W 1989 uczyłem się zawodu murarza w pewnej większej firmie murarskiej z siedzibą w dzielnicy ?sterbro. Do końca nauki zostało mi pół roku i jak większość uczniów cieszyłem się, że będę mógł nazywać się "czeladnikiem".
Kwaterowałem w niewielkim mieszkaniu przy Kingosgade i każdego poranka jeździłem rowerem do warsztatu, w którym się spotykaliśmy i gdzie przydzielano nam zadania.
Pamiętam dzień dwudziestego czwartego czerwca 1989, a to dlatego, że są to urodziny mojego ojca, więc tego dnia zamierzałem wyjść z pracy o przyzwoitej porze.
Poprzedniego dnia skończyliśmy z kolegą pewną większą robotę w Nordhavn, dlatego też następnego miałem wybrać się sam do dzielnicy ambasad, aby zafugować brodzik, który okazał się nieszczelny.
Trochę się na to zżymałem, było to mało wymagające zadanie, które miało mi zająć niewiele czasu.
Gdybym wówczas wiedział, co się wydarzy potem, z pewnością nie miałbym żadnych zastrzeżeń.
W tamtym okresie nie miałem żadnej dziewczyny, od kilku tygodni byłem zajęty wyłącznie pracą i planowaniem sześćdziesiątych urodzin mojego taty, dlatego niewiele czasu spędzałem w damskim towarzystwie.
To oczywiście żadne wytłumaczenie, może jedynie skromnie wyjaśnienie, dlaczego okazałem się taki przystępny tamtego przedpołudnia.
Pojawiłem się w dużej willi około ósmej rano. Wtedy jeszcze zupełnie nie miałem pojęcia, kto w niej mieszkał.
Wyposażony w narzędzia i masę fugową zadzwoniłem do drzwi. Musiałem to zrobić trzykrotnie, zanim w końcu się otworzyły, dając mi możliwość poznania mieszkańców domu.
Drzwi otworzyła mi Pani Nielsen. Wyglądała na około czterdzieści lat i była kobietą o ładnych proporcjach, czego nie mogłem nie zauważyć, gdyż miała na sobie jedynie bardzo krótki szlafroczek, który ledwo się dopinał z przodu.
Jej bujne piersi były prawie odsłonięte, a krwistoczerwone usta rozchyliły się w uśmiechu, gdy ujrzała mnie na schodach.
- O, pan murarz! Mój mąż z pewnością wspominał, że się pojawisz, ale ja nie potrafię zapamiętać takich rzeczy. Wejdź, proszę.
Odwróciła się i skierowała do środka, stąpając boso po posadzce, a ja podążyłem za nią, chociaż czułem się trochę niezręcznie.
- Nie napiłbyś się na początek filiżanki kawy?