Maleńkie opowieści - Alicja Zdzienicka-Pokrywka

Kup ebooka

14.13 zł
11.73 zł (12,01 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ciastka przed śniadaniem są zakazane. To żelazna zasada rodziców biedronki Inki. Pewnie u Was w domu jest podobnie, prawda? Ale jak tu wytrzymać, kiedy do śniadania jeszcze daleko, a ciastko jest tuż, tuż, na wyciągnięcie ręki... i pachnie tak pięknie... i jest takie pyszne... i duże... a ochota Inki na nie - jeszcze większa?

Szafka biedronki była dziś pełna słodyczy. Wczoraj miała urodziny. To jedyna okazja w roku, kiedy Inka może zajadać się słodkościami bez limitów. Problem w tym, że dużo ich jeszcze zostało. I teraz kuszą. "Trzeba się ich pozbyć jak najszybciej" - pomyślała i wpadła na pewien pomysł.

"Zabiorę je do przedszkola i podzielę się z przyjaciółmi!" - Uspokojona tym postanowieniem, spałaszowała jedno ciastko. A potem drugie. No i trzecie...

- Inko! Wstajemy do przedszkola! - zawołała z łazienki mama. - Pamiętasz o dzisiejszych zawodach?

Ach, jakże mogłaby zapomnieć. Razem z pająkiem Emilem i gąsieniczką Izą trenowali do nich od miesiąca. Trzeba będzie pokonać wiele przeszkód i dobiec do mety jak najszybciej. Zwycięzca dostanie medal i nagrodę główną - przez cały tydzień nie będzie musiał leżakować podczas poobiedniej drzemki. Będzie mógł rysować albo cichutko bawić się przy stole. Każde owadziątko w przedszkolu marzy o takim prezencie.

- Tak, mamusiu, pamiętam. A powiedz, czy mogę podzielić się słodkościami z Emilem i Izabelką?

- Oczywiście. Na pewno będzie im bardzo miło - odpowiedziała mama.

Inka spakowała do plecaka całą garść czekoladek, kilka paczek żelków, trzy opakowania ciastek, parę lizaków i cztery tabliczki czekolady.

- Umyj zęby i ubierz się. Śniadanie czeka na stole.

- Nie, mamusiu. Zjem w przedszkolu. Na razie nie jestem głodna - powiedziała biedronka, czując w brzuszku trzy ciasteczka, które zjadła przed chwilą.

Pół godziny później, Inka pożegnała mamę i weszła do sali w przedszkolu. Od razu dostrzegła swoich przyjaciół - pająka Emila i gąsieniczkę Izę.

- Cześć - przywitała się. - Jak się macie? Jak nastawienie przed zawodami?

- Och... wspaniale! - odpowiedział pająk. - Czuję, że nigdy nie byłem w lepszej formie! Zwycięstwo jest w zasięgu ręki - jednej z ośmiu, które mam ha, ha.

- Zazdroszczę Ci - odparła Inka. - Masz osiem odnóży, a ja tylko sześć, ale za to Iza ma ich chyba ze sto!

- Tak, ale czy wiecie jak trudno jest nad nimi wszystkimi zapanować? - wtrąciła gąsieniczka. - Muszę się bardzo skupić, żeby wszystkie szły w jednym kierunku. Może potrenujemy przed śniadaniem?

- Jasna sprawa! Ale zanim zaczniemy, mam dla was niespodziankę! - szepnęła Inka. - Musimy tylko schować się pod stołem. Chodźcie!

Izabelce i Emilowi z radości zaświeciły się oczy - bardzo lubili niespodzianki.

- To dla ciebie, a to dla ciebie - powiedziała biedronka, wręczając stworzonkom po paczce żelków i garści czekoladek. - Musicie pomóc mi to zjeść. Sama nie dam rady.

- Na skrzydełko motyla! - krzyknęła Iza. - Inko! Dziękuję. Już od dłuższego czasu burczy mi w brzuchu!

- Czy aby na pewno powinniśmy to jeść przed śniadaniem? - zapytał Emil, odrobinę zmartwiony.

- Oj Emilu! Czuję, że jak czegoś natychmiast nie zjem, opadnę z sił i nie będę mogła trenować - odpowiedziała Iza.

- Myślę, że taka odrobina nam nie zaszkodzi - dodała Inka.

Uspokojony pająk zabrał się za pałaszowanie słodkości. Po chwili, cała trójka była gotowa do ćwiczeń. Emil zarzucił pajęczynę, która przyczepiła się do sufitu.

