z "opornością" potencjału semantycznego tekstu przed dowolnymi lekturami (eksperyment nie udałby się zapewne, zdaniem krytyka, z listą "Jauss, Iser, Bleich, Tompkins, Lem" - udałby się, choć inaczej, z listą "Ingarden, Bloom, Vodicka, Fish, Holub", gdyby ją interpretować jako "sielankowe haiku: "W ogrodzie kwiat, w wodzie ryba, w jej odbiciu gołąb""). W konkluzji swej krytycznej argumentacji Markiewicz zwraca uwagę na aktualność zasadniczej kwestii - nie tyle rozwiązanej, co przesuniętej na inny poziom: tego, czym w istocie spowodowane jest określone nastawienie czytelnika (wspólnoty interpretacyjnej). Co symptomatyczne jednakże, sugerowana przez niego odpowiedź: "rozpoznaniem w utworze pewnych własności uważanych przez daną wspólnotę interpretacyjną za poetyckie" (podkr. R.N.) - ma wszakże sama, warto zauważyć, podobną postać (swoistego wariantu hermeneutycznego koła), odtwarzającego ów mechanizm sprzężenia zwrotnego pomiędzy tym, co zakładamy, a tym, co rozpoznajemy (widzimy to, co spodziewamy się zobaczyć i/lub to, co widzimy, kształtuje nasze oczekiwania); mechanizm, którego obnażeniu i dostrzeżeniu służył m. in. właśnie przykład analizowany przez Fisha.

Ten prowokacyjny eksperyment - nie jedyny (zob. do podobnych wniosków prowadzące socjologiczne analizy Bourdieu - Bourdieu 2005) - uwrażliwia nas bowiem w każdym razie, na dwie istotne cechy współczesnej samowiedzy badawczej. Po pierwsze, uczula nas na skutki nie uświadamianych zazwyczaj oddziaływań interpretacyjnych założeń podzielanych przez tę grupę czy wspólnotę, do której należymy (w ujęciu Fisha bowiem nikt nie może czytać jak chce, tzn. poza wspólnotą). Z tych przyczyn wypada więc oddać Fishowi (a także jego pobratymcom i sympatykom neopragmatyzmu), przynajmniej minimum tego, co mu (i im) się należy: bez radykalnej, pomysłowej, silnie perswazyjnej retoryki tego rodzaju argumentacji mit "tekstu samego w sobie" oraz pozahistorycznych esencji "literackości" święciłby jeszcze długo tryumfy. Po drugie zaś ów eksperyment pozwala również sobie uświadomić dalekosiężne konsekwencje Fishowskiego metodologicznego gestu, sięgające istotnych założeń całej filologicznej edukacji.

Są one przede wszystkim ostentacyjnie anty-hermeneutyczne, w sensie podważenia większości kluczowych założeń klasycznej teorii interpretacji. Widać to bardzo wyraźnie, jeśli np. zestawić poglądy Fisha ze sławną interpretacyjną dewizą Lutra, stojącą u początków hermeneutyki nowożytnej (sola scriptura; sensus non est efferendus, sed inferendus - tylko pismo; znaczenie nie jest wnoszone, lecz wynoszone), głoszącą zdolność każdej jednostki do indywidualnego uczestnictwa w udzielającej się prawdzie Pisma (przeciw nakazom czy wskazówkom instytucjonalnych wykładni wspólnoty - Kościoła). Tymczasem dewiza Fisha brzmiałaby raczej: sola communia: sensus non est inferendus, sed efferendus... Jakoż tutaj "prawda" tekstu jest przez nas właśnie nieuchronnie wnoszona (za sprawą "przymusowego" uczestnictwa w życiu - a zatem i przyswojenia, internalizacji zasad - interpretacyjnej wspólnoty), a nie skrupulatnie wynoszona (dzięki nabytym - żmudnym wysiłkiem filologicznej edukacji autonomicznego podmiotu - interpretacyjnym sprawnościom i kompetencjom). Tego rodzaju argumentacja zmierza zarówno do przemieszczenia pozycji literatury (sytuowanej tutaj w ramach instytucjonalnych praktyk kulturowych), jak i do przemiany statusu literaturoznawczego dyskursu (którego metody są nie tylko sposobem poznawania, ale i narzędziem identyfikowania dzieła literackiego). Chodzi tu więc rzeczywiście o zmiany o bardzo rozległych konsekwencjach.

4

Pora na krótkie podsumowanie tych bardzo wybiórczych sondażowych jedynie uwag o kulturowej naturze przedmiotów literackiego poznania - tzn. tego, którym jest przedmiot konstruowany i zinterpretowany w dziele literackim, oraz tego, którym jest dzieło jako przedmiot literaturoznawczej interpretacji. Po pierwsze, należy wyciągnąć wnioski z lekcji, którą daje nam sama literatura. Otóż przynajmniej w swej nowoczesnej poetyckiej odmianie (i to obu wspomnianych wyżej orientacji) literatura mówi o przedmiocie tego rodzaju, którego nie powinniśmy utożsamiać ani z przedmiotem fizycznym (bez względu na zwodnicze czasem podobieństwa), ani z przedmiotem idealnym (będącym poetycko-filozoficzną ideą "przedmiotu samego w sobie"). Jest to bowiem literacko-kulturowy konstrukt przedmiotu jako "wielowarstwowego konkretu"; wielowarstwowego, bo wpisanego w ludzką historię i kulturę, przez człowieka przeżytego i doświadczanego, przenikniętego więc znaczeniami, wartościami, które stanowią o jego kulturowej naturze. Po drugie, artystyczna forma językowej artykulacji służy tu nie tylko jako zwykłe narzędzie czy medium tego "literackiego poznania", lecz również jako istotny składnik "przedmiotowości" owego przedmiotu, który wszak dopiero za sprawą literackiej prezentacji uzyskuje swą istotną postać, tożsamość i sens.

Po trzecie, trzeba, jak sądzę, przystać na to, co tak wnikliwie spostrzegł Klin-Kaliszewski: w przypadku dzieła sztuki nie jesteśmy w stanie skutecznie oddzielić obiektywnych cech i wartości dzieła sztuki od uprzedniej wiedzy podmiotu oraz rozległych i zróżnicowanych sensów i ocen wnoszonych przez kulturowe wspólnoty, które w równym stopniu określają jego naturę. Po czwarte, trzeba też wyciągnąć wnioski z nauki Bergsona (który Klina prawo kierowania się "oklepanymi formułkami znawstwa sztuki" uniwersalizuje - czyniąc je, można powiedzieć, zasadą "formularności" ludzkiego poznania w ogóle): kulturowe uwarunkowania poznania sprawiają, że nie potrafimy skutecznie oddzielić treści doświadczenia od warunków przejawiania się jej w tym doświadczeniu (czyli tego, co poznajemy, od sposobu, okoliczności czy medium, które poznaniu owej rzeczy służy). Wypada wreszcie - po piąte - zgodzić się na przynajmniej jedną z konsekwencji tezy Stanleya Fisha (który z kolei wyciąga skrajne wnioski z dostrzeżonego przez Klina, a potem przez Gombrowicza, prawa "stadnego zachwycenia" - ulegania presji dominującej reakcji wspólnoty): również w przypadku literaturoznawczej interpretacji nie potrafimy wyraźnie oddzielić cech sposobu poznania (języka opisu) od cech przedmiotu (rezultatu); nie umiemy ostatecznie rozstrzygnąć, czy to, co opisujemy, jest odkrywane w tekstach, czy też jest efektem zastosowanych konwencji analitycznych.

Rozpocząłem, krótko mówiąc, od przywołania rozpowszechnionego intuicyjnego poglądu o nieuwarunkowanych kulturowo, autonomicznych własnościach przedmiotu dzieła sztuki i dzieła sztuki samego, doszedłem zaś do uznania kultury nie tylko za ważny kontekst, ale i konieczny, ontologiczny składnik tyleż przedstawianego w sztuce przedmiotu, co samego dzieła sztuki. Można by powiedzieć, że owa kulturowa natura polega na tym, iż przedmiot, o którym mówi dzieło i który ono samo stanowi - odznacza się kulturowo zinstytucjonalizowaną "intencjonalnością" (powstałą w ramach wspólnotowego doświadczenia danej historycznej społeczności) (Margolis 2004), za sprawą - i w obrębie - której osiąga on znaczenie artefaktu: ontologiczną odrębność, poznawczą stabilność znaczeniowego przekazu oraz obiektywność swej estetycznej wartości. Tłumaczyłoby to, choć w pewnej mierze, dlaczego rozumienie tekstu literackiego nie może się obyć bez wysiłku zdobywania szerszej wiedzy o kulturze. A z drugiej strony pozwalałoby może też zrozumieć zawrotną niekiedy karierę, jaką w innych naukach humanistycznych zrobiły literaturoznawcze metody czy kategorie - pierwotnie stworzone i wydoskonalone, jak wiadomo, dla analizy dyskursu literackiego; tego zapewne najbardziej wyrafinowanego z dyskursów pojawiających się w kulturze. Widać to zresztą wyraźnie właśnie dziś, kiedy kultura w literaturze i literatura w kulturze "przeglądają się w sobie", odnajdując w swych odbiciach długo zapomniane, marginalizowane czy nawet tłumione cząstki swych rzeczywistych własności, a także cząstki prawdy o własnej - odpowiednio: tekstowej i kulturowej - naturze.

5

Na sytuację tę spojrzeć warto też w kategoriach socjologicznych, czy raczej instytucjonalno-pragmatycznych - i to również w wymiarze historycznym. Świadomość kulturowych uwarunkowań poznania humanistycznego, w tym zaś wiedzy o literaturze, a literaturoznawczego dyskursu w szczególności, zbiega się w czasie, jak się zdaje, z procesem profesjonalizacji wiedzy, znamiennym dla rozwoju społecznego w dobie nowoczesności, kiedy to poszczególne "profesje" uzasadniają swą rację bytu i uprzywilejowany status poprzez roszczenie sobie prawa do wyłącznego dostępu do pewnych obszarów wiedzy uważanych za ważne dla całego społeczeństwa (Fish 1995, Bourdieu 2005). Ta zbieżność nowoczesnego światopoglądu z narodzinami profesjonalizmu (widoczna choćby w cytowanej opinii Klina) nie jest przypadkowa; przeciwnie, wolno w niej dostrzec silną relację wynikania, w której dyscyplinowa profesjonalizacja wiedzy (zwłaszcza nauk humanistycznych) stanowi swoistą "odpowiedź" na kryzys poznania. Wiedza o rzeczywistości (w tym i o naturze) w czasach nowoczesnych jawi się bowiem jako warunkowana przez społeczeństwo i kulturę. Nie wszystkie wszakże rodzaje wiedzy podlegają, jak się uznaje, owym uwarunkowaniom w tym samym stopniu: najsilniej poddana jest im wiedza potoczna (doxa), najmniej - nauki ścisłe. Nauki humanistyczne natomiast, zajmujące pozycję pośrednią pomiędzy tymi skrajnościami, wypracowują specjalne typy badawczego dyskursu (metod poznania), które prezentują się jako zdolne do uwolnienia się od owych ograniczeń i uchwycenia obiektywnej rzeczywistości, zdobycia wiedzy o tym, co nieuwarunkowane.

Oznacza to, że także wiedza o sztuce czy wiedza o literaturze przestaje być dziedziną kultury z istoty swej przeznaczoną i dostępną dla wszystkich; jej odbiór, zrozumienie, a nawet przeżycie wymaga w coraz większym stopniu wiedzy i sprawności osiąganych poprzez specjalistyczne kształcenie, które pretenduje do roli jedynego narzędzia oferującego skuteczne remedium na zniekształcenia i ograniczenia poznania potocznego. W tym sensie można by postawić hipotezę, że nowoczesna teoria literatury zakłada konieczność profesjonalizacji dyskursu o literaturze; przy czym założenie to motywowane jest nie tylko wspomnianymi wymogami fachowej wiedzy tyczącej artystycznej i ewolucyjnej specyfiki "przedmiotu", ale przede wszystkim problemami wynikającymi z kulturowych uwarunkowań procesu poznania, których rozwiązanie (czy bodaj zneutralizowanie) obiecywała zapewnić profesjonalna procedura, jako dająca ów wyłączny dostęp do obiektywnej wiedzy o dziele sztuki.

Z tego punktu widzenia można by powiedzieć, iż nowoczesny dyskurs teoretycznoliteracki rozwijany jest w oparciu o następujące założenia podstawowe, które nieomal do dziś pozostały układem odniesienia, wiążącym dla wszelkich dociekań nauki o literaturze:

1. Kulturowe uwarunkowania humanistycznego poznania sprawiają, że nie potrafimy skutecznie oddzielić treści doświadczenia od warunków jej przejawiania się w tym doświadczeniu. To, co myśl odkrywa, od razu nią się staje; co da się w języku wypowiedzieć, język współkonstytuuje - ludzka wiedza może mieć jedynie subiektywny, relatywny, i w efekcie nieprawomocny poznawczo charakter.

2. Profesjonalne metody literaturoznawczego poznania umożliwiają wszakże stworzenie specyficznych technicznie warunków, zapewniających dostęp do owej nieuwarunkowanej, obiektywnej rzeczywistości - i to takiej, z którą na innej drodze nie możemy wejść w kontakt. Mamy tu najwyraźniej do czynienia z wzorowaniem się na idei - czy: z przeniesieniem chwytu - "przywileju poznawczego", przez który literatura nowoczesna określała swą odrębność i specyfikę, na obszar wiedzy humanistycznej. A można mówić o uprzywilejowanej pozycji z dwóch powodów: a) przypisania językowi literatury wyższego stopnia w stosunku do języka potocznego i stąd nieskażonego jego ograniczeniami; oraz b) uznania jej roszczeń do zapewnienia wyłącznego dostępu poznawczego do tego aspektu rzeczywistości, który nie daje się zredukować ani do znaczenia praktyczno-instrumentalnego, ani do znaczenia pojęciowego.

Teoretycznoliteracki dyskurs uprawomocnia się więc podobnie jak literatura nowoczesna; przez roszczenie do posiadania owego uprzywilejowanego statusu oraz dostępu do pewnych obszarów wiedzy - społecznie cenionych m.in. za walory "kulturowego kapitału" (jak powiada P. Bourdieu). To zaś pozwala na równoczesne rozwiązanie kilku naraz problemów: a) wyprowadza z pułapki czy poznawczego impasu (skoro sposobu poznania nie daje się odróżnić od jego wyników, to skąd przekonanie o ich prawdziwości); b) legitymizuje profesjonalizm i instytucjonalizację literaturoznawczej działalności (jako jedynego zaradczego środka na relatywistyczne konsekwencje kulturowo uwikłanego poznania); c) zapewnia standard naukowości (przez przynajmniej teoretycznie postulowaną obiektywność wyników); d) przypisuje uprzywilejowany status dyskursowi teoretycznemu, a także możliwości oddziaływania na literaturoznawczą praktykę (przez wprowadzanie czy narzucanie nowych słowników pojęciowych, kryteriów oceny poprawności procedur badawczych itp).

Zauważyć trzeba, że profesjonalizacja - stwarzająca normy funkcjonowania, kryteria oceny, zachowaniowe zwyczaje o cechach długiego trwania i stąd oporne na zmiany - nigdy nie jest ostateczna. Z jednej strony towarzyszy jej krytyka, która wzmaga się zwłaszcza w okresach słabnięcia czy rozluźnienia rygorów pilotującej ją doktryny, a dochodzi do głosu i z zewnątrz, i od wewnątrz. Zwrócona jest ona najczęściej przeciwko wynaturzeniom czy uroszczeniom profesjonalizmu: zbytecznej hermetyczności języka, oderwanym od praktyki spekulacjom, jałowej produktywności wprawionej w ruch przez mechanizmy awansu i kariery... Rzadko tylko krytyka ta skierowana bywa przeciwko samej profesjonalizacji - jako zawłaszczającej przez wąską grupę osobników mieniących się "specjalistami" dziedzinę kultury z istoty swej przeznaczoną i dostępną dla wszystkich. Z drugiej strony zaś przeobrażają ją środowiskowe zmiany zainteresowań oraz wpływ nowych orientacji preferujących odmienne rodzaje kompetencji i specjalności.

Niemniej jednak, dopóki wyjściowe cele profesjonalizacji wiedzy nie zostają zakwestionowane, literaturoznawstwo zachowuje status autonomicznej dyscypliny, gwarantowany spełnianiem podstawowych w tej mierze kryteriów: odrębności przedmiotu oraz metody. To pierwsze spełnione zostaje w ten sposób, iż rzeczywistości (sferze przedmiotowej) odkrywanej w tekście, czy też w relacjach tekstu do czegoś poza nim przyznany zostaje charakter obiektywny (nie uwarunkowany sposobem poznania), a przy tym swoisty dla dzieła literackiego; to odrębny "przedmiot", który konstytuuje dzieło i (lub) dziedzinę literackości; przedmiot, który ani nie należy, ani nie jest sprowadzalny do innej sfery rzeczywistości. To drugie zaś - gdy się uznaje, że pełny, poprawny i wiarygodny opis owej rzeczywistości jest możliwy, a zapewnić go może posłużenie się "licencjonowaną" metodą, specjalnie wypracowywaną przez teoretyków bądź też przez nich przejętą z innych pokrewnych profesjonalnych dyscyplin i zaadaptowaną do potrzeb badań literaturoznawczych.

W historii polskiej myśli literaturoznawczej tę paradygmatyczną rolę odegrała, jak wiadomo, orientacja strukturalna. Niewiele przesadzając można by powiedzieć, że od wczesnych lat sześćdziesiątych nieomal aż do dziś polski dyskurs literaturoznawczy rozwijany był (jeszcze bywa) w ramach tej samej formuły instytucjonalnej organizacji nauki o literaturze, której zręby kładziono przed czterdziestoleciem. Myślę tu o polskim strukturalizmie oraz jego ojcach założycielach i matkach założycielkach, ale widzianych tu przede wszystkim w roli konstruktorów instytucjonalnej struktury polonistycznej nauki o literaturze, tworzonej nie tylko przez ich znany i powszechnie doceniany wkład koncepcyjno-badawczy, ale (może nawet w większym stopniu) organizacyjny. Powołane do życia instytucjonalne formy organizacji naukowego życia, jak konferencje, serie wydawnicze, czasopisma; wdrożone edukacyjne programy różnych poziomów - przez podręczniki, opracowania pomocnicze, słowniki; zaakceptowane środowiskowo (przynajmniej w dużej mierze) wizje zintegrowanej i zhierarchizowanej nauki o literaturze oraz modelu kształcenia i standardów kompetencji literaturoznawczej - to dzieła i przedsięwzięcia, które nie tylko przetrwały, ale które dziś określają poziom wewnątrzśrodowiskowej oczywistości oraz przestrzeń normalnego funkcjonowania badaczy literatury.

Nie ma tu miejsca na szczegółową analizę tego fenomenu, acz z pewnością polski strukturalizm i polskie literaturoznawstwo na taką instytucjonalną analizę zasługuje. Nie mam zamiaru również przeczyć obecności, wartości i wpływowi innych orientacji badawczych ani też istnieniu odmiennych, szeroko zresztą reprezentowanych, rozumień zadań wiedzy o literaturze oraz relacji i hierarchii pomiędzy jej działami (w strukturalizmie zdominowanej przez teorię literatury, jak wiadomo). Jednak i w tym szerszym kontekście wkład strukturalnej orientacji w polskie literaturoznawstwo pozostaje wyjątkowy i trudny do przecenienia. Zawdzięczamy mu bowiem, krótko mówiąc, faktyczną profesjonalizację dyscypliny (to znaczy osiągnięcie statusu normalnej nauki - w sensie Kuhna), jak też podtrzymywanie jej autonomicznego statusu za sprawą obrony (mimo wszystko) proklamowanej odrębności przedmiotu i metody.

