Lepkie rączki - Artur Gębka

Kup ebooka

19.90 zł
15.92 zł (11,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1 Coś okropnego

To było coś okropnego!

Ale zacznijmy od początku.

Słońce wdrapało się na niebo i - jak przystało na środek lata - prezentowało się okazale. Klara z kuzynką Polą zmierzały na plac pełen lodziarni. Z okazji Światowego Dnia Lodów w miasteczku Pychotka trwała wielka zabawa. Na budynkach wisiały barwne dekoracje, a główną ulicą maszerowali mieszkańcy i turyści poprzebierani za lodowe desery.

Dziewczyny przeszły przez ogromną, kolorową bramę i stanęły jak zaczarowane. Z błyskiem w oku obserwowały stoiska z balonami w kształcie lodów oraz karuzelę, na której koniki zastąpiono lodowymi deserami. Do tego pokazy świateł w odcieniach wszystkich lodów świata.

Pola już otworzyła buzię, by coś powiedzieć, gdy wtem usłyszały rozpaczliwy krzyk:

- COŚ OKROPNEGO!

Dziewczyny niemal jednocześnie obróciły się w kierunku, skąd dochodził rejwach. Obie bez trudu rozpoznały w nim znajomy głos. To jeszcze bardziej je zaniepokoiło. Tylko co właściwie się stało? Klara, nie tracąc chwili, zaczęła przedzierać się przez tłum niczym przez gęstą dżunglę.

- Czekaj na mnie! - zawołała Pola, rzucając się pędem za kuzynką.

Dziewczyny zwinnie omijały licznych przechodniów. Starały się nie wytrącić nikomu deseru z ręki. Wreszcie stanęły przed żółto-białą budką z lodami. Widniał nad nią elegancki napis: "Lody śmietankowe - 100 lat tradycji". Klara powoli zbliżyła się do lady, za którą stała babcia Bożena. Starsza kobieta z niedowierzaniem kręciła głową.

- Co się stało, babuniu? - zapytała Klara, czujnie rozglądając się dookoła.

Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało w porządku. Słońce przyjemnie grzało, ludzie się uśmiechali, lody leżały w metalowych pojemnikach, rożki stały w stojakach, a owoce w żelu prezentowały się naprawdę smakowicie. Co było nie tak?

- Tylko spójrzcie. - Babcia westchnęła smutno, wkładając łyżkę do lodów do jednego z pojemników.

Coś takiego! Klara i Pola spojrzały po sobie, krzywiąc się z niesmakiem. Łyżka weszła bez oporu, jakby zanurzała się w wodzie. Nie było wątpliwości.

Lody całkiem się roztopiły...

* * *

koniec darmowego fragmentuzapraszamy do zakupu pełnej wersji