- Wspinajcie się! - krzyknął.

Biedronka i gąsienica bez problemu wchodziły na górę i z powrotem. Potem były skłony, przysiady i brzuszki. Wszystko po to, by ich kondycja na zawodach była jeszcze lepsza. Każdy chciał wygrać! Nikt nie lubił poobiedniej drzemki.

- Kochane maleństwa! Śniadanie na stole! - zawołała pani Asia - wychowawczyni grupy Ananasów. - Idźcie proszę umyć rączki! Wszystkie, jakie macie!

- Ojej - westchnęła Iza. - Mnie jak zwykle zajmie to znacznie więcej czasu niż innym.

- Och... jakoś nie jestem jeszcze głodny - powiedział Emil.

- Ja też nie - dodała Inka.

Przyjaciele niechętnie usiedli do stołu.

Pozostałe owady z apetytem zabrały się za pyszną owsiankę. Nasza trójka, czekała aż wszyscy skończą, popijając jedynie wodę.

Po posiłku, pani Asia zaprosiła przedszkolaków na codzienne zajęcia. Dzisiejszym tematem było zdrowie.

- Kochani! - powiedziała. - Wszyscy wiemy, że aby być zdrowym należy dobrze się odżywiać i dużo ruszać. Przygotowałam dla was wierszyki, które pomogą wam to zapamiętać. Będę mówić początek a wy spróbujecie zgadnąć resztę. Gotowi? Uwaga, wierszyk numer jeden:

"Jedząc warzywa, nie będziesz chora,

nie będziesz odwiedzać pana..."

- Potwora! - krzyknęła mrówka Krzyś a cała sala zaniosła się śmiechem, razem z Krzysiem z resztą.

- Pana doktora - poprawił żuczek Staszek, przewracając oczami.

- Brawo - powiedziała pani Asia. - Wierszyk numer dwa:

"Gruszki, maliny i jabłuszka,

są dobre dla mojego..."

- Paluszka!

- Uszka!

- Placuszka!

Żyjątka prześcigały się w odpowiedziach.

- Są dobre dla mojego brzuszka - dokończył poprawnie Staszek.

- Doskonale Staszku! - pochwaliła żuczka Pani Asia. - Kolejny wierszyk:

"Warzywa są pełne witaminek,

dla wszystkich chłopców i..."

- Choinek! - krzyknął Maciek.

- Roślinek! - odpowiedziała Iza.

- Świnek! - wtrąciła Lola.

- Owadów! - zawołał Emil.

- Emilu! - roześmiała się Inka. - Przecież to się nawet nie rymuje...

- Dla wszystkich chłopców i dziewczynek - zawołał Staszek.

Oczywiście miał rację. Pani Asia kontynuowała zabawę, podczas której wszyscy świetnie się bawili. Tylko Emil kręcił się niespokojnie.

- Inko! - wyszeptał. - Nie mogę się skupić. Burczy mi w brzuchu.

- Mnie także - dodała Izabelka. - Może moglibyśmy zjeść coś słodkiego?

- Oczywiście. Ja sama mam ochotę na małe co nieco.

Biedronka cichutko rozdała kolejną porcję słodyczy. Przyjaciele, niezauważeni, zjedli całą czekoladę i kilka żelków. Emil dodatkowo jedno ciasteczko.

- Teraz to mogę rymować! - powiedział pająk. - Zajęcia skończone, chodźmy trenować!

Rzeczywiście, pani Asia pozwoliła już stworzonkom pobawić się przed obiadem.

Ale Inka, Iza i Emil nie mieli czasu na zabawę. Chcieli jak najszybciej wrócić do ćwiczeń. Biedronka wymyśliła, że za każde dobrze wykonane zadanie będzie nagroda - cukierek. Ach! Jakaż to była motywacja! Emil wspinał się znacznie wyżej, Iza robiła więcej przysiadów a Inka biegała szybciej niż kiedykolwiek. Nagle usłyszeli głos wychowawczyni.

- Moje kochane stworzonka! Przygotujcie się do pysznego i zdrowego obiadku! Przypominam, że po posiłku odbędą się zawody! I pamiętajcie, nie ważne kto wygra, bo:

"Kto zdrowo się odżywia,

ten nigdy nie przegrywa!"

Cała grupa ucieszyła się ogromnie. Wszyscy czekali na ten moment od miesiąca. Ekscytację czuć było od rana. Z ochotą zabrano się do jedzenia.