Ta ostatnia cecha warta jest specjalnej uwagi. Jedynie bowiem w oczach krytyków metoda analizy strukturalnej przypominała mechanizm samospełniającej się przepowiedni (jak wiadomo, struktura była tu tyleż narzędziem poznania, co jego rezultatem). W opinii zwolenników była to właśnie metoda poznawczo uprzywilejowana jako operująca na poziomie metajęzykowym i stąd nie nacechowana ewentualnymi uprzedzeniami czy "przedsądami", neutralna, a dająca (na prawach wyłączności) dostęp do nie uwarunkowanych przygodnymi kontekstami obiektywnych strukturalnych prawidłowości przedmiotu badania. Zachowanie - czy przynajmniej podtrzymywanie roszczenia do posiadania - owego przywileju poznawczego ma tu jednak znaczenie zasadnicze: zabezpieczało bowiem tyleż trwałość pozycji literaturoznawczej profesji, co jej dyscyplinową niezależność. Racją bytu istnienia owego wysoce wyspecjalizowanego technicznie sposobu badania nader specyficznego przejawu kulturowej działalności było przecież, można powiedzieć najogólniej, pomnażanie wiedzy o rzeczywistości: wiedzy obiektywnej (tzn. nie zniekształconej przez warunki, w jakich była uzyskiwana), a nieosiągalnej na innej drodze (w inny sposób czy innymi metodami).

Jeśli uznać, że dotychczasowy (relatywnie wysoki i stabilny) status zawdzięczał literaturoznawczy dyskurs posiadaniu (czy proklamowaniu) owego przywileju poznawczego, to jego wyrzeczenie się przez nowsze, po-strukturalne orientacje wskazuje, że mamy do czynienia z sytuacją nową, w której na kryzys dyscyplinowanej autonomiczności nakłada się kryzys dotychczasowej formuły profesjonalnej wiedzy literaturoznawczej. Zauważmy: punktem wyjścia każdej było zdiagnozowanie poznania potocznego czy przedteoretycznego jako naznaczonego nieuchronnie deformującym wpływem warunków poznania na jego rezultaty. Proponowana terapia polegała - mówiąc najprościej - na zastosowaniu nowego pojęciowego słownika, który pozwalał zobaczyć to co wcześniej i na innej drodze było niewidoczne. Bergson powiedziałby może, że teoria stała się rodzajem bedeckera, który dostarcza instrukcji, jak rozpoznać to, o czym z "wewnętrznego przewodnika" dowiadujemy się, że powinniśmy znaleźć... Jednak współczesny dyskurs teoretyczny pozwala zobaczyć tę specyficznie "obiektywną" rzeczywistość za dość wysoką cenę: trwałego związania tej rzeczywistości z tym słownikiem. A nadto pod warunkiem uznania prawomocności procedury, naznaczonej najwyraźniej tego samego rodzaju niedogodnościami, co odrzucane poznanie potoczne. Oto analiza w kategoriach dekonstrukcji - pozwala odsłonić dekonstrukcję (aporetyczny związek) hierarchicznego układu binarnych opozycji; analiza w kategoriach feminizmu - rywalizację, dominację, nieprzekładalność perspektyw męskiego/żeńskiego widzenia świata, ukrytych pod na pozór neutralnym jego obrazem; w kategoriach postkolonializmu - formy przemocy symboliczno-językowej i dramat ubezwłasnowolnienia, wpisane w najbardziej na pozór nienaganne etycznie przedstawienia itp., itd.

Co więcej, tendencje dotąd wspomniane nie wyczerpują listy wszystkich wpływowych (czy do tego statusu aspirujących) nowych koncepcji teoretycznych. Zwłaszcza trzy spośród nich: konstruktywizm, neopragmatyzm i kulturalizm odznaczają się cechami, które wydają się jeszcze groźniejsze dla dotychczasowego statusu dyskursu teoretycznego. Wykluczają one bowiem (czy przynajmniej próbują wykluczyć) możliwość obrony odrębności przedmiotowej, a w konsekwencji również "uprzywilejowania poznawczego" w wychwytywaniu cech jakiegoś nowo odkrytego - za sprawą danego słownika pojęciowego - obszaru rzeczywistości, a nawet w ogóle sensowność wypowiadania się na jej temat. Nieuchronność kulturowego uwarunkowania poznania sprawia bowiem, iż ewentualne "immanentne", obiektywne cechy realności pozostającej po "tamtej stronie dyskursu" (Mitterer 1996) pozostają dla nas niewyobrażalne i niepojęte; a skoro tak, to powinniśmy spróbować stworzyć taki słownik pojęciowy, który nie będzie mimowolnie zakładać ani opcji realistycznej, ani dualistycznej teorii poznania.

Dzisiejsze spluralizowanie czy - jak to może nazwać ktoś inny - rozprzężenie koncepcji teoretycznych nie tylko zatem wzbogaca i różnicuje dostęp do wcześniej nie dostrzeganych obszarów wiedzy (bo zmiana w sposobach mówienia wpływa na zmianę tego, o czym się mówi), ale też ją istotnie fragmentaryzuje czy nawet atomizuje na nie przekładalne nawzajem i do siebie nie sprowadzalne perspektywy. Jeśli widzieć w teorii zintegrowaną wiedzę o ogólnych prawidłowościach badanej dziedziny, to wypada uznać, że owe współczesne praktyki teoretyczne nie byłyby teoriami w jej nowoczesnym rozumieniu bądź też byłyby świadectwami wejścia teorii w stadium kryzysu. Tendencje tego rodzaju, pogłębiające nieprzejrzystość i zakłócające tożsamość dyscypliny, wpływają więc również na osłabienie profesjonalnego statusu teoretycznego dyskursu: metodologiczne przełomy i teoretyczne reorientacje ostatnich dziesięcioleci naruszyły w końcu podstawy jego poznawczego uprawomocnienia. Chodzi o to, że w obrębie różnych współczesnych wariantów tego dyskursu nie da się już ukryć, iż przedmiotu opisu nie można wyraźnie oddzielić od - skądinąd odpowiedniego dlań i odpowiadającego mu, jak się deklaruje - słownika czy metody opisu i dlatego też nie daje się dłużej podtrzymywać przekonania o obiektywności i nieuwarunkowaniu wyniku poznania.

6

Ogólne wnioski, jakie potrafię ze swego rozumienia dzisiejszej sytuacji teoretycznego dyskursu wyprowadzić, mogą zmierzać tylko do dość ubogiej diagnozy oraz skromnych propozycji na okres przejściowy. Po pierwsze, wypada wziąć pod uwagę, że mamy do czynienia obecnie ze swoistą dyseminacją teorii, to znaczy z procesem równoczesnego rozprzestrzenienia zakresu i rozproszenia form stosowalności teoretycznego dyskursu. Tendencja do rozprzestrzenienia wydaje się bezpośrednią konsekwencją uznania "kulturowej natury" literackiego przedmiotu, którego własności są w tak wielkim stopniu cechami innych dyskursów, że i one mogą być pełnoprawnie badane narzędziami literaturoznawstwa (Głowiński 1997). Jak się powiada: nie da się - i nie ma sensu - bronić dłużej przedmiotowo-metodologicznej specyfiki badań literaturoznawczych, bowiem ich przedmiotem jest całe "uniwersum dyskursu" kulturowej rzeczywistości, a metodologią - indywidualne konfiguracje najbardziej sprawnych i operatywnych metod w humanistyce (w teorii przynajmniej powinny być one funkcjonalnie zestrojone ze specyfiką aktualnie penetrowanych zagadnień).

Tak rodzi się utopia interdyscyplinarności: solidarnie przez przedstawicieli różnych dyscyplin podejmowanych badań, które doprowadzić powinny do zintegrowanego opisu całej danej dziedziny przedmiotowej, opisu, który mógłby być współczesną wersją dawnego ideału opisu pełnego, pewnego i obiektywnego. Utopię tę podsyca łatwo obserwowalna dziś skłonność do swobodnego wykorzystywania narzędzi różnych dyscyplin, w tym literaturoznawstwa. Jak też wiadomo, wiele kluczowych pojęć i kategorii teoretycznoliterackich: języka poetyckiego (retorycznego), stylu, gatunku, narracji, fikcji, interpretacji, funkcji autorskiej, podmiotu tekstowego, tekstu, dyskursu... przejęte zostało przez inne dyscypliny nauk humanistycznych i filozofii jako skuteczne narzędzia poznania najróżniejszych dziedzin z obszaru całej rzeczywistości kulturowej; i, rzec można, zadomawiają się one tym łatwiej w swych nowych środowiskach, im szybciej tracą atrybucje swej "literackiej" genealogii. Tymczasowym rezultatem interdyscyplinarnych poszukiwań jest wszakże nie tyle zintegrowanie owych wyników poznania uzyskiwanych z różnych punktów widzenia, co raczej pogłębienie się tendencji do rozproszenia. Nowe słowniki pojęciowe rozmaitych współczesnych koncepcji teoretycznych są bowiem nie tylko nie przekładalne nawzajem na siebie, lecz także niesprowadzalne do jakiegoś języka meta- czy inter-teoretycznego, który mógłby zintegrować aspektowe wyniki poznania. Włączają one co prawda w krąg literaturoznawczego poznania problematykę z zakresu różnych (potencjalnie wszystkich) działów wiedzy o kulturze, lecz nie zapewniają transmisji i wymiany informacji, tworząc różnoperspektywiczne enklawy wiedzy układające się w niejasną konstelację.

W tej sytuacji o wiele bardziej obiecującą perspektywę ukazują, jak się zdaje, badania nie inter-, lecz transdyscyplinowe: zmierzają one, z jednej strony, do identyfikacji powinowactw przedmiotowo-problemowych idących w poprzek (poniżej, powyżej) istniejących granic dyscyplinowych, z drugiej zaś - do uchwycenia historycznych procesów kształtowania i transformacji sztuk i nauk; procesów prowadzących współcześnie do powolnego wyłaniania się zarówno zarysów nowych dyscyplin, jak do stopniowej rekonfiguracji dyscyplinowych podziałów całego pola humanistycznej wiedzy. I choć tymczasem, co prawda, nie powstaje w ten sposób systematycznie wzbogacająca się całość wiedzy o kolejno rozpatrywanych stronach przedmiotu (jak w Leibniza sławnej metaforze miasta oglądanego z różnych stron), to nie mamy też do czynienia z jego anihilacją, tzn. z wielością światów wyzwalanych różnymi punktami widzenia (ile punktów widzenia, tyle jest miast - jak powiada Deleuze). Należałoby zatem jeszcze dopuścić i taką myśl (którą zresztą można znaleźć już w Nietzschego Z genealogii moralności), że w tych niespójnych, cząstkowych wynikach wyłącznie perspektywicznego poznania nawarstwia się może i kształtuje nowa "przedmiotowość" reinterpretowanego obiektu.

Zakres stosowalności literaturoznawczego dyskursu okazuje się niemniej jednak i zbyt szeroki, i równocześnie zbyt wąski. Jest zbyt szeroki, gdyż rozciągnięcie jego zasięgu na wszelkie dyskursywne praktyki osłabia jego operacyjną skuteczność, jak też możliwości wyodrębnienia literackiego "przedmiotu". A zbyt wąski, gdyż dostrzegalne kulturowe wymiary owego przedmiotu wskazują na ograniczone możliwości poznawcze standardowych metod literaturoznawczych (pozbawionych już przywileju zapewniania wyłącznego dostępu do tego, co nieuwarunkowane) oraz konieczność ich uzupełniania przez narzędzia badawcze innych dyscyplin. Pojawiające się w każdym przypadku wzajemne związanie języka i przedmiotu wymusza niejako proces analitycznego "regresu" do kolejnych warstw czy aspektów uwarunkowań kulturowo-dyskursywnych. W tym sensie można by zatem mówić o kulturowej inkluzywności dyskursu teoretycznego jako o drugiej istotnej tendencji, powodującej włączanie w obszar dociekań literaturoznawczych także wszelkich (potencjalnie) pozaliterackich dyskursów kulturowych.

Jeśli w przypadku pierwszej - dyseminacyjnej - tendencji mieliśmy do czynienia z procesem swoistej estetyzacji (tekstualizacji) czy "literaturomorficzności" rzeczywistości kulturowej, to w drugim - tendencji do inkluzywności - następuje coś w rodzaju osobliwej "rekulturyzacji" (kontekstualizacji) literatury, czyniącej z niej na powrót jedną z praktyk dyskursywnej rzeczywistości kulturowej. W rezultacie pozycja samej literatury ulega wyraźnej zmianie, a wraz z nią zmienia się też jej definicyjna charakterystyka jako kulturowo zinstytucjonalizowanego dyskursu, cenionego i doniosłego ze względu na swe cechy prototypowe; podobieństwo, partycypację, a nawet poznawczą rywalizację z innymi praktykami, a nie unikatowość, odrębność czy przeciwstawność wobec reszty dyskursów kulturowych. Literatura, by zaryzykować najogólniejsze sformułowanie, daje się dziś określić jedynie jako zinstytucjonalizowana sztuka wypowiadania ludzkiego doświadczenia rzeczywistości - w całym jego zróżnicowaniu i specyfice. A jeśli ona podlega tego rodzaju przemianie, to odpowiednio przekształcać się też musi status i funkcja dyskursu literaturoznawczego. Nastawiony zostaje on teraz przede wszystkim na odsłanianie i rozpoznawanie istotnych cech owego doświadczenia oraz tego, czym jest samo doświadczenie (jako kulturowo uwarunkowane, zawsze konkretne poznanie, w którym stapiają się porządek społeczny i naturalny, symboliczny i fizyczny), a nie tego, co uznaje się za przed- czy pozadoświadczalne, za nieuwarunkowane, uniwersalne czy obiektywne.

Rzecz przecież również w tym, że wzajemne związanie literackiego przedmiotu i sposobu jego poznania (warunków i treści, języka i rzeczy) nie jest tylko "literacką" ułomnością czy specyfiką; do pewnego stopnia charakteryzuje wszak szczególność przedmiotu i sposobu poznania rzeczywistości kulturowej. Skoro bowiem cechy kultury są nie tylko udostępniane, ale i determinowane przez cechy dyskursu, to czyż sam ów dyskurs nie staje się jej nośnikiem w podwójnym znaczeniu: i medium, i podstawy? A czyż kultura nie jest tym tworzącym się nieprzerwanie społecznym obrazem rzeczywistości (i w tym sensie "tekstem" pewnego rodzaju), który przez ludzi od wewnątrz w niej uczestniczących postrzegany jest jako świat, a nie jego odbicie czy wyobrażenie? I wreszcie, czyż ktokolwiek z działających na tym polu może sądzić, że osiągnął (lub zdobędzie) pozycję neutralnego i niezaangażowanego obserwatora, a nie uczestnika; to znaczy, że uda mu się wykroczyć poza kulturę, by móc spoglądać na nią i rozpatrywać ją z zewnątrz (z jakiejś pozakulturowej, więc "nieludzkiej", perspektywy)?

Wypada w każdym razie zgodzić się, że literackie i pozaliterackie obrazy świata kształtują symboliczne uniwersum, dyskursywne terytorium kultury, do którego i my należymy - współtworząc je, podlegając mu i próbując go zrozumieć. Teoria zaś wydaje się mieć wystarczające uprawnienia i kompetencje, by stać się dziś kulturową teorią literatury i badać (we własnych kategoriach) zarówno kulturowe wymiary literackich tekstów, jak i różnorodne praktyki dyskursywne współtworzące owo terytorium - tę szczególną czasoprzestrzeń realności dyskursywnej, którą one zarazem odtwarzają i projektują, dokumentują i fingują, kwestionują i konstytuują. Sądzę zatem (optymistycznie), że profesjonalny dyskurs literaturoznawczy nie zatraci ani swej "tożsamości", ani roli prawomocnej gałęzi wiedzy humanistycznej, gdy - rozszerzając pole dociekań na całą rozległą dziedzinę retorycznych mechanizmów wytwarzania oraz społecznych kryteriów obiektywizacji dyskursywnych obiektów kultury - wyciągnie konsekwencje ze swej ewolucji oraz dzisiejszej samowiedzy.

Świadomość ta podpowiada, że współczesny dyskurs literaturoznawczy wystawiony jest na inne już zagrożenia. Wymienię trzy najważniejsze: mit powszechnej dostępności wiedzy humanistycznej (i pokusy amatorszczyzny); iluzja esencjalizmu (i roszczenia do "metastatusu"); utopia interdyscyplinarności (i nadzieja osiągnięcia tą drogą zintegrowanej w pełni wiedzy ogólnej). Pozostaje mu wszakże to samo zadanie i podobne uzasadnienie własnego profesjonalizmu: stworzenie narzędzi służących zapewnieniu skutecznego a niezastępowalnego przez narzędzia innych dyscyplin (i w tym sensie uprzywilejowanego) dostępu do istotnej wiedzy o rzeczywistości kulturowej. Z tą różnicą, że jest to teraz wiedza o tym, co w przedmiocie poznania literackiego warunkujące i uwarunkowane - a nie o tym, co poza- czy bezwarunkowe.

Tę optymistyczną prognozę, wyprowadzoną z rozumienia współczesnej sytuacji teorii, zrównoważyć wypada mniej pocieszającą obserwacją. Czyż wrzawa metodologicznych sporów (faktycznie cichnąca stopniowo, a coraz częściej jedynie rutynowo ożywiana) nie przesłania jedynie niewypowiadanego dramatyzmu sytuacji teoretycznego dyskursu, skazanego na manifestowanie samozadowolenia z powodu nie ograniczonego niczym zasięgu jego poszukiwań - przy braku jakichkolwiek zgodnie uznawanych atrybutów jego odrębności i tożsamości? Odgrodzić się zatem (i zgodzić na marginalizację) czy raczej dążyć do zyskania na społecznym znaczeniu (za cenę roztopienia się w badaniach kulturowych)? I czy na pewno stoi przed nami ta właśnie alternatywa? A może lepiej schronić się we własnej naukowej (sub-subdyscyplinowej) niszy i próbować przeczekać teoretyczne zawieruchy, w nadziei, że solidny warsztat filologa zawsze się obroni? Teoria we współczesnym znaczeniu ma wszak niecałe sto lat; może więc trzeba pogodzić się z możliwością jej zaniknięcia w nowopowstającym polu humanistycznej wiedzy... Wśród wielu spornych problemów teoretycznych ten dotyczący racji bytu naszej profesji - miejsca literatury i statusu literaturoznawstwa - jest dziś z pewnością problemem bezspornym.

7

Próbowałem tu spojrzeć na współczesny status literaturoznawczego dyskursu od strony literackiego "przedmiotu": jego uwarunkowań, natury oraz zadań poznawczych, jakie stawia przed badawczymi metodami. Wyjściowa "niedostępność" tego przedmiotu, dla nowoczesnej świadomości przesłoniętego zawsze społecznymi i kulturowymi uwarunkowaniami, legitymizowała profesjonalizację nowoczesnego dyskursu literaturoznawczego, oferującego metodę odznaczającą się poznawczym uprzywilejowaniem, gdyż zapewniającą: a) metajęzykowy status procedurom analitycznym - sytuujący je poza wszelkimi podmiotowymi "przedsądami" czy uprzedzeniami; oraz b) wyłączny dostęp do nieuwarunkowanych, obiektywnych wyników poznania - o znaczeniu uniwersalnym. Tego stabilnego, skutecznie uprawomocnionego statusu wydaje się pozbawiony współczesny dyskurs literaturoznawczy. Nie tylko bowiem uznaje on kulturową naturę, tzn. trwałe ("ontologiczne") kulturowe uwarunkowanie przedmiotu, ale też jawnie przyznaje się do nieredukowalnej stronniczości (kategoriami etnicznymi, płciowymi, światopoglądowymi, politycznymi etc.), relatywności, aspektowości sposobu postępowania - a więc w efekcie do nieneutralności, nieobiektywności, nieuniwersalności wyników poznania.

Powszechnie dostrzegane przejawy tego stanu, którego najwyrazistszym przykładem jest dzisiejsza sytuacja teorii literatury, traktuję jako konsekwencje kryzysu uprawomocnienia. Współczesny dyskurs teoretyczny nie może uzasadnić swej profesjonalizacji zapewnieniem sobie metajęzykowego statusu ani też wyłącznego dostępu do wiedzy obiektywnej o tym, co jest poza wszelkimi uwarunkowaniami (gdyż uważa ją za wiedzę niemożliwą lub pustą) - lecz "tylko" do wiedzy uzyskanej w rezultacie zastosowanych procedur analitycznych (nieuchronnie z kolei nacechowanych - podmiotowo, społecznie czy kulturowo). Specyficzną właściwością tych metod jest to, że poznawcze wyniki nie dają się tu oddzielić od sposobów ich uzyskania. Z tych przyczyn można dalej mówić o "przywileju poznawczym" oferowanym przez te orientacje badawcze, gdyż zapewniającym dostęp do wiedzy inaczej nie osiągalnej. W tym przypadku jest to jednak wiedza zrelatywizowana do kulturowych uwarunkowań poznania; tych uwarunkowań, których przezwyciężenie było uzasadnieniem dyscyplinowej profesjonalizacji wiedzy nowoczesnej. Jest to zatem profesjonalizm słaby, ograniczony i zrelatywizowany do historycznego uniwersum kultury. I taki też status ma współczesny dyskurs literaturoznawczy.

