Lot z dziesiątego piętra - Katarzyna Lisowska

Kup ebooka

26.25 zł
21.79 zł (22,31 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Pusty dom

Stoi pusty dom Julii na wsi.

Bluszcz przebija kratkę strzępów czarnych szyb,

wędruje do wewnątrz

i wraca z otchłani ku słońcu.

Julia miała 76 lat.

Wychodziła na balkon co rana

i wieszała na balustradzie ze spróchniałego drewna

wielkie, białe poduchy.

Przez resztę dnia patrzyła przez okno, które jej one

właśnie zasłaniały.

Przez okno zarastające za jej życia bluszczem.

Przed bluszczem ona je wybiła.

Wyskoczyła przez nie nocą, bo - mówiła - odwiedził ją

jej zmarły mąż.

Julia już nie wróciła do swojego domu.

Rodzina zabrała ją do siebie.

Julia chodzi nocą po kościołach w mieście.

Mówi, że chodzi za nią zmarły mąż.

Kiedy żył wszystko w ich domu się tłukło.

Rzucali do siebie naczyniami, następnego dnia szli pod

ramię.

Teraz Julia przewraca wszystko w swoim pokoju

i mówi

że

to

on...

Mam 25 lat

Przeżywałam II wojnę światową,

dwa obozy... Ze wspomnień żywych po dziadku.

Śni mi się w nocy obóz.

Pot spływa po czole.

Widzę kominy długie do nieba,

jedyną drogę ocalenia -

uciekam w pasiaku,

ale przestrzeń się obraca

i wpadam do komory... Sen zawsze tak się kończy,

jak w życiu kuzyna dziadka...

Piszę dużo o wojnie,

jakbym ją przeżyła.

Mój pierwszy tomik

był pisany rozstrzelanymi słowami

jak w "Pamiętniku z Powstania Warszawskiego".

Opisałam tam swoje życie,

wszystko działo się szybko.

Rozpoczął się wiek XXI, na ekranie wybuchły dwie wieże.

My wtedy zaczęliśmy dorastać, w erze zamachów na

wszystko

jak wielkie promocje, które skoro są sobą

to nie są sobą.

To co nie logiczne stało się jedyną słusznie

wyznawaną logiką,

uczciwą, będącą sobą, skoro nie logiczną.

Pod ostrzałem czasu

rozrastaliśmy się jak drzewa na niebie

tworząc pajęczynę

na ulicy

swojej podwórkowej tożsamości.

Świat już nigdy nie był taki sam, spokojny, pewny.

Czas przyśpieszył. Z 11 lat zrobiło się 25.

Wyrosłam na boisku pod dziurawym niebem.

Patrzymy na niebo na którym jest smog,

choć jesteśmy oddaleni od Krakowa, mieszkamy na wsi.

Nie da się ukryć, bo to widać nawet na niebie

że oszukano nas. Oddychamy nawet śmiercią,

spożywamy ją, pijemy,

jest nawet na wigilijnym stole.

Podajemy ją sobie z rąk do rąk

a na stole biały opłatek, symbole życia, nadziei...

Nie trzeba karabinów i bomb,

obozów zagłady,

by zniszczyć świat.

Wojna w Europie trwa,

inaczej gazeta dla której piszę nie wysyłałaby

mnie relacjonować zdarzeń

z obszaru walk, gdzie giną każdego dnia w starciach ludzie.

Fotografia autorki

Samotność

Wiesz czym jest samotność?

Że budzę się w Twojej zimnej pościeli

nad ranem

owinięta w nią

a Ty udajesz już w firmie, którą kierujesz

że miłość Ciebie nie dotyczy.

Wiesz czym jest samotność?

Że budzisz się po pracy w moich wystygłych ramionach,

kiedy wychodzę pośpiesznie

udawać Ciebie.

* * *

Nie wyróżniam się niczym.

Dla świata jestem człowiekiem,

który każdego dnia wraca do swojego domu,

ale nie zdaje pytań

dlaczego

dopiero o świecie.

Odpowiadam mu w snach -

bo tam robi się pusto,

kiedy ona rozwiesza na ścianach fotografie

z obcym mężczyzną

i starannie je poprawia.

To wygląda dobrze.

Można zapraszać gości,

którzy patrzą i widzą co widzą,

czyli nic,

bynajmniej to

czego nie ma.

* * *

Przestajesz mieć znaczenie.

Zaczynasz mi śpiewać, kiedy zasypiam obok.

Nie umiesz śpiewać i opowiadać bajek na dobranoc.

Nie miałaś dzieci. Mówią że to człowiek stracony dla świata.

Nie jestem dzieckiem od wielu lat.

Zaczynasz wierzyć w to co mówią ludzie

myląc mnie

z Twoim dzieckiem

na ulicy w świetle wymokniętej latarni.

Większy jest w Tobie strach

niż on w Tobie jest.

Zaśpiewaj mi czarną piosenkę

która kołysze się nad miastem

stadem odlatującego stąd ptactwa.

Nie wszystkie powroty

będą możliwe.

Rozsypię ziarna za sobą, żebyś wiedziała

jak się do siebie wraca po dalekiej podróży. Wraca.

Tylko nie spożywaj tej miłości w samotności,

żeby nie napełniła Cię gorycz rozstania

które jest jak długie powroty.

Skracaj drogę odmierzając czas

i wierz że mijamy się

by możliwe były spotkania.