2
Następnego ranka popiół pokrywał łąkę, miękkie szare płatki wirowały w rogach ogrodu i opadały na wodę. Niebo było brązowe, nisko zawieszone chmury podnosiły się z lasu, w nocy znów wiało. Wiatr wciąż był ciepły, za ciepły, i niósł ze sobą gorzką woń. Na myśl przyszli mi strażacy: ich wołanie między pniami, szybkie rozkazy, ciężkie buty miażdżące ściółkę.
Kiedy wyszłam ze swojego pokoju, dziewczynka, Ilya, siedziała sama w ogrodzie.
- Wcześnie wstałaś. - Uśmiechnęłam się do niej, ale tylko na mnie spojrzała, po czym zaraz wróciła do zabawy. Krótkim patykiem grzebała w żwirze, mieszała popiół z kamykami i spalonymi liśćmi. Przypomniały mi się zalecenia, żeby dzieci nie przebywały zbyt długo na zewnątrz, zamknięte place zabaw, baseny i parki, ale nie chciałam się mieszać w sprawy tej dwójki.
Od lat zaglądali do mnie tylko samotni podróżni, którzy cenili to, że mają tu spokój. Rodziny nie przyjeżdżały na tereny zagrożone pożarem, do tego nie miałam praktycznie żadnego doświadczenia z dziećmi. Garstka znajomych, która w moim otoczeniu została rodzicami, już się stąd wyprowadziła. Paula, Helene. Zastanawiałam się przez chwilę, czy zadzwonić do Baby, mojej sąsiadki, i spytać, na co powinnam zwrócić szczególną uwagę, ale dziewczynka, pogrążona w zabawie, sprawiała wrażenie zadowolonej. Przeszkadzanie jej, wyjaśnianie czegoś nie wydawało mi się konieczne.
Jak co dzień sprawdziłam klon, obejrzałam czerwone liście w poszukiwaniu dziur, szarych bąbelków, szkód spowodowanych upałem, suszą, dymem, nic takiego jednak nie znalazłam. Jeszcze raz się zastanowiłam, czy pozwolić dziewczynce na zabawę w ogrodzie, i sprawdziłam aplikację, żeby ocenić dane na ten dzień. Stężenie nie było niepokojące, Bad Heim i cała reszta położona na południe od rozlewiska znajdowały się w jasnożółtej strefie. Uznałam, że powszechne środki ostrożności dotyczą stałych mieszkańców, dzieci, które na co dzień przebywają na obszarze objętym pożarem. Ten jeden poranek nie powinien zaszkodzić Ilyi.
Przechodząc koło niej, powiedziałam, że zajmę się śniadaniem, ale dziewczynka nie zareagowała. W kuchni zaparzyłam kawę i zagotowałam mleko, położyłam na dwóch talerzach chleb tostowy i jednorazowe opakowania z dżemem i masłem, postawiłam to wszystko na stoliku pod oknem, wyciągnęłam krzesełko dziecięce ze schowka. Nie miałam świeżych owoców, więc do dużej szklanej miski przełożyłam sałatkę owocową z puszki. Żółte, białe i pomarańczowe kawałki, krzykliwie czerwone wiśnie w gęstym syropie. Przez brudne szyby widziałam, że dziewczynka wciąż jest sama w ogrodzie. Drzwi do pokoju jej matki były uchylone, na co wcześniej nie zwróciłam uwagi. Zapewne kobieta wszystko już spakowała, wzięła prysznic, pościeliła łóżko. Pomyślałam o popiele, który w tym czasie wpadł przez szczelinę do pokoju. O szarym meszku we włóknach dywanu, na pościeli i w ręcznikach. O tym, jak później, kiedy będę przejeżdżać po podłodze odkurzaczem, zostawię za sobą jasne ślady.
Wypiłam kawę w drzwiach kuchennych, wypaliłam do tego papierosa, zjadłam resztkę pakowanego warkocza drożdżowego. Tutaj, przy śmietniku, przechadzały się koty, przeciskały swoje chude ciała przez szpary w ogrodzeniu. Przychodziły i odchodziły, przychodziły i odchodziły.
Kiedy znów wyszłam do ogrodu, była prawie dziewiąta. Dziewczynka siedziała teraz na brzegu oczka, pyszczki ryb wynurzały się nad powierzchnię, chwytały popiół, jakby to była karma, po czym znów znikały. Lustro wody opadło zbyt nisko, ale odkąd ponownie ograniczono zużycie, mogłam dolewać ją do stawu tylko raz w tygodniu.