* * *

Przedstawiając powyżej ważniejsze przesłanki na rzecz kulturowej teorii literatury (jej budowy i jej uprawy) miałem oczywiście świadomość i tego, że przynajmniej część z nich była i jest podzielana przez niejedną osobę zainteresowaną stanem i możliwościami współczesnej teorii literatury, a także, że sposoby dochodzenia do podobnych - rzeczywiście lub na pozór - konsekwencji mogą być (i bywają) rozmaite, niekiedy zupełnie niezbieżne z tu referowanymi. Tak też jest i w przypadku autorów tego tomu, których drogi, prowadzące do formułowanych w ich pracach przeświadczeń, mają charakter indywidualny, nie pokrywający się pod wieloma względami z prezentowanym przeze mnie uzasadnieniem. Tym niemniej - a może i tym bardziej - należało je (tak sądzę) wyartykułować na wstępie do tego tomu, by dać czytelnikowi możliwość zapoznania się z argumentacją (choćby sondażowo czy przykładowo traktowaną) na rzecz opisywanej i proponowanej tu zmiany dotychczasowego charakteru badań teoretycznoliterackich, a także sposobność do skonfrontowania z nią własnego stanowiska. Jak mówi staroświeckie porzekadło, które na nowo stało się aktualne nie tylko w myśleniu o literaturze: sposób podróżowania określa cel podróży...

Prezentowany tom jest pierwszym efektem realizacji szerszego projektu poświęconego rozwijaniu koncepcji kulturowej teorii literatury. W tej fazie celem naszym było po prostu uchwycenie zmian zaszłych we współczesnej refleksji teoretycznoliterackiej oraz ukazanie ich skutków dla rozumienia zarówno kluczowych kategorii, jak terytorium, jak i statusu obecnej (i przyszłej) kulturowej - już faktycznie - teorii literatury. Jest ona kulturowa, ze względu na osadzenie jej założeń, narzędzi i przedmiotu tyleż w historycznym polu kultury, co w antropologicznej wiedzy o niej; jest teorią, bo zachowuje ambicje formułowania prawidłowości o badanych zjawiskach, ich tendencjach rozwojowych oraz naturze relacji między-, a zwłaszcza trans-kulturowych (i transdyscyplinarnych); pozostaje też teorią literatury, gdyż jej obiekt centralny (czy prototypowy) stanowi dalej literatura - i w wielości jej dotychczasowych znaczeń, i w postaciach oraz sensach nowych, aktualnie urzeczywistnianych. Nie są to oczywiście jedyne powody obstawania przy tej zmodyfikowanej (nieznacznie) terminologii. Kulturowość jest m.in. także wskaźnikiem uczestnictwa myśli literaturoznawczej w transformacji dyscyplinowych podziałów zachodzących w obrębie humanistyki (w tym zwłaszcza wiedzy o kulturze). Teoria literatury zaś pozostaje trwałym, potrzebnym i odrębnym jej składnikiem - choć już niekoniecznie w swojej nowoczesnej formule. Wreszcie sama literatura, z natury swej historycznie i kulturowo zmienna, oznacza tu również coś innego (w pewnej przynajmniej mierze) niż dawniej.

Uczestnikami tego przedsięwzięcia byli przede wszystkim członkowie i członkinie Katedry Antropologii Literatury i Badań Kulturowych Wydziału Polonistyki UJ oraz zaprzyjaźnieni z nami badacze i badaczki z sąsiednich katedr, którzy podjęli tę pracę realizując projekt badawczy (MNiI nr 5H01C04820, pod kierownictwem Michała Pawła Markowskiego), a także ci, którzy dołączyli do nas później zainteresowani samą problematyką. Niniejszy tom dokumentuje rezultaty pierwszej fazy prac w tym zakresie, a jego dwuczęściowa kompozycja odpowiadać ma intuicyjnie uchwytnym przemianom wewnątrz oraz wokół teorii literatury, pojętej w klasycznie nowoczesnej jej postaci. Stąd część pierwsza zawiera artykuły obrazujące przemiany kluczowych pojęć i problematyk tradycyjnie rozumianej teorii literatury, część druga natomiast - pojęcia i problematyki nie mieszczące się w tych ramach. Staraliśmy się dobrać je w taki sposób, by ukazać i dokonujące się zmiany, i ich koherencję oraz wzajemne powiązanie. Lista podstawowych pojęć i problemów jest oczywiście znacznie dłuższa, od tego, co w tym tomie udało się uwzględnić; świadczy to z pewnością o tym, że zadanie, jakiego się podjęliśmy, dalekie jest jeszcze od zakończenia.

Cytowana literatura przedmiotu

Bauman 2000 - Z. Bauman, Ponowoczesność jako źródło cierpień, Warszawa.

Bergson 1911 - H. Bergson, Zdrowy rozsądek i nauki klasyczne, przeł. F. Thumen, "Widnokręgi", s. 198.

Bourdieu 2005 - P. Bourdieu, Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia, przeł. P. Biłos, Warszawa.

Fish 1995 - S. Fish, Professional Correctness: Literary Studies and Political Change, Cambridge.

Fish 2002 - S. Fish, Jak rozpoznać wiersz, gdy się go widzi, przeł. A. Grzeliński, w: tenże, Interpretacja, retoryka, polityka, wstęp R. Rorty, wybór, redakcja i przedmowa A. Szahaj, Kraków.

Fiut 1998 - A. Fiut, Moment wieczny. Poezja Czesława Miłosza, Kraków, s. 320.

Głowiński 1997 - M. Głowiński, Poetyka wobec tekstów nieliterackich, w: tenże, Pisma wybrane, tom II: Narracje literackie i nieliterackie, Kraków.

Gombrowicz 1997 - W. Gombrowicz, Przeciw poetom, w: tenże, Dziennik 1953-1956, Kraków, s. 339, 350.

Kalaga 2001 - W. Kalaga, Mgławice dyskursu. Podmiot, tekst, interpretacja, Kraków.

Klin 1868 - Klin [J. Klin-Kaliszewski], Szkice, Warszawa, s. 53.

MacCannel 2002 - D. MacCannell, Turysta. Nowa teoria klasy próżniaczej, przeł. E. Klekot i A. Wieczorkiewicz, Warszawa.

Margolis 2004 - J. Margolis, Czym, w gruncie rzeczy jest dzieło sztuki? Wykłady z filozofii sztuki, red. naukowa K. Wilkoszewska, przeł. W. Chojna i in., Kraków.

Markiewicz 2003 - H. Markiewicz, Diabeł tkwi w anegdotach. Na marginesie książki Stanleya Fisha, "Teksty Drugie" nr 4.

Miłosz 1984 - Cz. Miłosz, Po ziemi naszej, w: tenże, Wiersze, t. 2, Kraków, s. 99.

Miłosz 1997 - Cz. Miłosz, Życie na wyspach, Kraków, s. 108-112.

Mitterer 1996 - J. Mitterer, Tamta strona filozofii. Przeciwko dualistycznej zasadzie poznania, przeł. M. Łukasiewicz, Warszawa.

Sławiński 2000 - J. Sławiński, Odbiór i odbiorca w procesie historycznoliterackim, w: tenże, Prace wybrane, t. IV: Próby teoretycznoliterackie, Kraków.

Stevens 1994 - W. Stevens, Studium dwóch gruszek, przeł. Cz. Miłosz, w: Cz. Miłosz, Wypisy z ksiąg użytecznych, Kraków, s. 87-88.

ANNA BURZYŃSKA

Kulturowy zwrot teorii

Jeszcze nie tak dawno temu, bo w 1997 roku, literaturoznawca amerykański Jonathan Culler w jednym z rozdziałów wydanej właśnie książki przywoływał dowcip rysunkowy sugerujący, że uprawianie teorii jest gorsze nawet od terroryzmu1. Sugestia ta obrazować miała przede wszystkim zjawisko przysłowiowej już niechęci do teorii literatury, a odwoływała się zwłaszcza do doświadczeń, by tak rzec, ekstremalnych - albo do czasów powojennego strukturalizmu francuskiego (kiedy to teoria postrzegana była jako dyscyplina kostyczna i bezduszna - główne źródło intelektualnego terroryzowania literatury) albo też do poczynań ortodoksyjnych hermeneutyk, które w ocenie przeciwników teorii nastawione były przede wszystkim na ograniczanie swobody interpretacji. Czasy te zapewne najbardziej wymownie i najzupełniej poważnie podsumował jeden z najsłynniejszych filozofów ponowoczesnych - Jean-Francois Lyotard - twierdząc, że teoria literatury to dzieło "konceptualnych szaleńców" uporczywie (i ostatecznie bezsensownie) usiłujących łączyć dwie całkowicie nieprzystawalne do siebie gry językowe: "teorię" i "literaturę"2.

Skłonności tego rodzaju należą dzisiaj do przeszłości, zaś obecna teoria literatury z pewnością nie chce być dyscypliną represyjną wobec swojego przedmiotu. Wręcz odwrotnie - aktualna postać teorii, nazywana najczęściej teorią kulturową - pragnie być po prostu jak najbardziej pożyteczna. Nie tworzy schematów, w których musi się zmieścić wszystko to, co dotyczy literatury, nie narzuca z góry reguł jej odczytywania, nie ustanawia też osławionych "kryteriów poprawności" interpretacji. Raczej stara się mnożyć języki, dzięki którym możemy literaturę czytać ciągle na nowo i interpretować ją w najróżnorodniejszych kontekstach. Przybiera więc - jak formułują to niektórzy badacze - postać wiedzy przydatnej w praktykach czytania literatury. Lub też - jak mówią inni - staje się otwartym i zmiennym historycznie obszarem rozmaitych dyskursów kulturowych, tworzących pole odniesienia dla interpretacji.

Kulturowy zwrot teorii, który uznać należy za jedno z najważniejszych zjawisk humanistyki lat ostatnich nie wziął się jednak z przysłowiowego "powietrza", lecz - przynajmniej w moim przekonaniu - stanowi on pewną konsekwencję przemian ewolucyjnych dwudziestowiecznej wiedzy o literaturze. Co więcej - by znaleźć się na obecnym etapie, teoria literatury przemierzyła dość długą drogę. Najpierw - po przełomie antypozytywistycznym - uzyskała status pełnoprawnej dyscypliny i zbudowała mocne fundamenty naukowe (które przyniósł jej właśnie strukturalizm). Następnie przeszła przez fazę kryzysu i gruntownej rewizji kluczowych kategorii (zwaną poststrukturalizmem). Wreszcie - zwróciła się w stronę praktyki interpretacyjnej i otworzyła się na szeroko rozumianą kulturę. W wyniku tych wszystkich przemian wyodrębniły się również trzy najważniejsze modele dwudziestowiecznej teorii literatury: teoria nowoczesna, ponowoczesna i kulturowa. Warto na wstępie prześledzić w skrócie historię tych przeobrażeń, bo to w ich wyniku dokonało się ostatecznie w ciągu ostatnich kilkunastu lat owo tak pożądane i pożyteczne otwarcie wiedzy o literaturze, którego inną nazwą jest właśnie zwrot kulturowy.

1. Narodziny i zmierzch teorii nowoczesnej

Dzieje teorii literatury jako osobnej dyscypliny rozpoczynają się wprawdzie już w pozytywizmie, kiedy to, wraz z ukonstytuowaniem się na gruncie niemieckim nauki o literaturze, pojawiają się świadomie już stawiane pytania o metody badania dzieła literackiego. Jednak to dopiero wiek XX uznać należy za wiek teorii literatury w pełnym tego słowa znaczeniu - wtedy to bowiem dopiero literatura usamodzielnia się jako przedmiot badań odrębny i odmienny od wszelkich bytów i zjawisk przyrodniczych. Wraz ze świeżo uzyskaną autonomią przez nauki humanistyczne zbudowanie teorii stało się jednym z najważniejszych zadań badaczy literatury. Teoria literatury początku wieku była jednak tworzona przede wszystkim w opozycji do tradycji pozytywistycznej, a konkretnie - do modelu poznania naukowego wyznaczonego przez nauki przyrodnicze. Przedmiotem najżywszej niechęci okazywało się przede wszystkim nieuwzględnianie specyfiki literatury (która dla pozytywistów była takim samym przedmiotem badań, jak wszystko co nas otacza), a także deterministyczne ujmowanie dzieła literackiego jako wyniku zewnętrznych przyczyn sprawczych, w szczególności biografii autora, jego predyspozycji psychologicznych (a nawet cech biologicznych) czy okoliczności społecznych i historycznych, w jakich przyszło mu tworzyć. Sprzeciw budziły również metody badania literatury, które zapożyczano z nauk przyrodniczych, ustanawiających w okresie pozytywizmu także kanon metodologiczny. Pozytywistyczni genetyści, zgodnie ze swoją nazwą bardziej zainteresowani byli poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie o to, skąd wzięła się literatura, niż czym ona jest. Poszukiwano więc przede wszystkim zewnętrznych czynników, które wpłynęły na powstawanie dzieła literackiego - nawet na drodze odkrywania analogii z teoriami przyrodoznawczymi (np. teorią ewolucji, którą adaptowano do teorii rozwoju gatunków literackich)3. Pytania o istotę literatury i o jej cechy specyficzne pojawiły się dopiero wskutek poważnej debaty o metodach poznania naukowego, jaka toczyła się na przełomie wieku XIX i XX. W wyniku tej debaty (nazywamy ją przełomem antypozytywistycznym) nauki humanistyczne usamodzielniły się i odłączyły od nauk przyrodniczych, powołując do życia własną, odrębną metodologię. W przełomie antypozytywistycznym dostrzec więc można nie tylko genezę współczesnej humanistyki, lecz także genezę nowoczesnej teorii literatury.

Dla teorii literatury miało to bardzo poważne konsekwencje - po pierwsze odłączenie humanistyki, a wraz z nią wiedzy o literaturze od nauk przyrodniczych pociągnęło za sobą konieczność zdefiniowania specyfiki literatury jako przedmiotu literaturoznawstwa (jednej z nauk humanistycznych). W ślad za tego rodzaju pytaniami pojawiły się również problemy bardziej szczegółowe - dotyczące poznania literatury, natury interpretacji, procesu twórczego, podmiotów literackich itp. Dało się to dostrzec zwłaszcza w wysiłkach takich szkół teoretycznych jak rosyjska szkoła formalna, praska szkoła strukturalna czy ingardenowska fenomenologia literatury - dla których dylematy natury esencjalnej okazywały się absolutnie pierwszoplanowe i stanowiły za każdym razem punkt wyjścia do określenia sposobów badania i analizy dzieła literackiego. Odpowiedzi, które padały na pytanie "czym jest literatura?", odwoływały się albo do tradycji znacznie wcześniejszych (jak np. w przypadku teorii formalistów rosyjskich reaktywującej założenia estetyki Kanta, a więc uznającej dzieło literackie za twór autoteliczny, wysuwający na pierwszy plan własne ukształtowanie formalne). Albo też starały się stworzyć własne kryteria w nawiązaniu do aktualnych koncepcji filozoficznych (np. koncepcja Romana Ingardena przyznająca zdaniom literackim status fikcjonalny) lub językoznawczych (np. koncepcja strukturalistyczna, dostrzegająca w języku literatury specyficzną funkcjonalność (jak w teoriach Mukařovskiego czy Jakobsona) bądź też nadająca mu walor spójnej organizacji systemowej (np. teoria narratologów francuskich). Nieco później pojawiały się również teorie, które starały się pogodzić tendencje esencjalistyczne z aktualnymi przemianami w samej literaturze (np. teoria intertekstualności G. Genette'a).

I poł. XX wieku zdominowana została jednak ostatecznie wpływami teorii języka i językoznawstwa ogólnego Ferdynanda de Saussure'a, a kierunek, w którym podążać zaczęła bardzo intensywnie wiedza o literaturze określany jest często mianem zwrotu lingwistycznego4. Punktem wyjścia dla teorii spod znaku formalizmu i strukturalizmu stał się bowiem język/system języka, a nie, jak do tej pory, pozajęzykowe uwarunkowania dzieła literackiego. I podobnie jak de Saussure pragnął uczynić językoznawstwo nauką ścisłą, tak również badaczom literatury bardzo szybko zamarzyło się prawdziwie ścisłe i naukowe literaturoznawstwo. Dlatego też idea "mocnej" nauki o literaturze, a zarazem oczywiście - "mocnej" (systemowej, ogólnej, uniwersalnej, obiektywnej) teorii - powoli zaczęła wychodzić na plan pierwszy i wyznaczać główne tendencje w wiedzy o literaturze co najmniej do końca lat 60. De Saussure'owska idea języka i koncepcja językoznawstwa ogólnego narzuciła określony sposób widzenia literatury i literaturoznawstwa, a poglądy językoznawcy genewskiego na teorię języka wywarły bardzo silny wpływ na kształt samej teorii literatury. De Saussure'a interesował przede wszystkim system języka, rzec by można, w stanie "czystym" - abstrakcyjny i ogólny, oderwany od zmian historycznych, od mowy, od podmiotu i od rzeczywistości - dzięki któremu zarówno tworzona przez niego teoria języka, jak i wzorowana na jego poglądach teoria literatury mogły również zachować ową pożądaną "czystość", abstrakcyjność i ogólność5. Skoro - jak twierdził twórca językoznawstwa ogólnego: "język jest zwartym systemem i teoria powinna być systemem równie zwartym jak język"6 - to podobnie zwarty, systemowy charakter miała przybrać również teoria literatury. Z obecnej perspektywy widać wyraźnie, że najważniejszym celem, zwłaszcza wspomnianego już powojennego strukturalizmu francuskiego, było stworzenie stabilnych, naukowych podstaw wiedzy o literaturze, a co za tym idzie - systemowość, całościowość i ogólność literaturoznawstwa. W dokonaniach teoretyków na plan pierwszy wysunęła się potrzeba opisania ogólnych warunków wytwarzania sensu, znalezienia ogólnych struktur rządzących wszelkimi konkretnymi przejawami twórczości literackiej, wreszcie - skonstruowanie uniwersalnej "gramatyki" literatury, tak spójnej i uniwersalnej, jak gramatyka języka ogólnego. I podobnie jak w koncepcji gramatyki języka - szło przede wszystkim o to, by znaleźć ogólne reguły wytwarzania wypowiedzi, w tym przypadku literackich7.

Model naukowej teorii literatury, jaki został stworzony i jaki umocnił się na gruncie strukturalizmu, charakteryzował się więc przede wszystkim:

- autonomią (niezależnością od etyki i polityki oraz wpływów ideologicznych)

- obiektywnością (niezależnością od podmiotu, kontekstu itp.)

- uniwersalnością i ponadhistorycznością (uznaniem powszechnej ważności i obowiązywalności wyników bez względu na zmiany historyczne i kulturowe, a także etniczne, narodowe, rasowe, płciowe, seksualne itp.)

- całościowością i poszukiwaniem właściwości systemowych

- neutralnością języka teoretycznego (przekonaniem o istnieniu metajęzyka pojmowanego jako specjalny system twierdzeń, niepodatnego na działanie sił retorycznych).

Model taki nazywamy też od pewnego czasu teorią nowoczesną (by podkreślić jego mocne osadzenie w nowoczesnym paradygmacie wiedzy naukowej, którego źródła tkwią w kartezjanizmie). Według definicji Ryszarda Nycza teoria nowoczesna jest to:

usystematyzowany zespół ogólnych twierdzeń (o istocie, odmianach oraz strukturalnych i ewolucyjnych prawidłowościach literatury) stanowiących próbę całościowego i naukowo obiektywnego opisu, klasyfikacji i wyjaśniania o uniwersalnie ważnym wobec całej dziedziny zjawisk literackich zastosowaniu8.

W niemal powszechnym odczuciu dojrzała faza rozwojowa nowoczesnej teorii literatury przypadła właśnie na czasy powojennego strukturalizmu francuskiego (inspirowanego myślą antropologiczną Claude'a Lévi-Straussa), a jej apogeum stanowiły dokonania francuskiej szkoły narratologicznej, w szczególności zaś manifest tej szkoły ogłoszony w 8 numerze czasopisma "Communications" w 1966 roku. Już jednak pod koniec lat 60. coraz bardziej widoczne zaczęły być oznaki kryzysu tak rozumianej teorii. Konsekwencje zwrotu lingwistycznego, pożądane na etapie wyzwalania się wiedzy o literaturze od wpływów przyrodoznawstwa, w połowie lat 60. stały się już bagażem zbyt uciążliwym. Tendencje fundamentalistyczne i systemowe, coraz bardziej posunięta autonomizacja teorii, skłonności do uniwersalizowania jej wyników, a także dojmujące odczucie sztuczności konstrukcji pojęciowych, zaspokajających przede wszystkim poznawcze apetyty ich twórców - wszystko to powodowało zniechęcenie do teorii spod znaku strukturalizmu. Kryzys w wiedzy o literaturze nasilił się wraz z ekspansją wspomnianej narratologii francuskiej - ujawniły się wówczas bardzo wyraźnie rzeczywiste aspiracje badaczy opowiadań, a także utopijność ich dążeń - zwłaszcza złudność marzenia o stworzeniu uniwersalnej gramatyki literatury. Teoria zdawała się niemal całkowicie zdominowywać swój przedmiot, pogrążając badania literackie w narcystycznym samozachwycie. Strukturalizm, który miał być mocną reakcją na pozytywizm, okazał się w gruncie rzeczy powrotem do ideałów pozytywistycznych - zwłaszcza w swoim dążeniu do poszukiwania praw rządzących literaturą i w odwrocie od konkretnego dzieła literackiego. Dlatego właśnie po 1966 roku, u szczytu strukturalizmu, pytania o kondycję dyscypliny badań literackich i - rzecz jasna - o status teorii literatury okazały się znów bardzo ważne, a teoretycy (w szczególności francuscy i amerykańscy) stanęli przed potężnym dylematem - czy w ogóle nadal uprawiać teorię literatury, a jeśli tak, to jak właściwie rozumieć jej zadania? Na długie lata na plan pierwszy w badaniach literackich wysunęła się więc ponownie refleksja metateoretyczna i najważniejsze stały się problemy miejsca teorii w ramach wiedzy o literaturze, jej statusu bytowego i poznawczego, oraz jej granic i możliwości.

Okres ten nazywa się od pewnego czasu mianem przełomu poststrukturalistycznego, zaś uprawiany wówczas typ refleksji teoretycznej - teorią ponowoczesną (podkreślając także w ten sposób jej silne związki z filozofią ponowoczesną, pojmowaną najogólniej jako krytyka zachodniej tradycji metafizycznej i światopoglądu oświeceniowego, tworzących fundamenty nowoczesnego modelu wiedzy)9. Poststrukturalizm porównuje się też często do przełomu antypozytywistycznego, a nawet - określa się go czasami po prostu "przełomem antypozytywistycznym lat 60." O ile jednak stawką przełomu antypozytywistycznego było, jak już wiemy, oddzielenie się humanistyki od nauk przyrodniczych, o tyle literaturoznawcy biorący udział w metateoretycznych debatach poststrukturalizmu musieli - z oczywistych względów - podjąć jeszcze inne problemy. I o ile w przypadku przełomu antypozytywistycznego bardzo silnej krytyce podlegały przede wszystkim genetystyczne i deterministyczne obciążenia literaturoznawstwa, o tyle w przypadku przełomu poststrukturalistycznego szło przede wszystkim o ograniczenie wpływów scjentyzmu rodem z lingwistyki ogólnej. Poststrukturalizm przyjął ostatecznie postawę krytyczną nie tylko wobec samego strukturalizmu, lecz wobec całej nowoczesnej tradycji myślowej, a także wobec jej źródeł tkwiących w platonizmie. Tradycja ta w końcu lat 60. wielu filozofom zaczęła kojarzyć się z postawami bardzo niepożądanymi: z reprezentacjonizmem10, esencjalizmem i fundamentalizmem epistemologicznym. Na gruncie literaturoznawstwa najważniejszymi zagadnieniami podjętymi przez myśl poststrukturalistyczną stały się zatem kwestie statusu (ontologicznego i epistemologicznego) wiedzy o literaturze, teorii literatury i teorii interpretacji, zaś jednym z jej głównych dokonań okazała się analiza pojęciowych fundamentów i wzorców racjonalności, w których wszystkie te dyscypliny znajdowały do tej pory ugruntowanie. Poststrukturalizm zmierzać miał więc ostatecznie ku radykalnej przemianie całego paradygmatu refleksji humanistycznej i literaturoznawstwa. Sprowokowany przez ortodoksyjny strukturalizm, był jego jednoczesną krytyką, kontynuacją i radykalizacją, a zarazem - procesem rozpracowywania i przewartościowywania tradycji nowoczesnej.

Wprawdzie w ponowoczesną debatę nad teorią zaangażowane były rozmaite orientacje poststrukturalistyczne, jednak niewątpliwie palmę pierwszeństwa w tym względzie - nie tylko z uwagi na radykalność krytyk, lecz także ze względu na ich skuteczność - przyznać należy dekonstrukcjonistom. Do kryzysu, a następnie rozpadu monolitycznego modelu teorii nowoczesnej w największym stopniu przyczyniła się dekonstrukcja Jacques'a Derridy i dekonstrukcjonizm amerykański. Jako programowo antydualistyczny styl myślenia, dekonstrukcja podważyła bowiem przede wszystkim podstawową strukturę zhierarchizowanych opozycji, zapewniających teorii gwarancje stabilności, neutralności i uniwersalności. Dekonstrukcjoniści poddali w wątpliwość zwłaszcza sensowność teoretycznych przymusów nakładanych na praktyki interpretacji, wykazując przede wszystkim złudność modeli określających warunki możliwości odczytywania tekstów literackich, oraz arbitralność reguł determinujących procesy lektury i obwarowujących ich przebieg coraz bardziej odległymi od rzeczywistości "kryteriami poprawności". Zdecydowanie zakwestionowali też ponadhistoryczną uniwersalność i trwałość tez teoretycznych. Wreszcie - podważyli neutralność języka teorii (wobec języka literatury), a także samą możliwość utrzymywania teoretycznego dystansu i "czystości" pozycji teoretycznej. Przekonanie o możliwości osądzania czegokolwiek z neutralnej lub nieusytuowanej pozycji teoretycznej uznali oni za jedno z najbardziej złudnych przeświadczeń nowoczesnej teorii. Dekonstrukcyjne lektury bezlitośnie ujawniały sztuczność, a nawet całkowitą bezzasadność wielu koncepcji teoretycznych, podawały w wątpliwość sensowność teoretycznych roszczeń: pretensje do uniwersalności i systemowości, skłonność do totalizacji i obiektywizacji. Jacques Derrida i dekonstrukcjoniści amerykańscy podważyli również arbitralność i autorytatywność teoretycznych orzeczeń, a przewartościowując relację między tekstem i "językami zewnętrznymi" - zakwestionowali dogmat sterylności metajęzyków11.

Jedna z pierwszych prób wyrażenia specyfiki poststrukturalizmu, podjęta przez Roberta Younga, określała go dość radykalnie mianem "końca" teorii przez duże "T"12. Jakkolwiek koniec ów traktowany był umownie - raczej jako zmierzch lub wyczerpanie się konkretnego modelu teorii - to zarówno samo hasło, jak i sygnowany nim wywód Younga precyzyjnie zwracał uwagę na sedno problemu: teoria nowoczesna dożywała swojego kresu, spowodowanego przesytem naukowego dogmatyzmu i fundamentalizmu poznawczego. Wątpliwości pod adresem nowoczesnej teorii i dyskwalifikacja ideału "mocnej" nauki w humanistyce w praktyce zaowocowały podważeniem niemal wszystkich założeń tej teorii, a przede wszystkim - wspomnianej już autonomiczności, obiektywności, uniwersalności oraz idei metajęzyka13.

Trzy podstawowe pytania postawione przez poststrukturalizm dotyczyły kwestii fundamentalnych:

- po pierwsze: jakie są możliwości i ograniczenia poznawcze teorii;

- po drugie: jakim językiem pisać teorię, skoro uznać, że sposób pisania nie jest neutralny, bo wywierają nań istotny wpływ retoryka, ideologia czy pożądanie;

- po trzecie: jak przedstawia się zależność między teorią i interpretacją?

Ten ostatni problem, obecny od samego początku w debatach poststrukturalistycznych, wysunął się jednak na plan pierwszy dopiero w początku lat 80., a konkretnie - podczas słynnej dyskusji, toczonej w Stanach Zjednoczonych na łamach czasopisma "Critical Inquiry", pt. Against Theory (1982-1985)14. Dyskusja ta, będąca pierwszym oficjalnym wystąpieniem grupy amerykańskich neopragmatystów (m.in. filozofa Richarda Rorty'ego i literaturoznawcy Stanleya Fisha) okazała się ostatecznie najmocniejszym głosem przeciwko teorii, a w szczególności przeciwko teoretycznym restrykcjom nakładanym na praktyki interpretacji literatury. Teoria - przekonywali neopragmatyści - stworzona została głównie po to, by "rządzić" interpretacją: nie tylko decydowała o tym, jak pojmować ogólny charakter praktyk interpretacji, nie tylko "fundowała" ich poznawczą kondycję (a więc zakres, cele, granice, możliwości itp.), nie tylko determinowała ich wymiar "ontologiczny" (a więc status dyskursywny komentarza krytycznego), lecz przede wszystkim próbowała z jednej strony zapewnić owym praktykom teoretyczne "bezpieczeństwo" (oferując określone reguły, procedury, techniki), z drugiej zaś - starała się ustrzec je przed demoralizującą możliwością "powiedzenia wszystkiego w dowolny sposób" (wyznaczając i ustanawiając tzw. "kryteria poprawności"). Tradycyjne teorie interpretacji dążyły więc do osiągnięcia stanu względnej przewidywalności wyników, poprzez podporządkowanie procesów interpretowania metodycznym programom odkrywania znaczeń.

Pod koniec lat 70. zmierzch "mocnej", uniwersalnej, ahistorycznej teorii jako sfery legitymizacji w naukach humanistycznych stał się więc dobrze widocznym faktem. Jednak poddając teorię nowoczesną ostrej krytyce, poststrukturalizm uświadomił jednocześnie, że nie da się całkowicie obyć bez refleksji teoretycznej. I o ile do połowy lat 80. wydawało się, że diagnozowanie aktualnego stanu teorii literatury i prognozowanie jej przyszłości należy do ulubionych zajęć literaturoznawców, o tyle w drugiej połowie lat 80. i w latach 90. deliberacje na temat kondycji teorii zdecydowanie osłabły na korzyść pozytywnych projektów uprawiania dyscypliny. Mniej więcej od połowy lat 80. najbardziej palącą kwestią stało się wyznaczenie nowych zadań dla teorii literatury. Trafnie opisywał tę sytuację literaturoznawca amerykański Robert Scholes:

Naiwna epistemologia, na której opierały się nasze założenia, legła w gruzach. W odpowiedzi na tę sytuację możemy albo założyć, że nasza praktyka nie ma nic wspólnego z teorią, albo możemy przyjąć założenie przeciwne i spróbować wykorzystać nowe możliwości tkwiące w strukturalistycznej i poststrukturalistycznej teorii, jako podstawy dla nowej praktyki15.

2. Lata 80.: nowe zadania

Na początku lat 80. tendencje, które dominowały w XX-wiecznej refleksji teoretycznej, uległy bardzo wyraźnym zmianom. Przede wszystkim nastąpił zdecydowany odwrót od problematyki metateoretycznej, osłabły również skłonności do podporządkowywania teorii literatury interesom nauki. Wbrew pozorom jednak teoria po poststrukturalistycznych atakach nie została zmieciona z obszaru wiedzy o literaturze. Wprost przeciwnie - zaczęto bardzo intensywnie poszukiwać nowych możliwości jej uprawiania.

Wymowny okazał się w tym względzie tytuł książki Petera Barry, opublikowanej w 1995 roku: Beginning Theory. Autor książki podkreślał już na pierwszych stronach, że w latach 90. należy powrócić do nowych zadań teoretycznych, że nadszedł czas "praktykowania" teorii, tworzenia słowników teoretycznych i pomnażania wiedzy teoretycznej. Po kryzysie czy "końcu" Wielkiej Teorii w badaniach literackich wypadało więc obecnie po prostu "rozpocząć" teorię na innych, nowych zasadach16. Wysiłki te zaowocowały sporą ilością publikacji poświęconych kondycji teorii literatury po niedawnej "pralni" pojęć i ocenie przyszłych kierunków jej rozwoju. Najważniejsze z nich to: Literary Theory Today, pod red. P. Colliera i H. Geyer Ryan (1989), The Future of Literary Theory, pod red. R. Cohena (1989), Literary Theory's Future, pod red. J. Natolego (1989), The States of "Theory", pod red. D. Carrola (1990), Consequences of Theory, pod red. B. Johnson i J. Araca (1991), After Poststructuralism. Interdyscyplinarity and Literary Theory, pod red. N. Easterlin i B. Riebling (1993), The Institution of Theory Murraya Kriegera (1994), The Myth of Theory Williama Rightera (1994) itp. Warto dodać jeszcze do tego prace wcześniejsze, lecz utrzymane w podobnym tonie: After the Strange Texts. The Role of Theory in the Study of Literature, pod red. Jaya i Millera (1985) czy Tracing Literary Theory (1987), pod red. J. Natolego itp. Jakkolwiek dobrze widoczne było w tych książkach (a wyrażał to wprost właśnie Natoli), że trudno już byłoby mówić o jednej teorii, a raczej należałoby konsekwentnie używać liczby mnogiej, to jednak pewne tendencje wspólne dały się od razu zauważyć.

Również dekonstrukcjoniści, mimo że kładli przede wszystkim nacisk na ważność praktyk czytania, nie zmierzali do wyeliminowania teorii z dyskursu o literaturze, ale raczej do oparcia relacji teoria-praktyka na zupełnie innych zasadach. To znaczy - na zasadach "partnerstwa", a nie podległości. Trafnie formułował ten postulat jeden z dekonstrukcjonistów amerykańskich - Joseph Hillis Miller:

Dobre badania literackie nie są ani czystą teorią, ani czystą praxis, nie są ani "praktyczną krytyką", ani mieszanką tych dwóch, ani też czymś pomiędzy nimi, ale posługują się trybem interpretującego języka [interpretive language], który znajduje się ponad tą fałszywą i mylącą opozycją17.

W innym miejscu podkreślał on również, że "teoria jest niczym bez praktyki"18. Słowa te zamieścił "klasyk" dekonstrukcji amerykańskiej w obszernym tomie prac podsumowującym jego własną drogę badawczą. Wymowny tytuł: Theory Now and Then odwoływał się do zawartej w książce swoistej dokumentacji - oznaczał on jednak zarówno zmianę poglądów samego Hillis Millera na zadania teorii literatury, jak i sygnalizował ogólną przemianę modelu amerykańskiej wiedzy o literaturze w ostatnich latach. Tytułowa różnica pomiędzy dawną i aktualną teorią związana była właśnie z owym bardzo istotnym przeformułowaniem relacji między teorią i praktyką w stronę ich wzajemnego współdziałania i uzupełniania się. Dekonstrukcyjna afirmacja stale kontynuowanej i nieprzerwanie twórczej praktyki interpretacyjnej, podkreślana także przez Jacques'a Derridę, czy też "interpretujący" język badawczy, o którym mówił Hillis Miller - oznaczały przede wszystkim wyraźny zwrot w kierunku interpretacji pojmowanej jako najważniejsze zadanie badań literackich. "Praktyczna użyteczność" teorii znaczyła tu przede wszystkim jej podporządkowanie praktyce interpretacyjnej, podporządkowanie nie na zasadzie odwróconej hierarchii, ale świadomego współdziałania. Innymi słowy - pociągała za sobą przede wszystkim rezygnację z podstawowego obowiązku teorii wobec interpretacji, jaki narzucił jej "mocny" paradygmat - z ustanawiania kryteriów uprawomocniających proces interpretowania literatury. Teoria "działająca" i "współdziałająca" tworzyć miała coś w rodzaju konceptualnego tła dla praktyk czytania rozumianego jako "wiedzy" na użytek interpretacji (interpretive knowledge).

Postawienie interpretacji w centrum zainteresowań wiedzy o literaturze przyniosło również zdecydowany odwrót od problemów natury esencjalnej. O ile, jak pamiętamy, zwłaszcza I poł. XX wieku zdominowana była przez problematykę esencjalistyczną, o tyle obecnie, po przełomie poststrukturalistycznym - podczas którego (zwłaszcza ze strony dekonstrukcjonistów i neopragmatystów) padały także bardzo mocne opinie o braku niezmiennej, uniwersalnej istoty literatury - poszukiwania istoty literatury także wyraźnie osłabły. Wpłynęła na to również aktualna sytuacja w samej literaturze - wobec niesłychanego rozmnożenia rozmaitych praktyk literackich i paraliterackich bardzo trudno było obecnie wyznaczyć granicę pomiędzy tym, co należałoby określić mianem "literatury", a tym, co na to miano już nie zasługuje19. Dlatego też spora liczba teoretyków i badaczy literatury całkowicie zrezygnowała z pytania o jej specyfikę na korzyść poszukiwania odpowiedzi na pytania o rozmaite formy działania literatury na odbiorców (konkretnych lub potencjalnych) oraz o sposoby jej interpretowania.

Zwrot ku praktyce interpretacyjnej i podporządkowanie tej praktyce wszelkich innych dziedzin literaturoznawstwa nie był bynajmniej zjawiskiem niespodziewanym. Co więcej - fakt, że teoria utraciła znaczenie obiektywizujące i uprawomocniające przez większość samych teoretyków uznany został za zjawisko niezmiernie pożądane. Teoria stała się dzięki temu szerokim, otwartym, interdyscyplinarnym polem stwarzającym zaplecze dla praktyk interpretacji i dostarczającym im pożytecznych narzędzi - wzbogacających akty czytania, problematyzujących je, wskazujących na ich trudności itp. Oznaczało to również zwrot ku historyczności, tzn. - znów według trafnego sformułowania Ryszarda Nycza - przesunięcie od

przyjmowania ponadhistorycznej pozycji i odkrywania porządku, który tkwi u podstaw - do akceptacji usytuowania w historii i porzucenia idei fundamentalnej niezmienności dostępnej racjonalnemu poznaniu20.

Teoria zaczęła się więc powoli przeobrażać w pluralistyczne uniwersum usytuowanych (historycznie) dyskursów - "praktyk pisania", które, w myśl trafnej uwagi Geralda Graffa, nie miały tworzyć apriorycznych modeli, ale traktować literaturę jako stale otwarty i wymagający ciągłego podejmowania problem21. Najogólniejszy sens tej przemiany trafnie ujmowały również słowa jednego z reprezentantów Nowego Historyzmu - Stevena Greenblatta. Przemiana ta oznaczała

odejście od "stabilnej mimetycznej teorii" w stronę "modelu interpretacyjnego", bardziej adekwatnego dla nie dającej się łatwo uporządkować cyrkulacji danych i dyskursów, stanowiącej (...) jądro nowoczesnej praktyki estetycznej. To właśnie w odpowiedzi tej praktyce - przekonywał Greenblatt - musi usytuować się współczesna teoria: nie na zewnątrz interpretacji, ale w nie zawsze jawnych miejscach negocjacji i wymiany22.

Co konkretnie jednak miał oznaczać ów "model interpretacyjny"? Chodziło, z grubsza rzecz ujmując, o zadawanie tekstowi literackiemu pytań innych od tych, które stawiano dotychczas, a egzemplaryczny zestaw tych pytań zamieszczał Greenblatt w innym miejscu - opracowując hasło "kultura" dla słownika terminów literackich Franka Leentricchii i Terry'ego McLaughlina. Pytania te świadczyć miały o wyzbyciu się naiwnej postawy wobec literatury i o poważnym wzięciu pod uwagę jej związków z kontekstami społecznymi i kulturowymi. Lista pytań sporządzona przez Greenblatta zasługuje na przytoczenia również dlatego, że wiele z problemów tu zasygnalizowanych zachowuje też ważność w przypadku teorii kulturowej. Zdaniem inicjatora poetyki kulturowej należałoby więc pytać: 1. o typy zachowań kulturowych i modele praktyk kulturowych, za jakimi opowiada się dane dzieło literackie; 2. o przyczyny atrakcyjności tego dzieła dla czytelników danego czasu i epoki; 3. o różnice między wartościami, którymi kieruje się aktualny czytelnik dzieła i wartościami po stronie których opowiada się samo to dzieło; 4. o rodzaje społecznych kontekstów rozumienia, od których uzależnione jest powstanie i interpretacja danego dzieła; 5. o jawną lub ukrytą ewentualność ograniczania wolności myślenia jednostki lub ruchu społecznego przez dane dzieło; 6. o powiązanie zawartych w dziele aktów akceptacji lub odrzucenia określonych wartości z szerszymi układami społecznymi23.