Usiadłam na leżaku w pobliżu dziecka. Przemknęło mi przez głowę, czy dziewczynka nie jest głodna lub czy nie chce się jej pić, może powinnam znów ją zagadnąć, przynieść jej coś na śniadanie, ale dalej wydawała się nieosiągalna. Po chwili wstałam, wzięłam szczotkę, po czym zamiotłam werandę kawałek po kawałku, aż do drzwi numer pięć. Miałam wrażenie, że w pokoju za nimi panuje całkowita cisza. Kiedy dotarłam do końca, zamiotłam ostrożnie kąt domu. Przez szparę w drzwiach widziałam tylko kilka centymetrów pokoju. Pasek dywanu, brzeg łóżka, na nim nieruchome jasne fragmenty nóg pod kolanami i zgięte nogi matki ułożone jedna na drugiej. Musi leżeć plecami do drzwi, niczym nieprzykryta, skulona na łóżku jak małe dziecko.
Popiół był lżejszy niż normalny kurz. Łatwo się przyczepiał, a kiedy już się go wytarło, natychmiast znów się osadzał. Cicho wróciłam tą samą drogą, wciąż zamiatając werandę. Przede mną na drewnianą poręcz opadł powoli tlący się liść. Wciąż zachował swój zakrzywiony kształt, ale między czarnymi żyłkami było widać już tylko białe wypalone placki. Oparłam szczotkę o ścianę, ostrożnie wzięłam liść do ręki i osłaniając go przed wiatrem, podeszłam do dziecka.
- Widziałaś coś takiego? - Ukucnęłam i powoli otworzyłam dłonie.
Dziewczynka z zaciekawieniem zajrzała do norki, którą utworzyły moje palce, ostrożnie się przysunęła. Przez moment liść siedział tam jak motyl, a potem został porwany przez wiatr. Rozpadł się tuż nad naszymi twarzami, obrócił się w proch.
- Ilya! - Matka stała teraz w uchylonych drzwiach. Miała na sobie białą sukienkę, włosy związała na karku. - Przepraszam - zwróciła się do mnie, a następnie do córki: - Ilyo, chodź tutaj, daj pani Lehmann pracować w spokoju.
Wstałam i się uśmiechnęłam.
- Żaden problem. - Zauważyłam, że kobieta ma na sobie te same buty, w których pojawiła się w hotelu, paski z klamerką wciąż były szare i zakurzone. Wyglądała na zmęczoną, na wyczerpaną, jakby w ogóle nie zmrużyła oka.
Stojąca między nami dziewczynka dalej patrzyła w niebo, wypatrując nieistniejącego już liścia.
- Zje pani coś na śniadanie, pani Ansel? - zapytałam. - Może napije się pani kawy?
Zareagowała z lekkim opóźnieniem, jakby słowa potrzebowały chwili na dotarcie do jej świadomości. Potem uśmiechnęła się do mnie i zamknęła za sobą drzwi. Usłyszałam pospieszne stukanie obcasów o drewno.
Kiedy obie siedziały przy stole, zamknęłam drzwi na taras. Matka paliła i patrzyła przez okno, na las. Wyczuwało się w niej pewną nerwowość. Wydawała się spięta, nieustannie poruszała palcami u stóp, drżały jej kąciki ust. Skrobała palcem wskazującym paznokieć kciuka, sięgała w nicość, kręciła nadgarstkami. Prawie nie rozmawiała z córką, uśmiechała się tylko za każdym razem, kiedy podchodziłam do ich stolika, żeby coś przynieść albo zabrać. Na krawędzi tego uśmiechu czaiła się pewna powściągliwość, jasno dająca znać, że jest to jedynie przejaw uprzejmości, dobrego wychowania, a nie prawdziwa chęć nawiązania kontaktu. Tym napięciem przypominała mi w pewien sposób moją matkę, chociaż poza tym miała z nią niewiele wspólnego. Jej oczy były w niecodziennym kolorze, między szarym a zielonym. Wysoka i szczupła; wyraziste rysy twarzy: przedziałek, brwi, kości policzkowe, szczęka, linia ust. Była nadzwyczaj piękna, ale na jej urodzie kładła się cieniem jakaś zachowawczość - uciekała wzrokiem, poruszała się w taki sposób, jakby nie chciała, żeby inni na nią patrzyli. Moja mama była delikatna, jej kontury jakby zlewały się z otoczeniem, zawsze łaknęła uwagi, zainteresowania, afirmacji.
- Mogłabym teraz u pani posprzątać? - spytałam kobietę, kiedy wszystko już było na stole.
- Dziękuję, nie trzeba.
Wytarłam stojące obok stoły, oparcia krzeseł. Wszędzie popiół.
- Wie pani, jak długo tu zostanie?
Zaciągnęła się papierosem.
- Nie całkiem - powiedziała. - To jakiś problem?
Odparłam, że hotel tak czy inaczej stoi pusty z powodu pożaru, po czym podążyłam za jej wzrokiem przez ogród, łąkę, na skraj lasu.
[...]
Wydawnictwo Pauza powstało jesienią 2017 roku
na Saskiej Kępie w Warszawie. Zrodziło się z pasji -
do czytania i dobrej prozy zagranicznej.
Pauza specjalizuje się w literaturze z wyższej półki,
która wciąga, pochłania, wywołuje emocje.