Poetyka kulturowa w ujęciu Nowych Historystów - warto to jeszcze raz podkreślić - nie odrzucała analizy formalnej, stylistycznej czy językowej, choć daleko ważniejsze było dla niej tropienie ideologicznych uwarunkowań praktyk dyskursywnych. Ścisłych powiązań między tradycyjnym badaniem językowych właściwości tekstu literackiego i analizą jego odniesień politycznych, etycznych, społecznych i kulturowych domagał się również wspomniany wcześniej Hillis Miller. W Theory Now and Then jako jedno z najważniejszych zadań wiedzy o literaturze zwróconej ku praktyce postrzegał poszukiwanie kompromisu pomiędzy teorią pojętą jako "retoryczne czytanie tekstu" i teorią "użyteczną społecznie, kulturowo i politycznie"24. Zwrot ku interpretacji wymagał więc jeszcze jednego kroku - otwarcia się teorii na zróżnicowane i zmienne historycznie konteksty kulturowe. Zjawisko to w 1993 roku dostrzegał również jeden z uważnych obserwatorów przemian w najnowszej wiedzy o literaturze, redaktor antologii rejestrujących na bieżąco charakter tych przemian - Joseph Natoli. W przedmowie do książki pt. Tracing Literary Theory podkreślał m.in., że na naszych oczach teoria przeradza się w "kulturowe badania literackie", to znaczy "dyskurs, którego celem jest interpretowanie innych dyskursów"25.

3. Wielkie otwieranie

Na gruncie literaturoznawstwa amerykańskiego bodaj najwcześniej opisał ten proces szczegółowo niedawny badacz i sympatyk dekonstrukcjonizmu - Vincent B. Leitch - w książce pt. Cultural Criticism, Literary Theory, Poststructuralism26. W jego ocenie badania literackie stawały się aktualnie częścią ogólnie pojętych badań kulturowych, zaś krytyka literacka przeradzała się po prostu w krytykę kulturową. Oczywiście krytyka kulturowa jako taka nie była zjawiskiem nowym27 - istotna różnica polegała raczej w tym przypadku na jej wzbogaceniu dotychczasowymi doświadczeniami poststrukturalizmu oraz na jej niezwykłej ekspansywności, sprawiającej że zarówno Leitch, jak i inni w tzw. cultural studies dopatrywali się całkowitej zmiany paradygmatu humanistyki. Za najważniejszejsze osiągnięcia poststrukturalizmu, przygotowujące niejako aktualny zwrot teorii literatury, uznał tu Leitch m.in. odrzucenie uniwersalnej racjonalności, zwrócenie uwagi na konieczność ujęcia problemów historii i kultury jako konstrukcji dyskursywnych, a także "miejsc konfliktów", zakwestionowanie ustanowionych podziałów między dyscyplinami i granic intelektualnych oraz zwiększoną wrażliwość na różnice, wykluczenia, anomalie i marginesy. Przede wszystkim zaś - uznanie tekstów za "wielośladowe interteksty", miejsca przecięcia rozmaitych dyskursów kulturowych28. Zdaniem Leitcha pokolenie nowych krytyków kulturowych, które coraz wyraźniej manifestowało swoją obecność na forum wiedzy o literaturze, nastawione było głównie na badanie

przyczyn, konstytucji i konsekwencji, a także trybów cyrkulacji i konsumpcji rozmaitych instytucji i dyskursów lingwistycznych, społecznych, ekonomicznych, politycznych, historycznych, etycznych, religijnych, prawnych, naukowych, edukacyjnych, potocznych i estetycznych29.

Ważnym świadectwem tej istotnej przemiany w amerykańskim literaturoznawstwie - przejścia od dekonstrukcjonizmu, wyznaczającego jeszcze niedawno jego główny kierunek do badań kulturowych - stały się zarówno książki Leitcha (w szczególności różnica między Deconstructive Criticism wydaną 1983 roku30 i wspomnianą Cultural Criticism z 1992), jak i prace innego komentatora i historyka dekonstrukcji, Jonathana Cullera (a konkretnie: On Deconstruction z 1982 roku i Framing the Sign. Criticism and Its Institutions z 1988). W ciągu wielu ostatnich lat - stwierdzał więc Culler już na okładce swojej książki -

teoria literatury zajmowała się przede wszystkim swoim wewnętrznym ukształtowaniem. Dzisiaj jednak (...) uwikłana jest w nowy spór, dotyczący swojego instytucjonalnego kontekstu i kulturowej odpowiedzialności. Teoria zawsze wprowadzała do badań literackich wiele rozmaitych obszarów, ale teraz poszerza się w pewnym sensie substancjalnie, włączając wiele dotychczas nie-literackich kwestii. Interpretowanie "znaku" pociąga za sobą obecnie "obramowywanie go" [framing it]31.

Framing the Sign, otwarcie wyrażająca aprobatę dla nowej "krytyki politycznej"32, dokonywała również wstępnego uporządkowania aktualnej sytuacji w literaturoznawstwie. Globalny obraz tej sytuacji wyznaczały zdaniem autora zwłaszcza dwie najbardziej wyraziste tendencje. Pierwsza z nich - to znaczne poszerzenie obszaru zainteresowań krytyki literackiej i teorii literatury o całkowicie nowe, nierzadko pochodzące z bardzo odległych dziedzin tematy badawcze. Druga - to właśnie dążenie do nadania badaniom literackim charakteru "politycznego" w szerokim rozumieniu - tzn. zarówno podejmowanie kwestii politycznych uwikłań literatury, jak i rozpatrywanie instytucjonalnych, a także ideologicznych aspektów samych badań literackich, ideologicznych implikacji orientacji teoretycznych i ich relacji do instytucji, w ramach których się utworzyły itd. Culler nie rezygnował tutaj całkowicie z odwołań do swoich dawniejszych mistrzów - Derridy i de Mana - ale tylko w bardzo niewielkiej części nawiązywał do doświadczeń dekonstrukcjonizmu. Znacznie bardziej interesowały go już teraz takie zagadnienia jak na przykład: instytucjonalne problemy badań literackich w ramach uniwersytetu, zadania krytyki politycznej, semiotyka turystyki itp.

Książka Leitcha natomiast zbierała najważniejsze wyróżniki teorii kulturowej. Ogólne ramy tej orientacji wyznaczały szeroko pojęte badania kulturowe (podejmujące inspiracje płynące z antropologii, historii, wiedzy o mediach, socjologii, marksizmu, semiotyki, hermeneutyki, mitografii, feminizmu, teorii etnicznych i poststrukturalizmu)33. Teoria ta miała mieć jego zdaniem kształt "hybrydyczny" - co oznaczało jak najdalej posuniętą różnorodność podejmowanych problemów i wielokierunkowość zainteresowań. Całość charakteryzować miała się szczególnym uwrażliwieniem na kwestie etyczne i polityczne34 i zdecydowaną przewagą praktyk interpretacyjnych nad teoretyzowaniem. Szczególnym zainteresowaniem cieszyć się miały w tym przypadku problemy szeroko pojętej kultury (tu przede wszystkim zagadnienia - różnic kulturowych, rasowych i etnicznych) oraz kwestie podejmowane przez zyskującą sobie w tym czasie coraz więcej zwolenników krytykę genderową, czyli badania kulturowych determinacji różnic płciowych35. Głównym motywem książki stała się także krytyka formalizmu spod znaku Nowej Krytyki. Zdaniem Leitcha to dopiero teoria i krytyka kulturowa przynieść mogła skuteczne antidotum na formalizm New Criticism.

W rozdziale poświęconym cechom charakterystycznym orientacji kulturowej w badaniach literackich Leitch precyzyjnie wypunktowywał także różnice między dawnym i nowym stylem badania literatury. O ile bowiem np. przestawiciele Nowej Krytyki koncentrowali się przede wszystkim na kwestiach takich jak:

tekstualna spójność i jedność, wewnętrzne komplikacje tekstów i ich organizacja, dwuznaczność i ironia, napięcie i równowaga, ekonomia i autonomia, literackość i przestrzenność

o tyle krytykę kulturową interesować miały przede wszystkim zagadnienia

akceptacji i wykluczeń, współudziału i oporu, dominacji i przyzwoleń, abstrakcyjności i sytuacyjności, gwałtu i tolerancji, monologu i wielogłosowości, bezruchu i aktywności, tożsamości i inności, opresywności i emancypacji, centralizacji i decentralizacji36.

Leitch formułował także podstawowe założenia kulturowej praktyki interpretacyjnej, podkreślając przede wszystkim jej odmienność od "konwencjonalnych analiz literackich". Po pierwsze - przedmiotem zainteresowań krytyki kulturowej miała być nie tylko literatura kanoniczna, ale całe spektrum tzw. niekanonicznych i pozaestetycznych artefaktów, fenomenów i dyskursów. Po drugie - miała ona używać metod

krytyki kulturowej i analizy uwarunkowań instytucjonalnych w takim samym stopniu jak tradycyjnych metod krytycznych, takich jak egzegeza tekstualna i badania podłoża historycznego.

Po trzecie wreszcie -

powinna wykorzystywać tekstualne, a także dyskursywne modele i procedury wyprowadzane z koncepcji Barthesa, Derridy i Foucaulta, a szczególnie - z Barthesowskiej propozycji analizy tekstualnej (zwłaszcza w wersji z S/Z), Derridowskiej koncepcji tekstu i idei "różnicy" oraz z Foucaultowskiej genealogii37.

Najcenniejszą inspirację dla teorii kulturowej stanowiły jednak, zdaniem Leitcha, dotychczasowe osiągnięcia Centrum Współczesnych Badań Kulturowych (Centre for Contemporary Cultural Studies) przy Uniwersytecie w Birmingham, prezentacji których poświęcił sporo miejsca. Dokonał on również przeglądu najważniejszych dla "krytyki kulturowej" tematów, łącząc to jednocześnie z próbą weryfikacji tradycyjnych, rzec by można, tematów literaturoznawczych. Z perspektywy krytyki kulturowej podjęte zostały na przykład na nowo kwestie autorstwa i intencji, dyskursu poetyckiego i społecznych uwikłań tekstów, zagadnienia gatunków literackich i konwencji kulturowych, problemy literatur mniejszości w relacji do poetyki ogólnej itp. Dyscypliną, która niewątpliwie najbardziej wymagała zreformowania, okazała się sama poetyka. Wyprowadzając wnioski wynikające zwłaszcza z analiz ogólnych założeń teoretycznych poetyk wywodzących się z kręgu estetyki afroamerykańskiej, poetyk mniejszości etnicznych, a także z poetyk feministycznych i teorii postkolonialnych, postulował Leitch rezygnację z uniwersalnej, dogmatycznej i monolitycznej poetyki, której idealny wzorzec stanowił jej formalistyczny model zrodzony w kręgu Nowej Krytyki, na korzyść wielości różnorodnych poetyk lokalnych, respektujących zróżnicowanie dyskursów kulturowych. Pluralizacja poetyki - taki tytuł nosił jeden z rozdziałów - miała stać się ostatecznie jednym z najważniejszych zadań oczyszczonego z formalistycznych przesądów literaturoznawstwa kulturowego.

Stosunkowo skromna w rozmiarach książka Leitcha dobitnie wskazywała więc na pojawianie się nowych tendencji w badaniach literackich po poststrukturalizmie, choć nie dawała jeszcze właściwego wyobrażenia o ich ekspansywności i zasięgu. Adekwatny obraz przedstawiał natomiast wydany w 1992 roku monumentalny, blisko osiemsetstronicowy tom Cultural Studies, poświęcony równie monumentalnej (bo liczącej około dziewięciuset uczestników) konferencji, zorganizowanej przez Unit for Criticism and Interpretive Theory Uniwersytetu Illinois38. Autorzy przedmowy do tego tomu: Cary Nelson, Paula A. Treichler i Lawrence Grossberg słusznie zwracali uwagę na "eksplozję" zainteresowań badaniami kulturowymi39. Już samo tylko wyliczenie szczegółowych problemów i tematów poszczególnych referatów (w tym np. płeć kulturowa i seksualność, rasa i etniczność, polityka tożsamości, polityka estetyki, polityka dyscyplinarności, dyskurs i tekstualność, pedagogika, kolonializm i postkolonializm itp.) mogłoby stanowić odrębny, całkiem obszerny referat. Literatura zajmowała w tej kulturowej mozaice na ogół albo pozycję jednego z wielu równoprawnych dyskursów kulturowych, albo, znacznie częściej, występowała w roli miejsca przecinania się rozmaitych dyskursów kulturowych, skupianych jak w "soczewce" w tekście literackim. Taki właśnie "mozaikowy" charakter miała mieć również proponowana tu metodologia. Metodologiczny bricolage, jak określali to autorzy, nie przewidywał bowiem ani jedynej, uprzywilejowanej metody badań, ani też nie ograniczał możliwości wyboru, ani wreszcie nie zabraniał korzystania z wielu metod naraz. Wprost przeciwnie - wybór metody, techniki analitycznej czy sposobu interpretacji motywowany był jedynie względami ich praktycznej użyteczności w danym momencie analizy:

analiza tekstualna, semiotyka, dekonstrukcja, analiza fonemiczna, psychoanaliza, analiza treści i inne mogły być w jednakowym stopniu użyteczne40, wszystkie one bowiem (...) mogły przyczynić się do pogłębienia wglądu i poszerzenia wiedzy dotyczącej danej kwestii41.

Ostatecznie więc interkulturowa wizja literaturoznawstwa pociągała za sobą pluralizm metodologiczny, oznaczała także możliwość jednoczesnego korzystania z najrozmaitszych zdobyczy dwudziestowiecznej humanistyki.

Otwierając z kolei wydany w 1985 roku tom pt. Criticism in the University, Gerald Graff i Reginald Gibbons podkreślali, że to właśnie badania kulturowe dają realne szanse na uzdrowienie badań literackich po okresie zastoju. Dzięki nim bowiem "uważne czytanie", które niewątpliwie nadal jest jednym z najważniejszych obowiązków badaczy literatury, nie zostaje zawieszone w próżni, nie zatraca związku ze swoimi kontekstami historycznymi, filozoficznymi i społecznymi42. Podobne założenia przyświecały założonemu w 1985 roku czasopismu "Cultural Critique", wydawanemu przez University of Minnesota, a skoncentrowanemu, jak deklarowali jego redaktorzy, na "interpretacji kulturowej", oznaczającej konieczność

współdziałania badań literackich, filozoficznych, socjologicznych i antropologicznych i połączenie metod marksistowskich, feministycznych, psychoanalitycznych i poststrukturalistycznych43.

Z czasopismem tym związani byli przede wszystkim badacze i badaczki o orientacji lewicowej i feministycznej, między innymi: Jameson, Lentricchia, White, Bove, Chomsky, Aronowitz, Said, Spanos, Spivak i Jardine, a także Eagleton, Heath, Mac Cabe i Williams44. Począwszy od połowy lat 80. kulturowy tryb analiz literatury, inspirowany metodami socjologii, antropologii i historii społecznej45, łączący problematykę kulturową z kwestiami politycznymi, całkowicie zdominował amerykańskie badania literackie. Uwzględniając doniosłość i wpływowość wszelkich odmian teorii i krytyki kulturowej, odnotowując niesłychaną obfitość kulturowych wątków i tematów, zaczęto wręcz mówić o kulturalizmie jako nowym stylu refleksji teoretycznoliterackiej, następującym po poststrukturalizmie. Termin ten oznaczać miał typ metodologii oparty na połączeniu technik i kategorii wypracowanych przez badania kulturowe z rozmaitymi stylami analiz i interpretacji tekstów literackich, a jednocześnie - odziedziczony po poststrukturalizmie światopogląd teoretyczny: pluralistyczny i pragmatyczny, wolny od esencjalizmu i pozbawiony jakichkolwiek uniwersalistycznych pretensji46.

Konsekwentne przechodzenie na stronę teorii kulturowej stało się także widoczne w preferencjach terminów kluczowych. Poprzednie pokolenie teoretyków literatury - zwracał np. uwagę David Gorman - posługiwało się przede wszystkim takimi pojęciami jak: tekst, dyskurs, retoryka, znaczące/znaczone, kod, czytanie i pisanie. Nowe natomiast uruchomiło takie kategorie jak: historia, społeczeństwo, polityka, ideologia, władza, ciało, kultura materialna47. Zdecydowanie zmieniło się także oblicze dawniejszych terminów - pisanie było bowiem obecnie pojmowane jako "działanie społeczne", czytanie zaś - jako "historyczna rekonstrukcja". Tekst zanurzony w świecie - "worldly text" 48 - jak mówili badacze amerykańscy - okazywał się znacznie bardziej związany z jego rzeczywistymi przemianami. Na listę zaproponowaną przez Gormana wkraczały już również w tym czasie takie niemniej ważne pojęcia, jak na przykład wspominana już "płeć kulturowa" (gender)49, "rasa" czy "etniczność". Zadomowienie się tych terminów w literaturoznawczym leksykonie potwierdzał także wydany w 1990 roku wspomniany słownik terminów literackich Lentricchi i Mc Laughlina.

Najważniejszymi kategoriami przeobrażającej się teorii literatury stały się jednak terminy nie nowe, lecz opisane na nowo i szczególnie intensywnie eksploatowane - tzn. "kultura" i "ideologia". Pod hasłem "kultura", opracowanym, jak pamiętamy, dla potrzeb wspomnianego powyżej słownika przez Stevena Greenblatta50, obok definicji samego pojęcia (pojmowanego jako "sieć negocjacji w procesie wymiany dóbr materialnych, idei, a - poprzez instytucje niewolnictwa, adopcji czy małżeństwa - także i ludzi"), obok wzmianek na temat kulturowych matryc funkcjonujących w literaturze i "symbolicznej ekonomii" kulturowej, obok rozważań nad przydatnością pojęcia "kultura" w badaniach literackich znalazły się także uwagi dotyczące "analizy kulturowej", uznawanej przez autora za najwłaściwszy sposób opisu dawniejszych tekstów literackich (przykłady tu podawane pochodziły głównie z Szekspira, Dickensa i Edmunda Spensera), a przydatnej także w badaniu każdego "wielkiego" dzieła, które - jak podkreślał badacz - nigdy nie jest neutralne wobec kultury.

Pełna analiza kulturowa - zwracał też uwagę Greenblatt - potrzebuje przecisnąć się poza granice tekstu, aby ustanowić powiązania między tekstem a wartościami, instytucjami i praktykami obecnymi wszędzie w kulturze51.

Nie znaczyło to oczywiście - uzupełniał jakby w odpowiedzi na ewentualne zarzuty Hillis Millera - że ma ona stanowić "substytut dla uważnego czytania". "Analiza kulturowa nie jest bowiem z uwagi na swą definicję analizą zewnętrzną, ustawiającą się w opozycji do wewnętrznej, formalnej analizy dzieła sztuki"52. Jest ona raczej rozumiana jako "kompleksowa całość", łącząca doświadczenia obydwu trybów badawczych. Odwołując się do bogatej historii i rozmaitych użyć terminu "ideologia" (od francuskiej filozofii racjonalistycznej, poprzez użycia potoczne, do marksizmu) zauważał z kolei James H. Kavanagh doniosłe znaczenie tej kategorii w najnowszych badaniach literackich53. Podkreślając przede wszystkim udział Althussera w kształtowaniu się aktualnej wersji pojęcia, określił jego zakres znaczeniowy poprzez trzy podstawowe kategorie: literatury jako "praktyki ideologicznej", ideologii jako "systemu reprezentacji" i krytyki jako "analizy ideologicznej". Ideologia, w takim znaczeniu, w jakim funkcjonuje obecnie najczęściej, zauważał Kavanagh, nie jest pojmowana tylko jako "zespół idei", ale raczej jako "system reprezentacji, percepcji i wyobrażeń". Jest więc - wyraźnie w duchu Althusserowskim - "reprezentacją wyobrażonych relacji jednostek do ich rzeczywistych warunków egzystencji"54 i dlatego też tworzy "podstawową strukturę założeń definiujących relacje rzeczywistości i ja". Formy rzeczywistości społecznej i subiektywności konstruowane są w ramach wielu systemów różnic - seksualnych, rasowych, religijnych, regionalnych, edukacyjnych, etnicznych, a także klasowych. Systemy te tworzą "kompleksowe sieci determinacji", określających działanie ideologii, wskazują także na mechanizmy ideologicznych represji. Literatura jako "wpływowa praktyka ideologiczna" jest więc przede wszystkim przekazem owego szerokiego pola różnic. Analiza ideologiczna z kolei, podsumowywał Kavanagh, poddaje skrupulatnej analizie "pełne spektrum znaczących społecznie różnic, w ramach których konstytuowany jest podmiot", a jednocześnie bada sposoby, za pomocą których systemy ideologicznych reprezentacji są tworzone, transformowane i włączane w rozmaite programy polityczne. Z kolei autorka rodziału poświęconego kategorii gender - Myra Jehlen - zwracała uwagę, że terminy takie jak: "płeć kulturowa", "rasa"55 czy "etniczność", związane integralnie z pojęciem ideologii, wskazują na najważniejsze z różnic występujących w sferze społecznej, a zarazem - literackiej i krytycznej. Ujmowane są przy tym nie tylko jako osobne tematy badawcze, lecz przede wzystkim jako "kategorie analityczne" w ideologicznych analizach tekstów literackich. Dzięki ich zastosowaniu badania literackie stają się nie tylko typem refleksji, ale zarazem - konkretnym "działaniem"56.

Głębszy sens tych wszystkich przemian starał się też dookreślić na swój sposób przywoływany wcześniej Leitch. Poprzedniej formacji teoretyków - pisał - zakorzenionych w nowoczesnej tradycji myślowej właściwe było dążenie do wypełnienia "uniwersalistycznej misji", a najważniejsza stała się dla nich potrzeba sklasyfikowania wszystkiego. Natomiast najsilniejszy impuls, jaki płynie z doświadczeń teorii poststrukturalistycznej i kulturowej, to taki, że "każda rzecz jest różna"57. Zdaniem Leitcha, ta świadomość różnicy, myślenie w kategoriach różnic, uznanie za punkt wyjścia akceptowanej różnorodności zamiast narzucanego z góry podobieństwa jest tym, co łączy pokolenie dekonstrukcjonistów z pokoleniem badaczy kulturowych. Wspólnym podłożem światopoglądowym wszelkich form teorii i krytyki kulturowej jest więc głęboka potrzeba respektowania i obrony praw innych: czy to inności tekstowej - jak np. w etyce dekonstrukcji, czy też inności kulturowej, rasowej, narodowej lub etnicznej, czy to różnic historycznych58 - jak w projektach Nowych Historycystów, czy wreszcie - różnic płciowych, jak w dokonaniach krytyki genderowej.

Na początku lat 90. stało się także już całkowicie jasne, że najważniejszą konsekwencją rozpadu nowoczesnej teorii okazał się kulturowy zwrot w wiedzy o literaturze.

4. Od poetyki kulturowej do teorii kulturowej

Jako jeden z pierwszych potwierdzał zaistnienie zwrotu kulturowego Joseph Hillis Miller. Otwierając majowy numer "PMLA" z 1987 roku dostrzegał on już w tym momencie

niemal powszechny odwrót od teorii zwróconej w stronę języka jako takiego i równie silny zwrot w stronę historii, kultury, społeczeństwa, polityki, instytucji, uwarunkowań klasowych i płciowych [gender conditions], kontekstu społecznego i bazy materialnej59.

Trzy lata później we wstępie do majowego numeru "PMLA", poświęconego już w całości politycznym i kulturowym uwarunkowaniom języków badań literackich, Herbert Lindenberger z podobnym przekonaniem podkreślał konsekwencje najnowszego zwrotu w literaturoznawstwie amerykańskim. Jego zdaniem było to wyraźne skierowanie zainteresowań badawczych w stronę ideologicznych i instytucjonalnych obramowań literatury. W chwili obecnej - przekonywał -

trudno byłoby uwierzyć w powrót do wczorajszego świata milcząco przyjmowanych wartości, ukrytych ideologii i stabilnych, niekwestionowanych kanonów. Najnowsza rewolucja w badaniach literackich [...] wydaje się odmienna od wyzwań, z którymi przyszło im się spotykać we wcześniejszych dziesięcioleciach: staliśmy się świadomi historyczności naszych podstawowych założeń i praktyk60.

Istotnie - w latach 90. problematyka polityczna, ideologiczna i kulturowa zawładnęła niemal niepodzielnie zwłaszcza amerykańską wiedzą o literaturze61 i coraz powszechniejsze stało się przekonanie o konieczności zmiany opcji poetyki: z estetycznej na polityczną62. Niezależnie od szczegółowych różnic w poglądach, przekonanie to połączyło zarówno zdeklarowanych neo-marksistów amerykańskich (w rodzaju Jamesona, Eagletona czy Lentricchii), przedstawicieli Nowego Historyzmu (tych bardziej lewicowych, jak Greenblatt, Montrose czy Gallagher, lub bardziej prawicowych, jak Fish lub Benn Michaels), z badaczkami i badaczami spod znaku krytyki feministycznej i genderowej, etnicznej, postkolonialnej czy gejowsko-lesbijskiej. Wszyscy oni zaczęli się coraz silniej identyfikować z kolejną po przełomie anypozytywistycznym i poststrukturalistycznym gruntowną przemianą w humanistyce i wiedzy o literaturze, która określona została mianem zwrotu kulturowego. Tzw. Nowi Historyści - na co dzień badacze renesansu - postulowali np. konsekwentne przekształcenie tradycyjnej poetyki w poetykę kulturową. Autor terminu, Steven Greenblatt, definiował ją jako:

badanie sposobów zbiorowego wytwarzania odmiennych praktyk kulturowych, a także analizowanie relacji między tymi praktykami.

Najważniejszym zadaniem tak rozumianej poetyki miało być, wedle jego sformułowań: opisywanie procesów "kształtowania się zbiorowych przekonań i doświadczeń", ich "przechodzenia z jednego medium do drugiego", a w dalszej kolejności - "ich osadzania się w dominujących formach estetycznych" i sposobów "oferowania ich do konsumpcji". Kolejnym celem miała być również analiza sposobów "tworzenia się granic pomiędzy praktykami kulturowymi uznawanymi za formy artystyczne i innymi pokrewnymi formami ekspresji"63. Poetyka kulturowa w wydaniu Greenblatta, a także innych badaczy z tego kręgu, niezależnie od deklarowanych sympatii czy animozji, łączyła wątki pochodzące z Foucaultowskiej analizy dyskursu, neomarksistowskiej krytyki ideologicznej, neopragmatyzmu, Derridowskiej koncepcji tekstualności i krytyki retorycznej. Ten metodologiczny kolaż, zaprawiony dodatkowo hasłami o praktyce badawczej uwolnionej od obciążeń obiektywizacji i o relatywności wszelkich teorii, miał na celu stworzenie narzędzi opisu literatury całkowicie uwolnionych od formalistycznych przesądów. A więc poetyki w pełni akceptującej także własne uwikłania w sieć relacji łączących dyskursy literackie i inne porządki - społeczne, historyczne, polityczne i ekonomiczne. Greenblatt stanowczo postulował też konieczność odejścia od uniwersalnej, mimetycznej teorii sztuki i przejścia do modelu historycznego nastawionego na zmienną cyrkulację rozmaitych dyskursów kulturowych64. Główny nacisk został przez niego położony na praktyczne cele przedsięwzięcia. Uprawianie poetyki kulturowej oznaczało przede wszystkim badanie strategii retorycznych tekstów raczej w ich perswazyjnym niż tropologicznym wymiarze oraz interpretowanie ich w wielorakich odniesieniach do kontekstów historycznych i kulturowych65.

Zmianę koncepcji poetyki w optyce Nowego Historycyzmu Louis Montrose określił z kolei "przesunięciem nacisku z formalnej analizy artefaktów słownych do ideologicznej analizy praktyk dyskursywnych". Przesunięcie to wymagało także, jego zdaniem, stanowczego odrzucenia tezy o

sztywnych i raz na zawsze ustalonych granicach między tekstem literackim i innymi tekstami (nierzadko łącznie z tekstem samego badacza).

W konsekwencji zaś doprowadzić miało

do połączenia społeczno-polityczno-historycznej orientacji w badaniach literackich z pisaniem, czytaniem i nauczaniem jako sposobami działania i do podtrzymywania ciągłego dialogu pomiędzy poetyką a polityką kultury66.

Dla przywoływanego wcześniej Vincenta B. Leitcha istota tej przemiany wyrażała się zwłaszcza w

przemieszczeniu od esencjalizmu literackości w stronę społecznych kodów, konwencji i reprezentacji. A jej praktyczny wymiar stanowić miał natomiast zwrot w kierunku "dyskursu" jako najważniejszego przedmiotu badań, oraz analizy ideologicznej jako głównej metody badań67.

Praktyki badawcze spod znaku poetyki kulturowej nie oznaczały jednak, jak sugerował Montrose, całkowitego odcięcia lingwistycznych korzeni poetyki. "Sfery zainteresowań czysto językowych i społecznych - można było przeczytać w przywoływanym artykule - przenikają się wzajemnie", a każde odniesienie do języka jako takiego zawsze już jest odniesieniem z wnętrza historii, kultury, społeczeństwa, polityki itd.68 Nietrudno oczywiście zauważyć pokrewieństwo tej właśnie tezy poetyki kultury z założeniami teorii komunikacji literackiej, znacznie wcześniej odkrywającej możliwość przezwyciężenia opozycji immanencji i uwarunkowań zewnętrznych tekstu, a także możliwość uniknięcia hermetyzmu systemu językowego i jego otwarcie się na praktyki dyskursywne69.

Książka Leitcha Cultural Criticism, Literary Theory, Poststructuralism zdawała się podsumowywać doświadczenia nurtów zorientowanych kulturowo i wykorzystywać ich efekty nie tylko dla przekształcenia koncepcji poetyki, ale także dla gruntownych przemian teorii literatury, a nawet całej wiedzy o literaturze. Poetyka kulturowa za punkt wyjścia przyjęła założenie, że "dyskurs literacki jest retoryczny, wielogłosowy i intertekstualny" oraz iż został on "uwarunkowany przez instytucje i różnorodne [lokalne] interesy"70. Zdaniem Stevena Greenblatta główną właściwością nowej poetyki miała być rezygnacja z wszelkich systemowych aspiracji, a w zamian - proponowanie rozmaitych języków opisu dzieła literackiego.

Projekty zreformowania poetyki podjęte przez Nowych Historystów, postulaty Hillis Millera, Leitcha czy Cullera stanowiły już wyraźne zapowiedzi owej wspomnianej głębszej i szerszej przemiany wiedzy o literaturze - przemiany o charakterze paradygmatycznym. W wyniku tej przemiany - po teorii nowoczesnej i ponowoczesnej - wyłoniła się aktualna postać teorii literatury, którą nazywamy teorią kulturową. Jest to teoria, w ramach której, niejako wbrew jej nazwie, na plan pierwszy wysuwa się nie tyle teoretyzowanie, ile rozmaite praktyki interpretacji uruchamiające zróżnicowane konteksty kulturowe, w jakich uczestniczy tekst literacki. Tworzy ona otwarty zbiór różnych, zmiennych historycznie i kulturowo języków interpretacji, dzięki którym dokonują się rekontekstualizacje tekstów literackich.

5. Od badań kulturowych do teorii kulturowej

Teoria kulturowa jako określona faza w dziejach teorii literatury nie korzystała oczywiście tylko z doświadczeń poststrukturalizmu. Jej bogate zaplecze stanowiły również wspomniane już tzw. badania kulturowe - dyscyplina, która swoim zasięgiem obejmowała wiele dziedzin humanistyki.

Źródeł badań kulturowych doszukiwać się można na samym początku wieku XX - na przykład w pracach niemieckiego socjologa i filozofa Maxa Webera - pioniera tzw. socjologii wiedzy. Weber stał na stanowisku, że zjawiska społeczne nie są uzależnione tylko od czynników ekonomicznych, lecz także od rozmaitych idei, dlatego też w jego koncepcji obszar zainteresowań socjologii: fakty, zachowania i normy społeczne, został powiązany z aktami rozumienia - nadawania sensu i interpretacji. U początków tych badań znaleźć można również takie nazwiska, jak np. filozofa niemieckiego Georga Lukacsa z jego wydaną w roku 1922 Historią i świadomością klasową, w której rozwijał m.in. koncepcję "urzeczowienia" jednostki ludzkiej i opresywnej funkcji gospodarki towarowej. Jak - następnie - Karla Mannheima i opublikowaną przez niego w 1929 roku Ideologią i utopią, w której wprowadzając do socjologii wiedzy zwracał uwagęna konieczność badania społecznych uwarunkowań zarówno teorii jak i sposobów myślenia w ogóle. Jak - wreszcie - Antonio Gramsciego i jego Zeszyty więzienne (1929-1933), w których tworzył m.in. podstawy dla ideologicznej analizy kultury. Bardzo ważną rolę dla badań kulturowych spełniły także prace filozofów niemieckich Waltera Benjamina i Theodora W. Adorno. W przypadku Benjamina doniosłe znaczenie miało Dzieło sztuki w dobie mechanicznej reprodukcji (z 1934 roku) - praca zwracająca uwagę na społeczne uwarunkowania praktyk artystycznych i zależność kondycji dzieła sztuki od historii społecznej. Gdy zaś chodzi o Adorno, ważną funkcję spełniła wydana wspólnie z Maxem Horkheimerem Dialektyka Oświecenia (1947), poświęcona m.in. przemysłowi kulturalnemu jako produktowi rozumu instrumentalnego.

Dla powojennych początków badań kulturowych niezwykle inspirujące okazały się też publikacje badaczy angielskich - Richarda Hoggarta (The Uses of Literacy z 1957 roku) oraz Raymonda Williamsa (Culture and Society: 1780-1950 z 1958 roku). Obydwaj badacze (o zdecydowanie lewicowych poglądach) analizowali relacje między społeczeństwem i kulturą, koncentrując się zwłaszcza na kulturze popularnej i na środowiskach robotniczych. Właśnie Hoggart razem ze Stuartem Hallem założyli w 1964 roku w Birmingham Centrum Współczesnych Badań Kulturowych (Centre for Contemporary Cultural Studies), które stało się pierwszą instytucją konsekwentnie nastawioną na tego rodzaju badania i którego organizację programową (a właściwie jej brak) można uznać za pierwowzór specyficznych właściwości obecnej teorii kulturowej. Przekonanie o całkowitym rozpadzie jedności kultury angielskiej na wielość różnorodnych i często całkowicie niezbieżnych ze sobą obiegów kulturowych przełożyło się na specyfikę aktywności Centrum, które charakteryzowała daleko posunięta różnorodność - tak metod, jak i podejmowanych problemów i zgadnień. Zajmowało się ono właściwie wszystkim, co mogło dotyczyć bardzo szeroko pojętej kultury - od reklamy, poprzez media, style życia, do subkultur młodzieżowych, mody itp. Poważna analiza problemów konstrukcji znaczeń kulturowych rozpoczęła się jednak dopiero wraz z wejściem teoretyków skupionych wokół czasopisma "Screen" - Stevena Heatha, Colina McCabe'a oraz Jacqueline Rose, którzy połączyli w swoich badaniach metody wywiedzione z maksizmu (zwłaszcza poglądów Louisa Althussera), psychoanalizy (w szczególności Lacanowskiej) i semiotyki. Zwłaszcza połączone wpływy Althusserowsko-Lacanowskie stworzyły w tym przypadku podwaliny pod jedną z kluczowych dla tej grupy badaczy teorii o koniecznym konstruowaniu podmiotu przez ideologię, utożsamianą z kulturą.

Po osłabnięciu energii angielskich badań kulturowych wraz z nadejściem thatcheryzmu, głównym ośrodkiem tego nurtu stały się Stany Zjednoczone, których wielokulturowość okazała się niejako naturalnym środowiskiem dla jego niezwykle bujnego rozwoju. Przyczynił się do tego także wspomniany już wcześniej zmierzch badań spod znaku New Criticism (nastawionych na autonomię literatury i praktykujących oddzieloną od wszelkich kontekstów zewnętrznych analizę estetyczną). Na prawdziwą ekspansję amerykańskich badań kulturowych wpłynęły zarówno prace Adorno i Horkheimera (przebywających tu na emigracji), jak i filozofa francuskiego Michela Foucaulta - niezwykle popularnego w Ameryce począwszy od lat 70., jak i wreszcie wpływy dekonstrukcji Jacques'a Derridy i dekonstrukcjonizmu amerykańskiego. Ci ostatni zwłaszcza - mimo że skupieni przede wszystkim na rozmaitych wewnątrztekstowych grach tekstualnych - od początku jednak zainteresowani byli również ideologicznymi podtekstami tworzenia się znaczeń literackich71.

Wpływy myśli Foucaulta okazały się jednak ostatecznie największe i żywotne do chwili obecnej. Najważniejszą rolę odegrały tu zwłaszcza: Foucaultowska teoria dyskursu (sformułowana po raz pierwszy w Narodzinach kliniki, a następnie rozbudowana w wydanej w 1969 roku Archeologii wiedzy), podjęta przez filozofa analiza relacji między władzą i wiedzą, idea podmiotu, który staje się efektem ujarzmiania ciała przez władzę, wreszcie - koncepcja mikrofizyki władzy jako rozproszonej we wszystkich formach życia społecznego. Z rozważań i badań Foucaulta wynikały m.in. idee bardzo inspirujące amerykańskie badania kulturowe: np. koncepcja kultury jako przestrzeni konfliktów między władzą i jednostką oraz uzależnienia podmiotu od władzy, a także wizja kultury jako efektu ścierających się ze sobą praktyk dyskursywnych (i - odpowiednio - uzależnienia dyskursów od władzy).

Równie ważną rolę dla kształtowania się badań kulturowych spełniły prace badaczy francuskich Pierre'a Bourdieu i Michela de Certeau oraz amerykańskich - zwłaszcza Clifforda Geertza i Fredericka Jamesona. W przypadku Bourdieu szczególnie inspirujące okazały się rozważania zamieszczone w wydanej w 1970 roku książce La Reproduction. Elements pour une théorie du systeme d'enseignement (napisanej wspólnie z J.-C. Passeronem), w której rozwijał on słynną teorię "przemocy symbolicznej" (idei języka jako przejawu walki o "władzę symboliczną" toczonej między jednostkami i grupami społecznymi, nie zaś prostego środka komunikacji), a także zawarta w opublikowanej przez niego dziewięć lat później La Distinction. Critique sociale du jugement krytyka Kantowskiej koncepcji bezinteresowności sądu estetycznego. Bourdieu głosił tu m.in. ścisłą zależność między wrażliwością estetyczną i "kapitałem kulturalnym" jako pochodną pozycji społecznej i ekonomicznej. Wreszcie istotne okazały się też słynne Reguły sztuki Bourdieu z roku 1992, zawierające m.in. kompleksową analizę "pola literackiego" jako kontekstu kulturowego determinującego twórczość literacką (na przykładzie Flauberta)72.