Czytelnicy znajdą u nas znane i nagradzane książki
z całego świata, ale też mocne debiuty literackie.
Lato bez końca to sto druga książka
Wydawnictwa Pauza.
Wcześniej ukazały się:
2018
Legenda o samobójstwie - David Vann
Pierwszy bandzior - Miranda July
Nasz chłopak - Daniel Magariel
Historia przemocy - Édouard Louis
Tirza - Arnon Grunberg
2019
Pasujesz tu najlepiej - Miranda July
O zmierzchu - Therese Bohman
Piękna młoda żona - Tommy Wieringa
Czekaj, mrugaj - Gunnhild ?yehaug
Floryda - Lauren Groff
Przyjaciel - Sigrid Nunez
Madame Zero i inne opowiadania - Sarah Hall
Mój rok relaksu i odpoczynku - Ottessa Moshfegh
Brud - David Vann
Koniec z Eddym - Édouard Louis
2020
Zgiń, kochanie - Ariana Harwicz
Linia - Elise Karlsson
Nocny prom do Tangeru - Kevin Barry
Ta druga - Therese Bohman
Dorośli - Marie Aubert
Turbulencje - David Szalay
Nikolski - Nicolas Dickner
Fauna Północy - Andrea Lundgren
Witajcie w Ameryce - Linda Boström Knausg?rd
Pełnia miłości - Sigrid Nunez
Przejście - Pajtim Statovci
Niebieska Księga z Nebo - Manon Steffan Ros
Dziennik upadku - Michel Laub
2021
Halibut na Księżycu - David Vann
Zabierz mnie do domu - Marie Aubert
Utonęła - Therese Bohman
Koniec dnia - Bill Clegg
Sempre Susan. Wspomnienie o Susan Sontag - Sigrid Nunez
Tęsknota za innym światem - Ottessa Moshfegh
Ostatnie stadium - Nina Lykke
Niepoprawna mnogość - zbiór opowiadań pod redakcją Lucy Caldwell
Wyznanie - Domenico Starnone
Za otrzymane łaski - Valeria Parrella
Trzymam wilka za uszy - Laura van den Berg
Kto zabił mojego ojca - Édouard Louis
Archiwum zagubionych dzieci - Valeria Luiselli
2022
Komodo - David Vann
Londyn - David Szalay
Wyspa kobiet - Lauren Groff
Wizyta - Katharina Volckmer
Ostatni wywiad - Eshkol Nevo
Strega - Johanne Lykke Holm
Intymności - Lucy Caldwell
Coś nie tak. Kobiecość i wstręt - Eimear McBride
Pomniejsi wędrowcy - Eimear McBride
Dla Rouenny - Sigrid Nunez
Zmagania i metamorfozy kobiety - Édouard Louis
2023
Odmawiam myślenia - Lotta Elstad
Elmet - Fiona Mozley
Mleko krew żar - Dantiel W. Moniz
Urugwajka - Pedro Mairal
Andromeda - Therese Bohman
Czy muszę odchodzić? - Yiyun Li
Wcale nie jestem taka - Marie Aubert
Fatum i furia - Lauren Groff
Nędza - Andrzej Tichý
Długa odpowiedź - Anna Hogeland
W lasach ludzkiego serca - Antje Rávik Strubel
Zmiana - Édouard Louis
Dostatek - Jakob Guanzon
Lapvona - Ottessa Moshfegh
Ptaki - Samanta Schweblin
2024
Słabsi - Sigrid Nunez
Eileen - Ottessa Moshfegh
Ostatni dzień na Ziemi - David Vann
Szczegóły - Ia Genberg
Fuga - Lauren Groff
Miałam tak wiele - Trude Marstein
Soho - Fiona Mozley
Zaproszona - Emma Cline
System - Amanda Svensson
Niewidzialni - Pajtim Statovci
Psychiatrzy i masażyści - Arnon Grunberg
Na czworakach - Miranda July
Dzikie bezkresy - Lauren Groff
Lot - Lynn Steger Strong
2025
Śmierć w jej dłoniach - Ottessa Moshfegh
Metry na sekundę - Stine Pilgaard
Gdzie indziej - Yan Ge
Nie jesteśmy tu dla przyjemności - Nina Lykke
Stan raju - Laura van den Berg
Goście - Agnes Ravatn
Tłusty róż - Fernanda Trías
Teo od 16 do 18 - Raluca Nagy
Góra prawdy - Therese Bohman
Wonderland - Hanna Nordenhök
Siedem pustych domów - Samanta Schweblin
2026
Wymieranie Ireny Rey - Jennifer Croft
Oto słońce - Gunnhild ?yehaug
Awanturnica - Lauren Groff
Czesanie kota - Jane Campbell
Nie, po prostu nie - Nina Lykke
Gdzie są dorośli? - Nina Lykke
Rozmowy są nagrywane - Katharina Volckmer
Ciało - David Szalay
Dobre i złe - Samanta Schweblin