Z kolei w przypadku Clifforda Geertza, jednego z najważniejszych współczesnych antropologów kultury, doniosłą rolę w ewolucji badań kulturowych spełnił zwłaszcza jego projekt "antropologii interpretatywnej" opartej na założeniu społecznej konstrukcji znaczeń - zawsze wytwarzanych w przestrzeni symbolicznej, do której należą uczestnicy wymiany komunikacyjnej. Kultura, zdaniem Geertza, składa się z wielości rozmaitych obiegów i przestrzeni społecznych, w których znaczenia są konstruowane i stają się przedmiotem rozmaitych wymian i cyrkulacji. Geertzowska "antropologia interpretatywna" dostrzegała istotne powiązania między uniwersum symbolicznym organizującym wyobraźnię danej grupy społecznej a jej własnymi wyobrażeniami na temat jej świata i wewnętrznymi sposobami porządkowania uniwersum semantycznego. Za jeden z pierwszych manifestów tej koncepcji uznać należy opublikowaną przez Geertza w 1973 roku książkę pt. The Interpretation of Cultures, w której wprowadził on pojęcie "gęstego opisu" [thick description] procesu interpretowania faktu kulturowego (zjawiska, zdarzenia, przedmiotu itp.), stopniowo odsłaniającego nawarstwione w nim ślady praktyk symbolicznych, konwencji i kodów kulturowych (jego "gęstość"), a więc aktywność, w toku której ujawnia się znaczeniowe bogactwo tego, co pozornie wydawało się pozbawione znaczenia. Opublikowana dziesięć lat później Wiedza lokalna Geertza badała fenomeny kulturowe jako teksty uwikłane w bogate, choć lokalne i fragmentaryczne konteksty, wskazując na wielość i różnorodność ich odniesień i zależności. Z kolei wydana w 1981 roku Political Unconscious Fredericka Jamesona stała się swego rodzaju manifestem szeroko rozumianej postawy politycznej w badaniach literackich - analizy politycznych uwikłań oraz implikacji dzieła literackiego, wypierającej niemal całkowicie techniki filologicznej eksplikacji tekstu (explication de téxte).

Wymienione powyżej filozoficzne, socjologiczne, historycystyczne i antropologiczne inspiracje teorii kulturowej to w istocie tylko kropla w morzu. Jedną ze specyficznych właściwości tego stylu uprawiania refleksji teoretycznej jest wszak swobodne i twórcze korzystanie z przydatnych narzędzi, języków i odniesień wzbogacających interpretację literatury. Kulturowy zwrot teorii oznacza bowiem przede wszystkim postawę skoncentrowaną na uruchamianiu w praktykach interpretacji wszelkich możliwych kulturowych odniesień dzieła literackiego i współdziałanie ze sobą rozmaitych dyskursów kulturowych.

6. Teoria kulturowa w XXI wieku

Zdecydowaną przemianę teorii literatury w kulturową teorię literatury zadekretowały także ostatnio dwie najnowsze książki poświęcone aktualnej sytuacji w humanistyce i w badaniach literackich - obydwie już samymi tytułami sygnalizujące istotne zmiany. Pierwsza z nich to: life. after. theory - rozmowy z Jacques'em Derridą, Frankiem Kermode, Toril Moi i Christopherem Norrisem na temat aktualnego stanu teorii literatury73. Druga - to After Theory Terry'ego Eagletona, kolejna (po Literary Theory74) książka amerykańskiego literaturoznawcy poświęcona ogólnym zagadnieniom teoretycznym75. Obydwie połączyło przekonanie o wyczerpaniu zarówno teorii nowoczesnej, jak i metateoretycznego ducha poststrukturalizmu. Jedna i druga próbowała też wskazać perspektywy uprawiania teorii literatury dzisiaj.

Rozmowy zamieszczone w life. after. theory odbyły się po dwóch konferencjach teoretycznoliterackich poświęconych aktualnej sytuacji teorii, które miały miejsce w latach 2001-2002 w Duke University w Stanach Zjednoczonych oraz w Loughborough Univeristy w Wielkiej Brytanii. Tytułowe "życie po teorii" zawierało bardzo konkretny postulat dla teorii literatury - całkowite odejście od tworzenia zamkniętego uniwersum konceptów, pojęć i idei, a w zamian - "otwarcie się na życie", a więc na toczące się aktualnie rozmaite praktyki kulturowe. Zdaniem Johna Scheda - jednego z redaktorów tomu - teoria nie może być zawsze spóźniona wobec tego co aktualne i żywotne. Musi więc aktywnie uczestniczyć w kulturze, a więc respektować konieczne, potrójne uwikłania, o których pisał niegdyś jeden z najsłynniejszych amerykańskich krytyków - F.R. Leavis: wzajemne relacje krytyka, tekstu i świata76. W opinii Jacques'a Derridy aktualne jest nadal jedno z najważniejszych przesłań dekonstrukcji - po teorii przez duże "T" wiedza o literaturze powinna nawiązać maksymalnie bliski kontakt z "tekstowym światem"77, a więc wyrwać się z zamkniętego kręgu językowych analiz, czytać teksty literackie w ich rozmaitych uwikłaniach i związkach, a także otworzyć się na to co przychodzi - na zdarzenie i doświadczenie. Postulat "powrotu do życia" po Teorii - jak głosił tytuł rozdziału podsumowującego rozmowy (również autorstwa Johna Scheda) - oznaczałoby więc m.in. kolejny nakaz "upraktycznienia" teorii - odnalezienia nowego sensu poprzez jej aktywne uczestnictwo w zróżnicowanych praktykach kulturowych.

Książka Terry'ego Eagletona w swoim głównym przesłaniu szła dokładnie tym samym torem i adresowana była już konkretnie do adeptów i zwolenników teorii kulturowej78, która zdaniem autora jest obecnie jedyną formą uprawiania refleksji teoretycznej wartą jeszcze zachodu. Efektowne hasło: "po Teorii" oznaczało w tym przypadku kompromitację znanych roszczeń poznawczych i ambicji systemowych modelu nowoczesnego. Skoro jednak - co dobitnie udowodnił również poststrukturalizm - osiągnięcie stanu bez teorii jest niemożliwe79, to dotychczasowa tradycyjna, monolityczna teoria musi poważnie brać pod uwagę praktyki społeczne i kulturowe. I choć - jak zauważał autor After Theory już na samym początku - złoty wiek teorii kulturowej mamy już za sobą, to jednak warto iść dalej tą drogą, którą zapoczątkowało literaturoznawstwo amerykańskie po poststrukturalizmie. Za duchowych patronów obecnej sytuacji w teorii uznał Eagleton zwłaszcza Jacques'a Lacana, Louisa Althussera, Claude'a Lévi-Straussa, Rolanda Barthes'a i Michela Foucault, a także Raymonda Williamsa, Luce Irigaray, Pierre'a Bourdieu, Julię Kristevą, Jacques'a Derridę, Hel?ne Cixous, Jurgena Habermasa, Frederica Jamesona i Edwarda Saida. To właśnie dzięki inspiracjom płynącym z ich dokonań - podkreślał - możemy aktualnie kontynuuować praktykowanie teorii zaangażowanej politycznie i uczestniczącej w bieżących problemach naszej rzeczywistości.

Maksymalnie otwarty, synkretyczny i pluralistyczny charakter teorii kulturowej, a także właściwy jej eklektyzm metodologiczny obrazuje również wydany niedawno słownik Petera Brookera pt. A Glossary of Cultural Theory80. Zawiera on hasła z bardzo różnych kręgów problemowych, zakresów tematycznych i metodologii. Terminy z obszarów poetyki, krytyki literackiej, analizy estetycznej łączą się tutaj z pojęciami zaczerpniętymi ze sfery filmu, mediów i kultury popularnej, z terminologią psychoanalityczną, socjologiczną, antropologiczną i kulturoznawczą, z kategoriami wypracowanymi na gruncie feminizmu, postkolonializmu, marksizmu, teorii informacji, teorii dyskursu, wreszcie - z językami strukturalizmu, poststrukturalizmu i postmodernizmu81. Słownik ten oddaje więc specyfikę współczesnej teorii kulturowej, która w chwili obecnej zdaje się być dyscypliną wrażliwą na bardzo szeroko rozumiane kulturowe uwikłania literatury, a więc: polityczne, etyczne, etniczne, narodowe, rasowe, ale także płciowe czy seksualne. Kulturowa teoria literatury jest więc w tym sensie swego rodzaju konglomeratem rozmaitych teorii i poetyk - począwszy od wąsko rozumianej poetyki kulturowej i badań kulturowych, poprzez teorie etniczne, rasowe, narodowe i postkolonialne, następnie: feministyczne, genderowe, gejowskie i lesbijskie - aż do najnowszych - spod znaku queer. Badania postkolonialne skupiają się przede wszystkim na analizach politycznych oraz ideologicznych wpływach Zachodu na inne kultury (zwłaszcza kultury Trzeciego Świata), a także na sposobach konstruowania znaczeń w obszarach poddawanych praktykom imperialistycznym, uzasadniającym (poprzez specyficzne konstrukcje znaczeniowe) swoje panowanie nad podbitymi społecznościami. Zajmują się także analizami strategii represjonowania wszelkich mniejszości etnicznych spychanych na margines przez kultury dominujące. Z kolei badania z kręgu feminizmu, krytyki genderowej, gejowsko-lesbijskiej i queerowej poddają analizie kulturowe determinacje tożsamości płciowych (żeńskich i męskich), seksualnych (homo- i heteroerotycznych) oraz sposoby wymykania się jednoznacznym przyporządkowaniom tożsamościwym (queer). Podejmowana jest w tym przypadku zarówno krytyka ideologiczna demaskująca represyjność wzorców i matryc kulturowych, jak i gruntowna analiza społeczno-kulturowych uwarunkowań różnic płciowych i seksualnych, oraz badanie konstrukcji ról płciowych i seksualnych w tekstach literackich.

Zgadzamy się dzisiaj już zapewne co do tego, że nie da się stworzyć jakiejś jednej "wielkiej" teorii, która na wzór kartezjańskiej Mathesis Universalis byłaby zdolna objąć i usystematyzować wszystko, a co więcej - że próby tworzenia takiej teorii byłyby już w chwili obecnej niepożądane, bo to nie jednolitość i całościowość, lecz zróżnicowana wielość w najlepszy sposób oddaje ducha naszej epoki. Tego rodzaju pluralistyczne i liberalne nastroje panują już niemal we wszystkich dziedzinach humanistyki, nie tylko w badaniach literackich. A więc to, co aktualnie nazywamy kulturową teorią literatury, jest raczej otwartym zbiorem pojedynczych, lokalnych teorii, o własnych kryteriach racjonalności, a nie jakimś spójnym systemem pojęciowym. Najnowsza teoria świadomie zrezygnowała z pytań o uniwersalną istotę literatury lub o ogólne warunki możliwości interpretacji, a także z naukowych i fundamentalistycznych aspiracji. Nie pyta też ona o kryteria poprawności odczytywania, lecz jedynie pomnaża interesujące sposoby interpretacji literatury, wzbogacając tym samym jej rozumienie o coraz to nowe obszary.

Współczesna teoria kulturowa tworzy w tym sensie szerokie, interdyscyplinarne, wielokontekstowe i zmienne historycznie uniwersum wszelkiej wiedzy użytecznej w procesie czytania literatury, jest dziedziną, która nie ustanawia już fundamentów, kryteriów czy uzasadnień dla praktyk interpretowania literatury, lecz kontynuuje je nieprzerwanie, dostarczając im coraz to nowych języków i kontekstów. Staje się więc otwartym na wszelkie możliwe konteksty kulturowe dyskursem, pozwalającym bardziej twórczo czytać i rozumieć literaturę.

Podsumowanie

Na rozwój teorii literatury w XX wieku wpłynęły przede wszystkim dwa potężne przełomy:

- przełom antypozytywistyczny, który przyniósł teorii naukową autonomię i skierował jej zainteresowania w stronę języka dzieła literackiego (tzw. zwrot lingwistyczny), oraz:

- przełom poststrukturalistyczny, który z kolei tę naukową autonomię podważył, dokonując gruntownej rewizji podstawowych pojęć i tez teoretycznych, oraz stawiając pytania o dalsze możliwości uprawiania teorii na gruncie wiedzy o literaturze.

Najważniejsze tendencje w refleksji teoretycznoliterackiej określiły także kolejne zwroty teorii: zwrot lingwistyczny (po przełomie antypozytywistycznym), a następnie (po przełomie poststrukturalistycznym): zwrot pragmatystyczny, zwrot etyczno-polityczny, zwrot narratywistyczny i - w konsekwecncji - zwrot kulturowy82.

W wyniku zwrotu lingwistycznego, równie intensywnego w teorii literatury, jak i w filozofii, ukształtowała się dojrzała postać teorii nowoczesnej ze wszystkimi jej właściwościami, podsumowanymi w przytoczonej wcześniej definicji Nycza (autonomią, obiektywnością, uniwersalnością i neutralnością językową). Stanowi ona jedną z trzech najważniejszych formacji teoretycznych, jakie pojawiły się w XX wieku, i poprzedziła powstanie dwóch kolejnych - teorii ponowoczesnej oraz kulturowej.

Przełom poststrukturalistyczny w swojej pierwszej ("negatywnej") fazie (1966-1985) przyniósł typ refleksji teoretycznej, którą obecnie określamy mianem ponowoczesnej, podkreślając także w ten sposób jej silne związki z filozofią ponowoczesną (pojmowaną najogólniej jako krytyka zachodniej tradycji metafizycznej i światopoglądu oświeceniowego, tworzących fundamenty nowoczesnego modelu wiedzy). Teoria ponowoczesna (zwana też czasami "postteorią"83) w zgodzie z naturą wszystkich "postów" przybrała przede wszystkim charakter metateoretyczny, owocując rozmaitymi formami krytycznej rewizji "tradycyjnego" (nowoczesnego) modelu teorii i wiedzy naukowej. Jej istotną właściwością był - również w zgodzie z duchem "postu" - charakter przejściowy: między dostrzeganym stanem wyczerpania starego modelu a wykrystalizowaniem się nowego.

W wyniku przełomu poststrukturalistycznego już w latach 80. zarówno teoria, jak i wiedza o literaturze doświadczyły kolejnych bardzo ważnych zwrotów:

- zwrot pragmatyczny przyniósł przede wszystkim osłabienie esencjalistycznych i fundamentalistycznych aspiracji teorii. Pytania o istotę literatury zostały zastąpione pytaniami o sposoby jej działania. W teorii interpretacji skłaniano się w stronę pluralizmu, a nawet anarchizmu interpretacyjnego84. Nastąpiło więc zdecydowane osłabienie teoretycznych uwarunkowań praktyk interpretacji, a zwłaszcza tzw. kryteriów prawomocności interpretacji. W zamian pragmatyści zaproponowali "kryteria" mocno osłabione, związane raczej ze skutecznością interpretacji niż poszukujące jej "prawdziwości", "obiektywności" lub zgodności z intencją autorską85. Odwoływano się również do idei akceptacji już istniejących interpretacji w formie lokalnych konsensusów na poziomie "wspólnot" i ich "słowników", akceptacji potwierdzanej historycznie, a nie poprzez aprioryczne kryteria oceny poprawności odczytywania tekstu literackiego. Towarzyszyło temu mocne przekonanie o historyczności procesu interpretacji jako "konwersacji" czy wymiany między tradycjami;

- zwrot etyczno-polityczny wziął się z coraz częściej manifestowanych przez teoretyków literatury przekonań o niemożliwości oddzielenia zarówno tekstu literackiego, jak i praktyk interpretacji, jak i wreszcie samej teorii od uwikłań etycznych i ideologicznych86. A jeszcze inaczej - z przeświadczenia o koniecznym uzależnieniu każdego aktu tworzenia i czytania literatury od szerokiego kontekstu historyczno-społeczno-kulturowego, w którym ów akt się dokonuje. Zwrot ten był również niejako naturalną koniecznością pragmatyzacji wiedzy o literaturze - w przypadku braku "twardych" kryteriów konieczne było odwołanie się do zastępczych quasi-ufundowań w etyce lub moralności. Jednym z naczelnych haseł stała się wówczas idea "odpowiedzialności" wobec tekstu;

- zwrot narratywistyczny oznaczał przede wszystkim zmiany w dyskursie teoretycznym. Podważone zostało zwłaszcza przekonanie o teorii jako "czystym języku pojęć", a zatem - o niezależności jej języka wobec retoryki87. Przyniósł on także ekspansję takich koncepcji teorii literatury, które świadomie zacierały granicę pomiędzy tym, co teoretyczne, a tym, co literackie - a więc teorii jako "gatunku", teorii jako "opowieści" (narracji) czy nawet po prostu - teorii jako "literatury"88.

I wreszcie:

- zwrot kulturowy, który zsumował niejako wszystkie najważniejsze tendencje w wiedzy o literaturze po poststrukturalizmie. Przyniósł on teorii literatury konieczne i pożądane otwarcie na całość praktyk uniwersum kulturowego, z którymi w oczywisty sposób powiązane są również praktyki pisania i czytania literatury. Zwrot ten znacznie poszerzył przede wszystkim horyzonty interpretacji, uruchamiając zróżnicowane konteksty kulturowe, w jakich uczestniczy tekst literacki. W szczególności doszły wówczas do głosu nowe języki interpretacji związane z teoriami antropologicznymi, feministycznymi, etnicznymi, postkolonialnymi, rasowymi, a także z badaniami spod znaku gender i queer.

Bibliografia

1. Kulturowa teoria literatury

Barry P., Beginning Theory. An Introduction to Literary and Cultural Theory, New York 1995.

Brooker P., A Glossary of Cultural Theory, London-New York 2003.

Culler J., Framing the Sign. Criticism and Its Institution, Oxford 1988.

Eagleton T., After Theory, New York 2003.

Gree K., Lebihan J., Critical Theory & Practice: A Coursebook, London and New York 1996.

Hawthorne J., A Concise Glossary of Contemporary Literary Theory, second edition, London-NewYork 1994.

Leitch V.B., Cultural Criticism, Literary Theory, Poststructuralism, New York 1992.

Leitch V.B., Cultural Criticism, w: Princeton Encyclopedia of Poetry and Poetics, ed. by T.V. Brogan and others, Princeton 1994.

Literary Theories. A Reader & Guide, ed. by J. Wolfreys, New York 1999.

Literary Theory and Criticism. An Oxford Guide, ed. by P. Waugh, Oxford 2006.

life. after. theory, ed. by M. Payne & J. Schad, London and New York 2003.

2. Nowy Historyzm i poetyka kulturowa

Gallagher C., Greenblatt S., Practicing the New Historicism, Chicago 2000.

Greenblatt S., Towards a Poetics of Culture, w: The New Historicism.

Montrose L.A., Badania nad Renesansem. Poetyka i polityka kultury, w: Współczesna teoria badań literackich za granicą, oprac. H. Markiewicz, t. IV, część 2, Kraków 1996.

The New Historicism, ed. by A. Veeser, New York 1989.

The New Historicism Reader, ed. by A. Veeser, New York 1994.

3. Badania kulturowe

A. Opracowania ogólne

Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, wybór i przedm. M. Kempny i E. Nowicka, Warszawa 2004.

Bal M., Double Exposures. The Subject of Cultural Analysis, New York, London 1996.

Cultural Studies, ed. and with an introduction by L. Grossberg, C. Nelson, P.A. Treichler, New York, London 1992.

The Cultural Studies Reader, ed. by S. During, New York, London 1999.

Clifford J., Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka, przekład zbiorowy, Warszawa 2000.

Dylematy wielokulturowości, red. W. Kalaga, Kraków 2004.

Goodheart E., The Reign of Ideology, New York 1997.

Jenks Ch., Kultura, przeł. W.J. Burszta, Poznań 1999.

Greenblatt S., Culture, w: Critical Terms for Literary Study, ed. F. Lentricchia and T. McLaughlin, Chicago 1995.

Kavanagh T.M., Ideology, w: Critical Terms for Literary Study.

On Signs, ed. by M. Blonsky, UP, Baltimore 1985.

The Practise of Cultural Analysis. Exposing Interdisciplinary Interpretation, ed. by M. Bal, Stanford 1999.

Sardar Z., Loon B. van, Introducing Cultural Studies, ed. by R. Appignanesi, Cambridge 2003.

B. Poszczególni badacze

Pierre Bourdieu

Bourdieu P., Reguły sztuki. Geneza i struktura pola literackiego, przeł. A. Zawadzki, Kraków 2001.

Bourdieu P., Passeron J.-C., Reprodukcja. Elementy teorii nauczania, Warszawa 1999.

Bourdieu P., Lo?c J.D. Wacquant, Zaproszenie do socjologii refleksyjnej, przeł. A. Sawisz, Warszawa 2001.

Lechte J., Pierre Bourdieu, w: Panorama współczesnej myśli humanistycznej. Od strukturalizmu do postmodernizmu, przeł. T. Baszniak, Warszawa 1999.

Michel de Certeau

Ahearne J., Michel de Certeau. Interpretation and Its Other, Stanford 1995.

Certeau M. de, L'invention du quotidien. 1. Arts de faire, Paris 1990.

Certeau M. de, Giard L., Mayol P., L'invention du quotidien. 2. Habiter, cuisiner, Paris 1994.

Certeau M. de, Heterologies. Discourse on the Other, trans. by B. Massumi, foreword by W. Godzich, Minneapolis 1995.

Certeau M. de, La fable mystique XVIe-XVIIe si?cle, Paris 1982.

Clifford Geertz

Clifford Geertz - lokalna lektura, red. D. Wolska, M. Brocka, Kraków 2003.

Geertz C., Dzieło i życie. Antropolog jako autor, przeł. E. Dżurak i S. Sikora, Warszawa 2000.

Geertz C., Zastane światło. Antropologiczne refleksje na tematy filozoficzne, przekł. i wstęp Z. Pucek, Kraków 2003.

Geertz C., Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, przeł. D. Wolska, Kraków 2005.

Michel Foucault

Foucault M., Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przekł. i posłowie T. Komendant, Warszawa 1993.

Foucault M., Politics, Philosophy, Culture (interviews), ed. by L.D. Kritzman, London 1988.

Foucault M., Trzeba bronić społeczeństwa. Wykłady w Coll?ge de France, 1976, przeł. M. Kowalska, Warszawa 1998.

Foucault M., Filozofia, historia, polityka. Wybór pism, przekł. i wstęp D. Leszczyński i L. Rasiński, Warszawa-Wrocław 2000.

Antonio Gramsci

Gramsci A., Listy z więzienia, przeł. M. Brahmer, Warszawa 1950.

Gramsci A., Pisma wybrane, przeł. B. Sieroszewska, red. M. Orlański, Z. Ryłko, B. Wścieklica, Warszawa 1961, t. I, II.

Krzemień-Ojak S., Antonio Gramsci: filozofia, teoria kultury, estetyka, Warszawa 1983.

Śpiewak P., Gramsci, Warszawa 1977.

4. Postkolonializm

Bhabha H.K., The Commitment to Theory, w: The Norton Anthology. Theory and Criticsm, general editor V.B. Leitch, New York, London 2001.

Bhabha H.K., The Location of Culture, New York, London 1994.

Bhabha H.K., Nation and Narration, New York, London 1990.

Colonial Discourse and Post-Colonial Theory: A Reader, ed. by P. Williams, L. Chrisman, New York 1994.

Contemporary Postcolonial Theory: A Reader, ed. by P. Mongia, London 1996.

Eagleton T., Jameson F., Said E., Nationalism, Colonialism, Literature, Minneapolis 1990.

The Empire Writes Back: Theory and Practice in Post-Colonial Literatures, ed. by W.D. Ashcroft, G. Griffith, H. Tiffin.

Mapping Subaltern Studies and the Postcolonial, ed. by V. Chatuverdi, London 2000.

Postcolonial Discourses: An Anthology, ed. by G. Castle, London 2001 (najobszerniejsza antologia najwazniejszych tekstów postkolonialnych).

The Post-Colonial Studies Reader, ed. by W.D. Ashcroft, G. Griffith, H. Tiffin, London 1995.

Said E., Orientalizm, przeł. W. Kalinowski, wstęp Z. Żygulski jun., Warszawa 1991.

Said E., Reflections on Exile and Other Essays, Cambridge 2000.

Said E., Representations of the Intellectual, New York 1994.

Said E., The Word, the Text, and the Critic, Cambridge 1983.

Edward Said and the Work of Critic: Speaking Truth to Power, ed. by P. Bove, Durham 2000.

Scott D., Refashioning Futures: Criticism after Postcoloniality, Princeton 1999.

Selected Subaltern Studies, ed. by R. Guha, G. Spivak, Oxford UP: Delhi and New York 1988.

Slemon S., Tiffin H., After Europe: Critical Theory and Post-Colonial Writing, 1989.

Spivak G.Ch., A Critique of Postcolonial Reason. Toward a History of the Vanishing Prezent, Cambridge 1999.

Spivak G.Ch., In Other Worlds: Essays in Cultural Politics, New York, London 1987.

Spivak G.Ch., The Post-Colonial Critic: Interviews, Strategies, Dialogues, ed. by S. Harasym, New York, London 1990.

The Spivak Reader, ed. by D. Landry, G. MacLean, New York and London 1996.

Thompson E.M., Trubadurzy imperium. Literatura rosyjska i kolonializm, przeł. A. Sierszulska, Kraków 2000.

1 Zob. na ten temat J. Culler, Co to jest literatura i czy pytanie to ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie?, w: tenże, Teoria literatury. Bardzo krótkie wprowadzenie, przeł. M. Bassaj, Warszawa 1998, s. 25.

2 J.F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, przeł. M. Kowalska i J. Migasiński, Warszwa 1997, J.F. Lyotard i J-L Tebaud, Au Juste. Paris 1979. Zob. też znakomity komentarz D. Carrolla do prac Lyotarda, The Aesthetic and the Political w książce pt. Paraesthetics. Foucault. Lyotard. Derrida, New York and London 1987, oraz fragment tego rozdziału w języku polskim: Reguły gry, przeł. G. Dziamski, w: Postmodernizm w perspektywie filozoficzno-kulturoznawczej, red. A. Zeidler-Janiszewska. Warszawa 1991.

3 O pozytywistycznych koncepcjach metodologicznych (zwł. o metodach przyrodniczych czy nurcie "estofizjopsychologicznym") zob.: Teoria badań literackich za granicą. Antologia, red. S. Skwarczyńska, t. I, cz. I. Romantyzm i pozytywizm, Kraków 1966.

4 Zjawisko to na gruncie filozoficznym najlepiej opisuje antologia pod red. R. Rorty'ego, The Linguistic Turn.

5 Zob. rozdziały poświęcone strukturalizmowi.

6 F. de Saussure, Kurs językoznawstwa ogólnego, przeł. K. Kasprzyk, wstęp i przypisy K. Polański, Warszawa 1991, s. 11.

7 Szczególnie inspirujący okazywał się tutaj model gramatyki transformacyjno-generatywnej stworzony przez językoznawcę amerykańskiego Noama Chomsky'ego.

8 R. Nycz, Dziedziny zainteresowań współczesnej teorii literatury, "Ruch Literacki" 1996, z. 1.

9 Do grona filozofów ponowoczesnych zalicza się przede wszystkim Jacques'a Derridę, Jean-François Lyotarda, Michela Foucault, Zygmunta Baumana, Richarda Rorty'ego. Termin "ponowoczesność" został wprowadzony przez Z. Baumana dla uniknięcia utożsamiania filozofii ponowoczesnej (postmoderny) z postmodernizmem jako nurtem artystyczno-kulturowym.

10 Na temat reprezentacjonizmu (i antyreprezentacjonizmu) we współczesnej myśli humanistycznej zob. zwłaszcza krótki szkic R. Rorty'ego: Wprowadzenie: Antyreprezentacjonizm, etnocentryzm i liberalizm, w: tenże, Obiektywność, relatywizm i prawda. Pisma filozoficzne, t. I, przeł. J. Margański, Warszawa 1999.

11 Szczegółowo opisywałam cały ten proces w książce pt. Dekonstrukcja i interpretacja, Kraków 2001.

12 R. Young, Poststructuralism: The End of Theory, "Oxford Literary Review" 1982, vol. V.

13 Zob. na ten temat: R. Nycz, Nicowanie teorii, w: tenże, Tekstowy świat. Poststrukturalizm a wiedza o literaturze, Warszawa 1993, oraz A. Burzyńska, Teoria czy poststeoria, w: Kryzys czy przełom. Studia z teorii i historii literatury, red. M. Lubelska i A. Łebkowska, Kraków 1994.

14 Zob. zapis tej dyskusji w formie książkowej: Against Theory. Literary Studies and the New Pragmatism, ed. by W.J.T. Mitchell, Chicago and London 1985.

15 R. Scholes, Pleasures of the Text, New York 1990, s. 4.

16 P. Barry, Begginning Theory. An Introduction to Literary and Cultural Theory, New York 1995, s. 1.

17 J. Hillis Miller, Theory Now and Then, Durnham 1991, s. 388.

18 Tamże, s. xi.

19 Zob. na ten temat J. Culler, Co to jest literatura i czy pytanie to ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

20 R. Nycz, Tekstowy świat. Poststrukturalizm a wiedza o literaturze, Warszawa 1993, s. 17.

21 G. Graff, Professing Literature, PMLA, May 1990, s. 386.

22 S. Greenblatt, Towards a Poetic of Culture, w: New Historicism, ed. by H. A. Veeser, New York 1989, s. 13.

23 S. Greenblatt, Culture, w: Critical Terms for Literary Studies, ed. by F. Leentricchia and T. McLaughlin, 2 edition, Chicago 1995, s. 226.

24 J. Hillis Miller, Theory Now and Then, s. 386.

25 J. Natoli, Introduction, w: Tracing Literary Theory, ed. J. Natoli, s. 10. Zob. także Literary Theory's Future, ed. J. Natoli.

26 V.B. Leitch, Cultural Criticism, Literary Theory, Poststructuralism, New York 1992, s. XV.

27 Leitch wyznaczał jej początki w latach 60., kiedy to, jak podkreślał, zostało przełamane tabu związane z postulowanym przez amerykańskich formalistów nakazem nieangażowania się w badania kulturowe. Zob. Cultural Criticism, s. XI.

28 Tamże, s. XIII.

29 Tamże, s. 8. Por. też: V.B. Leitch, Cultural Criticism, w: Princeton Encyclopedia of Poetry and Poetics, ed. by T.V.F. Brogan i in., Princeton 1994; a także: tenże, Post-Marxist Cultural Criticism i "Cultural Studies" in the Academy, w: American Literary Criticism..., s. 395-404.

30 V.B. Leitch, Deconstructive Criticism. An Advanced Introduction, New York 1983.

31 J. Culler, Framing the Sign. Criticism and Its Institutions, Oxford 1988.

32 Przesunięcie zainteresowań samego Cullera w stronę polityki zapowiadał także jego wcześniejszy artykuł: Criticism and institutions: the American University, w: Post-Strukturalism and the Question of History, s. 82-98.

33 Tamże, s. X.

34 Tamże, s. 10-18.

35 Leitch wprawdzie we wstępie określał cultural studies jako dyscyplinę akademicką uformowaną niezależnie od tzw. women's studies i ethnic studies (Cultural Criticism, s. X] - w chwili obecnej jednak (o czym świadczy zresztą także książka samego Leitcha) w wielu wypadkach trudno byłoby te dyscypliny rozgraniczyć. Można by również włączyć tu projekt "poetyki kultury" S. Greenblatta. Zob. tenże, Towards a Poetic of Culture, w: The New Historicism, s. 1-14. Chociaż Leitch jeszcze w książce American Literary Criticism... pozytywnie odnosił się do koncepcji Greenblatta (zob. s. 395-397), to jednak wzbraniał się przed zaliczeniem Nowych Historycystów w poczet "krytyków kulturowych", zarzucając im nadmierny tradycjonalizm. Zob. Cultural Criticism, s. 164.

36 Tamże, s. 8-9.

37 Tamże, s. 2-3.

38 Cultural Studies, ed. and with an introduction by L. Grossberg, C. Nelson, P.A. Treichler, New York-London 1992. Zob. także na ten temat: L. Johnson, The Cultural Critics, Boston 1979; L. Grossberg, The Circulation of Cultural Studies, "Critical Studies in Mass Communication" 1989, nr 6; tenże, The Formation of Cultural Studies: An American in Birminhgam, "Strategies" 1989, nr 2.

39 Tamże, s. 1.

40 Podkreślenie moje - AB.

41 S. 2.

42 Criticism in the University, ed. by G. Graff and R. Gibbons, Evanston 1985, s. 10-11, zob. także V.B. Leitch, American Literary Criticism, s. 401.

43 Editors, Prospectus, "Cultural Critique" 1985, nr 1. Zob. także nr 5 z 1985 roku poświęcony w całości koncepcji "krytyki kulturowej".

44 Por. V.B. Leitch, American Literary Criticism, s. 403.

45 Cultural Criticism, s. 145.

46 Tendencja ta ujawnia się wyraźnie w tomie Cultural Studies, zob. np. Lidia Curti, What is Real and What is Not: Female Fabulations in Cultural Analysis, tamże, zwł. s. 140-141.

47 D. Gorman, The Wordly Text: Writing as Social Action, Reading as Historical Reconstruction, w: Literary Theory's Future(s), ed. by J. Natoli, Urbana-Chicago 1989, s. 181-182.

48 Określenie Edwarda Saida przywoływane przez Gormana, op. cit.

49 Zob. M. Humm, Słownik teorii feminizmu, przeł. B. Umińska i J. Mikos, Warszawa 1993, s. 164-166.

50 S. Greenblatt, Culture, Critical Terms for Literary Study, s. 225-232.

51 S. 226.

52 Tamże, s. 227.

53 J.H. Kavanagh, Ideology, tamże, s. 306-320.

54 Zob. też: L. Althusser, Idéologie et appareils ideologiques de l'État, "La Pensée" 1970, nr 154. To oczywiście tylko jedno z używanych obecnie znaczeń terminu ideologia. O innych zob. np. H. Markiewicz, Koncepcje marksistowskie w zachodnim literaturoznawstwie ostatniego ćwierćwiecza, w: tenże, Literaturoznawstwo i jego sąsiedztwa, Warszawa 1989 i tenże, Dzieło literackie a ideologia, w: tegoż, Wymiary dzieła literackiego, Kraków 1984.

55 Na wielość problemów związanych z terminem "rasa" we współczesnym literaturoznawstwie wskazują także dwa numery tematyczne "Critical Inquiry": "Race", Writing and Différence, vol. 12, nr 1 (1985) i More on "Race", vol. 13, nr 1, 1986,

56 M. Jehlen, Gender, w: Critical Terms, s. 271.

57 Cultural Criticism, s. 5-6.

58 Zwraca na to uwagę D.A. Wayne, op. cit., s. 796.

59 J. Hillis Miller, Presidential Address. The Triumph of Theory, the Resistance to Reading, and the Question of the Material Base, w: Theory Now, and Then, s. 313.

60 H. Linderberger, Introduction. Ideology and Innocence: On the Politics of Critical Language, "PMLA" 1990, vol. 105, nr 3, s. 406.

61 Zob. np. (podaję tylko kilka tytułów): specjalny numer (1982, vol. 9, nr 1) "Critical Inquiry" poświęcony "polityce interpretacji"; P. Stallybrass, A. White, The Politics and Poetics of Transgression, London 1986; L.A. Montrose, Professing the Renaissance: The Poetics and Politics of Culture, w: New Historicism; R. Levin, The Poetics and Politics of Bardicide, "PMLA" 1990, vol. 105, nr 3.

62 P. Brooks, Esthetics and Ideology - What Happened to Poetics, "Critical Inquiry" 1994, vol. 20, nr 3.

63 S. Greenblatt, Shakespearean Negotiations: The Circulation of Social Energy in Renaissance England, Berkeley and Los Angeles 1988, s. 5.

64 S. Greenblatt, Towards a Poetics of Culture, w: The New Historicism, s. 12-13.

65 Zwraca na to uwagę V. Kahn, Habermas, Machiavelli, and the Humanist Critique of Ideology, "PMLA" 1990, vol. 105, nr 3, s. 464-465. Zob. też V.B. Leitch, Cultural Criticism... (rozdz. Rhetoric and Rhetoricity).

66 L. Montrose, op. cit., s. 24-26.

67 V. B. Leitch, Cultural Criticism, s. IX.

68 L. Montrose, op. cit., s.16-17.

69 Pisze o tym M. Głowiński w Od metod zewnętrznych i wewnętrznych do komunikacji literackiej, w: tenże, Poetyka i okolice, Warszawa 1992.

70 V.B. Leitch, s. 83. Nietrudno dostrzec tu także inspiracje Bachtinowskie, ujawniane zresztą przez większość badaczy tego nurtu.

71 Przez niektóre środowiska badaczy amerykańskich dekonstrukcja uznawana była za ostoję politycznego, społecznego i kulturowego izolacjonizmu, co owocowało mocnym przeciwstawianiem "strony Derridy" i "strony Foucault" - pierwszego jako rzecznika odgrodzonej od społeczno-kulturowych uwarunkowań tekstualności i drugiego jako badacza relacji między dyskursami i ideologiami oraz społecznych determinacji praktyk dyskursywnych. Zob. na ten temat np. E. Said, Criticism Between Culture and System, w: tenże, The World, the Text and the Critic, Cambridge 1983 (tekst opublikowany po raz pierwszy na łamach "Critical Inquiry", pt. The Problem of Textuality: Two Exemplary Positions, w 1978 roku. Said oskarżał amerykańskie badania literackie o słabe zainteresowanie problematyką społeczną i kulturową z powodu nadmiernej uwagi dla tekstualności. Pisałam o tym w artykule pt. Krajobraz po dekonstrukcji, cz. II: W stronę polityki, "Ruch Literacki" 1995, z. 2.

72 Ewolucję badań kulturowych syntetycznie przedstawia M.P. Markowski w rozdziale pt. Badania kulturowe, w: A. Burzyńska, M.P. Markowski, Teorie literatury w XX wieku (w druku), którego opracowaniu oraz bibliografii dużo zawdzięcza ten fragment mojego wywodu.

73 life. after. theory, ed. by M. Payne & J. Schad, London-New York 2003.

74 T. Eagleton, Literary Theory. An Introduction, Minneapolis 1983.

75 T. Eagleton, After Theory, New York 2003.

76 life. after. theory, s. ix-xi. Leavis jest zresztą niewątpliwym ojcem duchowym całego tomu, John Sched powraca do niego również w epilogu.

77 life. after. theory, s. 27. Chodzi tu o koncepcję "tekstu ogólnego" - formuły wyrażającej w języku wczesnego Derridy "sposób istnienia tego, co rzeczywiste". Zob. na ten temat np. R. Nycz, Tekstowy świat. Poststrukturalizm a wiedza o literaturze, Warszawa 1983, s. 43. oraz M.P. Markowski, Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura, Bydgoszcz 1997, zwł. s. 188-199.

78 Warto przypomnieć, że książka pod analogicznym tytułem została wydana już wcześniej - mam tu na myśli pracę T. Doherty, After Theory z 1996 roku. Na ten temat zob. także: W. Harris, Beyond Poststructuralism, New York 1996, oraz M. McQuillan, Post-Theory, New York 1999.

79 After Theory, s. I.

80 London-New York 2003.

81 Zob. klasyfikację terminów kluczowych na s. xii - xiii.

82 Niektórzy badacze wymieniają jeszcze np. zwrot dekonstrukcjonistyczny, retoryczny, pedagogiczny itp., ale w moim przekonaniu ich znaczenie jest nieco mniejsze.

83 Zob. A. Burzyńska, Teoria czy postteoria?, "Teksty Drugie" 1993, nr 1.

84 Zob. wspomnianą już dyskusję o granicach interpretacji na łamach "Tekstów Drugich".

85 Skutecznością ujmowaną na przykład w kategoriach perswazyjności retorycznej i zdolności danej interpretacji do pobudzania następnych (tzw. "mocy" generującej interpretacji).

86 Zob. na ten temat zwł. J. Fekete, Life after Postmodern. The Ethical Turn, London 1979, oraz M.P. Markowski, Zwrot etyczny w badaniach literackich, "Pamiętnik Literacki" 2000, z. 1; A. Burzyńska, Krajobraz po dekonstrukcji, cz. I. Etyka dekonstrukcji, "Ruch Literacki" 1995, z. 1, oraz Krajobraz po dekonstrukcji, cz. II. W stronę polityki, "Ruch Literacki" 1995, z. 2, a także: A. Burzyńska, Od metafizyki do etyki, "Teksty Drugie" 2002/1-2 (numer tematyczny pt. Po-etyka, w całości poświęcony zwrotowi etycznemu w badaniach literackich).

87 Zob. też. H.W. Simmons, The Rhetorical Turn. Invention and Persuasion in the Conduct of Inquiry, Chicago 1990.

88 Zob. A. Burzyńska, Kariera narracji. O zwrocie narratywistycznym w humanistyce, w: Narracja i tożsamość (II). Antropologiczne problemy literatury, red. W. Bolecki i R. Nycz, Warszawa 2004. Zob. także: M. Kreiswirth, Merely Telling Stories? Narrative and Knowledge in the Human Sciences, "Poetics Today" 21.2 (2000); K. Rosner, Narracja, tożsamość i czas, Kraków 2003.